<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; gra o sukces</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/gra-o-sukces/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Tue, 15 Sep 2026 23:37:06 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Ryszard Rembiszewski: Los mi sprzyja!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/ryszard-rembiszewski-los-mi-sprzyja/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/ryszard-rembiszewski-los-mi-sprzyja/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 22 Apr 2016 23:49:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscytujący bohater]]></category>
		<category><![CDATA[biznes po męsku]]></category>
		<category><![CDATA[gra o sukces]]></category>
		<category><![CDATA[książka o biznesie]]></category>
		<category><![CDATA[Pan Lotto]]></category>
		<category><![CDATA[Ryszard Rembiszewski]]></category>
		<category><![CDATA[skuteczny biznes]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=21301</guid>
		<description><![CDATA[Jego niepowtarzalny głos znany jest milionom Polaków. To jednak tylko jeden z licznych jego talentów! Zawsze pozytywnie nastawiony do świata, z dużym bagażem doświadczeń, umie odpowiednio wyciągać wnioski i dzieli się nimi z innymi… O pomaganiu, miłości, marzeniach i tym, co jest najważniejsze – rozmawiamy z Ryszardem Rembiszewskim.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Myśląc o panu, od razu słyszę w głowie pana aksamitny i niezwykle ciepły głos. Jest to bardzo rzadki dar! Jak się później okazało głos stanowił duży atut w pana karierze i tak jest do dzisiaj…<br />
Ryszard Rembiszewski</strong>: Zgadza się. Swoją artystyczną drogę rozpocząłem od radia. Praca z mikrofonem, w studiu radiowym, daje poczucie bliskiej intymności ze słuchaczem. W radiu operujemy tylko swoim głosem, a on jest przecież naszym instrumentem… Trzeba umiejętnie się nim posługiwać. Przyznam, że kiedy jeszcze w liceum wziąłem udział w jakiejś audycji radiowej i potem usłyszałem swój głos na antenie, to po prostu nie wierzyłem, że to mój głos – nie podobał mi się… Dopiero na zajęciach w szkole teatralnej zrozumiałem, jak się tym instrumentem posługiwać w sposób prawidłowy. Dziś wiele osób powtarza mi, że timbre mojego głosu i sposób mówienia, to mój znak rozpoznawczy.</p>
<p><strong>Jak od czasów szkoły teatralnej potoczyła się pańska kariera?</strong><br />
Z radia trafiłem do telewizji, gdzie najpierw pracowałem właśnie głosem &#8211; byłem lektorem, a potem także prezenterem wielu programów m.in. „Telewizyjnego Koncertu Życzeń”, Magazynu Muzycznego „Rezonans”, „Pogodnej prognozy kultury”, występowałem w programie „Świat się kręci” oraz byłem gościem teleturniejów „Start” i „Wygraj z Lotto”. Przede wszystkim jestem jednak przez cały czas kojarzony z losowaniem gier liczbowych, czyli „Studiem Lotto”. Prowadzenie tego programu prawie przez ćwierć wieku przyniosło mi popularność i sympatię widzów, sympatię, której doświadczam w dalszym ciągu na każdym kroku. I chociaż już od kilku lat nie prowadzę losowań, to jednak chyba już do końca moich dni zostanę „Panem Lotto” &#8211; ikoną gier liczbowych w naszym kraju…  </p>
<p><strong>Jak wspomina pan tamten okres?</strong><br />
Myślę, że uznanie i sympatię widzów przyniosła mi moja wiarygodność w tym programie. Uważam, że wiarygodność to jedna z najważniejszych, a nawet najważniejsza cecha dobrego prezentera. W tym programie budowałem emocje i starałem się, aby główną rolę odgrywały piłeczki z numerami. W przeciwieństwie do innych prowadzących nie starałem się być w tym programie gwiazdą. Umiar i wiarygodność &#8211; to podobało się widzom. Cieszy mnie fakt, że moja praca w tym programie przyniosła radość z wygranej wielu osobom. Totalizator Sportowy &#8211; to był wspaniały czas i wspaniali ludzie wokół… Swoją pracę tam i to wszystko, co mnie tam spotkało – z wyjątkiem mojego odejścia i ówczesnego prezesa &#8211; wspominam bardzo miło.</p>
<p><strong>Radio i telewizja to jednak nie wszystko, bo również często występował pan na scenie w innych rolach…</strong><br />
Tak, oprócz radia i telewizji pracowałem i nadal pracuję – z czego bardzo się cieszę – na estradzie. Prowadziłem wiele festiwali, jak np. Festiwal im. Jana Kiepury w Krynicy, a także wybory Miss Polski, Miss Polonia, Miss Polonia International w Wiedniu oraz gale dla takich firm, jak np. Bosch, Opel, czy też Rotary Club i Lions Club oraz wiele koncertów charytatywnych. Wystąpiłem też w kilku reklamach, filmach oraz przedstawieniach teatralnych. Praca na estradzie to żywy kontakt z publicznością. Bardzo to lubię, gdyż wymaga to od prezentera refleksu i umiejętności reagowania na różne sytuacje, które mogą się zdarzyć. Obserwując kolegów ze szkoły teatralnej, widzę, że tylko nielicznym udało się zaistnieć w zawodzie i zdobyć sławę. Ja sławy nie zdobyłem, jedynie popularność, jako „Pan Lotto”. Stałem się osobą rozpoznawalną… Od kilku lat nie występuję już w tym programie, ale nadal jestem z nim kojarzony. Spotykam się z wieloma dowodami sympatii, a swoje ambicje zawodowe realizuję teraz prowadząc wiele imprez i koncertów.</p>
<p><strong>Jest pan również znany ze swojej szerokiej działalności charytatywnej. Angażował się pan w wiele akcji. Dlaczego ten element jest dla pana tak istotny?</strong><br />
Zawsze dużo czasu poświęcam działalności charytatywnej. Zostało to dostrzeżone, bo otrzymałem nominację w kategorii „wolontariusz” w plebiscycie „Gwiazdy Dobroczynności” organizowanym przez „Newsweek” i Akademię Rozwoju Filantropii. Angażuję się w liczne akcje charytatywne, takie jak koncerty organizowane przez Związek Artystów Scen Polskich, czy też przeróżne fundacje… Jestem ambasadorem Fundacji „Kawałek nieba”, działam czynnie w Fundacji IKA im. Iki Szpakowskiej, Fundacji Artystów Weteranów Scen Polskich. Uczestniczyłem w wielu akcjach, jak np. „Zerwijmy łańcuchy”, „Podziel się posiłkiem”, „Piękne (Nie)Doskonałe… Od najmłodszych lat zawsze pracowałem społecznie. Jeśli tylko widzę, że mogę w czymś pomóc i że moja osoba będzie w czymś przydatna, to nigdy nie odmawiam. Niestety, żyjemy w takich czasach, że nie zawsze możemy liczyć na pomoc państwa i dlatego ta pomoc, pomoc fundacji, czy też konkretnych osób, jest tak bardzo potrzebna i cenna. Wierzę, że dane dobro do nas powraca. Jeśli możemy się z kimś czymś podzielić, to dlaczego tego nie zrobić? Uśmiech chorego dziecka jest bezcenny. Mam jednak zasadę, że wolę pomagać komuś, kto umie to przyjąć i z tego skorzysta, niż komuś, kto tę pomoc zniszczy. Uważam, że kto raz daje, odbiera podwójnie. Nie oczekuję za dobre uczynki rewanżu czy słów wdzięczności. Nagrodą jest dla mnie świadomość, że mogę być komuś potrzebny.</p>
<p><strong>Jak wpłynęły na pana lata różnych doświadczeń?</strong><br />
Kilka razy zawiodłem się na kilku osobach, ale zawsze była to dla mnie jakaś nauczka i kolejny dowód na to, że w stosunku do innych ludzi nie można być za bardzo otwartym. Myślę, że, mimo wszystko, trzeba być optymistą, żeby nie przyciągać do siebie negatywnych zdarzeń. Moja córka zawsze powtarza „Tata, myśl pozytywnie, bo jak myślisz negatywnie, to przyciągasz tylko te złe moce”. Na mój dobry wygląd i samopoczucie pracuje wewnętrzny optymizm i pozytywny stosunek do życia. W życiu kieruję się zasadą, aby zawsze starać się patrzeć jasno i iść do przodu. Trzeba pozamykać stare rozdziały. Pomimo wszystko, nie tracę wiary w ludzi. Uważam, że trzeba po prostu wierzyć, że kiedyś wszystkie nasze dobre uczynki trafią do nas z powrotem, w taki czy inny sposób. W moim przypadku wielokrotnie się to sprawdziło, bo od najmłodszych lat jestem nauczony, żeby jednak wierzyć ludziom i im pomagać. Dlatego, jeśli nawet ktoś mi zrobi krzywdę, staram się zrozumieć, z czego wynikało jego postępowanie i jakoś je usprawiedliwić, choć nie zawsze jest to możliwe, bo przecież wyrozumiałość to przede wszystkim delikatne podejście do słabości drugiej osoby i chęć zrozumienia nawet całkiem bezsensownych zachowań.</p>
<p><strong>Miał pan burzliwe życie uczuciowe. Czy wszystkie zdobyte doświadczenia pozwoliły panu wyciągnąć pewną naukę/wnioski?</strong><br />
Przekonałem się, że najtrudniejsze w byciu razem jest pogodzenie się z tym, że druga osoba nigdy nie będzie w stu procentach taka, jak byśmy tego chcieli. Trzeba zaakceptować ją ze wszystkimi wadami. Po tylu latach wiem, że należy zrezygnować z doskonałości. Nikt nie jest doskonały. Doskonałość nie istnieje. Co więcej, nikt doskonałości nie lubi. Jeśli to zrozumiemy, życie stanie się przyjemniejsze i mniej stresujące. Trzeba pokochać siebie, zaakceptować własne niedociągnięcia. Pogodzić się z tym, że nikt nie jest idealny – ja też. Moje wady są równie ważne, jak zalety, bo dopiero pełen zestaw tych cech decyduje o tym, kim jesteśmy. Byłem w trzech poważnych związkach. Na pewno szczególnie ważną kobietą jest moja pierwsza żona, z którą mam syna i córkę. Syn uczynił mnie dziadkiem dwojga uroczych wnucząt. Kobiety dzielę na te, które kochają i takie, które się kochać pozwalają. Bywało, że trafiałem na te drugie. Obecnie jestem na etapie wyciszenia. Zawsze szedłem za głosem serca, ale teraz, mając pewien bagaż doświadczeń życiowych, nabrałem dystansu do pewnych spraw. Podsumowuję przeszłość, wyciągam wnioski. Polubiłem swoją samotność. Wiem, że nie zawsze ukochanej osobie trzeba od razu dawać przysłowiową gwiazdkę z nieba, nie trzeba być za bardzo rozrzutnym… Miłość to temat tak strasznie oklepany i banalny, ale przez cały czas zawsze budzi jednak wiele emocji i skojarzeń. Każdy z nas  nieustannie poszukuje miłości. Niestety, często prawdziwe emocje zastępujemy materialnymi substytutami. Dla każdego miłość ma inny kształt, inny charakter.</p>
<p><strong>Czy istnieje zatem idealna recepta na udany związek?</strong><br />
W dobrym związku powinna być uczciwość, poczucie humoru i tolerancja, a także przyjaźń i wzajemny szacunek. Fascynacja, zauroczenie &#8211; to tylko początek. Szacunek i przyjaźń pozostają. Powodzenie związku zależy też od tego, na ile jesteśmy w stanie zaakceptować drugą osobę, taką, jaką ona jest. Ważne jest też, aby się wzajemnie wspierać i pomagać sobie w ciężkich chwilach. Łatwo powiedzieć: to twoja wina. Trudniej podjąć wspólną walkę i razem rozwiązywać problemy.</p>
<p><strong>To bardzo dobra rada. Relacje międzyludzkie potrafią być zawiłe…</strong><br />
Ale są bardzo ważne. W swoim bujnym życiu spotkałem osoby, z którymi wprawdzie nie spotykam się codziennie, ale raz, dwa razy do roku. Wiem jednak, że w każdej chwili rzuciłyby wszystko i przyjechały, gdybym je o to poprosił. Muszę przyznać, że w świecie showbiznesu o takie prawdziwe przyjaźnie jest naprawdę trudno. Mam duży krąg znajomych, o wiele młodszych od siebie i nie wiem z czego to wynika, ale dobrze się z nimi czuję, a oni ze mną. Słuchają moich rad, a ja żartuję, że jestem ich mentorem. Oczywiście, znam też ludzi w moim wieku (śmiech). Mimo to nie mógłbym nie zgodzić się również z powiedzeniem, że i wśród tłumu człowiek jest samotny. </p>
<p><strong>Co jest dla pana najważniejsze?</strong><br />
Po tylu latach i wielu doświadczeniach wiem, że największą wygraną w życiu nie jest kariera, miłość, czy pieniądze, ale po prostu zdrowie. Wtedy można osiągnąć wszystko. Lubię wierzyć, że los mi sprzyja. Oczywiście, moje życie nie jest samym pasmem sukcesów, niemniej zdarzyło się w nim wiele dobrego. Jeśli coś mi nie wyszło, to uważam, że wszystkiego przecież mieć się nie da.</p>
<p><strong>Z jakimi określeniami na swój temat spotykał się pan najczęściej?</strong><br />
Pamiętam tytuły swoich pierwszych wywiadów na początku mojej pracy w radiu i telewizji – „Mężczyzna o aksamitnym głosie”, „Ostatni dżentelmen Rzeczypospolitej”. Coś w tym było i chyba nadal jest, bo timbre mojego głosu jest charakterystyczny i rozpoznawalny, a co do dżentelmena to nie ja mogę się wypowiadać o tym, ale to bardzo miłe, że inni tak uważają…</p>
<p><strong>Jakich porad udzieliłby pan wszystkim młodym ludziom, którzy chcą rozpocząć karierę w showbiznesie?</strong><br />
Żal mi tych młodych, którzy dostają dyplom magistra sztuki aktorskiej, a potem są bezrobotni. Mamy bardzo wiele szkół teatralnych i przeróżnych kursów aktorskich… Każdy z tych młodych ludzi chce zrobić karierę i grać. A jak to się kończy? Udaje się tylko nielicznym… To bardzo trudny i wymagający zawód. Często amator zagra w jakimś serialu po prostu siebie, ale czy to oznacza, że jest już aktorem? On za takiego się uważa. Czy będzie jednak umiał stanąć na scenie w teatrze i zbudować rolę, mówić bez mikrofonu, tak aby go było słychać i co ważne aby widz zrozumiał, co on mówi? Dochodzimy tu do kwestii kultury słowa… Niestety, z tym jest teraz coraz gorzej. Mówimy szybko, niewyraźnie i nie po polsku… Coraz mniej jest wśród nas mistrzów słowa. Jeśli ktoś zamierza wybrać ten rodzaj kariery, to musi wziąć to pod uwagę.</p>
<p><strong>O czym pan marzy?</strong><br />
Jonasz Kofta pisał „Żeby coś się zdarzyło, żeby mogło się zdarzyć, trzeba marzyć”. Chciałbym jeszcze przez wiele lat być aktywnym zawodowo. Poprowadzić jakiś program w radiu, telewizji i zagrać w serialu lub filmie, pracować na estradzie.</p>
<p><strong>Gdyby mógł pan się cofnąć w czasie i porozmawiać z 20-letnią wersją siebie, to co by pan powiedział? Czy chciałby pan coś zmienić, postąpić inaczej?</strong><br />
Gdyby to była moja 18-letnia wersja, czyli matura – to może tak… Ale, patrząc wstecz na moje życie, które jest bardzo kolorowe i pełne zaskakujących zdarzeń, nie chciałbym nic zmieniać. Spotykałem na swojej drodze bardzo ciekawych ludzi i wiele się nauczyłem. Oczywiście, jak to zwykle bywa, piąłem się do góry, musiałem nieraz schodzić w dół, ale zawsze pamiętałem o tym, że schodząc, będę spotykał na swojej drodze tych samych, których spotykałem idąc do góry  – to bardzo ważne… Dla mnie w życiu liczy się szacunek dla drugiej osoby, życzliwość, tolerancja, no i oczywiście pozytywne nastawienie do życia!</p>
<p><strong>Rozmawiała: Agnieszka Słodyczka</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/ryszard-rembiszewski-los-mi-sprzyja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tomasz Grela: Wolę grać w otwarte karty!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/tomasz-grela-wole-grac-w-otwarte-karty/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/tomasz-grela-wole-grac-w-otwarte-karty/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 17 Apr 2016 23:41:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscytujący bohater]]></category>
		<category><![CDATA[Aluprof]]></category>
		<category><![CDATA[biznes po męsku]]></category>
		<category><![CDATA[gra o sukces]]></category>
		<category><![CDATA[książka o biznesie]]></category>
		<category><![CDATA[skuteczny biznes]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Grela]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=21299</guid>
		<description><![CDATA[„Dla mnie osobiście niezwykle ważna jest otwartość. Jasne określenie czego potrzebujemy, do czego dążymy i co możemy zaoferować. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>To pozwala na nawiązanie konstruktywnego dialogu z innym człowiekiem, nie ważne czy jest klientem, dostawcą komponentów, czy pracownikiem firmy. Wolę grać w otwarte karty. Bez otwartości nie ma biznesu, tylko hazard. A to z pewnością nie jest dobra droga do sukcesu” – takimi regułami w biznesie kieruje się Prezes spółki Aluprof – Tomasz Grela. Człowiek konsekwentnie dążący do celu, dla którego słuchanie drugiej osoby jest najważniejsze! </p>
<p><strong>Z branżą budowlaną jest pan związany od 1997 roku. Obecnie piastuje pan stanowisko prezesa spółki Aluprof. Jak poprzednie doświadczenia wpłynęły na to, że znalazł się pan w tym miejscu, jakim jest obecnie? </strong><br />
<strong>Tomasz Grela, Prezes Aluprof S.A.:</strong> Nie byłbym w miejscu, w którym jestem dziś, bez znajomości biznesu „od podszewki”. Pracę zawodową zaczynałem w 1997 roku od kierowania działem marketingu w firmie budowlanej Dombud S.A. Przez kolejne lata zarządzałem logistyką w firmie Farmacol, a następnie zostałem w niej dyrektorem handlowym. W 2002 roku powołano mnie na stanowisko dyrektora operacyjnego oraz członka zarządu firmy Metalplast-Bielsko S.A., obecnej firmy Aluprof. Dwa lata później zostałem prezesem zarządu Metalplast-Stolarka Sp. z o.o. Dopiero połączenie tych wszystkich doświadczeń kształtuje człowieka i pozwala w pełni rozumieć złożoność procesów, jakie wpływają na funkcjonowanie firmy. Prezesem Aluprof, firmy dostarczającej systemy roletowe, zostałem w grudniu 2008 roku &#8211; dwa lata po zakupie Metalplast-Bielsko. Miałem wtedy duże doświadczenie w branży zarówno z punktu widzenia firmy sprzedającej systemy, jak i firmy produkcyjnej. Doceniono moje wcześniejsze doświadczenia i kompetencje.</p>
<p><strong>Czy praca jest dla pana również pasją? </strong><br />
Uważam, że jeśli człowiek kieruje tak dużym przedsiębiorstwem, nie ma innego wyboru: praca musi być jego pasją. Zarządzanie taką firmą, jak Aluprof to praca na dwa, a czasem nawet trzy etaty. Zdarza się, że nawet w czasie wolnym rozważam kwestie związane z pracą. Ale kiedy naprawdę lubi się to, co się robi, przychodzi to z łatwością. </p>
<p><strong>Jak rozwinęła się spółka na przestrzeni lat? </strong><br />
Historia Aluprof to opowieść wielowątkowa, której początki sięgają początków XX wieku. To właśnie wtedy w Bielsku powstały manufaktury Augusta Grossa, Jana Ochsnera i Karola Szwabego. Po wojnie zakłady przeszły pod zarząd państwowy, a nazwę zmieniono na Fabrykę Wyrobów Metalowych. W 1973 roku firma kolejny raz zmieniła nazwę, tym razem na Metalplast-Bielsko. Na przestrzeni lat zakłady wielokrotnie przekształcały się. Największą rewolucją dla firmy była decyzja o tym, by dostarczać systemy aluminiowe, know-how, a nie gotowe elementy. Potem z kolei była decyzja o połączeniu Metalplastu-Bielsko z opolskim Aluprofem. W styczniu obchodziliśmy 10-lecie tego wydarzenia. Ostatnia dekada to czas błyskawicznego rozwoju firmy i nieustannych inwestycji. W 2011 roku w Opolu powstały nowe magazyny z nowoczesną infrastrukturą. W 2015 roku Aluprof zakończył prace związane z modernizacją i budową nowych obiektów na swojej 8-hektarowej działce przy ulicy Warszawskiej w Bielsku-Białej. Inwestycje były realizowane w wielu etapach od 2013 roku. Dzięki tym inwestycjom Aluprof jest firmą w pełni niezależną, co daje nam bardzo dużą elastyczność rynkową. Dzięki temu możemy rozwijać sprzedaż na rynkach zagranicznych. Dzisiaj Aluprof posiada swoje przedstawicielstwa i centra dystrybucyjne na terenie całej Europy, m.in. w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Belgii, Czechach oraz USA. Partnerzy zagraniczni postrzegają nas jako solidnego, elastycznego partnera, który wdraża nowatorskie i indywidualne rozwiązania, a to procentuje zdobywaniem kolejnych kontraktów. Portfolio naszych realizacji to najbardziej prestiżowe obiekty w Polsce. Z kolei referencje z amerykańskiego rynku są dla nas bardzo istotne z punktu widzenia dalszych działań na rynkach eksportowych. Systematycznie zwiększamy obroty i rozwijamy biznes. Mam nadzieję, że rok 2016 pozwoli nam przekroczyć 1 mld złotych sprzedaży.</p>
<p><strong>Co świadczy o innowacyjności firmy Aluprof? </strong><br />
Systemy aluminiowe Aluprof wykorzystywane są w wielu projektach. Powstanie niektórych obiektów wiąże się ze spełnieniem niecodziennych wymagań odnośnie wyglądu, wielkości, czy funkcjonalności systemów. Dlatego zdecydowaliśmy się na opracowywanie indywidualnych projektów konstrukcji, które powstają we współpracy z projektantami danego budynku. Architekci mogą zamieniać swoje śmiałe wizje w rzeczywistość, otrzymując od nas wsparcie i fachowe doradztwo. W przeciwieństwie do innych firm z branży, dajemy naszym klientom możliwość tworzenia z aluminium, w sposób który pozwala na stworzenie nowatorskich konstrukcji, wyjście poza przyjęte schematy. Dzięki takiemu podejściu powstały takie obiekty jak: stadiony w Gdańsku i Warszawie, najwyższy wieżowiec w Polsce – wrocławski Sky Tower, Centrum Kongresowe ICE w Krakowie, sieć hoteli Hilton, Ambasador w Warszawie, PPNT w Gdyni i wiele innych. Budynki zbudowane dzięki systemom Aluprof powstają w najważniejszych europejskich miastach oraz za oceanem w USA.</p>
<p><strong>Ostatnio został pan uhonorowany statuetką Polskiego Herkulesa &#8211; najbardziej prestiżową nagrodą przyznawaną w corocznym konkursie miesięcznika Builder. Jest pan także zdobywcą wielu innych nagród i wyróżnień dla Aluprof. O czym świadczą wszystkie zdobyte nagrody? </strong><br />
Cieszę się, że ja sam oraz firma, którą kieruję, jest doceniania przez środowisko. Nagrody to dla nas znak, że nasze otoczenie postrzega Aluprof jako firmę sprawną. To dla nas jeden z wyznaczników sukcesu naszego przedsiębiorstwa. </p>
<p><strong>Zarządzanie tak dużą, prestiżową firmą wydaje się być niełatwym zadaniem. Czy zdarzały się panu pewne trudności? Jak sobie pan radzi z ewentualnymi przeszkodami? </strong><br />
W miarę rozwoju przedsiębiorstwa zmienia się skala wyzwań. Pokonywanie przeszkód to ciągła praca, a nie jednorazowy podskok. Nie nazwałbym ich trudnościami. Zarządzanie zmianą to jeden z elementów pracy menedżera. Najważniejsze jest dla mnie sprawne odpowiadanie na aktualne potrzeby nie tylko firmy i jej pracowników, ale także rynku i naszych klientów. </p>
<p><strong>Z jakim największym wyzwaniem musiał się pan zmierzyć? </strong><br />
Jednym z największych wyzwań było połączenie dwóch firm w jedną &#8211; dobrze funkcjonującą organizację. Fuzje nigdy nie są procesami prostymi. Barier było bardzo wiele: odległość geograficzna, różne kultury organizacyjne, a przede wszystkim odmienne style zarządzania. Patrząc z perspektywy ostatnich lat mogę uznać, że połączenie Metalplastu-Bielsko z opolskim Aluprofem było olbrzymim sukcesem.</p>
<p><strong>W świecie biznesu niezwykle istotne jest wyciąganie wniosków i uczenie się na błędach. Jakich porad udzieliłby pan młodym biznesmenom, a przede wszystkim jakich błędów powinni unikać? </strong><br />
Uważam, że każdy młody biznesmen powinien skupić się na słuchaniu. Młodym kierownikom często wydaje się, że prezes jest osobą, która wyłącznie wydaje polecenia, nic więcej. Z założenia to nieprawda. Dobry szef powinien dużo więcej czasu poświęcać na słuchanie swoich współpracowników, czy klientów, niż mówić. Informacja jest tym zasobem, który pozwala podejmować słuszne decyzje, które z kolei przekładają się na sukces firmy. </p>
<p><strong>Solidna firma to również solidni ludzie. Na jakiej zasadzie dobiera pan współpracowników? </strong><br />
Najważniejsze jest zaufanie. To właśnie ono pomaga zarządzać tak dużą firmą. Ludzie, z którymi pracuję są z nami już od lat i wiem, że są doskonali w tym co robią. Mając zaufanie do moich współpracowników mogę spokojnie powierzać im nawet najtrudniejsze zadania, bez obaw o wyniki. </p>
<p><strong>Pana pracownicy podkreślają, że bardzo dba pan o swój zespół. Jakim jest pan szefem? </strong><br />
Staram się być wyrozumiały, chociaż muszę być stanowczy. Staram się słuchać. Dzięki dialogowi i wzajemnemu zrozumieniu możemy sprawnie budować firmę. To oczywiście truizm, ale najcenniejszym zasobem każdej firmy są jej pracownicy. Bez nich nie można być szefem.</p>
<p><strong>Czy ma pan złote reguły, którymi kieruje się w biznesie?</strong><br />
Dla mnie osobiście niezwykle ważna jest otwartość. Jasne określenie czego potrzebujemy, do czego dążymy i co możemy zaoferować. To pozwala na nawiązanie konstruktywnego dialogu z innym człowiekiem, nie ważne czy jest klientem, dostawcą komponentów, czy pracownikiem firmy. Wolę grać w otwarte karty. Bez otwartości nie ma biznesu, tylko hazard. A to z pewnością nie jest dobra droga do sukcesu.</p>
<p><strong>Oprócz wielu poważnych obowiązków, nie zapomina pan również o potrzebujących. Jest pan członkiem rady Fundacji Grupy Kęty &#8211; &#8222;Dzieciom Podbeskidzia&#8221;&#8230; </strong><br />
Jako jedna ze spółek Grupy Kapitałowej Kęty realizujemy wspólną strategię Społecznej Odpowiedzialności Biznesu. Współfinansujemy działania Fundacji Grupy Kęty „Dzieciom Podbeskidzia”, która wspiera podopiecznych domów dziecka w lepszym starcie w dorosłe życie. Ponadto Aluprof stara się realizować ideę Społecznej Odpowiedzialności Biznesu, polegającą na dostrzeganiu potrzeb akcjonariuszy, pracowników, klientów, partnerów biznesowych, społeczności lokalnych i wielu innych. Wobec wszystkich mamy zobowiązania, ale sami także czerpiemy z dobrych relacji z nimi. To właśnie wobec ludzi biznes ponosi główną odpowiedzialność. Doskonale wiemy także, że nasz sukces nie byłby możliwy bez partnerskiej współpracy z naszymi klientami. To dzięki firmom wykonawczym, z którymi współpracujemy nasze produkty znajdują zastosowanie w różnych obiektach użyteczności publicznej. Budowanie takich wszechstronnych relacji z otoczeniem jest gwarantem harmonijnego rozwoju spółki i drogą do kreowania pozytywnego wizerunku.</p>
<p><strong>Jak wyobraża pan sobie przyszłość firmy Aluprof? </strong><br />
Liczymy na ekspansję w Europie, a także za oceanem. Chcemy, by Aluprof stał się znaczącym dostawcą systemów aluminiowych na rynku światowym. Naszym marzeniem jest, aby  nowoczesne budynki powstawały w systemach Aluprof oraz by architektura miast przyszłości na całym globie opierała się na naszych rozwiązaniach.</p>
<p><strong>Rozmawiała: Agnieszka Słodyczka</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/tomasz-grela-wole-grac-w-otwarte-karty/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wojciech Goduński: Biznes jest jak narkotyk</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/wojciech-godunski-biznes-jest-jak-narkotyk/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/wojciech-godunski-biznes-jest-jak-narkotyk/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 15 Apr 2016 23:32:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscytujący bohater]]></category>
		<category><![CDATA[franczyza]]></category>
		<category><![CDATA[gra o sukces]]></category>
		<category><![CDATA[książka dla biznesmanów]]></category>
		<category><![CDATA[pizzerie]]></category>
		<category><![CDATA[pomysła na biznes]]></category>
		<category><![CDATA[skuteczny biznes]]></category>
		<category><![CDATA[st=kueczny bzines książka]]></category>
		<category><![CDATA[Wojciech Goduński]]></category>
		<category><![CDATA[Wojtex]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=21297</guid>
		<description><![CDATA[Przedsiębiorca z krwi i kości, który wie jak się rozwijać i wykorzystywać okazje. Jak sam mówi: „Otwieranie nowych firm i sprawdzanie się w różnych branżach jest dla mnie jak narkotyk - coraz bardziej uzależnia”. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na swój sukces zapracował uczciwością. Człowiek, który nie boi się nowych wyzwań, z prostym przepisem na sukces. Poznajcie historię niezwykłego człowieka – Wojciecha Goduńskiego! </p>
<p><strong>Jest pan znany ze swojej przedsiębiorczości. Czy już jako młody chłopak miał pan smykałkę do biznesu?<br />
Wojciech Goduński, właściciel PPHU Wojtex:</strong> Pierwsze pieniądze udało mi się zarobić w wieku 16 lat. Był to zupełny przypadek, gdyż jako młody człowiek byłem zafascynowany motoryzacją. Udało mi się uzbierać pieniądze na pierwszy samochód – bardzo starego i wysłużonego malucha. Pomyślałem wówczas, że warto byłoby wymienić go na coś nowszego. Zdecydowałem się więc na jego sprzedaż. Już po pierwszym ogłoszeniu zgłosiło się bardzo wielu chętnych, co spowodowało, że udało mi się sprzedać samochód za prawie dwa razy wyższą kwotę, niż go zakupiłem. Mając znacznie większy zasób pieniędzy kupiłem kolejnego malucha, który był już o wiele nowszy i oczywiście w lepszym stanie. Po moim pierwszym sukcesie, związanym ze sprzedażą auta, stwierdziłem, że taki biznes może być łatwym sposobem, aby w krótkim czasie jeździć naprawdę dobrym samochodem. Po krótkim czasie doszedłem do takiej wprawy w sprzedaży, że chodząc jeszcze do szkoły, potrafiłem w jednym tygodniu pod własnym domem sprzedać aż 4 samochody. Ten biznes, jak na młodego człowieka, był bardzo opłacalny. Zarabiałem w tamtym okresie kilka pensji przeciętnej płacy, ale w mojej głowie wciąż moim marzeniem był zakup dla siebie nowego poloneza. Po kilku miesiącach handlu udało mi się zebrać wystarczające pieniądze i zacząłem intensywne przeszukiwanie ogłoszeń. W jednym z nich znalazłem w końcu samochód, który mi odpowiadał. Kupiłem go i to było spełnienie moich młodzieńczych marzeń. Niestety cieszyłem się nim zaledwie kilka tygodni, gdyż okazało się, że samochód był kradziony, a ja zostałem w zwykły sposób oszukany. To była pierwsza porażka finansowa mojego życia. Straciłem wtedy prawie wszystkie pieniądze, ale jak to się mówi, co cię nie zabije, to cię wzmocni (śmiech). Ta porażka dała mi jeszcze większą motywację do robienia biznesu. </p>
<p><strong>I od razu wpadł pan na kolejny świetny pomysł! Jak to wyglądało?</strong><br />
W tamtym czasie zostało mi niewiele pieniędzy. W zasadzie zaczynałem biznes od początku. Stwierdziłem wtedy, że jeżeli nie postawię wszystkiego na jedną kartę, to dużych pieniędzy nie zarobię. Skoro jako nastolatek, sprzedający stare maluchy, zarabiałem godne pieniądze, to muszę otworzyć komis samochodowy. Wtedy było to przysłowiowe „porywanie się z motyką na słońce”. W Łodzi istniały zaledwie trzy komisy. Razem z moim kolegą, który też miał podobne środki finansowe do moich, założyliśmy spółkę o dumnie brzmiącej nazwie „Komis samochodowy” (śmiech). Zaczęliśmy poszukiwania odpowiedniego placu pod działalność. Udało nam się wynająć kawałek zarośniętego starym sadem terenu w dobrym punkcie, który własnymi siłami wyrównaliśmy i wykarczowaliśmy. Połataliśmy także dziury w płocie i wtedy właśnie skończyły się już nasze wszystkie pieniądze. Mieliśmy sam goły plac, bez biura i samochodów. To było istne wariactwo! Zrobiliśmy ulotki, które rozdawaliśmy na giełdzie samochodowej i o dziwo stał się cud! Już po pierwszej giełdzie ludzie sami zaczęli powierzać nam samochody. Mieliśmy ich blisko sześćdziesiąt sztuk. W dzisiejszych czasach taki biznes by się nie udał. Nikt by raczej nie zaufał i nie powierzył dwóm młodym chłopakom swojego majątku. Drugiego dnia po otwarciu komisu sprzedaliśmy pierwsze trzy samochody. Wtedy pierwszy raz w życiu poczułem się, jak bym wygrał w totolotka. W zasadzie zarobiliśmy tyle, że biznes się zwrócił i stać nas było na kupienie porządnego biura, postawienie reklam oraz na kilkakrotne powiększenie placu. Powoli wszystko zaczęło wyglądać profesjonalnie. W pierwszym roku sprzedaży, w jednym tylko komisie, sprzedałem prawie 1900 samochodów. Po pierwszym roku działalności miałem już 4 komisy i zostałem liderem w branży. To były złote czasy! Po trzech latach prowadzenia tej firmy zauważyłem jednak, że sprzedaż samochodów zaczyna bardzo spadać, co było spowodowane pojawieniem się coraz większej konkurencji na rynku. Powstały też salony samochodowe z nowymi pojazdami. Wtedy stwierdziłem, że to jest odpowiedni moment na sprzedaż biznesu. Działalność kupił od ręki mój wspólnik. Postanowiłem szukać czegoś bardziej stabilnego, na długie lata. Skupowałem nieruchomości, które w tamtych latach drożały w zasadzie z dnia na dzień. To był dobry biznes. Udawało mi się odkupywać i w krótkim okresie sprzedawać działki, z dość dużym zyskiem. </p>
<p><strong>Jak w takim razie zrodził się pomysł na firmę Wojtex?</strong><br />
W tamtych latach właśnie powstała też firma Wojtex. To był rok 1994. Wtedy też zaczęło być głośno w Polsce o branży automatów zręcznościowych. Zawsze byłem na bieżąco w nowych trendach i zacząłem się również interesować tym tematem. Stwierdziłem, że to może być strzał w dziesiątkę. Wiele osób mówiło mi wtedy, że najlepszym biznesem jest rozstawianie tzw. „jednorękich bandytów”. Był to łatwy i legalny biznes, który nawet nie wymagał koncesji. W tamtym okresie kupiłem kilka takich automatów. Mimo wszystko, jakoś od początku nie czułem tego pomysłu i po bardzo krótkim czasie stwierdziłem, że to nie jest jednak biznes dla mnie. Dałem wtedy ogłoszenie do prasy &#8211; o sprzedaży kilku takich automatów. Ogłoszenie cieszyło się tak dużą popularnością, że nie nadążałem odbierać telefonów. Automaty sprzedałem jeszcze tego samego dnia i wówczas doszedłem do wniosku, że widocznie w tym biznesie są braki. Zacząłem więc produkcję automatów zabawowych. Produkowałem przeróżne siłomierze, boksery, cymbergaje, piłkarzyki, lotki, szafy grające, itp. Biznes był świetny. Firma zajmowała halę na ponad tysiąc metrów, a produkcja była trzyzmianowa. Okazało się, że rynek był nienasycony. Klienci ustawiali się w kolejkach po moje produkty. Po jakimś czasie wpadłem na pomysł otwarcia nad morzem salonów gier i zabaw dla dzieci oraz młodzieży. To był świetny pomysł i w krótkim czasie opanowałem polskie wybrzeże od Międzyzdrojów do Darłówka. Inwestowałem w to każdy grosz, a po sezonie mnożyłem zyski o 100%. Trwało to wszystko trzy lata. W trzecim sezonie jednak, po zainwestowaniu wszystkich pieniędzy, biznes okazał się totalną klapą. Spowodowane to było po pierwsze kiepską pogodą, a po drugie pojawieniem się ogromnej konkurencji na rynku. To był koniec tej branży. Straciłem wtedy bardzo dużo pieniędzy. Nie było już dla kogo produkować kolejnych zabawek. Znowu zostałem bez biznesu. </p>
<p><strong>Znając pańską kreatywność, zapewne nie trwało to długo…</strong><br />
Dokładnie! Wówczas byłem też właścicielem dużej nieruchomości w Aleksandrowie Łódzkim, którą wynajmowałem. Wtedy stwierdziłem, że brakuje w tym mieście dobrej restauracji! W mojej głowie zaczęła rodzić się wizja. Wymyśliłem sobie, że będzie to karczma z pysznym tradycyjnym jedzeniem, ale będzie to też miejsce, gdzie ludzie oprócz tego, że dobrze zjedzą, będą też świetnie się bawić przy muzyce na żywo! Przystąpiłem więc do remontu lokalu. Był to rok 2007. Pod koniec remontu rozwiesiłem w mieście plakaty, informujące o terminie otwarcia i najbliższej imprezie. Przed samym otwarciem zaprosiłem do siebie panie z Sanepidu i niestety troszeczkę się rozczarowałem. Nie miałem dużego doświadczenia w branży gastronomicznej i nawet nie zdawałem sobie sprawy, że mam za małą kuchnię! Panie z Sanepidu stwierdziły, że nie odbiorą mi tego lokalu jako restauracji, ale może być to ewentualnie mała gastronomia, gdzie można robić pizzę i kebaba. Nic więcej! Nie miałem wyjścia. Lokal został po prostu pizzerią. To był kolejny wariacki pomysł w moim życiu (śmiech). Nigdy bym nie pomyślał, że lokal w stylu góralskiej chaty o nazwie „Biesiadowo” oraz z nazwami pizzy w stylu „dopadł kowal świnkę”, czy „Maryna ze młyna” będzie cieszył się taką popularnością (śmiech). Jak się wkrótce okazało, to była najlepsza decyzja w moim życiu! Zawsze uważałem, że przepis na sukces w gastronomii jest jeden: trzeba stworzyć niepowtarzalny smak, za niewygórowaną cenę, a porcje muszą być tak duże, żeby klient nigdy nie wyszedł głodny. Po czasie okazało się, że mój lokal jest największą pizzerią w Polsce. Posiadłem 230 miejsc siedzących, a klienci przyjeżdżali do nas z okolicy 80 kilometrów. Pizzeria cieszyła się tak dużą popularnością, że w weekendy klienci potrafili czekać na stoliki nawet dwie godziny. </p>
<p><strong>Czy już wtedy myślał pan o franczyzie?</strong><br />
Po jakimś czasie zgłosił się do mnie mój kolega z propozycją, że chciałby otworzyć podobny lokal pod moją nazwą w Łodzi. Bardzo mi to odpowiadało, gdyż chciałem trochę odciążyć mój lokal. Wtedy jeszcze nawet nie myślałem o sieci franczyzowej, umowę z kolega spisałem dosłownie na kolanie (śmiech). Nie musiałem długo czekać, aż zaczęli zgłaszać się do mnie kolejni chętni na otwarcie własnych lokali, ale pod moja marką. Tak powstały kolejne trzy lokale i mini sieć. Zmartwiła mnie później tylko jedna kwestia. W tamtym okresie odbierałem sporo telefonów z zapytaniem, czy aby na pewno otwarte nowe placówki należą do sieci „Biesiadowo”, ponieważ klienci nie byli zadowoleni z jakości usług. Spowodowane to było tym, że każdy z lokali używał do pizzy różnych produktów. Ja stawiałem u siebie na najwyższą jakość, natomiast inni kupowali produkty tańsze. Niestety, żeby nie stracić jakości marki, zdecydowałem się wtedy wypowiedzieć te trzy umowy. Postanowiłem, że warto zbudować taką sieć pizzerii, w której pizza będzie najwyższej i tej samej jakości. Dałem pierwsze ogłoszenia o franczyzie i uruchomiłem własną hurtownię zaopatrzenia &#8211; tylko po to, aby wszystkie nasze lokale bazowały na tych samych produktach. Wszystko zaczęło rozrastać się w zawrotnym tempie. Już w pierwszym roku uruchomiliśmy pod nasza marką aż 30 lokali i staliśmy się najszybciej rozwijającą siecią pizzerii w Polsce. Od tamtej pory sieć „Biesiadowo” stała się liderem rynku. Zdobyliśmy w zasadzie wszystkie możliwe nagrody w gastronomii.</p>
<p><strong>Może pan wymienić te nagrody?</strong><br />
Możemy poszczycić się takimi nagrodami jak: „Jakość roku 2011”, „Jakość Roku 2012”, „Jakość roku 2013”, „Jakość roku 2014”, „Złota Jakość Roku”, „Quality International 2013”, „Firma roku 2103”, „Firma roku 2014”, „Firma roku 2015”, „Polish Product 2010”, „Polish Product 2011”, „Polish Product 2012”, „Laur konsumenta odkrycie roku 2010”, „Laur konsumenta odkrycie roku 2012”, „Złoty laur konsumenta 2013”, „Złoty laur konsumenta 2014”, itd. Żadnej innej firmie w gastronomii nie udało się odnieść tak dużych sukcesów. </p>
<p><strong>Sieć „Biesiadowo” to jednak nie wszystko. Firma wzbogaciła się także o inne marki… </strong><br />
Tak. W 2011 roku stworzyłem kolejną sieć franczyzową „Crazy Piramid Pizza”. Jest to w zasadzie sieć podobna do „Biesiadowo”, ale lokale różnią się wyglądem. Jak już wcześniej wspominałem wszystkie lokale „Biesiadowo” są w stylistyce góralskiej chaty. Natomiast „Crazy Piramid Pizza” są robione w stylu egipskim. Sieć charakteryzuje się również tym, że oprócz tradycyjnej pizzy, serwowana jest również pizza w kształcie rożka. Stworzyłem tę sieć głównie z myślą o rozwoju zagranicznym. I udało się. Moje lokale istnieją również w Anglii. Oczywiście to nie wszystko. W 2014 roku udało mi się odkupić działającą sieć, sprzedającą kurczaki w chrupiącej panierce – „Western Chicken”, która w obecnej chwili też stała się liderem tego rynku. W 2015 roku wykupiłem kolejną sieć &#8211; kawiarnie o nazwie „Take away Coffe”.  Widziałem w nich ogromne perspektywy rozwoju. Pomysł wydawał mi się bardzo dobry, gdyż takie lokale można już otworzyć na powierzchni 6 metrów. Zaraz po odkupieniu tej sieci postanowiłem zrobić rebranding i nazwałem tę sieć „Coffeeloffee”. Nazwę „Take away” byłoby bardzo ciężko pozycjonować w wyszukiwarkach. Po upływie pierwszych sześciu miesięcy udało mi się podpisać kolejnych siedem umów franczyzowych. W tym samym roku uruchomiłem też kolejne sieci franczyzowe. Są to: „Rybkodajnia”, która jest siecią smażalni ryb, „Western Tortilla” &#8211; sieć fastfoodów z przepysznymi tortillami, w których znajdują się kurczaki w panierce oraz sieć lodziarni „Mangatto”. Obecnie na rynku firma Wojtex jest liderem rynku gastronomicznego i żadna inna w tej branży  nie posiada w swoim portfolio tylu brandów franczyzowych. </p>
<p><strong>Jak pan sądzi, w czym tkwi pana sukces?</strong><br />
Wiele osób zastanawia się, na czym polega mój sukces w gastronomii (śmiech). Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta! Tworząc lub przejmując już istniejąca sieć, robię wszystko, aby jak najbardziej obniżyć koszty otwarcia takiego punktu franczyzowego. Mam prostą zasadę – nie zarabiam na otwarciu lokali, a moi franczyzobiorcy korzystają ze wszystkich zniżek, które udało mi się wynegocjować z producentami sprzętu gastronomicznego. Lokale na ogół remontowane są przez ekipę budowlaną, poleconą przeze mnie, z którą też mam wynegocjowane najniższe na rynku ceny. Współpracuję też z firmami produkującymi umeblowanie. To wszystko sprawia, że lokale w moich sieciach otwierane są nawet kilkakrotnie taniej niż u konkurencji. Zasady współpracy z naszymi franczyzobiorcami są również bardzo proste. Nie pobieramy żadnych opłat wstępnych, ani procentu od utargu. Gwarantujemy darmowe szkolenia oraz darmową dostawę towarów na terenie całej Polski, a za to wszystko pobieramy niewielką miesięczną opłatę franczyzowa, która zaczyna się już od 500 zł.</p>
<p><strong>Podejrzewam, że na gastronomii się nie skończy… Ma pan kolejne plany?</strong><br />
Zgadza się! Oprócz branży gastronomicznej zainteresowałem się ostatnio również inną, bardzo ciekawą… Mianowicie udało mi się odkupić firmę o nazwie „Zippedshoes”. Są to innowacyjne zapinania do butów, które w prosty sposób przerabiają buty sznurowane tradycyjnie &#8211; na buty zapinane na ekspres. O tym rozwiązaniu przeczytałem w Internecie. Udało mi się dotrzeć do człowieka, który to wymyślił i zaproponowałem mu odkupienie firmy. Obecnie sam produkuję te ekspresy, a zamówienia mam od klientów z całego świata. Oczywiście cały czas myślę o dalszym rozwoju w gastronomii w mojej ofercie. Brakuje jeszcze sieci z sushi oraz sieci z hamburgerami. Myślę, że będę się starał rozwinąć jeszcze w tych segmentach. Ponadto od lat interesuje mnie rynek nieruchomości. Jestem też mocno zainteresowany branżą IT. Nie wykluczam oczywiście kolejnych przejęć firm oraz wejścia w inne biznesy. Otwieranie nowych firm i sprawdzanie się w różnych branżach jest dla mnie jak narkotyk &#8211; coraz bardziej uzależnia.</p>
<p><strong>Co jest najważniejsze w prowadzeniu własnej działalności?</strong><br />
W prowadzeniu biznesu, według mnie, najważniejsza jest uczciwość. W każdej branży musi być to podstawą. Uczciwość z czasem zawsze procentuje. W przypadku mojej firmy to właśnie za to zostaliśmy docenieni! Dlatego możemy pochwalić się wielokrotnymi certyfikatami „Rzetelna firma”. </p>
<p><strong>Z pewnością na podstawie wieloletniego doświadczenia w różnych branżach, wiele się pan nauczył. Jakimi poradami może się pan podzielić?</strong><br />
Prawdziwą cechą biznesmena jest wytrwałość i dążenie do celu, nigdy nie wolno się załamywać, a każda porażka powinna działać na człowieka, jak dodatkowa motywacja. Wszystkim młodym przedsiębiorcom proponuję, aby przed uruchomieniem własnego biznesu, dobrze się nad wszystkim zastanowili. Jeżeli nie mają doświadczenia, niech realizują się w sprawdzonym biznesie jako franczyzobiorcy. Wejście we franczyzę jest dużym ułatwieniem. Wchodząc w sieć mamy pewność, że jest to sprawdzony biznes. Korzystamy w tym przypadku z doświadczenia franczyzodawcy i nie musimy popełniać błędów, które ktoś już kiedyś popełnił. Przed każdym nowym przedsiębiorcą staje dużo problemów, począwszy od odpowiedniego wyboru lokalu, poprzez całą biurokrację, związaną z prowadzeniem działalności. We franczyzie jest po prostu łatwiej. Podstawą jest odpowiedni model biznesowy. Jeżeli jest on nieprzemyślany, a franczyzobiorcy nie będą zarabiać, to taka sieć nie ma możliwości rozwoju. Prędzej, czy później upadnie. Dlatego warto też nawiązywać współpracę z doświadczoną marką. Obecnie moja firma jest na takim etapie rozwoju, że coraz mniej mnie absorbuje i coraz mniej czasu muszę jej poświęcać. Zawdzięczam to również odpowiedniemu doborowi doświadczonego personelu. Moi pracownicy pracują u mnie latami. Bardzo istotne jest to, aby umieć docenić swój personel i odpowiednio go zmotywować. Marzeniem każdej firmy jest, aby działać jak korporacja, a kluczowe decyzje podejmować jak mała firma. To oczywiście udaje się nielicznym. Mnie się udało. W ostatnim czasie najwięcej czasu poświęcam firmie wtedy, gdy rozwijam jakiś nowy koncept lub gdy przejmuję nową branżę. Muszę wówczas przemyśleć sobie wszystkie działania, jakie będą podejmowane, prześledzić wszystkie błędy, jakie były popełniane przez byłego właściciela i podjąć decyzję o tym, co można naprawić. Po odpowiednim uporządkowaniu firmy, wszystko zaczyna się samo kręcić, a ja mam więcej czasu na realizacje swoich pasji.</p>
<p><strong>Jakie są to pasje?</strong><br />
Mam ich wiele. Od kilku lat zwiedzam świat. Robię to w zasadzie na własną rękę, rzadko korzystając z biur podróży. Bardzo dużo czasu zajmuje mi planowanie takich wyjazdów. Przed każdą podróżą solidnie się do niej przygotowuję, czytam na forach podróżniczych o tym, co warto zobaczyć, gdzie jechać, przygotowuję trasy na gps, rezerwuję bilety, itp. W wolnych chwilach również nurkuję, jeżdżę motocyklami oraz preferuję jazdę terenową na quadach. Wszystkie moje pasje podziela również moja żona, która przeważnie wszystko robi wspólnie ze mną. No prawie wszystko (śmiech), bo oprócz nurkowania. Bardzo boi się wody, ale nawet kiedy ja uprawiam to hobby, ona zawsze czeka na mnie na łodzi lub na brzegu. </p>
<p><strong>Co jest dla pana najcenniejsze?</strong><br />
Żyję bardzo rodzinnie i każdą wolną chwilę spędzam z żoną i dzieckiem. Również wszystkie święta spędzamy zawsze w otoczeniu najbliższych. Uważam, że w życiu tak naprawdę nie jest najistotniejszy biznes, a szczęście rodzinne. Biznes ma to do siebie, że raz jest, a innym razem może go nie być. Podobnie jest z pieniędzmi, ale najcenniejsze dla mnie jest to, aby mieć przy sobie rodzinę &#8211; na dobre i na złe.</p>
<p><strong>Rozmawiała: Agnieszka Słodyczka</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/wojciech-godunski-biznes-jest-jak-narkotyk/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Michał Serwiński: Biznes i NGO potrzebują siebie!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/michal-serwinski-biznes-i-ngo-potrzebuja-siebie/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/michal-serwinski-biznes-i-ngo-potrzebuja-siebie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 13 Apr 2016 22:40:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscytujący bohater]]></category>
		<category><![CDATA[gra o sukces]]></category>
		<category><![CDATA[książka dla przedsiębiorców]]></category>
		<category><![CDATA[książka o biznesie]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Serwiński PAH]]></category>
		<category><![CDATA[skuteczny biznes]]></category>
		<category><![CDATA[społeczna odpowiedzialność biznesu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=21292</guid>
		<description><![CDATA[Już jako młody chłopak działał charytatywnie, marząc, aby w przyszłości wspierać tych najbardziej potrzebujących]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jego marzenie się spełniło dzięki Polskiej Akcji Humanitarnej, która niesie pomoc na całym świecie. Michał Serwiński to człowiek, który udowadnia, jak bardzo ważne jest wsparcie dla organizacji non-profit, a nieodzownym tego elementem jest współpraca na polu biznesowym.</p>
<p><strong>Skąd u pana zainteresowania działalnością w organizacji pozarządowej?<br />
 Michał Serwiński, kierownik biura PAH w Krakowie: </strong>Podobnie, jak wielu pracowników organizacji pozarządowych, zacząłem od wolontariatu. Działałem w organizacjach pozarządowych w liceum, potem na studiach i tak mi zostało. Można więc powiedzieć, że „od zawsze” pracuję w trzecim sektorze i bardzo się z tego cieszę.</p>
<p><strong>Dlaczego akurat Polska Akcja Humanitarna?</strong><br />
 Marzyłem o tym, żeby pracować w PAH. Od wielu lat z uznaniem obserwowałem zarówno ich pracę na misjach jak i sposób komunikacji, a także kampanie prowadzone w Polsce. Myślałem o Polskiej Akcji Humanitarnej jako o wprawionej w pomaganiu, cieszącej się ogromnym zaufaniem społecznym organizacji, a przede wszystkim jako o doświadczonym zespole zaangażowanych i oddanych dobrej sprawie ludzi. Cieszę się, że moja aplikacja została przyjęta. Od dwóch lat mogę kierować działaniami biura regionalnego w Krakowie, współpracować z pracownikami w kraju i za granicą, uczyć się i nieść pomoc w miejscach, gdzie wystąpiły konflikty zbrojne lub katastrofy naturalne.</p>
<p><strong>W PAH jest pan także fundraiserem. Co oznacza fundraising w organizacji non-profit i co w tym zakresie jest dla organizacji najbardziej istotne?</strong><br />
 Fundraising to jedno z najważniejszych działań dla większości organizacji pozarządowych. Polega na pozyskiwaniu środków finansowych, darowizn rzeczowych i usług, bez których, jak wiadomo, nie ma co myśleć o niesieniu stałej i profesjonalnej pomocy. Często fundraising porównywany jest do uprawy ziemi, ponieważ to proces oparty na dobrze przemyślanej strategii i systematyczności. Wsparcie można pozyskiwać z wielu źródeł. Przede wszystkim wymienia się tu darczyńców indywidualnych, biznesowych, instytucjonalnych i środki z działalności gospodarczej. Różnorodne źródła finansowania i wielość oddanych partnerów, zapewniających wieloaspektowe wparcie, stanowią klucz do realizacji misji i rozwoju organizacji. Widać tu bardzo wiele analogii do prowadzenia biznesu. Mam więc wielką nadzieję, że wielu czytających ten wywiad przedsiębiorców uzna współpracę z trzecim sektorem za wartą rozważenia, a same NGO-sy za godnych, znających się na rzeczy partnerów. Mówiąc zaś z perspektywy fundraisera i naszej organizacji &#8211; fundraising to profesja, polegająca na gromadzeniu ludzi wokół pomagania, budowaniu relacji, pośredniczeniu pomiędzy chętnymi dać światu coś od siebie, a tymi, którzy potrzebują pomocy. Fundraising ma także bardzo ważny wymiar społeczny. Pokazuje ludziom, że mogą mieć realny wpływ na los innych i świata, że mogą się czuć za niego odpowiedzialni. Ten aspekt jest dla nas w PAH bardzo istotny. Staramy się poprzez nasze działania zachęcać Polaków i polskie firmy do dawania, budując w Polsce kulturę filantropii.</p>
<p><strong>Jakiego rodzaju firmy udaje się przekonać do współpracy z organizacją?</strong><br />
 Nie ma tu reguły. Najważniejsze jest dobre serce, chęć współpracy i budowania swojego biznesu w oparciu o bardzo ważny komponent, jakim jest realizacja społecznie potrzebnej misji. Wśród partnerów PAH znajdują się firmy produkcyjne, usługowe, banki, sieci handlowe, przedsiębiorstwa o zasięgu ogólnoświatowym, ale i też nasze, polskie. To, co nas łączy to wspólne wartości, etyka i stawiane sobie cele. Często zgłaszamy się do firm po konkretną pomoc, w której się specjalizują. Pozyskujemy w ten sposób darowizny rzeczowe, korzystamy z usług prawników, tłumaczy czy rozwiązań technologicznych. Jesteśmy bardzo otwarci na współpracę. Dlatego zachęcam w tym miejscu do wykonania telefonu lub wysłania e-maila każdego, kto czuje, że sposób naszego działania jest mu bliski i chciałby pomagać razem z nami.</p>
<p><strong>Czy zdarza się, że firmy same się zgłaszają?</strong><br />
 Tak, oczywiście! Pukają do nas właściciele, przedstawiciele działów marketingu lub PR, chcący zaangażować swoje firmy w pomoc. Bywa, że przychodzą z już gotowym pomysłem, bywa też, że razem wymyślamy model współpracy, odpowiadający potrzebom i możliwościom obu stron. Czasami nasze działania ograniczają się do przyjęcia darowizny pieniężnej. Innym razem, kiedy czujemy, że mamy do czynienia z firmą, z którą chcemy pracować dłużej, staje się to początkiem bardziej kompleksowej współpracy.</p>
<p><strong>A jak już uda się pozyskać firmę. Jakie organizacja oferuje korzyści dla wspierających? Z marketingowego punktu widzenia.</strong><br />
 Jak wspomniałem, bardzo cieszymy się ze współpracy z każdą nową firmą, bo jest ona dla nas szansą na zwiększenie zakresu pomocy dla potrzebujących na całym świecie. Mocno stawiamy na to, by nasi partnerzy, podobnie jak my, czuli i znali problemy, którym wychodzimy naprzeciw. Zdajemy sobie sprawę z tego, że dla przedsiębiorstw bardzo ważne są działania marketingowe, w ramach których informują klientów o swoim charytatywnym zaangażowaniu. Dlatego opowiadamy o współpracy z biznesem w swoich kanałach komunikacji, między innymi za pośrednictwem mediów społecznościowych czy strony internetowej. Współpracę staramy się rozwijać stopniowo, w miarę rozwoju relacji z firmą i zakresu otrzymywanego wsparcia. Zależy nam również na wydajności, a więc na tym, aby nasz wysiłek przekładał się na konkretne rezultaty, czyli większe środki i zacieśnianie współpracy. Nasi najwięksi i najwierniejsi partnerzy otrzymują możliwość posługiwania się w swojej komunikacji logotypem PAH lub tytułem partnera strategicznego. Warto podkreślić, że w ramach współpracy układamy zakres komunikacji indywidualnie, w zależności od specyfiki działań oraz potrzeb partnera i naszych możliwości.</p>
<p><strong>Dlaczego organizacje pozarządowe i biznes potrzebują się nawzajem?</strong><br />
 Myślę, że współpraca organizacji non-profit i biznesu niesie ze sobą wiele dobrodziejstw dla obu stron. Dzięki współdziałaniu z fundacjami, takimi jak nasza, przedsiębiorstwa wzmacniają swoje zaangażowanie w społeczną odpowiedzialność biznesu (CSR) i mają szansę w pozytywny, przemyślany sposób wpływać na otaczającą je rzeczywistość, udzielać wsparcia tam, gdzie jest to potrzebne. Wypracowywanie rozwiązań łączących „inicjatywy serca” z przemyślaną strategią i siłą działania wyróżnia także firmy i podnosi ich atrakcyjność, a także wiarygodność w oczach klientów. Wszystkie te czynniki wzmacniają również zaangażowanie samych pracowników i pracownic. Dzięki wsparciu firm organizacje mogą skupić się na swoich działaniach pomocowych, docierając do większego grona odbiorców. Wspólne działania to także wspólna nauka, transfer wiedzy między partnerami i sposób na budowę relacji i zaufania. Wierzę, że obok tych wszystkich wymienionych aspektów oraz najczęściej łączonej z tym tematem kwestii wzmocnienia pozytywnego wizerunku firmy, ludzie biznesu potrzebują też poczucia czystej satysfakcji i radości z robienia czegoś więcej, niż tylko poprawiania wyników finansowych.</p>
<p><strong>Czy odpowiedzialny biznes i współpraca z organizacjami dotyczą tylko dużych firm?</strong><br />
 CSR nie jest tylko dla dużych. Coraz więcej niewielkich przedsiębiorstw z powodzeniem rozwija działania odpowiedzialne społecznie w ramach współpracy międzysektorowej z organizacjami non-profit. Najważniejsze są chęci, serce do współpracy i dobry pomysł na wspólne działania, a nie ogromny budżet. Wśród naszych partnerów biznesowych jest wiele średnich i małych firm, a formy współpracy z nimi dopasowane są do wielkości ich wsparcia i zaangażowania. Przykładowo do Klubu PAH SOS Biznes dołączają takie, które decydują się na wsparcie od 100 zł miesięcznie (1200 zł rocznie). Regularne wsparcie klubowiczów pozwala nam szybko docierać w miejsca dotknięte kataklizmem lub konfliktem, a także zaplanować tam dłuższe, bardziej kompleksowe działania.</p>
<p><strong>Jakie możliwe formy współpracy pomiędzy firmami i organizacjami non-profit może pan wymienić? Jak to wygląda w PAH?</strong><br />
 Pomysłów i narzędzi do wykorzystania w ramach współpracy organizacji non-profit z biznesem jest naprawdę wiele. Pierwsze na myśl przychodzą proste darowizny finansowe (np. darowizna pieniężna na odbudowę szkoły w Nepalu) oraz usługi. Następnie sponsoring, w ramach którego firma przekazuje środki finansowe w zamian za świadczenia reklamowe ze strony NGO. Sposób, w jaki określana jest wysokość wsparcia może być różny. Na przykład firma decyduje się na jednorazową wpłatę lub postanawia przekazywać określoną kwotę, czy procent ze sprzedanego produktu albo usługi (tzw. sprzedaż produktów dedykowanych PAH). Wśród innych form współpracy można wyliczyć bartery, w ramach których partner biznesowy postanawia przekazać swoją przestrzeń reklamową. Mogą to też być formy, idące w stronę współpracy z pracownikami firmy, takie jak payroll, czyli odcinki od wynagrodzeń, czy wolontariat pracowniczy. W PAH wykorzystujemy większość tych narzędzi we współpracy z firmami. Mamy wielu wspaniałych partnerów i wciąż poszukujemy nowych.</p>
<p><strong>Rozumiem, że odczuwa pan satysfakcję z codziennie wykonywanej pracy?</strong><br />
 Oczywiście! Satysfakcja i poczucie misji są dla mnie jednymi z najważniejszych elementów pracy. Cieszę się, że mogę robić dobre rzeczy i na dodatek otrzymywać za to wynagrodzenie!</p>
<p><strong>Co stanowi dla pana inspirację?</strong><br />
 Do działania inspiruje mnie przede wszystkim to, że dzięki mojej pracy jestem w stanie realnie pomóc ludziom w najtrudniejszych życiowych sytuacjach. Często próbuję postawić się w ich sytuacji, „wejść” w ich skórę, żeby choć trochę zrozumieć okoliczności, w jakich się znajdują. Takie myślenie ma na mnie duży wpływ i motywuje do pracy. Dużo siły i zapału dają nam w PAH też nasi niesamowici wolontariusze, darczyńcy i partnerzy biznesowi. Ich zaufanie, pomoc i wiara w nasze działania dodają skrzydeł. Zwłaszcza w najtrudniejszych chwilach. Mądre pomaganie to trudne zadanie, ale z dobrymi partnerami można naprawdę zdziałać cuda!</p>
<p style="text-align: right;"><strong>Rozmawiała: Agnieszka Słodyczka</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/michal-serwinski-biznes-i-ngo-potrzebuja-siebie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Premiera książki SKUTECZNY BIZNES</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/eventy/premiera-ksiazki-skuteczny-biznes/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/eventy/premiera-ksiazki-skuteczny-biznes/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 24 Mar 2016 14:45:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dagna Starowieyska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Eventy]]></category>
		<category><![CDATA[Aluprof]]></category>
		<category><![CDATA[gra o sukces]]></category>
		<category><![CDATA[Grzegorz Miłkowski Googler]]></category>
		<category><![CDATA[Jacek Bilczyński]]></category>
		<category><![CDATA[książka o biznesie]]></category>
		<category><![CDATA[Master Chef]]></category>
		<category><![CDATA[PAH]]></category>
		<category><![CDATA[premiera książki]]></category>
		<category><![CDATA[przepis na sukces]]></category>
		<category><![CDATA[skuteczny biznes]]></category>
		<category><![CDATA[Wojtex]]></category>
		<category><![CDATA[wywiady z biznesmenami]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=21261</guid>
		<description><![CDATA[23 marca 2016 r. w PURE SKY CLUB w Warszawie odbyła się premiera książki „Skuteczny biznes, czyli… Gra o sukces”. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Książka ta jest jedyną tego typu pozycją na polskim rynku wydawniczym – skupia wywiady z blisko dwudziestoma przedsiębiorcami, którzy osiągnęli sukces w przeróżnych branżach – od biznesu opartego na pozycjonowaniu stron www, przez marketing w coraz bardziej rozwijających się social mediach, branżę restauracyjną, architektoniczną, branże związane z szeroko pojętym zdrowym stylem życia, do ikon mediów i kultury czy osób dbających o społeczne działania PAH czy też zajmujących się rozwojem instytucji kulturalnych.<br />
 <img src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2016/03/scianka.jpg" alt="" width="563" height="480" /><br />
 &#8211; To jedyna publikacja na polskim rynku prasowym, która nie tyle skupia się na zerach na kontach Bohaterów, choć tych im nie brakuje, co na historiach, inspiracjach i działaniach, które doprowadziły ich do miejsca, w którym się obecnie znajdują – podkreśla Aneta Zadroga, wydawca książki, współwłaścicielka Grupy Medialnej LIFESTYLE, pomysłodawczyni hitowego cyklu „SUKCES JEST KOBIETĄ” wydawanego rokrocznie w formie zbioru wywiadów z kobietami sukcesu.</p>
<p>- Kultura masowa w naszych głowach zakorzeniła pewne stereotypy człowieka sukcesu. Jak wygląda, czym jeździ, co robi w wolnym czasie, a nawet jaki zegarek nosi. Podobnie jest z wizją samego sukcesu – to nie tylko komfort finansowy, ale konkretne osiągnięcia, ciągły rozwój i ciężka praca. Te wszystkie wyobrażenia rodzą się w naszych głowach nie przypadkiem i najpewniej każdy Czytelnik znajdzie w tej książce postać, która będzie przynajmniej bliska jego wyobrażeniom o człowieku sukcesu – mówi Michał Karaś, redaktor najpopularniejszego w Europie serwisu specjalistycznego Stadiony.net, dbający o jak najwyższą jakość tekstów w publikacji.</p>
<p>- Książka ta jest zbiorem niezwykle inspirujących historii wyjątkowych Mężczyzn pełnych pasji, kreujących rzeczywistość, a także udowadniających, że niemożliwe nie istnieje! Wreszcie, mężczyzn różniących się charakterem, stylem działania, osobowością, poglądami, a jednakże mających wspólny mianownik Mężczyzny Sukcesu! – dodaje Łukasz Frydel, redaktor naczelny magazynu #Dzień Mężczyzny, redaktor wydawnictwa oraz patron publikacji.</p>
<p><img src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2016/03/OKLADKA-BIZNES.jpg" alt="" width="583" height="827" /></p>
<p>Jacek Bilczyński, jeden z bohaterów książki, a jednocześnie redaktor naczelny FIT Magazynu – najlepszego debiutu prasowego na polskim rynku wydawniczym w 2015 roku, który objął patronatem publikację, podkreśla: &#8211; Czytając rozmowy, zauważycie, że dla każdego z naszych bohaterów definicja tego pożądanego słowa jest inna. I o tę różnorodność właśnie nam chodziło. Z przyjemnością objąłem patronatem tę publikację, wierzę, że jej lektura wielu z Was przyniesie dużo korzyści. Nie prezentujemy idealnych rozwiązań zarezerwowanych, staramy się poszerzyć wiedzę czytelników i wierzymy, że dzięki wytężonej pracy, to nam się uda.</p>
<p><strong>- Ten projekt był mi bliski od momentu pomysłu wydania tej książki – pierwszej tego typu publikacji w Polsce, która nie jest rankingiem, podsumowaniem, listą zestawiającą jedynie zera na firmowych kontach Bohaterów, a która pokazuje rzeczywistą twarz biznesu, ludzi, którzy stoją za dużymi i małymi firmami. Którzy radzą sobie w zmiennym świecie biznesu, którzy mają własne marzenia, rodziny, upór i siłę do przetrwania każdej zawodowej sytuacji – zaznacza Aneta Zadroga, wydawca książki. &#8211; Dziękuję każdemu Bohaterowi tej książki, za czas włożony w ten projekt. Cieszę się, że mogłam dołożyć do tej książki praktyczny rozdział dotykający aspektów biznesu w przeróżnych branżach. Wierzę, że ta publikacja będzie inspiracją, ale też źródłem przydatnej wiedzy dla Czytelniczek i Czytelników, bo wiedza to pierwszy krok do skuteczności! – dodaje.</strong></p>
<p>- Bohaterowie książki są dowodem na to, że chęć osiągnięcia celu pozwala na odniesienie wymarzonego sukcesu. Umożliwia również odkrycie radości z codziennie wykonywanej pracy – mówi Agnieszka Słodyczka, autorka części wywiadów do książki.</p>
<p><strong>Książka będzie dostępna w sprzedaży od połowy kwietnia. W Empikach w całej Polsce będzie można ją kupić z magazynem EksMagazyn, będzie również dostępna w księgarni Bonito oraz w wersji elektronicznej w księgarniach internetowych.</strong></p>
<p>Partnerzy Premiery przygotowali dla uczestników i Gości mnóstwo atrakcyjnych nagród i niespodzianek! Premierę uświetniły swoją obecnością gwiazdy ze świata showbiznesu i kultury.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/eventy/premiera-ksiazki-skuteczny-biznes/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Biznes w męskim wydaniu</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/eventy/biznes-w-meskim-wydaniu/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/eventy/biznes-w-meskim-wydaniu/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 18 Mar 2016 23:02:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aneta Zadroga</dc:creator>
				<category><![CDATA[Eventy]]></category>
		<category><![CDATA[Aluprof]]></category>
		<category><![CDATA[Googler]]></category>
		<category><![CDATA[gra o sukces]]></category>
		<category><![CDATA[Grzegorz Miłkowski]]></category>
		<category><![CDATA[Jacek Bilczyński]]></category>
		<category><![CDATA[książka biznesowa]]></category>
		<category><![CDATA[PAH]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Boczkowski]]></category>
		<category><![CDATA[poradnik biznesowy]]></category>
		<category><![CDATA[premiera książki]]></category>
		<category><![CDATA[skuteczny biznes]]></category>
		<category><![CDATA[Wojtex]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=21257</guid>
		<description><![CDATA[23 marca 2016 r. w PURE SKY CLUB w Warszawie odbędzie się premiera unikatowej na polskim rynku wydawniczym książki „Skuteczny biznes, czyli… Gra o sukces”. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Książka ta jest jedyną tego typu pozycją na polskim rynku wydawniczym – skupia wywiady z blisko dwudziestoma przedsiębiorcami, którzy osiągnęli sukces w przeróżnych branżach – od biznesu opartego na pozycjonowaniu stron www, przez marketing w coraz bardziej rozwijających się social mediach, branżę restauracyjną, architektoniczną, branże związane z szeroko pojętym zdrowym stylem życia, do ikon mediów i kultury czy osób dbających o społeczne działania PAH czy też zajmujących się rozwojem instytucji kulturalnych.</p>
<p>- Nie ma recepty na osiągnięcie sukcesu. Statystyki są nieubłagane &#8211; mało komu się udaje. Myślenie życzeniowe w starciu z twardymi danymi zawsze przegrywa. Dlatego trzeba być zawsze o krok przed konkurentem, zachować dyscyplinę, logiczne myślenie, emocjonalny spokój i sprawnie zarządzać ludźmi. Gdy podeprzemy to kolosalną wiedzą merytoryczną i unikalnym &#8222;know-how&#8221; to jesteśmy na dobrej drodze do sukcesu. A czasami i tak to nie wystarczy – mówi Łukasz Frydel, redaktor naczelny magazynu #Dzień Mężczyzny, redaktor wydawnictwa oraz patron publikacji. &#8211; Szczególnie w polskiej rzeczywistości bywa to niezmiernie trudne, gdzie trzeba dodatkowo zmierzyć się z krzywdzącym stereotypem &#8222;prywaciarza-cwaniaka&#8221; rodem z poprzedniej epoki, a także konfrontować się często z rozbudowaną biurokracją pełną przeważnie odrealnionych przepisów oraz urzędnikami, bardziej utrudniającymi niż wspomagającymi działalność rodzimych firm – podkreśla.<br />
<img src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2016/03/ZAPROSZENIE-BIZNES-PREMIERA.jpg" alt="" width="640" height="453" /><br />
- Wartością serii wywiadów w „Skuteczny biznes, czyli&#8230; Gra o sukces” jest pokazanie, jak różne twarze ma sukces oraz jak różnymi drogami można do niego dojść. Pewnie, trudno wskazać przypadek, w którym dokonania pojawiają się same – to byłoby zbyt piękne! Powodzenie w biznesie to zawsze efekt determinacji, ambicji i codziennej pracy, nawet jeśli często okoliczności muszą sprzyjać. Natomiast nie istnieje jedynie słuszna droga dochodzenia do sukcesu, nawet do samego zrozumienia czym ten sukces dla każdego z nas jest &#8211; mówi Michał Karaś, redaktor najpopularniejszego w Europie serwisu specjalistycznego Stadiony.net, dbający o jak najwyższą jakość tekstów w publikacji. &#8211; Często wiele musimy się nauczyć, posmakować porażki, by móc wyciągnąć cenne wnioski i pójść dalej. Niekoniecznie tą samą drogą, którą planowaliśmy. Temu właśnie mają służyć przedstawione w książce sylwetki: zobrazowaniu drogi każdego z bohaterów do tego, co uznają za sukces. Oddajemy w Wasze ręce wachlarz fascynujących historii, w których bohaterowie odsłaniają nie tylko część swojej ścieżki do zawodowego spełnienia. Pokazują też swoje życie i tym lepiej dowodzą, że historia każdego sukcesu jest jedyna w swoim rodzaju. Życzę każdemu Czytelnikowi, by znalazł w lekturze inspirację dla siebie!</p>
<p>Jacek Bilczyński, jeden z bohaterów książki, a jednocześnie redaktor naczelny FIT Magazynu – najlepszego debiutu prasowego na polskim rynku wydawniczym w 2015 roku, który objął patronatem publikację, podkreśla: &#8211; Czytając rozmowy, zauważycie, że dla każdego z naszych bohaterów definicja tego pożądanego słowa jest inna. I o tę różnorodność właśnie nam chodziło. Z przyjemnością objąłem patronatem tę publikację, wierzę, że jej lektura wielu z Was przyniesie dużo korzyści. Nie prezentujemy idealnych rozwiązań zarezerwowanych, staramy się poszerzyć wiedzę czytelników i wierzymy, że dzięki wytężonej pracy, to nam się uda.</p>
<p><strong>- To jedyna publikacja na polskim rynku prasowym, która nie tyle skupia się na zerach na kontach Bohaterów, choć tych im nie brakuje, co na historiach, inspiracjach i działaniach, które doprowadziły ich do miejsca, w którym się obecnie znajdują – podkreśla Aneta Zadroga, wydawca książki, współwłaścicielka Grupy Medialnej LIFESTYLE, pomysłodawczyni hitowego cyklu „SUKCES JEST KOBIETĄ” wydawanego rokrocznie w formie zbioru wywiadów z kobietami sukcesu.</strong></p>
<p>- Każdy z Bohaterów wnosi do książki coś świeżego. Każdy stanowi indywidualną inspirację. Każdy ma inne, lecz tak samo cenne – biznesowe porady. Poznając różne branże, w których pracują, można z pewnością stwierdzić jedno – to pasja jest kluczem do sukcesu! Lekturę polecam wszystkim, którym brak odwagi, aby założyć własną działalność i tym, którzy szukają motywacji – dodaje Agnieszka Słodyczka, autorka części wywiadów do książki.</p>
<p>
<img src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2016/03/OKLADKA-BIZNES.jpg" alt="" width="583" height="827" /><br />
<strong>Książka będzie dostępna w sprzedaży od połowy kwietnia. W Empikach w całej Polsce będzie można ją kupić z magazynem EksMagazyn, będzie również dostępna w księgarni Bonito oraz w wersji elektronicznej w księgarniach internetowych.</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/eventy/biznes-w-meskim-wydaniu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->