<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; Daniel Cysarz</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/daniel-cysarz/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Fri, 16 Oct 2026 03:35:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Pierwszy raz na nowo</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/pierwszy-raz-na-nowo/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/pierwszy-raz-na-nowo/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 21 Aug 2015 11:40:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Karina Maciorowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[okiem specjalisty]]></category>
		<category><![CDATA[Daniel Cysarz]]></category>
		<category><![CDATA[eksmagazyn]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia]]></category>
		<category><![CDATA[seks]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<category><![CDATA[związki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=19709</guid>
		<description><![CDATA[Zdarza się, że temperamenty i oczekiwania dwojga partnerów czasem do siebie nie przystają. Stąd, mając ochotę na szybki seks w nowej relacji, warto chyba spróbować zdjąć z siebie wszelkie oczekiwania wraz z ubraniami]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn: Randki, wspólne wyjścia na kolacje, do kina, flirt… Rodzi się nowa relacja. Kiedy warto udać się wspólnie do sypialni? Zakładam, że mamy do czynienia z dwojgiem dojrzałych, świadomych siebie osób.<br />
 Daniel Cysarz, psycholog i seksuolog kliniczny:</strong> Zanim zdecydujemy się na seks z nowym partnerem powinniśmy się zastanowić, po co chcemy go uprawiać? To pytanie jedynie z pozoru wydaje się trywialne, bo prawdziwa odpowiedź nie zawsze jest oczywista. Z podobnego założenia wyszli badacze Cindy Meston i David Buss, którzy zadali je ponad tysiącu kobiet z całego świata. Różnorodność motywacji pań do tego, by uprawiać seks, przerosła oczekiwania samych badaczy. Okazało się, że można wyróżnić 237 rożnych powodów! W swojej książce „Dlaczego kobiety uprawiają seks?” badacze podzielili te powody na trzy grupy czynników: fizyczne, emocjonalne i materialne. To pokazuje że motywacje te dotyczą wielu wymiarów. Stąd, zanim pójdziemy z kimś do łóżka, warto najpierw spróbować nazwać swoją własną motywację w tym zakresie.</p>
<p><strong>Jakich oczekiwań pozbyć się wobec nowego partnera/partnerki, żeby nasz pierwszy raz był udany?</strong><br />
 Warto wspomnieć, że czasem pierwszy raz z nowym partnerem, nawet w wieku 30-40 lat, może okazać się pierwszym razem w życiu. To coraz częściej pojawiająca trudność wśród moich pacjentów, dotyka ona szczególnie tych bardziej zaangażowanych w swoją karierę i rozwój zawodowy. Co do oczekiwań – dobrze byłoby uświadomić sobie, że pierwszy seks w nowej relacji rzadko bywa udany. Ponieważ nie znamy jeszcze swoich ciał oraz wzajemnych preferencji i upodobań. Zwykle musi minąć trochę czasu, zanim dwoje ludzi się pozna, choć nie zawsze jest to gwarancją sukcesu. Bo zdarza się, że temperamenty i oczekiwania dwojga partnerów czasem do siebie nie przystają. Stąd, mając ochotę na szybki seks w nowej relacji, warto chyba spróbować zdjąć z siebie wszelkie oczekiwania wraz z ubraniami.</p>
<p><strong>Ponoć w czasie pierwszego seksu z nową osobą lepiej nie stawiać na kamasutrę, tylko proste pozycje, bo możemy się za bardzo stresować albo na siłę próbować dobrze wypaść, a to nie wychodzi nikomu na dobre…</strong><br />
 Naturalnym jest fakt, że pierwszy raz zwykle bywa trochę stresujący dla obydwojga partnerów. Często zamiast na bliskość i przyjemność, nastawiamy się wtedy na wykonanie i cel. Takie rozbudowane oczekiwania wobec siebie i partnera mogą być źródłem stresu lub lęku, który na pewno nie pomaga w budowaniu intymności i bliskości w nowej relacji. Pierwszy seks to pierwsze poznanie, którego wynik może być różny, choć czasem trudno jest nam to przyjąć.</p>
<p><strong>Czy zdarza się, że pragnie się kogoś „za bardzo”, a obawy związane z pierwszym stosunkiem powodują, że mężczyźni mają kłopoty z erekcją?</strong><br />
 Kłopoty z erekcją są zwykle związane ze zbyt dużym napięciem i raczej nie mówimy tutaj o zbyt wysokim stopniu podniecenia, ale o zbyt dużym napięciu związanym ze stresem i lękiem. Często wynika ono z obawy przed tym „czy spełnię oczekiwania?”. Mówiąc o takim napięciu u mężczyzn, możemy mieć do czynienia z dwoma scenariuszami. W pierwszym, mężczyzna nie ma problemów z uzyskaniem erekcji, jednak jeśli poziom napięcia w jego ciele jest zbyt duży, może dojść do szybkiego wytrysku, który jest sposobem organizmu na poradzenie sobie ze stresem. A w przypadku, gdy oprócz napięcia pojawiają się również lęk i obawy, podniecenie może nie mieć szansy się rozwinąć, co z kolei może przełożyć się na trudności z uzyskaniem erekcji. W obydwu tych przypadkach można powiedzieć, że mężczyzna ten „chciał za bardzo” lub inaczej mówiąc miał w stosunku do siebie i swojej sprawności seksualnej zbyt duże oczekiwania, które poważnie go spięły.<br />
 <strong><br />
 Jak mądrze zareagować w takiej sytuacji?</strong><br />
 Sądzę, że najlepszym rozwiązaniem jest próba zrozumienia partnera oraz emocji, które w danym momencie przeżywa. W tym aspekcie seks na pierwszej randce wydaje się przegrywać z seksem opartym na zbudowanej bliskości. Bo chyba trudno pytać poznanego kilka chwil temu faceta o jego stan emocjonalny i przemyślenia w tym zakresie. Choć czasem wystarczy powiedzieć nawet w trakcie: „Czuję, że możesz być trochę spięty.” albo po fakcie „Chyba obydwoje za bardzo chcieliśmy”. Takie nazwanie wspólnych emocji, paradoksalnie może tylko zbliżyć partnerów. Często jednak dzieje się tak, że partner w poczuciu zawodu i złości na siebie zamyka się w sobie, a partnerka, czując się odpowiedzialna za tę sytuację, może czuć się odrzucona lub niewystarczająco atrakcyjna.</p>
<p><strong>Lepiej powoli się poznawać, budować bliskość, przechodzić kolejne etapy relacji seksualnej czy iść „na całość” za głosem ciała?</strong><br />
 To może brzmieć dziwnie w kontekście tworzenia relacji, ale mam przekonanie, że nasze ciało często dobrze nam podpowiada, choć dość rzadko go słuchamy lub nie potrafimy tego robić. Bo często bywa tak, że próbujemy uprawiać seks, podczas gdy nasze ciało jest spięte, zamknięte na przyjemności i związany z nią relaks. Myląc napięcie seksualne z napięciem emocjonalnym (stres, lęk).<br />
 To, co w ciele, łączy się oczywiście z tym, co w głowie. Więc, gdy czujemy się bezpiecznie i ufamy sobie, nasze ciało jest bardziej skłonne poszukiwać różnych form przyjemności. Stąd czasem pójście za impulsem jest jedynie przedmiotowym rozładowaniem, któremu bliżej jest do masturbacji za pomocą partnera, niż uprawiania seksu czy kochania się.</p>
<p><strong>Czy warto jeszcze przed pierwszym spotkaniem w łóżku, wyłożyć swoje upodobania i fantazje, czy też nakładamy w ten sposób zbyt dużą presję na partnera?</strong><br />
 Myślę, że warto to zrobić jedynie w przypadku, gdy nasze upodobania są w jakimś zakresie specyficzne i wiemy, że bez określonego sposobu stymulacji, gadżetu czy rodzaju gry miłosnej, nie osiągamy podniecenia i przyjemności. Warto o tym uprzedzić szczególnie w sytuacjach, gdy nasze upodobania mogą w jakiś sposób naruszać granice drugiej osoby. W innych przypadkach wspólne fantazjowanie warto zostawić sobie na później. A już na pewno nie mówimy o swoich doświadczeniach seksualnych z poprzednimi partnerami, bo to może okazać się gwoździem do trumny dla seksualności w danej relacji.</p>
<p><strong>Jak zachować się, kiedy w łóżku przytrafi się nam jakaś gafa? Czy rozładowanie sytuacji żartem jest uniwersalnym sposobem?</strong><br />
 Przy założeniu, że wejdziemy do tego łóżka na odpowiednim etapie znajomości, który wynika z naszych potrzeb, to szansa, że spotkają nas tam jakieś trudności jest raczej mała. Bo spotkamy się dla przyjemności i budowania bliskości, a nie osiągnięcia serii orgazmów. Oczywiście o tym, co się dzieje w łóżku, warto jest rozmawiać. A jeśli śmiejemy się, to warto zwrócić uwagę na to, czy robimy to wspólnie. Bo seksualność jako delikatna materia, bywa częstym podłożem naszych kompleksów, więc warto być na to uważnym.</p>
<p><strong>Co robić, jeśli nowo-poznany mężczyzna podoba się nam, jesteśmy nim zainteresowane, ale w łóżku ewidentnie coś nie gra, żar pożądania zaczyna przygasać i pojawia się rozczarowanie? Warto pracować nad dobrym, wspólnym seksem czy lepiej dać sobie spokój?</strong><br />
 Sądzę, że może to być ważna informacja, której nie można bagatelizować. Może ona świadczyć chociażby o tym, w jakich rolach ustawiamy się w tej nowej relacji. Jeśli czujemy się „zbyt bezpiecznie”, możemy ze sobą rozmawiać godzinami, czujemy, że możemy na sobie polegać, ale nie ma tzw. chemii, to może jest nam bliżej do ról przyjaciół niż partnerów? Sądzę, że nie warto takiej relacji od razu skreślać, ale też warto dzielić się z partnerem swoimi odczuciami, może czasem wystarczy nazwać taką trudność i swoje potrzeby w tym zakresie. Warto pamiętać, że seks bywa świetnym barometrem temperatury uczuć, zaangażowania oraz poziomu namiętności w danej relacji.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/pierwszy-raz-na-nowo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kiedy znika seks</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/kiedy-znika-seks/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/kiedy-znika-seks/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 26 Oct 2014 01:41:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Karina Maciorowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[okiem specjalisty]]></category>
		<category><![CDATA[Daniel Cysarz]]></category>
		<category><![CDATA[Daniel Cysarz seksuolog]]></category>
		<category><![CDATA[relacje damsko-męskie]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowy o seksie]]></category>
		<category><![CDATA[seks]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<category><![CDATA[związek bez seksu]]></category>
		<category><![CDATA[związki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=17446</guid>
		<description><![CDATA[Sam akt seksualny jest jedynie małym wycinkiem bliskości cielesnej. Po jednym z wykładów podszedł do mnie 95-letni mężczyzna i powiedział, że mimo swojego wieku i „już nie tej sprawności” nadal jest bardzo zadowolony z intymności i bliskości cielesnej ze swoją o kilka lat młodszą żoną. To świadczy o tym, że bliskość jest bardzo istotna i wcale nie musi oznaczać seks]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-weight: bold;">EksMagazyn: Czy można się „znudzić” seksem?</span></p>
<div id="_mcePaste"><strong>Daniel Cysarz, psycholog i seksuolog kliniczny:</strong> Seks raczej rzadko się nudzi, częściej możemy mówić o „znudzeniu obiektem seksualnym”. Jeśli mówimy o seksie w relacji, to za zmniejszenie częstotliwości zbliżeń lub ich całkowite zaniechanie rzadko odpowiada nuda. Bo przecież seks bardzo często jest jedynie wypadkową tego, co dzieje się w danym związku, stąd znudzenie w łóżku powinno być niepokojącym sygnałem świadczącym o kondycji danej relacji.</div>
<div id="_mcePaste">Doświadczenia moich pacjentów pokazują, że nuda w łóżku, częściej niż o braku inwencji, kreatywności i ogólnym marazmie, może informować o niewypowiedzianych pretensjach, tłumionych emocjach i zmniejszonym poczuciu bezpieczeństwa partnerów. Bo jakość seksu często bywa rodzajem papierka lakmusowego mierzącego temperaturę uczuć w związku. A sam akt seksualny, pomimo swojej powtarzalności i przewidywalności, jest zwykle na tyle gratyfikujący, że raczej rzadko się nudzi. Nudzić lub nużyć za to może nas relacja lub partner, z którym ten seks mamy uprawiać.</div>
<div id="_mcePaste"><strong>Z jakich powodów pary będące w związku nagle zaczynają unikać sytuacji intymnych?</strong></div>
<div id="_mcePaste">Z moich obserwacji wynika, że tylko w ekstremalnych sytuacjach, m.in. takich, jak zdrada czy choroba, dzieje to się nagle. Zwykle jest to proces, który trwa przynajmniej kilka miesięcy. Bardzo często też znużenie swoim życiem intymnym deklarują pary, które długo starały się o dziecko. U nich z czasem seks staje się mało przyjemnym obowiązkiem, pozbawionym spontaniczności, bliskości i namiętności. Czasem dzieje się również tak, że uprawiając seks, chcemy zaspokajać swoje inne ważne potrzeby (najczęściej nieświadomie), np. potrzebę bezpieczeństwa czy bycia chcianym i kochanym. Wyobraźmy sobie kobietę, która uprawia seks po to, by czuć się bezpiecznie w związku (np.: zaspokajając potrzeby seksualne partnera, by nie obawiać się o to, że ją zdradzi), i nagle zaczyna z innych powodów to bezpieczeństwo odczuwać (np.: stabilizacja finansowa, pojawienie się dziecka), często wówczas nie potrzebuje już używać seksu do zaspokojenia potrzeby bezpieczeństwa, bo jest ona zaspokojona już w inny sposób. Wtedy właśnie może pojawić się stwierdzenie, że „seks nie jest mi już potrzebny, seks mnie już nudzi”. To zwykle czas na przedefiniowanie roli seksu w danej relacji.</div>
<div id="_mcePaste"><strong>Kto, według pana obserwacji, częściej rezygnuje z seksu, kobiety czy mężczyźni?</strong></div>
<div id="_mcePaste">Często, paradoksalnie, rezygnacja z seksu wiąże się z odczuwaniem presji na jego uprawianie. A skoro zarówno kobiety, jak i mężczyźni podobnie mogą odczuwać społeczną presję na uprawianie seksu, to z czasem może to u jednych i drugich prowadzić do zniechęcenia do aktywności seksualnej. Mimo przemian społecznych ostatnich dekad, nadal funkcjonuje u nas model poświęcającej się partnerki/żony, która „oddaje się”, by zaspokoić potrzeby swojego partnera/męża. Niestety, to „oddawanie się” nie zawsze jest zgodne z chęciami i potrzebami danej kobiety. Dlatego czasem uprawia seks nie mając na niego ochoty.</div>
<div id="_mcePaste">Z drugiej strony, funkcjonuje również model męskości, która ma kojarzyć się z nieustanną ochotą i gotowością na seks oraz zaspokajaniem swojej partnerki, też bez względu na to, czy mężczyzna właściwie ma na to ochotę. Przy takim modelu, udowadniającego swoją męskość faceta i poświęcającej się kobiety, z czasem może dojść do rezygnacji któregoś z partnerów z seksu, ponieważ stłumienie swoich potrzeb seksualnych może wydawać się chwilowo „najlepszym”, ale z czasem oczywiście mocno frustrującym obydwie strony, rozwiązaniem.</div>
<div id="_mcePaste"><strong>Kiedy jedna strona przestaje interesować się sypialnią pod innym kątem niż spanie, jak ma się zachować druga strona?</strong></div>
<div id="_mcePaste">Przecież seks można uprawiać również w innych miejscach. A mówiąc poważnie, myślę, że warto potraktować to jako sygnał i impuls do zmian. Bo zawsze brak ochoty na seks ze strony partnera, nie jest problemem czy ułomnością tylko jednej ze stron, bo to embargo na seks pojawia się przecież w relacji dwojga osób. Zakładając, że w myśleniu o zmianie, powinniśmy rozważać przede wszystkim takie możliwości, na które sami mamy wpływ, pierwszym krokiem nie powinna być chęć wpłynięcia na zmianę postawy partnera (druga osoba sama musi chcieć zmiany), a raczej refleksja nad zmianą w sobie.</div>
<div id="_mcePaste"><strong>Jak pokonać taki „seksualny kryzys”?</strong></div>
<div id="_mcePaste">Odpowiedź jest prosta. W większości przypadków wystarczy zadbać o relację. Tutaj dobrym sposobem jest np. rozmowa na temat swoich potrzeb. Często o nich nie mówimy, obawiając się, że nasz partner nie jest nimi zainteresowany lub ich nie zrozumie. Okazuje się, że rzeczywistość może nas tutaj pozytywnie zaskoczyć.</div>
<div id="_mcePaste"><strong>Jak długo można „pociągnąć” małżeństwo czy relację, w której nie ma bliskości cielesnej?</strong></div>
<div id="_mcePaste">To zależy od tego, jakie inne „zyski” mają partnerzy z trwania w takiej relacji bez seksu. Znam pary, które, mimo młodego wieku, przez wiele lat nie uprawiają seksu, jednak relacja, w której się znajdują gratyfikuje im to na tyle, że nadal w niej trwają i gdyby nie zewnętrzne naciski (dziadkowie chcący mieć wnuka), prawdopodobnie sami nie zdecydowaliby się szukać pomocy.</div>
<div id="_mcePaste">Musimy też pamiętać o tym, że sam akt seksualny jest jedynie małym wycinkiem bliskości cielesnej. Wydaje się to potwierdzać sytuacja, w której po jednym z prowadzonych przeze mnie wykładów na temat seksualności dla osób w podeszłym wieku, podszedł do mnie 95-letni mężczyzna i powiedział, że mimo swojego wieku i „już nie tej sprawności” nadal jest bardzo zadowolony z intymności i bliskości cielesnej ze swoją o kilka lat młodszą żoną. To świadczy o tym, że bliskość cielesna jest bardzo istotna i wcale nie musi oznaczać seksu.</div>
<div id="_mcePaste"><strong>Podobno lepiej zapobiegać niż leczyć, jak zatem przeciwdziałać „oziębłości” partnera, nim ona się w związku pojawi?</strong></div>
<div id="_mcePaste">Sądzę, że chcąc mieć w łóżku pewnego siebie, męskiego i chętnego na seks partnera, trzeba trochę wspierać jego „męstwo” i poczucie sprawstwa, dając jednocześnie przestrzeń na akceptację jego słabości. Podobnie, jeśli chcemy, aby nasza kobieta czuła się atrakcyjna, kobieca i seksowna, powinniśmy wspierać te jej cechy, szanując jej różne potrzeby, w tym potrzebę bliskości, która nie musi wiązać się tylko z seksem. Oczywiście ważne jest też to, jakie fundamenty ma seksualność w danej relacji. Czyli jak rozwijała się seksualność partnerów i jak wspominają początki wspólnego seksu. Jest to często baza, na której można budować dojrzałą i świadomą seksualność dla której jednocześnie budulcem i szkieletem jest zawsze relacja dwojga.</div>
<div id="_mcePaste">Rozmawiała: Karina Maciorowska</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/kiedy-znika-seks/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Po 60-tce temperamenty się zgrywają</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/po-60-tce-temperamenty-sie-zgrywaja/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/po-60-tce-temperamenty-sie-zgrywaja/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 15 Aug 2014 02:05:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Karina Maciorowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[okiem specjalisty]]></category>
		<category><![CDATA[Daniel Cysarz]]></category>
		<category><![CDATA[dojrzały seks]]></category>
		<category><![CDATA[eksmagazyn]]></category>
		<category><![CDATA[seksowny temat]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=16496</guid>
		<description><![CDATA[I o ile panuje moda na kult dbania o zdrowie, o tyle kult dbania o udane życie erotyczne dojrzałych osób to jeszcze przyszłość. A przecież pary w takim wieku mogą czerpać przyjemność z seksu]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn: Podobno około 60. roku życia potrzeby seksualne kobiet i mężczyzn najbardziej się do siebie zbliżają, czy tak jest w istocie?<br />
 Daniel Cysarz, seksuolog: </strong>Starsze pary nie docierają do gabinetów, bo być może sobie w seksie świetnie radzą i nie potrzebują pomocy, a druga rzecz jest taka, szczególnie u nas, w Polsce, panuje przekonanie, że to nie są osoby, które powinny się afiszować ze swoją seksualnością, dbać o nią. I o ile panuje moda na kult dbania o zdrowie, o tyle kult dbania o udane życie erotyczne dojrzałych osób, to jeszcze przyszłość. Pary w takim wieku mogą czerpać przyjemność z seksu. Nasze ciała się zgrywają, a wcześniej się rozmijaliśmy. U mężczyzn górka możliwości seksualnych przypada na dekadę od 20. do 30. roku życia, a u kobiet pomiędzy 30. a 40. delikatnie rzecz ujmując. W tych aspektach zgrywamy się dopiero, kiedy mamy po 50, 60 lat.<br />
 <strong><br />
 Jakie są zalety późnego seksu? </strong><br />
 Zaczyna być więcej czasu na seksualność. Jeśli partnerzy pracują zawodowo, to na stabilnych pozycjach, dzieci są odchowane, nie ma zmartwienia o niechcianą ciążę. To świetny czas na seks. Szkoda, że nikt tego seksu nie reklamuje. Oglądamy seks ludzi zrobionych, pięknych. Jest taki przekaz, że nawet, jeśli starsze osoby uprawiają seks, to powinien być to seks, o którym nikt nic nie wie, najlepiej w nocy i pod kołdrą. <br />
 <strong><br />
 Czy warto wracać do aktywnego życia seksualnego po długiej przerwie?</strong><br />
 Oczywiście, że tak. Nasze ciało i zdrowie po 60. daje o sobie znać, ale jeśli o nie dbamy, to seksualność może spokojnie rozkwitać. Mogą się pojawić problemy związane z menopauzą czy nietrzymaniem moczu, ale najważniejsza kwestia to taka, czy kobieta potrafi na siebie spojrzeć, jako na atrakcyjną seksualnie partnerkę czy bardziej zajmuje ją proza dnia codziennego. Większość emerytów to osoby, które mają dosyć niski status materialny, a to przekłada się na zdrowie. Zrozumiałe, że w takich warunkach, seksualność spada na dalszy plan.</p>
<p><strong>Czy układ: starsza kobieta &#8211; dużo młodszy mężczyzna dobrze się sprawdza?</strong><br />
 Takie związki mają rację bytu, chociaż przeważnie jest tak, że mężczyzna, jako zdobywca, powinien mieć młodsze partnerki. My bardzo często, nieświadomie, szukamy partnerek, które mogą być kolejnymi matkami dla naszych dzieci. Cechy, których pożądamy, kojarzą się nam z młodością. Dojrzała partnerka może być atrakcyjna, jeśli jej kochankowi imponuje jej status materialny i społeczny. Taka kobieta może być pomocna, wspierać, utrzymywać – może być w pewnym sensie przedłużeniem mamy. Nie jestem tylko pewny, czy, jeśli partnerzy wejdą w taki układ, może rozwinąć się ognista seksualność. Wchodząc w takie role, jak matka-syn, zaczynamy się tak zachowywać…</p>
<p>Rozmawiała: Karina Maciorowska</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/po-60-tce-temperamenty-sie-zgrywaja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Daniel Cysarz: Pan od seksu</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/daniel-cysarz-pan-od-seksu/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/daniel-cysarz-pan-od-seksu/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 09 May 2014 02:05:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Karina Maciorowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscytujący bohater]]></category>
		<category><![CDATA[Daniel Cysarz]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowa]]></category>
		<category><![CDATA[seksowny temat]]></category>
		<category><![CDATA[seksuolog]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=15122</guid>
		<description><![CDATA[Podczas kontroli policyjnej, funkcjonariusz dowiedziawszy się o mojej profesji, opowiadał mi o problemach, które ma „jego kolega” z żoną i bardzo wnikliwie i z dużą troską dopytywał, czy potrzeby seksualne tej „żony kolegi” są normą. Prawda jest taka, że o tym seksie często nie mamy z kim porozmawiać, bo nie wynosimy takiego nawyku z domu rodzinnego, dlatego nawet wtedy, kiedy jest okazja, to czasem trudno nam mówić o sobie – o seksualności Polaków mówi ekspert EksMagazynu, Daniel Cysarz]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn: Seksuolog chyba wie o seksie, a zwłaszcza problemach z nim związanych wszystko…<br />
 Daniel Cysarz, terapeuta i seksuolog kliniczny:</strong> Na szczęście pacjenci nieustannie motywują mnie do ciągłego poszerzania swojej wiedzy. Seksuologia jest stosunkowo młodą nauką, jednak już na tyle rozbudowaną, że nie sposób wiedzieć wszystkiego. Pół żartem mogę powiedzieć, że wiem o seksie mniej więcej tyle, ile powiedzą mi moi klienci. Bo wiedza zdobyta z książek dopiero wtedy ma szansę się utrwalić lub zweryfikować. A trzeba przyznać, że, szczególnie w tym zawodzie, chyba nigdy nie będzie można stwierdzić, że widziało i słyszało się już wszystko…</p>
<p><strong>Jak to jest być „specjalistą od seksu”? Znajomi pytają pana czasem ukradkiem o jakąś poradę, tak mimochodem, jak pyta się znajomego mechanika o kłopot z samochodem?</strong><br />
 Pytają. Choć staram się nie występować w roli seksuologa czy psychoterapeuty dla swoich bliskich, czy znajomych, to faktycznie zdarza się tak, że mimochodem nasze rozmowy schodzą na ten temat. Co tu dużo mówić, seksualność jest bardzo atrakcyjnym i wdzięcznym tematem rozmów. Jednak bardziej humorystyczne sytuacje dotyczą osób świeżo poznanych, które przypadkowo dowiadują się o moim zawodzie. Np. kiedyś, podczas kontroli policyjnej, funkcjonariusz dowiedziawszy się o mojej profesji, sprawdzając dokumenty, opowiadał mi o problemach, które ma „jego kolega” z żoną i bardzo wnikliwie i z dużą troską dopytywał, czy potrzeby seksualne tej „żony kolegi” są normą. No cóż, prawda jest taka, że o tym seksie to często nie mamy z kim porozmawiać, bo nie wynosimy takiego nawyku z domu rodzinnego, dlatego nawet wtedy, kiedy jest okazja, to czasem trudno nam mówić o sobie. <br />
 <strong><br />
 Jak długo pan pracuje i na czym tak naprawdę pańska praca polega?</strong><br />
 W zawodzie pracuję ponad dziewięć lat i na początku mój wiek budził szczere zainteresowanie pacjentów, bo utarło się, że seksuolog to starszy, dystyngowany pan. A tutaj siedzi jakiś młodziak i zadaje intymne pytania (śmiech).<br />
 Ja już na początku studiów wiedziałem, czym się chcę zajmować, stąd, dzięki różnym korzystnym zbiegom okoliczności i konsekwentnej pracy, ani się obejrzałem, kiedy wręczono mi certyfikat seksuologa klinicznego. Jak się później okazało, zdobyłem go jako najmłodsza osoba w historii Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego. Mimo upływu czasu, znajomi z branży ciągle w żartach wypominają mi mój wiek.<br />
 A moja praca polega głównie na uważnym słuchaniu i dawaniu zrozumienia oraz oczywiście dzieleniu się z pacjentami posiadaną wiedzą i doświadczeniem, jednak wychodzę z założenia, że to pacjent jest zawsze większym ekspertem od swojej seksualności niż ja. Kwestia tylko tego, żeby go na tą wiedzę otworzyć i dać impuls do zmian.</p>
<p><strong>Gdyby miał pan ocenić podejście Polaków do spraw seksu, jakie zmiany w myśleniu czy też zachowaniu pana najbardziej zaskakują?</strong><br />
 Mam nieustające wrażenie, że nasza wiedza na temat seksu i seksualności coraz poważniej odstaje od kreowanego przez media i kulturę obrazu seksu otwartego, bezproblemowego i coraz bardziej wyuzdanego. Bardzo często naszą wiedzę budujemy na erotyce, porno, mitach i powielanych stereotypach, rzadziej na specjalistycznej wiedzy i doświadczeniach innych osób. Bo mam wrażenie, że ciągle panuje u nas przekonanie mówiące o tym, że „o seksie się nie mówi, seks się uprawia”. Więc, jeśli mówimy o seksie lub oglądamy sceny erotyczne, to zwykle płynie stamtąd przekaz mający mało wspólnego z rzeczywistością. Prezentowany tam seks jest idealny, pozbawiony kompleksów i zwykle bardzo udany. Więc, jeśli mamy problemy z tym, co wszystkim innym tak świetnie wychodzi, to chyba musimy być poważnie zaburzeni. Dlatego na pierwszej wizycie pacjenci często walczą z zażenowaniem i wstydem związanym z tym, że to właśnie oni potrzebują pomocy seksuologa. Myślę, że jeśli potrafilibyśmy rozmawiać otwarcie o seksie, to seksuolodzy mieliby znacznie mniej pracy.</p>
<p><em>Cały materiał jest do przeczytania w EksMagazynie nr 21, marzec-kwiecień 2014</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/daniel-cysarz-pan-od-seksu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O seksie warto rozmawiać</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/o-seksie-warto-rozmawiac/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/o-seksie-warto-rozmawiac/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 19 Apr 2014 02:17:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Karina Maciorowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[okiem specjalisty]]></category>
		<category><![CDATA[Daniel Cysarz]]></category>
		<category><![CDATA[Daniel Cysarz seksuolog]]></category>
		<category><![CDATA[intymne rozmowy]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowy o fantazjach]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowy o seksie]]></category>
		<category><![CDATA[seksualne fantazje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=15186</guid>
		<description><![CDATA[Pierwszym krokiem jest stworzenie w parze własnego słownika wspólnej seksualności. Parom takie ćwiczenia bardzo się podobają, a ich wyobraźnia jest w tej materii nieograniczona: magiczny róg, rakieta czy sekretna komnata i trusia, to tylko jedne z tych grzeczniejszych określeń narządów]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn: Dlaczego mężczyźni tak mało mówią?<br />
 <a href="http://www.seksuolog-psychoterapia.pl/" target="_blank">Daniel Cysarz, terapeuta i seksuolog kliniczny:</a></strong> Jako mężczyzna nigdy się nad tym nie zastanawiałem, a już na pewno na głos. Ale wydaje mi się, że istnieje pewne przyzwolenie społeczne na to żeby mężczyźni mniej mówili i rozwijali inne kompetencje. Patrząc ewolucyjnie jest to również uzasadnione, bo styl działania mężczyzn zawsze nastawiony był na współzawodnictwo i walkę, a kobiet na kooperację i budowanie relacji. Choć przy obecnych przemianach i dyskusji o gender, ta wizja może wydawać się coraz bardziej abstrakcyjna.<br />
 Mam wrażenie, że już od dziecka jesteśmy mniej nagradzani za zdolności werbalne niż dziewczynki. Jeśli chłopczyk zaczyna późno mówić, to przecież normalne, ale jeśli przydarzy się to dziewczynce, to jest to powód do niepokoju. Stąd wniosek, że może mężczyźni wcale nie muszą dużo mówić i często powtarzane przez moich pacjentów powiedzenie, że „prawdziwy mężczyzna robi, a nie mówi” ma swoje uzasadnienie.</p>
<p><strong>Zmierzam oczywiście do tematu seksualności. A, że przekłada on się na cały związek, zaczęłam od pytania bardzo ogólnego. Bo ta małomówność męska dotyczy też sfery erotycznej. Rzadko który mężczyzna lubi i chce rozmawiać z partnerką na przykład o fantazjach seksualnych…</strong><br />
 Każdy z nas, chcąc nie chcąc, ma tendencje do powielania dobrze znanych wzorców, najczęściej zaczerpniętych z domu. Stąd, jeśli w takim domu seks i seksualność była tematem tabu i nie rozmawiało się o niej, to też nie powinniśmy się dziwić, że w dorosłym życiu trudno jest nam się przełamać. Inny, często przytaczany przez pacjentów przekaz z domu, brzmi: ”o seksie się nie rozmawia” lub „prawdziwi mężczyźni nie rozmawiają o seksie”.</p>
<p><strong>Jak w takim razie wydobyć z partnera jego pragnienia? Nie zawsze przecież umiemy czytać w myślach…</strong><br />
 Tutaj trudności mogą zaczynać się u samych podstaw, to znaczy, „brakuje nam słów” nie potrafimy nazywać narządów i poszczególnych etapów gry miłosnej. Zwykle stosujemy określenia medyczne lub wulgaryzmy. Stąd często pierwszym krokiem jest stworzenie w parze własnego słownika wspólnej seksualności. Parom takie ćwiczenia bardzo się podobają, a ich wyobraźnia jest w tej materii nieograniczona: magiczny róg, rakieta czy sekretna komnata i trusia, to tylko jedne z tych grzeczniejszych określeń narządów.</p>
<p><strong>A co z pikantną korespondencją, szeptaniem do ucha, itp. Czy panowie po prostu nie lubią ubierać w słowa swoich seksualnych myśli czy zwyczajnie nie potrafią tego robić?</strong><br />
 Jeśli już uda nam się wyedukować i rozwinąć nasz słownik, tworząc swoisty kod intymny, wtedy kolejną trudnością jest rozwój zaufania do partnerki. Czasem trudno jest nam zaufać partnerowi i uwierzyć w to, że nasze fantazje przyjmie z aprobatą. Bo raczej nikt z nas nie chce zostać uznany za zboczeńca, choć z mojej praktyki wynika, że pojęcie normy w łóżku może być naprawdę szerokie…</p>
<p><strong>Z poprzednich pytań wynika kolejne. Kiedy, powiedzmy w dłuższym związku, pojawia się nuda w sypialni. Jak z tym walczyć i co ważniejsze – jak sprawdzić, czego oczekuje mężczyzna? </strong><br />
 Mi nuda kojarzy się nie z brakiem zajęć, a z rosnącym napięciem, które sprawia dyskomfort we wzajemnym przebywaniu. Wcześniej przecież potrafili godzinami przesiadywać ze sobą, jedynie przytulając się lub patrząc sobie w oczy, a teraz trudno jest razem wytrzymać nie mając w zanadrzu jakichś zajęć. Jeśli uznamy, że seks jest wypadkową relacji, to właśnie o nią należy zadbać w pierwszej kolejności, bo napięcia w relacji wpływają na ochotę na seks i jego jakość. Jeśli na przykład jesteśmy w konflikcie z partnerem i trudno jest nam mu ufać, to czy w łóżku będziemy chcieli powiedzieć mu o swoich skrytych fantazjach i wspólnie je realizować?</p>
<p><strong>Jak mężczyźni pobudzają wyobraźnię w sferze seksu? Ich inspiracje kończą się na opowieściach kolegów i filmach porno? A może zdarza im się sięgnąć po kobiece pismo, zajrzeć do Kamasutry czy poczytać na przykład coraz bardziej popularne powieści erotyczne?</strong><br />
 Różne badania potwierdzają, że bodźce wzrokowe są dla nas, facetów, bardzo istotne w tworzeniu fantazji oraz pobudzenia seksualnego. Mężczyźni często szukają materiałów wizualnych (zdjęcia, filmy), jednak to, na co trafiamy, w różny sposób może oddziaływać na naszą ochotę na seks. Ponieważ dostępne w sieci materiały mogą wypaczyć nasz obraz seksualności oraz oczekiwania względem siebie i partnerki. To może zaowocować powstawaniem kompleksów dotyczących wyglądu oraz sprawności lub wzrostem wymagań w wymienionych obszarach względem partnerki. Choć rzadko się do tego przyznają, to wiem też, że mężczyźni czasem, chcąc dowiedzieć się więcej o kobietach, sięgają po pisma kobiece i poradniki. Oczywiście z różnym skutkiem.</p>
<p><strong>Tekst pochodzi z 21. numeru EksMagazynu.</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/o-seksie-warto-rozmawiac/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Płeć manipulacji</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/plec-manipulacji/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/plec-manipulacji/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 13 May 2013 02:14:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Karina Maciorowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[okiem specjalisty]]></category>
		<category><![CDATA[Daniel Cysarz]]></category>
		<category><![CDATA[Daniel Cysarz seksuolog]]></category>
		<category><![CDATA[jak manipulują mężczyźni]]></category>
		<category><![CDATA[manipulacja]]></category>
		<category><![CDATA[manipulacja kobiet]]></category>
		<category><![CDATA[męska manipulacja]]></category>
		<category><![CDATA[płeć manipulacji]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=11744</guid>
		<description><![CDATA[Czasem, by osiągnąć swoje cele, kobiety stosują wybieg, którego dość powszechną odmianą jest szantaż łóżkowy. Seks staje się tutaj rodzajem nagrody za dobre sprawowanie, które przy pewnym poziomie niedopowiedzeń nie jest wcale takie łatwe do realizacji. O płci manipulacji, a raczej manipulacji w zależności od płci rozmawiamy z ekspertem EksMagazynu, seksuologiem i terapeutą - Danielem Cysarzem]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn: Jak manipulują mężczyźni?<br />
 <a href="http://www.seksuolog-psychoterapia.pl/index.php/doswiadczenie-i-kwalifikacje/" target="_blank">Daniel Cesarz, psychoterapeuta, seksuolog kliniczny:</a> </strong>Jeśli spostrzegalibyśmy manipulację w kategoriach gry, to byłaby to dość specyficzna jej odmiana, charakteryzująca się brakiem jasnych reguł i tym, że jej kluczowi uczestnicy nie zawsze są świadomi tego, że biorą udział w danej rozgrywce. Jak w każdej grze, chodzi tutaj o wygraną, to znaczy &#8211; osiągnięcie skrytego celu w przysłowiowych „białych rękawiczkach”. Co przerażające, wykorzystywane podczas tej gry metody, przypominają często „wolną amerykankę” w swoim najbardziej brutalnym wydaniu. Manipulacja w wydaniu męskim ma silny aspekt kontroli i dominacji, które często mają dawać tylko pozorne poczucie bezpieczeństwa i bycia szanowanym. Na przykład, facet mający niskie poczucie własnej wartości, może wejść w związek z kobietą, przy której będzie mógł czuć się lepszy. Jej kosztem oczywiście. Celem gry, polegającej na krytyce i obwinianiu partnerki, będzie uzyskanie wyższego poczucia własnej wartości. Często mężczyzna w takich związkach stawia siebie samego w roli „mentora dla swojej niezbyt rozgarniętej uczennicy”, wpędza ją w poczucie winy, projektując na nią własne niedoskonałości.</p>
<p><strong>Czym różni się to od zagrywek kobiet?</strong><br />
 Kobiety w swoich związkach chcą się czuć ważne i kochane, bo to sprawia, że mogą czuć się bezpiecznie. Gdy nie potrafią otwarcie nazywać i egzekwować swoich potrzeb, wtedy zaczynają używać manipulacji. W swojej grze poszukują dowodów na to, że są najważniejsze dla partnera i kochane bezwarunkową miłością. Mogą na przykład pozostawiać pewne niedopowiedzenia, każąc mężczyźnie domyślać się na zasadzie „gdybyś mnie kochał, to wiedziałbyś, czego potrzebuję”. Taki mechanizm może skutecznie wpędzać partnera w poczucie winy, a partnerkę stawiać w roli ofiary męskiego braku czułości. Czasem, by osiągnąć swoje cele, panie stosują również szantaż, którego dość powszechną odmianą jest szantaż łóżkowy. Seks staje się tutaj rodzajem nagrody za dobre sprawowanie, które przy pewnym poziomie niedopowiedzeń nie jest wcale takie łatwe do realizacji. Bo nie wiadomo do końca, czego potrzebuje partnerka i jakie zachowania będą nagradzane. To może powodować pewien zamęt i frustrację obydwojga partnerów.</p>
<p><strong>Mówi się, że mężczyźni są raczej mniej złożoną konstrukcją niż kobiety. A jednak potrafią wodzić za nos równie dobrze. Jak rozpoznać typ manipulatora? </strong><br />
 Pierwszą cisnącą mi się na usta odpowiedzią jest: włączyć obrady sejmu. Tam możemy zaobserwować manipulacje w formie mistrzowskiej (śmiech). Mówiąc prościej, osoba manipulująca nie mówi wprost o swoich prawdziwych celach i intencjach i bardzo często używa tzw. komunikacji cyrkularnej, pozostawiającej wiele niedopowiedzeń i niejasności. Rzadko odpowiada wprost na pytania i nie mówi o swoich prawdziwych potrzebach. Manipulacja to nie tylko krytyka, to również umiejętnie użyte pochlebstwa, których chyba każdy z nas ma pewien niedosyt i słysząc je pod swoim adresem, rzadko szuka drugiego dna.</p>
<p><strong>Skąd bierze się u mężczyzn potrzeba używania manipulacji? Trzeba się z tym urodzić czy też jest to kwestia wychowania, socjalizacji, znajomych?</strong><br />
 Musimy wyjść z założenia, że manipulują oczywiście obydwie płcie. A także &#8211; że nie zawsze pojęcie manipulacji da się jednoznacznie zdefiniować. Myślę tutaj chociażby o takim pojęciu, jak seksapil, które może być uznawane albo za narzędzie manipulacji albo jedynie za pewną uroczą przypadłość kobiet. Specyfika osiągania celów każdej z płci jest inna, choć często jest wyrazem braku umiejętności lub obawą przed bezpośrednim komunikowaniem swoich potrzeb u danej osoby. Zdarzają się oczywiście osoby o rysie psychopatycznym, których drugą naturą jest manipulacja, lecz na szczęście nie wszyscy mężczyźni to psychopaci. Taki sposób realizacji swoich potrzeb najczęściej wynosi się z domu, to tam młody człowiek obserwuje, jak rodzice się komunikują, jak wyrażają potrzeby, jak egzekwują oczekiwania. Jeśli w takim domu wiele rzeczy dzieje się nie wprost i pojawia się dużo szumu komunikacyjnego, to młody człowiek używanie manipulacji traktuję jako normę. Sami wiemy, że nie brakuje domów, w których pojawia się sporo mało konstruktywnej krytyki, wpędzania w poczucie winy, obarczania odpowiedzialnością czy szantażu emocjonalnego. Te wszystkie elementy nie sprzyjają budowaniu poczucia własnej wartości i autonomii, i mogą sprawiać, że człowiek w swoim dorosłym życiu, poszukując swojej wartości i akceptacji innych, zaczyna często w sposób zupełnie nieświadomy stosować manipulację.</p>
<p><strong><em>Cały materiał znajduje się w 16. majowo – czerwcowym wydaniu EksMagazynu.</em></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/plec-manipulacji/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Skok w bok od podszewki</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/skok-w-bok-od-podszewki/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/skok-w-bok-od-podszewki/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 26 Mar 2013 02:48:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Karina Maciorowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[okiem specjalisty]]></category>
		<category><![CDATA[Daniel Cysarz]]></category>
		<category><![CDATA[Daniel Cysarz seksuolog]]></category>
		<category><![CDATA[jak zdradzają mężczyźni]]></category>
		<category><![CDATA[męska zdrada]]></category>
		<category><![CDATA[radzenie sobie ze zdradą]]></category>
		<category><![CDATA[zdrada]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=11367</guid>
		<description><![CDATA[Zdradzający mężczyzna bardzo chętnie obdarowuje swoją partnerkę, demonstruje uczucia i przywiązanie. Stara się również zadośćuczynić zdradę w seksie. Stąd na początku romansu stała relacja może bardzo na tym zyskać. I nie chodzi tu tylko o uśpienie czujności i złagodzenie wyrzutów sumienia, ponieważ – paradoksalnie - niewierni panowie bywają zadowoleni ze swoich związków – o anatomię męskiej zdrady pytamy seksuologa Daniela Cysarza]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn: Mężczyźni zdradzają inaczej niż kobiety?<br />
 <a href="http://www.seksuolog-psychoterapia.pl/" target="_blank">Daniel Cesarz, terapeuta i seksuolog kliniczny: </a></strong>Większość z nas, mężczyzn, kojarzy zdradę z kontaktem seksualnym i &#8211; niezależnie od sytuacji &#8211; to on decyduje o negatywnej ocenie zachowania. Aż ponad 81 proc. facetów traktuje jako zdradę &#8222;posiadanie stałej przyjaciółki do łóżka&#8221;, ale, co ciekawe, dotykanie striptizerki zaledwie ok. 14 proc. <br />
 Jeszcze do niedawna spojrzenie na zdradę było zupełnie inne, bo to kobieta ponosiła większą odpowiedzialność za skutki seksu: ciąża i wychowanie dziecka to poważny obowiązek, który spadał w głównej mierze na kobietę. <br />
 To sprawiało, że panie były znacznie rzadziej zainteresowane przygodnym seksem. Zmiany kulturowe oraz pojawienie się tabletki antykoncepcyjnej wpłynęły i na tę kwestię. I choć wciąż panowie zdradzają częściej, panie już nie pozostają im dłużne. Przyczyną jest zwykle nieuchronna monotonia, jaka pojawia się w intymnych relacjach. Po kilku latach związku, seks jawi się najczęściej jako przyjemny, ale przewidywalny, brak w nim spontaniczności i pieprzu.<br />
 Męskimi popędami nader często wydaje się rządzić podział kobiet na madonny i ladacznice. Z tymi pierwszymi chcemy tworzyć stałe związki, a dla tych „nieprzyzwoitych” rezerwujemy łóżkowe szaleństwa. Stąd  zdarza się, że partnerzy atrakcyjnych i lubiących seks kobiet zdradzają je z prostytutkami. Płacąc, mają odwagę realizować fantazje, o jakich nigdy nie wspomnieliby swojej partnerce.</p>
<p><strong>Jak mężczyzna może zareagować na zdradę partnerki? Potrafi wybaczyć i zapomnieć?</strong><br />
 Dotychczas uważano, że mężczyźni są o wiele bardziej zazdrośni, kiedy kobieta zdradza ich z pobudek czysto seksualnych np.: z młodszym, lepiej zbudowanym i sprawniejszym mężczyzną. To przekonanie ma również ewolucyjne uzasadnienie, ponieważ mężczyźni byli przez tysiąclecia uczeni, żeby być bardzo czujnymi w sprawach seksu, a to dlatego, że nigdy nie mogli być całkowicie pewni, że to właśnie oni są ojcami własnego dziecka.<br />
 Najnowsze badania proponują jednak alternatywne wytłumaczenie tej teorii. Psychologowie Kenneth Levy i Kristen Kelly z Uniwersytetu Stanowego w Pensylwanii twierdzą, że różnice w zazdrości mogą być zakorzenione bardziej w naszych charakterach, będących skutkiem osobistych historii i doświadczeń wyniesionych ze związku, niż samej płci.<br />
 Przeprowadzone badania dowiodły, że osoby, które czują się bardziej dotknięte zdradą fizyczną, są ze sobą związane bardziej aspektami seksualnymi niż prawdziwą, emocjonalną zażyłością. A mężczyźni, którzy byli w związku o silnej bliskości psychicznej, o wiele boleśniej odczuwali zdradę emocjonalną niż cielesną.<br />
 Z tym wiąże się również to, czy potrafimy wybaczać i zapominać. Trudniej jest zapomnieć o zdradzie emocjonalnej, która rujnuje to, na czym opierał się dotychczasowy związek. Natomiast zdradę fizyczną łatwiej jest zaakceptować, gdy jest to jednorazowy „skok w bok”, bo gdy się powtarza częściej, to może stanowić zły prognostyk na przyszłość danej relacji.</p>
<p><strong>A co kiedy zdradza mężczyzna? Jak radzi sobie z wyrzutami sumienia, zakładając oczywiście, że zależy mu na związku? Jak zabiega o wybaczenie?</strong><br />
 Zdradzającego mężczyznę można rozpoznać nie tylko po tym, że zaczyna o siebie bardziej dbać i rzadziej bywa w domu. Paradoksalnie, zdrada jako rodzaj trójkąta w relacji, na początku może stabilizować pierwotny związek. To znaczy, że zdradzający mężczyzna może chodzić bardziej uśmiechnięty i szczęśliwy, a ten uśmiech i szczęście może promieniować na jego relacje z partnerką, które mogą wręcz rozkwitać. <br />
 Aby poradzić sobie z wyrzutami sumienia, taki mężczyzna bardzo chętnie obdarowuje swoją partnerkę podarunkami, demonstruje uczucia i przywiązanie. Stara się również zadośćuczynić zdradę w seksie. Stąd na początku romansu stała relacja może bardzo na tym zyskać. I nie chodzi tu tylko o uśpienie czujności partnerki i złagodzenie wyrzutów sumienia, ponieważ – paradoksalnie &#8211; niewierni panowie bywają zadowoleni ze swoich związków i czują znacznie większą więź emocjonalną ze stałą partnerką (madonną) niż z kochanką (ladacznicą).</p>
<p><strong>Mężczyźni często powtarzają, że jednorazowy „skok w bok” to tak naprawdę nie jest zdrada, zdradza się dopiero, kiedy ma się dłuższy romans…</strong><br />
 Taka postawa świetnie obrazuje naturę nas, mężczyzn, ponieważ w naszym rozumieniu jednorazowy seks nie powoduje żadnych konsekwencji dla relacji i stałej partnerki, a dopiero długotrwały romans może negatywnie wpłynąć na stałą relację. <br />
 Taką postawę potwierdzają też badania, według których 70 proc. mężczyzn uważa, że dla dobra związku, do jednorazowego „skoku w bok”  nie należy się przyznawać. <br />
 Dopiero romans kojarzy nam się z ewentualnymi konsekwencjami dla nas samych i pierwotnego związku, choć oczywiście na początku nowej relacji niewielu panów się nad tym zastanawia.</p>
<p><em><strong>Fragment materiału pochodzi z najnowszego wydania EksMagazynu. Cały artykuł znajdziecie w 15. numerze EksMagazynu.</strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/skok-w-bok-od-podszewki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Podziwiaj mnie!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/podziwiaj-mnie/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/podziwiaj-mnie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Nov 2012 02:31:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[okiem specjalisty]]></category>
		<category><![CDATA[Daniel Cysarz]]></category>
		<category><![CDATA[męska próżność]]></category>
		<category><![CDATA[męskie kompleksy]]></category>
		<category><![CDATA[próżni mężczyźni]]></category>
		<category><![CDATA[próżność]]></category>
		<category><![CDATA[seksuolog]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=10042</guid>
		<description><![CDATA[Przyczyn męskiej próżności powinniśmy szukać raczej w deficytach, a nie zasobach danego osobnika, bo próżność męska może być pozą, której zadaniem jest skrywanie słabości i niedostatków]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn: Kto jest bardziej próżny: mężczyźni czy kobiety?<br />
 <a href="http://www.seksuolog-psychoterapia.pl/" target="_blank">Daniel Cysarz, psychoterapeuta, seksuolog kliniczny: </a></strong>Jako mężczyzna chętnie odpowiedziałbym, że to kobiety częściej pławią się w swojej próżności, lecz nie byłoby to do końca obiektywne i mogłoby wyczerpać jedynie część definicji próżności rozumianej jako wysokie mniemanie o sobie połączone z potrzebą bycia podziwianym przez innych. Wydaje mi się, że kobiety mają większą potrzebę bycia podziwianymi, co miałoby utwierdzać je w przekonaniu, że są ważne, lubiane i kochane. <br />
 Mężczyźni natomiast, zdecydowanie przodują w podsycaniu wysokiego mniemania o sobie, co wpisuje się w naszą niekończącą się potrzebę walki i wygrywania. Nieustanne prężenie często cherlawej klaty mamy wpisane już w naszą naturę, więc nawet jeśli wszystkie fakty świadczą na naszą niekorzyść, wysokie mniemanie o sobie (które rzadko chodzi w parze z wysokim poczuciem wartości) pozostaje jedyną deską ratunku.<br />
 <strong><br />
 Męska próżność – co jest jej przyczyną?</strong><br />
 U ludzi jest odwrotnie niż u zwierząt, gdzie to zwykle samiec jest bardziej okazały i piękniejszy, po to, by swoim wyglądem i stroszeniem kolorowych piórek mógł zwabić odpowiednią samicę. W świecie ludzi to kobiety są bezdyskusyjnie lepiej przygotowane przez naturę do tego, by móc odtańczyć taniec godowy i tym samym zdobyć partnera. Stąd, jeśli mielibyśmy mówić o męskiej próżności, to jej przyczyn powinniśmy szukać raczej w deficytach, a nie zasobach danego osobnika, bo próżność męska może być pozą, której zadaniem jest skrywanie słabości i niedostatków.</p>
<p><strong>Dla mężczyzny, dla którego liczy się tylko on, kobieta zawsze będzie dodatkiem, przedmiotem, czy też taki osobnik potrafi zauważyć coś poza czubkiem własnego nosa?</strong><br />
 Jeśli wyjdziemy z założenia, że próżność jest jedynie przykrywką dla różnych niepewności i niskiego poczucia wartości danej osoby, to dla mężczyzn rzeczywiście jednym ze sposobów na podniesienie swojej wartości może być wartościowa tzn. atrakcyjna partnerka. Wtedy taka kobieta może stać się drogocennym i upragnionym „przedmiotem”, który znajdzie swoje miejsce gdzieś pomiędzy dobrym zegarkiem a wypasionym samochodem. Taki układ nie jest oczywiście intratny dla kobiety, ponieważ wszystkie dobra z czasem wymagają wymiany na lepsze…</p>
<p><strong>Kiedy duma i satysfakcja z siebie zamienia się w tę uciążliwą cechę charakteru?</strong><br />
 Obydwie te cechy dobrze służą człowiekowi w odpowiednich proporcjach, lecz czasem występują w dość karykaturalnym nasileniu. Bardzo często ich funkcją jest tworzenie „pawiego ogona”, którego zadaniem jest nie tylko zachęcenie ewentualnej partnerki, ale też odwracanie uwagi od tego co mało męskie, słabe i niedojrzałe.<br />
 <strong><br />
 Podsycać próżność partnera, czy próbować ją wyplenić? Co ma większe szanse na powodzenie?</strong><br />
 Myślę, że najpierw trzeba się przyjrzeć funkcji tej próżności i jeśli jest to jedynie zasłona, to zacząć ją wspólnie powoli odsłaniać. Potrzeba do tego sporej dozy cierpliwości i akceptacji dla tego, co tam zobaczymy. Bo jeśli nasz partner poczuje, że jest akceptowany bez potrzeby ciągłego prężenia klaty, to może z czasem stwierdzić, że jest mu ono całkowicie niepotrzebne.<br />
 Jeśli natomiast próżność jest jedną z cech charakteru naszego wybranka, to warto zastanowić się czy taka relacja więcej nam daje, czy zabiera. Bo próżność jednej osoby może kojarzyć się z pustką, którą druga musi nieustannie zapełniać lub zakrywać przed światem.</p>
<p><strong>Cały materiał znajdziecie w XIII numerze EksMagazynu.</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/podziwiaj-mnie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jestem sobie Piotruś Pan</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/jestem-sobie-piotrus-pan/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/jestem-sobie-piotrus-pan/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 28 Sep 2012 02:42:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Karina Maciorowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[okiem specjalisty]]></category>
		<category><![CDATA[Daniel Cysarz]]></category>
		<category><![CDATA[Piotruś Pan]]></category>
		<category><![CDATA[seksuolog]]></category>
		<category><![CDATA[syndrom Piotrusia Pana]]></category>
		<category><![CDATA[syndrom wiecznego chłopca]]></category>
		<category><![CDATA[wieczny chłopiec]]></category>
		<category><![CDATA[związek z wiecznym chłopcem]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=9733</guid>
		<description><![CDATA[Kobieta, z którą Piotruś się spotyka musi się nim zachwycać i adorować go. Muszą jej się podobać pomysły Piotrusia i musi chętnie je realizować. Oczywiście powinna być dla niego opiekuńcza, czuła, wyrozumiała, ale też koniecznie atrakcyjna, zawsze zadowolona i zawsze chętna do zabawy. Kiedy zaczyna stawiać jakiekolwiek wymagania i granice, on najczęściej odchodzi]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn: Wieczny chłopiec czyli…<br />
 <a href="http://www.seksuolog-psychoterapia.pl/" target="_blank">Daniel Cysarz, psychoterapeuta, seksuolog kliniczny:</a></strong><a href="http://www.seksuolog-psychoterapia.pl/" target="_blank"> </a>Syndrom „wiecznej niedojrzałości” lub syndrom „Piotrusia Pana”. Taki mężczyzna to żądny przygód marzyciel, chłopiec skupiony na sobie. Niezdolny do budowania trwałych więzi, oczekujący od partnerki opiekuńczości, pobłażliwości, matkowania i braku jakichkolwiek wymagań. Niedojrzałość emocjonalna u tego typu mężczyzny prowadzi do ciągłej ucieczki przed poważnym i odpowiedzialnym życiem. A bujanie w obłokach, otaczanie się modnymi „zabawkami” oraz dbanie o własne przyjemności mają mu rekompensować braki w umiejętności stworzenia długotrwałej relacji.</p>
<p><strong>Jak wygląda związek z wiecznym chłopcem?</strong><br />
 Psychologia posługuje się pojęciem syndromu Piotrusia Pana &#8211; nigdy niedojrzewającego chłopca, który, tak jak 7-letni chłopczyk w książce J. M. Barrie „Piotruś Pan”, wiele zaczyna, niewiele kończy, składa wiele obietnic, ale mało z nich dotrzymuje. Celem Piotrusia jest po prostu dobra zabawa. Jedyne, o co jest w stanie dbać, to praca, która służy mu do realizacji tego celu.<br />
 Kobieta, z którą Piotruś się spotyka musi się nim zachwycać i adorować go. Muszą jej się podobać pomysły Piotrusia i musi chętnie je realizować. Oczywiście powinna być dla niego opiekuńcza, czuła, wyrozumiała, ale też koniecznie atrakcyjna, zawsze zadowolona i zawsze chętna do zabawy. Kiedy kobieta zaczyna stawiać Piotrusiowi jakiekolwiek wymagania i granice, on najczęściej odchodzi. Tak, jak Piotruś z książki, który zostawił Wendy, kiedy zaproponowała mu, żeby został u niej i dorósł razem z nią.<br />
 Wieczny chłopiec nie potrafi zbudować trwałej i prawdziwie bliskiej więzi z drugą osobą, ponieważ nie jest zdolny zrozumieć i uszanować potrzeb partnerki. Ucieka od kobiet, które go kochają i osób, które próbują czegokolwiek od niego wymagać. Najlepiej czuje się w związkach wolnych, luźnych, gdzie nikt nie oczekuje od niego żadnych deklaracji i zobowiązań. Taki układ najbardziej mu odpowiada, ponieważ nie wymaga podejmowania odpowiedzialności, której boi się jak ognia.</p>
<p><strong>Co jest powodem męskiej „niedojrzałości” emocjonalnej?</strong><br />
 Pierwszą nasuwającą mi się odpowiedzią jest: niemądrze wychowująca go matka. Taka, która nie uczy odpowiedzialności, rozpuszcza, a często również i manipuluje. Taki chłopiec zaczyna wyczuwać jej nastroje, stąd w dorosłym życiu tak dobrze „czuje” kobiety. Niedojrzali emocjonalnie mężczyźni często są synami matek, które starają się wynagrodzić im brak ojca. Od dziecka są oni uczeni, że ich potrzeby są najważniejsze, stąd często wyrastają na nieodpowiedzialnych egocentryków. Takie matki często wyręczają swoich synów, poświęcają się dla nich i starają się, żeby wszystko mieli. A za to, z czasem, stają się jedynymi i najważniejszymi kobietami w ich życiu. Podświadomie starają się one uzależniać swoich synów od siebie, tak by bardziej niż relacja matka-syn, tworzyli układ partnerski i czuli się za matki odpowiedzialni. To dlatego Piotruś Pan, chociaż ma już prawie 40 lat, nie może zaangażować się w żaden związek z inną kobietą, bo uważa, że byłaby to zdrada wobec matki. Tym bardziej, że matki Piotrusiów każdą kobietę traktują jak rywalkę. Nierzadko jest tak, że wielu Piotrusiów wręcz mieszka z mamą albo blisko niej, codziennie się ze sobą kontaktując. W takiej relacji z Piotrusia Pana z matką trudno o miejsce na poważny związek.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/jestem-sobie-piotrus-pan/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->