Elbphilharmonie-2
Redakcja
18/01/2018

Elbphilharmonie: Wirtuozeria architektury

To prawda, że Niemcy zapłacili za nią ponad dziesięciokrotnie więcej niż planowano. A jednak nowa filharmonia nad Łabą błyskawicznie stała się jedną z największych atrakcji Hamburga. Rok po otwarciu wielu już nie pamięta, jak była droga..

Są takie budynki, które zostają w naszej świadomości nawet wtedy, gdy już dawno nie myślimy o odwiedzanym miejscu. Architektura, czerpiąc ze sztuk plastycznych, oddziałuje na nas czasami w nieoczekiwany sposób. Dlatego właśnie inwestycja w Hamburgu, która była przez lata traktowana jak skandal, wrosła w krajobraz błyskawicznie.

Elbphilharmonie, a więc Filharmonia nad Łabą, ze wszech miar zasługuje na krytykę jako budowa. Miała kosztować 76 mln €, a trzeba było wydać na nią prawie 870 milionów! Miała trwać trochę ponad 3 lata, a zajęła prawie 9 lat. To jeden z flagowych przykładów niemieckiego niedoszacowania inwestycji, a dla krytyków również dowód na niegospodarność.

Coś w tym jest, ponieważ skala inwestycji (całkowita powierzchnia aż 125 tys. m2) zdecydowanie przerasta szacunki mówiące o budżecie 76 milionów. Z kolei lokalizcja na wyspie i konieczność zachowania historycznych murów spichlerza sprawiały, że trudność w prowadzeniu prac budowlanych była nieporównanie wyższa niż tradycyjnie.

Niedawno, bo na początku stycznia, nowa Filharmonia obchodziła swoje pierwsze urodziny. I tu pojawia się podstawowy zwrot akcji: dla wielu ten budynek już nie kojarzy się z lawinowym wzrostem kosztów czy ciągłym przekładaniem terminu oddania. To nowa ikona Hamburga, górująca nad jego centrum jako jeden z najwyższych budynków w mieście.

Elbphilharmonie ma imponujące 102 metry wysokości, co dodatkowo podkreśla strzelisty dach, przypominający rozbujane fale rzeki. Dolna, ceglana część, to mury historycznego spichlerza, odbudowanego po wojnie, lecz w wyjściowej formie pamiętającego XIX wiek. Górną kryje ponad 2 tys. szklanych paneli, z których prawie 600 jest specjalnie zakrzywionych, by dać wrażenie płynności fasady.

Symbolika fali nawiązuje zresztą do fal dźwiękowych, a o te rozchodzi się w każdej filharmonii. W przypadku Hamburga zdecydowanie największe wrażenie robi główna sala, w której 2100 osób otacza na balkonach orkiestrę. Z kolei część widowni jest otoczona przez niesamowite organy, złożone z ponad 4,7 tys. piszczałek ulokowanych częściowo wśród widzów. Tu sztuki można dosłownie dotknąć.

Akustyki dotknąć nie można, za to opracowany komputerowo układ sali wyciąga z niej to, co najlepsze. Zwieńczona kielichem i otoczona porowatymi ścianami sala pozwala obcować z muzyką intymnie, choć w licznym przecież gronie. Jest również druga sala – recitalowa (550 miejsc) oraz trzecia (mała koncertowa, dla 150 osób), ale to nie koniec.

Nawet osoby stroniące od ekskluzywizmu kultury wysokiej znajdą tu coś dla siebie. Na dawnym dachu spichlerza powstał dostępny dla każdego rozległy taras widokowy, a w budynku nie zabrakło miejsca na dodatkowe funkcje. Jest więc 45 mieszkań, hotel z 244 pokojami, parking na ponad 500 aut, centrum konferencyjne i spa, dzięki czemu obiekt żyje nie tylko najwyższą kulturą.

Zdjęcia dzięki uprzejmości Elbphilharmonie

Elbphilharmonie-2
Elbphilharmonie-2

Komentarze Dodaj komentarz (1)

  1. Zuzka 15/05/2018 15:31

    CytujSkomentuj

    Jest to rzeczywiście coś niesamowitego i całkowicie wartego odwiedzin, bo robi ogromne, ale to ogromne wrażenie. Niemniej jednak 850 milionów zamiast 76 to takie dosyć, hm, spore, niedoszacowanie ;) Raczej. No, ale kto bogatemu zabroni :P
    A tak na marginesie, jeśli chodzi o czas realizacji – i tak niech się mieszkańcy Hamburga cieszą, że nie budowali jej tyle, co barcelończycy Sagrada Familia ;)

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.