<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; komunikacja</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/komunikacja/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Fri, 16 Oct 2026 03:35:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Sexting jest zagrożeniem?</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/sexting-jest-zagrozeniem/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/sexting-jest-zagrozeniem/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 Oct 2026 23:11:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Edyta Nowicka</dc:creator>
				<category><![CDATA[okiem specjalisty]]></category>
		<category><![CDATA[intymność]]></category>
		<category><![CDATA[komunikacja]]></category>
		<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[sexting]]></category>
		<category><![CDATA[związki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=28658</guid>
		<description><![CDATA[Ula z miłości wysłała swojemu chłopakowi intymne zdjęcie, którym on pochwalił się swoim kumplom. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Jeden z nich wykradł je z jego  komórki. Domagał się od niej wysyłania kolejnych zdjęć, szantażując, że  jeśli ich nie dostanie, opublikuje w sieci to, które już ma. To akurat  scenariusz filmu edukacyjnego dla młodzieży, ale wcale nie taki odległy  od rzeczywistości.</strong></p>
<p>Takie sytuacje coraz częściej zdarzają  się w polskich szkołach. Z badania „Nastolatki 3.0” przeprowadzonego  przez Państwowy Instytut badawczy NASK wynika, że aż 42 proc. młodych  ludzi w wieku 15-18 lat otrzymało kiedyś nagie, intymne materiały, a 13  proc. wysłało swoje nagie zdjęcia/filmy innej osobie. Tego typu  działanie w sieci to sexting.</p>
<blockquote><p>Nastolatki spędzają w  sieci średnio cztery godziny dziennie, a 8 proc. z nich robi to także w  nocy. Zdecydowana większość (ponad 90 proc.) ma swoje konta na portalach  społecznościowych takich jak Facebok, Instagram lub Snapchat. Tam  kontaktują się ze znajomymi, zawierają znajomości, wyrażają swoje  poglądy, kreują swój wizerunek.</p>
</blockquote>
<p>Specjaliści alarmują,  że w ostatnim czasie do internetu trafia coraz więcej treści  zawierających nagie lub półnagie zdjęcia lub filmy, wytworzonych przez  osoby poniżej 18 rż., świadomie angażujące się w seksualną aktywność.  Tego rodzaju działalność zyskała już nazwę: „self generated content”  (treści wytwarzane samodzielnie). Czemu nastolatki to robią? Czasem to  zabawa, podążanie za trendami, a czasem naiwność i brak asertywności.</p>
<p><strong>Self-generated content: niebezpieczna zabawa</strong></p>
<p>Często  nastolatki zamieszczają na swoich profilach wręcz intymne zdjęcia,  chcąc pochwalić się nowym (skąpym) ciuchem lub po prostu pięknym ciałem.  Nie zawsze przy tym mają świadomość, że treści publikowane w internecie  trafiają nie tylko do tych, dla których były przeznaczone.</p>
<blockquote><p>„W  sieci często publikowane są materiały, na których dzieci lub nastolatki  rozbierają się, przyjmują erotyczne pozy, naśladują ruchy  charakterystyczne dla różnych czynności seksualnych. Mimo że osoby  występujące na nich nie chciały zrobić nic złego, ich zabawy mogą  przyczynić się do powstawania nielegalnych treści, z których mogą  korzystać osoby o skłonnościach pedofilskich. Niestety zdarza się, że  pod wpływem nacisku ze strony społeczności danego portalu młodzi ludzie  decydują się na pokazanie swoich intymnych części ciała, a w niektórych  przypadkach na podjęcie różnych czynności seksualnych” – czytamy w  niedawno opublikowanym raporcie o sextingu opinię ekspertów z punktu  kontaktowego Dyżurnet.pl. To miejsce, które zajmuje się przyjmowaniem  zgłoszeń nielegalnych treści w internecie, szczególnie tych związanych z  seksualnym wykorzystywaniem dzieci.</p>
</blockquote>
<p><strong>Dla  wielu młodych osób sexting jest formą zabawy. Pozwala na wyrażenie  zainteresowania drugą osobą, czasem jest sposobem na przeżywanie  pierwszych doświadczeń seksualnych. Nierzadko dziewczyny przesyłają  swoje półnagie zdjęcia chłopakowi jako dowód miłości. Wydaje im się, że  takie zdjęcie obejrzy tylko on i nikt więcej go nie zobaczy. Brutalna  rzeczywistość jest taka, że czasem chłopak pochwali się otrzymanym  zdjęciem czy filmikiem przed kolegami, a któryś z nich gdzieś zamieści  takie zdjęcie dla żartu. Najczęściej nie wie nawet, że popełnia w ten  sposób przestępstwo, bo powielanie takich treści jest niezgodne z  prawem.</strong></p>
<p>„Wiele młodych osób podejmując ryzykowne  zachowania seksualne online nie myśli o konsekwencjach, z jakimi mogą  się później zmagać. Pokazują to głośne medialne historie, w których  ofiary sextingu nie poradziły sobie z falą hejtu i nienawiści, jaka  spotkała ich po wypłynięciu intymnych materiałów” – ostrzega Anna  Kwaśnik w Poradniku dla rodziców „Sexting i nagie zdjęcia. Twoje dziecko  i ryzykowne zachowania online” wydanego w ramach kolejnej odsłony  kampanii Ministerstwa Cyfryzacji i NASK – „Nie zagub dziecka w sieci”.</p>
<p><strong>Sexting: wstęp do cyberprzemocy</strong></p>
<p>Zdarza  się, że roznegliżowane zdjęcia są wykorzystywane do wymuszenia okupu  (pieniędzy) lub szantażu, by ofiara wysłała więcej swoich intymnych  zdjęć, pod groźbą ich opublikowania lub dalszego rozpowszechniania. Mamy  wtedy do czynienia ze zjawiskiem nazwanym sextortion. Sprawcami mogą  być zarówno osoby poznane w sieci, jak i znajomi, np. ze szkoły. Zwykle  pierwsze zdjęcia ofiara wysyła komuś dobrowolnie, kolejne są już  wymuszane.</p>
<blockquote><p>Ostatnio dużo mówi się też o zjawisku  „revenge porn” czyli „pornografii z zemsty”. Takie sytuacje zdarzają się  szczególnie w społeczności szkolnej. „Młode osoby często działają  impulsywnie, a pod wpływem emocji robią rzeczy, których później żałują,  np. rozsyłają intymne zdjęcia byłej dziewczyny, albo przyjaciółki, z  którą się pokłócą. Sprawca zazwyczaj nie liczy się z konsekwencjami,  działa pod wpływem emocji, chwili” – ocenia Anna Kwaśnik.</p>
</blockquote>
<p>Coraz  częściej zdarza się też, że treści są preparowane i choć są  nieprawdziwe, wyglądają bardzo realistycznie. Stąd nazwa: deepfakes (z  ang. deep- głęboki, fake-fałsz). W sieci dostępnych jest wiele prostych w  obsłudze aplikacji, które umożliwiają takie praktyki.</p>
<p><strong>Uwaga!</strong></p>
<p><strong>Dzieci  mogą być nie tylko ofiarami sextingu, ale też jego sprawcami! Warto od  najmłodszych lat wyjaśniać im, jakich treści nie wolno publikować i  rozsyłać! Sprawcy sextingu można postawić zarzuty o rozpowszechnianie  treści pornograficznych z udziałem osób małoletnich.</strong></p>
<p><strong>Tragiczne konsekwencje</strong></p>
<p>Co  się dzieje w świecie osoby, która stała się ofiarą sextingu, sextortion  czy innego rodzaju cyberprzemocy? Szkody są najczęściej bardzo poważne.</p>
<blockquote><p>„Ich  rozmiar zależy od tego co się stało, jaka to była sytuacja, jaki  materiał został udostępniony, kto był sprawcą. Pewne jest to, że  niezależnie od rozmiaru sprawy krzywda emocjonalna się dzieje &#8211; nikt nie  czuje się komfortowo, gdy ktoś ujawnia intymne treści na jego temat. To  dotyczy bardzo wrażliwej sfery życia. To szczególnie bolesne dla  młodych ludzi, dla których przynależność do grupy rówieśniczej,  akceptacja środowiska, status społeczny są bardzo ważne” – podkreśla  Anna Borkowska z Państwowego Instytutu Badawczego NASK.</p>
</blockquote>
<p>Z  badań ekspertów wynika, że ofiarom najczęściej doskwiera uczucie  zażenowania, wstydu, poczucie braku możliwości rozwiązania takiej  sytuacji, a także ogromne pokłady poczucia winy. Czują, że zawiodły, bo  to one zainicjowały tę sytuację. Warto jednak pamiętać, że cokolwiek się  wydarzyło, nikt nie ma prawa wykorzystać takich materiałów przeciwko  osobie jej tworzącej. Problem w tym, że ofiara w ten sposób nie myśli,  wpadając w błędne koło samooskarżenia, poczucia winy, kresu normalnego  życia.</p>
<blockquote><p>„Do tych wszystkich uczuć dołącza strach, że te  materiały zostaną rozpowszechnione, że zapozna się z nimi wiele osób,  że zobaczą je znajomi, rodzina. Ofiary boją się, na jaki pomysł może  jeszcze wpaść sprawca i co się w tej sytuacji może jeszcze wydarzyć” –  mówi ekspertka NASK.</p>
</blockquote>
<p>Sytuację pogarsza to, że  paradoksalnie to izoluje ofiarę od najbardziej potrzebnego w tej  sytuacji wsparcia &#8211; towarzystwa innej życzliwej osoby, od proszenia o  pomoc i od uzyskania tej pomocy.</p>
<blockquote><p>„Taki mix emocji  powoduje, że nastolatki nie zgłaszają tego nigdzie, że czują się jak w  pułapce, osaczone, bezsilne, nie wiedzą co robić, jak prosić o pomoc” –  podkreśla Borkowska.</p>
</blockquote>
<p><strong>Warto zwrócić uwagę na  to, że choć sextortion dzieje się w internecie, to jego efekty dotkliwie  odczuwalne są w realnym. Nastolatki często mówią, że po tym, jak  znalazły się takiej sytuacji, musiały zamknąć konto, zmienić nick,  hasła, traciły folowersów. Choć dla dorosłego może się to wydawać  banalnymi konsekwencjami, dla nastolatka może to oznaczać koniec świata:  zerwanie kontaktu ze znajomymi i z dotychczasowym modelem  funkcjonowania.</strong></p>
<p>Nic dziwnego, że często też dzieci nie  radzą sobie z tą sytuacją i muszą korzystać z pomocy psychologa,  terapeuty, a czasem lekarza, bo rozwinęła się u nich depresja lub inne  zaburzenia.</p>
<p><strong>Co gorsze, czasami środowisko zamiast pomóc pogłębia jeszcze problem.</strong></p>
<p>„Gdy  takie materiały wypływają do sieci ofiara, która i tak znajduje się w  bardzo trudnej sytuacji, doświadcza powtórnej wiktymizacji, ponieważ  spotyka się ogromną falą hejtu. Stąd prośba – jeśli widzimy takie  materiały w sieci nie komentujemy ich, nie „szerujmy”, a jeśli już  musimy zareagować, napiszmy coś, co może być wsparciem dla ofiary, nie  stawajmy po stronie sprawców, nie udostępniajmy tych materiałów, nie  rozsyłajmy ich dalej, nie hejtujmy” – apeluje ekspertka NASK.</p>
<p><strong>Internet nie zapomina</strong></p>
<p>Obojętnie,  czy mówimy o sextingu, cyberprzemocy, hejcie – nie ma lepszej metody  pomocy niż dobra rozmowa. Od najmłodszych lat powinniśmy uczulać dzieci  na to, jakie materiały mogą zamieszczać online, a jakich w żadnych  wypadku nie powinny upubliczniać.</p>
<blockquote><p>„Internet nie  zapomina. To, co wrzucamy dziś, nawet po skasowaniu może być tam  dostępne przez kilkanaście lat. Dzieci są bardzo świadome i nigdy nie są  za małe, żeby z nimi na ten temat rozmawiać” – uważa minister  cyfryzacji Marek Zagórski.</p>
</blockquote>
<p>Warto też mieć pieczę nad  tym co dziecko robi w internecie – jeśli dziecko jest małe, nie  zostawiać go samego w sieci, jeśli jest starsze, nie zostawiać zupełnie  bez kontroli.</p>
<p><em>Monika Wysocka, zdrowie.pap.pl</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/sexting-jest-zagrozeniem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak rozmawiać skutecznie?</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/jak-rozmawiac-skutecznie/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/jak-rozmawiac-skutecznie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 03 Sep 2026 07:39:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Karol Pisarski</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[jak mówić]]></category>
		<category><![CDATA[jak rozmawiać]]></category>
		<category><![CDATA[jak się komunikować]]></category>
		<category><![CDATA[komunikacja]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowa]]></category>
		<category><![CDATA[skuteczna komunikacja]]></category>
		<category><![CDATA[skuteczna rozmowa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=28757</guid>
		<description><![CDATA[Czy partner właśnie poprosił nas, żebyśmy posprzątali w domu, czy może raczej brzmiało to jak rozkaz?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>Znajomość wspólnego języka &#8211; np. polskiego &#8211; nie wystarczy, abyśmy się z każdym dogadali &#8211; mówi PAP dr Celina Heliasz-Nowosielska z UW. Lingwistka bada, na co zwracają uwagę ludzie w komunikacji. I co wnoszą np. do rozmowy gesty, mimika, intonacja.</h2>
<p>Czy partner właśnie poprosił nas, żebyśmy posprzątali w domu, czy może raczej brzmiało to jak rozkaz? Jak zrozumiemy to, że w odpowiedzi na pytanie ktoś wzruszył ramionami? Czy streszczając komuś jakąś rozmowę będziemy też opowiadać o czyimś tonie głosu, postawie, mimice? Dr Celina Heliasz-Nowosielska z Wydziału Neofilologii Uniwersytetu Warszawskiego bada to, jak ludzie opowiadają o aktach komunikacji, których byli świadkami &#8211; i jak bardzo zwracają uwagę na to, co dzieje się poza słowami. A to ciągle &#8211; jej zdaniem &#8211; obszar bardzo słabo zbadany.</p>
<blockquote><p>&#8222;Badamy tzw. komunikację multimodalną &#8211; taką, w której wykorzystuje się nie tylko słowa, ale i jednocześnie gesty, mimikę, intonację, postawę ciała. Są to więc elementy werbalne w połączeniu z niewerbalnymi&#8221; &#8211; mówi w rozmowie z PAP dr Celina Heliasz-Nowosielska. Naukowcy chcą się przekonać, jak czyjaś wypowiedź &#8211; albo interakcja między kilkoma osobami &#8211; jest postrzegana przez obserwatorów. I jak to, co badany uznał w swojej opowieści za ważne, zależy np. od jego płci, wieku czy wykształcenia.</p>
</blockquote>
<p>&#8222;Fascynuje mnie wielość punktów widzenia w komunikacji. To, gdzie ludzie zgadzają się lub różnią swoimi interpretacjami. I jak to wpływa na ich zdolności porozumiewania się&#8221; &#8211; mówi badaczka z UW.</p>
<p>W ramach eksperymentu badani mieli oglądać fragmenty filmów, na których dochodzi do różnych form komunikacji. A potem proszono ich, aby opowiedzieli, co zobaczyli. Korzystano z filmów dokumentalnych udostępnionych przez Szkołę Filmową w Łodzi. Były to np. wypowiedzi bohaterów do kamery, nieme scenki, rozmowy kilku osób i sceny nieme, czy obrazy niektóre komentowane przez narratora.</p>
<blockquote><p>Dzięki temu powstał duży zbiór opowieści różnych osób streszczających te same sceny. Teraz dr Heliasz-Nowosielska porównuje, co łączy i co dzieli te opowieści. Sprawdza, na co badani zwracają uwagę. Kiedy najważniejsze są dla nich słowa, a kiedy również elementy pozawerbalne. Sprawdza też, jak często obserwatorzy zwracają uwagę na intencje czy emocje bohaterów albo skutki ich aktu komunikacyjnego. &#8222;Wyłoniło się kilka strategii narracyjnych&#8221; &#8211; uśmiecha się badaczka. Dodaje, że na razie jeszcze analizuje zebrane materiały, a wnioski ze swoich badań przedstawi dopiero w przyszłym roku.</p>
</blockquote>
<p><strong>Według dr Heliasz-Nowosielskiej to, czy się z kimś potrafimy porozumieć, zależy m.in. od tego, jak postrzegamy komunikację, która odbywała się wcześniej między nami i czy jest między nami zgoda co do przebiegu tej komunikacji. &#8222;To, że porozumiewamy się językiem polskim nie gwarantuje, że każdy z każdym się dogada. Mamy różny sposób używania słów i tego, co ukrywa się poza słowami. To w skali społeczeństwa jest słabo zbadane&#8221; &#8211; mówi językoznawczyni.</strong></p>
<p>&#8222;Dzięki tym badaniom będziemy lepiej wiedzieć, co jest w komunikacji w ważne, a w związku z tym &#8211; co decyduje o osiąganiu porozumienia lub nie. Bo wchodzić w konflikty jest stosunkowo łatwiej niż osiągać porozumienie. Brakuje nam porozumienia i potrzebujemy wiedzy o tym, jak je osiągać. A w tym przyda się wiedza o różnicach o naszym sposobie postrzegania tego, co się dzieje w ramach komunikacji&#8221; &#8211; podsumowuje językoznawczyni.</p>
<p>Badania realizowane są dzięki grantowi z Narodowego Centrum Nauki.</p>
<p><em>PAP &#8211; Nauka w Polsce, Ludwika Tomala, lt/ agt/</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/jak-rozmawiac-skutecznie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tajemnice języka SMSów</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/tajemnice-jezyka-smsow/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/tajemnice-jezyka-smsow/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 27 Apr 2015 02:13:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[esemsy]]></category>
		<category><![CDATA[jak się komunikujemy]]></category>
		<category><![CDATA[język SMSów]]></category>
		<category><![CDATA[komunikacja]]></category>
		<category><![CDATA[SMSy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=16819</guid>
		<description><![CDATA[Technologia popycha do przodu nie tylko świat, ale i język, którym posługujemy się na co dzień. W dzisiejszych czasach, gdzie jedną z głównych form komunikacji jest pisanie krótkich wiadomości tekstowych, dynamicznie rozwija się język SMS-ów
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>IMHO U R GR8. Na pierwszy rzut oka to przypadkowe znaki, które nie mają żadnego znaczenia. Co zaskakujące, ten z pozoru nic nieznaczący ciąg liter i cyfr można przetłumaczyć jako: „Według mojej skromnej opinii jesteś świetny” (ang. In my humble opinion you are great).  Steven Roger Fischer, były dyrektor Institute of Polynesian Languages and Literatures w Auckland, w swojej książce „A History of Writing” oszacował, że w XIII wieku tylko promil ludzi w Europie pracował w skryptorium, czyli odpowiedniku późniejszej drukarni.</p>
<p><strong>Polacy chętnie piszą SMSy</strong><br />
 Dzisiaj, takie skryptorium prawie każdy nosi w swojej kieszeni. Chodzi tu oczywiście o telefony komórkowe oraz smartfony, za pośrednictwem których można kontaktować się z drugą osobą. Najlepiej zrobić to w sposób szybki, zwięzły i zawierający tylko najpotrzebniejsze informacje. Trudno wyobrazić sobie lepsze narzędzie do takiej komunikacji, niż krótka wiadomość tekstowa, czyli SMS. Polacy należą do najchętniej esemesujących narodówna świecie. Według raportu o stanie rynku telekomunikacyjnego w Polsce w 2013 roku, sporządzonego przez Urząd Komunikacji Elektronicznej, pod względem wskaźnika średniej liczby wysłanych SMS-ów, Polska znalazła się powyżej średniej dla wybranych państw UE. Przeciętny użytkownik w kraju wysłał 1014 wiadomości, wobec średniej dla wybranych krajów UE – 956. W sumie, w ubiegłym roku Polacy wysłali aż 52,2 mld SMS-ów, co oznacza co prawda spadek liczby wiadomości o 0,9% w stosunku do poprzedniego roku, ale wciąż pokazuje ogromne zainteresowanie taką formą komunikacji w naszym kraju.</p>
<p><strong>Skróty i emotikony</strong><br />
 Z przytoczonych wyżej danych widać, że SMS-ów wysyłamy bardzo dużo. Co prawda nie dysponujemy informacjami, w ilu wiadomościach używane są skróty i emotikony, ale można przyjąć, że takie znaki znajdują się w wielu SMS-ach.  Ich popularność wynika stąd, że używając skrótów i emotikon możemy w bardzo zwięzły sposób przekazać dużo informacji. Takie zabiegi pozwalają również zaoszczędzić czas oraz pieniądze. Krótkie słowa takie jak LOL (ang. laughing out loud – śmieję się na głos) oraz OMG (ang. Oh My God – o mój Boże) to zwane po angielsku „initialisms”, co po spolszczeniu brzmiałoby jak inicjalizmy. Błędne jest utożsamianie ich głównie z młodym pokoleniem. Skrót OMG pojawił się już w liście napisanym w 1917 roku, LOL zaś, po raz pierwszy użyty został w 1960 roku, znacząc pierwotnie „mała, stara pani” (ang. Little Old Lady).</p>
<p>Emotikona to z kolei złożony ze znaków tekstowych wyraz nastroju, najczęściej przedstawia symboliczny ludzki grymas twarzy. Znaczek : &#8211; ) został użyty po raz pierwszy 19 września 1982 roku przez profesora Scotta Fahlmana z Carnegie Mellon University w Pittsburghu. W historii emotikon obecny jest także polski akcent. Już pod koniec XIX wieku, wybitny poeta i eseista Tadeusz Boy-Żeleński w swoich felietonach wyraził potrzebę wzbogacenia polskiej pisowni znakiem, który wyrażałby stan emocjonalny bardziej skrótowo niż słowo. Sam zaproponował taki znak, nazywając go „perskim okiem” i umieszczając go na końcu pierwszej i ostatniej zwrotki wiersza „Piosenka wzruszająca”.</p>
<p><strong>Język SMS-ów w słowniku i literaturze</strong><br />
 O globalnej popularności skrótów i emotikonek używanych w wiadomościach tekstowych  świadczyć może fakt, że w 2011 roku, słowa, które do niedawna funkcjonowały wyłącznie w języku potocznym, takie jak FYI (ang. for your information – dla twojej informacji) czy przytoczone już wcześniej LOL oraz OMG formalnie trafiły do jednego z najważniejszych słowników anglojęzycznych na świecie, Oxford English Dictionary. W OED umieszczony został także symbol „&lt;3”. Jest to zapis oznaczający serce. Greame Diamond, redaktor naczelny Nowego Oxfordzkiego Słownika wyjaśnił, że z uwagi na częstotliwość użytkowania, określenia te można uznać za słowa oficjalne i stosować je zarówno w mowie jak i druku.<br />
 Wydawać by się mogło, że obecność przytoczonych powyżej skrótów w prestiżowym słowniku to już nadużycie. Osoby, które nie akceptują takiej formy komunikacji mogą czuć się jeszcze bardziej zawiedzione, gdyż zabieg używania skrótów i emotikonek używany jest już w literaturze i to tej uznawanej za arcydzieła. W lutym 2013 roku do zbiorów Biblioteki Kongresu Stanów Zjednoczonych trafił nietypowy przekład „Moby Dicka” Hermana Melville’a. Książka nosi tytuł „Emoji Dick” i jest pierwszym w historii przekładem dzieła literatury pięknej na język emotikonów. Pomysłodawcą projektu jest Fred Benenson, który do tłumaczenia zaprosił 83 osoby biegłe w posługiwaniu się taką formą języka.</p>
<p><strong>Jak esemsują Polacy?</strong><br />
 Do polskiego języka SMS-owego wkradło się dużo skrótów pochodzenia obcego, wywodzących się zwłaszcza z języka angielskiego. W języku tym istnieje wiele słów i liter alfabetu, które mają jednakowe brzmienie, np. CU (ang. see you – do zobaczenia), co znacznie ułatwia tworzenie skrótów.  Oprócz używania takiej formy języka, Polacy coraz częściej zapominają o zachowaniu polskich znaków w wiadomościach. Według badań ARC Rynek i Opinia, aż 63% Polaków nie zawsze dba o poprawność językową. Pomimo przyznania, że znaki diakrytyczne są jedną z najbardziej charakterystycznych cech języka polskiego, ponad połowa z przytoczonych już 63% przyznaje, że nie stosuje ich pisząc maila lub SMS-a. Według 53% badanych, dzięki takiemu zabiegowi wiadomości pisze się zdecydowanie szybciej, 41% ankietowanych twierdzi, że w wiadomościach nie da się zastosować polskich znaków. Powołując się na ten sam raport, co drugi SMS w kraju wysyłany jest bez polskich znaków.  Warto przytoczyć w tym miejscu ogólnokrajową kampanię „Język polski jest ą-ę”, która odbyła się  21 lutego 2013 roku. Akcja wspierana była m.in. przez prof. Jerzego Bralczyka, Henryka Sawkę i Jacka Bryndala. W ramach tego wydarzenia z polskich gazet, portali internetowych, stacji telewizyjnych i radiowych zniknęły polskie znaki. Zabieg ten miał na celu pokazanie jak śmieszny i czasami niezrozumiały staje się język polski pozbawiony swoich cech charakterystycznych oraz zachęcenie społeczeństwa do używania polskich znaków w każdej wiadomości SMS-owej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/tajemnice-jezyka-smsow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->