<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; Fundacja Jaśka Meli</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/fundacja-jaska-meli/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Tue, 15 Sep 2026 23:37:06 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Jasiek Mela: Słodki chłopiec? To nie ja!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/jasiek-mela-slodki-chlopiec-to-nie-ja/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/jasiek-mela-slodki-chlopiec-to-nie-ja/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 22 Jul 2013 02:08:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>JJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscytujący bohater]]></category>
		<category><![CDATA[Fundacja Jaśka Meli]]></category>
		<category><![CDATA[Jaś Mela]]></category>
		<category><![CDATA[Jasiek Mela]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=12356</guid>
		<description><![CDATA[Zacznij zmienianie świata od siebie, a nie od budowania miliona podjazdów, zmieniania mentalności 7 miliardów ludzi na świecie. Zacznij od siebie, bo tak będzie po prostu łatwiej – z Jaśkiem Melą rozmawiamy o dorosłości, starych gitarach i chodzeniu po linie]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>EksMagazyn: Często słyszysz zdanie: „Moje życie nie ma sensu”?<br />
 Jasiek Mela: Często. Czasami wprost, a czasami gdzieś tam wisi ludziom nad głowami. Jakiś czas temu usłyszałem od mojej dwudziestokilkuletniej znajomej, że patrzy na swoje życie, właściwie nic w nim nie osiągnęła i ma poczucie, że je zmarnowała. Brzmi absurdalnie, prawda? Przecież tyle jeszcze przed nią. Wszystko zależy od perspektywy.</p>
<p>Jak ją zmienić?<br />
 Uważam, że w szkołach powinno się wprowadzić na lekcjach wychowawczych coś takiego, żeby każdy dzieciak, każdy uczeń został choć raz zabrany na wycieczkę do szpitala onkologicznego lub hospicjum. Po to, by młode osoby przekonały się, że nie ma co się nad sobą użalać. Jeśli mają poczucie, że ich życie jest takie trudne i nie ma sensu, żeby zobaczyły, co to znaczy być pokrzywdzonym przez los i mieć faktycznie problemy. Sam często słyszę od uczniów, studentów: „Uświadomiłeś mi, że moje problemy to pryszcz, trzeba sobie jakoś radzić”. To wszystko jest kwestią punktu odniesienia.</p>
<p>Często, paradoksalnie, to osoby niepełnosprawne mają większą pogodę ducha, przez to, że sporo w życiu przeszły…<br />
 Tak właśnie jest. Ciężkie rzeczy, które nas spotykają, dają nam dodatkową talię kart doświadczeń. Kiedy samemu jest mi trudno, przypominam sobie jeszcze trudniejszy moment, niż ten, który przeżywam w danym momencie. I to powoduje pojawienie się myśli: „Stary, wtedy dałeś radę, a teraz sobie nie poradzisz?” To są czasem bardzo odległe skojarzenia. Pamiętam, kiedy biegłem maraton w Nowym Yorku, 42 kilometry. W pewnym momencie naprawdę nie miałem siły, mięśnie wymiękały, czułem że noga w protezie jest zakrwawiona, druga totalnie odpada, pomyślałem: „Nie no, schodzę z trasy, bo ból fizyczny jest tak duży, że mnie przygniata”. Przypomniałem sobie wtedy ból, który odczuwałem w szpitalu po wypadku i stwierdziłem: „Do czasu, kiedy ból, który odczuwam biegnąc, nie zbliży się chociaż trochę do tamtego bólu, nie mam co gadać o wymiękaniu”. Doświadczenie ze szpitala pomogło mi przebiec maraton. I tak jest często w życiu osób niepełnosprawnych – mamy o wiele większą skalę, więcej punktów odniesienia, przez to, że na co dzień musimy walczyć o różne, nawet proste rzeczy.</p>
<p>O co na przykład?<br />
 Bywa tak, że dla osoby niepełnosprawnej pójście do sklepu po bułki jest wielką batalią. Batalią fizyczną, żeby się przez te wszystkie progi, nie-progi przedostać. Batalią emocjonalną, bo trzeba się pokazać ludziom i można robić smutną minę albo się uśmiechać do ludzi po drodze, którzy czasem nawet nie wiedzą, jak reagować, więc reagują unikaniem. Chociażby unikaniem spojrzenia na nas. Taka osoba, kiedy trafia potem na realny problem, ma dużo więcej dowodów na to, że może sobie z tym problemem poradzić. A jeśli ktoś był chowany pod kloszem, a rodzice dbali o to, oczywiście w dobrej wierze, żeby dziecko miało jak najmniej trudnych doświadczeń życiowych, bo i po co… To potem taka osoba wywraca się na pierwszym życiowym zakręcie i nie potrafi wstać. Nie jest nauczona sensownie upadać ani po tym upadku wstawać.</p>
<p>Twój optymizm to rzecz wyniesiona z domu czy to coś, co sam wypracowałeś?<br />
 To na pewno nie są moje teorie, to owoc spotkań z różnymi ludźmi. Rodzice, owszem, naładowali mnie pozytywnym myśleniem, ale nie było to myślenie krótkoterminowe na zasadzie „będzie dobrze”. Przekonywali mnie, że nie ma takiego problemu, z którego nie udałoby się wyjść. „Będzie dobrze” oznacza czasem, że zaklinamy rzeczywistość. Rodzice, kiedy byłem w szpitalu, nie mówili: „spoko, ręka i noga odrosną”, tylko: „Słuchaj, jest słabo, nie ma co się oszukiwać”. Pamiętam moment, kiedy ważyły się moje losy, kiedy czułem się totalnie załamany. Zapytałem mojej mamy wprost: „Mamo, czy ja umrę?”. I mama, nie powiedziała, tak jak pewnie niemal każda matka: „Nie, no co ty. Wszystko będzie dobrze”, tylko: „Jasiek, nie wiem, tego nie wiadomo, ale módlmy się i bądźmy dobrej myśli”. To mnie z jednej strony uderzyło, ale uświadomiło też, że rodzice nie ściemniają, nie obiecują, nie udają, że jest lepiej niż jest. I faktycznie, jedyne co mogłem zrobić, to nie zastanawiać się, czy będzie tak czy siak, tylko zmobilizować swój organizm do walki o życie. To mi uświadomiło pewne priorytety. Pokazało, że trzeba się skupiać na możliwościach, a nie na przeszkodach.</p>
<p>Szczerość do bólu jest dobra? Większość woli poklepywanie po plecach…<br />
 Oczywiście, że wolą, ale ja jestem zdecydowanie za szczerością. Ona nie zawsze się opłaca, bo tak jak mówisz, ludzie nie tego oczekują. Prawda jest taka, że jeśli kobieta pyta czy ładnie wygląda, to zawsze oczekuje potwierdzenia, że tak (śmiech). Ogólnie, uważam, że do szczerości należy dążyć. Szczerość pozwala nam zmieniać się na lepsze. Moja ukochana dziewczyna potrafi mi wygarnąć różne rzeczy, ale jeżeli mam świadomość tego, że jej krytyka jest z założenia pozytywna, to bardzo cenię jej zdanie. Oczywiście, ja w tej chwili o tym tak ładnie mówię, a kiedy przychodzi co do czego, to się obrażam (śmiech). Ale potem staram się przemyśleć kilka rzeczy.</p>
<p>Patrzę na twoje zdjęcia z irokezem i widzę, że Jasiek Mela to dorosły facet. Mały chłopiec, którego poznaliśmy dawno temu w mediach, odszedł bezpowrotnie, ciężko cię traktować nadal jako pupilka… <br />
 Wisi na mnie presja społeczna bycia słodkim chłopcem. Słowo pupilek, którego użyłaś, jest bardzo wkurzające, ale również trafne. Ja faktycznie gdzieś tam próbuję drobnymi gestami pokazać, że nie jestem już tym samym małym dzieckiem. Idę do przodu, życie się zmienia, ludzie dorastają. A fryzura to tylko eksperyment, który mi pokazuje, jak bardzo oceniamy innych po wyglądzie. Po fryzurze, kurtce, kolczykach w uchu. Sam uważam, że źle tak wyglądam, ale włosy szybko odrosną. To niekoniecznie jest tak, że mi się poprzewracało w głowie, bo to, co w głowie, a co na niej, to nie to samo. Wkurza mnie wizerunek małego, słodkiego chłopca, który będzie do wszystkiego podchodził pozytywnie. Bo też nie to jest moją rolą, chociaż tak się to często pokazuje.</p>
<p><strong><em>Cały materiał dostępny w 17. numerze EksMagazynu.</em></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/jasiek-mela-slodki-chlopiec-to-nie-ja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Krakow Business Run – pobiegli po lepsze życie dla Justyny</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/eventy/krakow-business-run-%e2%80%93-pobiegli-po-lepsze-zycie-dla-justyny/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/eventy/krakow-business-run-%e2%80%93-pobiegli-po-lepsze-zycie-dla-justyny/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 10 May 2013 02:11:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[Eventy]]></category>
		<category><![CDATA[Fundacja Jaśka Meli]]></category>
		<category><![CDATA[Justyna Topa]]></category>
		<category><![CDATA[Kraków Business Run]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=11629</guid>
		<description><![CDATA[Po siedemnastu latach znów będzie chodzić. Spełniło się największe marzenie Justyny Topy. Dzięki zorganizowanemu we wrześniu 2012 roku biegowi Krakow Business Run, udało się zebrać 60 tys. zł, dzięki, którym sfinansowano protezę nogi dla Justyny.Z Justyną Topą dzień po założeniu wyczekiwanej protezy rozmawia Beata Sowa z Fundacji Jaśka Meli Poza Horyzonty]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-weight: bold;">Pani Justyno, jak się Pani czuje z nową protezą nogi?</span></p>
<p><span style="font-weight: bold;"> </span>Jestem przeszczęśliwa! Wczoraj po powrozie do domu, od razu chciałam ją wypróbować i  poszłam na spacer. Niestety krótki, bo zaczął padać deszcz.</p>
<div id="_mcePaste"><strong>Wróćmy jeszcze do początków Pani choroby. Spędziła Pani w szpitalach prawie rok, ale nogi nie udało się uratować…</strong></div>
<div id="_mcePaste">Urodziłam się z przetokami tętniczo-żylnymi (red. schorzenie, które powoduje niedokrwienie i zanik tkanek). Z czasem na prawej nodze zaczęły pojawiać się rany, które się nie goiły. Ponad dziesięć miesięcy spędziłam w szpitalach. Odsyłano mnie z jednego do drugiego. Przeszłam trzy operacje. Nie pomogły. Po kilkunastu tygodniach okazało się, że nogi nie da się wyleczyć i konieczna jest amputacja. Ale to nie koniec koszmaru. Kilka tygodni później przeszłam powtórną amputację nogi, tym razem powyżej kolana.</div>
<div id="_mcePaste"><strong>Jak wyglądało Pani życie po amputacji nogi?</strong></div>
<div>Największe problemy miałam z wyjściem z domu. Bez pomocy drugiej osoby było to praktycznie niemożliwe. Poruszałam się o dwóch kulach. Miałam co prawda do dyspozycji wypożyczoną protezę. Ale nie mogłam się na niej chodzić, była zbyt ciężka. Czasami po prostu ciągną ją za sobą. Zakładałam ją tylko po to, że psychicznie poczuć się lepiej.</div>
<div id="_mcePaste"><strong>Czy wiadomość o organizowanym Kraków Business Run dodała Pani sił?</strong></div>
<div id="_mcePaste">Na początku nie wierzyłam, że to się uda. Myślałam, że pobiegnie kilka osób. Kiedy dowiedziałam się, że do biegu przygotowuje się ponad tysiąc osób, byłam w szoku!</div>
<div id="_mcePaste">Z samego biegu pamiętam mężczyznę w średnim wieku, który biegł razem z niepełnosprawną żoną. Bardzo mnie to wzruszyło. Wszystkim jeszcze raz dziękuję za pomoc.</div>
<div id="_mcePaste"><strong>Jak zmieniło się Pani życie po założeniu protezy?</strong></div>
<div id="_mcePaste">Czuję się pewnie i bezpiecznie używając nowej protezy. Jej ciężaru w ogóle nie czuję, bo jest ona zawieszona na specjalnym silikonie. Na razie chodzę o jednej kuli, ponieważ po siedemnastu latach przerwy muszę teraz od nowa nauczyć się chodzić. Ale to dla mnie ogromne ułatwienie. Jestem szczęśliwa że nie potrzebuję już pomocy drugiej osoby. Sama mogę sobie np. przygotować coś do jedzenia albo wyjść z domu.</div>
<div id="_mcePaste"><strong>A jakie są Pani plany?</strong></div>
<div id="_mcePaste">Teraz najważniejsza jest dla mnie rehabilitacja, muszę nauczyć się chodzić bez kuli. Marzę też o znalezieniu pracy. Wierzę, że teraz będzie to możliwe.</div>
<div id="_mcePaste">***</div>
<div id="_mcePaste"><em>Krakow Business Run to charytatywny bieg biznesowy w formie sztafety, który po raz pierwszy został zorganizowany w Krakowie we wrześniu 2012 roku. Kwota uzyskana z opłat startowych została przeznaczona na zakup protezy nogi dla Justyny Topa, podopiecznej Fundacji Jaśka Meli Poza Horyzonty. W wydarzeniu wzięło udział ponad 1000 osób, czyli 200 pięcioosobowych zespołów biegaczy reprezentujących prawie 100 firm. Obecnie przygotowywana jest druga edycja biegu, dedykowana innej podopiecznej Fundacji – Agnieszce Harasim, która także potrzebuje pomocy. Tym razem na starcie stanie dwukrotnie więcej biegaczy, jednak miejsca nadal są limitowane – do 400 drużyn. Zapisy do na stronie www.krakowbusinessrun.pl rozpoczynają się 6 maja. Organizatorzy Krakow Business Run to: Fundacja Jaśka Meli Poza Horyzonty, Radisson Blu Hotel Kraków, UBS Service Centre (Poland) sp. z o.o., Luxoft Poland Sp. z o.o., Gmina Miejska Kraków reprezentowana przez Zarząd Infrastruktury Sportowej w Krakowie.</em></div>
<p><img src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2013/04/2013_02_Justyna_proteza.Still006.jpg" alt="" width="768" height="327" /></p>
<p><img src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2013/04/2013_02_Justyna_proteza.Still004.jpg" alt="" width="768" height="327" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/eventy/krakow-business-run-%e2%80%93-pobiegli-po-lepsze-zycie-dla-justyny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->