<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; język polski Michał Rusinek</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/jezyk-polski-michal-rusinek/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Thu, 17 Sep 2026 23:30:52 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Michał Rusinek: Język na zamówienie</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/michal-rusinek-jezyk-na-zamowienie/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/michal-rusinek-jezyk-na-zamowienie/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 20 Oct 2013 02:24:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>JJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscytujący bohater]]></category>
		<category><![CDATA[język Polski]]></category>
		<category><![CDATA[język polski Michał Rusinek]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Rusinek]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Rusinek językoznawca]]></category>
		<category><![CDATA[Wisława Szymborska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=13238</guid>
		<description><![CDATA[„Freud postawił tezę, że wszyscy fantazjujemy, bo to funkcja psychiczna, natomiast tylko dzieci i pisarze się do tego przyznają”. O fantazji, rodnikach, dzindzibołach i brunetkach rozmawiamy Michałem Rusinkiem, autorem książek dla dzieci, znawcą retoryki i wieloletnim sekretarzem Wisławy Szymborskiej ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn: „Przestaję odpisywać na listy zaczynające się od „witam” &#8211; napisał pan na Facebooku i zaczęła się językowa afera. Czy po wielkiej dyskusji, jaka się przetoczyła w mediach, przychylniej spojrzał pan na ten zwrot? <br />
 Michał Rusinek: </strong>Ta sprawa jest dla mnie rozwiązana od początku. Językoznawcy nie mają wątpliwości co do tego, w jakich sytuacjach „witam” jest dopuszczalne i jeśli jest używane zgodnie z przeznaczeniem, nie mam nic przeciwko. To co mnie zirytowało, to może nie samo słowo, bo to byłoby czepialstwo, ale to, że jest ono dla mnie reprezentantem pewnego zjawiska, które pojawia się w komunikacji, szczególnie elektronicznej, a które można by podsumować brakiem twarzy. Jeżeli piszemy list rozpoczynający się od jakiegoś bezosobowego, bez-twarzowego słowa, to wówczas możemy ten list wysłać do każdego. Możemy być maszynką, czymś w rodzaju automatycznego generatora listów. Bardzo nie lubię takiego typu komunikacji. Nie lubię, kiedy piszą do mnie roboty i nie chciałbym sam pisać jak robot. Stąd moja niechęć do wszelkiego rodzaju znaków bezosobowości. <br />
 <strong><br />
 A jeśli ktoś pisze maila używając „witam” z dobrą intencją? Bez świadomości, że używa tego słowa niewłaściwie?</strong><br />
 Co jakiś czas powinno się tę świadomość budzić. Byłoby bardzo niedobrze, gdybyśmy traktowali nasz język wyłącznie jak przezroczystą szybę, coś niedostrzegalnego. Rozmawiamy, rozumiemy się, czyli wszystko jest w porządku. Czasem warto się zastanowić. Dyskusja, która wybuchła wokół „witam” bardzo mnie rozbawiła. I to pomimo tego, że dostało mi się po uszach, byłem nawet bohaterem memów. Nagle „cała Polska” zaczęła się zastanawiać nad językiem. To było fantastyczne! Rzadko tak bywa, że jakiś problem językowy, a nie polityczny, dotyczący materialnej rzeczywistości, podatków, służby zdrowia wywołuje takie zainteresowanie.</p>
<p><strong>Ktoś mógłby powiedzieć, że to szczegół, ale przecież język wyznacza granice naszego świata…</strong><br />
 Dzięki niemu wszystko osiągamy. On nie służy tylko temu, żeby coś kupić, albo kogoś poderwać. Język służy do nawiązywania społecznych relacji. To coś nie do przecenienia.</p>
<p><strong>Pamięta pan zwrot w liście, który szczególnie przypadł panu do gustu?</strong><br />
 Wolałbym o takich rzeczach nie mówić. Z komunikacją bywa tak, że w relacjach osób sobie bliskich, zakochanych, w rodzinie wytwarza się rodzaj kodu, który nie jest zrozumiały poza danym kręgiem. Swann i Odeta, bohaterowie „ W poszukiwaniu straconego czasu” Prousta mówią o poprawianiu katlei, a chodzi oczywiście o seks. Mówią o tym w towarzystwie, to drobny kod na ich użytek. Im więcej takich osobistych, pojedynczych zwrotów, nie kalk językowych, którymi się posługujemy w stosunku do wszystkich, tym bardziej nasz język jest dokrojony, tailored (zrobiony na zamówienie – przyp. red.) jak mówią Amerykanie. To jest coś, co bardzo mnie ujmuje. Przyjacielskość może się objawiać w personalizacji języka.</p>
<p><strong>Swego czasu Gazeta Wyborcza zorganizowała plebiscyt na najpiękniejsze polskie słowo. Zwyciężyło źdźbło. Jakie słowa pan lubi?</strong><br />
 To mi się zmienia. Niektóre słowa bardzo lubię i potem ich niestety nadużywam. Ostatnio słowa „niebywałe”. Pani Szymborska mówiła, że bardzo lubi język polski i jej patriotyzm jest przede wszystkim patriotyzmem języka. Powtarzała, że jest tylko jedno słowo, które ją irytuje – ciało. <br />
 <strong><br />
 Dlaczego?</strong><br />
 Bo jest takie jakieś amorficzne, kojarzy się, zupełnie niesłusznie, z cielęciem. Lubię czułość w języku polskim, o wiele więcej można odcieni tej czułości wyrazić w językach słowiańskich niż na przykład w języku angielskim. Bardzo lubię język kolejowy. Jak pociąg się spóźnia, to konduktor mówi: „Pociąg doznał opóźnienia”. To jest tak urocze. Ze wszystkich doznań pociąg może doznawać opóźnienia. Jest w tym coś sensualnego. Można by rzec – „Kochanie, doznałaś opóźnienia?”. Brniemy w niebezpieczne rejony…</p>
<p><strong>W stronę tematu rzeki pod tytułem język erotyzmu. W języku polskim brakuje określeń na kobiece i męskie narządy czy seks.</strong><br />
 Jesteśmy katolickim, pruderyjnym narodem. Nie umiemy o tych sprawach rozmawiać. Chwalimy się tylko, jacy to jesteśmy dobrzy, aczkolwiek dużo się zmienia. Pomiędzy językiem wulgarnym, a medycznym pojawia się trzecia możliwość, chociażby próby metaforyzacji. Myślę, że sobie w tym zakresie poradzimy. Tym bardziej, że jednak się liberalizujemy, przynajmniej w dużych miastach. To zmusi nas do mówienia o seksie ludzkim językiem.</p>
<p><strong>Słowa, które pana irytują?</strong><br />
 Tak na końcu zdania. Pochodzi z jakiegoś okropnego korpo-języka. Wymusza, jest jakimś gwałtem, każe potwierdzać. To nie jest pytanie, to komunikat: ja cię tu zmuszam, tak? Jest też takie słowo, które ostatnio stało się modne „zatem”. Również bardzo irytujące. I jest jeszcze ta nieszczęsna piętnasta, dwudziesta. Zazwyczaj w Polsce obowiązywał dwunastogodzinny zegar i mówiło się piąta po południu, dziewiąta wieczorem.</p>
<p><strong>Neologizmy. Kto jest mistrzem w tej dziedzinie? Dzieci czy Gombrowicz?</strong><br />
 Dzieci! I pisarze, bo to takie niewyrośnięte dzieci. Freud o tym pisał w tekście „Pisarz a fantazjowanie”. Postawił tezę, że wszyscy fantazjujemy, bo to funkcja psychiczna, natomiast tylko dzieci i pisarze się do tego przyznają. Dzieci bawią się w coś, żeby to przeżyć, a pisarze przekładają to na prozę. Co do umiejętności tworzenia neologizmów, to posiada je każdy. Na tym polega bycie native speakerem – nie jest się tylko użytkownikiem języka zastanego, ale ten język się współtworzy. Dzieci poszukujące określeń wchodzą w jakiś świat, który nie jest dla nich do końca poznany. Z konieczności wymyślają nowe nazwy. To fascynujące. Nie do końca jest to temat zbadany, ponieważ bardzo trudno rozmawia się z maluchami o mechanizmach tworzenia neologizmów. Mój syn wymyślił świat równoległy, kraj – Grejfrucję, w którym istniał nawet osobny język. Tłumaczył słowa, nawet całe zdania z polskiego na grejfrudzki. Przez pewien czas o tym rozmawialiśmy, a po dwóch latach zapomniał. Jeśli kiedyś zostanie pisarzem, to pewnie mu się przypomni. Moje dzieci mówią pościeradła, zamiast prześcieradła, bo przecież łóżko trzeba pościelić, a nie prześcielić…Czysta logika.</p>
<p><em>Cały materiał dostępny jest w 18. numerze EksMagazynu &#8211; do kupienia w Empikach, salonach Relay i InMedio w całej Polsce.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/michal-rusinek-jezyk-na-zamowienie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->