<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; kobieca (nie)logika</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/kobieca-nielogika/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Fri, 16 Oct 2026 03:35:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Rozmawianie ze zrozumieniem</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/rozmawianie-ze-zrozumieniem/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/rozmawianie-ze-zrozumieniem/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 25 Feb 2015 01:27:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>JJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[okiem specjalisty]]></category>
		<category><![CDATA[akceptacja]]></category>
		<category><![CDATA[damsko-męska komunikacja]]></category>
		<category><![CDATA[kobieca (nie)logika]]></category>
		<category><![CDATA[mindfulness]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Mosak]]></category>
		<category><![CDATA[seks]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<category><![CDATA[zrozumienie]]></category>
		<category><![CDATA[związki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=18546</guid>
		<description><![CDATA[ W związkach bardzo ważna jest refleksja! Nie popełniajmy tego samego błędu. Ustalmy najlepszą dla siebie opcję rozwiązania problemu. Starajmy się coś zmienić, bo najgorzej, jak wszyscy na siebie warczą i powtarza się to tydzień w tydzień. Z Piotrem Mosakiem rozmawiamy o zawiłościach damsko-męskiej komunikacji ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn: Jak rozmawiać, żeby się zrozumieć?</strong></p>
<p><strong>Piotr Mosak, psycholog i terapeuta z Centrum Doradztwa psycholog.com.pl:</strong> Jeśli mówimy o związkach ludzi różnych płci, a o takich piszecie, to trzeba założyć, że jesteśmy z kompletnie innej bajki. Nasze światy wyglądają całkiem inaczej: biologicznie, fizjologicznie, rozwojowo, inne jest kobiece i męskie rozumienie świata, nawet rozumienie słów. Oczekiwanie wzajemnego zrozumienia oznacza bardzo wysoko postawioną poprzeczkę (śmiech).<br />
 <strong></strong></p>
<p><strong>Za często mówimy: „Dlaczego coś zrobiłeś/dlaczego nie zrobiłeś” zamiast zaczynać dialog od wyrażenia naszych potrzeb? Podobno najlepsze są komunikaty „ja”, czyli wracamy do podstaw bycia asertywnym…</strong></p>
<p>Trzeba zacząć od akceptacji tego, że jesteśmy inni. A skoro podejmujmy decyzję, żeby z kimś być, to uczciwym byłoby tę osobę zaakceptować. Jeśli przyjmiemy różnice nas dzielące, to zaakceptujemy fakt, że druga strona nie rozumie, czego ja od niej chcę, dopóki mu tego nie powiem.<br />
 <strong></strong></p>
<p><strong>Kobiety często wymagają od mężczyzn zestawu zachowań przypisanych dżentelmenom: otwierania drzwi, podawania płaszcza, zamówienia taksówki, zaopiekowania się, załatwienia za kobietę czegoś, a młodzi mężczyźni są wychowani w zupełnie innym systemie. Często słyszę od nich: „Mamy równouprawnienie, dopóki nie usłyszę konkretnej prośby, takie zachowania wcale nie są oczywiste”.</strong></p>
<p>W dzisiejszych czasach nie jest to oczywiście, natomiast kobieta może oczekiwać i domagać się takich zachowań. Rozmowa na ten temat powinna odbyć się na pierwszych randkach, ale nie na zasadzie, że ona wyciąga listę życzeń, tylko pokazuje: „Jesteś wyjątkowy, bo potrafisz poczekać, aż usiądę pierwsza przy stoliku, podać płaszcz. To cudowne, że tacy mężczyźni jeszcze istnieją.” Albo wręcz podpowiadać: „Wiesz, to jest dla mnie bardzo ważne. Jak patrzę na stare, brytyjskie filmy i widzę tych kurtuazyjnych panów, to wiem, że straciłabym dla nich głowę.” Jeśli mężczyzna nie myśli, to trzeba się go pozbyć, a jeśli tak – to jest szansa, że nauczy się tych kilku zachowań.</p>
<p><strong>A jeśli trafi się egzemplarz, który widzi kobietę z ciężkimi siatkami i za każdym razem ona musi go prosić: „Pomóż mi”?</strong></p>
<p>Jeżeli ona za każdym razem mu to komunikuje, to pytanie, w jaki sposób to robi? Jeśli jest to tylko i wyłącznie niezadowolenie, a on wielokrotnie podkreślał: „Po co to dźwigasz? Zadzwoń do mnie, jak będę wracał z pracy, zrób listę zakupów, ja się tym zajmę” to sprawa wygląda trochę inaczej. Kiedy ona wchodzi zmęczona i od progu krzyczy, on myśli: „Odczep się, bo jesteś nieuczciwa i niesprawiedliwa.”</p>
<p><strong></strong><strong>Jak nie zatrzymać się w takiej sytuacji na wymianie wzajemnych zarzutów?</strong></p>
<p>Powinniśmy rozumieć, gdzie zaczyna się komunikat, gdzie dokładnie leży problem i tam interweniować, a nie denerwować się, że on nie rzucił tej swojej ulubionej puszki z piwem, nie wyłączył telewizora, kiedy oglądał swoją ulubioną drużynę i nie podbiegł po siatki. Tymczasem, ona wcale tego nie chciała! Chciała, żeby zrobił zakupy, ale duma nie pozwoliła jej o to poprosić, bo była np. niezorganizowana i nie przygotowała listy, a na koniec jeszcze miała focha. Więc on mówi: ”O nie kochana, teraz ja oglądam mecz, trzeba było wysłać smsa z listą zakupów pięć godzin temu, kiedy cię o to prosiłem.”</p>
<p><strong></strong><strong>I spięcie gotowe. Jaki jest uniwersalny wzór na dobry komunikat?</strong></p>
<p>Wszyscy podkreślają, że bardzo ważne są komunikaty „ja”. Ja jestem zmęczony, ja jestem zadowolona, ja potrzebuję, mnie wystarczy &#8211; bez oceniania „jesteś taki, siaki, owaki”. Ocena jest w dzisiejszych czasach odbierana jako atak, więc słuchacz natychmiast się broni, czyli atakuje. My sądzimy, że wypowiadamy swoje ważne kwestie, ale okazuje się, że słuchacz odebrał to jako agresję, więc wyciąga działo. Nie czujemy, żebyśmy zaatakowali, bo przecież to była nasza ocena i nazwanie uczuć, a w zamian otrzymujemy atak z każdej strony. Powstaje błędne koło.</p>
<p><strong></strong><strong>Co z takim błędnym kołem zrobić?</strong></p>
<p>Często okazuje się, że w takich sytuacjach, obydwie strony mają rację. Ona jest zmęczona zakupami, bo przecież po nie poszła, a on przecież chciał pomoc, ale teraz ma mecz. To nie jest tak, że ktoś tu jest winny. Tego typu nieporozumienia zaczynają się gdzieś dużo wcześniej. Para przestaje rozmawiać, są tylko polecenia. Mam w gabinecie bardzo dużo małżeństw, które zgłaszają się po latach związku i mówią: „Właściwie straciliśmy radość życia, bo funkcjonujemy jak firma. Jest tylko logistyka i ustalone co do godziny, co robimy i gdzie jedziemy. A gdzie w tym wszystkim jest życie?”</p>
<p><strong>Czy metodą na wyrwanie się z tego schematu są miłe słowa albo zwyczaj, który niektóre pary praktykują, czyli codzienne wyrażanie wdzięczności za to, co ich spotkało ze strony partnera?</strong></p>
<p>To wszystko jest bardzo istotne, a wdzięczność była nawet badana przez naukowców w różnych krajach. Doszli do wniosku, że nasz organizm, kiedy czujemy wdzięczność – jakąkolwiek, do kogokolwiek –inaczej, lepiej funkcjonuje. Nastawia się bardzo pozytywnie do życia, produkuje mnóstwo hormonów zadowolenia, szczęścia, itd. Na dodatek, człowiek jest zdrowszy, bo odpala się system immunologiczny. Wdzięczność, w każdej formie, jest jak najbardziej wskazana. Najgorsze co może być to lista życzeń. Jesteśmy wychowani w chrześcijańskiej kulturze, która polega na tym, że ciągle prosimy o coś Boga, a jak się ciągle prosi, wyłączamy mechanizm radzenia sobie, odczuwania radości i przyjemności. Lepiej przyjąć postawę: „Rusz się, a ja ci pomogę, bo z samego proszenia nic nie będzie.”</p>
<p><strong>Czyli wdzięczność jest, we wzajemnej komunikacji i dla nas samych, bardzo wskazan</strong>a?</p>
<p>Tak. Powinniśmy też patrzeć na to, co się dookoła nas dzieje tu i teraz. Jest teraz takie modne pojęcie mindfulness i różne cytaty z nim związane, np. taki: „Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością, jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością, jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszą.” Patrz, co się dzieje. Nawet, jeśli wydarzył się jakiś konflikt, spróbuj go zrozumieć. Wielokrotnie podkreślam, jak ważne są trzy pozycje percepcji. Z punktu widzenia „ja” wygląda to tak, że doczekałem się na mecz – pozostanę przy tym przykładzie – i chcę go obejrzeć. Prosiłem o listę, wiedziałem że są potrzebne zakupy, nie zrobiłem ich, więc przeżywam podwójną frustrację: raz że mam mecz i mi się przeszkadza, dwa – że próbuje się mnie wpędzić w poczucie winy. A nie czuję się winny, chociaż czuję, że powinienem pomoc i mam wewnętrzną rozterkę. Namawiam do tego, żeby na tę samą sytuację spojrzeć z drugiej perspektywy, czyli „ty” – co ona może myśleć, czuć i przeżywać? Nie chciało się jej zrobić listy zakupów, targa te siatki, winda wysiadła, trzecie piętro… Ma prawo być zmęczona i sfrustrowana. Trzecia perspektywa percepcji, jedna z najważniejszych, to ta, która na daną sytuację patrzy z boku, bez emocji. Jak to wygląda? Siedzi taki jeden rozparty w fotelu, ogląda jakiś meczyk, a dziś są takie telewizory, gdzie można zrobić pauzę; idzie wściekła kobieta po schodach, z torbami i od progu na siebie warczą, zamiast się dogadać. Usiąść wieczorem i ustalić: „Słuchaj, dzisiaj było beznadziejnie. Ty byłeś sfrustrowany, że nie możesz spokojnie oglądać meczu, ja byłam sfrustrowana, że mi nie pomagasz. Zastanówmy się, co zrobić.” To jest bardzo ważne w związkach – refleksja! Nie popełniajmy tego samego błędu. I ustalmy najlepszą dla siebie opcję. Starajmy się coś zmienić, bo najgorzej, jak wszyscy na siebie fuczą, mają focha i powtarza się to tydzień w tydzień.</p>
<p><strong></strong><strong>Jak przerwać ten ciąg reakcji: atak kontra atak?</strong></p>
<p>Nie można się oglądać na drugą stronę, bo tutaj nie ma wygranego. Ktoś, kto czuje się lepiej, ma więcej cierpliwości, spokoju, siły, jest mniej zmęczony, musi powiedzieć „stop”. Powiedzieć: „Porozmawiajmy albo zróbmy sobie przerwę, chodźmy na kawę, spacer”. Ilość wyciągniętych rąk jest pewnie równa w ogólnym bilansie, nie ma co się licytować. A przecież zależy nam na tym samym – żeby dobrze się nam razem żyło.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/rozmawianie-ze-zrozumieniem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Simlock wierności</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/simlock-wiernosci/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/simlock-wiernosci/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 08 Aug 2014 02:05:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>JJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[okiem specjalisty]]></category>
		<category><![CDATA[eksmagazyn]]></category>
		<category><![CDATA[kobieca (nie)logika]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Mosak]]></category>
		<category><![CDATA[seksowny temat]]></category>
		<category><![CDATA[skok w bok]]></category>
		<category><![CDATA[wierność]]></category>
		<category><![CDATA[zdrada]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=16440</guid>
		<description><![CDATA[To, że biologicznie jesteśmy tak skonstruowani, że podobają się nam różne „obiekty”, nie znaczy, że musi to pociągnąć za sobą skok w bok. Na szczęście, kilka tysięcy lat ewolucji spowodowało, że potrafimy sobie założyć simlocka. O męskiej i kobiecej zdradzie rozmawiamy z psychologiem, specjalistą terapii związków Piotrem Mosakiem]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-weight: bold;">EksMagazyn: Dlaczego mężczyźni zdradzają?</span></p>
<p><strong>Piotr Mosak, psycholog, specjalista terapii związków z <a href="http://www.psycholog.com.pl/" target="_blank">Centrum Psychoterapii Psycholog.com.pl:</a></strong> To mocno skomplikowana sprawa, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy nie tkwimy już w naszych tradycyjnych rolach. Od mężczyzn słyszę najczęściej, że zdradzili, bo żona w jakiś sposób zamknęła się w swoim świecie. Nie dopuszczała ich do siebie, zaczęła mieć nieustające pretensje, troszkę zzołzowiała. Nie ma między nimi dyskusji, rozmowy, żadnej konstruktywnej komunikacji. Ci mężczyźni czują się bezsilni. Z jednej strony nie chcą jeszcze kończyć małżeństwa, a z drugiej &#8211; nie potrafią nic zmienić, bo w obliczu ciągle krytykującej i rozliczającej ich żony, nie mają siły przebicia. Często są też manipulowani brakiem seksu i z tego rozżalenia, zgorzkniałości, kiedy trafia się im okazja do skoku w bok, mówią: „A trudno, niech się dzieje.” To nie znaczy nawet, że poszukują okazji, tylko kiedy pojawia się ona na horyzoncie, machają ręką na swoje zasady. Zdarza się, że mają poczucie winy, dyskomfort, ale w takich sytuacjach, kiedy próbowali coś poprawić, nawet byli na terapii i to niczego nie zmieniło, są w stanie marazmu. Mają wrażenie, że ciągle chodzą po błocie. To sygnał, że taki związek się kończy, tylko oni jeszcze nie mają odwagi, żeby się rozstać albo nie mają świadomości, że zdrada wynika z tego, że związku już de facto nie ma.</p>
<p><strong>A co z tymi, którzy zdradzają, chociaż mają świetne partnerki? </strong><br />
 Są mężczyźni, którzy wchodzą w związki małżeńskie nie wiadomo po co. Wzięli i ożenili się siłą rozpędu, pod wpływem emocji, namówieni przez innych ludzi, podczas gdy oni zawsze mieli ochotę na dużo kobiet i dużo seksu. Małżeństwo ich ciśnie, zamyka, ogranicza, w ogóle nie jest zgodne z ich naturą. Takie typy nie rozbijają małżeństw: „Jak już jest, to mam, a że mogę sobie bzykać na boku, to świetnie, tylko trzeba uważać, żeby się nie wydało.”</p>
<p><strong>Faceci wdają się w romanse, bo „ona się zmieniła”?</strong><br />
 Tak, to kolejny powód zdrady, że kobieta przestaje być taką, jak oni oczekiwali. Kiedy coś w życiu się zmienia: pojawia się dziecko, budowa domu, choroba rodziców. Ona jest już inna, przestaje być tą ukochaną, którą byłą. Jak pojawia się dziecko, to ono staje się najważniejsze. Jak pojawia się tragedia w rodzinie, to jej emocje stają się najważniejsze, całą sobą pokazuje, jak on jest na którymś tam miejscu w kolejce. A my psychologowie wiemy, że partnerzy powinni być na szczycie hierarchii, jako „my”, na drugim każde z nich jako „ja”, na trzecim dzieci, na czwartym rodzice. Kiedy on czuje, że „my” przestało istnieć, z wysokiego miejsca spada znacznie niżej, to jest mu źle, ma wrażenie, że został porzucony. Nie bez powodu podałem przykład budowy domu, ponieważ często jest tak, że kiedy ludzie zaczynają się bogacić, on zarabia pieniądze, a ona pilnuje budowy. I kobiety robią wtedy jeden, podstawowy błąd – ścinają włosy i zakładają gumowce. Taka sytuacja trwa kilka miesięcy. On wraca do domu, ona jest wiecznie zmęczona, spocona, niekobieca. A w pracy taki facet ma koleżankę w makijażu, zadbaną, ubraną w ładny mundurek. Kobiety powinny starać się nie zatracić swojej kobiecości, bo kiedy jadą na budowę w szpilkach, to są w stanie więcej załatwić, niż gdyby były w gumiakach. Kiedy ona chodzi przez dwa tygodnie w szlafroku, z tłustymi włosami, to jest przecież masakra. I mężczyźni zaczynają szukać kobiecości gdzie indziej.</p>
<p><strong>Jak to jest u kobiet?</strong><br />
 Mogą po prostu lubić ten sport. Są takie, które mają duży temperament, silną potrzebę przeżywania rozkoszy cielesnej. No i ten mąż nie zawsze nadąża, albo jest zapracowany i nie ma siły jej zaspokoić, przychodzi zestresowany, a w nocy to tylko śpi. Ona poszukuje przygody: a to trafi się przystojny instruktor gry w tenisa, pan z siłowni, a wiadomo, że jeśli są to mężczyźni wolni, otwarci, to taka dobrze wyglądająca mężatka mrugnie okiem i może mieć każdego.</p>
<p><strong>A powody emocjonalne?</strong><br />
 Kobiety zdradzają, bo są nieszczęśliwe, mąż ich nie słucha, nie rozumie. Nie mają pomysłu, by z takiego związku odejść, bo kobiety nie mają aż takiej odwagi, ale pragną przeżyć coś romantycznego, jakieś uniesienia. Marzą, o mężczyźnie który się nimi zajmie, zaopiekuje, podczas gdy w domu mają męża-automat działającego na zasadzie praca &#8211; dom. Mężczyźni analogicznie zdradzają, kiedy brakuje im opiekuńczości ze strony partnerki, a wynika to z tych ról, w których ona ma wspierać, słuchać, itd. Kobiety poprzez romans próbują wyjść poza krąg codziennej beznadziei. Nie bronią się tak bardzo, jeśli napatoczy się ktoś, kto może im zapewnić to, czego im brakuje: czułość, bliskość, ciepło. Jeżeli spotkają kogoś szarmanckiego &#8211; on rzuci marynarkę na kałużę, a jej mąż nigdy tak nie robił &#8211; to są gotowe złamać swoje zasady.</p>
<p><strong>Jaka jest różnica między zdradzającymi mężczyznami a kobietami?</strong><br />
 O ile mężczyzna często patrzy na wygląd, to kobiety zwracają uwagę na to, jaki jest ich kochanek, co on im może dać podczas tych paru minut uniesień czy nawet rozmów. Mężczyźni często zdradzają, bo mają potrzebę wyładowania seksualnego, a kobiety – bo mają niezaspokojoną potrzebę emocjonalną.</p>
<p><strong>Biologizm ma znaczenie? Mężczyźni zdradzają, mimo, że mają młode, piękne, sympatyczne partnerki, bo po prostu nie są w stanie obejść się bez uprawiania seksu z innymi kobietami?</strong><br />
 Nie można tak mówić. On może mieć brzydką i niekształtną żonę, a jeżeli się kochają i mają pewien poziom porozumienia, to on też jej nigdy nie zdradzi. To nie jest tak, że mężczyźni lub kobiety są z natury skłonni do zdrady. To, że my biologicznie jesteśmy tak skonstruowani, że podobają się nam różne „obiekty”, to nie znaczy, że musi to pociągnąć za sobą skok w bok. Na szczęście, kilka tysięcy lat ewolucji spowodowało, że potrafimy sobie założyć simlocka. Mężczyźni oczywiście widzą, że ta jest młodsza, ta atrakcyjniejsza, a tamta ma większy biust, ale co z tego? Czy warto jest z powodu wyglądu marnować kilka lat życia z kobietą, z którą mamy o czym porozmawiać, świetnie się rozumiemy, wspieramy, mamy dzieci, czytamy te same książki? No nie warto. Wychodzi tu jeszcze natura człowieka, jeśli ktoś jest uczciwy, to nie będzie zdradzał. Oczywiście pojawiają się pokusy i myśli, ale mnóstwo ludzi mówi sobie wtedy: „Stop. Nie chcę tego, to jest nieuczciwe. Przecież się kochamy z tą moją żoną czy moim mężem.”</p>
<p><strong>Zdrada to zawsze wina obu stron?</strong><br />
 Możemy powiedzieć, że problemy w związku są winą obu stron. Zdrada jest winą osoby zdradzającej. To, że są problemy, to nie znaczy, że ktokolwiek ma prawo mieć kogoś na boku. To nie jest sposób rozwiązywania problemów. Mamy kłopoty? Idziemy do księdza, psychologa, przyjaciela i próbujemy je rozwiązać. Jeśli ktoś zdradza, to znaczy, że nie próbuje rozwiązać problemu, tylko idzie sobie poprawić nastrój. A druga osoba, przez którą mam problemy &#8211; a prawda jest taka, że narobili ich wspólnie &#8211; ma tu na mnie grzecznie czekać. Absolutnie nie. To wtedy się mówi: „Sorry, nie chcę z tobą żyć, mam potrzeby seksualne, których nie spełniasz, więc chciałbym cię poinformować, że od dziś idę sobie szukać kogoś na boku.” To byłoby uczciwe. A zdradzanie jest nie fair, bez względu na to, jakie byłyby problemy. Nie zrzucajmy na partnera własnej winy. Szukanie wymówek typu: „Bo to zła kobieta była, nie mogłem wytrzymać” w ogóle mnie nie przekonuje. Guzik prawda. Można było iść na kurs malarski i odreagować przerzucając emocje olejem na płótno, a nie bzykać się po kątach.</p>
<p><strong>Ludzie zdradzają, bo nie chce im się pracować nad związkiem, więc spełniają swoje potrzeby gdzie indziej?</strong><br />
 To nie jest tak, że nie chce się im pracować. W dzisiejszych czasach ludzie tak niewiele wiedzą o psychologii, a tak im się wmawia, że są panami samych siebie, że ci, którzy lądują w gabinecie i dowiadują się, że można było zrobić to, to albo to, są w szoku. Sami próbują zmienić w związku jedną czy drugą rzecz, a jak nie wychodzi, stwierdzają: „No przecież nie da się już tego małżeństwa uratować!”. To jest podstawowy błąd w rozumowaniu. Skoro oni nie potrafią nic wymyślić, to znaczy, że nic nie da się zrobić. A to nie jest prawda. Są dziesiątki sposobów i technik pracy nad związkiem w gabinecie i naprawdę wyciąga się ludzi za głowę z bardzo skomplikowanych sytuacji. Nie jest to nic bardzo trudnego, jeśli pozostała chociaż mała iskierka miłości. Ludzie zbyt szybko się poddają. To jest smutne. W internecie krąży taki mądry obrazek, babcia mówi do wnuczki: „Za naszych czasów, jak coś się popsuło, to się to naprawiało, a u was kupuje się nowy model.” My chcemy mieć wyniki już, teraz, bez rozmowy, bez żadnego wysiłku.</p>
<p><strong>Czy istnieje życie po zdradzie? Niektórzy deklarują: „Jeśli on/ona będzie mieć romans, walizki za drzwi”.</strong><br />
 Praktycznie w prawie żadnym związku nie jest omówione, co dla nas jest zdradą. Bardzo często rozmawiamy w gabinecie o przyczynach zdrady, o co tak naprawdę chodzi i jaki jest poziom uczuć. Bo to, że ktoś się z kimś przespał, ale kocha tego męża czy żonę, to nie jest powód, żeby ten związek rozwalać. Zdrada to tragedia, bardzo przykra sprawa, ale trzeba pamiętać, że będzie to tej rangi dramat, jaką mu nadamy. Okazuje się, że jeżeli zdradzony partner pogodzi się z tym, co się wydarzyło, że para zacznie ze sobą szczerze rozmawiać, zacznie coś zmieniać, będzie w lepszym miejscu, niż wcześniej i nadal się kocha, to taki związek może jak najbardziej być szczęśliwy. Pewnie wiele osób tu zaprotestuje, ale proszę mi wierzyć, dwadzieścia lat pracuję jako psycholog. Są też oczywiście osoby, które nie są w stanie przeżyć fizycznej zdrady, ale one najczęściej po prostu przestają kochać partnera. Jeśli jest miłość i obustronna wola poprawy, wszystko da się uratować. Trzeba sobie zadać pytanie, po tym, jak opadną pierwsze emocje, czy ja nadal, gdyby miało być lepiej, chciałbym/chciałabym z nim czy z nią być. Jeżeli tak, to wtedy czas na ciężką pracę. W trójkę zawieramy kontrakt, przy mnie jako świadku, że jeżeli coś takiego przytrafi się po raz drugi, to oznacza nieodwołalny koniec.</p>
<p><strong>Czy związki, w których jedna strona zezwala drugiej na skoki w bok, są w stanie przetrwać? Czy to tylko układ, bo kredyt, dzieci, mieszkanie?</strong><br />
 Tu wchodzimy na temat definicji tego, co to jest zdrada. Jeżeli para różni się temperamentem, mieszka w innych miejscach, ktoś jest chory, ale mają silny związek, zdarza się, chociaż bardzo rzadko, że akceptują różne sytuacje, które mogą się przytrafić. Wiedząc, że to nie narusza ich zaangażowania emocjonalnego. I nawet o tym rozmawiają. Sam byłem świadkiem, kiedy ciężko chora żona powiedziała mężowi: „Wiem, że mnie kochasz, a jeśli coś się wydarzy, to mi o tym nie mów.” To są dramatyczne sytuacje i musi być bardzo głęboki poziom uczuć, żeby coś takiego przetrwać. Są też związki nastawione na fizyczność, a nie budowanie emocjonalnej więzi, trójkąty, czworokąty i inne. To wszystko może działać, jeśli któraś ze stron się nie zakocha. W kimś innym. Są związki-kontrakty, związki z rozsądku, „związki, bo kredyt”, ale kiedy pojawia się prawdziwa miłość, to jest tak mocne uczucie, że rozwiązujemy te kredyty, idziemy choćby nawet pod most z ukochaną osobą. I to wcale nie zdarza się tak rzadko, jakby się nam wydawało.</p>
<p>Rozmawiała: Joanna Jałowiec</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/simlock-wiernosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jego wysokość foch</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/jego-wysokosc-foch/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/jego-wysokosc-foch/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 20 Jan 2013 02:00:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>joanna</dc:creator>
				<category><![CDATA[okiem specjalisty]]></category>
		<category><![CDATA[foch]]></category>
		<category><![CDATA[kobieca (nie)logika]]></category>
		<category><![CDATA[kobiecy foch]]></category>
		<category><![CDATA[manipulacja]]></category>
		<category><![CDATA[manipulacja mężczyznami]]></category>
		<category><![CDATA[walka z fochem]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=10347</guid>
		<description><![CDATA[Coś się stało? – Nic. To o co chodzi? – O nic. To dlaczego jesteś zła? – Bo tak! O naturze kobiecego focha rozmawiamy z psychologiem Piotrem Mosakiem]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn: Czym właściwie jest typowy babski foch?<br />
 Piotr Mosak, psycholog, <a href="http://www.psycholog.com.pl/" target="_blank">Centrum Doradztwa i Terapii psycholog.com.pl:</a></strong><a href="http://www.psycholog.com.pl/" target="_blank"> </a>Foch to najzwyklejszy szantaż. Kobiety nie mają pomysłu, co zrobić, jak zrobić, a bardzo im zależy na tym, żeby było tak, jak ONE chcą. Foch to zerwanie kontaktu, obrażenie się i oczekiwanie, że partner będzie ją na nowo zdobywał, żeby jej przeszło. Foch to również forma kary. Kobieta stosując focha próbuje rządzić, manipulować i kombinować, co, summa summarum, prowadzi do tego, że mężczyzna, najczęściej po jakimś czasie, staje się kompletnie nieczuły i zniechęcony. A jeśli ona postępuje tak nieustannie, to zaczyna mieć ją w nosie i szuka szczęścia gdzie indziej. Po co być z kimś, kto nie chce ze mną utrzymywać kontaktu? To jest w tym wszystkim najgorsze.</p>
<p><strong>Czy przeciętny facet jest w stanie zauważyć, że damska strona właśnie rzuciła focha? </strong><br />
 Ona się nie odzywa, ma skrzywioną minę. Więc on oczywiście zauważa, że coś jest nie tak, tyle, że jest przy tym zdezorientowany. Kompletnie nie ma pojęcia, o co chodzi. Ona mu nie powie, a on się nie domyśli, bo niby skąd ma wiedzieć, co siedzi w jej głowie? Kobiety bardzo często prowadzą dialog wewnętrzny z mężczyznami, w którym oni nie uczestniczą. Więc panie niejednokrotnie mają focha na podstawie samego bogactwa tych rozważań, o czym nie informują partnera, ale jednocześnie żądają, żeby się domyślił. Oczekują, że facet odczyta myśli w locie, tylko zapominają, że same nie potrafią czytać w jego myślach. Od takich kobiet należy uciekać jak najdalej.</p>
<p><strong>Kto najczęściej stosuje wspomnianą strategię? Kobiety, które dopiero wchodzą w związki i wyniosły z domu złe wzorce, takie które nie potrafią stosować otwartej komunikacji czy po prostu wyrachowane?</strong><br />
 To mieszanka tego wszystkiego. Na pewno takie, które nauczyły się w domu, że jak były obrażone, to mamusia i tatuś skakali wokół nich i rzucenie focha działało. Na pewno takie, które nie widzą możliwości komunikacji werbalnej lub jest ona słaba i myślą, że foch coś zaradzi. Kobiety bezsilne, które nie wiedzą, co zrobić, albo takie, które chcą manipulować i jednocześnie nie dopuszczać mężczyzny do siebie. I na pewno takie, które używają focha, jako kary. Myślę, że to jest najgorsze, bo mamy tu nie emocje czy braki z dzieciństwa, tylko intencję. To jest wstrętne. Nie po to przecież jesteśmy razem, żeby sobie robić takie rzeczy z premedytacją. Bo skoro tak, jeśli ona karze go fochem, to czyż analogicznie nie powinniśmy przyznać mężczyźnie prawa do karania na przykład klapsem? Badania amerykańskie dowiodły, że jeśli w związku pojawia się emocja związana z jakąkolwiek pogardą, to ta relacja nie ma szans. Prędzej czy później się rozleci.</p>
<p><em>Materiał pochodzi z 14. numeru EksMagazynu. Całość znajdziecie w papierowym wydaniu.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/jego-wysokosc-foch/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->