<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; kobieta biznesu</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/kobieta-biznesu/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Fri, 16 Oct 2026 03:35:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Akademia Mistrzyń 2021: Anna Korfanty</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/akademia-mistrzyn-2021-anna-korfanty/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/akademia-mistrzyn-2021-anna-korfanty/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 28 Dec 2021 17:18:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Julia Nieznalska</dc:creator>
				<category><![CDATA[w skrócie]]></category>
		<category><![CDATA[Akademia Mistrzyń]]></category>
		<category><![CDATA[Anna Korfanty]]></category>
		<category><![CDATA[kobieta biznesu]]></category>
		<category><![CDATA[kobieta sukcesu]]></category>
		<category><![CDATA[nieruchomości]]></category>
		<category><![CDATA[Sukces jest kobietą]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29780</guid>
		<description><![CDATA[Prekursorka i propagatorka idei wolności osobistej. Odważna i nie do zatrzymania.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h1><strong>Anna Korfanty</strong> to rzeczoznawca majątkowy, działa z sukcesem w branży nieruchomości od ponad 15 lat. Prekursorka i propagatorka idei wolności osobistej. Odważna i nie do zatrzymania.</h1>
<p><img src="https://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2021/12/Anna-Korfanty-3.jpg" alt="" width="558" height="744" /></p>
<h3>Podczas jednej z rozmów z magazynem SUKCES JEST KOBIETĄ powiedziała:</h3>
<blockquote><p>To pokazuje, że jeśli sobie coś wymarzę i zaplanuję, jak to zrobić – to to po prostu zrobię. I nie ma że boli (śmiech). A czegoś takiego nie da się zrobić, nie zmieniając się i stojąc w jednym miejscu. Bo jak można oczekiwać innych rezultatów, ciągle robiąc to samo w taki sam sposób – jak mawiał Einstein. No i nie mogę nie wspomnieć, że łatwo nawiązuję kontakty. Sprawia mi to wręcz przyjemność. Nie ma znaczenia czy są to kontakty służbowe czy prywatne. Z wielu służbowych narodziły się naprawdę ciekawe znajomości, trwające już bardzo długo, niezależnie od tego czy biznes był jedno, czy też wielorazowy.</p>
</blockquote>
<p><strong>Więcej o naszej Bohaterce i jej <a rel="noopener" href="http://www.rzeczoznawca-slask.pl/" target="_blank">firmie przeczytacie TUTAJ</a>!</strong></p>
<p><img src="https://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2021/12/Anna-Korfanty-1.jpg" alt="" width="558" height="744" /></p>
<p><strong><em><em>Zdjęcia – backstage sesji zdjęciowej do kampanii społecznej Akademia Mistrzyń, realizowanej w ramach projektu „Sukces jest kobietą!”</em></em></strong></p>
<p><img src="https://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2020/10/logotyp-publikacja-AK.jpg" alt="" width="640" height="427" /></p>
<p><img src="https://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2021/01/AM-LOGO-NOWE.jpg" alt="" width="437" height="611" /></p>
<p><em><em>Pomysłodawczyni kampanii, kierowniczka planu – Aneta Zadroga</em></em></p>
<p><em><em>Dyrektorka projektu – Dagmara Wójcik-Jędrzejewska</em></em></p>
<p><em><em>Główny fotograf – Maciej Grochala</em></em></p>
<p><em><em>Reportaż wideo – kamera – Franciszek Mazur</em></em></p>
<p><em><em>Fotograf backstage – Michał Wójcik</em></em></p>
<p><em><em>Wywiad dokumentalny do materiału wideo – red. Łukasz Frydel</em></em></p>
<p><em><em>Wywiad audio – red. Michał Karaś</em></em></p>
<p><em><em>MUA/stylizacja – Wojciech Kozub</em></em></p>
<p><em><em>Stylizacja fryzur – Milek Design – </em></em><a rel="noopener" href="http://www.milekdesign.pl/" target="_blank"><span style="text-decoration: underline;">http://www.milekdesign.pl/</span></a></p>
<p><em><em>Motocykl Harley Davidson do sesji – </em></em><a rel="noopener" href="https://jacksmotogarage.com/" target="_blank"><span style="text-decoration: underline;">https://jacksmotogarage.com/</span></a></p>
<p><em><em>Upominki kosmetyczne dla Bohaterek i Partnerów – </em></em><a rel="noopener" href="https://sylveco.pl/" target="_blank"><span style="text-decoration: underline;">https://sylveco.pl/</span></a></p>
<p><em><em>Pomoc na planie: Przemysław Jędrzejewski, Zbigniew Janusz Dolny</em></em></p>
<p><em><em><strong>Plany zdjęciowe:</strong></em></em></p>
<p><em><em>Hotel Moxy Warsaw Praga – </em></em><a rel="noopener" href="https://www.moxywarsawpraga.pl/" target="_blank"><span style="text-decoration: underline;">https://www.moxywarsawpraga.pl/</span></a></p>
<p><em><em>Centrum Praskie Koneser – </em></em><a rel="noopener" href="https://koneser.eu/" target="_blank"><span style="text-decoration: underline;">https://koneser.eu/</span></a></p>
<p><img src="https://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2021/12/Anna-Korfanty-4.jpg" alt="" width="744" height="558" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/akademia-mistrzyn-2021-anna-korfanty/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Akademia Mistrzyń 2021: Gabriela Kośmider</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/akademia-mistrzyn-2021-gabriela-kosmider/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/akademia-mistrzyn-2021-gabriela-kosmider/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 27 Dec 2021 17:03:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dagna Starowieyska</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscentryczna bohaterka]]></category>
		<category><![CDATA[Akademia Mistrzyń]]></category>
		<category><![CDATA[Gabi Plast]]></category>
		<category><![CDATA[Gabriela Kośmider]]></category>
		<category><![CDATA[kobieta biznesu]]></category>
		<category><![CDATA[kobieta sukcesu]]></category>
		<category><![CDATA[opakowania]]></category>
		<category><![CDATA[Sukces jest kobietą]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29777</guid>
		<description><![CDATA[Właścicielka i prezeska marki GABI-PLAST KROTOSZYN, oto Bohaterka, której odznaczeń i dyplomów nie sposób zliczyć. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>Jej wkład w rozwój polskiej gospodarki jest wręcz imponujący jak na jedną osobę. Z wrodzoną dyplomacją, wiedzą biznesową i życiową oraz wypracowanymi, najwyższymi standardami prowadzenia swojej firmy wie, co robić, by biznes działał coraz lepiej.</h2>
<p><img src="https://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2021/12/Gabriela-Kosmider-1.jpg" alt="" width="558" height="744" /> <img src="https://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2021/12/Gabriela-Kosmider-2.jpg" alt="" width="558" height="744" /></p>
<h3>Podczas jednej z rozmów z magazynem SUKCES JEST KOBIETĄ powiedziała:</h3>
<blockquote><p>Potrafię uważnie słuchać i wdrażać w życie dobre rady i pomysły. Nie oceniam i nie neguję wskazówek, których udzielają mi współpracownicy i przyjaciele. Ale największe zaufanie mam do mojej własnej wrodzonej intuicji, która nie zawiodła mnie nigdy, nawet w najtrudniejszych sytuacjach. Nauczyłam się również prosić w takich chwilach o pomoc i otaczając się ludźmi, którzy mogą liczyć na mnie, wiem że taką pomoc otrzymam zawsze, gdy o to ich poproszę i jest to konieczne.</p>
</blockquote>
<p><strong>Więcej o naszej Bohaterce i jej <a rel="noopener" href="http://www.gabiplast.pl/" target="_blank">firmie przeczytacie TUTAJ</a>!</strong></p>
<p><img src="https://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2021/12/Gabriela-Kosmider-4.jpg" alt="" width="558" height="744" /> <img src="https://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2021/12/Gabriela-Kosmider-3.jpg" alt="" width="558" height="744" /></p>
<p><em><em>Zdjęcia – backstage sesji zdjęciowej do kampanii Akademia Mistrzyń, realizowanej w ramach projektu „Sukces jest kobietą!”</em></em></p>
<p><img src="https://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2021/12/Gabriela-Kosmider-logo.png" alt="" width="500" height="73" /></p>
<p><img src="https://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2021/01/AM-LOGO-NOWE.jpg" alt="" width="437" height="611" /></p>
<p><em><em>Pomysłodawczyni kampanii, kierowniczka planu – Aneta Zadroga</em></em></p>
<p><em><em>Dyrektorka projektu – Dagmara Wójcik-Jędrzejewska</em></em></p>
<p><em><em>Główny fotograf – Maciej Grochala</em></em></p>
<p><em><em>Reportaż wideo – kamera – Franciszek Mazur</em></em></p>
<p><em><em>Fotograf backstage – Michał Wójcik</em></em></p>
<p><em><em>Wywiad dokumentalny do materiału wideo – red. Łukasz Frydel</em></em></p>
<p><em><em>Wywiad audio – red. Michał Karaś</em></em></p>
<p><em><em>MUA/stylizacja – Wojciech Kozub</em></em></p>
<p><em><em>Stylizacja fryzur – Milek Design – </em></em><a rel="noopener" href="http://www.milekdesign.pl/" target="_blank"><span style="text-decoration: underline;">http://www.milekdesign.pl/</span></a></p>
<p><em><em>Motocykl Harley Davidson do sesji – </em></em><a rel="noopener" href="https://jacksmotogarage.com/" target="_blank"><span style="text-decoration: underline;">https://jacksmotogarage.com/</span></a></p>
<p><em><em>Upominki kosmetyczne dla Bohaterek i Partnerów – </em></em><a rel="noopener" href="https://sylveco.pl/" target="_blank"><span style="text-decoration: underline;">https://sylveco.pl/</span></a></p>
<p><em><em>Pomoc na planie: Przemysław Jędrzejewski, Zbigniew Janusz Dolny</em></em></p>
<p><em><em><strong>Plany zdjęciowe:</strong></em></em></p>
<p><em><em>Hotel Moxy Warsaw Praga – </em></em><a rel="noopener" href="https://www.moxywarsawpraga.pl/" target="_blank"><span style="text-decoration: underline;">https://www.moxywarsawpraga.pl/</span></a></p>
<p><em><em><strong>Centrum Praskie Koneser – </strong></em></em><a rel="noopener" href="https://koneser.eu/" target="_blank"><span style="text-decoration: underline;"><strong>https://koneser.eu/</strong></span></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/akademia-mistrzyn-2021-gabriela-kosmider/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kobiety w designie</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/design/kobiety-w-designie/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/design/kobiety-w-designie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 22 Dec 2021 15:35:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Julia Nieznalska</dc:creator>
				<category><![CDATA[design]]></category>
		<category><![CDATA[Akademia Mistrzyń]]></category>
		<category><![CDATA[kobieta biznesu]]></category>
		<category><![CDATA[kobieta sukcesu]]></category>
		<category><![CDATA[Sukces jest kobietą]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29772</guid>
		<description><![CDATA[ Jej firma, której grono zadowolonych Klientów stale się poszerza, jest znana już również poza polskim rynkiem wnętrzarskim.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>Arleta Kartuszewska to twórczyni marki FRANCESCO DESIGN to miłośniczka czystych, pięknych form i wysublimowanych wnętrz, które tworzy ku zachwytowi i pożytkowi jej Klientów. Firma, której grono zadowolonych Klientów stale się poszerza, jest znana już również poza polskim rynkiem wnętrzarskim.</h2>
<p><img src="https://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2021/12/Arleta-Kartuszewska-1.jpg" alt="" width="595" height="893" /></p>
<h3>Podczas jednej z rozmów z magazynem SUKCES JEST KOBIETĄ powiedziała:</h3>
<blockquote><p>Wyjście poza strefę komfortu to zjawisko ostatnio dość często pojawiające się zarówno u kobiet, jak i mężczyzn. Dane na przestrzeni ostatnich lat, pokazują lekką dynamikę wzrostową z korzyścią jednak dla kobiet. Podstawą naszych sukcesów jest to, jak postrzegamy sami siebie, zanim ocenią nas inni. Czyli znowu: uwierzenie w moc własnych działań to fundament powodzenia naszej misji, zarówno w sferze zawodowej, jak i prywatnej.</p>
</blockquote>
<p><strong>Więcej o naszej Bohaterce i jej firmie <a rel="noopener" href="https://francescodesign.pl/" target="_blank">przeczytacie TUTAJ</a>!</strong></p>
<p><img src="https://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2021/12/Arleta-Kartuszewska-2.jpg" alt="" width="744" height="496" /> <img src="https://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2021/12/Arleta-Kartuszewska-3.jpg" alt="" width="744" height="558" /></p>
<p><em><em>Zdjęcia – backstage sesji zdjęciowej do kampanii Akademia Mistrzyń, realizowanej w ramach projektu „Sukces jest kobietą!”</em></em></p>
<p><img src="https://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2021/01/AM-LOGO-NOWE.jpg" alt="" width="437" height="611" /></p>
<p><em><em>Pomysłodawczyni kampanii, kierowniczka planu – Aneta Zadroga</em></em></p>
<p><em><em>Dyrektorka projektu – Dagmara Wójcik-Jędrzejewska</em></em></p>
<p><em><em>Główny fotograf – Maciej Grochala</em></em></p>
<p><em><em>Reportaż wideo – kamera – Franciszek Mazur</em></em></p>
<p><em><em>Fotograf backstage – Michał Wójcik</em></em></p>
<p><em><em>Wywiad dokumentalny do materiału wideo – red. Łukasz Frydel</em></em></p>
<p><em><em>Wywiad audio – red. Michał Karaś</em></em></p>
<p><em><em>MUA/stylizacja – Wojciech Kozub</em></em></p>
<p><em><em>Stylizacja fryzur – Milek Design – </em></em><a rel="noopener" href="http://www.milekdesign.pl/" target="_blank"><span style="text-decoration: underline;">http://www.milekdesign.pl/</span></a></p>
<p><em><em>Motocykl Harley Davidson do sesji – </em></em><a rel="noopener" href="https://jacksmotogarage.com/" target="_blank"><span style="text-decoration: underline;">https://jacksmotogarage.com/</span></a></p>
<p><em><em>Upominki kosmetyczne dla Bohaterek i Partnerów – </em></em><a rel="noopener" href="https://sylveco.pl/" target="_blank"><span style="text-decoration: underline;">https://sylveco.pl/</span></a></p>
<p><em><em>Pomoc na planie: Przemysław Jędrzejewski, Zbigniew Janusz Dolny</em></em></p>
<p><em><em><strong>Plany zdjęciowe:</strong></em></em></p>
<p><em><em>Hotel Moxy Warsaw Praga – </em></em><a rel="noopener" href="https://www.moxywarsawpraga.pl/" target="_blank"><span style="text-decoration: underline;">https://www.moxywarsawpraga.pl/</span></a></p>
<p><em><em>Centrum Praskie Koneser – </em></em><a rel="noopener" href="https://koneser.eu/" target="_blank"><span style="text-decoration: underline;">https://koneser.eu/</span></a></p>
<p><img src="https://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2021/12/Arleta-Kartuszewska-4.jpg" alt="" width="558" height="992" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/design/kobiety-w-designie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kampania „La Dolce Vita”: Monika Skórska</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/pielegnacja-ciala/kampania-%e2%80%9ela-dolce-vita%e2%80%9d-monika-skorska/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/pielegnacja-ciala/kampania-%e2%80%9ela-dolce-vita%e2%80%9d-monika-skorska/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 20 Dec 2021 03:32:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dagna Starowieyska</dc:creator>
				<category><![CDATA[pielęgnacja ciała]]></category>
		<category><![CDATA[kobieta biznesu]]></category>
		<category><![CDATA[kobieta sukcesu]]></category>
		<category><![CDATA[La Dolce Vita]]></category>
		<category><![CDATA[Monika Skórska]]></category>
		<category><![CDATA[Skórski Klinika]]></category>
		<category><![CDATA[Sukces jest kobietą]]></category>
		<category><![CDATA[wor life balance]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29764</guid>
		<description><![CDATA[Monika Skórska, kobieta biznesu, właścicielka kliniki medycyny estetycznej „Skórski Klinika”.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>Kolejna wyjątkowa Bohaterka kampanii La Dolce Vita, która na co dzień stara się skutecznie łączyć biznes z życiem prywatnym stosując ważną zasadę „work life balance”, to Monika Skórska, kobieta biznesu, właścicielka kliniki medycyny estetycznej „Skórski Klinika”.</h2>
<p><img src="https://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2021/12/Monika-Sk-ok-WhatsApp-Image-2021-11-02-at-16.29.34-11.jpg" alt="" width="744" height="558" /> <img src="https://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2021/12/Monika-Sk-ok-WhatsApp-Image-2021-11-02-at-16.29.34-12.jpg" alt="" width="744" height="992" /></p>
<p><strong>Podczas jednej z rozmów z magazynem SUKCES JEST KOBIETĄ powiedziała:</strong></p>
<blockquote><p>Pragniemy, aby każda osoba, która do nas trafia czuła się wyjątkowo. Kluczowym etapem każdej wizyty jest dla nas rozmowa przed zabiegiem. Poznanie oczekiwań, wspólne dobranie terapii oraz wsparcie pozabiegowe buduje poczucie bezpieczeństwa oraz wzajemne zaufanie. Naszą misją jest tworzenie nowej jakości życia poprzez podkreślanie naturalnego piękna kobiet.</p>
</blockquote>
<p><img src="https://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2021/12/Monika-Sk-ok-back18.jpg" alt="" width="744" height="496" /> <img src="https://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2021/12/Monika-Sk-ok-back19.jpg" alt="" width="744" height="1116" /> <img src="https://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2021/12/Monika-Sk-ok-back20.jpg" alt="" width="744" height="1116" /></p>
<p><strong>Więcej o naszej Bohaterce i jej <a rel="noopener" href="https://skorskiklinika.pl/" target="_blank">firmie przeczytacie TUTAJ</a>!</strong></p>
<p><a rel="noopener" href="https://skorskiklinika.pl/" target="_blank"><img src="https://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2021/11/MS-logo-publik.jpg" alt="" width="640" height="640" /></a></p>
<p><img src="https://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2021/12/Monika-Skorska-1.jpg" alt="" width="744" height="558" /> <img src="https://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2021/12/Monika-Skorska-2.jpg" alt="" width="744" height="558" /> <img src="https://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2021/12/Monika-Skorska-3.jpg" alt="" width="744" height="992" /> <img src="https://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2021/12/Monika-Skorska-4-1.jpg" alt="" width="744" height="992" /></p>
<p><em><em>Zdjęcia – backstage sesji zdjęciowej do kampanii „La Dolce Vita”, realizowanej w ramach projektu „Sukces jest kobietą!”</em></em></p>
<p><em><em>Pomysłodawczyni kampanii, kierowniczka planu – Aneta Zadroga</em></em></p>
<p><em><em>Dyrektorka projektu – Dagmara Wójcik-Jędrzejewska</em></em></p>
<p><em><em>Główny fotograf – Maciej Grochala</em></em></p>
<p><em><em>Reportaż wideo – kamera – Franciszek Mazur</em></em></p>
<p><em><em>Fotograf backstage – Michał Wójcik</em></em></p>
<p><em><em>Wywiad dokumentalny do materiału wideo – red. Łukasz Frydel</em></em></p>
<p><em><em>Wywiad audio – red. Michał Karaś</em></em></p>
<p><em><em>MUA/stylizacja – Wojciech Kozub</em></em></p>
<p><em><em>Stylizacja fryzur – Milek Design – </em></em><span style="text-decoration: underline;"><a rel="noopener" href="http://www.milekdesign.pl/" target="_blank">http://www.milekdesign.pl/</a><a href="http://www.milekdesign.pl/">http://www.milekdesign.pl/</a></span></p>
<p><em><em>Motocykl Harley Davidson do sesji – </em></em><a rel="noopener" href="https://jacksmotogarage.com/" target="_blank"><span style="text-decoration: underline;">https://jacksmotogarage.com/</span></a></p>
<p><em><em>Upominki kosmetyczne dla Bohaterek i Partnerów – </em></em><a rel="noopener" href="https://sylveco.pl/" target="_blank"><span style="text-decoration: underline;">https://sylveco.pl/</span></a></p>
<p><em><em>Pomoc na planie: Przemysław Jędrzejewski, Zbigniew Janusz Dolny</em></em></p>
<p><em><em><strong>Plany zdjęciowe:</strong></em></em></p>
<p><em><em>Hotel Moxy Warsaw Praga – </em></em><a rel="noopener" href="https://www.moxywarsawpraga.pl/" target="_blank"><span style="text-decoration: underline;">https://www.moxywarsawpraga.pl/</span></a></p>
<p><em><em>Centrum Praskie Koneser – </em></em><a rel="noopener" href="https://koneser.eu/" target="_blank"><span style="text-decoration: underline;">https://koneser.eu/</span></a></p>
<p><em>Sycylia &#8211; Catania, Syrakuzy, Taormina</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/pielegnacja-ciala/kampania-%e2%80%9ela-dolce-vita%e2%80%9d-monika-skorska/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Beata Drzazga: Za powołaniem!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/beata-drzazga-za-powolaniem/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/beata-drzazga-za-powolaniem/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 25 May 2021 18:51:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscentryczna bohaterka]]></category>
		<category><![CDATA[Beata Drzazga]]></category>
		<category><![CDATA[Beta Med]]></category>
		<category><![CDATA[Beta MED S.A.]]></category>
		<category><![CDATA[kobieta biznesu]]></category>
		<category><![CDATA[kobieta sukcesu]]></category>
		<category><![CDATA[polka potrafi]]></category>
		<category><![CDATA[Sukces jest kobietą]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=20656</guid>
		<description><![CDATA[Kocha ludzi i, jak podkreśla, zawsze marzyła, żeby im pomagać. Dziś spełnia to marzenie z dzieciństwa, prowadząc sieć oddziałów Beta Med. w 11 województwach, oferujących kompleksową opiekę dla osób starszych.
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Wbrew coraz powszechniejszej pogoni za sukcesem i wszechobecnej modzie na skuteczny biznes bez względu na środki wiodące do celu, na przekór stereotypom, dla niej ciągle i zawsze najważniejszy w pracy pozostaje drugi człowiek. Bo, jak podkreśla, finalnie to właśnie się liczy. Ile serca i miłości wkładamy w pomaganie innym i ile dobra możemy przekazać drugiemu człowiekowi tym, co robimy zawodowo.</strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Została pani wyróżniona nagrodą Cezary Śląskiego Biznesu i Teraz Polska. Są to nagrody dla ludzi przedsiębiorczych, którzy jednocześnie niosą pomoc innym. Czy tak właśnie można określić pani działalność &#8211; businesswoman z otwartym sercem? <br />
 Beata Drzazga, właścicielka firmy Beta Med S. A.: </strong>Tak, ale po prostu jestem kobietą z otwartym sercem. Zawsze marzyłam o tym, aby pomagać ludziom.</p>
<p><strong>Cofnijmy się do dzieciństwa. Czy od zawsze interesowała panią branża medyczna?</strong><br />
 Oczywiście. Już w wieku 4 lat zainteresowałam się tą branżą, ponieważ moja ciocia była pielęgniarką. Obserwowałam ją w szpitalu podczas pracy, a także w domu, kiedy robiła ludziom zastrzyki. Bardzo mnie to pociągało i mocno przeżywałam jednocześnie, kiedy ktoś cierpiał. Marzyłam, aby być lekarzem lub pielęgniarką, to nie miało znaczenia, chciałam tylko pomagać ludziom. Poszłam więc do liceum medycznego. Później zaczęły się pierwsze praktyki i czułam się jak w raju. Spełniłam swoje marzenie i byłam wśród ludzi, którzy potrzebowali pomocy. Praca ta zawsze mnie wzruszała, ale równocześnie było mi przykro, że coś ludziom dolega. Cieszyłam się, że mogłam im pomóc. To jest moja pasja i kocham to, co robię. Wydaje mi się, że chyba ludzie rodzą się z takim powołaniem i jak już w sobie je odgadną, to wiele do szczęścia nie trzeba.</p>
<p><strong>Jak zrodziła się idea założenia kliniki Beta Med? </strong><br />
 Z doświadczenia. Pracuję w tej branży już 29 lat. Obserwowałam ludzi w szpitalach i widziałam, jak to wszystko funkcjonowało w Polsce. Zbuntowałam się i stwierdziłam, że muszę otworzyć własną klinikę. Denerwowało mnie, że ludzie muszą stać w kolejkach, a cierpią. Wkurzało mnie, że personel w szpitalu był dla nich niemiły. Takie podejście było dla mnie niedopuszczalne i niewybaczalne. Zaczęłam to zmieniać już wtedy i wprowadzałam miłą atmosferę wraz z koleżankami. Z czasem starszym pielęgniarkom również ta atmosfera się udzielała i od razu dało się zauważyć zmianę. Nawet nastawienie pacjentów było inne, a cały szpital wydawał się po prostu przyjaznym miejscem. I tak właśnie powinno być. Wszystko zależy od człowieka i od tego, jakie ma serce. Po kilkunastu latach pracy stwierdziłam, że otworzę własną klinikę, aby ludzie byli traktowani lepiej i nie stali w kolejkach. Chciałam pokazać medycynę z innej strony. W mojej głowie rodziła się wizja, aby zatrudnić wspaniałych ludzi: lekarzy, specjalistów i pielęgniarki z dobrym sercem. Widziałam szczęśliwych pacjentów, którzy częstowani są kawą i herbatą, czują się zadbani. Nie chciałam, żeby szpital kojarzył się z czymś strasznym, gdzie człowiek nie dosyć, że już jest chory i przygnębiony, to jeszcze go źle traktują, a pójście do szpitala wygląda, jakby szło się na skazanie.</p>
<p><strong>Jak wyglądały początki?</strong><br />
 Najpierw sobie wymyśliłam, że będę prowadziła ozonoterapię. Następnie miałam kilka przychodni specjalistycznych w jednym miejscu, jak: okulistyka, poradnia zdrowia psychicznego. Później jednak stwierdziłam, że skupię się nad opieką domową u pacjenta, ponieważ te potrzeby były nieograniczone. Z czasem zaczęli się do mnie zgłaszać pacjenci oraz personel z różnych województw. Szybko zaczęliśmy się rozwijać. Mam wspaniałych pracowników, którzy wprowadzają ze mną rodzinną atmosferę i z pasją wykonują swoją pracę. Obecnie zatrudniam już ponad 3 tysiące osób. Są to wspaniali specjaliści z różnych dziedzin: pielęgniarki, anestezjolodzy, lekarze, rehabilitanci, terapeuci. A druga część organizacyjna, w której jest ok. 200 osób to dyrektorzy, kierownicy i koordynatorzy oddziałów z wspaniałymi pracownikami biurowymi. Dla pacjentów wszystko jest i było za darmo, w ramach NFZ. Ludzie poczuli się szczęśliwi, że są w naszych rękach, za co otrzymujemy wiele podziękowań od nich do tej pory. Później zauważyłam, że wzrastają inne potrzeby pacjentów i że, oprócz domowych usług, konieczna jest także klinika, w której mogłyby znaleźć się osoby, które nie nadają się ani na oddział intensywnej terapii, ani do leczenia w domowych warunkach.</p>
<p><strong>Pani klinika właśnie wyróżnia się wśród innych placówek tego rodzaju. Co jest jej największym atutem?</strong><br />
 Po utworzeniu zakładów opiekuńczo-pielęgnacyjnych doszłam do wniosku, że nie chcę, aby chore osoby leżały w łóżkach, były karmione i marnowały w ten sposób życie. Trzeba ich wyciągać i aktywizować o ile się da w zależności od ich stanu fizycznego. Więc stanęłam do konkursu na rehabilitację ambulatoryjną dla osób z zewnątrz. Mamy obecnie wspaniałych rehabilitantów, którzy mocno aktywizują przebywające u nas osoby. Dlatego powstał Medical Active Care, bo stawiałam na aktywność i profilaktykę. Chciałam nauczyć wszystkie osoby, że ruch to przecież zdrowie. Fakt, że jest się chorym nie znaczy, że trzeba tylko leżeć w łóżku. Ruch tak samo wpływa na nasz umysł i dobre samopoczucie, utrzymuje nas dłużej przy życiu. Mamy ogromny wachlarz usług. Przykładowo przedszkole dla osób starszych, oferujemy pobyty dzienne, godzinowe, mogą być kilkudniowe, miesięczne lub nawet na stałe. W zależności od potrzeby. Pacjenci nie są w piżamach. Organizujemy im wiele atrakcji. Przyjeżdżają do nas szkoły z występami, organizujemy operę na miejscu, teatr, mamy terapie zajęciowe, tańce, muzykoterapię, ćwiczenia dobierane odpowiednio do każdej osoby i jej sprawności, oczywiście wszystko w formie zabawy. Pacjenci, którzy są w domach, zwyczajnie się nudzą i patrzą w telewizor, myślą o lekach, chorobie i o tym, że koniec jest bliski i nie są nikomu potrzebni. A tak nie jest! Jeśli młodzi ludzie mają ośrodki i różne miejsca aktywności to dlaczego starsi mają nie mieć tego wszystkiego? Trzeba zmienić mentalność u ludzi starszych. U nas mogą wyjść do klubokawiarni, pójść na dancing i badania okresowe. Dodatkowo stworzyliśmy centrum odnowy i urody, bo czemu seniorzy mają gorzej wyglądać? To poprawia im samopoczucie, panie się tam spotykają, dużo rozmawiają i są szczęśliwe. Dodatkowo, mogą u mnie rozwijać swoje pasje. Mamy do tego odpowiednie sale. Często przychodzą do nas też całe rodziny, które się martwią przykładowo o mamę, ponieważ ma Alzheimera. Są załamani, nie umieją sobie poradzić z nową sytuacją, ale pragną, by ta bliska osoba była obecna w domu. I na to jest rozwiązanie. Prowadzimy wtedy szkolenia dla całych rodzin, uczymy ich, wspieramy, podnosimy ich na duchu, pomagamy i, przede wszystkim, dużo rozmawiamy. Pomysłów jest mnóstwo! Pacjenci mają nawet fryzjera. Oprócz wszystkich atrakcji i dogodności, oczywiście mają dostęp do wszelkich usług medycznych. Mamy kardiologa, laryngologa, ginekologa, i innych specjalistów. Wszystko jest dostępne również dla osób z zewnątrz, nie tylko dla naszych pacjentów. Cieszę się więc, że w końcu jest miejsce gdzie jest wszystko pod jednym dachem, nawet Kościółek. Takie rozwiązanie zaoszczędza wiele czasu. Innowacyjność polega na tym, że ludzie nie muszą chodzić do szpitala i czuć się źle. Stworzyłam piękny budynek, z pięknym sprzętem i z ludźmi o przepięknych sercach. Czego chcieć więcej? Dbam o to, aby ludzie nie stracili swojego człowieczeństwa i dbali o siebie, byli traktowani z miłością. Płakać mi się chce na samą myśl o tym, że pacjent idzie do szpitala i spyta kogoś o poradę, nawet o zwykłą drogę, gdzie ma się udać, to mówią do niego z oburzeniem. Skąd ten biedny człowiek ma to wiedzieć? Czemu nie pomogą mu w tych cierpieniach i nie powiedzą: „Proszę pana, wszystko załatwimy, już panu pokażę, proszę się nie martwić”? Czemu nie dodadzą im otuchy oraz optymizmu, tylko traktują wszystko z rutyną, przymusem i dużą znieczulicą. Przecież w tym miejscu walczy się o życie człowieka, o jego zdrowie. To dlaczego tak jest? Jest to dla mnie niedopuszczalne! Na szczęście z pewnością nie jest tak we wszystkich szpitalach.</p>
<p><img src="https://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2021/05/Beata-Drzazga.jpg" alt="" width="750" height="1125" /></p>
<p><strong>To bardzo piękna idea. W Polsce szczególnie ciągle się słyszy o takim traktowaniu w szpitalach, czy przychodniach. Tym bardziej, że mamy do czynienia z przypadkiem starzejącego się społeczeństwa. Pani jednak stara się zmieniać mentalność Polaków i ich stosunek do starości.</strong><br />
 Tak, ale przede wszystkim to u samych seniorów staram się zmienić mentalność. Ich wiek to nie koniec życia. Mają mieć przyjaciół, mają się ruszać i czerpać ze wszystkiego jak najwięcej. Ważne, by zmieniać również mentalność ich rodzin. Przychodzą do mnie masowo i opowiadają o swoim cierpieniu, o tym, jak zajmują się przykładowo schorowaną matką. Płaczą, bo nie chcą czuć się wyrodnym dzieckiem, które oddaje mamę w obce ręce. My tych ludzi z chęcią przyjmiemy. Rozumiemy, że różne są sytuacje i ktoś sobie nie radzi. Od tego jesteśmy, aby pomagać. Rodziny wtedy chętniej odwiedzają swoich bliskich i wszyscy się cieszą, a my razem z nimi. Każdego dnia dziękuję Bogu, że mogę tego doświadczać i spełniać swoje powołanie.</p>
<p><strong>Oddziały istnieją już w 11 województwach. W jakim kierunku chce pani rozwijać firmę?</strong><br />
 Nie robię planów by bardziej rozszerzać działalność. Po prostu, kiedy czuję, że mam na coś siłę, wtedy staję do kolejnych konkursów. W każdym roku jest konkurs i w zależności od tego, co robimy w danym roku, oceniamy sytuację i odpowiadamy sobie na pytanie: W ilu województwach jesteśmy w stanie jeszcze pomóc? Dużo też zależy od NFZ. Codziennie mamy nowych pacjentów i chętnych ludzi do pracy, więc rozwijamy się każdego dnia. Pukają do nas także ludzie z zagranicy, którzy pragną się u nas leczyć. Myślę o utworzeniu filii oraz punktów informatycznych dla Polonii, która chciałaby skorzystać z naszych usług. Kocham ludzi starszych i cieszę się, że mam pracowników, którzy podzielają moje podejście do pracy. Nie robię tego dla „biznesu”. Jest to ciężka praca, po to, by pomagać ludziom z miłości a przy okazji mieć satysfakcjonujące zajęcie.</p>
<p><strong>Ma pani tak dużo aktywności, bo i oprócz prowadzenia działalności, zdążyła pani też skończyć studia z zarządzania, podjęła pani kolejne, a obecnie broni doktorat z ekonomii i MBA z zarządzania. W jaki sposób znajduje pani czas na to wszystko?</strong><br />
 To jeszcze nie wszystko (śmiech)! Nie chcąc się wypalić, otworzyłam też salon mody w Katowicach. Jeżdżę do Mediolanu, Paryża, Londynu, przywożę kolekcje i robię pokazy mody. Tak, jak pani wspomniała, robię także doktorat i jednocześnie jestem też na innych studiach. Mam trójkę dzieci i sama je wychowuję. Moja energia bierze się z pasji i jest niewyczerpana. Kocham podróże i kocham tańczyć. Uwielbiam mieć też wokół siebie wspaniałych przyjaciół. Mieszkam też w Miami. Tam miałam również dwa sklepy z elektroniką Betanest. Będąc w Los Angeles spotkałam wielu wspaniałych przyjaciół: Jamie Fox (który zaprosił mnie na plan filmowy Django), gdzie poznałam Quentina Tarantino, Samuela L Jacksona, Adriena Brody’ego i Leonarda Di Caprio. Zaproszona byłam na rozdanie nagród MTV Awards w Nowym Jorku. Z moją córką (miss Polski) zostałam zaproszona przez Flo Ridę na rozdanie nagród MTV Awards w Los Angeles. Jamie Fox zaprosił nas rok później na koncert w Anglii, który prowadził na cześć Michaela Jacksona i tam byłam na scenie z braćmi i dziećmi Michaela. Wracam po cichu, nikomu nic nie opowiadając, pracuję ciężko dalej. Życie jest piękne!</p>
<p><strong>A kiedy w pracy pojawiają się trudności i przeszkody? Jak pani sobie z nimi radzi?</strong><br />
 Zawsze w prowadzeniu działalności pojawiają się trudności i jest dużo stresu. Jest to męczące, ale moja praca jest tak piękna, że tylko to się liczy! Jest to ciężkie, owszem, ale żeby coś osiągnąć, trzeba mieć dużo samozaparcia i ambicji, no i wytrwałości w tym wszystkim. Trzeba być odpowiedzialnym. Każdy problem da się rozwiązać. Na tym to polega. Jeśli ktoś nastawia się na to, że rozwiąże problem i wszystko dalej pójdzie gładko, jak po maśle, to bardzo się przeliczy. Praca to rosnąca kula śnieżna, która nie zwalnia. Trzeba tylko umiejętnie kierować tą kulą i nadać jej odpowiedni tor. Czyli odpowiednio podejmować decyzje. Problemy są, odchodzą i przychodzą. Porażki trzeba przełknąć i iść dalej. Praca to odpowiedzialność i niesamowite doświadczenia, z których człowiek wiele czerpie i uczy się jednocześnie.</p>
<p><strong>Czy, jeśli chodzi o zarządzanie, płeć ma znaczenie?</strong><br />
 Myślę, że nie ma znaczenia, chociaż na pewno trzeba przełamywać stereotypy. Ludziom biznesmen kojarzy się z poważnym panem o surowym wyglądzie. A dla mnie po prostu trzeba mieć ogromne serce do tego, co się robi. I tyle! Ludzie pytają mnie, skąd się urwałam, bo jestem taka normalna i życzliwa. Wielkim osiągnięciem dla człowieka jest to, że rozwój i pieniądze go nie zmieniają. Trzeba być sobą i mieć własne wartości. Ja jestem uśmiechnięta i miła dla każdego w ten sam sposób. Ważna jest pokora, bo nigdy nie wiadomo, co przyniesie nam jutro.</p>
<p><strong>Pani osobista definicja sukcesu…</strong><br />
 Nie przepadam za tym słowem. Bo sukces jest zawistnie odbierany. Żyjemy w Europie i tu jest inna mentalność. Jesteśmy wychowani w takim kraju, w którym nie wypada się chwalić. Nie uważam, że osiągnęłam sukces, bo to oznaczało by dla mnie, że zrobiłam już wszystko i mogę iść na emeryturę (śmiech). Nie. Sukcesem dla mnie jest raczej utrzymanie firmy. Rozwijam się nadal i robię to, co kocham. A robię to dla ludzi, pozostając jednocześnie sobą. To nazwałabym sukcesem.</p>
<p><strong>Jakich porad udzieliłaby pani kobietom przedsiębiorczym?</strong><br />
 Każda kobieta, jeśli czuje w sobie pasję, to powinna próbować własnej działalności. Musi jednak nastawić się na to, że wymaga to ogromnego poświęcenia czasu. Nie jest to etat i nie trwa 8 godzin. To jest praca non stop. Kobieta absolutnie nie może mieć również wyrzutów, że nie poświęca dziecku każdej chwili. Często matki siedzą cały dzień w domu i są sfrustrowane. Nie spełniają się, nie realizują. Jeśli wracam z pracy do dzieci, ten czas jest dla mnie najcenniejszy. Często wyjeżdżamy na wakacje lub na weekendy. Mówię tu o sytuacji, kiedy dzieci są już w wieku szkolnym, chodzą do szkoły i mają inne zajęcia. Wiadomo, że z niemowlakami sprawa wygląda nieco inaczej. Tu trzeba oddać się dziecku. Gdy dziecko jest starsze i mama, która nie chodzi do pracy i tak przecież pracuje w domu: sprząta, gotuje, chodzi na zakupy i tak samo przecież nie poświęca dziecku tyle uwagi, bo nie przebywa z nim non stop. Bo tak się nie da! Czy to jest dobre dla dziecka? Bycie cały dzień wyczerpaną i zmęczoną? Poza tym, dziecko widzi przecież nastrój mamy. Jak widzi ją przez cały dzień smutną i bez pasji do życia, wcale nie wpływa to na nie dobrze. Kiedy wracam po pracy, długo rozmawiam z dziećmi i staramy się wykorzystać nasz czas jak najlepiej. Dzieci widzą pozytywne nastawienie, silną mamę, zaradną, która wszystkich obroni. Kobieta, jeśli ma siłę i chęci, to niech pracuje. I niech dba o siebie również dla męża. Nie można mieć wyrzutów. Kobieta może być jednocześnie kucharką, sprzątaczką i jeszcze pracować, dbać w dodatku o męża i pociechy, ale nie non stop, musi też się rozwijać. We wszystkim musi być umiar. Dla dzieci mama spełniona, piękna i jako zadowolona z życia kobieta jest dużo lepsza. Oczywiście, w tym wszystkim należy mieć złoty środek i także wystrzegać się pracoholizmu. Trzeba znaleźć odpowiednią dla siebie równowagę. Dzisiaj płeć nie ma znaczenia. Każdy niech się spełnia tak samo.</p>
<p><strong>Pani osobiste marzenie do zrealizowania…</strong><br />
 Chciałabym mieć więcej czasu na wszystko: pracę, rodzinę oraz na realizowanie swoich pasji. Bardzo bym chciała dużo podróżować po świecie. Ogólnie jestem bardzo szczęśliwa i tego życzę wszystkim. Niezależnie, w którym momencie swojego życia i sukcesu są, życzę im, aby czuli się spełnieni w tym, co robią. I żeby pozostali sobą.</p>
<p><strong>Rozmawiała: Agnieszka Słodyczka<br />
<strong>Fot. otwierająca artykuł &#8211; Oleander Studio &#8211; Aleksandra Michalak / archiwum prywatne Bohaterki</strong><br />
 </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/beata-drzazga-za-powolaniem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Paulina Woźniak: Działanie zawsze daje mi energię!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/paulina-wozniak-dzialanie-zawsze-daje-mi-energie/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/paulina-wozniak-dzialanie-zawsze-daje-mi-energie/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 24 Apr 2020 02:16:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kalina Samek</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscentryczna bohaterka]]></category>
		<category><![CDATA[w skrócie]]></category>
		<category><![CDATA[branża IT]]></category>
		<category><![CDATA[Coders House]]></category>
		<category><![CDATA[codershouse]]></category>
		<category><![CDATA[informatyczka]]></category>
		<category><![CDATA[kobieta biznesu]]></category>
		<category><![CDATA[kobieta sukcesu]]></category>
		<category><![CDATA[Paulina WOźniak]]></category>
		<category><![CDATA[Sukces jest kobietą]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=28479</guid>
		<description><![CDATA[Pełnię rolę CEO firmy technologicznej i poniekąd czuję się ambasadorką kobiet w biznesie. Zabieram głos w przestrzeni publicznej, prowadzę bloga, biorę udział w wydarzeniach mających na celu aktywizację kobiet. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2><strong>PAULINA WOŹNIAK, CEO CODERS HOUSE, MAMA I SZEFOWA. MÓWI, ŻE ROZWÓJ FIRMY SPRAWIA, ŻE JAKO BUSINESSWOMAN NABIERA WIATRU W ŻAGLE!</strong></h2>
<p><img src="https://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2020/01/rozkladowki_7_wspanialych-7.jpg" alt="" width="1401" height="1000" /></p>
<p><strong>CO PANI NAJBARDZIEJ LUBI W SWOJEJ PRACY?</strong></p>
<p><strong>Paulina Woźniak, CEO Coders House:</strong> Nie ukrywam, że elementem, który najbardziej lubię w pracy jest moja pro-kobieca aktywność. Pełnię rolę CEO firmy technologicznej i poniekąd czuję się ambasadorką kobiet w biznesie. Zabieram głos w przestrzeni publicznej, prowadzę bloga, biorę udział w wydarzeniach mających na celu aktywizację kobiet. Tym samym namawiam kobiety do tego, by były odważne, by brały życie za rogi – na gruncie zawodowym i prywatnym.</p>
<p><strong>CO PANIĄ INSPIRUJE, ZACHĘCA DO DZIAŁANIA?</strong></p>
<p>Mam ogromny apetyt na życie. Obowiązki traktuję jak swoją codzienną aktywność. Jestem mamą, prowadzę biznes, uprawiam sport. Wciąż mam ochotę działać w tych obszarach i to właśnie jest źródłem mojej osobistej energii.</p>
<p><strong>GDYBY MIAŁA PANI WYMIENIĆ NAJWIĘKSZĄ MOTYWACJĘ DO OSIĄGNIĘCIA SUKCESU, CO BY TO BYŁO?</strong></p>
<p>Kiedy odkrywamy do czego mamy talent, w czym jesteśmy dobrzy i czym chcemy się w życiu zajmować, sukces staje się wynikiem naszych działań. Motywacja zawsze pochodzi ze środka, z naszego wnętrza. Jest związana z tym, co nam w duszy gra. Zabrzmi to konwencjonalnie, ale naprawdę trzeba kochać, a przynajmniej lubić to, co się robi. Wtedy powodzenie przychodzi samo. To aż tak proste (śmiech)!</p>
<p><strong>CO PANIĄ Z KOLEI NAPĘDZA DO PRACY I KOLEJNYCH SUKCESÓW?</strong></p>
<p>Siłą napędową są dla mnie właśnie te mniejsze i większe sukcesy, które pojawiają się na mojej zawodowej drodze. Nie ma nic piękniejszego od poczucia, że praca przynosi pożądane rezultaty. Fakt, że zdobywamy zaufanie klientów i podbijamy nowe rynki sprawia, że nasza firma nabiera wiatru w żagle, a mi dodaje skrzydeł.</p>
<p><strong>A SKĄD CZERPIE PANI SIŁĘ W NAJTRUDNIEJSZYCH ZAWODOWYCH CHWILACH, KIEDY WSZYSTKO WYDAJE SIĘ IŚĆ ŹLE?</strong></p>
<p>Z biegiem lat nauczyłam się, że nie wszystko będzie zawsze szło po naszej myśli. Ta świadomość pozwala mi zyskać pewien dystans i spokój. Mam wokół siebie bliskich i życzliwych sobie ludzi i to oni są moją siłą. Kiedy okoliczności tego wymagają, potrafię poprosić o pomoc i wsparcie.</p>
<p><strong>JAKĄ CZĘŚĆ ZE SWOICH OBOWIĄZKÓW LUBI PANI NAJBARDZIEJ, A CO JEST RZECZYWIŚCIE KONIECZNOŚCIĄ, KTÓRĄ JEDNAK TRZEBA WYKONAĆ?</strong></p>
<p>To, co sprawia mi najwięcej przyjemności, to budowanie strategii, poszukiwanie nowych kierunków rozwoju, spotkania biznesowe. Branża nowych technologii, szczególnie tematyka związana z blockchainem, wiele ode mnie wymaga. Uwielbiam takie wyzwania. Nie przepadam z kolei za formalnościami. Robię jednak zawsze to, co musi być zrobione. C’est la vie (śmiech).</p>
<p><strong>CO W PANI FIRMIE OKREŚLIŁABY PANI JAKO WSPANIAŁE?</strong></p>
<p>Za wspaniały uważam nasz zespół. To, że jesteśmy tak ambitni, głodni nowych, innowacyjnych projektów. Po latach w biznesie nie mam wątpliwości, że to ludzie tworzą firmę. W Coders House udało nam się stworzyć zgraną załogę i jestem z tego wyjątkowo dumna.</p>
<p><strong>CO W SOBIE OKREŚLIŁABY PANI JAKO WSPANIAŁE?</strong></p>
<p>To, co pierwsze przychodzi mi na myśl to moja wytrwałość. To właśnie dzięki niej jestem w tym, a nie innym miejscu. Wymówki dla mnie nie istnieją. Jeśli chcę coś osiągnąć, robię wszystko, by tak się stało. I to właśnie efekty tej wytrwałości są tak… wspaniałe (śmiech).</p>
<p><strong>To teraz zapytamy o Pani znak rozpoznawczy – niespożytą energię! Skąd ją wziąć, od kogo pożyczyć?</strong></p>
<p>Jest to pytanie, które zadaje mi bardzo dużo osób na co dzień. Ja się wtedy śmieję i mówię, że mam zapasowe baterie w sobie, bo jestem bardzo energiczną osobą (śmiech). Natomiast, skąd biorę tę moc do działania? Ja robię to, co lubię. I czasami ludzie mi mówią: „Stop, jesteś zbyt ekspresyjna” (śmiech). I faktycznie, ja kocham to, co robię i kocham aktywność ogólnie, bo uprawiam również sport, między innymi dużo biegam. Dzień z poranną dawką joggingu, obojętnie gdzie się wtedy znajduję i również podczas wyjazdów służbowych – jest zawsze udanym dniem!</p>
<p><strong>Szukając zawodowej drogi, skąd na pewnym etapie Pani wiedziała, że to jest „to”? W którym momencie „kliknęło”?</strong></p>
<p>Ja od zawsze pracowałam w świecie inżynierii, IT i mężczyzn i to mi sprawiało ogromną przyjemność. Nigdy nie widziałam samej siebie w biznesie takim, jak na przykład salon urody, mimo że dbam o siebie i też lubię ładnie wyglądać. Doskonale, że mogę to osiągnąć dzięki innym specjalistkom, dla których ich praca jest pasją.</p>
<p>A dlaczego Coders House, dlaczego blockchain, dlaczego własna firma? A dlatego, że widzimy w tej chwili na rynku ogromny potencjał. Stało się to też przez przypadek (śmiech), ponieważ poznaliśmy klienta, dla którego zaczęliśmy realizować pewne usługi. I tak wszystko się zaczęło!</p>
<p><strong>Jak sama Pani wspomniała – z czym cały czas staramy się toczyć boje – są branże uznawane za „męskie”, jak i za „ typowo kobiece”. Jak sobie więc Pani radzi zawodowo w tej, no właśnie – tzw. „bardziej męskiej” części świata zawodowego?</strong></p>
<p>Zawsze traktowałam mężczyzn jako partnerów zawodowych i tego samego chcę od nich. Chcę i wymagam, bym była po prostu traktowana jako partner w biznesie. Oczywiście, trzeba przyznać, że wygląda to w praktyce bardzo różnie, niestety. Przykład? Kilka lat temu, gdy poszłam na spotkanie biznesowe z potencjalnymi klientami i weszłam do sali konferencyjnej, ujrzałam siedzących tam piętnastu panów. I pojawiam się ja &#8211; jedyna kobieta i do tego blondynka (śmiech). Ich postawa zdawała się mówić: „Hmmm, co ona nam może wnieść do tego spotkania&#8230;” Pomimo tego, spotkanie się udało, podpisaliśmy wiele umów długofalowych i staliśmy się dobrymi partnerami biznesowymi. Ale z tym stereotypową, pierwszą oceną, musiałam się zmierzyć i niejako udowodnić swoją wartość merytoryczną. Myślę, że kobiety nadal częściej niż mężczyźni, muszą „udowadniać”. A tak być nie powinno!</p>
<p><strong>No właśnie, jak sobie radzić z takimi czy innymi przeszkodami zawodowymi?</strong></p>
<p>Hm, osobiście nie traktuję tego jako przeszkody, a raczej jako wyzwania, dobre lekcje czy czasem też nauczki życiowe. One nigdy nie sprawiają, że się załamuję, tylko idę cały czas i z entuzjazmem do przodu.</p>
<p>Oczywiście, były takie sytuacje, że trzeba było w firmie bardzo szybko zadziałać w nagłej sytuacji jakiegoś zwrotu akcji, ale po wzięciu tego pod lupę, zawsze udawało się nam pozytywnie załatwić daną sprawę.</p>
<p><strong>Proszę pochwalić samą siebie.</strong></p>
<p>Najbardziej lubię w sobie to, że umiem pogodzić rolę mamy oraz szefowej i właścicielki Coders House i również to &#8211; co ma dla mnie ogromne znaczenie, a może być odebrane za staroświeckie &#8211; że działam zawsze w zgodzie ze swoimi zasadami. Uważam, że jeśli ja w biznesie gram zawsze fair, nie pójdę w stronę realizacji kontraktu tylnymi drzwiami, to inni również powinni robić. Nie wyobrażam sobie skrzywdzić kontrahenta po to, by coś na tym zyskać finansowo. Jestem lojalna, szczera i uczciwa. Niestety, często za to płacę swoją cenę, ale nie umiem i nie chcę działać inaczej! No i pochwalę siebie również za to, co moje dzieci raczej potwierdzą (śmiech), że jestem też dobrą mamą, mimo częstych wyjazdów służbowych. I zawsze rola mamy jest dla mnie tą priorytetową.</p>
<p><strong>Podpowiedź dla kobiet, które dopiero zaczynają swoją drogę biznesową i stawiają w świecie pracy pierwsze kroki – co by im Pani mogła doradzić?</strong></p>
<p>Jako tzw. „Ciocia Dobra Rada” mogę na pewno powiedzieć, by zawsze iść w stronę realizacji własnych marzeń. Jakieś wyzwania i kłody, które los czy inni ludzie rzucają pod nogi, nie mogą nas (Was, Drogie Kobiety) skłonić do tego, by stanąć czy przestać działać i się rozwijać! Jestem dziewczyną, która pochodzi z małej miejscowości i w wieku 15 lat uciekłam rodzicom z domu, by się uczyć w szkole średniej we Wrocławiu (śmiech). Tak, już wtedy silna była we mnie potrzeba rozwoju i nauki. Wszystko, co mam teraz, osiągnęłam, bo już wtedy byłam zdeterminowana na coś „więcej”. Należy robić to, co się kocha i prawdziwą krzywdą byłoby dla mnie, gdyby mnie wsadzono w uścisk korporacji i kazano na przykład iść ściśle wytyczonymi torami. Co jeszcze? Nie wolno się poddawać i trzeba pielęgnować własne marzenia. Dziś świat jest tak duży i otwarty, ma tyle możliwości, że trzeba z tego korzystać, ile się tylko da. Nie mogę też nie wspomnieć o wyjściu ze strefy własnego komfortu, bo tkwiąc tam, nie pójdziemy dalej, nie zrobimy kolejnego kroku. Czasem warto obrócić się czy zmienić perspektywę i spojrzeć, co za cuda świat ma nam do zaoferowania. I ruszyć po nie!</p>
<p>Więcej <a href="https://www.sukcesjestkobieta.pl/paulina-wozniak-mam-ogromny-apetyt-na-zycie/" target="_blank">o Bohaterce TUTAJ</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/paulina-wozniak-dzialanie-zawsze-daje-mi-energie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>4 PORY SUKCESU: Inga Tymińska: Konsekwentnie dążę do celu!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/4-pory-sukcesu-inga-tyminska-konsekwentnie-daze-do-celu/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/4-pory-sukcesu-inga-tyminska-konsekwentnie-daze-do-celu/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 07 Nov 2019 21:50:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Julia Nieznalska</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[4 pory sukcesu]]></category>
		<category><![CDATA[EduBroker]]></category>
		<category><![CDATA[Inga Tymińska]]></category>
		<category><![CDATA[Inga Tymińska szkolenia]]></category>
		<category><![CDATA[kobieta biznesu]]></category>
		<category><![CDATA[kobieta sukcesu]]></category>
		<category><![CDATA[Sukces jest kobietą]]></category>
		<category><![CDATA[sukcesy Polek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=28165</guid>
		<description><![CDATA[Inga Tymińska to niezwykle silna wewnętrznie osobowość, której słowa będą dla nas świetnym drogowskazem w biznesowej drodze do sukcesu.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3><strong>Ta Bohaterka Akcji „4 PORY SUKCESU” to Kobieta spełniona we wszelkich dziedzinach życia: Szczęśliwa prywatnie, dzięki rodzinie, dla której zawsze ma czas i uwagę oraz usatysfakcjonowana zawodowo, ponieważ, jak twierdzi, stara się ciągle rozwijać, poznawać nowości, tak dla siebie, jak i klientów firmy. Inga Tymińska to niezwykle silna wewnętrznie osobowość, której słowa będą dla nas świetnym drogowskazem w biznesowej drodze do sukcesu.</strong></h3>
<p><strong>INGA TYMIŃSKA</strong></p>
<p><strong>Prezes Zarządu i Partner Zarządzający <a href="https://edubroker.pl/">EDUBROKER Sp. z o.o.</a> W swej pracy zajmuje się usługami szkoleniowymi, HR oraz doradztwem nastawionym na działanie długofalowe z Klientem.</strong></p>
<p>O swojej pracy mówi:</p>
<blockquote><p>Jesteśmy zwolennikami ewolucyjnego podejścia, zmiany wdrażamy stopniowo i za każdym razem zależy nam na wypracowaniu optymalnego modelu komunikacji. Cały czas jesteśmy też blisko rynku szkoleniowego, poznajemy nowinki szkoleniowe i stale monitorujemy zmiany, jakie tam zachodzą.</p>
</blockquote>
<p><strong>Przedstawiamy Wam mini backstage sesji, która odbyła się kilka tygodni temu w Nowym Jorku, a której efekty poznamy już 13 grudnia podczas uroczystej Gali!</strong></p>
<p><img src="http://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2019/11/NY-IT1.jpg" alt="" width="640" height="480" /> <img src="http://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2019/11/NY-IT4.jpg" alt="" width="640" height="480" /> <img src="http://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2019/11/NY-IT6.jpg" alt="" width="640" height="853" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/4-pory-sukcesu-inga-tyminska-konsekwentnie-daze-do-celu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Olga Wilińska: Multi zadaniowość w każdej chwili</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/olga-wilinska-multi-zadaniowosc-w-kazdej-chwili/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/olga-wilinska-multi-zadaniowosc-w-kazdej-chwili/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 11 Jan 2016 01:03:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscentryczna bohaterka]]></category>
		<category><![CDATA[biznes kobiet]]></category>
		<category><![CDATA[IBI]]></category>
		<category><![CDATA[kobieta biznesu]]></category>
		<category><![CDATA[kobieta sukcesu]]></category>
		<category><![CDATA[Olga Wilińska]]></category>
		<category><![CDATA[polka potrafi]]></category>
		<category><![CDATA[Sukces jest kobietą]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=20706</guid>
		<description><![CDATA[Potrafi zareagować w każdej sytuacji kryzysowej, dzięki czemu nabywa nowych umiejętności. Kobieta do zadań specjalnych, która nie boi się żadnego wyzwania. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>W chwilach, kiedy najbardziej potrzebuje relaksu, sięga po… gigantyczne puzzle. Olga Wilińska o początkach biznesu w sieci, czytaniu bajek dzieciom na dobranoc, o tym, że dla kobiet z pasją nie ma rzeczy niemożliwych!</p>
<p>Skąd pomysł na firmę IBI.pl?<br />
Olga Wilińska, założycielka firmy IBI.pl:</strong> Pomysł na firmę zrodził się na studiach, w zasadzie od zawsze wiedziałam, że nie chcę pracować w korporacji. To był czas, kiedy Internet zaczął być dostępny dla wszystkich, powstawały pierwsze strony internetowe. Ze znajomymi wymyśliliśmy biznes – serwer, hosting plus robienie i aktualizacja stron. Założyłam firmę i byłam odpowiedzialna za kontakty z klientami, oni za część programistyczną i sprzętową. Po studiach dalej prowadziłam firmę – tyle, że w tej chwili jej głównym obszarem działania jest poligrafia i reklama, koledzy zaczęli pracować w mniejszych i większych firmach, teraz każdy z nich prowadzi też swoją własną działalność.</p>
<p><strong>Kiedy pojawiło się u pani zainteresowanie drukiem i projektowaniem graficznym?</strong><br />
Dokładnie nie wiem, moja mama pracowała w wydawnictwie, książki, druki wszelakie, a potem wydawnictwa reklamowe były u mnie w domu od zawsze. Mój pierwszy wybór studiów to zarządzanie i marketing, po pierwszym roku dodałam do tego jeszcze poligrafię, bo już wtedy mniej więcej wiedziałam, czym bym się chciała w życiu zajmować – choć wtedy jeszcze chciałam pracować w wydawnictwie.</p>
<p><strong>Może rozwinąć pani skrót IBI? Jaka jest geneza tej nazwy?</strong><br />
Geneza jest prosta – była to najkrótsza i najlepiej brzmiąca wolna domena. To były czasy, kiedy ludzie nie kupowali sobie domen – nie były za 1 zł – tylko często robiliśmy strony w naszej domenie „costam.ibi.pl”. Niektóre strony z takim adresem do tej pory funkcjonują.</p>
<p><strong>Pamięta pani pierwsze zarobione przez siebie pieniądze?</strong><br />
Pierwsze pochodziły chyba od rodziców za mycie samochodu. To był śliczny zielony Fiat 126p o wdzięcznej nazwie „Groszek”. A pierwsze bardziej zawodowo zdobyte, były za pomoc, a potem sędziowanie zawodów rally cross w Słomczynie, KJS-ów i innych. I równocześnie za wykonywanie różnych prac introligatorskich: pakowanie mailingów, klejenie kopert, kompletowanie gier reklamowych, wycieranie gumką dodatkowych kropek w kalendarzu (śmiech).</p>
<p><strong>Co wyróżnia pani firmę od innych w tej branży?</strong><br />
Naszym największym atutem jest kompleksowa obsługa. Klient może tylko wiedzieć, że ma jakieś potrzeby w zakresie marketingu i reklamy, a wspólnie określimy potrzeby, ustalimy, jak to zrobić, zrobimy projekty, napiszemy teksty, złożymy, wydrukujemy, spakujemy i wyślemy. Klient nie musi się martwić szczegółami. Mamy klientów, którzy są z nami od początku działania firmy, czyli od roku 2000. I bywa, że w sytuacjach podbramkowych dzwonią, że czegoś potrzebują już, na wczoraj – zawsze udaje nam się znaleźć takie rozwiązania, które spełniają oczekiwania klientów. I to, co klienci bardzo cenią, to dobór produktów i usług do ich potrzeb. Zdarza się, że namawiamy na tańsze rozwiązania, które naszym zdaniem są lepsze i skuteczniejsze. A czasami na droższe…, bo uważamy, że są bardziej potrzebne. Zadowolony klient wraca i rekomenduje nas innym, a większość naszych klientów to właśnie klienci z rekomendacji.</p>
<p><strong>Pani firma wykonała również mnóstwo nietypowych zleceń. Można tu wymienić np. ogromne kielichy Martini, w których mieściły się modelki Playboy’a. Czemu miała służyć ta inicjatywa?</strong><br />
To były kielichy na imprezę Samochód Roku Playboy’a, siedziały w nich „Króliczki Playboy’a”, a służyć miały oczywiście reklamie. Jesteśmy specjalistami od zadań trudno wykonalnych, potrafimy znaleźć sposób i rozwiązanie – często nietypowe, żeby uzyskać zaplanowany efekt.</p>
<p><strong>Jakie inne oryginalne projekty wykonało IBI.pl?</strong><br />
Kielichy niewątpliwie były najbardziej spektakularne. Wykonaliśmy jeszcze wiele indywidualnych statuetek wręczanych pracownikom różnych firm, od lat wykonujemy indywidualne kalendarze – często takie, jakich nikt inny nie ma. A czasem oryginalność polega na zastosowaniu nietypowych technik czy rozwiązań, choć produkt wydaje się być zwykły.</p>
<p><strong>Kiedy była pani małą dziewczynką&#8230;</strong><br />
Chodziłam na spacery z psem, czytałam przeogromne ilości książek, biegałam i jeździłam na rowerze po podwarszawskich łąkach. Byłam bardzo samodzielna, rozrabiałam, jak każde dziecko, bawiłam się raczej z chłopcami niż z dziewczynkami, miałam jedną przyjaciółkę od serca, z którą miałyśmy szalone pomysły, a nasi rodzice coraz więcej siwych włosów (śmiech).</p>
<p><strong>Gdyby miała pani wymienić najmocniejsze punkty swojej firmy&#8230;</strong><br />
Zawsze robimy wszystko na czas, projekty są dostosowane do potrzeb klienta, cena raz ustalona jest niezmienna, nawet, jeśli poprawek w projekcie jest dużo więcej niż zakładałam, produkt końcowy jest zawsze najwyższej jakości!</p>
<p><strong>Z pewnością trzeba posiadać wiele umiejętności do wykonywania usług tego rodzaju. Co, poza kreatywnością, jest istotne w tej branży?</strong><br />
Najważniejsza jest chyba umiejętność zarządzania, planowania i organizacji czasu plus odporność na stres. I kreatywność &#8211; nie tylko w projektach, ale także w organizacji. Często bywa, że np. banery muszą być zawieszone o określonej porze, a tu się okazuje, że drukarnia nawaliła i ich nie wysłała. Trzeba wtedy szybko znaleźć sposób na ich dostarczenie i zamontowanie i zmieszczenie się w budżecie – bo przecież klient nie może płacić za spóźnienie moich podwykonawców! A spóźnienia to często wynik jakichś przypadków losowych – przy napiętych terminach czasem kilkuminutowy przestój w pracy ma znaczenie.</p>
<p><strong>Firma to również ludzie, którzy tam pracują. Jakich specjalistów ma pani w zespole?</strong><br />
Współpracuję z grafikami, fotografami, programistami, montażystami, drukarniami… Właściwie przez lata współpracowałam pewnie z przedstawicielami każdej branży. Dzięki temu ta praca jest tak ciekawa, bo poznaje się nowych ludzi, nowe technologie.</p>
<p><strong>Z jakimi ludźmi lubi pani pracować?</strong><br />
Ze specjalistami w swojej dziedzinie. Często jest tak, że muszę polegać na ich wiedzy czy doświadczeniu. A, odwracając pytanie, najbardziej nie lubię takich osób, które jeśli się spóźniają lub mają z czymś problem, to znikają – nie odbierają telefonów, nie odpisują na maile. To jest ostatnio – w dobie pracy zdalnej, częsty przypadek – dla mnie okropny. Nie raz bywało, że sama kończyłam jakieś prace – bo ktoś zniknął. Ale dzięki temu nauczyłam się podstaw programowania, pisania stron, obsługi programów graficznych, programów do składu i wielu innych rzeczy.</p>
<p><strong>Na czym polega różnica w zarządzaniu firmą przez kobiety i mężczyzn?</strong><br />
Szczerze? Nie wiem. Różnice chyba bardziej wynikają z charakteru i kompetencji niż z płci. Choć stereotypowo, kobiety powinny bardziej brać pod uwagę potrzeby pracowników, a mężczyźni efekty pracy. Ja mam bardziej męski umysł, bo mnie najbardziej interesują efekty.</p>
<p><strong>Gdyby nie zajęła się pani tą branżą, to&#8230;</strong><br />
Pracowałabym w księgarni lub bibliotece, a może miałabym własną księgarnię.</p>
<p><strong>Jakie cechy sprawiają, że my, kobiety, osiągamy sukces?</strong><br />
Wytrwałość w dążeniu do celu, wielozadaniowość, kreatywność. Większość kobiet, które znam, jak już coś postanowią, to nie ma siły, która by sprawiła, żeby zrezygnowały. A jeśli dodatkowo osiągnięcie celu jest ważne dla ich rodziny, dzieci, to mają tak wielką dodatkową motywację, że nie ma dla nich rzeczy niemożliwych!</p>
<p><strong>Pani motto życiowe, którym kieruje się pani na co dzień, to…</strong><br />
Zawsze się uśmiechać i po pierwsze nie krzywdzić innych. Staram się też pamiętać o tym, że dobre i złe uczynki do nas wracają.</p>
<p><strong>Co pani uważa za swoje największe osiągnięcie?</strong><br />
Biznesowo – fakt, że firma cały czas istnieje, choć miała kilka naprawdę trudnych momentów i gdyby nie pomoc i wyrozumiałość wielu osób, mogłabym mówić tylko o mojej byłej firmie. A prywatnie &#8211; moje dzieci.</p>
<p><strong>Osobiście realizuje pani także inny projekt &#8211; sklep internetowy (www.platforma-zakupow.pl). Może pani o nim opowiedzieć?</strong><br />
To jest projekt „na czasie”, który kiedyś ma mi zapewnić dochód pasywny. Jest to sklep internetowy – w tej chwili jeszcze trochę w fazie tworzenia, choć już działa i można kupować! W sklepie sprzedajemy produkty krzemowe, oleje tłoczone na zimno, wyroby z mikroorganizmami, już za chwilę środki do prania i czyszczenia oparte na orzechach. Jednym słowem &#8211; wyroby polskie, naturalne, ekologiczne i zdrowe. Spora ich część jest jeszcze mało znana, ale już nad tym pracujemy.</p>
<p><strong>Czy ma Pani swoje hobby, które jest dla pani ważne?</strong><br />
To chyba książki – uwielbiam je czytać, mieć, kupować. Nawet sprzedawanie sprawia mi przyjemność. Kolejny biznes to będzie domowy antykwariat – mam już nawet domenę!</p>
<p><strong>W jakim kierunku chce się pani rozwijać?</strong><br />
W planach jest powrót do biura w Warszawie i dwóch, trzech osób pracujących na miejscu. Ostatnio do kilku dużych klientów doszło wielu małych, rozwijających się i już widzę, że przy takim tempie rozwoju, pomoc będzie mi niezbędna. Dodatkowo, rozwój projektów internetowych – platforma-zakupow.pl i mój wymarzony domowy antykwariat i&#8230; Nie wiem, co jeszcze, bo ostatnio dużo się w moim życiu dzieje, pojawiają się nowe możliwości, z których przynajmniej część testuję, bo nie chciałabym przegapić czegoś ważnego.</p>
<p><strong>Pani ulubioną formą odpoczynku jest&#8230;</strong><br />
To zależy – jak jestem fizycznie zmęczona – leżak na słonku lub kanapa przed kominkiem, książka, jeśli wieczorem &#8211; to kieliszek dobrego czerwonego wina. Jeśli mój umysł potrzebuje odpoczynku &#8211; wycieczka piesza, rowerowa czy na rolkach z dziećmi, gra w piłkę, badmintona, tenisa, pływanie. Lubię też czasem, żeby się wyciszyć, układać puzzle – ale to już jest zadanie na kilka lub kilkanaście wieczorów, bo lubię takie duże (śmiech). Za puzzle zabieram się tylko, jak bardzo potrzebuję wyciszenia lub wiem, że będę miała wieczorami czas – to bardzo wciągające zajęcie i czasem po prostu nie mogę się oderwać, jak jakiegoś kawałka nie ułożę, a układam takie 3-5 tysięcy – zajmują całe duże biurko.</p>
<p><strong>Czy ma pani swój własny przepis na radzenie sobie z problemami?</strong><br />
Trochę już o tym powiedziałam – uspokoić się – książka, puzzle, spacer, a dopiero potem, już spokojnie, analiza sytuacji, szukanie rozwiązań – takich, żeby były jak najlepsze dla wszystkich, dla mnie oczywiście też. Życie nauczyło mnie, że choć jest to dużo trudniejsze, to lepiej w sytuacjach stresowych działać spokojnie, niż pod wpływem emocji. Ale dla równowagi bardzo lubię czasem zrobić coś spontanicznie, np. przejechać się metrem, wpaść do kogoś z wizytą (prawie nie zapowiedzianą), czy zaprosić gości.</p>
<p><strong>Jakich rad udzieliłaby pani kobietom, które chcą założyć własną działalność?</strong><br />
Żeby wybierały taki obszar działania, który będą lubiły – nie musi to być ich pasja czy hobby – bo nie każdą pasję da się przekuć w biznes, nie każdą też warto, ale coś, co lubią i sprawia im przyjemność. I żeby były przygotowane na sukcesy i porażki, na chwile radości i smutku – jak w życiu. I najważniejsze, żeby pamiętały, że każdy biznes potrzebuje czasu i były przygotowane na to, żeby mu ten czas dać. A jak jeszcze będą miały wsparcie w rodzinie, przyjaciołach lub w jakiejś grupie biznesowej, i będą wiedziały, co chcą osiągnąć, to nie może się nie udać!</p>
<p><strong>Największą radość sprawia pani&#8230;</strong><br />
Patrzenie, jak moje dzieci rosną, są coraz bardziej samodzielne, osiągają pierwsze życiowe sukcesy. Na szczęście jeszcze ciągle lubią wieczorem wskoczyć do mojego łóżka, przytulić się i posłuchać bajki. Tego będzie mi najbardziej brakowało, jak już z tego wyrosną…</p>
<p><strong>Rozmawiała: Agnieszka Słodyczka</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/olga-wilinska-multi-zadaniowosc-w-kazdej-chwili/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Anna Wasilewska: Pomysł, pasja, praca</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/anna-wasilewska-pomysl-pasja-praca/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/anna-wasilewska-pomysl-pasja-praca/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 11 Jan 2016 00:35:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscentryczna bohaterka]]></category>
		<category><![CDATA[Anna Wasilewska]]></category>
		<category><![CDATA[kobieta biznesu]]></category>
		<category><![CDATA[kosmetyki naturalne]]></category>
		<category><![CDATA[Orientana]]></category>
		<category><![CDATA[polka potrafi]]></category>
		<category><![CDATA[sukces jest kobietą kobieta sukcesu]]></category>
		<category><![CDATA[uroda]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=20704</guid>
		<description><![CDATA[Co jest ważne, by odnieść sukces? Według naszej Bohaterki, Anny Wasilewskiej, bardzo ważna jest pasja, którą ona znalazła w Azji i naturalności. Później potrzebny jest konkretny pomysł i decyzja. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Następnie pozostaje ciężka praca. Ważna jest oczywiście analiza rynku i jego trendów, abyśmy się przekonali czy pasja posuwa nas w dobrym kierunku. Kluczowe jest stworzenie dobrej nazwy i logo, jasnego i wyróżniającego pozycjonowania oraz całego systemu identyfikacji wizualnej marki. Jednak najważniejsze jest stworzenie dobrego produktu, który spełnia oczekiwania klientów. O pasji w pracy, naturze, która służy człowiekowi i pięknie kosmetyków, które czerpią z niej to, co najlepsze, rozmawiamy z twórczynią marki Orientana.</p>
<p>Kiedy powiedziała pani sobie: „Teraz czas na mnie, na własną firmę”?<br />
Anna Wasilewska, właścicielka marki Orientana: </strong>Od kiedy pamiętam, zawsze byłam osobą bardzo aktywną i rozwijającą swoje zainteresowania. Jako dziecko, rozwijałam pasje muzyczne, ucząc się gry na fortepianie, uprawiałam łyżwiarstwo figurowe, uczestniczyłam w zajęciach dodatkowych. Po studiach zainteresowałam się dopiero co kształtującym się rynkiem finansowym i trafiłam do dużej korporacji, gdzie pracowałam przez kilkanaście lat, zdobywając doświadczenie w różnych departamentach, m.in. zajmowałam się transakcjami kapitałowymi, prospektami emisyjnymi i prywatyzacją firm. Jednak dotarłam do przysłowiowego „szklanego sufitu”. Zdałam sobie sprawę z tego, że będąc tu, gdzie jestem, nie osiągnę już niczego więcej. Poczułam się znużona brakiem wyzwań i powtarzalnością codziennych zajęć. Ponieważ nigdy nie lubiłam stać w miejscu, postanowiłam coś zmienić. Jestem osoba pełną entuzjazmu, kreatywną ale także metodyczną i rozważną, dlatego starałam się uważnie obserwować zarówno siebie, jak i potencjalne obszary, w których mogłabym działać. Zyskałam pewność, że chcę nie tylko pracować na własny rachunek, ale także stworzyć coś absolutnie mojego, unikalnego. Markę, która będzie zgodna z moimi wewnętrznymi przekonaniami, będzie dawała mi satysfakcję, będzie rozwijała się razem ze mną. </p>
<p><strong>Skąd pomysł na stworzenie własnej marki Orientana?</strong><br />
Jeszcze pracując w korporacji postanowiłam żyć bardziej świadomie i ekologicznie, zrezygnowałam z przetworzonej żywności, zaczęłam interesować się jogą i zwracać uwagę na kwestie związane z ekologią – po prostu zaczęłam prowadzić zdrowy tryb życia. Równocześnie, w owym czasie moją pasją były podróże po Azji. To one pozwalały mi odetchnąć od korporacyjnej rzeczywistości oraz stanowiły inspirację do planów na przyszłość. Odwiedzaliśmy z mężem kraje azjatyckie, których kultura, obyczaje i historia interesowały mnie od wielu lat. Pamiętam, gdy pierwszy raz zetknęłam się z ajurwedą, jogą, zen. Te style życia były tak różne od naszego europejskiego klimatu, że moje zainteresowanie nimi jeszcze się pogłębiło, ale jednocześnie pozwoliło mi to na szersze spojrzenie na otaczającą rzeczywistość. Rzecz jasna, jako kobietę szczególnie zainteresowały mnie azjatyckie rytuały pielęgnacyjne, wykorzystujące naturalne oleje, zioła i ekstrakty z roślin do dbania o piękno skóry twarzy, ciała i włosów. W Azji odkryłam kosmetyki o naturalnych składach i innych niż znane mi dotąd formułach.</p>
<p><strong>W jaki sposób to pani odkryła?</strong><br />
Zauważyłam, że ludzie w Azji żyją zdecydowanie bliżej natury oraz posiadają wiedzę, jak wykorzystać jej dary w codziennej pielęgnacji ciała. Na przykład niesamowite efekty wzmocnienia włosów, ograniczenia ich wypadania, można osiągnąć stosując oleje z amlą (agrestem indyjskim). Z kolei bhringraj to zioło, któremu Hindusi zawdzięczają mniejszą ilość siwych włosów na głowie. Stąd powstał pomysł stworzenia unikalnego ajurwedyjskiego olejku do włosów zawierającego oba te zioła. Z kolei oleje roślinne używane po kąpieli do masażu całego ciała bazujące na oleju sezamowym czynią skórę wspaniale elastyczną, nawilżoną i jędrną. Takiego efektu nie da się osiągnąć stosując choćby najdroższe balsamy do ciała z drogerii. Ważne jest jednak, by zioła i rośliny stosowane w kosmetykach były najwyższej jakości. Tylko wówczas można mieć pewność, że ich składniki aktywne faktycznie ujawnią pełnię swych właściwości w zetknięciu ze skórą. Dlatego zdecydowałam się produkować kosmetyki Orientana w Indiach i na Tajwanie, gdzie mam bezpośredni dostęp na najświeższych surowców i do unikalnych formuł kosmetyków. </p>
<p><strong>Czy formuły kosmetyczne pani produktów różnią się od tych dostępnych w Europie ?</strong><br />
W przeciwieństwie do kosmetyków masowych, które opierają się na bazie chemicznej, większość moich kosmetyków oparta jest na naturalnych olejach i masłach. Są one wzbogacane o wybrane składniki roślinne. Wprowadziłam na polski rynek kilkanaście całkowicie unikalnych i niespotykanych w Europie konceptów produktowych. Na przykład żelowe maski &#8211; kremy do stosowania na noc, które natychmiast wyrównują poziom nawilżenia skóry. W 100 proc. naturalne, roślinne farby do włosów, tzw. BIO-HENNY, które nie tylko nadają kolor, ale również pielęgnują. Ponadto, głęboko nawilżające skórę balsamy w kostce czy odnawiające skórę maski na jedwabnej tkaninie pozyskiwanej z morwy papierniczej. Te formuły od lat są sprawdzone w naturalnej kosmetyce azjatyckiej.</p>
<p><strong>Widzę, że jest to coś nowego dla europejskiego konsumenta. Czym jeszcze wyróżnia się pani marka?</strong><br />
Kosmetyki Orientana tworzone są na podstawie specjalnie opracowanych receptur z wykorzystaniem wyłącznie naturalnych składników. Proszę mi pokazać w przeciętnej drogerii czy supermarkecie szampon, który nie zawiera szkodliwego SLS. W większości przypadków na półce nie będzie ani jednego. Koncerny kosmetyczne powszechnie stosują w swoich szamponach najtańsze detergenty takie, jak SLS (Sodium Lauryl Sulfate), SLES (Sodium Laureth Sulfate) lub ALS (Amonium Lauryl Sulfate). Czy wie pani, że są to chemikalia, którymi myje się pokłady statków i hal maszynowych? Zastosowane na skórę głowy, działają mocno inwazyjnie, często podrażniając skórę, przyczyniają się do wypadania włosów i łupieżu. W szamponach Orientana nie ma tych substancji, zamiast nich mamy za to ekstrakt z orzechów reetha, znanych ze swych naturalnych właściwości pieniących i myjących. To tylko przykład, ale tak samo wygląda sytuacja z kremami do twarzy, mydłami, peelingami do twarzy i ciała czy balsamami do ust. Masowe kosmetyki często powstają w wielkich fabrykach, gdzie maszyny odmierzają odpowiednie ilości kolejnych, chemicznych komponentów, zgodnie z powtarzalną recepturą, mieszają je i napełniają butelki i pudełka na taśmie produkcyjnej. Stąd też na opakowaniach długie listy składników, do odszyfrowania których dobrze mieć pod ręką zaprzyjaźnionego magistra chemii. W Orientanie możemy poszczycić się naturalnymi składami kosmetyków, które zdecydowanie wyróżniają nas na rynku. Nie testujemy również naszych kosmetyków na zwierzętach.</p>
<p><strong>No tak, ale większość firm już przestała testować…</strong><br />
Na szczęście problem testowania kosmetyków na zwierzętach został dostrzeżony i wprowadzono pewne uregulowania prawne. Jednak niektórzy producenci używają składników odzwierzęcych pozyskiwanych ze szkodą dla zwierząt. Niedawno jedna z klientek opowiedziała mi o szamponie marki kreującej się na zgodną z naturą. W składzie tego szamponu widnieje tłuszcz z norek. Przecież zwierzęta te musiały zostać zabite! Nawet jeśli wersja oficjalna brzmi, że tłuszcz ten jest pozyskiwany z martwych zwierząt hodowanych w innych celach np. na futra, to przyzna pani, że takie sytuacje stwarzają ogromne pole do nadużyć. Nie zgadzam się na to! Chcę, by klientki, które kupują kosmetyki Orientana, miały absolutną pewność, że nie muszą obawiać się tego typu praktyk w przypadku mojej marki. Kosmetykom Orientana można zaufać!</p>
<p><strong>Jak udaje się pani tworzyć takie kosmetyki?</strong><br />
Pomysły i inspirację czerpię z wyjazdów do Azji, ale także od zaprzyjaźnionych ze mną i z marką Orientana kobiet – klientek, przyjaciółek, pracowników i blogerek urodowych. Śledzę również trendy, jakie dominują na międzynarodowych targach kosmetyki naturalnej, ale nie podążam ślepo za nimi. Mam ten komfort, że mogę spokojnie zastanowić się, czy dany kosmetyk jest zgodny z moimi wysokimi standardami, zarówno jeśli chodzi o skład, sposób produkcji jak i skuteczność działania. Dopiero po mojej pełnej akceptacji rozpoczyna się przygoda, która prowadzi pomysł do konkretnej formy na sklepowej półce. W zasadzie historia powstawania każdego kosmetyku to indywidualny rozdział. Najpierw zespół specjalistów ajurwedyjskich sprawdza, jakie jest działanie poszczególnych ziół i olejów w danym połączeniu. Potem opracowujemy recepturę, która ma być najlepsza – tu nie uznaję kompromisów. Później następuje proces testów, wyboru opakowań, projekty etykiet, a potem rusza produkcja. Muszę podkreślić, że kosmetyki Orientana powstają w Indiach w manufakturze posiadającej rządowy certyfikat ajurwedy – nauki hinduskiej, która głosi, że nie smaruje się ciała niczym, czego nie dałoby się zjeść.</p>
<p><strong>Kosmetyki Orientana wyróżniają się także zapachem. Jak ważny jest dla nas ten zmysł?</strong><br />
Zapach ma niezwykle istotne znaczenie dla naszego samopoczucia i w kosmetykach Orientana to widać! Często słyszę od klientek, że moje kosmetyki poprawiają im nastrój. Wieczorny peeling całego ciała z lawendą i grejpfrutem wycisza, a poranny masaż ciała pod prysznicem z mydłem imbirowym z dodatkiem trawy cytrynowej sprawia, że nawet w jesienne dżdżyste poranki chce się żyć! Z kolei jaśmin indyjski, który ma swoich wielbicieli, wnosi odrobinę egzotyki do codziennego życia. Wiele klientek dziękuje nam także, bo na nowo odkryły cudowne właściwości zapachu róży, która kojarzyła im się do tej pory z babcinym kufrem. Używają teraz naszego ekskluzywnego olejku do twarzy z różą japońską i szafranem, mojego ulubionego masła do ciała z różą japońską i liczi i cieszą się swą kobiecością wraz z Orientana.</p>
<p><strong>Jaki wpływ i działanie mają kosmetyki Orientana i dlaczego są nam potrzebne?</strong><br />
Z badań wynika, że coraz więcej osób dba o zdrowe odżywianie oraz sprawność fizyczną. Tymczasem w sferze kosmetyków często jeszcze dajemy się zwieść reklamom obiecującym szybkie efekty przy wykorzystaniu całej tablicy Mendelejewa w przeróżnych konfiguracjach. Jeszcze w przypadku niemowląt i małych dzieci pamiętamy o tym, że skóra to jedna z tkanek organizmu, że przez nią również wnikają odżywcze substancje, ale mogą także wniknąć te szkodliwe i wybieramy dla maluchów „dobre” kosmetyki. Ja bardzo zachęcam wszystkie Polki do przyjrzenia się półkom w swojej łazience, do czytania składów! Na przykład farby do włosów są już przez wielu specjalistów uważane za naprawdę szkodliwe, powodują reakcje alergiczne, osłabiają włosy. Producenci w odpowiedzi na to dodają do swoich farb dosłownie kilka kropli olejku czy wyciągu z roślin i nazywają już nową farbę „naturalną”. Nic bardziej mylnego. Wśród polskich znanych mi marek kosmetyków jedynie Orientana ma całkowicie naturalne farby – BIO HENNY, w których znaleźć można wyłącznie sproszkowane zioła, bez absolutnie żadnych dodatków. Podobnie sprawa wygląda z olejkami do pielęgnacji twarzy. W moim olejku do twarzy z drzewem sandałowym i kurkumą znaleźć można osiem nierafinowanych, naturalnych olejów roślinnych, ekstrakt z kurkumy oraz witaminę E i to wszystko. Natomiast w popularnych, ogólnie dostępnych „olejkach”, mamy składniki chemiczne, głównie parafinę oraz kilka mililitrów olejku. Kosmetyki naturalne skomponowane tak, jak moje, przywracają równowagę skóry twarzy, ciała, skóry głowy i włosów, naprawdę je pielęgnując. Ostatnio wprowadziłam olejek do pielęgnacji biustu, który, oprócz działania pielęgnacyjnego oraz poprawiającego wygląd biustu, jednocześnie sprzyja samobadaniu piersi. Generalnie, chciałabym z pełną świadomością podkreślić, że kosmetyki naturalne Orientana nie zawierają parabenów, silikonów, ftalanów, SLS/SLES/ALS, PEGów, sztucznych zapachów oraz pochodnych ropy naftowej, np. oleju mineralnego i parafiny.</p>
<p><strong>W jaki sposób udało się pani zbudować tak ciekawy biznes w zgodzie z naturą?</strong><br />
Z pewnością kluczową kwestią jest mój bezpośredni nadzór nad każdą fazą działalności firmy. Orientana to marka społecznie odpowiedzialna i chcę, by spełniała najwyższe standardy nie tylko w zakresie jakości oferowanych kosmetyków, ale również podczas procesu ich powstawania. Mam bardzo wysokie (niektórzy twierdzą, że wręcz wygórowane) wymagania odnośnie składników i ich działania. Jeśli chodzi o produkcję, to osobiście odwiedzam manufaktury i uprawy roślin. Wiem, że nie pracują w nich dzieci, a ludzie są sprawiedliwie wynagradzani za swoją pracę. To dla mnie ważna kwestia. Jednocześnie ceny kosmetyków Orientana postanowiłam kształtować tak, by były w zasięgu każdej polskiej kobiety. Docierają do mnie sygnały, że za tak dobry skład naturalnego kremu powinnam ustalić wyższą cenę rynkową, ale ja prowadzę politykę cenową według swoich zasad, którym pozostaję wierna. Biznes zgodny z naturą to także kształtowanie i pogłębianie świadomości ekologicznej konsumentów, dlatego &#8211; w miarę możliwości &#8211; biorę udział w kongresach, konferencjach czy spotkaniach z kobietami, dlatego również zdecydowałam się opowiedzieć o Orientanie w tej książce. </p>
<p><strong>Czy na początku kreowania marki spotkała się pani z kłopotami przy dystrybucji do drogerii polskich? Jak wyglądał proces wdrażania?</strong><br />
Początki nie były łatwe. Osobiście rozmawiałam z właścicielami małych sklepów zielarskich czy drogerii, którzy zaufali Orientanie. W takich mniejszych sklepach nic się nie ukryje – jest bezpośredni kontakt między sprzedawcą a klientem… I już wkrótce okazało się, że klienci wracają właśnie po produkty Orientana! Zamówienia zwiększały się z miesiąca na miesiąc, powoli zwiększałam także produkcję i poszerzałam asortyment. Tak było pięć lat temu, gdy Orientana pojawiła się na polskim rynku. Marka zdobywała coraz większą popularność i to klientki zaczęły o nią pytać w sieciach drogerii, a do mnie docierały zapytania z różnych miast Polski, gdzie można kupić Orientanę. Z czasem sieci otworzyły się na Orientanę, jedna z nich zgłosiła się nawet do mnie sama, a wszystko to dzięki sile produktu i zadowolonym klientom! Obecnie kosmetyki naturalne Orientana można kupić w kilku sieciach drogerii, ale jako producent nie mam tu taryfy ulgowej. Wymagania ze strony sieci w stosunku do Orientana są praktycznie takie same, jak w stosunku do wielkich koncernów, posiadających wielkie budżety – muszę włożyć wiele energii i wysiłku, by im sprostać. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie lojalni klienci, którzy poznali, docenili i pokochali kosmetyki Orientana. Jestem dumna, że jako polska marka, mogę konkurować ze światowymi potentatami w branży kosmetycznej oraz że mam za klientów świadomych swych wyborów konsumentów.</p>
<p><strong>Czy ma pani przed sobą kolejne cele?</strong><br />
Oczywiście! Mam w głowie wiele pomysłów – niektóre do zrealizowania już wkrótce, a inne dopiero w dłuższej perspektywie czasowej. Pięć lat temu, gdy rozpoczęłam swą pracę nad moją marką Orientana, miałam w ofercie jedynie dziewięć kosmetyków w dwóch kategoriach. Obecnie mam już ponad 100 rodzajów kosmetyków w ciągłej sprzedaży, a wciąż pracuję nad nowymi. Myślę też o poszerzeniu rynku zbytu. Mam zapytania z różnych krajów w Europie, USA czy z Australii, ale wszystko w swoim czasie.</p>
<p><strong>W czym tkwi sekret pani sukcesu?</strong><br />
To można praktycznie streścić w 3 słowach: pomysł, pasja i praca. Ważne, by mieć dobry pomysł, koniecznie w dziedzinie, która jest jednocześnie pasją. Następnie trzeba opracować plan działania i konsekwentnie go realizować, ciężko pracując, dzień po dniu, wkładając w tę pracę całe serce i energię. Moim pomysłem był unikalny sklep internetowy z własną marką naturalnych kosmetyków z roślin azjatyckich, ale klienci nie pozwolili mi na tym poprzestać (śmiech). Ich dobre opinie i wsparcie dały mi zapał do dalszej pracy i utwierdziłam się w przekonaniu, że Orientana musi się rozwijać. Kilka lat temu sama w domu pakowałam paczki z kosmetykami do wysłania, dziś mam biuro, magazyn, a przede wszystkim świetną ekipę zaufanych i zaangażowanych pracowników, którzy identyfikują się z marką Orientana i wierzą w nią tak, jak ja. </p>
<p><strong>Jak obecnie polski rynek nastawiony jest do produktów naturalnych? Czy zauważa pani zmianę w tej kwestii?</strong><br />
Z pewnością na polskim rynku kosmetycznym wyraźnie zaznacza się trend kosmetyków naturalnych. Polki lubią dbać o urodę i to zarówno eksponując ją przy wykorzystaniu kosmetyków kolorowych do makijażu, jak i coraz większą wagę przywiązują do codziennych zabiegów pielęgnacyjnych. Trend na naturalne kosmetyki został także dostrzeżony przez duże marki kosmetyczne. Z moich obserwacji wynika, że producenci podkreślają, że ich krem, szampon, mydło czy cała seria produktów zawiera ekstrakty z roślin czy olejki i często informacja ta jest głównym przekazem docierającym do konsumenta w reklamie. W rzeczywistości często jest tak, że te naturalne składniki są w recepturze w śladowych ilościach, pod koniec składu INCI. Nie odpowiada mi takie postępowanie, w pewien sposób bazujące na nieświadomości konsumentów. Ja, poprzez promocję marki Orientana, staram się jednocześnie edukować klientów, by nie dali się nabrać na takie sztuczki, lecz wybierali produkty naprawdę naturalne.</p>
<p><strong>Bestsellery w pani ofercie, które klientki kupują regularnie?</strong><br />
Mamy wiele bestsellerów! Jednym z nich jest nasz krem do twarzy z kurkumą i drzewem sandałowym. Jest to lekki krem na bazie masła shea, a zawiera olejek z drzewa sandałowego i ekstrakt z kurkumy, które wspaniale odżywiają i ujędrniają skórę twarzy. Krem nadaje się na dzień pod makijaż i na noc, gwarantuję, że nawet najbardziej wymagająca cera będzie po nim nawilżona, gładka i zyska piękny koloryt. W kategorii kosmetyków do włosów zdecydowanie wyróżnia się ajurwedyjska terapia do włosów oparta na oleju kokosowym i sezamowym z unikalnym składem ziół, które wzmacniają włosy, zatrzymują ich wypadanie oraz pobudzają do wzrostu. Klientki pokochały ten produkt, bo działa niezależnie od przyczyny wypadania włosów i jest niezwykle skuteczny. Bestsellerem stanie się na pewno nasz nowy produkt – olejek antycellulitowy będący kompozycją wybranych olejów i ziół, który faktycznie redukuje ilość tkanki tłuszczowej pod skórą. Mamy także wielbicielki peelingu do twarzy z papają i ashwagandhą, panie zakochane w naszych bezalkoholowych tonikach z atomizerem, czy maskach-kremach pod oczy. Furorę robi także seria kosmetyków z papają, która ma właściwości przywracające równomierny koloryt cery. Mogłabym wymieniać jeszcze długo, ale jak rozumiem, mamy ograniczony czas na rozmowę (śmiech). Zapraszam po prostu na naszą stronę internetową www.orientana.pl, gdzie można znaleźć dokładne opisy i składy kosmetyków Orientana.</p>
<p><strong>Z czego jest pani najbardziej dumna?</strong><br />
Najbardziej jestem dumna z faktu, że udało mi się stworzyć polską markę kosmetyków, która na przestrzeni 5 lat siłą mojej pracy i znakomitymi recenzjami klientów rozwinęła się tak bardzo i zaczyna na trwałe wpisywać się w szalenie ciekawy i mocno konkurencyjny rynek kosmetyków. Mam bezpośredni kontakt z klientkami, czy to w biurze, czy na imprezach targowych, otrzymuję dużo maili i ogromną dumą napełnia mnie fakt, że Polki coraz liczniej znają markę Orientana, lubią nasze produkty, kupują je dla siebie, dla rodziny, dla swoich dzieci i przyjaciółek.</p>
<p><strong>Czy ma pani inne pasje, poza pracą?</strong><br />
Uwielbiam czytać. Każdą wolną chwilę przeznaczam na czytanie. Kocham współczesną literaturę amerykańską. Moją ulubioną autorką jest Joyce Carol Oates. Poprzez jej książki obserwuję, jak w ostatnich latach zmienia się amerykańskie społeczeństwo, jakie problemy mają amerykańskie kobiety i jak można zagrozić wolności jednostki w sposób akceptowalny przez społeczeństwo. Czytam również skandynawskie kryminały mocno osadzone we współczesnych realiach. Traktuję je bardziej jak literaturę obyczajową. Przeczytałam już wszystko Camilli Lackberg, Hakana Nessera, Henninga Mankela i Jo Nesbo. To książki o wielkich problemach, ale ja przy nich relaksuje się i odpoczywam.</p>
<p><strong>Co jest potrzebne, by z powodzeniem stworzyć własną markę?</strong><br />
Bardzo ważna jest inspiracja – ja ją znalazłam w Azji i naturalności. Potem potrzebny jest konkretny pomysł i decyzja. Następnie pozostaje ciężka praca. To wszystko, najlepiej, aby było „utopione” w naszej pasji. Ważna jest oczywiście analiza rynku i jego trendów, abyśmy się przekonali czy inspiracja posuwa nas w dobrym kierunku. Kluczowe jest stworzenie dobrej nazwy i logo, jasnego i wyróżniającego pozycjonowania oraz całego systemu identyfikacji wizualnej marki &#8211; chodzi o to, aby ustalić, jakie elementy muszą być zawsze na opakowaniu, reklamie, katalogach, wizytówce, itd. Wydaje mi się, że w przypadku Orientany również to się udało. Niezwykle ważna jest też konsekwencja w wyborze określonego kierunku. Bardzo tego pilnuję. Skoro marka Orientana to kosmetyki naturalne z roślin azjatyckich, to nie mogę iść na kompromis i ulegać modom w innym kierunku.</p>
<p><strong>Jak wygląda pani typowy dzień pracy?</strong><br />
Moja marka to moja pasja. Jednak na co dzień muszę także zadbać o moją rodzinę. Wraz z mężem wychowujemy dwóch nastoletnich synów, a więc nie omijają mnie wywiadówki, przygotowywanie śniadań do szkoły czy problemy wychowawcze. W naszym domu mieszkają także dwa cudowne koty, które również wymagają codziennej opieki. Każdego dnia, po wyprawieniu synów do szkoły, jadę do biura, gdzie załatwiam bieżące sprawy, odpowiadam na maile, podejmuję decyzje w sprawach kluczowych dla firmy. Przed wieczorem wracam do domu, ale moja praca się nie kończy. Często w najmniej oczekiwanych momentach wpadają mi do głowy najlepsze pomysły, które szybko zapisuję i omawiam z pracownikami następnego dnia. Pozwalam sobie także na chwile relaksu na zajęciach jogi, w kinie czy podczas przejażdżek rowerowych po pobliskim lesie. Raz lub dwa razy do roku wyjeżdżamy także na dłuższy urlop z dziećmi, który pozwala naładować akumulatory energią na kolejny sezon pracy. Muszę podkreślić, że ogromnym oparciem jest dla mnie mój mąż, który wierzy we mnie, wspiera i dopinguje w dążeniu do celu.</p>
<p>
<strong>Rozmawiała: Agnieszka Słodyczka<br />
Fot. Żaneta Niżnikowska/NM Studio</strong></p>
<p></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/anna-wasilewska-pomysl-pasja-praca/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Maria Tołłoczko-Tarnawska: Budź się z motywacją!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/maria-tolloczko-tarnawska-budz-sie-z-motywacja/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/maria-tolloczko-tarnawska-budz-sie-z-motywacja/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 11 Jan 2016 00:17:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscentryczna bohaterka]]></category>
		<category><![CDATA[kobieta biznesu]]></category>
		<category><![CDATA[kobieta sukcesu]]></category>
		<category><![CDATA[Maria Tołłoczko-Tarnawska]]></category>
		<category><![CDATA[Orto-Royal]]></category>
		<category><![CDATA[ortodoncja]]></category>
		<category><![CDATA[polka potrafi]]></category>
		<category><![CDATA[Sukces jest kobietą]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=20703</guid>
		<description><![CDATA[„Ponieważ „sukces jest kobietą” to moje marzenia z jednej strony związane są z sukcesem zawodowym, z drugiej - to marzenia kobiety. Sukces zawodowy w skali makro to sprawnie działająca i rozwijająca się firma. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Jednak dla mnie najważniejsze są te pojedyncze sukcesy w skali mikro, czyli każdy wyleczony pacjent. I tych zadowolonych, wyleczonych pacjentów chciałabym mieć jak najwięcej. A te marzenia pozazawodowe? To marzenia kobiety, marzenia córki, marzenia matki, marzenia babci – bo wszystkie te osoby w sobie łączę. Więc jestem bardzo bogata w marzenia”</strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Ma pani świetne opinie od pacjentów. Co świadczy o jakości usług oferowanych przez Orto-Royal?<br />
 Maria Tołłoczko-Tarnawska, właścicielka Orto-Royal: </strong>To bardzo miłe, że Pacjenci są zadowoleni z pomocy, jaką oferujemy w gabinecie Orto-Royal. Oczywiście wiedza i doświadczenie są czynnikami determinującymi. Pacjenci oczekują fachowości. Przychodzą do gabinetu specjalistycznego i chcą, aby zaopiekować się nimi profesjonalnie. Przychodzą z problemem, który w danym momencie jest dla nich najważniejszy. Od lekarza, ale także od pani w recepcji, asystentki, higienistki, oczekują zainteresowania i poważnego traktowania. Uważam, że nie ma dobrego schematu postępowania. Każdy pacjent jest inny, jeden oczekuje wyłącznie krótkiej merytorycznej informacji, inny bardzo szczegółowego wyjaśnienia problemu, jeszcze inny wsłuchania się w jego potrzeby. Nie jesteśmy w stanie dogodzić każdemu, ale najważniejsze jest nasze zainteresowanie. Pacjent musi poczuć nasze zaangażowanie i to na każdym etapie leczenia. Dobre opinie pacjentów są dla nas nagrodą, ale jak mówił Albert Einstein: „Jedynym sposobem, by uniknąć zepsucia pod wpływem pochwał, jest pracować dalej [...] Innego wyjścia nie ma”.</p>
<p><strong>Czy stomatologia interesowała panią już w czasach szkolnych?</strong><br />
 Nie. I wcale nie powiem, że wyrywałam zęby swoim lalkom i misiom. Moi rodzice są lekarzami. Wychowywałam się w domu, w którym słowa: pacjent, choroba, szpital, leczenie, dyżur nocny, operacja, ale także cierpienie i śmierć, wypowiadane było wielokrotnie i odmieniane przez wszystkie przypadki. Normą były klucze na szyi i rodzice na dyżurze, a gdy musiałam odwiedzić ich w pracy, to szłam do&#8230; szpitala. Od zawsze było dla mnie jasne, że będę lekarzem, w ogóle nie znałam innego zawodu i nie wyobrażałam sobie, że można być kimś innym niż lekarzem. Dlatego najpierw uzyskałam dyplom lekarza medycyny jako absolwent II Wydziału Lekarskiego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego (wtedy Akademii Medycznej). Rozpoczynając studia doskonale wiedziałam, z jakimi poświęceniami i wyrzeczeniami wiąże się praca lekarza, ale mając lat 19, wizja posiadania rodziny i dzieci była tak odległa, że w ogóle tego aspektu nie brałam pod uwagę. Przyszedł moment, w którym stwierdziłam, że ciągle chcę pomagać pacjentom, ciągle chcę nosić biały fartuch, ale chcę także każdą noc spędzić we własnym łóżku i więcej czasu dać swojej córce. Wtedy podjęłam decyzję o kolejnych studiach, studiach na Wydziale Stomatologii WUM. Ortodoncja natomiast była tą dziedziną stomatologii, o której myślałam od pierwszego dnia moich studiów.</p>
<p><strong>A jak to było w dzieciństwie? Nie bała się pani dentysty, jak niemal wszystkie dzieci?</strong><br />
 I tak, i nie&#8230; Zasługą rodziców było to, że nauczyli mnie, że lekarz pomaga, a nie krzywdzi. Nie ma powodu do strachu, bo z gabinetu stomatologicznego wszyscy wychodzą żywi i zdrowsi. Z drugiej strony, to były czasy gabinetów dentystycznych w szkole. Wszystkie dzieci wzajemnie się nakręcały, wypadało się bać, a potem opowiadać o krzywdach, które przetrwaliśmy dzielnie na fotelu. Pamiętam, że mnie też poniosła kiedyś fantazja i opowiedziałam innym dzieciom, ale także Mamie, że pani dentystka wraz z asystentką, przywiązały mnie do fotela skórzanymi pasami. Dzieci uwierzyły, Mama natomiast rozszyfrowała moje kłamstwo i skończyło się reprymendą, a nie, jak oczekiwałam, współczuciem.</p>
<p><strong>Problem ten jak się okazuje dotyczy także starszych. Jakie ma pani metody na najbardziej przerażonych wizją wizyty w gabinecie pacjentów? </strong><br />
 Jak wspomniałam, każdy pacjent jest inny i wymaga indywidualnego podejścia. Zawsze z pacjentem rozmawiam, nim przystąpię do badania. Staram się wyczuć, co dla pacjenta jest ważne, na co zwraca uwagę, co mu przeszkadza, na czym mu zależy najbardziej, jakie są jego obawy. Inaczej oczywiście rozmawiam z dzieckiem, inaczej z pacjentem dorosłym. Wspólnym mianownikiem jest zawsze prawda. Pacjent musi wiedzieć, co go czeka, bo boi się tego, czego nie zna.</p>
<p><strong>Jakie błędy popełniamy w dbaniu o uzębienie i jak ich unikać?</strong><br />
 Myślę, że wciąż jest to niska świadomość dotycząca higieny jamy ustnej. Ciągle jeszcze spotkać można pacjentów, którzy myją zęby raz dziennie (albo i nie) lub takich, którzy ze zdziwieniem przyjmują informację o tym, że zęby mleczne też trzeba myć. Jednak specyfika mojej specjalności powoduje, że spotykam na co dzień pacjentów, którzy są bardziej świadomi, ponieważ leczenie ortodontyczne można rozpocząć, gdy wszystkie zęby są zdrowe/wyleczone. Największym błędem pacjentów ortodontycznych jest brak współpracy. Przy aparatach zdejmowanych &#8211; zakładanie ich tylko na noc, przy aparatach stałych &#8211; zła higiena, niestosowanie wyciągów międzyszczękowych, a przede wszystkim, zaniechania dotyczące użytkowania aparatów retencyjnych.</p>
<p><strong>Co było motorem do założenia własnej praktyki?</strong><br />
 Przez wiele lat łączyłam pracę na Uczelni w Zakładzie Ortodoncji WUM z pracą w prywatnych Klinikach i Gabinetach, w tym przez 9 lat prowadziłam ze wspólnikami Specjalistyczny Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej. Miałam w związku z tym dość duże doświadczenie w pracy zawodowej, a jednocześnie swoją własną wizję organizacji pracy z pacjentem. Nie zawsze udawało się ją realizować w miejscach, w których do tej pory przyjmowałam pacjentów. Nie można zapewnić pacjentowi komfortu leczenia, samemu czując się niekomfortowo, nie można być wiarygodnym, jeśli samemu do końca nie jest się przekonanym do danego systemu. Co ważne, komfort pracy to także, albo przede wszystkim, osoby, z którymi się pracuje. Sprawnie działający gabinet to maszyna, w której wszystkie tryby muszą się zazębiać. Tak właśnie chciałam mieć. I mam!</p>
<p><strong>Jak wyglądały początki tej działalności? Było ciężko?</strong><br />
 Jak wspomniałam, tworząc gabinet Orto-Royal miałam już jakieś pojęcie, jak poruszać się w sprawach organizacyjnych, a jednocześnie byłam już rozpoznawalna „na rynku” jako lekarz. Teoretycznie więc, miałam szansę na powodzenie. To tylko teoria. Strach był ogromny: czy podołam, czy zdążę z terminami, czy nie przeinwestuję&#8230; A przede wszystkim, czy przyjdą pacjenci. Jednak jestem szczęściarą. Miałam wokół siebie ludzi, którzy mi pomogli i bardzo wspierali. Osoby bardzo bliskie – Mama, Tata, Julia &#8211; moja córka, Krzesimir &#8211; mój zięć, ale także osoby, które spotkałam „po drodze”, a które były po ludzku życzliwe – od pani pośrednik w biurze nieruchomości, poprzez panią architekt, ekipę budowlaną&#8230; aż po panią z Sanepidu. Gabinet nie powstałby i nie egzystowałby, gdyby nie osoba wręcz niezwykła – moja asystentka, pielęgniarka, menager, organizator i koordynator pracy, zaopatrzeniowiec i&#8230; przyjaciel &#8211; Monika Turska. To ona jest współtwórcą sukcesu gabinetu Orto-Royal. Pracujemy razem od wielu lat, a od początku istnienia gabinetu pracuje z nami jeszcze Joanna Zielińska &#8211; asystentka stomatologiczna. To, że się lubimy i lubimy ze sobą być, to oczywiste, ale przede wszystkim szanujemy się. A co bardzo ważne – znamy swoje słabe strony i dlatego możemy się uzupełniać i wspierać, dobre strony jedynie podnoszą jakość. Przy tak dobrej energii, chęciach, zaangażowaniu i wsparciu wielu osób, po prostu ruszyło.</p>
<p><strong>Czy zdarzają się pani trudni klienci? Jak sobie pani z takimi radzi i jak pani podchodzi do pacjentów?</strong><br />
 Trudny pacjent – po pierwsze może być trudny, bo ma ciężką czy też skomplikowaną wadę. W tym aspekcie nie ma pacjentów łatwych. Taki wniosek bez wahania stawiam po 23 latach pracy. Wiem, że nie ma łatwego leczenia. Do każdego należy podejść z taką samą uwagą i skupieniem, nawet jeśli problem na tzw. pierwszy rzut oka dla doświadczonego lekarza wydaje się banalny. Nonszalancja, pośpiech, ale także rutyna, lekceważenie problemu czy też zwykłe lenistwo zawsze wpłyną ujemnie na przebieg  leczenia. Po drugie, pacjent może być trudny, bo trudny jest w kontakcie interpersonalnym. Mimo starań, ciężko jest do niego dotrzeć, jest nieufny, niechętnie rozmawia, nie przekazuje swoich wrażeń i odczuć w trakcie leczenia, nie wierzy ani w moją wiedzę, ani umiejętności, ani w powodzenie leczenia. To pacjent, który sprawdza, próbuje złapać na błędzie, a nie działa wspólnie z lekarzem, żeby błędu i powikłań uniknąć. Często przy pierwszym spotkaniu agresywny, niecierpliwy. Taki pacjent jest trudny, bo nie współpracuje. Jednak bardzo często ta butna wręcz i agresywna postawa wynika z kompleksów i konieczności obnażenia swoich słabych punktów (w tym przypadku pokazania krzywych zębów). Wraz z leczeniem i pierwszymi efektami tacy pacjenci często „miękną”. Nie wstydzą się już swoich zębów i nie kryją się za gardą agresji i niedowierzania. Kończą leczenie jako sympatyczni, uśmiechnięci, „zaprzyjaźnieni”. Po trzecie trudny pacjent, bo oczekuje rzeczy nierealnych i nie przyjmuje do wiadomości, że efektu nierealnego nie osiągniemy. Medycyna nie jest matematyką. Zarówno w chorobie (patologii) jak i w leczeniu choroby, jest zbyt wiele zmiennych, by móc opisać te procesy równaniem. Bywa, że istnieje kilka czynników zwiększających ryzyko wystąpienia powikłań i leczenie będzie przebiegało inaczej, i efekt może być inny niż „u koleżanki”, która miała „taką samą wadę”. Nierealne może oznaczać także dla pacjenta – złe, ale pacjent trudny nie przyjmuje tego do wiadomości bo ma swoją wizję leczenia i wizję efektu leczenia. Ma być jedynie „ładnie”, a że „gdzieś tam jest z tyłu trochę źle, to nic nie szkodzi”. A ja wiem, że szkodzi. Po czwarte trudny, bo nie pozwala przeprowadzić badania, zrobić wycisków, nie chce otworzyć buzi, etc. W tej grupie przeważają dzieci.<br />
 Jak sobie radzę z pacjentem trudnym? Oczywiście z każdym inaczej, choć sam fakt, że jestem ich w stanie zakwalifikować do jednej z 4 grup, sprawia, że mam wypracowane już pewne zachowania, powtórzone wielokrotnie teksty, które działają, tzn. uspokajają pacjenta. Za każdym razem coś wymaga modyfikacji, bo inaczej reagują dzieci, inaczej dorośli, inaczej kobiety, inaczej mężczyźni. Najważniejsze jest, by być wiarygodnym, prawdziwym, nie można pacjentów oszukiwać ani zwodzić. Leczenie ortodontyczne jest długie, spotykamy się z pacjentami prawie co miesiąc przez 2 lata, nie sposób udawać i grać kogoś innego przez tak długi czas, trzeba pozostać sobą i pacjent albo nas zaakceptuje i zaufa albo nie. Nie dogodzimy każdemu, nie każdy nas polubi, nie każdy obdarzy zaufaniem, wtedy lepiej się rozstać jeszcze przed podjęciem leczenia. Z moich obserwacji wynika, że jeśli pacjent zaufa, wtedy leczenie przebiega sprawniej i lepiej. Działanie pod presją nas gubi, staramy się wtedy nerwowo dogodzić pacjentowi, a nie idziemy zgodnie z wytyczonym planem. Na koniec – mam niewielu trudnych pacjentów.</p>
<p><strong>Jak zmieniło się w ostatnich latach podejście Polaków do ich&#8230; uśmiechu?</strong><br />
 No właśnie to jest to, co się zmieniło najbardziej. Nie chodzi o leczenie wady zgryzu, nie chodzi o leczenie dysfunkcji, chodzi jedynie o ładny uśmiech. Mamy do czynienia z pokoleniem „selfie”, coraz więcej pacjentów mówi, że na zdjęciach widzą jakieś defekty i to im przeszkadza. Proste zęby w wielu środowiskach stają się wymogiem. To dobrze, bo my, poprawiając uśmiech, leczymy wady zgryzu czy nieprawidłowości zębowe. Dla wielu pacjentów jest to także rodzaj leczenia psychologicznego, pozbywają się widocznych ułomności, czy skrytych kompleksów.</p>
<p><strong>Najbardziej nietypowe prośby/pragnienia pacjentów dotyczące wyglądu ich zębów&#8230;</strong><br />
 Dość często zdarza się, że najbardziej przeszkadza pacjentom diastema (szpara między górnymi „jedynkami”), ale zdarzyło mi się, że pacjenci na życzenie współmałżonków chcieli po leczeniu pozostawić diastemę. Ponieważ nie wpływa to na funkcję narządu żucia mogłam się na to zgodzić. Najgłupsze życzenie – nastolatek, który poprosił, żeby wyrzeźbić mu wiertłem na „jedynkach” &#8211; U2. Na prawej- U, na lewej – 2. Rozczarowałam fana tego doskonałego zespołu. Dość powszechne jest natomiast oczekiwanie, że leczeniem ortodontycznym zmienię kolor czy kształt zębów. Dzięki ortodoncji można wiele zmienić i poprawić, ale często wspominany przez pacjentów hollywoodzki uśmiech (cokolwiek to oznacza) jest najczęściej dziełem wielu współpracujących ze sobą specjalistów – ortodonty, implantologa, protetyka, periodontologa, chirurga.</p>
<p><strong>Czy praca sprawia pani satysfakcję?</strong><br />
 Ta praca przede wszystkim sprawia mi przyjemność. Lubię to, co robię. Cieszę się, że mogę pomóc pacjentom. Satysfakcję i radość mam za każdym razem, gdy kończymy leczenie i pacjent jest zadowolony z efektu. Wtedy uśmiecha się do nas swoim nowym uśmiechem. Satysfakcję czerpałam także ze swojej pracy ze studentami na uczelni . Dlatego jest mi bardzo miło, gdy moi byli studenci, którzy już są lekarzami kierują do mnie swoich pacjentów na leczenie ortodontyczne. Z satysfakcją stwierdzam, że robię to, co lubię, w miejscu, które lubię i z ludźmi, których lubię.</p>
<p><strong>Jakie przymioty są ważne w tym zawodzie?</strong><br />
 Myślę że wszystko zaczyna się od ambicji i wytrwałości, żeby posiąść wiedzę, skończyć studia, a później ciągle się kształcić, doskonalić, zdobywać stopnie naukowe, specjalizacje. Nie jest to możliwe także bez pracowitości, zdolności do wyrzeczeń. Mając przygotowanie merytoryczne zaczynamy pracę z ludźmi i w tym aspekcie konieczna jest empatia, szacunek, życzliwość, umiejętność rozmowy, a rozmowa to także wysłuchanie drugiej osoby. Myślę, że czasem przydają się zdolności dydaktyczne, gdy trzeba pacjentom wytłumaczyć skomplikowane detale dotyczące leczenia w sposób dla nich zrozumiały. Czasami trzeba być asertywnym, czasami pewnym siebie, ale tylko do momentu, do którego poparte jest to rzetelną wiedzą. A to, co przychodzi po latach wraz z doświadczeniem to mnóstwo pokory.</p>
<p><strong>Jak wyglądały pani początki w tej karierze i czy miała pani swój autorytet?</strong><br />
 Moja kariera rozpoczęła się wraz z początkiem studiów na II Wydziale Lekarskim w 1984 r., potem studia na Wydziale Stomatologii. Ortodoncja była tą dziedziną stomatologii, o której myślałam od początku. Miałam szansę zetknąć się z ortodoncją będąc w Nowym Jorku, a zajęcia z tego przedmiotu na ostatnim roku studiów tylko mnie w tym utwierdziły. To nie były czasy, kiedy ortodoncja była „modna” ani wśród lekarzy, ani wśród pacjentów. Nowoczesna ortodoncja dopiero przenikała do Polski. Wiedziałam, że to jest dziedzina, która się będzie rozwijać. Zaraz po studiach rozpoczęłam pracę w Zakładzie Ortodoncji AM (dziś WUM). Kierownikiem Zakładu była w tym czasie pani dr n. med. Barbara Siemińska-Piekarczyk. To była niezwykła przyjemność i zaszczyt móc pracować pod kierownictwem Pani Doktor. Nie doświadczyłam strachu przed pójściem do pracy lub przed szefem. Wiedza, ale także niezwykła kultura osobista, poczucie humoru, kiedy trzeba było &#8211; stanowczość, kiedy można było to „luz”, sprawiały, że po prostu nie wypadało zawalić. Pani Doktor sama osiągnęła sukces zawodowy, jednocześnie będąc matką trójki dzieci i żoną Profesora, znanego chirurga szczękowego Janusza Piekarczyka. Doskonale rozumiała, z jakimi wyzwaniami boryka się każda młoda matka, która jest zaangażowana w pracę zawodową. Jestem Jej bardzo wdzięczna, że pomogła pogodzić mi te dwie funkcje. Pod kierownictwem i naukową opieką Pani Doktor uzyskałam w 1996 r. I stopień specjalizacji, a w 1999 r. II stopień specjalizacji w dziedzinie ortodoncji. W 2009 r., po obronie pracy doktorskiej, uzyskałam tytuł Doktora Nauk Medycznych. Moja rozprawa doktorska została wyróżniona przez Radę Naukową WUM. Na swojej drodze zawodowej spotkałam wielu wspaniałych lekarzy. Uczestnicząc w dziesiątkach kursów, kongresów i konferencji miałam okazję wysłuchać i poznać sławy światowej ortodoncji, autorów podręczników i niezliczonych publikacji, jak Prof. W. Proffit, Prof. Bjorn U. Zachrison, Prof. V. Kokich. Duże wrażenie wywarł na mnie znakomity lekarz i dydaktyk Prof Gerald Samson. Jednak pozostaję pod ogromnym wpływem osobowości, jaką jest Prof. S. Jay Bowman. Jest znakomitym lekarzem z ogromnym doświadczeniem klinicznym, fantastycznym wykładowcą, dydaktykiem, ale także autorem nowych rozwiązań i technologii. Jest człowiekiem renesansu, kolekcjonerem muzyki, muzykiem i poetą. Jest artystą.</p>
<p><strong>Gdyby nie zajęła się pani ortodoncją, to&#8230;</strong><br />
 Gdybym nie zajęła się ortodoncją, to pewnie wykonywałabym jakiś inny zawód medyczny, chociaż całe swoje dzieciństwo i młodość związana byłam ze sportem, nawet wyczynowym. Gdyby nie kontuzje i wielokrotne operacje, kto wie? Może dziś częściej można byłoby mnie spotkać na hali sportowej, basenie czy stadionie (w tym wieku to już chyba tylko w roli trenera lub tzw. działacza sportowego).</p>
<p><strong>Jak wyobraża sobie pani rozwój firmy za 10 lat?</strong><br />
 Rozwój w dziedzinie ortodoncji to przede wszystkim rozwój technologiczny. Chciałabym podążać za nowościami, ale nie rzucać się na nie bezkrytycznie. Często nowości to bardzo umiejętnie sprzedawany produkt w nowym opakowaniu. Nie wykluczam współpracy z innymi lekarzami w gabinecie Orto-Royal. Myślę, że to może być duże wyzwanie dla wszystkich. Wierzę, że zmieni się również system płatności na taki, jak w większości krajów europejskich i w USA. Będzie to płatność za leczenie, a nie za wizyty, aparaty lub części do aparatów. Jest to system bardziej przejrzysty i dający większe „możliwości reagowania” lekarzowi.</p>
<p><strong>Skąd pomysł na nazwę Orto-Royal?</strong><br />
 To przyszło dość łatwo Orto &#8211; od ortodoncji oczywiście, a więc od mojej specjalizacji. Royal &#8211; po pierwsze dlatego, że gabinet znajduje się w Wilanowie, a więc dzielnicy kojarzącej się „pałacowo i królewsko”, po drugie, chciałam, żeby każdy, kto przyjdzie do naszego gabinetu czuł się zaopiekowany po królewsku i taką pomoc otrzymał.</p>
<p><strong>Gdzie szuka pani motywacji do pracy?</strong><br />
 Nie mam sposobu na skuteczną motywację, ja po prostu jestem zmotywowana. Jeśli pacjenci dzwonią, zapisują się na wizyty, szukają u mnie pomocy i w jakimś sensie mnie potrzebują, to mnie to motywuje. Przed chwilą rozmawiałyśmy o satysfakcji, ona jest główną motywacją. Budź się z motywacją, zasypiaj z satysfakcją.</p>
<p><strong>Czy posiada pani hobby, któremu poświęca czas wolny?</strong><br />
 Wolny czas jest moim słabym punktem, ale jestem w tym coraz lepsza. Staram się rozładować emocje i zachować równowagę psycho-fizyczną, stąd sport. Potrzeba i przyjemność. Ale przyznaję, że nie jestem bardzo systematyczna. Natomiast totalnym resetem dla umysłu są moje wyjazdy do Afryki. Od 11 lat jeżdżę tam 2-3 razy do roku. Spotkałam tam ludzi biednych, ale dumnych i takich, którzy chcieli zmienić swoje życie. Myślę, że części z nich udało mi się pomóc. Są wśród nich tacy, którzy skończyli szkołę podstawową, ale też tacy, którzy właśnie kończą studia, ktoś inny ma wodę w kranie. Całkowite przewartościowanie, całkowicie skrajne emocje. Byłam tam zauroczona, wzruszona, ale także wściekła, oburzona i zniechęcona. Nigdy obojętna. Wracam zawsze naładowana i mocniejsza. Wiem, że nie muszę każdego dnia walczyć o przetrwanie.</p>
<p><strong>Jakich błędów powinno się unikać w prowadzeniu własnej działalności?</strong><br />
 Przede wszystkim unikać kompromisów z samym sobą i swoimi marzeniami. Dążyć do celu, który sobie wytyczyliśmy, można realizować go etapami, może nie wszystko na raz, ale nie rezygnować, nie zmieniać kierunku i nie zmieniać położenia celu. Szczególnie w dziedzinie takiej, jak medycyna, nastawienie na szybki finansowy zysk jest dla lekarza porażką i początkiem końca. Najpierw inwestuj w siebie, w wiedzę i umiejętności, poprawiaj jakość, jeśli to pokażesz pacjentom (a w firmie klientom) &#8211; przyjdą! A to oznacza także gratyfikacje finansowe.</p>
<p><strong>Czy ortodonta to ciężki zawód?</strong><br />
 Nie wiem, z jakim innym zawodem mogłabym go porównać, żeby stwierdzić, że jest lżejszy lub cięższy. Myślę, że chirurg podczas wielogodzinnej operacji ma gorzej, albo ginekolog na nocnym dyżurze &#8211; przy czwartym porodzie, albo ortopeda &#8211; składając kolejne złamanie. Ale ani mój Tata, który jest chirurgiem, ani moja Mama, która jest ginekologiem, ani mój zięć, który jest ortopedą, nie chcieli być ortodontami. Nawet moja córka, która właśnie skończyła studia i otrzymała dyplom lekarza nie chciała być ortodontą, choć z pewnością byłoby jej dużo łatwiej. Każda dziedzina medycyny jest trudna, bo wiąże się z ogromną odpowiedzialnością i stresem. Nikt nie chce celowo skrzywdzić pacjenta, jednak zdarzają się po ludzku pomyłki, do których podobno wszyscy mamy prawo, a lekarz w tym także ortodonta, jak się coraz częściej okazuje – nie.</p>
<p><strong>Co najbardziej pani docenia w życiu?</strong><br />
 Doceniam to, co mam. Doceniam możliwości jakie otrzymałam od swoich rodziców, doceniam wychowanie i wartości, jakie mi zaszczepili. Wzrastałam w atmosferze pracy, etosie nauki. Z dzieciństwa pamiętam doskonale topografię pleców swojego Taty, który siedział przy maszynie do pisania i pisał kolejne naukowe artykuły. Pamiętam swoją lalkę, na której głowie wyrysowane były ciemiączka i szwy czaszkowe, gdy Mama uczyła się do specjalizacji, i mnóstwo papierów, książek, poprzyczepianych do ścian schematów. Moja edukacja medyczna rozpoczęła się w domu. Słyszałam, jak rodzice rozmawiają o pacjentach i z pacjentami. Widziałam, z jakim szacunkiem zwracają się do pielęgniarek, salowych. To mi bardzo imponowało, zawsze chciałam taka być. To byli moi pierwsi nauczyciele i niedoścignieni idole. <br />
 Doceniam ogromny rozsądek i mądrość swojej córki, która, będąc dzieckiem, dzielnie znosiła samotne godziny, gdy ja byłam albo na uczelni, albo w gabinecie. Potrafiła zrozumieć moją drogę i bardzo, bardzo mnie wspierała. Czasem mnie nawet zadziwiała swoją analizą, umiejętnością wyciągania wniosków i podejmowania słusznych decyzji. Historia się powtórzyła, córka wzrastała w medycznej atmosferze i została lekarzem. Swoją drogą, ciekawe, kim będzie moja wnuczka Helena? Obawiam się, że jest genetycznie obciążona medycyną – rodzice, dziadkowie, pradziadkowie (śmiech). Doceniam zaangażowanie swoich współpracowników i to jak bardzo dbają o wizerunek i rozwój firmy. Doceniam swoje przyjaźnie, moje przyjaciółki (Anna i Agnes) – silne, niezależne kobiety, matki, lekarki, cudowną parę i świetne małżeństwo (Swieta i Grzegorz). Doceniam to, co sama osiągnęłam i tych, dzięki którym do tego doszłam.</p>
<p><strong>Pani największe marzenie, to…</strong><br />
 Ponieważ „sukces jest kobietą” to moje marzenia z jednej strony związane są z sukcesem zawodowym, z drugiej &#8211; to marzenia kobiety. Sukces zawodowy w skali makro to sprawnie działająca i rozwijająca się firma. Jednak dla mnie najważniejsze są te pojedyncze sukcesy w skali mikro, czyli każdy wyleczony pacjent. I tych zadowolonych, wyleczonych pacjentów chciałabym mieć jak najwięcej. A te marzenia pozazawodowe? To marzenia kobiety, marzenia córki, marzenia matki, marzenia babci – bo wszystkie te osoby w sobie łączę. Więc jestem bardzo bogata w marzenia.</p>
<p><strong>Rozmawiała: Agnieszka Słodyczka<br />
 Fot. Żaneta Niżnikowska/NM Studio</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/maria-tolloczko-tarnawska-budz-sie-z-motywacja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->