<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; centra handlowe</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/centra-handlowe/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Tue, 15 Sep 2026 23:37:06 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Robert Latoś w Warszawie</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/sztuka/robert-latos-w-warszawie/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/sztuka/robert-latos-w-warszawie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 07 Jan 2015 14:34:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>JJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[sztuka]]></category>
		<category><![CDATA[centra handlowe]]></category>
		<category><![CDATA[event]]></category>
		<category><![CDATA[Joanna Heidtman]]></category>
		<category><![CDATA[malarstwo]]></category>
		<category><![CDATA[Rober Latoś]]></category>
		<category><![CDATA[The art of making art]]></category>
		<category><![CDATA[Warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[wystawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=18213</guid>
		<description><![CDATA[Trzy miasta, dwanaście obrazów, tyle samo  pór dnia - Rober Latoś i projekt "The art of making art" to wydarzenie bez precedensu na rynku sztuki.  Płótna odwiedzą trzy miasta, opowiadając historię artystycznych wyborów ich autora. Już 9 stycznia w Warszawie!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wystawa jako pierwsza pojawi się w Warszawie. Dziewiątego stycznia publiczność spotka się w budynku Giełdy Papierów Wartościowych. Dla artysty wybór Polski jako kraju otwierającego wystawę był oczywisty. Wychował się tam i uczył.  Styczniowa prezentacja ma charakter pożegnania, podczas którego malarz utożsamia się z krajem i po raz ostatni mówi w ojczystym języku.<br />
 Kolejny przystanek to Singapur. Zderzenie z Azją i skonfrontowanie się z nowymi doświadczeniami zaznaczyło się również w języku malarstwa, zwłaszcza portretach, w których specjalizuje się artysta.Wystawa kończy się w Nowym Jorku. Obrazy odwiedzą mekkę  świata sztuki, a ich autor przedstawi się amerykańskiej publiczności.       <br />
 Robert Latoś wykorzystuje techniki dawnych mistrzów, opowiadając o XXI wieku. Jednak na odbiór &#8222;The art of making art&#8221;  złożą się nie tylko obrazy, ale również odbiorcy z trzech części świata. Dopiero połączenie Europy, Azji i Ameryki Północnej pozwoli wybrzmieć jego obrazom.  Moje płótna, choć niemal XVI wieczne, nie są zorientowane w przeszłość, to interakcja z wrażliwością widza nada im ostateczny sens, którego ja sam nie jestem w stanie kontrolować &#8211; podkreśla.<br />
 Obrazy Roberta Latosia będzie można oglądać nie tylko w postaci dyptyków. Pojawią się na specjalnie przygotowanych kimonach, które zaprojektuje Joanna Hawrot.  Moda ma wprowadzić do narracji sztuki nowy element, pobudzić widza, wytrącić go z dotychczasowego scenariusza. Gra z tradycyjną konwencją wernisażu przygotuje widza do przesłania &#8222;The art of making art&#8221;, które stawia go wewnątrz obrazu.  Ostatnie płótna przemienią całą kolekcję w wyreżyserowany performance.</p>
<p><a rel="attachment wp-att-18215" href="http://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/sztuka/robert-latos-w-warszawie/attachment/robertlatos_kolaz/"><img class="aligncenter size-full wp-image-18215" title="robertlatos_kolaz" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2015/01/robertlatos_kolaz.jpg" alt="" width="650" height="2509" /></a><br />
 Więcej informacji o autorze można znaleźć na <a href="http://www.robertlatos.com" target="_blank">www.robertlatos.com</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/sztuka/robert-latos-w-warszawie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bazary &#8211; przetrwają?</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/urok-bazarow-wystarczy-by-przetrwac/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/urok-bazarow-wystarczy-by-przetrwac/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 07 Nov 2012 04:53:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Anna Chodacka</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[bazary]]></category>
		<category><![CDATA[centra handlowe]]></category>
		<category><![CDATA[targowiska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.hoster.pl/?p=208</guid>
		<description><![CDATA[Stoisko na bazarze nie przyciągnie wypasioną witryną, tonami ciuchów i megapromocjami, ale za to zaoferuje coś, czego nie kupisz w normalnej sieciówce]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Oprócz tradycyjnych targowisk z żywnością czy importowanymi tekstyliami Polska to kraj, w którym nadal pełno giełd staroci i urokliwych bazarków. Często na granicy opłacalności</p>
<p>Taniej raczej nie jest. Ale za to mięso, owoce i warzywa są zawsze świeże. Plus – można pogadać ze sprzedawcą i nikt nie będzie miał pretensji, jeśli będziemy się targować o cenę. Mimo „klimatu”, bazarowi sprzedawcy wyraźnie czują oddech centrów handlowych na plecach.<br />
 <strong><br />
 Smar, mydło i powidło…</strong></p>
<p>Na to targowisko, o wdzięcznej nazwie jednej z dzielnic Nowego Yorku, w ogóle trudno trafić. Połączenia autobusowe nienajlepsze, a przystanek tramwajowy daleko.</p>
<p>Na tym targowisku otwartych straganów jest niewiele. Dominuje kilka rzędów murowanych pasaży. Właściciele stoisk nie tryskają humorem. W tej samej dzielnicy, w której znajduje się bazar, dwa miesiące temu otwarto centrum handlowe. &#8211; Ludzi jak na lekarstwo. I tak nigdy nie było tu przesadnego ruchu, przez to, że przystanki są daleko, a odkąd otworzyli to centrum, to bazar już całkiem świeci pustkami – żalą się sprzedawcy, a gołym okiem widać, że w ich słowach nie ma wiele przesady.</p>
<p>Maria, od pięciu lat ma na tym targowisku stoisko z ciuchami. Handlować zaczęła, odkąd stanęły tu murowane lokale. – Starsi sprzedawcy mówią, że handel szedł tu o wiele lepiej na otwartych straganach – powtarza słowa kolegów po fachu.<br />
 Maria przyznaje, że bywają dni, że sprzedaje tylko dwie rzeczy i, że jak tak dalej pójdzie, to będzie musiała zastanowić się, co z przyszłością. – Lokal ma swoje zalety, bo można wejść, pooglądać, bez obawy, że coś nam będzie padać na głowę. Ale to automatycznie przekłada się na wyższe ceny rzeczy, które sprzedaję – zastanawia się nad przyczynami kiepskiego ruchu w swoim sklepie. Jakby na przekór temu, co mówi, w trakcie naszej krótkiej rozmowy sprzedaje czapkę za 15 zł (stargowane z 18 zł) oraz rajstopy z lycry. &#8211; Moi synowie nigdy w życiu nic by tu nie kupili. Oni muszą mieć wszystko z metkami, więc jeżdżą do centrów handlowych – ubolewa kobieta.</p>
<p><strong>Jest gorzej, będzie lepiej</strong></p>
<p>Ale szmatki to nie cały asortyment bazaru. Elektronika? A i owszem. Właścicielem stoiska ze sprzętem elektronicznym jest czterdziestolatek z Armenii. Oprócz wag łazienkowych, słuchawek, zegarków, pasków do zegarków, baterii i budzików, w ofercie ma także filcowe wkładki do butów, akcesoria wędkarskie, torby podróżne i portfele.<br />
 Armeńczyk, wydaje się mało zmartwiony kiepską koniunkturą. – Teraz jest gorzej, ale w końcu będzie lepiej. Zawsze tak jest – prognozuje. – Wczoraj przez cały dzień sprzedałem wkładki do butów, pasek do zegarka i nabiłem zapalniczkę. O 17 zamykam i jadę do domu. Mieszkam sam – relacjonuje swój dzień, bardziej zmartwiony faktem, że przez 20 lat spędzonych w Polsce nie znalazł żony, niż kiepskim handlowym dniem. Armeńczyka na bazarze zna każdy. Jest tu jedynym cudzoziemcem.</p>
<p>Jedyną osobą, która tu nie narzeka na brak ruchu jest Grażyna, która w niewielkim lokalu prowadzi punkt przeróbek krawieckich. Sprowadziła się na bazar kilka lat temu. Przyznaje, że na początku było jej ciężko wyjść na swoje, ale teraz ma stałe grono klientek, które odwiedza ją, kiedy ich garderoby wymagają drobnych, krawieckich zmian. – Jakieś dwa lata temu, kilka stoisk dalej, ktoś próbował otworzyć coś podobnego do mojej działalności. Przetrwałam ja – uśmiecha się Grażyna, która oprócz przerabiania rzeczy, w swoim sklepiku ma także trochę ubrań.</p>
<p>Są nowe, ale każde z nich jest unikalne, po jednym egzemplarzu. Na pierwszy rzut oka widać, że różnią się od tego, co proponują nam powszechnie sieciówki. – Staram się wynajdywać różne rzeczy, które potem sprzedaję. Z drugiej strony nie mogłabym cały dzień siedzieć w sklepie z ciuchami, stąd pomysł na przeróbki – tłumaczy Grażyna.<br />
 Ze względu na miejsce pracy i wrodzoną niechęć do tłumów w centrach handlowych, sama robi zakupy na bazarze. – Wiem, że mięso, które kupię faktycznie zostało przywiezione dziś, a mandarynki po dniu stania w cieple, w domu, nie sparcieją – przekonuje.</p>
<p><strong>Z kasjerką nic nie utargujesz</strong></p>
<p>Z Bogusią bardzo ciężko się rozmawia. Nie, dlatego, że nie chce, ale dlatego, że non stop ktoś podchodzi do stoiska, na którym sprzedaje. Ma najtańsze mandarynki na całym targowisku, a jej stragan znajduje się zaraz przy wyjściu na pętlę tramwajową. Spieszący się do komunikacji miejskiej, chcąc nie chcąc, przechodzą obok niej.</p>
<p>- Po ile te mandarynki? – pyta Bogusię starszy pan.<br />
 &#8211; Trzy złote kilogram – odpowiada kobieta<br />
 &#8211; To dwa kilo proszę. Tylko ładnych – mówi z fałszywą groźbą w głosie i uśmiechem na twarzy, bo widzi, że mandarynki są ładne i świeże.<br />
 Inni zamiast zaufać sprzedającej wolą wziąć reklamówkę i sami nabrać do niej owoców.</p>
<p>Bogusia ma miarkę w oczach i stopuje klientów, kiedy widzi, że nabrali za dużo na kilogram, który chcą kupić. Dla innych nawet trzy złote za kilo jest za dużo i się targują. Bazar to jedyne miejsce gdzie mogą to robić. W supermarkecie z kasjerką się nie potargują.</p>
<p><strong>Prawie jak w biurze</strong></p>
<p>- Lubię gadać z ludźmi i lubię się z nimi targować. Oczywiście wszystko zależy od tego, w jaki sposób ktoś to robi. Ja też potrafię być bardzo niemiła, jeśli ktoś zalezie mi za skórę – mówi Bogusia. Trzydziestolatka podkreśla, że nigdy nie interesowała ją praca w handlu „wewnątrz”. Woli otwartą przestrzeń bazaru. Nawet, jeśli pogoda nie sprzyja. Wtedy jednak jest najmniej ludzi i sprzedawanie nie idzie.</p>
<p>Kobieta na tyle lubi bazarowy klimat, że jeszcze w zeszłym roku miała na tym samym bazarze własne stoisko. Sprzedawała importowane kosmetyki. Jak sama mówi: „dało się z tego wyżyć”. – Któregoś dnia przychodzę rano, a towaru nie ma. Ktoś mnie okradł. Nie miałam jak szybko się odkuć, więc zatrudniłam się jako sprzedawczyni na innym stoisku. Nie chciałam iść do normalnego supermarketu na kasę – opowiada swoją historię. – Pracuję codziennie, od poniedziałku do piątku, od 9 do 17. Prawie jak w biurze – śmieje się kobieta.</p>
<p>Kiedy potrzebuje coś zjeść lub pójść do toalety, jej stoiska pilnuje koleżanka, która w sprzedaje w sklepiku obok z torebkami. – Moje stoisko i „torebki” mają tego samego właściciela, więc nawzajem sobie pomagamy w razie potrzeby – podkreśla. – Rozmieniamy pieniądze, gdy, któraś nie ma drobnych, czy właśnie pilnujemy stoisk, gdy któraś musi gdzieś wyjść. Targowisko przy pętli tramwajowej pełne jest też „małej gastronomii” gdzie sprzedający kupują herbatę na rozgrzewkę i posilają się w ciągu dnia. W menu: zapiekanka, kebab, hamburger, frytki. W okienkach u panów z kebabami zawsze też najłatwiej rozmienić pieniądze, kiedy akurat braknie drobnych.<br />
 <strong><br />
 Polowanie na unikalność </strong></p>
<p>Właściciele straganów i handlujący na bazarach przyznają, że rozumieją, dlaczego młodzi ludzi wybierają centra handlowe i supermarkety zamiast lokalnych targowisk.<br />
 &#8211; O 17 zwijamy interes i wracamy następnego dnia. Większość młodych ludzi nawet nie kończy pracy o tej porze, więc jak mają do nas przyjść? – tłumaczą młodych straganiarze. Większość odwiedzających lokalne i osiedlowe bazary to emeryci, renciści i ci, którzy faktycznie mają czas od rana do godziny 17.</p>
<p>- Lepiej radzą sobie bazary przy dobrych punktach komunikacyjnych, jak pętla tramwajowa – zazdroszczą sprzedawcy z „gorszych” lokalizacji. – W innym przypadku można liczyć jedynie na tych, którzy mieszkają blisko, a do centrum handlowego mają jeszcze dalej niż na targowisko. Lub na tych, którzy atmosfery centrów handlowych i tłumów nie znoszą – dodają.<br />
 <strong><br />
 Poszperać, poszukać</strong></p>
<p>Małgosia pasjonuje się „szperactwem”. Oryginalnych rzeczy, dzięki którym może wyróżnić się z tłumu najczęściej szuka w second handach lub właśnie na bazarach. Często wybiera się na krakowski Kazimierz. &#8211; Minusem zakupów na Placu Nowym jest to, że trzeba wstać wcześnie rano, bo wtedy odbywają się polowania na najciekawsze rzeczy. Około godziny 13-14 kupcy zaczynają zbierać się do domu i mają przebrany towar, choć i wtedy można wyszperać coś fajnego. Udało mi się kupić zimowe kozaki z solidnej skóry szwedzkiej firmy. Zapłaciłam za nie 130 zł, ale są w bardzo dobrym stanie i uszyte w taki sposób, że przetrwają wszelkie mrozy i nie przemokną w roztopach – wspomina niedzielne zakupy na Placu Nowym. &#8211; Skusiłam się też na oryginalne próbki perfum za 5 zł sztuka. Teraz mam w torebce zapachy Hermesa, Gucci i Marca Jacobsa, które chciałam od dawna wypróbować. Mogę je zmieniać w zależności od nastroju i nie wydawać przy tym góry pieniędzy – przekonuje Małgosia.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/urok-bazarow-wystarczy-by-przetrwac/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Lubimy centra handlowe</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/lubimy-centra-handlowe/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/lubimy-centra-handlowe/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 22 Aug 2011 02:40:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Prochowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[w skrócie]]></category>
		<category><![CDATA[centra handlowe]]></category>
		<category><![CDATA[hipermarkety]]></category>
		<category><![CDATA[sklepy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=4699</guid>
		<description><![CDATA[Jak Polacy lubią spędzać wolny czas? Okazuje się, że aż 88 procent z nich wybiera się w wolnej chwili do centrum handlowego. 66 procent przyznaje, że na taką formę relaksu decyduje się nie tylko za względu na zakupy – wynika z badań przeprowadzonych przez socjologów z Uniwersytetu Śląskiego]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jednym z głównych powodów, dla których Polacy wybierają centrum handlowe zamiast centrum miasta jest czystość i bezpieczeństwo. Te zapewniają wykwalifikowane sprzątaczki oraz doświadczeni ochroniarze.</p>
<p><strong>Czyste i bezpieczne centra handlowe</strong></p>
<p>Badania przeprowadzone przez Instytut Socjologii Uniwersytetu Śląskiego pokazały, że życie z centrów miast przenosi się do centrów handlowych. Ponad 31proc. przychodzi do centrum handlowego coś zjeść, 28,1proc zadeklarowało, że wybiera się na wystawy, dla 19proc. jest to idealne miejsca spotkań z przyjaciółmi. 14proc. przyznało, że centra handlowe są czystsze i bezpieczniejsze od tych miejskich.</p>
<p>– Wyniki przeprowadzonych przez socjologów z Uniwersytetu Śląskiego badań są odzwierciedleniem tego, co widzimy dziś zarówno w centrach handlowych, jak i w centrach naszych miast, na rynkach, czy deptakach. Galerie handlowe niestety dla naszych miast wyglądają lepiej i są bezpieczniejsze. W większości przypadków centra handlowe nawiązują współpracę z firmami outsourcingowymi, które dbają zarówno o czystość, jak i bezpieczeństwo na ich obiektach. Dzięki takiej współpracy o porządek w galerii nie dba jedna, czy dwie sprzątaczki, a cały zespół, który został wcześniej przeszkolony przez firmę. Podobnie jest z ochroną, nad bezpieczeństwem klientów czuwa cały zespół wykwalifikowanych ludzi, dlatego właśnie Polacy czują się teraz w centrach handlowych bezpieczniej, jak w centrach miast – tłumaczy Tomasz Ilnicki, dyr. ds. handlowych Zakładów Usługowych EZT S.A., które dbają o czystość i porządek w centrach handlowych.</p>
<p><strong>Ochronę widać, sprzątaczki mniej</strong></p>
<p>Z kolei z badań przeprowadzonych przez Zakłady Usługowe EZT S.A. wynika, że ponad 76proc. Polaków dostrzega w sklepach i centrach handlowych ochronę, a aż 64proc. z nich czuje się dzięki temu bezpieczniej.</p>
<p>- Centra handlowe to miejsca, w którym nie brak złodziei, czy kieszonkowców. Zadaniem ochrony w sklepach jest prowadzenie obserwacji, której celem jest zarówno ochrona towarów, ale przede wszystkim samych klientów, przed potencjalnymi kradzieżami. W centrach handlowych zwłaszcza w weekendy panuje duży ruch, to wymarzone warunki dla złodzieja, dlatego tak ważna jest czujność ochrony, dzięki którym klienci czują się bezpieczniej – mówi Tomasz Komora, ekspert ds. ochrony Zakładów Usługowych EZT S.A.</p>
<p>Natomiast aż 89 proc. ankietowanych przyznaje, że podczas wizyty w centrum handlowym nie dostrzega sprzątaczek, ale 84 proc. z nich uważa, że w centrach handlowych jest bardzo czysto, 14 proc. czysto, a tylko 2 proc. stwierdziło, że mogłoby być lepiej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/lubimy-centra-handlowe/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dzikus w centrum handlowym</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/dzikus-w-centrum/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/dzikus-w-centrum/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 11 Mar 2011 03:33:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>karolina</dc:creator>
				<category><![CDATA[w skrócie]]></category>
		<category><![CDATA[badania]]></category>
		<category><![CDATA[centra handlowe]]></category>
		<category><![CDATA[naukowcy]]></category>
		<category><![CDATA[zakupy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=2980</guid>
		<description><![CDATA[Według naukowców, zwyczaje polowania i zbieractwa, funkcjonujące w społeczeństwach pierwotnych, przetrwały do dziś i są kontynuowane w centrach handlowych na całym świecie - informuje University of Michigan]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Okazuje się, że naukowcy, przyglądając się zwyczajom zakupowym widzą wyraźną analogię do zwyczajów naszych przodków. Nasze wyprawy do centrów handlowych przypominają im wyprawy łowieckie i zwyczaj zbieractwa, stanowiące podstawę utrzymania społeczeństw pierwotnych.</p>
<p>Zwyczaje polowania i zbieractwa według naukowców przetrwały do dziś i są kontynuowane w centrach handlowych na całym świecie. Jednak nawet w tych dziedzinach, kobietom i mężczyznom przypadały inne role. Podział ten powraca echem do czasów współczesnych. Dlatego też naukowcy z University of Michigan radzą, aby jak najwcześniej zapoznać się ze sposobem robienia zakupów naszego partnera. Pozwoli to nam uniknąć wielu niepotrzebnych napięć podczas wspólnych zakupów.</p>
<p>Zakupy typowego mężczyzny odbywają się w trybie ekspresowym i składają z zaledwie trzech elementów: wejść do sklepu, kupić, wyjść. Tymczasem kobiety nie wydają się tak pochopne w swoich wyborach. Zanim na coś się zdecydują, muszą dokładanie przeanalizować materiał, z jakiego wykonany został produkt, kolor i oczywiście cenę.</p>
<p>Daniel Kruger z University of Michigan twierdzi, że zbieraniem roślin i grzybów niegdyś tradycyjnie zajmowały się kobiety. Musiały orientować się, jakie rośliny nadają się do spożycia. Rozpoznawały to po dokładanej obserwacji koloru i zapachu. Może to tłumaczyć, dlaczego płeć piękna spędza aż tyle czasu na zakupach. Być może nie chodzi tylko o przyjemność nabywania pięknych, nowych rzeczy, ale i o upewnienie się, że tego właśnie szuka.</p>
<p>Mężczyźni z kolei idąc do sklepu z reguły już wiedzą, co chcą kupić. Dlatego ich zakupy polegają na wejściu do sklepu, kupieniu produktu i wyjściu. Być może wynika to z faktu, że nasi przodkowie musieli bardzo szybko wracać ze zdobytym mięsem z polowania.</p>
<p><em><br />
 źródło: PAP &#8211; Nauka w Polsce</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/dzikus-w-centrum/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->