btr
Edyta Nowicka
20/09/2019

Mini offroad po Australii

Mt Kościuszko wznosi się na wysokość 2230 m.n.p.m. i jedna z jego największych zalet jest fakt, iż dość przyjaźnie wita każdego, kto zechce włożyć odrobinę wysiłku, aby ten – uwaga – najwyższy szczyt Alp australijskich zdobyć.

Kolejny dzień naszej wyprawy to dość wczesna pobudka po to, by dotrzeć możliwie jak najwcześniej do Thredbo i wspiąć się (choć odpowiedniejszym określeniem będzie tutaj „wykonać intensywny spacer”) na wzniesienie szczególnie Polakom bliskie, bo to przecież Góra Kościuszki.

Mt Kościuszko wznosi się na wysokość 2230 m.n.p.m. i jedna z jego największych zalet jest fakt, iż dość przyjaźnie wita każdego, kto zechce włożyć odrobinę wysiłku, aby ten – uwaga – najwyższy szczyt Alp australijskich zdobyć.

Samo zaś Thredbo to uroczy górski kurort, szczególnie popularny zimą, gdyż na miłośników białego szaleństwa czekają tu nie tylko ośnieżone szczyty, ale też bardzo dobrze przygotowana na ich przyjęcie infrastruktura.

Po górskim spacerze zbaczamy nieco z utartego szlaku (i asfaltowych dróg) i 100 km trasy pokonujemy wspaniałą, krętą i niemal zupełnie nieuczęszczaną drogą szrotową. Z okien podziwiać możemy wzniesienia porośnięte eukaliptusami, kangury, dziko żyjące konie, trafia nam się nawet emu.

Ostatnia część trasy przebiega obok rozległych farm hodowlanych, trzeba przyznać, że stosunkowo od siebie oddalonych i możemy nacieszyć oczy ogromnymi często stadami krów i owiec. Konkluzja z tej ostatniej części trasy jest jedna: Może i australijscy farmerzy mają wszędzie daleko, ale przynajmniej nie muszą narzekać na wścibskich sąsiadów.

btr btr dav btr btrhdr dav dav dav
btr
btr

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.