<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; bohater</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/bohater/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Fri, 16 Oct 2026 03:35:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Adem, pan od karetek</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/adem-pan-od-karetek/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/adem-pan-od-karetek/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 07 Apr 2017 10:03:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscytujący bohater]]></category>
		<category><![CDATA[Abdikadir Adem]]></category>
		<category><![CDATA[bohater]]></category>
		<category><![CDATA[pomoc]]></category>
		<category><![CDATA[Somalia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=23261</guid>
		<description><![CDATA[Za wszystkie oszczędności życia kupił karetkę, by wozić rannych po zamachach. Dziś ma już 10 i oferuje jedyne darmowe usługi ratownicze w całej Somalii!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Somalijski dentysta Abdikadir Adem wydał całe swoje oszczędności na poobijaną furgonetkę do ratowania rannych ludzi. Zrobił to po tym, jak oglądał sąsiadów wykrwawiających się po atakach bombowych, toczonych na taczkach podczas próby dowiezienia ich do szpitala oddalonego o 5 kilometrów.</p>
<p>Dziesięć lat później jego jeden furgon rozrósł się do całej floty ambulansów z drugiej ręki, których amatorsko-malowane oznaczenia Aamin Ambulance i nosowe syreny są rozpoznawalne na niebezpiecznych ulicach Mogadiszu.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="size-full wp-image-23263 aligncenter" title="Aamin Ambulance" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/04/aamin-ambulance-2.jpg" alt="" width="730" height="487" /></p>
<p>Inicjatywa Adema, finansowana przez jego studentów oraz dzięki łasce przedsiębiorców, pokazuje dobitnie, jak mieszkańcy Somalii, Syrii czy Pakistanu mogą na własną rękę zapewnić ratujące życie usługi w krajach porzuconych przez ich rządy i naznaczonych przemocą.</p>
<p>– Oglądanie ludzi umierających było tak trudne, że musieliśmy coś zrobić – mówi ten szczupły 40-latek, którego brat zginął w bombardowaniu w 2010 roku. – Gdzie ludzie mnie potrzebują, tam jadę.</p>
<p>Somalia jest objęta konfliktami od 1991 roku, gdy watażkowie zwrócili się przeciwko sobie po obaleniu dyktatury. Dziś wojna toczy się między islamistami związanymi z Al Kaidą, którzy detonują coraz większe ładunki, próbując obalić słaby rząd, wspierany przez ONZ. W zeszłym roku co najmniej 723 osoby zostały zabite, a 1116 rannych podczas ataków terrorystycznych w Somalii (informacje Sahan Research). To ogromny wzrost względem 2015 roku (193 ofiary, 442 rannych).</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-large wp-image-23264" title="aamin-ambulance-3" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/04/aamin-ambulance-3-1024x683.jpg" alt="" width="730" height="487" /></p>
<p>Większość to cywile, a ofiar byłoby pewnie więcej, gdyby nie Aamin, jedyny darmowy operator karetek w całym kraju. Czasami personel karetek musi ratować własne rodziny. Drugi brat Adema i jego 10-letni siostrzeniec zostali ciężko ranni w podwójnym zamachu bombowym w hotelu Ambassador w czerwcu zeszłego roku. – Zadzwonił do mnie, powiedział, że jest ranny, więc popędziłem na miejsce. Zawsze jesteśmy pierwsi w takiej sytuacji – mówi Adem.</p>
<p>To niebezpieczna praca. W 2008 roku etiopskie wojsko w walce z islamistami zmiotło jedną z karetek Aamin Ambulance pociskiem czołgowym, w tym jej kierowcę i pacjenta. W lutym tego roku ratownicy ledwie uszli z życiem przed drugim wybuchem w miejscu zamachu, skąd właśnie odebrali pacjentów.</p>
<p>Raz bombę podłożono podczas zakończenia roku akademickiego w uczelni medycznej. Ludzie w panice, ubrania palące się na nich – wszyscy rzucili się do karetek. – Musieliśmy wszystkich stamtąd wywieźć i ugasić ogień. Było tak wielu rannych, że do jednej karetki ładowaliśmy po 14 osób naraz – mówi kierowca pracujący w Aamin Ambulance od lat, proszący o anonimowość.</p>
<p>Adem ma dziś 10 karetek. Wszystkie kupione z drugiej ręki w Dubaju, po 5 tys. dolarów za sztukę. Każda ma podstawowy sprzęt medyczny, nosze i ławkę dla ratowników lub innych rannych. Miesięczny koszt obsługi to ok. 12 tys. dolarów za paliwo, pensje i zaopatrzenie. Czasami dorzucają się międzynarodowe organizacje, np. Światowa Organizacja Zdrowia ofiarowała dwa ambulanse, a Czerwony Krzyż przeszkolił ratowników. Jednak najwięcej wpłacają sami Somalijczycy i&#8230; pensja Adema, jednego z nielicznych wykształconych za granicą dentystów w Somalii.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-large wp-image-23265" title="aamin-ambulance-4" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/04/aamin-ambulance-4-1024x683.jpg" alt="" width="730" height="487" /></p>
<p><strong>Swoi bohaterowie</strong></p>
<p>Adem zdobył dyplom w 2005 roku w Pakistanie, gdzie spotkał się z filantropem Abdulem Sattarem Edhim, który już wtedy założył własną flotę karetek i był nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla zanim zmarł rok temu. – Edhi mnie zainspirował – przyznaje Adem.</p>
<p>Niektórzy porównują karetki Adema do syryjskich Białych Hełmów, organizacji ratującej ludzi ze zgliszcz budynków w Syrii. Ale dla większości Somalijczyków takie porównania nie mają znaczenia. Aamin Ambulance to swoi, lokalni bohaterowie. – Dziś bym nie żył, gdyby nie oni – powiedział Ali Nur, leżący na szpitalnym łóżku. Aamin Ambulance dostarczyli go do szpitala z poważnymi ranami nogi po wybuchu w marcu.</p>
<p>Aamin powinien się rozwijać, by oferować pomoc też poza stolicą kraju, ale na pomoc z rządu nie ma co liczyć w obliczu afer korupcyjnych i przejadanego budżetu na ochronę zdrowia. Somalia jest potwornie biedna. W zeszłym roku kraj miał budżet poniżej 250 milionów dolarów, z czego milion przeznaczono na ochronę zdrowia mieszkańców. Dla porównania, kancelarie premiera i prezydenta miały do wydania na swoje cele po 5 milionów.</p>
<p>– My po prostu nie mamy budżetu na ratowanie życia w nagłych wypadkach – rozkłada ręce dr Abdullahi Hashi Ali, dyrektor generalny somalijskiego ministerstwa zdrowia. – Nadaliśmy Aamin Ambulance honorowy certyfikat, ale nie wspieramy ich. Zachęcamy ich do dalszej pracy i apelujemy do różnych organizacji, by ich wspierali. Aamin Ambulance robią wspaniałą robotę – mówi Ali.</p>
<p>Nowy rząd Somalii właśnie rozpoczyna sprawowanie władzy. Jednak na dodatkowe pieniądze ciężko liczyć. Na szczęście Adem i jego pracownicy nie robią tego dla pieniędzy. – Ludzie umierający każdego dnia to nasze żony, dzieci, bracia. Nikt posiadający uczucia nie może biernie stać i patrzeć – mówi ratownik Mohamed.</p>
<p>Autorzy: Katharine Houreld, Abdi Sheikh, Feisal Omar / Reuters</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/adem-pan-od-karetek/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Andrzej Gąsienica &#8211; Daniel: trzeba działać!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/andrzej-gasienica-daniel-trzeba-dzialac/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/andrzej-gasienica-daniel-trzeba-dzialac/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 20 Apr 2015 00:09:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Anna Chodacka</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscytujący bohater]]></category>
		<category><![CDATA[Alpine Snowboard Team]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Gąsienica - Daniel]]></category>
		<category><![CDATA[bohater]]></category>
		<category><![CDATA[snowboard]]></category>
		<category><![CDATA[sport]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=18527</guid>
		<description><![CDATA[Utalentowany snowboardzista, popularyzator tego sportu w Polsce, jeden z pomysłodawców Alpine Snowboard Team, m.in. dlaczego warto inwestować w snowboard w naszym kraju]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn: Czy pamiętasz swoje pierwsze „spotkanie” z deską snowboardową?</strong><br />
 <strong>Andrzej Gąsienica &#8211; Daniel:</strong> Tak! Miałem wtedy 9 lat. Zabrałem deskę siostry i poszedłem na pobliską górkę. Wcześniej jeździłem na nartach ale od tamtego momentu zapomniałem o nich. Poczułem „to coś”. Później dostałem od rodziców swoją miękką deskę. Bardzo lubiłem szybką jazdę na krawędzi i nawet ustawienie wiązań miałem zbliżone do twardych desek, które nie było w normalnej sprzedaży. Jako zawodnik zacząłem trenować w wieku 16 lat, wtedy to zdecydowałem się zmienić Liceum Ogólnokształcące na Szkołę Mistrzostwa Sportowego w Zakopanem… i wtedy się zaczęło (śmiech).</p>
<p><strong>Snowboard w Polsce jest coraz popularniejszy, ale nazwiska utytułowanych snowboardzistów nadal nie są znane szerszej publiczności. Dlaczego, twoim zdaniem, tak się dzieje?</strong><br />
 Snowboard jako dyscyplina głównie dla ludzi młodych jest coraz bardziej znany i uprawiany na całym świecie. Sam fakt, że mieliśmy 5 konkurencji snowboardowych podczas tegorocznych Igrzysk Olimpijskich w Sochi coś znaczy. W Polsce snowboard, zwłaszcza ten zawodowy jest mało znany a właściwie mało reklamowany. Bardzo dużo młodych ludzi wybiera snowboard zamiast nart, kierując się jego popularnością oraz luźniejszym stylem życia snowboardzistów. Sport zawodowy został zaniedbany, nie organizuje się już tak często jak kiedyś, zawodów dla młodzieży. Nie ma oficjalnych komunikatów prasowych o zawodach jak i o wynikach zawodów. Promocją dyscyplin zajmują się Polskie Związki Sportowe i my też taki mamy, niestety tylko mamy. Wydaje mi się że władzę PZS nie mają pomysłu na skuteczną promocję tak szybko rozwijającej się dyscypliny. Mógłbym tak narzekać na zarządzających ale ….po co. Takie samo pytanie postawiłem sobie 3 lata temu, gdy wraz z kolegą postanowiliśmy założyć Alpine Snowboard Team i skupić najlepszych Polskich snowboardzistów alpejskich i zająć się promocją. Obecnie współpracujemy z ponad 30 portalami informacyjnymi. Pozyskaliśmy sponsorów: Uvex, Viking, Under Armour, Hotel Helan w Zakopanem, DoucheBag i dzięki nim mamy część sprzętu i środków, które są potrzebne do treningów.</p>
<p><strong>Jak twoim zdaniem powinna wyglądać sytuacja snowboardzistów w Polsce?</strong><br />
 Brakuje regularnych zawodów dla snowboardzistów ze wszystkich kategorii wiekowych, te które są organizowane często sprawiają wrażenie zorganizowanych niedbale. Nie mówię tutaj o prywatnych zawodach organizowanych przez miłośników snowboardu. Promocja zawodów oraz pozyskiwanie sponsorów i nagród, dawniej przyciągały masę zawodników i zawodniczek, niekoniecznie profesjonalistów ale na pewno miłośników snowboardu. Nie widzę przyszłości zawodowego snowboardu w Polsce, nie przy obecnej władzy i ich działaniach. Jak dla mnie, najbardziej słusznym rozwiązaniem jest, aby snowboard był zarządzany razem z wieloma innymi dyscyplinami zimowymi w Polskim Związku Narciarskim. W przeciwnym wypadku myślę, że snowboard w Polsce będzie sportem wyłącznie dla dzieci bogatych rodziców.</p>
<p><strong>Dlaczego snowboard sprawia ci przyjemność? </strong><br />
 Odczuwam wiele radości jeżdżąc na desce, zwłaszcza na idealnie przygotowanych stokach i przy słonecznej pogodzie. Dzięki snowboardowi odwiedziłem wiele miejsc na świecie, poznałem wielu ciekawych ludzi i ukształtowałem w sobie silną mobilizację i samodyscyplinę w dążeniu do wyznaczonego celu. Gdy staję na desce czuję się panem swojego życia.</p>
<p><strong>Jak wygląda twój trening? Jak wygląda np. latem a jak zimą, kiedy startujesz?</strong><br />
 W zasadzie trenujemy cały rok. Zawody kończymy w kwietniu a już od maja rozpoczynamy przygotowania do następnej zimy. Podczas letnich treningów przygotowuje się kondycyjnie, siłowo i szybkościowo. Mieszkam w Zakopanem więc o trasy do biegania po górach nie muszę się martwić. Dodatkowo trenuję na siłowni, basenie, bieżni, macie oraz jeżdżąc na rowerze.<br />
 We wrześniu rozpoczynamy treningi na lodowcach, tydzień w Polsce, tydzień w Austrii i tak aż do grudnia. Wtedy to trenujemy technikę jeżdżąc na śniegu. Dobry trening bardzo często zależy od pogody i warunków na lodowcu. Czasami siedzimy w domu kilka dni bo pogoda nie dopisuje. Taka trochę loteria z tymi treningami ale jak już przewieje chmury i w słonecznym blasku wyłoni się &#8222;sztruks&#8221; idealnie przygotowanej trasy to trening jest naprawdę udany. Między zgrupowaniami na lodowcach kontynuujemy treningi na siłowni w celu podtrzymania kondycji i innych parametrów. Prawdziwy sprawdzian przychodzi w grudniu gdzie wraz z pierwszymi zawodami, mogę sprawdzić się z zagranicznymi zawodnikami i ocenić stopień przygotowania. Od grudnia do kwietnia startuję w zawodach rangi Puchar Świata, Puchar Europy, Mistrzostwa krajów, Uniwersjadzie, Mistrzostwach Polski i Akademickich Mistrzostwach Polski.</p>
<p><strong>Czy spotkała cię w karierze, jakaś poważna kontuzja? Jeśli tak, to jak udało ci się wrócić do formy?</strong><br />
 Na szczęście nie miałem żadnej poważnej kontuzji, &#8222;tylko&#8221; jedno złamanie kości śródręcza i wstrząśnienie mózgu.</p>
<p><strong>Jakie są twoje największe dotychczasowe sukcesy?</strong><br />
 Poprzedni rok przyniósł mi wiele bardzo dobrych wyników w zawodach wysokiej rangi. Trzykrotnie zająłem  5, raz 6 oraz 8 miejsce w Pucharze Europy. Byłem jedynym Polakiem, który zakwalifikował się do finałowej „8” i walczył o wejście do top „4” w ostatnich latach. Wysoką formą sportową oraz wynikami wywalczyłem sobie prawo startu w Pucharze Świata.<br />
 Udział w zawodach rangi Pucharu Świata rozpocząłem w połowie lutego ubiegłego roku, ominęły mnie starty w kilku edycjach Pucharu Świata oraz 2 starty w Mistrzostwach Świata Seniorów w Kanadzie. Zebrałem 234 punkty FIS, najlepszy mój wynik w Pucharze Świata to 26 miejsce. Wszystkie te wyniki decydowały o mojej pozycji w rankingu do Igrzysk Olimpijskich. Na Igrzyska pojechało 32 najlepszych zawodników z całego świata. Ja w tym rankingu zająłem 33 miejsce. Czego zabrakło&#8230;.. na pewno ilości startów w Pucharze Świata, w których mogłem zbierać punkty klasyfikacji generalnej. Wystartowałem w 9 edycjach Pucharu Świata z wszystkich 15. Uważam to za bardzo dobry wynik, biorąc pod uwagę że większość roku trenuję za własne pieniądze i częściowo z prywatnych firm, które mnie sponsorują.</p>
<p><strong>Czy masz swoje ulubione miejsca, tory, na których lubisz startować/jeździć/trenować?</strong><br />
 Bardzo mile wspominam Valmalenco we Włoszech, bardzo fajna miejscowość i trasy do jazdy. Równie miło wspominam Vratna na Słowacji, a od tego roku Copper Mountain w Kolorado, USA gdzie byłem naprawdę zaskoczony ilością tras w jednym miejscu.</p>
<p><strong>Jakie masz plany na sportową przyszłość?</strong><br />
 Na pewno chcę przygotować się do następnych Igrzysk Olimpijskich w 2018r. Po drodze czekają mnie jeszcze 2 starty w Mistrzostwach Świata, Akademickie Mistrzostwa Świata i starty w Pucharze Świata. Ważna jest dla mnie analiza bieżącego sezonu i odpowiednie planowanie treningów, tak aby stale podnosić swój poziom sportowy unikając kontuzji.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/andrzej-gasienica-daniel-trzeba-dzialac/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tomasz Kowalczyk: snowboard to wolność</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/tomasz-kowalczyk-snowboard-to-wolnosc/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/tomasz-kowalczyk-snowboard-to-wolnosc/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 10 Apr 2015 03:53:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Anna Chodacka</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscytujący bohater]]></category>
		<category><![CDATA[bohater]]></category>
		<category><![CDATA[snowboard]]></category>
		<category><![CDATA[sport]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Kowalczyk]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=18526</guid>
		<description><![CDATA[Jakie ma plany na sportową przyszłość, za co podziwia Vica Wilda, jak wrócił do formy po ciężkiej kontuzji i dlaczego nie zamieniłby deski snowboardowej na nic innego - Tomasz Kowalczyk]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn: Czy pamiętasz swoje pierwsze „spotkanie” z deską snowboardową? </strong><br />
 <strong>Tomasz Kowalczyk: </strong>Oczywiście że pamiętam, pojechałem w weekend z rodzicami kupić mój pierwszy snowboard. Wtedy nie było desek w każdym sklepie tak jak teraz. Okazało się, że deskę z wiązaniami owszem kupiłem ale butów snowboardowych nie było i musiałem czekać, aż właściciel sklepu je dla mnie zamówi. Oczywiście zaraz po przyjeździe do domu musiałem coś wymyślić żeby na tej desce pojeździć. Nie przeszkadzało mi to, że nie mam specjalnych butów snowboardowych i jeździłem w traperach. W sumie trudno nazwać to jazdą, żeby się zatrzymać to po prostu się wywracałem (śmiech).</p>
<p><strong>Najpoważniejsza kontuzja jaka cię spotkała? </strong><br />
 W sezonie 2010/2011 na pierwszych zawodach, złamałem kość strzałkową, skręciłem nogę w kostce i zerwałem więzadła w kostce. Myślę, że kluczem do szybkiego powrotu do zdrowia było to, że operację miałem w Austrii. Po kilku dniach zostałem przetransportowany do domu i w bardzo szybkim tempie wracałem do zdrowia. Kontuzji doznałem w grudniu, a już w lutym tej samej zimy jeździłem na snowboardzie. Od razu chciałem jeździć na twardej desce, poszedłem na stok, ale niestety z wielkim bólem zjechałem tylko raz ponieważ twardy but ( podobny do narciarskiego ) bardzo uciskał mi miejsce złamania koło kostki, a miałem tam blachę i śruby. Najgorszy był moment zginania nogi wtedy wydawało się że od środka blacha i śruby chcą mi przeciąć skórę. Następnego dnia postanowiłem spróbować jeszcze raz, tym razem na miękkiej desce i miękkich butach. Był to strzał w 10. Nie potrzebowałem pełnego zakresu ruchu w stawie skokowym, żeby jeździć na desce, w miękkich butach nic mnie nie bolało i bez problemu mogłem jeździć.</p>
<p><strong>Gdybyś nie jeździł na desce, to jaki inny sport byś wybrał?</strong><br />
 Trudno powiedzieć, ponieważ lubię uprawiać dużo różnych dyscyplin. Jako młody chłopak całkiem dobre wyniki miałem w pływaniu, siatkówce czy sportach szybkościowych na hali, różnego rodzaju sprinty, skoki w dal. Myślę jednak, że trudno było by mi znaleźć taki sport jakim jest snowboard, który tak naprawdę daje mi pewnego rodzaju wolność, nie ma tej monotonii jeżeli chodzi o otoczenie co w innych dyscyplinach. Przykładowo pływak pół życia spędza w  basenie, nawet jak trenuje załóżmy w Austrii to i tak podczas treningu jest w przykrytej hali, a na snowboardzie otoczenie cały czas jest inne.</p>
<p><strong>Jakie są twoje największe dotychczasowe sukcesy?</strong><br />
 Jestem multimedalistą Mistrzostw Polski Juniorów i Seniorów, Akademickich Mistrzostw Polski, zająłem 8. miejsce na Zimowej Uniwersjadzie w Snowboardzie Trentino 2013, kilkukrotnie zajmowałem miejsca w top 16 Pucharu Europy, wielokrotnie stawałem na podium w zawodach Fis w różnych krajach, wielokrotnie stawałem na podium na zawodach niższej rangi typu Puchar Polski. Jednak dla mnie to mało i trudno mówić tutaj o sukcesach, ponieważ ja mierzę w najwyższe cele. Uważam, że w życiu trzeba sobie stawiać wysoko poprzeczkę.</p>
<p><strong>Dlaczego snowboard sprawia ci przyjemność?</strong><br />
 Na snowboardzie mogę poczuć pewnego rodzaju wolność, dzięki temu, że trenuję mogę również odwiedzać różne zakątki świata oraz poznawać nowych ludzi. Na twardej desce jeździ się z dużą prędkością, na krawędzi co daje niezapomniane przeżycia kiedy w skręcie ciało jest kilka cm albo nawet mm nad ziemią, a ty nie przewracasz się tylko zmieniasz kierunek jazdy i znowu cieszysz się tym uczuciem.</p>
<p><strong>Jak wygląda twój trening? Jak wygląda np. latem a jak zimą, kiedy startujesz?</strong><br />
 Po zakończeniu sezonu zimowego mam takiego delikatnego luzu około dwóch tygodni, a potem wracam do normalnych treningów. Trening snowboardzisty alpejskiego nie wygląda jakoś specjalnie, ponieważ ani nie robimy stricte wytrzymałości, szybkości czy siły. Snowboardzista musi być ogólnie rozwinięty z naciskiem na szybkość i siłę oraz oczywiście równowagę. Takie przyrządy jak &#8222;slickline&#8221; czy &#8222;trickboard&#8221; nie są nam nieznane. W trakcie sezonu startowego między zawodami mamy treningi na tyczkach plus treningi na siłowni gdzie głównie skupiamy się na dużych ciężarach ale małej ilości powtórzeń.</p>
<p><strong>Dlaczego trening na rowerze jest ważny dla snowboardzisty?</strong><br />
 W początkowej fazie okresu przygotowawczego na rowerze szosowym budujemy wytrzymałość, stopniowo wplatamy coraz więcej treningów na rowerze MTB co pozwala zbudować większą wytrzymałość siłową oraz dynamikę.</p>
<p><strong>Czy masz swoje ulubione miejsca, tory, na których lubisz startować/jeździć/trenować?</strong><br />
 Lubię jeździć wszędzie tam gdzie są dobre warunki do jazdy (śmiech). Nie mam ulubionych tras czy stoków jednak bardzo dobre wspomnienia mam ze Szwajcarii oraz USA, a dokładnie Copper Mountain, gdzie warunki śniegowe były rewelacyjne.</p>
<p><strong>Jakie masz plany na sportową przyszłość?</strong><br />
 Na pewno będę chciał wystartować w przyszłorocznych Mistrzostwach Świata i walczyć o wysokie lokaty oraz w dalszej perspektywie zakwalifikować się na Igrzyska Olimpijskie w 2018 roku i spełnić jedno z moich marzeń</p>
<p><strong>Czy masz jakiegoś mentora, kogoś kto tobą kieruje, kogo możesz się poradzić, jeśli chodzi o podejmowanie ważnych decyzji w związku ze sportem jaki uprawiasz?</strong><br />
 Nie mam mentora, ale bardzo ważną role w mojej karierze sportowej odgrywa mój trener Michał Sitarz. To z nim trenuję przez większość czasu, jeżdżę na zawody i to jemu zawdzięczam moje dotychczasowe sukcesy sportowe. Oczywiście są jeszcze moi rodzice, którzy zawsze mnie wspierają i gdyby nie oni, to pewnie w ogóle na snowboardzie bym nie jeździł.</p>
<p><strong>Jakiego sportowca podziwiasz?</strong><br />
 Podziwiam Vica Wilda. Urodził się w USA i tam też zaczął swoją przygodę ze snowboardem. Nikt nie doceniał tam jego pracy więc postanowił zmienić obywatelstwo na rosyjskie. Przy zmianie obywatelstwa nie mógł brać udziału w żadnych zawodach, spokojnie trenował i przygotowywał się do Igrzysk Olimpijskich w Soczi i zdobył na nich 2 złote medale nie dając szans swoim rywalom.</p>
<p><strong>Jeśli miałbyś zachęcić kogoś do uprawiania snowboardu, to co byś mu powiedział?</strong><br />
 ,,Spróbuj tylko raz, a nie będę musiał Cię namawiać więcej razy do jazdy na desce snowboardowej. Sam będziesz mnie prosił żebym Cię nauczył dobrze jeździć’’ -  myślę że powiedziałbym coś takiego (śmiech).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/tomasz-kowalczyk-snowboard-to-wolnosc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Łukasz Nowak: medal jest przede mną!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/lukasz-nowak-medal-jest-przede-mna/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/lukasz-nowak-medal-jest-przede-mna/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 31 Mar 2015 00:09:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Anna Chodacka</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscytujący bohater]]></category>
		<category><![CDATA[bohater]]></category>
		<category><![CDATA[chód]]></category>
		<category><![CDATA[chodziarz]]></category>
		<category><![CDATA[sport]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Nowak]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=18528</guid>
		<description><![CDATA[Kilka minut rozmowy z tym mierzącym 194 cm najwyższym chodziarzem na świecie, ambasadorem marki Under Armour, nie pozostawiają wątpliwości, że ma się do czynienia z przyszłym mistrzem w tej dyscyplinie]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Jaki jest twój największy sukces sportowy?</strong><br />
 Finał Igrzysk Olimpijskich i Mistrzostw Świata to są osiągnięcia, które dały mi najwięcej radości i to właśnie je stawiam najwyżej w hierarchii. Liczę na to, że już w najbliższej przyszłości będą to medale z ww. imprez światowych.</p>
<p><strong>Dlaczego chód sportowy? Jesteś wysokim mężczyzną, nie myślałeś nigdy o innej dyscyplinie sportowej?</strong><br />
 Myślę, że to wszystko za namową taty, który prowadził ze mną zajęcia z wychowania fizycznego w szkole podstawowej i gimnazjum. Podczas jednej z lekcji przeprowadził chód sportowy, wygrałem z rówieśnikami i to było przepustką do odnalezienia się właśnie w tej konkurencji. Choć muszę przyznać, że akurat tamta wygrana była raczej spowodowana tylko i wyłącznie moimi predyspozycjami wydolnościowymi, a nie poprawną techniką.  Następnie tata namówił mnie do dołączenia do sekcji lekkiej atletyki w OŚ AZS Poznań i tak już zostało po dziś dzień. Ciężko było mnie przekonać to tej konkurencji, wcześniej grałem dobrze w piłkę nożną, a widok śmiejących się ze mnie rówieśników podczas pierwszych kroków chodem nie był łatwą barierą do pokonania dla młodego człowieka.</p>
<p><strong>Jak bardzo wzrost (ile dokładnie masz wzrostu?) pomaga/przeszkadza ci w uprawianiu chodu?</strong><br />
 194 cm wzrostu powoduje, że jestem najwyższym zawodnikiem na świecie. Nie ułatwia mi to  zadania. Niższym zawodnikom jest wszystko łatwiej dograć technicznie, koordynacyjnie. Wierzę, że moja praca i nad tym aspektem będzie sprawiała, że to będzie bardziej mój plus, niż minus. Mam świadomość, że potrzeba do tego jeszcze wielu, dni, miesięcy i lat pracy. Człowiek przecież uczy się całe życie.</p>
<p><strong>Do jakiego ideału dążysz? Kogo podziwiasz?</strong><br />
 Ekwadorczyk Jefferson Perez od zawsze był dla mnie wzorem prawdziwego mistrza. Idealnego połączenia aspektu techniki z wytrzymałością. Z mojego pokolenia takim zawodnikiem był Włoch Alex Szchwazer, ale ,,czar” prysł, gdy dowiedziałem się jak załapano go na stosowaniu dopingu przed Igrzyskami w Londynie. Mieliśmy razem rywalizować na dystansie 50km…</p>
<p><strong>Jak wygląda typowy dzień treningowy Łukasza Nowaka? Jak przygotowujesz się do startów?</strong><br />
 Przez większość dni w roku trenuję 2-3 razy dziennie, a więc czas między treningami ukierunkowany jest na odpoczynek. Oczywiście jeśli chodzi o mnie to podstawą jest pokonywanie dużej ilości kilometrów, a do tego dochodzą jednostki treningowe spędzone na siłowni, czy sali gimnastycznej. Na kilka dni przed zawodami jest więcej czasu na odpoczynek,  aby i sił wystarczyło na sam start.</p>
<p><strong>Twoja największa porażka?</strong><br />
 Było kilka ,,wpadek” jak u każdego sportowca, ale od kilku lat zawody docelowe w sezonie kończę z uśmiechem na twarzy tzn. że jakichś istotnych porażek nie poniosłem.</p>
<p><strong>Jak porażki na ciebie wpływają? </strong><br />
 Na pewno dają mi wiele do myślenia, przez nie poddaję głębszej analizie wszystko to co  wcześniej robiłem na treningach. Porażki budują charakter. Potem jest odpowiednia chwila, aby pokazać na co mnie stać.</p>
<p><strong>Jaki masz cel w sporcie?</strong><br />
 Jako dziecko marzyłem o tym, aby pojechać na Igrzyska Olimpijskie. Cel zrealizowałem z nawiązką bo byłem w finale. Teraz chce dać sobie i wszystkim kibicom medal tych zawodów.</p>
<p><strong>Jak myślisz, czego brakuje ci do osiągnięcia sukcesu? Co musisz sam poprawić a na co na przykład nie masz wpływu? </strong><br />
 Ten wymarzony sukces tkwi z pewnością w szczegółach. ,,Chwycić” odpowiednią technikę, która nie zawsze jest taka jak powinna oraz wzmocnić się pod względem ogólnorozwojowym to prawdopodobnie są dwie najważniejsze rzeczy, które dadzą mi sukces. Odpowiednia dieta, która oddziałuje na całokształt formy też powinna być lepiej zbilansowana.</p>
<p><strong>Co cię motywuje do treningów i ciężkiej pracy?</strong><br />
 Wyniki jakie osiągam na zawodach, poprawianie rekordów życiowych, ale i wszystkie osoby, które pracują na mój sukces. Rodzina, sponsorzy, kibice.</p>
<p><strong>Często mówi się, że sport na poziomie wyczynowym, to ogromne wyrzeczenia. </strong><br />
 Oj tak. Jak się spojrzy na to tak obiektywnie to życie sportowców skrajnie odbiega od życia przeciętnego Kowalskiego. Nie ma miejsca na takie, powiedziałbym „normalne” przyjemności. Nie tylko życie towarzyskie na tym cierpi, ale też  np. jak w moim przypadku, wydłużył mi się okres studiów.</p>
<p><strong>A teraz trochę pytań nie do końca związanych ze sportem . Co uważasz za swoją najlepszą cechę?</strong><br />
 Może i pewnych kwestiach nie jest to dobre, ale uważam, że jestem osobą nacechowaną dużą wrażliwością. Często słyszę, że jestem dobrym człowiekiem i właśnie taką empatią staram się ,,przemawiać” do innych.</p>
<p><strong>Co Łukasz Nowak robi w czasie wolnym?</strong><br />
 Poświęcam ten czas najbliższym bo to oni zasługują na to, co najlepsze. Dobra książka o tematyce zazwyczaj sportowej, czy muzyka (głównie to polski hip-hop) też nie są mi obce.</p>
<p><strong>Co poza chodem sportowym cię interesuje?</strong><br />
 Jako dziecko zafascynowany byłem wędkarstwem, ale niestety na to ostatnimi czasy nie było wolnych chwil (kiedyś wrócę z wędką nad wodę), a ostatnio brat wciągnął mnie w świat motoryzacji i gdy tylko jestem w domu ,,bawię się” motocrossem.<br />
 Adrenalina i to chwilowe zapomnienie jest czymś wyjątkowym.</p>
<p><strong>Jakie wartości są dla ciebie ważne w życiu?</strong></p>
<p>Pozostać zawsze sobą i nie dać się zmanipulować innym. Osoba mająca swoje zdanie może liczyć na autorytet. To jest szczególnie ważne dla sportowca, aby być wzorem dla młodszych. Wielką sprawą jest to, że ktoś może się od ciebie czegoś nauczyć.<strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Twoja dziewczyna jest sportsmenką. Czy połączyła was pasja do sportu? <br />
 </strong>Dzięki lekkiej atletyce się poznaliśmy. Każde z nas jest zafascynowane sportem i miłość do sportu jest  zdecydowanie czymś, co nas łączy.  <strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Czy bycie w związku z inną osobą uprawiającą sport zawodowo pomaga/przeszkadza w utrzymaniu dobrych relacji?<br />
 </strong>Zdecydowanie pomaga. Bo kto bardziej zrozumie siebie nawzajem, jeśli nie właśnie dwoje ludzi, których połączyła pasja do sportu? Mieć w sobie oparcie &#8211; bezcenne.<strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Czy zdarza wam się razem  z Martą (Kwiatkowską, skoczkinią w dal – przyp.red.) trenować?<br />
 </strong>Jak tylko jesteśmy razem to wychodzimy na treningi wspólnie. Oczywiście robimy co innego bo specyfika naszych konkurencji jest skrajnie różna. Nie ukrywam, że uczę się od Marty specyfiki jej konkurencji. Już niedługo będę trenerem lekkiej atletyki i być może kiedyś będę miał pod opieką młodych adeptów nie tylko konkurencji wytrzymałościowych, ale i skoku w dal.<strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong></p>
<p>*Łukasz Nowak – lekkoatleta, chodziarz, Finalista Igrzysk Olimpijskich, Mistrzostw Świata, Mistrzostw Europy, Mistrz Polski, Rekordzista Polski. Jego największym sukcesem jest 8. miejsce na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie. W 2013 był 8. w chodzie na 50 kilometrów podczas mistrzostw świata w Moskwie. Do jego najaktualniejszych sukcesów należy Halowe Mistrzostwo Polski 2014. Mierzy 194 cm i jest najwyższym chodziarzem na świecie. Zaczynał od piłki nożnej, do lekkoatletyki przekonał go fakt, że sam ma większy wpływ na ostateczny rezultat rywalizacji. Ten niezwykle utalentowany zawodnik jest uważany za nadzieję polskiego chodziarstwa i następcę Roberta Korzeniowskiego.</p>
<p></strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/lukasz-nowak-medal-jest-przede-mna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Leszek Lichota: Wolę być przezroczysty</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/leszek-lichota-wole-byc-przezroczysty/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/leszek-lichota-wole-byc-przezroczysty/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 10 Jul 2014 02:23:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Anna Chodacka</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscytujący bohater]]></category>
		<category><![CDATA[aktor]]></category>
		<category><![CDATA[bohater]]></category>
		<category><![CDATA[eksmagazyn]]></category>
		<category><![CDATA[klub wkręt]]></category>
		<category><![CDATA[leszek lichota]]></category>
		<category><![CDATA[Wkręt]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=15475</guid>
		<description><![CDATA[Od dwóch lat prowadzi eklektyczny, warszawski klub „Wkręt”, zajmuje się produkcją teatralną, a na jesieni będzie go można zobaczyć w serialu produkcji HBO - „Wataha”. O zawodzie aktora bez misji – Leszek Lichota]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn: Często, znane z pierwszych stron gazet osoby, narzekają na popularność, na goniących za nimi paparazzi, na rozgłos. Pan swoją postawą pokazuje, że jest to kwestia wyboru. Jak się chce być na „pudelkach” to się jest. Kiedy pan wybrał, w jaki sposób chce istnieć w mediach?<br />
 Leszek Lichota:</strong> Faktycznie nie interesuje mnie bywanie dla samego „bywania&#8221;. Oczywiście, czasami trzeba się pokazać w mediach przy okazji promocji premiery spektaklu lub filmu. I to w moim zawodzie jest naturalne. Ale ganianie po telewizjach jako ekspert od „byleczego&#8221; czy zabieganie o strony w gazetach wydaje mi się niepotrzebne.</p>
<p><strong>Zawód, który pan uprawia, sprowadza się do popularności, do tego, czy ludzie chcą kogoś oglądać czy nie. Wychodzi na to, że media są potrzebne</strong>.<br />
 Absolutnie tak nie jest, a przynajmniej nie powinno być. Popularność jest dla aktora jedynie pochodną wykonywanego zawodu. Ale nigdy celem. Popularność może być celem dla celebryty, bo on żyje z tego, że jest znany. Granica tych pojęć u nas się niestety zaciera. I to nie na prośbę aktorów, lecz raczej z winy mediów, które szukają sensacji, rozdmuchując każdą błahostkę do niewyobrażalnych granic.</p>
<p><strong>Skąd pomysł na klub „Wkręt”?</strong><br />
 Brakowało mi w Warszawie tak eklektycznego miejsca. Klubu, który byłby otwarty na wszystkich ludzi z różnorodnych środowisk. Każdy, kto ma ciekawy pomysł, może wystąpić we „Wkręcie” i skonfrontować swoją wizję artystyczną z żywą publicznością.</p>
<p><strong>Czy „Wkręt” ma w coś wkręcać widzów?</strong><br />
 To miejsce, w którym każdy dzień przynosi nową niespodziankę. Dzięki bogatemu i różnorodnemu repertuarowi, każdego dnia można się wkręcić w zupełnie nowe rejony. Raz jest to koncert gwiazdy lub jam session, raz występ teatru improwizacji, innym razem stand-up lub turniej darta i bilarda. Są też wernisaże i pokazy filmów. Przestrzeń aranżujemy w zależności od wydarzenia i, dzięki temu, miejsce zmienia się, jak w kalejdoskopie (śmiech).</p>
<p><strong>Jak z perspektywy czasu ocenia pan działalność klubu? Kogo można spotkać we „Wkręcie”? </strong><br />
 Klub, mimo, że istnieje już od prawie dwóch lat, ciągle się rozwija. Zapraszam do współpracy coraz ciekawszych artystów z różnych stron Polski i to oni przyciągają swoją publiczność. Więc, oprócz moich znajomych z branży, przewija się tu cały tygiel osobowości. Na stałe gra teatr improwizacji Ab Ovo z trzema spektaklami „Publiczność rządzi&#8221;, &#8222;Ab Ovo Vipovo&#8221; i „Up! Ovo”. W spektaklach impro nie ma ani reżysera ani scenariusza, a aktorzy grają wszystko, o co poprosi publiczność, nawet najbardziej karkołomne i absurdalne pomysły. Ostatnio wcielali się w zsiadłe mleko i śpiewali piosenkę o pracowniku, który zakochał się na zabój w drukarce! <br />
 Serdecznie zapraszam na Ab Ovo VIPovo. To cykl spektakli, w których występuje gość specjalny &#8211; znany i popularny aktor, dziennikarz, kabareciarz, muzyk, sportowiec, itp. W styczniu był to Artur Andrus, w lutym Joanna Kołaczkowska. Ponadto, we „Wkręcie” odbył się, m.in. koncert Dr Misio Arka Jakubika, kultowego No Limits, Natalii Sikory (półfinalistki Must Be The Music) i Mięśni, stand-upy Tomasza Jachimka. Mogę zdradzić, że w maju bardzo hucznie będziemy obchodzić drugie urodziny „Wkrętu”.</p>
<p><strong>Cały materiał jest do przeczytania w EksMagazynie nr 22, maj-czerwiec 2014</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/leszek-lichota-wole-byc-przezroczysty/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Maciej Jasik: Z pierwiastkiem samuraja</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/maciej-jasik-z-pierwiastkiem-samuraja/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/maciej-jasik-z-pierwiastkiem-samuraja/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 01 Jul 2014 02:26:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Prochowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscytujący bohater]]></category>
		<category><![CDATA[bohater]]></category>
		<category><![CDATA[eksmagazyn]]></category>
		<category><![CDATA[Japonia]]></category>
		<category><![CDATA[kendo]]></category>
		<category><![CDATA[Maciej Jasik]]></category>
		<category><![CDATA[Ostatni Samuraj]]></category>
		<category><![CDATA[sesja]]></category>
		<category><![CDATA[sztuki walki]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=15482</guid>
		<description><![CDATA[O samodoskonaleniu przez ciężki, systematyczny trening, fascynacji kendo i kulturą Japonii oraz nauce języka japońskiego. EksMagazyn przepytuje bohatera okładkowej sesji EksMagazynu „Ostatni Samuraj”]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn: Trenujesz wschodnie sztuki walki, co dokładnie? <br />
 Maciej Jasik:</strong> Przede wszystkim kendo, a następnie iaido. Zdecydowanie krócej trenuję brazylijskie ju jitsu. Kendo (droga miecza – jap.) to odmiana szermierki japońskiej. Korzeniami i formą sięga średniowiecznej Japonii, etykiety oraz życia samurajów i kenjutsu, czyli sztuki władania japońskim mieczem, o tyle cenionej, że na całej przestrzeni dziejów Japonii, posiadanie miecza było symbolem stanu szlacheckiego, a sam miecz uważany był za „duszę samuraja”. Obecnie używa się zbroi osłaniającej newralgiczne części ciała oraz shinai – bambusowego miecza. Trenowane jest z dużym powodzeniem również przez kobiety i pozostawia dosyć dużą dowolność w podejściu do dyscypliny jako sztuki walki, sposobu na rekreację czy wyłącznie sport. Iaido z kolei, to sztuka dobywania japońskiego miecza. W odróżnieniu od kendo, do treningu nie jest potrzebny przeciwnik. Dzisiaj próbujemy w nich przewidzieć atak wyimaginowanego przeciwnika i kontratakować, zadając cięcia we właściwym dystansie i kierunku, nikomu nie robiąc krzywdy. Samuraj uczył się błyskawicznie dobywać miecza, nawet jeśli był w trakcie codziennych czynności, takich jak picie herbaty czy spacer, stąd formy dzisiaj mają podobny kształt, a atak rozpoczyna się z różnych pozycji ułożenia ciała.</p>
<p><strong>Co najbardziej lubisz w kendo?</strong><br />
 Obecnie, zarówno w Europie, jak i w Japonii, głównym celem treningu są sukcesy na imprezach sportowych, ze względu na to, że jest to dosyć wymierny efekt wysiłku. Szczęśliwie, w Japonii trafiłem do społeczności kendoków, którzy są przeciwnikami kendo w formie sportu. Przykładają wagę do historii i genezy kendo w takim samym stopniu, jak do samego treningu. Ta mało popularna postawa jest najbliższa ideałom dawnych samurajów. Tym samym najważniejsza jest etykieta, ceremoniał, a ponad wszystko &#8211; jakość i ortodoksyjna forma kendo, co jest równoznaczne z nauką technik, tak, aby pozwalały używać prawdziwego miecza, a nie ograniczały do zdobywania punktów bambusowym kijem na zawodach.<br />
 Kendo to próba poznania siebie przez szukanie własnych słabości, codzienny ciężki trening i samodyscyplinę. Etykieta uczy szacunku do obecnych w trakcie treningu, ale poza nim również: kształtuje osobowość i buduje pewność siebie, bo uczy, że droga na skróty nie przynosi efektów.</p>
<p><strong>Jak często trenujesz? Jak dbasz o formę?</strong><br />
 Trenuję codziennie. Są to zwykle dwa treningi, poranny oraz wieczorny. Oprócz tego właściwa dieta. Wierzę w teorię, że jesteśmy tym, co zjemy. Zdarza mi się również biegać i wspinać się, choć na to rzadko pozwala mi czas.</p>
<p><strong>Regularnie bywasz w Japonii.</strong><br />
 Co roku odwiedzam niewielkie miasto Kumagaya, które jest położone około 100 km od Tokyo. Od pierwszego wyjazdu, głównym celem wizyt było dla mnie studiowanie kendo, a także zdawanie egzaminów. Mieszkam u nauczyciela kendo Sensei Horiguchi Hisao, który dba o to, żeby czas był wykorzystany w optymalny sposób. Codziennie uczestniczę w trzech treningach, przed śniadaniem o 5 rano, kolejnym o 9 &#8211; w szkole średniej z młodzieżą oraz wieczorem &#8211; o 19, z dorosłymi. Wszystko jest wcześniej zaplanowane i przygotowane. Między treningami biorę udział w lekcjach historii kendo. Zwykle dwa dni przeznaczone są na zwiedzanie zabytkowych miejsc, często ważnych z punktu widzenia kendo.</p>
<p><strong>Cały materiał jest do przeczytania w EksMagazynie nr 22, maj-czerwiec 2014</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/maciej-jasik-z-pierwiastkiem-samuraja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przemysław Sadowski: Jeśli grać, to uczciwie</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/przemyslaw-sadowski-jesli-grac-to-uczciwie/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/przemyslaw-sadowski-jesli-grac-to-uczciwie/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 15 Jun 2014 02:23:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>JJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscytujący bohater]]></category>
		<category><![CDATA[bohater]]></category>
		<category><![CDATA[eksmagazyn]]></category>
		<category><![CDATA[komedia Sadowski]]></category>
		<category><![CDATA[Następnego dnia rano]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Koziuk]]></category>
		<category><![CDATA[Przemysław Sadowski]]></category>
		<category><![CDATA[Teatr Capitol]]></category>
		<category><![CDATA[Układ zamknięty]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=15459</guid>
		<description><![CDATA[Zadziorny typ z wyrazistą urodą. Twórcy filmów i spektakli widzą w go rolach twardych facetów – był dealerem narkotyków, oficerem policji, plutonowym, a ostatnio – oszukanym przez państwo przedsiębiorcą w głośnym „Układzie zamkniętym”]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn</strong>: Przed chwilą rozśmieszył mnie pan niemal do łez. Jak pan – kojarzony z rolami złych chłopców i silnych typów– odnajduje się w spektaklach komediowych?<br />
 <strong>Przemysław Sadowski:</strong> Od paru sezonów gram w Teatrze Komedia i to jest moje, bodajże piąte, spotkanie z tego typu repertuarem. Lubię grać role komediowe, bo uważam, że to jest uczciwe – te komedie czy farsy nie udają niczego więcej, niż są, a ludziom dają to, czego oczekują, czyli radość i zabawę. A ja zdecydowanie wolę, kiedy ludzie się radują i cieszą, niż kiedy płaczą. <br />
 <strong><br />
 Lubi pan graną przez siebie w spektaklu „Następnego dnia rano” postać Karola? Pewnie sporo osób przypisze mu cechy pantoflarza, który stopniowo zgadza się na wszystkie pomysły przyszłej teściowej, jak choćby ten, że na miesiąc miodowy pojadą wszyscy razem: świeżo upieczona żona, teściowa &#8211; była hippiska i lekko zniewieściały brat…</strong><br />
 Trochę tak. Ale zacznijmy od tego, że on co chwilę podrywa dziewczyny i poznajemy go, kiedy ma na koncie liczbę 46 czy 47 przelotnych znajomości… Ciężko go nazwać pantoflarzem. Lubię tę postać, jest postrzelona, nieprzewidywalna. Ciekawa jest jego przemiana – od faceta, który jest kompletnie wycofany, jeśli chodzi o związki, aż po ślub i podróż poślubną. Co tu dużo mówić, w tym spektaklu jest niezła jazda! Pierwszy raz spotkałem się z tak otwartym podejściem do seksu, nagości. Zapraszam do Teatru Capitol, bo dużo się dzieje.</p>
<p><strong>I mamy komplet bardzo mocnych, zabawnych, pełnokrwistych postaci. </strong><br />
 Cieszę się, że się pani podobało! Myślę, że w każdym dziele, niezależnie od tego, czy jest to dzieło sceniczne czy literackie, to bardzo ważny element. Tu mamy tylko cztery postaci, więc żeby dużo się działo, muszą być równo prowadzone i ciekawe. <br />
 <strong><br />
 Dlaczego lekkoduch, taki jak Karol, zakochuje się w Kasi?</strong><br />
 Pojęcia nie mam (śmiech). Ona go fascynuje swoją innością, otwartością, podejściem, tym, jak została wychowana. Wszystko to, co niebanalne, powoduje, że ona mu się podoba.</p>
<p><strong>Mówi się, że człowiek, zmieniając stan cywilny, dostaje w posagu również familię wybranka. W tej komedii jest podobnie. Karol trafia do bardzo otwartej rodzinki, która wielokrotnie zawstydza go swoją bezpośredniością w tematach łóżkowych.</strong><br />
 To prawda. Jak mówił klasyk, są plusy dodatnie i ujemne małżeństwa. Tutaj mamy happy end, bo to farsa. To się musi skończyć dobrze. To nie jest Romeo i Julia dwadzieścia lat później, bo zawsze się wszyscy zastanawiają, co by się stało, gdyby przeżyli, a ich związek doszedł do skutku. Konwencja, którą się bawimy w tym spektaklu powoduje, że nie było tutaj miejsca na jakiś wielki dramat.</p>
<p><strong>Współczesny widz lubi taki rodzaj sztuki: lekki, łatwy i przyjemny?</strong><br />
 Musielibyśmy tutaj sięgnąć do początków teatru, który ma z jednej strony korzenie w absolutnym sacrum, w misteriach, a z drugiej strony jest tradycja teatru jarmarcznego, w którym chodziło o to, żeby bawić gawiedź i o nic więcej, tak na dobrą sprawę. To, czym się tutaj bawimy, zdecydowanie nie wywodzi się z misteriów, dlatego tak lubię tego typu zabawę teatralną, bo nikt nie udaje – wrócę do tego, co powiedziałem na początku, że jest o czymś więcej. Zapraszamy do teatru wszystkich tych, którzy chcą przeżyć miły, fajny wieczór, spotkać się ze znajomymi. Nie obiecuję wielkich przeżyć duchowych. Widziałem sporo niedobrych spektakli, które próbowały udawać bardzo głębokie i to było nieznośne. Widziałem też parę niedobrych komedii, zrobionych bez polotu. I to też jest problem. Lubię ten nasz spektakl, spotkaliśmy się tutaj w gronie bardzo dobrej ekipy aktorskiej.</p>
<p><strong>Były jakieś głosy krytyki cenzurujące sztukę?</strong><br />
 Aż tak, to nie, ale są tacy, którzy – spodziewając się czegoś poważnego &#8211; czepiają się samego gatunku, że to lekka komedia o niczym. Moim zdaniem, nie jest „o niczym”, ale na pewno z lekkim podejściem do tematu. <br />
 <strong><br />
 Zdecydowanie jest o czymś. Mamy tu szerokie spektrum relacji międzyludzkich przedstawionych w komiczny sposób.</strong><br />
 Jest sporo relacji: między kobietą i mężczyzną, bratem i siostrą, córką i matką, między teściową i zięciem. Bardzo fajnie się to układa i rzeczywiście jest kolorowo.</p>
<p><em>*Przemysław Sadowski – aktor teatralny, telewizyjny i filmowy. Nominowany do nagrody Złotej Kaczki za rolę w filmie „Droga do raju”. Po raz pierwszy na wielkim ekranie pojawił się w roku 2000 w epizodycznej roli w filmie fabularnym „Syzyfowe prace”, na podstawie powieści Stefana Żeromskiego. Zagrał również w takich filmach jak: „Pierwszy milion”, „Strefa ciszy”, „Reich”, „Układ zamknięty”. </em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>*„Następnego dnia rano” – komedia na deskach Teatru Capitol, w której Przemysław Sadowski gra Karola. Sztuka Petera Quiltera to zabawna opowieść o poszukiwaniu partnera i otwartości w związkach. Pod maską uśmiechu autor piętnuje nasze ulubione przywary: hipokryzję , kołtuństwo i zakłamanie. </em></p>
<p><strong>Cały materiał jest do przeczytania w EksMagazynie nr 22, maj-czerwiec 2014</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/przemyslaw-sadowski-jesli-grac-to-uczciwie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Michel Moran: Wymarzony kucharz</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/michel-moran-wymarzony-kucharz/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/michel-moran-wymarzony-kucharz/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Jun 2014 02:23:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>JJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscytujący bohater]]></category>
		<category><![CDATA[bohater]]></category>
		<category><![CDATA[eksmagazyn]]></category>
		<category><![CDATA[gotowanie]]></category>
		<category><![CDATA[kucharz]]></category>
		<category><![CDATA[MasterChef]]></category>
		<category><![CDATA[Michel Moran]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=15461</guid>
		<description><![CDATA[Kucharz i pasjonat gotowania, który skradł serca telewidzów jako juror polskiej edycji programu MasterChef. Michel Moran specjalnie dla EksMagazynu o idealnej kolacji, polskich kobietach i deserze marzeń]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn: Kim chciał pan zostać w młodości?<br />
 Michel Moran:</strong> Kucharzem, naprawdę. Wiem, że chłopcy przeważnie marzą o zostaniu strażakiem, policjantem czy żołnierzem, ale ja chciałem zostać kucharzem.</p>
<ul>
<li><a tabindex="1" href="http://www.eksmagazyn.pl/wp-admin/post-new.php">Dodaj nowy</a></li>
</ul>
<p><strong><br />
 Kiedy pojawiła się myśl o podążeniu tropem smaków i kuchni?</strong><br />
 Właściwie od dzieciństwa towarzyszyłem mojej mamie w kuchni, a poważne rozważania na temat zostania kucharzem pojawiły się w szkole, wtedy podjąłem decyzję, że będę zajmował się tym zawodowo, a nie tylko jako pasjonat.</p>
<p><strong>Jakie smaki z dzieciństwa pan zapamiętał? </strong><br />
 Smaki, zapachy smażonych jaj na oliwie z oliwek oraz kaczki z pomarańczami.</p>
<p><strong>Stół był ważnym miejscem w domu?</strong><br />
 Tak, bardzo. Przy stole podczas kolacji spotykała się cała nasza rodzina i po ciężkim, pracowitym dniu, mogliśmy wszyscy się przy nim zjednoczyć. Moi rodzice bardzo pilnowali, żeby tak właśnie było, bo to bardzo nas zbliżało.</p>
<p><strong>Pana droga zawodowa wiodła przez restauracje Paryża, Genewy, Frankfurtu i Luksemburga. Gdyby miał pan wskazać jedną najważniejszą rzecz, jakiej nauczył się pan podczas pracy w nich?</strong><br />
 Nauczyłem się wtedy wielu rzeczy, które długo można by wymieniać, jak chociażby dokładność czy odpowiedzialność. Hm… Myślę jednak, że na pierwszym miejscu postawiłbym samodyscyplinę i dyscyplinę ogólnie rzecz ujmując. <br />
 <strong><br />
 Gdyby miał pan oczarować kobietę wspaniałą kolacją, co by pan zaserwował?</strong><br />
 Coś lekkiego, postawiłbym na owoce morza, do tego białe wino i oczywiście odpowiednia atmosfera, która jest nieodłącznym elementem.</p>
<p><strong>Uwielbiam desery i uważam, że są one kropką nad i każdej potrawy. Jaki powinien być dobry deser? </strong><br />
 Powinien być dobry (śmiech). Wszystko zależy od osobistych preferencji, ale nie tylko. Ważnym argumentem jest też sezonowość. Na przykład latem bohaterem powinny być świeże owoce.</p>
<p><em>*Michel Moran urodził się we Francji, gdzie wychował się i wykształcił. Jego rodzice są Hiszpanami. Swoją przygodę z kulinariami rozpoczął już w wieku 14 lat, praktyki zdobywał między innymi w słynnej restauracji „Le Jardin”. Jego droga zawodowa wiodła przez restauracje Paryża, Genewy, Frankfurtu i Luksemburga. W tym ostatnim mieście poznał swoją żonę, Halinę, dla której przeprowadził się do Polski. Jest szefem i właścicielem restauracji Bistro de Paris mieszczącej się w budynku Opery Narodowej. Od 2012 roku zasiada w jury polskiej edycji programu MasterChef. W kwietniu ukazała się nowa książka Michela Morana „Doradca smaku”, czyli zestaw 80 przepisów na różnorodne potrawy codzienne i wykwintne oraz zbiór skutecznych trików mistrza, które udoskonalą każde danie.</em></p>
<p><strong>Cały materiał jest do przeczytania w EksMagazynie nr 22, maj-czerwiec 2014</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/michel-moran-wymarzony-kucharz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>John D. Rockefeller</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/john-d-rockefeller/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/john-d-rockefeller/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 26 May 2014 02:22:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>magda</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscytujący bohater]]></category>
		<category><![CDATA[bohater]]></category>
		<category><![CDATA[Carnegie]]></category>
		<category><![CDATA[Chevron]]></category>
		<category><![CDATA[dynastia bogaczy]]></category>
		<category><![CDATA[eksmagazyn]]></category>
		<category><![CDATA[John D. Rockefeller]]></category>
		<category><![CDATA[Mobil]]></category>
		<category><![CDATA[Mocna Końcówka]]></category>
		<category><![CDATA[monopol]]></category>
		<category><![CDATA[nafta]]></category>
		<category><![CDATA[Roosevelt]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=15452</guid>
		<description><![CDATA[Założyciel słynnej dynastii amerykańskich bogaczy, autor pierwszego monopolu w USA. Swojego rywala biznesowego Carnegiego, twórcę słynnej hali widowiskowej, przeżył o 13 lat. W sądzie miał do czynienia z samym prezydentem Rooseveltem]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>John Davison Rockefeller już od dziecka musi być zaradny i samodzielny, ponieważ jego ojciec, oszust i bigamista, o wiele mówiącym pseudonimie „Bill Diabeł”, szybko porzuca rodzinę. Młody John pomaga matce i rodzeństwu sprzedając słodycze. Potem pracuje jeszcze przez jakiś czas jako bukmacher i sprzedawca, zanim nie postanawia wejść w najbardziej opłacalny w USA biznes – biznes naftowy. Tyle, że nie od strony poszukiwań złóż ropy, branży jego zdaniem niepewnej, a inwestując w przetwarzanie ropy w naftę, która używana jest w tym czasie do oświetlania każdego amerykańskiego domu i fabryki. <br />
 <strong><br />
 Szczęście w nieszczęściu</strong><br />
 W roku 1863, 24-letni John wkłada wszystkie pieniądze w swoją pierwszą rafinerię, by, po zaledwie trzech latach, znaleźć się na skraju bankructwa. Ostatnią szansą ma być współpraca z potentatem kolejowym Vanderbiltem, dla którego sprytny Rockefeller ma biznesową propozycję. Tego dnia John spóźnia się dosłownie kilka minut na pociąg do Nowego Jorku, gdzie ma odbyć się spotkanie. Pociąg wykoleja się, jest wiele ofiar. Jedną z nich mógł być on sam. Ten przypadek sprawia, że młody przedsiębiorca zaczyna wierzyć, że ma do spełnienia szczególną misję. Dobra passa trwa. W 1870 roku Rockefeller zakłada koncern Standard Oil i zostaje największym producentem nafty w kraju. W wieku zaledwie 33 lat ma na koncie niemałą fortunę, a na dodatek tworzy pierwszy w kraju monopol kontrolując 90 proc. sprzedaży ropy na amerykańskim rynku.<br />
 <strong><br />
 Masakra w Cleveland</strong><br />
 W 1872 r. Rockefeller przejmuje konkurencyjne firmy w tak bezczelny sposób, że przechodzi do historii jako sprawca „masakry w Cleveland”. Rosnąca potęga młodego nafciarza powoduje, że szyki przeciwko niemu zwierają potentaci kolejowi i odwieczni rywale: Vanderbilt i Tom Scott. Chcą narzucić Rockefellerowi wyższe stawki za transport ropy koleją. W odpowiedzi, Rockefeller stawia na niezależność i buduje długi na 6 tys. km rurociąg, którym przesyła od tej pory swoją ropę z Ohio aż do Pensylwanii. Tym ruchem doprowadza do bankructwa jedną trzecią spółek kolejowych w kraju, ponieważ ropa stanowi ok. 40 proc. towarów przewożonych koleją. Wielki Kryzys, który ogarnia USA kilka lat później, dla Rockefellera jest doskonałą okazją do rozbudowy imperium. Podczas gdy nowojorską giełdę ogarnia panika, on wykupuje za bezcen mniejsze, konkurencyjne firmy.</p>
<p><strong>Bezlitosny kapitalizm</strong><br />
 Po kryzysie Rockefeller staje się krezusem z okrągła sumką 225 miliardów dolarów na koncie (w przeliczeniu na dzisiejsze ceny) i kontroluje już 98 proc. rynku nafciarskiego w Stanach Zjednoczonych. Jego koncern Standard Oil cieszy się bardzo złą sławą ze względu na nieuczciwe praktyki, przekupstwo, w tym również polityczne, szastanie łapówkami, zastraszanie rywali i windowanie cen. Proces wytoczony przeciwko Rockefellerowi przez prezydenta Roosevelta kończy się porażką tego pierwszego. Po przesłuchaniu 444 świadków sąd nakazuje podział koncernu na mniejsze firmy. Gigant dzieli się na 34 podmioty, z których wyrosną potem tak znane amerykańskie koncerny naftowe, jak Exxon, Mobil czy Chevron. <br />
 Na rynku następuje kolejna rewolucja – nastaje era elektryczności. Nafta do tradycyjnych lamp przestaje być tak potrzebna, jak dawniej. Rockefeller nie daje jednak za wygraną i szuka nowych zastosowań dla ropy naftowej. Z powodzeniem. Benzyna, produkt uboczny rafinacji nafty, do tej pory uważana za toksyczny odpad, stanie się paliwem XX wieku i będzie napędzać nowe silniki spalinowe stosowane powszechnie w samochodach. Rockefeller, pomimo porażki w sądzie, zachowuje ogromną fortunę, w przeliczeniu na dzisiejsze stawki, wartą ok. 660 miliardów dolarów, z czego rozdaje, przed śmiercią w wieku 97 lat, sto miliardów na cele charytatywne.</p>
<p><strong>Cały materiał jest do przeczytania w EksMagazynie nr 22, maj-czerwiec 2014</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/john-d-rockefeller/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Marcin Kleiber</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/marcin-kleiber/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/marcin-kleiber/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 20 Sep 2013 02:51:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>JJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscytujący bohater]]></category>
		<category><![CDATA[basista Dody]]></category>
		<category><![CDATA[bohater]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Kleiber]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Kleiber wywiad]]></category>
		<category><![CDATA[The Trash gitarzysta]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=13483</guid>
		<description><![CDATA[Żyje muzyką. Jeden z najbardziej charyzmatycznych gitarzystów w Polsce. Gra u boku Dody. Teraz stawia na projekty solo. Przeczytaj wywiad z bohaterem okładkowej sesji EksMagazynu!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn: Silny facet to…</strong><br />
 <strong>Marcin Kleiber:</strong> Wydaje mi się, że mówiąc „silny”, nie myślimy o kimś, kto wygrywa zawody w siłowaniu na rękę. Widzimy chyba kogoś silnego psychicznie, zaradnego, kogoś, kto potrafi radzić sobie z przeciwnościami losu, kogo wszystkie drobne niepowodzenia lub potyczki nie kosztują utraty optymizmu, lub nie powodują zatrzymania w działaniu. To ktoś, kto nie poddaje się, „walczy”.</p>
<p><strong>Ile masz tatuaży i co symbolizują…</strong><br />
 Tatuaże posiadają dla mnie głównie znaczenie estetyczne. Nie dorabiałbym do tego głębokiej ideologii. Tatuaż, który nosimy, zazwyczaj, z racji tego, że pozostaje na całe życie na ogół faktycznie oznacza, lub symbolizuje coś ważnego. W przypadku tatuażu na moich palcach u rąk, to słowo &#8211; termin, który na pewnym etapie życia, był dla mnie bardzo ważny i wyznaczał kierunek podążania w życiu. Moim pierwszym tatuażem, w tej chwili to już tylko fragment, wkomponowany w większą całość, był obraz Beksińskiego, obraz, który robił na mnie wielkie wrażenie. Następne tatuaże, to rysunki mojego przyjaciela sprzed wielu lat. Pamiątka, po kimś, kto był w życiu bardzo istotny, ale i jednocześnie gwarancja oryginalności i niepowtarzalności wzoru. To był przyjaciel ze studiów. Miałem w domu pełno kartek z notatkami z wykładów, gdzie pomiędzy akapitami tekstu znalazły się rysunki, o niesamowitym klimacie, bardzo mi odpowiadającym, ale jednocześnie, które w tej formie nie mogły zaistnieć, być przydatne w żaden inny sposób.</p>
<p><strong>Inspiruje mnie…</strong><br />
 Ludzie, uczucia, emocje, oraz sztuka, nawet ta najbardziej popkulturowa. Całe życie obserwuję ludzi, obserwuje ich wzajemne, oraz swoje z nimi relacje, budzące się w wyniku tych relacji uczucia i chyba to głównie inspiruje. Często inspiracją jest muzyka lub inne dziedziny, nazwijmy to, sztuki, zrealizowane w ciekawy, czasem intrygujący sposób. Jakiś nowy pomysł. Czasem wyrażenie uczuć, emocji, potrzeb w nowy, oryginalny sposób…ale inspiracją może być chyba również i nasz zwykły dzień. Codziennie widzimy i słyszymy coś nowego, coś co nakłania do przemyśleń, uczy i inspiruje. Daje nowy pogląd i pomysł, nowe spojrzenie.</p>
<p><strong>Bycie basistą Dody jest…</strong><br />
 Bardzo ciekawe. To przede wszystkim przebywanie z osobą, która inspiruje …bo realizuje swoje marzenia. Status, który osiągnęła, pozwala na stworzenie widowiska na wysokim poziomie. To daje ogromną satysfakcję, robienie tego, co się kocha, w otoczeniu ludzi i warunkach na taki poziomie. Fajna jest możliwość realizacji pomysłów, praktycznie w momencie, kiedy powstają w głowie. Odpowiada to mojemu temperamentowi. Nienawidzę projektów wiecznie nieskończonych, odkładanych z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc. <br />
 Wymyślamy, robimy – jest!</p>
<p><strong>Solowa płyta…</strong><br />
 Projekt nazywa się: &#8222;Evidence on Monday”. Mam wiele, już niemal skończonych pomysłów. Chciałbym skończyć ją na wiosnę, maks do połowy 2014 roku. Jednak pierwsze utwory, w miarę postępów przy płycie, będę publikował już wcześniej. Pierwszy &#8211; maksymalnie w połowie października. Nie będzie to muzyka rockowa. Myślę, że chęć stworzenia takiej płyty jest właśnie reakcją na dużą ilość muzyki rockowej dookoła mnie, przewagę rockowych projektów i zespołów, z którymi współpracuję. Mam ochotę zrealizować swoje pomysły w zupełnie innej konwencji. Coś zdecydowanie mniej gitarowego, „pulsującego” i „bujającego”. Mam ochotę zrobić tę płytę w pełni po swojemu. Mam również pomysł na swój głos w kilku piosenkach, oraz pomysły na ciekawych, fajnie śpiewających gości, których chciałbym zaprosić do udziału w projekcie. Ważne dla mnie jest to, że Evidence on Monday nie jest projektem tylko i wyłącznie muzycznym. Pozwala realizować się również na innych polach. Chciałbym stworzyć – chociaż to za dużo powiedziane &#8211; własną kolekcję ubrań. Ubrania będą tworzone, na razie chyba głównie na własny użytek oraz dla najbliższego kręgu znajomych, przyjaciół, osadzonych w podobnym stylu.</p>
<p><strong>Moda…</strong><br />
 Od dawna moja twórczość funkcjonuje blisko świata mody. Moje piosenki i muzyka zespołu ASH ASH trzy, albo czterokrotnie zaistniała na pokazach mody, między innymi na festiwalach London Fashion Week oraz New York Fashion Week. Pomysły i doświadczenia nabyte na tych polach były również inspiracją do stworzenia projektów multimedialnych, połączeniu i interakcji muzyki i obrazu. Wraz z kolegą realizowaliśmy pomysł stworzenia muzyki pod wizualizacje, oraz wizualizacji pod muzykę. Takie pokazy robiliśmy np. na warszawskich – mokotowskich dachach, rzucając obraz na całe ściany kamienic. To również pozwoliło poznać i nawiązać współpracę z reżyserką produkującą nowoczesne spektakle teatralne, łączącą wizualizacje, muzykę, oraz grę aktorską. Jeśli ta współpraca przyniesie efekty, nastawiamy się na udział w festiwalach teatralnych w całej Europie. To część rzeczy jakie chciałbym robić pod szyldem Evidence on Monday, czyli solowym, autorskim projektem.</p>
<p><strong>Projekt Ash Ash…</strong><br />
 Podobnie jak w przypadku solowego projektu &#8211; Evidence on Monday, ASH ASH jest wynikiem chęci zrobienia czegoś nierockowego, czegoś wrażliwszego, bujającego, akustycznego i spokojnego. Czegoś innego niż to, na co jestem zdany na co dzień. Projekt nie był do końca moją inicjatywą, chociaż faktycznie włożyłem w niego serce, masę pracy, dużo inicjatywy. <br />
 Wokalistka &#8211; Ola Bilińska, współpracowała już w tym czasie z moim serdecznym kolegą &#8211; Markiem Droździelem, gitarzystą, kompozytorem części piosenek na płycie. Marek używa też wielu etnicznych instrumentów, wpływających w dużym stopniu na charakter i ostateczne brzmienie ASH ASH. Każdy ma w tym zespole swoje miejsce, swoją funkcję. Ja jestem również kompozytorem części piosenek na naszym debiutanckim materiale, oraz zająłem się w pełni produkcją płyty, zaaranżowaniem, oraz nadaniem brzmienia. Ola oprócz układania pięknych melodii, pisze teksty. Nazwa zespołu, to jej pomysł. Nazwa ASH ASH miała swoim brzmieniem jak najlepiej oddać charakter muzyki. Delikatny, eteryczny. Muzyka faktycznie jest spokojna, choć pulsująca, w dużej mierze akustyczna, chociaż nie zabrakło na niej brzmień elektrycznych, czy elektronicznych. Są na niej klubowe bity, choć raczej mało agresywne, jak i dużo analogowych, starych, klasycznych syntezatorów. Płyta w formie elektronicznej, a tylko w takiej formie ją wydaliśmy, jest dostępna na serwisach takich jak iTunes, czy Spotify. Ze względu na teksty w języku angielskim, płyta sprzedaje się poza Polską, w kilku krajach Europy, obydwu Ameryk, a nawet Australii.</p>
<p><strong>Rozebrany mężczyzna jest…</strong><br />
 Wiesz, jestem zdeklarowanym heteroseksualistą, kobiety naprawdę bardzo mi się podobają. Trudno mi oceniać gołych mężczyzn. Nie interesują mnie. Facet nie powinien rozbierać się za bardzo. Wydaje mi się, że od pewnego momentu, mężczyzna rozbierając się traci godność. Podkreślam, od pewnego momentu, bo jak widać &#8211; nie miałem problemu z rozebraniem się do zdjęć częściowo.<br />
 Są pewne fragmenty ciała, których mężczyzna nie powinien pokazywać.</p>
<p><strong>Miły komplement, który ostatnio usłyszałeś…</strong><br />
 Tak, usłyszałem ostatnio kilka komplementów…ale chyba nie chciałbym za dużo o nich mówić…pokazałoby to moje słabostki oraz sfery, w których czuję się mniej pewnie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/marcin-kleiber/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->