<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; Johnny Depp</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/johnny-depp/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Fri, 16 Oct 2026 03:35:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Gangsterzy publiczni…</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/kino/warto/gangsterzy-publiczni/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/kino/warto/gangsterzy-publiczni/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 09 May 2022 10:27:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aneta Zadroga</dc:creator>
				<category><![CDATA[warto]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[John Dillinger]]></category>
		<category><![CDATA[Johnny Depp]]></category>
		<category><![CDATA[kino gangsterskie]]></category>
		<category><![CDATA[public enemies]]></category>
		<category><![CDATA[wrogowie publiczni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=904</guid>
		<description><![CDATA[… czyli jak zrobić film, w którym zły przestępca będzie dobrym, uroczym, zabawnym i zabójczo przystojnym bohaterem, a dobry policjant złym brutalem bijącym kobietę? Nie wiecie? Zapytajcie Michaela Manna, bo jego „Public Enemies” to właśnie taki obraz]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Bałam się „Wrogów Publicznych”, bo dużo o filmie i Johnnym Dillingerze przed premierą czytałam. Widziałam też poprzednie filmy Manna i, szczerze mówiąc – poza „Gorączką” trudno w jego twórczości o dobry kawałek gangsterskiego kina. No i najważniejsze – lubię Johnnego Deppa od momentu, kiedy jako dziecko obejrzałam „Edwarda Nożycorękiego. W takim zestawieniu trudno o obiektywizm, a więc go tu nie będzie.<br />
 <strong><br />
 Fakty</strong></p>
<p>Film Manna to opowieść o Ameryce z czasów Wielkiego Kryzysu (tak, tak, większego, niż mamy obecnie). Jej bohaterowie to amerykańscy gangsterzy lat 30-tych – John Dillinger, Baby Face Nelson i Pretty Boy Floyd (ach, jak on pięknie umiera!). To również historia początków FBI (bez którego trudno dziś sobie wyobrazić dobry film sensacyjny).</p>
<p>John Dillinger przeżył 31 lat. W tym czasie obrabował kilkanaście banków, uciekł kilkakrotnie ścigającej go policji, został idolem brukowców, przeżył romans z pół-Francuzką, pół-Indianką i zginął z rąk funkcjonariuszy. Młody, przystojny, sprytny, obrośnięty legendą – taka postać aż się prosi o kinową biografię. Dillinger nie mógł sobie lepszej wyśnić. Wciela się w niego idol zarówno nastolatek, jak i statecznych pań w średnim wieku – Johnny Depp i robi to z tak ogromną gracją i wrodzonym sobie wdziękiem, że jego bohatera nie sposób nie polubić.</p>
<p><strong>Mity</strong></p>
<p>Dlaczego kobiety lubią gangsterów? Bo są pociągający. No i sprytni, bo żeby przetrwać muszą kombinować. Są jeszcze silni – bo wielu jest pretendentów do zajmowania miejsc na samym szczycie gangsterskiej hierarchii, a na szczyt i do historii wchodzą tylko ci najbardziej wytrwali. Bo zawsze są nienagannie ubrani. Czarujący. Zniewalający. Romantyczni. W gruncie rzeczy prawi i dobrzy… Nie są tacy? Oczywiście, że nie! Ale taki właśnie jest Dillinger stworzony przez Manna, a zagrany przez Deppa. I to sekret tej bajki o dobrym złodzieju.</p>
<p>Cóż za piękna postać… Gangster z „Wrogów Publicznych” to ROMANTYK! O tak. Jest wspaniały, w gruncie rzeczy nie robi niczego bardzo złego, nikogo przecież nie zabija, a kocha prawdziwie i wiernie. Okrada tylko zły system, a nie biednych ludzi. Ba, potrafi okryć płaszczem marznącą zakładniczkę, zwrócić pieniądze kasjerowi w okradanym banku, wzruszyć się podczas seansu w kinie na filmie z Clarkiem Gablem w roli głównej, żartować z dziennikarzami w więzieniu, a nawet ukarać współpracownika, który zastrzelił strażnika więziennego! To prawdziwy bohater.</p>
<p>Ścigający go agent Melvin Purvis (Christian Bale) jest przeciwieństwem romantycznego gangstera. Zimny, wyrachowany, opanowany, dążący do celu i mający poczucie misji. Skuteczny. Bez uczuć. Któż polubi taką postać?</p>
<p><strong>Opowieść</strong></p>
<p>Johnny Depp spisał się na medal. Stworzył postać nieszczęsnego Wertera, który cierpi i wie, że jego czasy się skończyły, albo w ogóle ich nie było. Wie, że zginie, albo trafi do więzienia. Ale to nie przeszkadza mu w kolorowym życiu. „Chcę wszystkiego. Chcę pojechać wszędzie” – mówi. Takiego gangstera nie sposób nie pokochać!</p>
<p>Z drugiej strony widzimy nowych mafiosów. Kalkulujących, oszukujących za pomocą pojawiających się powoli nowych technologii. Strzelaniny odchodzą w zapomnienie, czasy kowbojskie się kończą. Widowiskowe napady na banki i brawurowe ucieczki również. Ci nowi, źli gangsterzy, obok policji, chcą zniszczyć Dillingera. Bo nie tylko używa przestarzałych metod i nie nadąża za postępem. Przyczynia się do tego, że zaczyna się tworzyć policja ścigająca przestępców po całych Stanach, nie tylko w miejscu popełnienia przestępstwa. Dillinger jest wrogiem publicznym, czyli policyjnym, ale i wrogiem przestępców. Odrzucony przez świat i „swoich” musi umrzeć. Jak wszyscy romantycy.</p>
<p><strong>Happy End?</strong></p>
<p>„Public Enemies” to film dobry. Nie rewelacyjny, chociaż ma kilka rewelacyjnych scen, jak chociażby ta, w której Dillinger przychodzi do szatni po swoją ukochaną i jednym zdaniem opowiada jej o sobie wszystko.</p>
<p>Chociaż wszyscy wiemy, jak się kończy historia gangstera, obraz trzyma w napięciu. To sukces. Cieszą dopracowane kreacje Deppa i Bale’a (swoją drogą ten drugi zdaje się być urodzony do roli typów wyrafinowanie stojących po stronie prawa), uroku dodaje piękna Marion Cottilard o pięknych oczach wiernego, kochającego, bezbronnego zwierzątka.</p>
<p>Poezją można nazwać scenografię i kostiumy, nie wspominając o autach z epoki. I na koniec ogromna pochwała należy się za montaż. Zdjęcia kamerą prowadzoną z ręki nadają filmowi momentami formę paradokumentu. Jest głośno, szybko, chaotycznie, niewyraźnie, brzydko… Bardzo dobrze &#8211; to pozwala widzowi poczuć się trochę tak, jakby zajrzał na plan filmu, w trakcie kręcenia scen strzelanin.</p>
<p>No i zakończenie. Mój prywatny plus dla reżysera za umieszczenie w finale kadrów z &#8222;Wielkiego gracza&#8221; George&#8217;a Cykora z Clarkiem Gablem w roli głównej. Ta wzmianka o szybkim życiu i szybkiej śmierci. Spojrzenie pięknej kobiety. Uśmiech gangstera-romantyka, który jest trochę jak bohater grany przez Gable’a. Strzały, błysk fleszy, ostatnie słowa umierającego Dillingera wyszeptane do ucha stróża prawa… I agent FBI spełniający ostatnią wolę gangstera. Jakże to okropnie romantyczne. Jakie banalne. Ale jakie efektowne!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/kino/warto/gangsterzy-publiczni/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Niepokorni chłopcy</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/kino/warto/niepokorni-chlopcy/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/kino/warto/niepokorni-chlopcy/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Jul 2012 03:58:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aneta Zadroga</dc:creator>
				<category><![CDATA[warto]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[Forrest Gump]]></category>
		<category><![CDATA[Johnny Depp]]></category>
		<category><![CDATA[kino]]></category>
		<category><![CDATA[Marlon Brando]]></category>
		<category><![CDATA[mężczyźni w kinie]]></category>
		<category><![CDATA[niepokorni chłopcy]]></category>
		<category><![CDATA[Piraci z Karaibów]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Redford]]></category>
		<category><![CDATA[Tom Hanks]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=7818</guid>
		<description><![CDATA[Choć nie zawsze niepokorni. Czasami buńczuczni, czasami zagubieni, innym razem aroganccy, jeszcze innym poczciwi. Zawsze jednak z charakterem, gdyż nie ma nic gorszego niż mężczyzna bez właściwości. Tym razem mamy dla was ranking niepokornych – jakkolwiek rozumieć to określenie – panów, którzy nie potrzebują wielkiej spluwy i szybkiego auta, żeby zawładnąć kobiecą wyobraźnią. Jednych ma się ochotę przytulić, innym dać w twarz, ale nie można przejść obok niech obojętnie!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>10. Tom Hanks w „Forreście Gumpie”</strong><br />
 Ktoś mi kiedyś powiedział, że „Forrest Gump” to taki film, po obejrzeniu którego każdy chce być idiotą… Trochę to przekorne stwierdzenie, ale coś w nim jest. „My name is Forrest. Forrest Gump” – to zdanie wypowiedziane z jedynym w swoim rodzaju akcentem rozpoczyna jeden z najcudowniejszych filmów w historii kina. Musicie przyznać, że tytułowy Forrest jest tak dobrym, ujmującym i wspaniałym mężczyzną, że niepotrzebne mu ani mięśnie, ani wygląd Adonisa. No cóż, okazuje się, że nie trzeba być mądrym, żeby wiedzieć, czym jest miłość…</p>
<p><strong>9. Marlon Brando w „Tramwaju zwanym pożądaniem”</strong><br />
 Stanley Kowalski nie jest dżentelmenem. Nie jest kinowym twardzielem, ani super bohaterem. To człowiek gwałtowny i nieobliczalny. A film to historia Blanche Dubois (Vivien Leigh), kobiety niezwykle delikatnej, znerwicowanej, szukającej swojego miejsca na świecie. Blanche pewnego dnia przybywa do Nowego Orleanu, aby odwiedzić swoją siostrę, ma zamiar mieszkać u niej przez pewien czas, z czego nie jest zadowolony mąż Stelli, Stanley (Marlon Brando). Konfrontacja kompletnie przeciwstawnych charakterów Stanleya i Blanche oraz ciągłe emocjonalne napięcie prowadzą do kłótni, awantur i wybuchów furii. W to wszystko wmieszane są jeszcze problemy majątkowe i miłosne&#8230; A do historii kina przeszło szalone spojrzenie Marlona Brando – jednego z najprzystojniejszych mężczyzn na całym świecie! I to z pewnością nie tylko według redakcji EksMagazynu!</p>
<p><strong>8. Paul Newman w „Żądle”</strong><br />
 Lata trzydzieste. Robert Redford i Paul Newman wcielają się w role dwóch przestępców &#8211; oszustów pragnących pomścić śmierć swego przyjaciela, za którą odpowiedzialny jest potężny i wpływowy gangster (Robert Shaw). Wymyślają sposób &#8211; oszustwo wszech czasów &#8211; który na stałe wszedł do historii kina. Niezwykłe pomysły, niespodziewane zwroty akcji i zaskakujący finał sprawiają, że &#8221;Żądło&#8221; jest niezmiennie doskonałą rozrywką dla widzów. Zdobywca 7 Oscarów, w tym dla Najlepszego Filmu, stał się jednym z najznamienitszych amerykańskich filmów, cenionych zarówno przez widzów jak i krytyków. A Paul Newman w roli Henry’ego Gondorffa to dowód na to, że to, co nas, kobiety zachwyca w mężczyźnie najbardziej, to jego umysł.</p>
<p><strong>7. Robert Redford w “Butch Cassidy i Sundance Kid”</strong><br />
 Tragikomiczna opowieść o autentycznych postaciach z historii Dzikiego Zachodu &#8211; Butchu Cassidym i Billym Kidzie – w tej roli niezwykle przystojny i ujmujący Robert Redford. Tytułowi bohaterowie to postaci bardzo dalekie od wizerunku macho i twardziela &#8211; to rabujący banki i pociągi przebiegli przestępcy, którzy długo pozostawali nieuchwytni. Ulegli dopiero dobrze zorganizowanemu pościgowi, który aktywnie wspomagała armia amerykańska. Film przeszedł do historii dzięki wspaniałym kreacjom Roberta Redforda i Paula Newmana, a niejednej pani zdarzyło się wzdychać do przystojnych złodziejaszków.</p>
<p><strong>6. Russel Crowe w „Pięknym umyśle”</strong><br />
 Jest rok 1947. John Forbes Nash Jr. właśnie przybył na Uniwersytet Princeton, aby rozpocząć podyplomowe studia matematyczne. &#8222;Tajemniczy geniusz z Zachodniej Wirginii&#8221; nie może się poszczycić elitarnym wykształceniem prywatnych szkół średnich, ani też odpowiednim zapleczem finansowym, które ułatwiłyby mu wejście w środowisko prestiżowych amerykańskich uniwersytetów &#8211; Ivy League. Jedyne, co przemawia na jego korzyść to wiedza i upór. Nash jest typem niepokornym, nic sobie nie robi z wewnętrznych subtelnych praw, którymi rządzi się akademicki światek, jak również z obowiązku regularnego uczęszczania na zajęcia. Obsesyjnie wręcz myśli tylko o jednym &#8211; znalezieniu naprawdę oryginalnego pomysłu, który wszystkich powaliłby na kolana. To mężczyzna owładnięty wizją osiągnięcia czegoś niezwykłego, co mu się w końcu udaje, jednak, cóż, życie z geniuszem nie jest łatwe, o czym przekonuje się jego wybranka. Niemniej jednak, Russel Crowe stworzył tu postać mężczyzny niezwykle pociągającego – znowu, ze względu na piękny umysł.</p>
<p><strong>5. Tim Robbins w „Skazanych na Shawshank”</strong><br />
 Bankier z Nowej Anglii Andy Dufresne (Tim Robbins) zostaje oskarżony o zabójstwo żony oraz jej kochanka i skazany na dwukrotne dożywocie w ciężkim więzieniu Shawshank. Tylko dzięki pomocy czarnoskórego współwięźnia, Ellisa Boyda &#8222;Reda&#8221; Reddinga (Morgan Freeman) udaje mu się przeżyć w wyjątkowo ponurym miejscu. Andy uczy się, że w brutalnym świecie więziennej przemocy do końca nie wolno tracić nadziei, bo tylko ona pozwala przetrwać. Jego postać jest tak ujmująca, że nie sposób zapragnąć tak inteligentnego i wytrwałego mężczyzny u swojego boku.</p>
<p><strong>4. Sean Connery w „Osaczonych”</strong><br />
 Nie ma wątpliwości – żaden, ale to żaden mężczyzna na świecie nie starzeje się w tak piękny sposób, jak Sean Connery! Mógłby zająć czołowe miejsce w rankingu kinowych twardzieli za swoje kreacje w filmach o przygodach Jamesa Bonda, ale nie tym się tu zajmiemy. Sean Connery potrafi bowiem zagrać z równą nonszalancją brytyjskiego superagneta, jak i zniewalającego oszusta i złodzieja. Nic dziwnego, że partnerująca mu w tym filmie Catherine Zeta-Jones ulega jego niezwykłemu urokowi. Która z nas by się oparła takiemu złodziejowi?</p>
<p><strong>3. James Dean w „Buntowniku bez powodu”</strong><br />
 James Dean wystąpił tylko w trzech filmach, lecz miejsce, jakie zajął w historii kina, trudno porównać z pozycją jakiegokolwiek innego aktora. Stał się legendą już za życia. Trzy role, w które wcielił się w swoim 24-letnim życiu, przyniosły mu uwielbienie, podziw i niezwykłą popularność. Niegrzeczny chłopiec, buntownik, targany skrajnymi emocjami młody mężczyzna, pociągający swoim charakterem i urokiem osobistym, do dziś budzi zachwyt widzów. Oto Jim Stark jako „Buntownik bez powodu” w EksMagazynowym rankingu – musiał się tu znaleźć!</p>
<p><strong>2. Dustin Hoffman w „Przypadkowym bohaterze”</strong><br />
 Bernie Laplante (Austin Hoffman) to drobny oszust i złodziejaszek. Jego dewizą życiową jest: „nie wychylać się”. Jednak los wystawia jego życiowe motto na próbę &#8211; Bernie jest świadkiem katastrofy samolotu. Nie zastanawiając się długo, sam ratuje 54 osoby z płonącego wraku, kradnie przy tym kilka kart kredytowych i znika. Jedna z ofiar, dziennikarka Gale Gayley, namawia wydawnictwo, aby go odnaleźć i nagrodzić milionem dolarów za bohaterstwo. Niestety, nieświadom niczego Laplante zwierza się pewnemu bezdomnemu ze swych przeżyć. Wkrótce świat poznaje „anioła lotu 714”, jednak nie tego prawdziwego… Postać zagrana przez Austina Hoffmana to na pierwszy rzut oka taki facet, z którym nie chciałybyśmy mieć zbyt wiele do czynienia. Ale, jak zwykle bywa, pozory mylą i to, co chowa w środku, jest już o wiele bardziej pociągające, niż mało atrakcyjna powierzchowność.</p>
<p><strong>1.Johnny Depp w „Piratach z Karaibów”</strong><br />
 I król wszystkich oszustów, wariatów, złodziejaszków i typów spod ciemnej gwiazdy, jednak nie do końca zepsutych. Kapitan Jack Sparrow, czyli Johnny Depp we własnej osobie! Pirat i zabijaka, który fakt, że jeszcze istnieje na tym świecie, zawdzięcza swojej przebiegłości, kłamstwom i sprytowi. Nie kocha naprawdę, nie pragnie niczego, poza swoimi korzyściami, kierując się mottem: „Take whay you can, give nothing back”. Poza tym, przez większość życia jest albo pijany, albo skacowany, albo poszukujący rumu… Nic ciekawego… A jednak! Przy tych wszystkich wadach (czy aby na pewno wadach?), jest też rozbrajająco zabawny, uroczy, ironiczny i nieco niezdarny, co czyni go tak fascynującą postacią, że mało która pani przejdzie obok takiego indywiduum obojętnie! Król niepokornych chłopców – w naszym zestawieniu na pierwszym miejscu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/kino/warto/niepokorni-chlopcy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zaczarowana Alicja i czarodziej Burton</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/kino/warto/zaczarowana-alicja-i-czarodziej-burton/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/kino/warto/zaczarowana-alicja-i-czarodziej-burton/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 13 Dec 2010 17:47:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aneta Zadroga</dc:creator>
				<category><![CDATA[warto]]></category>
		<category><![CDATA[Alicja w Krainie Czarów]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[Johnny Depp]]></category>
		<category><![CDATA[kino]]></category>
		<category><![CDATA[Tim Burton]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.hoster.pl/?p=371</guid>
		<description><![CDATA[Dawno dawno temu… Chociaż, czy to ważne kiedy? No więc, pewnego dnia… Alicja musiała dorosnąć… A czy to świat współczesny, czy ten z bardzo bardzo dawna (czyli z bajek), nie jest to czynność łatwa. Dlatego Alicja potrzebowała zaczarowanej krainy. I w takich chwilach właśnie pojawia się Biały Królik...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tim Burton mówi językiem, którym mogłabym posługiwać się na co dzień. Ilekroć słyszę nazwisko reżysera przypomina mi się „Edward Nożycoręki”, wspaniale opowiedziana historia o inności, która jest jednocześnie błogosławieństwem i przekleństwem. To pierwsza wielka rola Johnny’ego Deppa, nic dziwnego, że reżyser i aktor zapałali do siebie wzajemną miłością i od tego czasu możemy podziwiać ich wspólne dokonania.</p>
<p>Ale po kolei. Jak Bóg przykazał, powinniśmy zacząć od fabuły. Ale w sumie, dlaczego, skoro mowa o filmie Burtona? W dodatku o filmie, który ma być jego wizją znanej wszystkim historii Alicji, która wpada do króliczej nory i trafia do świata fantazji. Lewis Carroll napisał książkę, z którą kino mierzyło się już kilkakrotnie. Jak wieść gminna niesie, żadna z ekranizacji nigdy Burtonowi nie odpowiadała, dlatego postanowił nakręcić swoją. A, że reżyser ma niezłego bzika, nikt się chyba nie spodziewał, że będzie tak jak w książce? Jeśli tak, srodze się zawiedzie. Jeśli jednak zaufa twórcy, przeżyje wspaniałą przygodę.</p>
<p>A zatem. Alicja ma 19 lat. Z dziewczynki, która kiedyś biegała za Białym Królikiem, zostały jej tylko nocne koszmary i wspomnienie ojca, który nie bał się marzyć i fantazjować. Teraz dziewczyna ma stawić czoła dorosłości, przyjąć oświadczyny odrażającego lorda borykającego się z problemami układu trawiennego i żyć tak, żeby nikt nie uznał jej za starą pannę, źle prowadzącą się nie-damę, albo dziwadło. Na szczęście pojawia się Biały Królik w kamizelce i wabi dziewczynę do swojej nory. No i się zaczyna.</p>
<p>Tylko jak uwierzyć w bajkowy świat, w którym można zmniejszyć się pijąc magiczny napój i urosnąć, zjadając ciastko. Jak pogodzić ze zdrowym rozsądkiem gadającego królika, palącą fajkę wodną niebieską gigantyczną gąsienicę, lewitującego kota, który jest na bakier z fizyką i różnymi stanami skupienia ciał? Trzeba przekonać się, że to sen… albo… Albo uwierzyć, że tylko wariaci są coś warci na tym świecie i tylko szaleńcom dane jest poczuć życie pełną piersią.</p>
<p>„Alicja w Krainie Czarów”, taka, jaką widzi ją Tim Burton, to dla mnie niezwykłe doznanie. Pomijając świetną scenografię i efekty 3D, reżyser wpuszcza nas do wspaniałego świata fantazji. Świata, który, poza specami od grafiki komputerowej, doskonale stworzyli aktorzy. Helena Bonham Carter (prywatnie żona Burtona) jest wspaniałą Czerwoną Królową. Wredną jędzą – to taki typ współczesnej bizneswoman, tyle, że w bajkowej scenerii.</p>
<p>Jej siostra z kolei – Biała Królowa (Anne Hathaway jako blondynka) to uosobienie kobiecości – takiej, której największą bronią są trzepoczące rzęsy, gracja i zmysłowość. I choć sprawia wrażenie lekko przytłumionej, jakby przed chwilą spaliła kilka lufek rozluźniającego ziółka, to w sumie dlaczego miałaby być inna?</p>
<p>Mia Wasikowska, młoda Australijka polskiego pochodzenia, jako Alicja również świetnie sobie radzi. Nie jest to miłe dziewczę, jest to dziewczę z jajami, czyli takie, które w każdym świecie da sobie radę. No i Johnny Depp – zielonooki, rudowłosy Kapelusznik. Jego zostawiam na koniec, bo jego postać to prawdziwa perełka. Również nieco przytłumiony, lekko stuknięty, nie zawsze odnajdujący się w otaczającej go nie-rzeczywistości, gadający od rzeczy, szalony, ale szaleństwem ujmującym, takim, którego „normalni” nie będą w stanie zrozumieć, a rozumiejący go, nie będą czuć potrzeby owego szaleństwa tłumaczyć.</p>
<p>Burton zabiera nas wraz z Alicją do wspaniałego świata wyobraźni. Świata szaleńców, bo chyba tylko nie do końca normalni, dorośli ludzie są w stanie marzyć jak dzieci i się tego nie wstydzić. Ale z drugiej strony – przecież tylko tacy są warci zachodu… A zatem, drodzy, nie do końca normalni przyjaciele, jeśli zobaczycie kiedyś kicającego jegomościa w kamizelce i z oklapniętymi uszami, rada jest tylko jedna – Follow The White Rabbit! A zanim to nastąpi, można, a nawet trzeba za Królikiem podążyć do kina. No chyba, że jest się do bólu normalnym. Wtedy ten film należy omijać z daleka, bo tylko się człowiek zirytuje, że na ten przykład efekty nie tak dobre jak w &#8222;Avatarze&#8221;&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/kino/warto/zaczarowana-alicja-i-czarodziej-burton/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Był sobie&#8230; Parnassus</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/kino/warto/byl-sobie-parnassus/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/kino/warto/byl-sobie-parnassus/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 07 Nov 2010 08:50:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aneta Zadroga</dc:creator>
				<category><![CDATA[warto]]></category>
		<category><![CDATA[Collin Farrell]]></category>
		<category><![CDATA[Heath Ledger]]></category>
		<category><![CDATA[Johnny Depp]]></category>
		<category><![CDATA[Jud Lowe]]></category>
		<category><![CDATA[Parnassus]]></category>
		<category><![CDATA[Terry Gilliam]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=828</guid>
		<description><![CDATA[Terry Gilliam nie należy do reżyserów, których ubóstwiam. Przyznam się szczerze, że na „Parnassusa” poszłam dla Heatha Ledgera i jego ostatniej roli. I powinnam być mu wdzięczna, że zaciągnął mnie przed wielki ekran, bo dzięki temu zobaczyłam kawałek przyzwoitego kina]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Był sobie cyrk. Kiepski. Nawet bardzo. Bez tłumów na widowni i wyszukanych sztuczek. Na pierwszy rzut oka. Bo na drugi, zwłaszcza po drugiej stronie zwierciadła, jest już o wiele lepiej. Po tej drugiej stronie lustra można trafić do świata, gdzie pełno jest pięknych butów od Prady, zabawa w wesołym miasteczku może trwać w nieskończoność, można też zostać pierwszej wody celebrytą&#8230; Albo zatańczyć tango w ramionach Johnny’ego Deppa. Mmm&#8230; W zależności od tego, co się komu podoba i o czym kto marzy, w imaginarium doktora Parnassusa, znajdzie wszystko. No chyba, że ma coś poważnego na sumieniu, wtedy świat wyobraźni może spłatać niebezpiecznego w skutkach figla.</p>
<p>Dr Parnassus jeździ po świecie, a dokładniej po Wielkiej Brytanii z tym swoim cyrkiem. Christopher Plummer jako ponad tysiącletni facet igrający z szefem piekła stworzył tu bardzo dobrą postać. Starca, który niby jest już zmęczony wiecznym życiem, próbuje ocalić swą córkę przed nieszczęściem, a jednocześnie, na samą wzmiankę o możliwości ryzykownego zakładu, który gwarantuje adrenalinę, świecą mu się oczy. Taki współczesny doktor Faust to przestroga dla tych, którzy pragną nieśmiertelności. Bo zawsze trzeba za nią zapłacić wysoką cenę. Tak jak James Dean, czy Lady Di, którzy żyją wiecznie w wyobraźni milionów ludzi. No bo w sumie, jak by powiedziała moja przyjaciółka, żyją, ale co to za życie&#8230;</p>
<p>Do opowieści o współczesnym (chociaż jeśli ma tysiąc lat, to nie do końca takim współczesnym) Fauście niezbędny jest też Diabeł. Tom Waits to najlepszy diabeł, jakiego widziałam w kinie od czasów Ala Pacino (tak, tak, tego Ala Pacino przed liftingiem, botoksem w twarzy i nadmiarem solarium). Jest dystyngowany, uroczy, zabawny, trochę straszny, trochę śmieszny&#8230; I pociągający. Nie fizycznie, w końcu to podstarzały pan, ale metafizycznie &#8211; tak, jak pociągające jest zło samo w sobie.</p>
<p>Mamy jeszcze wisielca Tony’ego (ostatnia, niestety, rola Heatha Ledgera), którego nietuzinkowa trupa ratuje od śmierci. Ów mężczyzna w białym garniturze, z początku wzbudzający sympatię, powoli zmienia się w typka spod ciemnej gwiazdy, uroczego oszusta, któremu kilka razy udało się już wykiwać samego diabła. Przyłącza się do cyrku, trochę go modernizuje i zdecydowanie zwiększa jego zyski, uwodząc przy tym majętne damy. Dzieje się to wszystko przed 16. urodzinami córki Parnassusa Val (Lily Cole), po których ojciec będzie ją musiał oddać diabłu w zamian za wieczne życie.</p>
<p>Terry Gilliam lubi filmy nietuzinkowe. Barwne, trochę plączące rzeczywistość z sennymi majakami. Taki jest też Parnassus. Zabiera nas do świata wyobraźni, miesza ją z realnym życiem. Marzenia stają się prawie rzeczywistością, a prawdziwe życie okazuje się od nich nie tak odległe, jakby się mogło wydawać.</p>
<p>To bardzo plastyczny i piękny film. Ogląda się go z ogromną przyjemnością i chociaż nie jest to arcydzieło, na pewno warto go zobaczyć. Chociażby dla Toma Waitsa i dlatego, żeby przekonać się, jak to możliwe, że Heath Ledger może zamienić się w Johnny’ego Deppa, Jude Lawa i Colina Farrella i posłuchać doskonałego brytyjskiego akcentu najlepszego Jokera, jaki wystąpił w „Batmanie”.</p>
<p>Nie jest to oczywiście kino dla każdego, spotkałam się ze skrajnymi opiniami na temat tego filmu. Ale przecież nie każdy lubi marzyć, ba, nie każdy lubi bądź umie używać wyobraźni. Jeśli ktoś szuka łopatologicznego przesłania, składnej fabuły i akcji w stylu „Terminatora”, to nie jest propozycja dla niego. Ale jeśli ktoś chce wyłączyć się na chwilę w prawdziwego życia i pobawić z reżyserem w doborowym towarzystwie wspaniałej obsady, film można znaleźć już na DVD&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/kino/warto/byl-sobie-parnassus/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->