<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; kenia</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/kenia/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Fri, 16 Oct 2026 03:35:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Umoja: Mężczyznom wstęp wzbroniony!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/umoja-mezczyznom-wstep-wzbroniony/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/umoja-mezczyznom-wstep-wzbroniony/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 14 Mar 2023 23:01:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michal Karas</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekstrawaganckie wyprawy]]></category>
		<category><![CDATA[po świecie]]></category>
		<category><![CDATA[kenia]]></category>
		<category><![CDATA[matriarchat]]></category>
		<category><![CDATA[ofiary przemocy]]></category>
		<category><![CDATA[prawa kobiet]]></category>
		<category><![CDATA[przemoc domowa]]></category>
		<category><![CDATA[Rebecca Lolosoli]]></category>
		<category><![CDATA[równouprawnienie]]></category>
		<category><![CDATA[Umoja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=27642</guid>
		<description><![CDATA[Choć w większości światowych mediów materiały o tej maleńkiej wiosce w Kenii są utrzymane w niemal żartobliwym, ciekawostkowym tonie, to prawda jest bolesna. Tutejsze kobiety lubią się śmiać, ale każda ma jakieś wspomnienie, o którym wolałaby nie mówić...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Być może już znacie tę historię: Umoja (w suahili znaczy jedność) to wioska w Kenii, gdzie mężczyźni nie mają wstępu. Tylko kobiety i dzieci mają prawo zamieszkiwać tutejsze domy, same się opodatkowały i stworzyły szkołę, później przedszkole. Ten wyjątkowo rzadki przykład matriarchatu cieszy się światową sławą, choć codzienność nie zawsze jest równie barwna, jak może się wydawać.</p>
<p><strong>Pod „Drzewem Mowy”</strong></p>
<p>Umoja leży niemal w sercu Kenii, ponad 200 kilometrów od Nairobi, w pobliżu miasteczka Archer&#8217;s Point. Całkowity obwód miejscowości nie wynosi nawet 400 metrów, jest tu dosłownie trzydzieści domków. Wszystkie wykonane zgodnie z tradycją ludową – ściany z przewiewnego drewna, a dach kryty skorupą z gliny i krowich odchodów. No, jest też plastik, ponieważ brezentowe płachty lepiej chronią przed deszczem.</p>
<p>Obwód wsi można obliczyć tylko dlatego, że jest w całości ogrodzona. I choć nie jest to nawet prymitywny ostrokół (płot składa się z cierni i drutu kolczastego), to wystarcza dla zapewnienia bezpieczeństwa wewnątrz. Chatki, tzw. manyata, umieszczone są na obwodzie. W centrum jest zagrody dla zwierząt, sklepik z pamiątkami, zacienione miejsce spotkań i drzewo. Nie byle jakie, bo Drzewo Mowy. Tu kobiety spotykają się formalnie, podczas rady wioski. Głosują, dyskutują i ustalają kolejne działania. Szkoła i przedszkole to jedyne murowane budynki, ale one znajdują się już za ogrodzeniem i nocą stoją puste.</p>
<p>Choć Umoja formalnie nie ma autonomii, to otrzymała opiekę władz krajowych Kenii. Policjanci są uczuleni, by interweniować w przypadku wezwań z wioski. Kobiety nie płacą podatków nikomu na zewnątrz, oddają część swoich przychodów wyłącznie na cele wioski – przybory szkolne, utrzymanie zwierząt, rozwój infrastruktury. Bo nawet jeśli mieszkają w chatkach z nawozu, to są przedsiębiorcze. Sprzedają ręcznie robione pamiątki, prowadzą camping dla turystów (to miejsce popularne wśród miłośników safari) ok. kilometr od wioski, a nawet handlują własnej produkcji piwem. Bo jakoś trzeba sobie radzić.</p>
<p><a name="firstHeading1"></a>Choć wszystkie mieszkanki są sobie równe, rządzić może tylko jedna. To widoczna na zdjęciu poniżej Rebecca Lolosoli, jedna z 15 pierwotnych założycielek Umoji z 1990 roku. Dziś już po sześćdziesiątce, ale wciąż dziarska i niezłomna, Rebecca trzyma wszystko w ryzach.</p>
<div id="attachment_27643" class="wp-caption alignnone" style="width: 710px"><img class="size-large wp-image-27643" title="Umoja2" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/06/Umoja2-1024x481.jpg" alt="" width="700" height="329" /><p class="wp-caption-text"> </p></div>
<p><strong>Za każdą kobietą stoi dramat</strong></p>
<p>Ale nawet postawna liderka do dziś pamięta, dlaczego postanowiła na suchej równinie założyć swoją wieś. W wieku 18 lat została wydana za mąż, w zamian za 17 krów przekazanych w posagu przez rodziców. Podczas nieobecności męża czterech miejscowych mężczyzn napadło ją, okradło i brutalnie pobiło. Gdy małżonek po powrocie nie chciał jej pomóc ani znaleźć sprawców, odeszła od niego. Później wielokrotnie groził jej śmiercią, w 2009 (a więc po ok. 20 latach!) wbiegł nawet z bronią do Umoji i chciał ją zabić, ale Rebeki akurat nie było. Kobiety i dzieci czasowo uciekły wówczas ze wsi – pierwszy i jedyny dotąd raz.</p>
<p>Jej historia nie robi tu na nikim wrażenia, bywają znacznie brutalniejsze. W znacznym stopniu winna jest miejscowa kultura. Naród Samburu (lud wywodzący się od Masajów) jest skrajnie patriarchalny. Mężczyźni mają po kilka żon, przemoc wobec nich jest akceptowana społecznie, a bywa, że partnerki traktowane są jak własność. Za mąż wydawane są nawet w wieku kilku lat, a 10-letnie dziecko w ciąży nie jest rzadkim widokiem.</p>
<p>Na dodatek gigantyczne spustoszenie wywołali stacjonujący nieopodal brytyjscy żołnierze. Miejscowe kobiety na przestrzeni 30 lat zgłosiły grubo ponad tysiąc przypadków gwałtu, często zbiorowego, z ich strony. Nie mogły jednak liczyć na pomoc swoich rodzin. U Samburu kobieta zgwałcona poza małżeństwem jest zbrukana i może nawet zostać wykluczona z rodziny. Wyrzucane z domów, rodzące dzieci o jasnej karnacji kobiety często były zdane na siebie i właśnie w takich okolicznościach powstała Umoja – było ich kilkanaście, nie miały gdzie iść, postanowiły stworzyć coś same.</p>
<p>Warto przy okazji dodać, że brak wsparcia po niemal masowych gwałtach dotyczył nie tylko miejscowych mężczyzn. Rząd Wielkiej Brytanii również okrył się hańbą, bowiem żandarmeria wojskowa uznała wszystkie zebrane przez prawników zarzuty za wyssane z palca – co do jednego. Nie tylko nikogo nie postawiono w stan oskarżenia, nie tylko podważono wiarygodność ofiar – żandarmi zrobili coś znacznie gorszego: nigdy nie zwrócili przekazanej im dokumentacji, w tym obdukcji lekarskich, spisanych zeznań czy raportów policyjnych. Wszystko oficjalnie „zaginęło”. A bez tego nie da się dochodzić sprawiedliwości, ani w postępowaniu karnym, ani cywilnym.</p>
<p><strong>Jak to jest z tymi mężczyznami?</strong></p>
<p>Mamy więc liczne ofiary gwałtów, pobić, okaleczeń, rytualnego wyrzezania, ale też sieroty. Wiele dzieci jest porzucanych np. z powodu zachorowania na HIV. Tu mogą przyjść i otrzymają pomoc, również medyczną. Na obecną chwilę w Umoji mieszka ok. 50 dorosłych kobiet i do 200 dzieci. W przypadku dzieci płeć nie gra roli, ale nawet biologiczni synowie tutejszych kobiet muszą opuścić siedlisko po osiągnięciu pełnoletności. Dla dorosłych mężczyzn miejsca nie ma.</p>
<div id="attachment_27644" class="wp-caption alignnone" style="width: 710px"><img class="size-large wp-image-27644" title="Umoja1" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/06/Umoja1-1024x481.jpg" alt="" width="700" height="329" /><p class="wp-caption-text"> </p></div>
<p>No&#8230; prawie nie ma. Po pierwsze, wstęp do wsi mają turyści. Za drobną opłatą i kierowani szybko do sklepiku z pamiątkami, ale wejść mogą. Nie mogą za to nocować w Umoji. Takiego przywileju nie mają również lokalni pasterze, którzy wstęp do wioski mają w zamian za pomoc przy inwentarzu. Kobiety mogą odwiedzać również krewni, ale i na nich mieszkanki patrzą z dużą ostrożnością.</p>
<p><strong>Dzieci są ich przyszłością</strong></p>
<p>Jest jeszcze jedno, po co przyjść można: seks. Bo może i kobiety z Umoji są szczęśliwe w matriarchacie, ale życie seksualne również chcą mieć. I mają, wreszcie na swoich warunkach. To one wybierają, kogo zaproszą po zmroku do chatki i kto cichaczem będzie musiał wyjść przed świtem (lub dla kogo nie wrócą na noc). Nie robią z tego zresztą wielkiej tajemnicy – reporterom i turystom o podbojach opowiadają bez skrępowania.</p>
<p>Partnerów szukają zresztą nie tylko dla przyjemności, ale i potomstwa. Posiadanie wielu dzieci to u Samburu norma. Podobnie jak w wielu innych pierwotnych wspólnotach, dzieci w dojrzałym wieku często opiekują się starszymi rodzicami. A jest kim się zająć, bowiem najstarsze mieszkanki mają ponad 90 lat!</p>
<p>Choć warunki nie są luksusowe, to miejscowe dzieci mają jeden zasadniczy luksus: edukacja zamiast pracy od najmłodszych lat. W sąsiednich osadach dzieci muszą zajmować się zwierzętami lub rzemiosłem w wieku nawet kilku lat i pozostają często niepiśmienne aż do śmierci, tymczasem w Umoji na pierwszym miejscu jest szkoła. Na tyle dobra, zresztą, że pozwala mieszkankom myśleć o wyjeździe do dużego miasta i samodzielnym życiu.</p>
<p>Nie muszą wyjeżdżać daleko, ponieważ sukces Umoji pozwolił rozpocząć budowę ruchu społecznego w całej Kenii. Dzieci uczone w miejscowej szkole równości i szacunku niezależnie od płci trafiają też do innych matriarchalnych wiosek, których jest już prawie 30!</p>
<p>Zdjęcia: <a href="https://umojajewellery.com/">Umoja Jewellery</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/umoja-mezczyznom-wstep-wzbroniony/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Szkoleni przez PCPM strażacy w Kenii ratują życie</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/szkoleni-przez-pcpm-strazacy-w-kenii-ratuja-zycie/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/szkoleni-przez-pcpm-strazacy-w-kenii-ratuja-zycie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 28 Nov 2018 16:26:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Edyta Nowicka</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[fundacja PCPM]]></category>
		<category><![CDATA[kenia]]></category>
		<category><![CDATA[lekarze]]></category>
		<category><![CDATA[PCPM]]></category>
		<category><![CDATA[pomoc]]></category>
		<category><![CDATA[pomoc humanitarna]]></category>
		<category><![CDATA[pomoc najbiedniejszym]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=26865</guid>
		<description><![CDATA[Kenijscy strażacy gaszą pożary, ratują noworodki, wyciągają ludzi spod gruzów zawalonych budynków, niosą pomoc ofiarom wypadków drogowych i coraz częściej postrzegani są jak miejscowi bohaterowie. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>PCPM od czterech lat prowadzi w Kenii największy program szkolenia  strażackiego. Teraz polscy instruktorzy prowadzą także zajęcia z  ratownictwa wodnego na wypadek powodzi, które nawiedzają kraj w porze  deszczowej.</strong></p>
<p><a rel="attachment wp-att-9227" href="http://www.eksmagazyn.pl/?attachment_id=9227"><img src="http://www.dzienmezczyzny.pl/wp-content/uploads/2018/11/Zdjęcie-20.11.2018-16-56-12.jpg" alt="OLYMPUS DIGITAL CAMERA" width="737" height="553" /></a><br />
 Po reformie z 2010 roku odpowiedzialność za budowę straży w Kenii  spadła na barki poszczególnych hrabstw. Okazało się wtedy, że dojazd do  pożaru zajmuje więcej niż kilka godzin, a na 49 mln mieszkańców jest  jedynie 40 strażnic pożarowych. Brakowało sprzętu, podstawowych  umiejętności i zaufania. Dlatego od 2014 roku <a href="https://pcpm.org.pl/strazacy-szkoleni-przez-polakow-w-afryce-w-akcji.html" target="_blank">PCPM, dzięki środkom z programu Polska Pomoc, pomaga rozwijać kenijską służbę tak, jak wcześniej w Etiopii i Sudanie Płd</a>. Do tej pory zostało przeszkolonych ponad 40% kenijskich strażaków z 30 jednostek.</p>
<blockquote><p>–  W niektórych regionach Kenii wspieraliśmy rozwój straży pożarnej  praktycznie od zera. W hrabstwie Murang’a 4 lata temu jeszcze straży  pożarnej nie było – opowiada prezes PCPM, dr Wojciech Wilk. Teraz o  bezpieczeństwo mieszkańców dba tam 35 strażaków. Do dyspozycji mają 4  wozy ratowniczo-gaśnicze (w tym jeden dostarczony przez PCPM) oraz trzy  jednostki.</p>
</blockquote>
<p><a rel="attachment wp-att-9228" href="http://www.eksmagazyn.pl/?attachment_id=9228"><img src="http://www.dzienmezczyzny.pl/wp-content/uploads/2018/11/Zdjęcie-22.11.2018-17-11-52.jpg" alt="OLYMPUS DIGITAL CAMERA" width="737" height="553" /></a></p>
<p><a rel="attachment wp-att-9229" href="http://www.eksmagazyn.pl/?attachment_id=9229"><img src="http://www.dzienmezczyzny.pl/wp-content/uploads/2018/11/Zdjęcie-23.11.2018-09-18-30.jpg" alt="OLYMPUS DIGITAL CAMERA" width="737" height="553" /></a><br />
 <strong>BEZPIECZNI TAKŻE NAD WODĄ</strong></p>
<p>Kenijscy  strażacy wiedzą już jak walczyć z ogniem, ale mieszkańcy kraju  bezpiecznie chcą czuć się także nad wodą i wiedzieć, że mogą liczyć na  skuteczną pomoc podczas powodzi takich jak w kwietniu i maju tego roku.  Niestety, wielu kenijskim strażakom brakuje podstawowych umiejętności w  tym zakresie. Dlatego prowadzone przez Polaków szkolenia z ratownictwa  wodnego są niezbędne by przygotować kenijskich strażaków do prowadzenia  powodziowych akcji ratunkowych.</p>
<p><strong>Aktualnie instruktorzy z  Polski prowadzą szkolenie z ratownictwa wodnego dla 50 osób z położonego  nad Oceanem Indyjskim hrabstwa Kilifi. Kursanci podzieleni zostali na  dwie grupy. Członkowie ochotniczej formacji ratowników wodnych Coast Sea  Survival Organisation Kilifi biorą udział w szkoleniu podstawowym.  Bardziej zaawansowanych praktyk uczą się natomiast zawodowi ratownicy i  strażacy, pełniący służbę w stacjonarnych jednostkach ratowniczych na  wybrzeżu Kenii, którzy szkolenie podstawowe mają już za sobą.</strong></p>
<p>Kenijczycy  uczą się, jak zorganizować skuteczne działania ratownicze z użyciem i  bez użycia sprzętu (kamizelek ratowniczych, kasków, butów do pracy w  wodzie, noszy). Oprócz tego ćwiczenia obejmują pierwszą pomoc dla  poszkodowanych w wypadkach nad wodą, rzucanie kołem ratunkowym, rzutką i  liną, podchodzenie do osoby tonącej, chwyty i sposoby holowania  poszkodowanych, techniki wynoszenia z wody, podejmowanie poszkodowanych  na skuter wodny i wiele innych. Wszystko to zarówno w teorii w sali  wykładowej na plaży, gdzie za tablicę służy deska medyczna, jak i w  praktyce.</p>
<p>Tymczasem w hrabstwie Meru w Kenii trwają zaawansowane  szkolenia z zastosowania technik linowych w działaniach ratowniczych.  Bierze w nich udział 15 osób, w tym 2 z Tanzanii.</p>
<p><strong>SZKOLENIA PRZYNOSZĄ EFEKTY</strong></p>
<p>Wydarzenia  w Kenii śledzimy na bieżąco i stale jesteśmy w kontakcie z kenijskimi  strażakami. Dlatego widzimy, że nasze szkolenia przynoszą efekty, a  Kenijczycy mogą być dumni z przeprowadzonych akcji.<br />
 Postępujące  zmiany klimatyczne powodują w Afryce coraz więcej powodzi. W kwietniu  strażacy kenijscy, dzięki mostom linowym i mostom z drabin, których  konstrukcji uczyli się razem z instruktorem z Kielc, uratowali z powodzi  21 osób.</p>
<p><a rel="attachment wp-att-9230" href="http://www.eksmagazyn.pl/?attachment_id=9230"><img src="http://www.dzienmezczyzny.pl/wp-content/uploads/2018/11/Zdjęcie-23.11.2018-10-13-37.jpg" alt="OLYMPUS DIGITAL CAMERA" width="737" height="553" /></a></p>
<blockquote><p>W  lipcu wyszkoleni przez Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej  Kenijczycy z sukcesem zakończyli akcję ratunkową w Kanunga Village –  uratowali noworodka, uwięzionego na głębokości około 18 metr! Kobieta w  szoku poporodowym wrzuciła dziecko do latryny. Ratownicy z Kiambu Town i  Thika ostrożnie zjechali na linach i uratowali chłopca.</p>
</blockquote>
<p>Zarówno  liny, jak i aparaty oddechowe, które mieli strażacy ze względu na brak  tlenu w latrynie, zakupione zostały dla kenijskiej straży przez PCPM w  ramach projektu finansowanego przez Polską Pomoc. – Nic nie daje  strażakowi większej dumny niż ocalenie ludzkiego życia – napisał na  swoim facebookowym profilu po akcji strażak z Kenii Ngugi Davie.<br />
 Kenijczycy wspaniale spisali się też na początku listopada, gdy w  Malindi w Kenii zawalił się 7-piętrowy budynek, który pogrzebał  kilkanaście osób. Miejscowi strażacy, przeszkoleni przez PCPM w ramach  projektu Polskiej Pomocy, uratowali z gruzów 16 rannych!</p>
<p><strong>Pierwsze  efekty wspólnej pracy polskich i kenijskich strażaków i instruktorów  już są widoczne, a będzie się działo jeszcze więcej. Pierwszy w Kenii  Profesjonalny Ośrodek Szkoleniowy dla Strażaków w Kiambu rośnie w  oczach. Od maja 2019 będzie mógł wykształcić 120 nowych strażaków  rocznie.</strong></p>
<p><a rel="attachment wp-att-9231" href="http://www.eksmagazyn.pl/?attachment_id=9231"><img src="http://www.dzienmezczyzny.pl/wp-content/uploads/2018/11/Zdjęcie-23.11.2018-10-49-42.jpg" alt="OLYMPUS DIGITAL CAMERA" width="737" height="553" /></a></p>
<p><a rel="attachment wp-att-9232" href="http://www.eksmagazyn.pl/?attachment_id=9232"><img src="http://www.dzienmezczyzny.pl/wp-content/uploads/2018/11/Zdjęcie-23.11.2018-10-54-56.jpg" alt="OLYMPUS DIGITAL CAMERA" width="737" height="553" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/szkoleni-przez-pcpm-strazacy-w-kenii-ratuja-zycie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Szlakiem czerwonego słonia</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/szlakiem-czerwonego-slonia/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/szlakiem-czerwonego-slonia/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 15 Nov 2015 00:13:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Patrycja Kubiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[po świecie]]></category>
		<category><![CDATA[afryka]]></category>
		<category><![CDATA[czerwone słonie]]></category>
		<category><![CDATA[kenia]]></category>
		<category><![CDATA[podróże]]></category>
		<category><![CDATA[wyprawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=4521</guid>
		<description><![CDATA[Park Narodowy Tsavo w Keni ma ponad 22 tys. km2, jest podzielony na część wschodnią i zachodnią. Zyskał międzynarodową sławę dzięki dużym, czerwonym słoniom, która są pod całkowitą ochroną
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przerażająca cisza, dookoła wszystko się żarzy, a horyzont zdaje się równomiernie falować. Gorąca temperatura skłania do przestawienia się na leniwy tryb funkcjonowania i poddania się całkowicie afrykańskiej aurze. Przed tygodniem była tu pora deszczowa, zatem wszystko wokół się zieleni. Jest zupełnie inaczej gdy jest susza, wtedy widać po horyzont suche, wysokie trawy, konary drzew i pomarańczowo-czerwony piach.</p>
<p><strong>Czerwone słonie i pożyteczne błoto</strong></p>
<p>Bladym świtem wjeżdżamy na teren rezerwatu a słońce zaczyna świecić intensywniej. Po niedługim upływie czasu zaczynamy dostrzegać na horyzoncie stado czerwonych słoni. W istocie są one szare jak pozostałe, ale uwielbiają się tarzać w błocie, co im przynosi pewną ulgę i ochronę przed promieniami słonecznymi. Kenia obfituje w liczne stada słoni liczące nawet po sto osobników. Co jakiś czas spotykamy ogromne kopce termitów, sięgające nawet na dwa metry wysokości. Te pomarańczowe „budowle” są prawdziwym dziełem sztuki. Nie możemy się oprzeć pięknym widokom kenijskiej fauny i flory.</p>
<p>W takim cudownym miejscu gdzie ogromne połacie lądu zapierają dech w piersiach nie można nie skłonić się do refleksji. Jedziemy dalej, jest gorąco a widoki pochłaniają nas w całości. Panuje kompletna i przerażająca cisza, poza odgłosami zwierzyny, która ukrywa się gdzieś w trawach i cieniu pojedynczych drzew. Tutaj życie rządzi własnymi zasadami, jedziemy wzdłuż piaskowej drogi, mijamy dziesiątki szkieletów i czaszek zwierzyny, która uświadamia nam, że każdy dzień jest ciężką walką o przetrwanie.</p>
<p><strong>Wszystkie kolory ziemi</strong></p>
<p>Widzimy stado gazeli jedzących soczyste i zielne trawy. Choć są skupione na spożywaniu posiłku, to na każdy szelest reagują dość nerwowo. Ich czarne i świecące oczy bacznie obserwują teren w obawie przed drapieżnikiem. W oddali widać długie szyje żyraf, wystające wysoko znad koron akacji, które zwinnie zrywają listki z najwyższych partii drzew. Różnorodność i barwność ptaków za każdym zdumiewała wszystkich turystów. Upierzone w dość nietypowe i intensywne barwy zdecydowanie wyróżniały się na pomarańczowo – zielonym krajobrazie. Od soczystej czerwieni, poprzez pomarańcz, fuksje, aż do odcieni turkusu po chłodno zieloną kolorystykę każdego piórka.</p>
<p>Czas stoi w miejscu. Ze stoickim spokojem i znaczną dawką adrenaliny oglądamy dzikie życie afrykańskich zwierząt. W suchych trawach dostrzegamy centki geparda, który godnie spaceruje w poszukiwaniu zdobyczy a jego długi i gruby ogon wlecze się za nim niczym kompan. Słońce świeci coraz intensywniej, słonie obrzucają się błotem przy sadzawce. Wśród gęstych koron drzew siedzą małpy, czasem widać tylko ich zwisające ogony. Małe lwiątko również szuka schronienia, czekając na pożywienie i na mamę – lwicę, posągowo zaszyło się pod jednym z krzaków. Życie na safarii toczy się własnym torem. Dzień dobiega końca. Słońce delikatnie otula swoim pomarańczowym światłem linię horyzontu i oświetla najodleglejsze zakątki dzikiego terenu. Na różowo &#8211; czerwonym niebie widnieją olbrzymie baobaby i mniejsze drzewa akacjowe. Suche trawy lśnią złotem poruszane poprzez delikatny wiatr. Jest cicho, spokojnie i przyjemnie, dzień dobiega końca…</p>
<p><img src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2011/06/Kenia7.jpg" alt="" width="600" height="450" /></p>
<p><img src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2011/06/Kenia6.jpg" alt="" width="600" height="401" /></p>
<p><img src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2011/06/Kenia5.jpg" alt="" width="600" height="400" /></p>
<p><img src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2011/06/Kenia4.jpg" alt="" width="600" height="450" /></p>
<p><img src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2011/06/Kenia2.jpg" alt="" width="600" height="450" /></p>
<p><img src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2011/06/Kenia1.jpg" alt="" width="600" height="800" /></p>
<p><strong>Tekst i zdjęcia: Patrycja Kubiak</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/szlakiem-czerwonego-slonia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Na walizkach: Kenia &#8211; Mama Africa</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/kenijskie-oblicza-afryki/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/kenijskie-oblicza-afryki/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 10 Nov 2013 02:38:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kalina Samek</dc:creator>
				<category><![CDATA[po świecie]]></category>
		<category><![CDATA[afryka]]></category>
		<category><![CDATA[czerwone słonie]]></category>
		<category><![CDATA[Justyna Szczurek]]></category>
		<category><![CDATA[kenia]]></category>
		<category><![CDATA[Na walizkach]]></category>
		<category><![CDATA[podróże po Kenii]]></category>
		<category><![CDATA[wybrzeże mombasy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=12660</guid>
		<description><![CDATA[Wsiadam do samolotu w Warszawie. Pełna optymizmu. To nic, że podróż będzie trwała ponad osiem godzin. To nic, że trzy tygodnie wcześniej złamałam rękę. Przecież lecę do Keni! Nic nie jest w stanie mnie powstrzymać. Nawet gips, który szczęśliwym trafem zamieniłam na stabilizator dzień przed wylotem]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Samolot pełen podekscytowanych turystów ląduje w Mombasa-Moi – międzynarodowym porcie lotniczy położonym 10 km na północny zachód od Mombasy. Mombasa to drugie co do wielkości miasto w Kenii. Położone w południowo-wschodniej części kraju, na wybrzeżu Oceanu Indyjskiego.</p>
<p><strong>Diani Beach</strong></p>
<p>Jest późny wieczór, wita mnie powiew ciepłego powietrza. Marzę o zimnym prysznicu i szklance orzeźwiającej zimnej wody. Nie mogę się doczekać kiedy skosztuje świeżych owoców. Niestety czeka mnie długa kolejka po wizę. Ile można czekać! Tempo pracy strażników granicznych doprowadza mnie do szału. Złamana ręka nie pozwala spokojnie stać i czekać na moją kolej. Na szczęście kilku turystów zauważa moją „kontuzję” i przepuszcza mnie w kolejce. Prawdą jest że wybierając się na wakacje z biurem turystycznym często wyłączamy myślenie. Niestety jak większość turystów decyduję się na wymianę kilkunastu dolarów w kantorze na lotnisku. Jak się później okazuje, po całkiem beznadziejnym kursie. Czy wymarzone wakacje mogą się gorzej rozpocząć? A może to trudny początek pięknej przygody.</p>
<p>Podstawione przez biuro turystyczne autobusy oczekują już na turystów. Oblepiona potem dzielnie czekam na odjazd. Na szczęście wkrótce ruszamy w kierunku Mombasy a kierowca włącza klimatyzację. Pomimo późnej pory miasto tętni życiem! Dojeżdżamy do przystani, kierowca wyłącza silnik. Stoimy w ogromnej kolejce aut oczekujących na prom. Jak się okazuje jedynym możliwym sposobem przedostania się na drugą stronę miasta jest właśnie prom. Dwie ogromne jednostki kursują na przemian przez rzekę. W końcu nasza kolej, kierowca sprawnie omija pieszych i auta. Płyniemy! W okół setki oczu skierowane na autobus z białymi turystami. Po kilkuminutowej przejażdżce dostajemy się na drugą stronę rzeki. Wyjazd z zatłoczonego promu zajmuje nam sporo czasu. Jedziemy w bliżej nieokreślonym kierunku. Przemierzamy nieoświetloną drogą kolejne kilometry. Kierowca po kolei wysadza turystów w coraz to innych hotelach. Nadeszła moja kolej! Mój hotel mieści się tuż przy szerokiej plaży Diani Beach, ok. 35  km na południe od Mombasy. Wysiadam i nie mogę uwierzyć własnym oczom. Jestem oczarowana. Powiew ciepłego powietrza, zapach kwiatów, widok bujnej roślinności. Wszystko to zapiera dech w piersiach. W recepcji czeka na mnie szklanka orzeźwiającego soku. W tamtej chwili jestem w 100 proc. pewna, że nic nie smakuje lepiej od świeżo wyciśniętych pomarańczy! Jestem w raju!</p>
<p><strong>Niedaleko równika</strong></p>
<p>W towarzystwie księżyca i boya hotelowego przemierzam ogród. Wąska alejka prowadzi do mojego pokoju. Szum oceanu jest tak uspakajający że natychmiast po przyjściu zasypiam. Rano nie mogę uwierzyć własnym oczom. Pokój z widokiem na wspaniały ogród i ocean to najlepsza opcja jaka mogła mi się trafić.</p>
<p>Mój niepokój budzą niewielkie chmury na niebie, które nie pozwalają w pełni cieszyć się pogodą. Postanawiam iść na spacer. Po pierwszym spotkaniu z Masajami udaje mi się uciec wszystkim sprzedawcom. Spaceruję, brodząc w krystalicznie czystej wodzie. Jest tak ciepła i lazurowa jak nigdzie dotąd gdzie dotychczas byłam. Gorący, złoty piasek idealnie współgra z nieco chłodniejszą wodą. Palmy oraz inna roślinność przy brzegu to kropka w kropkę widok z turystycznych folderów. Po kilku godzinach pobytu na plaży czuję głód. Czuję również pieczenie skóry. Zapomniałam, że jestem niedaleko równika&#8230; Pomimo nielicznych chmur, słońce pokazało mi swoją siłę. Moim towarzyszem będzie teraz kojący balsam po opalaniu.</p>
<p>Najwyższa pora na posiłek. Czy zdecydować się na owoce, lokalne jedzenie a może normalną kanapkę? To moje jedyne zmartwienie. Wygrywają soczyste owoce! Ilość jaka ląduje na moim talerzu pozwoliłaby wykarmić całą armię żołnierzy. Nie mogę się powstrzymać. Ich zapach i smak przyprowadzają mnie o zawrót głowy. W egzotycznym kraju, nic nie smakuje lepiej od dojrzałych w słońcu, świeżo przygotowanych, owoców. I tak leniwie płynie czas. Może jutro wybiorę się na safari, a może pozostanę w ogrodzie pełnym palm i rododendronów. Może zdecyduję jutro&#8230;</p>
<p><span style="font-weight: bold;">Mombasa &#8211; miasto ze snu</span></p>
<p>Ten sam niespokojny duch, który od zawsze gna mnie po świecie nie pozwolił mi usiedzieć na miejscu. „Musisz zobaczyć Mombasę, wybrać się na safari” &#8211; szeptał od rana. Wybieram się zatem do miasta, które tętni życiem cały czas. Wszędzie spojrzenia ciekawskich dzieci. Ich uśmiechy i wielkie ufne oczy prześladują mnie przez cały dzień. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Kenijczycy to jeden z najpogodniejszych narodów świata. To wprawia mnie w dobry humor. W mieście pozostaję tylko przez kilka godzin. Przemierzam samochodem starą część miasta. Moim celem jest Fort Jesus. A raczej jego pozostałości. Fort zbudowali w 1593 roku Portugalczycy z rozkazu króla Filipa II. Na przestrzeni wieków wielokrotnie zmieniali się nim władający. Odnajduję spokojne miejsce i cieszę się ładnym widokiem. Nie lubię biegać po miastach z wywieszonym językiem od jednej atrakcji turystycznej do kolejnej. Po prostu spaceruje wszędzie tam gdzie mnie nogi poniosą. Tak poznaje miasto&#8230;</p>
<p><strong>Hakuna matata, czyli polowanie na idealne zdjęcie&#8230;</strong></p>
<p>Nie można przyjechać do Kenii i nie zobaczyć lwa, słonia, żyrafy&#8230; Decyduje się na safari! Niestety ze względu na rękę, pozostaję przy opcji dwudniowego wyjazdu. Wczesnym porankiem wyjeżdżam z hotelu. Kierunek Tsavo Park. Park Narodowy Tsavo to pierwszy park narodowy, który powstał w Kenii. Międzynarodową sławę zyskał dzięki występującym tam ogromnym słoniom, które są pod całkowitą ochroną. Park ustanowiono 1 kwietnia 1948 roku a później podzielono na dwa obszary: Tsavo wschodnie i Tsavo zachodnie. Tworzą one wspólnie największy park narodowy w Kenii i zarazem jeden z największych na świecie, o łącznej powierzchni 22 812 km2. Można go zwiedzać tylko pod okiem zatrudnionego strażnika. Na terenach parków Tsavo toczy ostrą walkę z kłusownictwem, którego ofiarami są najczęściej słonie i czarne nosorożce.</p>
<p>W towarzystwie kilku osób, przemierzam małym vanem setki kilometrów. Wczesnym popołudniem docieramy do bram parku. Już tylko lunch dzieli mnie od dzikiej przyrody. Moje podekscytowanie studzi przewodnik. Spokojnie tłumaczy, że zwierzęta pokazują się tylko wczesnym porankiem lub późnym wieczorem. W czasie upalnego dni chowają się przed słońcem, odpoczywają lub po prostu śpią.</p>
<p>Ruszamy! Zaraz zobaczę wszystkie zwierzęta, one na pewno na mnie czekają. Mijają kolejne minuty. Mijamy setki antylop, ptaków, mniejszych zwierząt. Moje podekscytowanie zamienia się rozżalenie. Gdzie się podziały wszystkie zwierzęta. Dlaczego nie mogę ich zobaczyć?! Przewodnik spokojnie tłumaczy: &#8222;Nie jesteśmy w zoo, gdzie od klatki do klatki dzieli nas kilka kroków.&#8221; Powierzchnia parku jest ogromna. Czasem by zobaczyć stado zebr, słoni, żyraf należy przemierzyć sporo kilometrów. Nasz kierowca i przewodnik w jednym, porozumiewa się z pracownikami parku oraz innymi kierowcami za pomocą krótkofalówki. Dostajemy sygnał, stado żyraf spokojnie stołuje się 2  km od nas. Samochód pędzi jak szalony. Jest! Widzę ją, pierwszą żyrafę! Jak ona majestatycznie spaceruje, sięga korony drzewa i zajada się liśćmi. Na tle błękitnego nieba wygląda jak modelka. Ja chyba śnię! Wzruszenie odbiera mi mowę. Jedyne co mogę w tej chwil to zrobić kilka zdjęć. Dopiero po kilku minutach, kilka metrów obok, dostrzegam pozostałe żyrafy. Jedziemy dalej, tym razem mamy informację o lwicy z młodymi lwiątkmi. Niech ktoś mnie uszczypnie! To dzieje się na prawdę. Na moich oczach lwica spokojnie wypoczywa, a obok niej beztrosko bawią się małe lwiątka. Wszystko przestaje mieć znaczenie! Czas spędzony na przemierzaniu parku, niespokojne myśli. Teraz liczy się tylko ten widok.</p>
<p>Czas na nocleg, jutro czeka nas kolejna przejażdżka po parku. Umiejscowione na palach piętrowe domki sąsiadują bezpośrednio z wodopojem zwierząt. Wieczorem zajadając się kolację obserwuje stada przeróżnych antylop spokojnie zaspokajających  pragnienie w wodopoju. Po dniu pełnym wrażeń trudno mi zasnąć. Pod ochroną moskitiery, w towarzystwie odgłosów buszu analizuję dzień. Wspomnienie lwicy nareszcie pomaga zasnąć&#8230;</p>
<p>Wypoczęta jak nigdy, ruszam z samego rana do parku po kolejne wrażenia. Już kilka minut po starcie czeka nas przygoda. Stary bawół w towarzystwie kilku innych, wiekowych towarzyszy, najwyraźniej nie jest zadowolony z naszej wizyty. Rozpędzone, wielkie zwierze pędzi w naszym kierunku. Zamieram w bezruchu, przerażona! Na szczęście kierowca instynktownie i z duża wprawą unika zderzenia z wielkim zwierzęciem. Poziom adrenaliny pozostaje wysoki do końca dnia. Stada zebr i słoni, pozwalają na chwile zapomnieć o niebezpiecznej sytuacji. Czas wracać do hotelu, na plażę&#8230; Szkoda tylko, że nie widziałam leoparda. Jedno wiem &#8211; na pewno tu wrócę!</p>
<p>Od powrotu z Kenii prześladują mnie słowa piosenki Akona „Mama Africa”*. Idealnie obrazują moje odczucia odnośnie Afryki. W ciągu tygodnia poznałam dwa oblicza Keni. Turystyczna część tej odległej krainy jest rajem na ziemi. Drugie oblicze to widok dzikich zwierząt czy uśmiechniętych dzieci. Te obrazy pozostaną bliskie mojemu sercu już zawsze.</p>
<p><img src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2013/07/Kenia8.jpg" alt="" width="720" height="480" /></p>
<p><img src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2013/07/kenia7.jpg" alt="" width="720" height="480" /></p>
<p><img src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2013/07/Kenia6.jpg" alt="" width="720" height="480" /></p>
<p><img src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2013/07/Kenia5.jpg" alt="" width="720" height="480" /></p>
<p><img src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2013/07/kenia4.jpg" alt="" width="720" height="480" /></p>
<p><img src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2013/07/Kenia3.jpg" alt="" width="720" height="480" /></p>
<p><img src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2013/07/Kenia2.jpg" alt="" width="720" height="480" /></p>
<p><img src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2013/07/Kenia1.jpg" alt="" width="720" height="480" /></p>
<p><strong>*<em>Mama Africa </em></strong></p>
<p><em>Has so much love to share </em></p>
<p><em>Sweet blackness, oneness </em></p>
<p><em>Meet me there </em></p>
<p><em>So much love to give </em></p>
<p><em>Let them know they missin&#8217; out </em></p>
<p><em>Sing again&#8230;</em></p>
<p><em> </em></p>
<p style="text-align: right;"><strong>Tekst i zdjęcia: Justyna Szczurek</strong></p>
<p style="text-align: center;"><strong>***</strong></p>
<p><strong><img class="alignleft size-full wp-image-22769" title="Justyna Szczurek" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/01/IMG_0579.jpg" alt="" width="121" height="121" />Justyna Szczurek </strong>- rodowita Krakowianka, włóczykij, który jest ciągle w biegu i planuje kolejne wyprawy.  Nie wyobraża sobie życia bez walizki, dobrej książki, aparatu, pisania i jedzenia. Nieustannie fotografuje otaczający ją świat i  przelewa na papier wszystko to, czego doświadcza podczas podróży. Instynkt podróżnika ponownie zaprowadził ją na inny koniec globu, tym razem do Meksyku, gdzie mieszka i pracuje. Co ją do tego pchnęło &#8211; ciekawość, miłość do TACOS i Mariachi czy może praca? Ciągle szuka odpowiedzi.  Jaki jest jej przepis na życie? Szczypta szaleństwa, intuicja, upór godny największego osła, wielki uśmiech i pozytywne myśli &#8211; tylko tyle i aż tyle.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/kenijskie-oblicza-afryki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->