Daniel-Pancerz-foto-1
Michal Karas
27/06/2017

Daniel Pancerz: Każda partnerka jest idealna!

„W tańcu nie powinno się myśleć tylko właśnie oddać (w tym wypadku partnerowi). Im bardziej partnerka jest podległa, tym więcej będzie później można z niej tanecznie wydobyć… Taka mała skrajność” – mówi Daniel Pancerz, nazywany „białym Kubańczykiem”

Czym dla ciebie jest taniec?

Daniel Pancerz: To pytanie bardzo często zadaję ludziom, którzy szukają swojej drogi w tańcu bądź tracą ją lub zagubili się i nie wiedzą co dalej z tym zrobić. Taniec dla mnie jest najlepszym sposobem wyrażania emocji, które we mnie krążą. Jest to też sposób na mój bogaty i mocny temperament. Muzyka daje mi ukojenie dla mojej duszy i tego co czuję. Pozwala mi zachować wewnętrzny spokój, a taniec wyrzuca to wszystko na zewnątrz. Przez taniec mogę kreować, wyobrażać sobie wszystko, budować, sprawiać, że ze smutku coś przeradza się w radość i na odwrót. Taniec jest też uzupełnieniem mojej muzycznej strony.

Opowiedz proszę naszym czytelnikom jak wyglądała twoja przygoda z tańcem na początku?

Początki wcale nie były taneczne, a już na pewno w tę stronę nie zmierzały. Zacząłem bardzo późno, bo dopiero na studiach. Studiowałem Jazz i muzykę rozrywkową na fortepianie i zawsze muzycznie ciągnęło mnie do klimatów latynoskich. Z racji tego, że na studiach wyjechałem z rodzinnego domu, to ciągnęło mnie do imprez i życia artystycznego. Bardzo lubiłem bawić się na dyskotekach. Pewnego razu stwierdziłem, że chciałbym spróbować nauczyć się tańczyć, więc poszedłem na lekcje tańca towarzyskiego. Wyszedłem stamtąd bardzo szybko! Chwilę później zobaczyłem plakat „nauka Salsy Kubańskiej” stwierdziłem, że to musi być to, że tam będę macho! (śmiech) Poszedłem na pierwsze zajęcia. Było nas sześć osób (do dzisiaj wszyscy tańczą), zobaczyłem, że wcale nie trzeba się tak dużo ruszać, a rękoma robi się cuda. Pomyślałem: „TAK! Tym zaimponuje na imprezach!”. (śmiech) Chęć zabawy została ze mną przez jakieś osiem zajęć. Potem z racji tego, że jestem perfekcjonistą i w życiu kieruję się pasją, zacząłem ćwiczyć oraz eksperymentować. Brałem dziewczyny z kursu i traktowałem je jak „worek treningowy” bym mógł się nauczyć jak to się „przeplata tymi rękoma” (śmiech), a później aż do pierwszej Primavera Salsa Open 2007, gdzie potrafiliśmy ćwiczyć po 8 godzin dziennie i wymyślać swoje koncepcje na styl kubański. Okazało się, że to bardzo dobra droga.

Mówi się, że salsa to taniec zmysłów i towarzyszy mu wybuchowa mieszanka emocji. O kobietach zaś mówi się, że są bardziej emocjonalne od mężczyzn. Czy kobiety, które tańczą kubańską salsę inaczej przeżywają taniec niż mężczyźni? Jak to widzisz ze swojej perspektywy?

Według mnie każdy taniec to taniec zmysłów. Każda próba interpretacji ruchu jest czymś wyjątkowym, nieważne co tańczysz. Jeżeli masz możliwość spróbowania tańca w parze, tym bardziej staje się to ekscytującą przygodą, ponieważ każdy taniec z partnerem bądź partnerką będzie inny. W jednym będziesz onieśmielony, a w innym on onieśmieli ciebie. Kobiety mają dużo bardziej rozwinięty poziom emocji od mężczyzn. My tylko możemy im dorównywać w tej kwestii. Salsa kubańska stwarza możliwość do wyrażania ogromnej ilości emocji i daje szansę by pokazać co w każdym z nas drzemie. Słowo Salsa oznacza SOS, według mnie nie tylko taneczny, ale i emocjonalny! Jesteś w stanie za każdym razem przeżywać coś innego i dorzucać szczyptę siebie.

Czy na swoich zajęciach więcej podopiecznych to kobiety?

Z tą kwestią jest bardzo różnie. Jeżeli uruchamiamy kursy w parach, to na początku zawsze są proporcje wyrównane. Natomiast w przypadku zajęć solo zdecydowanie panie wiodą tutaj prym. Dzięki dużej różnorodności w szkole Salsa House dzielnie staram się w kwestiach tańca solo wyrównywać tę proporcję, bo jednak rejon Karaibów, to męska rzecz. (śmiech)

Z jakimi opiniami spotykasz się ze strony kobiet?

Mam ogromne szczęście, że akurat zajmuję się tańcami latynoskimi, które przez kobiety są uwielbiane. Dzięki temu, że style fitnessowe takie jak Zumba czy Salsation, też bazują na muzyce latynoskiej, to popularność dobrej pracy tanecznej i umiejętność uczenia tych styli zyskuje na wartości. Kobiety chcą przeżywać przede wszystkim emocje i nimi kierować się w tańcu. Ta stylistyka świetnie się do tego nadaje. Pod opieką taneczną Salsa House dostają sporo więcej, ponieważ świetne przygotowanie techniczne pomaga w lepszym wyrażaniu siebie (co jest istotą tańca). A jeśli pytasz o opinię o mnie ze strony kobiet – hm… musiałabyś chyba wydać odrębną książkę na ten temat! (śmiech)

Jaka powinna być idealna partnerka do tańca?

Każda partnerka jest idealna… Trudność pojawia się tylko w „oddaniu tanecznym” partnerowi, a nie każdej pani przychodzi to z łatwością. W tańcu nie powinno się myśleć tylko właśnie „oddać” (w tym wypadku partnerowi). Im bardziej partnerka jest podległa, tym więcej będzie później można z niej tanecznie wydobyć… Taka mała skrajność. Wychodzę z założenia, że jeśli masz ogrom chęci do nauki, to osiągniesz to, czego pragniesz. Przecież nie ma nic piękniejszego niż przetańczyć życie, prawda?

Czy śmiało możesz powiedzieć, że taniec to twoje całe życie? Gdyby nie taniec, widziałbyś siebie w innej roli?

Życie według swoich pasji, to moje całe życie. Każda pasja, którą się zajmuję łączy się w jedną całość. Obecnie oczywiście taniec zajmuje mi największą część życia, ale jestem z zawodu też muzykiem oraz zajmuję się psychologią osobowości. Moje najnowsze dzieło „FunFocus”, czyli studio kreacji multimedialnej powstało z kolei z zamiłowania do filmu i zdjęć. Najważniejsze dla mnie to kreatywna praca z samym sobą i z ludźmi, którzy mnie otaczają. Nie da się mnie uporządkować, porównywać… Dążę do tego, aby być jednostką, która inspiruje i pozwala się rozwijać. Byle tylko kreatywnie i z pasją!

O czym marzysz?

Dla mnie marzenia to realizacja moich celów i planów. Marzę o tym, by przez całe życie realizować swoje pasje i mógł się w nich rozwijać oraz o tym by być inspiracją dla innych.

Daniel Pancerz – właściciel szkoły Salsa House, propagator salsy i kultury kubańskiej w Polsce, magister sztuki, pianista, aranżer i kompozytor. Dwukrotnie uhonorowany nagrodą Grand Prix w Międzynarodowym Turnieju Salsa Primavera Salsa Open, dwukrotny zdobywca pierwszego miejsca w stylu Salsa Kubańska. Szkoleniowiec, choreograf, miłośnik łączenia stylów i bogatych rytmów, twórca stylu „emotions of the soul”, współtwórca i Ambasador największych festiwali w Polsce. W swoim środowisku nazywany „Białym Kubańczykiem”. Swoje umiejętności prezentuje na licznych warsztatach i pokazach.

SalsaHouse.krakow.pl

Rozmawiała: Agnieszka Słodyczka

Daniel-Pancerz-foto-1
Daniel-Pancerz-foto-1

Komentarze Dodaj komentarz (1)

  1. Dagmara 23/09/2019 19:09

    CytujSkomentuj

    Ciutkę znam środowisko „salsowe” a Pana Daniela akurat nie. Ale ja w Warszawie – z racji urodzenia i przebywania – się obracam. A to Kraków :) no to już wiem, dlaczego. Może będzie okazja wpaść na Pana Daniela i trochę powywijać ciałem, pod jego okiem. Jawi mi się jako pozytywna bardzo postać. I takie myślę, że powinny być osoby, zajmujące się tym, co robią.

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.