<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; aktor</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/aktor/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Fri, 16 Oct 2026 03:35:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Bartosz Bielenia: Zachwyca naturalnością</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/bartosz-bielenia-zachwyca-naturalnoscia/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/bartosz-bielenia-zachwyca-naturalnoscia/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 27 Feb 2020 01:25:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Karol Pisarski</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscytujący bohater]]></category>
		<category><![CDATA[aktor]]></category>
		<category><![CDATA[Bartosz Bielenia]]></category>
		<category><![CDATA[Boże Ciało]]></category>
		<category><![CDATA[młodzi aktorzy]]></category>
		<category><![CDATA[nominacje do Oscarów]]></category>
		<category><![CDATA[Oscary]]></category>
		<category><![CDATA[polski film]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=28589</guid>
		<description><![CDATA[Niepokojący, androgyniczny, niezdefiniowany, osobny. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>Trudno opisać fenomen młodego aktora znanego do tej pory z drugoplanowych ról kinowych. Zwrócił na siebie uwagę jako demoniczny kamerdyner w „Disco polo” czy poznający gorzki smak dojrzałości półsierota w thrillerze „Na granicy”.</h2>
<p>Za tę drugą rolę został wyróżniony na festiwalu Młodzi i Film w Koszalinie w 2016 r., jury doceniło jego bogate środki wyrazu, moc i wiarygodność. Ale dopiero brawurowy występ w „Bożym Ciele” Jana Komasy w pełni ujawił jego ogromny potencjał. „Gra duszą i ciałem, słowem i spojrzeniem. Tej twarzy się nie zapomina” – pisze Anita Piotrowska. Aktor wydaje się na ekranie jednocześnie liryczny i wulgarny. Z uduchowionego charyzmatyka potrafi przeistoczyć się momentalnie w pospolitego przestępcę.</p>
<blockquote><p>„Od czasów Seweryna i Ogrodnika w »Ostatniej rodzinie« najwybitniejsza kreacja w polskim kinie” – zachwyca się Jakub Majmurek. Według Tadeusza Sobolewskiego Bielenia tworzy na naszych oczach podwójny performans, jeden dla widzów filmu, drugi dla wiernych w miasteczku, i w obu rolach jest prawdziwy, wiarygodny, szczery, w pełni ludzki: „W tej jednej, tak wielostronnej, pozornie sprzecznej postaci można zobaczyć rysy całego pokolenia”.</p>
</blockquote>
<p>Bartosz Bielenia pochodzi z Białegostoku. Urodził się w 1992 r., w 2016 r. ukończył Akademię Sztuk Teatralnych w Krakowie, ale na profesjonalnej scenie stanął znacznie wcześniej, bo już w 1999 r., gdy grał Małego Księcia w białostockim Teatrze im. Węgierki. Był związany z krakowskim Starym Teatrem, gdzie zagrał m.in. Hamleta w spektaklu Krzysztofa Garbaczewskiego, Edmunda w „Królu Learze” Jana Klaty i Księdza w „Weselu” tegoż. W styczniu 2018 r. dołączył do zespołu Nowego Teatru Krzysztofa Warlikowskiego.</p>
<p><strong>„Aktorski kameleon, z pewnością nie będzie bohaterem jednego sezonu filmowego – zapewnia profesor Rafał Syska. – A podobieństwo do młodego Christophera Walkena, tak fizyczne, jak i przez charyzmę, każe bacznie przyglądać się karierze tego zdolnego 27-latka”. Potwierdzeniem tych słów są m.in. nagrody aktorskie na festiwalach w Sztokholmie i Chicago.</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/bartosz-bielenia-zachwyca-naturalnoscia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ice-T: Od sieroty do legendy</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/ice-t-od-sieroty-do-legendy/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/ice-t-od-sieroty-do-legendy/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 18 Feb 2019 01:56:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Karol Pisarski</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscytujący bohater]]></category>
		<category><![CDATA[aktor]]></category>
		<category><![CDATA[hip-hop]]></category>
		<category><![CDATA[Ice-T]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo i Porządek]]></category>
		<category><![CDATA[rap]]></category>
		<category><![CDATA[raper]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=25024</guid>
		<description><![CDATA[Legenda hip-hopu z zachodniego wybrzeża USA opowiada, jak muzyka wyprowadziła go na sam szczyt. Dorastał jako sierota w centralnym Los Angeles i dostrzegł ucieczkę od kłopotów w rapowaniu]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jest nie tylko raperem, ale też aktorem. W dodatku rekordzistą, ponieważ jego rola w serialu kryminalnym „Prawo i Porządek: sekcja specjalna” to najdłuższa rola piastowana przez jakiegokolwiek czarnoskórego aktora. Co ciekawe, Ice-T zgodził się pierwotnie tylko na rolę w czterech odcinkach, ale wpisał się w postać detektywa Tutuoli tak płynnie, że zagrał już 17 sezonów!</p>
<p>Co prawda w tej roli Ice-T bywa komiczny ze swoimi przaśnymi wstawkami, z których część trafiła do popkultury, ale nadaje kolorytu serialowi bynajmniej nie ze względu na kolor skóry.</p>
<p><img class="alignnone size-large wp-image-25026" title="Ice-T 3" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/11/Ice-T-3-1024x682.jpg" alt="" width="700" height="466" /></p>
<p>I choć w serialu radzi sobie doskonale, nie pierwszym w karierze zresztą, to sławę zawdzięcza hip-hopowi. Dziś start w karierze wspomina trochę jako krok strategiczny. – Rap to był tylko szczebel w karierze. Po prostu chciałem się wydostać z biedy. Chciałem willę, to co modne. Chciałem uciec – wyjawił podczas niedawnego wykładu. Tak, wykładu, bo 59-letni dziś gwiazdor ma sporo do przekazania młodzieży, zwłaszcza tej wsłuchanej w uliczną muzykę.</p>
<p>– To było jak owoc wiszący nisko. Pewnego dnia doznałem olśnienia. Iceberg Slim nie był tylko alfonsem i lowelasem, był też pisarzem. Jest tak wielu hustlerów i playboyów na świecie, ale kto kiedy o nich słyszał? Stwierdziłem, że żeby zyskać sławę, muszę zapisać się jakoś w historii. Poprzez zapisywanie swojej historii. Tak ma mnie poznać każdy chłopak na ulicy. Kiedy słuchasz mojej muzyki, to nie jest tylko rap, to jest moja historia opowiedziana muzyką – twierdzi Ice-T.</p>
<p><img class="alignnone size-large wp-image-25027" title="ICE-T 2" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/11/ICE-T-2-1024x636.jpg" alt="" width="700" height="434" /></p>
<p>Przeskok od rapu do ekranu telewizyjnego przydarzył mu się w przypadkowy i komiczny sposób. W toalecie klubu nocnego usłyszał go aktor i reżyser Mario van Peebles. Spodobało mu się, jak Ice-T mówił, więc zaproponował mu pierwszą rolę. – Rzuciłem: „ale ja nie umiem grać, robisz sobie jaja?!”, a on, że „chcę cię w filmie”. Myślałem, ze to taki hollywoodzki bullshit, ale on do mnie, żebym zadzwonił do Warner Bros, więc zadzwoniłem i kazali mi przyjść – wspomina z sentymentem.</p>
<p>Ta pierwsza rola dostarczyła mu 23 tysiące dolarów. Sporo, ale niewiele w stosunku do kasowego sukcesu filmu, który zarobił 87 milionów. Ale dzięki tej roli pojawił się na scenie i zaczął zbierać kolejne propozycje, wkrótce później grając w produkcjach z Denzelem Washingtonem czy Keanu Reevesem.</p>
<p>Tym bardziej niewinne wydają się rapowe początki. – Nie miałem pojęcia, co robię. Chciałem tylko wydostać się z tarapatów – zdradza. Te słowa brzmią wręcz skromnie w przypadku człowieka, który wydał 8 albumów studyjnych, 51 singli, nagrał 80 teledysków i sprzedał 10 milionów płyt w samych tylko Stanach Zjednoczonych.</p>
<p>Foto: Paul Carter, Red Bull Content Pool</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/ice-t-od-sieroty-do-legendy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Leon Niemczyk: Profesjonalista z duszą amanta</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/leon-niemczyk-profesjonalista-z-dusza-amanta/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/leon-niemczyk-profesjonalista-z-dusza-amanta/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 25 Mar 2018 12:03:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Makos</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscytujący bohater]]></category>
		<category><![CDATA[aktor]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[Leon Niemczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Niemczyk]]></category>
		<category><![CDATA[role]]></category>
		<category><![CDATA[serial]]></category>
		<category><![CDATA[teatr]]></category>
		<category><![CDATA[życiorys]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=23725</guid>
		<description><![CDATA[Niektórzy mogą jedynie pomarzyć o takiej karierze i interesującym życiu. Doceniany w Polsce oraz poza granicami Leon Niemczyk był nie tylko zdolnym aktorem, ale przede wszystkim profesjonalistą, z którym chciało się pracować. Co działo się w jego życiu prywatnym? Pewne fakty już na zawsze pozostaną dla nas tajemnicą.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Leon Niemczyk pojawił się na świecie w 1923 r. Już od najmłodszych lat uczył się języka niemieckiego. Nad jego edukacją w tym zakresie czuwali przede wszystkim bliscy od strony mamy. Matka pochodziła bowiem z niemieckiej rodziny. Jak się później okazuje, poznanie tego języka znacznie ułatwiło mu pracę w produkcjach międzynarodowych, a szczególnie niemieckich.</p>
<p><strong>W obliczu wojny</strong></p>
<p><strong> </strong>Wojna rozpoczęła się, gdy Leon miał zaledwie 16 lat. On sam w tym czasie niejednokrotnie uciekał Niemcom i ukrywał się przed nimi, także poza Warszawą. W końcu jednak wrócił do tego miasta, aby wziąć udział w Powstaniu Warszawskim. Po dotarciu dostaje się jednak do kanałów i transportuje jedzenie lub potrzebną broń. Upadek Powstania to dla Leona czas kolejnych zmagań z Niemcami, którym musi uciekać. Później zostaje członkiem ekipy pracującej przy budowie torów i razem z nią trafia do Niemiec. Dopiero w 1945 r. przenosi się do strefy amerykańskiej i wspólnie z armią jedzie do Czech. Dwa lata później wraca jednak do kraju, aby odnaleźć matkę.</p>
<p><strong>Aktor z przypadku</strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p>Po wojnie przyszedł czas na pracę w Stoczni Gdańskiej, a także występy w tamtejszym zespole teatralnym. Podczas tej przygody zasugerowano mu, że być może powinien spróbować swoich sił w aktorstwie. Tak właśnie trafił do studia Iwo Galla, a w 1952 r. zdał egzamin eksternistyczny. Wtedy jego przygoda z aktorstwem rozpoczęła się na dobre. Już w trakcie przygotowań grał m.in. w Objazdowym Teatrze Muzycznym z Warszawy czy Teatrze Wybrzeże. Po egzaminie stał się jednak aktorem łódzkiego Teatru Powszechnego i był z nim związany ponad 20 lat. Można go tam było oglądać w takich spektaklach jak: „Nauczyciel tańców”, „Cyd”, „Klub Pickwick”, „Henryk V” czy „Szwejk”.</p>
<p><strong>Życie to film</strong></p>
<p>Teatr nie był jednak tym, co najbardziej fascynowało Niemczyka. Przez całe swoje życie zagrał w około 500 filmach. Początek jego przygody z filmem to rok 1953, gdy wcielił się w postać majora Stuposza w „Celulozie” reżyserii Jerzego Kawalerowicza.</p>
<p>Znawcy kina niejednokrotnie podkreślali i podkreślają, że Leon Niemczyk był nie tylko mężczyzną przystojnym oraz inteligentnym, ale i miał w sobie coś z amanta. Jego wygląd, a także sposób bycia sprawiał jednak, że sprawdzał się w wielu rolach, nie tylko jako znawca kobiecych serc.</p>
<p>Przez lata brał na warsztat nie tylko główne role, ale i epizodyczne. Uważał bowiem, że nawet poprzez niewielką rolę można zostać zauważonym i każda z nich wymaga pracy oraz zaangażowania. Profesjonalizm był tym, co zdecydowanie go wyróżniało.</p>
<p>Można go było oglądać m.in. w filmie „Nóż w wodzie” Polańskiego. Produkcja ta została nagrodzona na festiwalu w Wenecji oraz była nominowana do Oscara. Ten film to też dla aktora furtka do zachodnich produkcji.</p>
<p><strong>Aktor polski, aktor międzynarodowy</strong></p>
<p>Po roli u Polańskiego można go było też oglądać w filmie „Odwiedziny prezydenta” Batorego, „Na białym szlaku” Brzozowskiego, „Różaniec z granatów” Rutkiewicza, „Klątwie doliny wężów” Piestraka czy „Cała naprzód” Lenartowicza.</p>
<p>Z czasem zaczął dostawać również ciekawe propozycje z innych krajów. O to, aby Niemczyk zagrał w jego filmie starał się m.in. Janos Veiczi. Leon zdecydował się na proponowaną mu rolę i stał się częścią filmu „Zamrożone błyskawice”.</p>
<p>Spory wpływ na jego karierę międzynarodową miał również związek z wytwórnią filmową z NRD, a więc DEFĄ. W tej współpracy spore znaczenie miał fakt, że Niemczyk bardzo dobrze mówił po niemiecku, a to znacznie zwiększało jego szanse na poważne role. Ten angaż był nie tylko przygodą pełną różnorodnych filmów, ale i ciekawych podróży oraz znaczących nagród. Poza „Zamrożonymi błyskawicami” miał na swoim koncie również takie zagraniczne produkcje jak: „Folge einem Stern” Hagena, „Stranen Dwuboj” Stojanowa, „Mein blaue Vogel fliegt” Bleiweissa czy „Beethoven &#8211; Tage aus einem Leben” Seemanna.</p>
<p><strong>Serial? Dlaczego nie!</strong></p>
<p>Choć znany był jako aktor filmowy i teatralny to nie gardził również rolami serialowymi. Można go było oglądać w produkcjach: „Matki, żony i kochanki”, „W labiryncie”, „Klan”, „Złotopolscy”, „Pensjonat pod różą” czy w kilku odcinkach seriali „Stawka większa niż życie”, „Człowiek, który zdemoralizował Hadleyburg”, „Czterdziestolatek”, „Pogranicze w ogniu” i wielu innych.</p>
<p>Chętnie angażował się również w filmy dokumentalne oraz występował w Teatrze Telewizji. Oddawał się pracy i był zaangażowany w grę właściwie do samego końca. Aktor zmarł w 2006 r.</p>
<p><strong>Sześć żon</strong></p>
<p>Leon Niemczyk przez lata utrzymywał, że był żonaty sześć razy. Dopiero po jego śmierci jedyna córka aktora mówiła, że żony były tylko dwie. Trudno jednak teraz rozsądzić, jak naprawdę wyglądały formalnie jego związki. Z perspektywy czasu widać jednak, że kobiety go uwielbiały. To zasługa nie tylko aparycji aktora, ale i jego niezwykłych ról filmowych, w które angażował się bez reszty. Profesjonalizm i pracowitość były bowiem jego znakami rozpoznawczymi.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/leon-niemczyk-profesjonalista-z-dusza-amanta/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Stanisław Mikulski: W pułapce Hansa Klossa</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/stanislaw-mikulski-w-pulapce-hansa-klossa/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/stanislaw-mikulski-w-pulapce-hansa-klossa/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 21 Aug 2017 16:58:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Makos</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscytujący bohater]]></category>
		<category><![CDATA[aktor]]></category>
		<category><![CDATA[Hans Kloss]]></category>
		<category><![CDATA[postać]]></category>
		<category><![CDATA[Stanisław Mikuslki]]></category>
		<category><![CDATA[Stawka większa niż życie]]></category>
		<category><![CDATA[życiorys]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=23723</guid>
		<description><![CDATA[Hans Kloss na dobre zagościł w sercach widzów. Nawet teraz, po latach, jest on bohaterem niezwykle znanym. Biorąc pod uwagę te okoliczności można uznać, że to wielki sukces Stanisława Mikulskiego. Tak naprawdę postać ta stała się równocześnie wielką zmorą aktora. Od tego czasu trudno mu było bowiem wyrwać się spod jarzma tej jednej roli.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Mały Staś Mikulski przyszedł na świat w Łodzi. Był rok 1929. Początkowo nic nie wróżyło, że ma on zostać znanym aktorem. Wywodził się z rodziny tkaczy – mama była szwaczką, a ojciec włókniarzem. Wspólnie z dwiema siostrami poznawali smak prostego, robotniczego życia, a tata Stasia chciał, aby ten został inżynierem. Los jednak chciał inaczej, a kariera aktorska faktycznie była mu pisana.</p>
<p><strong>Pierwszy epizod filmowy, matura i komisja poborowa</strong></p>
<p>W 1949 r. miejsce miał wspomniany już przypadek, dzięki któremu Mikulski trafił na aktorską ścieżkę. W Łodzi kręcili film, brakowało im jednak młodych aktorów. W jednym z tamtejszych liceów ekipa filmowa poznaje m.in. Stanisława Mikulskiego. Dzięki temu spotkaniu zadebiutował on w filmie „Pierwszy start” Buczkowskiego, a przede wszystkim został zauważony przez ekipę filmową.</p>
<p>Po zdanej rok później maturze nie poszedł jednak do szkoły aktorskiej. Zamiast tego trafił na komisję poborową, a potem na służbę do Skierniewic. Dopiero w 1951 r. udało mu się przenieść do jednostki, w której bardziej mógł rozwijać swoje talenty artystyczne. Pracował na rzecz rozwoju Zespołu Pieśni i Tańca Warszawskiego Okręgu Wojskowego w Lublinie.</p>
<p>Kiedy w końcu opuszcza wojsko pozostają mu jedynie marzenia o aktorstwie. To zbyt późno, aby na nowo zdawać do szkoły aktorskiej i przez kilka kolejnych lat oddawać się nauce. Po raz kolejny to jednak przypadek decyduje o losach Mikulskiego. Brakuje aktora do spektaklu „Poemat pedagogiczny”, a dyrektor teatru postanawia zwrócić się w tej sprawie do pewnego młodego człowieka, poznanego kiedyś przy okazji filmu „Pierwszy start”. To za sprawą tego kolejnego wydarzenia Stanisław Mikulski zaprzyjaźnił się z teatrem. Na stałe związał się on później z Teatrem im. Osterwy z Lublina, a także postanowił zająć się swoim wykształceniem. Eksternistyczny egzamin w PWST tylko potwierdził, że Mikulski nadaje się do tego zawodu. Mając dyplom nadal pracował na scenie i przyjmował kolejne ciekawe propozycje.</p>
<p>Na deskach lubelskiego teatru grał on właściwie do 1964 r. W międzyczasie nie żałował sobie jednak ról filmowych. I tak kolejno grał np. w „Godzinach nadziei, „Cieniu” czy „Ewa nie chce spać”, „Kanale” czy „Popiołach”.</p>
<p><strong>Za mundurem panny sznurem!</strong></p>
<p>W 1964 r. przyszedł moment na to, aby aktor przeprowadził się do Warszawy. Grał tam w Teatrze Powszechnym, Teatrze Ludowym, Teatrze Polskim czy też Teatrze Narodowym. Po przeprowadzce niejednokrotnie przyszło mu też grać w mundurach. Zakładał je m.in. w filmach: „Skąpani w ogniu”, „Yokmok”, „Barwy walki” czy „Podziemny front”. Jednak to zupełnie inny film z mundurowym w roli głównej najbardziej zapadł w pamięć widzom. Postać Hansa Klossa powodowała wtedy zawroty głowy u wielu pań śledzących jego losy. Zaskarbiając sobie serca widzów, Mikulski nawet nie przypuszczał, że od swojego bohatera nie uwolni się właściwie nigdy. Fenomen serialu z czasem stał się jednak największą zmorą aktora, bo choć pustoszejące w godzinach emisji serialu ulice mogły być powodem do dumy, to trudno było mu wcielić się w jakąkolwiek inną postać, z której nie byłby rozliczany przez pryzmat „Stawki większej niż życie”. On nie był już bowiem Stanisławem Mikulskim. Stał się Hansem Klossem.</p>
<p><strong>Teatr ratunkiem</strong></p>
<p>Po sukcesie „Stawki…” Mikulski trzyma się teatru, tylko tam dostaje bowiem role, w których może być kimś innym niż tylko Klossem. W filmach pozostały mu jedynie epizodyczne role lub te, w których musiałby się wcielić w postać… legendarnego Hansa.</p>
<p>Nie zmienia to jednak faktu, że filmografia Mikulskiego jest bardzo bogata. Trudno jednak pominąć to, iż jedynie „Stawka większa niż życie” miała tak ogromny wpływ na życie aktora.</p>
<p>Przez lata Stanisław Mikulski był wielokrotnie nagradzany. Jedynie między 1965 a 1970 rokiem trzy razy zdobył Złotą Maskę, a także trzy razy Srebrną. Nie da się ukryć, że przez lata zdobył też serca wielu fanek, które miały okazję oglądać go na szklanym ekranie. Zmarł w 2014 r. Pochowano go na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/stanislaw-mikulski-w-pulapce-hansa-klossa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Michał Dudziński: Teatr z klocków lego?</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/michal-dudzinski-teatr-z-klockow-lego/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/michal-dudzinski-teatr-z-klockow-lego/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 20 Jul 2016 16:56:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aneta Zadroga</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscytujący bohater]]></category>
		<category><![CDATA[aktor]]></category>
		<category><![CDATA[aktorzy]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Dudziński]]></category>
		<category><![CDATA[sztuka]]></category>
		<category><![CDATA[teatr]]></category>
		<category><![CDATA[teatr lego]]></category>
		<category><![CDATA[teatr z klocków lego]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=21696</guid>
		<description><![CDATA[Od zawsze marzył, by zostać aktorem. Chłopak z małej miejscowości, który nie tylko spełnił swoje marzenie o graniu, ale ma tak ogromną wyobraźnię, że od lat tworzy własny teatr! Jedyny w swoim rodzaju na całym świecie… Z klocków lego! Specjalnie dla EksMagazynu – Michał Dudziński.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn: Opowiedz, skąd wziął się pomysł na tak niezwykłe przedsięwzięcie i jak ono teraz wygląda?<br />
Michał Dudziński:</strong> Zaczęło się to jakieś 13 lat temu. Pochodzę z małej miejscowości na wschodzie Polski. Mimo tego, że nie miałem nigdy do czynienia z teatrem ani dostępu do niego &#8211; od zawsze wiedziałem, że chcę zostać aktorem. Do najbliższego miałem jakieś 120 km, czyli nie było mi specjalnie po drodze. <br />
To była chyba pierwsza klasa liceum&#8230; W Polsce pojawił się internet. W nocy zamiast się uczyć, wchodziłem z jakąś tęsknotą na strony internetowe wszystkich możliwych teatrów w Polsce i oglądałem zdjęcia ze spektakli. Potrafiłem wchodzić po kilkadziesiąt razy i oglądać te same zdjęcia. Wyobrażać sobie, jak mógłby wyglądać spektakl, scenografia&#8230; <br />
Od małego miałem dużo klocków lego. Kiedyś jadąc autobusem pomyślałem &#8211; zrobię spektakl z klocków. I tak się zaczęło.<br />
Zazwyczaj są to &#8222;spektakle&#8221; od początku do końca wymyślone przeze mnie. Dramaty, których jeszcze nikt nie napisał… Sztuki, w których marzyłoby mi się zagrać, ale nie zagram, bo takich nie ma… Coś co mnie boli, albo leży mi na sercu. Oczywiście inscenizuję również znane dramaty, ale wolę te od początku do końca zrobione przeze mnie.<br />
Teatr Lego żyje w mojej głowie. Widz może go zobaczyć jedynie na zdjęciach.<br />
Mam specjalnie zrobioną imitację prawdziwej sceny teatralnej &#8211; oczywiście proporcjonalnie do rozmiarów lego.<br />
Wymyślam historię, rozpisuję sceny, które chcę uchwycić, projektuje scenografię, która składa się częściowo z lego, a częściowo z rzeczy, które mogę kupić w sklepie dla plastyków, robię obsadę z ludzików, dobieram kostiumy, robię fryzury &#8211; bardzo często z plasteliny lub modeliny &#8211; aby były niepowtarzalne, ustawiam światła i robię zdjęcia.<br />
Jeszcze parę lat temu potrafiłem od początku do końca zrobić spektakl w jeden dzień. Teraz czasami trwa to nawet pół roku. Zmieniam, dopisuję sceny, modyfikuje scenografię, czasami nad jednym ujęciem siedzę tydzień… Zrobiłem się bardziej dokładny.</p>
<p><strong>A teraz więcej o tobie. Michał Dudziński to…</strong><br />
To ja (śmiech). Mam 30 lat, 190 cm wzrostu i jestem dużym dzieckiem. Czasami mi z tym dobrze, a czasami źle. Walczę o swoje marzenia, intensywnie pracuję nad sobą i dążę do wyznaczonych celów. </p>
<p><strong>Co cię zachwyca w byciu aktorem?</strong><br />
Przede wszystkim to, że mogę dać siebie drugiemu człowiekowi. To, że będąc na scenie lub przed kamerą czuję się nagi. Może trochę bezbronny. Widz musi mnie zaakceptować takim, jakim jestem w danej chwili. To, że mogę wpływać na emocje widza. Mogę go wzruszać, wkurzać lub rozśmieszać. </p>
<p><strong>Wolisz szklany ekran czy scenę? </strong><br />
Kocham jedno i drugie. Praca przy jednym i drugim jest zupełnie inna. Nie mógłbym zrezygnować ani z jednego ani drugiego.</p>
<p><strong>Aktorstwo to tak naprawdę ciężka praca, jak wygląda typowy dzień na planie, a jak w teatrze na próbie?</strong><br />
Prawda jest taka, że nie dzieje się dobrze w Polsce, jeżeli chodzi o moją branżę. Mamy cztery Wyższe Szkoły Teatralne z Wydziałem Aktorskim. Dostać się tam graniczy trochę z cudem. Co roku zdaje ok. półtora tysiąca kandydatów, z czego przyjmowane jest kilkanaście osób. Oczywiście studia są bardzo ciężkie i część osób odpada w trakcie nauki. Kończy nas zaledwie garstka, a i tak brakuje pracy. Etaty w teatrze porównywalne są do najniższej krajowej. Ludzie są w stanie zrobić dosłownie wszystko, żeby dostać taką &#8222;ekskluzywną&#8221; pracę, z której tak naprawdę bardzo ciężko jest później wyżyć. Ale jesteśmy pasjonatami. Aktorstwo porównuję do powołania. To jest tak, że chcesz robić w życiu właśnie to i nic innego. Praca w teatrze jest dosyć ciężka. Próby do jednego spektaklu trwają zazwyczaj po 3 miesiące. Odbywają się dwa razy dziennie po 4 godziny.<br />
Niestety robi się coraz mniej filmów i seriali. Popularne tasiemce w TV zastąpiły seriale paradokumentalne, których wyprodukowanie jest kilkadziesiąt razy tańsze, niż normalnego serialu. Grają w nich amatorzy. Niestety, przez to aktorzy mają mniej pracy. Stawki za dzień zdjęciowy również drastycznie spadły. Na chwilę obecną dostaję dwie trzecie tego, co dostawałem 8 lat temu będąc jeszcze studentem. Załapać się do czegoś również bardzo często graniczy z cudem. Dlatego cieszę się z każdej rzeczy, chociażby z najmniejszej roli.</p>
<p><strong>Twoja największa pasja to…</strong><br />
Oczywiście aktorstwo, klocki lego i sport. Ale przede wszystkim ludzie. Spotykanie nowych osób, rozmowy przy kawie i papierosie, poznawanie drugiego człowieka jest tym, co mnie najbardziej rozwija, uczy i ładuje mój akumulator.</p>
<p><strong>Co zawód aktora wniósł do twojej codzienności, do „zwykłego życia”?</strong><br />
Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ nigdy w życiu nie miałem innego zawodu. Dla mnie to jest normalne, że jestem aktorem. Życie się specjalnie nie zmienia. Traktuję ten zawód jak każdy inny. Jestem takim samym człowiekiem jak piekarz, lekarz czy szewc. Powszechnie krąży taka opinia, że jak ktoś jest aktorem to ma przerośnięte ego. Wszystko zależy indywidualnie od każdego człowieka i dotyczy każdego zawodu. &#8222;Gwiazdorzyć&#8221; można pracując w każdej dziedzinie. Mam wrażenie, że moje życie jest &#8211; jak to nazwałaś &#8211; &#8222;zwykłe&#8221; &#8211; może po prostu jest nam ciężej znaleźć pracę, jest nas mniej, a niektórzy ludzie myślą, że jesteśmy Bóg wie kim.</p>
<p><strong>Jakie są twoje najbliższe plany zawodowe, na czym chcesz się skupić w najbliższych miesiącach?</strong><br />
Obecnie pracuję nad postacią Pompowanego Adama w najnowszej części Pitbulla Patryka Vegi. Będzie to postać nieco kontrowersyjna, ale szczegółów nie mogę zdradzać. Zapraszam do kin już niebawem!</p>
<p><strong>Twoje największe zawodowe marzenie do zrealizowania?</strong><br />
Dla mnie każda rola jest jak marzenie. Za każdym razem kiedy staję przed kamerą lub na deskach. Marzy mi się jakaś bardzo emocjonalna rola. Złamane serce, depresja, coś w klimatach Larsa von Triera. </p>
<p><strong>A prywatnie, o czym marzysz poza pracą?</strong><br />
O wewnętrznym spokoju, o miłości. Może o tym, żeby stać się wreszcie dorosłym?</p>
<p><strong>Co cenisz w kobietach, a co według ciebie sprawia, że mężczyzna zasługuje na miano „prawdziwego faceta”?</strong><br />
W kobietach cenię przede wszystkim zaradność i pewność siebie. Cenię, kiedy walczą o siebie i swoje marzenia. Lubię kobiety zadbane. A prawdziwy facet? Jest przed wszystkim poukładany. Znajdzie zawsze czas na pracę, pasję, sport i rodzinę&#8230; Ale akurat nie mnie się wypowiadać na ten temat. Mam 30 lat, bawię się klockami i nie dociera do mnie jeszcze że jestem już facetem, a nie chłopcem (śmiech).</p>
<p><strong>Na koniec poproszę o wakacyjne życzenia dla czytelniczek EksMagazynu!</strong><br />
Kochane Czytelniczki. Nie poddawajcie się nigdy w walce o marzenia! Nie dajcie się nigdy stłamsić jakimiś pierdołami. Walczcie o siebie. Nie bójcie się żyć!</p>
<p>Rozmawiała: Aneta Zadroga</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/michal-dudzinski-teatr-z-klockow-lego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kochanek o wzroku szaleńca</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/kochanek-o-wzroku-szalenca/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/kochanek-o-wzroku-szalenca/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Oct 2015 02:14:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aneta Zadroga</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscytujący bohater]]></category>
		<category><![CDATA[aktor]]></category>
		<category><![CDATA[filmy]]></category>
		<category><![CDATA[John Malkovich]]></category>
		<category><![CDATA[niebezpieczne związki]]></category>
		<category><![CDATA[reżyser]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=4592</guid>
		<description><![CDATA[Uwielbia grać mroczne postaci. Wcielał się w morderców, psychopatów, szalonych kochanków. Zagrał w 65 filmach. Prywatnie podobają mu się Polki i… jest smakoszem „Krówek” O swoich trudnych rolach mówi: „Sztuka sama w sobie jest terapią" – John Malkovich]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W „Polach śmierci&#8221;(1984) zagrał znudzonego fotoreportera. W niewidomego lokatora Willa wcielił się w filmie Roberta Bentona „Miejsca w sercu&#8221; (1984). Ta rola przyniosła mu pierwszą nominację do Oscara. Talent komiczny pokazał w „Making Mr. Right&#8221; (1987). Zupełnie inne oblicze zaprezentował w „Niebezpiecznych związkach&#8221; &#8211; odtwarzał tam postać&#8230; Vicomte de Valmont, najwyższego kapłana uwodzenia i robi to w taki sposób, że nie sposób oderwać od niego oczu. Ale na hrabim nie kończy się lista wyjątkowych kreacji Malkovicha. W „Pod osłoną nieba&#8221; (1990) Bernardo Bertolucciego zagrał kompozytora podróżującego po powojennej Afryce w poszukiwaniu samorealizacji i ratunku dla swojego małżeństwa. W roku 1993 ponownie ukazał swój geniusz, wcielając się w postać zabójcy w filmie Wolfganga Petersena „Na linii ognia&#8221;(1993), co przyniosło mu drugą nominację do Oskara. Zamiłowanie Malkovicha do niekomercyjnych projektów uwidoczniło się przy realizacji „Przypadkowego turysty&#8221; (1988). W „Myszach i ludziach&#8221; (1992) mistrzowsko zagrał umysłowo upośledzonego. Niezapomnianą, wstrząsającą kreację stworzył w „Jądrze ciemności&#8221;(1994), za co nominowany był do Złotego Globu. W 1999 roku powstał przewrotny obraz „Być jak John Malkovich&#8221;, w którym aktor zagrał… Johna Malkovicha. W ubiegłym roku wystąpił w komedii sensacyjnej „RED” wracając do swojej ulubionej kreacji – lekko stukniętego szaleńca żyjącego we własnym świecie, ale w każdej chwili gotowego wykorzystać to, czego uczył się przez całe życie.</p>
<p><strong>Hrabia Valmont w Polsce</strong></p>
<p>W czerwcu ten niezwykły aktor i reżyser odwiedził Łódź i Warszawę. W Łodzi odebrał nagrodę „Złotego glana&#8221;, przyznawaną przez kino Charlie wybitnym, niezależnym twórcom kina, i otworzył pokaz swojego debiutu reżyserskiego „Tancerz&#8221;. W łódzkim Teatrze Jaracza aktor zagrał przedstawienie „The Infernal Comedy&#8221;. &#8211; Bardzo wiele miast w Polsce było zainteresowanych pokazaniem tej sztuki, ale Łódź była najszybsza. Dlatego tu jestem. Od mojego poprzedniego pobytu w Łodzi miasto bardzo się zmieniło. Jest znacznie czyściej niż poprzednio. Czyściejsze jest nie tylko samo miasto, ale też powietrze – zauważył tuż po przyjeździe do miasta Malkovich. W powitalnym prezencie otrzymał pudełko „krówek”, których, jak podkreśla, jest smakoszem.</p>
<p>Ale, zanim uwodzicielski hrabia Valmont z „Niebezpiecznych związków” dotarł do Łodzi, dzień przed przylotem, z jego pokoju hotelowego w Pradze ukradziono dokumenty, telefony komórkowe i laptopa. Następnego dnia z przyczyn technicznych opóźnił się lot, którym Malkovich miał się dostać do Polski. Skorzystał więc z innego samolotu, dotarł do stolicy i awionetką zorganizowaną w ostatniej chwili przyleciał z Warszawy do Łodzi.</p>
<p>To jednak nie koniec pecha. Już w Polsce, dało o sobie znać – operowane kilka miesięcy temu właśnie u nas – kolano Malkovicha. Była też wpadka podczas spektaklu w Jaraczu w Łodzi. Publiczność miała na uszach słuchawki z polskim lektorem. Jednak z powodu kłopotów technicznych czytany tekst roznosił się po całej sali i&#8230; scenie. Aktor próbował obrócić to w żart, pytając podczas przedstawienia: – Jak idzie tłumaczowi? Proszę pana tłumacza, czy mnie pan słyszy, bo ja pana tak…</p>
<p>Cały materiał w najnowszym, V numerze EksMagazynu, do kupienia w salonach EMPiK i <a href="http://www.eksmagazyn.pl/o-nas/e-wydanie/">tutaj.</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/kochanek-o-wzroku-szalenca/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Benedict Cumberbatch: Nie jestem człowiekiem Hollywood</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/benedict-cumberbatch-nie-jestem-czlowiekiem-hollywood/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/benedict-cumberbatch-nie-jestem-czlowiekiem-hollywood/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 01 Aug 2014 02:44:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aneta Zadroga</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscytujący bohater]]></category>
		<category><![CDATA[aktor]]></category>
		<category><![CDATA[Benedict Cumberbatch]]></category>
		<category><![CDATA[eksmagazyn]]></category>
		<category><![CDATA[filmy]]></category>
		<category><![CDATA[OFF Plus Camera]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=16476</guid>
		<description><![CDATA[Jest niekwestionowaną gwiazdą kina. W Krakowie w tym roku witały go tysiące fanów. Wcielał się w geniuszy: Stephen Hawking, Sherlock Holmes, Julian Assange – to topowe role, które zaprowadziły go na szczyt popularności. Mimo to, nadal gra w teatrze i twierdzi, że najbardziej ceni sobie kino niezależne. Gwiazda najnowszego numeru EksMagazynu – Benedict Cumberbath]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Krytykuje publicznie swój wygląd. Twierdzi, że ma zbyt dużą głowę, że przypomina postaci kreskówkowe, że nie rozumie, co szalejące za nim kobiety, w nim widzą.<br />
 <strong><br />
 Detektyw &#8211; producent</strong><br />
 Benedict został okrzyknięty najseksowniejszym mężczyzną na świecie przez takie tytuły, jak: „Empire” i „People”, przez brytyjską prasę nazywany jest „skarbem narodowym”. Jego nazwisko otwiera listę tych najgorętszych w Wielkiej Brytanii. Benedict Cumberbatch kilka miesięcy temu dał się poznać polskiej publiczności nie tylko jako doskonały aktor, ale również twórca kina niezależnego. Razem z grupą przyjaciół założył kolektyw produkcyjny SunnyMarch. Do Krakowa, na Festiwal Kina Niezależnego OFF Plus Camera przywiózł film, w którym gra, i który jednocześnie wyprodukował – „Little Favour”.<br />
 Benedict urodził się 19 lipca 1976 roku w Londynie w rodzinie aktorskiej. Choć po studiach (London Academy of Music and Dramatic Art) występował w klasycznym teatralnym repertuarze obejmującym sztuki Szekspira i Ibsena, cały czas fascynował go film. Pracę magisterską poświęcił ulubionemu reżyserowi Stanleyowi Kubrickowi. Największą popularność Benedictowi Cumberbatchowi przyniosła rola w serialu telewizyjnym BBC „Sherlock”. Widzowie podziwiali go w roli Forda w filmie „Zniewolony. 12 Years a Slave” Steve’a McQueena czy Juliana Assange’a w „Piątej władzy” Billa Condona. Obsadzenie go w „Star Treku” reżyserowi miał zasugerować sam Steven Spielberg, który wcześniej powierzył Cumberbatchowi rolę w „Czasie wojny”. Mimo sukcesu na dużym ekranie, nie rezygnuje z teatru. Gra m.in. na deskach jednej z najbardziej prestiżowych scen świata – Royal National Theatre.<br />
 Niedawno pokochał również radio – ma na swoim koncie dziesiątki słuchowisk dla BBC. Bywa też (jak podkreśla, z przyjemności) narratorem produkcji dokumentalnych dla National Geographic czy Discovery Channel. Ciekawostką jest też, że użyczył swojego charakterystycznego głosu kilku audiobookom, wliczając „Casanovę”, a na potrzeby Igrzysk Olimpijskich w Londynie w 2012 roku, wystąpił w krótkiej telewizyjnej produkcji BBC prezentującej historię miasta, zrealizowanej specjalnie na potrzeby ceremonii otwarcia.</p>
<p><strong>Pokazać władzę</strong><br />
 Pierwszym kinowym sukcesem na międzynarodową skalę, w którym zagrał główną rolę była „Piąta władza”. Odmieniony nie do poznania, w długich blond włosach, wcielił się w postać Juliana Assange’a – skandalisty, geniusza komputerowego, który postawił na nogi całe amerykańskie służby specjalne. <br />
 O czym niewiele osób wie, przygotowując się do roli, korespondował z Julianem, który przekonywał go, żeby wycofał się z projektu. – Odpowiedziałem, że jest to dla mnie ważne przedsięwzięcie, że rozumiem jego obawy, bardzo go szanuję, ale że w żaden sposób nie chcę pokazać jego osobiście w złym świetle, nie chcę zrobić mu żadnej krzywdy. Chcę po prostu, żeby jego historia, to, co zrobił, było oceniane w tym przypadku wyłącznie przez pryzmat kina. Później nie miałem już okazji się z nim kontaktować – podkreślał w wywiadach po premierze głośnego filmu. – Mam tylko nadzieję, że oglądając ukradkiem film, Julian zauważył we mnie wcielającym się w tę postać coś wartościowego – dodawał.<br />
 Przygotowując się do zagrania w filmie opartym na skandalicznej historii demaskatora największych tajemnic militarnych nie tylko Stanów Zjednoczonych, ale i całego świata, aktor, jak sam twierdzi, podjął dość duże wyzwanie. – Kiedy wcielasz się w tak zamkniętą i złożoną postać, jak Julian, musisz być gotów na szereg poświęceń. Zapominasz o wolnych weekendach, zapominasz o życiu towarzyskim, zapominasz spotykać się z przyjaciółmi, w pewien sposób zostajesz wykluczony z życia, jakie znasz, to po, żeby osiągnąć swój cel – jak najlepiej odegrać postać – mówił w wywiadach związanych z premierą filmu. – Poświęcasz część siebie na potrzeby roli. Ale tak chyba jest w każdym zawodzie, który wykonujesz – wkładasz w niego część swojej osobowości, tego, kim naprawdę jesteś. Instynkty, które tobą kierują mogą być różne od tego, czego wymaga praca, w moim przypadku rola, ale trzeba umieć sobie z tym radzić – podkreślał.<br />
 W podobny sposób podchodzi do wszystkiego, co robi. Również do produkcji kina niezależnego, bo, jak sam mówi, aktorstwo to tylko część jego pracy.</p>
<p><strong>„Little Favour” to bardzo ciekawy eksperyment. Niezależny. Najciekawszy w nim jest twój udział w roli nie tylko aktora, ale też producenta.</strong><br />
 <strong> Benedict Cumberbatch:</strong> Z tym filmem wiąże się ciekawa historia. To drugi krótki metraż mojego przyjaciela, któremu chciałem zrobić przysługę, dlatego postanowiłem tym razem wystąpić nie tylko przed kamerą, ale też w roli producenta. Kiedy moi przyjaciele dowiedzieli się, że robię ten film, natychmiast przyszli z pomocą, po to, żeby wszystko wyglądało jak najlepiej. W ciągu niespełna tygodnia udało nam się zebrać pieniądze na produkcję, załatwić sprzęt, odpowiednie lokalizacje, pomoc ludzi, którzy w poszczególnych dziedzinach są specjalistami. Jestem bardzo dumny z tego filmu.</p>
<p><strong>Ze względu na fabułę również?</strong><br />
 Tak, choć to bardzo krótki film (ok. 30 min. – przyp. red.) i trzeba było się bardzo napracować, żeby w tak ograniczonym czasie pokazać to, co sobie założyliśmy. W filmie opowiedziana jest nietypowa historia trzech osób, w tym małej dziewczynki. Chodzi w nim przede wszystkim o utratę niewinności, niszczącą siłę konfliktu. Nie chcę jednak zdradzać fabuły, żeby nie psuć zainteresowanym zabawy przy oglądaniu.</p>
<p><strong>Podczas Festiwalu OFF Plus Camera otrzymałeś nagrodę „Pod prąd”.</strong><br />
 Zdziwiłem się, że mam dostać tę nagrodę. Ale i bardzo ucieszyłem, bo niezależne kino, podążanie pod prąd hollywoodzkim trendom, jest mi bardzo bliskie. Właśnie niekomercyjne, nieszablonowe, młode kino to jest to, co chcę z grupą przyjaciół promować. Jako aktor i jako producent.</p>
<p><strong>Cały materiał jest do przeczytania w 23. numerze EksMagazynu.</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/benedict-cumberbatch-nie-jestem-czlowiekiem-hollywood/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Leszek Lichota: Wolę być przezroczysty</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/leszek-lichota-wole-byc-przezroczysty/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/leszek-lichota-wole-byc-przezroczysty/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 10 Jul 2014 02:23:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Anna Chodacka</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscytujący bohater]]></category>
		<category><![CDATA[aktor]]></category>
		<category><![CDATA[bohater]]></category>
		<category><![CDATA[eksmagazyn]]></category>
		<category><![CDATA[klub wkręt]]></category>
		<category><![CDATA[leszek lichota]]></category>
		<category><![CDATA[Wkręt]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=15475</guid>
		<description><![CDATA[Od dwóch lat prowadzi eklektyczny, warszawski klub „Wkręt”, zajmuje się produkcją teatralną, a na jesieni będzie go można zobaczyć w serialu produkcji HBO - „Wataha”. O zawodzie aktora bez misji – Leszek Lichota]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn: Często, znane z pierwszych stron gazet osoby, narzekają na popularność, na goniących za nimi paparazzi, na rozgłos. Pan swoją postawą pokazuje, że jest to kwestia wyboru. Jak się chce być na „pudelkach” to się jest. Kiedy pan wybrał, w jaki sposób chce istnieć w mediach?<br />
 Leszek Lichota:</strong> Faktycznie nie interesuje mnie bywanie dla samego „bywania&#8221;. Oczywiście, czasami trzeba się pokazać w mediach przy okazji promocji premiery spektaklu lub filmu. I to w moim zawodzie jest naturalne. Ale ganianie po telewizjach jako ekspert od „byleczego&#8221; czy zabieganie o strony w gazetach wydaje mi się niepotrzebne.</p>
<p><strong>Zawód, który pan uprawia, sprowadza się do popularności, do tego, czy ludzie chcą kogoś oglądać czy nie. Wychodzi na to, że media są potrzebne</strong>.<br />
 Absolutnie tak nie jest, a przynajmniej nie powinno być. Popularność jest dla aktora jedynie pochodną wykonywanego zawodu. Ale nigdy celem. Popularność może być celem dla celebryty, bo on żyje z tego, że jest znany. Granica tych pojęć u nas się niestety zaciera. I to nie na prośbę aktorów, lecz raczej z winy mediów, które szukają sensacji, rozdmuchując każdą błahostkę do niewyobrażalnych granic.</p>
<p><strong>Skąd pomysł na klub „Wkręt”?</strong><br />
 Brakowało mi w Warszawie tak eklektycznego miejsca. Klubu, który byłby otwarty na wszystkich ludzi z różnorodnych środowisk. Każdy, kto ma ciekawy pomysł, może wystąpić we „Wkręcie” i skonfrontować swoją wizję artystyczną z żywą publicznością.</p>
<p><strong>Czy „Wkręt” ma w coś wkręcać widzów?</strong><br />
 To miejsce, w którym każdy dzień przynosi nową niespodziankę. Dzięki bogatemu i różnorodnemu repertuarowi, każdego dnia można się wkręcić w zupełnie nowe rejony. Raz jest to koncert gwiazdy lub jam session, raz występ teatru improwizacji, innym razem stand-up lub turniej darta i bilarda. Są też wernisaże i pokazy filmów. Przestrzeń aranżujemy w zależności od wydarzenia i, dzięki temu, miejsce zmienia się, jak w kalejdoskopie (śmiech).</p>
<p><strong>Jak z perspektywy czasu ocenia pan działalność klubu? Kogo można spotkać we „Wkręcie”? </strong><br />
 Klub, mimo, że istnieje już od prawie dwóch lat, ciągle się rozwija. Zapraszam do współpracy coraz ciekawszych artystów z różnych stron Polski i to oni przyciągają swoją publiczność. Więc, oprócz moich znajomych z branży, przewija się tu cały tygiel osobowości. Na stałe gra teatr improwizacji Ab Ovo z trzema spektaklami „Publiczność rządzi&#8221;, &#8222;Ab Ovo Vipovo&#8221; i „Up! Ovo”. W spektaklach impro nie ma ani reżysera ani scenariusza, a aktorzy grają wszystko, o co poprosi publiczność, nawet najbardziej karkołomne i absurdalne pomysły. Ostatnio wcielali się w zsiadłe mleko i śpiewali piosenkę o pracowniku, który zakochał się na zabój w drukarce! <br />
 Serdecznie zapraszam na Ab Ovo VIPovo. To cykl spektakli, w których występuje gość specjalny &#8211; znany i popularny aktor, dziennikarz, kabareciarz, muzyk, sportowiec, itp. W styczniu był to Artur Andrus, w lutym Joanna Kołaczkowska. Ponadto, we „Wkręcie” odbył się, m.in. koncert Dr Misio Arka Jakubika, kultowego No Limits, Natalii Sikory (półfinalistki Must Be The Music) i Mięśni, stand-upy Tomasza Jachimka. Mogę zdradzić, że w maju bardzo hucznie będziemy obchodzić drugie urodziny „Wkrętu”.</p>
<p><strong>Cały materiał jest do przeczytania w EksMagazynie nr 22, maj-czerwiec 2014</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/leszek-lichota-wole-byc-przezroczysty/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mateusz Banasiuk: Liczy się miłość!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/mateusz-banasiuk-liczy-sie-milosc/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/mateusz-banasiuk-liczy-sie-milosc/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 13 Apr 2014 02:05:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Anna Chodacka</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscytujący bohater]]></category>
		<category><![CDATA[aktor]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[film o gejach]]></category>
		<category><![CDATA[Mateusz Banasiuk]]></category>
		<category><![CDATA[Płynące wieżowce]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Wasilewski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=15128</guid>
		<description><![CDATA[Gwiazda głośnego, obsypanego nagrodami filmu Tomasza Wasilewskiego „Płynące wieżowce”, o polskim kinie, roli geja oraz miłości – Mateusz Banasiuk]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn: Jak odebrano „Płynące Wieżowce” za granicą? <br />
 Mateusz Banasiuk:</strong> Jedyna różnica jest taka, że kiedy pada tekst o tym, że Wasilewski najgorzej grał podczas meczu (reżyserem „Płynących wieżowców” jest Tomasz Wasilewski – przyp. red.) to w Polsce widzowie wiedzą, że jest też taki piłkarz (Marcin Wasilewski – przyp. red.). Za granicą nikt tego żartu nie rozumie. Ale wracając do tematu, to reakcje były podobne i to niezależnie od kraju. Czasami, gdy gram spektakl po kilkadziesiąt razy, za każdym razem widownia może zareagować inaczej, czasem ludzie mają zły nastrój, czasem pogoda jest brzydka, itd. Jak do tej pory po filmie widownia reaguje bardzo dobrze. Po seansach, zwykle mam spotkania z widownią i one są bardzo żywe, choć na początku oczywiście widzowie są wyciszeni, bo film kończy się mocnym akcentem. Reasumując, te reakcje są bardzo dobre, co cieszy, bo ten film pokazywany był właściwie na całym świecie, na każdym kontynencie, m.in., w NY, Toronto, Zurichu, Monachium.<br />
 <strong><br />
 Co ciekawego wydarzyło się podczas tournee z filmem po festiwalach zagranicznych?</strong><br />
 Miałem fajną przygodę w Zurichu. Film „Płynące wieżowce” startował w konkursie głównym i tam zostałam zaproszony na sesję zdjęciową przez fotografkę, która robiła zdjęcia m.in. hollywoodzkim gwiazdom, takim, jak choćby John Travolta. Kiedy byłem u niej w studiu, to faktycznie na ścianach wisiały same hollywoodzkie sławy plus piękne modelki, i w końcu nawet ja się tam znalazłem! Ja zawsze bardzo się „spinam” na sesjach zdjęciowych, i ta oto pani fotograf, która robiła niedawno kampanię dla producenta fantastycznych win, miała u siebie kilka butelek, odkorkowała je, poczęstowała mnie i tak minął mi stres, a sesja się udała. <br />
 <strong><br />
 Gdybyś miał jednym zdaniem opowiedzieć o czym są „Płynące wieżowce”</strong><br />
 Nie będę w ten sposób robił, bo to bardzo spłaszczy całą historię. <br />
 <strong><br />
 Ludzie i tak spłaszczają, i tak będą mówić, że jest to film o gejowskiej miłości.</strong><br />
 A niech mówią! Uważam, że mają do tego prawo, choć większe mają ci, którzy film widzieli, od tych, co go nie widzieli. Zazwyczaj w ten sposób mówią właśnie osoby, które filmu nie widziały. Nie chcę w żaden sposób też bronić tego obrazu. Ja go zrobiłem, to jest zamknięty rozdział, a teraz niech każdy sobie o nim myśli, co chce.<br />
 <strong><br />
 Ok, rozumiem, natomiast bardziej chodziło mi o to, że dla mnie „Płynące wieżowce” to jest po prostu historia nieszczęśliwej miłości. Słowo „gej” by się tu nie pojawiło. To jest historia o uczuciu. Poza tym, pewnie często porównują was do historii „Brokeback Mountain”. Pojawiają się głosy, że główni aktorzy zostali dobrani na wzór tego, jak to zrobił Ang Lee.</strong><br />
 Ja nie mam z tym problemu, bo „Brokeback Mountain” to jest świetne kino. Film poruszający temat miłości homoerotycznej na taką skalę! Tych filmów było już sporo. W ubiegłym roku również trafiłem na kilka takich obrazów na festiwalach. Ostatnio w Niemczech powstał film o miłości policjantów i jak oglądam trailer, to widzę pewne podobieństwa do naszego. Jednocześnie uważam to za czysty przypadek, że ludzie w pewnych zakątkach świata myślą podobnie. Widocznie to jest jakiś język naszych czasów, to, co czujemy dzisiaj. Kino czy teatr zawsze przecież starały się odzwierciedlać nastroje społeczne ludzi. Teraz przecież nie robimy filmów typu „Człowiek z marmuru” bo byłoby to nieaktualne.</p>
<p><em>Cały materiał jest do przeczytania w EksMagazynie nr 21, marzec-kwiecień 2014</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/mateusz-banasiuk-liczy-sie-milosc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gabriel Piotrowski: Nie taki znowu luzak</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/gabriel-piotrowski-nie-taki-znowu-luzak/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/gabriel-piotrowski-nie-taki-znowu-luzak/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 26 Mar 2014 02:05:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>JJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscytujący bohater]]></category>
		<category><![CDATA[aktor]]></category>
		<category><![CDATA[Gabriel Piotrowski]]></category>
		<category><![CDATA[Miłość na bogato]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=15139</guid>
		<description><![CDATA[Niech nie zmylą was pozory. Gabriel Piotrowski, utalentowany tancerz, aktor, finalista trzeciej edycji talent-show You Can Dance, choć ma fizjonomię zawadiackiego chłopaka, twardo stąpa po ziemi. Gabron z „Miłości na bogato” specjalnie dla EksMagazynu wystąpił w rozbieranej okładkowej sesji]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn: Miejsce, w którym nikt się ciebie nie spodziewa…<br />
 Gabriel Piotrowski:</strong> Dom weselny gdzieś na Podlasiu, po którym biegam z kamerą. Mam firmę – agencję reklamową i czasem filmujemy takie uroczystości. Ludzie są bardzo zdziwieni, jak mnie widzą (śmiech). Ale reagują w miły sposób.<br />
 <strong><br />
 Zatrudniasz ludzi? Jesteś szefem?</strong><br />
 Tak!</p>
<p><strong>Jakim?</strong><br />
 Fantastycznym (śmiech). Jestem bardzo pobłażliwy.</p>
<p><strong>Czyli wszystko odbywa się na partnerskich zasadach?</strong><br />
 Tak, ale wszystko działa. W mojej branży chyba już tak jest, że do zadań i relacji w firmie trzeba podchodzić po partnersku. <br />
 <strong><br />
 Masz własną firmę, grasz w różnych produkcjach. Szybko się usamodzielniłeś i zacząłeś prowadzić życie na własny rachunek?</strong><br />
 Tak. Kiedy zacząłem tańczyć hip hop, trafiłem na występy koncertowe różnych artystów popowych. Miałem 17 lat, kiedy zacząłem zarabiać pierwsze pieniądze. Rok później był występ w You Can Dance i tak to się potoczyło.<br />
 <strong><br />
 Dlaczego Białystok a nie Warszawa? </strong><br />
 Bo to jest moje miasto, jestem tam u siebie. Dużo tam działałem będąc jeszcze nastolatkiem: organizowałem flash moby, skakałem parcour, więc można było mnie spotkać, jak skaczę po dachach. Znam tu każdy kąt, tu się wychowałem i czuję, że to moje miejsce.</p>
<p><strong>Publiczność kojarzy cię przede wszystkim z hip hopem, a tymczasem w białostockiej operze tańczysz w adaptacji słynnego musicalu „Upiór w operze”…</strong><br />
 Od kwietnia 2013. Może nie wyglądam, ale zawsze słuchałem bardzo dużo muzyki filmowej. To mnie odpręża. Kiedy trafiłem do opery, czułem się jak zaczarowany, jak w bajce Walta Disney’a. Na casting przyszedłem właściwie przez przypadek. Nie sądziłem, że jeszcze stanę na tak dużej scenie i będę tańczył tak poważną rzecz przed tłumami. Nigdy wcześniej nie widziałem musicalu „Upiór w operze” na scenie i spodziewałem się czegoś bardziej wyniosłego. W trakcie prób, nie do końca byłem przekonany, że efekt końcowy będzie mi się podobał. A tymczasem całość brzmi i wygląda niesamowicie. Bardzo cię cieszę z udziału w tym projekcie.<br />
 <strong><br />
 W ubiegłym roku polski internet oszalał na punkcie serialu „Miłość na bogato”, w którym grasz wyluzowanego, lekko szalonego i raczej mało odpowiedzialnego młodego chłopaka – Gabrona. Na ile Gabriel to Gabron?</strong><br />
 Gabron to postać w 100 procentach fikcyjna. Oczywiście oparta na jakichś tam moich cechach, bo taki jest format tego serialu, ale zupełnie nie utożsamiam się z Gabronem. Jestem – i może nieskromnie to zabrzmi – dużo, dużo bardziej odpowiedzialny. Nie jestem kłótliwym człowiekiem, problemy staram się rozwiązywać na bieżąco i nie komplikować sobie życia. Z kobietami też nie mam takich przypadków jak Gabron, którego serialowa dziewczyna Sylwia wyrzuca za drzwi jakieś pięć razy (śmiech). Ludzie często nie zdają sobie z tego sprawy, ale to nie ja wymyśliłem tę postać, tylko scenarzyści. Ja ją tylko odgrywam. A że wychodzi naturalnie, to chyba dobrze (śmiech).</p>
<p><strong>W marcu ruszył drugi sezon „Miłości na bogato”.  Jak rozwinie się twój wątek?</strong><br />
 Będę musiał wybrać raz na zawsze między odpowiedzialnym życiem, takim narzuconym z góry przez kogoś, lub odrzucić to wszystko i zacząć żyć na własny rachunek. To jest dylemat, z którym muszę się uporać, a co wybiorę jako Gabron, pozostawiam w domyśle widzów. Na pewno będzie dużo ciekawiej niż w pierwszym sezonie.<br />
 <strong><br />
 Piliście na planie szampana od południa, tak jak robiła to jedna z postaci – Marcela, wzbudzając wesołość u widzów?</strong><br />
 W Białymstoku mam taki ulubiony klub muzyczny „Rejs” i tam zrobiliśmy imprezę pt. „Bez spiny na bogato”. Bez spiny to cykl imprez i jedną z edycji poświęciliśmy serialowi. Był szampan, ananasy, pomarańcze – wszystko, co trzeba (śmiech).</p>
<p><img src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2014/03/okladka_21_portal.jpg" alt="" width="650" height="900" /></p>
<p><img src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2014/03/gabriel_piotrowski1_fot.quattrostudio.jpg" alt="" /></p>
<p><img src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2014/03/gabriel_piotrowski_fot.quattrostudio.jpg" alt="" /></p>
<p>Foto i retusz: Quattro Studio<br />
 Stylizacja: Wojciech Kozub / FluxArt Group<br />
 Produkcja: Agencja PressFactory<br />
 <a href="http://www.pressfactory.com.pl" target="_blank">www.pressfactory.com.pl</a></p>
<p>Biżuteria męska: Manoki<br />
 <a href="http://www.manoki.pl" target="_blank">www.manoki.pl</a></p>
<p>Buty: NIK<br />
 <a href="http://www.nik.com.pl" target="_blank">www.nik.com.pl</a></p>
<p>Dziękujemy Teatrowi Łaźnia Nowa (os. Szkolne 25, Kraków) za udostępnienie wnętrz na potrzeby sesji<br />
 <a href="http://www.laznianowa.pl" target="_blank">www.laznianowa.pl</a><br class="spacer_" /></p>
<p><em>Cały materiał dostępny jest w EksMagazynie nr 21. Wydanie marzec-kwiecień 2014.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/gabriel-piotrowski-nie-taki-znowu-luzak/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->