<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; intymność</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/intymnosc/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Fri, 16 Oct 2026 03:35:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Badania: Milenialsi traktują swój dom jako świat intymny</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/badania-milenialsi-traktuja-swoj-dom-jako-swiat-intymny/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/badania-milenialsi-traktuja-swoj-dom-jako-swiat-intymny/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 08 Oct 2026 23:33:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dagna Starowieyska</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[dom]]></category>
		<category><![CDATA[intymność]]></category>
		<category><![CDATA[milenialsi]]></category>
		<category><![CDATA[prywatność]]></category>
		<category><![CDATA[przestrzeń osobista]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29265</guid>
		<description><![CDATA[Pokolenie milenialsów (ur. w latach 80.-90.) traktuje swoje mieszkanie jako świat intymny, zazdrośnie strzeżony. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Osoby te &#8211; w odróżnieniu od pokolenia swoich rodziców czy dziadków &#8211; ze znajomymi wolą spotykać się w przestrzeni publicznej, gdzie każdy może czuć się jak u siebie &#8211; mówi PAP antropolog kultury prof. Wojciech Burszta.</h3>
<div>
<p>W czasie pandemii mamy ograniczoną możliwość odwiedzania znajomych w domach, ale i spotykania się z nimi w przestrzeni publicznej. O różnice w podejściu do tego, czym jest dom i do zapraszania do niego gości PAP zapytała antropologa kultury prof. Wojciecha Bursztę z Uniwersytetu SWPS.</p>
<p><strong>Naukowiec zwraca uwagę, że dla starszych pokoleń zapraszanie się do domów było czymś oczywistym. &#8222;Imieniny, święta, uroczystości rodzinne, odwiedziny w dni wolne od pracy&#8230; To wszystko były imprezy domowe&#8221; &#8211; wymienia.</strong></p>
<blockquote><p>Przypomina, że czasy PRL były czasami kultury niedoboru, stąd dom był wtedy niezwykle istotnym miejscem. &#8222;Knajp było wtedy znacznie mniej, a alkohol mógł się tam skończyć w każdej chwili. Tymczasem w domu, kiedy zapraszało się gości &#8211; był wszystkiego nadmiar, nie mogło niczego zabraknąć. Siedziało się do oporu, jadło i piło, nie oglądając się na zewnętrzny przaśny świat&#8221; &#8211; opowiada. Dodaje, że nie było też wtedy tak sporych różnic w tym, jak wyglądały mieszkania: umeblowanie nie zaskakiwało, wystrój wnętrz czy liczba sprzętów były przewidywalne, a dostępnych rozrywek było mniej. &#8222;Dospołeczność, otwarcie się na innych było wtedy oczywiste&#8221; &#8211; opowiada. I dodaje: &#8222;Tego świata już nie ma&#8221;.</p>
</blockquote>
<p>Jego zdaniem pokolenie milenialsów (to osoby urodzone w latach 80. i 90. XX wieku), które nie pamięta już tych czasów niedoboru, wyszło z domu. Te osoby chętniej niż ich rodzice spotykają się w knajpach, kawiarniach czy przestrzeni miast. &#8222;A dom to ich +macica+. To przestrzeń, do której niechętnie się zaprasza. To świat intymny, zazdrośnie strzeżony&#8221; &#8211; mówi.</p>
<p><strong>Według naukowca w przestrzeni miejskiej pokolenie to czuje się o tyle dobrze, że &#8222;każdy może czuć się jak u siebie, a jednocześnie jest zwolniony z konieczności, aby się przejmować, czy wszystko dobrze wypadnie&#8221;.</strong></p>
<blockquote><p>&#8222;Pokolenie milenialsów jest bardzo zróżnicowane, w większości jednak dysponuje małymi mieszkaniami. A jak ktoś ma kawalerkę czy pokój, to niekoniecznie jest to przestrzeń, którą chce się wypełniać jeszcze gośćmi&#8221; &#8211; mówi. Jak ocenia, to podejście może się zmieniać u osób, które dorobią się większych mieszkań, z których będą dumne. &#8222;Nie wykluczam, że wtedy wśród milenialsów modne stanie się prezentowanie swojego mieszkania, domu, pokazywanie swojego awansu społecznego. Tak dzieje się w społeczeństwach burżuazyjnych takich jak francuskie czy amerykańskie, gdzie dom jest istotnym wyznacznikiem statusu&#8221; &#8211; mówi.</p>
</blockquote>
<p>Tymczasem przestrzeń miasta, kluby, parki czy bulwary, gdzie ludzie z młodszych pokoleń się spotykają, to miejsca gdzie każdy ma równy status. &#8222;Wszyscy czują się jednakowo &#8211; nie są do niczego zobligowani, niczego nie muszą pokazywać, niczego nie muszą się wstydzić&#8221; &#8211; opowiada.</p>
<blockquote><p>Prof. Wojciech Burszta jest bardzo ciekaw, czy czasy pandemii zmienią coś we wzorcach zapraszania się do domów. &#8222;Myślę, że ograniczenia jeszcze trochę potrwają. Ale czy kiedy będziemy już żyć w miarę bezpiecznym świecie, będzie tendencja do tego, żeby częściej się odwiedzać?&#8221; &#8211; zastanawia się. Może wręcz ludzie &#8211; niezależnie, z którego pokolenia &#8211; będą spragnieni gości w swoim domu. &#8222;A kiedy już ich zaproszą, będą im mogli powiedzieć: `patrz, tutaj spędziłem sam ze swoim psem te wszystkie miesiące izolacji. To był nasz wybieg w czasach pandemii`&#8221; &#8211; mówi prof. Burszta.</p>
</blockquote>
<p><strong>Antropolog ma nadzieję, że ten czas sprawi, że w młodszych pokoleniach kontakty z innymi się &#8222;udomowią&#8221;. &#8222;A to udomowienie będzie wynikało z potrzeby bliższego kontaktu z większym gronem ludzi. Teraz zaś przecież żyjemy w świecie, kiedy taki kontakt jest kompletnie niemożliwy&#8221; &#8211; mówi naukowiec. </strong></p>
<p><em>PAP &#8211; Nauka w Polsce, Ludwika Tomala, lt/ ekr/</em></p>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/badania-milenialsi-traktuja-swoj-dom-jako-swiat-intymny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sexting jest zagrożeniem?</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/sexting-jest-zagrozeniem/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/sexting-jest-zagrozeniem/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 Oct 2026 23:11:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Edyta Nowicka</dc:creator>
				<category><![CDATA[okiem specjalisty]]></category>
		<category><![CDATA[intymność]]></category>
		<category><![CDATA[komunikacja]]></category>
		<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[sexting]]></category>
		<category><![CDATA[związki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=28658</guid>
		<description><![CDATA[Ula z miłości wysłała swojemu chłopakowi intymne zdjęcie, którym on pochwalił się swoim kumplom. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Jeden z nich wykradł je z jego  komórki. Domagał się od niej wysyłania kolejnych zdjęć, szantażując, że  jeśli ich nie dostanie, opublikuje w sieci to, które już ma. To akurat  scenariusz filmu edukacyjnego dla młodzieży, ale wcale nie taki odległy  od rzeczywistości.</strong></p>
<p>Takie sytuacje coraz częściej zdarzają  się w polskich szkołach. Z badania „Nastolatki 3.0” przeprowadzonego  przez Państwowy Instytut badawczy NASK wynika, że aż 42 proc. młodych  ludzi w wieku 15-18 lat otrzymało kiedyś nagie, intymne materiały, a 13  proc. wysłało swoje nagie zdjęcia/filmy innej osobie. Tego typu  działanie w sieci to sexting.</p>
<blockquote><p>Nastolatki spędzają w  sieci średnio cztery godziny dziennie, a 8 proc. z nich robi to także w  nocy. Zdecydowana większość (ponad 90 proc.) ma swoje konta na portalach  społecznościowych takich jak Facebok, Instagram lub Snapchat. Tam  kontaktują się ze znajomymi, zawierają znajomości, wyrażają swoje  poglądy, kreują swój wizerunek.</p>
</blockquote>
<p>Specjaliści alarmują,  że w ostatnim czasie do internetu trafia coraz więcej treści  zawierających nagie lub półnagie zdjęcia lub filmy, wytworzonych przez  osoby poniżej 18 rż., świadomie angażujące się w seksualną aktywność.  Tego rodzaju działalność zyskała już nazwę: „self generated content”  (treści wytwarzane samodzielnie). Czemu nastolatki to robią? Czasem to  zabawa, podążanie za trendami, a czasem naiwność i brak asertywności.</p>
<p><strong>Self-generated content: niebezpieczna zabawa</strong></p>
<p>Często  nastolatki zamieszczają na swoich profilach wręcz intymne zdjęcia,  chcąc pochwalić się nowym (skąpym) ciuchem lub po prostu pięknym ciałem.  Nie zawsze przy tym mają świadomość, że treści publikowane w internecie  trafiają nie tylko do tych, dla których były przeznaczone.</p>
<blockquote><p>„W  sieci często publikowane są materiały, na których dzieci lub nastolatki  rozbierają się, przyjmują erotyczne pozy, naśladują ruchy  charakterystyczne dla różnych czynności seksualnych. Mimo że osoby  występujące na nich nie chciały zrobić nic złego, ich zabawy mogą  przyczynić się do powstawania nielegalnych treści, z których mogą  korzystać osoby o skłonnościach pedofilskich. Niestety zdarza się, że  pod wpływem nacisku ze strony społeczności danego portalu młodzi ludzie  decydują się na pokazanie swoich intymnych części ciała, a w niektórych  przypadkach na podjęcie różnych czynności seksualnych” – czytamy w  niedawno opublikowanym raporcie o sextingu opinię ekspertów z punktu  kontaktowego Dyżurnet.pl. To miejsce, które zajmuje się przyjmowaniem  zgłoszeń nielegalnych treści w internecie, szczególnie tych związanych z  seksualnym wykorzystywaniem dzieci.</p>
</blockquote>
<p><strong>Dla  wielu młodych osób sexting jest formą zabawy. Pozwala na wyrażenie  zainteresowania drugą osobą, czasem jest sposobem na przeżywanie  pierwszych doświadczeń seksualnych. Nierzadko dziewczyny przesyłają  swoje półnagie zdjęcia chłopakowi jako dowód miłości. Wydaje im się, że  takie zdjęcie obejrzy tylko on i nikt więcej go nie zobaczy. Brutalna  rzeczywistość jest taka, że czasem chłopak pochwali się otrzymanym  zdjęciem czy filmikiem przed kolegami, a któryś z nich gdzieś zamieści  takie zdjęcie dla żartu. Najczęściej nie wie nawet, że popełnia w ten  sposób przestępstwo, bo powielanie takich treści jest niezgodne z  prawem.</strong></p>
<p>„Wiele młodych osób podejmując ryzykowne  zachowania seksualne online nie myśli o konsekwencjach, z jakimi mogą  się później zmagać. Pokazują to głośne medialne historie, w których  ofiary sextingu nie poradziły sobie z falą hejtu i nienawiści, jaka  spotkała ich po wypłynięciu intymnych materiałów” – ostrzega Anna  Kwaśnik w Poradniku dla rodziców „Sexting i nagie zdjęcia. Twoje dziecko  i ryzykowne zachowania online” wydanego w ramach kolejnej odsłony  kampanii Ministerstwa Cyfryzacji i NASK – „Nie zagub dziecka w sieci”.</p>
<p><strong>Sexting: wstęp do cyberprzemocy</strong></p>
<p>Zdarza  się, że roznegliżowane zdjęcia są wykorzystywane do wymuszenia okupu  (pieniędzy) lub szantażu, by ofiara wysłała więcej swoich intymnych  zdjęć, pod groźbą ich opublikowania lub dalszego rozpowszechniania. Mamy  wtedy do czynienia ze zjawiskiem nazwanym sextortion. Sprawcami mogą  być zarówno osoby poznane w sieci, jak i znajomi, np. ze szkoły. Zwykle  pierwsze zdjęcia ofiara wysyła komuś dobrowolnie, kolejne są już  wymuszane.</p>
<blockquote><p>Ostatnio dużo mówi się też o zjawisku  „revenge porn” czyli „pornografii z zemsty”. Takie sytuacje zdarzają się  szczególnie w społeczności szkolnej. „Młode osoby często działają  impulsywnie, a pod wpływem emocji robią rzeczy, których później żałują,  np. rozsyłają intymne zdjęcia byłej dziewczyny, albo przyjaciółki, z  którą się pokłócą. Sprawca zazwyczaj nie liczy się z konsekwencjami,  działa pod wpływem emocji, chwili” – ocenia Anna Kwaśnik.</p>
</blockquote>
<p>Coraz  częściej zdarza się też, że treści są preparowane i choć są  nieprawdziwe, wyglądają bardzo realistycznie. Stąd nazwa: deepfakes (z  ang. deep- głęboki, fake-fałsz). W sieci dostępnych jest wiele prostych w  obsłudze aplikacji, które umożliwiają takie praktyki.</p>
<p><strong>Uwaga!</strong></p>
<p><strong>Dzieci  mogą być nie tylko ofiarami sextingu, ale też jego sprawcami! Warto od  najmłodszych lat wyjaśniać im, jakich treści nie wolno publikować i  rozsyłać! Sprawcy sextingu można postawić zarzuty o rozpowszechnianie  treści pornograficznych z udziałem osób małoletnich.</strong></p>
<p><strong>Tragiczne konsekwencje</strong></p>
<p>Co  się dzieje w świecie osoby, która stała się ofiarą sextingu, sextortion  czy innego rodzaju cyberprzemocy? Szkody są najczęściej bardzo poważne.</p>
<blockquote><p>„Ich  rozmiar zależy od tego co się stało, jaka to była sytuacja, jaki  materiał został udostępniony, kto był sprawcą. Pewne jest to, że  niezależnie od rozmiaru sprawy krzywda emocjonalna się dzieje &#8211; nikt nie  czuje się komfortowo, gdy ktoś ujawnia intymne treści na jego temat. To  dotyczy bardzo wrażliwej sfery życia. To szczególnie bolesne dla  młodych ludzi, dla których przynależność do grupy rówieśniczej,  akceptacja środowiska, status społeczny są bardzo ważne” – podkreśla  Anna Borkowska z Państwowego Instytutu Badawczego NASK.</p>
</blockquote>
<p>Z  badań ekspertów wynika, że ofiarom najczęściej doskwiera uczucie  zażenowania, wstydu, poczucie braku możliwości rozwiązania takiej  sytuacji, a także ogromne pokłady poczucia winy. Czują, że zawiodły, bo  to one zainicjowały tę sytuację. Warto jednak pamiętać, że cokolwiek się  wydarzyło, nikt nie ma prawa wykorzystać takich materiałów przeciwko  osobie jej tworzącej. Problem w tym, że ofiara w ten sposób nie myśli,  wpadając w błędne koło samooskarżenia, poczucia winy, kresu normalnego  życia.</p>
<blockquote><p>„Do tych wszystkich uczuć dołącza strach, że te  materiały zostaną rozpowszechnione, że zapozna się z nimi wiele osób,  że zobaczą je znajomi, rodzina. Ofiary boją się, na jaki pomysł może  jeszcze wpaść sprawca i co się w tej sytuacji może jeszcze wydarzyć” –  mówi ekspertka NASK.</p>
</blockquote>
<p>Sytuację pogarsza to, że  paradoksalnie to izoluje ofiarę od najbardziej potrzebnego w tej  sytuacji wsparcia &#8211; towarzystwa innej życzliwej osoby, od proszenia o  pomoc i od uzyskania tej pomocy.</p>
<blockquote><p>„Taki mix emocji  powoduje, że nastolatki nie zgłaszają tego nigdzie, że czują się jak w  pułapce, osaczone, bezsilne, nie wiedzą co robić, jak prosić o pomoc” –  podkreśla Borkowska.</p>
</blockquote>
<p><strong>Warto zwrócić uwagę na  to, że choć sextortion dzieje się w internecie, to jego efekty dotkliwie  odczuwalne są w realnym. Nastolatki często mówią, że po tym, jak  znalazły się takiej sytuacji, musiały zamknąć konto, zmienić nick,  hasła, traciły folowersów. Choć dla dorosłego może się to wydawać  banalnymi konsekwencjami, dla nastolatka może to oznaczać koniec świata:  zerwanie kontaktu ze znajomymi i z dotychczasowym modelem  funkcjonowania.</strong></p>
<p>Nic dziwnego, że często też dzieci nie  radzą sobie z tą sytuacją i muszą korzystać z pomocy psychologa,  terapeuty, a czasem lekarza, bo rozwinęła się u nich depresja lub inne  zaburzenia.</p>
<p><strong>Co gorsze, czasami środowisko zamiast pomóc pogłębia jeszcze problem.</strong></p>
<p>„Gdy  takie materiały wypływają do sieci ofiara, która i tak znajduje się w  bardzo trudnej sytuacji, doświadcza powtórnej wiktymizacji, ponieważ  spotyka się ogromną falą hejtu. Stąd prośba – jeśli widzimy takie  materiały w sieci nie komentujemy ich, nie „szerujmy”, a jeśli już  musimy zareagować, napiszmy coś, co może być wsparciem dla ofiary, nie  stawajmy po stronie sprawców, nie udostępniajmy tych materiałów, nie  rozsyłajmy ich dalej, nie hejtujmy” – apeluje ekspertka NASK.</p>
<p><strong>Internet nie zapomina</strong></p>
<p>Obojętnie,  czy mówimy o sextingu, cyberprzemocy, hejcie – nie ma lepszej metody  pomocy niż dobra rozmowa. Od najmłodszych lat powinniśmy uczulać dzieci  na to, jakie materiały mogą zamieszczać online, a jakich w żadnych  wypadku nie powinny upubliczniać.</p>
<blockquote><p>„Internet nie  zapomina. To, co wrzucamy dziś, nawet po skasowaniu może być tam  dostępne przez kilkanaście lat. Dzieci są bardzo świadome i nigdy nie są  za małe, żeby z nimi na ten temat rozmawiać” – uważa minister  cyfryzacji Marek Zagórski.</p>
</blockquote>
<p>Warto też mieć pieczę nad  tym co dziecko robi w internecie – jeśli dziecko jest małe, nie  zostawiać go samego w sieci, jeśli jest starsze, nie zostawiać zupełnie  bez kontroli.</p>
<p><em>Monika Wysocka, zdrowie.pap.pl</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/sexting-jest-zagrozeniem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Toksyczny związek: jak można go uzdrowić</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/toksyczny-zwiazek-jak-mozna-go-uzdrowic/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/toksyczny-zwiazek-jak-mozna-go-uzdrowic/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 01 Sep 2026 00:39:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Julia Nieznalska</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[intymność]]></category>
		<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[tokstyczne związki]]></category>
		<category><![CDATA[związki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29113</guid>
		<description><![CDATA[Naruszanie lub przekraczanie granic dobrostanu psychicznego i fizycznego w związku może przybierać różne formy. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Jak się przed tym bronić i kiedy warto rozważyć zakończenie związku – podpowiada dr Robert Kowalczyk, psycholog i seksuolog kliniczny.</h3>
<p><strong>Dziś, w ciągu życia, tworzymy znacznie więcej bliskich związków niż sto lat temu. Dużo małżeństw się rozpada, szukamy nowych partnerów. Jak rozpoznać toksyczną relację? Co powinno wzbudzić naszą czujność? </strong></p>
<p>W psychologii określenie „toksyczny” jest używane często jako słowo-wytrych. „Toksyczne relacje”, „toksyczne osoby”… To wyrażenie może się odnosić do bardzo wielu kategorii. Dla mnie toksyczne związki, to takie gdzie naruszane są granice dobrostanu: psychicznego czy fizycznego. Gdy mówimy o manipulacji, użyciu kogoś, wykorzystywaniu. Zakładamy, że relacja, a w szczególności relacja z najbliższymi, nie powinna z samej swej istoty polegać na używaniu kogoś.</p>
<p><strong>A świadome pomijanie potrzeb partnera? </strong></p>
<p>Nie słucham partnera, pomijam go, unieważniam. Albo narzucam mu swój sposób myślenia, sposób narracji, który uważam za lepszy. To przykład relacji asymetrycznej. Jeśli w relacji kogoś używam, bo mu nakazuję, żeby działał według mojego wyobrażenia, dla mnie stanowi to przekroczenie granic w związku. </p>
<p><strong>Granica kompromisu w relacji?</strong></p>
<p>Przemoc. Niekoniecznie tylko fizyczna. Może to być na przykład przemoc ekonomiczna: „Nie zrobisz tego, to nie dostaniesz pieniędzy”. Albo szantaż: „Nie zrobisz, nie wyjdziesz z domu”. W takich przypadkach granica zostaje przekroczona.</p>
<blockquote><p>Kompromis polega na tym, że jestem w stanie w nieraniący sposób negocjować swoje granice… Czyli, jedna osoba mówi, że jest w stanie z czegoś zrezygnować i druga też daje pole do działania.</p>
</blockquote>
<p><strong>Przygotowując się do rozmowy z Panem przeczytałam wiele historii kobiet będących w związkach, w których pojawia się zazdrość.</strong></p>
<p>Tak, to element bardzo często obecny w relacjach, czasami zazdrość jest wręcz chorobliwa. Na przykład nie pozwalam mojej partnerce zapytać na ulicy o godzinę, bo to jest już dla mnie zdrada.</p>
<blockquote><p>Albo każę jej robić w pracy zdjęcia z kim siedzi i co robi, bo muszę to wiedzieć. Kontrola partnera czy partnerki, dyrygowanie, wpływanie na jej zachowania. To zdecydowanie mieści się pod hasłem „toksyczność”, narusza granice.</p>
</blockquote>
<p><strong>Jeśli od samego początku czujemy, że partner ma tendencję do kontroli i wchodzimy w tę relację, robimy to na własną odpowiedzialność. A co robić, jeśli na początku świetnie maskuje te swoje skłonności, a dopiero potem pokazuje „prawdziwą twarz”?</strong></p>
<p>Na przykład osobowości psychopatyczne tak mają, że się na początku prezentują bardzo dobrze i dopiero później wychodzi ich „prawdziwa” twarz.. </p>
<p><strong>Czy określenie „psychopata” nie jest nadużywane podobnie jak „toksyczny związek”? Jak rozpoznać klasycznego psychopatę?</strong></p>
<p>Psychopatia to bardzo określone zaburzenie osobowości. W społeczeństwie „czystych” psychopatów jest 2-3 procent. Częściej są to mężczyźni niż kobiety.</p>
<p>Mamy trzy obszary, w których psychopatia jest widoczna. Obszar relacyjny, emocjonalny i behawioralny. Jeżeli chodzi o element emocjonalny, psychopata nie ma wyrzutów sumienia i poczucia winy. Nawet, jeśli pojawi się u niego działanie, które jest złamaniem jakiejś normy. Na przykład, psychopata spoliczkował partnerkę, tłumaczy sobie i jej, że nie uderzył dlatego, że jest zły, tylko, że ona go sprowokowała.</p>
<blockquote><p>On jest doskonały, a ona nieobliczalna, wariatka &#8211; stąd takie działanie podjął. Uczuciowość u psychopaty jest bardzo powierzchowna. Często się myśli, że tacy ludzie nie przeżywają emocji. To nieprawda, mają, bo gdyby nie mieli, to by nie potrafili tak doskonale nimi manipulować. Nie mają za to tak zwanej uczuciowości wyższej, a także brak im odpowiedzialności za własne czyny. „Inni są winni, głupi, jacykolwiek”. Psychopata lubi też kłamać i pokazywać się w bardzo dobrym świetle. Chce wyróżniać się w otoczeniu, być bohaterem. Taki pan „całuje rączki teściowej”, „dzieciakom nosi plecaki”. A w domu potrafi zrobić piekło.</p>
</blockquote>
<p><strong>Straszne.</strong></p>
<p>Ta dobra prezentacja na zewnątrz jest dość charakterystyczna, dlatego ofiarom psychopatów trudno dotrzeć do innych z przekazem, że są dręczone. Psychopaci często prowadzą też pasożytniczy tryb życia, żerują na innych. Wciąż potrzebują superbodźców, na przykład w seksie. A ponieważ potrzebują większej stymulacji, na przykład częściej zdradzają. Dla nich to dodatkowy element podniecenia – nieliczenie się z innymi, traktowanie ich jak pionki w grze.</p>
<blockquote><p>Często kobiety w relacji z psychopatą przyjmują jego narracje, naprawdę wierzą, że są gorsze. Psychopaci mają tendencję do wybierania kobiet, które będą im podległe, nad którymi górują. Odcinają je od otoczenia. „Po co ty będziesz rozmawiać z tymi swoimi głupimi koleżankami, siedź w domu i zrób to, co do ciebie należy”. Albo odcinają rodzinę. Chodzi o to, żeby kobieta nie miała wsparcia na zewnątrz. Mogą też odcinać od pieniędzy: „Po co ty będziesz pracować, ja ci zapewnię utrzymanie” i po pewnym czasie staje się ona od niego kompletnie zależna.</p>
</blockquote>
<p><strong>Na ile świadomie wybieramy osobę, z którą wchodzimy w relację? </strong></p>
<p>W pierwszych relacjach często powielamy schematy wyniesione z domu. Doskonałym przykładem reprodukcji schematu są rodziny z problemem alkoholowym. Są osoby, które wybierają alkoholików na partnerów, pomimo że widziały z czym się to wiąże. Ponieważ  odnajdują się  na przykład w roli „ratownika, ofiary czy kata”, bo… wyuczyły się tej roli w domu. Zdarza się, że wchodzimy w kolejne relacje i pomimo negatywnych konsekwencji powielamy schemat. „Następny facet, który się okazał draniem”. A może to ja wybieram drani, bo mój ojciec taki był i znajduję sobie partnerów na jego wzór i podobieństwo. Niby oczywista zależność, ale często wyparta czy nie do końca uświadomiona.</p>
<blockquote><p>Z doświadczania wiem, że dopóki się tego psychoterapeutycznie nie przepracuje, będzie się powielać wzorce. Chodzi o to, żeby zawczasu rozpoznać koleiny, w które się wpada. A wpada się w nie, bo są znane, co równa się: bezpieczne.</p>
</blockquote>
<p><strong>A nie jest tak, że z wiekiem coraz trudniej nam wejść w relacje, bo stajemy się mniej elastyczni i wydaje się, że każdy związek jest nie taki jak powinien? </strong></p>
<p>To jest w ogóle problem naszych czasów, poszukiwanie tej jedynej czy tego jedynego – idealnego, który spełnia większość naszych standardów, bo sami przecież zainwestowaliśmy w siebie dużo. Mamy w głowach wzorzec idealnego związku i z pełną determinacją chcemy tę utopię zrealizować.</p>
<blockquote><p>Niedawno spotkałem się określeniem, które w mojej ocenie w sposób niezwykle trafny określa współczesne podejście do poznawania się &#8211; „tinderyzacja randek/relacji”. Nazwa pochodzi od aplikacji Tinder – gdzie w sposób niezwykle prosty możemy wystawić się na „rynku matrymonialnym”. Chodzi o to, że partnerów szybko się poznaje … i równie szybko można ich się pozbyć. Kiedy pojawia się w związku trudna sytuacja, pierwszy konflikt, rozczarowanie, w głowie rodzi się taka myśl: „To nie jest ten jedyny, jedyna?”, „Czy powinnam/powinienem być w tej relacji?”, „A może źle wybrałem tą dziewczynę, jest tam 10 innych, które czekają i może z nimi nie będę miał takich problemów?” – po co się trudzić, jak jest tyle innych możliwości.</p>
</blockquote>
<p>Taka jest rzeczywistość. Co zrobić, żeby ograniczać te negatywne skutki tinderyzacji relacji? Budować świadomość w związku. Nie przekreślać go razu, ale naprawiać. Oczywiście medal ma dwie strony, bo nie da się naprawiać czegoś bez końca.</p>
<p><strong>No właśnie, zwłaszcza, gdy w grę wchodzą niszczące człowieka relacje, o których już wspominaliśmy. Co jest lepsze? Rozstać się od razu czy tkwić?</strong></p>
<p>Decyzja o pozostaniu lub wyjściu z relacji zależy od tego, jakie mamy zasoby. Istotne jest, na ile dany człowiek jest świadomy relacji w jakiej tkwi. Po pierwsze trzeba zacząć pracę od siebie, wzmocnić swoje zasoby, ale też popatrzeć na swoją relację, spróbować ją w jak najbardziej obiektywny sposób „zdiagnozować”. Zastanowić się, jakie potrzeby są zaspokajane, a jakie nie są. Określić to. Warto to jeszcze raz podkreślić &#8211; jeżeli wchodzi w grę przemoc, należy jak najszybciej poszukać pomocy. Często bez pomocy z zewnątrz spirala przemocy będzie się nakręcać.</p>
<p><strong>A jakimi „toksykami” bywają kobiety? </strong></p>
<p>Ulubionym narzędziem kobiet jest wzbudzanie poczucia winy, można to robić na tysiące sposobów. I są takie związki, które na poczuciu winy są oparte. „Jesteś taki, jak twój ojciec” „Nie troszczysz się o dzieci” &#8211; takie zdania często padają z ust kobiet. Oczywiście, te stwierdzenia mogą być prawdziwe. Tylko pytanie, na ile są używane w wymiarze toksycznym. Mogą być też kobiety roszczeniowe, które uważają, że im się coś należy, bo po prostu są.</p>
<blockquote><p>Taki „syndrom księżniczki”, która cały czas musi być adorowana, karmiona komplementami, bo taka jest jej „naturalna” rola. Kobiety również mogą być sprawcami przemocy, obrażać swojego partnera, dewaluować jego osiągnięcia. Dawać do zrozumienia, że się do niczego nie nadaje, że nie jest dobrym mężczyzną. Porównywać z innymi, krytykować. Czasami też w grę wchodzi zaborczość: „Ty mi musisz podać swój PIN, hasła”. Nie umieją uszanować czyjejś prywatności i granic. A przecież związek nie powinien być oparty na nieustannym szpiegowaniu.</p>
</blockquote>
<p><strong>Ile można dać wolności w relacji?</strong></p>
<p>Tyle, żeby obie strony czuły się bezpiecznie. Rozumiem, że mogą być takie sytuacje, które stanowią wyzwanie w relacji, na przykład ktoś został zdradzony i w związku z tym jest bardziej wyczulony. Ale jeśli kontrola pojawia się praktycznie bez przyczyny, to mamy toksyczne zachowanie. Także wtedy, gdy oczekuję, że partner będzie się meldował co 5 minut. Warto porozmawiać z czego wynikają takie oczekiwania, po co to robimy.</p>
<blockquote><p>Jeśli  pojawia się stwierdzenie „Bo ja ci nie ufam”, warto sobie wyjaśnić, skąd się to wzięło. A przerzucanie się hasłami „Nie, bo nie” albo „Ty jesteś szalona” do niczego nie prowadzi. Dochodzimy tu do świętego Graala psychologii – prawidłowej komunikacji w relacji. Zrozumienie, że nie jest się nieomylnym, że partner może mieć rację, bywa często uwalniające.</p>
</blockquote>
<p><strong>Ale jeśli relacja jest toksyczna, właściwie żadne tłumaczenie nie przyniesie zrozumienia.</strong></p>
<p>Często bez terapii nie. Jeżeli jesteśmy w toksycznej relacji i z jakiejś przyczyny w niej tkwimy, to oczekiwanie, że coś się zmieni nagle jest oczekiwaniem nierealnym. Jeśli nie chcemy iść do terapeuty, porozmawiajmy z jakąś bliską osobą. Włączmy kogoś do tej rozmowy.  </p>
<p><strong>Gdzie się zwrócić po pomoc, jeśli mamy podejrzenie, że tkwimy w takiej toksycznej relacji?</strong></p>
<p>W Polsce mamy całą masę psychoterapeutów. Są to najczęściej osoby po psychologii, czy medycynie.  Warto sprawdzić do kogo idziemy, bo nie każdy psycholog czy psychiatra jest od razu psychoterapeutą. Powinien posiadać certyfikat psychoterapeuty, uprawnienia do prowadzenia psychoterapii. Znaczy to, że skończył odpowiednią szkołę terapeutyczną. Niestety, jest dużo osób, które nie mają takich kwalifikacji, a podejmują działalność psychoterapeutyczną.</p>
<blockquote><p>Ważne by trakcie pierwszej rozmowy ustalić oczekiwania, jakie się ma względem tych spotkań. Terapia nie polega na tym, że dostaniemy gotowe rozwiązania; możemy otrzymać narzędzia, zbudować świadomość. Powinniśmy iść do terapeuty, jeśli w relacji odczuwamy cierpienie, terapia to próba zlokalizowania przyczyny tego wewnętrznego bólu. Zaczynamy indywidualnie, potem warto wejść w terapię par.</p>
</blockquote>
<p><strong>Terapia działa?</strong></p>
<p>Rozmowa działa. Czasami wydaje się, że sytuacja jest patowa, każdy jest zacietrzewiony w tych swoich przekonaniach i wyobraża sobie partnera w określony, najczęściej negatywny  sposób. Spotkanie przy tej trzeciej osobie wymaga od nas pewnej konwencji. Terapeuta pewne rzeczy kanalizuje, pewne rzeczy wzmacnia i okazuje się, że ta rozmowa zaczyna być konstruktywna.</p>
<blockquote><p>Patrząc na terapie par, które prowadziłem widzę, że w większości przypadków konflikt udało się rozwiązać, że nie było jeszcze za późno. Często osoby, których relacje się porozpadały mówią „Jakbyśmy wcześniej zareagowali, to może by do tego nie doszło”.</p>
</blockquote>
<p><strong>Łatwiej pomóc osobom młodszym czy starszym?</strong></p>
<p>Patrzę na ludzi, którzy do mnie przychodzą, są to zarówno młodzi, w swoich pierwszych związkach, ale i osoby starsze z wieloma doświadczeniami. Młodzi mają mniej doświadczenia, a starsi boja się, że kolejny raz wpadną w ten sam toksyczny schemat. Każdy wiek jest dobry, by stworzyć dobrą, świadomą relację.  </p>
<p><em>Rozmawiała: Anna Piotrowska, zdrowie.pap.pl </em></p>
<div id="biography-wrapper"><em><img src="https://zdrowie.pap.pl/sites/default/files/styles/image_crop_portrait_100/public/201904/Robert_Kowalczyk.jpg?itok=u20bGIC4" alt="Fot. PAP/ M.Kmieciński" width="100" height="100" /></em></p>
<div id="biography-label"><em>dr Robert Kowalczyk, psycholog i seksuolog</em></div>
<p><em>Ukończył psychologię stosowaną na Uniwersytecie Jagiellońskim. Absolwent studiów podyplomowych z zakresu opiniowania sądowo-psychologicznego (Uniwersytet Śląski w Katowicach) oraz studium doktoranckiego na Wydziale Lekarskim Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Zabrzu. Kierownik Zakładu Seksuologii Wydziału Psychologii i Nauk Humanistycznych Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego.  Współpracuje (jako wykładowca) z Warszawskim Uniwersytetem Medycznym, Akademią Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie, Uniwersytetem SWPS oraz Centrum Medycznym Kształcenia Podyplomowego.  Autor i współautor ponad 80 publikacji medycznych i psychologicznych o zasięgu krajowym i międzynarodowym.  Uczestniczy w realizacji wielu projektów naukowo-badawczych z dziedziny seksuologii, psychologii i psychiatrii.  Członek Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego oraz Rady Naukowej (MSM) Krajowego Centrum ds. AIDS.  Psychoterapeuta – seksuolog  w Centrum Terapii Lew-Starowicz.  <br />
</em></p>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/toksyczny-zwiazek-jak-mozna-go-uzdrowic/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czy całowanie jest zdrowe?</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/czy-calowanie-jest-zdrowe/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/czy-calowanie-jest-zdrowe/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 23 Aug 2026 00:26:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Karol Pisarski</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[całowanie]]></category>
		<category><![CDATA[intymność]]></category>
		<category><![CDATA[pocałunki]]></category>
		<category><![CDATA[usta]]></category>
		<category><![CDATA[wargi]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29201</guid>
		<description><![CDATA[Choć niektórym może być trudno w to uwierzyć, nie wszyscy lubią się całować.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Tymczasem romantyczne pocałunki nie tylko mogą dawać dużo przyjemności i pomagać w stworzeniu głębszej więzi, ale według badań wpływają też korzystnie na zdrowie. Chyba, że jeden z całujących ma zakaźną infekcję.</h3>
<blockquote><p>Pokazują je filmy, śpiewają o nich muzycy, piszą literaci i poeci. Powstała specjalna nauka, która je bada &#8211; filematologia. Mowa o pocałunkach. Wargi to jedno z najbardziej wrażliwych miejsc w ludzkim ciele, a pocałunek angażuje całą masę mięśni twarzy i reszty ciała. Kiedy ktoś się całuje, jego mózg produkuje endorfiny i inne hormony przyjemności. Być może z tego powodu, jak sugerują badania, pocałunki mają silny wpływ na człowieka, na jego samopoczucie, a także na stan zdrowia.</p>
</blockquote>
<h3>Pocałunkiem sprawdzisz partnera</h3>
<p>Naukowcy z University of Oxford opisali projekt badawczy z udziałem prawie tysiąca osób w wieku 18-63 lat, który wskazał na kilka niebagatelnych konsekwencji całowania. Nie jest dziwne, że po pierwsze pomaga ono tworzyć więź między partnerami, a częstotliwość, z jaką ludzie się całują wpływa na poziom satysfakcji ze związku. Pocałunki były przy tym ważniejsze w trwających już dłużej relacjach i bardziej ceniły je kobiety.</p>
<blockquote><p>Ale to nie wszystko. Jak pokazało badanie, pocałunki pomagają też prawdopodobnie wybrać najwłaściwszą osobę do relacji. Kobiety, osoby uznawane powszechnie za seksualnie atrakcyjne oraz osoby otwarte na nowe znajomości twierdziły, że pierwszy pocałunek wpływa na ich późniejszy pociąg do potencjalnego partnera.</p>
</blockquote>
<p>Przy tym pocałunki nie są ważne tylko dla młodych. Zauważyli to specjaliści z Anglia Ruskin University, którzy przeprowadzili ankiety na temat życia miłosnego w grupie prawie 7 tys. osób w wieku średnio 65 lat. Odkryli m.in., że dla starszych kobiet większa częstotliwość pieszczot oraz właśnie pocałunków wiąże się z wyższym poziomem zadowolenia z życia i odczuciem większej bliskości z partnerem.</p>
<h3>Chcesz obniżyć cholesterol? Zacznij całować!</h3>
<p>Tymczasem, jak już od długiego czasu wiadomo, ciało i psyche są z sobą ściśle powiązane. Nie powinny więc dziwić wyniki uzyskane przez zespół z Arizona State University. Badacze tym razem postanowili sprawdzić zależność między całowaniem a poziomem doświadczanego stresu, ryzykiem depresji, satysfakcji ze związku a także stężeniem lipidów we krwi. Do swojego badania zaprosili grupę dorosłych osób żyjących w związku małżeńskim lub mieszkających razem. W czasie 6-tygodniowego eksperymentu, część uczestników zwiększyła częstość romantycznych pocałunków, pozostali nie zmienili swoich nawyków w tym zakresie.</p>
<p>Dodatkowe pocałunki się opłaciły. Spowodowały bowiem redukcję stresu, poprawę zadowolenia ze związku i obniżenie poziomu cholesterolu we krwi.</p>
<h3>W czasie pocałunku wymiana drobnoustrojów</h3>
<p>Całujące się osoby dzielą nie tylko przyjemność, ale także wodę, białko, tłuszcze, inne substancje organiczne, a także liczne mikroorganizmy. Jak donieśli badacze z Holenderskiej Organizacji Zastosowań Nauki (TNO) na łamach pisma „Microbiome”, w czasie trwającego 10 sekund głębokiego pocałunku każda osoby otrzymuje od partnera średnio 80 mln bakterii!</p>
<blockquote><p>Jama ustna, podobnie jak wiele innych miejsc na ciele tętni bowiem niewidzialnym dla nieuzbrojonego oka życiem. Naukowcy dokonali swoich obliczeń po analizie bakteryjnej zawartości ust 21 par, z których przed pocałunkiem jeden z partnerów wypił probiotyczny napój zawierający specyficzny szczep bakterii. Dodatkowe badania pokazały natomiast, że regularnie całujące się pary mają bardzo podobną florę bakteryjną w jamie ustnej.</p>
</blockquote>
<p>Warto mieć na uwadze, że wiele z zamieszkujących organizm mikrobów jest człowiekowi potrzebnych, wręcz niezbędnych. Na dodatek kontakt z mikrobiomami buduje naszą odporność. Z tego punktu widzenia całowanie się to czysty zysk.</p>
<blockquote><p>Niestety, istnieje jeszcze drugi aspekt całowania. Wśród przenoszonych podczas całowania się mikrobów mogą znaleźć się bakterie chorobotwórcze, np. paciorkowce czy prątki gruźlicy, a także niebezpieczne wirusy, w tym wywołujące choroby górnych dróg oddechowych, opryszczkę czy wirus Epsteina-Barr, który wywołuje mononukleozę. <br />
To ostatnie schorzenie czasami nazywa się nawet chorobą pocałunków. Można się nią zarazić także przez kaszel, kichanie, zakażone sztućce czy kubki. Według amerykańskich Centers for Disease Control and Prevention w USA 95 proc. ludzi w wieku 35-40 lat w którymś momencie życia zostało zainfekowanych tym wirusem. Nie można się przeciwko niemu zaszczepić, a kiedy raz dostanie się do organizmu, pozostaje ukryty w komórkach do końca życia i w niektórych przypadkach może się ponownie uaktywnić.</p>
</blockquote>
<p>Kiedy do zakażenia dojdzie u młodzieży czy młodych dorosłych, w 35-50 proc. przypadków rozwinie się zakaźna forma choroby.  U wielu osób nie pojawią się na szczęście żadne objawy, ale mogą rozwinąć się takie symptomy, jak gorączka, ból gardła, bóle głowy, przewlekłe zmęczenie, problemy z koncentracją. Niekiedy może dojść także do powikłań, nawet poważnych, &#8211; m.in. do zaburzeń pracy wątroby wątroby, układu nerwowego, spadku liczby płytek krwi czy niedokrwistości.</p>
<p>Całowanie się lepiej zatem „zawiesić”, jeśli jeden z partnerów zmaga się z jakąś infekcją. Nabiera to zalecenie mocy zwłaszcza w czasie obecnej pandemii.</p>
<h3>Nie każdy lubi się całować</h3>
<p>Może z powodu zagrożeń romantyczne pocałunki, jak twierdzą specjaliści z Indiana University, nie są popularne we wszystkich kulturach, a w niektórych budzą nawet obrzydzenie. W swoich badaniach, naukowcy sprawdzili nastawienie do całowania w 168 różnych kulturach. Okazało się, że tylko 46 proc. uznaje długie, romantyczne pocałunki.</p>
<blockquote><p>Najczęściej całowanie było praktykowane na Środkowym Wchodzie, gdzie angażowali się w nie członkowie wszystkich 10 zbadanych miejscowych kultur. W Ameryce Północnej już tylko 55 kultur uznawało romantyczne pocałunki, w Europie odsetek ten wyniósł 70 proc., a w Azji 73. Badacze twierdzą, że praktycznie nie całują się mieszkańcy Ameryki Środkowej, Afryki Subsaharyjskiej, Nowej Gwinei czy Amazonii.</p>
</blockquote>
<p>Okazało się jednocześnie, że całowanie pojawia się tym częściej, im bardziej złożone jest dane społeczeństwo. „Podejrzewaliśmy, że niektóre kultury nie będą się angażować w romantyczne/seksualne pocałunki, lub będą im się one wydawały dziwnym sposobem okazywania intymności. Byliśmy jednak zaskoczeni odkryciem, że do tej kategorii można zaliczyć większość kultur” &#8211; zwraca uwagę prof. Justin Garcia, autor publikacji, która ukazała się w piśmie „American Anthropologist”. Czy więc warto się całować? Na to pytanie niech każdy odpowie sobie sam.</p>
<p>Marek Matacz, zdrowie.pap.pl, PAP Zdrowie</p>
<p>Źródła:</p>
<p>Artykuł dra  Josepha S. Alperta na łamach <a rel="noopener" href="https://amjmed.org/science-of-kissing/" target="_blank">The American Journal of Medicine Blog</a></p>
<p>Praca naukowa na temat <a rel="noopener" href="https://link.springer.com/article/10.1007%2Fs10508-013-0190-1" target="_blank">wpływu całowania na relacje i dobór partnera</a></p>
<p>Doniesienie prasowe na temat<a rel="noopener" href="http://ttps://www.eurekalert.org/pub_releases/2018-12/aru-ssb121118.php" target="_blank"> znaczenia pocałunków dla starszych osób</a></p>
<p>Praca naukowa na temat <a rel="noopener" href="https://www.tandfonline.com/doi/abs/10.1080/10570310902856071" target="_blank">wpływu całowania na psychikę i poziom cholesterolu</a></p>
<p>Doniesienie prasowe na temat l<a rel="noopener" href="https://www.eurekalert.org/pub_releases/2014-11/bc-8mb111314.php" target="_blank">iczby bakterii przekazywanych w czasie całowania</a></p>
<p>Witryna <a rel="noopener" href="https://newsnetwork.mayoclinic.org/discussion/infectious-diseases-a-z-when-a-kiss-is-more-than-a-kiss/" target="_blank">Mayo Clinic na temat mononukleozy</a></p>
<p>Doniesienie prasowe na temat <a rel="noopener" href="https://www.eurekalert.org/pub_releases/2015-08/iu-rfr080515.php" target="_blank">całowania w różnych kulturach</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/czy-calowanie-jest-zdrowe/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dlaczego długo można nie pamiętać strasznego wydarzenia</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/dlaczego-dlugo-mozna-nie-pamietac-strasznego-wydarzenia/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/dlaczego-dlugo-mozna-nie-pamietac-strasznego-wydarzenia/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 17 May 2026 00:29:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Edyta Nowicka</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[intymność]]></category>
		<category><![CDATA[przemoc]]></category>
		<category><![CDATA[przemoc seksualna]]></category>
		<category><![CDATA[trauma]]></category>
		<category><![CDATA[walka z traumą]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29095</guid>
		<description><![CDATA[O mechanizmie wyparcia i o tym, dlaczego warto po latach podjąć terapię, opowiada neurolog i seksuolog dr Andrzej Depko, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Seksualnej.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Można latami nie pamiętać traumatycznego wydarzenia, choć będzie ono dawało o sobie znać uporczywymi flashbackami, zaburzeniami snu, chorobami, zachowaniami autodestruktywnymi, kłopotami w relacjach. O mechanizmie wyparcia i o tym, dlaczego warto po latach podjąć terapię, opowiada neurolog i seksuolog dr Andrzej Depko, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Seksualnej.</h3>
<p><strong>Proszę powiedzieć, jak to jest możliwe, że w dzieciństwie dochodzi do gwałtu albo molestowania seksualnego, a ofiara takiego przestępstwa o nim nie pamięta? To możliwe, aby zapomnieć o czymś takim?</strong></p>
<p>Przekroczenie naszych intymnych granic, czy to w sytuacji wykorzystania seksualnego czy innego nadużycia, może stanowić dla wielu osób bardzo traumatyczne wydarzenie. Zarówno w przypadku dzieci, jak i dorosłych, w wyniku takich doświadczeń niejednokrotnie dochodzi do mechanizmu wyparcia tego zdarzenia, które jest źródłem urazu. Takie wyparcie pełni wówczas funkcję obronną organizmu. W przypadkach, gdy inne rozwiązanie wewnętrznego konfliktu nie jest możliwe, zepchnięcie w niepamięć ma za zadanie umożliwić ofierze odizolowanie się od przykrych następstw i konsekwencji tego zdarzenia.</p>
<blockquote><p>Niestety, po pewnym czasie, one powracają, a z pozoru niezwiązane sytuacje mogą przywołać odczuwane wówczas cierpienie.</p>
</blockquote>
<p><strong>Jak to się dzieje, że ofiara potem nagle zaczyna sobie o tym przypominać? W jakich sytuacjach najczęściej do tego dochodzi?</strong></p>
<p>Tego rodzaju doświadczeniom w naszym życiu może towarzyszyć nie tylko strach, ale i poczucie bezradności. Sytuacja urazowa może wówczas skutkować potrzebą wyparcia, zapomnienia, jednakże współwystępujące z nią napięcie emocjonalne, z którym jednak przez cały czas, w postaci przewlekłego stresu, żyje osoba poddana tego rodzaju przemocy, nie pozwala jej definitywnie wymazać tego z pamięci.</p>
<blockquote><p>Warto zauważyć, iż ta obecność może negatywnie wpływać na dalsze życie emocjonalne, które to chociażby w sytuacji, gdy będzie chciała zbudować bliższą relację z drugim człowiekiem, może okazać się dla niej rujnujące. Nierzadko taka osoba zgłasza się do gabinetu seksuologa, gdyż nie przejawia ochoty na seks, informuje o lęku przed kontaktami intymnymi, czy odczuwa dyskomfort w sytuacji dotyku ze strony partnera. Bywa również, iż dla niej samej nie jest zrozumiałe, dlaczego tak się dzieje i chce dowiedzieć się, o co chodzi, dlaczego inni w tych określonych sytuacjach przeżywają przyjemność, a ona nie.</p>
</blockquote>
<p>Wówczas jednym z etapów pracy terapeutycznej jest powrócenie do tych niechcianych wspomnień, które to jednakże mogą zostać przywołane nieintencjonalnie w innych sytuacjach, takich jak na przykład w trakcie podejmowanych czynności seksualnych.</p>
<p>Najczęściej opisywane jest to jako flashbacki, migawki jakiejś sceny, która przypomina, że już kiedyś brało się udział w określonej sytuacji i nie było to przyjemne.</p>
<p><strong>I co wtedy?</strong></p>
<p>Zacznijmy od tego, że człowiek wyposażony jest w osobowość, przejawia pewne cechy temperamentu i charakteru, posiada właściwe tylko sobie zdolności poznawcze, które to łącznie wpływają na to, jak odbieramy określone bodźce, interpretujemy sytuacje z naszego życia i jakie podejmujemy w wyniku tego decyzje. Na ten proces wpływają również żywione przez nas przekonania na temat siebie, świata czy innych osób. Przekonania te zazwyczaj nabywamy poprzez zasłyszane przekazy rodzinne czy inne kontakty społeczne.</p>
<blockquote><p>Bazując na naszych zasobach: intelektualnych, poznawczych jak i związanych ze strukturą osobowości, zaczynamy nabywać również umiejętności radzenia sobie w sytuacjach subiektywnie odczuwanych jako trudne. Wyparcie przykrego wspomnienia stanowi nieraz najprostszą metodę radzenia sobie tu i teraz. To dzieje się poza wolą, nie jest intencjonalne.</p>
</blockquote>
<p>Długofalowym efektem jednakże może być ukształtowanie się negatywnych przekonań na dany temat, bądź ich utrwalenie, które to mogą skutkować dyskomfortem w kontakcie z drugim człowiekiem. Możliwym jest więc zaobserwowanie związku pomiędzy wydarzeniami, które miały miejsce w przeszłości, a naszymi interpretacjami zdarzeń mających miejsce obecnie. To może być chociażby przekonanie: „Mężczyźni oczekują od kobiet tylko i wyłącznie seksu, więc jak się z nim nie prześpię, to mnie zostawi”, czy: „Kobieta w moim wieku liczy, że podejmiemy współżycie już na pierwszym spotkaniu”.</p>
<blockquote><p>Przekonania, jakie tworzą się w naszej głowie, niejako wywierają na nas presję, a czasami stanowią istotny czynnik w podejmowaniu przez nas w rzeczywistości niechcianych zachowań, to zaś utrwala nasze negatywne przekonania i towarzyszące im reakcje emocjonalne.</p>
</blockquote>
<p><strong>Co radzić osobom, które doznały tego rodzaju „olśnienia”, przypomniały sobie o traumatycznym wydarzeniu?</strong></p>
<p>W takich sytuacjach przede wszystkim warto zwrócić się po wsparcie do osób, przy których czujemy się bezpiecznie, komfortowo. Niejednokrotnie poinformowanie innych, iż taka sytuacja w naszym życiu miała miejsce, daje nam poczucie, że nie jesteśmy sami. Warto zwrócić się również po pomoc do specjalisty.</p>
<blockquote><p>Bywa niestety, że i ofiara przemocy seksualnej, jak i osoby z jej otoczenia poszukują winy w niej samej, w jej stroju czy zachowaniu. W takich sytuacjach kontakt z terapeutą może okazać się znaczący, zwłaszcza w kontekście zdjęcia poczucia winy z powodu stania się ofiarą cudzej agresji.</p>
</blockquote>
<p><strong>Często jednak dochodzi nie do gwałtu, ale do niestosownych sytuacji i ofiara myśli sobie: „W sumie to może nie ma o czym gadać”.</strong></p>
<p>Oczywiście, dlatego tak istotny jest kontakt z innymi, celem zweryfikowania co naprawdę miało miejsce, nazwania tego i jasnego nakreślenia granic. Taka reakcja powinna mieć miejsce w każdej sytuacji, gdy przypuszczamy, że wobec nas mogła lub może być stosowana jakakolwiek forma przemocy, nie tylko ta o charakterze seksualnym. Chodzi o zakreślenie swoich granic. Niektóre osoby nie zostały bowiem poinformowane i nauczone, czym są granice intymne, zarówno nasze własne, jak i innych osób, jak je respektować i jak dbać o to by nie zostały one przekraczane.</p>
<p><strong>Dlaczego to takie ważne?</strong></p>
<p>Brak wiedzy w tym zakresie może skutkować poczuciem niezrozumienia sytuacji, które miały miejsce. Z jednej strony pojawia się wówczas wewnętrzny sprzeciw, gdyż dzieje się coś bez naszej zgody, bez naszego przyzwolenia, z drugiej zaś, poczucie dezorientacji, czy zachowanie sprawcy jest właściwe czy też nie, a może w moim zachowaniu jest/było coś prowokującego. Bywa również, iż granice intymne drugiego człowieka były przekraczane już w okresie dzieciństwa, o czym dowiaduje się on w trakcie terapii, na którą zgłasza się, już jako osoba dorosła, z powodu problemów relacyjnych czy związanych z obniżeniem nastroju. W takich sytuacjach nie mówimy już o mechanizmie wyparcia, ale o braku podstawowej wiedzy z zakresu edukacji seksualnej.</p>
<p><strong>Ale zdarza się często, że ktoś myśli: „Nie będę histeryzować, może to i było niemiłe, ale to było dawno temu. Nie ma z czym chodzić do terapeuty, jakoś sobie z tym poradzę”. Czy takie nastawienie i brak „przepracowania” tego może rodzić problemy?</strong></p>
<p>Nieprzepracowanie traumy może skutkować różnymi dolegliwościami, z pozoru niezwiązanymi z wydarzeniami urazowymi. Mogą to być zaburzenia snu, odżywiania, dolegliwości somatyczne występujące na tle nerwowym i tak dalej. Jak wspomniałem również, istotne są konsekwencje w zakresie aspektu społecznego, relacyjnego, czy <em>stricte</em> seksualnego, które mogą przejawiać się niechęcią do partnera, do nawiązywania bliskich relacji czy wpływać na jakość życia seksualnego.</p>
<blockquote><p>Pamiętajmy również, iż elementem pracy terapeutycznej jest psychoedukacja. Jeżeli doszło do sytuacji przemocowej w przeszłości, przede wszystkim powinniśmy ją zdefiniować i nazwać w konkretnej sytuacji z życia pacjenta. Pominięcie tego etapu, jak i elementu uświadomienia pacjenta odnośnie granic intymnych, może skutkować dalszą niewiedzą z tego zakresu, a co za tym idzie, kolejnymi sytuacjami w życiu danej osoby, mającymi charakter nadużycia.</p>
</blockquote>
<p>Weźmy na przykład, dziewczynę, która nie posiada wiedzy na ten temat, zostało jej jednakże wpojone przekonanie, iż powinna spełniać oczekiwania innych osób. W tej sytuacji, pomimo odczuwanego dyskomfortu, będzie się ona zgadzała na takie zachowania, także przemocowe, pomimo braku aprobaty, a z poczucia czystej powinności.</p>
<p><strong>To rzeczy, które wcale nie muszą kojarzyć nam się z wydarzeniami z przeszłości. To, o czym pan mówi, wydaje się nie mieć z tym związku…</strong></p>
<p>Nie wiem, dlaczego tak się dzieje. Może się zdarzyć, że taka osoba siedzi z nowo poznanym partnerem i on zaczyna ją gładzić po przedramieniu czy dłoni, zupełnie nie sięgając do miejsc erogennych, a ona się spina i pojawia się odruch odsunięcia ręki. To reakcja zupełnie niezrozumiała, bo przecież teoretycznie powinno być jej przyjemnie.</p>
<p><strong>Można się z takich rzeczy wyzwolić za pomocą terapii?</strong></p>
<p>Tak, jak najbardziej. Trzeba tylko jasno sobie powiedzieć, że nie jesteśmy samowystarczalni, że nie ze wszystkim musimy sobie dawać radę samemu, dać sobie przyzwolenie na pomoc. Mamy niestety taką skłonność, by za wszelką cenę unikać proszenia o pomoc, umniejszamy swoje problemy, chcemy poradzić sobie samemu. Tak się nie da. Z takimi doświadczeniami będzie nam bardzo trudno dać sobie radę samemu, może być potrzebna w tym względzie pomoc specjalisty.</p>
<p><strong>Ale przeszkodą w proszeniu o pomoc często jest to, że te wspomnienia są bardzo niepełne: wydaje nam się, że nie pamiętamy zbyt dużo z tego co się wydarzyło, wiemy tylko, że coś takiego miało miejsce, ale nie umiemy zrelacjonować. Więc o czym tu opowiadać, skoro nie umiem sobie przypomnieć?</strong></p>
<p>Na tym polega umiejętność pracy psychologa, by ze szczątkowych informacji, kiedy pacjent opowiada jakieś urywki sytuacji – czasem to wygląda, jakby opowiadał o jakimś śnie, obejrzanym kiedyś filmie – powoli pomóc wydobyć historię, która się zdarzyła. To ważne, aby nie przypominało to uwolnienia przysłowiowej tamy w Solinie z całą wodą, która znajduje się po drugiej stronie, bo uczynimy potworne spustoszenia.</p>
<blockquote><p>Chodzi raczej o powolne dochodzenie do tego, jak rozległy jest obraz traumy, zobaczenie, co tam się dzieje, jak głęboka jest wyrwa po tej drugiej stronie. I delikatnej, spokojnej pracy z tymi wspomnieniami, kiedy pod wpływem tej pracy obraz świadomości będzie się poszerzać.</p>
</blockquote>
<p><strong>Trzeba się przygotować na to, że będzie bolało…</strong></p>
<p>Oczywiście, istnieje bardzo wysokie prawdopodobieństwo, że powrót do zdarzeń z przeszłości, niechcianych i traumatycznych, nie będzie miłym doświadczeniem. Należy jednak w tym miejscu podkreślić, że łatwiej jest tę drogę pokonać z drugim człowiekiem, jak również to iż w procesie terapeutycznym nie chodzi o to, aby rozdrapywać stare rany i tak je zostawiać. Celem terapii winna być poprawa jakości życia pacjenta, a metodę dobieramy do jego indywidualnych potrzeb i możliwości na danym etapie życia.</p>
<p><strong>Jak odróżnić, czy po latach ktoś mówi prawdę czy zmyśla? W świecie celebryckim znamy wiele historii osób, które nagle ogłaszają, że coś takiego kiedyś wydarzyło się w ich życiu, padają oskarżenia wobec znanych osób i zawsze pojawiają się wtedy wątpliwości,  czy to naprawdę się zdarzyło? Komu tu wierzyć?</strong></p>
<p>Musimy w tym miejscu odróżnić dwie podstawowe rzeczy. Faktycznie, niektóre osoby dopiero pod wpływem otaczającego środowiska, wiadomości lub konkretnego zdarzenia zaczynają przypominać sobie traumatyczne przeżycia. To może mieć miejsce. Ale są i takie, które będą starały się wykorzystać panujący trend do tego, by w taki dziwny sposób zabłysnąć.</p>
<p><strong>Czy terapeuta jest w stanie odróżnić, że mamy do czynienia z manipulacją?</strong></p>
<p>Gdy ma się doświadczenie i dużo pracuje się z ofiarami przestępstw seksualnych można odróżnić, co jest prawdą, a co fałszem. Terapeuta zwraca uwagę nie tylko na treść wypowiadaną przez daną osobę, gdyż spotykamy się wówczas z postawą deklaratywną, czyli przekazem, który chciałaby nam dana osoba dostarczyć. Nawiązując do sposobów komunikacji w życiu codziennym, nie ograniczamy się tylko do informacji przekazywanych drogą werbalną, ale również tą pozawerbalną, a konsolidując uzyskane dane dokonujemy dopiero ich interpretacji.</p>
<p><strong>Czy domaganie się sprawiedliwości po latach ma sens?</strong></p>
<p>Dla niektórych osób jest to niezwykle istotne w procesie zdrowienia, gdyż daje im to poczucie, że pewien etap w ich życiu został zamknięty, zapanowała sprawiedliwość. Ma też korzystny wpływ na zmniejszenie poczucia winy, gdyż nastąpiła pewna jasność w zakresie tego, kto jest sprawcą, a kto ofiarą.</p>
<blockquote><p>Bywa jednak i tak, że próba dochodzenia do prawdy, jak i uzyskania sprawiedliwości, stanowi ponowną traumę, co możemy określić mianem wtórnej wiktymizacji. Dochodzi do niej wtedy, gdy ofiara przestępstwa doznaje kolejnej (wtórnej) krzywdy ze strony innych osób – otoczenia, rodziny, bliskich. To często wynik ciekawości, niewiedzy, nieumiejętności wczucia się w sytuację cierpiącej osoby. A także skutek obrony dobrego imienia sprawcy.</p>
</blockquote>
<p>Dla niektórych usłyszenie z usta agresora, że to nieprawda, że to wszystko zostało zmyślone, a osoba, która stawia te zarzuty, jest wariatką, oskarżanie jej, że niemożliwe jest, by teraz nagle sobie przypomniała i czemu to ma służyć, mogą być ponad siły. Dlatego najlepiej taką decyzję podjąć wspólnie z terapeutą, z osobą, do której się ma zaufanie. Nie pod wpływem impulsu. Niekiedy jednak ujawnienie prawdy i zmierzenie się ze sprawcą jest jednym z elementów niezbędnych, by przywrócić równowagę.</p>
<p><strong>Można uwolnić się zupełnie z tej traumy? Czy też jest to tak silne przeżycie, że to niemożliwe?</strong></p>
<p>Można się uwolnić od późnego stresu pourazowego, który będzie niszczył nam życie, który wpływa na nasz układ nerwowy, hormonalny. Już zawsze będziemy pamiętać, że tak traumatyczne zdarzenie było kiedyś naszym udziałem, ale nie będzie ono ewaluowało w kierunku kolejnych sytuacji stresowych, nie będzie aktywizowało układu neurohormonalnego, który odpowiada za ponowne przeżywanie stresu. Warto więc zawalczyć o lepszą jakość życia.</p>
<p><em>Rozmawiała Monika Wysocka, <a href="https://zdrowie.pap.pl/slownik/z#1502">zdrowie</a>.pap.pl</em></p>
<div id="biography-wrapper"><img src="https://zdrowie.pap.pl/sites/default/files/styles/image_crop_portrait_100/public/202008/depko.png?itok=OtcOA0GT" alt="Fot. PAP" width="100" height="100" /></p>
<div id="biography-label"><em>Dr n. med. Andrzej Depko, neurolog i seksuolog,</em></div>
<p><em>Jest lekarzem, absolwentem Wojskowej Akademii Medycznej. Pełni funkcję prezesa Polskiego Towarzystwa Seksuologii Medycznej. Jest też członkiem zarządu Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego. Jest specjalistą seksuologiem, uzyskał też I stopień specjalizacji w neurologii. Jego praca doktorska dotyczyła oceny rozwoju psychoseksualnego sprawców przestępstw motywowanych seksualnie. Autor licznych publikacji naukowych i wykładów, biegły sądowy. Dr Depko jest znany z popularyzacji zdrowia seksualnego. Przez szereg lat był m.in. współprowadzącym audycję w TOK FM pt. „Kochaj się długo i zdrowo”.</em></p>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/dlaczego-dlugo-mozna-nie-pamietac-strasznego-wydarzenia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak to jest w białym związku?</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/jak-to-jest-w-bialym-zwiazku/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/jak-to-jest-w-bialym-zwiazku/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 08 May 2026 23:25:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kalina Samek</dc:creator>
				<category><![CDATA[okiem specjalisty]]></category>
		<category><![CDATA[białe związki]]></category>
		<category><![CDATA[intymność]]></category>
		<category><![CDATA[jak funkcjonują białe związki]]></category>
		<category><![CDATA[zwiąki bez seksu]]></category>
		<category><![CDATA[związki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=28661</guid>
		<description><![CDATA[Kochają się, pragną siebie, ale nie mają pełnego współżycia płciowego. Taki stan może trwać latami.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Para chce współżyć, ale nie  może. Czasem przychodzą po pomoc. Dr Sławomir Jakima, lekarz psychiatra i  seksuolog oraz Ewa Małachowska, psycholog i psychoterapeuta &#8211;  seksuolog, leczyli kilkaset takich par. Zaobserwowali kilka cech, które  te pary łączyły.</strong></p>
<p>Warto wiedzieć, że białe związki znamy  zarówno z historii, jak i literatury. Białe małżeństwo łączyło Bolesława  V Wstydliwego i Kingę (być może motywowane względami religijnymi: para  złożyła śluby czystości). Adoptowany przez Bolesława Leszek Czarny  okazał się – według małżonki Gryfiny – impotentem. Jak wskazują  historycy, po wybuchu skandalu zgodził się na kurację… dietą z żab i  węży. Nie wiadomo, czy skuteczną, pewne jest, że para nie doczekała się  potomstwa.</p>
<blockquote><p>Białym małżeństwem okazał się związek  pisarza i krytyka sztuki Johna Ruskina z Effie Gray. Kobieta  doprowadziła do anulowania małżeństwa z powodu impotencji męża, co było  sporym skandalem w wiktoriańskiej Anglii. Losy tego związku w sugestywny  sposób pokazuje film „Effie Gray” w reżyserii Richarda Laxtona.</p>
</blockquote>
<p>Biblijna  Księga Tobiasza zawiera opowieść o Sarze, która siedmiokrotnie wyszła  za mąż i za każdym razem, zanim doszło do zbliżenia w noc poślubną, jej  oblubieniec umierał (za sprawą demona, w którego władzy była Sara).  Ósmemu, Tobiaszowi, udało się przeżyć m.in. dzięki pomocy anioła.  Poradził mu: “A gdy już będziesz miał z nią się złączyć, powstańcie  najpierw oboje i módlcie się, i proście Pana nieba, aby okazał wam  miłosierdzie i ocalił was” (Tb 6,18).</p>
<blockquote><p>Co oczywiste,  współczesna medycyna i psychologia ma do zaoferowania inne metody, choć –  podobnie jak w Biblii – istotnym elementem terapii jest tu zaufanie  partnerów do siebie i do terapeutów. Trzeba też pamiętać, że niemożność  współżycia nie wynika z woli, a jej przyczyny są złożone.</p>
</blockquote>
<p><strong>Nieskonsumowane związki: zaskakujące fakty</strong></p>
<p>Nie  jest pewne, jakie jest rozpowszechnienie zjawiska białych związków;  wiadomo, że są różnice pomiędzy różnymi obszarami kulturowymi. Jak  podawał dr Jakima, szacuje się, że w Europie i USA ok. 5 proc. par żyje w  nieskonsumowanych związkach, a w krajach arabskich jest ich więcej, być  może ze względu na powszechniejsze występowanie zaburzeń erekcji w  tamtejszych społeczeństwach.</p>
<p>Co może zadziwiać, to partnerzy w  białych związkach odczuwają podniecenie i pożądanie, jednak nie są w  stanie doprowadzić do stosunku płciowego. Czasami przez całe lata.</p>
<p><strong>- 80 proc. par ma inne formy seksu, osiągają orgazm, odczuwają pożądanie – mówił dr Jakima.</strong></p>
<p><strong>Zwrócił  uwagę, że Ruskin w filmie Laxtona, choć odrzuca żonę, okazując chłód i  niemal odrazę wobec jej czułości, to nie powstrzymuje się od masturbacji  w jej obecności. Nieskonsumowane związki nie muszą się jednak  charakteryzować chłodnymi relacjami między partnerami – wprost  przeciwnie.</strong></p>
<blockquote><p>Lekarz podjął się próby  scharakteryzowania partnerów w białym związku. Kobiety – jak mówił &#8211;  cechują się wysokim poziomem lęku, często w ich rodzinie występowało  uzależnienie od alkoholu, często czuły się osobami niesprawnymi.  Powszechny jest też wysoki lęk przed ciążą – dr Jakima zwrócił uwagę, że  wiele jego pacjentek, choć od lat lub nigdy nie miały stosunku  płciowego, stale stosuje antykoncepcję.</p>
</blockquote>
<p>Mężczyźni z  kolei są najczęściej wierni, ugodowi, nie naciskają na drugą stronę, by  uprawiać seks, są współczujący i rozumiejący, mają prawidłowo  wykształconą osobowość i przeciętny poziom lęku.</p>
<p><strong>- Nasuwa  się pytanie: co się dzieje, że ludzie trwają w tych związkach,  deklarując chęć seksu, posiadania dzieci, ale żyją bez seksu? –  zastanawia się dr Jakima.</strong></p>
<p>Zwrócił uwagę, że są trzy filary dobrego związku: współdziałanie, współodczuwanie i współrozumienie.</p>
<p><strong>- Jeśli jedno z trzech jest zaburzone, w relacji dochodzi do problemów. W tych związkach wszystko gra – mówił.</strong></p>
<p>Nie  warto się zatem przejmować tym, że związek pozostaje nieskonsumowany?  Nie. Bo jednak, choć niektóre z tych związków trwają latami, to jednak  wiele się rozpada. Ile? Nie wiadomo. Zgodnie z danymi przedstawionymi w  artykule Agnieszki Bugaj poświęconym analizie wyroków stwierdzających  nieważność małżeństwa w jednym tylko sądzie metropolitalnym – w  Warszawie – w latach 1994 -1999 zapadło 48 wyroków z uwagi na „niemoc  płciową”. Mało? W 1999 roku do wszystkich sądów biskupich w Polsce  wpłynęło 1265 spraw o uznanie nieważności małżeństwa z różnych przyczyn.</p>
<p><strong>Pary  w takich związkach borykają się też z różnymi dotkliwymi problemami,  np. frustracją, zaburzeniami depresyjnymi, stanami lękowymi u jednego  lub obojga partnerów.</strong></p>
<p><strong>Białe związki: przyczyny i terapia</strong></p>
<p>Dr  Jakima i Ewa Małachowska podkreślają, że tak, choć rokowanie w dużej  mierze zależy od motywacji. W pierwszej kolejności lekarz musi jednak  sprawdzić, czy brak możliwości współżycia wynika z przyczyn organicznych  (np. nieprawidłowa budowa anatomiczna penisa czy pochwy). Według obojga  terapeutów w większości przypadków brak rozpoczęcia współżycia wiąże  się jednak z czynnikami psychogennymi i dotyczącymi relacji między  partnerami, bardzo rzadko spotyka się przyczyny organiczne.</p>
<blockquote><p>Kobiety  w białych związkach często borykają się z pochwicą. W Polsce może na  nią cierpieć nieco ponad 2 proc. kobiet. To odruchowe i niezależne od  woli silne kurczenie mięśni pochwy i mięśni dna macicy, wskutek czego  niemożliwe jest odbycie stosunku przez kobietę. Jak wyjaśniają w  artykule opublikowanym w Seksuologii Polskiej Ewa Małachowska i Sławomir  Jakima, zaburzenie to ma charakter odruchu obronnego, który jest  wywołany rzeczywistą, przewidywaną lub nawet tylko wyobrażaną próbą  penetracji. Co więcej, skurcze mięśni mogą być tak silne, że są  odczuwane przez kobietę bardzo boleśnie.</p>
</blockquote>
<p>Przyczyną  pochwicy jest niemożliwy do powstrzymania lęk (przed zbliżeniem, bólem,  ciążą), który powoduje dotkliwe reakcje fizjologiczne, z silnym bólem  włącznie. Może być skutkiem traumy, jakiej doświadczyła kobieta w  dzieciństwie (np. była wykorzystywana seksualnie), rygoryzmu religijnego  w rodzinie i popełnionych wobec dorastającej dziewczynki błędów  wychowawczych, złych pierwszych doświadczeń seksualnych. Może być ten  problem pogłębiony przez niedelikatnego ginekologa, do którego udała się  po raz pierwszy kobieta.</p>
<blockquote><p>Mężczyźni także mogą  odczuwać tak silny lęk przed współżyciem, że doświadczają zaburzeń  erekcji wskutek których nie są w stanie odbyć stosunku. „W  dotychczasowym życiu pacjenta mogły się wydarzyć sytuacje, które  wywoływały strach, poczucie winy, niską samoocenę, różne sytuacje  zawstydzające. Te przeżycia lub doznania mogą się przekładać na sferę  seksualną. Lęk przed kompromitacją, ośmieszeniem, jest silnym hamulcem  utrudniającym wystąpienie erekcji. Innymi czynnikami mogą być: rygoryzm  religijny, lęk przed spowodowaniem ciąży, przed zakażeniem. Niemniejszą  rolę odgrywają czynniki sytuacyjne, takie jak brak intymności,  stresujące zachowania partnerki” – czytamy we wspomnianym artykule.</p>
</blockquote>
<p>Para,  która zdecyduje się na konsultację u specjalisty (trzeba wybrać się do  seksuologa) powinna być przygotowana na to, że lekarz będzie chciał  spotkać się z każdym partnerem z osobna, by indywidualnie od każdego z  nich zebrać wywiad. Podstawą udanej terapii jest wzajemne zaufanie  między terapeutą/terapeutami i parą, poprzedzone zawarciem kontraktu  terapeutycznego. Być może lekarz zaleci przyjmowanie leków.</p>
<p><strong>Dr  Jakima zaznaczył, że część par decyduje się na wizytę u specjalisty z  uwagi na to, że chcą zajść w ciążę. Jego zdaniem lepsze rokowanie co do  wyleczenia mają te pary, które chcą nie tylko mieć dzieci, ale i  prowadzić udane życie seksualne.</strong></p>
<p><em>Justyna Wojteczek, zdrowie.pap.pl</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/jak-to-jest-w-bialym-zwiazku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>A po kłótni pora na seks</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/seksowne-ciekawostki/a-po-klotni-pora-na-seks/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/seksowne-ciekawostki/a-po-klotni-pora-na-seks/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 23 May 2023 14:57:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kalina Samek</dc:creator>
				<category><![CDATA[seksowne ciekawostki]]></category>
		<category><![CDATA[intymność]]></category>
		<category><![CDATA[kłótnia i seks]]></category>
		<category><![CDATA[kłótnie w związkach]]></category>
		<category><![CDATA[seks na zgodę]]></category>
		<category><![CDATA[związki i seks]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=25700</guid>
		<description><![CDATA[Mężczyźni i kobiety mają inne poglądy na to, co należy zrobić po kłótni, by wyciągnąć rękę na zgodę. Mężczyźni oczekują od partnerek przeprosin w formie przysług seksualnych, kobiety wolą, by ich partner okazał szczerą skruchę – czytamy w „Evolutionary Psychological Science”.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Naukowcy z Uniwersytetu Bucknell (USA) postanowili sprawdzić, jakie są najefektywniejsze sposoby godzenia się po kłótni z partnerem. Ustalili, że zarówno mężczyźni, jak i kobiety doceniają, gdy ich druga połowa w ramach pojednania okaże swoje zaangażowanie emocjonalne w związek, ale mają inne wyobrażenia na temat tego, jak owa demonstracja przywiązania powinna wyglądać.</p>
<p>Na wstępie pracownicy uniwersytetu poprosili grupę kobiet i mężczyzn, by podzielili się swoimi pomysłami odnośnie godzenia się po kłótni z partnerem. Dzięki temu badacze stworzyli listę 21 sposobów na pojednanie. Następnie pokazali listę innej grupie badanych i polecili, by spośród dostępnych propozycji uczestnicy wybrali te, które wydają im się najskuteczniejsze.</p>
<p>Okazało się, że mężczyźni zdecydowanie preferowali seks na zgodę. Panowie deklarowali, że najlepiej by było, gdyby partnerka w ramach przeprosin po kłótni zdobyła się na miłe gesty i była gotowa na okazanie swojego zaangażowania w łóżku.</p>
<p>„Kobiety mogą wykorzystywać przysługi seksualne jako sposób na pojednanie się z partnerem. Poprzez robienie tego komunikują partnerowi, że są seksualnie dostępne, więc nie mają zamiaru kończyć związku” – mówi koordynator badania T. Joel Wade.</p>
<p>Kobiety uznały z kolei, że najlepszym sposobem na przeprosiny jest poświęcenie swojego czasu drugiej osobie i okazanie skruchy. Panie oczekiwały, by ich partnerzy po kłótni byli w stanie przyznać się do błędu, a nawet uronić kilka łez na znak głębokiego żalu.</p>
<p>„Kobiety wyżej cenią wspólne spędzanie czasu, bo traktują to jako sygnał świadczący o gotowości partnera do wkładania wysiłku i inwestowania ograniczonych zasobów (np. czasu) w podtrzymanie więzi. Takie zachowanie może być odczytywane przez kobiety również jako potencjalne zaangażowanie w rodzicielstwo” – wyjaśnia Wade.</p>
<p><em>Źródło: PAP Nauka w Polsce</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/seksowne-ciekawostki/a-po-klotni-pora-na-seks/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Psycholog wyjaśnia, czy kultura może wpłynąć na orientację seksualną</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/psycholog-wyjasnia-czy-kultura-moze-wplynac-na-orientacje-seksualna/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/psycholog-wyjasnia-czy-kultura-moze-wplynac-na-orientacje-seksualna/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 06 Jul 2022 00:37:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Edyta Nowicka</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[homoseksualizm]]></category>
		<category><![CDATA[intymność]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[orientacja seksualna]]></category>
		<category><![CDATA[seksualność]]></category>
		<category><![CDATA[socjalizacja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29147</guid>
		<description><![CDATA[ Żaden pojedynczy czynnik nie steruje jakimikolwiek zachowaniami człowieka, dotyczącymi choćby orientacji seksualnej. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Czy kultura może wpływać na orientację seksualną? Żaden pojedynczy czynnik nie steruje jakimikolwiek zachowaniami człowieka, dotyczącymi choćby orientacji seksualnej. Zachowania te są wynikiem wielu oddziaływań: biologicznych, genetycznych, hormonalnych czy społeczno-kulturowych &#8211; mówi prof. Wojciech Dragan.</h3>
<div>
<p><em>Psycholog i biolog dr hab. Wojciech Dragan, profesor z Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego jest współautorem książki &#8222;Orientacja seksualna. Źródła i konteksty&#8221;.</em></p>
<blockquote><p>Współcześnie przyjmuje się &#8211; mówi naukowiec w rozmowie z portalem Nauka w Polsce &#8211; że na orientację seksualną składają się trzy komponenty. Pierwszy to zachowania seksualne &#8211; a więc to, z kim się współżyje. Drugi to pożądanie seksualne i romantyczne &#8211; a więc kogo się pragnie, z kim chce się wejść w związek romantyczny. Trzeci to sfera tożsamości seksualnej: czy ktoś identyfikuje się np. jako osoba heteroseksualna czy homoseksualna. &#8222;Te trzy komponenty nie muszą być u jednej osoby ze sobą spójne&#8221; &#8211; zaznacza.</p>
</blockquote>
<p>Jak tłumaczy, w psychologii nie ma twardych wskaźników, które jednoznacznie identyfikowałyby kogoś jako osobę o konkretnej orientacji seksualnej. &#8222;Można korzystać z miar pobudzenia erotycznego, ale i to nie jest rozstrzygające&#8221; &#8211; zastrzega naukowiec.</p>
<p><strong>Pytany o to, czy kultura, którą się otaczamy (np. &#8211; co pojawia się teraz w debacie publicznej &#8211; dostęp do treści związanych z tzw. ideologią LGBT), może wpłynąć na orientację seksualną, odpowiada: &#8222;Debaty, które toczą się w przestrzeni publicznej, odnoszą się raczej do pewnych przekonań dyskutantów, niż do faktów&#8221;.</strong></p>
<blockquote><p>Zauważa, że bardzo mało jest badań, które wprost pokazywałyby, jak się kształtuje orientacja seksualna. Jest tak m.in. dlatego, że chodzi o kontrowersyjną społecznie tematykę, obarczoną uprzedzeniami. &#8222;Domniemania jednak, że jest jakaś moda, &#8216;ideologia&#8217;, która miałaby wpływ na kształtowanie się orientacji seksualnej, nie jest podparta wiedzą naukową. To tylko przekonania ludzi, którzy się posługują tego typu argumentami. One nie są oparte na wiedzy naukowej&#8221; &#8211; mówi psycholog.</p>
</blockquote>
<p>A czy kultura wpływa na orientację seksualną? Wojciech Dragan mówi: &#8222;Orientacja seksualna jest jednym z wymiarów zachowania. Odkrylibyśmy Świętego Graala, gdybyśmy znaleźli jeden (tzn. pojedynczy) czynnik, który pozwala kształtować swobodnie ludzkie zachowania. A takiego Świętego Graala &#8211; co wiedzą już współcześni psychologowie &#8211; nie ma i nigdy nie będzie. Pora odejść od myślenia o funkcjonowaniu człowieka jako kogoś, kogo zachowania mogą być sterowane za pomocą jednego czynnika&#8221;.</p>
<p><strong>Tłumaczy, że zachowanie człowieka jest wytworem szeregu reakcji pomiędzy czynnikami o charakterze biologicznym, genetycznym, hormonalnym, immunologicznym, społeczno-kulturowym. Ma też związek z tym, jak wyglądają relacje danej osoby z innymi ludźmi.</strong></p>
<blockquote><p>W opinii prof. Dragana najbardziej dogłębny sposób zrozumienia, skąd bierze się zróżnicowanie w zakresie orientacji seksualnej, dają badania prowadzone metodą genetyki zachowania. W tym ujęciu wśród czynników, które determinują zróżnicowanie, mówi się o tzw. wpływie genetycznym i wpływie środowiskowym. Wpływ genetyczny to między innymi informacje zapisane w DNA, które otrzymujemy od rodziców. Wpływ środowiskowy rozumiany jest zaś dwojako.</p>
</blockquote>
<p>Po pierwsze &#8211; jest to wpływ tzw. środowiska specyficznego. &#8222;Pod tym hasłem należy rozumieć indywidualny zestaw doświadczeń środowiskowych. W przypadku orientacji seksualnej mogą one mieć charakter czysto biologiczny, ale nie genetyczny. To może być choćby to, co dzieje się jeszcze przed narodzinami: w okresie prenatalnym, w czasie ciąży. W grę wchodzą tu m.in. relacje między poziomami tzw. hormonów płciowych &#8211; testosteronu i estrogenu &#8211; w okresie ciąży czy działalność układu immunologicznego matki&#8221; &#8211; wymienia badacz.</p>
<p><strong>Drugim rodzajem wpływu środowiskowego jest tzw. środowisko wspólne. W tej grupie czynników jest wychowanie, warunki społeczno-gospodarcze, czynniki kulturowe. To te czynniki sprawiają np., że członkowie danej rodziny upodabniają się do siebie &#8211; podaje przykład naukowiec.</strong></p>
<blockquote><p>&#8222;W przypadku orientacji seksualnej u mężczyzn na razie pokazano, że zróżnicowanie determinują dwa rodzaje wpływów: mniej więcej w 40 proc. można je wyjaśniać poprzez czynniki genetyczne, a pozostałe 60 proc. &#8211; to czynniki środowiska specyficznego&#8221; &#8211; informuje naukowiec.</p>
</blockquote>
<p>W przypadku kobiet jest inaczej. Badania z zakresu genetyki zachowana pokazują, że u kobiet wpływ genetyczny jest dużo mniejszy niż u mężczyzn i wynosi ok. 20 proc. W 80 procentach zaś zmienność wyjaśniana jest tu zaś przez czynniki środowiskowe: przede wszystkim środowiska specyficznego (np. prenatalnego), ale również środowiska wspólnego.</p>
<p><strong>Istnieją więc spore różnice w tym, jak może kształtować się orientacja seksualna u kobiet i mężczyzn. &#8222;Niektóre badania pokazują, że kobiety charakteryzuje większa płynność, jeśli chodzi o zachowania seksualne. A część z tych zachowań jest związana ze specyficznymi kontekstami kulturowymi&#8221; &#8211; mówi naukowiec.</strong></p>
<blockquote><p>&#8222;Jeśli więc jest pytanie, czy kultura może mieć znaczenie w kształtowaniu się orientacji seksualnej, to z perspektywy genetyki zachowania, w jakimś stopniu czynniki społeczno-kulturowe mogłyby mieć znaczenie, choć raczej u części kobiet. Ale jakie &#8211; i w jaki sposób &#8211; tego jeszcze nie wiemy&#8221; &#8211; podsumowuje psycholog.</p>
</blockquote>
<p>Przypomina jednak, że żaden czynnik &#8211; czy to społeczno-kulturowy, czy to wynikający ze środowiska prenatalnego, czy to genetyczny &#8211; nie ma ultymatywnego znaczenia. &#8222;Te czynniki wchodzą ze sobą w interakcje&#8221; &#8211; zwraca uwagę prof. Dragan.</p>
<p><em>PAP &#8211; Nauka w Polsce, Ludwika Tomala, lt/ zan/</em></p>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/psycholog-wyjasnia-czy-kultura-moze-wplynac-na-orientacje-seksualna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Plusy i minusy pocałunków</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/zdrowy-styl-zycia/plusy-i-minusy-pocalunkow/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/zdrowy-styl-zycia/plusy-i-minusy-pocalunkow/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 25 Oct 2021 00:25:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kalina Samek</dc:creator>
				<category><![CDATA[zdrowy styl życia]]></category>
		<category><![CDATA[całowanie]]></category>
		<category><![CDATA[intymność]]></category>
		<category><![CDATA[pocałunki]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29383</guid>
		<description><![CDATA[Choć niektórym może być trudno w to uwierzyć, nie wszyscy lubią się całować. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Tymczasem romantyczne pocałunki nie tylko mogą dawać dużo przyjemności i pomagać w stworzeniu głębszej więzi, ale według badań wpływają też korzystnie na zdrowie. Chyba, że jeden z całujących ma zakaźną infekcję.</h3>
<p>Pokazują je filmy, śpiewają o nich muzycy, piszą literaci i poeci. Powstała specjalna nauka, która je bada &#8211; filematologia. Mowa o pocałunkach. Wargi to jedno z najbardziej wrażliwych miejsc w ludzkim ciele, a pocałunek angażuje całą masę mięśni twarzy i reszty ciała. Kiedy ktoś się całuje, jego mózg produkuje endorfiny i inne hormony przyjemności. Być może z tego powodu, jak sugerują badania, pocałunki mają silny wpływ na człowieka, na jego samopoczucie, a także na stan zdrowia.</p>
<h3>Pocałunkiem sprawdzisz partnera</h3>
<p>Naukowcy z University of Oxford opisali projekt badawczy z udziałem prawie tysiąca osób w wieku 18-63 lat, który wskazał na kilka niebagatelnych konsekwencji całowania. Nie jest dziwne, że po pierwsze pomaga ono tworzyć więź między partnerami, a częstotliwość, z jaką ludzie się całują wpływa na poziom satysfakcji ze związku. Pocałunki były przy tym ważniejsze w trwających już dłużej relacjach i bardziej ceniły je kobiety.</p>
<blockquote><p>Ale to nie wszystko. Jak pokazało badanie, pocałunki pomagają też prawdopodobnie wybrać najwłaściwszą osobę do relacji. Kobiety, osoby uznawane powszechnie za seksualnie atrakcyjne oraz osoby otwarte na nowe znajomości twierdziły, że pierwszy pocałunek wpływa na ich późniejszy pociąg do potencjalnego partnera.</p>
</blockquote>
<p>Przy tym pocałunki nie są ważne tylko dla młodych. Zauważyli to specjaliści z Anglia Ruskin University, którzy przeprowadzili ankiety na temat życia miłosnego w grupie prawie 7 tys. osób w wieku średnio 65 lat. Odkryli m.in., że dla starszych kobiet większa częstotliwość pieszczot oraz właśnie pocałunków wiąże się z wyższym poziomem zadowolenia z życia i odczuciem większej bliskości z partnerem.</p>
<h3>Chcesz obniżyć cholesterol? Zacznij całować!</h3>
<p>Tymczasem, jak już od długiego czasu wiadomo, ciało i psyche są z sobą ściśle powiązane. Nie powinny więc dziwić wyniki uzyskane przez zespół z Arizona State University. Badacze tym razem postanowili sprawdzić zależność między całowaniem a poziomem doświadczanego stresu, ryzykiem depresji, satysfakcji ze związku a także stężeniem lipidów we krwi. Do swojego badania zaprosili grupę dorosłych osób żyjących w związku małżeńskim lub mieszkających razem. W czasie 6-tygodniowego eksperymentu, część uczestników zwiększyła częstość romantycznych pocałunków, pozostali nie zmienili swoich nawyków w tym zakresie.</p>
<p>Dodatkowe pocałunki się opłaciły. Spowodowały bowiem redukcję stresu, poprawę zadowolenia ze związku i obniżenie poziomu cholesterolu we krwi.</p>
<h3>W czasie pocałunku wymiana drobnoustrojów</h3>
<p>Całujące się osoby dzielą nie tylko przyjemność, ale także wodę, białko, tłuszcze, inne substancje organiczne, a także liczne mikroorganizmy. Jak donieśli badacze z Holenderskiej Organizacji Zastosowań Nauki (TNO) na łamach pisma „Microbiome”, w czasie trwającego 10 sekund głębokiego pocałunku każda osoby otrzymuje od partnera średnio 80 mln bakterii!</p>
<blockquote><p>Jama ustna, podobnie jak wiele innych miejsc na ciele tętni bowiem niewidzialnym dla nieuzbrojonego oka życiem. Naukowcy dokonali swoich obliczeń po analizie bakteryjnej zawartości ust 21 par, z których przed pocałunkiem jeden z partnerów wypił probiotyczny napój zawierający specyficzny szczep bakterii. Dodatkowe badania pokazały natomiast, że regularnie całujące się pary mają bardzo podobną florę bakteryjną w jamie ustnej.</p>
</blockquote>
<p>Warto mieć na uwadze, że wiele z zamieszkujących organizm mikrobów jest człowiekowi potrzebnych, wręcz niezbędnych. Na dodatek kontakt z mikrobiomami buduje naszą odporność. Z tego punktu widzenia całowanie się to czysty zysk.</p>
<blockquote><p>Niestety, istnieje jeszcze drugi aspekt całowania. Wśród przenoszonych podczas całowania się mikrobów mogą znaleźć się bakterie chorobotwórcze, np. paciorkowce czy prątki gruźlicy, a także niebezpieczne wirusy, w tym wywołujące choroby górnych dróg oddechowych, opryszczkę czy wirus Epsteina-Barr, który wywołuje mononukleozę.<br />
To ostatnie schorzenie czasami nazywa się nawet chorobą pocałunków. Można się nią zarazić także przez kaszel, kichanie, zakażone sztućce czy kubki. Według amerykańskich Centers for Disease Control and Prevention w USA 95 proc. ludzi w wieku 35-40 lat w którymś momencie życia zostało zainfekowanych tym wirusem. Nie można się przeciwko niemu zaszczepić, a kiedy raz dostanie się do organizmu, pozostaje ukryty w komórkach do końca życia i w niektórych przypadkach może się ponownie uaktywnić.</p>
</blockquote>
<p>Kiedy do zakażenia dojdzie u młodzieży czy młodych dorosłych, w 35-50 proc. przypadków rozwinie się zakaźna forma choroby.  U wielu osób nie pojawią się na szczęście żadne objawy, ale mogą rozwinąć się takie symptomy, jak gorączka, ból gardła, bóle głowy, przewlekłe zmęczenie, problemy z koncentracją. Niekiedy może dojść także do powikłań, nawet poważnych, &#8211; m.in. do zaburzeń pracy wątroby wątroby, układu nerwowego, spadku liczby płytek krwi czy niedokrwistości.</p>
<p>Całowanie się lepiej zatem „zawiesić”, jeśli jeden z partnerów zmaga się z jakąś infekcją. Nabiera to zalecenie mocy zwłaszcza w czasie obecnej pandemii.</p>
<h3>Nie każdy lubi się całować</h3>
<p>Może z powodu zagrożeń romantyczne pocałunki, jak twierdzą specjaliści z Indiana University, nie są popularne we wszystkich kulturach, a w niektórych budzą nawet obrzydzenie. W swoich badaniach, naukowcy sprawdzili nastawienie do całowania w 168 różnych kulturach. Okazało się, że tylko 46 proc. uznaje długie, romantyczne pocałunki.</p>
<blockquote><p>Najczęściej całowanie było praktykowane na Środkowym Wchodzie, gdzie angażowali się w nie członkowie wszystkich 10 zbadanych miejscowych kultur. W Ameryce Północnej już tylko 55 kultur uznawało romantyczne pocałunki, w Europie odsetek ten wyniósł 70 proc., a w Azji 73. Badacze twierdzą, że praktycznie nie całują się mieszkańcy Ameryki Środkowej, Afryki Subsaharyjskiej, Nowej Gwinei czy Amazonii.</p>
</blockquote>
<p>Okazało się jednocześnie, że całowanie pojawia się tym częściej, im bardziej złożone jest dane społeczeństwo. „Podejrzewaliśmy, że niektóre kultury nie będą się angażować w romantyczne/seksualne pocałunki, lub będą im się one wydawały dziwnym sposobem okazywania intymności. Byliśmy jednak zaskoczeni odkryciem, że do tej kategorii można zaliczyć większość kultur” &#8211; zwraca uwagę prof. Justin Garcia, autor publikacji, która ukazała się w piśmie „American Anthropologist”. Czy więc warto się całować? Na to pytanie niech każdy odpowie sobie sam.</p>
<p>Marek Matacz, zdrowie.pap.pl</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/zdrowy-styl-zycia/plusy-i-minusy-pocalunkow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Seksualność niezwykle ważna dla trwałości relacji</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/seksowne-ciekawostki/seksualnosc-niezwykle-wazna-dla-trwalosci-relacji/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/seksowne-ciekawostki/seksualnosc-niezwykle-wazna-dla-trwalosci-relacji/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 07 Jul 2021 02:27:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dagna Starowieyska</dc:creator>
				<category><![CDATA[seksowne ciekawostki]]></category>
		<category><![CDATA[budowanie relacji]]></category>
		<category><![CDATA[dobry seks]]></category>
		<category><![CDATA[intymność]]></category>
		<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[seks]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29146</guid>
		<description><![CDATA[Udane życie intymne to jedna z podstaw satysfakcjonującego związku dla większości par. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Jednak nie ma jednej recepty na to, jak takie udane pożycie stworzyć. Każdy człowiek ma indywidualne potrzeby w tym względzie.</h3>
<p>Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, w ubiegłym roku, w Polsce ponad 190 tys. par stanęło przed ołtarzem czy Urzędem Stanu Cywilnego. Jednocześnie prawie 45 tys. postanowiło zakończyć swoje małżeństwo. Na tym oczywiście nie koniec. Co roku, mnóstwo ludzi zaczyna też i kończy mniej formalne związki. Rządzą tym bez wątpienia złożone procesy i mechanizmy, ale warto mieć na uwadze, że, jak pokazują badania i jak mówią eksperci, jednym z ważniejszych elementów recepty na satysfakcjonującą relację jest udane życie seksualne.</p>
<p><strong>Biochemiczne przyciąganie i nieświadome reakcje</strong></p>
<p>- Seks stanowi czynnik więziotwórczy, co odbywa się na różnych płaszczyznach. Organizmy dwojga osób lgną do siebie dzięki zachodzącym w nich procesom biochemicznym. Jednocześnie, na poziomie psychologicznym pojawiają się satysfakcja, poczucie spełnienia i bliskości. Partnerka czy partner może też czuć dużą satysfakcję z zadowolenia drugiej osoby. Kobiety często czują się dzięki temu bardziej atrakcyjne, piękniejsze, rośnie ich poczucie własnej wartości. To wszystko ma niezwykłą siłę spajającą parę, która może łączyć partnerów nawet w momentach kryzysowych &#8211; mówi dr n. med. Maciej Klimarczyk, psychiatra, seksuolog, psychoterapeuta, autor popularnego kanału na YouTube, traktującego o problemach z zakresu psychiatrii i seksuologii.</p>
<blockquote><p>Czasami można nawet sobie nie zdawać sprawy z tego, jak bardzo seks jest związany z jakością związku. Wskazał na to pomysłowy eksperyment zespołu z Florida State University. Młode małżeństwa uczestniczące w projekcie, które uprawiały seks relatywnie często, nie mówiły w ankietach o większym zadowoleniu ze związku, niż pary, u których do bliskości dochodziło rzadziej. Jednak ich nieświadome reakcje mówiły coś zupełnie innego.</p>
</blockquote>
<p>Z pomocą wyświetlanych na ekranie zdjęć partnerów i specjalnie dobranych słów, komputerowy test mierzył, jak bardzo pozytywne lub negatywne skojarzenia dotyczące partnera pojawiają się u badanego. Choć doświadczenie nie wskazało na to, co jest przyczyną, a co skutkiem, to jednak uwidoczniło, że im częściej między partnerami pojawiał się seks, tym bardziej pozytywne skojarzenia budzili w sobie nawzajem. Dotyczyło to zarówno mężczyzn, jak i kobiet. Kiedy badanie zostało przedłużone, okazało się też, że zmiany w intensywności życia seksualnego miały swoje odzwierciedlenie w zmianach we wzajemnym nastawieniu do siebie partnerów.</p>
<p><strong>Seks pomaga w nerwicy</strong></p>
<p>Jak sugeruje badanie zespołu z University of Tennessee, zdrowe życie seksualne zmniejsza nawet znaczenie problemów utrudniających stworzenie dobrej relacji. Wielokrotnie już pokazano, że np. zaburzenia nerwicowe silnie przeszkadzają we wspólnym życiu dwojga osób. Jednak w projekcie badawczym z udziałem ponad 70 par, nerwice przestawały mieć duże znaczenie w związkach, w których relatywnie często dochodziło do kontaktów seksualnych.</p>
<blockquote><p>- Dla osób z takimi problemami seks też jest czynnikiem wspierającym ich relację. Dosyć często zachodzi nawet sytuacja, kiedy partnerzy się kłócą i potem godzą się &#8216;w łóżku&#8217;, dzięki bliskości. Oczywiście, przy dużym poziomie neurotyczności, może to nie wystarczyć &#8211; zastrzega dr Klimarczyk.</p>
</blockquote>
<p>Badana próba była jednak zbyt mała, żeby uogólniać tego rodzaju wyniki na całą ludzką populację.</p>
<p><strong>Optymalny czas na seks – wpływ różnic indywidualnych</strong></p>
<blockquote><p>Czy zatem zawsze chodzi o częstotliwość? Naukowcy z Florida State University przeprowadzili badania z udziałem młodych małżeństw, które wykazały, że po seksualnym zbliżeniu, pojawiająca się w jego wyniku satysfakcja utrzymuje się przez 48 godzin. Okres ten nie zależał od płci uczestników, ich wieku, cech osobowości, czasu trwania relacji ani częstotliwości kontaktów. Jednocześnie okazało się, że u młodych małżeństw, w których partnerzy odczuwali silniejsze oddziaływanie seksu, satysfakcja ze związku była nie tylko wyższa na początku małżeństwa, ale też wolniej spadała w kolejnych miesiącach. Badacze podejrzewają, że zaobserwowany efekt jest dziełem ewolucji i ma na celu właśnie spajać relację między partnerami.</p>
</blockquote>
<p>W kwestii „optymalnej” częstotliwości seksualnych aktów trzeba jednak być ostrożnym.</p>
<p>- Ludzie różnią się między sobą pod względem seksualnych potrzeb. Jeśli ktoś ma ochotę na zbliżenie relatywnie rzadko, nie zmusi się go do innego zachowania. Różnica w temperamencie między dwiema stronami może więc stanowić problem, który przy dużym nasileniu daje raczej złe rokowania dla związku &#8211; przestrzega dr Klimarczyk.</p>
<p><strong>Lepszy związek – lepszy seks</strong></p>
<p>Ochota na seks też zależy od wielu czynników. Sporo można jednak w tej kwestii zrobić, co pokazali niedawno naukowcy z University of Texas w Austin, autorzy trwającego 14 lat badania z udziałem ponad 100 par. Wielopoziomowa analiza zachowań i nastawień uczestników pokazała, że pozytywne interpersonalne zachowania mężczyzn skłaniają kobiety do seksu.</p>
<blockquote><p>Co ciekawe, badanie nie wykazało działania takich zachowań w przeciwną stronę, choć miłe zachowania kobiet zwiększały satysfakcję panów z seksualnych kontaktów.</p>
</blockquote>
<p>Okazało się też, że dla zadowolenia ze związku większe znaczenie ma pozytywny klimat panujący w relacji oraz satysfakcja z kontaktów seksualnych, niż ich częstotliwość.</p>
<blockquote><p>- Życie i praktyka seksuologiczna pokazują, że sama jakość relacji ma większe znaczenie dla kobiet, jeżeli chodzi o życie seksualne. Jeśli kobieta np. żyje w toksycznym związku, jej libido maleje. Kobiety bardziej niż mężczyźni skupiają się na emocjach, a mężczyźni na fizycznym aspekcie seksu. W tej sferze nie ma równouprawnienia &#8211; opowiada seksuolog.</p>
</blockquote>
<p>Tutaj jednak pojawia się ciekawostka. Jak pokazało badanie naukowców z University of Washington z udziałem 4,5 tys. małżeństw, pary, które wyznają tradycyjny podział domowych obowiązków częściej uprawiają seks. Badacze przestrzegają, że odmawianie pomocy partnerce np. w domowych obowiązkach może prowadzić do konfliktów i negatywnych skutków.</p>
<p><strong>Uwaga na seksualne tabu</strong></p>
<p>- Czasem obserwuje się, że odwrócenie ról, uznawanych w społeczeństwie za tradycyjnie męskie lub kobiece, może pogarszać jakość związku i mieć przełożenie na sferę seksualną. Jeśli np. w tradycyjnym społeczeństwie dom utrzymuje kobieta, a mężczyzna zajmuje się wychowywaniem dzieci, po pewnym czasie u takiego partnera pojawia się frustracja. Może też się zdarzyć, że kobieta stopniowo traci do niego szacunek. Często takie zjawisko można już zaobserwować, gdy oboje partnerzy pracują, ale mężczyzna zarabia znacznie mniej od swojej partnerki. Taka sytuacja jest niekorzystnym czynnikiem rokowniczym w wielu tradycyjnych związkach &#8211; przestrzega dr Klimarczyk.</p>
<blockquote><p>W tym kontekście, ekspert zwraca uwagę na jeszcze jedną ważną kwestię dotyczącą tradycyjnego podziału ról. Chodzi o poród, który od wieków stanowił tabu zarezerwowane tylko dla kobiet (rodząca i położne – wyłącznie kobiety). Mężczyzna trzymał się od sali porodowej z daleka, to nie był jego „teren”. W ostatnich dekadach schemat ten uległ zmianie o 180 stopni, co ma też swoje negatywne konsekwencje. Zdarzają się mężczyźni, na których widok rodzącej partnerki działa tak negatywnie, że później staje się ona dla niego aseksualna i u mężczyzny pojawiają się zaburzenia erekcji, ale tylko w stosunku do tej jednej kobiety. Nie traci on zainteresowania seksem jako takim. Zaburzenie to nazywane &#8216;impotentia ad personam&#8217; bywa początkowo niezauważane, ponieważ urodzenie dziecka zmienia priorytety, również z w sypialni.</p>
</blockquote>
<p>- Dlatego przed porodem, warto spytać partnera, czy chce być obecny przy porodzie czy też woli poczekać na korytarzu z bukietem kwiatów. Jeśli nie chce, nie powinno się wywierać na nim żadnej presji, dla dobra dalszego pożycia seksualnego danej pary &#8211; dodaje specjalista.</p>
<p>Prostych rozwiązań chyba więc nie ma. Jak jednak twierdzą specjaliści, warto o seks dbać, bo dla większości par stanowi jeden z kluczy do udanego związku.</p>
<p><em>Marek Matacz dla zdrowie.pap.pl, PAP Zdrowie</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/seksowne-ciekawostki/seksualnosc-niezwykle-wazna-dla-trwalosci-relacji/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->