<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; biznes po męsku</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/biznes-po-mesku/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Tue, 15 Sep 2026 23:37:06 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Ryszard Rembiszewski: Los mi sprzyja!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/ryszard-rembiszewski-los-mi-sprzyja/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/ryszard-rembiszewski-los-mi-sprzyja/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 22 Apr 2016 23:49:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscytujący bohater]]></category>
		<category><![CDATA[biznes po męsku]]></category>
		<category><![CDATA[gra o sukces]]></category>
		<category><![CDATA[książka o biznesie]]></category>
		<category><![CDATA[Pan Lotto]]></category>
		<category><![CDATA[Ryszard Rembiszewski]]></category>
		<category><![CDATA[skuteczny biznes]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=21301</guid>
		<description><![CDATA[Jego niepowtarzalny głos znany jest milionom Polaków. To jednak tylko jeden z licznych jego talentów! Zawsze pozytywnie nastawiony do świata, z dużym bagażem doświadczeń, umie odpowiednio wyciągać wnioski i dzieli się nimi z innymi… O pomaganiu, miłości, marzeniach i tym, co jest najważniejsze – rozmawiamy z Ryszardem Rembiszewskim.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Myśląc o panu, od razu słyszę w głowie pana aksamitny i niezwykle ciepły głos. Jest to bardzo rzadki dar! Jak się później okazało głos stanowił duży atut w pana karierze i tak jest do dzisiaj…<br />
Ryszard Rembiszewski</strong>: Zgadza się. Swoją artystyczną drogę rozpocząłem od radia. Praca z mikrofonem, w studiu radiowym, daje poczucie bliskiej intymności ze słuchaczem. W radiu operujemy tylko swoim głosem, a on jest przecież naszym instrumentem… Trzeba umiejętnie się nim posługiwać. Przyznam, że kiedy jeszcze w liceum wziąłem udział w jakiejś audycji radiowej i potem usłyszałem swój głos na antenie, to po prostu nie wierzyłem, że to mój głos – nie podobał mi się… Dopiero na zajęciach w szkole teatralnej zrozumiałem, jak się tym instrumentem posługiwać w sposób prawidłowy. Dziś wiele osób powtarza mi, że timbre mojego głosu i sposób mówienia, to mój znak rozpoznawczy.</p>
<p><strong>Jak od czasów szkoły teatralnej potoczyła się pańska kariera?</strong><br />
Z radia trafiłem do telewizji, gdzie najpierw pracowałem właśnie głosem &#8211; byłem lektorem, a potem także prezenterem wielu programów m.in. „Telewizyjnego Koncertu Życzeń”, Magazynu Muzycznego „Rezonans”, „Pogodnej prognozy kultury”, występowałem w programie „Świat się kręci” oraz byłem gościem teleturniejów „Start” i „Wygraj z Lotto”. Przede wszystkim jestem jednak przez cały czas kojarzony z losowaniem gier liczbowych, czyli „Studiem Lotto”. Prowadzenie tego programu prawie przez ćwierć wieku przyniosło mi popularność i sympatię widzów, sympatię, której doświadczam w dalszym ciągu na każdym kroku. I chociaż już od kilku lat nie prowadzę losowań, to jednak chyba już do końca moich dni zostanę „Panem Lotto” &#8211; ikoną gier liczbowych w naszym kraju…  </p>
<p><strong>Jak wspomina pan tamten okres?</strong><br />
Myślę, że uznanie i sympatię widzów przyniosła mi moja wiarygodność w tym programie. Uważam, że wiarygodność to jedna z najważniejszych, a nawet najważniejsza cecha dobrego prezentera. W tym programie budowałem emocje i starałem się, aby główną rolę odgrywały piłeczki z numerami. W przeciwieństwie do innych prowadzących nie starałem się być w tym programie gwiazdą. Umiar i wiarygodność &#8211; to podobało się widzom. Cieszy mnie fakt, że moja praca w tym programie przyniosła radość z wygranej wielu osobom. Totalizator Sportowy &#8211; to był wspaniały czas i wspaniali ludzie wokół… Swoją pracę tam i to wszystko, co mnie tam spotkało – z wyjątkiem mojego odejścia i ówczesnego prezesa &#8211; wspominam bardzo miło.</p>
<p><strong>Radio i telewizja to jednak nie wszystko, bo również często występował pan na scenie w innych rolach…</strong><br />
Tak, oprócz radia i telewizji pracowałem i nadal pracuję – z czego bardzo się cieszę – na estradzie. Prowadziłem wiele festiwali, jak np. Festiwal im. Jana Kiepury w Krynicy, a także wybory Miss Polski, Miss Polonia, Miss Polonia International w Wiedniu oraz gale dla takich firm, jak np. Bosch, Opel, czy też Rotary Club i Lions Club oraz wiele koncertów charytatywnych. Wystąpiłem też w kilku reklamach, filmach oraz przedstawieniach teatralnych. Praca na estradzie to żywy kontakt z publicznością. Bardzo to lubię, gdyż wymaga to od prezentera refleksu i umiejętności reagowania na różne sytuacje, które mogą się zdarzyć. Obserwując kolegów ze szkoły teatralnej, widzę, że tylko nielicznym udało się zaistnieć w zawodzie i zdobyć sławę. Ja sławy nie zdobyłem, jedynie popularność, jako „Pan Lotto”. Stałem się osobą rozpoznawalną… Od kilku lat nie występuję już w tym programie, ale nadal jestem z nim kojarzony. Spotykam się z wieloma dowodami sympatii, a swoje ambicje zawodowe realizuję teraz prowadząc wiele imprez i koncertów.</p>
<p><strong>Jest pan również znany ze swojej szerokiej działalności charytatywnej. Angażował się pan w wiele akcji. Dlaczego ten element jest dla pana tak istotny?</strong><br />
Zawsze dużo czasu poświęcam działalności charytatywnej. Zostało to dostrzeżone, bo otrzymałem nominację w kategorii „wolontariusz” w plebiscycie „Gwiazdy Dobroczynności” organizowanym przez „Newsweek” i Akademię Rozwoju Filantropii. Angażuję się w liczne akcje charytatywne, takie jak koncerty organizowane przez Związek Artystów Scen Polskich, czy też przeróżne fundacje… Jestem ambasadorem Fundacji „Kawałek nieba”, działam czynnie w Fundacji IKA im. Iki Szpakowskiej, Fundacji Artystów Weteranów Scen Polskich. Uczestniczyłem w wielu akcjach, jak np. „Zerwijmy łańcuchy”, „Podziel się posiłkiem”, „Piękne (Nie)Doskonałe… Od najmłodszych lat zawsze pracowałem społecznie. Jeśli tylko widzę, że mogę w czymś pomóc i że moja osoba będzie w czymś przydatna, to nigdy nie odmawiam. Niestety, żyjemy w takich czasach, że nie zawsze możemy liczyć na pomoc państwa i dlatego ta pomoc, pomoc fundacji, czy też konkretnych osób, jest tak bardzo potrzebna i cenna. Wierzę, że dane dobro do nas powraca. Jeśli możemy się z kimś czymś podzielić, to dlaczego tego nie zrobić? Uśmiech chorego dziecka jest bezcenny. Mam jednak zasadę, że wolę pomagać komuś, kto umie to przyjąć i z tego skorzysta, niż komuś, kto tę pomoc zniszczy. Uważam, że kto raz daje, odbiera podwójnie. Nie oczekuję za dobre uczynki rewanżu czy słów wdzięczności. Nagrodą jest dla mnie świadomość, że mogę być komuś potrzebny.</p>
<p><strong>Jak wpłynęły na pana lata różnych doświadczeń?</strong><br />
Kilka razy zawiodłem się na kilku osobach, ale zawsze była to dla mnie jakaś nauczka i kolejny dowód na to, że w stosunku do innych ludzi nie można być za bardzo otwartym. Myślę, że, mimo wszystko, trzeba być optymistą, żeby nie przyciągać do siebie negatywnych zdarzeń. Moja córka zawsze powtarza „Tata, myśl pozytywnie, bo jak myślisz negatywnie, to przyciągasz tylko te złe moce”. Na mój dobry wygląd i samopoczucie pracuje wewnętrzny optymizm i pozytywny stosunek do życia. W życiu kieruję się zasadą, aby zawsze starać się patrzeć jasno i iść do przodu. Trzeba pozamykać stare rozdziały. Pomimo wszystko, nie tracę wiary w ludzi. Uważam, że trzeba po prostu wierzyć, że kiedyś wszystkie nasze dobre uczynki trafią do nas z powrotem, w taki czy inny sposób. W moim przypadku wielokrotnie się to sprawdziło, bo od najmłodszych lat jestem nauczony, żeby jednak wierzyć ludziom i im pomagać. Dlatego, jeśli nawet ktoś mi zrobi krzywdę, staram się zrozumieć, z czego wynikało jego postępowanie i jakoś je usprawiedliwić, choć nie zawsze jest to możliwe, bo przecież wyrozumiałość to przede wszystkim delikatne podejście do słabości drugiej osoby i chęć zrozumienia nawet całkiem bezsensownych zachowań.</p>
<p><strong>Miał pan burzliwe życie uczuciowe. Czy wszystkie zdobyte doświadczenia pozwoliły panu wyciągnąć pewną naukę/wnioski?</strong><br />
Przekonałem się, że najtrudniejsze w byciu razem jest pogodzenie się z tym, że druga osoba nigdy nie będzie w stu procentach taka, jak byśmy tego chcieli. Trzeba zaakceptować ją ze wszystkimi wadami. Po tylu latach wiem, że należy zrezygnować z doskonałości. Nikt nie jest doskonały. Doskonałość nie istnieje. Co więcej, nikt doskonałości nie lubi. Jeśli to zrozumiemy, życie stanie się przyjemniejsze i mniej stresujące. Trzeba pokochać siebie, zaakceptować własne niedociągnięcia. Pogodzić się z tym, że nikt nie jest idealny – ja też. Moje wady są równie ważne, jak zalety, bo dopiero pełen zestaw tych cech decyduje o tym, kim jesteśmy. Byłem w trzech poważnych związkach. Na pewno szczególnie ważną kobietą jest moja pierwsza żona, z którą mam syna i córkę. Syn uczynił mnie dziadkiem dwojga uroczych wnucząt. Kobiety dzielę na te, które kochają i takie, które się kochać pozwalają. Bywało, że trafiałem na te drugie. Obecnie jestem na etapie wyciszenia. Zawsze szedłem za głosem serca, ale teraz, mając pewien bagaż doświadczeń życiowych, nabrałem dystansu do pewnych spraw. Podsumowuję przeszłość, wyciągam wnioski. Polubiłem swoją samotność. Wiem, że nie zawsze ukochanej osobie trzeba od razu dawać przysłowiową gwiazdkę z nieba, nie trzeba być za bardzo rozrzutnym… Miłość to temat tak strasznie oklepany i banalny, ale przez cały czas zawsze budzi jednak wiele emocji i skojarzeń. Każdy z nas  nieustannie poszukuje miłości. Niestety, często prawdziwe emocje zastępujemy materialnymi substytutami. Dla każdego miłość ma inny kształt, inny charakter.</p>
<p><strong>Czy istnieje zatem idealna recepta na udany związek?</strong><br />
W dobrym związku powinna być uczciwość, poczucie humoru i tolerancja, a także przyjaźń i wzajemny szacunek. Fascynacja, zauroczenie &#8211; to tylko początek. Szacunek i przyjaźń pozostają. Powodzenie związku zależy też od tego, na ile jesteśmy w stanie zaakceptować drugą osobę, taką, jaką ona jest. Ważne jest też, aby się wzajemnie wspierać i pomagać sobie w ciężkich chwilach. Łatwo powiedzieć: to twoja wina. Trudniej podjąć wspólną walkę i razem rozwiązywać problemy.</p>
<p><strong>To bardzo dobra rada. Relacje międzyludzkie potrafią być zawiłe…</strong><br />
Ale są bardzo ważne. W swoim bujnym życiu spotkałem osoby, z którymi wprawdzie nie spotykam się codziennie, ale raz, dwa razy do roku. Wiem jednak, że w każdej chwili rzuciłyby wszystko i przyjechały, gdybym je o to poprosił. Muszę przyznać, że w świecie showbiznesu o takie prawdziwe przyjaźnie jest naprawdę trudno. Mam duży krąg znajomych, o wiele młodszych od siebie i nie wiem z czego to wynika, ale dobrze się z nimi czuję, a oni ze mną. Słuchają moich rad, a ja żartuję, że jestem ich mentorem. Oczywiście, znam też ludzi w moim wieku (śmiech). Mimo to nie mógłbym nie zgodzić się również z powiedzeniem, że i wśród tłumu człowiek jest samotny. </p>
<p><strong>Co jest dla pana najważniejsze?</strong><br />
Po tylu latach i wielu doświadczeniach wiem, że największą wygraną w życiu nie jest kariera, miłość, czy pieniądze, ale po prostu zdrowie. Wtedy można osiągnąć wszystko. Lubię wierzyć, że los mi sprzyja. Oczywiście, moje życie nie jest samym pasmem sukcesów, niemniej zdarzyło się w nim wiele dobrego. Jeśli coś mi nie wyszło, to uważam, że wszystkiego przecież mieć się nie da.</p>
<p><strong>Z jakimi określeniami na swój temat spotykał się pan najczęściej?</strong><br />
Pamiętam tytuły swoich pierwszych wywiadów na początku mojej pracy w radiu i telewizji – „Mężczyzna o aksamitnym głosie”, „Ostatni dżentelmen Rzeczypospolitej”. Coś w tym było i chyba nadal jest, bo timbre mojego głosu jest charakterystyczny i rozpoznawalny, a co do dżentelmena to nie ja mogę się wypowiadać o tym, ale to bardzo miłe, że inni tak uważają…</p>
<p><strong>Jakich porad udzieliłby pan wszystkim młodym ludziom, którzy chcą rozpocząć karierę w showbiznesie?</strong><br />
Żal mi tych młodych, którzy dostają dyplom magistra sztuki aktorskiej, a potem są bezrobotni. Mamy bardzo wiele szkół teatralnych i przeróżnych kursów aktorskich… Każdy z tych młodych ludzi chce zrobić karierę i grać. A jak to się kończy? Udaje się tylko nielicznym… To bardzo trudny i wymagający zawód. Często amator zagra w jakimś serialu po prostu siebie, ale czy to oznacza, że jest już aktorem? On za takiego się uważa. Czy będzie jednak umiał stanąć na scenie w teatrze i zbudować rolę, mówić bez mikrofonu, tak aby go było słychać i co ważne aby widz zrozumiał, co on mówi? Dochodzimy tu do kwestii kultury słowa… Niestety, z tym jest teraz coraz gorzej. Mówimy szybko, niewyraźnie i nie po polsku… Coraz mniej jest wśród nas mistrzów słowa. Jeśli ktoś zamierza wybrać ten rodzaj kariery, to musi wziąć to pod uwagę.</p>
<p><strong>O czym pan marzy?</strong><br />
Jonasz Kofta pisał „Żeby coś się zdarzyło, żeby mogło się zdarzyć, trzeba marzyć”. Chciałbym jeszcze przez wiele lat być aktywnym zawodowo. Poprowadzić jakiś program w radiu, telewizji i zagrać w serialu lub filmie, pracować na estradzie.</p>
<p><strong>Gdyby mógł pan się cofnąć w czasie i porozmawiać z 20-letnią wersją siebie, to co by pan powiedział? Czy chciałby pan coś zmienić, postąpić inaczej?</strong><br />
Gdyby to była moja 18-letnia wersja, czyli matura – to może tak… Ale, patrząc wstecz na moje życie, które jest bardzo kolorowe i pełne zaskakujących zdarzeń, nie chciałbym nic zmieniać. Spotykałem na swojej drodze bardzo ciekawych ludzi i wiele się nauczyłem. Oczywiście, jak to zwykle bywa, piąłem się do góry, musiałem nieraz schodzić w dół, ale zawsze pamiętałem o tym, że schodząc, będę spotykał na swojej drodze tych samych, których spotykałem idąc do góry  – to bardzo ważne… Dla mnie w życiu liczy się szacunek dla drugiej osoby, życzliwość, tolerancja, no i oczywiście pozytywne nastawienie do życia!</p>
<p><strong>Rozmawiała: Agnieszka Słodyczka</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/ryszard-rembiszewski-los-mi-sprzyja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tomasz Grela: Wolę grać w otwarte karty!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/tomasz-grela-wole-grac-w-otwarte-karty/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/tomasz-grela-wole-grac-w-otwarte-karty/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 17 Apr 2016 23:41:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscytujący bohater]]></category>
		<category><![CDATA[Aluprof]]></category>
		<category><![CDATA[biznes po męsku]]></category>
		<category><![CDATA[gra o sukces]]></category>
		<category><![CDATA[książka o biznesie]]></category>
		<category><![CDATA[skuteczny biznes]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Grela]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=21299</guid>
		<description><![CDATA[„Dla mnie osobiście niezwykle ważna jest otwartość. Jasne określenie czego potrzebujemy, do czego dążymy i co możemy zaoferować. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>To pozwala na nawiązanie konstruktywnego dialogu z innym człowiekiem, nie ważne czy jest klientem, dostawcą komponentów, czy pracownikiem firmy. Wolę grać w otwarte karty. Bez otwartości nie ma biznesu, tylko hazard. A to z pewnością nie jest dobra droga do sukcesu” – takimi regułami w biznesie kieruje się Prezes spółki Aluprof – Tomasz Grela. Człowiek konsekwentnie dążący do celu, dla którego słuchanie drugiej osoby jest najważniejsze! </p>
<p><strong>Z branżą budowlaną jest pan związany od 1997 roku. Obecnie piastuje pan stanowisko prezesa spółki Aluprof. Jak poprzednie doświadczenia wpłynęły na to, że znalazł się pan w tym miejscu, jakim jest obecnie? </strong><br />
<strong>Tomasz Grela, Prezes Aluprof S.A.:</strong> Nie byłbym w miejscu, w którym jestem dziś, bez znajomości biznesu „od podszewki”. Pracę zawodową zaczynałem w 1997 roku od kierowania działem marketingu w firmie budowlanej Dombud S.A. Przez kolejne lata zarządzałem logistyką w firmie Farmacol, a następnie zostałem w niej dyrektorem handlowym. W 2002 roku powołano mnie na stanowisko dyrektora operacyjnego oraz członka zarządu firmy Metalplast-Bielsko S.A., obecnej firmy Aluprof. Dwa lata później zostałem prezesem zarządu Metalplast-Stolarka Sp. z o.o. Dopiero połączenie tych wszystkich doświadczeń kształtuje człowieka i pozwala w pełni rozumieć złożoność procesów, jakie wpływają na funkcjonowanie firmy. Prezesem Aluprof, firmy dostarczającej systemy roletowe, zostałem w grudniu 2008 roku &#8211; dwa lata po zakupie Metalplast-Bielsko. Miałem wtedy duże doświadczenie w branży zarówno z punktu widzenia firmy sprzedającej systemy, jak i firmy produkcyjnej. Doceniono moje wcześniejsze doświadczenia i kompetencje.</p>
<p><strong>Czy praca jest dla pana również pasją? </strong><br />
Uważam, że jeśli człowiek kieruje tak dużym przedsiębiorstwem, nie ma innego wyboru: praca musi być jego pasją. Zarządzanie taką firmą, jak Aluprof to praca na dwa, a czasem nawet trzy etaty. Zdarza się, że nawet w czasie wolnym rozważam kwestie związane z pracą. Ale kiedy naprawdę lubi się to, co się robi, przychodzi to z łatwością. </p>
<p><strong>Jak rozwinęła się spółka na przestrzeni lat? </strong><br />
Historia Aluprof to opowieść wielowątkowa, której początki sięgają początków XX wieku. To właśnie wtedy w Bielsku powstały manufaktury Augusta Grossa, Jana Ochsnera i Karola Szwabego. Po wojnie zakłady przeszły pod zarząd państwowy, a nazwę zmieniono na Fabrykę Wyrobów Metalowych. W 1973 roku firma kolejny raz zmieniła nazwę, tym razem na Metalplast-Bielsko. Na przestrzeni lat zakłady wielokrotnie przekształcały się. Największą rewolucją dla firmy była decyzja o tym, by dostarczać systemy aluminiowe, know-how, a nie gotowe elementy. Potem z kolei była decyzja o połączeniu Metalplastu-Bielsko z opolskim Aluprofem. W styczniu obchodziliśmy 10-lecie tego wydarzenia. Ostatnia dekada to czas błyskawicznego rozwoju firmy i nieustannych inwestycji. W 2011 roku w Opolu powstały nowe magazyny z nowoczesną infrastrukturą. W 2015 roku Aluprof zakończył prace związane z modernizacją i budową nowych obiektów na swojej 8-hektarowej działce przy ulicy Warszawskiej w Bielsku-Białej. Inwestycje były realizowane w wielu etapach od 2013 roku. Dzięki tym inwestycjom Aluprof jest firmą w pełni niezależną, co daje nam bardzo dużą elastyczność rynkową. Dzięki temu możemy rozwijać sprzedaż na rynkach zagranicznych. Dzisiaj Aluprof posiada swoje przedstawicielstwa i centra dystrybucyjne na terenie całej Europy, m.in. w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Belgii, Czechach oraz USA. Partnerzy zagraniczni postrzegają nas jako solidnego, elastycznego partnera, który wdraża nowatorskie i indywidualne rozwiązania, a to procentuje zdobywaniem kolejnych kontraktów. Portfolio naszych realizacji to najbardziej prestiżowe obiekty w Polsce. Z kolei referencje z amerykańskiego rynku są dla nas bardzo istotne z punktu widzenia dalszych działań na rynkach eksportowych. Systematycznie zwiększamy obroty i rozwijamy biznes. Mam nadzieję, że rok 2016 pozwoli nam przekroczyć 1 mld złotych sprzedaży.</p>
<p><strong>Co świadczy o innowacyjności firmy Aluprof? </strong><br />
Systemy aluminiowe Aluprof wykorzystywane są w wielu projektach. Powstanie niektórych obiektów wiąże się ze spełnieniem niecodziennych wymagań odnośnie wyglądu, wielkości, czy funkcjonalności systemów. Dlatego zdecydowaliśmy się na opracowywanie indywidualnych projektów konstrukcji, które powstają we współpracy z projektantami danego budynku. Architekci mogą zamieniać swoje śmiałe wizje w rzeczywistość, otrzymując od nas wsparcie i fachowe doradztwo. W przeciwieństwie do innych firm z branży, dajemy naszym klientom możliwość tworzenia z aluminium, w sposób który pozwala na stworzenie nowatorskich konstrukcji, wyjście poza przyjęte schematy. Dzięki takiemu podejściu powstały takie obiekty jak: stadiony w Gdańsku i Warszawie, najwyższy wieżowiec w Polsce – wrocławski Sky Tower, Centrum Kongresowe ICE w Krakowie, sieć hoteli Hilton, Ambasador w Warszawie, PPNT w Gdyni i wiele innych. Budynki zbudowane dzięki systemom Aluprof powstają w najważniejszych europejskich miastach oraz za oceanem w USA.</p>
<p><strong>Ostatnio został pan uhonorowany statuetką Polskiego Herkulesa &#8211; najbardziej prestiżową nagrodą przyznawaną w corocznym konkursie miesięcznika Builder. Jest pan także zdobywcą wielu innych nagród i wyróżnień dla Aluprof. O czym świadczą wszystkie zdobyte nagrody? </strong><br />
Cieszę się, że ja sam oraz firma, którą kieruję, jest doceniania przez środowisko. Nagrody to dla nas znak, że nasze otoczenie postrzega Aluprof jako firmę sprawną. To dla nas jeden z wyznaczników sukcesu naszego przedsiębiorstwa. </p>
<p><strong>Zarządzanie tak dużą, prestiżową firmą wydaje się być niełatwym zadaniem. Czy zdarzały się panu pewne trudności? Jak sobie pan radzi z ewentualnymi przeszkodami? </strong><br />
W miarę rozwoju przedsiębiorstwa zmienia się skala wyzwań. Pokonywanie przeszkód to ciągła praca, a nie jednorazowy podskok. Nie nazwałbym ich trudnościami. Zarządzanie zmianą to jeden z elementów pracy menedżera. Najważniejsze jest dla mnie sprawne odpowiadanie na aktualne potrzeby nie tylko firmy i jej pracowników, ale także rynku i naszych klientów. </p>
<p><strong>Z jakim największym wyzwaniem musiał się pan zmierzyć? </strong><br />
Jednym z największych wyzwań było połączenie dwóch firm w jedną &#8211; dobrze funkcjonującą organizację. Fuzje nigdy nie są procesami prostymi. Barier było bardzo wiele: odległość geograficzna, różne kultury organizacyjne, a przede wszystkim odmienne style zarządzania. Patrząc z perspektywy ostatnich lat mogę uznać, że połączenie Metalplastu-Bielsko z opolskim Aluprofem było olbrzymim sukcesem.</p>
<p><strong>W świecie biznesu niezwykle istotne jest wyciąganie wniosków i uczenie się na błędach. Jakich porad udzieliłby pan młodym biznesmenom, a przede wszystkim jakich błędów powinni unikać? </strong><br />
Uważam, że każdy młody biznesmen powinien skupić się na słuchaniu. Młodym kierownikom często wydaje się, że prezes jest osobą, która wyłącznie wydaje polecenia, nic więcej. Z założenia to nieprawda. Dobry szef powinien dużo więcej czasu poświęcać na słuchanie swoich współpracowników, czy klientów, niż mówić. Informacja jest tym zasobem, który pozwala podejmować słuszne decyzje, które z kolei przekładają się na sukces firmy. </p>
<p><strong>Solidna firma to również solidni ludzie. Na jakiej zasadzie dobiera pan współpracowników? </strong><br />
Najważniejsze jest zaufanie. To właśnie ono pomaga zarządzać tak dużą firmą. Ludzie, z którymi pracuję są z nami już od lat i wiem, że są doskonali w tym co robią. Mając zaufanie do moich współpracowników mogę spokojnie powierzać im nawet najtrudniejsze zadania, bez obaw o wyniki. </p>
<p><strong>Pana pracownicy podkreślają, że bardzo dba pan o swój zespół. Jakim jest pan szefem? </strong><br />
Staram się być wyrozumiały, chociaż muszę być stanowczy. Staram się słuchać. Dzięki dialogowi i wzajemnemu zrozumieniu możemy sprawnie budować firmę. To oczywiście truizm, ale najcenniejszym zasobem każdej firmy są jej pracownicy. Bez nich nie można być szefem.</p>
<p><strong>Czy ma pan złote reguły, którymi kieruje się w biznesie?</strong><br />
Dla mnie osobiście niezwykle ważna jest otwartość. Jasne określenie czego potrzebujemy, do czego dążymy i co możemy zaoferować. To pozwala na nawiązanie konstruktywnego dialogu z innym człowiekiem, nie ważne czy jest klientem, dostawcą komponentów, czy pracownikiem firmy. Wolę grać w otwarte karty. Bez otwartości nie ma biznesu, tylko hazard. A to z pewnością nie jest dobra droga do sukcesu.</p>
<p><strong>Oprócz wielu poważnych obowiązków, nie zapomina pan również o potrzebujących. Jest pan członkiem rady Fundacji Grupy Kęty &#8211; &#8222;Dzieciom Podbeskidzia&#8221;&#8230; </strong><br />
Jako jedna ze spółek Grupy Kapitałowej Kęty realizujemy wspólną strategię Społecznej Odpowiedzialności Biznesu. Współfinansujemy działania Fundacji Grupy Kęty „Dzieciom Podbeskidzia”, która wspiera podopiecznych domów dziecka w lepszym starcie w dorosłe życie. Ponadto Aluprof stara się realizować ideę Społecznej Odpowiedzialności Biznesu, polegającą na dostrzeganiu potrzeb akcjonariuszy, pracowników, klientów, partnerów biznesowych, społeczności lokalnych i wielu innych. Wobec wszystkich mamy zobowiązania, ale sami także czerpiemy z dobrych relacji z nimi. To właśnie wobec ludzi biznes ponosi główną odpowiedzialność. Doskonale wiemy także, że nasz sukces nie byłby możliwy bez partnerskiej współpracy z naszymi klientami. To dzięki firmom wykonawczym, z którymi współpracujemy nasze produkty znajdują zastosowanie w różnych obiektach użyteczności publicznej. Budowanie takich wszechstronnych relacji z otoczeniem jest gwarantem harmonijnego rozwoju spółki i drogą do kreowania pozytywnego wizerunku.</p>
<p><strong>Jak wyobraża pan sobie przyszłość firmy Aluprof? </strong><br />
Liczymy na ekspansję w Europie, a także za oceanem. Chcemy, by Aluprof stał się znaczącym dostawcą systemów aluminiowych na rynku światowym. Naszym marzeniem jest, aby  nowoczesne budynki powstawały w systemach Aluprof oraz by architektura miast przyszłości na całym globie opierała się na naszych rozwiązaniach.</p>
<p><strong>Rozmawiała: Agnieszka Słodyczka</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/tomasz-grela-wole-grac-w-otwarte-karty/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Piotr Boczkowski: Dziecko korporacji</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/piotr-boczkowski-dziecko-korporacji/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/piotr-boczkowski-dziecko-korporacji/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 13 Apr 2016 22:49:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscytujący bohater]]></category>
		<category><![CDATA[Ballarini]]></category>
		<category><![CDATA[biznes po męsku]]></category>
		<category><![CDATA[książka o biznesie]]></category>
		<category><![CDATA[mężczyźni sukcesu]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Boczkowski]]></category>
		<category><![CDATA[skuteczny biznes]]></category>
		<category><![CDATA[sukces w biznesie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=21294</guid>
		<description><![CDATA[„Jeśli zaczynasz swój biznes, to musisz wykazywać się dużym poziomem samodyscypliny - tutaj nie ma już szefa, który nad Tobą stoi i wyznacza zadania oraz czas ich realizacji.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wszystko zależy od Ciebie i założonego planu”. Piotr Boczkowski &#8211; dumny ojciec dwóch córek, który czerpie z pracy ogromną satysfakcję, jest żywym przykładem na to, że pracę można połączyć z pasją. Miłośnik gotowania i motocykli, który stworzył firmę od podstaw, wprowadzając na polski rynek włoski brand. Jak sam o sobie mówi, jest „dzieckiem korporacji” i to nie jednej! O promowaniu zdrowego stylu gotowania, regułach w biznesie i marzeniach, rozmawiamy z Prezesem Ballarini &#8211; Globalnym Partnerem Produktowym programu &#8222;Master Chef&#8221;.</p>
<p><strong>Panie Piotrze, z czego jest pan najbardziej dumny?<br />
Piotr Boczkowski, Prezes Zarządu Ballarini</strong>: Ciężko jest udzielić odpowiedzi w jednym zdaniu na tak ogólne i zarazem obszerne pytanie. Z mojego punktu widzenia powinniśmy oddzielić sferę zawodową od prywatnej, albowiem taką maksymą życiową kierowałem się do tej pory. W kwestiach prywatnych zdecydowanie jestem bardzo dumny z moich dwóch wspaniałych córek (21 i 14 lat), z ich mądrości życiowej, podejścia do innych ludzi oraz pasji, jakie realizują na co dzień. Dumny jestem z ich miłości, zrozumienia i tolerancji. Tak, to chyba najważniejsze kwestie. W sferze zawodowej to zdecydowanie to, co osiągnąłem ciężką pracą przez wiele lat do tej pory, startując z pozycji przedstawiciela handlowego w 1990 roku, a na obecnym stanowisku kończąc. Z tego, co przez te lata zbudowałem w poprzednich firmach, a przede wszystkim z Oddziałem Ballarini, który to stworzyłem od podstaw. W dzisiejszych czasach i przy aktualnych realiach rynkowych wprowadzenie do masowej dystrybucji nowego brandu nie należy do rzeczy najłatwiejszych, a nam się to udało. Tak, szczerze mogę powiedzieć, że jestem z tego dumny!</p>
<p><strong>Co sprawia panu największą satysfakcję w pracy?</strong><br />
Chyba pochwała innych ludzi, a w szczególności, kiedy jest to bezpośrednia konkurencja. Każdy lubi być doceniany za swoją pracę i włożony trud, a kiedy ludzie, z którymi się spotykam mówią, że kawał dobrej roboty został zrobiony, to jest to powód do naprawdę dużej satysfakcji!</p>
<p><strong>Mówi pan o sobie &#8222;dziecko korporacji&#8221;. Czego nauczyły pana poprzednie doświadczenia zawodowe?</strong><br />
Dziecko korporacji i to nie jednej! (śmiech) Zaczynałem w 1990 roku, kiedy to największe koncerny dopiero co wchodziły na nasz rynek. Konkurencja przy naborach była olbrzymia, ale mnie się udało. Tak, jak wspominałem, zaczynałem od stanowiska przedstawiciela handlowego, żeby teraz zajmować pozycję Prezesa Zarządu i zarazem współwłaściciela. To dzięki pracy w korporacjach poznałem globalnych graczy od tzw. „zaplecza”. Poznałem mechanizmy, jakie rządzą firmami, ich struktury i zasady działania. Bliska współpraca z innymi działami, takimi jak: logistyka, marketing, czy nawet finanse, pozwoliły mi na pogłębienie swojej wiedzy w tych sferach i zastosowanie jej przy budowie aktualnej firmy. Nie bez znaczenia była też moja wieloletnia współpraca z sieciami i poznanie reguł współfunkcjonowania. Niezmiernie mi się to teraz przydaje. Praca w korporacjach nauczyła mnie też systematyczności oraz samodyscypliny, która jest niezmiernie ważna, kiedy prowadzi się własny biznes.</p>
<p><strong>A czy obecnie może pan stwierdzić, że łączy pracę z pasją?</strong><br />
Zdecydowanie TAK! Odkąd tylko pamiętam zawsze miałem coś wspólnego z gotowaniem i kuchnią. Miałem nawet kiedyś pomysł, aby całkowicie poświęcić się gotowaniu zawodowo, ale nie doszedł on do skutku. Teraz cały czas pozostaję aktywny w gotowaniu, ale na poziomie domowego zacisza (śmiech). Zważywszy na to, że asortyment, jaki oferujemy jest ściśle związany z kuchnią, można powiedzieć, że udało mi się powiązać pasję z biznesem. Nie ma chyba nic lepszego niż robić w życiu to, co się lubi. Ma to też praktyczne przełożenie na biznes, albowiem często jeszcze dzwonią do mnie klienci z praktycznymi, życiowymi pytaniami. Odpowiadam im wówczas nie tylko jako ekspert produktowy, ale również jako praktyk i to jest bardzo przez nich cenione.</p>
<p><strong>Prowadzenie firmy wiąże się z dużą odpowiedzialnością i nie należy do najprostszych zadań. Jakimi regułami kieruje się pan w biznesie?</strong><br />
Tak, jak w sferze prywatnej &#8211; etyką zawodową. Można robić biznes, ale nie wolno zapominać, że wszędzie jest tzw. czynnik ludzki. A ludzi należy szanować &#8211; nie tylko kontrahentów, ale również (a może przede wszystkim) pracowników. Często powtarzam, że jeśli nie ma się szacunku do drugiej osoby i nie respektuje się ustaleń słownych, to i papier nie pomoże. Tak więc bardzo ważne są dla mnie relacje interpersonalne. We własnym biznesie ważna jest też konsekwencja i umiejętność stawiania sobie celów, zarówno tych krótko, jak i długoterminowych oraz elastyczne dążenie do ich realizacji. Przy czym szczególnie ważna jest ta elastyczność, gdyż otaczająca nas rzeczywistość zmienia się i trzeba umieć te zmiany zauważyć. Cele muszą być ambitne, ale zarazem realne, możliwe do zrealizowania. Kolejne słowa „klucze” we własnym biznesie to konsekwencja i determinacja. Ważna jest też umiejętność przyznania się do popełnionych błędów i wyciąganie z nich wniosków oraz nauki na przyszłość. Każdy popełnia błędy, ale ich powtarzanie nie jest już mile widziane.</p>
<p>
<strong>Jakich porad udzieliłby pan osobom, które dopiero startują z własnym biznesem? </strong><br />
Każdy powinien odpowiedzieć sobie przede wszystkim na podstawowe pytanie: czy jest przekonany w 100 % do tego, co zamierza zrobić? Jeśli tak, to reszta już pójdzie z górki pod warunkiem, że będzie to poparte odpowiednią analizą, planem i determinacją działania. Nie nastawiajmy się na natychmiastowe efekty, ale raczej na ciężką i żmudną pracę, a rezultaty przyjdą same szybciej, niż się tego spodziewamy. Jeśli ktoś ma wątpliwości i nie jest przekonany do swojego pomysłu, to niech lepiej nie zaczyna, bo skończy się to dużym rozczarowaniem i niepotrzebnym zawodem. Jeśli zaczynasz swój biznes, to musisz wykazywać się dużym poziomem samodyscypliny &#8211; tutaj nie ma już szefa, który nad Tobą stoi i wyznacza zadania oraz czas ich realizacji. Wszystko zależy od Ciebie i założonego planu.</p>
<p>
<strong>Co dla pana oznacza „sukces”?</strong><br />
Spełnienie i osiągnięcie postawionych przed sobą celów. Jeśli do tego dodamy satysfakcję z wykonywanej pracy, to chyba możemy mówić o sukcesie. Każdy z nas ma inne potrzeby i różne stawia sobie cele. To, co dla jednego jest tylko przejściowym i kolejnym zrealizowanym celem, dla innego może się okazać już dużym sukcesem, oczywiście na miarę jego możliwości. Sukces przekłada się też na to, jak jesteś postrzegany przez najbliższych i osoby Cię otaczające.</p>
<p><strong>Ballarini to oryginalna włoska firma. Jaka historia kryje się za obecnością tej marki w Polsce? Jak wyglądały początki?</strong><br />
Ballarini jest obecna w Polsce z małymi przerwami od ponad kilkunastu lat. Z początku był to prywatny import, później obecność za pośrednictwem różnych dystrybutorów. Sytuacja zmieniała się dynamicznie. Niestety, każde z wcześniejszych rozwiązań dystrybucyjnych nie gwarantowało budowania świadomości marki na rynku zgodnie z wytycznymi Firmy Matki. Wcześniejsza, z reguły przypadkowa, obecność zaszczepiła jednak w świadomości konsumentów markę Ballarini, dzięki czemu nasz ponowny kontakt z rynkiem był łatwiejszy. W chwili obecnej realizujemy długofalowy plan, mający na celu: po pierwsze poszerzenie dystrybucji, a po drugie ugruntowanie w świadomości konsumentów faktu, że zaliczamy się do marek segmentu medium high i high high.</p>
<p>
<strong>Marka wypracowała sobie pozycję lidera w branży. W czym tkwi jej sekret?</strong><br />
Myślę, że do lidera to nam jeszcze trochę brakuje (śmiech), ale rzeczywiście w ciągu ostatnich 3 lat silnie zaznaczyliśmy swoją pozycję, co nie jest sprawą łatwą, zważywszy na wieloletnią obecność innych marek na rynku. Ballarini łączy w sobie zarówno tradycję (125 lat istnienia) jak i nowoczesną technologię oraz innowacyjność. Za tym idzie jeszcze niebanalny włoski design oraz, przede wszystkim, wysoka jakość oferowanych produktów. Nie bez znaczenia stanowi także miejsce produkcji &#8211; od początku w tej samej lokalizacji we Włoszech, w obrębie Unii Europejskiej, a nie na dalekim wschodzie. Jako przykład innowacyjności mogę powiedzieć, że jako pierwsi wprowadziliśmy na rynek patelnie i garnki z powierzchniami granitowymi. W chwili obecnej to jest właśnie nasz znak rozpoznawczy. Konsumenci są coraz bardziej świadomi i ich wymagania jakościowe stale rosną. Chcą żeby patelnie i pozostałe naczynia były bezpieczne dla zdrowia i nie zawierały szkodliwych związków. Szukają też produktów, które posłużą im trochę dłużej niż kilka miesięcy. Są za to w stanie więcej zapłacić, a to im gwarantuje właśnie Ballarini. Produkcja w obrębie UE jest gwarantem jakościowym, a nasze wieloletnie gwarancje rekompensują większy koszt zakupu.</p>
<p><strong>Nie bez powodu marka została doceniona na światowym rynku. Potwierdza to fakt, iż jest także Globalnym Partnerem Produktowym programu „Master Chef&#8221;. Co oznacza dla firmy to wyróżnienie?</strong><br />
Bycie Globalnym Partnerem Produktowym programu Master Chef (najbardziej popularnego show kulinarnego na świecie), to wyjątkowe wyróżnienie dla nas! Jako jedyni produkujemy naczynia sygnowane logotypem MC. To nie tylko szeroka współpraca, ale również ogromne docenienie. Wyróżnienie to ugruntowuje naszą pozycję jako lidera w swojej kategorii i potwierdza też najwyższą jakość oferowanych przez nas produktów. Jest doskonałą rekomendacją dla partnerów handlowych i jest potwierdzeniem, że mają do czynienia z globalną marką premium.  </p>
<p><strong>Filozofią Ballarini jest m.in. promowanie zdrowego gotowania i zdrowego stylu życia. W jaki sposób idee te przekładają się na rzeczywistość?</strong><br />
Nasza wizja marketingowa nie ogranicza się tylko i wyłącznie do promowania naszych produktów, ale przede wszystkim do promowania zdrowego stylu życia i sposobu gotowania przy pomocy naczyń Ballarini. Od początku naszej obecności związaliśmy się z partnerami wyznającymi te same lub podobne zasady, co Ballarini, czyli: zdrowe gotowanie, kuchnia vege, smażenie beztłuszczowe, czy też tak popularna ostatnio kasza jaglana. To tylko kilka przykładów. Spina je w całość nasze hasło firmowe: „Gotuj Zdrowo z Ballarini”. Ten przekaz towarzyszy nam od początku, a każdy może go zinterpretować na swój sposób. Współpraca ta zaowocowała sponsoringiem kilku popularnych tytułów kulinarnych, jakie ukazały się ostatnio na naszym rynku. Jako przykłady mogą chociażby posłużyć „Jaglany Detoks” Marka Zaremby, czy też „Jadłonomia” autorstwa Marty Dymek. Niezmiernie ważnym etapem w naszej działalności było stworzenie swoistego kompendium wiedzy, gdzie przysłowiowy Kowalski znajdzie odpowiedzi na nurtujące go pytania, związane z kwestiami kulinarnymi. A wszystko to podane w bardzo przystępny sposób i w jednym miejscu &#8211; na naszym blogu. Poruszamy tam kwestie związane ze zdrowym odżywianiem i prawidłowym sposobem wykorzystania naczyń Ballarini.</p>
<p><strong>Jak pan sądzi, co stanowi we współczesnym świecie największy problem w zdrowym odżywianiu?</strong><br />
Zdecydowanie ogólny brak czasu, szybkość życia oraz duża dostępność i łatwość zakupu produktów wysoko przetworzonych. Kiedyś posiłki były celebrowane w rodzinach, a przysłowiowe rodzinne niedzielne obiady były standardem. Dziś non stop brakuje nam czasu, co przekłada się również na sposób odżywiania. Problemem też są wielopokoleniowe nawyki żywieniowe, chociaż tutaj świadomość społeczeństwa szybko rośnie. Wspaniałą pracę edukacyjną robią różnej maści programy kulinarne goszczące na ekranach, Internet oraz prasa specjalistyczna. Jest jednak jeszcze wiele do zrobienia w tym temacie, a edukację żywieniową powinniśmy zaczynać od pierwszych lat życia, już na poziomie domowym.</p>
<p>
<strong>Polska kuchnia nie należy do &#8222;najzdrowszych&#8221;. Coraz częściej jednak słyszy się o modzie na zdrowe jedzenie i aktywność również i u nas. Czy zauważa pan progres w tym kierunku?</strong><br />
Zdecydowanie tak. Tak, jak wspomniałem mamy swoje utarte nawyki, wynikające z naszej kultury oraz tego, co wynieśliśmy z domów. Nasze menu jest po części zdefiniowane położeniem geograficznym Polski i klimatem &#8211; nie zapominajmy o tym. Jednak stan ten bardzo szybko się zmienia. Ogólna łatwość dostępu do informacji, publikacje kulinarne i &#8211; przede wszystkim &#8211; programy telewizyjne sprawiają, że nasza wiedza i świadomość pogłębiają się w szybkim tempie i to w tym dobrym kierunku. Nie bez znaczenia są też coraz łatwiej dostępne tańsze wycieczki i podróże. To właśnie w innych krajach poznajemy nowe potrawy i sposoby odżywiania, które to bardzo często później przenosimy na nasz rodzinny grunt. Jeśli do tego dodamy modę na styl życia fit, czyli ćwiczenia, bieganie, rower i inne aktywności fizyczne, to mamy nagle zbiór czynników nawzajem się napędzających &#8211; nie ma bowiem zdrowego uprawiania sportów bez zdrowego odżywiania się i odwrotnie.</p>
<p>
<strong>No właśnie, wspominał pan wcześniej o braku czasu, który również stanowi przyczynę w nieodpowiednim odżywianiu. Dlatego też wielu ludzi sięga po popularną żywność typu fast food, szczególnie uwielbianą przez dzieci. Wiem, że marka również nie zapomina o najmłodszych, mając na uwadze ich problem otyłości…</strong><br />
Zgadza się. Od początku swojej obecności w Polsce wspieramy wszystkie inicjatywy, które mogą zaowocować lepszym odżywianiem się naszych milusińskich teraz i w przyszłości. Dlatego też od ponad 3 lat wspieramy między innymi takie inicjatywy, jak szkoły gotowania dla dzieci, jak chociażby Little Chef &#8211; jedna z najstarszych szkół gotowania dla dzieci. Przy okazji takich zajęć dzieci nie tylko uczą się podstawowych reguł panujących w kuchni, ale poznają też „ciemne strony” niektórych produktów, uczą się czego nie należy stosować, a przede wszystkim pogłębiają horyzonty smakowe. Fast Food to plaga XXI wieku &#8211; ogólna dostępność, przystępne ceny i wszechobecne reklamy. Ale nawet w tych miejscach widać już pozytywne syndromy. Wprowadzane są sałatki, woda mineralna i potrawy fit.</p>
<p><strong>A czy osobiście również stara się pan prowadzić aktywny styl życia?</strong><br />
Sport towarzyszy mi od wielu lat. Nie jest to jedna dyscyplina, ale kilka, które nawzajem się przenikają. Kiedyś więcej jeździłem na rowerze i pływałem. W chwili obecnej od ponad 4 lat intensywnie biegam. Nigdy aktywność nie była nastawiona na osiąganie jakiś spektakularnych wyników i bicie rekordów. Zawsze raczej chodziło o własną satysfakcję i przede wszystkim ruch. Tak, jak wspomniałem wcześniej &#8211; ruch i zdrowy styl życia wymusza też zmiany w codziennym menu. Staram się unikać produktów wysoko przetworzonych, czerwonego mięsa i ciężkich alkoholi. Jem więcej warzyw, ryb, piję wodę i stronię od tłustych potraw. Efektem jest w miarę stała waga i dobre codzienne samopoczucie.</p>
<p>
<strong>To podejście godne podziwu! A jak udaje się panu pogodzić zawodowe obowiązki z życiem prywatnym?</strong><br />
Prowadząc własną firmę ma się ten komfort, że można odpowiednio sobie zaplanować dzień. Jeśli jest się konsekwentnym i zdeterminowanym, to zawsze się znajdzie czas na chwile relaksu i aktywności. Jak już wspomniałem na początku wywiadu, ważna jest umiejętność oddzielenia życia zawodowego od prywatnego. Wbrew pozorom, mamy w ciągu dnia sporo wolnego czasu, ale często przecieka on nam między palcami. Dobre planowanie pozwala na wykorzystanie tych wolnych chwil na aktywność fizyczną i własne osobiste potrzeby.</p>
<p><strong>Jak, jako skuteczny biznesman, człowiek sukcesu, ocenia pan kobiecy biznes?</strong><br />
Wydaje mi się, że czas, kiedy to mężczyźni wiedli prym w biznesie już dawno minął. Kobiety są coraz bardziej aktywne i wielokrotnie przewyższają swoimi umiejętnościami płeć brzydką. W chwili obecnej mamy na rynku wiele przykładów Pań, które odniosły sukces w sferach dotąd uznawanych za typowo męskie. Kobiety maja wiele cech, których często brakuje Panom: są bardziej pracowite, sumienne, zdeterminowane i potrafią dostrzec sprawy, które umykają mężczyznom. Wykazują się ponadto dużym zaangażowaniem oraz poziomem profesjonalizmu. Niejednokrotnie ich urok osobisty i uśmiech więcej są w stanie zdziałać niż nie jeden wykwalifikowany manager. Osobiście bardzo dobrze współpracuje mi się z kobietami.</p>
<p>
<strong>Gdzie widzi się pan za 10 lat? Jak wyglądają pana plany zawodowe?</strong><br />
10 lat… Dość daleka i odległa perspektywa (śmiech). Wydaje mi się, że zawodowo jestem spełniony. Chciałbym robić dalej to, co robię i czerpać podobną satysfakcję, jak w chwili obecnej z wykonywanej pracy. Chciałbym pozostać nadal związany z tematyką żywieniową i kuchenną &#8211; dobrze się w tym czuję i daje mi to dużo satysfakcji. Mam nadzieje, że będę mógł to realizować z firmą Ballarini.</p>
<p><strong>A osobiste marzenie do spełnienia?</strong><br />
Mieć na tyle dużo wolnego czasu, żeby móc się poświęcić swojej pasji &#8211; wyprawom samochodowym, połączonym z poznawaniem lokalnych zwyczajów kulinarnych. Kiedyś robiłem to na motocyklu, dziś natomiast samochodem terenowym. Niestety, zajmuje to dużo czasu, na co w chwili obecnej nie mogę sobie pozwolić. Marzeniem jest na pewno wyjazd na Antypody i spędzenie tam 2-3 miesięcy. Szczerze wierzę, że kiedyś nadejdzie taki moment.</p>
<p><strong><br />
Rozmawiała: Agnieszka Słodyczka</strong></p>
<p><strong>Fot. Żaneta Niżnikowska/NM Studio</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/piotr-boczkowski-dziecko-korporacji/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Łukasz Kwiatkowski: Niestraszna jest nam konkurencja!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/lukasz-kwiatkowski-niestraszna-jest-nam-konkurencja/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/lukasz-kwiatkowski-niestraszna-jest-nam-konkurencja/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 03 Apr 2016 21:48:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscytujący bohater]]></category>
		<category><![CDATA[biznes po męsku]]></category>
		<category><![CDATA[branża meblarska]]></category>
		<category><![CDATA[książka o biznesie]]></category>
		<category><![CDATA[meble]]></category>
		<category><![CDATA[skuteczny biznes]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Kwiatkowski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=21287</guid>
		<description><![CDATA[„Trzeba uwierzyć w siebie i nieustannie dążyć do jak najszybszego osiągnięcia wyznaczonego celu” – to przepis na sukces producenta mebli, perfekcjonisty w każdym calu - Łukasza Kwiatkowskiego. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Posiada niezbędne cechy dobrego biznesmena, jak kreatywność, odwaga i uczciwość. W życiu natomiast najbardziej ceni sobie zdrowie i rodzinę. Kochający mąż i ojciec dwóch córeczek, który sztukę tworzenia mebli zna od podszewki.</p>
<p><strong>Co skłoniło pana do tego, aby zająć się branżą meblarską?</strong><br />
Łukasz Kwiatkowski, właściciel Marki L&amp;F Group „Luksusowe Meble Na Wymiar”: W okolicach, z których pochodzę (woj. kujawsko-pomorskie, okolice Brodnicy) jest to bardzo popularna branża. Dwóch moich starszych braci to stolarze, także od najmłodszych lat miałem kontakt z meblami. Więc pomyślałem sobie, że zrobię coś &#8222;dużego&#8221; w tym temacie.<br />
<img src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2016/03/Viola.jpg" alt="" width="640" height="427" /></p>
<p><strong>Jaka korzyść płynie w zamawianiu mebli bezpośrednio od producenta?</strong><br />
Korzyści są ogromne. Zamawiając bezpośrednio od producenta, klient zyskuje przede wszystkim czas (termin to 2 tygodnie). Średni czas realizacji w branży natomiast wynosi ok. 6 tygodni. Kolejne korzyści to: najwyższa jakość, koszty, które są ok 40 proc. niższe, a także bezpłatny pomiar i wycena. Dodatkowo, klient nieodpłatnie otrzymuje wysokiej jakości wizualizację 3D. Na wszystko dajemy 5 lat gwarancji. Oferujemy bezpośredni i szybki serwis &#8211; gwarancyjny i pogwarancyjny.</p>
<p><strong>Na czym polega sztuka tworzenia mebli?</strong><br />
Jest to bardzo długi i skomplikowany proces. Przede wszystkim, trzeba zgrać ze sobą dużą grupę ludzi, a to niestety w każdej dziedzinie jest najtrudniejsze. Tak naprawdę jest to branża tylko dla wytrwałych i bezwzględnie dążących do osiągnięcia celu. Proces pozyskania klienta i produkcji mebla na wymiar jest długotrwały. Zaczynamy od szeroko zakrojonej reklamy (Internet, ulotki, bannery, media, itp.), następnie dochodzi do umówienia bezpłatnej wizyty z projektantem, który wykonuje daną ofertę. Po akceptacji ceny następuje stworzenie wizualizacji 3D oraz jej wielokrotna korekta, dostosowana do potrzeb klienta. Jeżeli projekt jest zaakceptowany, wówczas sporządzamy umowę wykonania mebli na wymiar, a następnie realizujemy projekt techniczny dla ekipy produkcyjnej. Projekt wykonawczy po raz kolejny musi uzyskać aprobatę przez inwestora &#8211; jest to minimalizacja ryzyka błędu. Po etapie produkcji następuje kompletacja, załadunek, dostawa i montaż mebli. Ostatni etap to serwis gwarancyjny i pogwarancyjny. </p>
<p><strong>Jaka misja przyświeca firmie?</strong><br />
Naszym celem jest dotrzeć do najbardziej oddalonego zakątka Europy. Nie wykluczamy eksportu czy kooperacji na inne kontynenty. Kluczowym zadaniem jest utrzymanie 14 dni realizacji i gwarancja konkurencyjnej ceny w najwyższej jakości produktu z którego jesteśmy znani.</p>
<p><strong>W swojej ofercie firma posiada także system „Elfa”. Co świadczy o jego innowacyjności?</strong><br />
System „Elfa” to najbardziej doskonały produkt mobilnych garderób, szaf, wyposażenia garaży czy regałów. Szeroka gama produktów zaspokoi najbardziej wymagających klientów. Jest to sprawdzony i doceniany produkt na całym świecie. <br />
<img src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2016/03/Scilla.jpg" alt="" width="640" height="427" /><br />
<strong>Pana firma rozwija się bardzo dynamicznie i cieszy uznaniem. Co ją wyróżnia od pozostałych firm z tej branży?</strong><br />
Kluczową zasadą od kilku lat jest nieprzekraczalny termin realizacji do 2 tygodni. Dzięki temu fundujemy sobie automatyczny rozwój i zwiększenie obrotu. Kolejnym atutem jest bardzo wysoka jakość produktu (korzystamy tylko z renomowanych dostawców). Nasza nowa marka „L&amp;F Group &#8211; Luksusowe meble na wymiar” posiada dobrze wyposażoną własną linię produkcyjną, lecz nie ogranicza się do własnych możliwości. Stworzyliśmy grupę kilkudziesięciu małych, solidnych firm podwykonawczych, działających w naszym standardzie i pod naszą kontrolą jakości. Dzięki temu możemy przyjąć ogromne zamówienie typu apartamentowiec, czy hotel w Londynie w bardzo dobrej cenie i krótkim terminie wykonania.</p>
<p><strong>Obecnie na rynku istnieje wielu producentów mebli. Jak zatem radzą sobie państwo z konkurencją?</strong><br />
Może wyda się to dziwne, lecz nie oglądamy się za siebie i nie rozglądamy po bokach. Tempo naszego rozwoju jest tak szybkie i innowacyjne, że niestraszna jest nam konkurencja.</p>
<p><strong>W każdym domu kuchnia to najważniejsze miejsce. Co jest priorytetem dla firmy, produkującej meble kuchenne?</strong><br />
Naszym celem i obowiązkiem jest optymalizacja miejsca i przestrzeni na meble kuchenne. Na początek zbieramy potrzeby i wymagania klienta. Następnie tworzymy odpowiedni projekt. Na pierwszym miejscu lokujemy sprzęt AGD &#8211; zgodnie z ergonomią i wygodą. Organizujemy optymalnie pozostałe szafki (szuflady, lemasy, carga, aventosy, czy servo drive). W końcowym etapie skupiamy się na tym, jak połączyć ergonomię z desingem. Najczęściej nie mamy z tym problemu.</p>
<p><strong>Jakie cechy, według pana, powinien mieć dobry biznesmen?</strong><br />
Powinien być kreatywny, odważny i przede wszystkim uczciwy. Najważniejsza jest szybkość podejmowania decyzji i umiejętne korzystanie z okazji.</p>
<p><strong>Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że praca sprawia panu ogromną satysfakcję. Mam rację?</strong><br />
Kocham swoją pracę, lecz się w niej nie zatracam (śmiech). Popołudnia i weekendy są dla mojej kochanej Rodziny. Żona Martusia i dwie córeczki Malwinka i Marcelinka. zawsze u mnie będą na pierwszym miejscu.</p>
<p><strong>Jak to właśnie wygląda u pana w domu? Czy cała rodzina angażuje się również w sprawy firmowe?</strong><br />
Staram się ich nie wtajemniczać, chociaż nie ukrywam, czasami nie jest to łatwe (śmiech).</p>
<p><strong>Z czego jest pan najbardziej dumny?</strong><br />
Nie licząc rodziny, to jestem bardzo dumny z dwutygodniowego terminu realizacji i bardzo wysokiej jakości mebli.</p>
<p><strong>Pana osobisty przepis na sukces&#8230;</strong><br />
Trzeba uwierzyć w siebie i nieustannie dążyć do jak najszybszego osiągnięcia wyznaczonego sobie celu.</p>
<p><strong>Czy ma pan konkretne plany odnośnie przyszłości firmy?</strong><br />
Tak. Obecnie jesteśmy w trakcie kreowania nowej marki: „L&amp;F Group – Luksusowe meble na wymiar” (www.lfgroup.pl). Strona jest w czterech językach. Mamy sprawnie działający eksport na Niemcy, Szwecję, Anglię, Norwegię i ciągle rozwijamy to na kolejne państwa. Priorytetem jest wspomniany nieustanny rozwój &#8211; na ogromną skalę. Szczególny nacisk kładziemy właśnie na eksport. Chciałbym też szkolić fachowców w swojej branży, których ciągle brakuje. Między innymi: stolarzy, monterów mebli, lakierników, projektantów mebli, czy handlowców. Są to naprawdę dobrze płatne zawody. Osoby po szkoleniu będą miały dobrą pracę, a my &#8211; ludzi do pracy. Bez nich nie osiągniemy celu „nieustannego rozwoju”.<br />
<img src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2016/03/Rose.jpg" alt="" width="1024" height="683" /><br />
<strong>W jakim kierunku rozwija się branża meblarska? Czy zauważa pan pewne trendy, zmiany na rynku?</strong><br />
Z mojego punktu widzenia od kilku lat wiele się nie zmieniło. Ogólnie meble dzieli się na nowoczesne i klasyczne. Zawszę będą chętni na jedne lub drugie. Dziś dominują nowoczesne w tzw. „lakierze w połysku”. Wykonujemy go perfekcyjnie, w najlepszej wypracowanej przez lata technologii.</p>
<p><strong>A jeśli chodzi o czas dla siebie&#8230; Czy w pana przypadku jest to możliwe?</strong><br />
Nie jest to łatwe, ale jak się bardzo chce, to wszystko się da. Jakiś czas temu miałem z tym problem. Lecz w tej chwili wiem, że aby wydajnie pracować &#8211; trzeba odpocząć.</p>
<p>W jaki sposób lubi pan odpoczywać najbardziej? <br />
Wyjazdy za miasto, czy za granicę z rodziną. Co do punktów podróży to mamy już plany od bardzo dawna. Także w ten sposób najchętniej wypoczywam.</p>
<p><strong>Co jest dla pana najcenniejsze?</strong><br />
Zdrowie i Rodzina.</p>
<p><strong>Rozmawiała: Agnieszka Słodyczka</strong></p>
<p></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/lukasz-kwiatkowski-niestraszna-jest-nam-konkurencja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->