<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; Forrest Gump</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/forrest-gump/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Thu, 17 Sep 2026 23:30:52 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Niepokorni chłopcy</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/kino/warto/niepokorni-chlopcy/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/kino/warto/niepokorni-chlopcy/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Jul 2012 03:58:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aneta Zadroga</dc:creator>
				<category><![CDATA[warto]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[Forrest Gump]]></category>
		<category><![CDATA[Johnny Depp]]></category>
		<category><![CDATA[kino]]></category>
		<category><![CDATA[Marlon Brando]]></category>
		<category><![CDATA[mężczyźni w kinie]]></category>
		<category><![CDATA[niepokorni chłopcy]]></category>
		<category><![CDATA[Piraci z Karaibów]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Redford]]></category>
		<category><![CDATA[Tom Hanks]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=7818</guid>
		<description><![CDATA[Choć nie zawsze niepokorni. Czasami buńczuczni, czasami zagubieni, innym razem aroganccy, jeszcze innym poczciwi. Zawsze jednak z charakterem, gdyż nie ma nic gorszego niż mężczyzna bez właściwości. Tym razem mamy dla was ranking niepokornych – jakkolwiek rozumieć to określenie – panów, którzy nie potrzebują wielkiej spluwy i szybkiego auta, żeby zawładnąć kobiecą wyobraźnią. Jednych ma się ochotę przytulić, innym dać w twarz, ale nie można przejść obok niech obojętnie!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>10. Tom Hanks w „Forreście Gumpie”</strong><br />
 Ktoś mi kiedyś powiedział, że „Forrest Gump” to taki film, po obejrzeniu którego każdy chce być idiotą… Trochę to przekorne stwierdzenie, ale coś w nim jest. „My name is Forrest. Forrest Gump” – to zdanie wypowiedziane z jedynym w swoim rodzaju akcentem rozpoczyna jeden z najcudowniejszych filmów w historii kina. Musicie przyznać, że tytułowy Forrest jest tak dobrym, ujmującym i wspaniałym mężczyzną, że niepotrzebne mu ani mięśnie, ani wygląd Adonisa. No cóż, okazuje się, że nie trzeba być mądrym, żeby wiedzieć, czym jest miłość…</p>
<p><strong>9. Marlon Brando w „Tramwaju zwanym pożądaniem”</strong><br />
 Stanley Kowalski nie jest dżentelmenem. Nie jest kinowym twardzielem, ani super bohaterem. To człowiek gwałtowny i nieobliczalny. A film to historia Blanche Dubois (Vivien Leigh), kobiety niezwykle delikatnej, znerwicowanej, szukającej swojego miejsca na świecie. Blanche pewnego dnia przybywa do Nowego Orleanu, aby odwiedzić swoją siostrę, ma zamiar mieszkać u niej przez pewien czas, z czego nie jest zadowolony mąż Stelli, Stanley (Marlon Brando). Konfrontacja kompletnie przeciwstawnych charakterów Stanleya i Blanche oraz ciągłe emocjonalne napięcie prowadzą do kłótni, awantur i wybuchów furii. W to wszystko wmieszane są jeszcze problemy majątkowe i miłosne&#8230; A do historii kina przeszło szalone spojrzenie Marlona Brando – jednego z najprzystojniejszych mężczyzn na całym świecie! I to z pewnością nie tylko według redakcji EksMagazynu!</p>
<p><strong>8. Paul Newman w „Żądle”</strong><br />
 Lata trzydzieste. Robert Redford i Paul Newman wcielają się w role dwóch przestępców &#8211; oszustów pragnących pomścić śmierć swego przyjaciela, za którą odpowiedzialny jest potężny i wpływowy gangster (Robert Shaw). Wymyślają sposób &#8211; oszustwo wszech czasów &#8211; który na stałe wszedł do historii kina. Niezwykłe pomysły, niespodziewane zwroty akcji i zaskakujący finał sprawiają, że &#8221;Żądło&#8221; jest niezmiennie doskonałą rozrywką dla widzów. Zdobywca 7 Oscarów, w tym dla Najlepszego Filmu, stał się jednym z najznamienitszych amerykańskich filmów, cenionych zarówno przez widzów jak i krytyków. A Paul Newman w roli Henry’ego Gondorffa to dowód na to, że to, co nas, kobiety zachwyca w mężczyźnie najbardziej, to jego umysł.</p>
<p><strong>7. Robert Redford w “Butch Cassidy i Sundance Kid”</strong><br />
 Tragikomiczna opowieść o autentycznych postaciach z historii Dzikiego Zachodu &#8211; Butchu Cassidym i Billym Kidzie – w tej roli niezwykle przystojny i ujmujący Robert Redford. Tytułowi bohaterowie to postaci bardzo dalekie od wizerunku macho i twardziela &#8211; to rabujący banki i pociągi przebiegli przestępcy, którzy długo pozostawali nieuchwytni. Ulegli dopiero dobrze zorganizowanemu pościgowi, który aktywnie wspomagała armia amerykańska. Film przeszedł do historii dzięki wspaniałym kreacjom Roberta Redforda i Paula Newmana, a niejednej pani zdarzyło się wzdychać do przystojnych złodziejaszków.</p>
<p><strong>6. Russel Crowe w „Pięknym umyśle”</strong><br />
 Jest rok 1947. John Forbes Nash Jr. właśnie przybył na Uniwersytet Princeton, aby rozpocząć podyplomowe studia matematyczne. &#8222;Tajemniczy geniusz z Zachodniej Wirginii&#8221; nie może się poszczycić elitarnym wykształceniem prywatnych szkół średnich, ani też odpowiednim zapleczem finansowym, które ułatwiłyby mu wejście w środowisko prestiżowych amerykańskich uniwersytetów &#8211; Ivy League. Jedyne, co przemawia na jego korzyść to wiedza i upór. Nash jest typem niepokornym, nic sobie nie robi z wewnętrznych subtelnych praw, którymi rządzi się akademicki światek, jak również z obowiązku regularnego uczęszczania na zajęcia. Obsesyjnie wręcz myśli tylko o jednym &#8211; znalezieniu naprawdę oryginalnego pomysłu, który wszystkich powaliłby na kolana. To mężczyzna owładnięty wizją osiągnięcia czegoś niezwykłego, co mu się w końcu udaje, jednak, cóż, życie z geniuszem nie jest łatwe, o czym przekonuje się jego wybranka. Niemniej jednak, Russel Crowe stworzył tu postać mężczyzny niezwykle pociągającego – znowu, ze względu na piękny umysł.</p>
<p><strong>5. Tim Robbins w „Skazanych na Shawshank”</strong><br />
 Bankier z Nowej Anglii Andy Dufresne (Tim Robbins) zostaje oskarżony o zabójstwo żony oraz jej kochanka i skazany na dwukrotne dożywocie w ciężkim więzieniu Shawshank. Tylko dzięki pomocy czarnoskórego współwięźnia, Ellisa Boyda &#8222;Reda&#8221; Reddinga (Morgan Freeman) udaje mu się przeżyć w wyjątkowo ponurym miejscu. Andy uczy się, że w brutalnym świecie więziennej przemocy do końca nie wolno tracić nadziei, bo tylko ona pozwala przetrwać. Jego postać jest tak ujmująca, że nie sposób zapragnąć tak inteligentnego i wytrwałego mężczyzny u swojego boku.</p>
<p><strong>4. Sean Connery w „Osaczonych”</strong><br />
 Nie ma wątpliwości – żaden, ale to żaden mężczyzna na świecie nie starzeje się w tak piękny sposób, jak Sean Connery! Mógłby zająć czołowe miejsce w rankingu kinowych twardzieli za swoje kreacje w filmach o przygodach Jamesa Bonda, ale nie tym się tu zajmiemy. Sean Connery potrafi bowiem zagrać z równą nonszalancją brytyjskiego superagneta, jak i zniewalającego oszusta i złodzieja. Nic dziwnego, że partnerująca mu w tym filmie Catherine Zeta-Jones ulega jego niezwykłemu urokowi. Która z nas by się oparła takiemu złodziejowi?</p>
<p><strong>3. James Dean w „Buntowniku bez powodu”</strong><br />
 James Dean wystąpił tylko w trzech filmach, lecz miejsce, jakie zajął w historii kina, trudno porównać z pozycją jakiegokolwiek innego aktora. Stał się legendą już za życia. Trzy role, w które wcielił się w swoim 24-letnim życiu, przyniosły mu uwielbienie, podziw i niezwykłą popularność. Niegrzeczny chłopiec, buntownik, targany skrajnymi emocjami młody mężczyzna, pociągający swoim charakterem i urokiem osobistym, do dziś budzi zachwyt widzów. Oto Jim Stark jako „Buntownik bez powodu” w EksMagazynowym rankingu – musiał się tu znaleźć!</p>
<p><strong>2. Dustin Hoffman w „Przypadkowym bohaterze”</strong><br />
 Bernie Laplante (Austin Hoffman) to drobny oszust i złodziejaszek. Jego dewizą życiową jest: „nie wychylać się”. Jednak los wystawia jego życiowe motto na próbę &#8211; Bernie jest świadkiem katastrofy samolotu. Nie zastanawiając się długo, sam ratuje 54 osoby z płonącego wraku, kradnie przy tym kilka kart kredytowych i znika. Jedna z ofiar, dziennikarka Gale Gayley, namawia wydawnictwo, aby go odnaleźć i nagrodzić milionem dolarów za bohaterstwo. Niestety, nieświadom niczego Laplante zwierza się pewnemu bezdomnemu ze swych przeżyć. Wkrótce świat poznaje „anioła lotu 714”, jednak nie tego prawdziwego… Postać zagrana przez Austina Hoffmana to na pierwszy rzut oka taki facet, z którym nie chciałybyśmy mieć zbyt wiele do czynienia. Ale, jak zwykle bywa, pozory mylą i to, co chowa w środku, jest już o wiele bardziej pociągające, niż mało atrakcyjna powierzchowność.</p>
<p><strong>1.Johnny Depp w „Piratach z Karaibów”</strong><br />
 I król wszystkich oszustów, wariatów, złodziejaszków i typów spod ciemnej gwiazdy, jednak nie do końca zepsutych. Kapitan Jack Sparrow, czyli Johnny Depp we własnej osobie! Pirat i zabijaka, który fakt, że jeszcze istnieje na tym świecie, zawdzięcza swojej przebiegłości, kłamstwom i sprytowi. Nie kocha naprawdę, nie pragnie niczego, poza swoimi korzyściami, kierując się mottem: „Take whay you can, give nothing back”. Poza tym, przez większość życia jest albo pijany, albo skacowany, albo poszukujący rumu… Nic ciekawego… A jednak! Przy tych wszystkich wadach (czy aby na pewno wadach?), jest też rozbrajająco zabawny, uroczy, ironiczny i nieco niezdarny, co czyni go tak fascynującą postacią, że mało która pani przejdzie obok takiego indywiduum obojętnie! Król niepokornych chłopców – w naszym zestawieniu na pierwszym miejscu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/kino/warto/niepokorni-chlopcy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Być jak Forrest. Forrest Gump</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/kino/warto/byc-jak-forrest-forrest-gump/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/kino/warto/byc-jak-forrest-forrest-gump/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 31 Aug 2011 23:16:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aneta Zadroga</dc:creator>
				<category><![CDATA[warto]]></category>
		<category><![CDATA[Antonio Banderas]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[Forrest Gump]]></category>
		<category><![CDATA[kino]]></category>
		<category><![CDATA[Tom Hanks]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.hoster.pl/?p=512</guid>
		<description><![CDATA[Ktoś mi kiedyś powiedział, że "Forrest Gump" to taki film, po obejrzeniu którego każdy chce być idiotą... Trochę to przekorne stwierdzenie, ale coś w nim jest]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Mnie się nasuwa jeszcze jedno &#8211; po tym filmie każdy chce być przez chwilę dobry. Bo to nie boli. I sprawia, że świat jest piękniejszy. I żeby to zauważyć wcale nie trzeba być geniuszem.</p>
<p>&#8222;My name is Forrest. Forrest Gump&#8221; &#8211; to zdanie wypowiedziane z jedynym w swoim rodzaju akcentem rozpoczyna jeden z najcudowniejszych filmów w historii kina. Tak sobie myślę, że gdyby wynalazek braci Lumiere powstał tylko po to, żeby świat mógł poznać „Forresta Gumpa”, to i tak byłby to wystarczający powód, żeby ich dzieło okrzyknąć jednym z największych cudów współczesnego świata.</p>
<p><strong>Doskonała doskonałość</strong></p>
<p>Bardzo wiele razy zastanawiałam się nad tym, co takiego jest w tym filmie, że czyni z niego arcydzieło? Że można do niego wracać wiele razy, bez obciachu się wzruszać, śmiać i rozmyślać o sensie życia. Bez bólu istnienia, który bardzo często dopada amerykańskie kino, bez zadęcia, wyszukanych słów. Po prostu, można śledzić życie półgłówka z Alabamy, czując do niego nieodpartą sympatię i jeszcze pragnąc być tak prostolinijnym, jak on sam&#8230;</p>
<p>Dlaczego piszę o Forreście? Bo bardzo dawno nie widziałam w kinie wielkiego filmu. Takiego, o którym pamięta się długo po wyjściu z seansu, o którym się rozmawia, myśli, który się cytuje. Pomijam oczywiście najnowsze dziecko Quentina Tarantino, bo to zupełnie inna bajka. Są bowiem różne rodzaje doskonałości. Doskonałość kinowa &#8211; taka, z której zdajemy sobie doskonale sprawę, że jest fikcją, kłamstwem i tylko i wyłącznie zabawą w kino i ta druga kinowo &#8211; życiowa, gdzie przymykamy oko na fikcję i kłamstwo i chcemy wierzyć, że to, co na ekranie, jest możliwe w życiu.</p>
<p>Do kina podobno chodzimy po to, żeby bez poczucia winy wcielać się w role innych. Bandytów, policjantów, morderców, wodzów, femme fatale&#8230; Sprawia nam to przyjemność o tyle większą, że siedząc w ciemnej sali możemy bezkarnie wyobrażać sobie, że pokonaliśmy właśnie całą perską armię, niczym Aleksander Macedoński (swoją drogą, ten film ze średnio utalentowanym Collinem Farrellem wcale nie był kompletną porażką, dość sympatycznie się go oglądało, nie wiem, dlaczego dostał recenzje zrównujące go z kostką brukową na krakowskim Rynku), albo, że jesteśmy mądrą, dobrą i uroczą prostytutką, która w Hollywood poznaje milionera, który traci dla niej głowę i sporą ilość środków dostępnych na karcie kredytowej (szczerze, która z kobiet nie wyobrażała sobie siebie w białym garniturku, ogromnym kapeluszu, obładowaną lekkimi torbami z najbardziej ekskluzywnych sklepów, przechadzającej się w rytm piosenki &#8222;Pretty Woman&#8221; po Rodeo Drive? No właśnie&#8230;). Zwykle jednak widzimy się w rolach postaci intrygujących, silnych, pięknych, bogatych. Skąd więc to ogromne pragnienie bycia idiotą choć przez kilka dni swojego życia?</p>
<p><strong>Chcę być idiotą!</strong></p>
<p>Forrest nie jest przystojny. Nie jest pociągający. Nie jest nawet bogaty (co zmienia się, kiedy połów krewetek okazuje się nie tak durnym pomysłem, jak to się wydaje na początku, ale nie ważne). Nie miał nigdy dziewczyny. Jego mama to prosta kobiecina, która nie umiała zatrzymać przy sobie faceta. Jego ukochana to puszczalska ździra, której w każdym innym filmie życzylibyśmy śmierci od pierwszego kadru, w którym by się pojawiła. Jego najlepszy przyjaciel to najpierw ciemnoskóry półgłówek (pewnie dlatego tak dobrze się rozumieją), który zdaje się mieć w swoim słowniku tylko słowo &#8216;krewetka&#8217;, a później kaleki sfrustrowany, irytujący i skłócony ze światem, a głównie z Bogiem psychopata, weteran z Wietnamu, który obsesyjnie pragnie zginąć, najlepiej na polu chwały, tak, jak jego przodkowie&#8230;</p>
<p>A mimo to nie ma w tym filmie postaci, do której nie czulibyśmy sympatii. Każdy, mniej lub bardziej w normalnych okolicznościach, irytujący, drażniący, lub wręcz odrażający człowiek jest tutaj osobą, którą tak naprawdę chcielibyśmy spotkać. Nie mówiąc już o tym, że chcielibyśmy poznać Johnna Lennona w momencie, kiedy wymyśla słowa Imagnie, nauczyć najsłynniejszego kroku tanecznego samego Elvisa, uścisnąć rękę JFK i powiedzieć mu, że chcemy siusiu, odkryć aferę Watergate, zostać bohaterem wojennym, później multimiliarderem, który zarabia na Apple, wymyślić najsłynniejszy emotikon na świecie i zostać autorem słynnego zdania, które kryje w sobie wiele zawiłości ludzkiego życia &#8211; &#8222;Shit happens&#8221;&#8230;</p>
<p>Nie wiem, jak to się dzieje, że powstają takie filmy jak Forrest Gump. Wiele jest przecież produkcji z nie gorszym scenariuszem, równie doborową obsadą, bardziej intrygującą fabułą. A jednak, niewiele jest takich dzieł jak to Roberta Zemeckisa. Czy reżyser, kręcąc film, który Tomowi Hanskowi przyniósł drugiego, jak najbardziej zasłużonego Oscara, wiedział, że wyjdzie mu w efekcie taki fenomen? Czy też wyszło to jakoś tak, przypadkiem? A może było tak, jak z tym słynnym pudełkiem czekoladek i życiem. &#8222;You never know, what U gonna get&#8221; mówi Forrest. Może tak jest też w kinie. Kręcąc film, nigdy przecież nie wiadomo, co tak naprawdę dostanie widz.</p>
<p>Są co prawda produkcje skazane na sukces. Jak „Titanic”, czy obecnie „Avatar”, wypromowane do granic dobrego smaku, zarabiające miliardy dolarów. I są oczywiście kinu potrzebne. Ale wątpię, żeby po obejrzeniu „Avatara”, choć co dziesiąty dorosły widz chciał być niebieskim stworem z innej planety. A idiotą po Forreście pragnie być niemal każdy. Może dlatego, że Forrest Gump to tak naprawdę opowieść o tym, czego nam dziś w życiu brakuje. O dobrych ludziach. O chłopaku o wielkim sercu, który może zbyt wiele i nie rozumie i nie ma IQ jak Sharon Stone, ale wie, co to miłość. I przyjaźń. I oddanie. I w sumie, jakby tak chwilę pomyśleć, to nic dziwnego, że marzy nam się, żeby choć raz w życiu być takim człowiekiem, albo przynamniej kogoś takiego spotkać. I, co najważniejsze, go nie przegapić. Bo w życiu nie zawsze można włączyć Replay i obejrzeć wszystko jeszcze raz. Na szczęście do Forresta można wracać w nieskończoność&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/kino/warto/byc-jak-forrest-forrest-gump/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->