<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; dziennikarstwo</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/dziennikarstwo/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Fri, 16 Oct 2026 03:35:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Anna i Jakub Górniccy (Outriders)</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/anna-i%c2%a0jakub-gorniccy-outriders/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/anna-i%c2%a0jakub-gorniccy-outriders/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 08 Feb 2023 01:14:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Karol Pisarski</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscentryczna bohaterka]]></category>
		<category><![CDATA[Anna Górnicka]]></category>
		<category><![CDATA[Anna i Jakub Górniccy]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo]]></category>
		<category><![CDATA[Jakub Górnicki]]></category>
		<category><![CDATA[Outriders]]></category>
		<category><![CDATA[reportaż]]></category>
		<category><![CDATA[reporterzy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=30007</guid>
		<description><![CDATA[Wojna to częsty temat współczesnej kultury – książek, filmów, gier komputerowych. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Kiedy jednak wojna przestaje być fikcją i staje się, jak w Ukrainie, częścią codzienności dla dziesiątków milionów ludzi, powstaje pytanie: jak opowiadać o ich życiu i doświadczeniu w sposób zrozumiały i przekonujący dla odbiorców żyjących w pokoju i bezpieczeństwie? Outriders, medialny start-up utworzony przez Annę i Jakuba Górnickich i współtworzony przez międzynarodowy kolektyw reporterski, znalazł odpowiedź.</h3>
<blockquote><p>To połączenie wysokiej próby profesjonalnego dziennikarstwa z innowacyjnym wykorzystaniem cyfrowych technologii medialnych. Doskonałym wyrazem takiej strategii jest projekt „Jeden dzień w…”, opowiadający o życiu w czasie wojny w sześciu miastach Ukrainy. Reporterzy Outriders wspólnie z kolegami przewodnikami z Ukrainy pokazują, jak wygląda życie w cieniu nieustannego zagrożenia bombardowaniami w Kijowie, Odessie, Krzywym Rogu, Zaporożu, Dnieprze, Mikołajowie. Technologia VR/360 pozwala widzom zanurzyć się w życie tych miast i podążać w naturalny sposób za opowieścią narratora.</p>
</blockquote>
<p>Podobne umiejętne łączenie technologii i dziennikarskiego rzemiosła stało się znakiem firmowym Outriders i sprawdza się nie tylko do tworzenia opowieści o tak dramatycznych wydarzeniach jak wojna czy protesty w Białorusi. Interaktywne materiały prasowe, technologia VR, podcast, ale także klub i festiwal pokazują, że dla twórców Outriders najważniejsze są opowieści o współczesnym świecie, a nowe technologie to środek, który właściwie wykorzystany pomaga w dotarciu z treścią do odbiorców. Dzięki temu – jak uzasadnia Paweł Schreiber – „stali się w pewnym momencie jednym najważniejszych źródeł bezpośrednich rzetelnych informacji najpierw z ogarniętej protestami Białorusi, a teraz – z Ukrainy”.</p>
<blockquote><p>Redaktorką naczelną Outriders jest Anna Górnicka, dziennikarka, ekspertka ds. komunikacji, która pracowała m.in. jako redaktorka online w tygodniku „Wprost” i specjalistka ds. komunikacji w Wydawnictwie Szkolnym PWN. Współzałożycielem jest Jakub Górnicki, reporter działający głównie w Ukrainie, Białorusi i na Bałkanach, którego pasjonują nowe media, reportaż multimedialny oraz projekty reporterskie.</p>
</blockquote>
<p><em><strong>Oni nominowali:</strong> <strong>Marek Czerniak</strong> (Fundacja Indie Games Polska), <strong>Marzena Falkowska</strong> (Altergranie), <strong>Mirosław Filiciak</strong> (Uniwersytet SWPS, „Pixel”), <strong>Maria B. Garda </strong>(University of Turku, Polskie Towarzystwo Badania Gier), <strong>Adam Mazur</strong> (Blokmagazine. com, Uniwersytet Artystyczny w Poznaniu), <strong>Iza Pogiernicka</strong> (twitch. tv/9kier, „CD-Action”), <strong>Paweł Schreiber</strong> (UKW, „Pixel”), <strong>Barnaba Siegel</strong> („CD-Action”), <strong>Michał Radomił Wiśniewski</strong> („Pixel”, Dwutygodnik. com), <strong>Elwira Wojtunik</strong> (Fundacja Photon, Patchlab Digital Art Festival).</em></p>
<p><em><strong>Ponadto zgłoszeni zostali:</strong> <strong>Jakub Cisło</strong>, <strong>Paweł Janicki</strong> (WRO), <strong>The Kissinger Twins</strong>, <strong>Piotr Krajewski, Violetta Kutlubasis-Krajewska </strong>(WRO), <strong>Paweł i Wojciech Lekki</strong> (Exor Studios), <strong>Kasia Molga</strong> (Studio Molga Ltd), <strong>Agata Nawrot i Sebastian Krzyszkowiak</strong> (Holy Pangolin), <strong>Mateusz Pawłowski, Jakub Tomczak i Szymon Żak</strong> („Kroniki Myrtany: Archolos”), <strong>Krzysztof Pijarski</strong> (Laboratorium Narracji Wizualnych – vnLab/ Łódzka Szkoła Filmowa), ) <strong>Michał Stalewski i Natalia Stalewska</strong> (Evil Indie Games), <strong>Łukasz i Kamila Spierewka</strong> (Afterburn), <strong>Maciej Szcześnik</strong>, <strong>Ewa Szczepanowska</strong> (Warszawska Szkoła Filmowa), <strong>Tate Multimedia</strong> (Dawid Marcinkowski i Katarzyna Kifert), <strong>Techland</strong>, <strong>Paweł Wilk</strong> (Ice Code Games), <strong>Michał „Kiero” Woźniak </strong>(Madwizards).</em></p>
<p><em>Fot. Leszek Zych/ Polityka</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/anna-i%c2%a0jakub-gorniccy-outriders/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Marcin Prokop: „Dobry” policjant</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/marcin-prokop-%e2%80%9edobry%e2%80%9d-policjant/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/marcin-prokop-%e2%80%9edobry%e2%80%9d-policjant/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 13 May 2015 19:36:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>joanna</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscytujący bohater]]></category>
		<category><![CDATA[Dzień Dobry TVN]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Prokop]]></category>
		<category><![CDATA[politycy]]></category>
		<category><![CDATA[wywiady]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=19091</guid>
		<description><![CDATA[Wysoki, inteligentny i dowcipny. Dziennikarz i prowadzący w programie Dzień Dobry TVN z EksMagazynem rozmawia o sztuce konwersacji, wyciąganiu prawdy z polityków i żartach w kinie]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><br />
 EksMagazyn: Pamięta pan swojego najtrudniejszego rozmówcę? </strong></p>
<p><strong>Marcin Prokop</strong>: Nie zapraszamy do studia ludzi, którzy mogliby, w tej sytuacji, w której się znajdują, nie okazywać należytego szacunku. Nie zapraszamy ich również po to, żeby się z nimi boksować. To nie jest telewizja, w której ma się wydarzyć mecz gladiatorów, jak to bywa w innych programach, gdzie chodzi o spektakularną kłótnię i różnicę poglądów. U nas ma być miło, sympatycznie, przyjemnie, a czasami również trudno i pod górkę, bo niektórzy rozmówcy chcą się spowiadać z rzeczy niewdzięcznych. Na przykład Janusz Palikot, który mówił o spadających notowaniach i posłach odchodzących z jego partii. Kiedy ma najgorszy moment w swoim życiu politycznym, to wiadomo, że nie będzie to lekka rozmowa. Nigdy nie przekraczamy nawiasu szacunku do gościa i liczymy na wzajemność. Są natomiast rozmówcy, z których trudno jest wydobyć odpowiedź na pytanie, taką jakiej spodziewalibyśmy się w ciągu trzy minutowej rozmowy.</p>
<p><strong>To zazwyczaj ludzie, którzy mają coś do powiedzenia?</strong></p>
<p>Na przykład Beata Tyszkiewicz, która ma swoją narrację. Odpowiada na pytanie, które sama sobie zadaje, zazwyczaj ignorując to, co pada z drugiej strony. Jest damą, więc jej wolno i nie wypada jej przerywać. Zwykle opowiada o rzeczach, które nie mają związku z głównym tematem rozmowy. To jest w niej bardzo urocze i szalenie to lubię. Natomiast, jeśli pani Beata przychodzi z konkretnym zadaniem wypowiedzenia się na dany temat, to bywa to trochę irytujące i nie do końca wiadomo jak, będąc dżentelmenem, powiedzieć wielkiej damie, że chcielibyśmy jednak wrócić na tor, który porzuciliśmy piętnaście minut temu.</p>
<p><strong>A politycy?</strong></p>
<p>Nie jest łatwo, bo zawodowo kłamią. Jeżeli już mamy takich ludzi w studiu, uwielbiam obserwować, jak zamiast odpowiadać na pytania, wejść w jakąś szczerą relację z dziennikarzami, którzy nie chcą im zrobić krzywdy, tylko dowiedzieć się prawdy, budują swój PR. Jak tworzą czary z mleka. Jak się wiją i pełzają, żeby tylko nie dać się złapać w szczypce prawdy, że się tak wyrażę.</p>
<p><strong>Ma pan jakieś sposoby na zdarcie tych masek? Mamy autopromocję na najwyższym poziomie w telewizji śniadaniowej, która jest miła i niekoniecznie ma pan do dyspozycji takie narzędzia, jak dziennikarze programów publicystycznych. </strong></p>
<p>Ja jestem fanem asertywnej uprzejmości. Jeśli widzę, że ktoś ewidentnie łże, to nie użyję tego sformułowania wobec gościa, ale powiem, że według mojej wiedzy mija się z prawdą. To jest bardziej kwestia formy naszych wypowiedzi, a nie treści, bo treść powinna być zdecydowana i jednoznaczna. Mając trudnych rozmówców, wiedząc, że będą chcieli jakoś wybrnąć z sytuacji, w której się znaleźli, nie odpuszczamy, ale robimy to z Dorotą na dwa sposoby. Ona ma raczej charakter tarana, który prze przed siebie i nie zważając na przeszkody wali z byka, a ja jestem tym, który stara się znajdywać subtelności, niuanse i wtrąca zdania typu „Ale z drugiej strony” itd.</p>
<p><strong>Jest pan dyplomatą i tym „dobrym”?</strong></p>
<p>Bardziej tym, który wierzy, że rzeczywistość nie jest zero-jedynkowa, zdecydowanie nie czarno-biała. Staram się znajdować półtony, więc w tej kwestii dość dobrze się uzupełniamy. Nigdy się na rolę „złego” i „dobrego” policjanta nie umawialiśmy, tak po prostu wyszło.</p>
<p>Cały tekst dostępny w drukowanym wydaniu EksMagazynu (nr 27).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/marcin-prokop-%e2%80%9edobry%e2%80%9d-policjant/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Agnieszka Jastrzębska: Mężczyźni są wybredni</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/agnieszka-jastrzebska-mezczyzni-sa-wybredni/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/agnieszka-jastrzebska-mezczyzni-sa-wybredni/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 20 Nov 2014 02:57:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>LukaszKedzior</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscentryczna bohaterka]]></category>
		<category><![CDATA[Agnieszka Jastrzębska]]></category>
		<category><![CDATA[Dzień Dobry TVN]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo]]></category>
		<category><![CDATA[redakcja]]></category>
		<category><![CDATA[TVN]]></category>
		<category><![CDATA[Twój Styl]]></category>
		<category><![CDATA[VIVA]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=17247</guid>
		<description><![CDATA[O pierwszych krokach w dziennikarstwie, sekretach pewnej redakcji przy Górnośląskiej, pisaniu przebojów dla Edyty Górniak i bywaniu na 200 imprezach w ciągu roku. Prowadząca program „Kto poślubi mojego syna” : Agnieszka Jastrzębska]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn: Kiedy wpadłaś na pomysł, że zostaniesz dziennikarką?<br />
 Agnieszka Jastrzębska:</strong> Jeszcze będąc dzieckiem na pytania kim będę w przyszłości odpowiadałam, że dziennikarką, chociaż oczywiście nie do końca nawet wiedziałam, czym jest ten zawód. Później przez dłuższy czas interesowałam się medycyną, w liceum chodziłam nawet do klasy biologiczno-chemicznej. To był jednak tylko epizod. Przed maturą wróciłam do mojego pomysłu z dzieciństwa.</p>
<p><strong>Gdy zaczynałaś stawiać pierwsze kroki w dziennikarstwie segment „people” w Polsce dopiero raczkował. Dlaczego zdecydowałaś się zająć tą tematyką, a nie na przykład polityką?</strong><br />
 W „Polityce” szczerze mówiąc zaczynałam. W czasie studiów byłam tam na stażu w dziale &#8222;Kultura&#8221;. Jeszcze w czasie studiów zainteresowałam się PR-em, który w Polsce też wtedy raczkował i tym zajmowałam się przez rok, ale ciągnęło mnie do dziennikarstwa. Pamiętam taki obrazek, stoję przed kioskiem i zastanawiam się w jakim piśmie chciałabym pracować?  Zobaczyłam okładkę VIVY!, na której był Przemek Saleta i Paulina Tomborowska. Pomyślałam: „Fajnie byłoby tam pracować!”. Tak się stało. Trafiłam do redakcji VIVY!, zupełnie z ulicy i dostałam do napisania newsy w rubryce &#8222;Światowe życie&#8221;. Usiadłam przed komputerem i tak się zaczęło.</p>
<p><strong>Jak wówczas wyglądała redakcja? </strong><br />
 To były złote czasy tego magazynu. Jacek Rakowiecki, dla mnie absolutny mistrz, był redaktorem naczelnym. W VIVIE! pracowało wówczas około 60 osób, reklamodawcy czekali w kolejce, aby opublikować swoją reklamę. Redakcja mieściła się w mieszkaniu, w kamienicy przy ulicy Górnośląskiej. Kuchnia była jego centralnym punktem. Piotr Najsztub gotował dla wszystkich swoje popisowe dania: spaghetti, bigos albo rosół. Byliśmy jak rodzina. Często zostawaliśmy w redakcji, mimo, że nie mieliśmy już nic do roboty, bo atmosfera była tak niezwykła, że nie chciało się wychodzić z pracy. Już nigdy później nie pracowałam w takim miejscu. W głowie mam taki obrazek z tamtego czasu &#8211; wszyscy rano spotykamy się i pijemy kawę w kuchni, rozmawiamy, śmiejemy się. Kolegia redakcyjne też były wyjątkowe, bo wówczas w biurach można było palić, więc po pół godzinie, w pokoju naczelnego, oprócz dymu niewiele można było zobaczyć (śmiech). <br />
 <strong><br />
 Chwilę później trafiłaś do Twojego Stylu.</strong><br />
 Ta “chwila” w VIVIE! trwała prawie 7 lat. Następnie miałam przyjemność pracować z Jolą Pieńkowską. Zaprosiła mnie do redakcji Twojego Stylu jako szefa działu zagranicznego i działu kultury. Początkowo prowadziłam oba i w międzyczasie tworzyliśmy rubrykę &#8222;Styl bywania&#8221;. Przebudowaliśmy to pismo całkowicie. W czasach, gdy Jola była naczelną, pomimo ogólnego spadku czytelnictwa magazynów, Twojemu Stylowi udało się oprzeć tej tendencji. To zasługa jej ogromnego profesjonalizmu. Jest dla mnie, obok Jacka Rakowieckiego, zawodowym autorytetem i wiem, że szalenie dużo się od niej nauczyłam.</p>
<p><strong>Jak rozpoczęła się twoja przygoda z telewizją?</strong><br />
 W czasie gdy pracowałam w Twoim Stylu byłam zapraszana do „Dzień dobry TVN&#8221;, gdzie raz w tygodniu robiłam przegląd wydarzeń z show biznesu. W międzyczasie o 180 stopni zmieniło się moje życie osobiste. Urodziłam syna, chwilę później córkę. I zrobiłam sobie dłuższą przerwę w pracy. Gdy Vincent skończył dwa lata, poczułam, że to dobry moment, aby powoli wracać do zawodu. W czasie mojego urlopu macierzyńskiego z Twojego Stylu odeszła Jola i wiedziałam, że to już nie jest miejsce dla mnie. Zadzwonili z „Pytania na śniadanie” i tam przez kilka wakacyjnych tygodni prowadziłam &#8222;Czerwony Dywan&#8221;. Jednak, ze względu na duży sentyment do TVN-u, gdy padła propozycja z „Dzień Dobry TVN”, bez wahania ją przyjęłam. Tak się zaczęła moja przygoda z telewizją.</p>
<p><em><strong>Cały materiał jest do przeczytania w EksMagazynie nr 24</strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/agnieszka-jastrzebska-mezczyzni-sa-wybredni/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ania Wendzikowska: Proaktywna!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/ania-wendzikowska-proaktywna/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/ania-wendzikowska-proaktywna/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 29 Dec 2013 02:17:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscentryczna bohaterka]]></category>
		<category><![CDATA[Ania Wędzikowska]]></category>
		<category><![CDATA[Anna Wędzikowska]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarka]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=13924</guid>
		<description><![CDATA[Rozmawia z gwiazdami, gra w filmach, prowadzi program o showbiznesie, projektuje biżuterię, pisze felietony, a niebawem wydaje swoją pierwszą powieść. Jest pracoholiczką? Kto jej „załatwił” pracę w telewizji? Który zagraniczny aktor jest największym nudziarzem? EksMagazyn przepytuje Anię Wendzikowską]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn: Czy da się określić jednym słowem te wszystkie profesje, które wykonujesz?<br />
 Ania Wendzikowska: </strong>Nie da się! Jestem kobietą renesansu, to dwa słowa (śmiech)</p>
<p><strong>Ja pomyślałem – człowiek orkiestra!</strong><br />
 Ale to też dwa! Jak wymyślisz jedno, daj mi znać. (śmiech)</p>
<p><strong>Wywiady, serial, projektowanie biżuterii, program telewizyjny. Jak znajdujesz czas na to wszystko?</strong><br />
 Czas to wartość, która nas ogranicza. Nie da się dnia wydłużyć czy rozciągnąć. W związku z tym, jeśli się robi wiele rzeczy, trzeba je robić w mniejszym natężeniu. Rzeczywiście na brak zajęć nie mogę narzekać i często brakuje mi czasu na takie przyziemne sprawy, jak np. uregulowanie płatności albo wizyta w urzędzie. Są one gdzieś na końcu mojej listy priorytetów. Ale ja lubię swoją pracę, tak zarabiam na życie i sama zdecydowałam, że tak intensywnie chcę pracować i podejmować się nowych zajęć.</p>
<p><strong>Jesteś pracoholiczką?</strong><br />
 Czasem się nad tym zastanawiam. Rzeczywiście dużo czasu spędzam w pracy i lubię pracować. Czasami mam taki odruch, że gdy mam weekend wolny to nie za bardzo wiem, co ze sobą zrobić. I to może być pewna oznaka pracoholizmu. Z drugiej strony, bardzo lubię podróżować, a wiem, że takim typowym pracoholikom szkoda na to czasu. W podróży obywam się bez komputera, maila, więc chyba nie jest ze mną jeszcze tak źle.</p>
<p><strong>Ulubione miejsce, do którego wracasz?</strong><br />
 Nigdy nie wracam w to samo miejsce. Jest tyle miejsc na świecie, których nie widziałam, że najpierw chciałabym móc je wszystkie odwiedzić, zanim zacznę wracać. Faktycznie są miasta, takie jak: Londyn, Nowy Jork, Los Angeles, gdzie bywam regularnie, ale to ze względów zawodowych. Prywatnie, bardzo lubię kraje azjatyckie. Już kilka zwiedziłam, teraz chciałabym zobaczyć Filipiny.</p>
<p><strong>O tym, że jesteś zafascynowana Azją dowiedziałem się z portali społecznościowych. Jesteś dosyć aktywnym użytkownikiem np. Facebooka. Dlaczego? Traktujesz to jako część swojej pracy czy po prostu lubisz się dzielić?</strong><br />
 Po trochu jedno i drugie. To jest tak, że wrzucam tam zdjęcia, linki do piosenek, fragmenty amerykańskich talk-shows, cytaty, memy. Wszystko, co mnie inspiruje. Facebook często też poprawia mi humor. Znajduję u znajomych śmieszne materiały, które mnie bawią. Z Facebooka również czerpię wiedzę. Dzięki niemu informacja roznosi się niesamowicie szybko. Na przykład nie muszę oglądać meczów, bo mam natychmiastowe up-daty od znajomych (śmiech). Facebook z socjologicznego punktu widzenia jest też ciekawym zjawiskiem. Jak dużo ludzi w tym samym momencie wychwytuje te same rzeczy, komentuje je i wzajemnie się inspiruje. Ale wracając do twojego pytania, jestem obecna m.in. na Facebooku, również ze względu na osoby, które śledzą moje poczynania i mi kibicują. To bardzo miłe, że mogę mieć z nimi bliższy kontakt.</p>
<p><strong>Czytasz w Internecie plotki na swój temat?</strong><br />
 Czytam, ale pomijam komentarze.</p>
<p><strong>Zacytuję ci jedną z wypowiedzi: „Ciekawe kim jest jej tata, że załatwił jej pracę w TVN?” No właśnie jak się dostaje pracę w TVN? </strong><br />
 Parę lat wstecz mieszkałam w Londynie, skończyłam tam studia i pracowałam w Discovery Channel. Była to praca produkcyjna, ale za biurkiem. Mnie jednak ciągnęło, aby robić coś innego. Pomyślałam, że fajnie byłoby robić w Londynie coś dla polskiej telewizji. Wówczas był to czas, kiedy mnóstwo Polaków migrowało do Wielkiej Brytanii. Próbowałam w kilku stacjach, ale jakoś ostatecznie nic z tego nie wychodziło. W międzyczasie zebrałam swoją ekipę – operatora, dźwiękowca, montażystę. Pierwszy materiał właśnie z nimi, zrealizowałam sama, za własne pieniądze. Pamiętam, że był to materiał o tym, jak styl Kate Moss inspiruje Brytyjki. Kiedy miałam już ten reportaż pomyślałam, że poproszę Marcina Mellera, którego znałam prywatnie o kontakt do producenta Dzień Dobry TVN. Umówiliśmy się na spotkanie, on wówczas szukał kogoś do współpracy, ale materiał, który mu pokazałam był wisienką na torcie. Tak mu się spodobał, że od razu go ode mnie odkupił. I tak to się zaczęło.</p>
<p><strong>Czyli bez „pleców” da się? </strong><br />
 Ja wierzę w proaktywność i w to, że każdy jest kowalem własnego losu. Nie warto narzekać, tylko trzeba działać. Nie można stać na plaży i czekać, aż samo przyjdzie. Trzeba wejść do wody, zanurzyć się i wówczas można wyłowić coś dla siebie. Trzeba tylko uwierzyć w siebie!<br />
 <strong><br />
 Tej wiary w siebie i odwagi nauczyłaś się mieszkając w Londynie? Polacy raczej nie są tacy odważni.</strong><br />
 Ja chyba zawsze taka byłam. Miałam swoje zdanie i byłam samodzielna. Od dziecka, jak się na coś uparłam, to dążyłam do tego, by osiągnąć zamierzony cel. Nie poddawałam się. Skoro innym się udaje, dlaczego mnie miałoby się nie udać? Pobyt w Londynie nauczył mnie, aby nie roztrząsać niepowodzeń i nie oglądać się na to, co myślą inni. Nie przejmować się, gdy ktoś krzywo na ciebie spojrzy. Nie ma to najmniejszego sensu.</p>
<p><strong>Kto cię najbardziej rozczarował, jako rozmówca?</strong><br />
 Była taka osoba, która mnie od zawsze fascynowała. Świetny aktor i wydawało mi się, że również wyjątkowa osobowość. W rzeczywistości okazało się, że nie ma niczego ciekawego do powiedzenia, jest wręcz nudny i banalny. Mogłabym pomyśleć, że ma po prostu zły dzień, ale z rozmów z osobami, które go znają, wiem, że taki właśnie jest. Ten aktor to Clive Owen. To było moje największe rozczarowanie.</p>
<p><strong>Na wywiad z kim czekałaś najdłużej?</strong><br />
 Nadal czekam! Na Kevina Spacey i Edwarda Nortona. Oni niechętnie udzielają wywiadów i nie wiem, czy kiedyś będę miała okazję z nimi porozmawiać. Ale przecież trzeba mieć swoje cele.</p>
<p><strong>Czy pamiętasz jakąś wpadkę, którą zaliczyłaś podczas spotkania z gwiazdą?</strong><br />
 O tak! Szczególnie podczas swoich pierwszych wywiadów, stosowałam tzw. &#8222;kalki językowe&#8221;. To znaczy tłumaczyłam z polskiego na angielski dosyć dosłownie. Pewnego razu rozmawiałam z Thandie Newton, czarnoskórą, brytyjską aktorką, która grała postać famme fatale w jednym z filmów. Zapytałam ją czy to fascynujące dla aktorki grać, tak barwny, czarny charakter. I zamiast słowa &#8222;villain&#8221;, które właśnie znaczy czarny charakter, ja powiedziałam &#8222;black character&#8221;. Co w jej przypadku było odwołaniem do jej koloru skóry. Jednak Thandie się nie oburzyła, tylko odpowiedziała, że przecież ona jest czarnym charakterem! Dopiero po powrocie do domu zaczęłam się zastanawiać, o co jej mogło chodzić i sprawdzałam, że określenie &#8222;black character&#8221; w języku angielskim nie występuje.<br />
 <strong><br />
 Jakiś czas temu słyszałem, że napisałaś książkę? Co się z nią stało?</strong><br />
 Nadal ją piszę. Musiałam zacząć ją pisać trochę od nowa, bo w międzyczasie zmieniłam wydawnictwo. Teraz mam już termin wydania ustalony na luty 2014. Wzięłam zaliczkę, więc nie ma innej opcji, musi wyjść (śmiech). To powieść. Oczywiście znajdują się tam moje doświadczenia, bo kiedy się pisze, to gromadzi się historie zarówno swoje, jak i te zasłyszane. Ale nie będzie to moja autobiografia.</p>
<p><strong>Rozmawiał: Łukasz Kędzior</strong></p>
<p><strong><em>Cały materiał znajdziecie w 19. numerze EksMagazynu dostępnym w Empikach, sieciach Relay i InMedio w całej Polsce.</em></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/ania-wendzikowska-proaktywna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Filip Chajzer: Swojak z Ursynowa</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/filip-chajzer-swojak-z-ursynowa/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/filip-chajzer-swojak-z-ursynowa/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 23 Sep 2013 02:53:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>JJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscytujący bohater]]></category>
		<category><![CDATA[DDTVN]]></category>
		<category><![CDATA[Dzień Dobry TVN]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarstwo telewizyjne]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarz]]></category>
		<category><![CDATA[Filip Chajzer]]></category>
		<category><![CDATA[Filip Chajzer EksMagazyn]]></category>
		<category><![CDATA[Reporter]]></category>
		<category><![CDATA[seska Filip Chajzer EksMagazyn]]></category>
		<category><![CDATA[Zygmunt Chajzer]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=13237</guid>
		<description><![CDATA[Wkurza mnie maksymalnie podział na „my wielcy, oni malutcy”. Świat celebrycki jest dla mnie trochę jak teoria światów równoległych. To jest poza mną – mówi o sobie jeden z najbardziej szalonych dziennikarzy telewizyjnych i bohater naszej okładkowej sesji]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn: Telewizja kłamie?<br />
 Filip Chajzer, Dzień Dobry TVN:</strong> Telewizja troszeczkę upiększa, lukruje. Brokatuje. Ja tego nie lubię. Przejawia się to choćby w tym, że nie znoszę telewizyjnego make upu. Nie lubię poprawiania tego, że człowiek się spocił. Kiedy brytyjski reporter stoi w 30 stopniowym upale na tzw. live i jest mu gorąco, to widać, w jakim jest stanie. U nas wciąż występuje model delikatnie ukraiński, a przynajmniej wschodni. Polega to na tym, że wszystko musi być perfekcyjne, jak spod igiełki, jak z idealnego świata, w którym ludzie się nie pocą, mają zawsze doskonale ułożone włosy i niemnące się ubrania.</p>
<p><strong>Walczysz z tym idealizmem?</strong><br />
 Trochę tak, chociaż moja fryzura na to nie wskazuje (śmiech).<br />
 Gdyby ktoś kazał ci wejść do Gangesu, żeby sprawdzić, co w nim pływa&#8230;<br />
 Nie wahałbym się ani chwili. Pracowałem kilka lat w dziale newsów w stacji TVN Warszawa. Była to dosyć hardcorowa, wzorowana na najlepszych amerykańskich wzorcach redakcja. Tam nie było przebacz. Jeśli było odbijanie KDT (Kupieckie Domy Towarowe w Warszawie – przyp. red.), to między demonstrantów i policjantów, trzeba było wejść. Ja sam oberwałem kamieniem ze cztery razy, ale cóż&#8230;lubię adrenalinę, która towarzyszy takiej „prawdziwej” reporterce.</p>
<p><strong>Pamiętasz okoliczności?</strong><br />
 Pierwszy raz uderzono mnie kamieniem na paradzie gejów, potem dostałem metalową rurką podczas odbijania KDT. 11 listopada oberwałem petardą, a na meczu Polska-Rosja podczas Euro butelką. Litrową. Rozbiła się na kamerze.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><strong>Wpisujesz takie akcje w ryzyko zawodowe?</strong><br />
 Tak. I absolutnie nie obrażam się za to na moją pracę. Już nie mogę się doczekać 11 listopada i szczytu alterglobalistów. Mam ciary! Wszyscy mówią: „co to będzie, co to będzie”, a ja lubię być w środku wydarzeń. Wiem też, że mało jest takich osób, które nie czują strachu, może kilku fotoreporterów. Sporo pozmieniało się po sytuacji ze spaleniem wozu TVN, kiedy okazało się, że to nie przelewki i ludzie z „Faktów” i TVN 24 otrzymali zakaz wchodzenia w środek akcji. Ja mam taką zasadę, że jeśli idę w tłum, to w towarzystwie małej kamery, staram jak najmniej rzucać się w oczy. Nie ma wozu, kurtek TVN, wszystko dzieje się w mniejszej skali.</p>
<p><strong>Bywało niebezpiecznie?</strong><br />
 Dwa razy miałem gigantyczne szczęście. Podczas meczu Polska-Rosja, jak już pakowaliśmy sprzęt do samochodu, a trzeba dodać, że miała tam miejsce gigantyczna zadyma, ruszyła na nas grupa rozjuszonych kiboli Legii. Ja byłem już zabunkrowany w środku, a za mną wsiadał operator. Robił to bardzo wolno i nie widział, że na nas idą. Mówię do Jacka: „pośpiesz się”, ale on – z głową w bagażniku &#8211; nie wiedział, o co mi chodzi. Za chwilę byli już przy nas, z nastawieniem bojowym i wyzwiskami na ustach. Pomyślałem: „Wyjdę, zabiją mnie. Jeszcze z tą moją ulizaną fryzurą&#8230;ale z drugiej strony nie zostawię kolegi.” Wysiadłem i widzę, że jeden patrzy na mnie. Odliczam sekundy do pierwszego strzału i nagle on mówi: „K&#8230;Zygmunt! Uwielbiam cię! Jak ty te koty rozdawałeś!!! Zdjęcie z Zygmusiem!.</p>
<p><img src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2013/08/chajzer_kolaznowy_wpiswrzesien.jpg" alt="" width="650" height="1394" /></p>
<p><strong>Koneksje rodzinne uratowały ci życie&#8230;</strong><br />
 Tak (śmiech). Druga taka sytuacja miała miejsce rok temu, podczas zamieszek prawicowców w czasie obchodów 11 listopada. Stałem wśród dosyć mocnej grupy i nagle chłopaki mówią: „Panie Chajzer, pan się odsunie, bo teraz będziemy n&#8230;ać kamieniami!”. Mam nadzieję, że budzę jakąkolwiek sympatię, przez to, że zawsze staram się być z ludźmi i przy ludziach. Nie lubię tworzyć dystansu, nie znoszę egzaltacji samym sobą, ostentacji. Wyniosłem to z domu. Ojciec wychował się w mocno robotniczej Pradze, ja w bloku na Ursynowie. W mojej pracy trzeba uważać, żeby nie zapaść na „chorobę telewizyjną”.</p>
<p><strong>Poproszę o symptomy?</strong><br />
 Ludziom przewraca się w głowie. Wydaje się im, że są ponad. Tracą kontakt z rzeczywistością i nie potrafią rozmawiać z ludźmi. To jest irytujące i śmieszne. Radia i prasy to nie dotyczy.</p>
<p><strong>Pojechałbyś na wojnę, jako korespondent?</strong><br />
 Ciężko mi teoretyzować. Gdybym dostał konkretną propozycję, musiałbym o niej pomyśleć. Trudno powiedzieć, czy tak, czy nie. Dużo zależałoby od miejsca. Do Syrii i Afganistanu bym nie poleciał. Chyba (śmiech).</p>
<p><strong>Jaki masz sposób na rozmowy z ludźmi?</strong><br />
 To cecha ludzi inteligentnych – dopasować się do rozmówcy. Ja mam taki patent, że staram się nie stwarzać dystansu. Jak rozmawiasz z kibicem, to dwie, trzy k&#8230;musisz wpleść. Jak rozmawiasz z emerytką, to dobrze wiedzieć, co dzieje się u Hosera w diecezji. Brakuje mi w telewizji fajnych reporterek. Odpowiednika Martyny Wojciechowskiej, kobiety z pasją, która nie boi się ubrudzić.</p>
<p><strong>Przyznasz się do dziennikarskiej wpadki?</strong><br />
 Wolę o nich nie pamiętać&#8230; Nie przypominam sobie nic humorystycznego, bardziej traumatyczne historie. Pomylenie nazwiska prezydenta i wiceprezydenta Warszawy, kiedy jeden o coś oskarżony, a drugi kompletnie niewinny&#8230;Ale to był wstyd!</p>
<p><strong>Czy dziennikarstwo to nadal zawód z misją? </strong><br />
 Teraz nie zajmuję się stricte interwencjami. Kiedyś miałem ogromne poczucie misji, bo moją specjalizacją były drogi. Zajmowałem się dziurami. Tyle, ile ja serca włożyłem w te dziury, to powinny się łatać samą moją dobrą wolą (śmiech). To niesamowite, jak ogromną sympatię można sobie zaskarbić stając w obronie grupy, którą wszyscy koszą. Poczynając od stacji benzynowej, a kończąc na bramkach na autostradzie. Jak rozstawialiśmy się z kamerą, ludzie wysiadali z samochodów, by nam dziękować. A jak mnie nienawidzili w urzędach!</p>
<p><strong>Mamy dopływ świeżej krwi dziennikarskiej?</strong><br />
 Sprawa rozbija się o pytanie: studiować czy nie studiować.</p>
<p><strong>A ty jak uważasz?</strong><br />
 Jak ktoś lubi mieć takie hobby, jak studia, bo to jest tylko hobby, to czemu nie? Tyle, że jest to propozycja dla dzieciaków z bogatych domów albo dla ludzi, którzy mają w sobie bardzo dużo determinacji. Tak naprawdę, punktem wyjścia do pracy w mediach jest staż. Bardzo często darmowy i taki, który może trwać rok, dwa, a czasami trzy. Potem są głodowe pensje, w stylu 300-400 zł. Fajnie, jak możesz sobie na to pozwolić, a jeśli nie, musisz dorabiać w KFC. Najwięcej można nauczyć się pisząc. Ja zacząłem, kiedy miałem 18 lat Na samym początku, w Super Expressie zarabiałem 370 zł, co wystarczało na dojazdy.</p>
<p><em>Cały materiał dostępny jest w 18. numerze EksMagazynu &#8211; do kupienia w Empikach, salonach Relay i InMedio w całej Polsce.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/filip-chajzer-swojak-z-ursynowa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->