maj2015-seks3-ikona-123
Julia Nieznalska
16/06/2019

Więcej niż jeden partner? Co myślą Polacy?

Na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat możemy obserwować ogromnie dynamiczny proces rozwoju i różnicowania się rodzajów relacji partnerskich.

Powstaje wiele różnorodnych form życia partnerskiego nieznanych wcześniej lub niepraktykowanych w kulturze europejskiej, choć znanych w innych kulturach – pisze dr Martyna Goryniak.

1. Wprowadzenie

Zmieniają się i ewoluują przekonania i wyobrażenia na temat tego, co w miłości i związku jest dopuszczalne. Ma na to wpływ fakt, że żyjemy w coraz bardziej egalitarnym pod względem wymiany informacji społeczeństwie, coraz mniej granic dzieli nas od innych ludzi a nieograniczony dostęp do informacji, które zapewniają nam podróże i dostęp do Internetu czyni ze świata „globalną wioskę”, w której granice między kulturami dotychczas kształtującymi nasze style życia zacierają się. Popularne seriale takie jak „Przyjaciele” czy „Seks w wielkim mieście” mają większy wpływ na kształtowanie społecznej świadomości w kwestiach bliskości, miłości, związku, małżeństwa niż europejska spuścizna kulturalna.
Jak stwierdza badaczka zagadnień relacji Katarzyna Grunt- Mejer z Uniwersytetu SWPS, różnorodne formy życia w parach można uszeregować wzdłuż continuum od form dających najwięcej poczucia bezpieczeństwa do form dających najwięcej wolności. Potrzeba wolności i potrzeba poczucia bezpieczeństwa obecne w każdym związku pozostają ze sobą w konflikcie i każda para musi podjąć w procesie budowania relacji kluczowe dla niej decyzje dotyczące tego jak wiele bezpieczeństwa i wolności partnerzy zamierzają sobie wzajemnie zapewnić. Im więcej poczucia bezpieczeństwa daję partnerowi i chcę żeby on dawał mi, tym w większym stopniu muszę ograniczyć swoją wolność i takiego samego ograniczenia oczekuję.
Norma oparta na wyłączności w miłości ma więc swoją długą tradycję w naszej kulturze. Kultura europejska jest w znaczącym stopniu zbudowana na micie miłości romantycznej, który Denis de Rougemont w swojej klasycznej już książce „Miłość a świat kultury zachodniej” przedstawia jako zderzenie pomiędzy dwoma mitami czy archetypami miłości. Pierwszy z nich to historia Tristana i Izoldy, czyli miłość tragiczna, niespełniona,  w którą wpisane jest cierpienie i śmierć, gdzie kochana osoba jest wyidealizowana i w gruncie rzeczy niedostępna. Drugim jest miłość Don Juana do wszystkich kobiet i do każdej z nich z osobna, która realizuje się poprzez namiętne pożądanie i seksualne spełnienie. Tym rodzajom miłości opartym na Erosie Denis de Rougemont przeciwstawia miłość chrześcijańską Agape, która jest oparta na podmiotowym traktowaniu siebie oraz partnera i staje się dla partnerów drogą do duchowej transcendencji.

Tradycyjne monogamiczne formy relacji, które oparte były na wyłączności w relacji z partnerem wymagają bardzo dużego ograniczenia wolności ze względu na to, że wybranie jednego partnera, najlepiej na całe życie, oznacza rezygnację ze wszystkich innych kobiet lub mężczyzn, którzy do tej relacji nie byli wybrani. Tradycyjne, typowe dla naszej kultury związki monogamiczne są oparte na regule wyłączności.

2. Poliamoria główne założenia

Relacja poliamoryczna to związek miłosny utrzymywany jednocześnie z więcej niż jedną osobą w sposób jawny i za zgodą partnerów, których ta relacja dotyczy.

A. Podstawowym wyznacznikiem relacji poliamorycznej jest emocjonalne zaangażowanie wobec więcej niż jednej osoby, któremu może, ale nie musi towarzyszyć zaangażowanie seksualne. Zaangażowanie uczuciowe odróżnia ją od przypadkowych promiskuitycznych kontaktów seksualnych, którym nie towarzyszą uczucia.

B. Poliamoria nie jest też tożsama z przyzwoleniem na zdradę. W poliamorycznej relacji związek uczuciowy z inną osobą jest jawny dla partnera i jest praktykowany za jego zgodą, jest akceptowany. Formy tej jawności mogą być bardzo różne od wiedzy o tym, że jest jeszcze „ktoś inny” do częściowego wspólnego zamieszkiwania partnerów, którzy jakieś części życia relacyjnego dzielą ze sobą.

C. W związkach poliamorycznych możliwe jest ustalenie, że jedna z relacji ma pierwszeństwo przed inną lub też praktykowane jest to, że relacje są równorzędne i wtedy kwestie związane ze spędzaniem czasu lub podejmowaniem kluczowych życiowych decyzji stają się bardziej kontrowersyjne i potencjalnie mogą stanowić większe pole konfliktu pomiędzy partnerami z różnych relacji lub nawet pomiędzy tymi relacjami w ogóle.

Możemy zadawać sobie pytanie, dlaczego ludzie decydują się na taki rodzaj relacji. Najczęściej deklarowanym powodem jest kwestia prawa do wolności, które w tradycyjnym związku zostaje ograniczone w momencie, gdy dokonujemy wyboru partnera. Osoby żyjące w poliamorycznych relacjach podkreślają, że nie chcą być w swojej wolności ograniczane, ani nie chcą być zmuszone do tego by dokonywać wyboru pomiędzy partnerami, którzy są dla nich interesujący. Podkreślają, że relacja monogamiczna oparta na wyłączności ogranicza swobodę eksploracji, tymczasem każdy partner w związku wydobywa nowe aspekty naszej emocjonalności, seksualności i uczy nas czegoś nowego. Z perspektywy osób, które żyją w poliamorycznych relacjach, pozostawanie z jednym partnerem jest emocjonalnie, a nawet społecznie „zubażające”, ponieważ ogranicza różnorodność naszych relacyjnych doświadczeń. Ponadto, gdy pozostajemy w relacji z jednym tylko partnerem, istnieje ryzyko, że nasze oczekiwania wobec niego mogą stać się dla niego przytłaczjące, a niektórych z nich może on po prostu nie być w stanie zaspokoić. W monogamicznej relacji prędzej czy później skazani jesteśmy na rozczarowanie, gdyż na jakieś ważne aspekty naszej osobowości partner nie odpowie. W poliamorycznej relacji takie ryzyko jest mniejsze. Poliamorycy podkreślają wagę i znaczenie odpowiedzialności każdego z nas za własne szczęście i własne uczucia, dlatego widzą tą sytuację, jako sytuację wolnego wyboru. „To Ty sam a nie Twój partner determinujesz to czy jesteś szczęśliwy”. Kolejnym ważnym argumentem przemawiającym na rzecz relacji poliamorycznych jest czynnik czasu. Choć w świadomości większości z nas udany związek cechuje stabilność i trwałość to jednak często podejmujemy decyzję o byciu razem wtedy, kiedy jesteśmy młodzi, a później przez wiele lat zmieniamy się i my sami i nasz partner. Nie zawsze te zmiany zachodzą w tym samym kierunku, być może po wielu latach trudno jest nam się wzajemnie odnaleźć. Potwierdzają to statystyki, które mówią o tym, że w Polsce rozpada się niemal 50% zawieranych związków małżeńskich.

3. Potencjalne źródła zagrożeń i obszary problematyczne

Z podjęciem decyzji o wejściu w poliamoryczną relację wiąże się jednak wiele potencjalnych zagrożeń. Innymi słowy wolność, jaką daje taki styl życia, nie jest zupełnie „za darmo” i taka forma relacji stawia przed partnerami bardzo poważne wyzwania. Za cenę dużej wolności pozbawia poczucia bezpieczeństwa, a także wzbudza kontrowersje na ile naprawdę respektuje uczucia obojga partnerów tej relacji.
- Rzeczywistość emocjonalna rządzi się innymi prawami niż normatywne wybory. Choć partnerzy zgadzają się na to, by w życiu ich ukochanego/ ukochanej był inny ważny emocjonalnie i zaangażowany erotycznie partner to pozostaje pytanie, jakie emocje to rzeczywiście wzbudza. Czym innym są deklaracje i decyzje partnerów, a czym innym uczucia pojawiające się w rzeczywistych sytuacjach.
- Czy poliamoria to rzeczywiście równość praw partnerów. Zwykle propozycja takiej formy związku pojawia się ze strony jednego partnera a drugi zostaje wobec niej postawiony czasem pod groźbą zerwania relacji. Czy w takiej sytuacji to jest rzeczywiście wolny wybór obojga partnerów? I jak to poczucie sprawiedliwości rozkłada się wtedy, kiedy przez dłuższy czas jeden z partnerów ma inną relację, a drugi nie.
- Kwestia „budżetu czasu”- niezależnie, jakie są nasze przekonania w kwestii poliamorycznych relacji, rzeczywistość jest taka, że większa ilość partnerów oznacza mniej czasu, a może również zaangażowania, dla każdego z nich. W życiu dorosłych ludzie istnieje wiele ról, które pełnimy jednocześnie – zawodowych, rodzicielskich i innych- ilość czasu, jaką dysponujemy, jest siłą rzeczy bardzo ograniczona. Nawet partnerzy żyjący w monogamicznych relacjach skarżą się, że brakuje im czasu na pielęgnowanie związku.
- Kwestia tego, czy jesteśmy odpowiedzialni za uczucia drugiej osoby; czy w naturalny sposób pojawiająca się zazdrość to „problem”, z którym partner powinien sobie poradzić we własnym zakresie, czy też jest to właśnie naturalna zdrowa reakcja, która musi ulec stłumieniu, jeśli chcemy pozostawać w takiej formie związku.

Spróbujmy przyjrzeć się temu, jak Polacy postrzegają związki poliamoryczne i związki partnerskie w ogóle. Na ile norma wyłączności określa pożądany wzór relacji oraz czy w kontakcie z bardziej liberalnymi pomysłami na życie jesteśmy w stanie zawiesić tradycyjne przekonania i wartości.

4. Wnioski ogólne

Na podstawie badania przeprowadzonego na zlecenie BBC Brit w lutym 2019 roku, na reprezentatywnej dla polskiego społeczeństwa próbie 1000 respondentów, możemy przyjrzeć się dokładniej temu, jakie przekonania na temat poliamorii i związków partnerskich mają Polacy. Badanie to zostało zainspirowane programem „Louis Theroux: Odmienne Stany. Miłość bez ograniczeń”, w którym wielokrotnie nagradzany reporter BBC Louis Theroux przygląda się otwartości na zmiany obyczajowe dotyczące związków oraz życia rodzinnego w słynącym z tego amerykańskim mieście Portland. Otrzymane wyniki pozwolą nam skonfrontować stopień otwartości Polaków na inne niż monogamiczne związki ze stylem życia bohaterów programu, którzy faktycznie w takich relacjach pozostają.

Zarówno fakt pozostawania w monogamicznej formie relacji jak i kwestia różnic kulturowych będą kształtować postawy respondentów często skrajnie różne od postaw bohaterów filmu. Zdecydowana większość respondentów w naszym badaniu prawdopodobnie nie miała bliższej styczności z osobami, które pozostają w takiej formie relacji. Są to więc deklarowane poglądy mające swoje korzenie przede wszystkim w monogamicznej, romantycznej tradycji związków, charakterystycznej dla posiadających chrześcijańskie korzenie kultur.

A. Po pierwsze wyraźnie widoczna jest różnica pomiędzy postawami wobec relacji
i związków w ogóle (deklarowane poglądy), a tym, jak badani spostrzegają i czego chcieliby dla siebie i partnera we własnej relacji (dokonywane i deklarowane osobiste wybory). Deklarowane poglądy obejmują system poznawczych przekonań, natomiast dokonywane wybory w odniesieniu do własnej relacji partnerskiej oparte są głównie na regulacji emocjonalnej. System „ja” podlega bardzo silnie tej regulacji. Cóż może wzbudzić nasze silniejsze emocje niż to, co dotyczy bezpośrednio nas samych. Tolerancyjni wobec innych niż powszechna
w naszej kulturze forma relacji możemy być jednak nie wtedy, kiedy to miałoby bezpośrednio dotyczyć nas lub naszego partnera.

B. Widoczne są postawy bardziej liberalne, oznaczające otwartość na jakiś rodzaj różnorodności w relacjach, zgodę na prawo ludzi do wyboru takiej formy relacji, która jest odpowiednia dla nich oraz postrzegania, że monogamiczna relacja jest jakimś rodzajem życiowego wyboru ( deklarowane poglądy wobec związku w ogóle). Nie brakuje też tych bardziej konserwatywnych, traktujących monogamię, jako przyrodzoną cechę związku, która w ogóle nie jest postrzegana jako wybór. (deklarowane wybory i oczekiwania wobec własnej relacji).

C. Gdy mówimy o poczuciu bezpieczeństwa versus poczuciu wolności, modele związków, które są najbardziej pożądane przez Polaków sytuują się zdecydowanie po stronie poczucia bezpieczeństwa. Przy czym, bardziej skoncentrowane na poczuciu bezpieczeństwa – i tym samym bardziej niechętne innym niż monogamicznym relacjom – są kobiety. Można zrozumieć, że trwałość i stałość relacji, jaką relacja monogamiczna chroni, jest dla nich bardziej atrakcyjna i ważniejsza ze względów prokreacyjnych. Sposób wychowania dziewczynek ma na to prawdopodobnie również bardzo duży wpływ. Mężczyzna, który ma wiele partnerek jest społecznie postrzegany, jako bardziej męski, kobieta która ma wielu partnerów jest postrzegana, jako pozbawiona zasad moralnych.

D. Z badania tego wyłania się też obraz związku i relacji partnerskiej oparty w dużej mierze na idealizacji. Aż 63% badanych stwierdza, że większość relacji w ich otoczeniu to związki szczęśliwe, podczas gdy w Polsce ponad 50 % zawieranych związków małżeńskich rozpada się, a pewna ich część pozostaje trwała, mimo że partnerzy postrzegają te związki jako nieudane. Tak więc nawet jeśli weźmiemy pod uwagę tylko związki zalegalizowane ilość nieudanych relacji partnerskich musi znaczenie przekraczać 50%. Także stosunek do zdrady sygnalizuje dużą idealizację. Aż 49% badanych uważa, że po zdradzie związek można naprawić.
Jednocześnie, gdy pytamy o osobiste wybory w odniesieniu do własnej relacji, to zdrada jest na trzecim miejscu pośród wymienianych powodów uzasadniających rozstanie, zaraz po przemocy fizycznej i psychicznej, wyżej niż uzależnienie partnera. Rosnąca wraz z wiekiem tolerancja wobec innych niż monogamiczne formy relacji wskazuje na to, że prawdopodobnie nieuchronnie pojawiające się
w związku rozczarowania skłaniają partnerów do większej otwartości i tolerancji wobec różnorodnych form życia partnerskiego.

E. Kolejna ważna sprawa to kwestia rozbieżności pomiędzy deklarowanymi poglądami Polaków a rzeczywistymi decyzjami. Aż 76% badanych deklaruje, że nie podzieliłoby się swoim partnerem z nikim, jednak 23% w tym 17% kobiet i 30% mężczyzn pozostawało w relacji z więcej niż jednym partnerem w tym samym czasie. Być może wyraża to przeświadczenie, że nie chcę dzielić się moim partnerem, czyli nie chcę by on pozostawał w relacji z kimś innym, jednak to nie jest równoznaczne z tym, że sobie odmawiam takiego prawa. Czyli mamy skłonność do tego, by inne prawa w zawiązku dawać partnerowi a inne sobie.

F. Kolejną istotną niespójność stanowi fakt, że choć wydajemy się tak bardzo przywiązani do tradycyjnych wartości, promujących wyłączność partnera, to jednak co trzeci badany stwierdził, że wolałby nie wiedzieć o zdradzie partnera. Czyli trochę hołdujemy zasadzie, że „czego oczy nie widzą tego sercu nie żal”. Nie chcemy konfrontować się z nieprzyjemnymi dla nas faktami.

G. Ważnym czynnikiem różnicującym stosunek do relacji partnerskiej okazała się płeć badanych osób. Mężczyzn od kobiet odróżnia nie tylko większa liczba partnerów w romantycznych relacjach 2,37 w wypadku kobiet i 3,10 w przypadku mężczyzn, ale także większa otwartość na potencjalne włączenie do związku innego partnera. Nie wiemy wprawdzie czy to oznacza przyzwolenie partnerowi na inną relacje, czy też oczekiwanie, że on wyrazi akceptacje dla takiego naszego zachowania. Ponadto mężczyźni nie tylko mieli przeciętnie więcej partnerek, ale również częściej deklarowali zaangażowanie emocjonalne wobec innej osoby, podczas gdy byli w związku, czyli częściej byli w podwójnej relacji (30 % badanych).

5. Wnioski i komentarze szczegółowe

Jak widziana jest przez osoby badane relacja poliamoryczna.
- Jedną z informacji, która stanowi zaskoczenie w tym badaniu jest bardzo duża świadomość badanych czym jest poliamoria. Aż 70 % respondentów wiedziało, czym jest poliamoria, choć nie jest to typowa dla naszej kultury forma relacji. Najlepiej zorientowane były osoby wyżej wykształcone, pochodzące z dużych miast i o wysokich dochodach. Jest to zrozumiałe w kontekście szerszego dostępu do różnorodnych wzorców kulturowych w tych środowiskach.
- Jeśli chodzi o opinie na temat relacji poliamorycznych to zdecydowana większość badanych (76%) nie chce takiego związku w swoim życiu i propozycję takiej relacji uważa za poniżającą. 50% badanych jest także przekonanych o niemoralnym charakterze takiej relacji. Wyraźnie stoi ona w sprzeczności z dominującymi w naszej kulturze wartościami i także ze społecznym wyobrażeniem o tym, czym jest związek.
- 34% procent badanych uważa, że związki poliamoryczne są wyzwoleniem od monogamii i doświadcza jej jako narzuconej społecznie. Z drugiej strony wymaganie wyłączności, jakie narzuca monogamiczna relacja, nie jest rozpatrywane jako wolny wybór – jest to oczywista immanentna cecha związku. Powiedzenie „związek” zawiera w sobie domyślnie informacje, że jest to relacja monogamiczna. Inne formy relacji są tylko odstępstwem od niej i tylko 24% respondentów przyznaje, że rozważyłoby taką formę relacji, gdyby był to sposób na uratowanie związku. Z kolei tylko 8% badanych osób byłoby skłonnych wejść w taką relację, gdyby było to ważne dla ich partnera. Przy czym te wyniki znacząco różnicuje wiek i płeć badanych. Mężczyźni i osoby starsze są bardziej otwarte na takie formy relacji i prezentują bardziej liberalne stanowisko w zakresie akceptacji różnorodnych form życia w zawiązkach.

Stosunek do poliamorii można zrozumieć w kontekście stosunku ludzi do relacji partnerskich w ogóle.
- 76% badanych nie podzieliłoby się swoim partnerem z nikim. Jednocześnie 1/3 badanych uważa, że można mieć romantyczną relację z więcej niż jedną osobą.
- Co czwarty badany uważa, że monogamia jest ograniczająca i byłby skłonny „otworzyć związek”, jeśli pomogłoby to uratować relację.
Stąd wyraźnie widać, że chcemy mieć swoich partnerów „na własność”, a kiedy myślimy o tym, że nasz związek mógłby być otwarty, to mamy głównie na myśli to, że my sami moglibyśmy korzystać z większej wolności, pomijając kwestie tego, jakie prawa dałoby to naszemu partnerowi. Być może obawiamy się tego czy poradzilibyśmy sobie z uczuciami, które rodzi jego zaangażowanie w inne relacje. Wyraźnie takich uczuć w swoim życiu nie chcemy.

6. Podsumowanie
W podsumowaniu należy stwierdzić, że badanie to potwierdza dość konserwatywne zapatrywania Polaków na kształt i charakter związków partnerskich, przywiązanie do tradycyjnych wartości, zdecydowaną niechęć do eksperymentowania z innymi niż monogamiczna formami relacji. Nie znaczy to jednak, że szczególnie osoby starsze i lepiej wykształcone nie zdają siebie sprawy z ograniczeń, jakie narzuca relacja monogamiczna. Większa świadomość, że partner nie zaspokoi wszystkich naszych potrzeb, gotowość do uznania, że norma monogamiczna jest jednak w pewnym sensie ograniczająca i wynika ze społecznych przekonań, oraz świadomość, że zdrada może stać się elementem związku, po którym relację można naprawić, skłaniają tych badanych do patrzenia na poliamorię bardziej przychylnie. Być może nie oznacza to akceptacji dla siebie w takiej formie relacji, ale przynajmniej hipotetyczną zgodę na to, by tak żyli inni ludzie i gotowość do uznania korzyści, jakie z takiej relacji można czerpać. W rzeczywistości idealizujemy związki i relacje zarówno własne, jak i te, które obserwujemy dookoła siebie. Żyjemy w micie podsycanym przez masową kulturę i media, że miłość i związek to sytuacje doskonałe. Jednak wraz z wiekiem i rosnącym wykształceniem jesteśmy w stanie zobaczyć, że rzeczywistość związku jest bardziej złożona. Jest w niej miejsce na różne wybory, których ludzie dokonują i bez względu na to czy decydujemy się na pozostawanie i trwanie w monogamicznym związku, czy próbujemy jakiejś alternatywnej formy relacji, to każdy wybór będzie wymagał od nas konkretnej pracy na rzecz pokonania trudności, jakie pojawią wraz z wygasaniem namiętności i lepszym poznawaniem partnera, jako drugiego odrębnego od nas człowieka, który nie istnieje po to by spełniać nasze oczekiwania.

Oprac. dr Martyna Goryniak

maj2015-seks3-ikona-123
maj2015-seks3-ikona-123

Komentarze Dodaj komentarz (2)

  1. Karolina 17/06/2019 08:22

    CytujSkomentuj

    Wszystko jest kwestią umówienia się dwóch czy więcej osób, które w jakimś związku żyją. Myślę, że jeśli samym zainteresowanym jakiś układ odpowiada, czują się w nim dobrze, są dorośli i nikt ich do niczego nie zmusza, to co innym do tego? W relacjach, uczuciach, a tym bardziej w sypialni liczy się tylko to, co pasuje danym ludziom i tyle. Po co rozkminiać i oceniać, jeśli się czegoś nie chce, wystarczy tego nie robić i tyle.

  2. Dagmara 19/06/2019 03:38

    CytujSkomentuj

    Nie wiem jak inne narody i oczywyscie uogólniam ;) ale Polacy uwielbiają zaglądać innym do łóżka, do portfela, do talerza i oczywiście moja prawda jest najmojsza ;) a wystarczy zająć się swoim życiem a nie życiem innych osób.

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.