<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; budowanie relacji</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/budowanie-relacji/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Fri, 16 Oct 2026 03:35:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Jak tworzyć udaną relację?</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/jak-tworzyc-udana-relacje/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/jak-tworzyc-udana-relacje/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Mar 2026 01:13:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kalina Samek</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[budowanie relacji]]></category>
		<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[trwałe związki]]></category>
		<category><![CDATA[uczucia]]></category>
		<category><![CDATA[związki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29567</guid>
		<description><![CDATA[Podstawą stworzenia dobrego związku jest… samoakceptacja. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Poprzez kontakt z samym sobą stajemy się bogatsi wewnętrznie, a tym samym ciekawsi dla naszego partnera – zwraca uwagę psychoterapeuta Jakub Zając z Centrum Terapii Dialog.</h3>
<p><strong>Po czym można rozpoznać dobry związek?</strong></p>
<p>Tyle ile związków, tyle może być wariantów dobrego związku. Ale na pewno mogę powiedzieć, że nie wyobrażam sobie dobrego związku bez pewnej dozy bliskości i intymności Kluczowe są też elementy przyjaźni i miłosnego uczucia. Dobry związek jest wtedy, gdy w świadomy sposób dbamy o niego, np. dobrymi rytuałami, planowaniem wspólnego czasu, gdy inicjujemy sytuacje, które budują bliskość, czułość, intymność, dobre wspomnienia, np. wyjścia do knajpy, wyjazdy, miłe wieczory.</p>
<p><strong>Dlaczego niełatwo jest zbudować dobry związek? </strong></p>
<p>Może dlatego, że aby stworzyć dobry związek trzeba lubić siebie samego. Gdyby poobserwować ludzi, którzy są razem szczęśliwi łatwo zauważyć, że każda z tych osób ma także dobrą relację z sobą samym. Trudno mi wyobrazić sobie, że można stworzyć dobry związek, gdy nie potrafimy się dogadać sami ze sobą. Problemy, które wnosimy do relacji wpływają na nią, dlatego warto pamiętać, że droga do dobrego związku prowadzi przez rozpoznanie swoich problemów i pracy nad sobą.</p>
<p><strong>Ale czy to znaczy, że jeśli mam problemy ze sobą, to nie mam szansy na dobry związek?</strong></p>
<p>Tak kategorycznie, bym tego nie ujął, ale coś w tym jest. Jeśli ktoś ma za sobą parę związków i w każdym kolejnym coś nie gra, to być może trzeba się trochę nad sobą zastanowić.</p>
<p><strong>Co zatem można zrobić, by tworzyć lepszy związek?</strong></p>
<p>Podstawą jest samoakceptacja. Bo jeśli będę mieć pozytywne zdanie o sobie, to nie będę potrzebować partnera, który by mi to potwierdzał. Oczywiście to miłe jeśli partner o tym mówi, ale jeśli ja tego od niego oczekuję. Jeśli jestem w związku po to, aby tego słuchać, jeśli obarczam partnera takim „obowiązkiem” to nie wpływa dobrze na relację. Nie chodzi bowiem o to, by partner był źródłem naszej samoakceptacji, partner może nam jedynie to potwierdzać.</p>
<p>Ważna jest też umiejętność zarządzania własnym stresem. W obecnych czasach, gdy pracujemy na pełnych obrotach, żyjemy w ciągłym w biegu, czynnikiem powodzenia w długofalowym związku jest to, jak radzimy sobie z sytuacjami stresowymi. Z pozoru wydaje się to nie mieć znaczenia dla tej sytuacji, jednak stres potrafi narobić wiele zamieszania. Przyniesiony z zewnątrz, niezarządzony, najczęściej rozładowywany jest na bliskich, a to musi odbić się na relacji.</p>
<blockquote><p><strong>Sporo stresu dostarcza nam pandemia. Jaki ma ona wpływ na związki?</strong></p>
<p>Co tu dużo mówić, to trudny czas dla wszystkich. Mamy wiele stresów, żyjemy w poczuciu wielkiej niewiadomej. Wymóg izolacji sprawił, że spędzamy ze sobą w jednym domu, czasem w jednym pokoju 24 godziny na dobę, jesteśmy nasyceni tymi relacjami &#8211; a to nawet bardzo dobre związki może wystawić na solidną próbę.</p>
<p>Ale zdarza się też, że taki wspólny czas wpływa na niektóre pary pozytywnie, wręcz ożywczo – wreszcie mają więcej czasu dla siebie, częściej się widują, mają więcej okazji do różnego rodzaju zbliżeń, także do seksu. Tak może się zdarzyć szczególnie jeśli przed pandemią partnerzy nie mieli czasu dla siebie, dużo pracowali, mijali się, byli w częstych rozjazdach.</p>
</blockquote>
<p><strong>Jak w czasie pandemii chronić się przed wspomnianym wcześniej nasyceniem relacją?</strong></p>
<p>Z grubsza w ten sam sposób jak wtedy, gdy nie ma pandemii. Ale akurat w tym czasie jeszcze ważniejsze wydaje się zadbanie o czas wyłącznie dla siebie samego. Chodzi o to, aby była równowaga &#8211; jeżeli jesteśmy bardzo dużo i intensywnie ze sobą, nabiera to szczególnego znaczenia. Gdy nie mamy w domu warunków do tego, aby pobyć samemu pomóc mogą spacery czy wyjście gdzieś osobno. To jednak nie powinny być przypadkowe chwile, warto je zaplanować i regularnie powtarzać, np. wtorkowe popołudnie jest tylko dla mnie i co by się nie działo nie zmieniam tego, bo jestem dla siebie ważny. Warto pamiętać, że przez kontakt z samym sobą stajemy się bogatsi, a tym samym ciekawsi dla naszego partnera.</p>
<p><strong>Porozmawiajmy o kłótniach. W idealnych związkach nie powinny się zdarzać?</strong></p>
<p>To nieprawda. Powiem więcej – byłoby zaskakująco gdyby ich nie było. Nawet w najlepszych związkach może bowiem nastąpić chwilowe „zmęczenie materiału”.</p>
<p>To absolutnie normalne. Właściwie bałbym się związku, w którym cały czas jest idealnie – to pachnie dla mnie wyparciem, niezauważaniem czegoś. Fakt, że bywamy sobą zmęczeni jest zupełnie naturalny &#8211; pytanie co z tym robimy. Jest fantastyczna książka „Żyć w rodzinie i przetrwać”, w której słynny psychoterapeuta Robin Skynner i nie mniej słynny komik John Cleese prowadzą rozmowę o tym, jak życie w rodzinie wpływa na nas, na nasze relacje i sposób postrzegania świata. Okazuje się, że w dobrych związkach partnerzy prowadzą cały czas rodzaj obserwacji siebie w akcji i dyskutują o tym co widzą.</p>
<p>To pokazuje, że związek jest tematem do rozmowy, należy więc jak najwięcej rozmawiać.</p>
<p>Ale pamiętajmy też, że bliskość i intymność są trochę chaotyczne, nie da się ich zaplanować. Dlatego udoskonalanie w nieskończoność, ciągłe wyjaśnianie wszystkiego, rozkładanie na atomy każdej sprzeczki, niekończące „rozkminianie” problemów, może być meczące dla drugiej strony i może oznaczać problemy w bliskości z tą drugą osobą.</p>
<blockquote><p><strong>Czy naprawdę istnieje coś takiego jak syndrom „siódmego roku”?</strong></p>
<p>Więcej badań jest nawet na temat syndromu czwartego roku. I faktycznie o ile statystyka nic nie mówi o pojedynczym człowieku tylko o masach ludzkich, to jednak coś jest na rzeczy. Następuje taki moment w związku, kiedy dochodzi do naturalnego przesycenie sobą, do spadku zainteresowania partnerem. To nieuniknione. Oczywiście nie musi to być od razu kryzys, który nas łamie,  z którym nie wiemy jak sobie poradzić. Jednak kryzys jest wielką szansą dla związku.</p>
</blockquote>
<p><strong>Jak to rozumieć?</strong></p>
<p>Każdy kryzys nas wzbogaca, czegoś nas uczy. Dobrym sposobem przekonania się o tym jest terapia par. Nie jest to żaden wstyd &#8211; wiele dobrych związków ma za sobą takie doświadczenie. Terapię par z jednej strony należy potraktować jako następstwo kryzysu – warto wybrać się na nią, gdy nie radzimy sobie sami z problemami. Ale to może też być świetna okazja, żeby przyśpieszyć rozwój związku &#8211; pod warunkiem jednak, że naprawdę chcemy być razem. W przeciwnym razie terapia się nie uda.</p>
<p><strong>Są osoby, które uważają, że długotrwałe związki są dla ludzi nienaturalne. Zgadza się Pan z taką teorią?</strong></p>
<p>Jest całkiem pokaźna grupa ludzi, która wchodzi w serie 4-letnich związków. Cztery lata to uśredniony czas, kiedy kończy się pierwsza namiętność, ale jeszcze nie wykształca się w pełni intymność. Zmieniając partnera w takim momencie możemy mieć wszystko od nowa – fascynację, uczucie świeżości, namiętność. Jednak mimo wszystko dużo tracimy. Broniłbym długofalowych związków, bo one dostarczają nam jednak unikatowych doznań, rozwoju siebie, którego nie zapewnią nam krótkotrwałe związki. Ale nie podąłbym się ocenić czy lepszy jest jeden 50-letni związek niż trzy 15-letnie.</p>
<p><strong>Sporo mówi się o tym, że kiedyś to naprawiało się związki, a teraz wymienia się partnera i jest po problemie…</strong></p>
<p>Faktycznie produktowo-transakcyjny model związku to trochę znak naszych czasów. Taki mamy też model współczesnego życia i to przekłada się na relacje międzyludzkie. Jednak warto zauważyć, że kiedyś często dogadywanie się odbywało się wielkim kosztem własnych potrzeb. Oczywiście kiedy remedium na pierwszy kryzys jest myśl o zmianie partnera, to coś jest nie tak. Natomiast kulturę szybszych rozwodów mimo wszystko oceniam jako lepszą niż tę, w której za nic w świecie się nie rozstaniemy i latami trwamy w złych związkach. Przez mój gabinet przewija się wystarczająca liczba pacjentów skrzywdzonych dziwnymi układami rodziców. Zresztą &#8211; mamy jedno życie, więc czy jest sens marnować je w związku który nie jest satysfakcjonujący? Więcej szans nie będzie.</p>
<p><strong>Wiele par jest ze sobą ze względu na dzieci. To słuszne czy nie?</strong></p>
<p>Jest wiele opinii na ten temat. Osobiście uważam, że argument bycia ze sobą dla dzieci jest chybiony. W gabinecie często słyszę: jestem wkurzona na rodziców, że się nie rozstali, a ja latami musiałam patrzeć na rozkład ich związku. Gdyby się rozstali miałabym przejrzystą sytuację i emocjonalne wzorce, a to, że żyli ze sobą pod jednym dachem czując do siebie niechęć było strasznie ciężkie.</p>
<blockquote><p>Dlatego uważam raczej, że ze względu na dzieci warto jest się dobrze rozstać. Dzieci muszą wiedzieć, że dalej mają oboje rodziców, na których mogą liczyć, a tylko poszli różnymi drogami. Oczywiście zawsze to będzie dla nich bolesne, jednak pytanie co jest większym dramatem: cywilizowane rozstanie rodziców,  czy patrzenie jak rodzice się zwalczają, słuchanie ich kłótni, patrzenie na chłodną obojętność, czy lepiej mieć rodziców osobno, ale wiedzieć, że się szanują. Dodatkowo dzieci przejmują nieświadomie takie wzorce i praktykują w swoich późniejszych związkach. Dla mnie to kluczowy argument.</p>
</blockquote>
<p><strong>Czy możliwe jest stworzenie związku na odległość?</strong></p>
<p>Długofalowo jest to bardzo trudne, bo jednak związek wymaga bliskości, także takiej terytorialnej bliskości ciała i nie mam na myśli tylko seksu, ale przytulania się, bycia blisko. Na dłuższą metę jest to ważne. Natomiast są związki, które przez kilka, kilkanaście miesięcy są rozdzielone i dają radę. Jest sporo badań, które pokazują, że bez „obrazu” jest trudno wzbudzić pewne pokłady empatii i współodczuwania, dlatego jeśli para musi się na jakiś czas rozstać warto zadbać o to, aby widywać się chociaż na zoomie czy innej platformie, sporo jest teraz możliwości. Warto dbać chociażby o takie kontakty, ale także próbować raz na jakiś czas zorganizować spotkanie „na żywo”, nawet gdzieś w połowie drogi. Generalnie przyjąłbym jednak takie myślenie, że to jest stan podwyższonego zagrożenia. Prawdopodobieństwo zbudowania trwałego, wieloletniego, szczęśliwego związku na odległość jest statystycznie małe. Odległość jest po prostu niebezpieczna dla związku. Choć oczywiście, jeśli czujemy się z tą osobą dobrze, warto spróbować.</p>
<p><strong>A co z wiązaniem się z młodszym partnerem? Czy można zbudować dobry związek z dużą różnicą wieku?</strong></p>
<p>W tym przypadku odpowiedź brzmi: tak, jest to możliwe. Jest to pewna trudność, ale nie mam poczucia, że taki związek z góry jest zagrożony.</p>
<p>Są pewne kwestie, które mogą okazać się problematyczne, jak na przykład to że po latach jeden z partnerów wciąż będzie w sile wieku, a drugi będzie już w wieku podeszłym. Jednak w dzisiejszych czasach 15 lat różnicy nie stanowi problemu. Zdecydowana różnica wieku, np. 30 lat, może okazać się kłopotliwa, ale jeśli jest miłość i czułość to czemu nie.</p>
<p><strong>W ostatnich miesiącach, trudnych także dla osób samotnych, szczególnym zainteresowaniem cieszyła się aplikacja Tinder. Jak ocenia Pan taki sposób zawierania znajomości? </strong></p>
<p>Budzi ona moje wątpliwości, choć być może jako psychoterapeuta mam nieco skrzywioną perspektywę – moja ocena bazuje na rozmowach z pacjentami, z których większość miała raczej trudne doświadczenia z nią związane. Ale zachowałbym jakiś rozsądek, wydaje się, że są sytuacje, w których Tinder może pomóc. Pytanie kto korzysta z tej aplikacji, bo jeśli ktoś, kto nie czuje się dobrze w swojej skórze i szuka za wszelką cenę partnera, który miałby być lekiem na jego kłopoty, to jest szansa, że taką osobę spotka tam wiele rozczarowań.</p>
<p><em>Monika Wysocka, zdrowie.pap.pl </em></p>
<div id="biography-wrapper">
<p><em><img src="https://zdrowie.pap.pl/sites/default/files/styles/image_crop_portrait_100/public/202102/Jakub_Zajac.jpg?itok=GAGaz26s" alt="Fot. PAP/Archiwum J.Zająca" width="100" height="100" /></em></p>
<div id="biography-label"><em>Jakub Zając, psychoterapeuta</em></div>
<p><em>Swoje doświadczenie zdobywał m.in. w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Przeszedł m.in. staż Gestalt w Instytucie Terapii Gestalt oraz szkolenie zawodowe w Instytucie Integralnej Psychoterapii Gestalt, oraz szkolenie Master Persons Analysis. Wspiera również firmy jako konsultant i trener oraz prowadzi roczną grupę rozwojową dla liderów w Akademii Psychologii Przywództwa Szkoły Biznesu Politechniki Warszawskiej. Specjalizuje się w psychoterapii indywidualnej osób dorosłych, w tym szczególnie w obszarach: trudności w relacjach/braku satysfakcjonujących relacji; trudności w obszarze zawodowym związanych z pełnieniem funkcji liderskich, zaburzeń lękowych; zaburzeń nastroju i trudności w obszarze emocji; zaburzeń osobowości oraz wsparcia w rozwijaniu osobowości; zaburzeń z poziomu egzystencjalnego np. lęk przed śmiercią/odczucie pustki/braku sensu życia.</em></p>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/jak-tworzyc-udana-relacje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Seksualność niezwykle ważna dla trwałości relacji</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/seksowne-ciekawostki/seksualnosc-niezwykle-wazna-dla-trwalosci-relacji/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/seksowne-ciekawostki/seksualnosc-niezwykle-wazna-dla-trwalosci-relacji/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 07 Jul 2021 02:27:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dagna Starowieyska</dc:creator>
				<category><![CDATA[seksowne ciekawostki]]></category>
		<category><![CDATA[budowanie relacji]]></category>
		<category><![CDATA[dobry seks]]></category>
		<category><![CDATA[intymność]]></category>
		<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[seks]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29146</guid>
		<description><![CDATA[Udane życie intymne to jedna z podstaw satysfakcjonującego związku dla większości par. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Jednak nie ma jednej recepty na to, jak takie udane pożycie stworzyć. Każdy człowiek ma indywidualne potrzeby w tym względzie.</h3>
<p>Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, w ubiegłym roku, w Polsce ponad 190 tys. par stanęło przed ołtarzem czy Urzędem Stanu Cywilnego. Jednocześnie prawie 45 tys. postanowiło zakończyć swoje małżeństwo. Na tym oczywiście nie koniec. Co roku, mnóstwo ludzi zaczyna też i kończy mniej formalne związki. Rządzą tym bez wątpienia złożone procesy i mechanizmy, ale warto mieć na uwadze, że, jak pokazują badania i jak mówią eksperci, jednym z ważniejszych elementów recepty na satysfakcjonującą relację jest udane życie seksualne.</p>
<p><strong>Biochemiczne przyciąganie i nieświadome reakcje</strong></p>
<p>- Seks stanowi czynnik więziotwórczy, co odbywa się na różnych płaszczyznach. Organizmy dwojga osób lgną do siebie dzięki zachodzącym w nich procesom biochemicznym. Jednocześnie, na poziomie psychologicznym pojawiają się satysfakcja, poczucie spełnienia i bliskości. Partnerka czy partner może też czuć dużą satysfakcję z zadowolenia drugiej osoby. Kobiety często czują się dzięki temu bardziej atrakcyjne, piękniejsze, rośnie ich poczucie własnej wartości. To wszystko ma niezwykłą siłę spajającą parę, która może łączyć partnerów nawet w momentach kryzysowych &#8211; mówi dr n. med. Maciej Klimarczyk, psychiatra, seksuolog, psychoterapeuta, autor popularnego kanału na YouTube, traktującego o problemach z zakresu psychiatrii i seksuologii.</p>
<blockquote><p>Czasami można nawet sobie nie zdawać sprawy z tego, jak bardzo seks jest związany z jakością związku. Wskazał na to pomysłowy eksperyment zespołu z Florida State University. Młode małżeństwa uczestniczące w projekcie, które uprawiały seks relatywnie często, nie mówiły w ankietach o większym zadowoleniu ze związku, niż pary, u których do bliskości dochodziło rzadziej. Jednak ich nieświadome reakcje mówiły coś zupełnie innego.</p>
</blockquote>
<p>Z pomocą wyświetlanych na ekranie zdjęć partnerów i specjalnie dobranych słów, komputerowy test mierzył, jak bardzo pozytywne lub negatywne skojarzenia dotyczące partnera pojawiają się u badanego. Choć doświadczenie nie wskazało na to, co jest przyczyną, a co skutkiem, to jednak uwidoczniło, że im częściej między partnerami pojawiał się seks, tym bardziej pozytywne skojarzenia budzili w sobie nawzajem. Dotyczyło to zarówno mężczyzn, jak i kobiet. Kiedy badanie zostało przedłużone, okazało się też, że zmiany w intensywności życia seksualnego miały swoje odzwierciedlenie w zmianach we wzajemnym nastawieniu do siebie partnerów.</p>
<p><strong>Seks pomaga w nerwicy</strong></p>
<p>Jak sugeruje badanie zespołu z University of Tennessee, zdrowe życie seksualne zmniejsza nawet znaczenie problemów utrudniających stworzenie dobrej relacji. Wielokrotnie już pokazano, że np. zaburzenia nerwicowe silnie przeszkadzają we wspólnym życiu dwojga osób. Jednak w projekcie badawczym z udziałem ponad 70 par, nerwice przestawały mieć duże znaczenie w związkach, w których relatywnie często dochodziło do kontaktów seksualnych.</p>
<blockquote><p>- Dla osób z takimi problemami seks też jest czynnikiem wspierającym ich relację. Dosyć często zachodzi nawet sytuacja, kiedy partnerzy się kłócą i potem godzą się &#8216;w łóżku&#8217;, dzięki bliskości. Oczywiście, przy dużym poziomie neurotyczności, może to nie wystarczyć &#8211; zastrzega dr Klimarczyk.</p>
</blockquote>
<p>Badana próba była jednak zbyt mała, żeby uogólniać tego rodzaju wyniki na całą ludzką populację.</p>
<p><strong>Optymalny czas na seks – wpływ różnic indywidualnych</strong></p>
<blockquote><p>Czy zatem zawsze chodzi o częstotliwość? Naukowcy z Florida State University przeprowadzili badania z udziałem młodych małżeństw, które wykazały, że po seksualnym zbliżeniu, pojawiająca się w jego wyniku satysfakcja utrzymuje się przez 48 godzin. Okres ten nie zależał od płci uczestników, ich wieku, cech osobowości, czasu trwania relacji ani częstotliwości kontaktów. Jednocześnie okazało się, że u młodych małżeństw, w których partnerzy odczuwali silniejsze oddziaływanie seksu, satysfakcja ze związku była nie tylko wyższa na początku małżeństwa, ale też wolniej spadała w kolejnych miesiącach. Badacze podejrzewają, że zaobserwowany efekt jest dziełem ewolucji i ma na celu właśnie spajać relację między partnerami.</p>
</blockquote>
<p>W kwestii „optymalnej” częstotliwości seksualnych aktów trzeba jednak być ostrożnym.</p>
<p>- Ludzie różnią się między sobą pod względem seksualnych potrzeb. Jeśli ktoś ma ochotę na zbliżenie relatywnie rzadko, nie zmusi się go do innego zachowania. Różnica w temperamencie między dwiema stronami może więc stanowić problem, który przy dużym nasileniu daje raczej złe rokowania dla związku &#8211; przestrzega dr Klimarczyk.</p>
<p><strong>Lepszy związek – lepszy seks</strong></p>
<p>Ochota na seks też zależy od wielu czynników. Sporo można jednak w tej kwestii zrobić, co pokazali niedawno naukowcy z University of Texas w Austin, autorzy trwającego 14 lat badania z udziałem ponad 100 par. Wielopoziomowa analiza zachowań i nastawień uczestników pokazała, że pozytywne interpersonalne zachowania mężczyzn skłaniają kobiety do seksu.</p>
<blockquote><p>Co ciekawe, badanie nie wykazało działania takich zachowań w przeciwną stronę, choć miłe zachowania kobiet zwiększały satysfakcję panów z seksualnych kontaktów.</p>
</blockquote>
<p>Okazało się też, że dla zadowolenia ze związku większe znaczenie ma pozytywny klimat panujący w relacji oraz satysfakcja z kontaktów seksualnych, niż ich częstotliwość.</p>
<blockquote><p>- Życie i praktyka seksuologiczna pokazują, że sama jakość relacji ma większe znaczenie dla kobiet, jeżeli chodzi o życie seksualne. Jeśli kobieta np. żyje w toksycznym związku, jej libido maleje. Kobiety bardziej niż mężczyźni skupiają się na emocjach, a mężczyźni na fizycznym aspekcie seksu. W tej sferze nie ma równouprawnienia &#8211; opowiada seksuolog.</p>
</blockquote>
<p>Tutaj jednak pojawia się ciekawostka. Jak pokazało badanie naukowców z University of Washington z udziałem 4,5 tys. małżeństw, pary, które wyznają tradycyjny podział domowych obowiązków częściej uprawiają seks. Badacze przestrzegają, że odmawianie pomocy partnerce np. w domowych obowiązkach może prowadzić do konfliktów i negatywnych skutków.</p>
<p><strong>Uwaga na seksualne tabu</strong></p>
<p>- Czasem obserwuje się, że odwrócenie ról, uznawanych w społeczeństwie za tradycyjnie męskie lub kobiece, może pogarszać jakość związku i mieć przełożenie na sferę seksualną. Jeśli np. w tradycyjnym społeczeństwie dom utrzymuje kobieta, a mężczyzna zajmuje się wychowywaniem dzieci, po pewnym czasie u takiego partnera pojawia się frustracja. Może też się zdarzyć, że kobieta stopniowo traci do niego szacunek. Często takie zjawisko można już zaobserwować, gdy oboje partnerzy pracują, ale mężczyzna zarabia znacznie mniej od swojej partnerki. Taka sytuacja jest niekorzystnym czynnikiem rokowniczym w wielu tradycyjnych związkach &#8211; przestrzega dr Klimarczyk.</p>
<blockquote><p>W tym kontekście, ekspert zwraca uwagę na jeszcze jedną ważną kwestię dotyczącą tradycyjnego podziału ról. Chodzi o poród, który od wieków stanowił tabu zarezerwowane tylko dla kobiet (rodząca i położne – wyłącznie kobiety). Mężczyzna trzymał się od sali porodowej z daleka, to nie był jego „teren”. W ostatnich dekadach schemat ten uległ zmianie o 180 stopni, co ma też swoje negatywne konsekwencje. Zdarzają się mężczyźni, na których widok rodzącej partnerki działa tak negatywnie, że później staje się ona dla niego aseksualna i u mężczyzny pojawiają się zaburzenia erekcji, ale tylko w stosunku do tej jednej kobiety. Nie traci on zainteresowania seksem jako takim. Zaburzenie to nazywane &#8216;impotentia ad personam&#8217; bywa początkowo niezauważane, ponieważ urodzenie dziecka zmienia priorytety, również z w sypialni.</p>
</blockquote>
<p>- Dlatego przed porodem, warto spytać partnera, czy chce być obecny przy porodzie czy też woli poczekać na korytarzu z bukietem kwiatów. Jeśli nie chce, nie powinno się wywierać na nim żadnej presji, dla dobra dalszego pożycia seksualnego danej pary &#8211; dodaje specjalista.</p>
<p>Prostych rozwiązań chyba więc nie ma. Jak jednak twierdzą specjaliści, warto o seks dbać, bo dla większości par stanowi jeden z kluczy do udanego związku.</p>
<p><em>Marek Matacz dla zdrowie.pap.pl, PAP Zdrowie</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/seksowne-ciekawostki/seksualnosc-niezwykle-wazna-dla-trwalosci-relacji/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>To już koniec? Czyli o ratowaniu małżeństwa</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/to-juz-koniec-czyli-o-ratowaniu-malzenstwa/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/to-juz-koniec-czyli-o-ratowaniu-malzenstwa/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 24 Feb 2020 00:10:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Karol Pisarski</dc:creator>
				<category><![CDATA[okiem specjalisty]]></category>
		<category><![CDATA[seksowny temat]]></category>
		<category><![CDATA[budowanie relacji]]></category>
		<category><![CDATA[kryzys w związku]]></category>
		<category><![CDATA[małżeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[odbudowa związku]]></category>
		<category><![CDATA[rozpad małżeństwa]]></category>
		<category><![CDATA[rozwód]]></category>
		<category><![CDATA[terapia małżeńska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=28554</guid>
		<description><![CDATA[Tylko w 2018 r. odnotowano w naszym kraju ponad 65 tys. rozwodów. Czy jednak każdy z nich był koniecznością? Czy rozpadu małżeństwa da się uniknąć? Pewnie wiele osób zadaje sobie takie pytania. Są tacy, którzy uważają, że związek należy ratować za wszelką cenę, inni powiedzą – „nic na siłę”. A jak to jest w praktyce i w czym może pomóc terapia małżeńska prowadzona przez wykwalifikowanego psychologa? Na ten temat rozmawiamy z Moniką Dragunajtys-Sudoł, psychologiem.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Życie w związku należy podzielić na kilka faz czy etapów. Początek  znajomości to czas fascynacji, miłosnych uniesień i postrzegania się  przez pryzmat różowych okularów. Zakochani idealizują obraz siebie, nie  widzą swoich wad, a uczucie ekscytacji i związanego z nim pobudzenia  utożsamiane z miłością jest podtrzymywane przez różne symbole. Różne  typy miłości, która ewoluuje na przestrzeni czasu, charakteryzują się  zmiennymi proporcjami namiętności, zaufania i oddania.</p>
<p>Tak, jak  zmienia się charakter i znaczenie relacji, tak samo zmieniają potrzeby,  cele i wartości osób będących w związku. Pojawia się rutyna, troski,  obowiązki, które czasem skutecznie potrafią ujarzmić spontaniczność i  latające w brzuchu motyle. Wiele par z czasem zaczyna dostrzegać, że  więcej je dzieli niż łączy, że nie radzą sobie ze wspólnym pokonywaniem  problemów, że mają rozbieżne cele. Wtedy pojawiają się nieporozumienia,  od których już tylko krok do kryzysu.</p>
<h2>Nie przegap sygnałów</h2>
<p>Przyczyn  kryzysu w związku może być wiele. Nie istnieje tu jeden schemat, który  możemy przełożyć na wszystkie zmagające się z problemami małżeństwa.  Jako najczęstszą przyczynę rozwodu wskazuje się niezgodność charakterów.  Małżonkowie wskazują jako problem brak porozumienia, problemy  osobowościowe, konflikt wartości i konflikty ról czy problemy  emocjonalne. Ważne jest jednak, by nie przegapić pojawiających się po  drodze oznak, że coś zaczyna się „psuć”, jak np. że przestajemy ze sobą  rozmawiać, a każdy dzień zaczyna się i kończy kłótnią, brakuje nam  zrozumienia i większość czasu spędzamy osobno.</p>
<blockquote><p>-  Małżonkowie z czasem częściej w negatywny, wybiórczy sposób interpretują  zachowania męża czy żony, przypisując im złe zamiary. Zdarza się, że  częściej widzą to, co niemiłe i nieprzyjemne niż miłe. Częstym błędem w  podejściu do kryzysu jest to, że winą obarczamy naszego partnera.  Łatwiej jest nam przenieść odpowiedzialność za problemy na drugą osobę.  Jednak naprawdę rzadko zdarza się, że sprawa jest tak prosta.  Najczęściej oboje mają sobie wzajemnie coś do zarzucenia, czegoś im w  związku brakuje, przestaje satysfakcjonować. Na początku trzeba wykonać  bardzo proste zadanie – zastanowić się, dlaczego do danych sytuacji  doszło – choćby zdrada jest zazwyczaj sygnałem, że problem pojawił się  już wcześniej, ale zabrakło rozmowy czy podjęcia próby rozwiązania  problemu. Warto przy tym zwrócić uwagę na naturalne rozbieżności w  stylach mówienia kobiet i mężczyzn, które wraz ze stereotypami i  nadawanym symbolicznym nieraz znaczeniom komunikacji w związku stymulują  lub pogłębiają konflikt. Dla przykładu: kobiety mówiąc o problemach  oczekują wsparcia i pocieszenia, podczas gdy mężczyźni traktują tę  sytuację jako sygnał do poszukiwania rozwiązań &#8211; wyjaśnia Monika  Dragunajtys-Sudoł, psycholog.</p>
</blockquote>
<h2>Pogadajmy, czyli gdzie szukać pomocy?</h2>
<p>W  sytuacji, gdy codzienne nieporozumienia uniemożliwiają małżonkom zgodne  funkcjonowanie, powodują znaczące cierpienie, konieczne może okazać się  poszukanie wsparcia u innych osób. I tak włączają w swoje konflikty  osoby bliskie – rodziców, rodzeństwo, przyjaciół, poszukując w nich  sojuszników lub oczekując sposobów rozwiązania trudności.  Niejednokrotnie konflikt wówczas eskaluje, rozszerza się i pogłębia  oddalając małżonków od siebie. Czasami decydują się na pomoc specjalisty  psychologa czy psychoterapeuty. Wyobrażenia dotyczące terapii pary mogą  utrudniać zaangażowanie się w nią lub rozczarowywać, kiedy nie przynosi  szybkich i zadowalających efektów.</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-28556" title="rozbita" src="https://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2020/01/rozbita.png" alt="" width="700" height="350" /></p>
<p>Decydując się na podjęcie  terapii małżeńskiej warto wiedzieć, jak ona zazwyczaj przebiega.  Oczywiście każdy związek jest inny, zatem podejście terapeuty zwykle  jest elastyczne i dostosowane do możliwości potrzeb konkretnej pary. Z  reguły współpraca ze specjalistą rozpoczyna się od kilku spotkań  zapoznawczych. Najczęściej są to trzy sesje, podczas których psycholog  ma czas na poznanie obecnej i przeszłej sytuacji pary, a także ich  planów i oczekiwań. To też czas na ustalenie kontraktu i szczegółowe  określenie celów. Dopiero potem można przejść do dalszej części procesu.</p>
<h2>Terapia dla par – jakie niesie korzyści?</h2>
<p>Na  terapię najczęściej zgłaszają się pary stające w obliczu kryzysu lub w  przechodzące kryzys. Konflikty, których nie udaje się małżonkom  rozwiązać między sobą, często rosną do wielkich rozmiarów,  uniemożliwiając im wspólne, zgodne życie. W takiej sytuacji, pary  zapominają o uczuciu, które łączyło ich jeszcze jakiś czas temu, a  codzienną czułość i miłość zastępują negatywne emocje – złość czy  frustracja.</p>
<blockquote><p>- Spotkania ze specjalistą usprawnią  wzajemną komunikację i pomogą lepiej zrozumieć siebie nawzajem. Pary  stają się wtedy bardziej świadome swoich emocji, reakcji czy potrzeb.  Uczą się także znajdowania kompromisów, które są podstawą opartego na  zaufaniu i bliskości związku. Współpraca z terapeutą daje szansę na  jasną i czytelną komunikację, dzięki czemu małżonkowie w końcu mogą  usłyszeć i zrozumieć również oczekiwania i problemy drugiej osoby.  Zdarza się, że wiele małżeństw na bieżąco omawia pojawiające się  problemy, a mimo to nie udaje im się rozwiązać kłopotów samodzielnie.  Schematy myślenia i zachowania w relacji mają tendencję do usztywniania  się. Sposoby rozwiązywania problemów, które początkowo mogły w związku  pomagać, mogą być na dłuższą metę dezadaptacyjne. Wtedy potrzebne jest  neutralne spojrzenie kogoś z zewnątrz, czyli np. terapeuty czy mediatora  i zastosowanie innych niż dotychczas stosowane strategii &#8211; mówi  specjalistka.</p>
</blockquote>
<p>Ratowanie małżeństwa za wszelką cenę?</p>
<p>Przy  zaangażowaniu obojga małżonków zazwyczaj istnieje szansa na pokonanie  problemów. Bywa, że w wyniku terapii pary, które jeszcze rok wcześniej  chciały się rozejść, teraz na nowo cieszą wspólnym życiem, decydują się  na kolejne kroki w związku, np. na powiększenie rodziny. Należy mieć  jednak świadomość, że na odbudowanie relacji potrzeba czasu. Musimy  postrzegać to jako proces. Tak jak para nie przestała się dogadywać w  ciągu kilku dni, tak nie da się ich związku odbudować z dnia na dzień.  Pozytywne efekty to wspólna praca terapeuty i obojga zaangażowanych  małżonków.</p>
<blockquote><p>Pamiętajmy, że z czasem zmieniamy się i my, i  współmałżonek. Zmieniają się nasze plany, podejście do życia czy  oczekiwania. Czasem miłość między dwojgiem ludzi po prostu się zmienia. W  niektórych sytuacjach każde z małżonków chce pójść w swoją stronę i nie  ma w tym nic złego, o ile obie strony się na to zgadzają. Wtedy  naturalną koleją rzeczy jest rozstanie się. Częściej jednak pary,  zwłaszcza po uwzględnieniu wpływu rozstania na inne osoby i przebieg  rozwoju osobistego, decydują się na podjęcie próby odbudowania relacji.  Najczęściej z sukcesem &#8211; tłumaczy Monika Dragunajtys-Sudoł.</p>
</blockquote>
<p>Co  ważne, terapia małżeńska to nie są tylko sesje z terapeutą. Główna praca  i to na pełen etat jest do wykonania po opuszczeniu gabinetu – w domu, w  codziennym życiu.</p>
<p>Źródło: 38 PR</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/to-juz-koniec-czyli-o-ratowaniu-malzenstwa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->