<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; demografia</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/demografia/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Fri, 16 Oct 2026 03:35:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>W dużych miastach Polski przybędzie dzieci</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/w-duzych-miastach-polski-przybedzie-dzieci/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/w-duzych-miastach-polski-przybedzie-dzieci/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 28 Sep 2026 00:35:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Karol Pisarski</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[demografia]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci w Polsce]]></category>
		<category><![CDATA[dzietność]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29248</guid>
		<description><![CDATA[W najbliższej przyszłości należy spodziewać się wzrostu dzietności w dużych miastach w Polsce. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Jednak mimo tego wzrostu liczba ludności w długim okresie, w zdecydowanej większości miast wojewódzkich, będzie spadać – mówi PAP demograf, prof. Piotr Szukalski z Uniwersytetu Łódzkiego.</h3>
<div>
<p>„Ta dzietność w długim okresie i tak nie zapewni nam prostej zastępowalności pokoleń, zaś napływ nowej ludności do tych miast jest zbyt mały, aby zrekompensować niewystarczającą liczbę urodzeń” &#8211; dodał ekspert.</p>
<blockquote><p>Prof. Szukalski przypomniał, że współczynnik dzietności teoretycznej (płodności całkowitej), mówi o spodziewanej średniej liczbie potomstwa wydanego na świat przez typową kobietę, w sytuacji braku przez dłuższy czas zmian zachowań rozrodczych.</p>
</blockquote>
<p>W ciągu ostatnich 30 lat w Polsce dzietność podlegała bardzo dużym zmianom. Zdaniem demografa o ile w końcówce istnienia PRL-u dzietność zapewniała mniej więcej prostą zastępowalność pokoleń, czyli jej wskaźnik kształtował się na poziomie 2,1, o tyle po 1988 r. zaczęła się bardzo szybko obniżać.</p>
<blockquote><p>W wielkich miastach już wcześniej była niższa niż poziom prostej zastępowalności pokoleń. W końcówce lat 80. w żadnym dużym mieście dzietność nie przekraczała poziomu 1,8.</p>
</blockquote>
<p>Potem nastąpiło kilkanaście lat, w których dzietność, zarówno w skali Polski, jak i w miastach wojewódzkich, tylko stale się obniżała, osiągając w latach 2002-2005, w przypadku dużych i wielkich miast, swoje minima. Wówczas wskaźnik dzietności w większości tych miast wahał się na poziomie 0,9-1,1.</p>
<blockquote><p>„Poprawa sytuacji na rynku pracy, boom gospodarczy, który występował zwłaszcza w latach 2006-08, pociągnął wzrost poziomu dzietności, po czym wraz ze spowolnieniem gospodarczym dzietność w tych największych miastach troszkę się obniżyła. Jednak od 3-4 lat widać wyraźnie jest przyspieszenie i podwyższanie się tej wartości” &#8211; ocenił prof. Szukalski.</p>
</blockquote>
<p>W 2016 r. &#8211; według danych GUS – współczynnik dzietności w miastach wojewódzkich wahał się od 1,17 w Olsztynie i w Kielcach do 1,41 w Warszawie i 1,51 w Gdańsku.</p>
<p><strong>W całym okresie ostatnich 30 lat wśród dużych miast są takie, z którymi los demograficzny obszedł się łaskawiej, ale i takie, które miały znacznie gorzej. Zdaniem demografa w najlepszej sytuacji pod względem dzietność są takie miasta jak Gdańsk, Rzeszów, Toruń i Gorzów Wielkopolski.</strong></p>
<blockquote><p>„Jednocześnie znaleźć można taką grupę miast wojewódzkich, w przypadku których mamy do czynienia z bardzo długotrwałym utrzymywaniem się dzietności na bardzo niskim poziomie. Przede wszystkim wymienić trzeba Opole, które tak naprawdę w długiej perspektywie ma najgorsze wartości współczynnika dzietności, ale oprócz tego też Wrocław, Łódź i w pewnym stopniu Warszawa” &#8211; dodał.</p>
</blockquote>
<p>Jednak w przypadku Warszawy, po kilkunastu latach bardzo niskiej dzietności, w ciągu ostatnich lat zaczyna się ona wyraźnie odbudowywać. „W 2016 r. osiągnęła ona taki poziom (ponad 1.,4), jakiego w zasadzie od 1988 roku nie dało się zaobserwować” &#8211; zaznaczył ekspert.</p>
<blockquote><p>Zdaniem demografa główne czynniki sprawiające, że kobiety mieszkające w dużych i wielkich miastach mają mniej dzieci to: poziom wykształcenia oraz poziom aktywności zawodowej. „Są to powiązane ze sobą dwa czynniki, które z kolei rzutują na to, iż kobiety są jakby mniej skłonne do posiadania, zwłaszcza większej liczby, potomstwa&#8221; &#8211; dodał prof. Szukalski.</p>
</blockquote>
<p>Jak wyjaśnił, można też mówić o zróżnicowaniu przestrzennym dzietności. Stolice województw w dużym stopniu odzwierciedlają preferencje prokreacyjne typowe dla swoich regionów. Stąd m.in. bardzo dobra pozycja Gdańska (wskaźnik dzietności ponad 1,5 w 2016 r.), mającego wielkie zaplecze w postaci Kaszub &#8211; tych kilka powiatów z reguły znajduje się na pierwszych pozycjach w Polsce, jeśli chodzi o poziom dzietności.</p>
<p>Demograf w najbliższej przyszłości spodziewa się wzrostu dzietności w dużych miastach. „Zdaje się, że wreszcie poprawa sytuacji na rynku pracy umożliwia coraz większej liczbie osób &#8211; bynajmniej nie tych najmłodszych, tylko tych po trzydziestce &#8211; stwierdzenie, że jeśli nie teraz, to kiedy. A zatem spodziewam się, że te ostatnie w miarę liczne roczniki urodzone w drugiej połowie lat 80. będą chciały na masową skalę w pełni zrealizować swoje plany prokreacyjne” &#8211; ocenił prof. Szukalski.</p>
<p><em>szu/ agt/, PAP Nauka w Polsce</em></p>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/w-duzych-miastach-polski-przybedzie-dzieci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Będzie coraz mniej ludzi w miastach</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/bedzie-coraz-mniej-ludzi-w-miastach/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/bedzie-coraz-mniej-ludzi-w-miastach/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 24 Sep 2026 00:02:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Karol Pisarski</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[demografia]]></category>
		<category><![CDATA[ludność w miastach]]></category>
		<category><![CDATA[miasta]]></category>
		<category><![CDATA[wyludnione miasta]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29238</guid>
		<description><![CDATA[W ciągu najbliższych 30 lat wszystkie spośród 66 największych miast w Polsce odnotują spadek liczby ludności. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Populacja Zabrza, Bytomia, Świętochłowic czy Tarnowa może skurczyć się nawet o połowę &#8211; wynika z prognoz Instytutu Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania PAN.</h3>
<div>
<p>Prof. Przemysław Śleszyński z PAN, który na potrzeby resortu rozwoju opracował listę 122 miast średnich wymagających szczególnego wsparcia państwa, w związku z tą analizą oszacował również spadek liczby ludności w 66 miastach na prawach powiatu. Chodzi głównie o dawne stolice województw oraz miasta powyżej 100 tys. mieszkańców.</p>
<blockquote><p>Prognozy dotyczą spadku liczby ludności do 2050 r., a w przeciwieństwie do kalkulacji Głównego Urzędu Statycznego, wyliczenia uwzględniają nierejestrowaną emigrację zagraniczną.</p>
</blockquote>
<p>Jak wynika z tych szacunków, największy procentowy ubytek liczby ludności dotyczył będzie Zabrza, w którym ludność zmniejszy się o 89,8 tys. (51,2 proc.). Ze 175,6 tys. osób zamieszkujących miasto w 2015 roku, w 2050 roku, według PAN, pozostanie jedynie 85,8 tys.</p>
<p><strong>Ponad 170-tys. Bytom w połowie stulecia ma liczyć zaledwie 86,8 tys. mieszkańców (spadek o 49,2 proc.). Podobna skala depopulacji dotyczyć ma Świętochłowic (49,2 proc.) i Tarnowa (48,2 proc.). Wysokie spadki ludności przewidywane są także w Łomży (44,4 proc.) i Sopocie (42,5 proc.).</strong></p>
<blockquote><p>W przypadku 18 miast będących stolicami województw, w najwyższym stopniu wyludni się Opole, w którym liczba mieszkańców obniży się z 119 tys. do 72,8 tys. (38,8 proc.). Ponad jedną trzecią ludności stracą Kielce oraz Łódź.</p>
</blockquote>
<p>Depopulacja w najmniejszym stopniu dotknąć ma Warszawę. Ludność stolicy w ciągu najbliższych trzech dekad może zmniejszyć się do 1 695 tys. (spadek o 2,2 proc.). Relatywnie niewielki spadek (o 4,3 proc.) dotyczyć ma również Rzeszowa. W trzecim od końca Krakowie będzie to już 11,3 proc., a we Wrocławiu &#8211; 13 proc.</p>
<p><strong>Jak podkreślił prof. Śleszyński, spadek liczby ludności w Polce może być jednym z największych na świecie. Zastrzegł przy tym, że depopulacja samych miast będzie wynikała po części z przenoszenia się ich mieszkańców na przedmieścia.</strong></p>
<blockquote><p>Według szacunków naukowca zawartych w ekspertyzie &#8211; o ile nie nastąpi silniejsza imigracja z zagranicy lub reemigracja osób, które wyjechały z Polski po 1990 r. &#8211; ludność naszego kraju może spaść nawet do 31 mln w ciągu 30-35 lat. „Spadek o 6-7 mln, czyli o jedną piątą, to będzie katastrofa. Proporcjonalnie będzie to jeden z największych spadków na świecie” – powiedział profesor.</p>
</blockquote>
<p>Oficjalne prognozy GUS mówią o ubytku ludności rzędu 4,4 mln &#8211; do 34 mln. Zdaniem prof. Śleszyńskiego dane są jednak niedoszacowane. Nawet 2-3 mln ludzi figuruje bowiem w rocznikach statystycznych, choć tak naprawdę nie mieszkają w kraju, a zakłada się, że większość z nich nie wróci.</p>
<blockquote><p>„Polska generalnie jest krajem, z którego ludzie emigrują, ale nie zdarzyło się, żeby tak dużo osób wyjechało w tak krótkim czasie, jak po 1990 r. Ten exodus jest największy w historii naszego kraju” – zaznaczył.</p>
</blockquote>
<p>Zjawisko masowej emigracji prof. Śleszyński łączy z falowaniem wyżów i niżów demograficznych. Jak wyjaśnił, po II wojnie światowej w Polsce odnotowano bardzo duży, kompensacyjny wyż demograficzny, o sile niespotykanej w innych częściach Europy. Osoby urodzone w tym wyżu decydowały się na własne potomstwo w latach 70. i 80. Wtedy też miał miejsce drugi wyż, który wchodził na rynek pracy po 1995 r., co zbiegło się w czasie najpierw z trudnym okresem transformacji i wysokim bezrobociem, a później z akcesją do Unii Europejskiej i otwarciem tamtejszych atrakcyjnych rynków pracy. „Ten drugi wyż nie urodził już dzieci po 2000 r. w tak dużym stopniu, jak ich rodzice, wręcz przeciwnie, dzietność spadła do poziomów najniższych na świecie” &#8211; powiedział prof. Śleszyński.</p>
<blockquote><p>Ocenił, że obecnie dzietność nie pozwala na zastępowalność pokoleń, mimo wyraźnego pozytywnego wpływu programu Rodzina 500+. Jego zdaniem w tej sytuacji optymizmem napawa natomiast notowane od pewnego czasu przyśpieszenie wzrostu gospodarczego, co widać wyraźnie po liczbie miejsc pracy i wzroście płac.</p>
</blockquote>
<p>W jego ocenie od samego spadku liczby ludności groźniejsze jest bowiem starzenie się populacji i uwidaczniająca się luka podażowa na rynku pracy, która w perspektywie roku 2050 może wynieść od 2 do nawet 7 mln pracowników, przy czym najbardziej realna jest liczba 3-4 mln.</p>
<p><strong>„Wierzę, że ekonomia wygra i katastrofa demograficzna ostatecznie w Polsce nie nastąpi właśnie z tego powodu. Dzięki zasysaniu siły roboczej Polska zasili się pewną liczbą imigrantów, a być może reemigracją Polaków, którzy wyjechali za chlebem po 1990 r., a także licznej Polonii &#8211; ocenił prof. Śleszyński.</strong></p>
<p><em>Mateusz Kicka (PAP), kic/ woj/ skr/, PAP Nauka w Polsce</em></p>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/bedzie-coraz-mniej-ludzi-w-miastach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Więcej miast, mniej dzieci</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/wiecej-miast-mniej-dzieci/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/wiecej-miast-mniej-dzieci/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 13 Feb 2026 01:38:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Edyta Nowicka</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[demografia]]></category>
		<category><![CDATA[kryzys demograficzny]]></category>
		<category><![CDATA[ludzie]]></category>
		<category><![CDATA[przyrost ludności]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój miast]]></category>
		<category><![CDATA[urbanizacja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29474</guid>
		<description><![CDATA[Średnio każdego dnia w Europie zabudowywany jest obszar wielkości ponad 250 boisk piłkarskich. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>A w Polsce wzrost obszarów zurbanizowanych przewyższa przyrost liczby ludności &#8211; informuje Uniwersytet Warszawski, podsumowując międzynarodowe badanie.</h3>
<div>
<p>W ramach międzynarodowego badania ESPON-SUPER naukowcy z kilku europejskich krajów przeanalizowali procesy urbanizacyjne w Europie z perspektywy celów zrównoważonego rozwoju. W badaniach brali udział naukowcy z Centrum Europejskich Studiów Regionalnych i Lokalnych EUROREG Uniwersytetu Warszawskiego.</p>
<p>Jak podsumowuje UW w komunikacie na swojej stronie (https://www.uw.edu.pl/europejska-przestrzen-badanie-espon-super/), badania te pokazały m.in., że między 2000 a 2018 rokiem aż 1,25 miliona hektarów terenów naturalnych, zielonych i rolniczych zostało przekształconych w obszary zabudowane.</p>
<blockquote><p>Według analiz Polska jest krajem o jednym z największych w Europie nasileniu procesów urbanizacyjnych, obejmujących zarówno rozwój zabudowy mieszkaniowej czy przemysłowej, jak i infrastruktury drogowej. W niektórych obszarach, zwłaszcza wokół największych polskich miast, proces ten osiągał tempo ponad 2 hektarów dziennie (mniej więcej tyle, co 3 boiska piłkarskie).</p>
</blockquote>
<p>Jednocześnie w naszym kraju wyjątkowo niski, w porównaniu z innymi krajami europejskimi, był udział zielonych terenów miejskich w ogólnej powierzchni nowych obszarów zurbanizowanych. Dla Polski charakterystyczne jest też to, że przyrost terenów zabudowanych nastąpił po wstąpieniu do Unii Europejskiej, a procesu tego nie zahamował kryzys z 2008 roku.</p>
<blockquote><p>Tym, co wyróżnia Polskę na tle niemal wszystkich innych krajów europejskich jest także wzrost obszarów zurbanizowanych przewyższający przyrost liczby ludności. W województwach mazowieckim, pomorskim, wielkopolskim czy małopolskim procesy te występują w warunkach przyrostu liczby ludności, podczas gdy na większości pozostałych obszarów naszego kraju przyrost terenów zurbanizowanych odbywa się pomimo malejącej populacji.</p>
</blockquote>
<p>&#8222;Należy pamiętać, że przestrzeń jest zasobem ograniczonym, którego zagospodarowanie jest co do zasady długotrwałe. Domy, fabryki czy drogi, które dziś powstają zostaną z nami na dekady i pokolenia. Niezwykle istotne jest zatem myślenie o rozwoju obszarów zabudowanych z uwzględnieniem prognoz demograficznych. W przypadku terenów o kurczącej się populacji wskazane byłoby nie tylko zahamowanie tempa przyrostu nowych obszarów zurbanizowanych, ale wręcz renaturalizacja niektórych już zagospodarowanych terenów&#8221; – komentuje cytowana na stronie UW uczestniczka badań dr Dorota Celińska-Janowicz z EUROREG UW.</p>
<blockquote><p>Oprócz części analityczno-diagnostycznej zespół badawczy przeanalizował również skuteczność interwencji publicznych w zakresie zmian użytkowania ziemi z perspektywy realizacji celów zrównoważonego rozwoju.</p>
</blockquote>
<p>Choć z pozoru najbardziej oczywistym rozwiązaniem jest ograniczanie procesów urbanizacji i zagospodarowywania terenów rolniczych i zielonych, to jednak analiza porównawcza przeprowadzona w skali całej Europy wykazała, że takie polityki mogą skutkować niekorzystnymi zjawiskami w sferze społecznej czy gospodarczej. Mogą to być np. ograniczenie dostępności mieszkań dla grup mniej zamożnych czy zmniejszenie dochodów ze sprzedaży ziemi wśród rolników.</p>
<blockquote><p>&#8222;Racjonalne gospodarowanie przestrzenią jest trudnym, ale koniecznym zadaniem. Aby pogodzić interesy społeczne, gospodarcze i środowiskowe w kolejnych latach należy zwiększyć wykorzystanie terenów poprzemysłowych, dbać o zwartość zabudowy, a także unikać nowych inwestycji na terenach oddalonych od istniejącej infrastruktury liniowej&#8221; – mówi kolejny uczestnik badań, dr Adam Płoszaj.</p>
</blockquote>
<p>Spośród naukowców UW w badaniach oprócz dr Celińskiej-Janowicz i dr. Płoszaja, udział wzięli również dr Katarzyna Wojnar oraz Magda Grabowska.</p>
<p>Projekt Sustainable Urbanization and land-use Practices in European Regions (SUPER https://www.espon.eu/super) został zrealizowany w ramach programu ESPON – finansowanego przez Komisję Europejską programu badań przestrzeni europejskiej. Celem ESPON jest diagnozowanie dynamiki procesów społeczno-gospodarczych europejskich regionów oraz formułowanie rekomendacji wspierających projektowanie polityk publicznych opartych na dowodach.</p>
<p><em>PAP &#8211; Nauka w Polsce, lt/ agt/</em></p>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/wiecej-miast-mniej-dzieci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Polki rodzą mniej dzieci. Dlaczego?</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/polki-rodza-mniej-dzieci-dlaczego/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/polki-rodza-mniej-dzieci-dlaczego/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 18 Nov 2021 01:39:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Prochowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[demografia]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci w Polsce]]></category>
		<category><![CDATA[dzietność]]></category>
		<category><![CDATA[rodzenie dzieci]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29358</guid>
		<description><![CDATA[Korzystna sytuacja gospodarcza i zmiany polityki rodzinnej w ostatniej dekadzie sprzyjały zwłaszcza parom z dużych miast.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>W ciągu ostatnich kilku lat w dużych polskich miastach widać było wzrost dzietności szybszy niż w całej Polsce &#8211; mówi PAP demografka prof. Irena E. Kotowska. W jej ocenie korzystna sytuacja gospodarcza i zmiany polityki rodzinnej w ostatniej dekadzie sprzyjały zwłaszcza parom z dużych miast.</h3>
<div>
<p>Członkini Komitetu Nauk Demograficznych PAN prof. Irena E. Kotowska z Instytutu Statystyki i Demografii Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie analizowała, jak w ostatnich latach w największych polskich miastach (powyżej 100 tys. mieszkańców) zmieniała się dzietność kobiet.</p>
<blockquote><p>&#8222;Współczynnik dzietności rósł tam znacznie szybciej, niż w całej Polsce&#8221; &#8211; zauważa prof. Kotowska. &#8222;Mam jednak obawy, że te czasy już minęły&#8221; &#8211; dodaje. Jak wyjaśnia, chodzi o konsekwencje pandemii, niepewność dotyczącą dochodów, edukacji i zdrowia.</p>
</blockquote>
<p>Współczynnik dzietności określa średnią liczbę dzieci, urodzonych przez kobietę w ciągu życia, przy założeniu, że przez cały okres rozrodczy (15-49 lat) współczynniki płodności według wieku pozostają takie, jak w danym roku.</p>
<blockquote><p>Zastępowalność pokoleń gwarantuje współczynnik dzietności na poziomie 2,1, co oznacza, że na sto kobiet powinno przypadać 210 urodzeń. W Polsce od 1989 r. współczynnik dzietności nie gwarantuje zastępowalności pokoleń, a od 1998 r. przyjmuje wartości niższe od 1,5, charakteryzujące niską dzietność.</p>
</blockquote>
<p>W 2013 r. współczynnik dzietności dla całej Polski osiągnął 1,25 (125 dzieci na 100 kobiet) i do 2015 wzrósł do 1,3. Jednak od 2016 r. widać było jego wyraźniejszy wzrost &#8211; do 2017 roku, w którym osiągnął 1,45. W kolejnych dwóch latach zaczął jednak znów spadać do 1,41 w 2019 roku.</p>
<p><img src="https://naukawpolsce.pap.pl/sites/default/files/inline-images/wsp%20dzietnosci.jpg" alt="Zmiany współczynnika dzietności w latach 2012 – 2019 (wybrane miasta). Źródło prof. I.E. Kotowska na postawie danych z GUSe " /></p>
<p><em>Rys: Zmiany współczynnika dzietności w latach 2012 – 2019 w Polsce (niebieska linia) w porównaniu z miastami o liczbie mieszkańców powyżej 100 tys. (pomarańczowa) i Warszawą (szara). Źródło prof. I.E. Kotowska na postawie danych z GUS. </em></p>
<p>Nieco inaczej dane te wyglądają, jeśli pod uwagę weźmie się jedynie duże polskie miasta (powyżej 100 tys. mieszkańców), w których mieszka niecałe 11 mln osób. Tam dynamika zmian przebiegała nieco inaczej.</p>
<blockquote><p>Od 2014 r. obserwowany był systematyczny wzrost dzietności i od 2018 r. współczynnik dzietności w tych miastach jest wyższy niż w skali Polski. Według danych GUS jeszcze w 2013 r. współczynnik dzietności w dużych miastach wynosił zaledwie 1,15 wobec wartości 1,26 dla kraju, zaś w 2019 r. osiągnął wartość 1,45 wobec 1,42 dla Polski.</p>
</blockquote>
<p>Najlepiej sytuacja miała się w ośmiu dużych miastach, które w 2019 r. ze współczynnikiem dzietności wynoszącym co najmniej 1,5 wyszły poza strefę niskiej dzietności. Do takich miast należy Warszawa (1,57), Kraków (1,54) Poznań (1,51), Ruda Śląska (1,58), Koszalin (1,53) czy Wrocław (1,5). Rekordowo wysoką dzietność notował Gdańsk, gdzie w 2019 r. współczynnik wyniósł aż 1,64. Jeśli zaś chodzi o tempo wzrostu dzietności, to rekordzistą jest Opole. W 2013 r. dzietność była tam bardzo niska i wynosiła zaledwie 0,97. Potem systematycznie wzrastała do 1,6 w 2019 r.</p>
<blockquote><p>Fakt, że dzietność w dużych miastach zaczęła rosnąć stosunkowo szybciej, ma &#8211; między innymi &#8211; związek z niezłą sytuacją ekonomiczną &#8211; mówi prof. Kotowska. Chodzi o poprawę sytuacji na rynku pracy i wzrost wynagrodzeń. Jej zdaniem, znaczenie miały też nowe rozwiązania polityki rodzinnej wdrażane w skali kraju i na poziomie samorządów.</p>
</blockquote>
<p>Jeśli chodzi o działania samorządowe, to np. do demograficznego sukcesu Opola mógł się przyczynić prowadzony tam od 2012 r. program &#8222;Opolska Rodzina&#8221; &#8211; sugeruje badaczka. Dodaje jednak że „Specjalna Strefa Demograficzna” wdrażana od 2012 r. w województwie opolskim nie wpłynęła na znaczną poprawę dzietności w całym regionie – współczynnik dzietności wzrósł z 1,1 w 2014 r. do 1,27 w 2019 r.</p>
<blockquote><p>Podsumowując zmiany w polityce rodzinnej po 2008 r., prof. Kotowska przypomina, że wydłużono urlopy macierzyńskie, wprowadzając też dodatkowy urlop macierzyński do ewentualnego wykorzystania bezpośrednio po urlopie podstawowym, a także wprowadzono urlopy ojcowskie. Coraz lepszy był dostęp do usług edukacyjno-opiekuńczych.</p>
</blockquote>
<p>&#8222;Kolejna fala zmian po 2013 roku przyniosła rozwiązania, które miały ułatwić rodzicom łączenie pracy zawodowej z życiem rodzinnym, redukując koszty pośrednie, a także zmniejszyć koszty bezpośrednie wychowywania dzieci. Najważniejsze z nich dotyczyły wprowadzenia: urlopów rodzicielskich w 2013 r. (i rezygnacji z dodatkowego urlopu macierzyńskiego) i ich uelastycznienia (od stycznia 2016 r.), świadczenia rodzicielskiego (od stycznia 2016 r.), Karty Dużej Rodziny (wprowadzona w czerwcu 2014 r. z pełnym systemem zniżek w skali kraju obowiązującym od stycznia 2015 r.), mechanizmu „złotówka za złotówkę” (od stycznia 2016 r.), modyfikacji ulg podatkowych na dzieci (2013 r. i 2015 r.) oraz weryfikacji kryterium dochodowego i podniesienia świadczeń rodzinnych od listopada 2015 r. W 2013 r. wprowadzono rządowy program in vitro, który obowiązywał do 2016 r.” &#8211; wymienia.</p>
<p>&#8222;Były to rozwiązania, które pokazywały, że inaczej niż dotąd myśli się o polityce rodzinnej. Zmieniły one klimat dla rodziny&#8221; &#8211; komentuje.</p>
<p>W 2016 roku pojawił się Program Rodzina 500 Plus. &#8222;Ten silny transfer finansowy wsparł materialnie rodziny, zwłaszcza z dwójką i większą liczbą dzieci&#8221; &#8211; ocenia prof. Kotowska. Jednak według niej nie spełnił oczekiwań dotyczących trwałego wpływu na prokreację wyrażanych przez jego autorów. I dodaje: &#8222;Zauważalny wzrost dzietności w skali całej Polski wystąpił jedynie w latach 2016-2017 wskutek wzrostu liczby urodzeń drugiego i trzeciego dziecka&#8221;.</p>
<blockquote><p>Według demografki zmiany polityki rodzinnej, zwłaszcza te od 2013 r. , mogły się przyczynić do poprawy dzietności w dużych miastach. &#8222;Zestaw proponowanych rozwiązań miał znaczenie dla określonej grupy osób &#8211; par, w których oboje rodziców chciało łączyć pracę zawodową z życiem rodzinnym, miały dostęp do żłobków i przedszkoli, a wynagrodzenia obojga gwarantowały odpowiedni status materialny rodziny&#8221; &#8211; mówi badaczka. Ponadto w dużych miastach jest lepszy dostęp do usług zdrowotnych, których znaczenie dla zdrowia reprodukcyjnego wzrasta.</p>
</blockquote>
<p>Prof. Kotowska przyglądała się też różnicom w tzw. wzorcu płodności według wieku w miastach, gdzie nastąpiła poprawa dzietności, i w skali kraju. Zarówno w Polsce jak i w miastach coraz więcej kobiet zostaje matkami w późniejszym wieku. W latach 2013-2019 w skali kraju płodność kobiet rodzących w wieku 20-24 lat utrzymywała się mniej więcej na stałym poziomie (było to 47 urodzeń na 1000 kobiet), natomiast wzrosła płodność kobiet w wieku 25-29 lat (z 86 do 97 urodzeń na 1000 kobiet), kobiet w wieku 30-34 lat (z 69 do 85) oraz 35-39 lat (z 30 do 38).</p>
<p><img src="https://naukawpolsce.pap.pl/sites/default/files/inline-images/wsp_plodnosci_wiek.jpg" alt="Wzorzec płodności według wieku (urodzenia na 1000 kobiet w danej grupie wieku)" /></p>
<p><em>Rys: Wzorzec płodności w Polsce według wieku (urodzenia na 1000 kobiet w danej grupie wieku). Widać wyraźny wzrost płodności w grupach 25-29 i 30-34 lata, spadek w 2019 r. Stały wzrost płodności wśród kobiet powyżej w wieku 35 +. Źródło prof. I.E. Kotowska na postawie danych z GUS. </em><em> </em></p>
<p>Te zmiany wzorca płodności wyraźnie widać w większych miastach, przy czym współczynniki płodności w grupach wieku 25-29, 30-34 i 35-39 lat są wyższe od obserwowanych dla całej Polski. Wyższa płodność kobiet w tym wieku jest szczególnie widoczna w miastach, które nie mają niskiej dzietność. Wśród tych miast Warszawa wyróżnia się tym, że najwyższe natężenie urodzeń dotyczy kobiet w wieku 30-34 lat (107 urodzeń na 1000 kobiet). Odkładanie macierzyństwa nie musi więc oznaczać niższej dzietności &#8211; komentuje prof. Kotowska.</p>
<p><img src="https://naukawpolsce.pap.pl/sites/default/files/inline-images/wsp_plodnosci_miasta.jpg" alt="Wzorzec płodności według wieku (urodzenia na 1000 kobiet w danej grupie wieku)" /></p>
<p><em>Rys: Wzorzec płodności według wieku (urodzenia na 1000 kobiet w danej grupie wieku) w 2019 r. w wybranych dużych polskich miastach. Źródło prof. I.E. Kotowska na postawie danych z GUS. </em></p>
<blockquote><p>Badaczka przyjrzała się też, jaka była struktura urodzeń według kolejności urodzenia. W latach 2014-2019 w skali kraju spadał udział urodzeń pierwszego dziecka na rzecz wzrostu urodzeń drugiego dziecka (do 2017 r.) i urodzeń trzeciego dziecka. Natomiast w miastach, które opuściły strefę niskiej dzietności, dał się zauważyć wzrost odsetka urodzeń pierwszych i trzecich, a spadek udziału urodzeń drugich. Zauważalna poprawa dzietności nastąpiła zatem głównie z powodu decyzji, aby zostać rodzicem oraz o powiększeniu rodziny o trzecie dziecko.</p>
</blockquote>
<p>Dzieci w tych miastach rodziły, jak w całej Polsce, w związkach małżeńskich. Odsetek urodzeń pozamałżeńskich pozostawał w przedziale 25 – 33 proc., poza Krakowem (19 proc.) i Koszalinem (45 proc.).</p>
<p><img src="https://naukawpolsce.pap.pl/sites/default/files/inline-images/urodzenia%20pozama%C5%82%C5%BCe%C5%84skie.jpg" alt="Dzietność w miastach 100+ i odsetek urodzeń pozamałżeńskich, 2019 " /></p>
<p><em>Rys.: Dzietność w wybranych miastach 100 tys. +  i odsetek  urodzeń pozamałżeńskich w 2019 Źródło prof. I.E. Kotowska na postawie danych z GUS. </em></p>
<blockquote><p>&#8222;Z badań, również międzynarodowych &#8211; wynika, że dzieci pojawiają się częściej w rodzinach z obojgiem pracujących rodziców, gdzie jest dobry dostęp do usług opiekuńczo-edukacyjnych, a także do usług zdrowotnych, zwłaszcza związanych z ciążą i porodem&#8221; &#8211; wymienia badaczka. Zaznacza jednak, że te ustalenia dotyczą przeszłości – świata przed pandemią.</p>
</blockquote>
<p>Wyraża ona obawy, iż dzietność może spadać w 2019 r. i latach następnych. Z najnowszych danych GUS wynika, że od stycznia do sierpnia tego roku w Polsce urodziło się 241 tys. dzieci. W analogicznym okresie w 2019 r. było ich o blisko 12 tys. więcej (252,5 tys. dzieci). Uważa, że w bieżącym roku urodzi się mniej dzieci, niż w minionym. Jej zdaniem wiosenny lock-down (i fakt, że partnerzy spędzali ze sobą więcej czasu) raczej nie przełoży się na wzrost urodzeń.</p>
<p>&#8222;Podczas pandemii wzrasta niepewność, która jest bardzo poważnym czynnikiem hamującym prokreację. Niepewność związana jest nie tylko z własną sytuacją zdrowotną i obawami o zdrowie bliskich, czy z sytuacją finansową gospodarstwa domowego i obawami o pracę, ale także z szerzej postrzeganymi skutkami zarządzania kryzysem wywołanym pandemią. Nie bez znaczenia pozostaje społeczna dyskusja o zmianach klimatu” &#8211; zauważa.</p>
<blockquote><p>„Negatywny wpływ na dzietność może mieć też orzeczenie TK dotyczące przerywania ciąży, które zasadniczo zmienia klimat dyskusji o prokreacji&#8221; &#8211; uważa ekspertka. W jej ocenie jest to fundamentalna zmiana okoliczności, w jakich będą podejmowane decyzje o dzieciach. Demografka uwypukla konieczność prowadzenia teraz odpowiednich badań w Polsce. „Będzie to kontynuacja programu badań nad rodzinami i generacjami realizowanymi w Instytucie” &#8211; mówi.</p>
</blockquote>
<p>Prof. Kotowska zaznacza, że dla poprawy dzietności coraz większe znaczenie mają urodzenia kobiet w wieku 30-34 lat, a także 35-39 lat. &#8222;Ale wraz ze wzrostem wieku mogą się pojawić znaki zapytania dotyczące zdrowia dziecka i matki. Znaczenie czynników zdrowotnych dla prokreacji, w tym trudności z poczęciem nie tylko pierwszego dziecka potwierdzają badania prowadzone w zespole demografów Instytutu Statystyki i Demografii&#8221; &#8211; mówi.</p>
<blockquote><p>„Poza tym z naszych badań i rozmów z lekarzami wynika, że młodzi ludzie mają coraz większą świadomość nowoczesnej oferty medycznej dotyczącej niepłodności oraz potencjalnych zagrożeń związanych z ciążą i zdrowiem dziecka. A dostęp do badań prenatalnych może sprzyjać rozwiewaniu obaw związanych z decyzją o rodzicielstwie. Po orzeczeniu TK do osób, które chcą być rodzicami, płynie jednak przekaz, że ich decyzja już się nie liczy&#8221; &#8211; mówi demograf.</p>
</blockquote>
<p>Jak zaznacza, to tylko jeden z przykładów ilustrujących pogorszenie w Polsce dostępu do usług związanych ze zdrowiem reprodukcyjnym. Wśród innych wymienia trudny dostęp do antykoncepcji, pigułki dzień po, dostęp do metod leczenia niepłodności i atmosferę wokół badań prenatalnych. Kwestie dostosowania infrastruktury zdrowotnej do zmiany zachowań prokreacyjnych i potrzeb związanych ze zdrowiem reprodukcyjnym oraz znaczenia upowszechniania wiedzy o uwarunkowaniach zdrowia reprodukcyjnego i jego zagrożeń nie były dotychczas właściwie ujmowane w polityce rodzinnej.</p>
<p>&#8222;Tymczasem dostęp do usług związanych ze zdrowiem reprodukcyjnym zdecydowanie może sprzyjać prokreacji. To potwierdzają badania w innych krajach (https://www.sciencedirect.com/science/article/abs/pii/S1472648318300397)&#8221; &#8211; komentuje.</p>
<p>Profesor tłumaczy, że osoby z dużych miast łatwiej radzą sobie z utrudnieniami dotyczącymi zdrowia reprodukcyjnego &#8211; mają łatwiejszy dostęp do klinik zajmujących się leczeniem niepłodności, badań prenatalnych czy prywatnej opieki zdrowotnej.</p>
<blockquote><p>&#8222;Jeśli wziąć pod uwagę usługi związane ze zdrowiem reprodukcyjnym, sytuacja młodych osób w dużych miastach jest lepsza&#8221; &#8211; podsumowuje prof. Kotowska. Jej zdaniem, może to być jeden z wielu czynników sprzyjających zaobserwowanemu wzrostowi dzietności wśród mieszkańców dużych miast. (PAP)</p>
</blockquote>
<p><em>Autorka: Ludwika Tomala</em></p>
<p><em>PAP Nauka w Polsce, lt/ zan/</em></p>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/polki-rodza-mniej-dzieci-dlaczego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Więcej dzieci w miastach</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/wiecej-dzieci-w-miastach/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/wiecej-dzieci-w-miastach/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 31 May 2018 18:12:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Julia Nieznalska</dc:creator>
				<category><![CDATA[okiem specjalisty]]></category>
		<category><![CDATA[demografia]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci w miastach]]></category>
		<category><![CDATA[dzietność w Polsce]]></category>
		<category><![CDATA[rodzenie dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[rodzice]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=25710</guid>
		<description><![CDATA[W najbliższej przyszłości należy spodziewać się wzrostu dzietności w dużych miastach w Polsce. Jednak mimo tego wzrostu liczba ludności w długim okresie, w zdecydowanej większości miast wojewódzkich, będzie spadać – mówi demograf, prof. Piotr Szukalski z Uniwersytetu Łódzkiego.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>„Ta dzietność w długim okresie i tak nie zapewni nam prostej zastępowalności pokoleń, zaś napływ nowej ludności do tych miast jest zbyt mały, aby zrekompensować niewystarczającą liczbę urodzeń” &#8211; dodał ekspert.</p>
<p>Prof. Szukalski przypomniał, że współczynnik dzietności teoretycznej (płodności całkowitej), mówi o spodziewanej średniej liczbie potomstwa wydanego na świat przez typową kobietę, w sytuacji braku przez dłuższy czas zmian zachowań rozrodczych.</p>
<p>W ciągu ostatnich 30 lat w Polsce dzietność podlegała bardzo dużym zmianom. Zdaniem demografa o ile w końcówce istnienia PRL-u dzietność zapewniała mniej więcej prostą zastępowalność pokoleń, czyli jej wskaźnik kształtował się na poziomie 2,1, o tyle po 1988 r. zaczęła się bardzo szybko obniżać.</p>
<p>W wielkich miastach już wcześniej była niższa niż poziom prostej zastępowalności pokoleń. W końcówce lat 80. w żadnym dużym mieście dzietność nie przekraczała poziomu 1,8.</p>
<p>Potem nastąpiło kilkanaście lat, w których dzietność, zarówno w skali Polski, jak i w miastach wojewódzkich, tylko stale się obniżała, osiągając w latach 2002-2005, w przypadku dużych i wielkich miast, swoje minima. Wówczas wskaźnik dzietności w większości tych miast wahał się na poziomie 0,9-1,1.</p>
<p>„Poprawa sytuacji na rynku pracy, boom gospodarczy, który występował zwłaszcza w latach 2006-08, pociągnął wzrost poziomu dzietności, po czym wraz ze spowolnieniem gospodarczym dzietność w tych największych miastach troszkę się obniżyła. Jednak od 3-4 lat widać wyraźnie jest przyspieszenie i podwyższanie się tej wartości” &#8211; ocenił prof. Szukalski.</p>
<p>W 2016 r. &#8211; według danych GUS – współczynnik dzietności w miastach wojewódzkich wahał się od 1,17 w Olsztynie i w Kielcach do 1,41 w Warszawie i 1,51 w Gdańsku.</p>
<p>W całym okresie ostatnich 30 lat wśród dużych miast są takie, z którymi los demograficzny obszedł się łaskawiej, ale i takie, które miały znacznie gorzej. Zdaniem demografa w najlepszej sytuacji pod względem dzietność są takie miasta jak Gdańsk, Rzeszów, Toruń i Gorzów Wielkopolski.</p>
<p>„Jednocześnie znaleźć można taką grupę miast wojewódzkich, w przypadku których mamy do czynienia z bardzo długotrwałym utrzymywaniem się dzietności na bardzo niskim poziomie. Przede wszystkim wymienić trzeba Opole, które tak naprawdę w długiej perspektywie ma najgorsze wartości współczynnika dzietności, ale oprócz tego też Wrocław, Łódź i w pewnym stopniu Warszawa” &#8211; dodał.</p>
<p>Jednak w przypadku Warszawy, po kilkunastu latach bardzo niskiej dzietności, w ciągu ostatnich lat zaczyna się ona wyraźnie odbudowywać. „W 2016 r. osiągnęła ona taki poziom (ponad 1.,4), jakiego w zasadzie od 1988 roku nie dało się zaobserwować” &#8211; zaznaczył ekspert.</p>
<p>Zdaniem demografa główne czynniki sprawiające, że kobiety mieszkające w dużych i wielkich miastach mają mniej dzieci to: poziom wykształcenia oraz poziom aktywności zawodowej. „Są to powiązane ze sobą dwa czynniki, które z kolei rzutują na to, iż kobiety są jakby mniej skłonne do posiadania, zwłaszcza większej liczby, potomstwa&#8221; &#8211; dodał prof. Szukalski.</p>
<p>Jak wyjaśnił, można też mówić o zróżnicowaniu przestrzennym dzietności. Stolice województw w dużym stopniu odzwierciedlają preferencje prokreacyjne typowe dla swoich regionów. Stąd m.in. bardzo dobra pozycja Gdańska (wskaźnik dzietności ponad 1,5 w 2016 r.), mającego wielkie zaplecze w postaci Kaszub &#8211; tych kilka powiatów z reguły znajduje się na pierwszych pozycjach w Polsce, jeśli chodzi o poziom dzietności.</p>
<p>Demograf w najbliższej przyszłości spodziewa się wzrostu dzietności w dużych miastach. „Zdaje się, że wreszcie poprawa sytuacji na rynku pracy umożliwia coraz większej liczbie osób &#8211; bynajmniej nie tych najmłodszych, tylko tych po trzydziestce &#8211; stwierdzenie, że jeśli nie teraz, to kiedy. A zatem spodziewam się, że te ostatnie w miarę liczne roczniki urodzone w drugiej połowie lat 80. będą chciały na masową skalę w pełni zrealizować swoje plany prokreacyjne” &#8211; ocenił prof. Szukalski.</p>
<p><em>Źródło: PAP Nauka w Polsce</em></p>
<p></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/wiecej-dzieci-w-miastach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->