<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; książka o biznesie</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/ksiazka-o-biznesie/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Tue, 15 Sep 2026 23:37:06 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Ryszard Rembiszewski: Los mi sprzyja!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/ryszard-rembiszewski-los-mi-sprzyja/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/ryszard-rembiszewski-los-mi-sprzyja/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 22 Apr 2016 23:49:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscytujący bohater]]></category>
		<category><![CDATA[biznes po męsku]]></category>
		<category><![CDATA[gra o sukces]]></category>
		<category><![CDATA[książka o biznesie]]></category>
		<category><![CDATA[Pan Lotto]]></category>
		<category><![CDATA[Ryszard Rembiszewski]]></category>
		<category><![CDATA[skuteczny biznes]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=21301</guid>
		<description><![CDATA[Jego niepowtarzalny głos znany jest milionom Polaków. To jednak tylko jeden z licznych jego talentów! Zawsze pozytywnie nastawiony do świata, z dużym bagażem doświadczeń, umie odpowiednio wyciągać wnioski i dzieli się nimi z innymi… O pomaganiu, miłości, marzeniach i tym, co jest najważniejsze – rozmawiamy z Ryszardem Rembiszewskim.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Myśląc o panu, od razu słyszę w głowie pana aksamitny i niezwykle ciepły głos. Jest to bardzo rzadki dar! Jak się później okazało głos stanowił duży atut w pana karierze i tak jest do dzisiaj…<br />
Ryszard Rembiszewski</strong>: Zgadza się. Swoją artystyczną drogę rozpocząłem od radia. Praca z mikrofonem, w studiu radiowym, daje poczucie bliskiej intymności ze słuchaczem. W radiu operujemy tylko swoim głosem, a on jest przecież naszym instrumentem… Trzeba umiejętnie się nim posługiwać. Przyznam, że kiedy jeszcze w liceum wziąłem udział w jakiejś audycji radiowej i potem usłyszałem swój głos na antenie, to po prostu nie wierzyłem, że to mój głos – nie podobał mi się… Dopiero na zajęciach w szkole teatralnej zrozumiałem, jak się tym instrumentem posługiwać w sposób prawidłowy. Dziś wiele osób powtarza mi, że timbre mojego głosu i sposób mówienia, to mój znak rozpoznawczy.</p>
<p><strong>Jak od czasów szkoły teatralnej potoczyła się pańska kariera?</strong><br />
Z radia trafiłem do telewizji, gdzie najpierw pracowałem właśnie głosem &#8211; byłem lektorem, a potem także prezenterem wielu programów m.in. „Telewizyjnego Koncertu Życzeń”, Magazynu Muzycznego „Rezonans”, „Pogodnej prognozy kultury”, występowałem w programie „Świat się kręci” oraz byłem gościem teleturniejów „Start” i „Wygraj z Lotto”. Przede wszystkim jestem jednak przez cały czas kojarzony z losowaniem gier liczbowych, czyli „Studiem Lotto”. Prowadzenie tego programu prawie przez ćwierć wieku przyniosło mi popularność i sympatię widzów, sympatię, której doświadczam w dalszym ciągu na każdym kroku. I chociaż już od kilku lat nie prowadzę losowań, to jednak chyba już do końca moich dni zostanę „Panem Lotto” &#8211; ikoną gier liczbowych w naszym kraju…  </p>
<p><strong>Jak wspomina pan tamten okres?</strong><br />
Myślę, że uznanie i sympatię widzów przyniosła mi moja wiarygodność w tym programie. Uważam, że wiarygodność to jedna z najważniejszych, a nawet najważniejsza cecha dobrego prezentera. W tym programie budowałem emocje i starałem się, aby główną rolę odgrywały piłeczki z numerami. W przeciwieństwie do innych prowadzących nie starałem się być w tym programie gwiazdą. Umiar i wiarygodność &#8211; to podobało się widzom. Cieszy mnie fakt, że moja praca w tym programie przyniosła radość z wygranej wielu osobom. Totalizator Sportowy &#8211; to był wspaniały czas i wspaniali ludzie wokół… Swoją pracę tam i to wszystko, co mnie tam spotkało – z wyjątkiem mojego odejścia i ówczesnego prezesa &#8211; wspominam bardzo miło.</p>
<p><strong>Radio i telewizja to jednak nie wszystko, bo również często występował pan na scenie w innych rolach…</strong><br />
Tak, oprócz radia i telewizji pracowałem i nadal pracuję – z czego bardzo się cieszę – na estradzie. Prowadziłem wiele festiwali, jak np. Festiwal im. Jana Kiepury w Krynicy, a także wybory Miss Polski, Miss Polonia, Miss Polonia International w Wiedniu oraz gale dla takich firm, jak np. Bosch, Opel, czy też Rotary Club i Lions Club oraz wiele koncertów charytatywnych. Wystąpiłem też w kilku reklamach, filmach oraz przedstawieniach teatralnych. Praca na estradzie to żywy kontakt z publicznością. Bardzo to lubię, gdyż wymaga to od prezentera refleksu i umiejętności reagowania na różne sytuacje, które mogą się zdarzyć. Obserwując kolegów ze szkoły teatralnej, widzę, że tylko nielicznym udało się zaistnieć w zawodzie i zdobyć sławę. Ja sławy nie zdobyłem, jedynie popularność, jako „Pan Lotto”. Stałem się osobą rozpoznawalną… Od kilku lat nie występuję już w tym programie, ale nadal jestem z nim kojarzony. Spotykam się z wieloma dowodami sympatii, a swoje ambicje zawodowe realizuję teraz prowadząc wiele imprez i koncertów.</p>
<p><strong>Jest pan również znany ze swojej szerokiej działalności charytatywnej. Angażował się pan w wiele akcji. Dlaczego ten element jest dla pana tak istotny?</strong><br />
Zawsze dużo czasu poświęcam działalności charytatywnej. Zostało to dostrzeżone, bo otrzymałem nominację w kategorii „wolontariusz” w plebiscycie „Gwiazdy Dobroczynności” organizowanym przez „Newsweek” i Akademię Rozwoju Filantropii. Angażuję się w liczne akcje charytatywne, takie jak koncerty organizowane przez Związek Artystów Scen Polskich, czy też przeróżne fundacje… Jestem ambasadorem Fundacji „Kawałek nieba”, działam czynnie w Fundacji IKA im. Iki Szpakowskiej, Fundacji Artystów Weteranów Scen Polskich. Uczestniczyłem w wielu akcjach, jak np. „Zerwijmy łańcuchy”, „Podziel się posiłkiem”, „Piękne (Nie)Doskonałe… Od najmłodszych lat zawsze pracowałem społecznie. Jeśli tylko widzę, że mogę w czymś pomóc i że moja osoba będzie w czymś przydatna, to nigdy nie odmawiam. Niestety, żyjemy w takich czasach, że nie zawsze możemy liczyć na pomoc państwa i dlatego ta pomoc, pomoc fundacji, czy też konkretnych osób, jest tak bardzo potrzebna i cenna. Wierzę, że dane dobro do nas powraca. Jeśli możemy się z kimś czymś podzielić, to dlaczego tego nie zrobić? Uśmiech chorego dziecka jest bezcenny. Mam jednak zasadę, że wolę pomagać komuś, kto umie to przyjąć i z tego skorzysta, niż komuś, kto tę pomoc zniszczy. Uważam, że kto raz daje, odbiera podwójnie. Nie oczekuję za dobre uczynki rewanżu czy słów wdzięczności. Nagrodą jest dla mnie świadomość, że mogę być komuś potrzebny.</p>
<p><strong>Jak wpłynęły na pana lata różnych doświadczeń?</strong><br />
Kilka razy zawiodłem się na kilku osobach, ale zawsze była to dla mnie jakaś nauczka i kolejny dowód na to, że w stosunku do innych ludzi nie można być za bardzo otwartym. Myślę, że, mimo wszystko, trzeba być optymistą, żeby nie przyciągać do siebie negatywnych zdarzeń. Moja córka zawsze powtarza „Tata, myśl pozytywnie, bo jak myślisz negatywnie, to przyciągasz tylko te złe moce”. Na mój dobry wygląd i samopoczucie pracuje wewnętrzny optymizm i pozytywny stosunek do życia. W życiu kieruję się zasadą, aby zawsze starać się patrzeć jasno i iść do przodu. Trzeba pozamykać stare rozdziały. Pomimo wszystko, nie tracę wiary w ludzi. Uważam, że trzeba po prostu wierzyć, że kiedyś wszystkie nasze dobre uczynki trafią do nas z powrotem, w taki czy inny sposób. W moim przypadku wielokrotnie się to sprawdziło, bo od najmłodszych lat jestem nauczony, żeby jednak wierzyć ludziom i im pomagać. Dlatego, jeśli nawet ktoś mi zrobi krzywdę, staram się zrozumieć, z czego wynikało jego postępowanie i jakoś je usprawiedliwić, choć nie zawsze jest to możliwe, bo przecież wyrozumiałość to przede wszystkim delikatne podejście do słabości drugiej osoby i chęć zrozumienia nawet całkiem bezsensownych zachowań.</p>
<p><strong>Miał pan burzliwe życie uczuciowe. Czy wszystkie zdobyte doświadczenia pozwoliły panu wyciągnąć pewną naukę/wnioski?</strong><br />
Przekonałem się, że najtrudniejsze w byciu razem jest pogodzenie się z tym, że druga osoba nigdy nie będzie w stu procentach taka, jak byśmy tego chcieli. Trzeba zaakceptować ją ze wszystkimi wadami. Po tylu latach wiem, że należy zrezygnować z doskonałości. Nikt nie jest doskonały. Doskonałość nie istnieje. Co więcej, nikt doskonałości nie lubi. Jeśli to zrozumiemy, życie stanie się przyjemniejsze i mniej stresujące. Trzeba pokochać siebie, zaakceptować własne niedociągnięcia. Pogodzić się z tym, że nikt nie jest idealny – ja też. Moje wady są równie ważne, jak zalety, bo dopiero pełen zestaw tych cech decyduje o tym, kim jesteśmy. Byłem w trzech poważnych związkach. Na pewno szczególnie ważną kobietą jest moja pierwsza żona, z którą mam syna i córkę. Syn uczynił mnie dziadkiem dwojga uroczych wnucząt. Kobiety dzielę na te, które kochają i takie, które się kochać pozwalają. Bywało, że trafiałem na te drugie. Obecnie jestem na etapie wyciszenia. Zawsze szedłem za głosem serca, ale teraz, mając pewien bagaż doświadczeń życiowych, nabrałem dystansu do pewnych spraw. Podsumowuję przeszłość, wyciągam wnioski. Polubiłem swoją samotność. Wiem, że nie zawsze ukochanej osobie trzeba od razu dawać przysłowiową gwiazdkę z nieba, nie trzeba być za bardzo rozrzutnym… Miłość to temat tak strasznie oklepany i banalny, ale przez cały czas zawsze budzi jednak wiele emocji i skojarzeń. Każdy z nas  nieustannie poszukuje miłości. Niestety, często prawdziwe emocje zastępujemy materialnymi substytutami. Dla każdego miłość ma inny kształt, inny charakter.</p>
<p><strong>Czy istnieje zatem idealna recepta na udany związek?</strong><br />
W dobrym związku powinna być uczciwość, poczucie humoru i tolerancja, a także przyjaźń i wzajemny szacunek. Fascynacja, zauroczenie &#8211; to tylko początek. Szacunek i przyjaźń pozostają. Powodzenie związku zależy też od tego, na ile jesteśmy w stanie zaakceptować drugą osobę, taką, jaką ona jest. Ważne jest też, aby się wzajemnie wspierać i pomagać sobie w ciężkich chwilach. Łatwo powiedzieć: to twoja wina. Trudniej podjąć wspólną walkę i razem rozwiązywać problemy.</p>
<p><strong>To bardzo dobra rada. Relacje międzyludzkie potrafią być zawiłe…</strong><br />
Ale są bardzo ważne. W swoim bujnym życiu spotkałem osoby, z którymi wprawdzie nie spotykam się codziennie, ale raz, dwa razy do roku. Wiem jednak, że w każdej chwili rzuciłyby wszystko i przyjechały, gdybym je o to poprosił. Muszę przyznać, że w świecie showbiznesu o takie prawdziwe przyjaźnie jest naprawdę trudno. Mam duży krąg znajomych, o wiele młodszych od siebie i nie wiem z czego to wynika, ale dobrze się z nimi czuję, a oni ze mną. Słuchają moich rad, a ja żartuję, że jestem ich mentorem. Oczywiście, znam też ludzi w moim wieku (śmiech). Mimo to nie mógłbym nie zgodzić się również z powiedzeniem, że i wśród tłumu człowiek jest samotny. </p>
<p><strong>Co jest dla pana najważniejsze?</strong><br />
Po tylu latach i wielu doświadczeniach wiem, że największą wygraną w życiu nie jest kariera, miłość, czy pieniądze, ale po prostu zdrowie. Wtedy można osiągnąć wszystko. Lubię wierzyć, że los mi sprzyja. Oczywiście, moje życie nie jest samym pasmem sukcesów, niemniej zdarzyło się w nim wiele dobrego. Jeśli coś mi nie wyszło, to uważam, że wszystkiego przecież mieć się nie da.</p>
<p><strong>Z jakimi określeniami na swój temat spotykał się pan najczęściej?</strong><br />
Pamiętam tytuły swoich pierwszych wywiadów na początku mojej pracy w radiu i telewizji – „Mężczyzna o aksamitnym głosie”, „Ostatni dżentelmen Rzeczypospolitej”. Coś w tym było i chyba nadal jest, bo timbre mojego głosu jest charakterystyczny i rozpoznawalny, a co do dżentelmena to nie ja mogę się wypowiadać o tym, ale to bardzo miłe, że inni tak uważają…</p>
<p><strong>Jakich porad udzieliłby pan wszystkim młodym ludziom, którzy chcą rozpocząć karierę w showbiznesie?</strong><br />
Żal mi tych młodych, którzy dostają dyplom magistra sztuki aktorskiej, a potem są bezrobotni. Mamy bardzo wiele szkół teatralnych i przeróżnych kursów aktorskich… Każdy z tych młodych ludzi chce zrobić karierę i grać. A jak to się kończy? Udaje się tylko nielicznym… To bardzo trudny i wymagający zawód. Często amator zagra w jakimś serialu po prostu siebie, ale czy to oznacza, że jest już aktorem? On za takiego się uważa. Czy będzie jednak umiał stanąć na scenie w teatrze i zbudować rolę, mówić bez mikrofonu, tak aby go było słychać i co ważne aby widz zrozumiał, co on mówi? Dochodzimy tu do kwestii kultury słowa… Niestety, z tym jest teraz coraz gorzej. Mówimy szybko, niewyraźnie i nie po polsku… Coraz mniej jest wśród nas mistrzów słowa. Jeśli ktoś zamierza wybrać ten rodzaj kariery, to musi wziąć to pod uwagę.</p>
<p><strong>O czym pan marzy?</strong><br />
Jonasz Kofta pisał „Żeby coś się zdarzyło, żeby mogło się zdarzyć, trzeba marzyć”. Chciałbym jeszcze przez wiele lat być aktywnym zawodowo. Poprowadzić jakiś program w radiu, telewizji i zagrać w serialu lub filmie, pracować na estradzie.</p>
<p><strong>Gdyby mógł pan się cofnąć w czasie i porozmawiać z 20-letnią wersją siebie, to co by pan powiedział? Czy chciałby pan coś zmienić, postąpić inaczej?</strong><br />
Gdyby to była moja 18-letnia wersja, czyli matura – to może tak… Ale, patrząc wstecz na moje życie, które jest bardzo kolorowe i pełne zaskakujących zdarzeń, nie chciałbym nic zmieniać. Spotykałem na swojej drodze bardzo ciekawych ludzi i wiele się nauczyłem. Oczywiście, jak to zwykle bywa, piąłem się do góry, musiałem nieraz schodzić w dół, ale zawsze pamiętałem o tym, że schodząc, będę spotykał na swojej drodze tych samych, których spotykałem idąc do góry  – to bardzo ważne… Dla mnie w życiu liczy się szacunek dla drugiej osoby, życzliwość, tolerancja, no i oczywiście pozytywne nastawienie do życia!</p>
<p><strong>Rozmawiała: Agnieszka Słodyczka</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/ryszard-rembiszewski-los-mi-sprzyja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tomasz Grela: Wolę grać w otwarte karty!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/tomasz-grela-wole-grac-w-otwarte-karty/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/tomasz-grela-wole-grac-w-otwarte-karty/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 17 Apr 2016 23:41:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscytujący bohater]]></category>
		<category><![CDATA[Aluprof]]></category>
		<category><![CDATA[biznes po męsku]]></category>
		<category><![CDATA[gra o sukces]]></category>
		<category><![CDATA[książka o biznesie]]></category>
		<category><![CDATA[skuteczny biznes]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Grela]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=21299</guid>
		<description><![CDATA[„Dla mnie osobiście niezwykle ważna jest otwartość. Jasne określenie czego potrzebujemy, do czego dążymy i co możemy zaoferować. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>To pozwala na nawiązanie konstruktywnego dialogu z innym człowiekiem, nie ważne czy jest klientem, dostawcą komponentów, czy pracownikiem firmy. Wolę grać w otwarte karty. Bez otwartości nie ma biznesu, tylko hazard. A to z pewnością nie jest dobra droga do sukcesu” – takimi regułami w biznesie kieruje się Prezes spółki Aluprof – Tomasz Grela. Człowiek konsekwentnie dążący do celu, dla którego słuchanie drugiej osoby jest najważniejsze! </p>
<p><strong>Z branżą budowlaną jest pan związany od 1997 roku. Obecnie piastuje pan stanowisko prezesa spółki Aluprof. Jak poprzednie doświadczenia wpłynęły na to, że znalazł się pan w tym miejscu, jakim jest obecnie? </strong><br />
<strong>Tomasz Grela, Prezes Aluprof S.A.:</strong> Nie byłbym w miejscu, w którym jestem dziś, bez znajomości biznesu „od podszewki”. Pracę zawodową zaczynałem w 1997 roku od kierowania działem marketingu w firmie budowlanej Dombud S.A. Przez kolejne lata zarządzałem logistyką w firmie Farmacol, a następnie zostałem w niej dyrektorem handlowym. W 2002 roku powołano mnie na stanowisko dyrektora operacyjnego oraz członka zarządu firmy Metalplast-Bielsko S.A., obecnej firmy Aluprof. Dwa lata później zostałem prezesem zarządu Metalplast-Stolarka Sp. z o.o. Dopiero połączenie tych wszystkich doświadczeń kształtuje człowieka i pozwala w pełni rozumieć złożoność procesów, jakie wpływają na funkcjonowanie firmy. Prezesem Aluprof, firmy dostarczającej systemy roletowe, zostałem w grudniu 2008 roku &#8211; dwa lata po zakupie Metalplast-Bielsko. Miałem wtedy duże doświadczenie w branży zarówno z punktu widzenia firmy sprzedającej systemy, jak i firmy produkcyjnej. Doceniono moje wcześniejsze doświadczenia i kompetencje.</p>
<p><strong>Czy praca jest dla pana również pasją? </strong><br />
Uważam, że jeśli człowiek kieruje tak dużym przedsiębiorstwem, nie ma innego wyboru: praca musi być jego pasją. Zarządzanie taką firmą, jak Aluprof to praca na dwa, a czasem nawet trzy etaty. Zdarza się, że nawet w czasie wolnym rozważam kwestie związane z pracą. Ale kiedy naprawdę lubi się to, co się robi, przychodzi to z łatwością. </p>
<p><strong>Jak rozwinęła się spółka na przestrzeni lat? </strong><br />
Historia Aluprof to opowieść wielowątkowa, której początki sięgają początków XX wieku. To właśnie wtedy w Bielsku powstały manufaktury Augusta Grossa, Jana Ochsnera i Karola Szwabego. Po wojnie zakłady przeszły pod zarząd państwowy, a nazwę zmieniono na Fabrykę Wyrobów Metalowych. W 1973 roku firma kolejny raz zmieniła nazwę, tym razem na Metalplast-Bielsko. Na przestrzeni lat zakłady wielokrotnie przekształcały się. Największą rewolucją dla firmy była decyzja o tym, by dostarczać systemy aluminiowe, know-how, a nie gotowe elementy. Potem z kolei była decyzja o połączeniu Metalplastu-Bielsko z opolskim Aluprofem. W styczniu obchodziliśmy 10-lecie tego wydarzenia. Ostatnia dekada to czas błyskawicznego rozwoju firmy i nieustannych inwestycji. W 2011 roku w Opolu powstały nowe magazyny z nowoczesną infrastrukturą. W 2015 roku Aluprof zakończył prace związane z modernizacją i budową nowych obiektów na swojej 8-hektarowej działce przy ulicy Warszawskiej w Bielsku-Białej. Inwestycje były realizowane w wielu etapach od 2013 roku. Dzięki tym inwestycjom Aluprof jest firmą w pełni niezależną, co daje nam bardzo dużą elastyczność rynkową. Dzięki temu możemy rozwijać sprzedaż na rynkach zagranicznych. Dzisiaj Aluprof posiada swoje przedstawicielstwa i centra dystrybucyjne na terenie całej Europy, m.in. w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Belgii, Czechach oraz USA. Partnerzy zagraniczni postrzegają nas jako solidnego, elastycznego partnera, który wdraża nowatorskie i indywidualne rozwiązania, a to procentuje zdobywaniem kolejnych kontraktów. Portfolio naszych realizacji to najbardziej prestiżowe obiekty w Polsce. Z kolei referencje z amerykańskiego rynku są dla nas bardzo istotne z punktu widzenia dalszych działań na rynkach eksportowych. Systematycznie zwiększamy obroty i rozwijamy biznes. Mam nadzieję, że rok 2016 pozwoli nam przekroczyć 1 mld złotych sprzedaży.</p>
<p><strong>Co świadczy o innowacyjności firmy Aluprof? </strong><br />
Systemy aluminiowe Aluprof wykorzystywane są w wielu projektach. Powstanie niektórych obiektów wiąże się ze spełnieniem niecodziennych wymagań odnośnie wyglądu, wielkości, czy funkcjonalności systemów. Dlatego zdecydowaliśmy się na opracowywanie indywidualnych projektów konstrukcji, które powstają we współpracy z projektantami danego budynku. Architekci mogą zamieniać swoje śmiałe wizje w rzeczywistość, otrzymując od nas wsparcie i fachowe doradztwo. W przeciwieństwie do innych firm z branży, dajemy naszym klientom możliwość tworzenia z aluminium, w sposób który pozwala na stworzenie nowatorskich konstrukcji, wyjście poza przyjęte schematy. Dzięki takiemu podejściu powstały takie obiekty jak: stadiony w Gdańsku i Warszawie, najwyższy wieżowiec w Polsce – wrocławski Sky Tower, Centrum Kongresowe ICE w Krakowie, sieć hoteli Hilton, Ambasador w Warszawie, PPNT w Gdyni i wiele innych. Budynki zbudowane dzięki systemom Aluprof powstają w najważniejszych europejskich miastach oraz za oceanem w USA.</p>
<p><strong>Ostatnio został pan uhonorowany statuetką Polskiego Herkulesa &#8211; najbardziej prestiżową nagrodą przyznawaną w corocznym konkursie miesięcznika Builder. Jest pan także zdobywcą wielu innych nagród i wyróżnień dla Aluprof. O czym świadczą wszystkie zdobyte nagrody? </strong><br />
Cieszę się, że ja sam oraz firma, którą kieruję, jest doceniania przez środowisko. Nagrody to dla nas znak, że nasze otoczenie postrzega Aluprof jako firmę sprawną. To dla nas jeden z wyznaczników sukcesu naszego przedsiębiorstwa. </p>
<p><strong>Zarządzanie tak dużą, prestiżową firmą wydaje się być niełatwym zadaniem. Czy zdarzały się panu pewne trudności? Jak sobie pan radzi z ewentualnymi przeszkodami? </strong><br />
W miarę rozwoju przedsiębiorstwa zmienia się skala wyzwań. Pokonywanie przeszkód to ciągła praca, a nie jednorazowy podskok. Nie nazwałbym ich trudnościami. Zarządzanie zmianą to jeden z elementów pracy menedżera. Najważniejsze jest dla mnie sprawne odpowiadanie na aktualne potrzeby nie tylko firmy i jej pracowników, ale także rynku i naszych klientów. </p>
<p><strong>Z jakim największym wyzwaniem musiał się pan zmierzyć? </strong><br />
Jednym z największych wyzwań było połączenie dwóch firm w jedną &#8211; dobrze funkcjonującą organizację. Fuzje nigdy nie są procesami prostymi. Barier było bardzo wiele: odległość geograficzna, różne kultury organizacyjne, a przede wszystkim odmienne style zarządzania. Patrząc z perspektywy ostatnich lat mogę uznać, że połączenie Metalplastu-Bielsko z opolskim Aluprofem było olbrzymim sukcesem.</p>
<p><strong>W świecie biznesu niezwykle istotne jest wyciąganie wniosków i uczenie się na błędach. Jakich porad udzieliłby pan młodym biznesmenom, a przede wszystkim jakich błędów powinni unikać? </strong><br />
Uważam, że każdy młody biznesmen powinien skupić się na słuchaniu. Młodym kierownikom często wydaje się, że prezes jest osobą, która wyłącznie wydaje polecenia, nic więcej. Z założenia to nieprawda. Dobry szef powinien dużo więcej czasu poświęcać na słuchanie swoich współpracowników, czy klientów, niż mówić. Informacja jest tym zasobem, który pozwala podejmować słuszne decyzje, które z kolei przekładają się na sukces firmy. </p>
<p><strong>Solidna firma to również solidni ludzie. Na jakiej zasadzie dobiera pan współpracowników? </strong><br />
Najważniejsze jest zaufanie. To właśnie ono pomaga zarządzać tak dużą firmą. Ludzie, z którymi pracuję są z nami już od lat i wiem, że są doskonali w tym co robią. Mając zaufanie do moich współpracowników mogę spokojnie powierzać im nawet najtrudniejsze zadania, bez obaw o wyniki. </p>
<p><strong>Pana pracownicy podkreślają, że bardzo dba pan o swój zespół. Jakim jest pan szefem? </strong><br />
Staram się być wyrozumiały, chociaż muszę być stanowczy. Staram się słuchać. Dzięki dialogowi i wzajemnemu zrozumieniu możemy sprawnie budować firmę. To oczywiście truizm, ale najcenniejszym zasobem każdej firmy są jej pracownicy. Bez nich nie można być szefem.</p>
<p><strong>Czy ma pan złote reguły, którymi kieruje się w biznesie?</strong><br />
Dla mnie osobiście niezwykle ważna jest otwartość. Jasne określenie czego potrzebujemy, do czego dążymy i co możemy zaoferować. To pozwala na nawiązanie konstruktywnego dialogu z innym człowiekiem, nie ważne czy jest klientem, dostawcą komponentów, czy pracownikiem firmy. Wolę grać w otwarte karty. Bez otwartości nie ma biznesu, tylko hazard. A to z pewnością nie jest dobra droga do sukcesu.</p>
<p><strong>Oprócz wielu poważnych obowiązków, nie zapomina pan również o potrzebujących. Jest pan członkiem rady Fundacji Grupy Kęty &#8211; &#8222;Dzieciom Podbeskidzia&#8221;&#8230; </strong><br />
Jako jedna ze spółek Grupy Kapitałowej Kęty realizujemy wspólną strategię Społecznej Odpowiedzialności Biznesu. Współfinansujemy działania Fundacji Grupy Kęty „Dzieciom Podbeskidzia”, która wspiera podopiecznych domów dziecka w lepszym starcie w dorosłe życie. Ponadto Aluprof stara się realizować ideę Społecznej Odpowiedzialności Biznesu, polegającą na dostrzeganiu potrzeb akcjonariuszy, pracowników, klientów, partnerów biznesowych, społeczności lokalnych i wielu innych. Wobec wszystkich mamy zobowiązania, ale sami także czerpiemy z dobrych relacji z nimi. To właśnie wobec ludzi biznes ponosi główną odpowiedzialność. Doskonale wiemy także, że nasz sukces nie byłby możliwy bez partnerskiej współpracy z naszymi klientami. To dzięki firmom wykonawczym, z którymi współpracujemy nasze produkty znajdują zastosowanie w różnych obiektach użyteczności publicznej. Budowanie takich wszechstronnych relacji z otoczeniem jest gwarantem harmonijnego rozwoju spółki i drogą do kreowania pozytywnego wizerunku.</p>
<p><strong>Jak wyobraża pan sobie przyszłość firmy Aluprof? </strong><br />
Liczymy na ekspansję w Europie, a także za oceanem. Chcemy, by Aluprof stał się znaczącym dostawcą systemów aluminiowych na rynku światowym. Naszym marzeniem jest, aby  nowoczesne budynki powstawały w systemach Aluprof oraz by architektura miast przyszłości na całym globie opierała się na naszych rozwiązaniach.</p>
<p><strong>Rozmawiała: Agnieszka Słodyczka</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/tomasz-grela-wole-grac-w-otwarte-karty/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Piotr Boczkowski: Dziecko korporacji</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/piotr-boczkowski-dziecko-korporacji/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/piotr-boczkowski-dziecko-korporacji/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 13 Apr 2016 22:49:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscytujący bohater]]></category>
		<category><![CDATA[Ballarini]]></category>
		<category><![CDATA[biznes po męsku]]></category>
		<category><![CDATA[książka o biznesie]]></category>
		<category><![CDATA[mężczyźni sukcesu]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Boczkowski]]></category>
		<category><![CDATA[skuteczny biznes]]></category>
		<category><![CDATA[sukces w biznesie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=21294</guid>
		<description><![CDATA[„Jeśli zaczynasz swój biznes, to musisz wykazywać się dużym poziomem samodyscypliny - tutaj nie ma już szefa, który nad Tobą stoi i wyznacza zadania oraz czas ich realizacji.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wszystko zależy od Ciebie i założonego planu”. Piotr Boczkowski &#8211; dumny ojciec dwóch córek, który czerpie z pracy ogromną satysfakcję, jest żywym przykładem na to, że pracę można połączyć z pasją. Miłośnik gotowania i motocykli, który stworzył firmę od podstaw, wprowadzając na polski rynek włoski brand. Jak sam o sobie mówi, jest „dzieckiem korporacji” i to nie jednej! O promowaniu zdrowego stylu gotowania, regułach w biznesie i marzeniach, rozmawiamy z Prezesem Ballarini &#8211; Globalnym Partnerem Produktowym programu &#8222;Master Chef&#8221;.</p>
<p><strong>Panie Piotrze, z czego jest pan najbardziej dumny?<br />
Piotr Boczkowski, Prezes Zarządu Ballarini</strong>: Ciężko jest udzielić odpowiedzi w jednym zdaniu na tak ogólne i zarazem obszerne pytanie. Z mojego punktu widzenia powinniśmy oddzielić sferę zawodową od prywatnej, albowiem taką maksymą życiową kierowałem się do tej pory. W kwestiach prywatnych zdecydowanie jestem bardzo dumny z moich dwóch wspaniałych córek (21 i 14 lat), z ich mądrości życiowej, podejścia do innych ludzi oraz pasji, jakie realizują na co dzień. Dumny jestem z ich miłości, zrozumienia i tolerancji. Tak, to chyba najważniejsze kwestie. W sferze zawodowej to zdecydowanie to, co osiągnąłem ciężką pracą przez wiele lat do tej pory, startując z pozycji przedstawiciela handlowego w 1990 roku, a na obecnym stanowisku kończąc. Z tego, co przez te lata zbudowałem w poprzednich firmach, a przede wszystkim z Oddziałem Ballarini, który to stworzyłem od podstaw. W dzisiejszych czasach i przy aktualnych realiach rynkowych wprowadzenie do masowej dystrybucji nowego brandu nie należy do rzeczy najłatwiejszych, a nam się to udało. Tak, szczerze mogę powiedzieć, że jestem z tego dumny!</p>
<p><strong>Co sprawia panu największą satysfakcję w pracy?</strong><br />
Chyba pochwała innych ludzi, a w szczególności, kiedy jest to bezpośrednia konkurencja. Każdy lubi być doceniany za swoją pracę i włożony trud, a kiedy ludzie, z którymi się spotykam mówią, że kawał dobrej roboty został zrobiony, to jest to powód do naprawdę dużej satysfakcji!</p>
<p><strong>Mówi pan o sobie &#8222;dziecko korporacji&#8221;. Czego nauczyły pana poprzednie doświadczenia zawodowe?</strong><br />
Dziecko korporacji i to nie jednej! (śmiech) Zaczynałem w 1990 roku, kiedy to największe koncerny dopiero co wchodziły na nasz rynek. Konkurencja przy naborach była olbrzymia, ale mnie się udało. Tak, jak wspominałem, zaczynałem od stanowiska przedstawiciela handlowego, żeby teraz zajmować pozycję Prezesa Zarządu i zarazem współwłaściciela. To dzięki pracy w korporacjach poznałem globalnych graczy od tzw. „zaplecza”. Poznałem mechanizmy, jakie rządzą firmami, ich struktury i zasady działania. Bliska współpraca z innymi działami, takimi jak: logistyka, marketing, czy nawet finanse, pozwoliły mi na pogłębienie swojej wiedzy w tych sferach i zastosowanie jej przy budowie aktualnej firmy. Nie bez znaczenia była też moja wieloletnia współpraca z sieciami i poznanie reguł współfunkcjonowania. Niezmiernie mi się to teraz przydaje. Praca w korporacjach nauczyła mnie też systematyczności oraz samodyscypliny, która jest niezmiernie ważna, kiedy prowadzi się własny biznes.</p>
<p><strong>A czy obecnie może pan stwierdzić, że łączy pracę z pasją?</strong><br />
Zdecydowanie TAK! Odkąd tylko pamiętam zawsze miałem coś wspólnego z gotowaniem i kuchnią. Miałem nawet kiedyś pomysł, aby całkowicie poświęcić się gotowaniu zawodowo, ale nie doszedł on do skutku. Teraz cały czas pozostaję aktywny w gotowaniu, ale na poziomie domowego zacisza (śmiech). Zważywszy na to, że asortyment, jaki oferujemy jest ściśle związany z kuchnią, można powiedzieć, że udało mi się powiązać pasję z biznesem. Nie ma chyba nic lepszego niż robić w życiu to, co się lubi. Ma to też praktyczne przełożenie na biznes, albowiem często jeszcze dzwonią do mnie klienci z praktycznymi, życiowymi pytaniami. Odpowiadam im wówczas nie tylko jako ekspert produktowy, ale również jako praktyk i to jest bardzo przez nich cenione.</p>
<p><strong>Prowadzenie firmy wiąże się z dużą odpowiedzialnością i nie należy do najprostszych zadań. Jakimi regułami kieruje się pan w biznesie?</strong><br />
Tak, jak w sferze prywatnej &#8211; etyką zawodową. Można robić biznes, ale nie wolno zapominać, że wszędzie jest tzw. czynnik ludzki. A ludzi należy szanować &#8211; nie tylko kontrahentów, ale również (a może przede wszystkim) pracowników. Często powtarzam, że jeśli nie ma się szacunku do drugiej osoby i nie respektuje się ustaleń słownych, to i papier nie pomoże. Tak więc bardzo ważne są dla mnie relacje interpersonalne. We własnym biznesie ważna jest też konsekwencja i umiejętność stawiania sobie celów, zarówno tych krótko, jak i długoterminowych oraz elastyczne dążenie do ich realizacji. Przy czym szczególnie ważna jest ta elastyczność, gdyż otaczająca nas rzeczywistość zmienia się i trzeba umieć te zmiany zauważyć. Cele muszą być ambitne, ale zarazem realne, możliwe do zrealizowania. Kolejne słowa „klucze” we własnym biznesie to konsekwencja i determinacja. Ważna jest też umiejętność przyznania się do popełnionych błędów i wyciąganie z nich wniosków oraz nauki na przyszłość. Każdy popełnia błędy, ale ich powtarzanie nie jest już mile widziane.</p>
<p>
<strong>Jakich porad udzieliłby pan osobom, które dopiero startują z własnym biznesem? </strong><br />
Każdy powinien odpowiedzieć sobie przede wszystkim na podstawowe pytanie: czy jest przekonany w 100 % do tego, co zamierza zrobić? Jeśli tak, to reszta już pójdzie z górki pod warunkiem, że będzie to poparte odpowiednią analizą, planem i determinacją działania. Nie nastawiajmy się na natychmiastowe efekty, ale raczej na ciężką i żmudną pracę, a rezultaty przyjdą same szybciej, niż się tego spodziewamy. Jeśli ktoś ma wątpliwości i nie jest przekonany do swojego pomysłu, to niech lepiej nie zaczyna, bo skończy się to dużym rozczarowaniem i niepotrzebnym zawodem. Jeśli zaczynasz swój biznes, to musisz wykazywać się dużym poziomem samodyscypliny &#8211; tutaj nie ma już szefa, który nad Tobą stoi i wyznacza zadania oraz czas ich realizacji. Wszystko zależy od Ciebie i założonego planu.</p>
<p>
<strong>Co dla pana oznacza „sukces”?</strong><br />
Spełnienie i osiągnięcie postawionych przed sobą celów. Jeśli do tego dodamy satysfakcję z wykonywanej pracy, to chyba możemy mówić o sukcesie. Każdy z nas ma inne potrzeby i różne stawia sobie cele. To, co dla jednego jest tylko przejściowym i kolejnym zrealizowanym celem, dla innego może się okazać już dużym sukcesem, oczywiście na miarę jego możliwości. Sukces przekłada się też na to, jak jesteś postrzegany przez najbliższych i osoby Cię otaczające.</p>
<p><strong>Ballarini to oryginalna włoska firma. Jaka historia kryje się za obecnością tej marki w Polsce? Jak wyglądały początki?</strong><br />
Ballarini jest obecna w Polsce z małymi przerwami od ponad kilkunastu lat. Z początku był to prywatny import, później obecność za pośrednictwem różnych dystrybutorów. Sytuacja zmieniała się dynamicznie. Niestety, każde z wcześniejszych rozwiązań dystrybucyjnych nie gwarantowało budowania świadomości marki na rynku zgodnie z wytycznymi Firmy Matki. Wcześniejsza, z reguły przypadkowa, obecność zaszczepiła jednak w świadomości konsumentów markę Ballarini, dzięki czemu nasz ponowny kontakt z rynkiem był łatwiejszy. W chwili obecnej realizujemy długofalowy plan, mający na celu: po pierwsze poszerzenie dystrybucji, a po drugie ugruntowanie w świadomości konsumentów faktu, że zaliczamy się do marek segmentu medium high i high high.</p>
<p>
<strong>Marka wypracowała sobie pozycję lidera w branży. W czym tkwi jej sekret?</strong><br />
Myślę, że do lidera to nam jeszcze trochę brakuje (śmiech), ale rzeczywiście w ciągu ostatnich 3 lat silnie zaznaczyliśmy swoją pozycję, co nie jest sprawą łatwą, zważywszy na wieloletnią obecność innych marek na rynku. Ballarini łączy w sobie zarówno tradycję (125 lat istnienia) jak i nowoczesną technologię oraz innowacyjność. Za tym idzie jeszcze niebanalny włoski design oraz, przede wszystkim, wysoka jakość oferowanych produktów. Nie bez znaczenia stanowi także miejsce produkcji &#8211; od początku w tej samej lokalizacji we Włoszech, w obrębie Unii Europejskiej, a nie na dalekim wschodzie. Jako przykład innowacyjności mogę powiedzieć, że jako pierwsi wprowadziliśmy na rynek patelnie i garnki z powierzchniami granitowymi. W chwili obecnej to jest właśnie nasz znak rozpoznawczy. Konsumenci są coraz bardziej świadomi i ich wymagania jakościowe stale rosną. Chcą żeby patelnie i pozostałe naczynia były bezpieczne dla zdrowia i nie zawierały szkodliwych związków. Szukają też produktów, które posłużą im trochę dłużej niż kilka miesięcy. Są za to w stanie więcej zapłacić, a to im gwarantuje właśnie Ballarini. Produkcja w obrębie UE jest gwarantem jakościowym, a nasze wieloletnie gwarancje rekompensują większy koszt zakupu.</p>
<p><strong>Nie bez powodu marka została doceniona na światowym rynku. Potwierdza to fakt, iż jest także Globalnym Partnerem Produktowym programu „Master Chef&#8221;. Co oznacza dla firmy to wyróżnienie?</strong><br />
Bycie Globalnym Partnerem Produktowym programu Master Chef (najbardziej popularnego show kulinarnego na świecie), to wyjątkowe wyróżnienie dla nas! Jako jedyni produkujemy naczynia sygnowane logotypem MC. To nie tylko szeroka współpraca, ale również ogromne docenienie. Wyróżnienie to ugruntowuje naszą pozycję jako lidera w swojej kategorii i potwierdza też najwyższą jakość oferowanych przez nas produktów. Jest doskonałą rekomendacją dla partnerów handlowych i jest potwierdzeniem, że mają do czynienia z globalną marką premium.  </p>
<p><strong>Filozofią Ballarini jest m.in. promowanie zdrowego gotowania i zdrowego stylu życia. W jaki sposób idee te przekładają się na rzeczywistość?</strong><br />
Nasza wizja marketingowa nie ogranicza się tylko i wyłącznie do promowania naszych produktów, ale przede wszystkim do promowania zdrowego stylu życia i sposobu gotowania przy pomocy naczyń Ballarini. Od początku naszej obecności związaliśmy się z partnerami wyznającymi te same lub podobne zasady, co Ballarini, czyli: zdrowe gotowanie, kuchnia vege, smażenie beztłuszczowe, czy też tak popularna ostatnio kasza jaglana. To tylko kilka przykładów. Spina je w całość nasze hasło firmowe: „Gotuj Zdrowo z Ballarini”. Ten przekaz towarzyszy nam od początku, a każdy może go zinterpretować na swój sposób. Współpraca ta zaowocowała sponsoringiem kilku popularnych tytułów kulinarnych, jakie ukazały się ostatnio na naszym rynku. Jako przykłady mogą chociażby posłużyć „Jaglany Detoks” Marka Zaremby, czy też „Jadłonomia” autorstwa Marty Dymek. Niezmiernie ważnym etapem w naszej działalności było stworzenie swoistego kompendium wiedzy, gdzie przysłowiowy Kowalski znajdzie odpowiedzi na nurtujące go pytania, związane z kwestiami kulinarnymi. A wszystko to podane w bardzo przystępny sposób i w jednym miejscu &#8211; na naszym blogu. Poruszamy tam kwestie związane ze zdrowym odżywianiem i prawidłowym sposobem wykorzystania naczyń Ballarini.</p>
<p><strong>Jak pan sądzi, co stanowi we współczesnym świecie największy problem w zdrowym odżywianiu?</strong><br />
Zdecydowanie ogólny brak czasu, szybkość życia oraz duża dostępność i łatwość zakupu produktów wysoko przetworzonych. Kiedyś posiłki były celebrowane w rodzinach, a przysłowiowe rodzinne niedzielne obiady były standardem. Dziś non stop brakuje nam czasu, co przekłada się również na sposób odżywiania. Problemem też są wielopokoleniowe nawyki żywieniowe, chociaż tutaj świadomość społeczeństwa szybko rośnie. Wspaniałą pracę edukacyjną robią różnej maści programy kulinarne goszczące na ekranach, Internet oraz prasa specjalistyczna. Jest jednak jeszcze wiele do zrobienia w tym temacie, a edukację żywieniową powinniśmy zaczynać od pierwszych lat życia, już na poziomie domowym.</p>
<p>
<strong>Polska kuchnia nie należy do &#8222;najzdrowszych&#8221;. Coraz częściej jednak słyszy się o modzie na zdrowe jedzenie i aktywność również i u nas. Czy zauważa pan progres w tym kierunku?</strong><br />
Zdecydowanie tak. Tak, jak wspomniałem mamy swoje utarte nawyki, wynikające z naszej kultury oraz tego, co wynieśliśmy z domów. Nasze menu jest po części zdefiniowane położeniem geograficznym Polski i klimatem &#8211; nie zapominajmy o tym. Jednak stan ten bardzo szybko się zmienia. Ogólna łatwość dostępu do informacji, publikacje kulinarne i &#8211; przede wszystkim &#8211; programy telewizyjne sprawiają, że nasza wiedza i świadomość pogłębiają się w szybkim tempie i to w tym dobrym kierunku. Nie bez znaczenia są też coraz łatwiej dostępne tańsze wycieczki i podróże. To właśnie w innych krajach poznajemy nowe potrawy i sposoby odżywiania, które to bardzo często później przenosimy na nasz rodzinny grunt. Jeśli do tego dodamy modę na styl życia fit, czyli ćwiczenia, bieganie, rower i inne aktywności fizyczne, to mamy nagle zbiór czynników nawzajem się napędzających &#8211; nie ma bowiem zdrowego uprawiania sportów bez zdrowego odżywiania się i odwrotnie.</p>
<p>
<strong>No właśnie, wspominał pan wcześniej o braku czasu, który również stanowi przyczynę w nieodpowiednim odżywianiu. Dlatego też wielu ludzi sięga po popularną żywność typu fast food, szczególnie uwielbianą przez dzieci. Wiem, że marka również nie zapomina o najmłodszych, mając na uwadze ich problem otyłości…</strong><br />
Zgadza się. Od początku swojej obecności w Polsce wspieramy wszystkie inicjatywy, które mogą zaowocować lepszym odżywianiem się naszych milusińskich teraz i w przyszłości. Dlatego też od ponad 3 lat wspieramy między innymi takie inicjatywy, jak szkoły gotowania dla dzieci, jak chociażby Little Chef &#8211; jedna z najstarszych szkół gotowania dla dzieci. Przy okazji takich zajęć dzieci nie tylko uczą się podstawowych reguł panujących w kuchni, ale poznają też „ciemne strony” niektórych produktów, uczą się czego nie należy stosować, a przede wszystkim pogłębiają horyzonty smakowe. Fast Food to plaga XXI wieku &#8211; ogólna dostępność, przystępne ceny i wszechobecne reklamy. Ale nawet w tych miejscach widać już pozytywne syndromy. Wprowadzane są sałatki, woda mineralna i potrawy fit.</p>
<p><strong>A czy osobiście również stara się pan prowadzić aktywny styl życia?</strong><br />
Sport towarzyszy mi od wielu lat. Nie jest to jedna dyscyplina, ale kilka, które nawzajem się przenikają. Kiedyś więcej jeździłem na rowerze i pływałem. W chwili obecnej od ponad 4 lat intensywnie biegam. Nigdy aktywność nie była nastawiona na osiąganie jakiś spektakularnych wyników i bicie rekordów. Zawsze raczej chodziło o własną satysfakcję i przede wszystkim ruch. Tak, jak wspomniałem wcześniej &#8211; ruch i zdrowy styl życia wymusza też zmiany w codziennym menu. Staram się unikać produktów wysoko przetworzonych, czerwonego mięsa i ciężkich alkoholi. Jem więcej warzyw, ryb, piję wodę i stronię od tłustych potraw. Efektem jest w miarę stała waga i dobre codzienne samopoczucie.</p>
<p>
<strong>To podejście godne podziwu! A jak udaje się panu pogodzić zawodowe obowiązki z życiem prywatnym?</strong><br />
Prowadząc własną firmę ma się ten komfort, że można odpowiednio sobie zaplanować dzień. Jeśli jest się konsekwentnym i zdeterminowanym, to zawsze się znajdzie czas na chwile relaksu i aktywności. Jak już wspomniałem na początku wywiadu, ważna jest umiejętność oddzielenia życia zawodowego od prywatnego. Wbrew pozorom, mamy w ciągu dnia sporo wolnego czasu, ale często przecieka on nam między palcami. Dobre planowanie pozwala na wykorzystanie tych wolnych chwil na aktywność fizyczną i własne osobiste potrzeby.</p>
<p><strong>Jak, jako skuteczny biznesman, człowiek sukcesu, ocenia pan kobiecy biznes?</strong><br />
Wydaje mi się, że czas, kiedy to mężczyźni wiedli prym w biznesie już dawno minął. Kobiety są coraz bardziej aktywne i wielokrotnie przewyższają swoimi umiejętnościami płeć brzydką. W chwili obecnej mamy na rynku wiele przykładów Pań, które odniosły sukces w sferach dotąd uznawanych za typowo męskie. Kobiety maja wiele cech, których często brakuje Panom: są bardziej pracowite, sumienne, zdeterminowane i potrafią dostrzec sprawy, które umykają mężczyznom. Wykazują się ponadto dużym zaangażowaniem oraz poziomem profesjonalizmu. Niejednokrotnie ich urok osobisty i uśmiech więcej są w stanie zdziałać niż nie jeden wykwalifikowany manager. Osobiście bardzo dobrze współpracuje mi się z kobietami.</p>
<p>
<strong>Gdzie widzi się pan za 10 lat? Jak wyglądają pana plany zawodowe?</strong><br />
10 lat… Dość daleka i odległa perspektywa (śmiech). Wydaje mi się, że zawodowo jestem spełniony. Chciałbym robić dalej to, co robię i czerpać podobną satysfakcję, jak w chwili obecnej z wykonywanej pracy. Chciałbym pozostać nadal związany z tematyką żywieniową i kuchenną &#8211; dobrze się w tym czuję i daje mi to dużo satysfakcji. Mam nadzieje, że będę mógł to realizować z firmą Ballarini.</p>
<p><strong>A osobiste marzenie do spełnienia?</strong><br />
Mieć na tyle dużo wolnego czasu, żeby móc się poświęcić swojej pasji &#8211; wyprawom samochodowym, połączonym z poznawaniem lokalnych zwyczajów kulinarnych. Kiedyś robiłem to na motocyklu, dziś natomiast samochodem terenowym. Niestety, zajmuje to dużo czasu, na co w chwili obecnej nie mogę sobie pozwolić. Marzeniem jest na pewno wyjazd na Antypody i spędzenie tam 2-3 miesięcy. Szczerze wierzę, że kiedyś nadejdzie taki moment.</p>
<p><strong><br />
Rozmawiała: Agnieszka Słodyczka</strong></p>
<p><strong>Fot. Żaneta Niżnikowska/NM Studio</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/piotr-boczkowski-dziecko-korporacji/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Michał Serwiński: Biznes i NGO potrzebują siebie!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/michal-serwinski-biznes-i-ngo-potrzebuja-siebie/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/michal-serwinski-biznes-i-ngo-potrzebuja-siebie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 13 Apr 2016 22:40:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscytujący bohater]]></category>
		<category><![CDATA[gra o sukces]]></category>
		<category><![CDATA[książka dla przedsiębiorców]]></category>
		<category><![CDATA[książka o biznesie]]></category>
		<category><![CDATA[Michał Serwiński PAH]]></category>
		<category><![CDATA[skuteczny biznes]]></category>
		<category><![CDATA[społeczna odpowiedzialność biznesu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=21292</guid>
		<description><![CDATA[Już jako młody chłopak działał charytatywnie, marząc, aby w przyszłości wspierać tych najbardziej potrzebujących]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jego marzenie się spełniło dzięki Polskiej Akcji Humanitarnej, która niesie pomoc na całym świecie. Michał Serwiński to człowiek, który udowadnia, jak bardzo ważne jest wsparcie dla organizacji non-profit, a nieodzownym tego elementem jest współpraca na polu biznesowym.</p>
<p><strong>Skąd u pana zainteresowania działalnością w organizacji pozarządowej?<br />
 Michał Serwiński, kierownik biura PAH w Krakowie: </strong>Podobnie, jak wielu pracowników organizacji pozarządowych, zacząłem od wolontariatu. Działałem w organizacjach pozarządowych w liceum, potem na studiach i tak mi zostało. Można więc powiedzieć, że „od zawsze” pracuję w trzecim sektorze i bardzo się z tego cieszę.</p>
<p><strong>Dlaczego akurat Polska Akcja Humanitarna?</strong><br />
 Marzyłem o tym, żeby pracować w PAH. Od wielu lat z uznaniem obserwowałem zarówno ich pracę na misjach jak i sposób komunikacji, a także kampanie prowadzone w Polsce. Myślałem o Polskiej Akcji Humanitarnej jako o wprawionej w pomaganiu, cieszącej się ogromnym zaufaniem społecznym organizacji, a przede wszystkim jako o doświadczonym zespole zaangażowanych i oddanych dobrej sprawie ludzi. Cieszę się, że moja aplikacja została przyjęta. Od dwóch lat mogę kierować działaniami biura regionalnego w Krakowie, współpracować z pracownikami w kraju i za granicą, uczyć się i nieść pomoc w miejscach, gdzie wystąpiły konflikty zbrojne lub katastrofy naturalne.</p>
<p><strong>W PAH jest pan także fundraiserem. Co oznacza fundraising w organizacji non-profit i co w tym zakresie jest dla organizacji najbardziej istotne?</strong><br />
 Fundraising to jedno z najważniejszych działań dla większości organizacji pozarządowych. Polega na pozyskiwaniu środków finansowych, darowizn rzeczowych i usług, bez których, jak wiadomo, nie ma co myśleć o niesieniu stałej i profesjonalnej pomocy. Często fundraising porównywany jest do uprawy ziemi, ponieważ to proces oparty na dobrze przemyślanej strategii i systematyczności. Wsparcie można pozyskiwać z wielu źródeł. Przede wszystkim wymienia się tu darczyńców indywidualnych, biznesowych, instytucjonalnych i środki z działalności gospodarczej. Różnorodne źródła finansowania i wielość oddanych partnerów, zapewniających wieloaspektowe wparcie, stanowią klucz do realizacji misji i rozwoju organizacji. Widać tu bardzo wiele analogii do prowadzenia biznesu. Mam więc wielką nadzieję, że wielu czytających ten wywiad przedsiębiorców uzna współpracę z trzecim sektorem za wartą rozważenia, a same NGO-sy za godnych, znających się na rzeczy partnerów. Mówiąc zaś z perspektywy fundraisera i naszej organizacji &#8211; fundraising to profesja, polegająca na gromadzeniu ludzi wokół pomagania, budowaniu relacji, pośredniczeniu pomiędzy chętnymi dać światu coś od siebie, a tymi, którzy potrzebują pomocy. Fundraising ma także bardzo ważny wymiar społeczny. Pokazuje ludziom, że mogą mieć realny wpływ na los innych i świata, że mogą się czuć za niego odpowiedzialni. Ten aspekt jest dla nas w PAH bardzo istotny. Staramy się poprzez nasze działania zachęcać Polaków i polskie firmy do dawania, budując w Polsce kulturę filantropii.</p>
<p><strong>Jakiego rodzaju firmy udaje się przekonać do współpracy z organizacją?</strong><br />
 Nie ma tu reguły. Najważniejsze jest dobre serce, chęć współpracy i budowania swojego biznesu w oparciu o bardzo ważny komponent, jakim jest realizacja społecznie potrzebnej misji. Wśród partnerów PAH znajdują się firmy produkcyjne, usługowe, banki, sieci handlowe, przedsiębiorstwa o zasięgu ogólnoświatowym, ale i też nasze, polskie. To, co nas łączy to wspólne wartości, etyka i stawiane sobie cele. Często zgłaszamy się do firm po konkretną pomoc, w której się specjalizują. Pozyskujemy w ten sposób darowizny rzeczowe, korzystamy z usług prawników, tłumaczy czy rozwiązań technologicznych. Jesteśmy bardzo otwarci na współpracę. Dlatego zachęcam w tym miejscu do wykonania telefonu lub wysłania e-maila każdego, kto czuje, że sposób naszego działania jest mu bliski i chciałby pomagać razem z nami.</p>
<p><strong>Czy zdarza się, że firmy same się zgłaszają?</strong><br />
 Tak, oczywiście! Pukają do nas właściciele, przedstawiciele działów marketingu lub PR, chcący zaangażować swoje firmy w pomoc. Bywa, że przychodzą z już gotowym pomysłem, bywa też, że razem wymyślamy model współpracy, odpowiadający potrzebom i możliwościom obu stron. Czasami nasze działania ograniczają się do przyjęcia darowizny pieniężnej. Innym razem, kiedy czujemy, że mamy do czynienia z firmą, z którą chcemy pracować dłużej, staje się to początkiem bardziej kompleksowej współpracy.</p>
<p><strong>A jak już uda się pozyskać firmę. Jakie organizacja oferuje korzyści dla wspierających? Z marketingowego punktu widzenia.</strong><br />
 Jak wspomniałem, bardzo cieszymy się ze współpracy z każdą nową firmą, bo jest ona dla nas szansą na zwiększenie zakresu pomocy dla potrzebujących na całym świecie. Mocno stawiamy na to, by nasi partnerzy, podobnie jak my, czuli i znali problemy, którym wychodzimy naprzeciw. Zdajemy sobie sprawę z tego, że dla przedsiębiorstw bardzo ważne są działania marketingowe, w ramach których informują klientów o swoim charytatywnym zaangażowaniu. Dlatego opowiadamy o współpracy z biznesem w swoich kanałach komunikacji, między innymi za pośrednictwem mediów społecznościowych czy strony internetowej. Współpracę staramy się rozwijać stopniowo, w miarę rozwoju relacji z firmą i zakresu otrzymywanego wsparcia. Zależy nam również na wydajności, a więc na tym, aby nasz wysiłek przekładał się na konkretne rezultaty, czyli większe środki i zacieśnianie współpracy. Nasi najwięksi i najwierniejsi partnerzy otrzymują możliwość posługiwania się w swojej komunikacji logotypem PAH lub tytułem partnera strategicznego. Warto podkreślić, że w ramach współpracy układamy zakres komunikacji indywidualnie, w zależności od specyfiki działań oraz potrzeb partnera i naszych możliwości.</p>
<p><strong>Dlaczego organizacje pozarządowe i biznes potrzebują się nawzajem?</strong><br />
 Myślę, że współpraca organizacji non-profit i biznesu niesie ze sobą wiele dobrodziejstw dla obu stron. Dzięki współdziałaniu z fundacjami, takimi jak nasza, przedsiębiorstwa wzmacniają swoje zaangażowanie w społeczną odpowiedzialność biznesu (CSR) i mają szansę w pozytywny, przemyślany sposób wpływać na otaczającą je rzeczywistość, udzielać wsparcia tam, gdzie jest to potrzebne. Wypracowywanie rozwiązań łączących „inicjatywy serca” z przemyślaną strategią i siłą działania wyróżnia także firmy i podnosi ich atrakcyjność, a także wiarygodność w oczach klientów. Wszystkie te czynniki wzmacniają również zaangażowanie samych pracowników i pracownic. Dzięki wsparciu firm organizacje mogą skupić się na swoich działaniach pomocowych, docierając do większego grona odbiorców. Wspólne działania to także wspólna nauka, transfer wiedzy między partnerami i sposób na budowę relacji i zaufania. Wierzę, że obok tych wszystkich wymienionych aspektów oraz najczęściej łączonej z tym tematem kwestii wzmocnienia pozytywnego wizerunku firmy, ludzie biznesu potrzebują też poczucia czystej satysfakcji i radości z robienia czegoś więcej, niż tylko poprawiania wyników finansowych.</p>
<p><strong>Czy odpowiedzialny biznes i współpraca z organizacjami dotyczą tylko dużych firm?</strong><br />
 CSR nie jest tylko dla dużych. Coraz więcej niewielkich przedsiębiorstw z powodzeniem rozwija działania odpowiedzialne społecznie w ramach współpracy międzysektorowej z organizacjami non-profit. Najważniejsze są chęci, serce do współpracy i dobry pomysł na wspólne działania, a nie ogromny budżet. Wśród naszych partnerów biznesowych jest wiele średnich i małych firm, a formy współpracy z nimi dopasowane są do wielkości ich wsparcia i zaangażowania. Przykładowo do Klubu PAH SOS Biznes dołączają takie, które decydują się na wsparcie od 100 zł miesięcznie (1200 zł rocznie). Regularne wsparcie klubowiczów pozwala nam szybko docierać w miejsca dotknięte kataklizmem lub konfliktem, a także zaplanować tam dłuższe, bardziej kompleksowe działania.</p>
<p><strong>Jakie możliwe formy współpracy pomiędzy firmami i organizacjami non-profit może pan wymienić? Jak to wygląda w PAH?</strong><br />
 Pomysłów i narzędzi do wykorzystania w ramach współpracy organizacji non-profit z biznesem jest naprawdę wiele. Pierwsze na myśl przychodzą proste darowizny finansowe (np. darowizna pieniężna na odbudowę szkoły w Nepalu) oraz usługi. Następnie sponsoring, w ramach którego firma przekazuje środki finansowe w zamian za świadczenia reklamowe ze strony NGO. Sposób, w jaki określana jest wysokość wsparcia może być różny. Na przykład firma decyduje się na jednorazową wpłatę lub postanawia przekazywać określoną kwotę, czy procent ze sprzedanego produktu albo usługi (tzw. sprzedaż produktów dedykowanych PAH). Wśród innych form współpracy można wyliczyć bartery, w ramach których partner biznesowy postanawia przekazać swoją przestrzeń reklamową. Mogą to też być formy, idące w stronę współpracy z pracownikami firmy, takie jak payroll, czyli odcinki od wynagrodzeń, czy wolontariat pracowniczy. W PAH wykorzystujemy większość tych narzędzi we współpracy z firmami. Mamy wielu wspaniałych partnerów i wciąż poszukujemy nowych.</p>
<p><strong>Rozumiem, że odczuwa pan satysfakcję z codziennie wykonywanej pracy?</strong><br />
 Oczywiście! Satysfakcja i poczucie misji są dla mnie jednymi z najważniejszych elementów pracy. Cieszę się, że mogę robić dobre rzeczy i na dodatek otrzymywać za to wynagrodzenie!</p>
<p><strong>Co stanowi dla pana inspirację?</strong><br />
 Do działania inspiruje mnie przede wszystkim to, że dzięki mojej pracy jestem w stanie realnie pomóc ludziom w najtrudniejszych życiowych sytuacjach. Często próbuję postawić się w ich sytuacji, „wejść” w ich skórę, żeby choć trochę zrozumieć okoliczności, w jakich się znajdują. Takie myślenie ma na mnie duży wpływ i motywuje do pracy. Dużo siły i zapału dają nam w PAH też nasi niesamowici wolontariusze, darczyńcy i partnerzy biznesowi. Ich zaufanie, pomoc i wiara w nasze działania dodają skrzydeł. Zwłaszcza w najtrudniejszych chwilach. Mądre pomaganie to trudne zadanie, ale z dobrymi partnerami można naprawdę zdziałać cuda!</p>
<p style="text-align: right;"><strong>Rozmawiała: Agnieszka Słodyczka</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/michal-serwinski-biznes-i-ngo-potrzebuja-siebie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Łukasz Kwiatkowski: Niestraszna jest nam konkurencja!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/lukasz-kwiatkowski-niestraszna-jest-nam-konkurencja/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/lukasz-kwiatkowski-niestraszna-jest-nam-konkurencja/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 03 Apr 2016 21:48:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscytujący bohater]]></category>
		<category><![CDATA[biznes po męsku]]></category>
		<category><![CDATA[branża meblarska]]></category>
		<category><![CDATA[książka o biznesie]]></category>
		<category><![CDATA[meble]]></category>
		<category><![CDATA[skuteczny biznes]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Kwiatkowski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=21287</guid>
		<description><![CDATA[„Trzeba uwierzyć w siebie i nieustannie dążyć do jak najszybszego osiągnięcia wyznaczonego celu” – to przepis na sukces producenta mebli, perfekcjonisty w każdym calu - Łukasza Kwiatkowskiego. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Posiada niezbędne cechy dobrego biznesmena, jak kreatywność, odwaga i uczciwość. W życiu natomiast najbardziej ceni sobie zdrowie i rodzinę. Kochający mąż i ojciec dwóch córeczek, który sztukę tworzenia mebli zna od podszewki.</p>
<p><strong>Co skłoniło pana do tego, aby zająć się branżą meblarską?</strong><br />
Łukasz Kwiatkowski, właściciel Marki L&amp;F Group „Luksusowe Meble Na Wymiar”: W okolicach, z których pochodzę (woj. kujawsko-pomorskie, okolice Brodnicy) jest to bardzo popularna branża. Dwóch moich starszych braci to stolarze, także od najmłodszych lat miałem kontakt z meblami. Więc pomyślałem sobie, że zrobię coś &#8222;dużego&#8221; w tym temacie.<br />
<img src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2016/03/Viola.jpg" alt="" width="640" height="427" /></p>
<p><strong>Jaka korzyść płynie w zamawianiu mebli bezpośrednio od producenta?</strong><br />
Korzyści są ogromne. Zamawiając bezpośrednio od producenta, klient zyskuje przede wszystkim czas (termin to 2 tygodnie). Średni czas realizacji w branży natomiast wynosi ok. 6 tygodni. Kolejne korzyści to: najwyższa jakość, koszty, które są ok 40 proc. niższe, a także bezpłatny pomiar i wycena. Dodatkowo, klient nieodpłatnie otrzymuje wysokiej jakości wizualizację 3D. Na wszystko dajemy 5 lat gwarancji. Oferujemy bezpośredni i szybki serwis &#8211; gwarancyjny i pogwarancyjny.</p>
<p><strong>Na czym polega sztuka tworzenia mebli?</strong><br />
Jest to bardzo długi i skomplikowany proces. Przede wszystkim, trzeba zgrać ze sobą dużą grupę ludzi, a to niestety w każdej dziedzinie jest najtrudniejsze. Tak naprawdę jest to branża tylko dla wytrwałych i bezwzględnie dążących do osiągnięcia celu. Proces pozyskania klienta i produkcji mebla na wymiar jest długotrwały. Zaczynamy od szeroko zakrojonej reklamy (Internet, ulotki, bannery, media, itp.), następnie dochodzi do umówienia bezpłatnej wizyty z projektantem, który wykonuje daną ofertę. Po akceptacji ceny następuje stworzenie wizualizacji 3D oraz jej wielokrotna korekta, dostosowana do potrzeb klienta. Jeżeli projekt jest zaakceptowany, wówczas sporządzamy umowę wykonania mebli na wymiar, a następnie realizujemy projekt techniczny dla ekipy produkcyjnej. Projekt wykonawczy po raz kolejny musi uzyskać aprobatę przez inwestora &#8211; jest to minimalizacja ryzyka błędu. Po etapie produkcji następuje kompletacja, załadunek, dostawa i montaż mebli. Ostatni etap to serwis gwarancyjny i pogwarancyjny. </p>
<p><strong>Jaka misja przyświeca firmie?</strong><br />
Naszym celem jest dotrzeć do najbardziej oddalonego zakątka Europy. Nie wykluczamy eksportu czy kooperacji na inne kontynenty. Kluczowym zadaniem jest utrzymanie 14 dni realizacji i gwarancja konkurencyjnej ceny w najwyższej jakości produktu z którego jesteśmy znani.</p>
<p><strong>W swojej ofercie firma posiada także system „Elfa”. Co świadczy o jego innowacyjności?</strong><br />
System „Elfa” to najbardziej doskonały produkt mobilnych garderób, szaf, wyposażenia garaży czy regałów. Szeroka gama produktów zaspokoi najbardziej wymagających klientów. Jest to sprawdzony i doceniany produkt na całym świecie. <br />
<img src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2016/03/Scilla.jpg" alt="" width="640" height="427" /><br />
<strong>Pana firma rozwija się bardzo dynamicznie i cieszy uznaniem. Co ją wyróżnia od pozostałych firm z tej branży?</strong><br />
Kluczową zasadą od kilku lat jest nieprzekraczalny termin realizacji do 2 tygodni. Dzięki temu fundujemy sobie automatyczny rozwój i zwiększenie obrotu. Kolejnym atutem jest bardzo wysoka jakość produktu (korzystamy tylko z renomowanych dostawców). Nasza nowa marka „L&amp;F Group &#8211; Luksusowe meble na wymiar” posiada dobrze wyposażoną własną linię produkcyjną, lecz nie ogranicza się do własnych możliwości. Stworzyliśmy grupę kilkudziesięciu małych, solidnych firm podwykonawczych, działających w naszym standardzie i pod naszą kontrolą jakości. Dzięki temu możemy przyjąć ogromne zamówienie typu apartamentowiec, czy hotel w Londynie w bardzo dobrej cenie i krótkim terminie wykonania.</p>
<p><strong>Obecnie na rynku istnieje wielu producentów mebli. Jak zatem radzą sobie państwo z konkurencją?</strong><br />
Może wyda się to dziwne, lecz nie oglądamy się za siebie i nie rozglądamy po bokach. Tempo naszego rozwoju jest tak szybkie i innowacyjne, że niestraszna jest nam konkurencja.</p>
<p><strong>W każdym domu kuchnia to najważniejsze miejsce. Co jest priorytetem dla firmy, produkującej meble kuchenne?</strong><br />
Naszym celem i obowiązkiem jest optymalizacja miejsca i przestrzeni na meble kuchenne. Na początek zbieramy potrzeby i wymagania klienta. Następnie tworzymy odpowiedni projekt. Na pierwszym miejscu lokujemy sprzęt AGD &#8211; zgodnie z ergonomią i wygodą. Organizujemy optymalnie pozostałe szafki (szuflady, lemasy, carga, aventosy, czy servo drive). W końcowym etapie skupiamy się na tym, jak połączyć ergonomię z desingem. Najczęściej nie mamy z tym problemu.</p>
<p><strong>Jakie cechy, według pana, powinien mieć dobry biznesmen?</strong><br />
Powinien być kreatywny, odważny i przede wszystkim uczciwy. Najważniejsza jest szybkość podejmowania decyzji i umiejętne korzystanie z okazji.</p>
<p><strong>Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że praca sprawia panu ogromną satysfakcję. Mam rację?</strong><br />
Kocham swoją pracę, lecz się w niej nie zatracam (śmiech). Popołudnia i weekendy są dla mojej kochanej Rodziny. Żona Martusia i dwie córeczki Malwinka i Marcelinka. zawsze u mnie będą na pierwszym miejscu.</p>
<p><strong>Jak to właśnie wygląda u pana w domu? Czy cała rodzina angażuje się również w sprawy firmowe?</strong><br />
Staram się ich nie wtajemniczać, chociaż nie ukrywam, czasami nie jest to łatwe (śmiech).</p>
<p><strong>Z czego jest pan najbardziej dumny?</strong><br />
Nie licząc rodziny, to jestem bardzo dumny z dwutygodniowego terminu realizacji i bardzo wysokiej jakości mebli.</p>
<p><strong>Pana osobisty przepis na sukces&#8230;</strong><br />
Trzeba uwierzyć w siebie i nieustannie dążyć do jak najszybszego osiągnięcia wyznaczonego sobie celu.</p>
<p><strong>Czy ma pan konkretne plany odnośnie przyszłości firmy?</strong><br />
Tak. Obecnie jesteśmy w trakcie kreowania nowej marki: „L&amp;F Group – Luksusowe meble na wymiar” (www.lfgroup.pl). Strona jest w czterech językach. Mamy sprawnie działający eksport na Niemcy, Szwecję, Anglię, Norwegię i ciągle rozwijamy to na kolejne państwa. Priorytetem jest wspomniany nieustanny rozwój &#8211; na ogromną skalę. Szczególny nacisk kładziemy właśnie na eksport. Chciałbym też szkolić fachowców w swojej branży, których ciągle brakuje. Między innymi: stolarzy, monterów mebli, lakierników, projektantów mebli, czy handlowców. Są to naprawdę dobrze płatne zawody. Osoby po szkoleniu będą miały dobrą pracę, a my &#8211; ludzi do pracy. Bez nich nie osiągniemy celu „nieustannego rozwoju”.<br />
<img src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2016/03/Rose.jpg" alt="" width="1024" height="683" /><br />
<strong>W jakim kierunku rozwija się branża meblarska? Czy zauważa pan pewne trendy, zmiany na rynku?</strong><br />
Z mojego punktu widzenia od kilku lat wiele się nie zmieniło. Ogólnie meble dzieli się na nowoczesne i klasyczne. Zawszę będą chętni na jedne lub drugie. Dziś dominują nowoczesne w tzw. „lakierze w połysku”. Wykonujemy go perfekcyjnie, w najlepszej wypracowanej przez lata technologii.</p>
<p><strong>A jeśli chodzi o czas dla siebie&#8230; Czy w pana przypadku jest to możliwe?</strong><br />
Nie jest to łatwe, ale jak się bardzo chce, to wszystko się da. Jakiś czas temu miałem z tym problem. Lecz w tej chwili wiem, że aby wydajnie pracować &#8211; trzeba odpocząć.</p>
<p>W jaki sposób lubi pan odpoczywać najbardziej? <br />
Wyjazdy za miasto, czy za granicę z rodziną. Co do punktów podróży to mamy już plany od bardzo dawna. Także w ten sposób najchętniej wypoczywam.</p>
<p><strong>Co jest dla pana najcenniejsze?</strong><br />
Zdrowie i Rodzina.</p>
<p><strong>Rozmawiała: Agnieszka Słodyczka</strong></p>
<p></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/lukasz-kwiatkowski-niestraszna-jest-nam-konkurencja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Grzegorz Miłkowski: Motywują mnie nowe wyzwania</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/bez-kategorii/grzegorz-milkowski-motywuja-mnie-nowe-wyzwania/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/bez-kategorii/grzegorz-milkowski-motywuja-mnie-nowe-wyzwania/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 02 Apr 2016 21:18:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Grzegorz Miłkowski]]></category>
		<category><![CDATA[książka o biznesie]]></category>
		<category><![CDATA[książka skuteczny biznes]]></category>
		<category><![CDATA[skuteczny biznes]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=21286</guid>
		<description><![CDATA[Specjalista od treści, który w marketingu odnalazł swoją pasję tworzenia. Milion inspiracji czerpie z cyfrowego świata, który stawia przed nim coraz to nowsze wyzwania.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: left;"><strong>Jest człowiekiem niezwykle ceniącym pracę z ludźmi, którzy – jak sam to określa – są paliwem rakietowym dla firmy. Pasjonat nowych technologii, według którego kluczem do sukcesu jest pasja!</p>
<p>Panie Grzegorzu, od lat jest pan związany z branżą marketingu internetowego, public relations i social media&#8230; Skąd wzięło się u pana zainteresowanie tymi obszarami?<br />
Grzegorz Miłkowski, Managing Director ContentHouse</strong>: Podobnie jak wiele innych osób, które pracują w branży marketingowej, trafiłem tutaj trochę… przez przypadek. Na studiach złapałem bakcyla dziennikarstwa, stąd wybór uzupełniających studiów magisterskich na wydziale Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UJ. W trakcie studiów zacząłem pisać dla magazynów i portali – traf chciał, że zajmujących się marketingiem. Poczułem się w tym obszarze jak ryba w wodzie. Zastanawiając się nad tym, co powinienem robić w życiu, poszedłem na praktykę do agencji interaktywnej, w której – po jej zakończeniu – pracowałem przez półtora roku jako PR-owiec. Potem dostałem propozycję objęcia stanowiska redaktora naczelnego w Interaktywnie.com, działającym w Grupie Money.pl &#8211; portalu zajmującym się biznesowymi i marketingowymi aspektami rynku internetowego. Później była już to prosta i naturalna droga dla mnie, aby założyć własną agencję &#8211; ImaginePR, którą stworzyliśmy razem z Tomkiem Michalikiem &#8211; właścicielem agencji Insignia, jednej z najstarszych i najbardziej cenionych przez klientów agencji interaktywnych w Polsce. W kolejnych latach realizowaliśmy razem bardzo wiele projektów PR-owych, w których – wraz z ewolucją internetu jako narzędzia reklamowego – coraz większą rolę odgrywać zaczęły social media oraz content marketing. Teraz content marketing, dzięki możliwościom jakie daje świat cyfrowy, jest jednym z najskuteczniejszych kanałów komunikacji marketingowej. I tak zrodził się pomysł na ContentHouse. </p>
<p><strong>ContentHouse zajmuje się szerokim spektrum działalności. Jak przedstawia się wasza oferta?</strong><br />
Zajmujemy się planowaniem komunikacji dla naszych klientów. W odróżnieniu od wielu innych agencji stawiamy jednak przede wszystkim na angażującą treść, która jest w centrum realizowanych kampanii. W skrócie można opisać to tak, że zaczynając pracę z daną firmą, najpierw analizujemy jej pozycję na rynku oraz ofertę, która ma trafić do określonego odbiorcy. Kolejnym krokiem jest analiza potrzeb klientów danej firmy, czyli: z jakimi problemami konsumenckimi na co dzień muszą się zmagać, jakie mają wątpliwości dotyczące danego produktu, wreszcie, czego na ten temat szukają w internecie, jak wyglądają dyskusje internautów, np. na forach internetowych w kontekście branży, w której działa nasz klient, jakie pytania związane z ofertą zadają „doktorowi Google” i czy rozwiązania, które zwracane są przez wyniki wyszukiwania są adekwatne do potrzeb danego odbiorcy. Na podstawie m.in. tych danych tworzymy – ja jak to nazywam – „politykę redakcyjną” dla działań content marketingowych. Wypracowujemy zakres tematyczny treści, które firma powinna dostarczyć swoim klientom, żeby wejść z nimi w merytoryczny dialog na temat oferty i przekonać ich do produktów bądź usług. Kolejnym krokiem jest planowanie komunikacji i mediów. Przykładowo, budujemy portale lub blogi edukacyjne dla firm, za pomocą których mogą dotrzeć do swoich klientów i przekazać im wiedzę na temat produktów. Nie jest to jednak wiedza ściśle produktowa. My tworzymy szerszy kontekst dla danej oferty, wychodząc od wspomnianych problemów bądź wątpliwości konsumentów, dzięki czemu osoby, nawet nie znające danej marki, szukając właśnie rozwiązania dla zagadnień, z którymi się zmagają, trafiają na zbudowane przez nas media lub e-magazyny, a tam – na końcu ścieżki komunikacyjnej, kiedy po drodze zbudujemy zaufanie do danej marki za pomocą takich treści &#8211; jest firma, czyli klient, dla którego pracujemy. <br />
Zaufanie, jakie do niego budujemy dzięki tak obranej ścieżce komunikacyjnej, rzutuje w efekcie nie tylko na wizerunek, ale również na sprzedaż. Bo czy nie lepiej kupić coś w firmie, której ufamy, gdyż dostarczyła nam wartościową wiedzę, wyjaśniła, jak działają dane produkty, czy usługi, na temat których szukaliśmy informacji, czy wreszcie jest otwarta na dialog ze swoim odbiorcą? Ja, jako konsument, najchętniej kupuję właśnie w takich firmach! Warto wspomnieć, że takie działania to też część tzw. polityki customercare. Co również bardzo istotne, dzięki content marketingowi, czyli dobrze dobranej i zaplanowanej treści, skuteczną komunikację, polegającą m.in. na przebiciu się w szumie innych treści marketingowych, można przeprowadzić dysponując nawet niewielkim budżetem. </p>
<p><strong>Wszystko to, o czym pan wspomniał ma również wpływ na wizerunek marki. W jakim kierunku, według pana, zmierza relacja pomiędzy Content Marketingiem a właśnie Public Relations?</strong><br />
Z mojego punktu widzenia content marketing, podobnie jak social media, od zawsze były częścią komunikacji PR. Żeby dobrze to zobrazować, należy cofnąć się w czasie i prześledzić zmiany na rynku social media w Polsce. Kilka lat temu, gdy media społecznościowe zaczęły stanowić istotny element strategii komunikacyjnych, agencje zaczęły specjalizować się w tej nowej usłudze. Właśnie wówczas rynek polski podążył trochę inną drogą niż tzw. Zachód. W Polsce zaczęły powstawać agencje ściśle socialmediowe, które zagarnęły sporą część rynku i wyspecjalizowały się w obsłudze tych nowych mediów. Nasze rodzime agencje PR przespały ten trend i do dziś jeszcze można spotkać bardzo wiele firm działających na rynku public relations, których wiedza na temat funkcjonowania social media oraz zasad skutecznej komunikacji na tym polu jest tylko teoretyczna lub jej pracownicy opanowali niezbędne podstawy.<br />
Natomiast agencje PR działające na rynkach zachodnich dobrze wyczuły moment wzrostu znaczenia mediów społecznościowych i włączyły je w zakres swoich usług, ucząc się zasad komunikacji na nowym, społecznościowym polu. Bo czym są tak naprawdę media społecznościowe? Są budowaniem wizerunku, platformą komunikacyjną z konsumentem, polem do kreatywnego angażowania uwagi odbiorcy &#8211; są to dokładnie obszary charakterystyczne dla komunikacji PR i specjalizacji agencji public relations, które przez ostatnie dziesięciolecia były realizowane za pomocą „klasycznych środków komunikacji&#8221;. Dziś doszedł nowy kanał, social media, który w logiczny sposób powinien znaleźć się w obszarze specjalizacji PR-owców. Obserwując polski rynek widzę, że ten trend stał się obecny dopiero w ostatnich dwóch latach, kiedy klienci zaczęli rozumieć, że to agencja PR ma najlepszą wiedzę, by skutecznie i &#8211; co pokazuje bardzo wiele przykładów &#8211; bezpiecznie &#8211; prowadzić komunikację klienta w mediach społecznościowych. <br />
Agencja specjalizująca się m.in. w działaniach PR ma pełną wiedzę na temat zasad komunikacji danej marki, odpowiada za strategie przeciwdziałania ewentualnym kryzysom, wie, jakie obszary komunikacyjne najlepiej skutecznie realizować za pomocą odpowiednich środków wyrazu (media, eventy, social media, interaktywne narzędzia, video, itp. itd.), by trafiły do odpowiedniego konsumenta (a w ramach jednego brandu mamy często kilka segmentów tychże konsumentów, do których trzeba docierać za pomocą różnych narzędzi). Sam widzę to spotykając się z różnymi klientami. Jeszcze 4-5 lat temu, tworząc strategie komunikacyjne, gdy proponowaliśmy rozbudowanie ich o synergię z mediami społecznościowymi, często w odpowiedzi słyszeliśmy, że „klient ma od tego wyspecjalizowaną agencję social media&#8221; lub spotykaliśmy się ze zdziwieniem, że agencja PR też proponuje w ramach PR działania social media. ] Obecnie sytuacja wygląda zupełnie inaczej – klient oczekuje często kompleksowej obsługi komunikacyjnej. Dlatego zdecydowaliśmy się na założenie takiej agencji, jaką jest ContentHouse (w strukturze której działa obecnie agencja public relations – ImaginePR), gdyż dziś klient oczekuje od nas, jako partnera, działającego na styku obszarów Content&amp;Social&amp;PR, iż strategie content marketingowa czy social media będą integralną częścią strategii PR, którą dla nich tworzymy. Klient też wie, iż powierzając nam obsługę, ma pewność spójności komunikacyjnej oraz efektywności działań na wszystkich trzech polach.</p>
<p><strong>Jak przedstawia się zatem obecnie zagraniczny marketing internetowy w porównaniu z polskim? Czy daleko nam do światowego poziomu?</strong><br />
Cyfrowy świat zaciera granice, więc nie różnimy się znacząco jeżeli np. chodzi o dobór narzędzi. Oczywiście, różnice są m.in. w budżetach marketingowych kierowanych do poszczególnych mediów. W USA wydatki na Internet już kilka lat temu były większe niż np. na telewizję. W Polsce dopiero powoli dochodzimy do tego etapu. Widać też różnicę w odwadze kreowania komunikacji marketingowej. W Polsce rzadziej marki decydują się na działania wyłamujące się z utartych schematów. Większość innowacji marketingowych, np. w obrębie kreowania odważnych kampanii CSR, pojawia się m.in. w USA, czy Wielkiej Brytanii. Polskie marki są na tym polu bardziej zachowawcze, jednak zdarzają się i u nas prawdziwe perełki marketingowe, więc nie mamy się w sumie czego wstydzić.  </p>
<p><strong>Tzw. „życie treści w sieci&#8221; to pana specjalność. Jestem ciekawa w czym lepiej sprawdza się Content Marketing: w budowaniu wizerunku, czy może w generowaniu sprzedaży? A może obie kwestie się przenikają w tym wypadku?</strong><br />
Wszystko zależy od strategii, jaką przyjmiemy dla działań content marketingowych. Jedna ścieżka to oczywiście komunikacja zaplanowana tak, żeby przede wszystkim rzutowała na wizerunek, kształtowała pożądane skojarzenia z marką, budowała zaufanie do niej, czy generowała udział tzw. „influencerów”, czyli wpływowych osób mogących kształtować nasze decyzje zakupowe (np. eksperci, blogerzy lub celebryci). Na końcu tej drogi jest też wzrost sprzedaży, jednak jest on dopiero wynikową działań wizerunkowych. Druga ścieżka to content marketing obliczony przede wszystkim na efekt sprzedażowy. Tutaj w grę wchodzi trochę inny zakres narzędzi. W centrum jest oczywiście treść, jednak w przypadku tej strategii efektywną komunikację sprzedażową, wykorzystującą content, buduje się za pomocą m.in. Social Ads, automatyzacji marketingu, email marketingu, itp. </p>
<p><strong>Prowadzi pan również portal socialpress.pl, z nowinkami o mediach społecznościowych jest pan na bieżąco. Jakie trendy w marketingu przy wykorzystaniu social media, według pana opinii, można aktualnie zauważyć?</strong><br />
Zastanawiam się jak odpowiedzieć na to pytanie, żeby moja odpowiedź była za kilka miesięcy wciąż aktualna (śmiech). Social media to niezwykle plastyczny organizm, w którym trendy zmieniają się bardzo szybko. Odpowiadam na to pytanie w lutym 2016 r., książka ukaże się za kilka tygodni, a część czytelników przeczyta moją odpowiedź za kilka miesięcy. W tym czasie na rynku social media pojawi się co najmniej kilka trendów, które np. obecnie dopiero są raczkującymi „startupami”, a za jakiś czas mogą zdobyć serca milionów ludzi na całym świecie. Obecnie na rynku social media widać wyraźną dywersyfikację kanałów dotarcia. Jakiś czas temu „główną anteną”, tzw. mainstreamem, był Facebook. Podobnie jak np. w latach 50 była jedna stacja telewizyjna i wszyscy musieli obcować z jednym, głównym medium. Teraz na rynku social media mamy właśnie sytuację, jaka zaistniała wiele lat temu na rynku telewizyjnym. Pojawiały się nowe kanały tematyczne, wyspecjalizowane w wąskich zagadnieniach (nauka, kultura, przyroda, technologie, rozrywka, itp.). Podobnie dzieje się teraz z mediami społecznościowymi. Uruchamiane są nowe platformy, z „programem” adekwatnym do oczekiwań internautów. Wszyscy zaglądamy do głównego kanału, czyli na Facebooka, ale wielu odbiorców woli oprócz tego korzystać z socialmediowych stacji tematycznych, lepiej realizujących ich oczekiwania. Mam tutaj na myśli Instagram, Snapchat, Pinterest, itp. Każda z tych platform to odmienny profil odbiorcy. Dla przykładu &#8211; obecnie Facebook przez osoby poniżej 20 roku życia uważany jest często za stetryczały portal, z którego korzystają ich rodzice. Swoją aktywność przenoszą np. na Snapchata. I właśnie ta wiedza jest niezbędna dla marek, które skutecznie chcą docierać do swoich klientów. Muszą wiedzieć z jakich mediów oni aktywnie korzystają, gdzie realnie przebywa ich „target” i w jaki rodzaj komunikacji chętniej się angażuje (co istotne, każde z wspomnianych mediów społecznościowych charakteryzuje się odmiennym sposobem konsumowania treści, działają tam inne tzw. klucze komunikacyjne).  </p>
<p><strong>Na innym pana portalu (marketinglink.pl) zaintrygowało mnie to zdanie: „poznasz technologie, o których jeszcze niedawno można było przeczytać jedynie w książkach science-fiction, a teraz mogą realizować strategiczne cele Twojej firmy&#8221;. Jak zatem nowe technologie mogą być wykorzystywane w działaniach promocyjnych?</strong><br />
To jest chyba jedna z ciekawszych rzeczy w mojej pracy – możliwości, jakie niosą za sobą nowe technologie oraz sposoby ich wykorzystywania w komunikacji marketingowej. Technologie we współczesnym marketingu pozwalają zaintrygować konsumenta, skutecznie wprowadzić go w świat marki, czy wreszcie zaprezentować produkty w atrakcyjny i zapadający w pamięci sposób. Innym aspektem technologii w marketingu jest fenomenalna możliwość dopasowania komunikatów do potrzeb odbiorców. Ile razy irytowaliśmy się na widok reklam, które w ogóle nas nie interesują? Z punktu widzenia firmy, która inwestuje w tego typu działania, jest to stracony budżet – trafienie nie do tej osoby, która realnie może stać się jej klientem. To właśnie m.in. technologie mobilne, geolokalizacja, badanie i analiza zachowań użytkowników w globalnej sieci pozwalają nam określić niezwykle precyzyjnie potrzeby odbiorców i komunikować się z nimi wtedy, kiedy są przy komputerze bądź korzystają ze smartfona. Jesteśmy w stanie określić, w którym momencie produkt naszego klienta jest poszukiwany przez daną osobę bądź jakie argumenty spotęgują chęć umieszczenia danego produktu w koszyku zakupowym.<br />
Dzięki wykorzystaniu technologii w marketingu tworzymy sytuację „win-win”. Konsument wygrywa, bo otrzymuje adekwatne treści do jego potrzeb w momencie, np. kiedy ich szuka bądź jest w stanie podjąć decyzję o zakupie. Firma wygrywa, gdyż rozsądniej dysponuje swoim budżetem marketingowym, który nie trafia w dużej części w próżnię, lecz informacja dociera do jej potencjalnego klienta. </p>
<p><strong>Mamy więc do czynienia z szerokim wachlarzem narzędzi, które pozwalają na interakcję z marką. W jaki sposób można być pewnym, które kanały będą najodpowiedniejsze dla naszej marki?</strong><br />
Podstawą, na której powinniśmy budować komunikację, jest trafne określenie celów, jakie będą stały za naszymi działaniami – dzięki temu zdefiniujemy m.in. najskuteczniejsze kanały dotarcia do wybranego odbiorcy. Na tym etapie trzeba odpowiedzieć sobie na kluczowe pytanie – co chcemy osiągnąć za pomocą tejże komunikacji, jakie problemy rozwiązać, na jakich polach wzmacniać swój wizerunek? Określając te elementy możemy wytyczyć dwie drogi, którymi zaczniemy podążać: drogę realizacji celów komunikacyjnych lub drogę realizacji celów biznesowych. Do celów biznesowych możemy zaliczyć takie działania, jak: promocja rozpoczynającej właśnie działalność firmy lub informowanie o nowych usługach bądź produktach. Cele komunikacyjne z kolei to spektrum działań, których zadaniem jest budowanie głębszej relacji na linii konsument-produkt, docieranie do wyselekcjonowanego odbiorcy, kreowanie świadomości oferty, czy też tworzenie pożądanych skojarzeń z marką. Niezwykle ważnym elementem tworzenia strategii jest określenie precyzyjnych grup docelowych, do których będziemy kierowali nasze działania. Ich tworzenie rozpoczyna się tak naprawdę w momencie określania celów.  Należy pamiętać, że różne grupy to nie tylko różne oczekiwania, ale również odmienny język i zestaw symboli komunikacyjnych, które efektywnie spełnią postawione w strategii cele. Warto więc na ten punkt strategii poświęcić odpowiednio dużo czasu, rozpoznać potrzeby komunikacyjne odbiorców, by późniejsza komunikacja trafiła do odpowiedniego „ucha”. Warto mieć też świadomość, iż nasz target to nie zawsze konkretne grupy ludzi. Grupą docelową mogą stać się również media, liderzy opinii, czy eksperci. Tworząc strategię komunikacyjną dobrze jest podzielić odbiorców na dwa rodzaje adresatów – bezpośrednich i pośrednich. Bezpośredni adresaci komunikacji to target, do którego chcemy dotrzeć – konsumenci. Pośrednie grupy docelowe to natomiast wspomniane media specjalistyczne, dziennikarze branżowi, eksperci, którzy mogą stać się ambasadorami marki, czy blogerzy piszący na tematy związane z obszarem, w którym działamy. Warto na tym etapie zastanowić się, jak zaangażować grupy pośrednie, które mogą mieć olbrzymi lub czasami decydujący wpływ na decyzje zakupowe bądź postrzeganie kreowanej marki. Sformułowane założenia strategiczne stanowić będą platformę służącą do realizacji głównych celów, taktyka to już wybrane narzędzia, które je efektywnie zrealizują. <br />
Przykład? Jeśli naszym celem jest wykreowanie potrzeby zakupu zmywarki do naczyń, strategia w takim wypadku powinna opierać się na uświadomieniu konsumentom, ile czasu każdego dnia tracą na zmywanie brudnych naczyń, a taktyka to np. konkurs, który angażuje odbiorców w wymyślanie sposobów spędzania zaoszczędzonego czasu dzięki posiadanej w domu zmywarce. Kolejny krok to określenie kluczowych obszarów komunikacyjnych, wokół których będzie budowana pozostała komunikacja z odbiorcami. Tzw. keymessages stanowią punkt wyjścia, do którego musi pasować cały obszar dialogu – realizowany za pomocą wszystkich wybranych przez nas kanałów komunikacyjnych. Zadaniem keymessages, czyli kluczowych przekazów, powinno być skłonienie naszych odbiorców do dialogu z marką, określonych działań czy np. zmiany sposobu myślenia w ważnym przez nas obszarze. W tym momencie dochodzi do głosu dobór języka oraz symboli komunikacyjnych, za pomocą których prowadzimy rozmowę z grupą docelową. Jeśli odpowiednio rozpoznaliśmy odbiorcę, powinniśmy też przeanalizować symbole komunikacyjne, które najefektywniej do niego trafią. Ich właściwy dobór może przesądzić o sukcesie bądź sromotnej porażce kampanii. Wraz z symbolami komunikacyjnymi ważne jest też rozpoznanie wartości, jakimi kieruje się grupa docelowa, z których wynika np. nastawienie do wielu spraw. Z tych elementów właśnie zrodzi się też zestaw argumentów, które zrealizują nasz cel komunikacyjny, czyli spowodują zmianę nastawienia, przyjęcie określonej postawy, przyswojenie nowych informacji (edukacja) czy też przyczynią się do wywołania określonego stanu emocjonalnego. Keymesseges stają się w efekcie wskazówkami, służącymi do wyboru narzędzi, realizujących nasze cele. Niech za przykład posłużą przywołane wcześniej zmywarki do naczyń. Celem jest przekonanie odbiorców, że ręczne zmywanie naczyń to czarna dziura pochłaniająca ich wolny czas, co pośrednio ma przełożyć się na zakup tego sprzętu. Komunikatem, który powinien stanowić w związku z tym podstawę wszelkich działań, powinno być więc podkreślanie czasu, który można zaoszczędzić dzięki zrezygnowaniu z ręcznego zmywania naczyń. A ten może być dodatkowo wspierany profitami oszczędności na innych polach, np. znacznego zmniejszenia zużycia wody w domu dzięki inwestycji w zmywarkę. Warto też wiedzieć, iż w przypadku kilku grup docelowych, główne komunikaty powinny być sformułowane w sposób zawierający argumentację trafiającą do każdej z nich. W przypadku zmywarek możemy mieć np. dwie grupy: single oraz matki. Dla tej pierwszej niezwykle ważny okaże się zysk czasu, który mogą przeznaczyć  na przyjemności, realizacje swoich pasji, czy też karierę zawodową. Druga grupa – matki – to odbiorcy, dla których kluczowy przekaz powinien podkreślać oszczędność czasu, która może zostać spożytkowana na zabawę z dzieckiem, naukę z nim czy po prostu cieszenie się każdą chwilą w towarzystwie swojej pociechy. W obu przypadkach klucz komunikacyjny jest wspólny – oszczędność czasu. Sformułowanie przekazu różni się w zależności od grupy, argumentując każdej profity, które są istotne dla poszczególnych odbiorców. <br />
Warto również wiedzieć, że jakkolwiek kontrowersyjnie to brzmi, trzeba mieć świadomość, iż niestety nie ma czegoś takiego jak finalna, niezmienna i całkowicie zamknięta strategia komunikacyjna. Pamiętajmy, że działamy na żywym organizmie. Ludzie są zmienni, poddani wszechogarniającej mieszance najprzeróżniejszych informacji oraz kulturowych symboli komunikacyjnych – to wszystko wpływa na ewolucję sposobu odbioru treści, nawet w obrębie określonej grupy docelowej. Konieczna jest więc ciągła analiza jej potrzeb, badanie jej zachowań oraz elementów, którymi obecnie „żyją” dani odbiorcy. Jest to szczególnie istotne w dobie Internetu, kiedy wszechobecna globalna sieć niemal z dnia na dzień może wpływać lub nawet zmienić wizerunek marki, czy produktu. Zmieniają się też narzędzia, które przykuwają uwagę odbiorców (wspomniane wcześniej Facebook, Snapchat, Instagram, itp.). Na pewno już na etapie planowania działań odkryjemy nowe elementy komunikacyjne, których istnienia wcześniej nie podejrzewaliśmy, a które mogą okazać się niezwykle efektywnymi z punktu widzenia strategii komunikacyjnej. A już podczas realizacji przygotowanej przez nas strategii, nie trzeba bać się zmian, modyfikacji, wprowadzania dodatkowych elementów – oczywiście spójnych z główną linią komunikacyjną. Trzymając rękę na komunikacyjnym pulsie unikniemy spadku zainteresowania naszymi działaniami, cały czas angażując uwagę odbiorców, kreując pozytywną atmosferę wokół dialogu z marką. </p>
<p><strong>Z których zrealizowanych kampanii jest pan najbardziej dumny?</strong><br />
Obecnie na pierwszym miejscu jest kampania „Akademia Smaku” dla marki Bosch, przy której mam przyjemność pracować od 2013 roku. W ciągu tych kilku lat udało nam się wykreować z agencją Insignia kulinarną platformę, która w 2016 roku zagościła również w telewizji. Trzonem komunikacji jest jednak Internet – tutaj czujemy się najlepiej. To w sieci edukujemy Polaków, w jaki sposób odnaleźć kreatywność w kulinarnym świecie. <br />
Miło również wspominam kampanię, którą realizowałem kiedyś dla marki Domestos we współpracy z Unicef. Była to kampania edukacyjna na temat kryzysu sanitarnego w krajach trzeciego świata, którą organizował właśnie Unicef, a wspierał Domestos. Udało nam się wówczas dotrzeć, w ciągu zaledwie kilku tygodni działań, do kilkuset tysięcy polskich rodziców – głównie młodych mam.  </p>
<p><strong>Ma pan na co dzień mnóstwo obowiązków. Gdzie znajduje pan codzienną motywację?</strong><br />
Pierwszą damą mojej motywacji do wszystkiego, co robię w życiu, jest moja żona Beata. W drugiej kolejności &#8211; różnorodność zadań, przed którymi staję każdego dnia i niespodzianki, które czekają na każdą osobę pracującą w branży reklamowej. Motywują mnie nowe wyzwania stawiane przez zmieniający się rynek marketingowy i kreatywność, którą wówczas trzeba z siebie wykrzesać, żeby sprostać tym wyzwaniom. </p>
<p><strong>Jest pan ekspertem w swojej dziedzinie i ma wieloletnie doświadczenie. Jakich porad udzieliłby pan początkującym kolegom i koleżankom z branży, którzy planują otworzyć własną działalność?</strong><br />
Jeżeli lubicie emocje i ryzyko, zakładajcie firmy specjalizujące się w tym, co jest Waszą pasją. Pasja w pracy to też najskuteczniejszy „new business”, dużo łatwiej będzie Wam pozyskać klientów, gdy osoby po drugiej stronie, będą widziały, że kochacie to, co robicie, czyli też to, co będziecie robili dla nich. Jeżeli natomiast preferujecie umiarkowane ryzyko i stonowane emocje, zdobądźcie najpierw doświadczenie, pracujcie w takich firmach, które świadczą usługi, jakie Wy za jakiś czas chcecie realizować samodzielnie. To niezwykle ważne, żeby poznać branżę „od środka”, zrozumieć procesy, jakie nią rządzą i uniknąć popełnienia niepotrzebnych błędów, które inne osoby już kiedyś popełniły i wyciągnęły z nich wnioski. </p>
<p><strong>Co pana zdaniem stanowi klucz do sukcesu?</strong><br />
Przede wszystkim wspomniana pasja do tego, co chcemy robić. Ważnym czynnikiem jest także dobór współpracowników, którzy nie będą bali się obiektywnie nas recenzować i dzięki temu mogą uchronić nas przed niepotrzebnymi potknięciami.  </p>
<p><strong>No właśnie &#8211; na co dzień pracuje pan z wieloma ludźmi. Jaką rolę odgrywa dobry zespół w pracy? I jakim liderem stara się pan być?</strong><br />
Staram się nie zapominać o tym, że każda osoba, z którą pracuję, posiada inne aspiracje, pasje i marzenia, np. w kontekście rozwoju osobistego, czy zawodowego. Nie zawsze jest to wykonalne, ale w miarę możliwości staram się, żeby te wszystkie obszary mogły być realizowane razem z naszą firmą. Dobry, zgrany i lubiący ze sobą pracować zespół to podstawa rozwoju każdej struktury. Bez tego możemy zapomnieć o odnoszeniu sukcesów. Dotychczas miałem to szczęście, że na każdym etapie mojego życia zawodowego pracowałem ze świetnymi osobami, od których mogłem też garściami czerpać wiedzę. Każda osoba w zespole to nowy bagaż niezwykle wartościowych doświadczeń, który może – jeżeli tylko potrafimy to docenić i wykorzystać – być paliwem rakietowym dla rozwoju firmy.</p>
<p>
<strong>Rozmawiała: Agnieszka Słodyczka</strong></p>
<p></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/bez-kategorii/grzegorz-milkowski-motywuja-mnie-nowe-wyzwania/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pierwsze kroki do sukcesu</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/pierwsze-kroki-do-sukcesu/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/pierwsze-kroki-do-sukcesu/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 31 Mar 2016 19:29:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[dzień mężczyzny]]></category>
		<category><![CDATA[książka o biznesie]]></category>
		<category><![CDATA[książka skuteczny biznes]]></category>
		<category><![CDATA[magazyn dzień mężczyzny]]></category>
		<category><![CDATA[porady biznesowe]]></category>
		<category><![CDATA[skuteczny biznes]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Frydel]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=21285</guid>
		<description><![CDATA[Sukces - słowo to z pewnością dobrze brzmi, ale co tak naprawdę oznacza? Wiele osób widzi sukces jako końcowy efekt wieloletniej pracy: prężnie działające spółki, znane ogólnopolskie marki, milionowe zyski i stojących za nimi właścicieli. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>A potem już sami podświadomie potrafimy dopowiedzieć, że idą za tym drogie auta, piękne kobiety czy egzotyczne wczasy. &#8222;Tacy to moją życie&#8221; &#8211; wzdychamy. Nic jednak bardziej mylnego!</p>
<p>Biznesowy sukces to przede wszystkim ciężka praca po kilkanaście godzin na dobę, często kosztem życia prywatnego oraz wszelkich rozrywek. To także ogromna odpowiedzialność, nie tylko za siebie, ale także za pracowników. Wreszcie trudne decyzje strategiczne, gdzie jeden mały błąd potrafi skumulować lawinę problemów, a jedna niepozorna innowacja może przełożyć się na wielokrotnie większy zysk.</p>
<p>Nie ma recepty na osiągnięcie sukcesu. Statystyki są nieubłagane &#8211; mało komu się udaje. Myślenie życzeniowe w starciu z twardymi danymi zawsze przegrywa. Dlatego trzeba być zawsze o krok przed konkurentem, zachować dyscyplinę, logiczne myślenie, emocjonalny spokój i sprawnie zarządzać ludźmi. Gdy podeprzemy to kolosalną wiedzą merytoryczną i unikalnym &#8222;know-how&#8221; to jesteśmy na dobrej drodze do sukcesu. A czasami i tak to nie wystarczy.</p>
<p>Dlatego tym bardziej miło mi jest napisać kilka zdań wstępu do publikacji, która przedstawia sylwetki tych, którym się udało. Książka ta jest zbiorem niezwykle inspirujących historii wyjątkowych Mężczyzn pełnych pasji, kreujących rzeczywistość, a także udowadniających, że niemożliwe nie istnieje! Wreszcie, mężczyzn różniących się charakterem, stylem działania, osobowością, poglądami, a jednakże mających wspólny mianownik Mężczyzny Sukcesu!</p>
<p><strong>Łukasz Frydel, redaktor naczelny magazynu &#8222;Dzień Mężczyzny&#8221;</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/pierwsze-kroki-do-sukcesu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Premiera książki SKUTECZNY BIZNES</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/eventy/premiera-ksiazki-skuteczny-biznes/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/eventy/premiera-ksiazki-skuteczny-biznes/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 24 Mar 2016 14:45:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dagna Starowieyska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Eventy]]></category>
		<category><![CDATA[Aluprof]]></category>
		<category><![CDATA[gra o sukces]]></category>
		<category><![CDATA[Grzegorz Miłkowski Googler]]></category>
		<category><![CDATA[Jacek Bilczyński]]></category>
		<category><![CDATA[książka o biznesie]]></category>
		<category><![CDATA[Master Chef]]></category>
		<category><![CDATA[PAH]]></category>
		<category><![CDATA[premiera książki]]></category>
		<category><![CDATA[przepis na sukces]]></category>
		<category><![CDATA[skuteczny biznes]]></category>
		<category><![CDATA[Wojtex]]></category>
		<category><![CDATA[wywiady z biznesmenami]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=21261</guid>
		<description><![CDATA[23 marca 2016 r. w PURE SKY CLUB w Warszawie odbyła się premiera książki „Skuteczny biznes, czyli… Gra o sukces”. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Książka ta jest jedyną tego typu pozycją na polskim rynku wydawniczym – skupia wywiady z blisko dwudziestoma przedsiębiorcami, którzy osiągnęli sukces w przeróżnych branżach – od biznesu opartego na pozycjonowaniu stron www, przez marketing w coraz bardziej rozwijających się social mediach, branżę restauracyjną, architektoniczną, branże związane z szeroko pojętym zdrowym stylem życia, do ikon mediów i kultury czy osób dbających o społeczne działania PAH czy też zajmujących się rozwojem instytucji kulturalnych.<br />
 <img src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2016/03/scianka.jpg" alt="" width="563" height="480" /><br />
 &#8211; To jedyna publikacja na polskim rynku prasowym, która nie tyle skupia się na zerach na kontach Bohaterów, choć tych im nie brakuje, co na historiach, inspiracjach i działaniach, które doprowadziły ich do miejsca, w którym się obecnie znajdują – podkreśla Aneta Zadroga, wydawca książki, współwłaścicielka Grupy Medialnej LIFESTYLE, pomysłodawczyni hitowego cyklu „SUKCES JEST KOBIETĄ” wydawanego rokrocznie w formie zbioru wywiadów z kobietami sukcesu.</p>
<p>- Kultura masowa w naszych głowach zakorzeniła pewne stereotypy człowieka sukcesu. Jak wygląda, czym jeździ, co robi w wolnym czasie, a nawet jaki zegarek nosi. Podobnie jest z wizją samego sukcesu – to nie tylko komfort finansowy, ale konkretne osiągnięcia, ciągły rozwój i ciężka praca. Te wszystkie wyobrażenia rodzą się w naszych głowach nie przypadkiem i najpewniej każdy Czytelnik znajdzie w tej książce postać, która będzie przynajmniej bliska jego wyobrażeniom o człowieku sukcesu – mówi Michał Karaś, redaktor najpopularniejszego w Europie serwisu specjalistycznego Stadiony.net, dbający o jak najwyższą jakość tekstów w publikacji.</p>
<p>- Książka ta jest zbiorem niezwykle inspirujących historii wyjątkowych Mężczyzn pełnych pasji, kreujących rzeczywistość, a także udowadniających, że niemożliwe nie istnieje! Wreszcie, mężczyzn różniących się charakterem, stylem działania, osobowością, poglądami, a jednakże mających wspólny mianownik Mężczyzny Sukcesu! – dodaje Łukasz Frydel, redaktor naczelny magazynu #Dzień Mężczyzny, redaktor wydawnictwa oraz patron publikacji.</p>
<p><img src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2016/03/OKLADKA-BIZNES.jpg" alt="" width="583" height="827" /></p>
<p>Jacek Bilczyński, jeden z bohaterów książki, a jednocześnie redaktor naczelny FIT Magazynu – najlepszego debiutu prasowego na polskim rynku wydawniczym w 2015 roku, który objął patronatem publikację, podkreśla: &#8211; Czytając rozmowy, zauważycie, że dla każdego z naszych bohaterów definicja tego pożądanego słowa jest inna. I o tę różnorodność właśnie nam chodziło. Z przyjemnością objąłem patronatem tę publikację, wierzę, że jej lektura wielu z Was przyniesie dużo korzyści. Nie prezentujemy idealnych rozwiązań zarezerwowanych, staramy się poszerzyć wiedzę czytelników i wierzymy, że dzięki wytężonej pracy, to nam się uda.</p>
<p><strong>- Ten projekt był mi bliski od momentu pomysłu wydania tej książki – pierwszej tego typu publikacji w Polsce, która nie jest rankingiem, podsumowaniem, listą zestawiającą jedynie zera na firmowych kontach Bohaterów, a która pokazuje rzeczywistą twarz biznesu, ludzi, którzy stoją za dużymi i małymi firmami. Którzy radzą sobie w zmiennym świecie biznesu, którzy mają własne marzenia, rodziny, upór i siłę do przetrwania każdej zawodowej sytuacji – zaznacza Aneta Zadroga, wydawca książki. &#8211; Dziękuję każdemu Bohaterowi tej książki, za czas włożony w ten projekt. Cieszę się, że mogłam dołożyć do tej książki praktyczny rozdział dotykający aspektów biznesu w przeróżnych branżach. Wierzę, że ta publikacja będzie inspiracją, ale też źródłem przydatnej wiedzy dla Czytelniczek i Czytelników, bo wiedza to pierwszy krok do skuteczności! – dodaje.</strong></p>
<p>- Bohaterowie książki są dowodem na to, że chęć osiągnięcia celu pozwala na odniesienie wymarzonego sukcesu. Umożliwia również odkrycie radości z codziennie wykonywanej pracy – mówi Agnieszka Słodyczka, autorka części wywiadów do książki.</p>
<p><strong>Książka będzie dostępna w sprzedaży od połowy kwietnia. W Empikach w całej Polsce będzie można ją kupić z magazynem EksMagazyn, będzie również dostępna w księgarni Bonito oraz w wersji elektronicznej w księgarniach internetowych.</strong></p>
<p>Partnerzy Premiery przygotowali dla uczestników i Gości mnóstwo atrakcyjnych nagród i niespodzianek! Premierę uświetniły swoją obecnością gwiazdy ze świata showbiznesu i kultury.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/eventy/premiera-ksiazki-skuteczny-biznes/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->