<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; Justyna Szczurek</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/justyna-szczurek/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Fri, 16 Oct 2026 03:35:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Na walizkach: PODAJ DALEJ! Padłaś? Powstań! Popraw koronę i zasuwaj!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-podaj-dalej-padlas-powstan-popraw-korone-i-zasuwaj/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-podaj-dalej-padlas-powstan-popraw-korone-i-zasuwaj/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 01 Jun 2023 08:40:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Makos</dc:creator>
				<category><![CDATA[po świecie]]></category>
		<category><![CDATA[Justyna Szczurek]]></category>
		<category><![CDATA[Meksyk]]></category>
		<category><![CDATA[motywacja]]></category>
		<category><![CDATA[Na walizkach]]></category>
		<category><![CDATA[nurkowanie]]></category>
		<category><![CDATA[podróże]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=27605</guid>
		<description><![CDATA[Może się zdarzyć, że urodziłaś się bez skrzydeł, ale najważniejsze, abyś pomogła im wyrosnąć! Co więcej, pomóż innym, podziel się swoją energią, siłą lub historią! Inspiruj, motywuj, daj z siebie wszystko co najlepsze, bądź dumna z tego kim jesteś! Nigdy nie wiesz, które ziarnko przyniesie owoc. Komu i gdzie twoje słowo czy przykład poprawi nastrój, a może uratuje życie! Więc, podaj dalej…]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Opowiastka o wyprawie w czarną otchłań – czyli o możliwych-niemożliwych wyzwaniach! O sile przyjaźni, kobiecej solidarności! Odrobina szaleństwa i pomysł na siebie. Jak sobie radzić, aby sobie poradzić – na co dzień, od święta, w podróży, w walce z potworami, demonami, słabościami, ale i ze stresem oraz z samą sobą <img src='https://www.eksmagazyn.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><strong>Akt pierwszy: Mózg – walcz lub uciekaj!</strong></p>
<p>Jasne, nie od razu Rzym zbudowano! Wybuch energii, złości, radości… Natychmiastowy skok ciśnienia! Akcja-reakcja! W chwili obecnej nic nie pomoże! Bo nic tak nie denerwuje kobiety jak… WSZYSTKO. Informacja niby już dotarła do mózgu, ale jeszcze nie została przetworzona!</p>
<p>Będziemy nurkować! Nie becz, nie siedź w domu! To co, decydujesz się? Panika. Stres! Kawa, kilka wdechów. Za chwilę zacznie się chłodna analiza. Ale najpierw popanikujmy trochę, nie zaszkodzi.</p>
<p>Zasada jest prosta. Jak zwykle dla nowego wyzwania, pomysłu, zadania… Pierwsza reakcja jest bardzo emocjonalna, wręcz nieprzewidywalna. Mózg w ułamku sekundy musi wybrać strategię radzenia sobie z „niebezpieczeństwem”! Logiczne, prawda?</p>
<p>Przecież ja ledwie potrafię pływać. O nie, głowy pod wodę za Chiny Ludowe nie włożę. Nigdzie nie idę! Telefon, gdzie jest mój telefon? Mam! W sekundę wyrzucam z siebie miliony słów. Potok zdań zalewa konto przyjaciółki. Trzeba to przegadać. Przygotować strategię wojenną!</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div id="attachment_27599" class="wp-caption aligncenter" style="width: 727px"><img class="size-large wp-image-27599 " title="fot. Justyna Szczurek" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/06/4-1024x364.jpg" alt="fot. Justyna Szczurek" width="717" height="255" /><p class="wp-caption-text">fot. Justyna Szczurek</p></div>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><strong>Akt Drugi: Mózg – dwie godziny później…</strong></p>
<p>Stres jest reakcją subiektywną. Nie istnieje jednoznaczny, obiektywny i możliwy do zdefiniowania zespół reakcji ciała i umysłu, który można nazwać stresem. Indywidualna reakcja, zachowanie – co dla jednej osoby będzie stresujące, dla innej pozostanie bez znaczenia.</p>
<p>Stres od dawna jest przedmiotem badań! Co ciekawe, badając reakcje fizjologiczne badacz nie jest w stanie stwierdzić, że osoba znajduje się w stanie stresu. Dlaczego? Bo w obliczu drapieżcy, jakim jest tygrys lub zagrożenia spowodowanego obecnością węża, nasz organizm zachowuje się tak samo, jak w przypadku ekscytacji pojawiającej się przed otwarciem prezentów pod choinką lub uprawianiem seksu <img src='https://www.eksmagazyn.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Bądź tu mądra…</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div id="attachment_27606" class="wp-caption aligncenter" style="width: 401px"><img class="size-full wp-image-27606 " title="fot. Justyna Szczurek" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/06/11.jpg" alt="fot. Justyna Szczurek" width="391" height="586" /><p class="wp-caption-text">fot. Justyna Szczurek</p></div>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Temat nurkowania nie wraca już dzisiaj na wokandę. Kończę pracę i spacerem wracam do domu. Jeszcze tylko zakupy i czeka mnie miła lektura. Kryminał. W sumie to może sprawdzę jeszcze, gdzie to nurkowanie. O której jest wyjazd? A może jednak z nimi pojadę? Co miałam kupić? Przecież do wody nie muszę wchodzić. Tak, tak jeszcze bankomat. Hmm… W sumie to mogłabym jechać. Mogę przecież przypatrywać się z boku. W wolnej chwili na pewno uda się porozmawiać z instruktorem. A może nie, może to nie jest dobry pomysł. Zwariuję!</p>
<p>Podstawowy problem z naszym mózgiem jest taki, że reakcja „walcz lub uciekaj” jest włączana za każdym razem, gdy chcemy zerwać ze starymi, bezpiecznymi metodami. Mózg jest tak skonstruowany, że każde nowe wyzwanie czy też okazja wiąże się z pewną dozą strachu. Nieważne, czy wyzwanie polega na rozpoczęciu nowej pracy czy spotkaniu nowej osoby, dostęp do kory mózgowej, stanowiącej „myślącą” część mózgu, jest blokowany lub ograniczany.</p>
<p>Daj sobie chwilę… Chłodna analiza jeszcze nikomu nie zaszkodziła.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div id="attachment_27598" class="wp-caption aligncenter" style="width: 727px"><img class="size-large wp-image-27598 " title="fot. Justyna Szczurek" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/06/3-1024x301.jpg" alt="fot. Justyna Szczurek" width="717" height="211" /><p class="wp-caption-text">fot. Justyna Szczurek</p></div>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><strong>AKT trzeci: Ciało, cierp skoroś chciało… </strong></p>
<p>Woda, wszędzie woda! Jak dotąd panicznie się jej bałam. Gdyby ktoś mi powiedział, że będę rybą, syreną, foką, delfinem, nimfą… no dobra, trochę mnie fantazja poniosła. Gdyby ktoś mi powiedział, że zanurkuję i to z przyjemnością, z uśmiechem na twarzy, wyśmiałabym ten pomysł od razu! Przecież to nierealne, niewykonalne, nieprawdopodobne… NIEMOŻLIWE!</p>
<p>Jeszcze parę miesięcy temu strach przed włożeniem głowy pod wodę paraliżował mnie kompletnie. Nie, bynajmniej nie chodziło o moje piękne złociste loki, idealnie ułożoną i przylakierowaną grzyweczkę. Strach przed wodą był tak ogromny, iż wydawał się nie do pokonania!</p>
<p>Docieramy w głąb dżungli. Prywatne cenote, do której tylko nasz trener ma dostęp, już na nas czeka. To głębokie na 100 m magiczne jezioro będzie dla mnie miejscem szkolenia i testu.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div id="attachment_27607" class="wp-caption aligncenter" style="width: 650px"><img class="size-full wp-image-27607 " title="fot. Justyna Szczurek" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/06/12.jpg" alt="fot. Justyna Szczurek" width="640" height="427" /><p class="wp-caption-text">fot. Justyna Szczurek</p></div>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Jestem spokojna. Po panicznym strachu, stresie i pierwszej reakcji nie ma śladu. Zdecydowałam się na kurs Freedivingu. Za dwa dni ukończę pierwszy stopień wtajemniczenia. Część teoretyczną mam już za sobą. Piątkowa lekcja przebiegła wyśmienicie. Czuje obecność przyjaciółki obok. Trzyma mnie za rękę. Teraz moja kolej! Wiem, że jestem bezpieczna. Teorię powtórzyłyśmy tysiąc razy, każdy krok…</p>
<p>Jak długotrwały stres niszczy mózg? Naukowcy ze Stockholm Brain University i Stockholm University dokładnie przyjrzeli się mózgom osób, które doznawały długotrwałego, niemijającego stresu. Czy to w pracy czy w życiu prywatnym stres bardzo niekorzystnie odbija się na naszym zdrowiu. Naukowcy już na samym wstępie zauważyli ubytek substancji szarej kory mózgu, która odpowiada za wszystkie procesy myślowe człowieka. Skutkiem stresu jest zmniejszenie liczby neuronów w korze przedczołowej. Ta część odpowiada za kontrolę emocji i metabolizmu wraz z planowaniem i podejmowaniem decyzji. Konsekwencją długotrwałego stresu jest zanik neuronów w tym obszarze mózgu, co obniża zdolności adaptacyjne człowieka w nowych sytuacjach. Szczególnie niekorzystnie na mózg działa również kortyzol, hormon, którego duże ilości wydzielane są w sytuacji stresowej. Wysoki poziom kortyzolu uszkadza komórki neuronów różnych struktur w mózgu, co sprawia, że spada ich liczba połączeń, a same neurony obumierają. Co ciekawe, potwierdzono naukowo, że na długotrwały stres bardziej narażone są samice, co może być podstawą wyjaśnienia, dlaczego na depresję częściej chorują kobiety…</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div id="attachment_27604" class="wp-caption aligncenter" style="width: 727px"><img class="size-large wp-image-27604 " title="fot. Justyna Szczurek" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/06/10-1024x768.jpg" alt="fot. Justyna Szczurek" width="717" height="538" /><p class="wp-caption-text">fot. Justyna Szczurek</p></div>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Może czas wrzucić na luz. Może nie ma sensu tkwić w stresującej sytuacji za długo.</p>
<p>W sumie będąc na Jukatanie, z każdej strony otoczona wodą, miałabym nie spróbować? O głupia i durna bestio. Jak nie ty to kto? Tym razem w ramach „terapii” nowe zadanie, wyzwanie – przemienię szczura lądowego w nurka pierwszej klasy. A przynajmniej spróbuję się nie utopić <img src='https://www.eksmagazyn.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div id="attachment_27608" class="wp-caption aligncenter" style="width: 730px"><img class="size-full wp-image-27608 " title="fot. Justyna Szczurek" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/06/13.jpg" alt="fot. Justyna Szczurek" width="720" height="480" /><p class="wp-caption-text">fot. Justyna Szczurek</p></div>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><strong>Akt czwarty: Kamera, akcja!</strong></p>
<p>Jestem piratem! Prawdziwym piratem! Wszyscy przyglądają się z ukosa mojemu entuzjazmowi. Nadrabiam miną, ukrywam strach. Ze stresu żołądek przykleja się do kręgosłupa!</p>
<p>W końcu nadszedł ten dzień. Dokładnie dwa dni po podjęciu decyzji. Szybka piłka. Staję przed czarną otchłanią i bez zastanowienia skaczę. Zanurzam się w wodzie. Powoli, centymetr po centymetrze, spokojnie schodzę coraz niżej. Trzymam się kurczowo liny. Zimna woda wpływa kojąco na wszystkie zmysły! Wow! Czas stanął w miejscu. Docieram do drugiego znacznika, 10 metrów. Panika. Zmieniam pozycję i czym prędzej płynę w stronę światła. Powietrzaaaaaaaa!!! Kilka sekund później wyskakuję z wody jak oparzona. Beczeć mi się chce. Udało się. Pierwsze zejście. Jestem z siebie bardzo dumna! Instruktor patrzy na mnie z troską. Przyjaciółka z podziwem. To co, jeszcze raz?</p>
<p>Ot, uparciuch wpadł na pomysł pokonania strachu przed wodą. Nadmiar wolnego czasu? Nadmiar energii? Wsparcie przyjaciółki? Pomysł na siebie? Złamane serce? Czy to ważne? Czasem trzeba. Wystarczy tylko zrobić pierwszy krok, bo niemożliwe nie istnieje.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div id="attachment_27609" class="wp-caption aligncenter" style="width: 727px"><img class="size-large wp-image-27609 " title="fot. Justyna Szczurek" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/06/8-1024x768.jpg" alt="fot. Justyna Szczurek" width="717" height="538" /><p class="wp-caption-text">fot. Justyna Szczurek</p></div>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><strong>Happy End: Rozłożyć na łopatki!</strong></p>
<p>Łatwo uzależniamy się od pięknych widoków, dlatego tak cenię sobie moje życie nad morzem. Moje wschody i zachody słońca ładują baterię. Poranki na plaży zdecydowanie należą do moich ulubionych. Teraz do tych krajobrazów mogę dołączyć podwodny świat. Mój mały magiczny świat!</p>
<p>Leżę na wodzie i uśmiecham się do siebie. Czuję respekt, ale i satysfakcję. Lekcja zdana na piątkę! Nie tylko nauczyłam się pływać pod wodą, nie tylko zanurkowałam, ale przede wszystkim opanowałam strach i stres związany z nieznanym. Ponadto odnalazłam wspaniały sposób na relaks.</p>
<p>Na szczęście nawet długotrwały stres można „rozbroić”, sprawiając, że będzie mniej szkodliwy. Wybór aktywności fizycznej czy kontaktu z bliskimi, życzliwymi osobami wpływa pozytywnie na nasze samopoczucie, redukując negatywne skutki stresu! Warto również skupić się na sobie, posłuchać swojego wewnętrznego ja – poprzez rozmyślania, medytacje, trening uważności. Natura i bliskość zwierząt mają równie zbawienne działanie na odzyskanie wewnętrznej równowagi.</p>
<p>Przy okazji warto pamiętać, że powinniśmy rozpieszczać siebie, kiedy tylko się da <img src='https://www.eksmagazyn.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Pewne chwile się nie powtórzą…</p>
<p><strong>Coś ode mnie… </strong></p>
<p>Matka natura, siła przyjaźni i szalony charakter ładują mi nieustannie baterie. Odrobina wiary, ciekawość, głód przygody, samozaparcie i obrany cel stały się osiągalne. Niemożliwe? Nie dla mnie!</p>
<p>Na swojej drodze włóczęgi spotkałam wiele wspaniałych, silnych, mądrych, opiekuńczych kobiet… Każda z nich podała mi rękę w najmniej oczekiwanym momencie! Każdej z nich chciałabym osobiście, z serca podziękować, każdej kolejnej, napotkanej chciałabym przekazać część energii i mocy, którą sama otrzymałam, którą pielęgnuję i pielęgnować będę. Każda z nas jest wyjątkowa, ma moc i siłę do spełniania marzeń!</p>
<p>Uwielbiam tę moc, którą mamy! Którą się dzielimy, wymieniamy! Nie spocznę, nie przestanę zachęcać każdej z was do dalszej działalności <img src='https://www.eksmagazyn.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  PODAJ dalej – słowo, energię, rękę. Każda dla każdej! Każda z nas wie, jak to działa. Każda z nas spotkała choćby jedną szczególną kobietę, która znacząco wpłynęła na nasze życie.</p>
<p>DZIĘKUJĘ! Mamie, siostrom, przyjaciółkom, koleżankom i tym, z którymi nie udało się (jeszcze) nawiązać nici porozumienia. Dziękuję! Każda z Was ma siłę, która pozwala moim skrzydłom się rozrastać.</p>
<p>PS Podaj dalej… <img src='https://www.eksmagazyn.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: center;">***</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong><img class="size-medium wp-image-22769 alignleft" title="Justyna Szczurek" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/01/IMG_0579-300x300.jpg" alt="" width="240" height="240" /><a href="https://tacoswanted.wordpress.com/">Justyna Szczurek</a></strong>– rodowita Krakowianka, projekt manager z wyboru, włóczykij z przypadku. Aktywnie spędza każdą chwilę i jest ciągle w biegu! Nie umie i nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu! Nie wyobraża sobie życia bez kawy, czekolady, dobrej książki, odrobiny magii i uśmiechu! Wiecznie na walizkach, z głową pełna marzeń. Nieustannie fotografuje otaczający ją świat, przelewając na papier wszystko to, czego doświadcza podczas podróży. Instynkt podróżnika ponownie zaprowadził ją na drugi koniec świata. Tym razem do Meksyku, gdzie mieszka i pracuje. Co ją do tego pchnęło – ciekawość, miłość do TACOS i MARIACHI czy może intuicja? Ciągle szuka odpowiedzi. Jaki jest jej przepis na życie? Szczypta szaleństwa, silna intuicja, upór godny największego osła, wielki uśmiech i pozytywne myśli – tylko tyle i aż tyle!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-podaj-dalej-padlas-powstan-popraw-korone-i-zasuwaj/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Na walizkach: LA MALINCHE – między ziemią a niebem!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-la-malinche-%e2%80%93-miedzy-ziemia-a-niebem/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-la-malinche-%e2%80%93-miedzy-ziemia-a-niebem/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 08 Mar 2019 20:39:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Makos</dc:creator>
				<category><![CDATA[po świecie]]></category>
		<category><![CDATA[Justyna Szczurek]]></category>
		<category><![CDATA[Meksyk]]></category>
		<category><![CDATA[Na walizkach]]></category>
		<category><![CDATA[podróże]]></category>
		<category><![CDATA[podróżniczka]]></category>
		<category><![CDATA[Polka w Meksyku]]></category>
		<category><![CDATA[tacos wanted]]></category>
		<category><![CDATA[wulkany]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=27308</guid>
		<description><![CDATA[Moja wyprawa w chmury – pomysł na stres, pomysł na siebie!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-weight: bold;">Bywają takie dni, kiedy nie chce mi się nic. Bywają takie noce, kiedy chce mi się wyć… Co wtedy? Co robić? Panikować, biec, uciekać… Scenariuszy było już parę. Najlepiej jednak wychodzi mi wtedy planowanie. Planowanie kolejnej wyprawy. Najlepiej wysoko! Najlepiej daleko! Byle znów poczuć wiatr we włosach, dreszczyk adrenaliny.</span></p>
<p><strong>Kawa, czyli pierwszy stopień do piekła</strong></p>
<p>Gonitwą namiętności, emocji, myślowych czy sercowych dramatów – byłam, jestem i będę własnym piekiełkiem. Byłam, jestem i będę diablicą! Piekło, w piekle i po piekle! Ot, cała ja!</p>
<p>Pakuję plecak i ruszam przed siebie! Ten sam patent. Ten sam schemat! Chwila! Wróć! Najpierw kawa. Tak, jestem poważnie uzależniona. Nie wyobrażam sobie dnia bez mojego magicznego eliksiru. Mojej małej miłostki, mojej słabości! Bez niej jestem zgubiona, jak ułan bez rumaka! Jest kawa, jest moc! Ruszam!</p>
<p>W piątkowy wieczór wsiadam do samolotu. Z gorącego wybrzeża Meksyku ruszam w głąb lądu. Będzie zimniej, ale to mi nie przeszkadza. Wręcz zachęca i przyciąga. Wizja wspinaczki przyprawia mnie o zawrót głowy! Cieszę się jak dziecko!</p>
<p>Tuż po dwudziestej ląduję w Mexico City! Pierwsza myśl, KAWA!! Samolot z Cancun wyleciał ze sporym opóźnieniem, ale dziś już nic nie jest w stanie popsuć mi nastroju. No, może tylko brak kawy! Oj, wszyscy święci i znajomi wiedzą, nie podchodź do mnie z rana, jeśli kawy nie wypiłam. Piekło na ziemi z niczego ci uczynię! Nie ma jednak dramatu, bo zmysł łowcy, poszukiwacza skarbów zawsze znajdzie źródełko! I tak z kawą w ręku, z uśmiechem na twarzy wsiadam w taksówkę! Jutro zaczynamy aklimatyzację! Dziś niech się dzieje co chce, ja jestem już w drodze!</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div id="attachment_27309" class="wp-caption aligncenter" style="width: 810px"><img class="size-full wp-image-27309" title="DSC_4952" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/03/DSC_4952.jpg" alt="fot. Justyna Szczurek" width="800" height="534" /><p class="wp-caption-text">fot. Justyna Szczurek</p></div>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><span style="font-weight: bold;">21 metrów do nieba</span></p>
<p>La Malinche to uśpiony od ponad 3 tysięcy lat wulkan, położony w stanie Tlaxcala i Puebla w Meksyku. Lokalna ludność nazywa go również Matlalcueye albo Malintzin. Na jego szczyt wiedzie jedna z najładniejszych tras wspinaczkowych w Meksyku. Trudno się z tym nie zgodzić. Zapierające dech w piersiach widoki nie mają sobie równych, o czym przekonam się osobiście za kilka godzin. Pobudkę wyznaczono na 2:30 czasu lokalnego. Jako jedyna jestem na czas w miejscu zbiórki. 3 lata w Meksyku i jeszcze nie przyzwyczaiłam się do lokalnej punktualności. Och, ty niecierpliwa!</p>
<p>Oficjalna wysokość – 4461 m n.p.m. To cel mojej wyprawy. Inne źródła podają wysokość 4440 m n.p.m., na chwilę tracę orientację. Bądź tu mądra, które źródło ma racje? Nie będziemy rozmieniać się na drobne! Jedno jest pewne – oficjalnie  idę do nieba i kłótnie o 21 metrów mam w nosie! A co więcej, te kwestionowane 21 metrów do nieba to ja nawet podskoczę! Jak ten ułan, z szabelką czy rumakiem. Z tym, że ja będę raczej podskakiwać z moim termosikiem z kawą <img src='https://www.eksmagazyn.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Godzina 4:00 czasu lokalnego. Zaczynamy (szok, tylko 30-minutowe opóźnienie! Istny Meksyk). Szósta co do wysokości góra w Meksyku, dwudziesta trzecia w Ameryce Północnej i 252 na świecie – La Malinche stoi przede mną w pełnej okazałości.</p>
<p>Nazwana przez lokalnych Damą w Niebieskiej Sukience. Góra, o której krążą legendy. Magiczny wulkan, magiczne miejsce. Czy to przypadek, że tutaj jestem? Moja romantyczna dusza chłonie każde słowo przewodnika. Do gustu przypada mi dość ckliwa legenda. Cóż ja na to poradzę, ten typ tak już ma. Typowa baba.</p>
<p>Według legendy, Matlalcueye była młodą dziewczyną zaręczoną z azteckim wojownikiem Cuatlapanga, który wyruszył na wojnę, a ponieważ długo nie wracał, dziewczyna umarła z żalu. Kiedy po powrocie wojownik dowiedział się o śmierci wybranki, zmarł płacząc na jej grobie, by wkrótce zamienić się w mała górę. Według legendy Malinche przemieniła się w wielki wulkan, u którego boku wiernie czuwa ten mniejszy, jej wybranek Cuatlapanga. Czyż nie jest to romantyczne? Czyż nie takich historii słucha się najlepiej? Mówcie co chcecie, ale legend po prostu dobrze się słucha.</p>
<p>Prawdą jest jednak, że Malinche to postać historyczna. Legendy legendami, ale o istnieniu tej dziewczyny świadczy wiele zapisów. Odegrała ona bowiem bardzo ważną rolę w podboju Meksyku przez Hiszpanów.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div id="attachment_27310" class="wp-caption aligncenter" style="width: 810px"><img class="size-full wp-image-27310" title="DSC_4979" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/03/DSC_4979.jpg" alt="fot. Justyna Szczurek" width="800" height="534" /><p class="wp-caption-text">fot. Justyna Szczurek</p></div>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><span style="font-weight: bold;">Ziarenko prawdy – to ja, kobieta!</span></p>
<p>Malinche przez jednych postrzegana jako matka Meksyku, przez innych jako zdrajczyni. Jedno jest pewne, jej niesamowita historia, opanowanie i odwaga oraz niewątpliwa mgiełka tajemniczości fascynują! Jej życie, spowite mitem, jest także opowieścią o legendarnych wydarzeniach potwierdzonych przez artefakty i relacje naocznych świadków.</p>
<p>Z każdym krokiem zastanawiam się, czy nie oceniłam jej zbyt pochopnie. Co ja zrobiłabym na jej miejscu? Czy miałabym odwagę postąpić jak ona?</p>
<p>Kto ma rację? Czy to ważne? Zmieniła bieg wydarzeń, sztuką dyplomacji i negocjacji uniknęła zagłady, która zapewne była nieunikniona! To jej Hernán Cortés przypisuje dużą zasługę w podboju Meksyku. To ona pomogła tłumaczyć język Majów i Azteków hiszpańskim konkwistadorom.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div id="attachment_27311" class="wp-caption aligncenter" style="width: 810px"><img class="size-full wp-image-27311" title="IMG_9194" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/03/IMG_9194.jpg" alt="fot. Justyna Szczurek" width="800" height="600" /><p class="wp-caption-text">fot. Justyna Szczurek</p></div>
<p>Nie jest lekko, temperatura mocno ujemna, przenikliwy wiatr, zupełna ciemność… pozostały mi co najmniej dwie godziny wspinaczki do szczytu. Nie mogę się zatrzymać. Idź… Krok za krokiem, swoim tempem, idź. Nie wiem czy to moja wyobraźnia płata figle, czy to głos dziewczyny szepcze słowa otuchy.</p>
<p>Malinche urodziła się w szlacheckiej rodzinie Azteków. Jednego z plemion żyjącego na pograniczu z królestwem Majów. Po śmierci swojego ojca została sprzedana Majom jako niewolnica. W 1519 roku, po przegranej bitwie z wojskami hiszpańskich najeźdźców, znalazła się w gronie 20 kobiet oddanych na posługę Hernánowi Cortésowi. To znajomość języka Azteków, Majów, a także hiszpańskiego odmieniły jej losy. To ona pomogła Cortesowi podbić imperium Azteków, negocjując, tłumacząc, przestrzegając i doradzając Hiszpanom. To ona, w rok po podbiciu imperium, urodziła Cortesowi syna. To ona została nazwana matką nowego Meksyku, pierwszego dziecka Indianki i białego człowieka, pierwszego Metysa.</p>
<p>Wiadome jest, iż wkrótce po tym poślubia Juan Jaramillo, jednego z najbliższych żołnierzy wielkiego konkwistadora. Uczestniczyła również w militarnej wyprawie Cortesa do Hondurasu, po powrocie z której urodziła kolejne dziecko, tym razem córeczkę.</p>
<p>Jej dalsze losy owiane są nutą tajemnicy… Jak żyła? Jak zakończyła się jej historia? Tego karty historii nie podają precyzyjnie. Zadumana idę przed siebie. Czy to ten śpiący wulkan opowie mi swoją historię? Czy odpowie mi na to i inne pytania, z którymi tutaj przybyłam?</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div id="attachment_27312" class="wp-caption aligncenter" style="width: 459px"><img class="size-full wp-image-27312" title="IMG_9214" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/03/IMG_9214.jpg" alt="fot. Justyna Szczurek" width="449" height="800" /><p class="wp-caption-text">fot. Justyna Szczurek</p></div>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><span style="font-weight: bold;">Niemożliwe nie istnieje</span></p>
<p>O nie! To przechodzi wszelkie granice! Ja nie idę, ja biegnę… Ja frunę! Ten zapał, tęsknota za wspinaczką powodują, że wysuwam się na sam przód grupy, z którą przybyłam. Po trzech godzinach marszu jestem już daleko przed nimi. Wiem, że dotrę tam pierwsza. Pędzę jak opętana. Nie wiem skąd ta siła i upór godny osła, ale to one sprawiają, że się nie zatrzymuję. Czy to zimno, wiatr a może ciekawość?</p>
<p>Godzina 8:12 czasu lokalnego – staję na szczycie i… beczę ze szczęścia! Okrzyk radości niesie się prosto do nieba! Z drugiej strony w chmurach widzę kolejny wulkan, dumnie stojący Pico Orizaba – najwyższy szczyt Meksyku! Ciarki przechodzą mnie po plecach! Ekscytacja rozgrzewa wszystkie przemarznięte partie ciała! Oszalałam! Udało się, dotarłam na kolejny szczyt. Dotykam nieba. Spełniam marzenie! Iść, ciągle iść w stronę słońca! Gęba cieszy się jak nigdy! Moja Malinche, dziękuję!</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div id="attachment_27314" class="wp-caption aligncenter" style="width: 810px"><img class="size-full wp-image-27314" title="IMG_9311" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/03/IMG_9311.jpg" alt="fot. Justyna Szczurek" width="800" height="258" /><p class="wp-caption-text">fot. Justyna Szczurek</p></div>
<p><strong>Opcje…</strong></p>
<p>Góra Cię wzywa albo nie –innej opcji nie ma. To nie ja ją wybrałam, to ona wybrała mnie. 4461 metrów i znów dotknęłam nieba, zapomniałam się na chwilę. Zapomniałam o troskach, problemach, barierach. Naładowałam baterię! Zasiałam kolejne ziarnko. Z głową pełną nowych pomysłów i marzeń zbiegłam z góry. Udowodniłam sobie, że niemożliwe nie istnieje. Los ciągnie mnie przed siebie. To moja trzecia co do wysokości tak wysoka przygoda, trzeci tak wielki wulkan. Przypadek, a może przeznaczenie?</p>
<p>Dlaczego wulkany? Bo mają moc i niesamowitą energię przyciągania! Moje wolnostojące olbrzymy. Z dala od łańcuchów i innych masywów górskich, pięknie prezentują się na tle otaczających ich płaskowyżów! Może to podobieństwo, może ich magia. Jedno jest pewne, coś mnie do nich ciągnie i ciągnąć będzie. Nie zamierzam się opierać!</p>
<p>W międzyczasie, między ziemią a niebem, jeśli nie ma szansy na podróż lub wspinaczkę – uciekam i uciekać będę w książki, pisanie, jogę, crossfit, spotkania z rodziną i znajomymi… W małe przyjemności i rytuały! Chodzi o to, by nie dać się zwariować! Dla każdego coś dobrego! Pasja, hobby, odrobina relaksu, chwila dla siebie, dla bliskich!</p>
<p>Niech moc będzie z TOBĄ!!<br />
 If you can dream it you can do it <img src='https://www.eksmagazyn.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: right;"><strong>Tekst i zdjęcia: Justyna Szczurek</strong></p>
<p style="text-align: center;"><strong>***</strong></p>
<p><strong><img class="size-full wp-image-22769 alignleft" title="Justyna Szczurek" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/01/IMG_0579.jpg" alt="" width="161" height="161" /><a href="https://tacoswanted.wordpress.com/">Justyna Szczurek</a></strong>– rodowita Krakowianka, projekt manager z wyboru, włóczykij z przypadku. Aktywnie spędza każdą chwilę i jest ciągle w biegu! Nie umie i nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu! Nie wyobraża sobie życia bez kawy, czekolady, dobrej książki, odrobiny magii i uśmiechu! Wiecznie na walizkach, z głową pełna marzeń. Nieustannie fotografuje otaczający ją świat, przelewając na papier wszystko to, czego doświadcza podczas podróży. Instynkt podróżnika ponownie zaprowadził ją na drugi koniec świata. Tym razem do Meksyku, gdzie mieszka i pracuje. Co ją do tego pchnęło – ciekawość, miłość do TACOS i MARIACHI czy może intuicja? Ciągle szuka odpowiedzi. Jaki jest jej przepis na życie? Szczypta szaleństwa, silna intuicja, upór godny największego osła, wielki uśmiech i pozytywne myśli – tylko tyle i aż tyle!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-la-malinche-%e2%80%93-miedzy-ziemia-a-niebem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Na walizkach: Moje życie to Meksyk! Istny Meksyk…</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-moje-zycie-to-meksyk-istny-meksyk%e2%80%a6/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-moje-zycie-to-meksyk-istny-meksyk%e2%80%a6/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 17 Jun 2018 12:10:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Makos</dc:creator>
				<category><![CDATA[po świecie]]></category>
		<category><![CDATA[blog]]></category>
		<category><![CDATA[Justyna Szczurek]]></category>
		<category><![CDATA[Meksyk]]></category>
		<category><![CDATA[Na walizkach]]></category>
		<category><![CDATA[tacos wanted]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=26248</guid>
		<description><![CDATA[Dosłownie i w przenośni! Na wariackich papierach! W biegu. Od zawsze. Spontanicznie i z przytupem! Tak właśnie, po 10 latach pracy w dużych korporacjach, wylądowałam na Meksykańskiej plaży. Cały dobytek w dwóch walizkach. Pierwsza pełna ciuchów, a ta druga – książek. Z głową pełną obaw, ale i pozytywnych przeczuć, ruszyłam przed siebie. Tym razem w nieznane! No i siedzę na plaży, beczę i zastanawiam się, co ja tutaj do cholery robię! Ale po kolei. Jak do tego doszło?!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Praca marzeń! Czy aby na pewno?</strong></p>
<p>Ucz się dziecko ucz, bo nauka to potęgi klucz. No i siedzę, codziennie po 12 godzin przy biureczku. Paprotka patrzy na mnie z politowaniem. Klimatyzacja doprowadza mnie do szału. A ja siedzę i siedzę, i odliczam dni do urlopu. Chwila! Moment! Przecież dopiero wróciłam z wakacji. W takim razie – byle do weekendu.</p>
<p>Chyba mam uczulenie na korporacje. Myślałam, że zmiana klimatu zmieni też moje podejście do wielkich firm. Mijają dwa lata odkąd przeniosłam się do Meksyku. Szlag by to trafił, dalej mam wątpliwości czy to praca dla mnie. Niby wszystko ładnie, ale coś mi nie pasuje. Niby wiele możliwości, ale czy to aby na pewno moja pasja? Nauczyłam się hiszpańskiego, zdobyłam wielu przyjaciół, zwiedzam ciekawe zakątki, wspinam się na pobliskie pagórki. Kobieto, czego Ci brak?</p>
<p>W końcu miarka się przebrała… Tutaj nie ma chemii! I wygląda na to, że nigdy jej nie było. Mój szef doprowadza mnie do szewskiej pasji. Poziom stresu zaczyna negatywnie wpływać na zdrowie. Gorszy dzień, drobna stłuczka na parkingu i podejmuję decyzję.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div id="attachment_26252" class="wp-caption alignleft" style="width: 326px"><img class="size-full wp-image-26252   " title="fot. Justyna Szczuek" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/06/8.-fot.-Justyna-Szczuek.jpg" alt="fot. Justyna Szczuek" width="316" height="423" /><p class="wp-caption-text">fot. Justyna Szczuek</p></div>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><span style="font-weight: bold;">Jak nie dziś to kiedy? Jak nie ja to kto!</span></p>
<p>Po 10 latach pracy dla dużych korporacji rzucam wszystko w diabły. Pakuję moją paprotkę, walizeczki, wsiadam w samochód i ruszam przed siebie. W stronę słońca!!! A najlepiej – na plażę!</p>
<p>Wiatr we włosach, uśmiechnięta gęba i głowa pełna marzeń. Nie wspominając o kompletnym braku konkretnego planu. Mglista wizja współpracy z małą firmą na wybrzeżu. To wszystko! Pierwszy raz tak spontaniczna decyzja wzbudza moją ekscytację.</p>
<p>Do czasu! 500 km za Monterrey chce mi się wyć! Nie pokonałam nawet 1/8 trasy i pękła mi opona. A jakby tego było mało – na autostradzie! Poddaję się! To znak! Niech mnie zjedzą hieny (o ile tu mieszkają) albo żywcem pożrą sępy!</p>
<p>Nie ruszam się!</p>
<p>Nie wyjdę z auta!</p>
<p>Nie mam sił!</p>
<p>Zaraz, zaraz… Ktoś się zatrzymuje i idzie w moim kierunku! Zamykam drzwi! Nie, tylko nie to! Jeszcze mi tu bandytów brakowało! Meksykański macho! Tylko jakoś tak przyjaźnie uśmiechnięty. I jeszcze ta gromadka dzieci uczepiona jego ręki. A może jednak chcą mi pomóc? Nie mija 30 minut i wszystko jest naprawione!! Hip hip hurrrrra!</p>
<p>Po przebyciu 1 000 km w ciągu jednego dnia docieram do Puebli. Szczerze, NIE POLECAM takiego dystansu w jeden dzień! Droga super – same autostrady, ale z nudów zaczęłam dyskutować sama ze sobą. Gdyby nie drobne pogawędki z innymi ludźmi podczas przerw na stacjach benzynowych, mogłabym oszaleć do reszty. Może jednak podzielę trasę na mniejsze kawałki.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div id="attachment_26254" class="wp-caption aligncenter" style="width: 701px"><img class="size-full wp-image-26254  " title="fot.Justyna Szczurek – wodospad Misol Há" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/06/6.-fot.Justyna-Szczurek.jpg" alt="fot.Justyna Szczurek – wodospad Misol Há" width="691" height="273" /><p class="wp-caption-text">fot.Justyna Szczurek – wodospad Misol Há</p></div>
<p><span style="font-weight: bold;">Nie dam się!</span></p>
<p>Nie wiem, jakim cudem docieram do Oaxaci. Dreszcze i osłabienie doprowadzają mnie na skraj wyczerpania. Parkuje przed hotelem i na autopilocie ląduję w pokoju. Zimny prysznic. Wizyta u lekarza i w aptece to jedyne rozrywki dnia dzisiejszego. Decyduje się zostać w mieście kilka dni dłużej. Muszę odpocząć, nabrać sił i dopiero później ruszyć w drogę. Jakim cudem nabawiłam się grypy, cholera by to wiedziała! Zasypiam!</p>
<p>Trasa wije się pięknymi dolinami. Widok za oknem zapiera dech w piersiach. Wysokie kaktusy, obsypane kwiatami krzewy, zarys gór w oddali to mój dzisiejszy pejzaż. Chciałabym tu jeszcze wrócić. Przez chorobę i zmęczenie nie dane mi było w stu procentach nacieszyć się tym rejonem, a ponieważ postanowiłam w dwa tygodnie dotrzeć na Jukatan, to na dłuższy pobyt w tym regionie nie mogę sobie pozwolić.</p>
<p>Przejeżdżając przez Chiapas zielona dżungla przesłania mi cały świat. Tylko te cholerne progi zwalniające co 10 metrów doprowadzają mnie do szaleństwa. Wszystko super! Wszystko jestem w stanie zrozumieć, ale w tym przypadku nie widzę żadnej logiki. Szczere pole, a ja znowu hamuje. I tak 6 godzin później oraz 200 km dalej przeklinam świat na czym stoi. Może jednak warto było nadłożyć drogi i jechać przez Tabasco? Uparta jak osioł docieram w końcu do celu. Zostanę tu dłużej. Kaskady, wodospady, ruiny w dżungli… To otoczenie pozwala ukoić nawet najbardziej zszargane nerwy.</p>
<p><strong>Ostatnia prosta i kolejny zakręt..</strong></p>
<p>Do celu pozostało mi jakieś 400 km, a ja postanawiam skręcić w polną drogę, by pooglądać sobie kolejne ruiny. Mapa nie może się mylić – są na wyciągnięcie ręki. Szkoda tylko, że nie doczytałam iż lokalną drogą nie pojadę szybciej niż 40km na godzinę. Szkoda też, że wcześniej nie zatankowałam. 2 godziny później docieram w głąb dżungli. Oprócz mojego samochodu na parkingu są jeszcze 4 auta. Płacę wstęp i ruszam na małą wycieczkę. 20 minut później zdrowy rozsądek zaczyna swoją śpiewkę! Zgłupiałaś kobieto. Zaraz jakiś jaguar, pantera, niedźwiedź albo coś równie wielkiego wyskoczy z buszu. Na pierwszą piramidę wspinam się w ekspresowym tempie. Może zostanę na jej szczycie? Wygląda na to że jestem tu bezpieczna. Taki piękny widok, takie piękne chmury burzowe przede mną… Zaraz, zaraz! Do auta mam 30 minut, do głównej drogi minimum 2 godziny. A paliwa? Liczę szybko, ile kilometrów pokonałam od ostatniego tankowania… Cholera!!! Biegnę jak szalona. Zdążę! Uda się! Pierwsze krople dopadają mnie kilka metrów przed autem. Zwiedzanie zaliczone. No i muszę pomyśleć o dodatkowym noclegu. Nie ma szans, abym dotarła do celu za dnia. Szybka weryfikacja mapy. Bakalar, nocleg nad jeziorem – to jest to!</p>
<p>Moja podróż co chwile dostarcza mi radosnych chwil. Jak ten komar, którego od 5 minut ścigam. Drań! Nie opuszczają mnie na krok. Cała się lepię. Pot i te wszystkie preparaty. Zamiast podziwiać piękny zachód nad jeziorem Bakalar, gonię jak głupia za tym potworem! Mam cię krwiożerco! Nareszcie mogę docenić widok z tarasu! Jutro dotrę do celu podróży, ale to dopiero jutro. Dziś liczy się tylko tu i tylko teraz.</p>
<p>Późnym wieczorem docieram do Playa del Carmen. Miasto nie robi na mnie wrażenia. Jak to dobrze, że nie mieszkam w centrum. Pełno tu… No właśnie – turystów. Zgłupiałam. Zamieniłam ciepłą posadę, malownicze góry na hałaśliwy ośrodek wczasowy. Może rano będzie to lepiej wyglądać.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div id="attachment_26249" class="wp-caption aligncenter" style="width: 810px"><img class="size-full wp-image-26249" title="fot. Justyna Szczurek – źródła, wodospad Hierve el Agua" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/06/1.-fot.-Justyna-Szczurek.jpg" alt="fot. Justyna Szczurek – źródła, wodospad Hierve el Agua" width="800" height="308" /><p class="wp-caption-text">fot. Justyna Szczurek – źródła, wodospad Hierve el Agua</p></div>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><span style="font-weight: bold;">Nic tylko się pobeczeć…</span></p>
<p>Okolica nie jest zła – osiedle emerytów, obrzeża miasta, palmy przed domem. Biegnę w stronę słońca, w stronę plaży, siadam i… beczę. ZGŁUPIAŁAM. Co ja tutaj robię. Co ja sobie myślałam. Że życie to taka fajna przygoda. Siedzę i beczę. Im dłużej siedzę tym głośniej beczę. Ile można? Beczę dalej. Weź się w garść. Beczę. Przecież się nie poddasz. Beczę. Przecież nie wrócisz. Beczę!</p>
<p>No dobrze. Skoro już tu jesteś to może spróbujesz? Bilet powrotny masz. Dwie walizeczki są. Tylko sprzedasz auto i wracasz. Ciepłych posadek na pewno kilka się znajdzie. To co, bierzesz się w garść?</p>
<p><strong>2 miesiące później…</strong></p>
<p>Nie chce mi się wierzyć. Przecież, do cholery, nie mogłam się pomylić. No dobra, gdybym posłuchała intuicji, to by mnie tutaj nie było. Wszystko mi mówiło: ta współpraca się nie uda. To nie jest praca dla Ciebie. Ale uparty osioł, rzucił wszystko, wsiadł w auto no i 4000 km później szukał szczęścia w małej firmie. Bajkowa wizja po paru tygodniach zamieniła się w koszmar. Rozum krzyczy – uciekaj! Ale gdzie? Rozglądaj się?! Dobra, ale za czym? Weź się w garść! Kobieto weź się w garść! No przecież musi być jakieś racjonalne wyjaśnienie dlaczego tak mnie tutaj ciągnęło… Plaża, morza szum, ptaków śpiew?</p>
<div id="attachment_26251" class="wp-caption aligncenter" style="width: 839px"><img class="size-full wp-image-26251   " title="fot. Justyna Szczurek" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/06/5.-Justyna-Szczurek.jpg" alt="fot. Justyna Szczurek" width="829" height="407" /><p class="wp-caption-text">fot. Justyna Szczurek</p></div>
<p>Co ja mam teraz zrobić? Zaryzykować po raz drugi? Ta oferta jest za dobra aby była prawdziwa! Czy to dzieje się naprawdę. Czy to możliwe aby jedna z lepszych agencji fotograficznych do mnie właśnie zadzwoniła? Czy to możliwe aby zaoferowano mi współpracę?</p>
<div id="attachment_26255" class="wp-caption alignleft" style="width: 327px"><img class="size-full wp-image-26255  " title="fot. Justyna Szczurek" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/06/3.-fot.-Justyna-Szczurek.jpg" alt="fot. Justyna Szczurek" width="317" height="423" /><p class="wp-caption-text">fot. Justyna Szczurek</p></div>
<p>Dosłownie trzy dni temu moja znajoma wspomniała właścicielce studia fotograficznego o moich pasjach podróżniczych, fotograficznych i pisarskich. Jedna rozmowa i to przeczucie. Wiedziałam, że jestem idealnym kandydatem. Szczypta szaleństwa, odrobina doświadczenia, ale przede wszystkim pozytywne nastawienie. Czyż nie jest to idealna kombinacja? A ponieważ nie miałam nic do stracenia, zaoferowałam to wszystko w zamian za stałą posadę i możliwość nauki pod okiem specjalistów.</p>
<p>Tak. W momencie, gdy chciałam się już poddać moje prośby zostały wysłuchane. Już wiem dlaczego tak uparcie trwałam przy swoim. Skąd ten upór i determinacja. Ten wewnętrzny głos nigdy mnie nie zawiódł. Nie zawsze było łatwo za nim podążać. Wiele razy pakowałam się w tarapaty. Mam też na koncie mnóstwo rozczarowań, a mimo to NIE ŻAŁUJĘ! Gdyby nie to, nie byłoby mnie tu teraz.</p>
<p>A ten głosik, wewnętrzny chochlik dalej szepcze, podpowiada. Tutaj, właśnie tutaj odnajdziesz skarb, którego szukasz. Trochę cierpliwości, trochę wiary, dziewczyno. Dopiero teraz przekonasz się co znaczy siła marzeń.</p>
<p>Pożyjemy, zobaczymy! Ale jest coś, co już teraz wiem na pewno… Nie poddam się. Nie przepuszczę tej okazji. Tylko szaleniec zrezygnowałby w takim momencie ze spełniającego się marzenia. No i siedzę na tej plaży i beczę. Tym razem za łzami kryje się jednak szczęście i poczucie, że jestem we właściwym miejscu i czasie. Nareszcie!</p>
<p style="text-align: right;"> </p>
<p style="text-align: right;"> </p>
<p style="text-align: right;"><span style="font-weight: bold;">Tekst i zdjęcia: Justyna Szczurek</span></p>
<p style="text-align: center;"><strong>***</strong></p>
<p><a href="http://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2017/01/IMG_0579.jpg"><strong> </strong></a></p>
<p><strong><img class="size-full wp-image-22769 alignleft" title="Justyna Szczurek" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/01/IMG_0579.jpg" alt="" width="201" height="201" /> <a href="https://tacoswanted.wordpress.com/">Justyna Szczurek</a></strong>– rodowita Krakowianka, projekt manager z wyboru, włóczykij z przypadku. Aktywnie spędza każdą chwilę i jest ciągle w biegu! Nie umie i nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu! Nie wyobraża sobie życia bez kawy, czekolady, dobrej książki, odrobiny magii i uśmiechu! Wiecznie na walizkach, z głową pełna marzeń. Nieustannie fotografuje otaczający ją świat, przelewając na papier wszystko to, czego doświadcza podczas podróży. Instynkt podróżnika ponownie zaprowadził ją na drugi koniec świata. Tym razem do Meksyku, gdzie mieszka i pracuje. Co ją do tego pchnęło – ciekawość, miłość do TACOS i MARIACHI czy może intuicja? Ciągle szuka odpowiedzi. Jaki jest jej przepis na życie? Szczypta szaleństwa, silna intuicja, upór godny największego osła, wielki uśmiech i pozytywne myśli – tylko tyle i aż tyle!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-moje-zycie-to-meksyk-istny-meksyk%e2%80%a6/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Na walizkach: Jukatan – Być zagadką, być kobietą!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/jukatan-byc-zagadka-byc-kobieta/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/jukatan-byc-zagadka-byc-kobieta/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Apr 2018 01:23:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[po świecie]]></category>
		<category><![CDATA[Cancun]]></category>
		<category><![CDATA[cywilizacja Majów]]></category>
		<category><![CDATA[historia Majów]]></category>
		<category><![CDATA[Jukatan]]></category>
		<category><![CDATA[Justyna Szczurek]]></category>
		<category><![CDATA[Majowie]]></category>
		<category><![CDATA[Meksyk]]></category>
		<category><![CDATA[miasta Majów]]></category>
		<category><![CDATA[Na walizkach]]></category>
		<category><![CDATA[podróże po Meksyku]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=21717</guid>
		<description><![CDATA[Nie poznasz mnie nigdy. Nie dowiesz się o mnie wszystkiego. Będę kusić i uwodzić. Kiedy będziesz już blisko znowu czymś Cię zaskoczę. Taki właśnie jest Jukatan! ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Półwysep pełen tajemnic, piękny i uwodzicielski, jak każda kobieta! Jak każda z nas! Planując podróż nie mogłam zapanować nad zmysłami. Jedno jest pewne &#8211; wrócę tam, ponieważ czuję niedosyt. Wspominam, tęsknie i pragnę więcej&#8230;</p>
<p><strong>Uwiodę Cię swoją tajemnicą..</strong><br />
 Jukatan jest jednym z najpopularniejszych zakątków w Meksyku. Nie tylko Cancun stanowi przedmiot zainteresowania. Większość odwiedzających pragnie choć trochę poznać kulturę wspaniałej cywilizacji Majów. Był to bowiem lud o bogatej kulturze i wiedzy na temat świata. Ruiny budowli, stanowiące pozostałość po ich społeczności, wzbudzają podziw ludzi na całym świecie. Niestety, pomimo wszystkich swoich zalet, Majowie nie przetrwali próby czasu. Jaką spuściznę po sobie pozostawili i co doprowadziło do upadku tej wspaniałej cywilizacji? Na to i wiele innych pytań postanowiłam sobie odpowiedzieć podczas tej podróży.<br />
 Do dziś ślady starożytnej cywilizacji Majów możemy odnaleźć w Gwatemali, Belize, południowo &#8211; wschodniej części Meksyku oraz w zachodnim Hondurasie i Salwadorze. Obszar zasiedlony przez Majów obejmował ponad 324.000 km kw. i był zamieszkiwany przez ludność posługującą się ponad dwudziestoma językami z grupy Majów. Początki tej tajemniczej społeczności sięgają czasów przed naszą erą. Za datę powstania cywilizacji Majów uznaje się lata 400 p.n.e. &#8211; 250 n.e. To właśnie w tym okresie, na terenach Mezoameryki &#8211; dzisiejszy Meksyk, pojawiły się elementy typowe dla tej kultury. Za koniec cywilizacji uznaje się lata 800-900 n.e. <br />
 Tak naprawdę do dziś nieznana jest dokładna przyczyna upadku Majów. Najbardziej prawdopodobna, jedna z wielu hipotez, mówi, że powodem upadku była katastrofa ekologiczna. Nadmierna eksploatacja zasobów naturalnych oraz liczne susze wyludniły wielkie miasta. Nie oznacza to jednak, że wszyscy zginęli. Majowie, którzy przetrwali, ulegli wpływom innych kultur i jak to zwykle bywa, gdy jedna cywilizacja upada, na jej miejsce przychodzi kolejna.<br />
 Jedno jest pewne, cywilizacja majów pozostawiła po sobie wielką spuściznę. Majowie byli wspaniałymi budowniczymi. Na półwyspie odnaleziono liczne pozostałości ich kultury. Również w dziedzinie sztuki nie mieli sobie równych. Liczne ozdoby ze stiuku, malowidła ścienne, rzeźby i płaskorzeźby z kamienia, drewna i kości, polichromowana ceramika oraz wyroby złotnicze potwierdzają ich wielkość. To właśnie Majowie rozwinęli pismo hieroglificzne i dwudziestkowy system liczbowy. Ich wielcy kapłani prowadzili obserwacje astronomiczne i posługiwali się precyzyjnymi systemami rachuby czasu. W konsekwencji &#8211; jednym z największych osiągnięć cywilizacji Majów &#8211; jest kalendarz. Jest on potwierdzeniem ogromnej wiedzy astronomicznej, jaką posiadali. To oni bardzo precyzyjne określili czas, jaki potrzebuje Ziemia by obiec Słońce. Najbardziej zastanawiający jest fakt, iż obliczenia Majów były bardziej precyzyjne, niż te dokonane przez średniowiecznych astronomów. W dalszym ciągu wszystkich zastanawia, jak to możliwe, przecież Majowie nie posiadali teleskopów!<br />
 Pomimo ogromnej wiedzy na temat ich kultury, Świat Majów ciągle kryje wiele tajemnic. Kto jak kto, ale ja na pewno odkryję wszystkie! Jak to? Zagadka wydaje się być nierozwiązywalna? Istnieje wiele teorii na temat upadku tej cywilizacji. Któraś z nich musi być prawdziwa!? Czas podjąć wyzwanie. Już ja zawstydzę wielkie umysłu moimi odkryciami. Najpierw jednak skorzystam z uroków wspaniałego Jukatanu. Być kobietą, być kobietą – podróżować, marzyć, władać..</p>
<p><strong>Tulum, podasz mi słońce na dłoni..</strong><br />
 Nie sądziłam, że się uda. Kto o zdrowych zmysłach wstaje o 6 rano podczas urlopu. Tylko wariat lub romantyk chcący obejrzeć wschód słońca. Pozostawię bez odpowiedzi powyższe pytanie. Jedno jest pewne, po omacku zbieram się w stronę wyjścia. Determinacja i zapał pojawiają się trochę później. Świeże powietrze pobudza mnie do działania. Wstęp na teren ruin kosztuje niewiele. <br />
 Tulum, w dawnych czasach znane jako Zama, oznacza Miejsce Wschodzącego Słońca bądź Świt. Magiczne miasto zbudowane na skraju 12 metrowego klifu, z którego roztacza się spektakularny widok na brzegi morza Karaibskiego. Bez dwóch zdań, jedno z najpiękniej położonych miast Majów. To właśnie w Tulum, majańska elita spędzała czas. Miasto, które w momencie przybycia konkwistadorów wciąż kwitło i zachwycało swą potęgą. <br />
 Zaczyna się świt. Mamy jeszcze kilka minut do wschodu słońca. Zaczynamy biec. Docieramy na skraj klifu. Za nami ruiny głównej świątyni, wokół nas palmy i skalisty brzeg. 7:11 &#8211; zaczyna się spektakl. Słońce wynurza się zza fal. Mam wrażenie, że śnię. Czegoś takiego jeszcze nigdy nie widziałam. Kompletna cisza, wokół żywej duszy, tylko my. Ogarnia mnie uczucie błogiego spokoju. Pozytywna energia wypełnia serce. Miasto Majów skąpane w promieniach porannego słońca wygląda niesamowicie. Po spektakularnym wschodzie słońca, czas zwiedzić ruiny. Nie mogę uwierzyć, iż nikt nie wpadł na pomysł, by przyjść tutaj tak wcześnie. Z późniejszej relacji spotkanych turystów dowiaduję się, że w ciągu dnia ruiny oblegane są przez dzikie tłumy. Niesamowite, ile szczęścia mieliśmy tego poranka.</p>
<p><strong>Dotkniemy nieba?</strong><br />
 Po niesamowitym poranku mój apetyt rośnie. W pierwszej kolejności zaspokajam go soczystym mango. Tropikalne owoce zawsze były moją słabością. Nie umiem sobie ich odmówić. Czas ruszać w dalszą drogę. Po 45 minutach jazdy samochodem docieramy do Coba, jednego z najbardziej tajemniczych miast Majów. Pradawne miasto, pośrodku bujnej dżungli, wciąż skrywa wiele tajemnic. To właśnie tu znajduje się najwyższa budowla Majów, 42-metrowa piramida Nohoch Mul. O dziwo dociera tutaj o wiele mniej turystów niż do odrestaurowanej Chichen Itza czy położonego nad turkusowym morzem Tulumu.<br />
 Według współczesnych badaczy, Coba w czasach świetności Majów była największym ich miastem. Powstała wcześniej niż Chichen Itza, a najlepszy jej okres przypadał na lata 600 n.e. do 900 n.e. Zajmowała wtedy powierzchnię 50 km kw., na której żyło około 40 tysięcy osób. Największą zagadką dla archeologów jest podobieństwo Coby do odległego o kilkaset kilometrów Tikalu znajdującego się w Gwatemali, a nie do położonych na Jukatanie innych miast Majów. <br />
 WODA! Pamiętaj o wodzie&#8230; Moja nowa mantra nie pozwala mi o sobie zapomnieć. Chcąc zobaczyć większość z dostępnych budowli czeka nas kilkukilometrowy spacer po dżungli. Istnieje możliwość wypożyczenia roweru, ale ja zdecydowanie wolę spacer. Kupuję więc kilka butelek i ruszamy przed siebie! Nie mogę uwierzyć, w samym środku dżungli, odnajdujemy pozostałości starożytnej cywilizacji. Coba &#8211; typowe miasto – ośrodek ceremonialny, polityczny i targowy dla otaczających go rolniczych osad.<br />
 Po kilku minutach trafiamy do pierwszego kompleksu zwanego Templo de las Iglesias &#8211; Świątynia Kościołów. Okazała piramida – świątynia ze stromymi schodami, labirynty komnat, boisko do gry w pelotę. To właśnie tu skupiało się życie religijne Majów.<br />
 Wszędzie pełno pozostałości po pradawnej cywilizacji. W dżungli roi się od kamiennych szlaków. Zbaczamy z tego najbardziej obleganego, by dotrzeć w zaciszne miejsce. Stele i ołtarze zdobiono rzeźbieniami przedstawiającymi daty, opowieści oraz kunsztownie wykonane figury ludzi i bogów. Mała świątynia ukryta w gęstwinach przyciąga jak magnes. Nie mogę oderwać oczu od jej schodów. Ponieważ wokół panuje cisza, szum drzew i słońce spektakularnie pobudzają zmysły. Oczyma wyobraźni cofam się o kilkaset lat do czasów, kiedy to miejsce tętniło życiem. Co mogło być przyczyną tak nagłej i tajemniczej zagłady? Niestety drzewa, kamienie i wszystko wokół milczą jak zaklęte. Tajemnica pozostanie tu na zawsze.<br />
 Cieszę się, że mamy dużo czasu na spacer. Pośpiech i tempo innych turystów zupełnie nas nie dotyczy. Powoli docieramy tam, gdzie pędzi cały tłum. Moim oczom ukazuje się niesamowity widok. Sięgająca nieba, najwyższa na Jukatanie Nohoch Mul &#8211; Wielka Piramida Majów. 42 metry, 120 stopni kusi wszystkich! Ponieważ wspinaczka jest dozwolona, zaczynamy wyścigi. O, jak dobrze, że kondycja dopisuje. Nagrodą za pokonanie stromych stopni jest przepiękny widok, jaki roztacza się ze szczytu Nohach Mul. Gdzie wzrokiem nie sięgnąć – dżungla. Nieliczne wierzchołki innych, znacznie mniejszych świątyń idealnie urozmaicają ten widok. Zostaję tutaj! Wiatr i słońce, spokój i cisza&#8230; Nie potrzeba mi więcej.</p>
<p><strong>Zapomnisz o wszystkim, liczyć się będę tylko ja…</strong><br />
 Z nieba leje się żar. Mam ochotę natychmiast wskoczyć do wody. No cóż, mówisz i masz. W drodze powrotnej zatrzymujemy się przy Grand Cenote. Idealnym miejscu na ochłodę.<br />
 Na półwyspie źródeł słodkiej wody należy szukać w podziemnych jaskiniach wypełnionych krystalicznie przejrzystą wodą. Cenotes to naturalne studnie, wyżłobione w wapiennych skałach, połączone z systemem wód podziemnych. <br />
 Ze względu na ograniczone opady i brak rzek, cenotes były dla Majów podstawowym źródłem wody przez cały rok. Duże miasta, takie jak Chichén Itzá budowano więc wokół tych naturalnych studni. Niektóre z nich pełniły również ważną rolę rytualną, związaną z kultem boga deszczu i wody Chaaka. Wierzono, że studnie te prowadzą w zaświaty. Dokonywano również ofiar z ludzi.<br />
 Na Jukatanie odkryto ponad 6.000 cenotes! Którą wybrać. Trudna decyzja. Każda kusi swoim pięknem, ochłodą i gwarancją niezapomnianych wrażeń. Do większości z nich łatwo dotrzeć, od ilości znaków boli głowa. <br />
 Łączy je wspólna nazwa, ale w rzeczywistości każda cenote różni się od siebie. Niektóre wyglądają jak naturalne baseny z lustrem wody znajdującym się na poziomie gruntu. Inne to głębokie studnie z wodą ukrytą kilkadziesiąt metrów poniżej. Znaczna cześć jest całkowicie otwarta i skąpana w słońcu. Większość, choć nie wszystkie, jest fragmentem rozległego systemu jaskiń, kryjącego się pod powierzchnią Jukatanu. Wybieramy tą największą.<br />
 Zejście do cenote jest bardzo efektowne. Drewniany podest i drabina ukryta wśród zarośli rozbudzają moją wyobraźnię. Zakładam maskę do nurkowania, kilka głębszych wdechów i wskakuję do wody. Z każdej strony otaczają mnie piękne formacje skalne. Stalaktyty, stalagmity, kryształy. Czasami w skałach znaleźć można skamieniałości. <br />
 Jak zaczarowana płynę za małym żółwiem. Oddalam się coraz bardziej od wejścia do jaskini. Bez profesjonalnego sprzętu dalej nie popłynę. Jeszcze przez chwilę wodzę wzrokiem za małym stworzeniem, który zwinnie odpływa w nieznanym mi kierunku. Moją uwagę przyciąga ławica kolorowych rybek. Czas się zatrzymał, tak zrelaksowana nie byłam już dawno. Dzisiejszej nocy będę spała wyśmienicie. <br />
 Na zakończenie pełnego wrażeń dnia decydujemy się na kolację w lokalnej restauracji. Zapowiada się wspaniała uczta. Duży wybór świeżych owoców morza, wesoła obsługa i najlepsza margarita, tylko potwierdzają moje przeczucia.</p>
<p><strong>Będziesz tańczyć, jak Ci zagram..</strong><br />
 Docieramy do centrum Cancun późnym popołudniem. Mam wrażenie, że jestem w Las Vegas. Wszystkie hotele, atrakcje turystyczne krzyczą do mnie, zapraszają. Przepych, ogrom budowli. Wszystko po to, by zaspokoić każdą zachciankę. Po zameldowaniu się w hotelu, odświeżeniu, postanawiamy zjeść kolację. Odwieczny problem każdego turysty, gdzie pójść, co wybrać, aby była to najlepsza oferta. Pomocny jak zawsze okazuje się internet. Bazując na opiniach poprzedników, kierujemy się do lokalnego baru. Moja margarita podana jest w największym, jaki kiedykolwiek dane było mi widzieć, kieliszku. Smakuje wybornie. Mój apetyt się wyostrza. Zamawiamy tacos oraz pyszną sałatkę z krewetkami i marynowaną rybą. Jestem w kulinarnym niebie. Noc zapowiada się wyśmienicie. To nic, że pełno tu turystów. Jest głośno! Lokalne knajpy wzajemnie próbują się zagłuszyć. Radosny nastrój udziela się wszystkim. Dzisiaj nawet lokalni sprzedawcy pamiątek nie przeszkadzają mi tak bardzo. Wszystko w koło ma swój urok. Kolację kończę z błogim uczuciem pełnej satysfakcji. <br />
 Spacer! Rozglądnijmy się trochę! Znajdźmy miejsce by potańczyć, poszaleć… Jak w Vegas. Kolorowe neony, barwne stroje. Wszystko przyciąga i kusi. Wchodzimy do niepozornie wyglądającego baru. Niepozorny z zewnątrz okazuje się jedną z najlepszych imprez, w jakich dane było mi uczestniczyć. Tequila, salsa, tłum wesołych i uśmiechniętych ludzi. Dajemy się porwać muzyce…</p>
<p><strong>A wszystko to, by stracić dla Ciebie głowę&#8230;</strong><br />
 Budzę się w raju. Do szczęścia niczego mi nie brakuje. Decyduję się na spacer. Nim dotrę nad wodę, postanawiam zwiedzić archeologiczne ruiny. Miejsce nie robi na mnie większego wrażenia po wizycie w Coba. Nie spodziewam się zastać tu niczego niezwykłego, niemniej jednak ciekawość bierze górę. Szybki spacer po parku, wśród niewielkich ruin nie zajmie mi dłużej niż 20 minut. Jest wcześnie, a słońce już daje się we znaki. Chwila moment, czy ja dobrze widzę? Wielka iguana wygrzewa się na murach dawnej świątyni. Może jednak będzie to ciekawe doświadczenie. Nigdy wcześniej nie stałam oko w oko z taką wielką jaszczurką. Jak się okazuje, jest ich pełno. Gdzie nie spojrzeć, nieruchome iguany. Jestem w szoku. Robię kolejne zdjęcia. Nie spodziewałam się takiej atrakcji. Bardzo się cieszę, iż zdecydowałam się tu przyjść. <br />
 Najwyższy czas na biały piasek i turkusową wodę. Plaża ciągnie się w nieskończoność. Jest dostępna dla wszystkich. Kurorty konkurują między sobą ilością dostępnych atrakcji, kolorem parasoli, muzyką i wszystkim, co może kusić wczasowiczów. <br />
 Kolor wody hipnotyzuje. Idę jak zaczarowana w jej kierunku. Widok zapiera dech w piersiach. Nie jestem w stanie odwrócić wzroku. Siadam na cudownie białym, pudrowym piasku. Zapominam o całym świecie. Słońce i szum fal przenoszą mnie w inny wymiar… Zagadka, chwila jakąś zagadkę miałam rozwiązać… Majowie, upadek cywilizacji&#8230; Myśli uciekają. Tracę głowę, poczucie czasu, rzeczywistości. Witaj w raju moja droga!</p>
<p style="text-align: right;"><strong>Tekst: Justyna Szczurek<br />
 Fot. Michael Sobeck</strong></p>
<p style="text-align: center;"><strong>***</strong></p>
<p><strong><img class="alignleft size-full wp-image-22769" title="IMG_0579" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/01/IMG_0579.jpg" alt="" width="150" height="150" />Justyna Szczurek </strong>- rodowita Krakowianka, włóczykij, który jest ciągle w biegu i planuje kolejne wyprawy.  Nie wyobraża sobie życia bez walizki, dobrej książki, aparatu, pisania i jedzenia. Nieustannie fotografuje otaczający ją świat i  przelewa na papier wszystko to, czego doświadcza podczas podróży. Instynkt podróżnika ponownie zaprowadził ją na inny koniec globu, tym razem do Meksyku, gdzie mieszka i pracuje. Co ją do tego pchnęło &#8211; ciekawość, miłość do TACOS i Mariachi czy może praca? Ciągle szuka odpowiedzi.  Jaki jest jej przepis na życie? Szczypta szaleństwa, intuicja, upór godny największego osła, wielki uśmiech i pozytywne myśli &#8211; tylko tyle i aż tyle.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/jukatan-byc-zagadka-byc-kobieta/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Na walizkach: Kuba – podróż za jeden uśmiech cz. 2</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-kuba-%e2%80%93-podroz-za-jeden-usmiech-cz-2/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-kuba-%e2%80%93-podroz-za-jeden-usmiech-cz-2/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 04 Dec 2017 19:11:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Makos</dc:creator>
				<category><![CDATA[po świecie]]></category>
		<category><![CDATA[Justyna Szczurek]]></category>
		<category><![CDATA[Kuba]]></category>
		<category><![CDATA[Na walizkach]]></category>
		<category><![CDATA[podróż]]></category>
		<category><![CDATA[za jeden uśmiech]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=25181</guid>
		<description><![CDATA[Poranny spacer, nogi same niosą mnie tam gdzie wczoraj skończyłam. Plaza Vieja czyli Plac Stary jako jeden z pierwszych został stworzony na planie prostokąta. Miejsce spotkań i wspólnej zabawy. Obecnie w wielu odrestaurowanych kamienicach mieszczą się restauracje i bary, jak również galerie sztuki. Ciekawe. Z głową w chmurach spaceruję i przyglądam się przechodniom. Przepełnia mnie uczucie radości i spokoju. Tego mi było trzeba. A co powiesz na cygaro?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Słowo się rzekło. Ruszam w stronę Kapitolu i pobliskiej fabryki Cygar Partagas. Zapowiada się kolejne, leniwe popołudnie! Kapitol jest piękny! Budynek powstał w 1926 roku i do 1959 pełnił rolę siedziby parlamentu Kuby. Obecnie znajduje się tam centrum kongresowe, otwarte dla turystów. Ale co kto lubi. Renesansowy obiekt przypomina mi Waszyngtoński Kapitl, a może Bazylikę Świętego Piotra w Rzymie? Sama nie wiem. Jest piękny, taki majestatyczny. Zaraz obok znajduje się znana fabryka cygar! Tam kieruje moje kroki. Zaraz, zaraz, ile to cygar powinnam kupić? Przede wszystkim jedno! Dla siebie!</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-25175" title="Kuba7" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/12/Kuba7.jpg" alt="" width="587" height="587" /></p>
<p><strong>Jeszcze jeden zachód…</strong></p>
<p>Paseo de Marti, zwana potocznie Prado jest jednym z moich ulubionych deptaków. Drzewa dają przyjemny cień, a murowane ławki po obu stronach służą lokalnym jako użyteczne straganiki z pamiątkami. Deptakiem Prado dojdziemy do Maleconu oraz Castillo de San Salvador de la Punta – pięknej fortecy z parkiem, skąd można podziwiać po drugiej strony kanału Castillo de los Tres Reyes Magos del Morro (w skrócie El Morro). Widok jest olśniewający. Jednak moim celem jest sam Malecon. Kilkukilometrowy bulwar nadmorski, uznawany przez mieszkańców Hawany za najpiękniejszą promenadę świata. Wiedzie on do Miramaru, dzielnicy willowej z pałacami i ogrodami przedrewolucyjnych milionerów. Brzmi kusząco, ale ja zostaje. Siadam na wysokim murku i jak oczarowana podziwiam zachód słońca. Błogo… jutro plaża, coś lokalnego. Ale to dopiero jutro…</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-25172" title="Kuba4" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/12/Kuba4.jpg" alt="" width="691" height="253" /></p>
<p><strong>W stronę słońca</strong></p>
<p>Spontanicznie, po paru dniach w Havanie decyduje się na kilkudniową wycieczkę w głąb wyspy. Trynidad, jak to egzotycznie brzmi! Przed obiadem docieramy do celu, jednego z najstarszych i najpiękniejszych miast na Kubie. Uznawane za perłę architektury kolonialnej, położone jest w prowincji Sancti Spiritus. Liczy mniej więcej 70 tys. mieszkańców. Miasto założone w 1514 roku przez jednego z hiszpańskich konkwistadorów Diego Velasquez de Cuellar, który dość niechlubnie wpisał się w historię wyspy, a mianowicie, przyczynił się do całkowitego wytępienia Indian na wyspie. Trinidad początkowo miał być osadą poszukiwaczy złota. Choć złotego kruszcu nie odnaleziono, miasto bardzo szybko zyskało na znaczeniu, dzięki powstającym wokół plantacjom trzciny cukrowej. Dziś trzcina cukrowa i cukrownie poszły nieco w zapomnienie, na wyspie zostały zaledwie 42. z nich. Zaledwie?!</p>
<p>Lenistwo! Tylko tyle mam w planach! Spacerować, jeść i plażować! Dziś zacznijmy od tego pierwszego. W ostatniej chwili gospodyni pyta o kolację! Przysmakiem lokalnym są homary. Nieśmiało pytam, czy jest szansa, aby po powrocie skosztować jednego. Kobieta patrzy na mnie jak na ufoludka. Zaraz co ja powiedziałam? Poprawiam się, a ta wybucha śmiechem! Oczywiście! Będzie na kolacje homar. Kobiecina wystraszyła się na chwilę, iż zażyczę sobie czegoś bardziej wyszukanego. Homar to jej specjalność. Umawiamy się na godzinę posiłku i ruszam przed siebie.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-25166" title="Kuba 10" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/12/Kuba-10.jpg" alt="" width="671" height="503" /></p>
<p>Centralnie położony Plaza Major skupia wokół siebie najważniejsze zabytki, takie jak barokowa katedra, oraz były klasztor świętego Franciszka z charakterystyczną dzwonnicą. Jednak najpiękniejsze w mieście są zwykłe uliczki, czyste i kolorowe, które jak nic innego oddają klimat Kuby. Tracę poczucie czasu, tracę głowę, zapominam o troskach i złamanym sercu. Godzinami wędruje uliczkami Trynidadu a dobry humor nie opuszcza mnie ani na chwilę. Może jutro wybiorę się na plażę, może na wędrówkę. Kto to wie. Pomyślę jutro.</p>
<p><strong>Jedna z najlepszych chwil!</strong></p>
<p>Docieram do Havany późnym popołudniem. Mam tylko chwilę nim ruszę na koncert. Jak szalona biegnę pod prysznic. I tak za chwilę będę lepić się od potu, ale nic to! Oni na mnie czekają! Będą grać tylko dla mnie! OK, OK, fantazja cię ponosi! Zimna woda zmywa pył. W przelocie łapię wodę, jakiś owoc i już jestem przed budynkiem. Na szczęście rowerowych taksówek tu pełno, więc bez problemu docieram na miejsce zbiórki. Przypadkowe osoby, przypadkowy koncert… a może nie! Może właśnie wszystko jest idealnie rozegrane w czasie. Nawet lokalny autobus, pełen wesołych Kubańczyków pojawia się przed nami jak na zawołanie. Wszyscy zmierzają w tym samym kierunku! Mijamy Plac Rewolucji, wesoło mkniemy na lokalny stadion! Ależ emocje! Zwariowałam.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-25174" title="Kuba6" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/12/Kuba6.jpg" alt="" width="864" height="193" /></p>
<p>Kilka dni temu z wizytą na Kubie był sam Barack Obama, ale to już przeszłość. Dziś wszyscy mówią tylko o darmowym koncercie The Rolling Stones. Nie, to nie dzieje się naprawdę! Ja tu jestem, wśród tłumu tysięcy Kubańczyków i turystów. Bawiąc się wyśmienicie w takt muzyki legendy rocka uśmiecham się do samej siebie. Łza szczęścia, może dwie. Nie mogę uwierzyć jak pięknie spełnia się jedno z moich największych marzeń!</p>
<p><em>But Angie, Angie, ain’t it good to be alive?<br />
 Angie, Angie, they can’t say we never tried…</em></p>
<p style="text-align: center;"><em><img class="aligncenter size-full wp-image-25171" title="Kuba3" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/12/Kuba3.jpg" alt="" width="671" height="503" /></em></p>
<p><strong>Konkluzja i taki mój happy end*</strong></p>
<p>Nie zawsze trzeba mieć plan! Dużo już było powiedziane o Kubie! Jak jest, co zwiedzać, gdzie jechać, czego unikać. Dwie waluty, pułapki na turystów, 10 TOP miejsc do zwiedzenia – a ja na to jak na lato. Dla tych trochę zakręconych, ciekawskich i odważnych. Raz w życiu spakuj plecak, walizkę. Wsiądź do pociągu, samochodu i rusz przed siebie, w kierunku, który w danej chwili wyda Ci się odpowiedni. Nie zawsze trzeba wiedzieć dokąd się zmierza. Odrobina szaleństwa, otwarty umysł i ten głód przygody. Uśmiech pomaga, logika i rozwaga strzegą. Przygoda życia – być może właśnie jest przed Tobą! Powodzenia, trzymam kciuki!</p>
<p style="text-align: right;"><strong>Tekst i zdjęcia: Justyna Szczurek</strong></p>
<p style="text-align: right;"><strong><a href="http://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-kuba-–-podroz-za-jeden-usmiech-cz-1/">Na walizkach: Kuba – podróż za jeden uśmiech cz. 1</a></strong></p>
<p>*Szczegółami praktycznymi z każdym chętnie się podzielę. Pisać, pytać, planować, podróżować – do tego Was gorąco zachęcam i podaję swój adres email: <strong><a href="mailto:tacoswanted@gmail.com">tacoswanted@gmail.com</a> <img src='https://www.eksmagazyn.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </strong></p>
<p style="text-align: center;"><strong>Czekam na Wasze wiadomości.</strong></p>
<p style="text-align: center;"><strong>***</strong></p>
<p><strong><img class="size-full wp-image-22769 alignleft" title="Justyna Szczurek" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/01/IMG_0579.jpg" alt="" width="268" height="268" />Justyna Szczurek –</strong> rodowita Krakowianka, włóczykij, który jest ciągle w biegu i planuje kolejne wyprawy.  Nie wyobraża sobie życia bez walizki, dobrej książki, aparatu, pisania i jedzenia. Nieustannie fotografuje otaczający ją świat i  przelewa na papier wszystko to, czego doświadcza podczas podróży. Instynkt podróżnika ponownie zaprowadził ją na inny koniec globu, tym razem do Meksyku, gdzie mieszka i pracuje. Co ją do tego pchnęło – ciekawość, miłość do TACOS i Mariachi czy może praca? Ciągle szuka odpowiedzi.  Jaki jest jej przepis na życie? Szczypta szaleństwa, intuicja, upór godny największego osła, wielki uśmiech i pozytywne myśli – tylko tyle i aż<strong> </strong>tyle.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-kuba-%e2%80%93-podroz-za-jeden-usmiech-cz-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Na walizkach: Kuba – podróż za jeden uśmiech cz. 1</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-kuba-%e2%80%93-podroz-za-jeden-usmiech-cz-1/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-kuba-%e2%80%93-podroz-za-jeden-usmiech-cz-1/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 04 Dec 2017 19:04:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Makos</dc:creator>
				<category><![CDATA[po świecie]]></category>
		<category><![CDATA[Justyna Szczurek]]></category>
		<category><![CDATA[Kuba]]></category>
		<category><![CDATA[Na walizkach]]></category>
		<category><![CDATA[podróż]]></category>
		<category><![CDATA[za jeden uśmiech]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=25180</guid>
		<description><![CDATA[Tak, właśnie za jeden! Bo los postanowił sprawić mi największą niespodziankę. Uśmiechnąć się do mnie w najmniej oczekiwanym momencie. Beczeć nie będę! Nie dam się! Wsiadam w samolot i o złamanym sercu zapomnę! Rum, cygara, plaża, słońce, kubańskie rytmy i kto wie co jeszcze!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Co tu dużo mówić, od dziecka marzyłam o wyprawie na Kubę. Z niedowierzaniem słuchałam opowieści o wyspie. Moja wyobraźnia pracowała na najwyższych obrotach. Każdą wiadomość, informację chłonęłam jak gąbka. Nie wiem dlaczego, ale tajemnicza Kuba stała się moją obsesją. OBSESJĄ! Od zawsze chciałam tam dotrzeć! W końcu się udało! Rzeczywistość przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Jak nigdy, jestem pewna, że jeszcze tam wrócę!</p>
<p><strong>Rumu szum&#8230;</strong></p>
<p>To uczucie kiedy ruszasz przed siebie i wiesz, że czeka cię wspaniała przygoda! Niepowtarzalna mieszanka uczuć! Adrenalina napędza każdy krok. Euforia i ekscytacja łapią nas w swoje najsłodsze sidła. Już wiem że jestem stracona…</p>
<p>Tym razem podekscytowanie i uśmiech towarzyszyły mi 24h na dobę od momentu zakupu biletów. Tydzień wielkanocny! Utknęłam na projekcie w Meksyku, wystawiona do wiatru, ze złamanym sercem. Oj, sama wpakowałaś się w takie maliny, sama sobie pomagaj! Wszyscy świętują! Czas rodzinnych spotkań, refleksji a ja… działaj, działaj zajmij myśli. Kilka dni wolnego od wszystkiego i wszystkich. Zapomnę, głupie serce – ciebie też wyleczymy. Kuba! Tak Kuby mi trzeba! Blisko i bezpośrednio, czasu wystarczająco dużo, by zwiedzić, pokochać! Dlaczego by nie!</p>
<p>Standardowo – planu brak! Spontanicznie, z biletem w ręku stawiam się na lotnisku!</p>
<p><strong>Chwila moment, jak to było? </strong></p>
<p>Hm…. Wiza? Jaka wiza?! No tak, nie sprawdziłam czy jej potrzebuję. Meksyk! Dosłownie i w przenośni, bo stąd wylatuje i w takim stanie się znajduję. Co mnie podkusiło, aby zlekceważyć aspekt wizy? Na szczęście dla mnie okazuje się, że mogę ją uzyskać na lotnisku przed wylotem. Tutaj polecam każdemu odrobinę przygotowań. Zaoszczędzicie sobie stresu.</p>
<p>Wszystkie załatwienia trwają mniej niż 15 minut. Spokojna już i zadowolona wsiadam na pokład samolotu. 2h lotu i docieram do celu.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-25169" title="Kuba1" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/12/Kuba1.jpg" alt="" width="671" height="503" /></p>
<p>Kuba jest największą wyspą na Morzu Karaibskim i jedną z większych na świecie. W 1492 została odkryta przez Krzysztofa Kolumba. Za względu na swój kształt często nazywana El Caiman lub El Crocodrilo – taki hiszpański krokodyl. Mój krokodyl na tych pare dni! Historia wyspy jest bardzo burzliwa, pełna rewolucji i zwrotów akcji. Będący u władzy od 1959 roku Castro wraz z Che Guevara praktycznie zupełnie odcięli Kubę od świata, w szczególności od USA. W rezultacie wielu mieszkańców popadło w skrajne ubóstwo. Wzmocniły się natomiast darmowa służba zdrowia oraz system edukacji. Dopiero od 2010 roku na wyspie zaczęły zachodzić zmiany ułatwiające ludziom życie. Wśród nich między innymi możliwość sprzedaży/kupna domu czy nowszego samochód, możliwość podróżowania czy posiadania telefonów komórkowych. Kubańczycy mogą mieć również swoje małe biznesy. Słynne casas particulares – czyli pokoje gościnne dla obcokrajowców (oznaczone niebieską kotwicą) lub lokalnych (czerwona kotwica), a także własne restauracje!</p>
<p>Z lotniska do centrum Havany docieram starą Warszawą. Dziadek byłby dumny z mojego wyboru! Auto majestatycznie sunie ulicami wielkiego miasta. Jestem w siódmym niebie! Tylko mnie zachwyca ta stara Warszawa. Trudno się dziwić, przecież przyleciałam z miasta, gdzie po drogach poruszają się tylko nowe auta. A tu? Tu czas zatrzymał się w innej epoce. Taka ciekawostka, potwierdzona osobiście.  Kuba to miejsce, gdzie dziś można spotkać najwięcej naszych polskich maluszków, które dalej są w użyciu. Kubańczycy nazywają je polaquito, ze względu na ich małe rozmiary. Muszę przyznać, że na widok malucha robiło się sentymentalnie.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-25178" title="Kuba12" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/12/Kuba12.jpg" alt="" width="671" height="503" /></p>
<p>Jak zaczarowana rozglądam się po ulicach. Ilość zabytkowych, pięknych aut jest niesamowita. Zostawiam walizkę u moich gospodarzy i ruszam na spacer! Gdzie? Przed siebie, jak zawsze!</p>
<p><strong>Havana praktycznie, zobaczyć i pokochać&#8230; </strong></p>
<p>Zacznijmy jednak od kasy. Pomimo wszystkich zmian, na Kubie nadal funkcjonują dwie waluty: peso convertible (CUC) dla turystów i peso cubano (CUP) dla Kubańczyków, 1EUR=1,20 CUC, 1CUC=26CUP (mniej więcej). Ponieważ USD obłożone są 10% podatkiem na Kubę najlepiej zabrać EUR. Karty kredytowe akceptowane są tylko w dużych hotelach i sklepach w miejscowościach turystycznych, wydane przez banki bez udziału kapitału amerykańskiego.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-25177" title="Kuba8" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/12/Kuba8.jpg" alt="" width="691" height="210" /></p>
<p>Spod Kapitolu ruszam uliczkami, jak mi się wydaje, w stronę morza. Przecinam starą część miasta (tzw. Havana Vieja), gdzie gubię się na kolejnych kilka godzin. Każdy budynek, zabytek przyciąga moją uwagę. Zaopatrzona w prowizoryczną mapę próbuję podążać logicznie zaplanowanymi trasami. Zupełnie mi się to nie udaje! Gdzie nie spojrzę ludzie wiecznie stoją w jakiś kolejkach: a to do banku, a to do kantoru, a to do telefonu. Wszędzie! Mijam hotel Ambos Mundos, który w latach trzydziestych był domem Ernesta Hemingway przez kolejnych 7 lat!  Każdy ciekawski do dziś za 2 CUC może obejrzeć jego pokój lub na ostatnim piętrze wypić jego ulubiony napój! Całe 3 CUC za mojito! Ot co! Zagorzali fani zaraz po wizycie w hotelu pędzą jeszcze do jego ulubionego baru (La Floridita), moim zdaniem – mocno przereklamowanego. Ale to już każdy powinien sam ocenić.</p>
<p>Przecinając Plaza de Armas, czyi Plac Broni stanowiący centrum Starego Miasta, idę przed siebie. Znów zbaczam z wcześniej opracowanej trasy. Ponieważ z Plaza de Armas jest bardzo blisko do Placu Katedralnego i Katedry San Cristobal, postanawiam zmodyfikować swój plan. Plac otoczony jest zabytkowymi kamienicami z górującą nad nimi katedrą. W kamienicach stojących wokół placu  obecnie mieszczą się muzea, sklepy i restauracje. Najpopularniejsze, przeludnione i zatłoczone miejsce! Zdecydowanie uciekam!</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-25179" title="Kuba14" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/12/Kuba14.jpg" alt="" width="671" height="503" /></p>
<p>Wracamy na Plaza de Armas i wychodząc prawą uliczką w stronę nabrzeża kieruje się w stronę Placu św. Franciszka z Asyżu. Jeden z najstarszych placów i najbardziej uroczych zakątków miasta. Dzięki pracom renowacyjnym rozpoczętym pod koniec lat 90., większość budynków otaczających Plaza de San Francisco de Asis i sam kościół, gruntownie odnowiono. Dookoła znajdują się kawiarenki, a na samym placu wzrok przyciąga biała fontanna. Po północnej stronie stoi niewielki kiosk informacji turystycznej. Na ławeczce siedzi tu również nasz Chopin i czeka na to, by zrobić sobie z nim zdjęcie. Zauważam go dopiero w ostatniej chwili.</p>
<p>Spacerów nocą nie polecam. Nie wszystkie uliczki są dobrze oświetlone. Wybrzeże i deptak to co innego, ale ostrożnie i roztropnie! O kieszonkowców tutaj nie trudno! Na dziś to tyle. Czas na mojito, jutro znów tu wrócę. Może inną uliczką ale wrócę.</p>
<p style="text-align: right;"><strong>Tekst i zdjęcia: Justyna Szczurek</strong></p>
<p style="text-align: right;"><strong><a href="http://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-kuba-–-podroz-za-jeden-usmiech-cz-2/">Na walizkach: Kuba – podróż za jeden uśmiech cz. 2</a></strong></p>
<p style="text-align: center;"><strong>*** </strong></p>
<p><img class="size-full wp-image-22769 alignleft" title="Justyna Szczurek" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/01/IMG_0579.jpg" alt="" width="214" height="214" />Justyna Szczurek – rodowita Krakowianka, włóczykij, który jest ciągle w biegu i planuje kolejne wyprawy.  Nie wyobraża sobie życia bez walizki, dobrej książki, aparatu, pisania i jedzenia. Nieustannie fotografuje otaczający ją świat i  przelewa na papier wszystko to, czego doświadcza podczas podróży. Instynkt podróżnika ponownie zaprowadził ją na inny koniec globu, tym razem do Meksyku, gdzie mieszka i pracuje. Co ją do tego pchnęło – ciekawość, miłość do TACOS i Mariachi czy może praca? Ciągle szuka odpowiedzi.  Jaki jest jej przepis na życie? Szczypta szaleństwa, intuicja, upór godny największego osła, wielki uśmiech i pozytywne myśli – tylko tyle i aż tyle.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-kuba-%e2%80%93-podroz-za-jeden-usmiech-cz-1/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Na walizkach: Po drugiej stronie tęczy…</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-po-drugiej-stronie-teczy/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-po-drugiej-stronie-teczy/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 30 Sep 2017 11:14:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Makos</dc:creator>
				<category><![CDATA[po świecie]]></category>
		<category><![CDATA[Berlin]]></category>
		<category><![CDATA[Justyna Szczurek]]></category>
		<category><![CDATA[Na walizkach]]></category>
		<category><![CDATA[Porto]]></category>
		<category><![CDATA[Tokio]]></category>
		<category><![CDATA[wakacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=24663</guid>
		<description><![CDATA[Wyprowadzić z równowagi, doprowadzić do szału, praktycznie zepsuć wakacje bliskiej osobie – udało wam się to kiedyś? Bo mi tak… Prawie za każdym razem, kiedy nie podróżowałam sama. Katastrofy, kłótnie, płacz i zgrzytanie zębami – to moja specjalność. Podróżowanie ze mną stanowi nie lada wyzwanie.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jak podróżować by odpocząć? Jak wrzucić na luz i nie dać się emocjom? Oddałabym wiele, aby poznać ten sekret, czy mi się udało? Pożyjemy, zobaczymy.</p>
<p><strong>Jak było? Jak w zegarku..</strong></p>
<p>Przesadna perfekcja. Wakacje zaplanowane co do minuty. Plan zwiedzania, plan atrakcji, plan na czas wolny, plan posiłków… plan na wszystko! Zegarek w ręce, stres… Oto mój przepis na udaną wakacyjną katastrofę! GOTOWE.</p>
<p>A było to mniej więcej tak:</p>
<p><strong>Tokio</strong> – środek dnia, środek ulicy a my na siebie wrzeszczymy. Pierwszy raz widzę moją przyjaciółkę wyprowadzoną z równowagi. Jej łzy w oczach mówią mi wszystko. Przegięłam! Od rana biegamy jak wariatki, by jak najwięcej zobaczyć. Kolejna atrakcja odhaczona! Muszę się opamiętać. Jej słowa działają jak zimny prysznic. Przecież nie musimy tak pędzić. Trochę wolniej, spokojniej.Siadamy na najbliższej ławce. Kilka wdechów. Serdeczny uścisk, tyle trzeba, by dobry nastrój wrócił. Słucham uważnie słów przyjaciółki. Masz rację moja droga. Wakacje są po to, by odpocząć, poczuć klimat miejsca. Zróbmy jak mówisz…</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-24665" title="Tokio" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/09/Tokio.jpg" alt="" width="755" height="503" /></p>
<p>Seria przypadków, dziwnych zdarzeń i oto jesteśmy po drugiej stronie miasta. Ruin świątyni jak nie ma, tak nie było. Przed nami wieża Eiffla. Cholera jak to możliwe, iż po 30-minutowej jeździe metrem wróciłyśmy na stary kontynent. Wertuje przewodnik jak szalona. OK, zgadza się. Mamy tutaj taką atrakcję. Winda na jej szczyt mknie jak szalona. Z góry roztacza się niezapomniany widok. Lepiej być nie mogło! Dziękuję.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-24666" title="tok1" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/09/tok1.jpg" alt="" width="503" height="503" /></p>
<p><strong>Berlin – </strong>no proszę! Ile można? Przecież umawiałyśmy się że o 11 zaczniemy zwiedzać. A my dalej przy kawie, dalej rozmawiamy. Zaczynam marudzić. Prośby i groźby nie pomagają. Żadna się nie rusza. A ja już chciałabym być na miejscu. W końcu siostra nie wytrzymuje i jasno daje mi do zrozumienia, żebyśmy najpierw wypiły kawę. Chwila! Moment! Po co ten cały stres. Przecież ja tylko chcę, abyśmy jak najwięcej zobaczyły.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-24667" title="berlin" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/09/berlin.jpg" alt="" width="691" height="461" /></p>
<p><strong>Monterrey</strong> – zabije Cię, zwariowałaś. Czy ty zawsze musisz postawić na swoim? Przecież mówiłam Ci, że nie cierpię spacerować, wspinać się czy wędrować. Nie obchodzi mnie co jest na szczycie, wracam! Ups, ona nie żartuje. Mogłam wcześniej zapytać. Wiem, że widok z góry przyprawi ją o zawrót głowy. Ale to dopiero za 3 godziny. Może lepiej, żeby szła przede mną.</p>
<p>No cóż pomilczeć we dwoje też fajnie. Przecież zdobędziemy najwyższy szczyt w okolicy – Copete de Águilas (2200m). Od godziny idziemy, nastrój się zmienia i chyba jej przeszło. Pomilczę jeszcze.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-24668" title="Meksyk" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/09/Meksyk.jpg" alt="" width="864" height="257" /></p>
<p>Docieramy na szczyt i widzę jej łzy. Wiem, że przesadziłam. Nic na siłę. Ale tak bardzo chciałam jej pokazać świat moimi oczyma. Czy warto? Mówi, że tak.</p>
<p><strong>Porto</strong> – przebieram nogami, dlaczego zwalniamy. Przecież tutaj nic nie ma. Mała kawiarnia na uboczu. Zatrzymujemy się na kawę! Gwar rozmów, żadnych turystów. Gdzie my jesteśmy? Nawet nie zauważyłam kiedy zeszliśmy z planowanej trasy. Siadamy. Podwójne espresso. Rozmowa pochłonęła mnie bez reszty.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-24669" title="Porto" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/09/Porto.jpg" alt="" width="674" height="504" /></p>
<p>Tak mijają godziny. Czuję się jak w domu. Czy to za sprawą towarzystwa czy magicznego miejsca?</p>
<p>I wtedy mój przyjaciel udziela mi najlepszej rady. Bo widzisz, mój przepis na udane wakacje jest prosty. Daj się ponieść nogom, gdzie nie planowałaś. Porzuć plan, usiądź na chwilę, może dwie. Odpocznij. Weź głęboki oddech, zobacz co jest obok! Bo widzisz, chodzi o to, by poczuć klimat danego miejsca. Zabytki nie uciekną. Muzea, kościoły pewnie tu będą. Usiądźmy, porozmawiajmy…</p>
<p>Dało do myślenia.</p>
<p><strong>Jak jest po drugiej stronie tęczy…</strong></p>
<p>Z przewodnikiem czy bez. Odhaczając lub olewając. Jedno jest pewne podróże kształcą i to lubię w nich najbardziej. Najważniejsze, by w tym wszystkim nie stracić głowy. Znaleźć swój sposób na udane wakacje. Cieszyć się chwilą! Tu i teraz bez względu na to, czy jesteśmy na wakacjach czy w pracy. Takie proste.</p>
<p style="text-align: right;"><strong>Tekst i zdjęcia: Justyna Szczurek</strong></p>
<p><strong><img class="size-full wp-image-22769 alignleft" title="Justyna Szczurek" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/01/IMG_0579.jpg" alt="" width="335" height="335" />Justyna Szczurek –</strong> rodowita Krakowianka, włóczykij, który jest ciągle w biegu i planuje kolejne wyprawy.  Nie wyobraża sobie życia bez walizki, dobrej książki, aparatu, pisania i jedzenia. Nieustannie fotografuje otaczający ją świat i  przelewa na papier wszystko to, czego doświadcza podczas podróży. Instynkt podróżnika ponownie zaprowadził ją na inny koniec globu, tym razem do Meksyku, gdzie mieszka i pracuje. Co ją do tego pchnęło – ciekawość, miłość do TACOS i Mariachi czy może praca? Ciągle szuka odpowiedzi.  Jaki jest jej przepis na życie? Szczypta szaleństwa, intuicja, upór godny największego osła, wielki uśmiech i pozytywne myśli – tylko tyle i aż<strong> </strong>tyle.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-po-drugiej-stronie-teczy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Na walizkach: Historia jednej pocztówki</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-historia-jednej-pocztowki/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-historia-jednej-pocztowki/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 26 Sep 2017 08:40:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Makos</dc:creator>
				<category><![CDATA[po świecie]]></category>
		<category><![CDATA[Justyna Szczurek]]></category>
		<category><![CDATA[Na walizkach]]></category>
		<category><![CDATA[pocztówki]]></category>
		<category><![CDATA[Porto]]></category>
		<category><![CDATA[Portugalia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=24634</guid>
		<description><![CDATA[Czy ktoś jeszcze o nich pamięta? Czy ktoś jeszcze je wysyła?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Historia jednej, bardzo szczególnej, pocztówki do dziś przyprawia mnie o szybsze bicie serca. Jeśli przyszła na czas, o ile w ogóle doszła, być może czyjeś życie zmieniło bieg. Kartka papieru, kilka słów, a jednak jej tajemnicza siła dalej wywołuje uśmiech na wielu twarzach. Przeznaczenie czy przypadek? Z czym częściej mamy do czynienia?</p>
<p><strong>Sentymentalnie</strong></p>
<p>Uliczkami Porto mogłabym spacerować bez końca. Od kilku godzin nimi krążę! Most Ponte Dom Luís I z 1886 roku, projektu ucznia Gustawa Eiffla, jest po prostu cudowny! To fakt! Nie mogę oderwać od niego wzroku.</p>
<p>Czas płynie znakomicie! Towarzystwo przyjaciół, pyszne jedzenie i odrobina dobrego wina. Czego chcieć więcej? Jak to czego? Kartek! Pocztówek! Znaczków!</p>
<p>Z wariatami się nie rozmawia i moi przyjaciele o tym wiedzą. Ruszam więc samotnie na ważną misję. Czas wysłać pocztówki z wakacji. Przyznam szczerze, że to uwielbiam. Jak dziecko cieszę się z każdej otrzymanej kartki i jak wariat wysyłam po kilka z każdego miejsca, w które się udaję. Wypisywane na kolanie, w biegu, leniwie w kawiarenkach czy w ostatniej chwili na lotniskach, kartki pocztowe zawsze były moją słabością.</p>
<p>Tym razem nigdzie mi się nie spieszy, po pysznym obiedzie, na brzegu rzeki Duero, w dzielnica Ribeira, ruszam przed siebie. Oddalam się od centrum i gubię w małych uliczkach pełnych lokalnych produktów. Kolorowe pamiątki kuszą, wybieram kilka pocztówek i ruszam na dalsze poszukiwania – tym razem kawy i pasteis de nata, a więc małych tartaletek  z budyniowym kremem. Jak na zawołanie znajduję małą kawiarnię. Idealne miejsce na chwilę relaksu i wypisanie pocztówek.</p>
<p><strong>Przypadek czy przeznaczenie</strong></p>
<p>Stolik przy oknie już czeka. Zapach świeżo parzonej kawy doprowadza do szału. Rozsiadam się wygodnie, delektuję deserem i kawą. Wtedy dostrzegam ją…</p>
<p>Zapłakana dziewczyna próbuje się schować w kącie kawiarni. Gdyby nie jej cichy szloch pewnie bym jej nie zauważyła. Łzy kapią na kartkę papieru. Nie wiem dlaczego do niej podchodzę, ale jest już za późno, żeby się wycofać. Zauważyła mnie. Nie bardzo rozumiem jej słowa. Zdania padają chaotycznie. Brak w nich logiki. Za chwilę ma samolot i od godziny próbuje napisać ważne słowa. Jak się okazuje, pocztówkę do kogoś bliskiego. Siadam obok, słucham uważnie. Wyjechała bez słowa pożegnania. Między nią, a tą ważną dla niej osobą nastała cisza. Duma i upór obojga nie pozwalają jej złamać, więc próbuje napisać kartkę, by zburzyć mur. Zakochani, zagubieni.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-24639" title="IMG_9388" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_9388.jpg" alt="" width="705" height="529" /></p>
<p><strong>Hmm i co dalej?</strong></p>
<p>Zgłupieję! Od godziny szukamy poczty! Jeśli nie kupimy tego znaczka – przepadło! Przecież nie mogę pozwolić, by ta historia tak się zakończyła. Czas ucieka. Dziewczyna łapie taksówkę, musi jechać na lotnisko. Ja obiecałam szukać do skutku. MAM! Jest! W końcu! Wpadam jak po ogień! Kupuję znaczki, wrzucam kartki do skrzynki i dopiero wtedy uświadamiam sobie jak bardzo dziwne to było spotkanie… A może tylko wyobraźnia płata mi figle. Rozglądam się dookoła. Późno już. Czas wracać do przyjaciół.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-24636" title="IMG_9386" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/09/IMG_9386.jpg" alt="" width="705" height="529" /></p>
<p>Czy kartka trafiła do adresata? Czy udało im się spotkać? Nieznajomej nigdy więcej nie spotkałam. Chciałabym wierzyć, że się udało. Bo lubię takie historie, bo lubię kartki. Nostalgiczne, czasami kiczowate, a kryją tyle tajemnic.</p>
<p>Kartka pocztowa, pocztówka, widokówka. Prostokątna lub kwadratowa. Z wierszem, życzeniami, ot taka krótka korespondencja. Staroświecka pośredniczka, tajemnicza kokietka! Wywołuje uśmiech, dostarcza radości.</p>
<p>A Porto jak to Porto, moje miasto mostów nie przestaje mnie zaskakiwać. Co jeszcze może nam się tu przydarzyć?</p>
<p style="text-align: right;"><strong>Tekst i zdjęcia: Justyna Szczurek</strong></p>
<p style="text-align: right;"><strong><br />
</strong></p>
<p><strong><img class="size-full wp-image-22769 alignleft" title="Justyna Szczurek" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/01/IMG_0579.jpg" alt="" width="201" height="201" />Justyna Szczurek –</strong> rodowita Krakowianka, włóczykij, który jest ciągle w biegu i planuje kolejne wyprawy.  Nie wyobraża sobie życia bez walizki, dobrej książki, aparatu, pisania i jedzenia. Nieustannie fotografuje otaczający ją świat i  przelewa na papier wszystko to, czego doświadcza podczas podróży. Instynkt podróżnika ponownie zaprowadził ją na inny koniec globu, tym razem do Meksyku, gdzie mieszka i pracuje. Co ją do tego pchnęło – ciekawość, miłość do TACOS i Mariachi czy może praca? Ciągle szuka odpowiedzi.  Jaki jest jej przepis na życie? Szczypta szaleństwa, intuicja, upór godny największego osła, wielki uśmiech i pozytywne myśli – tylko tyle i aż<strong> </strong>tyle.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><strong>Ciekawostka. Pocztówka, i jej historia.. </strong></p>
<p>Ponieważ ciekawość to pierwszy stopień do piekła, a mnie tam zabraknąć nie mogło – pozwolę sobie na trochę historii. Okazuje się, że pocztówka liczy sobie już ponad 140 lat! Jej pomysłodawcą był Niemiec – Heinrich von Stephen. Pierwsza ilustrowana karta pocztowa wysłana została 16 lipca 1870 roku przez pewnego księgarza Augusta Schwartza z Olenburga.</p>
<p>Najciekawsze w tym wszystkim jednak było dla mnie odkrycie, iż autorem polskiej nazwy karty pocztowej jest sam Henryk Sienkiewicz. Podczas Pierwszej Wystawy Kart Pocztowych w Warszawie ogłoszono konkurs na polską nazwę. Spośród 296 propozycji najwięcej głosów zdobył wyraz „pocztówka” zaproponowany przez „Marja z B.”, a więc ukrywającego się pod tym pseudonimem Henryka Sienkiewicza.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-historia-jednej-pocztowki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Na walizkach: Szczęśliwa Siódemka!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-szczesliwa-siodemka/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-szczesliwa-siodemka/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 06 Jul 2017 08:03:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Makos</dc:creator>
				<category><![CDATA[po świecie]]></category>
		<category><![CDATA[Justyna Szczurek]]></category>
		<category><![CDATA[Na walizkach]]></category>
		<category><![CDATA[Orizaba]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=23855</guid>
		<description><![CDATA[Obudź się! Śniadanie czeka! Wszystko już gotowe! Czas ruszać w drogę! El Citlaltépetl czeka! Czy to żart? Przecież jest druga nad ranem! Jeszcze chwilę, proszę!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Od kiedy zainteresowałam się Siedmioma Najwyższymi Wulkanami wszystkie inne marzenia zeszły na drugi plan. Dlatego mierzę wysoko, w końcu tylko niebo jest limitem. Zdobycie wszystkich siedmiu szczytów stało się moim życiowym celem. Przybliżającym się jednak z każdą chwilą! Czas na drugi wulkan! Wulkan Orizaba mnie wzywa!</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Wake up!!! It’s breakfast time! Everything is ready!! Time to go! El Citlaltépetl is waiting for us! Is it a joke? It’s 2 in the morning! Just a sec, please! </span></strong></p>
<p><span style="text-decoration: underline;">The more I dream, the more I want! Since I’ve heard about Seven Volcanic Summits nothing else matters. So I dream big, sky is the limit! The peak of all of them started to be my lifetime accomplishment. And now it is getting closer! Time to prepare! Time to climb the second volcano! Pico de Orizaba is calling!</span></p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-23863" title="IMG_3059" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/06/IMG_3059.jpg" alt="" width="671" height="503" /></p>
<p><strong>O czym myślimy, mówiąc o Siedmiu Najwyższych Wulkanach </strong></p>
<p>Coraz bardziej popularne staje się zdobywanie wszystkich najwyższych szczytów każdego kontynentu, znanych jako Siedem Szczytów (7S). Ale nie jest to moim marzeniem. Myślę, że nie jestem jeszcze tak szalona. W rzeczywistości jest jednak siedem szczytów, o wiele ciekawszych z mojej perspektywy. Mowa o siedmiu najwyższych wulkanach (V7S). W obu przypadkach są to szczyty/wulkany najwyższe dla danego kontynentu. Zdobycie wszystkich wulkanicznych szczytów jest nie lada wyczynem i pierwszy raz dokonano tego w 1999 roku.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">What we talk about when we talk about Volcanic Seven Summits</span></strong></p>
<p><span style="text-decoration: underline;">It is very popular to tick off the highest mountain on each continent that known as the Seven Summits (7S). But it is not my dream. I guess, I’m not that crazy, not yet at least. In fact, there is another Seven Summits that counts and it is more interesting for me, the volcanic equivalents (V7S). The Volcanic Seven Summits are the highest volcanoes and as the Seven Summits are the highest peaks on each single continent. Climbing to summit all seven is regarded as a mountaineering challenge, and nominated as such in 1999.</span></p>
<p>Jak wysokie i gdzie są położone? <span style="text-decoration: underline;">How high and where they are?</span></p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-23864" title="tabela" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/06/tabela.jpg" alt="" width="625" height="268" />Oprac. Justyna Szczurek</p>
<p>Interesującym jest fakt, że dwa spośród siedmiu najwyższych wulkanów (Kilimanjaro i Elbrus) są również najwyższymi szczytami zaliczanymi do 7S. Zdobycie wszystkich 7 najwyższych wulkanów nie jest jednak i nigdy nie będzie tak popularne jak zdobycie wszystkich najwyższych szczytów. Dlaczego? Nie mam pojęcia i pewnie tak pozostanie! Wulkany sprawiają wrażenie łatwiejszych do zdobycia. Są znacznie niższe niż ośmiotysięczne wielkoludy (Mount Everest) i w większości nie wymagają horrendalnych opłat wstępu (Piramida Carstensza). Z drugiej strony, zdobycie wszystkich najwyższych wulkanów w dalszym ciągu wymaga dużej determinacji i organizacji. Nadal musisz odwiedzić 7 kontynentów, by spełnić to marzenie. Wierzę jednak, że precyzyjny plan i dobra organizacja są kluczem do sukcesu! Wszystko to nieważne… wyzwanie zostało przyjęte!</p>
<p><span style="text-decoration: underline;">Interesting fact it that two of the Volcanic Seven Summits (Kilimanjaro and Elbrus) are also part of the Seven Summits. V7S, it has not become as popular as the normal 7S and it will never be. Why, no idea, but hope this stand still? It might seem as an easier task to ascent the volcanoes instead, as there is no need to deal with 8.000 meters peak (Mount Everest), nor pay exorbitant fees for climbing in Indonesia (Carstensz Pyramid). On the other hand, climbing Volcanic Summits still requires lot of preparation and determination. You still need to visit all 7 continents and pay a lot for fulfilling this dream. But I believe that proper plan and organizational skills is the key. Anyway, challenge accepted!</span></p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-23858" title="IMG_2931" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/06/IMG_2931.jpg" alt="" width="671" height="503" /></p>
<p><strong>Gorączka sobotniej nocy!</strong></p>
<p>Obsesyjne myśli o zdobyciu V7S pojawiły się wraz z wyprawą na Kilimanjaro w 2012. Szalone plany pojawiły się od razu. Czy mogę zdobyć jeszcze jeden tak wysoki szczyt? A może wszystkie wysokie wulkany? Jedno jest pewne, nigdy nie spodziewałam się, że kiedykolwiek będzie to możliwe. A jednak, uważaj o czym marzysz…</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Climbing fever! What a lovely way to burn!</span></strong></p>
<p><span style="text-decoration: underline;">My obsession with V7S began after climbing Kilimanjaro in 2012. I have started to question myself: What if I could ascent one more? Or what if I can tick them all? I have not expected, that it will be ever possible. But be careful what you wish for…</span></p>
<p><a href="http://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2017/06/IMG_3059.jpg"><strong> </strong></a></p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-23857" title="IMG_2833 (2)" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/06/IMG_2833-2.jpg" alt="" width="671" height="503" /></p>
<p>Dlaczego wulkany? Jest wiele powodów, dla których miłośnicy wspinaczki je wybierają. Przede wszystkim ze względu na ich szczególne położenie. Większość z nich to pojedyncza, odosobniona góra, wyróżniającą się na płaskowyżu. Pięknie się na nie patrzy. Hipnotyzują swoimi kraterami, a to czyni wspinaczkę jeszcze bardziej spektakularną. Ale przede wszystkim, większość z nich jest dostępna dla znacznej części amatorów wędrówek (dla wielu z nich!)</p>
<p><span style="text-decoration: underline;">Why volcanos? Many climbers like volcanoes because of following reasons. First of all because of their prominence! Most of the volcanos are often alone mountains. They are beautiful to look at. Some of them has mesmerizing craters, which makes the summit even more spectacular. What is more, majority of them are accessible for people in good physical shape that makes them reachable for all sorts of climbers and trekkers (some!).</span></p>
<p><a href="http://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2017/06/IMG_2931.jpg"><strong> </strong></a></p>
<p>Góry pochodnie są po prostu magiczne! Nigdzie indziej krajobraz nie jest tak żywy i imponujący. Nie każda góra może dostarczyć tak silnych uczuć, dosłownie bycia ponad wszystkim! Te pojedyncze wulkany, wzrastające na kilka kilometrów ponad otaczający je świat. Widok jest spektakularny.</p>
<p><span style="text-decoration: underline;">For me, flare mountains are magical. Nowhere else the geological landscape is so vivid and impressive.  Any other mountaintop gives such a strong feeling, to literally “be above it all”. This single standing volcanic giant rise up to several kilometers high above the surrounding lowlands. The view is spectacular!</span></p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-23862" title="IMG_3043" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/06/IMG_3043.jpg" alt="" width="671" height="671" /></p>
<p><strong>W drodze na szczyt!</strong></p>
<p>Pico de Orizaba, lokalnie nazywany El Citlaltépetl (Góra Gwiazd) wznosi się na wysokość 5.636 m (18,491 ft.) ponad poziom morza. To najwyższy szczyt Meksyku i trzeci co do wysokości szczyt Ameryki Północnej. Obecnie uśpiony wulkan nie zalicza się jeszcze do grona wygasłych!</p>
<p><strong>To the peak!</strong></p>
<p><span style="text-decoration: underline;">Pico de Orizaba, local name El Citlaltépetl (Mount of the Star), is 5.636m (18,491 ft.) above sea level. The highest mountain in Mexico and the third in North America. The volcano is currently dormant but that does not mean extinct.</span></p>
<p>Zapytasz pewnie, jak się tam dostać? Ze względu na sporą liczbę dostępnych lotów, większość zainteresowanych wybiera lot do Mexico City. Ja zdecydowałam się na lot do Veracruz skąd miałam bliżej do Orizaby i Tlachichuca, moich punktów bazowych.</p>
<p>Sprzęt jest! Płatności zrobione! Czekolada spakowana! Doświadczony przewodnik u boku! Jestem gotowa!</p>
<p>You might want to know how to start? Most of people fly to Mexico City due to the numerous flight options available. I’ve decided to fly to Veracruz which is closer to Orizaba and Tlachichuca, my starting points.</p>
<p>Climbing gear, checked! Payments, done! Chocolate, packed! Experienced guide, arrived! I’m ready!</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-23860" title="IMG_2967 (2)" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/06/IMG_2967-2.jpg" alt="" width="671" height="503" /></p>
<p>Po trwającej pół godziny przejażdżce jeepem dostajemy się do bazy noclegowej The Piedra Grande Hut. Jego wysokość Orizaba pojawia się na horyzoncie. Nie mogę uwierzyć, że za chwilę będę się wspinać. No może nie za chwilę, ale zdecydowanie jestem coraz bliżej! Schronisko jest duże, może spokojnie pomieścić 60 osób. Dookoła idealne pole namiotowe dla ceniących sobie prywatność i kontakt z naturą. Czas rozłożyć namiot i trochę się przespać. Zwłaszcza, że zaczniemy wspinaczkę bardzo wcześnie! Jestem tak podekscytowana, iż nie mogę zasnąć! Zaczynam liczyć barany i w końcu zapadam w sen.</p>
<p>An exciting jeep ride takes us from the town to the camp site at The Piedra Grande Hut. His majesty volcano appears on the horizon. I cannot believe I’ve decided to do it!! The hut is a large building that could host about up to 60 people. There is plenty of space to camp around the hut, which is a good option if you crave for privacy. Time to assemble a tent and have some sleep as the climbing starts very early in the morning. Excitement is keeping me awake. I’m counting sheeps and finally falling asleep.</p>
<p><a href="http://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2017/06/IMG_2991-3.jpg"><strong> </strong></a></p>
<p>Kompletna ciemność, cisza i gwiazdy nad nami. Krok za krokiem, niczego więcej nie potrzebuję. Po trzech godzinach wspinaczki wśród olbrzymich głazów docieramy do lodowca. Pico de Orizaba przyciąga wielu miłośników wędrówek. Najczęściej wybierana droga na szczyt wiedzie przez lodowiec Jamapa. Mimo, iż sprawia on wrażenie technicznie prostego, to bywa śmiertelnym zagrożeniem.</p>
<p>O świcie w końcu dostrzegamy szczyt. Mocny wiatr igra z nami od samego początku. Mam wrażenie, że ocieram się o krawędź swojej wytrzymałości. Co 20 minut muszę się zatrzymać aby złapać oddech. Nie poddam się, cholerny wietrze!</p>
<p>Complete darkness, tremendous silence and stars above! Step by step, nothing more you call for. After 3h of trek we are getting to glacier and the real fun starts! Pico de Orizaba draws many international climbers! The route used widely surpass are Jamapa Glacier. Although it looks that straightforward route seems shorter, it does claim lives.</p>
<p>In the pre-dawn gloom we could finally see the pick. Strong wind plays cruel! Being at the edge of my breath, I have stopped every 20 minutes but not giving up, pinche viento!!</p>
<p>Lodowiec zaczyna się na wysokości 5 000 metrów i pnie się ku górze pod kątem 35 stopni. W sezonie często pokrywa go skorupa lodu, ale dzisiaj warunki są idealne. W drodze na szczyt napotykamy tylko jedną szczelinę!</p>
<p>Jeszcze jeden krok, jeszcze trochę! Odliczam do 10 i tak w koło! Moja mantra! Po 3 godzinach wszystko ustaje! Kompletna cisza. Dotarliśmy na szczyt! Cała góra dla nas! Jesteśmy pierwsi i jedyni! Zachwycona widokiem, cieszę się jak dziecko! To sen, dotykam nieba! Niesamowite uczucie, czyste szczęście! Udało się! Ogarnia mnie błogostan, nie mogę się poruszyć, nie mogę opanować wzruszenia… Marzenia same się nie spełniają, wymagają determinacji, potu i ciężkiej pracy! Ale warto!</p>
<p>At 5.000 m the glacier begins and towards the top it becomes steep to reach an angle of around 35 degrees. In the regular climbing season, the outer can become very icy but today it is just perfect with only one small crevasse on the way!</p>
<p>One more step, a little bit more!! Over and over again, repeated like mantra! After 3 more hours all stops! Complete silence! We got to the summit! Entire mountain for us! First ones and the only ones! Enjoying THE view. I can’t keep on smiling to myself. I must be dreaming! I have just touched the sky! An incredible feeling, pure happiness! We did it! It feels so good. I can’t move, breath… A dream doesn’t come true by magic, it takes sweat, determination and hard work. It is always worth it!</p>
<p>Dla poszukiwaczy mocniejszych wrażeń, dostępne są inne ścieżki, trudniejsze i wymagające lepszej techniki. Może następnym razem podejmę wyzwanie… nigdy nie mów nigdy!</p>
<p>Jeśli kiedykolwiek będziesz miał szansę wspiąć się na Orizabę, zrób to!!! Góra da Ci w kość na każdym kroku, ale jest magiczna! Warto!</p>
<p>For the mountaineer seeking a harder challenge, there are routes on the east and west side that give more solitude and require more technical climbing. Maybe next time I will be skilled enough … you never now!</p>
<p>If you ever get a chance to climb Orizaba, do it!!! The mountain definitely will beat you up but it is mystical!!</p>
<p><strong>Co dalej?</strong></p>
<p>Dokąd zmierzam? Nie mam bladego pojęcia, ale cieszy mnie droga! Na wypadek gdybyś był zainteresowany i chciał dołączyć do mojego wyzwania V7S, podzielę się moim planem. Następny na mojej liście wulkanów jest Ojos del Salado w Argentynie (6893m) planowany na wiosnę 2018. To tak na wypadek gdybyś pytał <img src='https://www.eksmagazyn.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><strong>What’s next?</strong></p>
<p>What would be my next move? I do not know, but I will definitely enjoy it! In case you would like to join me in this crazy V7S challenge, let me share my draft plan. Next one on the list is Ojos del Salado in Argentina (6.893m) planed for spring 2018. Just in case you ask</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-szczesliwa-siodemka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Na walizkach: W pogoni za słoniem i… rozumem!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-w-pogoni-za-sloniem-i%e2%80%a6-rozumem/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-w-pogoni-za-sloniem-i%e2%80%a6-rozumem/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 22 May 2017 09:05:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Makos</dc:creator>
				<category><![CDATA[po świecie]]></category>
		<category><![CDATA[Justyna Szczurek]]></category>
		<category><![CDATA[Malawi]]></category>
		<category><![CDATA[Na walizkach]]></category>
		<category><![CDATA[safari]]></category>
		<category><![CDATA[słonie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=23496</guid>
		<description><![CDATA[Obudź się! To nie dzieje się naprawdę! Cała drżę, odsłaniam zasłonę, by lepiej widzieć. Ufff, po co ten cały stres. Przecież to pora śniadania, każdy ma prawo do posiłku! Czy to moja wina, że najsmaczniejsze kąski znajdują się na drzewie obok mojego domku. Jeszcze raz szczypię się w policzek. Ok, nie zwariowałam. Nie tym razem! Patrzę i oczom nie wierzę, ale wiem, że nie śnię. Olbrzymi słoń stoi metr od mojego okna. De facto dzieli nas tylko moskitiera…]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Spotkania pierwszego stopnia z dziką przyrodą od zawsze mnie fascynowały. Możliwość obcowania z afrykańskimi zwierzętami oraz obserwacja ich codziennych zwyczajów od razu wywołały dreszcz emocji. Jadę! Jadę na moje pierwsze safari! Nawet krwiożercze komary nie odbiorą mi radości z tego wyjazdu! Gdybym tylko wcześniej wiedziała, ile przygód czeka na mnie w ten weekend…</p>
<p><strong>Komu w drogę, temu… słoń!</strong></p>
<p>Park Narodowy Liwonde jest jednym z najliczniej odwiedzanych miejsc w Malawi. Chociaż to tylko 580 kilometrów kwadratowych, rezerwat jest jednym z najciekawszych punktów na mapie tego małego kraju. Łatwo tu dotrzeć, nie można go przeoczyć. Park mieści się około 160 km na północ od Blantyre i 6 godzin jazdy od Lilongwe, stolicy kraju. Przyciąga on wszystkich miłośników przygód i przyrody! Jego idealne położenie, przy ujściu rzeki, sprawia, że możemy liczyć na różne atrakcje m.in. safari oglądane z łodzi, pieszo lub to z pokładu auta z napędem 4&#215;4.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-23511" title="DSC_1731" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/05/DSC_1731.jpg" alt="" width="755" height="503" /></p>
<p>Decydujemy się na jedną z najlepszych opcji. Będziemy nocować w samym sercu parku. Każdemu w ciemno polecam zakwaterowanie w Mvuu Lodge lub bardziej budżetowym Mvuu Camp (ciekawostka: mvuu w lokalnym języku Chichewa oznacza „hipopotam&#8221;). Wjazd do parku (zarówno dla samochodów jak i łódek) znajduje się w Liwonde, miejscowości u podnóży parku.</p>
<p>W parku mieszka wiele dzikich zwierząt m.in. liczne stada słoni, bawołów, antylop, hien czy lampartów. Natomiast szeroka, majestatyczna rzeka jest domem dla mnóstwa ryb, hipopotamów i krokodyli. Miłośnicy ptaków również odnajdą się w tym parku, ponieważ to tutaj mieszka ponad 400 gatunków tego rodzaju zwierząt. Wszystkie (ale to wszystkie!) wymienione zwierzęta chciałabym spotkać podczas tego wyjazdu!</p>
<p>W ostatniej chwili udaje nam się wjechać do parku! Jeszcze pół godziny i jego bramy będą zamknięte dla wszystkich pojazdów. Po zmroku, tylko pracownicy rezerwatu mają prawo wjazdu. Ktokolwiek się spóźnił, zostanie odprawiony z kwitkiem. Przy wjeździe strażnik zwraca uwagę abyśmy pod żadnym pozorem nie zatrzymywali się po drodze. Lepiej dla nas, abyśmy dotarli jak najszybciej na kemping. Jak wiadomo, ze względu na upał, wszystkie drapieżniki aktywne są bardzo wcześnie rano lub tuż po zmroku.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-23515" title="DSC_1763" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/05/DSC_1763.jpg" alt="" width="755" height="503" /></p>
<p>Jestem jak zaczarowana. Droga, najpierw wiedzie przez las, by zaraz potem prowadzić nas jego skrajem. Z jednej strony rozległa rzeka, polany ze stadami antylop, z drugiej wysoka dżungla. Zachód słońca jest spektakularny! Nie mogę uwierzyć w to co widzę. Jedziemy płynnie, ale wolno. Wszyscy milczymy. Tylko dźwięk natury, cichy warkot silnika i my. Słońce zaczyna chować się za horyzontem, a my mamy jeszcze kawałek drogi. To właśnie wtedy dostrzegamy słonie. Wielkie stado przecina naszą drogę. STOP! W ostatniej chwili, resztki zdrowego rozsądku nakazują nam zatrzymać się w miejscu. W takiej sytuacji należy się zahamować, ale nie wolno gasić silnika! Ponieważ jesteśmy tu gośćmi, obcujemy z dziką naturą, nikt nie wie jak na nasz widok zareagują słonie. Olbrzymy mają nas jednak w nosie. Nawet nie popatrzyły w naszym kierunku. A były tak blisko…</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-23506" title="DSC_1680" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/05/DSC_1680.jpg" alt="" width="755" height="503" /></p>
<p><strong>To tylko sen?!</strong></p>
<p>Na miejsce docieramy po zmroku. Już czeka na nas kolacja! Nasze chatki są gotowe! Jeszcze tylko kilka formalności i będziemy cieszyć się pięknym wieczorem. Jakież jest nasze zaskoczenie, kiedy dowiadujemy się o małym występie lokalnej grupy tanecznej. Szamani, tancerze, ognisko, a może zmęczenie podróżą… To wszystko sprawia że wieczór robi się bardzo magiczny. Mam jednak wrażenie, że w buszu, tuż obok czai się więcej zwierząt nim nam się wydaje. Rozglądam się, ale nic nie dostrzegam. Ponownie strażnicy odprowadzają nas do domków. Światła gasną, generatory zostały już wyłączone. Czas na relaks.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-23512" title="DSC_1243" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/05/DSC_12431.jpg" alt="" width="755" height="503" /></p>
<p>Obudź się! To nie dzieje się naprawdę! Cała drżę, odsłaniam zasłonę, by lepiej widzieć. Ufff, po co ten cały stres. Przecież to pora śniadania, każdy ma prawo do posiłku! Czy to moja wina, iż najsmaczniejsze kąski znajdują się na drzewie obok mojego domku. Jeszcze raz szczypię się w policzek. Ok, nie zwariowałam. Nie tym razem! Patrzę i oczom nie wierzę, ale wiem, że nie śnię. Olbrzymi słoń stoi metr od mojego okna. De facto dzieli nas tylko moskitiera. Mija kolejnych 10 minut, a temu panu nigdzie się nie spieszy. Jak przez mgłę przypominam sobie słowa recepcjonistki &#8211; po zmroku, bez strażnika pod żadnym pozorem nie można opuszczać zakwaterowania. Jeśli czegoś potrzebujemy, należy kogoś zawołać. Do tego są gwizdki przy każdym wejściu do domku. Nie, to nie żart, kemping nie jest ogrodzony. Jesteśmy w parku, jesteśmy częścią parku. Wezmę zimny prysznic, słoń na pewno zniknie.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-23513" title="DSC_1594" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/05/DSC_1594.jpg" alt="" width="755" height="503" /></p>
<p><strong>Z kamerą wśród krokodyli…</strong></p>
<p>Kupa! Wielka, ogromna świeża kupa! To i połamane gałęzie stanowią dowód porannej wizyty. Strażnik się z nas śmieje. Jest piękny poranek, a my chowamy się za jego plecami niedawno poznanego mężczyzny. Za chwile ruszamy łódką na spotkanie z krokodylem. Pierwszy raz bezpieczniej czuję się na łódce niż na lądzie. Ależ tu pięknie. Chwila! Wytężam wzrok&#8230; ktoś na mnie patrzy. Ktoś mnie obserwuje. Zatrzymujemy się, ponieważ przed nami plaża krokodyli. Moje serce przepełnia strach. Ok, ok, jestem na łódce. Ale czy nie miało tu być bezpieczniej. Nie, jeszcze tego brakowało! Metr od wyspy wielki hipopotam wynurza głowę&#8230; Tyle wrażeń, a to dopiero pierwszy dzień naszego pobytu. Czy aby na pewno jestem na to gotowa?</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-23501" title="DSC_1508" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/05/DSC_1508.jpg" alt="" width="755" height="503" /></p>
<p>Chyba jednak wolę wszystkie małpy z mojego ogrodu. Jakoś bezpieczniej się czuję w ich towarzystwie&#8230;</p>
<p style="text-align: right;"><strong>Tekst i zdjęcia: Justyna Szczurek</strong></p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Garść informacji, kilka ciekawostek:</span></strong></p>
<p><strong>Krokodyle,</strong> duże zielone i drapieżne! Niby gady ale najbliżsi krewni ptaków. Gatunek liczący sobie 83,5 mln lat (pojawiły się w późnej kredzie). Pływają, spacerują ale i galopują. Samotnicy, pilnie strzegą swego terytorium! Współpraca (sporadyczna) &#8211; najczęściej w pozyskiwaniu zdobyczy czy prokreacji. Podczas rozrodu dominujący samiec stara się uzyskać wyłączny dostęp do gotowych do zapłodnienia samic. Samice składają jaja w zagłębieniach, przykrywanych następnie kopcem. O dziwo, w przeciwieństwie do większości gadów występuje opieka nad potomstwem! O dziwo!</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-23500" title="DSC_1475" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/05/DSC_1475.jpg" alt="" width="755" height="503" /></p>
<p><strong>Słonie</strong>, największe zwierzęta lądowe. Spokrewnione samice i młode słonie żyją w stadzie. Jak zawsze, rządzi najstarsza! Jak w życiu, młode samce przeganiane są ze stada, kiedy tylko osiągną dojrzałość płciową. Tworzą grupy kawalerów, ci starsi preferują samotny tryb życia, dostęp do stada mają tylko przez krótki czas, kiedy samica znajduje się w okresie rui. Słonie nie tylko chętnie piją wodę, ale również uwielbiają się kąpać. Prawie jak każdy z nas, najlepiej każdego wieczoru. Po kąpieli obowiązkowy prysznic piaskowy. Powstała w ten sposób warstwa kurzu i błota pomaga im chronić się przed atakami gryzących owadów. Cóż, co kto lubi!</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-23510" title="DSC_1579" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/05/DSC_1579.jpg" alt="" width="755" height="503" /></p>
<p><strong>Hipopotamy,</strong> aktywne nocą, urocze olbrzymy. Zazwyczaj roślinożerne! Przebywają w stadach składających się z dominującego samca i podlegających mu samic w liczbie od 10 do 40 osobników. Mały harem! Samce bronią i przewodzą terytorium obejmujące pewien odcinek rzeki i na nim gromadzą swój harem. Anielski wygląd niech was nie zmyli!!! Hipopotamy są jednymi z najbardziej niebezpiecznych i agresywnych ssaków. Należy trzymać dystans!</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-23499" title="DSC_1359" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/05/DSC_1359.jpg" alt="" width="755" height="503" /></p>
<p style="text-align: center;">***</p>
<p><strong><img class="size-full wp-image-22769 alignleft" title="Justyna Szczurek" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/01/IMG_0579.jpg" alt="" width="201" height="201" />Justyna Szczurek –</strong> rodowita Krakowianka, włóczykij, który jest ciągle w biegu i planuje kolejne wyprawy.  Nie wyobraża sobie życia bez walizki, dobrej książki, aparatu, pisania i jedzenia. Nieustannie fotografuje otaczający ją świat i  przelewa na papier wszystko to, czego doświadcza podczas podróży. Instynkt podróżnika ponownie zaprowadził ją na inny koniec globu, tym razem do Meksyku, gdzie mieszka i pracuje. Co ją do tego pchnęło – ciekawość, miłość do TACOS i Mariachi czy może praca? Ciągle szuka odpowiedzi.  Jaki jest jej przepis na życie? Szczypta szaleństwa, intuicja, upór godny największego osła, wielki uśmiech i pozytywne myśli – tylko tyle i aż<strong> </strong>tyle.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-w-pogoni-za-sloniem-i%e2%80%a6-rozumem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->