<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; artystka</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/artystka/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Fri, 16 Oct 2026 03:35:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Lilianna Krych: Little Thunder</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/lilianna-krych-little-thunder/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/lilianna-krych-little-thunder/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 05 Jan 2026 01:27:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Karol Pisarski</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscentryczna bohaterka]]></category>
		<category><![CDATA[artystka]]></category>
		<category><![CDATA[Lilianna Krych]]></category>
		<category><![CDATA[Little Thunder]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[sztuka]]></category>
		<category><![CDATA[teatr]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=30002</guid>
		<description><![CDATA[Dyrygentka, urodzona w 1986 r. w Warszawie, absolwentka warszawskiego Uniwersytetu Muzycznego w klasie prof. Marka Pijarowskiego, brała też udział w kursach dyrygenckich i była dyrygentką-asystentką w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Ma wiele osiągnięć w dziedzinie muzyki współczesnej i operowej. Jest członkinią kolektywu Hashtag Ensemble i prowadzi bardzo ambitne programy na Warszawskiej Jesieni, m.in. prawykonanie „Fake Opera” Wojciecha Błażejczyka i pierwsze sceniczne polskie wykonanie opery kameralnej „Luci mie traditrici” Salvatore Sciarrino; w tym roku poprowadziła fragmenty „The Great Learning” Corneliusa Cardew oraz „Pasję dziewczynki z zapałkami” Davida Langa we współpracy z Match-Match Ensemble, Teatrem Bezdomnych i Radical Polish Arkestra.</h3>
<blockquote><p>W dziedzinie operowej współpracuje z Polską Operą Królewską, w której poprowadziła już dwa dzieła Benjamina Brittena: „The Rape of Lucretia” oraz „The Turn of the Screw”. Obok twórczości Brittena szczególnie ceni sobie opery Salvatore Sciarrino, które wykonywała nie tylko na Warszawskiej Jesieni, ale też na New Opera Days w Ostrawie. Fascynuje ją przenikanie się dziedzin sztuki, a także praca w obszarze głosu, ciała i ruchu; bywa nie tylko dyrygentką, ale też performerką.</p>
</blockquote>
<p>Współpracuje z teatrami (m.in. Teatr Pieśń Kozła). W marcu kierowała muzycznie spektaklem „Little Thunder” na warszawskim festiwalu Nowe Epifanie tworzonym przez międzynarodową grupą kobiet pod kierownictwem Julianny Bloodgood i z muzyką Katarzyny Szwed; w jego ramach też śpiewała i tańczyła. Mówi o sobie, że jest dyrygentką do zadań specjalnych, co Krzysztof Stefański komentuje: „Nie, to artystka o niezwykle wszechstronnych umiejętnościach.</p>
<blockquote><p>Podejmuje się zadań, na które nie każdy się odważy, i realizuje je zawsze bezbłędnie”. Jan Topolski dodaje: „Przywraca w Polsce Brittena, założyła nowy chór do Pasji Davida Langa i prowadzi świetne prawykonania na Warszawskiej Jesieni”.</p>
</blockquote>
<p><em>Ponadto zgłoszeni zostali: <strong>Robert Bachara</strong> (skrzypek barokowy), <strong>Tymoteusz Bies </strong>(pianista), <strong>Andrzej Filończyk</strong> (baryton), <strong>Marta Gardolińska</strong> (dyrygentka), <strong>Andrzej Grygier</strong> (gitarzysta), <strong>Justyna Khil</strong> (sopranistka), <strong>Krzysztof Komendarek-Tymendorf</strong> (altowiolista), <strong>Dawid Lubowicz</strong> (skrzypek), <strong>Szymon Mechliński</strong> (baryton), <strong>Wojciech Niedziółka</strong> (skrzypek), <strong>Antonina Nowacka</strong> (wokalistka), <strong>Grzegorz Skrobiński</strong> (pianista), <strong>Karolina Sofulak</strong> (reżyserka), <strong>Jacek Sotomski</strong> (kompozytor), <strong>Marek Szlezer</strong> (pianista), <strong>Sulamita Ślubowska</strong> (skrzypaczka<strong>), Ignacy Jan Wiśniewski</strong> (pianista), <strong>Cohaere Ensemble, NeoQuartet.</strong></em></p>
<p><em>Oni nominowali: <strong>Anna S. Dębowska</strong> („Gazeta Wyborcza”), <strong>Jacek Hawryluk</strong> (Polskie Radio Dwójka), <strong>Dorota Kozińska </strong>(publicystka niezależna), <strong>Jacek Marczyński</strong> („Rzeczpospolita”, „Ruch Muzyczny”), <strong>Jakub Puchalski</strong> (publicysta niezależny), <strong>Adam Rozlach</strong> (Polskie Radio Jedynka), <strong>Krzysztof Stefański</strong> („Ruch Muzyczny”), <strong>Jan Topolski</strong> („Glissando”), <strong>Marlena Wieczorek</strong> (meakultura.pl), <strong>Kinga A. Wojciechowska</strong> („Presto”).</em></p>
<p><em>Fot. Leszek Zych? Polityka</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/lilianna-krych-little-thunder/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sylwia Lorens: Moja pasja, moje miejsce!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/sylwia-lorens-moja-pasja-moje-miejsce/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/sylwia-lorens-moja-pasja-moje-miejsce/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 28 Oct 2020 23:36:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Prochowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscentryczna bohaterka]]></category>
		<category><![CDATA[w skrócie]]></category>
		<category><![CDATA[artystka]]></category>
		<category><![CDATA[Filharmonia Futura]]></category>
		<category><![CDATA[kobieta sukcesu]]></category>
		<category><![CDATA[operetka]]></category>
		<category><![CDATA[śpiewaczka]]></category>
		<category><![CDATA[Sukces jest kobietą]]></category>
		<category><![CDATA[Sylwia Lorens]]></category>
		<category><![CDATA[upiór w operetce]]></category>
		<category><![CDATA[wokalistka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=28519</guid>
		<description><![CDATA[Artystyczna dusza, która znakomicie się czuje w zadaniowości, a dzięki swej odwadze i sile charakteru, spełnia swoje marzenia.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2><strong>Śpiewaczka, artystka i kreatorka. Odnajduje się w swojej pasji i to z ogromnymi sukcesami. Artystyczna dusza, która znakomicie się czuje w zadaniowości, a dzięki swej odwadze i sile charakteru, spełnia swoje marzenia.</strong></h2>
<p><strong>Czy od zawsze Pani marzeniem była scena i muzyka?</strong></p>
<p>Sylwia Lorens, artystka: Od kiedy pamiętam, lubiłam występować. Nie miałam oporów przed śpiewaniem w obecności innych, co niekiedy powodowało lekkie zakłopotanie moich rodziców. W szkole muzycznej, grając na fortepianie, z którym byłam związana przez 12 lat, bezustannie czułam, że krzesło na którym siedzę przy instrumencie, jest dla mnie ograniczeniem. Pewnie dlatego dostawałam często „burę&#8221; od Pani Profesor za kręcenie się podczas recitali (śmiech). Kiedy zaczęłam śpiewać i występować jako solistka zrozumiałam, że to jest właśnie moja pasja i moje miejsce.</p>
<p><strong>Proszę opowiedzieć, jak dba Pani o swoją pasję i rozwój swych talentów?</strong></p>
<p>Trudno powiedzieć, żebym w jakiś specjalny sposób dbała o rozwój talentów. Staram się dobrze wykonywać swoją pracę, która jednocześnie jest pasją. Takie połączenie gwarantuje realizowanie siebie i spokój duszy (śmiech). Choć czasem bywa trudno, bo branża artystyczna bywa kapryśna, to jednak czuję, że jest to moje powołanie i z pewnością będę nadal szła tą drogą.</p>
<p><strong>Jest Pani producentką wielu niezwykłych projektów takich jak Upiór w Operetce, Electropop Orchestra czy też choćby Symphonica, czyli rock i haevy metal w „klasycznym&#8221; wydaniu. Skąd pomysł na łączenie tak odległych wydawałoby się stylistyk?</strong></p>
<p>Autorem tych, jak i pozostałych projektów naszej Filharmonii Futura, jest Mikołaj Blajda. To on namówił mnie do ich realizacji. Wspólnie stworzyliśmy Filharmonię, która jest pierwszą niezależną instytucją tego typu w Polsce. W ramach naszej działalności mogę łączyć dwie pasje &#8211; tę sceniczną, która daje mi ogromnie dużo radości oraz pasję producencką. Każda z nich wykonywana osobno stała by się prawdopodobnie prędzej czy później rutyną, dzięki ich łączeniu zachowuję odpowiedni balans i mogę się wszechstronnie realizować.</p>
<p><strong>Skąd się wzięła tak piękna nazwa &#8211; Filharmonia Futura?</strong></p>
<p>Należałoby spytać Mikołaja, który ją zaproponował. Ja czuję to w ten sposób, że łączymy nowoczesność z klasyką. Gramy popularny repertuar w rozbudowanych, symfonicznych aranżacjach. Występujemy w pięknych salach filharmonicznych. Mam wrażenie, że dzięki takiemu połączeniu przyciągamy do filharmonii osoby, które niekoniecznie wybrały by się na czysto klasyczny koncert. W pewnym sensie więc ta nazwa to odczarowanie terminu „filharmonia&#8221; kojarzonego z czymś bardzo tradycyjnym. Drugi człon nazwy to przecież Futura, czyli przyszłość. A przyszłość zaczyna się dziś (śmiech).</p>
<p><strong>Jakie cechy Pani charakteru pomagają w osiągnięciu sukcesu?</strong></p>
<p>Z takich „managerskich&#8221; cech to z pewnością zadaniowość i konsekwencja w działaniu. Oprócz tego mam wrażenie, że odwaga połączona czasem z brawurą (śmiech). Nie boję się wyzwań i wierzę w to, co robię. Jeśli chodzi o kwestie artystyczne to mam charakter tak zwanego „zwierzątka scenicznego&#8221;, czyli mam wewnętrzną, nieposkromioną potrzebę występowania przed publicznością i sprawia mi to niesamowitą radość.</p>
<p><strong>Z którą rolą się Pani najsilniej utożsamia aż do teraz?</strong></p>
<p>Rozumiem, że pytanie dotyczy ról zawodowych i pyta Pani czy bardziej czuję się artystką czy managerką. Tak jak wspomniałam, łączę obie pasje i nie umiem ich oddzielić. Gdybym miała jednak wybierać, to chyba jednak byłaby to&#8230; scena. Myślę, że mogłabym żyć bez produkcyjnych stresów. Nie potrafiłabym jednak żyć bez scenicznej tremy.</p>
<p><img src="https://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2020/01/FF1.jpg" alt="" width="600" height="600" /></p>
<p><strong>Z jakimi trudnościami przychodzi się mierzyć artystom, jak godzi się życie rodzinne i prywatne z zawodowym?</strong></p>
<p>Dotknęła Pani bardzo trudnego i rozległego tematu. Powiem tak. Bycie artystą to z pewnością poświęcenie. Jesteśmy postrzegani jako ci, którzy mają przyjemną, lekką pracę, polegającą na wyjściu na scenę na dwie godziny i zainkasowaniu honorarium. Nic bardziej mylnego. Proszę sobie wyobrazić plan dnia koncertowego: pobudka 7 rano, 6 godzin w autobusie, szybki posiłek jedzony często „na kolanie&#8221;, próba, makijaż, przebiórki, koncert, demakijaż, przebiórka i powrót (znów 6 godzin) lub „bankietowa kolacja&#8221; i jakiś hotel. 20 godzin. Z czego występ trwa 2. Nie liczę już prób poprzedzających projekty. Owszem mamy te chwile, gdy czujemy, że to wszystko ma sens, ale sporo jest również tych, gdy chcemy to wszystko rzucić w diabły. Niełatwe życie dla nas i często dla naszych bliskich. Ale jeśli się bez tego żyć nie potrafi, to co pozostaje? (śmiech).</p>
<p><strong>Jakie muzyczne znajomości i przeżycia wspomina Pani najmilej?</strong></p>
<p>Było ich tak wiele, że trudno w tej chwili zdecydować. Bardzo dobrze wspominam współpracę z Bogusławem Kaczyńskim. Urocze były spotkania ze Zbigniewem Wodeckim podczas kręcenia zdjęć do naszego spektaklu „Alicja w krainie Muzycznej Magii&#8221;. Równie sympatycznie wspominam współpracę z Małgorzatą Ostrowską. Jeśli chodzi o przeżycia, to chyba największym na przestrzeni ostatnich lat była prapremiera naszego flagowego projektu &#8211; Symphonica. To był pierwszy projekt, który produkowaliśmy na własny rachunek. Bardzo obawialiśmy się frekwencji. Tymczasem okazało się, że sprzedały się dwa koncerty, a na kilka dni przed premierą zabrakło również biletów na dwa kolejne, planowane za 3 miesiące. Także start był udany i zaraz potem zapadła decyzja o stworzeniu Filharmonii Futura.</p>
<p><img src="https://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2020/01/Lorens-Upior-w-operetce1.jpg" alt="" width="691" height="389" /></p>
<p><strong>Pani motto życiowe to&#8230;?</strong></p>
<p>„Don&#8217;t give up&#8221; &#8211; jak śpiewał Peter Gabriel i Kate Bush.</p>
<p><strong>Poprosimy o poradę od fachowca na nagły ból gardła – za chwilę wychodzi Pani na scenę, jak się wtedy ratować?</strong></p>
<p>Jest taki tajemny przepis: kurze żółtko, trzy plasterki świeżo skrojonej cebuli (najlepiej nad ranem, przed koncertem), odrobina imbiru i woda ze źródła, którego nazwy nie mogę zdradzić&#8230;To jednak nie zawsze działa, przede wszystkim dlatego, że właśnie ten przepis wymyśliłam (śmiech). Sądzę, że rad na to jest tyle, ilu śpiewaków. Moja podstawowa &#8211; dbaj o higienę głosu poprzez sen. To najlepsze lekarstwo na struny głosowe.</p>
<p><strong>Jakiej muzyki słucha Pani prywatnie?</strong></p>
<p>Jako producentka dostaję sporo autorskich płyt. Dlatego słucham tego, co pojawia się na rynku na bieżąco. Z ostatnich, tą którą z pewnością zapamiętam jest płyta Zbyszka Wodeckiego, wydana po jego śmierci.</p>
<p><strong>Proszę podać definicję kobiety sukcesu.</strong></p>
<p>To osoba, dla której sukces nie jest celem samym w sobie, a wynika z pasji. Jest jakby „skutkiem ubocznym&#8221;. Myślę, że sukcesem jest umiejętność cieszenia się z tego, co się posiada i co się osiągnęło. Sukces to również umiejętność wygospodarowania czasu na wyjazd poza miasto i odcięcie się od spraw zawodowych. Czyli balans, harmonia i pozytywne nastawienie wobec przeciwności. Ważne jest też, aby otaczać się fajnymi, mądrymi i inspirującymi ludźmi. Wybór dobrych przyjaciół to chyba jeden z większych sukcesów.</p>
<p><img src="https://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2020/01/SL1.jpg" alt="" width="614" height="614" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/sylwia-lorens-moja-pasja-moje-miejsce/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Irmina Trynkos: Muzyka to moje życie</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/irmina-trynkos-muzyka-to-moje-zycie/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/irmina-trynkos-muzyka-to-moje-zycie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 13 Jul 2020 00:33:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dagna Starowieyska</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscentryczna bohaterka]]></category>
		<category><![CDATA[w skrócie]]></category>
		<category><![CDATA[artystka]]></category>
		<category><![CDATA[Irmina Trynkos]]></category>
		<category><![CDATA[kobieta sukcesu]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[skrzypaczka]]></category>
		<category><![CDATA[Sukces jest kobietą]]></category>
		<category><![CDATA[wirtuozerka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=28517</guid>
		<description><![CDATA[Jej ogromny talent jest doceniony na całym świecie i w każdej chwili przybywa nowych słuchaczy i wielbicieli utworów, które wykonuje.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2 lang="pl-PL"><strong>Żywiołowa i pełna pasji na scenie i w życiu codziennym. Muzyka jest odzwierciedleniem jej duszy i temperamentu. Jej ogromny talent jest doceniony na całym świecie i w każdej chwili przybywa nowych słuchaczy i wielbicieli utworów, które wykonuje.</strong></h2>
<p lang="pl-PL"><strong>Proszę opowiedzieć Czytelniczkom historię Pani miłości do muzyki. Czy tu ktoś szczeg</strong><strong>ó</strong><strong>lny był inspiracją, czy to wypłynęło „samo z siebie”?</strong></p>
<p lang="pl-PL"><strong>Irmina Trynkos, skrzypaczka, gwiazda sceny muzycznej:</strong> Moja fascynacja i miłość do muzyki była ze mną, odkąd tylko sięgam pamięcią. Jako małe trzyletnie dziecko po prostu uparłam się po obejrzeniu koncertu z udziałem orkiestry w telewizji, że będę grała na skrzypcach. Na pytanie rodziny czy chcę grać w orkiestrze odpowiedziałam, że nie &#8211; będę tak, jak ta osoba na przodzie, która ma piękną sukienkę. I tak już mi zostało &#8211; jedyną opcją dla mnie z takim charakterem było zostanie solistką &#8211; skrzypaczką, a co za tym idzie możliwość „życia&#8221; prawie na co dzień w pięknych kreacjach. To wydarzenie jest dość dziwne, bo w mojej rodzinie i otoczeniu nikt nie był muzykiem. Oczywiście, nikt też nie wziął mnie przez bardzo długi czas na serio, bo kto to słyszał, aby trzyletnie dziecko wiedziało, czego tak dokładnie chce. Jednak ja wręcz słynęłam z mojego uporu i w końcu zaprowadzono mnie do miejscowego muzyka, który stwierdził, że jestem zbyt mała i będę musiała poczekać. Nie trwało to jednak długo &#8211; bo kto może wiecznie słuchać narzekań dziecka, że chce się czegoś uczyć (śmiech). I tak się zaczęła moja przygoda ze skrzypcami.</p>
<p lang="pl-PL"><strong>Dlaczego wybrała Pani skrzypce?</strong></p>
<p lang="pl-PL">Wiem, że wielu dzieciom instrument wybierają rodzice. Tak się często dzieje w szczególności w przypadkach, kiedy to dziecko pochodzi z rodziny muzyków. W moim przypadku to znów mój upór dał się we znaki wszystkim wokół mnie &#8211; ja po prostu czułam niesamowitą więź z tym instrumentem i jego dźwiękiem. Wszyscy chcieli mnie posłać na fortepian, instrument ogólnie uwielbiany, ale ja &#8211; typowo w moim stylu &#8211; urządziłam scenę po egzaminacji wstępnej, że ani nie będę grała na fortepianie, ani nie wyjdę, jeśli ktoś nie da mi od razu instrumentu. Brzmi to śmiesznie, ale tak małe dziecko wszyscy chcieli wysłać na rok wstępny z zabawami muzycznymi. Jak sobie można już wyobrazić, nic z tego nie wyszło (śmiech). Na skrzypcach zaczęłam grać od razu i nigdy nie miałam wątpliwości co do tego wyboru.</p>
<p lang="pl-PL"><strong>Gdyby mogła się Pani cofnąć do samych początk</strong><strong>ó</strong><strong>w swojej kariery i grania, to czy jest jakaś rada, kt</strong><strong>ó</strong><strong>rej by Pani sama sobie udzieliła?</strong></p>
<p lang="pl-PL">Pewnie mnóstwo, ale z drugiej strony, jeśli moje życie i kariera potoczyłyby się w inny sposób, nie sądzę, że grałabym tak, jak to robię teraz. Każde trudności i momenty załamań tylko czynią mnie mocniejszą i dzięki temu upewniam się, że robię to, co jest moją pasją. Jako dziecko i nastolatka zawsze myślałam, że to, co się najbardziej liczy na skrzypcach to kontrola i perfekcja. Spędzałam mnóstwo godzin właśnie nad tymi aspektami, bo jeszcze nie rozumiałam, że prawdziwe piękno muzyki jest w tym, że tę kontrolę trzeba w jakimś sensie utracić. Co dla mnie teraz jest najważniejsze, to emocje, które muzyka i przede wszystkim scena dają mi na żywo. I ludzie i ich twarze, które podczas koncertu zmieniają się nieustannie. Ja jestem jedną z tych szczęśliwych osób, podobno niewielu, które nie mają tremy na scenie. Dla mnie koncert to niesamowita rozrywka. Zabawa muzyką, zabawa z własnymi emocjami i niesamowita przyjemność z połączenia z publicznością. Ja wiem, że słuchacze myślą, że ja ich nie widzę, ale to zupełnie nieprawda. Ja ich obserwuję cały czas i to też wpływa na moje wykonanie &#8211; taka dwustronna autostrada emocjonalna, ktoś mógłby powiedzieć.</p>
<p lang="pl-PL"><strong>Występ, kt</strong><strong>ó</strong><strong>ry pamięta Pani do tej pory.</strong></p>
<p lang="pl-PL">Mój debiut w Concertgebouw w Amsterdamie. To było niesamowite przeżycie, bo nic się nie potoczyło standardowo. Zaraz po wykonaniu pierwszego utworu, dostaliśmy owację na stojąco. To się naprawdę nie zdarza &#8211; ten recital rozpoczynał się 3-częściową sonatą Mozarta i choć to piękna muzyka &#8211; nie jest to utwór, który porywa wszystkich na równe nogi w środku koncertu. Byłam w dość dużym szoku, bo grałam tam pierwszy raz, a publiczność w Concertgebouw to w większości nie są nowi słuchacze, lecz prawdziwi znawcy i weterani. Popatrzyłam wtedy z uśmiechem na mojego pianistę i szepnęłam &#8211; „jacy oni przyjaźni”, na co on się uśmiechnął i po mojej zapowiedzi, zaczęliśmy następną sonatę, tym razem Schumanna. I tu wszystko zrobiło się jeszcze dziwniejsze, bo dostaliśmy owację na stojąco po każdej części! W tym momencie, znów zwróciłam się do mojego pianisty, który jest nota bene Holendrem i gra tam bardzo często z innymi, często bardzo sławnymi artystami. Na moje pytania, co się dzieje, robił wielkie oczy i powiedział, że po prostu nie wie. Kiedy skończyliśmy ten utwór dostaliśmy owację na stojąco i trudno było zacząć zapowiadać kolejny utwór. Ja bardzo lubię mówić ze sceny do widowni, nie mam w stylu omawiać skróconej biografii kompozytora, raczej wolę osobiste ciekawostki z jego życia lub mojego, które się wiążą z tym utworem. To dużo bardziej osobiste i zapada w pamięć. Biografię każdy może przeczytać później, jeśli to kogoś interesuje lub dopiero zaczyna się wgłębiać w muzykę.</p>
<blockquote><p lang="pl-PL">Po zapowiedzeniu kolejnego utworu Ignacego Waghaltera, Polaka z pochodzeniem żydowskim, który po długich latach totalnego zapomnienia został przez mnie odnaleziony i stał się moją pasją, a jego muzyka moim nagraniem debiutanckim, dostaliśmy następne owacje na stojąco. W tym momencie pamiętam jeszcze jak dziś, jakby mi urosły skrzydła, a co za tym poszło? Uczepiły się mnie żarty. Kolejna zapowiedź przemieniła się w żartobliwą pogadankę pomiędzy publicznością a mną oraz moim pianistą. Tzigane Ravela, które kończyło nasz koncert było po prostu niesamowitą zabawą.</p>
</blockquote>
<p lang="pl-PL">Tak, jakbyśmy byli w kręgu znajomych i bawili się muzyką tak, aby zaskoczyć innych. Tu też trzeba napomnieć, że nie każdy muzyk jest w stanie „wprowadzać w krzaki” siebie nawzajem w takiej sali i to na debiutanckim koncercie. To jest ryzykowne. Jednak ja i mój pianista wiemy, że pomiędzy nami możemy sobie na to pozwolić. Owacji nie było końca, a i spotkanie z publicznością było wspaniałym przeżyciem. Jedną rzecz, którą do tej pory pamiętam, to twarz mojego organizatora koncertu, który po prostu zaniemówił na dłuższą chwilę, a później to, co usłyszałam uczyniło ten dzień jeszcze bardziej specjalnym: „Nigdy czegoś takiego nie widziałem”. I, szczerze mówiąc, ja też nie.</p>
<p lang="pl-PL"><strong>Uważana jest Pani za gwiazdę młodego pokolenia i ogromny talent – jak się pracuje na taką pozycję, czy same zdolności wystarczą?</strong></p>
<p lang="pl-PL">Zdolności to tylko początek. Bez nich ani rusz, ale one nie wiodą za daleko same. Na pewno potrzebny jest ogrom pracy, a poza tym &#8211; uporu. Zawsze myślałam i też tak mi mówiono, że jeśli będę pracować za 3 osoby to wszystko zostanie nagrodzone. Nie jest to niestety prawda, bo to nie jest łatwa profesja. Jednak pasja to pasja i nic się nie da z tym zrobić, trzeba po prostu znaleźć sposób na każdy problem lub kłodę, która się znajdzie pod nogami. Jak to mówią trzeba mieć też szczęście, a ja na to odpowiadam, że szczęściu trzeba po prostu pomóc.</p>
<p lang="pl-PL"><strong>Jak długo przygotowuje się Pani do występu?</strong></p>
<p lang="pl-PL">Wszystko zależy, czy jest to już znany repertuar czy też nowy. W dużej mierze zależy to też od samych utworów, niektóre po prostu łatwiej ze mną rezonują, a niektóre potrzebują czasu. Myślę, że wszystko od dobrych kilku miesięcy do nawet tylko kilku dni, jeśli zastępuję kogoś w ostatniej chwili, bo solista się rozchorował lub nie może dotrzeć na koncert &#8211; takie rzeczy się zdarzają dość często.</p>
<p lang="pl-PL"><strong>Czy po występach czuje Pani potrzebę odpoczynku od dźwięk</strong><strong>ó</strong><strong>w czy muzyka otacza Panią zawsze i wszędzie?</strong></p>
<p lang="pl-PL">Muzyka ani scena mnie nie męczy, wręcz przeciwnie, jest mi trudno przestać. Po koncercie zostaje u mnie straszna pustka tego wieczoru, dlatego zawsze staram się spędzać ten czas jak najdłużej z ludźmi z publiczności lub z muzykami. Jeśli to możliwe tego dnia, to wybieram się gdzieś potańczyć. To moja druga pasja. Poza tym ja bardzo lubię różne typy muzyki od popu, rocka, muzyki latynoskiej po hip-hop i R&amp;B. Wszystko to wpływa na moje bogactwo wewnętrzne, bo kto powiedział, że muzyczna pustka musi być wypełniona tym samym typem muzyki za każdym razem!</p>
<p lang="pl-PL"><strong>Najbliższe plany zawodowe na przyszłość?</strong></p>
<p lang="pl-PL">W tym roku będę dawała amerykańską premierę koncertu skrzypcowego Nimroda Borensteina, który nagrałam na mojej ostatniej płycie wraz z legendarnym maestro Vladimirem Ashkenazym. Takie momenty są niesamowicie ekscytujące. To nagranie było wspaniale przyjęte przez międzynarodową publiczność, a krytycy i prasa wynieśli je na sam szczyt recenzjami oraz nagrodami, między innymi BBC Music Magazine nadało płycie „Concerto Choice Award”. To było niesamowite doznanie. Poza tym w tym momencie jestem w trakcie dogrywania detali kolejnych krążków płytowych, więc będzie to pracowity rok i nie mogę się doczekać, aby się podzielić nowinami o nowej płycie.</p>
<p lang="pl-PL"><strong>Jak dba Pani o dobrą formę przy ciągłych podróżach i przygotowaniach do nowych projekt</strong><strong>ó</strong><strong>w?</strong></p>
<p lang="pl-PL">Jestem osobą bardzo aktywną, dużo chodzę. Staram się też codziennie spędzić 45 minut na fitnessie oraz, kiedy mogę, to po prostu tańczę, tu nie mam umiaru, jeśli jest tylko czas. Dodatkowym atutem są same skrzypce &#8211; nie wiem czy wiele osób wie, ale godzina ćwiczenia spala około 170 kalorii. Jeśli weźmiemy pod uwagę porządny dzień ćwiczenia, czyli 6-8 godzin, to ma to dość niesamowity wpływ na moją formę (śmiech) .</p>
<p lang="pl-PL"><strong>Co wspomaga, a co osłabia artystę w życiu codziennym?</strong></p>
<p lang="pl-PL">Ciepło i wsparcie innych ludzi zawsze mi pomaga osobiście i dodaje mi uśmiechu. Zawsze staramy się być niezależnymi i dawać sobie radę z trudnościami samemu, ale prawda jest taka, że każdy z nas ma fatalne dni. Ja zawsze staram się być uśmiechnięta, nawet jeśli przechodzę przez trudności czy to profesjonalne czy też osobiste. Wychodzę z założenia, że ludzie naokoło mnie nie zasługują na negatywny wpływ z mojej strony. Jednak są mi bardzo bliskie osoby, które zawsze ze mną są, czy fizycznie, czy też duchem, i one wiedzą, kiedy coś się dzieje, chociaż ja gram dobrą minę do złej gry. Poza tym moja publiczność zawsze wprawia mnie we wspaniały humor i dodaje siły, aby brnąć dalej. Co osłabia? Niepotrzebny stres związany z tą profesją &#8211; i nie mam tutaj na myśli samego grania, raczej chodzi o wewnętrzną politykę i rozgrywki oraz o częste trudności finansowe związane z projektami. I choć jest to obecne w każdej profesji, to jednak artyści często dyskutują, jak to wszystko nie robi żadnego sensu. Jednak budzimy się następnego dnia i miłość do muzyki i pasja do sceny dodają mi znów sił. A jeśli nawet to nie pomoże, to zawsze dobra wymówka na dodatkowy kawałek czekolady lub dzień wolny, aby nabrać nowej energii.</p>
<p lang="pl-PL"><strong>Pani motto </strong><strong>życiowe to…</strong></p>
<p lang="pl-PL">Nigdy się nie poddawać i wierzyć w siebie i swoje wybory, nawet jeśli innym wydaje się to bzdurne. Gdybym się kierowała poradami innych, to albo nie grałabym na skrzypcach, a była prawnikiem, albo moja płyta debiutancka dla Naxosu nie byłaby takim sukcesem. Mogłabym wymieniać tak bez końca. Jestem bardzo logicznie myślącą osobą, nawet moi znajomi się śmieją, że to jak druga strona medalu, bo stoi to dokładnie naprzeciwko mojemu podejściu emocjonalnemu do grania oraz występów. Jednak choć logika zawsze jest obecna w moim życiu, to wierzę w przeczucia i też podejmowanie wyborów odważnych, a nawet bardzo ryzykownych. Czasami wyliczony logicznie procent powodzenia lub nie to nie wszystko. Często pasja, upór, marzenia i wiara w siebie mogą zdziałać cuda. A marzenia trzeba spełniać, a nie czekać, aby się same ziściły.</p>
<p lang="pl-PL"><strong>Jaka jest Pani definicja kobiety sukcesu?</strong></p>
<p lang="pl-PL">Dla mnie kobieta sukcesu to przede wszystkim kobieta szczęśliwa, która nie poddała się ustalonym normom i z pasją robi w życiu to, co chce. I to na najwyższym poziomie, ciągle szukając sposobów, aby siebie „ulepszać” &#8211; nie dla innych, ale przede wszystkim dla samej siebie. To kobieta, która wierzy we własną siłę i nigdy się nie poddaje. I tego wszystkim kobietom życzę, dużo siły na drodze w spełnianiu swoich pasji i marzeń.</p>
<p lang="pl-PL">Fot. Agata Preyss</p>
<p lang="pl-PL"> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/irmina-trynkos-muzyka-to-moje-zycie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Stine Janvin w Polsce</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/koncertyfestiwale/stine-janvin-w-polsce/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/koncertyfestiwale/stine-janvin-w-polsce/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 17 Mar 2020 01:01:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Edyta Nowicka</dc:creator>
				<category><![CDATA[koncerty/festiwale]]></category>
		<category><![CDATA[artystka]]></category>
		<category><![CDATA[koncert]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Stine Janvin]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=28635</guid>
		<description><![CDATA[Już 20 marca do Warszawy przyleci Stine Janvin, norweska artystka dźwiękowa związana m.in. z wytwórnią PAN.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-family: Merriweather;"><span style="font-size: medium;">Jej koncert odbędzie się w ramach wernisażu wystawy „Wiek półcienia” w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie.</span></span></p>
<p><span style="font-family: Merriweather;"><span style="font-size: medium;">Stine jest wokalistką i artystką dźwiękową. W swojej pracy wykorzystuje dużą elastyczność swojego głosu i bada sposoby, w jakie można go oddzielić od naturalnych, ludzkich powiązań. Współpracowała m.in. z Holly Herndon, Susanną, Matsem Gustafssonem, Thorem Harrisem i polskim duetem BNNT. </span></span></p>
<p><span style="font-family: Merriweather;"><span style="font-size: medium;">Jej ostatnia praca to „Fake Synthetic Music” &#8211; dzieło wykorzystujące na równi głos, przestrzeń oraz światło. Inspirowana dźwiękami rave’u, wykorzystuje melodie zaczerpnięte z muzyki techno i trance, a także opiera się mocno na iluzjach dźwiękowych i optycznych oraz emisji otoakustycznej (emisji przez ucho wewnętrzne dźwięków w odpowiedzi na bodziec akustyczny). Po koncercie odbędzie się afterparty z kolektywem Synergia. </span></span></p>
<p><span style="font-family: Merriweather;"><span style="font-size: medium;">Koncert jest częścią wernisażu „Wiek półcienia”, na której zaprezentowane zostaną prace artystyczne z ostatnich pięciu dekad, bazujące na obserwacji i wizualizacji przemian zachodzących na kuli ziemskiej. Stanowi ona przestrzeń do dyskusji na temat „zarządzania nieodwracalnym” oraz nowych form solidarności, empatii i bycia razem w obliczu kryzysu klimatycznego.</span></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/koncertyfestiwale/stine-janvin-w-polsce/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sigalit Landau: Zatopiona w Morzu Martwym</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/sigalit-landau-zatopiona-w-morzu-martwym/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/sigalit-landau-zatopiona-w-morzu-martwym/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 19 Feb 2020 00:03:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michal Karas</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscentryczna bohaterka]]></category>
		<category><![CDATA[artystka]]></category>
		<category><![CDATA[Izrael]]></category>
		<category><![CDATA[kultura i sztuka]]></category>
		<category><![CDATA[Morze Martwe]]></category>
		<category><![CDATA[Sigalit Landau]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=27831</guid>
		<description><![CDATA[Od 15 lat regularnie wchodzi i wychodzi z Morza Martwego, przeobrażając w nim przedmioty w sztukę. Choć wydaje się to banalne, Sigalit Ethel Landau nieustannie zachwyca kryształowymi formami, które odkryła nieco przypadkiem.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Może Martwe jest słynne na całym świecie nie tylko ze względu na swą wyjątkową topografię i przypisywane skrajnie słonej wodzie właściwości zdrowotne. To miejsce po prostu nie ma odpowiednika na całym świecie. Jak się okazuje, nie tylko wśród turystów.</p>
<blockquote><p>– To jest mój dom i moje studio już od 15 lat. To przepiękne miejsce, ale ono też żądli i gryzie, jest śmiertelnie trudne, zwodnicze, ale i wynagradzające. To tutaj nauczyłam się latać. Tu otworzyłam swoją małą fabrykę wspomnień i tworzyw, pomysłów – przekonuje Sigalit Landau.</p>
</blockquote>
<p>Nad Morze Martwe przyjeżdżała od wielu lat, ale wcześniej spędzała czas głównie w zamkniętych pomieszczeniach i na plaży. Zaczęło się podczas wakacji z rodziną w latach 70. XX wieku. Później wracała tu w dużej mierze przez sentyment i, jak sama potwierdza w wywiadach, do dziś szuka tu wspomnień swojej matki. Dopiero w XXI wieku zaczęła traktować Morze Martwe jako swoją pracownię i tworzywo jednocześnie.</p>
<div id="attachment_27834" class="wp-caption alignnone" style="width: 710px"><img class="size-large wp-image-27834" title="landau1" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/07/landau11-1024x575.jpg" alt="" width="700" height="393" /><p class="wp-caption-text"> </p></div>
<h2>W niepokojącym otoczeniu arbuzów</h2>
<p>Pierwszą „solną” i do dziś najbardziej znaną instalacją artystki jest DeadSee z 2005 roku. W ramach tego projektu częściowo otwarte arbuzy stworzyły specyficzną tratwę, a Landau dryfowała pośród nich. Niezależnie od interpretacji, projekt przyciąga wzrok wszędzie, gdzie materiały z niego są publikowane. Pracę eksponowały u siebie czołowe galerie i muzea świata.</p>
<blockquote><p>– Pierwszy raz, gdy przyjechałam tu z arbuzem, było to dla mnie ponowne odkrycie tego miejsca. Zadawałam sobie pytania, bardzo osobiste. Arbuz jest wyjątkowym owocem, w wielu aspektach jest jak organ, nawiązując albo do naszej głowy, albo ust, albo – jak w moim przypadku – do łona. A więc łono, ale też rana [odarty ze skóry, krwiście czerwony – przyp. red.] – tłumaczy Landau.</p>
</blockquote>
<div id="attachment_27835" class="wp-caption alignnone" style="width: 710px"><img class="size-large wp-image-27835" title="DOET_Landau_DeadSee_3" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/07/DOET_Landau_DeadSee_3-1024x574.jpg" alt="" width="700" height="392" /><p class="wp-caption-text"> </p></div>
<p>Praca miała prowokować nie tylko widza abstrakcyjnego, nieznanego autorce. Była skierowana także do jej matki. Celowo zmieniła frazę „Dead Sea” na „Dead See”, bowiem chodziło o skierowanie wzroku odbiorczyni. Dlaczego?</p>
<blockquote><p>– Czy kiedykolwiek będę matką? Jak mi kiedyś powiedziała, „będziesz matką dla swoich rzeźb”. I myślę, że za tą wypowiedzią stały dobre intencje, ale utkwiło we mnie pytanie o macierzyństwo. Bycie matką i artystką w jednym to coś, czego nie rozumiałam – mówi performerka, dziś również szczęśliwa matka. Nie zadaje więcej pytania o macierzyństwo, już zna na nie odpowiedź.</p>
</blockquote>
<h2>Wierna swojemu morzu</h2>
<p>Po wysoko ocenionym projekcie Landau postanowiła skorzystać z procesów chemicznych jako tworzywa. Podejście samo w sobie zasługuje na uznanie, nawet jeśli narodziło się w pewnym stopniu przypadkowo.</p>
<blockquote><p>– Zostałam już nad morzem. Zawsze umiałam znaleźć sobie jakiś powód, by tu przyjechać. Powstał pewien mini rytuał, który stał się doroczny. Każdego lata, gdy jest bardzo, bardzo gorąco, wchodzę do wody z inną historią, z innymi obiektami.</p>
</blockquote>
<div id="attachment_27836" class="wp-caption alignnone" style="width: 710px"><img class="size-large wp-image-27836" title="landau3" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/07/landau3-1024x549.jpg" alt="" width="700" height="375" /><p class="wp-caption-text"> </p></div>
<p>Każdorazowo przedmioty, na specjalnych rusztowaniach, zanurzane są pod wodą na płyciznach Morza Martwego. Ponieważ woda jest tu nasycona solą dziesięciokrotnie bardziej niż w oceanach, kryształy błyskawicznie zaczynają wytrącać się na powierzchni ułożonych pod wodą elementów.</p>
<p>W dużym uproszczeniu można więc powiedzieć, że izraelska artystka wkłada przedmioty do wody i pozwala im obrosnąć solą. Wtedy przechodzą transformację i zyskują nową formę estetyczną. Choć z pozoru technika jest banalna, to wymaga nie lada wysiłku. Landau najpierw buduje swoje rusztowania i układa na nich przedmioty tak, by zachowały upragniony kształt, nie dając r w uchom wody go zmienić. Następnie codziennie instalacje są doglądane, by określić poziom wytrącania soli. Pracę trzeba wykonywać w morderczych upałach, ponieważ latem sól krystalizuje się znacznie lepiej niż o innych porach roku, właśnie dzięki temperaturze.</p>
<div id="attachment_27837" class="wp-caption alignnone" style="width: 710px"><img class="size-full wp-image-27837" title="sigalit-landau-salt-years-museum-der-moderne-salzburg-designboom-001" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/07/sigalit-landau-salt-years-museum-der-moderne-salzburg-designboom-001.jpg" alt="" width="700" height="546" /><p class="wp-caption-text"> </p></div>
<blockquote><p>– Jest w tym jakaś tajemnica, w procesie zachodzącym poza naszym wzrokiem. Jest też wartość przedmiotów po ich wyjęciu, gdy są częścią instalacji – zwraca uwagę.</p>
</blockquote>
<p>Faktycznie, przy odpowiednim oświetleniu i wyeksponowane, te półnaturalne rzeźby stają się hipnotyzująco piękne i zmieniają swój pierwotny sens. Flaga bitewna po wyjęciu z Morza Martwego staje się biała, symbolizując pokój, złożenie broni, czystość. Strój baleriny, bardzo osobisty dla twórczyni (zrezygnowała z kariery baletowej, by zachować rodzinę), wydaje się ulotnie lekki, podczas gdy z powodu soli zwiększył swoją masę kilkadziesiąt razy. To samo tyczy się czarnej sukni z mroczną, rozpaczliwą historią, którą sól obciąża, a jednak czyni lżejszą – zmienia niemal w suknię ślubną, kojarzącą się z radością i znalezieniem szczęścia.</p>
<p>– Ja też znalazłam szczęście, znalazłam partnera – uśmiecha się Landau. Nie tylko znalazła, ale dziś tworzą wspólnie. On, jako zawodowy fotograf, uwiecznia jej dzieła. Mało tego, ich ślub miał miejsce dokładnie tu, nad Morzem Martwym.</p>
<div id="attachment_27838" class="wp-caption alignnone" style="width: 710px"><img class="size-large wp-image-27838" title="csm_03_Ausstellungsansicht_Sigalit_Landau_Moenchsberg_Rainer_Iglar_f16c45b569" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/07/csm_03_Ausstellungsansicht_Sigalit_Landau_Moenchsberg_Rainer_Iglar_f16c45b569-1024x818.jpg" alt="" width="700" height="559" /><p class="wp-caption-text"> </p></div><br />
<div id="attachment_27839" class="wp-caption alignnone" style="width: 710px"><img class="size-large wp-image-27839" title="csm_06_Ausstellungsansicht_Sigalit_Landau_Moenchsberg_Rainer_Iglar_a4d66cb07f" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/07/csm_06_Ausstellungsansicht_Sigalit_Landau_Moenchsberg_Rainer_Iglar_a4d66cb07f-1024x726.jpg" alt="" width="700" height="496" /><p class="wp-caption-text"> </p></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/sigalit-landau-zatopiona-w-morzu-martwym/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Robyn: Powrót na własnych warunkach</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/robyn-powrot-na-wlasnych-warunkach/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/robyn-powrot-na-wlasnych-warunkach/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 05 Nov 2018 00:05:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Karol Pisarski</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscentryczna bohaterka]]></category>
		<category><![CDATA[artystka]]></category>
		<category><![CDATA[muzyk]]></category>
		<category><![CDATA[psychoanaliza]]></category>
		<category><![CDATA[Robyn]]></category>
		<category><![CDATA[wokalistka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=26776</guid>
		<description><![CDATA[Pracowała już ze Snoop Doggiem czy producentem pop Maksem Martinem. Teraz jednak wydała płytę stworzoną w całości przez siebie. Po ośmiu latach bolesnej nieobecności szwedzka wokalistka Robyn wraca na scenę z nowym albumem, pt. Honey.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Jesteś znana jako jedna z najbardziej elastycznych partnerów muzycznych na rynku pop, a jednak przy pracy nad najnowszym albumem postanowiłaś wejść do studia sama. Skąd ta zmiana?</strong></p>
<p>Zwykle mam pomysł na tekst piosenki, ale jej produkcję powierzam komu innemu. Tym razem jednak doskonale wiedziałam, jak album powinien brzmieć, więc było dla mnie bardzo ważne, by najpierw samodzielnie spróbować. Współpraca jest bardzo ważna, ale zostawia niewiele przestrzeni na słuchanie siebie. Tym razem po prostu wiedziałam, czego chcę.</p>
<p><strong>Jakie są korzyści z samodzielnej pracy nad nowymi piosenkami?</strong></p>
<p>Musiałam dojść do punktu, w którym wszystko robię intuicyjnie; w którym mam czas dla siebie i nie jestem pod wpływem innych czynników. Chwilami było bardzo samotnie, ale nauczyłam się cieszyć tylko swoim towarzystwem, uczyć nowego oprogramowania, ćwiczyć taniec samej. Znów poczułam się jak uczennica.</p>
<p><strong>Czyli w dzisiejszym świecie przeładowanym technologią zdarza nam się zapomnieć o sobie i kultywowaniu naszych umiejętności?</strong></p>
<p>Tak, zdecydowanie. Jest tak wiele korzyści z pracy z innymi ludźmi, ale jest też zupełnie inna korzyść z pozwolenia sobie na uczenie się, żeby to zajęło trochę czasu. Czasami trzeba wkopać się mocniej w ziemię (zamiast wyciągać rękę do innych), by zebrać w sobie siłę do pokonania przeszkody.</p>
<p><img class="alignnone size-large wp-image-26778" title="Robyn2" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/11/Robyn2-1024x682.jpg" alt="" width="700" height="466" /></p>
<p><strong>Ale czy to nie stoi w sprzeczności z obecnym rynkiem muzycznym? Wielu wykonawców wypuszcza coś nowego co miesiąc, byle pozostać w kręgu zainteresowania&#8230;</strong></p>
<p>Zapewne, a jednak kiedy przechodziłam przez separację i straciłam bardzo dobrego przyjaciela [wieloletniego współpracownika Christiana Falka] z powodu nowotworu, było dla mnie zupełnie naturalne, że muszę się wycofać. Poszłam na terapię, która była bardzo intensywna, więc nie chciałam przerywać procesu robieniem innych rzeczy.</p>
<p><strong>Co to za terapia?</strong></p>
<p>Psychoanaliza, 3-4 razy tygodniowo przez 5 lat. W skrócie chodzi o zbudowanie relacji z terapeutą i przepracowanie tych rzeczy, których w życiu nie udało się odpowiednio przejść. Terapeuta towarzyszy w kolejnych fazach. Czasami jest świetnie, czasami frustrująco. To trochę jak leczenie, wszystko musi potoczyć się swoim torem, w swoim czasie.</p>
<p><strong>A jaki to miało efekt w Twoim życiu prywatnym?</strong></p>
<p>Zwolniłam. Nigdy dotąd nie byłam tak wyciszona, nie robiłam tak niewiele. Teraz, jakby znikąd, wszystko, co robię, jest dużo bardziej przemyślane.</p>
<p><strong>Co masz na myśli?</strong></p>
<p>Kiedy pracujesz bardzo dużo, masz inny rodzaj prędkości: przepychasz kolejne rzeczy, wciskasz je w swój harmonogram, ale nie jesteś bardzo obecny. Dzięki psychoanalizie nauczyłam się doceniać swoje jestestwo, a wtedy nie przechodzi się bezrefleksyjnie przez kolejne rzeczy. Już nie czuję się dobrze z pośpiechem, poczułam, że muszę pozwolić sobie być tu i teraz.</p>
<p><strong>Tylko jak zachowujesz spokój teraz, gdy znów jesteś w blasku reflektorów?</strong></p>
<p>Odkąd wszystko wokół znów zaczęło przyspieszać, odkryłam skuteczne wsparcie w medytacji. Pozwala się wyśrodkować i wrócić do porządku z uczuciami. Czasami też wyobrażam sobie, że przechodzę wirtualną konsultację z terapeutką: co ona by powiedziała? Podczas terapii człowiek uczy się mówić o swoich emocjach i można to wykorzystać również po terapii. Trzeba po prostu poukładać swoje myśli. Siadasz gdzieś w parku i zajmujesz sobą.</p>
<p><strong>Kiedy czułaś się w przemyśle muzycznym jak w potrzasku 13 lat temu, zdecydowałaś się odwrócić od wielkich marek i wydać album Robyn swoim nakładem. Czy znów jesteś w takim punkcie, gdy reaktywujesz karierę po 8 latach osobistych trudności?</strong></p>
<p>Jestem znacznie spokojniejsza o to, co robię. Naprawdę zrobiłam taki album, jaki chciałam. W pewnym sensie w 2005 roku też tak zrobiłam, ale wtedy nie znałam jeszcze siebie tak dobrze.</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>A jak czułaś się wtedy, rezygnując z bezpieczeństwa, jakie daje duże wydawnictwo?</strong></p>
<p>Byłam naprawdę przerażona. Miałam nieprzespane noce, ponieważ wtedy wydawało się prawie niemożliwe funkcjonowanie jako artysta bez wytwórni. To było wielkie ryzyko, ale wydawało mi się, że nie mam nic do stracenia.</p>
<p><strong>Nawet kariery?</strong></p>
<p>Nie wydawało mi się, że ona gdziekolwiek zmierza. Nie znałam nikogo w przemyśle muzycznym – a przynajmniej w tej części, w której sama pracowałam – kto czułby muzykę tak, jak ja. Więc nie miałam wielkiego wyboru. A jednocześnie z drugiej strony alternatywa – czyli zrobienie czegoś samej – też nie była jednoznaczna. To był skok na dużą głębokość, ale to coś, z czego wciąż się cieszę: że nie wiem, gdzie ostatecznie wyląduję.</p>
<p><strong>Płyta Robyn okazała się sukcesem, więc decyzja się opłaciła. A jednak wielu ludzi wybrałoby bezpieczniejszą opcję. Jak pokonałaś pokusę wyboru łatwiejszej ścieżki?</strong></p>
<p>W moim przypadku większy od strachu przed niepowodzeniem był lęk przed stagnacją. A w muzyce słychać, gdy nie stawia się na szali czegoś ważnego dla wykonawcy – reputacji, dumy, poświęconego czasu, poczucia bezpieczeństwa.</p>
<p><strong>Masz rady dla kogoś, kto chciałby wyjść poza strefę komfortu i zacząć od nowa?</strong></p>
<p>Dobrze mieć jakiś swój tryb postępowania, gdy buduje się coś nowego. Bo początek jest destabilizujący i dobrze móc się czegoś trzymać, wierzyć w to. Warto też pozwolić sobie na odkrywanie, nie podejmować pochopnych decyzji. I na koniec: trzeba rozważać z ludźmi, na których się polega. Puszczać im swoją muzykę, czytać swoje teksty, co by to nie było. Trzeba szukać równowagi między sobą a wspólnotą. Dla mnie to było kluczowe, gdy zaczynałam pracę nad nową płytą.</p>
<p>Wywiad dla The Red Bulletin</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/robyn-powrot-na-wlasnych-warunkach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Emmanuelle Moureaux: Kolor to jej świat</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/emmanuelle-moureaux-kolor-to-jej-swiat/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/emmanuelle-moureaux-kolor-to-jej-swiat/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 22 Jun 2018 00:41:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>magda</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscentryczna bohaterka]]></category>
		<category><![CDATA[architektka]]></category>
		<category><![CDATA[artystka]]></category>
		<category><![CDATA[Emmanuelle Moureaux]]></category>
		<category><![CDATA[kolory we wnętrzu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=25913</guid>
		<description><![CDATA[Europejski umysł, japońska dusza. Emmanuelle od lat udowadnia, że kolor to nie tylko uzupełnienie przestrzeni, lecz jej wiodący element. Dlatego światłem i kolorem wabi, przyciąga, fascynuje!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Choć urodziła się w Europie, to największe sukcesy odnosi w Japonii. Wciąż młoda i pełna pomysłów Emmanuelle Moureaux to artystka i architektka z rocznika 1971, która w wieku 26 lat przeprowadziła się do Japonii. Właśnie tam zrozumiała, jak wielka siła drzemie w wielowarstwowym ładzie przestrzennym.</p>
<p>Zakochana w Tokio, zaczęła odkrywać to miasto z jego niezliczonymi warstwami, wyrazistością i intensywnością. Postanowiła połączyć to nowe doznanie z tradycyjnymi w japońskiej architekturze lekkimi i przesuwnymi ścianami i stworzyła pojęcie shikiri, co dosłownie oznacza dzielenie przestrzeni kolorami.</p>
<p>Fascynacja kolorem nie czyni jej jeszcze postacią wyjątkową, wszak ład przestrzenny oparty na kolorach to temat sięgający antyku. A jednak Emmanuelle zdołała przedefiniować to, jak postrzega się kolor. W swoich instalacjach – czy to architektonicznych, czy w dekoracji wnętrz, czy w sztuce – dosłownie stawia na światło i kolor jako elementy definiujące i organizujące przestrzeń. Na tyle dosłownie, że w jej wizji kolorów można się zanurzyć.</p>
<p>Dziś wykładowczyni akademii sztuk pięknych Tohoku, wraz ze swoimi studentami prowadzi projekt pod nazwą 100 kolorów. W jego ramach tworzy instalacje każdorazowo złożone z elementów we wspomnianych już stu kolorach. Mogą to być powtarzające się wzory lub przedmioty, których układ wnosi coś do przestrzeni.</p>
<p>Z jednej strony lekkie, ażurowe, a z drugiej głębokie i odurzające odbiorcę instalacje powstały już w ponad 20 miejscach w kilku krajach. Czasami w przestrzeni publicznej, czasami w obiektach kulturalnych, a czasem również komercyjnych. Prowokują, uwodzą misternym wykonaniem i dokładnością i zmieniają to, jak postrzegamy przestrzeń. W końcu mało kiedy odbiorca jest w stanie dosłownie wejść do wnętrza gradientu kolorystycznego czy oszukać wzrok wpatrzony w tysiące z pozoru identycznych elementów, wśród których nagle oko wyłapuje jeden zupełnie niepasujący.</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-25915" title="emmo 100 kolorów czasu" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/04/emmo-100-kolorów-czasu.jpg" alt="" width="700" height="431" /></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-25916" title="emmo 100 las liczb 1" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/04/emmo-100-las-liczb-1.jpg" alt="" width="700" height="288" /></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-25917" title="emmo 100 las liczb" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/04/emmo-100-las-liczb.jpg" alt="" width="700" height="467" /></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-25918" title="emmo 100 mix" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/04/emmo-100-mix.jpg" alt="" width="700" height="466" /></p>
<p><img class="alignnone size-large wp-image-25919" title="emmo 100 kolorowy las" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/04/emmo-100-kolorowy-las-682x1024.jpg" alt="" width="700" height="1052" /></p>
<p>Zdjęcia: <a href="http://www.emmanuellemoureaux.com/">Emmanuelle Moureaux</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/emmanuelle-moureaux-kolor-to-jej-swiat/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ewa Krzyżewska: Miłość zamiast kariery</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/ewa-krzyzewska-milosc-zamiast-kariery/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/ewa-krzyzewska-milosc-zamiast-kariery/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 Apr 2018 12:03:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Makos</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscentryczna bohaterka]]></category>
		<category><![CDATA[aktorka]]></category>
		<category><![CDATA[artystka]]></category>
		<category><![CDATA[Ewa Krzyżewska]]></category>
		<category><![CDATA[kobieta sukcesu]]></category>
		<category><![CDATA[Popiół i diament]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=23683</guid>
		<description><![CDATA[Gdy się wyrasta w takim środowisku, nie da się chyba wybrać drogi innej niż artystyczna. Niezależnie od tego, gdzie i w jakim towarzystwie się żyje, trzeba mieć jednak mnóstwo odwagi i przekonania co do obranej drogi, aby z dnia na dzień zrezygnować z codzienności, w której jest się podziwianym i wielbionym przez fanów oraz krytyków. Ewa Krzyżewska miała tę odwagę i pewnego dnia po prostu wybrała inne życie…]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dzieciństwo aktorki to właściwie czas, w którym jej rodzina musiała się zmagać z przeciwnościami II wojny światowej. Ewa Krzyżewska, a właściwie Anna Ewa Ehrenkreutz Krzyżewska przyszła na świat niedługo przed wybuchem wojny. Dokładnie 7 lutego 1939 r. w Warszawie. Jej tata, Juliusz Ehrenkreutz Krzyżewski był poetą i radiowcem Do chrztu małą Haneczkę, bo tak nazywali ja domownicy, trzymał Jeremi Przybora. Jakby tego było mało, rodzina Krzyżewskich przyjaźniła się z Anną i Jarosławem Iwaszkiewiczami. Świat artystów był więc naturalnym środowiskiem Hani.</p>
<p><strong>Trudna młodość i artystyczne początki</strong></p>
<p>Tak poukładany świat, w którym nie brakowało utalentowanych ludzi został jednak zburzony. Podczas Powstania Warszawskiego zginął ojciec dziewczynki. Hania wraz z mamą przeprowadziły się do Chrzanowa i tam próbowały wiązać koniec z końcem, choć niejednokrotnie brakowało im środków do życia. Mamie Anny, a więc Marii Stanisławie z Piotrowskich, zależało na tym, aby jej córka uczyła się w Krakowie. Dziewczyna trafiła tam jednak dopiero na studia. Od 1956 r. uczyła się tam w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej. Prawdopodobnie wtedy też zdecydowała, że przyjmie pseudonim artystyczny Ewa Krzyżewska.</p>
<p><strong>„Popiół i diament”</strong></p>
<p>Największą sławę przyniósł jej film „Popiół i diament”. Nie zagrałaby w nim jednak, gdyby nie „Kalosze szczęścia”, w których pojawiła się jeszcze w trakcie studiów. Ta produkcja okazała się być dla niej niezwykle ważna, ponieważ to właśnie tam dostrzegł ją Andrzej Wajda i jego asystent Janusz Morgenstern. Stwierdzili, że idealnie będzie ona pasowała do roli barmanki Krystyny z mającego powstać filmu „Popiół i diament”. Wystąpiła wtedy obok wielu znanych i cenionych aktorów, takich jak m.in. Zbigniew Cybulski. Młoda wtedy Ewa nie spodziewała się, jak ten film wpłynie na jej karierę. Zachwycano się nim nie tylko w kraju, ale i za granicą. Doceniła ją m.in. Francuska Akademia Filmowa, która przyznała jej Kryształową Gwiazdę.</p>
<p>Choć już w „Popiele i diamencie” przyszło jej grać odważne sceny miłosne, to zarówno w tym przypadku jak i nigdy później nie było jej z nimi łatwo. Przemawiał przez nią wstyd, o którym wspominali nawet filmowi partnerzy aktorki.</p>
<p><strong>Na „Popiele&#8230;” się nie skończyło</strong></p>
<p>Po wspomnianej produkcji o Ewie zrobiło się głośno, czym ona sama była bardzo zaskoczona. W trakcie nauki w szkole teatralnej zagrała jeszcze w filmie „Rat” i „Zuzannie i chłopcach”. Lata 60. Przyniosły jednak wiele innych ciekawych ról, w których Krzyżewska lśniła. Zagrała m.in. w „Zbrodniarzu i pannie”, „Liczę na wasze grzechy”, „Faraonie” czy „Zaduszkach”. Można ją było również oglądać w Teatrze Dramatycznym w Warszawie.</p>
<p>Po tym intensywnym czasie Ewa Krzyżewska miała kilkuletnią przerwę od grania. W końcu zatęskniła jednak za aktorskimi wyzwaniami i wcieliła się w rolę Anastazji w filmie „Akcja Brutus”. W latach 70. zagrała jeszcze w kilku filmach. „Zazdrość i medycyna” był jednak jej ostatnim przystankiem. Po zrealizowaniu materiału Krzyżewska po prostu zniknęła. Miała niespełna 35 lat, niejednokrotnie została już zauważona, miała swoje grono fanów, a krytycy uwielbiali jej grację i pewien magnetyzm, dzięki któremu uwodziła widzów. Ona postanowiła jednak zrezygnować ze sławy, ambicji aktorskich, dotychczasowej pracy i poświęciła się… miłości. Miłości, która połączyła ją z drugim mężem, Bolesławem Kwiatkowskim.</p>
<p><strong>Miłość ponad wszystko</strong></p>
<p>Z pierwszym mężem, Wacławem Andrzejem Spławą-Neymanem rozwiodła się po trzech latach związku. Drugi mąż na dobre zawładnął jej sercem i życiem, także tym zawodowym. Niejednokrotnie mówiło się bowiem, że to z powodu jego zazdrości Ewa zrezygnowała z aktorstwa. Wspólnie z Bolesławem podróżowali po świecie, mieszkali m.in. w USA, przemierzyli część Afryki i Azji. Razem też postanowili spędzić starość w Hiszpanii. Plan jednak nie został zrealizowany, gdyż w 2003 r. ulegli poważnemu wypadkowi. Kwiatkowski zginął na miejscu, Ewa Krzyżewska zmarła natomiast kilka dni później w szpitalu.</p>
<p>Ewa była piękną, zdolną i zdecydowaną kobietą, którą niejednokrotnie porównywano z samą Audrey Hepburn. W swoim życiu postawiła na miłość do mężczyzny, choć pewną miłością darzyła również swój zawód. W końcu postanowiła wybrać jedną z nich.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/ewa-krzyzewska-milosc-zamiast-kariery/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kiczem można się zachwycić</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/sztuka/kiczem-mozna-sie-zachwycic/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/sztuka/kiczem-mozna-sie-zachwycic/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 09 Apr 2018 22:58:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[sztuka]]></category>
		<category><![CDATA[artystka]]></category>
		<category><![CDATA[artystyczna grafika]]></category>
		<category><![CDATA[CJ Hendry]]></category>
		<category><![CDATA[Monochrome]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=25812</guid>
		<description><![CDATA[W tym projekcie zawarte jest wszystko, co można kochać i czego można nie cierpieć w sztuce współczesnej, choć jest i kawał świetnej sztuki plastycznej. Znana australijska twórczyni CJ Hendry postanowiła podnieść kicz do potęgi, przyciągnąć tysiące ludzi.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na nowojorskim Greenpoincie zakończyła się właśnie bardzo niecodzienna ekspozycja. Artystka ze świeżego wciąż rocznika 1988 Catherine Jenna Hendry, znana jako CJ Hendry, zmieniła część opuszczonego magazynu przemysłowego w wyjątkowe mieszkanie. Instalacji tego rodzaju było już sporo, więc pomysł nie dziwi, ale jego motywacja jest ciekawa.</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-25814" title="monochrome-1" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/04/monochrome-1.jpg" alt="" width="700" height="332" /></p>
<p>– Zwykle ludzie kupują sztukę jako ostatnią rzecz, ma pasować do ich wystroju domu. Ale ja zżyłam się z kolekcjonerami moich dzieł i dostrzegłam, że oni żyją trochę inaczej. Sztuka to dla nich pierwsza rzecz, wokół której organizują resztę przestrzeni. Wykorzystałam to podejście i podkręciłam do ekstremum. Każdy pokój został zaprojektowany, by nawiązywał do sztuki na ścianie, to ona jest najważniejsza – zdradza australijska artystka.</p>
<p>Znana z zamiłowania do kiczu Hendry nie przesadziła tylko w jednym: w przyznaniu, że dostosowanie przestrzeni do dzieł jest ekstremalne. Czym są dzieła w ramach projektu Monochrome? To wyjątkowo skrupulatnie odtworzone, hiperrealistyczne rysunki próbników kolorów od Pantone. Hendry jest znana głównie z pracy w czerni i bieli, więc nie dziwi, że w pierwszym tak dużym projekcie dała kreatywne ujście barwom.</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-25815" title="monochrome-2" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/04/monochrome-2.jpg" alt="" width="700" height="467" /></p>
<p>Każdy pokój został dosłownie zbudowany (z klocków) wokół kilku rysunków z odcieniami tego samego koloru. Narysowane próbniki są wymięte, zużyte, a kolor rozlewa się po pokoju z niesłychanym nasyceniem. Z przesytem – tak jest bliżej prawdy. Tu nawet detale są barwione, jak papier toaletowy w łazience.</p>
<p>Poza zabawą kolorami jest też zabawa formami – meble i elementy dekoracyjne są kiczowate do kwadratu, a funkcja jest trzeciorzędna. To przesycenie przestrzeni każdego z 7 pokoi (23 rysunki, po 3-4 w każdym) okazało się niesłychanie popularne. W ciągu trwającej zaledwie 4 dni ekspozycji – którą budowano znacznie dłużej – kolejka chętnych sięgała kilkuset metrów.</p>
<p>Po zamknięciu wszystkie płótna trafiły na sprzedaż i, jak można było przewidzieć, już nie został ani jeden. Cena 350 $ za sztukę może wydać się wysoka, jednak – w odróżnieniu od stworzonego wokół tandetnego mieszkania – dzieła Hendry wyróżnia wyjątkowa skrupulatność. Każda z grafik wygląda jak zdjęcie pomimo ręcznego wykonania. To, w połączeniu z jej rosnącą sławą, z pewnością spowoduje wzrost ceny przy odsprzedaży za jakiś czas.</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-25820" title="monochrome-7" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/04/monochrome-7.jpg" alt="" width="700" height="467" /></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-25819" title="monochrome-6" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/04/monochrome-6.jpg" alt="" width="700" height="468" /></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-25818" title="monochrome-5" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/04/monochrome-5.jpg" alt="" width="700" height="463" /></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-25817" title="monochrome-4" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/04/monochrome-41.jpg" alt="" width="700" height="467" /></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-25816" title="monochrome-3" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/04/monochrome-3.jpg" alt="" width="700" height="467" /></p>
<p>Zdjęcia z kolekcji CJ Hendry</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/sztuka/kiczem-mozna-sie-zachwycic/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jewgenija Dudnikowa: Naprawdę zaczarowany las</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/jewgenija-dudnikowa-naprawde-zaczarowany-las/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/jewgenija-dudnikowa-naprawde-zaczarowany-las/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Jan 2018 12:55:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michal Karas</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscentryczna bohaterka]]></category>
		<category><![CDATA[artystka]]></category>
		<category><![CDATA[Jewgenija Dudnikowa]]></category>
		<category><![CDATA[malarka]]></category>
		<category><![CDATA[malarstwo]]></category>
		<category><![CDATA[zaczarowany las]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=25339</guid>
		<description><![CDATA[Pod Moskwą i w północnej rezydencji Putina można znaleźć niespodziewane cuda. Spacer po lesie umilają tam niezwykłe obrazy Jewgeniji Dudnikowej, rosyjskiej graficzki, która właśnie podbija światowe media.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jeśli ktoś kończy Moskiewski Państwowy Artystyczno-Przemysłowy Uniwersytet imienia Stroganowa, z pewnością liczy na przebicie się w świecie sztuki. Dla młodej artystki Jewgeniji Dudnikowej ten moment właśnie przyszedł, choć niekoniecznie za sprawą tego projektu, po którym mogłaby się tego spodziewać.</p>
<p>W końcu jest już doświadczona w fotografii i tradycyjnych sztukach plastycznych, od szkiców i malarstwa na płótnie po graffiti. Jednak dopiero niecodzienne połączenie malarstwa z otwartą przestrzenią publiczną zyskało rozgłos na całym świecie. W ciągu kilku dni zdjęcia tych prac rozeszły się po wielu krajach, od Wielkiej Brytanii i Niemiec, przez Grecję, Turcję, aż po Chiny, USA i Australię. My, jako pierwsi w Polsce, również zdecydowaliśmy się je Wam pokazać.</p>
<p>Dudnikowa w grudniu 2017 <a href="https://www.behance.net/gallery/59661415/Paintings-on-trees-Street-art-project">opublikowała w serwisie kreatywnym Behance</a> zdjęcia swojego najnowszego projektu, który – kawałek po kawałku – realizowała od 2016 roku. Na obrzeżach Moskwy (w gminach Ramienskoje i Friazino) oraz w północnym Wyborgu postanowiła wykorzystać jako tworzywo żywe drzewa, w które wkomponowała obrazy.</p>
<p>Za każdym razem „płótnem” stają się braki w korze, które stają się oknem do nowego, nieco bardziej zaczarowanego świata. W barwach pasujących do otoczenia Dudnikowa wymalowuje scenki piękne lub żartobliwe, nawiązujące do wybranej lokalizacji. I, trzeba przyznać, ten skromny projekt jest naprawdę wart docenienia!</p>
<p><img class="alignnone size-large wp-image-25340" title="Dudnikowa 1" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/01/Dudnikowa-1-1024x735.jpg" alt="" width="700" height="502" /></p>
<p><img class="alignnone size-large wp-image-25341" title="Dudnikowa 2" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/01/Dudnikowa-2-1024x683.jpg" alt="" width="700" height="467" /></p>
<p><img class="alignnone size-large wp-image-25342" title="Dudnikowa 3" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/01/Dudnikowa-3-1024x631.jpg" alt="" width="700" height="431" /></p>
<p><img class="alignnone size-large wp-image-25343" title="Dudnikowa 4" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/01/Dudnikowa-4-1024x784.jpg" alt="" width="700" height="536" /></p>
<p><img class="alignnone size-large wp-image-25344" title="Dudnikowa 5" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/01/Dudnikowa-5-1024x683.jpg" alt="" width="700" height="466" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/jewgenija-dudnikowa-naprawde-zaczarowany-las/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->