<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; Meksyk</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/meksyk/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Fri, 16 Oct 2026 03:35:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Na walizkach: PODAJ DALEJ! Padłaś? Powstań! Popraw koronę i zasuwaj!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-podaj-dalej-padlas-powstan-popraw-korone-i-zasuwaj/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-podaj-dalej-padlas-powstan-popraw-korone-i-zasuwaj/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 01 Jun 2023 08:40:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Makos</dc:creator>
				<category><![CDATA[po świecie]]></category>
		<category><![CDATA[Justyna Szczurek]]></category>
		<category><![CDATA[Meksyk]]></category>
		<category><![CDATA[motywacja]]></category>
		<category><![CDATA[Na walizkach]]></category>
		<category><![CDATA[nurkowanie]]></category>
		<category><![CDATA[podróże]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=27605</guid>
		<description><![CDATA[Może się zdarzyć, że urodziłaś się bez skrzydeł, ale najważniejsze, abyś pomogła im wyrosnąć! Co więcej, pomóż innym, podziel się swoją energią, siłą lub historią! Inspiruj, motywuj, daj z siebie wszystko co najlepsze, bądź dumna z tego kim jesteś! Nigdy nie wiesz, które ziarnko przyniesie owoc. Komu i gdzie twoje słowo czy przykład poprawi nastrój, a może uratuje życie! Więc, podaj dalej…]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Opowiastka o wyprawie w czarną otchłań – czyli o możliwych-niemożliwych wyzwaniach! O sile przyjaźni, kobiecej solidarności! Odrobina szaleństwa i pomysł na siebie. Jak sobie radzić, aby sobie poradzić – na co dzień, od święta, w podróży, w walce z potworami, demonami, słabościami, ale i ze stresem oraz z samą sobą <img src='https://www.eksmagazyn.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><strong>Akt pierwszy: Mózg – walcz lub uciekaj!</strong></p>
<p>Jasne, nie od razu Rzym zbudowano! Wybuch energii, złości, radości… Natychmiastowy skok ciśnienia! Akcja-reakcja! W chwili obecnej nic nie pomoże! Bo nic tak nie denerwuje kobiety jak… WSZYSTKO. Informacja niby już dotarła do mózgu, ale jeszcze nie została przetworzona!</p>
<p>Będziemy nurkować! Nie becz, nie siedź w domu! To co, decydujesz się? Panika. Stres! Kawa, kilka wdechów. Za chwilę zacznie się chłodna analiza. Ale najpierw popanikujmy trochę, nie zaszkodzi.</p>
<p>Zasada jest prosta. Jak zwykle dla nowego wyzwania, pomysłu, zadania… Pierwsza reakcja jest bardzo emocjonalna, wręcz nieprzewidywalna. Mózg w ułamku sekundy musi wybrać strategię radzenia sobie z „niebezpieczeństwem”! Logiczne, prawda?</p>
<p>Przecież ja ledwie potrafię pływać. O nie, głowy pod wodę za Chiny Ludowe nie włożę. Nigdzie nie idę! Telefon, gdzie jest mój telefon? Mam! W sekundę wyrzucam z siebie miliony słów. Potok zdań zalewa konto przyjaciółki. Trzeba to przegadać. Przygotować strategię wojenną!</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div id="attachment_27599" class="wp-caption aligncenter" style="width: 727px"><img class="size-large wp-image-27599 " title="fot. Justyna Szczurek" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/06/4-1024x364.jpg" alt="fot. Justyna Szczurek" width="717" height="255" /><p class="wp-caption-text">fot. Justyna Szczurek</p></div>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><strong>Akt Drugi: Mózg – dwie godziny później…</strong></p>
<p>Stres jest reakcją subiektywną. Nie istnieje jednoznaczny, obiektywny i możliwy do zdefiniowania zespół reakcji ciała i umysłu, który można nazwać stresem. Indywidualna reakcja, zachowanie – co dla jednej osoby będzie stresujące, dla innej pozostanie bez znaczenia.</p>
<p>Stres od dawna jest przedmiotem badań! Co ciekawe, badając reakcje fizjologiczne badacz nie jest w stanie stwierdzić, że osoba znajduje się w stanie stresu. Dlaczego? Bo w obliczu drapieżcy, jakim jest tygrys lub zagrożenia spowodowanego obecnością węża, nasz organizm zachowuje się tak samo, jak w przypadku ekscytacji pojawiającej się przed otwarciem prezentów pod choinką lub uprawianiem seksu <img src='https://www.eksmagazyn.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Bądź tu mądra…</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div id="attachment_27606" class="wp-caption aligncenter" style="width: 401px"><img class="size-full wp-image-27606 " title="fot. Justyna Szczurek" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/06/11.jpg" alt="fot. Justyna Szczurek" width="391" height="586" /><p class="wp-caption-text">fot. Justyna Szczurek</p></div>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Temat nurkowania nie wraca już dzisiaj na wokandę. Kończę pracę i spacerem wracam do domu. Jeszcze tylko zakupy i czeka mnie miła lektura. Kryminał. W sumie to może sprawdzę jeszcze, gdzie to nurkowanie. O której jest wyjazd? A może jednak z nimi pojadę? Co miałam kupić? Przecież do wody nie muszę wchodzić. Tak, tak jeszcze bankomat. Hmm… W sumie to mogłabym jechać. Mogę przecież przypatrywać się z boku. W wolnej chwili na pewno uda się porozmawiać z instruktorem. A może nie, może to nie jest dobry pomysł. Zwariuję!</p>
<p>Podstawowy problem z naszym mózgiem jest taki, że reakcja „walcz lub uciekaj” jest włączana za każdym razem, gdy chcemy zerwać ze starymi, bezpiecznymi metodami. Mózg jest tak skonstruowany, że każde nowe wyzwanie czy też okazja wiąże się z pewną dozą strachu. Nieważne, czy wyzwanie polega na rozpoczęciu nowej pracy czy spotkaniu nowej osoby, dostęp do kory mózgowej, stanowiącej „myślącą” część mózgu, jest blokowany lub ograniczany.</p>
<p>Daj sobie chwilę… Chłodna analiza jeszcze nikomu nie zaszkodziła.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div id="attachment_27598" class="wp-caption aligncenter" style="width: 727px"><img class="size-large wp-image-27598 " title="fot. Justyna Szczurek" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/06/3-1024x301.jpg" alt="fot. Justyna Szczurek" width="717" height="211" /><p class="wp-caption-text">fot. Justyna Szczurek</p></div>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><strong>AKT trzeci: Ciało, cierp skoroś chciało… </strong></p>
<p>Woda, wszędzie woda! Jak dotąd panicznie się jej bałam. Gdyby ktoś mi powiedział, że będę rybą, syreną, foką, delfinem, nimfą… no dobra, trochę mnie fantazja poniosła. Gdyby ktoś mi powiedział, że zanurkuję i to z przyjemnością, z uśmiechem na twarzy, wyśmiałabym ten pomysł od razu! Przecież to nierealne, niewykonalne, nieprawdopodobne… NIEMOŻLIWE!</p>
<p>Jeszcze parę miesięcy temu strach przed włożeniem głowy pod wodę paraliżował mnie kompletnie. Nie, bynajmniej nie chodziło o moje piękne złociste loki, idealnie ułożoną i przylakierowaną grzyweczkę. Strach przed wodą był tak ogromny, iż wydawał się nie do pokonania!</p>
<p>Docieramy w głąb dżungli. Prywatne cenote, do której tylko nasz trener ma dostęp, już na nas czeka. To głębokie na 100 m magiczne jezioro będzie dla mnie miejscem szkolenia i testu.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div id="attachment_27607" class="wp-caption aligncenter" style="width: 650px"><img class="size-full wp-image-27607 " title="fot. Justyna Szczurek" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/06/12.jpg" alt="fot. Justyna Szczurek" width="640" height="427" /><p class="wp-caption-text">fot. Justyna Szczurek</p></div>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Jestem spokojna. Po panicznym strachu, stresie i pierwszej reakcji nie ma śladu. Zdecydowałam się na kurs Freedivingu. Za dwa dni ukończę pierwszy stopień wtajemniczenia. Część teoretyczną mam już za sobą. Piątkowa lekcja przebiegła wyśmienicie. Czuje obecność przyjaciółki obok. Trzyma mnie za rękę. Teraz moja kolej! Wiem, że jestem bezpieczna. Teorię powtórzyłyśmy tysiąc razy, każdy krok…</p>
<p>Jak długotrwały stres niszczy mózg? Naukowcy ze Stockholm Brain University i Stockholm University dokładnie przyjrzeli się mózgom osób, które doznawały długotrwałego, niemijającego stresu. Czy to w pracy czy w życiu prywatnym stres bardzo niekorzystnie odbija się na naszym zdrowiu. Naukowcy już na samym wstępie zauważyli ubytek substancji szarej kory mózgu, która odpowiada za wszystkie procesy myślowe człowieka. Skutkiem stresu jest zmniejszenie liczby neuronów w korze przedczołowej. Ta część odpowiada za kontrolę emocji i metabolizmu wraz z planowaniem i podejmowaniem decyzji. Konsekwencją długotrwałego stresu jest zanik neuronów w tym obszarze mózgu, co obniża zdolności adaptacyjne człowieka w nowych sytuacjach. Szczególnie niekorzystnie na mózg działa również kortyzol, hormon, którego duże ilości wydzielane są w sytuacji stresowej. Wysoki poziom kortyzolu uszkadza komórki neuronów różnych struktur w mózgu, co sprawia, że spada ich liczba połączeń, a same neurony obumierają. Co ciekawe, potwierdzono naukowo, że na długotrwały stres bardziej narażone są samice, co może być podstawą wyjaśnienia, dlaczego na depresję częściej chorują kobiety…</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div id="attachment_27604" class="wp-caption aligncenter" style="width: 727px"><img class="size-large wp-image-27604 " title="fot. Justyna Szczurek" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/06/10-1024x768.jpg" alt="fot. Justyna Szczurek" width="717" height="538" /><p class="wp-caption-text">fot. Justyna Szczurek</p></div>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Może czas wrzucić na luz. Może nie ma sensu tkwić w stresującej sytuacji za długo.</p>
<p>W sumie będąc na Jukatanie, z każdej strony otoczona wodą, miałabym nie spróbować? O głupia i durna bestio. Jak nie ty to kto? Tym razem w ramach „terapii” nowe zadanie, wyzwanie – przemienię szczura lądowego w nurka pierwszej klasy. A przynajmniej spróbuję się nie utopić <img src='https://www.eksmagazyn.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div id="attachment_27608" class="wp-caption aligncenter" style="width: 730px"><img class="size-full wp-image-27608 " title="fot. Justyna Szczurek" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/06/13.jpg" alt="fot. Justyna Szczurek" width="720" height="480" /><p class="wp-caption-text">fot. Justyna Szczurek</p></div>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><strong>Akt czwarty: Kamera, akcja!</strong></p>
<p>Jestem piratem! Prawdziwym piratem! Wszyscy przyglądają się z ukosa mojemu entuzjazmowi. Nadrabiam miną, ukrywam strach. Ze stresu żołądek przykleja się do kręgosłupa!</p>
<p>W końcu nadszedł ten dzień. Dokładnie dwa dni po podjęciu decyzji. Szybka piłka. Staję przed czarną otchłanią i bez zastanowienia skaczę. Zanurzam się w wodzie. Powoli, centymetr po centymetrze, spokojnie schodzę coraz niżej. Trzymam się kurczowo liny. Zimna woda wpływa kojąco na wszystkie zmysły! Wow! Czas stanął w miejscu. Docieram do drugiego znacznika, 10 metrów. Panika. Zmieniam pozycję i czym prędzej płynę w stronę światła. Powietrzaaaaaaaa!!! Kilka sekund później wyskakuję z wody jak oparzona. Beczeć mi się chce. Udało się. Pierwsze zejście. Jestem z siebie bardzo dumna! Instruktor patrzy na mnie z troską. Przyjaciółka z podziwem. To co, jeszcze raz?</p>
<p>Ot, uparciuch wpadł na pomysł pokonania strachu przed wodą. Nadmiar wolnego czasu? Nadmiar energii? Wsparcie przyjaciółki? Pomysł na siebie? Złamane serce? Czy to ważne? Czasem trzeba. Wystarczy tylko zrobić pierwszy krok, bo niemożliwe nie istnieje.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div id="attachment_27609" class="wp-caption aligncenter" style="width: 727px"><img class="size-large wp-image-27609 " title="fot. Justyna Szczurek" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/06/8-1024x768.jpg" alt="fot. Justyna Szczurek" width="717" height="538" /><p class="wp-caption-text">fot. Justyna Szczurek</p></div>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><strong>Happy End: Rozłożyć na łopatki!</strong></p>
<p>Łatwo uzależniamy się od pięknych widoków, dlatego tak cenię sobie moje życie nad morzem. Moje wschody i zachody słońca ładują baterię. Poranki na plaży zdecydowanie należą do moich ulubionych. Teraz do tych krajobrazów mogę dołączyć podwodny świat. Mój mały magiczny świat!</p>
<p>Leżę na wodzie i uśmiecham się do siebie. Czuję respekt, ale i satysfakcję. Lekcja zdana na piątkę! Nie tylko nauczyłam się pływać pod wodą, nie tylko zanurkowałam, ale przede wszystkim opanowałam strach i stres związany z nieznanym. Ponadto odnalazłam wspaniały sposób na relaks.</p>
<p>Na szczęście nawet długotrwały stres można „rozbroić”, sprawiając, że będzie mniej szkodliwy. Wybór aktywności fizycznej czy kontaktu z bliskimi, życzliwymi osobami wpływa pozytywnie na nasze samopoczucie, redukując negatywne skutki stresu! Warto również skupić się na sobie, posłuchać swojego wewnętrznego ja – poprzez rozmyślania, medytacje, trening uważności. Natura i bliskość zwierząt mają równie zbawienne działanie na odzyskanie wewnętrznej równowagi.</p>
<p>Przy okazji warto pamiętać, że powinniśmy rozpieszczać siebie, kiedy tylko się da <img src='https://www.eksmagazyn.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Pewne chwile się nie powtórzą…</p>
<p><strong>Coś ode mnie… </strong></p>
<p>Matka natura, siła przyjaźni i szalony charakter ładują mi nieustannie baterie. Odrobina wiary, ciekawość, głód przygody, samozaparcie i obrany cel stały się osiągalne. Niemożliwe? Nie dla mnie!</p>
<p>Na swojej drodze włóczęgi spotkałam wiele wspaniałych, silnych, mądrych, opiekuńczych kobiet… Każda z nich podała mi rękę w najmniej oczekiwanym momencie! Każdej z nich chciałabym osobiście, z serca podziękować, każdej kolejnej, napotkanej chciałabym przekazać część energii i mocy, którą sama otrzymałam, którą pielęgnuję i pielęgnować będę. Każda z nas jest wyjątkowa, ma moc i siłę do spełniania marzeń!</p>
<p>Uwielbiam tę moc, którą mamy! Którą się dzielimy, wymieniamy! Nie spocznę, nie przestanę zachęcać każdej z was do dalszej działalności <img src='https://www.eksmagazyn.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  PODAJ dalej – słowo, energię, rękę. Każda dla każdej! Każda z nas wie, jak to działa. Każda z nas spotkała choćby jedną szczególną kobietę, która znacząco wpłynęła na nasze życie.</p>
<p>DZIĘKUJĘ! Mamie, siostrom, przyjaciółkom, koleżankom i tym, z którymi nie udało się (jeszcze) nawiązać nici porozumienia. Dziękuję! Każda z Was ma siłę, która pozwala moim skrzydłom się rozrastać.</p>
<p>PS Podaj dalej… <img src='https://www.eksmagazyn.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: center;">***</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong><img class="size-medium wp-image-22769 alignleft" title="Justyna Szczurek" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/01/IMG_0579-300x300.jpg" alt="" width="240" height="240" /><a href="https://tacoswanted.wordpress.com/">Justyna Szczurek</a></strong>– rodowita Krakowianka, projekt manager z wyboru, włóczykij z przypadku. Aktywnie spędza każdą chwilę i jest ciągle w biegu! Nie umie i nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu! Nie wyobraża sobie życia bez kawy, czekolady, dobrej książki, odrobiny magii i uśmiechu! Wiecznie na walizkach, z głową pełna marzeń. Nieustannie fotografuje otaczający ją świat, przelewając na papier wszystko to, czego doświadcza podczas podróży. Instynkt podróżnika ponownie zaprowadził ją na drugi koniec świata. Tym razem do Meksyku, gdzie mieszka i pracuje. Co ją do tego pchnęło – ciekawość, miłość do TACOS i MARIACHI czy może intuicja? Ciągle szuka odpowiedzi. Jaki jest jej przepis na życie? Szczypta szaleństwa, silna intuicja, upór godny największego osła, wielki uśmiech i pozytywne myśli – tylko tyle i aż tyle!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-podaj-dalej-padlas-powstan-popraw-korone-i-zasuwaj/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak garbus został dziełem sztuki</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/design/w-praktyce/jak-garbus-zostal-dzielem-sztuki/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/design/w-praktyce/jak-garbus-zostal-dzielem-sztuki/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 Nov 2020 23:55:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>magda</dc:creator>
				<category><![CDATA[w praktyce]]></category>
		<category><![CDATA[kowalstwo artystyczne]]></category>
		<category><![CDATA[Meksyk]]></category>
		<category><![CDATA[motoryzacja]]></category>
		<category><![CDATA[Rafael Esparza-Prieto]]></category>
		<category><![CDATA[Volkswagen]]></category>
		<category><![CDATA[Volkswagen Beetle]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=28376</guid>
		<description><![CDATA[Garbusa znamy w wielu wcieleniach, a niemal każde jest wyjątkowo urokliwe. Jednak ten wykonany przez kowala z dekoracyjnej stali jest jedyny w swoim rodzaju. Czy raczej... wydaje się jedyny, bo może ich być nawet 20 na świecie!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Poczciwy Beetle nie ma sobie równych jako legenda motoryzacji. Dość powiedzieć, że Volkswagen spuścił ostatnie sztuki z taśmy montażowej w lutym 2019, podczas gdy pierwsze egzemplarze startowały w 1938! Zaprojektowany przez Ferdynanda Porsche pojazd był montowany w 15 krajach, na wszystkich zamieszkałych kontynentach, sprzedając się w liczbie prawie 20 milionów aut.</p>
<p>Od samych liczb można dostać zawrotów głowy. Co zupełnie zrozumiałe, „garbusek” odbił się silnie w kulturze masowej i sztuce. I gdy wydaje się, że znamy już wszystkie jego wcielenia, pojawiają się kolejne. Oto jedno z nich, zlicytowane niedawno w domu aukcyjnym Sotheby&#8217;s za wcale niemałe pieniądze, prawie 80 tys. dolarów.</p>
<div id="attachment_28378" class="wp-caption alignnone" style="width: 710px"><img class="size-large wp-image-28378" title="esparza 1" src="https://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2020/01/esparza-1-1024x480.jpg" alt="" width="700" height="328" /><p class="wp-caption-text"> </p></div>
<p>Czym różni się od standardowego „Garbi”? Podwozie, silnik i wnętrze są takie same, ale zamiast zwartej karoserii ma szkielet z wymalowanej na biało, finezyjnie pozawijanej stali. Jeszcze większe wrażenie robi fakt, że misternie wykonana „skóra” złożona z aż 2,6 tys. pojedynczych zawijasów powstała wyłącznie z użyciem młotka i kowadła! Tak niesamowitą pracę wykonał meksykański kowal Rafael Esparza-Prieto.</p>
<p>Jak często bywa z niezwykłymi dziełami rzemiosła i sztuki, powstanie „kowalskiego garbusa” było nieco przypadkowe. Esporza-Prieto był kowalem z dziada pradziada (dosłownie, to nie przenośnia!), który dla pozyskania dodatkowych środków zatrudnił się w warsztacie samochodowym.</p>
<div id="attachment_28379" class="wp-caption alignnone" style="width: 710px"><img class="size-full wp-image-28379" title="esparza 3" src="https://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2020/01/esparza-3.jpg" alt="" width="700" height="525" /><p class="wp-caption-text"> </p></div>
<div id="attachment_28380" class="wp-caption alignleft" style="width: 360px"><img class="size-full wp-image-28380 " title="esparza 7" src="https://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2020/01/esparza-7.jpg" alt="" width="350" height="263" /><p class="wp-caption-text"> </p></div>
<p>Widząc jego umiejętności właściciel zakładu zlecił mu wykonanie takiego właśnie ażurowego auta. Na przełomie lat 60. i 70. Dlaczego akurat tego auta? Garbus był montowany w Meksyku, był najtańszym i powszechnym autem, którego części były pod ręką.</p>
<p>Dekoracyjny pojazd stał się jeżdżącą reklamą warsztatu i trwałby tak pewnie przez lata jako lokalna ciekawostka, gdyby nie zauważył go przedstawiciel Volkswagena. Rafael Esparza-Prieto otrzymał kontrakt na przygotowanie aż 20 identycznych aut właśnie dla niemieckiej marki. Do tego wpłynęły jeszcze dwa niezależne zamówienia, co w połączeniu z oryginałem daje 23 sztuki.</p>
<p>Egzemplarz sprzedany w domu aukcyjnym to jeden z dwóch indywidualnych zamówień i też ma wyjątkowo ciekawą historię. Pierwszy raz pokazał się oczom przechodniów w 1985 roku jako wizytówka restauracji Casa Linda w Montecito, Kalifornia. Przez długie lata służył jako auto do odwożenia gości, ponieważ – poza przewiewnym nadwoziem – to pełnoprawne auto drogowe.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/design/w-praktyce/jak-garbus-zostal-dzielem-sztuki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Restauracja nie z tej Ziemi</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/ekstra-miejsca/restauracja-nie-z-tej-ziemi/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/ekstra-miejsca/restauracja-nie-z-tej-ziemi/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 03 Jan 2020 15:44:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>magda</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekstra miejsca]]></category>
		<category><![CDATA[Interstellar]]></category>
		<category><![CDATA[Meksyk]]></category>
		<category><![CDATA[Mexico City]]></category>
		<category><![CDATA[restauracja]]></category>
		<category><![CDATA[wsytrój wnętrz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=28358</guid>
		<description><![CDATA[Prawie ćwierć miliona „gwiazd” dekoruje ściany i sufity, podczas gdy zawieszone w bezruchu książki każą kwestionować istnienie grawitacji i czasu. W tych niezwykłych okolicznościach można poczuć się jak poza naszą planetą. Gdzie? W Meksyku!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Meksyk jest znany ze swojej szkoły wzornictwa i wystroju, ale tym razem opisujemy projekt na wskroś zachodni. W galerii handlowej Centro Citibanamex powstała restauracja inspirowana dosłownie filmem „Interstellar” i nosząca taką właśnie nazwę.</p>
<p>Gwiezdny wystrój lokalu jest niezwykły – wszystkie powierzchnie płaskie utrzymane są w głębokiej czerni. Ściany i sufit nie są zresztą zbyt płaskie, istotna ich część została pofalowana, by nadać przestrzeni trójwymiarowy charakter. Następnie tak przygotowane powierzchnie naszpikowano 250 tysiącami diod LED, imitującymi gwiazdy rozsiane w bezkresie nieba.</p>
<div id="attachment_28360" class="wp-caption alignnone" style="width: 710px"><img class="size-full wp-image-28360" title="interstellar1" src="https://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2020/01/interstellar1.jpg" alt="" width="700" height="466" /><p class="wp-caption-text"> </p></div>
<p>Wizja stworzona przez Almazán y Arquitectos Asociados, Concepto Taller de Arquitectura oraz Pin Studio to bardzo sprytny sposób na wywarcie wrażenia na odwiedzających. Goście Interstellar nie zdają sobie nawet sprawy, że weszli do miejsca pozbawionego okien. Architektom udało się więc przekuć dużą wadę 200-metrowego lokalu w zaletę.</p>
<p>Poza czernią i lampkami efekt zaburzonej czasoprzestrzeni wzmagają przezroczyste krzesła i lustrzane stoły, a odwiedzających wita regał, z którego książki „odlatują”, wolne od grawitacji i czasu.</p>
<div id="attachment_28361" class="wp-caption alignnone" style="width: 710px"><img class="size-full wp-image-28361" title="interstellar2" src="https://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2020/01/interstellar2.jpg" alt="" width="700" height="466" /><p class="wp-caption-text"> </p></div>
<div id="attachment_28362" class="wp-caption alignnone" style="width: 710px"><img class="size-full wp-image-28362" title="interstellar3" src="https://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2020/01/interstellar3.jpg" alt="" width="700" height="466" /><p class="wp-caption-text"> </p></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/ekstra-miejsca/restauracja-nie-z-tej-ziemi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Na walizkach: LA MALINCHE – między ziemią a niebem!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-la-malinche-%e2%80%93-miedzy-ziemia-a-niebem/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-la-malinche-%e2%80%93-miedzy-ziemia-a-niebem/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 08 Mar 2019 20:39:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Makos</dc:creator>
				<category><![CDATA[po świecie]]></category>
		<category><![CDATA[Justyna Szczurek]]></category>
		<category><![CDATA[Meksyk]]></category>
		<category><![CDATA[Na walizkach]]></category>
		<category><![CDATA[podróże]]></category>
		<category><![CDATA[podróżniczka]]></category>
		<category><![CDATA[Polka w Meksyku]]></category>
		<category><![CDATA[tacos wanted]]></category>
		<category><![CDATA[wulkany]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=27308</guid>
		<description><![CDATA[Moja wyprawa w chmury – pomysł na stres, pomysł na siebie!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-weight: bold;">Bywają takie dni, kiedy nie chce mi się nic. Bywają takie noce, kiedy chce mi się wyć… Co wtedy? Co robić? Panikować, biec, uciekać… Scenariuszy było już parę. Najlepiej jednak wychodzi mi wtedy planowanie. Planowanie kolejnej wyprawy. Najlepiej wysoko! Najlepiej daleko! Byle znów poczuć wiatr we włosach, dreszczyk adrenaliny.</span></p>
<p><strong>Kawa, czyli pierwszy stopień do piekła</strong></p>
<p>Gonitwą namiętności, emocji, myślowych czy sercowych dramatów – byłam, jestem i będę własnym piekiełkiem. Byłam, jestem i będę diablicą! Piekło, w piekle i po piekle! Ot, cała ja!</p>
<p>Pakuję plecak i ruszam przed siebie! Ten sam patent. Ten sam schemat! Chwila! Wróć! Najpierw kawa. Tak, jestem poważnie uzależniona. Nie wyobrażam sobie dnia bez mojego magicznego eliksiru. Mojej małej miłostki, mojej słabości! Bez niej jestem zgubiona, jak ułan bez rumaka! Jest kawa, jest moc! Ruszam!</p>
<p>W piątkowy wieczór wsiadam do samolotu. Z gorącego wybrzeża Meksyku ruszam w głąb lądu. Będzie zimniej, ale to mi nie przeszkadza. Wręcz zachęca i przyciąga. Wizja wspinaczki przyprawia mnie o zawrót głowy! Cieszę się jak dziecko!</p>
<p>Tuż po dwudziestej ląduję w Mexico City! Pierwsza myśl, KAWA!! Samolot z Cancun wyleciał ze sporym opóźnieniem, ale dziś już nic nie jest w stanie popsuć mi nastroju. No, może tylko brak kawy! Oj, wszyscy święci i znajomi wiedzą, nie podchodź do mnie z rana, jeśli kawy nie wypiłam. Piekło na ziemi z niczego ci uczynię! Nie ma jednak dramatu, bo zmysł łowcy, poszukiwacza skarbów zawsze znajdzie źródełko! I tak z kawą w ręku, z uśmiechem na twarzy wsiadam w taksówkę! Jutro zaczynamy aklimatyzację! Dziś niech się dzieje co chce, ja jestem już w drodze!</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div id="attachment_27309" class="wp-caption aligncenter" style="width: 810px"><img class="size-full wp-image-27309" title="DSC_4952" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/03/DSC_4952.jpg" alt="fot. Justyna Szczurek" width="800" height="534" /><p class="wp-caption-text">fot. Justyna Szczurek</p></div>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><span style="font-weight: bold;">21 metrów do nieba</span></p>
<p>La Malinche to uśpiony od ponad 3 tysięcy lat wulkan, położony w stanie Tlaxcala i Puebla w Meksyku. Lokalna ludność nazywa go również Matlalcueye albo Malintzin. Na jego szczyt wiedzie jedna z najładniejszych tras wspinaczkowych w Meksyku. Trudno się z tym nie zgodzić. Zapierające dech w piersiach widoki nie mają sobie równych, o czym przekonam się osobiście za kilka godzin. Pobudkę wyznaczono na 2:30 czasu lokalnego. Jako jedyna jestem na czas w miejscu zbiórki. 3 lata w Meksyku i jeszcze nie przyzwyczaiłam się do lokalnej punktualności. Och, ty niecierpliwa!</p>
<p>Oficjalna wysokość – 4461 m n.p.m. To cel mojej wyprawy. Inne źródła podają wysokość 4440 m n.p.m., na chwilę tracę orientację. Bądź tu mądra, które źródło ma racje? Nie będziemy rozmieniać się na drobne! Jedno jest pewne – oficjalnie  idę do nieba i kłótnie o 21 metrów mam w nosie! A co więcej, te kwestionowane 21 metrów do nieba to ja nawet podskoczę! Jak ten ułan, z szabelką czy rumakiem. Z tym, że ja będę raczej podskakiwać z moim termosikiem z kawą <img src='https://www.eksmagazyn.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Godzina 4:00 czasu lokalnego. Zaczynamy (szok, tylko 30-minutowe opóźnienie! Istny Meksyk). Szósta co do wysokości góra w Meksyku, dwudziesta trzecia w Ameryce Północnej i 252 na świecie – La Malinche stoi przede mną w pełnej okazałości.</p>
<p>Nazwana przez lokalnych Damą w Niebieskiej Sukience. Góra, o której krążą legendy. Magiczny wulkan, magiczne miejsce. Czy to przypadek, że tutaj jestem? Moja romantyczna dusza chłonie każde słowo przewodnika. Do gustu przypada mi dość ckliwa legenda. Cóż ja na to poradzę, ten typ tak już ma. Typowa baba.</p>
<p>Według legendy, Matlalcueye była młodą dziewczyną zaręczoną z azteckim wojownikiem Cuatlapanga, który wyruszył na wojnę, a ponieważ długo nie wracał, dziewczyna umarła z żalu. Kiedy po powrocie wojownik dowiedział się o śmierci wybranki, zmarł płacząc na jej grobie, by wkrótce zamienić się w mała górę. Według legendy Malinche przemieniła się w wielki wulkan, u którego boku wiernie czuwa ten mniejszy, jej wybranek Cuatlapanga. Czyż nie jest to romantyczne? Czyż nie takich historii słucha się najlepiej? Mówcie co chcecie, ale legend po prostu dobrze się słucha.</p>
<p>Prawdą jest jednak, że Malinche to postać historyczna. Legendy legendami, ale o istnieniu tej dziewczyny świadczy wiele zapisów. Odegrała ona bowiem bardzo ważną rolę w podboju Meksyku przez Hiszpanów.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div id="attachment_27310" class="wp-caption aligncenter" style="width: 810px"><img class="size-full wp-image-27310" title="DSC_4979" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/03/DSC_4979.jpg" alt="fot. Justyna Szczurek" width="800" height="534" /><p class="wp-caption-text">fot. Justyna Szczurek</p></div>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><span style="font-weight: bold;">Ziarenko prawdy – to ja, kobieta!</span></p>
<p>Malinche przez jednych postrzegana jako matka Meksyku, przez innych jako zdrajczyni. Jedno jest pewne, jej niesamowita historia, opanowanie i odwaga oraz niewątpliwa mgiełka tajemniczości fascynują! Jej życie, spowite mitem, jest także opowieścią o legendarnych wydarzeniach potwierdzonych przez artefakty i relacje naocznych świadków.</p>
<p>Z każdym krokiem zastanawiam się, czy nie oceniłam jej zbyt pochopnie. Co ja zrobiłabym na jej miejscu? Czy miałabym odwagę postąpić jak ona?</p>
<p>Kto ma rację? Czy to ważne? Zmieniła bieg wydarzeń, sztuką dyplomacji i negocjacji uniknęła zagłady, która zapewne była nieunikniona! To jej Hernán Cortés przypisuje dużą zasługę w podboju Meksyku. To ona pomogła tłumaczyć język Majów i Azteków hiszpańskim konkwistadorom.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div id="attachment_27311" class="wp-caption aligncenter" style="width: 810px"><img class="size-full wp-image-27311" title="IMG_9194" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/03/IMG_9194.jpg" alt="fot. Justyna Szczurek" width="800" height="600" /><p class="wp-caption-text">fot. Justyna Szczurek</p></div>
<p>Nie jest lekko, temperatura mocno ujemna, przenikliwy wiatr, zupełna ciemność… pozostały mi co najmniej dwie godziny wspinaczki do szczytu. Nie mogę się zatrzymać. Idź… Krok za krokiem, swoim tempem, idź. Nie wiem czy to moja wyobraźnia płata figle, czy to głos dziewczyny szepcze słowa otuchy.</p>
<p>Malinche urodziła się w szlacheckiej rodzinie Azteków. Jednego z plemion żyjącego na pograniczu z królestwem Majów. Po śmierci swojego ojca została sprzedana Majom jako niewolnica. W 1519 roku, po przegranej bitwie z wojskami hiszpańskich najeźdźców, znalazła się w gronie 20 kobiet oddanych na posługę Hernánowi Cortésowi. To znajomość języka Azteków, Majów, a także hiszpańskiego odmieniły jej losy. To ona pomogła Cortesowi podbić imperium Azteków, negocjując, tłumacząc, przestrzegając i doradzając Hiszpanom. To ona, w rok po podbiciu imperium, urodziła Cortesowi syna. To ona została nazwana matką nowego Meksyku, pierwszego dziecka Indianki i białego człowieka, pierwszego Metysa.</p>
<p>Wiadome jest, iż wkrótce po tym poślubia Juan Jaramillo, jednego z najbliższych żołnierzy wielkiego konkwistadora. Uczestniczyła również w militarnej wyprawie Cortesa do Hondurasu, po powrocie z której urodziła kolejne dziecko, tym razem córeczkę.</p>
<p>Jej dalsze losy owiane są nutą tajemnicy… Jak żyła? Jak zakończyła się jej historia? Tego karty historii nie podają precyzyjnie. Zadumana idę przed siebie. Czy to ten śpiący wulkan opowie mi swoją historię? Czy odpowie mi na to i inne pytania, z którymi tutaj przybyłam?</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div id="attachment_27312" class="wp-caption aligncenter" style="width: 459px"><img class="size-full wp-image-27312" title="IMG_9214" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/03/IMG_9214.jpg" alt="fot. Justyna Szczurek" width="449" height="800" /><p class="wp-caption-text">fot. Justyna Szczurek</p></div>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><span style="font-weight: bold;">Niemożliwe nie istnieje</span></p>
<p>O nie! To przechodzi wszelkie granice! Ja nie idę, ja biegnę… Ja frunę! Ten zapał, tęsknota za wspinaczką powodują, że wysuwam się na sam przód grupy, z którą przybyłam. Po trzech godzinach marszu jestem już daleko przed nimi. Wiem, że dotrę tam pierwsza. Pędzę jak opętana. Nie wiem skąd ta siła i upór godny osła, ale to one sprawiają, że się nie zatrzymuję. Czy to zimno, wiatr a może ciekawość?</p>
<p>Godzina 8:12 czasu lokalnego – staję na szczycie i… beczę ze szczęścia! Okrzyk radości niesie się prosto do nieba! Z drugiej strony w chmurach widzę kolejny wulkan, dumnie stojący Pico Orizaba – najwyższy szczyt Meksyku! Ciarki przechodzą mnie po plecach! Ekscytacja rozgrzewa wszystkie przemarznięte partie ciała! Oszalałam! Udało się, dotarłam na kolejny szczyt. Dotykam nieba. Spełniam marzenie! Iść, ciągle iść w stronę słońca! Gęba cieszy się jak nigdy! Moja Malinche, dziękuję!</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div id="attachment_27314" class="wp-caption aligncenter" style="width: 810px"><img class="size-full wp-image-27314" title="IMG_9311" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/03/IMG_9311.jpg" alt="fot. Justyna Szczurek" width="800" height="258" /><p class="wp-caption-text">fot. Justyna Szczurek</p></div>
<p><strong>Opcje…</strong></p>
<p>Góra Cię wzywa albo nie –innej opcji nie ma. To nie ja ją wybrałam, to ona wybrała mnie. 4461 metrów i znów dotknęłam nieba, zapomniałam się na chwilę. Zapomniałam o troskach, problemach, barierach. Naładowałam baterię! Zasiałam kolejne ziarnko. Z głową pełną nowych pomysłów i marzeń zbiegłam z góry. Udowodniłam sobie, że niemożliwe nie istnieje. Los ciągnie mnie przed siebie. To moja trzecia co do wysokości tak wysoka przygoda, trzeci tak wielki wulkan. Przypadek, a może przeznaczenie?</p>
<p>Dlaczego wulkany? Bo mają moc i niesamowitą energię przyciągania! Moje wolnostojące olbrzymy. Z dala od łańcuchów i innych masywów górskich, pięknie prezentują się na tle otaczających ich płaskowyżów! Może to podobieństwo, może ich magia. Jedno jest pewne, coś mnie do nich ciągnie i ciągnąć będzie. Nie zamierzam się opierać!</p>
<p>W międzyczasie, między ziemią a niebem, jeśli nie ma szansy na podróż lub wspinaczkę – uciekam i uciekać będę w książki, pisanie, jogę, crossfit, spotkania z rodziną i znajomymi… W małe przyjemności i rytuały! Chodzi o to, by nie dać się zwariować! Dla każdego coś dobrego! Pasja, hobby, odrobina relaksu, chwila dla siebie, dla bliskich!</p>
<p>Niech moc będzie z TOBĄ!!<br />
 If you can dream it you can do it <img src='https://www.eksmagazyn.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: right;"><strong>Tekst i zdjęcia: Justyna Szczurek</strong></p>
<p style="text-align: center;"><strong>***</strong></p>
<p><strong><img class="size-full wp-image-22769 alignleft" title="Justyna Szczurek" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/01/IMG_0579.jpg" alt="" width="161" height="161" /><a href="https://tacoswanted.wordpress.com/">Justyna Szczurek</a></strong>– rodowita Krakowianka, projekt manager z wyboru, włóczykij z przypadku. Aktywnie spędza każdą chwilę i jest ciągle w biegu! Nie umie i nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu! Nie wyobraża sobie życia bez kawy, czekolady, dobrej książki, odrobiny magii i uśmiechu! Wiecznie na walizkach, z głową pełna marzeń. Nieustannie fotografuje otaczający ją świat, przelewając na papier wszystko to, czego doświadcza podczas podróży. Instynkt podróżnika ponownie zaprowadził ją na drugi koniec świata. Tym razem do Meksyku, gdzie mieszka i pracuje. Co ją do tego pchnęło – ciekawość, miłość do TACOS i MARIACHI czy może intuicja? Ciągle szuka odpowiedzi. Jaki jest jej przepis na życie? Szczypta szaleństwa, silna intuicja, upór godny największego osła, wielki uśmiech i pozytywne myśli – tylko tyle i aż tyle!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-la-malinche-%e2%80%93-miedzy-ziemia-a-niebem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cherán: Miasteczko, które odrzuciło politykę</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/cheran-miasteczko-ktore-odrzucilo-polityke/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/cheran-miasteczko-ktore-odrzucilo-polityke/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 05 Dec 2018 00:06:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michal Karas</dc:creator>
				<category><![CDATA[po świecie]]></category>
		<category><![CDATA[Cheran]]></category>
		<category><![CDATA[Meksyk]]></category>
		<category><![CDATA[miasteczko]]></category>
		<category><![CDATA[podróże po Meksyku]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[powstanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=26766</guid>
		<description><![CDATA[W ciągu kilku lat ze spokojnego miasteczka stali się zakładnikami gangów, zginęło kilkadziesiąt osób. Wszystko zmieniło się jednego dnia, gdy kobiety wyszły na ulicę. Mieszkańcy zabarykadowali miasto, wyrzucili dotychczasowe władze i zaczęli życie od nowa.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Cherán to małe miasteczko na południowym zachodzie Meksyku, ponad 400 kilometrów od stolicy. W dolinie osiedla, pola i sady, a na stromych wzgórzach gęsty last. Mieszka tu ok. 20 tysięcy ludzi, przedstawicieli rdzennego ludu Purépecha.</p>
<p>Od ponad 500 lat żyli w zgodzie z naturą, zwłaszcza w dbałości o lasy otaczające miasto, ponieważ lokalne wierzenia uznają drzewa za niemych, dostojnych sąsiadów i wymagają szacunku dla nich. Tradycyjnie, gdy ktoś ścinał tu drzewo, wcześniej musiał wyjaśnić roślinie, dlaczego potrzebuje materiału, czemu drzewo posłuży, a następnie wyrazić wdzięczność za to, że dzięki ofierze drzewa będzie mógł lepiej żyć.</p>
<h2>Zakłócony spokój</h2>
<p>Ta piękna, niemal poetycka rzeczywistość skończyła się jednak bardzo boleśnie. Ponieważ Purépecha prawie nie wycinali drzew rosnących wokół nich, stan Michoacán okazał się atrakcyjnym łupem dla organizatorów nielegalnej wycinki. W dużych miastach budulec był drogi, tutaj niemal nie podlegał handlowi.</p>
<p>Okazją do wejścia na teren miasta były wybory z 2007 roku. Wybrano wówczas mało popularnego burmistrza, który zdobył ledwie 2 tysiące głosów i nie miał zaufania mieszkańców. Przez miasto zaczęły przejeżdżać wypełnione drewnem ciężarówki. Mieszkańcy zgłaszali nielegalne karczowanie, ale policja – według ich relacji – nie robiła nic.</p>
<h2>Uciszenie krytyki</h2>
<p>Proceder okazał się tak lukratywny, że wkrótce postanowiła się na nim dorobić również zorganizowana przestępczość. Weszli w układ z karczownikami: płacicie nam myto od każdej ciężarówki, a my w zamian za to uciszamy ludzi, którzy będą stawać przeciwko wam. W ciągu zaledwie kilku lat powierzchnia lasów wokół miasta skurczyła się o 70, a według niektórych szacunków nawet 80 procent!</p>
<p>Wielu liderów społeczności podnosiło głos przeciwko procederowi. Niektórych znajdowano zabitych, ale większości do dziś nie odnaleziono. Liczba ofiar sięga 50, głównie mężczyzn. Kobiety były z kolei najczęściej gwałcone, choć i wśród nich są ofiary. Gangi zbierały też haracze od sklepikarzy i przedsiębiorców, trzymając całą społeczność w strachu. Doszło do tego, że mieszkańcy – nie mając oparcia w lokalnych władzach i policji – zwrócili się o pomoc do prezydenta kraju Felipe Calderóna, który zapowiedział wysłanie wojska do walki ze zorganizowaną przestępczością. Ale ani jeden żołnierz do Cherán nie dotarł. Docierały za to kolejne puste ciężarówki, które wyjeżdżały pełne.</p>
<h2>15 kwietnia coś pękło</h2>
<p>Sytuacja była z pozoru nie do wygrania: mężczyźni reprezentujący interesy mieszkańców byli bezlitośnie zabijani, więc chętnych na następców nie było. Kto poprowadzi ludzi na pewną śmierć, gdy wie, że lokalne władze nie zrobią nic, by mu pomóc? Wycinki nie dało się też zatrzymać w lesie – tam drwali ochraniali strażnicy z karabinami.</p>
<p>Do punktu zwrotnego doszło 15 kwietnia 2011. Grupka kobiet w różnym wieku chwyciła za to, co było pod ręką, chcąc zatrzymać którąś z kolejnych ciężarówek. Nie było planu, co dalej. To miał być akt oporu w obliczu beznadziei. Z kijami, młotkami i innymi narzędziami wyszły na ulicę. Tu, w mieście, były u siebie. Udało się. Zatrzymano ciężarówkę i autobus z kolejnymi nielegalnymi karczownikami. W ruch poszły kamienie, mieszkańcy strzelali też fajerwerkami.</p>
<p>By przywołać innych ktoś pobiegł bić w dzwony kościelne. Zaalarmowani mieszkańcy tłumnie stawili się na miejscu i rozpoczęli – jak zostało to nazwane w całym Meksyku – powstanie. Kolejne ciężarówki zatrzymane, kierowcy brani za zakładników. Tłum był już na tyle silny, że przejął też posterunek policji i odebrał funkcjonariuszom broń. Sami policjanci uciekli, większość i tak miała tu tylko posterunek, a nie była z Cherán.</p>
<p>Na wszystkich trzech asfaltowych wjazdach do miasta ustawiono w poprzek ciężarówki, by nikt nie mógł wjechać. Uzbrojone posterunki na rogatkach, a na każdym osiedlu ognisko i czuwające straże, gotowe zaalarmować innych, gdyby tylko ktoś chciał wtargnąć do Cherán. W stanie mobilizacji trwali dniami i nocami. Płonęły samochody, ale nie ma doniesień o ofiarach.</p>
<div class="wp-caption alignnone" style="width: 710px"><img src="http://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2018/10/cheran3.jpg" alt="" width="700" height="387" /><p class="wp-caption-text">Po lewej jedno z najważniejszych i wciąż aktualnych haseł powstania: Żądamy sprawiedliwości, chcemy pokoju.</p></div>
<h2>Powrót do korzeni</h2>
<p>W kolejnych dniach mieszkańcy tłumnie naradzali się, co zrobić, by utrzymać władzę nad miastem i nie pozwolić jej sobie odebrać. Powstało kilka różnych modeli zarządzania, z których wybrano ten najbardziej pierwotny, znany u Purépecha od pokoleń: decyzje w mieście podejmuje starszyzna.</p>
<p>Nie ma jednak mowy o wieku, chodzi o grono mądrych, godnych zaufania reprezentantów. Ogniska, które płonęły na osiedlach w trakcie powstania, dziś stały się okręgami wyborczymi. Członkowie 179 ognisk wybierają spośród siebie osoby, które nominują do starszyzny. W ostatecznym wyborze udział biorą wszyscy mieszkańcy miasta w prosty i bardzo transparentny sposób: ustawiają się w kolejce na dużym placu – każdy do wybranego przez siebie kandydata. Liczenie odbywa się na oczach wszystkich, by uniknąć zarzutów i niejasności.</p>
<p>Ważnym elementem jest silny udział kobiet i ludzi młodych w rządzeniu miastem. Społeczność uznała, że klasyczną politykę należy odrzucić, a dostęp do podejmowania decyzji dać wszystkim odpowiedzialnym mieszkańcom. Odrzucenie polityki jest bardzo dosłowne: żadna partia polityczna nie ma wstępu do Cherán. Jakakolwiek forma agitacji jest zakazana. Plakaty, ulotki i inne treści są konfiskowane przy wjeździe do miasta na trzech istniejących do dziś posterunkach granicznych. Nawet naklejki muszą być usuwane z aut. Miejscowi nie głosują w wyborach powszechnych, ignorują zwierzchnictwo państwa.</p>
<blockquote><p lang="pl-PL">– Co oni mają nam do zaoferowania? Cały czas oglądamy roszady w partiach politycznych, a to wszystko jedno i to samo gówno. Oni chcą władzy i kontroli nad krajem. My nie. My chcemy żyć, borykać się z naszymi problemami, chronić lasy i wodę. Tego chcemy, a nie kawałka ich tortu. To, co mówią politycy, brzmi jak żart. Lopez Obrador (nowy prezydent Meksyku – przyp. red.) powiedział kiedyś, że zarabia „skromne 50 tysięcy peso”. Ja takiej sumy w jednym miejscu nie zobaczę przez całe życie. My pracujemy na roli albo mamy małe sklepy, zarabiamy 50-100 peso dziennie – mówi za pośrednictwem Cheran TV lektor w filmie podsumowującym separację od reszty kraju.</p>
</blockquote>
<h2>Wielka odbudowa</h2>
<p>To, co wydawało się chwilowym zrywem, trwa już 7 lat. Trybunał konstytucyjny Meksyku uznał prawo Cherán do autonomii politycznej właśnie dzięki temu, że przyjęli utrwalony historycznie model rządzenia. Meksyk dopuszcza bowiem prawo plemion do swoich tradycji i samostanowienia.</p>
<p>W Cherán działa straż obywatelska (Ronda Comunitaria), składająca się z mieszkańców. W ciągu 7 lat od powstania nikt już nie zginął. Jedyne przestępstwa to bójki, spory sąsiedzkie i kradzieże. Drugą powołaną służbą jest silnie uzbrojona straż leśna, która chroni wzgórza przed dalszą nielegalną wycinką. W miasteczku powstał wielki program odtworzenia lasów. Do dziś obsadzono już ponad 20 tysięcy hektarów, z których będą korzystać kolejne pokolenia.</p>
<p><img src="http://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2018/10/cheran1.jpg" alt="" width="700" height="387" /></p>
<p>W mediach zachodnich Cherán zwykle przedstawiane jest jako cudowna historia, ale codzienność nie jest wcale różowa. Jak większość małych miasteczek w Meksyku, boryka się z poważnym problemem ubóstwa i autonomia sprawia logistyczne trudności. Finansowo wciąż ważną rolę odgrywa wsparcie stanowe. Jednak mieszkańcy wciąż są zdeterminowani, by nie dać się wchłonąć wielkiej polityce i korporacjom.</p>
<blockquote><p>– To pięknie, że mamy swój model, to takie romantyczne. Ale jeśli nie uda nam się z jego pomocą podnieść jakości życia mieszkańców, to wszystko pójdzie w diabły – niepokoi się Salvador Adame, który musiał porzucić pracę jako wykładowca uniwersytecki, by zostać członkiem rady starszych. Teraz zarabia jedną czwartą swojej dotychczasowej pensji, ale nie wyobrażał sobie odrzucenia nominacji otrzymanej w głosowaniu od sąsiadów.</p>
</blockquote>
<p>Do dziś mieszkańcy nie wymogli na władzach stanowych i centralnych śledztwa w sprawie serii morderstw i zaginięć z okresu przed powstaniem.</p>
<p>Zdjęcia: <a href="http://www.purepecha.mx/">Purepecha.com</a>. Źródła: CheranTV / LA Times / Guardian / Purepecha.com</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/cheran-miasteczko-ktore-odrzucilo-polityke/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Na walizkach: Moje życie to Meksyk! Istny Meksyk…</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-moje-zycie-to-meksyk-istny-meksyk%e2%80%a6/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-moje-zycie-to-meksyk-istny-meksyk%e2%80%a6/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 17 Jun 2018 12:10:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Makos</dc:creator>
				<category><![CDATA[po świecie]]></category>
		<category><![CDATA[blog]]></category>
		<category><![CDATA[Justyna Szczurek]]></category>
		<category><![CDATA[Meksyk]]></category>
		<category><![CDATA[Na walizkach]]></category>
		<category><![CDATA[tacos wanted]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=26248</guid>
		<description><![CDATA[Dosłownie i w przenośni! Na wariackich papierach! W biegu. Od zawsze. Spontanicznie i z przytupem! Tak właśnie, po 10 latach pracy w dużych korporacjach, wylądowałam na Meksykańskiej plaży. Cały dobytek w dwóch walizkach. Pierwsza pełna ciuchów, a ta druga – książek. Z głową pełną obaw, ale i pozytywnych przeczuć, ruszyłam przed siebie. Tym razem w nieznane! No i siedzę na plaży, beczę i zastanawiam się, co ja tutaj do cholery robię! Ale po kolei. Jak do tego doszło?!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Praca marzeń! Czy aby na pewno?</strong></p>
<p>Ucz się dziecko ucz, bo nauka to potęgi klucz. No i siedzę, codziennie po 12 godzin przy biureczku. Paprotka patrzy na mnie z politowaniem. Klimatyzacja doprowadza mnie do szału. A ja siedzę i siedzę, i odliczam dni do urlopu. Chwila! Moment! Przecież dopiero wróciłam z wakacji. W takim razie – byle do weekendu.</p>
<p>Chyba mam uczulenie na korporacje. Myślałam, że zmiana klimatu zmieni też moje podejście do wielkich firm. Mijają dwa lata odkąd przeniosłam się do Meksyku. Szlag by to trafił, dalej mam wątpliwości czy to praca dla mnie. Niby wszystko ładnie, ale coś mi nie pasuje. Niby wiele możliwości, ale czy to aby na pewno moja pasja? Nauczyłam się hiszpańskiego, zdobyłam wielu przyjaciół, zwiedzam ciekawe zakątki, wspinam się na pobliskie pagórki. Kobieto, czego Ci brak?</p>
<p>W końcu miarka się przebrała… Tutaj nie ma chemii! I wygląda na to, że nigdy jej nie było. Mój szef doprowadza mnie do szewskiej pasji. Poziom stresu zaczyna negatywnie wpływać na zdrowie. Gorszy dzień, drobna stłuczka na parkingu i podejmuję decyzję.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div id="attachment_26252" class="wp-caption alignleft" style="width: 326px"><img class="size-full wp-image-26252   " title="fot. Justyna Szczuek" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/06/8.-fot.-Justyna-Szczuek.jpg" alt="fot. Justyna Szczuek" width="316" height="423" /><p class="wp-caption-text">fot. Justyna Szczuek</p></div>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><span style="font-weight: bold;">Jak nie dziś to kiedy? Jak nie ja to kto!</span></p>
<p>Po 10 latach pracy dla dużych korporacji rzucam wszystko w diabły. Pakuję moją paprotkę, walizeczki, wsiadam w samochód i ruszam przed siebie. W stronę słońca!!! A najlepiej – na plażę!</p>
<p>Wiatr we włosach, uśmiechnięta gęba i głowa pełna marzeń. Nie wspominając o kompletnym braku konkretnego planu. Mglista wizja współpracy z małą firmą na wybrzeżu. To wszystko! Pierwszy raz tak spontaniczna decyzja wzbudza moją ekscytację.</p>
<p>Do czasu! 500 km za Monterrey chce mi się wyć! Nie pokonałam nawet 1/8 trasy i pękła mi opona. A jakby tego było mało – na autostradzie! Poddaję się! To znak! Niech mnie zjedzą hieny (o ile tu mieszkają) albo żywcem pożrą sępy!</p>
<p>Nie ruszam się!</p>
<p>Nie wyjdę z auta!</p>
<p>Nie mam sił!</p>
<p>Zaraz, zaraz… Ktoś się zatrzymuje i idzie w moim kierunku! Zamykam drzwi! Nie, tylko nie to! Jeszcze mi tu bandytów brakowało! Meksykański macho! Tylko jakoś tak przyjaźnie uśmiechnięty. I jeszcze ta gromadka dzieci uczepiona jego ręki. A może jednak chcą mi pomóc? Nie mija 30 minut i wszystko jest naprawione!! Hip hip hurrrrra!</p>
<p>Po przebyciu 1 000 km w ciągu jednego dnia docieram do Puebli. Szczerze, NIE POLECAM takiego dystansu w jeden dzień! Droga super – same autostrady, ale z nudów zaczęłam dyskutować sama ze sobą. Gdyby nie drobne pogawędki z innymi ludźmi podczas przerw na stacjach benzynowych, mogłabym oszaleć do reszty. Może jednak podzielę trasę na mniejsze kawałki.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div id="attachment_26254" class="wp-caption aligncenter" style="width: 701px"><img class="size-full wp-image-26254  " title="fot.Justyna Szczurek – wodospad Misol Há" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/06/6.-fot.Justyna-Szczurek.jpg" alt="fot.Justyna Szczurek – wodospad Misol Há" width="691" height="273" /><p class="wp-caption-text">fot.Justyna Szczurek – wodospad Misol Há</p></div>
<p><span style="font-weight: bold;">Nie dam się!</span></p>
<p>Nie wiem, jakim cudem docieram do Oaxaci. Dreszcze i osłabienie doprowadzają mnie na skraj wyczerpania. Parkuje przed hotelem i na autopilocie ląduję w pokoju. Zimny prysznic. Wizyta u lekarza i w aptece to jedyne rozrywki dnia dzisiejszego. Decyduje się zostać w mieście kilka dni dłużej. Muszę odpocząć, nabrać sił i dopiero później ruszyć w drogę. Jakim cudem nabawiłam się grypy, cholera by to wiedziała! Zasypiam!</p>
<p>Trasa wije się pięknymi dolinami. Widok za oknem zapiera dech w piersiach. Wysokie kaktusy, obsypane kwiatami krzewy, zarys gór w oddali to mój dzisiejszy pejzaż. Chciałabym tu jeszcze wrócić. Przez chorobę i zmęczenie nie dane mi było w stu procentach nacieszyć się tym rejonem, a ponieważ postanowiłam w dwa tygodnie dotrzeć na Jukatan, to na dłuższy pobyt w tym regionie nie mogę sobie pozwolić.</p>
<p>Przejeżdżając przez Chiapas zielona dżungla przesłania mi cały świat. Tylko te cholerne progi zwalniające co 10 metrów doprowadzają mnie do szaleństwa. Wszystko super! Wszystko jestem w stanie zrozumieć, ale w tym przypadku nie widzę żadnej logiki. Szczere pole, a ja znowu hamuje. I tak 6 godzin później oraz 200 km dalej przeklinam świat na czym stoi. Może jednak warto było nadłożyć drogi i jechać przez Tabasco? Uparta jak osioł docieram w końcu do celu. Zostanę tu dłużej. Kaskady, wodospady, ruiny w dżungli… To otoczenie pozwala ukoić nawet najbardziej zszargane nerwy.</p>
<p><strong>Ostatnia prosta i kolejny zakręt..</strong></p>
<p>Do celu pozostało mi jakieś 400 km, a ja postanawiam skręcić w polną drogę, by pooglądać sobie kolejne ruiny. Mapa nie może się mylić – są na wyciągnięcie ręki. Szkoda tylko, że nie doczytałam iż lokalną drogą nie pojadę szybciej niż 40km na godzinę. Szkoda też, że wcześniej nie zatankowałam. 2 godziny później docieram w głąb dżungli. Oprócz mojego samochodu na parkingu są jeszcze 4 auta. Płacę wstęp i ruszam na małą wycieczkę. 20 minut później zdrowy rozsądek zaczyna swoją śpiewkę! Zgłupiałaś kobieto. Zaraz jakiś jaguar, pantera, niedźwiedź albo coś równie wielkiego wyskoczy z buszu. Na pierwszą piramidę wspinam się w ekspresowym tempie. Może zostanę na jej szczycie? Wygląda na to że jestem tu bezpieczna. Taki piękny widok, takie piękne chmury burzowe przede mną… Zaraz, zaraz! Do auta mam 30 minut, do głównej drogi minimum 2 godziny. A paliwa? Liczę szybko, ile kilometrów pokonałam od ostatniego tankowania… Cholera!!! Biegnę jak szalona. Zdążę! Uda się! Pierwsze krople dopadają mnie kilka metrów przed autem. Zwiedzanie zaliczone. No i muszę pomyśleć o dodatkowym noclegu. Nie ma szans, abym dotarła do celu za dnia. Szybka weryfikacja mapy. Bakalar, nocleg nad jeziorem – to jest to!</p>
<p>Moja podróż co chwile dostarcza mi radosnych chwil. Jak ten komar, którego od 5 minut ścigam. Drań! Nie opuszczają mnie na krok. Cała się lepię. Pot i te wszystkie preparaty. Zamiast podziwiać piękny zachód nad jeziorem Bakalar, gonię jak głupia za tym potworem! Mam cię krwiożerco! Nareszcie mogę docenić widok z tarasu! Jutro dotrę do celu podróży, ale to dopiero jutro. Dziś liczy się tylko tu i tylko teraz.</p>
<p>Późnym wieczorem docieram do Playa del Carmen. Miasto nie robi na mnie wrażenia. Jak to dobrze, że nie mieszkam w centrum. Pełno tu… No właśnie – turystów. Zgłupiałam. Zamieniłam ciepłą posadę, malownicze góry na hałaśliwy ośrodek wczasowy. Może rano będzie to lepiej wyglądać.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div id="attachment_26249" class="wp-caption aligncenter" style="width: 810px"><img class="size-full wp-image-26249" title="fot. Justyna Szczurek – źródła, wodospad Hierve el Agua" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/06/1.-fot.-Justyna-Szczurek.jpg" alt="fot. Justyna Szczurek – źródła, wodospad Hierve el Agua" width="800" height="308" /><p class="wp-caption-text">fot. Justyna Szczurek – źródła, wodospad Hierve el Agua</p></div>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><span style="font-weight: bold;">Nic tylko się pobeczeć…</span></p>
<p>Okolica nie jest zła – osiedle emerytów, obrzeża miasta, palmy przed domem. Biegnę w stronę słońca, w stronę plaży, siadam i… beczę. ZGŁUPIAŁAM. Co ja tutaj robię. Co ja sobie myślałam. Że życie to taka fajna przygoda. Siedzę i beczę. Im dłużej siedzę tym głośniej beczę. Ile można? Beczę dalej. Weź się w garść. Beczę. Przecież się nie poddasz. Beczę. Przecież nie wrócisz. Beczę!</p>
<p>No dobrze. Skoro już tu jesteś to może spróbujesz? Bilet powrotny masz. Dwie walizeczki są. Tylko sprzedasz auto i wracasz. Ciepłych posadek na pewno kilka się znajdzie. To co, bierzesz się w garść?</p>
<p><strong>2 miesiące później…</strong></p>
<p>Nie chce mi się wierzyć. Przecież, do cholery, nie mogłam się pomylić. No dobra, gdybym posłuchała intuicji, to by mnie tutaj nie było. Wszystko mi mówiło: ta współpraca się nie uda. To nie jest praca dla Ciebie. Ale uparty osioł, rzucił wszystko, wsiadł w auto no i 4000 km później szukał szczęścia w małej firmie. Bajkowa wizja po paru tygodniach zamieniła się w koszmar. Rozum krzyczy – uciekaj! Ale gdzie? Rozglądaj się?! Dobra, ale za czym? Weź się w garść! Kobieto weź się w garść! No przecież musi być jakieś racjonalne wyjaśnienie dlaczego tak mnie tutaj ciągnęło… Plaża, morza szum, ptaków śpiew?</p>
<div id="attachment_26251" class="wp-caption aligncenter" style="width: 839px"><img class="size-full wp-image-26251   " title="fot. Justyna Szczurek" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/06/5.-Justyna-Szczurek.jpg" alt="fot. Justyna Szczurek" width="829" height="407" /><p class="wp-caption-text">fot. Justyna Szczurek</p></div>
<p>Co ja mam teraz zrobić? Zaryzykować po raz drugi? Ta oferta jest za dobra aby była prawdziwa! Czy to dzieje się naprawdę. Czy to możliwe aby jedna z lepszych agencji fotograficznych do mnie właśnie zadzwoniła? Czy to możliwe aby zaoferowano mi współpracę?</p>
<div id="attachment_26255" class="wp-caption alignleft" style="width: 327px"><img class="size-full wp-image-26255  " title="fot. Justyna Szczurek" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/06/3.-fot.-Justyna-Szczurek.jpg" alt="fot. Justyna Szczurek" width="317" height="423" /><p class="wp-caption-text">fot. Justyna Szczurek</p></div>
<p>Dosłownie trzy dni temu moja znajoma wspomniała właścicielce studia fotograficznego o moich pasjach podróżniczych, fotograficznych i pisarskich. Jedna rozmowa i to przeczucie. Wiedziałam, że jestem idealnym kandydatem. Szczypta szaleństwa, odrobina doświadczenia, ale przede wszystkim pozytywne nastawienie. Czyż nie jest to idealna kombinacja? A ponieważ nie miałam nic do stracenia, zaoferowałam to wszystko w zamian za stałą posadę i możliwość nauki pod okiem specjalistów.</p>
<p>Tak. W momencie, gdy chciałam się już poddać moje prośby zostały wysłuchane. Już wiem dlaczego tak uparcie trwałam przy swoim. Skąd ten upór i determinacja. Ten wewnętrzny głos nigdy mnie nie zawiódł. Nie zawsze było łatwo za nim podążać. Wiele razy pakowałam się w tarapaty. Mam też na koncie mnóstwo rozczarowań, a mimo to NIE ŻAŁUJĘ! Gdyby nie to, nie byłoby mnie tu teraz.</p>
<p>A ten głosik, wewnętrzny chochlik dalej szepcze, podpowiada. Tutaj, właśnie tutaj odnajdziesz skarb, którego szukasz. Trochę cierpliwości, trochę wiary, dziewczyno. Dopiero teraz przekonasz się co znaczy siła marzeń.</p>
<p>Pożyjemy, zobaczymy! Ale jest coś, co już teraz wiem na pewno… Nie poddam się. Nie przepuszczę tej okazji. Tylko szaleniec zrezygnowałby w takim momencie ze spełniającego się marzenia. No i siedzę na tej plaży i beczę. Tym razem za łzami kryje się jednak szczęście i poczucie, że jestem we właściwym miejscu i czasie. Nareszcie!</p>
<p style="text-align: right;"> </p>
<p style="text-align: right;"> </p>
<p style="text-align: right;"><span style="font-weight: bold;">Tekst i zdjęcia: Justyna Szczurek</span></p>
<p style="text-align: center;"><strong>***</strong></p>
<p><a href="http://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2017/01/IMG_0579.jpg"><strong> </strong></a></p>
<p><strong><img class="size-full wp-image-22769 alignleft" title="Justyna Szczurek" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/01/IMG_0579.jpg" alt="" width="201" height="201" /> <a href="https://tacoswanted.wordpress.com/">Justyna Szczurek</a></strong>– rodowita Krakowianka, projekt manager z wyboru, włóczykij z przypadku. Aktywnie spędza każdą chwilę i jest ciągle w biegu! Nie umie i nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu! Nie wyobraża sobie życia bez kawy, czekolady, dobrej książki, odrobiny magii i uśmiechu! Wiecznie na walizkach, z głową pełna marzeń. Nieustannie fotografuje otaczający ją świat, przelewając na papier wszystko to, czego doświadcza podczas podróży. Instynkt podróżnika ponownie zaprowadził ją na drugi koniec świata. Tym razem do Meksyku, gdzie mieszka i pracuje. Co ją do tego pchnęło – ciekawość, miłość do TACOS i MARIACHI czy może intuicja? Ciągle szuka odpowiedzi. Jaki jest jej przepis na życie? Szczypta szaleństwa, silna intuicja, upór godny największego osła, wielki uśmiech i pozytywne myśli – tylko tyle i aż tyle!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-moje-zycie-to-meksyk-istny-meksyk%e2%80%a6/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Na walizkach: Jukatan – Być zagadką, być kobietą!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/jukatan-byc-zagadka-byc-kobieta/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/jukatan-byc-zagadka-byc-kobieta/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Apr 2018 01:23:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[po świecie]]></category>
		<category><![CDATA[Cancun]]></category>
		<category><![CDATA[cywilizacja Majów]]></category>
		<category><![CDATA[historia Majów]]></category>
		<category><![CDATA[Jukatan]]></category>
		<category><![CDATA[Justyna Szczurek]]></category>
		<category><![CDATA[Majowie]]></category>
		<category><![CDATA[Meksyk]]></category>
		<category><![CDATA[miasta Majów]]></category>
		<category><![CDATA[Na walizkach]]></category>
		<category><![CDATA[podróże po Meksyku]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=21717</guid>
		<description><![CDATA[Nie poznasz mnie nigdy. Nie dowiesz się o mnie wszystkiego. Będę kusić i uwodzić. Kiedy będziesz już blisko znowu czymś Cię zaskoczę. Taki właśnie jest Jukatan! ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Półwysep pełen tajemnic, piękny i uwodzicielski, jak każda kobieta! Jak każda z nas! Planując podróż nie mogłam zapanować nad zmysłami. Jedno jest pewne &#8211; wrócę tam, ponieważ czuję niedosyt. Wspominam, tęsknie i pragnę więcej&#8230;</p>
<p><strong>Uwiodę Cię swoją tajemnicą..</strong><br />
 Jukatan jest jednym z najpopularniejszych zakątków w Meksyku. Nie tylko Cancun stanowi przedmiot zainteresowania. Większość odwiedzających pragnie choć trochę poznać kulturę wspaniałej cywilizacji Majów. Był to bowiem lud o bogatej kulturze i wiedzy na temat świata. Ruiny budowli, stanowiące pozostałość po ich społeczności, wzbudzają podziw ludzi na całym świecie. Niestety, pomimo wszystkich swoich zalet, Majowie nie przetrwali próby czasu. Jaką spuściznę po sobie pozostawili i co doprowadziło do upadku tej wspaniałej cywilizacji? Na to i wiele innych pytań postanowiłam sobie odpowiedzieć podczas tej podróży.<br />
 Do dziś ślady starożytnej cywilizacji Majów możemy odnaleźć w Gwatemali, Belize, południowo &#8211; wschodniej części Meksyku oraz w zachodnim Hondurasie i Salwadorze. Obszar zasiedlony przez Majów obejmował ponad 324.000 km kw. i był zamieszkiwany przez ludność posługującą się ponad dwudziestoma językami z grupy Majów. Początki tej tajemniczej społeczności sięgają czasów przed naszą erą. Za datę powstania cywilizacji Majów uznaje się lata 400 p.n.e. &#8211; 250 n.e. To właśnie w tym okresie, na terenach Mezoameryki &#8211; dzisiejszy Meksyk, pojawiły się elementy typowe dla tej kultury. Za koniec cywilizacji uznaje się lata 800-900 n.e. <br />
 Tak naprawdę do dziś nieznana jest dokładna przyczyna upadku Majów. Najbardziej prawdopodobna, jedna z wielu hipotez, mówi, że powodem upadku była katastrofa ekologiczna. Nadmierna eksploatacja zasobów naturalnych oraz liczne susze wyludniły wielkie miasta. Nie oznacza to jednak, że wszyscy zginęli. Majowie, którzy przetrwali, ulegli wpływom innych kultur i jak to zwykle bywa, gdy jedna cywilizacja upada, na jej miejsce przychodzi kolejna.<br />
 Jedno jest pewne, cywilizacja majów pozostawiła po sobie wielką spuściznę. Majowie byli wspaniałymi budowniczymi. Na półwyspie odnaleziono liczne pozostałości ich kultury. Również w dziedzinie sztuki nie mieli sobie równych. Liczne ozdoby ze stiuku, malowidła ścienne, rzeźby i płaskorzeźby z kamienia, drewna i kości, polichromowana ceramika oraz wyroby złotnicze potwierdzają ich wielkość. To właśnie Majowie rozwinęli pismo hieroglificzne i dwudziestkowy system liczbowy. Ich wielcy kapłani prowadzili obserwacje astronomiczne i posługiwali się precyzyjnymi systemami rachuby czasu. W konsekwencji &#8211; jednym z największych osiągnięć cywilizacji Majów &#8211; jest kalendarz. Jest on potwierdzeniem ogromnej wiedzy astronomicznej, jaką posiadali. To oni bardzo precyzyjne określili czas, jaki potrzebuje Ziemia by obiec Słońce. Najbardziej zastanawiający jest fakt, iż obliczenia Majów były bardziej precyzyjne, niż te dokonane przez średniowiecznych astronomów. W dalszym ciągu wszystkich zastanawia, jak to możliwe, przecież Majowie nie posiadali teleskopów!<br />
 Pomimo ogromnej wiedzy na temat ich kultury, Świat Majów ciągle kryje wiele tajemnic. Kto jak kto, ale ja na pewno odkryję wszystkie! Jak to? Zagadka wydaje się być nierozwiązywalna? Istnieje wiele teorii na temat upadku tej cywilizacji. Któraś z nich musi być prawdziwa!? Czas podjąć wyzwanie. Już ja zawstydzę wielkie umysłu moimi odkryciami. Najpierw jednak skorzystam z uroków wspaniałego Jukatanu. Być kobietą, być kobietą – podróżować, marzyć, władać..</p>
<p><strong>Tulum, podasz mi słońce na dłoni..</strong><br />
 Nie sądziłam, że się uda. Kto o zdrowych zmysłach wstaje o 6 rano podczas urlopu. Tylko wariat lub romantyk chcący obejrzeć wschód słońca. Pozostawię bez odpowiedzi powyższe pytanie. Jedno jest pewne, po omacku zbieram się w stronę wyjścia. Determinacja i zapał pojawiają się trochę później. Świeże powietrze pobudza mnie do działania. Wstęp na teren ruin kosztuje niewiele. <br />
 Tulum, w dawnych czasach znane jako Zama, oznacza Miejsce Wschodzącego Słońca bądź Świt. Magiczne miasto zbudowane na skraju 12 metrowego klifu, z którego roztacza się spektakularny widok na brzegi morza Karaibskiego. Bez dwóch zdań, jedno z najpiękniej położonych miast Majów. To właśnie w Tulum, majańska elita spędzała czas. Miasto, które w momencie przybycia konkwistadorów wciąż kwitło i zachwycało swą potęgą. <br />
 Zaczyna się świt. Mamy jeszcze kilka minut do wschodu słońca. Zaczynamy biec. Docieramy na skraj klifu. Za nami ruiny głównej świątyni, wokół nas palmy i skalisty brzeg. 7:11 &#8211; zaczyna się spektakl. Słońce wynurza się zza fal. Mam wrażenie, że śnię. Czegoś takiego jeszcze nigdy nie widziałam. Kompletna cisza, wokół żywej duszy, tylko my. Ogarnia mnie uczucie błogiego spokoju. Pozytywna energia wypełnia serce. Miasto Majów skąpane w promieniach porannego słońca wygląda niesamowicie. Po spektakularnym wschodzie słońca, czas zwiedzić ruiny. Nie mogę uwierzyć, iż nikt nie wpadł na pomysł, by przyjść tutaj tak wcześnie. Z późniejszej relacji spotkanych turystów dowiaduję się, że w ciągu dnia ruiny oblegane są przez dzikie tłumy. Niesamowite, ile szczęścia mieliśmy tego poranka.</p>
<p><strong>Dotkniemy nieba?</strong><br />
 Po niesamowitym poranku mój apetyt rośnie. W pierwszej kolejności zaspokajam go soczystym mango. Tropikalne owoce zawsze były moją słabością. Nie umiem sobie ich odmówić. Czas ruszać w dalszą drogę. Po 45 minutach jazdy samochodem docieramy do Coba, jednego z najbardziej tajemniczych miast Majów. Pradawne miasto, pośrodku bujnej dżungli, wciąż skrywa wiele tajemnic. To właśnie tu znajduje się najwyższa budowla Majów, 42-metrowa piramida Nohoch Mul. O dziwo dociera tutaj o wiele mniej turystów niż do odrestaurowanej Chichen Itza czy położonego nad turkusowym morzem Tulumu.<br />
 Według współczesnych badaczy, Coba w czasach świetności Majów była największym ich miastem. Powstała wcześniej niż Chichen Itza, a najlepszy jej okres przypadał na lata 600 n.e. do 900 n.e. Zajmowała wtedy powierzchnię 50 km kw., na której żyło około 40 tysięcy osób. Największą zagadką dla archeologów jest podobieństwo Coby do odległego o kilkaset kilometrów Tikalu znajdującego się w Gwatemali, a nie do położonych na Jukatanie innych miast Majów. <br />
 WODA! Pamiętaj o wodzie&#8230; Moja nowa mantra nie pozwala mi o sobie zapomnieć. Chcąc zobaczyć większość z dostępnych budowli czeka nas kilkukilometrowy spacer po dżungli. Istnieje możliwość wypożyczenia roweru, ale ja zdecydowanie wolę spacer. Kupuję więc kilka butelek i ruszamy przed siebie! Nie mogę uwierzyć, w samym środku dżungli, odnajdujemy pozostałości starożytnej cywilizacji. Coba &#8211; typowe miasto – ośrodek ceremonialny, polityczny i targowy dla otaczających go rolniczych osad.<br />
 Po kilku minutach trafiamy do pierwszego kompleksu zwanego Templo de las Iglesias &#8211; Świątynia Kościołów. Okazała piramida – świątynia ze stromymi schodami, labirynty komnat, boisko do gry w pelotę. To właśnie tu skupiało się życie religijne Majów.<br />
 Wszędzie pełno pozostałości po pradawnej cywilizacji. W dżungli roi się od kamiennych szlaków. Zbaczamy z tego najbardziej obleganego, by dotrzeć w zaciszne miejsce. Stele i ołtarze zdobiono rzeźbieniami przedstawiającymi daty, opowieści oraz kunsztownie wykonane figury ludzi i bogów. Mała świątynia ukryta w gęstwinach przyciąga jak magnes. Nie mogę oderwać oczu od jej schodów. Ponieważ wokół panuje cisza, szum drzew i słońce spektakularnie pobudzają zmysły. Oczyma wyobraźni cofam się o kilkaset lat do czasów, kiedy to miejsce tętniło życiem. Co mogło być przyczyną tak nagłej i tajemniczej zagłady? Niestety drzewa, kamienie i wszystko wokół milczą jak zaklęte. Tajemnica pozostanie tu na zawsze.<br />
 Cieszę się, że mamy dużo czasu na spacer. Pośpiech i tempo innych turystów zupełnie nas nie dotyczy. Powoli docieramy tam, gdzie pędzi cały tłum. Moim oczom ukazuje się niesamowity widok. Sięgająca nieba, najwyższa na Jukatanie Nohoch Mul &#8211; Wielka Piramida Majów. 42 metry, 120 stopni kusi wszystkich! Ponieważ wspinaczka jest dozwolona, zaczynamy wyścigi. O, jak dobrze, że kondycja dopisuje. Nagrodą za pokonanie stromych stopni jest przepiękny widok, jaki roztacza się ze szczytu Nohach Mul. Gdzie wzrokiem nie sięgnąć – dżungla. Nieliczne wierzchołki innych, znacznie mniejszych świątyń idealnie urozmaicają ten widok. Zostaję tutaj! Wiatr i słońce, spokój i cisza&#8230; Nie potrzeba mi więcej.</p>
<p><strong>Zapomnisz o wszystkim, liczyć się będę tylko ja…</strong><br />
 Z nieba leje się żar. Mam ochotę natychmiast wskoczyć do wody. No cóż, mówisz i masz. W drodze powrotnej zatrzymujemy się przy Grand Cenote. Idealnym miejscu na ochłodę.<br />
 Na półwyspie źródeł słodkiej wody należy szukać w podziemnych jaskiniach wypełnionych krystalicznie przejrzystą wodą. Cenotes to naturalne studnie, wyżłobione w wapiennych skałach, połączone z systemem wód podziemnych. <br />
 Ze względu na ograniczone opady i brak rzek, cenotes były dla Majów podstawowym źródłem wody przez cały rok. Duże miasta, takie jak Chichén Itzá budowano więc wokół tych naturalnych studni. Niektóre z nich pełniły również ważną rolę rytualną, związaną z kultem boga deszczu i wody Chaaka. Wierzono, że studnie te prowadzą w zaświaty. Dokonywano również ofiar z ludzi.<br />
 Na Jukatanie odkryto ponad 6.000 cenotes! Którą wybrać. Trudna decyzja. Każda kusi swoim pięknem, ochłodą i gwarancją niezapomnianych wrażeń. Do większości z nich łatwo dotrzeć, od ilości znaków boli głowa. <br />
 Łączy je wspólna nazwa, ale w rzeczywistości każda cenote różni się od siebie. Niektóre wyglądają jak naturalne baseny z lustrem wody znajdującym się na poziomie gruntu. Inne to głębokie studnie z wodą ukrytą kilkadziesiąt metrów poniżej. Znaczna cześć jest całkowicie otwarta i skąpana w słońcu. Większość, choć nie wszystkie, jest fragmentem rozległego systemu jaskiń, kryjącego się pod powierzchnią Jukatanu. Wybieramy tą największą.<br />
 Zejście do cenote jest bardzo efektowne. Drewniany podest i drabina ukryta wśród zarośli rozbudzają moją wyobraźnię. Zakładam maskę do nurkowania, kilka głębszych wdechów i wskakuję do wody. Z każdej strony otaczają mnie piękne formacje skalne. Stalaktyty, stalagmity, kryształy. Czasami w skałach znaleźć można skamieniałości. <br />
 Jak zaczarowana płynę za małym żółwiem. Oddalam się coraz bardziej od wejścia do jaskini. Bez profesjonalnego sprzętu dalej nie popłynę. Jeszcze przez chwilę wodzę wzrokiem za małym stworzeniem, który zwinnie odpływa w nieznanym mi kierunku. Moją uwagę przyciąga ławica kolorowych rybek. Czas się zatrzymał, tak zrelaksowana nie byłam już dawno. Dzisiejszej nocy będę spała wyśmienicie. <br />
 Na zakończenie pełnego wrażeń dnia decydujemy się na kolację w lokalnej restauracji. Zapowiada się wspaniała uczta. Duży wybór świeżych owoców morza, wesoła obsługa i najlepsza margarita, tylko potwierdzają moje przeczucia.</p>
<p><strong>Będziesz tańczyć, jak Ci zagram..</strong><br />
 Docieramy do centrum Cancun późnym popołudniem. Mam wrażenie, że jestem w Las Vegas. Wszystkie hotele, atrakcje turystyczne krzyczą do mnie, zapraszają. Przepych, ogrom budowli. Wszystko po to, by zaspokoić każdą zachciankę. Po zameldowaniu się w hotelu, odświeżeniu, postanawiamy zjeść kolację. Odwieczny problem każdego turysty, gdzie pójść, co wybrać, aby była to najlepsza oferta. Pomocny jak zawsze okazuje się internet. Bazując na opiniach poprzedników, kierujemy się do lokalnego baru. Moja margarita podana jest w największym, jaki kiedykolwiek dane było mi widzieć, kieliszku. Smakuje wybornie. Mój apetyt się wyostrza. Zamawiamy tacos oraz pyszną sałatkę z krewetkami i marynowaną rybą. Jestem w kulinarnym niebie. Noc zapowiada się wyśmienicie. To nic, że pełno tu turystów. Jest głośno! Lokalne knajpy wzajemnie próbują się zagłuszyć. Radosny nastrój udziela się wszystkim. Dzisiaj nawet lokalni sprzedawcy pamiątek nie przeszkadzają mi tak bardzo. Wszystko w koło ma swój urok. Kolację kończę z błogim uczuciem pełnej satysfakcji. <br />
 Spacer! Rozglądnijmy się trochę! Znajdźmy miejsce by potańczyć, poszaleć… Jak w Vegas. Kolorowe neony, barwne stroje. Wszystko przyciąga i kusi. Wchodzimy do niepozornie wyglądającego baru. Niepozorny z zewnątrz okazuje się jedną z najlepszych imprez, w jakich dane było mi uczestniczyć. Tequila, salsa, tłum wesołych i uśmiechniętych ludzi. Dajemy się porwać muzyce…</p>
<p><strong>A wszystko to, by stracić dla Ciebie głowę&#8230;</strong><br />
 Budzę się w raju. Do szczęścia niczego mi nie brakuje. Decyduję się na spacer. Nim dotrę nad wodę, postanawiam zwiedzić archeologiczne ruiny. Miejsce nie robi na mnie większego wrażenia po wizycie w Coba. Nie spodziewam się zastać tu niczego niezwykłego, niemniej jednak ciekawość bierze górę. Szybki spacer po parku, wśród niewielkich ruin nie zajmie mi dłużej niż 20 minut. Jest wcześnie, a słońce już daje się we znaki. Chwila moment, czy ja dobrze widzę? Wielka iguana wygrzewa się na murach dawnej świątyni. Może jednak będzie to ciekawe doświadczenie. Nigdy wcześniej nie stałam oko w oko z taką wielką jaszczurką. Jak się okazuje, jest ich pełno. Gdzie nie spojrzeć, nieruchome iguany. Jestem w szoku. Robię kolejne zdjęcia. Nie spodziewałam się takiej atrakcji. Bardzo się cieszę, iż zdecydowałam się tu przyjść. <br />
 Najwyższy czas na biały piasek i turkusową wodę. Plaża ciągnie się w nieskończoność. Jest dostępna dla wszystkich. Kurorty konkurują między sobą ilością dostępnych atrakcji, kolorem parasoli, muzyką i wszystkim, co może kusić wczasowiczów. <br />
 Kolor wody hipnotyzuje. Idę jak zaczarowana w jej kierunku. Widok zapiera dech w piersiach. Nie jestem w stanie odwrócić wzroku. Siadam na cudownie białym, pudrowym piasku. Zapominam o całym świecie. Słońce i szum fal przenoszą mnie w inny wymiar… Zagadka, chwila jakąś zagadkę miałam rozwiązać… Majowie, upadek cywilizacji&#8230; Myśli uciekają. Tracę głowę, poczucie czasu, rzeczywistości. Witaj w raju moja droga!</p>
<p style="text-align: right;"><strong>Tekst: Justyna Szczurek<br />
 Fot. Michael Sobeck</strong></p>
<p style="text-align: center;"><strong>***</strong></p>
<p><strong><img class="alignleft size-full wp-image-22769" title="IMG_0579" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/01/IMG_0579.jpg" alt="" width="150" height="150" />Justyna Szczurek </strong>- rodowita Krakowianka, włóczykij, który jest ciągle w biegu i planuje kolejne wyprawy.  Nie wyobraża sobie życia bez walizki, dobrej książki, aparatu, pisania i jedzenia. Nieustannie fotografuje otaczający ją świat i  przelewa na papier wszystko to, czego doświadcza podczas podróży. Instynkt podróżnika ponownie zaprowadził ją na inny koniec globu, tym razem do Meksyku, gdzie mieszka i pracuje. Co ją do tego pchnęło &#8211; ciekawość, miłość do TACOS i Mariachi czy może praca? Ciągle szuka odpowiedzi.  Jaki jest jej przepis na życie? Szczypta szaleństwa, intuicja, upór godny największego osła, wielki uśmiech i pozytywne myśli &#8211; tylko tyle i aż tyle.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/jukatan-byc-zagadka-byc-kobieta/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Na walizkach: Ciekawość to pierwszy stopień do… nieba!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-ciekawosc-to-pierwszy-stopien-do%e2%80%a6-nieba/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-ciekawosc-to-pierwszy-stopien-do%e2%80%a6-nieba/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 27 Mar 2017 05:25:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Makos</dc:creator>
				<category><![CDATA[po świecie]]></category>
		<category><![CDATA[góry]]></category>
		<category><![CDATA[Justyna Szczurek]]></category>
		<category><![CDATA[Meksyk]]></category>
		<category><![CDATA[Monterrey]]></category>
		<category><![CDATA[Na walizkach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=23161</guid>
		<description><![CDATA[„Cudze chwalicie, swego nie znacie,
Sami nie wiecie, co posiadacie” – Stanisław Jachowicz

Nie potrzeba dalekich wypraw i egzotycznych kierunków, by naładować baterie. Od dawna jestem wielkim fanem weekendowych wypadów. Myśle, że każdy zakątek, w którym obecnie mieszkamy ma do zaoferowania wiele atrakcji. Szczypta ciekawości, odrobina czasu i organizacji. Ot, cała magia, a przy okazji dobry plan na weekend!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>No to w drogę!</strong></p>
<p>Aktywnie z uśmiechem na twarzy ruszam w kolejną małą, wielką podróż. Gdybym była w Krakowie, pewnie wybrałabym się na kilkugodzinny spacer. Kraków to w końcu moje miasto rodzinne oraz stara miłość. Jedna i jedyna mieścina, która wzbudza tyle sentymentu. Niby znamy się na wylot, niby ta sama trasa spacerowa rozpoczynająca się nad Wisłą, a jednak zawsze pełna wrażeń!</p>
<p>Niestety, rzeczywistość jest odrobine inna. Monterrey w Meksyku, miasto gdzie obecnie mieszkam, dalekie jest od tego, do czego przywykłam. To miasto przyjazne… wielkim fabrykom, korporacjom i przemysłowi. Pełne ruchliwych ulic i wieżowców. O spacerze czy wycieczce rowerowej przez miasto nie ma mowy. Istna dżungla, mało przyjazna człowiekowi. Ma jednak coś, czym nadrabia w moich oczach. Otaczające góry wzbudzają podziw i ciekawość. Wydają się być na wyciągnięcie dłoni. Sprawdziłam i polubiłam. Wsiadam w auto i po 10 minutach jestem u bram parku ekologicznego Chipinque.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-23164" title="m3" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/03/m3.jpg" alt="" width="671" height="503" /></p>
<p><span style="font-weight: bold;">Opcja dla aktywnych…</span></p>
<p>No tak, autem można dotrzeć i prawie na sam szczyt! Czegóż to ludzie nie wymyślą! Na szczęście jest i parking u podnóża góry. Istnieje zatem szansa na to, aby delektować się ukrytą leśną drogą. Wybieram opcję dla aktywnych. Parkuję, otwieram drzwi samochodu i zastygam w bezruchu. Mały ptaszek postanowił przeglądnąć się w lusterku. Moja obecność zupełnie go nie krępuje. Jak zaczarowana oglądam spektakl. Jedno zdjęcie i ruszam przed siebie.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-23166" title="m5" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/03/m5.jpg" alt="" width="672" height="503" /></p>
<p>Już po paru minutach droga zaczyna ostro piąć się w górę. Pogoda nie zachęca do żadnej aktywności. Nie wiem czy to mgła czy smog. Jedno jest pewne, widoczność jest mocno ograniczona. Tyle razy pokonywałam tę trasę w słońcu, jestem więc pewna, że i dziś sobie poradzę. O dziwo, nie jestem jedyną osobą na szlaku. Wielu zdecydowało się na wędrówkę pomimo kiepskiej pogody. To miło spotkać inne uśmiechnięte twarze.</p>
<p>Nie wiem czy to magiczna atmosfera miejsca, czy też chwilowy przypływ energii stoi za tym nietypowym wyborem, ale coś musi być na rzeczy. Docierając do rozwidlenia szlaków, wybieram nieznaną mi dotąd drogę. Niby ten sam szczyt, ale trasa wiedzie przez przełęcz. Dlaczego nie?</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-23163" title="m2" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/03/m2.jpg" alt="" width="691" height="299" /></p>
<p>Po 20 minutach zaczynam żałować decyzji. Moje serce bije jak szalone. Co mną kierowało? Czy ja zwariowałam? Wszędzie mgła. Ledwie widzę czubek swoich butów. Szlak schodzi coraz bardziej w dół. Ani żywego ducha. Tylko ja i… nie, nie, nie. Przestań myśleć, kto albo co może czaić się w tym lesie. Spokojnie! Wszystko jest dobrze, znaki pojawiają się co kilkadziesiąt metrów. Idziesz w dobrym kierunku. Ufff… kilka roześmianych dziewczyn napotyka mnie po drodze. Kolejny zakręt i zaczynamy ostre podejście. Mgła się przerzedza. Trasa pnie się w górę. Po godzinie docieram do znanego mi miejsca. To tu łączą się wszystkie szlaki przed szczytem EL Pinal. Tylko wyjątkowo dziś nie ma tu nikogo. Jeden rowerzysta chwilę wcześniej zniknął z pola widzenia. Jeszcze tylko 400 drewnianych stopni i będę u celu. Kto by pomyślał, że taki skrót może być tak męczący.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-23165" title="m4" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/03/m4.jpg" alt="" width="671" height="671" /></p>
<p><span style="font-weight: bold;">1507 metrów ponad ziemią…</span></p>
<p>Ledwie łapię oddech, ale sprawnie pokonuję ostatni stopień. Na szczycie góry znajduje się stacja meteorologiczna. Tam też siadam i nie mogę uwierzyć… Szczyt skąpany jest w słońcu. Widok zapiera dech w piersiach. Całe miasto przykryte jest gęstymi chmurami. Tylko nieliczne szczyty wychylają się ponad białą powłokę. Chwila relaksu, odpoczynku! Jak pysznie smakuje wcześniej przygotowana kawa! Opróżniam termos delektując się jej smakiem. Cisza i spokój. Ani jednego turysty… Błoga chwilo trwaj!</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-23162" title="m1" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/03/m1.jpg" alt="" width="691" height="170" /></p>
<p>El Pinal jest jedynym szczytem w parku ekologicznym Chipinque, na którego zdobycie nie potrzeba oficjalnego pozwolenia. Trasa jest bardzo łatwa i dostępna dla każdego. Widok i wrażenia warte są kilku godzin spaceru. Apetyt na wyższe partie otaczających masywów – zaostrzony!</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-23167" title="m6" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/03/m6.jpg" alt="" width="691" height="228" /></p>
<p>Czas wracać na ziemię. Byle do kolejnego weekendu! Byle do kolejnej małej-wielkiej wyprawy!</p>
<p style="text-align: right;"><strong>Tekst i zdjęcia: Justyna Szczurek</strong></p>
<p style="text-align: center;">***</p>
<p><strong><img class="size-full wp-image-22769 alignleft" title="Justyna Szczurek" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/01/IMG_0579.jpg" alt="" width="161" height="161" />Justyna Szczurek –<span style="font-weight: normal;"> rodowita Krakowianka, włóczykij, który jest ciągle w biegu i planuje kolejne wyprawy.  Nie wyobraża sobie życia bez walizki, dobrej książki, aparatu, pisania i jedzenia. Nieustannie fotografuje otaczający ją świat i  przelewa na papier wszystko to, czego doświadcza podczas podróży. Instynkt podróżnika ponownie zaprowadził ją na inny koniec globu, tym razem do Meksyku, gdzie mieszka i pracuje. Co ją do tego pchnęło – ciekawość, miłość do TACOS i Mariachi czy może praca? Ciągle szuka odpowiedzi.  Jaki jest jej przepis na życie? Szczypta szaleństwa, intuicja, upór godny największego osła, wielki uśmiech i pozytywne myśli – tylko tyle i aż</span> <span style="font-weight: normal;">tyle.</span></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-ciekawosc-to-pierwszy-stopien-do%e2%80%a6-nieba/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Na walizkach: Viva la vida. Frida Kahlo!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-viva-la-vida-frida-kahlo/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-viva-la-vida-frida-kahlo/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 13 Mar 2017 07:13:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Makos</dc:creator>
				<category><![CDATA[po świecie]]></category>
		<category><![CDATA[Frida Kahlo]]></category>
		<category><![CDATA[Justyna Szczurek]]></category>
		<category><![CDATA[Meksyk]]></category>
		<category><![CDATA[Mexico City]]></category>
		<category><![CDATA[Na walizkach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=23054</guid>
		<description><![CDATA[„Kobieto! puchu marny! ty wietrzna istoto!
Postaci twojej zazdroszczą anieli,
A duszę gorszą masz, gorszą niżeli!” – Adam Mickiewicz
Kobiety - z jednej strony piękne i czarujące, a z drugiej waleczne i nieustępliwe. Buntowniczki, marzycielki, domatorki… Jedno jest pewne, każda kobieta jest wyjątkowa i każda skrywa wiele tajemnic – również Frida Kahlo.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Mieszkając w Meksyku moją uwagę przyciągnęła Frida Kahlo. Wszędzie napotykana podobizna wzbudziła chęć poznania biografii słynnej malarki. Im więcej o niej czytam, tym bardziej rośnie moja ciekawość. Opinie na jej temat są podzielone. Kim w końcu była? Rewolucjonistką czy może kobietą delikatną i potulną? Pozytywne i negatywne opinie mieszają się z faktami. Frida Kahlo wzbudza wiele emocji. Jej sztuka podziwiana jest na całym świecie. Charakterystyczna podobizna przyciąga z kolei uwagę każdego.</p>
<p>Jaka była, co nią kierowało? Jak żyła, o czym marzyła? Dlaczego malowała głównie autoportrety? Tak bardzo chciałabym poznać jej wersję wydarzeń. Zrozumieć choć trochę sposób postrzegania rzeczywistości. Na to i wiele innych pytań postanowiłam znaleźć odpowiedź podczas wizyty w Mexico City, jej rodzinnym mieście.</p>
<p><strong>Frida</strong></p>
<p style="text-align: center;"><strong>„Wszyscy myślą, że jestem surrealistką, ale ja nią nie jestem. Nigdy nie malowałam snów, ani sennych koszmarów. Malowałam moją własną rzeczywistość.”</strong></p>
<p>Uliczkami dzielnicy Coyoacán mogłabym wędrować godzinami. To jedna z moich ulubionych części wielkiej metropolii. Dziś jednak bardzo się spieszę na spotkanie z niezwykłą osobowością. Jedną z największych i najpopularniejszych meksykańskich malarek. Pędzę w kierunku Casa Azul, muzeum poświęconego tej znanej artystce. Tu narodziła się i umarła legendarna Frida. Jestem bardzo szczęśliwa, w końcu zweryfikuję wyobrażenia z rzeczywistością.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="size-full wp-image-23056  aligncenter" title="IMG_0637" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/03/IMG_0637.jpg" alt="" width="629" height="839" /></p>
<p>Kolejka do wejścia studzi mój zapał. Muzeum przeżywa oblężenie, jakiego w życiu nie widziałam. Ale nie ma odwrotu, dzielnie czekam na swoją kolej. Nie zawrócę przecież w połowie drogi!</p>
<p>Czas płynie w zawrotnym tempie! Dwie godziny oczekiwania na wstęp rekompensuje mi rozmowa z przypadkowo napotkanymi osobami. Łączy nas wspólny temat… upał. Jest 10 rano, a ja rozpływam się w meksykańskim słońcu. W końcu docieram do kasy. Z upragnionym biletem w ręku wchodzę do środka i od razu moją uwagę przyciąga fantastyczny ogród. Cudowne miejsce schowane za wysokimi murami. Piękna oaza w środku miejskiej dżungli. Delikatny powiew wiatru zabiera mnie do początków stulecia. Oczami wyobraźni próbuję prześledzić historię Fridy…</p>
<p><strong>Jej historia</strong></p>
<p>Casa Azul, Niebieski Dom w Coyoacán w Mexico City to miejsce, w którym 6 lipca 1907 roku przyszła na świat Magdalena Carmen Frieda Kahlo y Calderón. Trzecia z czterech córek niemieckiego fotografa Guillermo Kahlo oraz meksykanki Matilde Calderón. To tutaj spędziła większość swojego życia, najpierw z rodzicami i siostrami, potem z mężem Diegiem Riverą. To tutaj zmarła 13 lipca 1954 w swoim łóżku, stojącym do dziś obok toaletki, na której Diego ustawił wazę w kształcie żaby, zawierającą prochy Fridy. Casa Azul &#8211; Niebieski Dom.</p>
<p style="text-align: left;"><img class="aligncenter size-full wp-image-23062" title="FullSizeRender" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/03/FullSizeRender.jpg" alt="" width="820" height="164" /><span style="font-weight: bold;">Jej pasja</span></p>
<p>Ciężka choroba w dzieciństwie i tragiczny wypadek w młodości na zawsze wyznaczyły los pięknej dziewczyny. W wieku 18 lat, autobus, którym jechała ze swoim przyjacielem, zderzył się z tramwajem. Stan Fridy określano jako beznadziejny. Pomimo uszkodzonego kręgosłupa, połamanych nóg, żeber i miednicy oraz przebitej macicy, po ciężkiej depresji dziewczyna znalazła ukojenie w malarstwie. Wszechobecny ból, gorsety, kule, operacje, ciągłe rehabilitacje, kwiaty we włosach, zdecydowane spojrzenie, kalectwo ukrywane pod barwnymi strojami to jej odwieczni towarzysze. Pomimo przeciwności losu odnalazła ona swoją pasję i starała się czerpać z życia pełną garścią. Jej postawa i wola walki wzbudzają wiele szacunku.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="size-full wp-image-23058  aligncenter" title="inn (2)" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/03/inn-2.jpg" alt="" width="440" height="330" /></p>
<p><strong>Jej miłość</strong></p>
<p>Po wypadku Frida nie wróciła do szkoły medycznej, wstąpiła natomiast do Ligi Młodych Komunistów. Tam właśnie poznała Diego Riverę, cenionego malarza fresków i zdeklarowanego komunistę. Nieokiełznany temperament i charyzma Fridy zauroczyły dużo starszego artystę, którego Frida poślubiła 21 sierpnia 1929 roku. Ich małżeństwo pełne było pasji oraz namiętności. Z drugiej strony obfitowało też w awantury i zdrady obojga małżonków. Frida nie kryła przez mężem swoich romansów. On natomiast tolerował jej związki z kobietami, ale nie akceptował innych mężczyzn, pojawiających się w życiu malarki. Frida z kolei zazdrosna była o każdą modelkę i przyjaciółkę męża. Wielu twierdziło, że poślubiła ona Diego w nadziei, że ten pomoże jej w karierze malarskiej. Artysta wspierał żonę, jednak zajęty własnymi wystawami i zleceniami, nie promował w szczególny sposób jej twórczości.</p>
<p>Obrazy Fridy, określane przez europejskich krytyków sztuki jako surrealistyczne, dotyczyły głównie jej samej. Ona sama nie utożsamiała się z tym nurtem. Jej cierpiące ciało było największą inspiracją. Malowała po kłótniach z mężem, kolejnych zdradach i operacjach. Szczególnie bolesnym doświadczeniem były dla kobiety aborcje, którym zmuszona była poddawać się kilkukrotnie, ponieważ uszkodzona w wypadku macica nie była zdolna do utrzymania płodu. Diego, który nie chciał mieć dzieci, nie rozumiał tragedii Fridy. Jego zobojętnienie i liczne romanse, szczególnie głośny związek z młodszą siostrą malarki Cristiną, doprowadziły, po dziesięciu latach trwania małżeństwa, do rozwodu.</p>
<p>Rozstanie z Diego, którego nazywała największą i jedyną prawdziwą miłością, było dla Fridy niezwykle trudne. Pogarszający się stan zdrowia i liczne operacje, doprowadziły do nawrotu depresji. Rok po rozwodzie para ponownie wzięła ślub. To właśnie wtedy Frida przestała malować swoje słynne autoportrety, skupiając się na martwych naturach. Rok później, mimo wyraźnego zakazu lekarzy, wzięła udział w demonstracji przeciwko północnoamerykańskiej interwencji w Gwatemali. Umarła jedenaście dni później. Za oficjalną przyczynę śmierci podano powikłania związane z zapaleniem płuc, jednak wiele osób sugerowało samobójstwo..</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-23059" title="las-dos-fridas-1024x900" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/03/las-dos-fridas-1024x900.jpg" alt="" width="669" height="587" /></p>
<p><strong>Frida, meksykańska malarka z której twórczością utożsamia się wiele kobiet na całym świecie</strong></p>
<p>Wychodzę z muzeum z jeszcze większą liczbą pytań. Nie sposób nie patrzeć na świat jej oczyma. Bez względu na opinie, to dla mnie wyjątkowa kobieta. Pełna pasji i życia, barwna osobowość. Silna, a zarazem krucha dziewczyna. Wizyta w jej domu utwierdziła mnie w przekonaniu, iż nie ważne, kim jesteś, co robisz i jak wyglądasz. Najważniejsze, aby pozostać w zgodzie z samym sobą, realizować swoje plany, marzenia i nie poddawać się bez walki przeciwnościami losu. Żyć po swojemu i nie determinować własnego losu opiniami innych. Być sobą.</p>
<p><strong>A jaka jest twoja historia?</strong></p>
<p>Ambitna, opiekuńcza, delikatna, krucha, wrażliwa, szlachetna, złośliwa, drażliwa, czuła, markotna, odważna, szalona, pracowita, spontaniczna, oszczędna, rozrzutna, zaradna, osobliwa, pomysłowa…</p>
<p>Każda z nas jest inna, ale i wyjątkowa! Jedna, jedyna i niepowtarzalna. Pamiętajmy o tym codziennie, nie tylko przy okazji Dnia Kobiet, Dnia Matki czy Dnia Babci! Codziennie!</p>
<p style="text-align: right;"><strong>Tekst i zdjęcia: Justyna Szczurek</strong></p>
<p style="text-align: center;">***</p>
<p style="text-align: left;"><strong><strong><img class="size-full wp-image-22769 alignleft" title="Justyna Szczurek" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/01/IMG_0579.jpg" alt="" width="161" height="161" />Justyna Szczurek </strong>–</strong> rodowita Krakowianka, włóczykij, który jest ciągle w biegu i planuje kolejne wyprawy.  Nie wyobraża sobie życia bez walizki, dobrej książki, aparatu, pisania i jedzenia. Nieustannie fotografuje otaczający ją świat i  przelewa na papier wszystko to, czego doświadcza podczas podróży. Instynkt podróżnika ponownie zaprowadził ją na inny koniec globu, tym razem do Meksyku, gdzie mieszka i pracuje. Co ją do tego pchnęło – ciekawość, miłość do TACOS i Mariachi czy może praca? Ciągle szuka odpowiedzi.  Jaki jest jej przepis na życie? Szczypta szaleństwa, intuicja, upór godny największego osła, wielki uśmiech i pozytywne myśli – tylko tyle i aż<strong> </strong>tyle.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-viva-la-vida-frida-kahlo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Na walizkach: Vamos a Puebla!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/na-walizkach-vamos-a-puebla/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/na-walizkach-vamos-a-puebla/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 27 Feb 2017 04:45:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Makos</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekstrawaganckie wyprawy]]></category>
		<category><![CDATA[po świecie]]></category>
		<category><![CDATA[atrakcje]]></category>
		<category><![CDATA[co zwiedzić]]></category>
		<category><![CDATA[Justyna Szczurek]]></category>
		<category><![CDATA[Meksyk]]></category>
		<category><![CDATA[Na walizkach]]></category>
		<category><![CDATA[Puebla]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=22949</guid>
		<description><![CDATA[Dlaczego Puebla? Bo urzekła mnie swoją gościnnością i bogactwem. Miasto Aniołów! Idealne miejsce na weekendowy wypad. Miłość od pierwszego wejrzenia. Miejsce magiczne, pełne historii i pysznych potraw.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tym razem zwiedzam nietypowo. Koleżanka z pracy – mój lokalny przewodnik – spisuje się na medal. Jestem pod wrażeniem miasta, udziela mi się jej entuzjazm i zamiłowanie do każdego zakątka. Kiedy kilka dni wcześniej poprosiłam Evelyn, by pokazała mi te najważniejsze miejsca, a później zabrała do jej ulubionych, nie spodziewałam się takiej gościnności i programu pełnego wrażeń.</p>
<p><strong>W mieście aniołów</strong></p>
<p>Puebla to miasto magiczne – kolebka hiszpańskiego baroku w wydaniu etnicznym. Nazywana Angelopolis, czyli miastem aniołów, które ponoć ukazały się jednemu z jego założycieli. Jest tu ponad 70 kościołów, w tym kilka szczególnie zabytkowych oraz około tysiąca cennych budowli okresu kolonialnego. Historyczne centrum wpisano w 1987 roku na Listę Dziedzictwa UNESCO. Jak w większości starych meksykańskich miast powstawało ono dookoła Rynku, obecnie Placu Głównego – Plaza Prinicipal.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-22957" title="DSC_1496" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/02/DSC_1496.jpg" alt="" width="755" height="503" /></p>
<p><a href="http://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2017/02/DSC_1496.jpg"><strong> </strong></a></p>
<p>Godzinami spacerujemy po zabytkowym centrum miasta. Każdy budynek kryje za sobą ciekawą historię. To tutaj mieści się druga co do wielkości w Meksyku katedra, Iglesia de la Compañía (Jezuicka świątynia nazywana również kościołem Ducha Świętego – Espíritu Santo). To właśnie w Puebli pochowana jest China Poblana (Chinka z Puebli). Tak naprawdę była ona Hinduską o imieniu Mirrha. Legenda głosi, iż dziewczyna jako dziecko została porwana przez piratów, a następnie sprzedana portugalskiemu kupcowi w Manili, skąd trafiła wreszcie do Meksyku i została adoptowana przez rodzinę wielmożów. Z jej barwnych ubrań wywodzi się ponoć wzór meksykańskiego stroju ludowego (składa się on z haftowanej spódnicy, bluzki z frędzelkami oraz chusty i obowiązkowych ozdób ze srebra i złota). Czy to prawda? Trudno powiedzieć, ale historia budzi wiele emocji.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-22955" title="DSC_1482" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/02/DSC_1482.jpg" alt="" width="755" height="503" /></p>
<p>Czas nie ma znaczenia, praktycznie wszystkie uliczki mają coś do zaoferowania. Katedry, kościoły, muzea, galerie, restauracje, targi staroci i dzieł sztuki… każdy znajdzie coś dla siebie. Centrum Puebli nie ma sobie równych! Głowa pęka mi od dat i informacji! Oczy natomiast chłoną każdy widok oraz detal.</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-22956" title="DSC_1492" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/02/DSC_1492.jpg" alt="" width="566" height="377" /></p>
<p><a href="http://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2017/02/DSC_1492.jpg"><strong> </strong></a></p>
<p><strong>Jeśli grzeszyć, to tylko w Puebli</strong></p>
<p>Jako starter zamawiamy chalupas, zaraz po tym mole poblano. Jestem w kulinarnym raju! Pochłaniając smakołyki w ekspresowym tempie, planujemy dalszy ciąg wyprawy.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-22950" title="DSC_1254" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/02/DSC_1254.jpg" alt="" width="755" height="503" /></p>
<p><a href="http://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2017/02/DSC_1254.jpg"><strong> </strong></a></p>
<p>Co jeszcze, gdzie teraz? Wsiadamy do samochodu i ruszamy przed siebie. Po kilkunastu minutach zatrzymujemy się w Xenenetla. Ta dzielnica szczególnie przypada mi do gustu. Wędrujemy wąskimi uliczkami w żółwim tempie. Wszystkie mury pokryte są obrazami. Każde malowidło odzwierciedla charakter właściciela budynku. Czas się zatrzymał. Zapach świeżo usmażonych molotes sprowadza nas na ziemię. Pałaszujemy po jednym i ruszamy dalej…  20 minut później jesteśmy w Choluli. Magiczne miejsce na uboczu Puebli. Dzielnica, nad którą króluje kościół postawiony na szczycie piramidy. Podziemne korytarze prowadzą nas na dziedziniec. Pozostałości piramidy świadczą o jej ogromie. To tutaj stykają się dwie różne kultury. Cholula była ważnym ośrodkiem cywilizacji prekolumbijskiej, który istniał już około 200 lat p.n.e. W okresie istnienia imperium azteckiego była drugą po Tenochtitlanie największą metropolią ich państwa. W chwili przybycia Hiszpanów do Meksyku w granicach miasta znajdowało się około 365 budynków o charakterze sakralnym. W 1519 r. Cortés, dowiedziawszy się o spisku przeciwko Hiszpanom, chcąc sterroryzować Azteków, kazał spacyfikować Choluli, w której doszło do straszliwej rzezi tysięcy nieuzbrojonych ludzi. Po masakrze miasto zostało w części spalone. W okresie panowania Hiszpanów wybudowano tu kilkadziesiąt kościołów ponieważ Cortés domagał się zastąpienia pogańskich świątyń chrześcijańskimi. Na szczycie ruin znajduje się piękna budowla. To miejsce zapiera dech w piersiach.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-22963" title="DSC_1464-1024x682" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/02/DSC_1464-1024x682.jpg" alt="" width="614" height="409" /></p>
<p><a href="http://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2017/02/DSC_1464.jpg"><strong> </strong></a></p>
<p>Po drodze na lotnisko zwiedzamy jeszcze Muzeum Baroku. Piękny nowoczesny budynek kryje w sobie wiele tajemnic! Warto poświęcić kilka godzin, by zobaczyć wszystkie zbiory. Sam budynek jest przepiękny. Dziedziniec ze sztucznym jeziorem w środku od razu przypada mi do gustu.</p>
<p>To już ostatni przystanek. Czas wracać! Wiem że jeszcze tu przyjadę. W końcu to moja Puebla, osobliwość Meksyku, miasto o smaku pikantnej czekolady!</p>
<p>Wspomnienia wspomnieniami, a teraz garść praktycznych informacji.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-22959" title="DSC_1550" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/02/DSC_1550.jpg" alt="" width="755" height="503" /></p>
<p><a href="http://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2017/02/DSC_1550.jpg"><strong> </strong></a></p>
<p><strong>Obowiązkowo!</strong></p>
<p>Spacer po mieście jest łatwy i bardzo przyjemny. Puebla została zbudowana jako pierwsze w Meksyku miasto kolonialne z prostą siatką ulic przecinających się pod kątem prostym. Obecnie to miasto uniwersyteckie, bogate w świątynie. Polecam wędrować i odkrywać piękno Puebli!</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-22964" title="DSC_1353-768x512" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/02/DSC_1353-768x512.jpg" alt="" width="768" height="512" /></p>
<p><a href="http://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2017/02/DSC_1353.jpg"><strong> </strong></a></p>
<p><strong>Trzeba zobaczyć:</strong></p>
<p>– Rynek i Katedrę,</p>
<p>– Dom Alfeñique,</p>
<p>– Kościół Tonantzintla,</p>
<p>– Kaplicę Rosary,</p>
<p>– Muzeum Amparo (piękny widok z kawiarni na dachu!),</p>
<p>– Bibliotekę Palafoxiana,</p>
<p>– Parián targ i znajdującą się zaraz obok dzielnicę artystów,</p>
<p>– Wszystko w Choluli (począwszy od piramidy – wejście przez tunel, po kościół umiejscowiony na jej szczycie, poprzez targ i wszystkie lokalne bary! Cholula jest idealnym miejscem na całodniową wycieczkę)</p>
<p>– Muzeum Baroku oraz Xenenetla (kolorowa dzielnica).</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-22958" title="DSC_1533" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/02/DSC_1533.jpg" alt="" width="755" height="503" /></p>
<p><a href="http://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2017/02/DSC_1533.jpg"><strong> </strong></a></p>
<p><strong>Co zjeść? </strong></p>
<p>Kombinacja smaków Hiszpanii z czasów konkwisty i tradycyjnych indiańskich. Podstawą wielu dań jest fasola (ok. 20 odmian), kukurydza, mięso oraz wyraziste w smaku przyprawy: amarant, chia (podobna do mięty) i sadzone od 7 tysięcy lat chili (ok. 90 gatunków).</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-22953" title="DSC_1414" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/02/DSC_1414.jpg" alt="" width="479" height="319" /></p>
<p><strong>W ciemno polecam:</strong></p>
<p>– Chapulines (chrupiące świerszcze),</p>
<p>– Mole poblano (pyszny czekoladowy sos z kurczakiem, najlepszy w Hotel Royalty w samym centrum),</p>
<p>– Chiles en nogada (nadziewana papryka, danie w kolorach meksykańskiej flagi),</p>
<p>– Chalupas (smaczna tortilla z kurczakiem i salsą),</p>
<p>– Molotes (kukurydziane placki podawane z serem i salsą),</p>
<p>– Cemitas (świeże pieczywo, ser i awokado – nie znam drugiej tak fantastycznej kombinacji!),</p>
<p>– Tortitas de Santa Clara (ciasteczka świętej Klary),</p>
<p>– Camotes (słodycz z ziemniaka).</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-22951" title="DSC_1260" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/02/DSC_1260.jpg" alt="" width="582" height="387" /></p>
<p><a href="http://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2017/02/DSC_1260.jpg"><strong> </strong></a></p>
<p><strong>Obowiązkowy trunek:</strong></p>
<p>Dla każdego o mocnych nerwach tequila lub mezcal! Coś słodszego: pulque albo moja ulubiona pasita czy yolixpa!</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-22960" title="IMG_7147" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/02/IMG_7147.jpg" alt="" width="461" height="346" /></p>
<p><a href="http://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2017/02/IMG_7147.jpg"><strong> </strong></a></p>
<p style="text-align: right;"><strong>Zdjęcia i tekst: Justyna Szczurek</strong></p>
<p style="text-align: center;"><strong>***</strong></p>
<p style="text-align: left;"><strong style="font-weight: bold;"><img class="size-full wp-image-22769 alignleft" title="Justyna Szczurek" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/01/IMG_0579.jpg" alt="" width="201" height="201" />Justyna Szczurek </strong>– rodowita Krakowianka, włóczykij, który jest ciągle w biegu i planuje kolejne wyprawy.  Nie wyobraża sobie życia bez walizki, dobrej książki, aparatu, pisania i jedzenia. Nieustannie fotografuje otaczający ją świat i  przelewa na papier wszystko to, czego doświadcza podczas podróży. Instynkt podróżnika ponownie zaprowadził ją na inny koniec globu, tym razem do Meksyku, gdzie mieszka i pracuje. Co ją do tego pchnęło – ciekawość, miłość do TACOS i Mariachi czy może praca? Ciągle szuka odpowiedzi.  Jaki jest jej przepis na życie? Szczypta szaleństwa, intuicja, upór godny największego osła, wielki uśmiech i pozytywne myśli – tylko tyle i aż tyle.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/na-walizkach-vamos-a-puebla/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->