<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; dziecko w związku</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/dziecko-w-zwiazku/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Tue, 15 Sep 2026 23:37:06 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Związek a dziecko</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/szczesliwy-zwiazek-to-szczesliwe-dziecko/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/szczesliwy-zwiazek-to-szczesliwe-dziecko/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 12 Sep 2014 02:29:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[okiem specjalisty]]></category>
		<category><![CDATA[dziecko a związek]]></category>
		<category><![CDATA[dziecko w związku]]></category>
		<category><![CDATA[para a związek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=15873</guid>
		<description><![CDATA[Pojawienie się dziecka to nie tylko ogromna radość, ale też poważny test dla związku. – Młodzi rodzice nie koncentrujcie się wyłącznie na dziecku. Dbajcie też o siebie i swoją relację. Wasz szczęśliwy związek to najcenniejszy życiowy podarunek, jaki możecie dać swojemu dziecku – mówi warszawska seksuolożka Anna Golan
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Narodziny dziecka kojarzą się z jedną z najbardziej radosnych sytuacji w życiu, pani jednak mówi, że dla większości par to wręcz sytuacja kryzysowa.</strong><br />
 <strong>Anna Golan:</strong> No cóż, to nie jest tylko moja opinia. Potwierdza to praktycznie każda para, z którą rozmawiałam. Narodziny dziecka to tak ogromna zmiana, tak nowa i absorbująca sytuacja, że najczęściej wywołuje przejściowy kryzys w związku. Część par przechodzi go pozytywnie, części jednak się to nie udaje.</p>
<p><strong>Czy ten kryzys jest czymś nieuniknionym, czy debiutujący rodzice gdzieś popełniają błąd?</strong><br />
 Często mamy błędne wyobrażenia o tym, jak to jest być rodzicem. Niektóre pary mają też taki pomysł, że posiadanie dziecka, to dobry sposób na stagnację w związku. Że dzięki temu trwale przywiążemy do siebie męża, czy żonę. I rzeczywiście początkowo może tak być. Wraz z oczekiwaniem, a później narodzinami dziecka, u mężczyzny pojawia się silny instynkt chronienia kobiety, podejmujemy też wtedy mnóstwo wspólnych decyzji, to z całą pewnością bardzo zbliża. Zdarza się też, że podejmujemy decyzję o założeniu rodziny nie dlatego, że naprawdę pragniemy dziecka, ale dlatego, że ulegamy presji otoczenia, namowom rodziny, czy też obawom, że za chwilę wiek już nam na to nie pozwoli.</p>
<p><strong>A czy z pani obserwacji wynika, że Polacy bardziej świadomie podejmują dziś tę decyzję?</strong><br />
 Zdecydowanie tak. Polacy o wiele częściej planują dziś dziecko niż kiedyś. Po pierwsze coraz później wchodzą w stałe związki, stawiając na pierwszym miejscu bezpieczeństwo ekonomiczne i karierę zawodową. Bardziej świadomie rozważają też aspekty finansowe, jakie wiążą się z posiadaniem dziecka. Dlatego coraz więcej par w Polsce, szczególnie w dużych miastach, decyduje się na dziecko po osiągnięciu emocjonalnej dojrzałości, mając już powyżej 30 lat.</p>
<p><strong>Wróćmy do kwestii rozwiązywania kryzysu. Podczas walentynkowej akcji „Zakochany rodzic”, jaką przeprowadziła na swoim fan page NUK Polska, toczyło się wiele rozmów na temat związku i zmian, jakie zachodzą po pojawieniu się dziecka. I choć większość z nich to szczere pochwały dla mężczyzn, to jednak pojawiły się też głosy, że po urodzeniu dziecka mamy czują się opuszczone przez swoich partnerów. Czy to częsta sytuacja?</strong><br />
 Nowa sytuacja, jaką są narodziny dziecka z pewnością weryfikuje to na ile nasz związek jest partnerski. Mężczyzna może mieć wtedy tendencję do zbytniego skupiania się na tym co traci, np. że musi zaakceptować, iż na jakiś czas seks schodzi w związku na dalszy plan. Kobieta z kolei może przesadzić i tak bardzo skupić się na macierzyństwie, że zapomni o partnerstwie. Ale moim zdaniem stereotyp mężczyzny „uciekającego” od odpowiedzialności potwierdza się dziś o wiele rzadziej niż kiedyś.</p>
<p><strong>Współcześni ojcowie nie „uciekają”?</strong><br />
 Ojcostwo zmienia się z pokolenia na pokolenie. W małżeństwach naszych dziadków małe dziecko faktycznie najczęściej było domeną kobiety. Mężczyzna „wkraczał” w proces wychowania dopiero wtedy, kiedy dziecko zaczynało już być bardziej świadome. Dziś ojcowie zaczynają się angażować w wychowanie dziecka o wiele wcześniej. Nierzadko wręcz domagają się równych praw w tym względzie. Dlatego źródeł problemów, o których tu mówimy upatrywałabym raczej w braku zrozumienia wzajemnych potrzeb. Mężczyzna skupiony na zapewnieniu rodzinie bezpieczeństwa finansowego, może nie doceniać pracy, jaką wykonuje kobieta, która przecież „tylko” zajmuje się dzieckiem. Rodzice zaczynają przerzucać się obowiązkami i wypominać sobie czas, którego nie spędzają na opiece nad dzieckiem. To bardzo niedobra sytuacja.</p>
<p><strong>Jak sobie z nią poradzić? </strong><br />
 Przede wszystkim trzeba jej zapobiegać. Już kiedy rozmawiamy o tym, że chcemy być rodzicami, powinniśmy mówić jak wyobrażamy sobie tę sytuację, podział obowiązków. Wiele par trafia na terapię, bo zapomina że relacja między nimi jest najważniejsza. Tak bardzo koncentrują się na dziecku, że zapominają o szerszej perspektywie. Dziecko jest przecież jedynie pewnym etapem w życiu pary. Bardzo ważnym, ale jednak etapem, który kończy się w momencie, kiedy opuszcza ono dom. A związek trwa nadal, dlatego tak ważne jest, by pamiętać o sobie nawzajem i wspierać się. Z wiekiem staje się to coraz bardziej istotne. <br />
 <strong><br />
 Dla wielu par problemy może powodować okres „abstynencji” seksualnej w okresie macierzyństwa. To także może być źródłem problemów w związku. </strong><br />
 Powodów może być tutaj więcej. Zdarza się, że wraz z wejściem w nową życiową rolę, partnerzy zaczynają być przede wszystkim rodzicami, np. rezygnują z prywatności na rzecz dziecka i przez kilka lat po urodzeniu dziecko śpi z nimi w jednym łóżku, choć w sensie wychowawczym zupełnie nie ma już takiej potrzeby. Zabójcą pożądania może być też zwracanie się do siebie per „mamusiu” „tatusiu”, zamiast dotychczasowego „kochanie”, które może prowadzić do postrzegania tej drugiej osoby, jako bliskiej i drogiej, ale aseksualnej. Niekiedy też na relacji seksualnej może negatywnie odbić się staranie się o dziecko. Kiedy przez dłuższy czas miejsce spontaniczności zajmuje seks planowany po to, żeby kobiecie udało się  zajść w ciążę. Bywa, że po takim okresie partnerzy wręcz mają dość seksu.</p>
<p><strong>Jaką receptę wypisałaby pani w takim przypadku?</strong><br />
 Być uważnym i dbać o nasz związek. Mówić sobie nawzajem o swoich oczekiwaniach, artykułować wprost, czego nam brakuje. Kiedy jesteśmy sfrustrowani, zawiedzeni, a udajemy, że wszystko jest OK, odpowiadamy za całą sytuację w takim samym stopniu jak druga strona. Ważne jest, by partnerzy rozumieli swoje oczekiwania i dogadywali się co do nich. Wcale nie jest powiedziane, że dla wszystkich ilość seksu musi przekładać się na jakość. Dla niektórych par zbliżenie raz na dwa tygodnie będzie czymś wystarczającym, ważne jest jednak, by obie strony to akceptowały.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/szczesliwy-zwiazek-to-szczesliwe-dziecko/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Oni i ono</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/oni-i-ono/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/oni-i-ono/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 20 May 2013 02:31:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>JJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[okiem specjalisty]]></category>
		<category><![CDATA[decyzja o dziecku]]></category>
		<category><![CDATA[dziecko]]></category>
		<category><![CDATA[dziecko w związku]]></category>
		<category><![CDATA[oni i ono]]></category>
		<category><![CDATA[relacje kobiet i mężczyzn]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=11746</guid>
		<description><![CDATA[Żartujemy z dzieciatymi znajomymi, że noworodki wyglądają jak kosmici – pojawia się taki nagle, ma jakieś rysy, jakiś charakter, ton głosu, potrzeby, reaguje. My mamy zapewnić warunki rozwoju, opiekować się, kochać, po to tak naprawdę, by w pewnym momencie powiedział: „No to pa!” i zniknął. O rewolucji, jaką wprowadza dziecko w związku rozmawiamy z psychologiem Piotrem Mosakiem]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn: Podobno, w każdym związku, pojawienie się dziecka oznacza kryzys. Jakiego rodzaju to kryzys?<br />
 Piotr Mosak, <a href="http://www.psycholog.com.pl/" target="_blank">Centrum Doradztwa i Terapii psycholog.com.pl:</a></strong> Przede wszystkim zamieniłbym słowo „kryzys” na „zmiana”. Pojawienie się dziecka stawia wszystko na głowie: styl życia, priorytety, czas, energię, godziny snu, ochotę na seks, możliwości, wydatki i tak dalej. To wszystko oznacza zmianę, która może doprowadzić do kryzysu, jeśli nie będziemy, jako para, rozmawiać i ustalać ważnych rzeczy. Trzeba to uświadamiać przyszłym rodzicom: „Wszystko się zmieni. Czy tego chcecie, czy nie.”</p>
<p><strong>Zmiana dotyczy bardziej kobiety czy mężczyzny?</strong><br />
 Jeśli mamy do czynienia z parą, która wspólnie dzieli trudy życia i obowiązki, to zmiana będzie dotyczyć ich obydwojga. Jeśli mąż całymi dniami pracuje, a kobieta w całości odpowiada za dom, to mężczyzna nie odczuje żadnej zmiany. No może poza taką, że w domu zrobiło się głośno i śmierdzi, a żona jest jakaś taka niewypoczęta i kiepsko wygląda, bo znowu nie zdążyła umyć włosów. I nie zawsze ma ochotę na seks, tak, jak kiedyś.</p>
<p><strong>Czy rola rodziców wpływa na nas, jako dorosłych? </strong><br />
 Nie należy sobie wmawiać, że dziecko, jako zmiana w życiu, może doprowadzić do kompletnej zmiany. To od nas zależy, na ile będzie ona głęboka. Są ludzie, którzy traktują dziecko jako broszkę, przyczepiają do chusty i jadą do Indii. Małe dziecko kompletnie nie zwraca uwagi na to, co dzieje się dookoła. Półrocznemu też nie przeszkadzają warunki zewnętrzne, więc jeśli się nie boimy i znajdziemy szpital w promieniu 100 km, to można z nim podróżować. Można chodzić do muzeum, do znajomych, zwiedzać, plażować nad rzeką, zwiedzać świat – nie ma problemu. Natomiast są ludzie, którzy uważają, że jak już ma się dziecko, to trzeba koło niego chodzić na paluszkach, w maseczkach, bo ono jest święte i należy mu zbudować świątynię oraz się podporządkować. Robi się kiepsko – nikogo się nie odwiedza, nikogo się nie zaprasza i zaczyna się wokół dziecka tworzyć sztuczną bańkę. I jest problem.</p>
<p><strong>Dlaczego? To chyba naturalne, że rodzice małych dzieci chcą więcej czasu spędzać sami ze sobą?</strong><br />
 Niekoniecznie. Mam trójkę dzieci i z każdym wychodziliśmy do znajomych. Oni też mogli nas odwiedzać, dopóki sami nie mieli pierwszego dziecka. Wtedy zaczęli mówić: „Nie mogę, bo przecież mam dziecko!” A ja się zawsze zastanawiam: w czym ono przeszkadza? Trzyma za nogę i nie pozwala wyjść? Nie!</p>
<p><strong>To z czego wynika „zadomowienie” przy dziecku?</strong><br />
 Ludzie chyba lubią mieć pretekst do lenistwa. Chodzą wokół tego dziecka, zajmują się nim i to jest fantastyczna wymówka, żeby nic nie robić. A jak przy okazji czują wyrzuty sumienia, że przestali zajmować się swoją pasją, kulturą, sportem, przyjaciółmi, to zawsze mają pod ręką genialne wytłumaczenie: „No przecież ja tak bym chciał, ale dziecko nie pozwala.” Jasne…</p>
<p><strong>Dobrze, ale może oni już się wyszumieli? I nie mają ochoty biegać na latte z przyjaciółmi i zajęcia z rysunku, tylko najważniejszy jest czas spędzony z rodziną i towarzyszenie dziecku, które jest dla nich w centrum?</strong><br />
 Ale w ten sposób się je krzywdzi! Nigdy w historii dziecko nie było pępkiem świata, dzięki czemu uczyło się samodzielności i odpowiedzialności. Nie o to chodzi, żeby rodzice wyręczali pociechę i strącali z niej każdy pyłek. Bo przecież się zmęczy, skaleczy, spoci… To klasyczna nadopiekuńczość, która dla dziecka wcale nie jest dobra, bo w pewnym momencie, kiedy ma lat naście, zapragnie wyjść spod tego klosza i to się zazwyczaj ostro kończy.<br />
 <strong><br />
 Dlaczego ludzie w ogóle chcą mieć dzieci?</strong><br />
 Po pierwsze, dlatego, że jest to naturalne – czujemy potrzebę, nieuzasadnioną wręcz, po prostu chcemy. Mamy potrzebę macierzyństwa i tacierzyństwa. Poza tym, społecznie funkcjonuje przekonanie, że, jak mamy rodzinę, to jest to model 2+1. Co najmniej. Są też motywacje przeintelektualizowane: przedłużanie rodu, gatunku, szklanka wody na starość. W pewnym momencie ludzie czują, że posiadanie dzieci zaczyna się im podobać. Mam znajomego, bardzo zamożnego, który w pewnym momencie kariery stwierdził: „Właściwie, po co mi to wszystko? Potrzebuję kogoś, dla kogo mógłbym to zostawić. Zarabianie pieniędzy tylko dla siebie straciło sens W ten sposób mi się nie chce.” <br />
 <strong><br />
 Czy są motywacje lepsze lub gorsze? Które są niebezpieczne?</strong><br />
 W dzisiejszych czasach powinniśmy uciekać od ocen, bo nikt nie dał nam takiego prawa. Jeśli ktoś się zdecydował z jakiegoś powodu na dziecko, to jest tylko i wyłącznie jego wybór. Ani lepszy ani gorszy. Nie nam to oceniać. Decyzja o posiadaniu np. trójki dzieci, może nie być najlepsza pod względem ekonomicznym, ale za to dużo się dzieje w domu. Każdy ma inne potrzeby i czasami życie tak go doświadcza, że ciężko to oceniać w kategoriach dobre/złe. Mierzymy swoją miarą, a przecież nie możemy wejść w skórę drugiej osoby. Z naszego punktu widzenia ocena i tak będzie błędna.<br />
 <strong><br />
 Zapytam o konkretny przypadek: para stara się o dziecko, bo mają kryzys albo nudzi się im w związku…</strong><br />
 Nie rozumieją pewnych mechanizmów! Żyją w stereotypie, że dziecko łączy, bo ludzie się nim wspólnie zajmują i je kochają. Poniekąd tak, jeśli między rodzicami jest dobra relacja, jeśli potrafią się w dziecku zakochać i nawzajem wspierać. Natomiast, jeśli w związku jest kryzys, dziecko wprowadza jeszcze dodatkowo zmianę. A zmiana bardzo często jest na gorsze – bo dziecko jest upierdliwe. W momencie, kiedy fundujemy sobie taką upierdliwość w środku kryzysu, to jak ma nam to pomóc?</p>
<p><strong>Może niektórzy wierzą, że dziecko automatycznie uszczęśliwia ludzi, że ich świat stanie się lepszy i wszystko się ułoży?</strong><br />
 To nieprawda. Co gorsza, są pary, gdzie jedna strona jest nieuczciwa i chce wykorzystać rodzicielstwo na zasadzie: „Zrobię jej dziecko, to w końcu będzie się miała czym zająć i da mi spokój”. To nieuczciwe. Facet chce „czymś zająć” kobietę, a nie dbać o relację i związek. Co to jest za dbanie o partnerkę, jak on myśli tylko o tym, żeby ona się od niego odczepiła? To niech zabiera manatki i odejdzie. To motywacja, z którą stykam się często u starszych mężczyzn. Takich, którzy analizują, nie żyją już tylko w sferze emocji. Kalkulują i nie opłaca się im odejść, bo np. sami są już po 40. i mają młodszą partnerkę, która ciągle czegoś wymaga. No to bach, dziecko.<br />
 <strong><em><br />
 Cały materiał znajduje się w 16. majowo – czerwcowym wydaniu EksMagazynu.</em></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/oni-i-ono/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->