<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; decyzja o dziecku</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/decyzja-o-dziecku/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Tue, 15 Sep 2026 23:37:06 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Baby boom w dużych miastach</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/baby-boom-w-duzych-miastach/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/baby-boom-w-duzych-miastach/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 23 Sep 2019 02:47:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kalina Samek</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[baby boom]]></category>
		<category><![CDATA[decyzja o dziecku]]></category>
		<category><![CDATA[dzietność w Polsce]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=28036</guid>
		<description><![CDATA[W największych miastach Polski, w stolicach województw, urodziło się ostatnio więcej dzieci, niż ogółem w całej Polsce. Taka nieoczekiwana ewolucja dzietności to zjawisko chwilowe - przewiduje prof. Piotr Szukalski z Instytutu Socjologii UŁ, który wyjaśnia przyczyny tego trendu.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Współczynnik dzietności lub poziom płodności oblicza się, podając liczbę urodzonych dzieci przypadających na jedną kobietę w wieku rozrodczym, czyli pomiędzy 15 a 49 rokiem życia. Przez ostatnie dekady występowała prosta zależność: dzietność mieszkanek miast była niższa niż ta na wsi. Co więcej, dzietność kobiet z dużych miast (tj. mających przynajmniej 100 tys.mieszkańców) była niższa niż ta w miastach ogółem. Kobiety w większych miastach miały wyższy poziom wykształcenia, więcej pracowały i zarabiały, miały większe aspiracje zawodowe. Wraz z wielkością miasta rosła też wśród jego mieszkanek znajomość środków antykoncepcyjnych. Socjologowie obserwowali odchodzenie od tradycyjnego modelu rodziny.</p>
<blockquote><p>&#8222;Tymczasem we współczesnej Polsce to nie największe miasta odznaczają się najniższą dzietnością, ale &#8211; co zaskakujące &#8211; w części regionów skłonność mieszkanek stolic do posiadania dzieci przewyższa średnią dla regionu&#8221; – stwierdza prof. Szukalski, autor raportu &#8222;Wzrost dzietności w ostatnich latach: dlaczego najbardziej z niego korzystają duże miasta?&#8221;.</p>
</blockquote>
<p>To nowa obserwacja &#8211; zauważa badacz, gdyż od roku 1990 przez kolejne ćwierćwiecze w żadnej ze stolic województw nie odnotowano dzietności wyższej, niż dla Polski ogółem. Ostatnie lata jednak zmieniają ten obraz. W 2015 roku w Gdańsku i Warszawie urodziło się więcej dzieci, w kolejnym roku &#8211; również w Gorzowie Wielkopolskim. W 2017 r. &#8222;baby boom&#8221; odnotowano już w sześciu stolicach regionów, zaś w 2018 &#8211; w dziewięciu.</p>
<p>Prof. Szukalski zaobserował, że coraz częściej ludność stolicy charakteryzuje się wyższą dzietnością, niż mieszkańcy regionu ogółem.</p>
<div id="attachment_28037" class="wp-caption alignnone" style="width: 710px"><img class="size-full wp-image-28037" title="rodzice z wózkiem" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/09/rodzice-z-wózkiem.jpg" alt="" width="700" height="467" /><p class="wp-caption-text"> </p></div>
<p>W stolicach województw zamieszkuje zazwyczaj znaczna część populacji (zwykle 20-30 proc.), a to oznacza dużą przewagę rozrodczości nad pozostałą częścią ludności danego regionu. Właśnie taką sytuację socjolog z UŁ zaobserwował od 2015 r. w Gorzowie Wielkopolskim i Opolu, od 2016 r. w Gdańsku i Rzeszowie, od 2017 r. w Szczecinie i Kielcach. Jednorazowo wystąpiła również w 2018 r. w Zielonej Górze, Olsztynie i Wrocławiu.</p>
<p>Profesor Szukalski obserwuje zmiany zachowań demograficznych zarówno w skali przestrzennej, jak i w obrębie grup społecznych. Wśród przyczyn tych zmian wymienia m.in. zmianę zachowań kobiet na wsiach i w mniejszych miastach. Dopiero teraz zachowują się one tak, jak wcześniej mieszkanki stolic.</p>
<blockquote><p>&#8222;Regiony o najwyższym poziomie urbanizacji i rozwoju ekonomicznego, a najniższym przywiązaniu do tradycyjnego sposobu definiowania rodziny, jako pierwsze rozpoczęły dynamiczne zmiany wzorca płodności i formowania rodziny. Zaś województwa o dużym udziale ludności wiejskiej i największym tradycjonalizmie obyczajowym okres takich najbardziej dynamicznych zmian odnotowują dopiero w ostatnich latach&#8221; &#8211; ocenia profesor.</p>
</blockquote>
<p>Dodaje, że najpierw zmienił się model rodziny w grupie osób najlepiej wykształconych. To one odraczały decyzję o zostaniu rodzicami, a także opowiadały się za mniejszą liczbą dzieci. Osoby te miały bowiem najwięcej do stracenia, np. miejsce pracy. Obecnie w największych miastach powyższy proces spowalnia. Natomiast wciąż przebiega on dość szybo na obszarach wiejskich, zwłaszcza tych bardziej tradycyjnych i religijnych.</p>
<p>Socjolog zwraca uwagę na migracje zagraniczne oraz legalizowanie pobytu przez migrantów wewnętrznych. Przewiduje, że wyższa dzietność stolic regionów jest jedynie chwilowa, zaś po przejściu przez niezbędne etapy przemian zachowań rozrodczych i &#8222;odbiciu się od dna&#8221; również na innych terenach rozpocznie się proces odbudowy dzietności. W takim przypadku za 5-10 lat, po podwyższeniu się dzietności mieszkanek wsi i terenów pozametropolitarnych, ponownie może okazać się, iż dzietność w największych miastach jest niższa, niż średnia dla kraju czy danego regionu.</p>
<p>Raport „Wzrost dzietności w ostatnich latach: dlaczego najbardziej z niego korzystają duże miasta?” został opublikowany w Biuletynie Informacyjnym Demografia i Gerontologia Społeczna 2019 nr 5.</p>
<p>Autorka: Karolina Duszczyk, <a href="http://naukawpolsce.pap.pl/">PAP &#8211; Nauka w Polsce</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/baby-boom-w-duzych-miastach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Oni i ono</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/oni-i-ono/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/oni-i-ono/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 20 May 2013 02:31:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>JJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[okiem specjalisty]]></category>
		<category><![CDATA[decyzja o dziecku]]></category>
		<category><![CDATA[dziecko]]></category>
		<category><![CDATA[dziecko w związku]]></category>
		<category><![CDATA[oni i ono]]></category>
		<category><![CDATA[relacje kobiet i mężczyzn]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=11746</guid>
		<description><![CDATA[Żartujemy z dzieciatymi znajomymi, że noworodki wyglądają jak kosmici – pojawia się taki nagle, ma jakieś rysy, jakiś charakter, ton głosu, potrzeby, reaguje. My mamy zapewnić warunki rozwoju, opiekować się, kochać, po to tak naprawdę, by w pewnym momencie powiedział: „No to pa!” i zniknął. O rewolucji, jaką wprowadza dziecko w związku rozmawiamy z psychologiem Piotrem Mosakiem]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn: Podobno, w każdym związku, pojawienie się dziecka oznacza kryzys. Jakiego rodzaju to kryzys?<br />
 Piotr Mosak, <a href="http://www.psycholog.com.pl/" target="_blank">Centrum Doradztwa i Terapii psycholog.com.pl:</a></strong> Przede wszystkim zamieniłbym słowo „kryzys” na „zmiana”. Pojawienie się dziecka stawia wszystko na głowie: styl życia, priorytety, czas, energię, godziny snu, ochotę na seks, możliwości, wydatki i tak dalej. To wszystko oznacza zmianę, która może doprowadzić do kryzysu, jeśli nie będziemy, jako para, rozmawiać i ustalać ważnych rzeczy. Trzeba to uświadamiać przyszłym rodzicom: „Wszystko się zmieni. Czy tego chcecie, czy nie.”</p>
<p><strong>Zmiana dotyczy bardziej kobiety czy mężczyzny?</strong><br />
 Jeśli mamy do czynienia z parą, która wspólnie dzieli trudy życia i obowiązki, to zmiana będzie dotyczyć ich obydwojga. Jeśli mąż całymi dniami pracuje, a kobieta w całości odpowiada za dom, to mężczyzna nie odczuje żadnej zmiany. No może poza taką, że w domu zrobiło się głośno i śmierdzi, a żona jest jakaś taka niewypoczęta i kiepsko wygląda, bo znowu nie zdążyła umyć włosów. I nie zawsze ma ochotę na seks, tak, jak kiedyś.</p>
<p><strong>Czy rola rodziców wpływa na nas, jako dorosłych? </strong><br />
 Nie należy sobie wmawiać, że dziecko, jako zmiana w życiu, może doprowadzić do kompletnej zmiany. To od nas zależy, na ile będzie ona głęboka. Są ludzie, którzy traktują dziecko jako broszkę, przyczepiają do chusty i jadą do Indii. Małe dziecko kompletnie nie zwraca uwagi na to, co dzieje się dookoła. Półrocznemu też nie przeszkadzają warunki zewnętrzne, więc jeśli się nie boimy i znajdziemy szpital w promieniu 100 km, to można z nim podróżować. Można chodzić do muzeum, do znajomych, zwiedzać, plażować nad rzeką, zwiedzać świat – nie ma problemu. Natomiast są ludzie, którzy uważają, że jak już ma się dziecko, to trzeba koło niego chodzić na paluszkach, w maseczkach, bo ono jest święte i należy mu zbudować świątynię oraz się podporządkować. Robi się kiepsko – nikogo się nie odwiedza, nikogo się nie zaprasza i zaczyna się wokół dziecka tworzyć sztuczną bańkę. I jest problem.</p>
<p><strong>Dlaczego? To chyba naturalne, że rodzice małych dzieci chcą więcej czasu spędzać sami ze sobą?</strong><br />
 Niekoniecznie. Mam trójkę dzieci i z każdym wychodziliśmy do znajomych. Oni też mogli nas odwiedzać, dopóki sami nie mieli pierwszego dziecka. Wtedy zaczęli mówić: „Nie mogę, bo przecież mam dziecko!” A ja się zawsze zastanawiam: w czym ono przeszkadza? Trzyma za nogę i nie pozwala wyjść? Nie!</p>
<p><strong>To z czego wynika „zadomowienie” przy dziecku?</strong><br />
 Ludzie chyba lubią mieć pretekst do lenistwa. Chodzą wokół tego dziecka, zajmują się nim i to jest fantastyczna wymówka, żeby nic nie robić. A jak przy okazji czują wyrzuty sumienia, że przestali zajmować się swoją pasją, kulturą, sportem, przyjaciółmi, to zawsze mają pod ręką genialne wytłumaczenie: „No przecież ja tak bym chciał, ale dziecko nie pozwala.” Jasne…</p>
<p><strong>Dobrze, ale może oni już się wyszumieli? I nie mają ochoty biegać na latte z przyjaciółmi i zajęcia z rysunku, tylko najważniejszy jest czas spędzony z rodziną i towarzyszenie dziecku, które jest dla nich w centrum?</strong><br />
 Ale w ten sposób się je krzywdzi! Nigdy w historii dziecko nie było pępkiem świata, dzięki czemu uczyło się samodzielności i odpowiedzialności. Nie o to chodzi, żeby rodzice wyręczali pociechę i strącali z niej każdy pyłek. Bo przecież się zmęczy, skaleczy, spoci… To klasyczna nadopiekuńczość, która dla dziecka wcale nie jest dobra, bo w pewnym momencie, kiedy ma lat naście, zapragnie wyjść spod tego klosza i to się zazwyczaj ostro kończy.<br />
 <strong><br />
 Dlaczego ludzie w ogóle chcą mieć dzieci?</strong><br />
 Po pierwsze, dlatego, że jest to naturalne – czujemy potrzebę, nieuzasadnioną wręcz, po prostu chcemy. Mamy potrzebę macierzyństwa i tacierzyństwa. Poza tym, społecznie funkcjonuje przekonanie, że, jak mamy rodzinę, to jest to model 2+1. Co najmniej. Są też motywacje przeintelektualizowane: przedłużanie rodu, gatunku, szklanka wody na starość. W pewnym momencie ludzie czują, że posiadanie dzieci zaczyna się im podobać. Mam znajomego, bardzo zamożnego, który w pewnym momencie kariery stwierdził: „Właściwie, po co mi to wszystko? Potrzebuję kogoś, dla kogo mógłbym to zostawić. Zarabianie pieniędzy tylko dla siebie straciło sens W ten sposób mi się nie chce.” <br />
 <strong><br />
 Czy są motywacje lepsze lub gorsze? Które są niebezpieczne?</strong><br />
 W dzisiejszych czasach powinniśmy uciekać od ocen, bo nikt nie dał nam takiego prawa. Jeśli ktoś się zdecydował z jakiegoś powodu na dziecko, to jest tylko i wyłącznie jego wybór. Ani lepszy ani gorszy. Nie nam to oceniać. Decyzja o posiadaniu np. trójki dzieci, może nie być najlepsza pod względem ekonomicznym, ale za to dużo się dzieje w domu. Każdy ma inne potrzeby i czasami życie tak go doświadcza, że ciężko to oceniać w kategoriach dobre/złe. Mierzymy swoją miarą, a przecież nie możemy wejść w skórę drugiej osoby. Z naszego punktu widzenia ocena i tak będzie błędna.<br />
 <strong><br />
 Zapytam o konkretny przypadek: para stara się o dziecko, bo mają kryzys albo nudzi się im w związku…</strong><br />
 Nie rozumieją pewnych mechanizmów! Żyją w stereotypie, że dziecko łączy, bo ludzie się nim wspólnie zajmują i je kochają. Poniekąd tak, jeśli między rodzicami jest dobra relacja, jeśli potrafią się w dziecku zakochać i nawzajem wspierać. Natomiast, jeśli w związku jest kryzys, dziecko wprowadza jeszcze dodatkowo zmianę. A zmiana bardzo często jest na gorsze – bo dziecko jest upierdliwe. W momencie, kiedy fundujemy sobie taką upierdliwość w środku kryzysu, to jak ma nam to pomóc?</p>
<p><strong>Może niektórzy wierzą, że dziecko automatycznie uszczęśliwia ludzi, że ich świat stanie się lepszy i wszystko się ułoży?</strong><br />
 To nieprawda. Co gorsza, są pary, gdzie jedna strona jest nieuczciwa i chce wykorzystać rodzicielstwo na zasadzie: „Zrobię jej dziecko, to w końcu będzie się miała czym zająć i da mi spokój”. To nieuczciwe. Facet chce „czymś zająć” kobietę, a nie dbać o relację i związek. Co to jest za dbanie o partnerkę, jak on myśli tylko o tym, żeby ona się od niego odczepiła? To niech zabiera manatki i odejdzie. To motywacja, z którą stykam się często u starszych mężczyzn. Takich, którzy analizują, nie żyją już tylko w sferze emocji. Kalkulują i nie opłaca się im odejść, bo np. sami są już po 40. i mają młodszą partnerkę, która ciągle czegoś wymaga. No to bach, dziecko.<br />
 <strong><em><br />
 Cały materiał znajduje się w 16. majowo – czerwcowym wydaniu EksMagazynu.</em></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/oni-i-ono/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->