<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; opieka nad dziećmi</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/opieka-nad-dziecmi/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Tue, 15 Sep 2026 23:37:06 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Jak rozwód wpływa na opiekę nad dziećmi</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/jak-rozwod-wplywa-na-opieke-nad-dziecmi/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/jak-rozwod-wplywa-na-opieke-nad-dziecmi/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 16 May 2026 00:21:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dagna Starowieyska</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[opieka nad dziećmi]]></category>
		<category><![CDATA[rodzice]]></category>
		<category><![CDATA[rozwód]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29584</guid>
		<description><![CDATA[O tym, jak być ze swoimi dziećmi w trakcie i po rozstaniu rodziców opowiada psychoterapeutka i psycholog dziecięcy.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Rozstający się rodzice często nieświadomie krzywdzą swoje dzieci poprzez zapraszanie ich do swojego dorosłego konfliktu, a opieka naprzemienna nie gwarantuje tego, że dziecko wyjdzie z doświadczenia rozwodu rodziców bez szwanku. O tym, jak być ze swoimi dziećmi w trakcie i po rozstaniu rodziców opowiada psychoterapeutka i psycholog dziecięcy dr Kamila Lenkiewicz.</h3>
<p><strong>Kiedy myślę o opiece naprzemiennej, mimowolnie przypomina mi się biblijna opowieść o dwóch kobietach, które udały się do króla Salomona, by rozsądził, która z nich jest matką dziecka. Król nakazał przecięcie dziecka na pół, a kiedy jedna z kobiet stanowczo zaprotestowała, mówiąc, że się wycofuje i ta druga jest matką dziecka, król wskazał właśnie na nią, bo pokazała, że życie dziecka jest dla niej ważniejsze niż cokolwiek innego. Czasem mam wrażenie, że rodzice walczący o opiekę naprzemienną chcą podzielenia się dzieckiem na pół, jak ta fałszywa matka, bez oglądania się na koszty…</strong></p>
<blockquote><p>Zacznę od tego, że opieka naprzemienna nie oznacza pół na pół. W badaniach prowadzonych nad opieką naprzemienną przyjęto, że mamy z nią do czynienia także przy proporcji 30 do 70 proc. czasu spędzanego przez dziecko z jednym rodzicem. Założenie, że jest to pół na pół przyjęto w krajach skandynawskich, choć zauważam, że także w Polsce zaczyna zwyciężać taki model. Ale nie zawsze się on sprawdza, nie tylko ze strony jednego z rodziców, ale i ze strony dziecka, bo są i plusy, i minusy takiego rozwiązania.</p>
</blockquote>
<p>Dużym minusem opieki naprzemiennej pół na pół to przemieszczanie się dziecka pomiędzy dwoma domami. To oznacza, że funkcjonuje w dwóch pokojach, z dwoma kompletami ubrań, raz ma bliżej, raz dalej do szkoły oraz do kolegów i koleżanek. Dla dziecka nie jest to łatwe.  Dziecko tak funkcjonujące ma trudność z określeniem swojego bezpiecznego miejsca.</p>
<p><strong>Znam przykład takiej równej – pół na pół – opieki naprzemiennej u pary francuskiej, która kupiła dodatkowe mieszkanie. Dziecko mieszka w nim stale, za to rodzice się wymieniają co dwa tygodnie.</strong></p>
<p>W takim rozwiązaniu unikamy ciągłego przemieszczania się dziecka, ale też nie jest to idealne rozwiązanie. Problemem może być to, że w takim modelu dziecko może stać się gospodarzem tego mieszkania, a rodzice – gośćmi. Jeśli jest to małe dziecko, to niechcący, w sposób nieuświadomiony, zapraszamy je do pełnienia roli dorosłego i musi robić coś, na co nie jest gotowe.</p>
<p><strong>Wróćmy jednak do ciągłych podróży pomiędzy dwoma domami…</strong></p>
<p>Warunkiem koniecznym prawidłowej opieki naprzemiennej jest zgoda między rodzicami i ustalenie wspólnego systemu wychowawczego. Jeśli mamy dwa domy, w których mieszka dziecko, to najczęściej mamy dwa odmienne systemy wychowawcze. Ta sytuacja może być trudna dla dziecka, ponieważ nie wie ono, które zasady są niepodważalne, a które można zmieniać i tym samym traci poczucie bezpieczeństwa.</p>
<p><strong>Przecież kiedy dziecko mieszka z obojgiem rodziców, to też nie zawsze wszystko jest jednakowe: w końcu związek tworzy dwoje odrębnych ludzi, których systemy wartości, nawet jeśli w niewielkim stopniu, jednak się różnią&#8230;</strong></p>
<blockquote><p>Jednak wtedy jest kanon zasad, który jest stały. Oczywiście może być sytuacja, gdy rodzice mają odmienne metody wychowawcze pomimo tego, że pozostają w związku i mieszkają razem z dzieckiem. To nie jest dobra sytuacja dla dziecka. Jednak większa jest skala problemów,, gdy dziecko musi funkcjonować w dwóch systemach wychowawczych, jest narażone na problemy emocjonalne i trudne zachowania. Nie wie bowiem, co wolno, czego nie, co jest dobre, a co złe.</p>
</blockquote>
<p><strong>Są jednak plusy takiego rozwiązania…</strong></p>
<p>Niezależnie od tego, czy stosujemy opiekę naprzemienną, czy nie, zawsze plusem jest stała obecność obojga rodziców w życiu dziecka. <strong>Taka stała obecność jest możliwa także wtedy, gdy dziecko mieszka stale u jednego rodzica. </strong>Co więcej, może być tak, że pomimo opieki naprzemiennej jeden z rodziców i tak nie angażuje się w kontakt z dzieckiem. Ważna jest bliska relacja emocjonalna z rodzicem &#8211; niezależnie od tego, gdzie dziecko przebywa.</p>
<blockquote><p>Badania pokazują – te przeprowadzone nie tylko w Polsce, ale i w krajach skandynawskich oraz Wielkiej Brytanii &#8211; że dzieci z rodzin z doświadczeniem rozwodu same też częściej się rozwodzą w dorosłości, mają więcej problemów, między innymi mają większą skłonność do epizodów depresyjnych i uzależnień, mają niższy status społeczny i ekonomiczny, częściej zmieniają pracę. Ale to nie wszystko. Kiedy zaczęto analizować głębiej rezultaty tych badań okazało się, że <strong>znaczenie ma nie to, czy po rozwodzie dziecko mieszkało naprzemiennie z obojgiem rodziców, czy nie. Czynnikiem różnicującym było to, czy dziecko miało emocjonalną relację z obojgiem rodziców. </strong></p>
</blockquote>
<p>Jeśli rodzic, który się wyprowadził i nie mieszka z dzieckiem, jest w stanie zaangażować się w życie dziecka nie tylko na poziomie zabaw i zapewniania przyjemności w pewnych momentach, ale również wykonywania innych czynności dnia codziennego – na przykład odrabiania lekcji, rozmawiania o trudnościach, uczestnictwa w ważnych dla dziecka wydarzeniach, to zabezpiecza to dziecko przed problemami w dorosłym  życiu. Co istotne, nawet jeśli nie jest to opieka pół na pół i nawet wtedy, gdy doszło do rozwodu.</p>
<p><strong>Czego dziecko potrzebuje po rozwodzie?</strong></p>
<p><strong>Po pierwsze tego, żeby o nim nie zapominać</strong>. Zarówno badania, jak i rozmowy z rozwodzącymi się parami pokazują, że na dwa lata przed rozwodem  rozpoczynają się pierwsze konflikty, które w konsekwencji doprowadzają do rozstania. W tym czasie, kiedy dorośli mierzą się z problemem, czy rozstać się, czy nie, nie są dostępni emocjonalnie dla swojego dziecka, zaczynają się bardziej koncentrować na sobie.<br />
Badania pokazują, że <strong>nie rozwód &#8211; sam w sobie &#8211; ma niszczący wpływ na dziecko, a konflikt rodziców. </strong>Wskazują na to wyniki obserwacji prowadzonych wśród dzieci, których rodzice się rozwiedli, ale rozstanie nie było poprzedzone silnym konfliktem.</p>
<blockquote><p><strong>Prawie zawsze rodzice mówią, że najważniejsze jest dziecko. Zauważyłam też, że kiedy rozmawia się z ludźmi w kontekście rozwodu czy konfliktu, to „Kasia”, „Małgosia” czy „Janek” przestają być nazywani swoimi imionami, a skonfliktowane strony używają słowa „dziecko”. Na przykład: „Przecież dziecko musi mieć…” . Tak jakby trzeba było wejść na wyższy poziom zachodzących relacji…</strong></p>
</blockquote>
<p>To prawda. Faktycznie, na poziomie deklaratywnym najczęściej dziecko jest najważniejsze. Jednak jeśli samemu jest się w dużych emocjach wynikających z konfliktu dotyczącego bardzo ważnej relacji w życiu osób dorosłych, to trudno jest się jednocześnie angażować się w inną relację, nawet ze swoim dzieckiem i być skupionym na jego przeżywaniu tej sytuacji.</p>
<blockquote><p><strong>Jeżeli rodzice, a część ma taką pokusę, zapraszają dzieci do swojego konfliktu, to stają się one kartą przetargową, a nawet czymś więcej: narzędziem, za pomocą którego można drugiej stronie dołożyć.</strong> To dzieje się poprzez na przykład ograniczanie lub odcinanie kontaktu czy też pomniejszanie ważności drugiej strony.</p>
</blockquote>
<p>Zdaję sobie sprawę z tego, że nie dzieje się to świadomie, ale jest to wyrządzanie dziecku dużej krzywdy. Dziecko zostaje w ten sposób zaproszone do konfliktu lojalnościowego, w którym ta młoda lub wręcz mała osoba zostanie już na całe życie.</p>
<p>Dorośli zapominają, że oni się wprawdzie rozwodzą, ale dziecko nadal kocha oboje – i tatę, i mamę. <strong>Jeśli dziecko słyszy złe rzeczy o jednej z tych kochanych osób, albo widzi, że jedna kochana osoba robi różne złe rzeczy drugiej kochanej przez to dziecko osobie, to zaczyna się w nim pojawiać złość zarówno na jednego, jak i drugiego, przy czym jest w nim też miłość i do jednego, i do drugiego</strong>. Dziecko będąc w tej niezręcznej sytuacji musi sobie jakoś z tym poradzić. Robiąc to, będzie rozwijało dysfunkcyjne mechanizmy przeżywania emocjonalnego i zachowania.</p>
<p><strong>Jak to robi?</strong></p>
<p>Na przykład, kiedy jest z jednym rodzicem, to mówi złe rzeczy o tym drugim i na odwrót – kiedy jest z tym drugim, mówi źle o pierwszym. Znamy to z takich narracji: „Jak jest ze mną, to mówi źle na ojca” – mówi matka. „On sam mówi, że nie chce być z matką” – mówi ojciec.</p>
<p><strong>Dlaczego dziecko to mówi?</strong></p>
<p>Po pierwsze dziecko się boi, że może zostać opuszczone i chce temu przeciwdziałać. Drugi powód, to w takim rozdartym dziecku pojawia się przekonanie, że musi zasłużyć na miłość, a zatem musi się rodzicowi, z którym aktualnie jest, przypodobać.</p>
<p><strong>Czyli dziecko wyczuwa, co dany rodzic chce usłyszeć?</strong></p>
<p>Tak. Nieświadomie nagradzamy je za to. Idealna sytuacja jest wtedy, kiedy rodzice umawiają się między sobą, że przy dziecku nie mówimy źle o sobie, a jeśli nie jesteśmy w stanie nic dobrego powiedzieć, bo mamy w sobie tyle złości, to nie mówmy nic. Trudno jest, kiedy targają nami złość, rozczarowanie, frustracja i poczucie krzywdy, powiedzieć o tej stronie, którą postrzegamy jako sprawcę, że to dobry człowiek. Ale możemy wtedy nie mówić przy dziecku i dziecku nic.</p>
<p><strong>Zdarzają się sytuacje, kiedy dziecko wyraża złość na jednego z rodziców i drugi rodzic czuje jednak pewną satysfakcję. Co wtedy robić?</strong><br />
Na poziomie myślenia warto się tu zatrzymać. A do dziecka skierować pytanie: „Co cię tak złości? Co było takiego trudnego?”. Nie można natomiast skwitować takiej złości słowami: „Widzisz? Twoja mama taka już jest”. Albo: „Twój tata zawsze tak robi”. Albo: „Tak właśnie wyglądało nasze życie”. Mówiąc tego rodzaju słowa, zapraszamy dziecko do bycia dorosłym. Coraz częściej mówimy o zjawisku parentyfikacji dziecka, czyli takiej sytuacji, kiedy dorośli wymagają od dziecka bycia dorosłym, by było odpowiedzialne za ich stan emocjonalny, albo żeby było zastępczym partnerem dla nich. To bardzo krzywdzi dzieci.</p>
<p><strong>W jaki sposób dziecko staje się zastępczym partnerem?</strong></p>
<p>To dzieje się, kiedy na przykład zwierzamy się dziecku z problemów małżeńskich. Kiedy opowiadamy, o co – naszym zdaniem – chodziło w rozwodzie, co – naszym zdaniem &#8211; było przyczyną kłótni.</p>
<p><strong>Przecież dziecko ma prawo zapytać i często pyta: dlaczego się rozstaliście?</strong></p>
<p>Odpowiedź na to pytanie powinna być dostosowana do wieku rozwojowego dziecka. Małe dzieci pytając o to, próbują zrozumieć, co takiego się stało, że moi rodzice nie są już razem. Nie trzeba im opowiadać „od zarania dziejów”, dlaczego i co doprowadziło do tej decyzji. Na to przyjdzie czas, kiedy dziecko będzie już dorosłym człowiekiem. J<strong>eśli dziecku 9-letniemu czy 12-letniemu zaczynamy opowiadać o tym, jak ojciec zdradzał, albo że matka tylko wydawała ojca pieniądze i nic więcej jej nie obchodziło, to krzywdzimy nasze dziecko. To są informacje, które dziecku do niczego nie są potrzebne.</strong></p>
<p><strong>To co się powinno powiedzieć?</strong></p>
<blockquote><p>„Nie dogadywaliśmy się, a dorośli wtedy podejmują taką decyzję”. Albo: „Doszliśmy do wniosku, że tak będzie najlepiej dla wszystkich, żeby mieszkać oddzielnie”. Zawsze przy tego rodzaju rozmowach warto zapewnić dziecko, że ani jedno, ani drugie z rodziców nie przestało nim być, że małżonkowie się rozwodzą, ale rodzice nie.</p>
</blockquote>
<p>Niektórzy o tym zapominają. Rodzicami jest się na zawsze. Warto też przy tej okazji pomyśleć, że <strong>wydarzą się w przyszłości takie wydarzenia, kiedy będzie trzeba wystąpić obok siebie</strong>: w dzieciństwie może to być komunia, później – studniówka, osiemnaste urodziny czy ślub dziecka, po drodze być może też pogrzeby czy śluby bliskich osób. Dobrze by było, nie tylko dla dziecka, ale i dla nas samych, zadbać o to, żeby w takich sytuacjach wszystko odbywało się spokojnie i według jakichś reguł. Wiadomo, że konflikt jest, rozczarowanie, frustracja &#8211; także, ale lepiej pamiętać, że na poziomie rodzicielskim nie mamy wielkiego wyboru: musimy się dogadywać.</p>
<p><strong>Czy to prawda, że dzieci czują się winne rozwodowi?</strong></p>
<p>Bardzo często tak się dzieje. Te mniejsze dzieciaki myślą sobie: „Co takiego zrobiłam, że rodzice się rozstają?” Jeśli wcześniej były problemy w szkole, to dzieci uzasadniają sobie, że to przez te problemy rodzice się kłócili. Mają też fantazję, że jeśli poproszą, poprawią się, to rodzice znów będą razem. Dziecku trzeba jasno powiedzieć: „Nie masz z tą sytuacją nic wspólnego. Ja i tata/mama jesteśmy dorosłymi ludźmi i podjęliśmy taką decyzję. Nikt nie mógł jej zmienić czy poprawić, bo to my – dorośli, tak zadecydowaliśmy”.</p>
<blockquote><p>Podkreślę, że w ślad za poczuciem, że to przeze mnie – dziecko – rodzice się rozstają, idzie przekonanie, że skoro tak, to mogę z tym coś zrobić. I widać to po zachowaniu dziecka. Niektóre zaczynają sprawiać kłopoty, bo kiedy z dzieckiem coś się dzieje, np. w szkole, to oboje rodzice są do niej wzywani i jakoś się wtedy dogadują. Zatem – z perspektywy dziecka &#8211; trzeba tego złego zachowania więcej. Jak jest chore, to rodzice ze sobą współdziałają – trzeba je zawieźć na badania, rodzice idą razem do lekarza w szpitalu.</p>
</blockquote>
<p>W takich sytuacjach trzeba jak najszybciej ciężar winy zdjąć z barków dziecka i przede wszystkim nie dopuścić do tego. Idealnie, by dziecko od obojga rodziców podczas jednej rozmowy, dowiedziało się o rozwodzie. T<strong>a rozmowa ma być nakierowana na przekaz: „My i tylko my podjęliśmy tę decyzję i my podjęliśmy decyzję, jak nasze życie będzie teraz wyglądało”</strong>. Dobrze też dziecku wspólnie powiedzieć, jak to życie będzie wyglądało. Trzeba pamiętać, że dla dziecka oznajmienie: „Rozwodzimy się”, oznacza zburzenie całego świata. Dobrze, żeby widziało, że jednak nie cały świat się rozpada, żeby wiedziało, co je w najbliższej przyszłości czeka.</p>
<p><strong>A czasami rodzice w takiej rozmowie pytają: z kim chcesz mieszkać?</strong></p>
<p><strong>To najgorsze pytanie, jakie można dziecku w tej sytuacji zadać.</strong> To jest zmuszenie dziecka do podjęcia decyzji, bo my dorośli, nie jesteśmy w stanie zadecydować.</p>
<p><strong>Dlaczego to takie złe?</strong></p>
<p>Dziecko musi w tej sytuacji wybrać, które z rodziców bardziej kocha. Jeśli powie, że chce mieszkać z mamą, oznacza to, że opowiada się za mamą, a przeciwko tacie, którego porzuca, i na odwrót. Pamiętajmy, że kiedy dziecko zostaje z jednym z rodziców, na początku cały czas się martwi o tego drugiego. Czy ma gdzie mieszkać, czy ma co jeść, czy nie jest mu smutno, czy nie płacze. Maluchy cały czas o tym myślą. Jeśli na dodatek mówimy temu dziecku: „Wybieraj, bo my nie jesteśmy w stanie”, to jest za wielkie obciążenie dla dziecka, by mogło sobie z nim poradzić.</p>
<p><strong>Wracając do opieki naprzemiennej. To okropnie brzmi: podzielić się dzieckiem. Jak to zrobić, żeby dziecko było podmiotem, a nie przedmiotem?</strong></p>
<p>Kiedy mówimy czy myślimy: „Podzielić się dzieckiem” to oznacza, że myślimy bardziej o sobie, a nie o dziecku. To myślenie: „Ile tego dziecka potrzebuję, żebym ja, jako dorosły, czuł się dobrze”. A lepiej dla wszystkich, nie tylko dla dziecka, myśleć: „Czego nasze dziecko potrzebuje?”. Odpowiemy wtedy: <strong>potrzebuje mamy i taty, relacji z nimi i dostępności do nich. </strong>Wówczas robimy tak, żeby te potrzeby zostały zaspokojone.</p>
<blockquote><p>W efekcie widać, że nie ma wielkiej różnicy między 50 na 50 i 70 na 30. <strong>Nie ma takiego wielkiego znaczenia to, czy dziecko będzie ze mną stale mieszkało, ale istotne jest to, że wtedy, kiedy mu się wali świat, może do mnie zadzwonić, a ja odpowiem, niezależnie od tego, czy z nim mieszkam, czy nie.</strong></p>
</blockquote>
<p>Na przykład, jeśli tata jest dobry z języka polskiego, to przyjedzie albo dziecko pojedzie do niego i tata pomoże. I podobnie – jeśli mama jest dobra z matematyki.</p>
<p>Jeśli dziecko powie: „Nie chcę się z tobą widywać”, to rodzic się nie obrazi, tylko to wytrzyma i będzie mówił: „Dla mnie jednak bardzo jest ważne to, żeby mieć z tobą kontakt”.</p>
<p><strong>No właśnie: czasem dzieci odmawiają widywania się z jednym z rodziców…</strong></p>
<p>To dzieje się z różnych powodów. Często dla dziecka to sposób na poradzenie sobie z oddaleniem. Kiedy ktoś jest daleko od nas i nie daje znaków życia, a nagle zadzwoni, to pojawia się złość i mówimy: „No nie, teraz to z tobą nie będę gadać”. Dzieci też tak mają. Złoszczą się i mówią: „Nie chcę cię widzieć!” Co oznacza: „Bardzo cierpiałam, bo ciebie nie było i nie chcę znowu cierpieć”.</p>
<blockquote><p>Nastolatki takim komunikatem często też chcą się przekonać, czy rodzicowi na nich zależy. Chcą, żeby rodzic im to pokazał. Mówią w ten sposób: „Pokaż mi, że jestem dla ciebie ważny. Postaraj się o mnie”. W gabinetach psychoterapeutycznych nastolatki często mówią: „Moja matka/mój ojciec nie zabiega o mnie. Gdyby mu zależało, to przecież zadzwoniłby pięć razy, choć cztery razy zrzuciłam połączenie”.</p>
</blockquote>
<p><strong>Czy rolą rodzica jest w takiej sytuacji przetrwać to i nie odpowiedzieć „pięknym za nadobne”?</strong></p>
<p>Nie tylko przetrwać, ale i pokazać jasno: „Jesteś dla mnie ważny”. Trochę też trzeba wziąć odpowiedzialność za to, co stało się wcześniej, a co przyczyniło się do takiej złości u dziecka, że to ja wcześniejszą czy późniejszą decyzją do tego doprowadziłem/doprowadziłam i dziecko ma prawo być na mnie wściekłe. Rodzic powinien wtedy przekazać dziecku: „Możesz mówić mi, że mnie nienawidzisz, ale i tak przy tobie będę, nie zostawię cię”. <strong>Przy czym dzieciaki w rodzinach pełnych swoim rodzicom też potrafią powiedzieć, że ich nienawidzą</strong>, albo: „Jesteś najgorszą matką na świecie, bo wszystkie matki na coś tam pozwalają, a ty nie”.</p>
<p><strong>Albo: „Żałuję, że mnie urodziłaś, nie pchałem się na świat”&#8230;</strong></p>
<blockquote><p>Tak, ale warto pamiętać, że te słowa są na obecną chwilę, a za moment dziecko przyjdzie i powie: „Przytul mnie!”. Albo powie: co ty jesteś mamo taka „nafoszona”, przecież to tylko wtedy to mówiłam. Kiedy dzieci mówią: „Nienawidzę cię”, to zwykle należy to tłumaczyć: „Teraz jestem na ciebie taka zła, że cię nienawidzę, ale tak w ogóle to ciebie kocham”</p>
</blockquote>
<p><strong>Co by Pani radziła rozstającym się parom?</strong></p>
<p>Poradziłabym, żeby nie zapominali, że są rodzicami i mają dziecko, za które są odpowiedzialni, aby nie skupiali się tylko na swoich potrzebach, ale też byli uważni na potrzeby dziecka.</p>
<p><strong>Dziękuję za rozmowę</strong></p>
<p><em>Rozmawiała Justyna Wojteczek, zdrowie.pap.pl</em></p>
<p><em>Dr Kamila Lenkiewicz, psycholog i psychoterapeuta,</em></p>
<p><em>Może się poszczycić wieloletnim doświadczeniem w pracy z dziećmi młodzieżą oraz rodzinami. Kompetencje kliniczne zyskała m.in. w Klinice Psychiatrii Wieku Rozwojowego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego oraz w Mazowieckim Centrum Neuropsychiatrii w Józefowie. W pracy naukowej dr Kamila Lenkiewicz zajmuje się na nieprawidłowo kształtowaną osobowością u dzieci i młodzieży. Kieruje Środowiskowym Centrum Zdrowia Psychicznego dla Dzieci i Młodzieży na warszawskich Bielanach.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/jak-rozwod-wplywa-na-opieke-nad-dziecmi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Reaguj na krzywdę dzieci</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/reaguj-na-krzywde-dzieci/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/reaguj-na-krzywde-dzieci/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 13 Sep 2019 12:46:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Edyta Nowicka</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[agresja]]></category>
		<category><![CDATA[manipulacja]]></category>
		<category><![CDATA[opieka nad dziećmi]]></category>
		<category><![CDATA[przemoc domowa]]></category>
		<category><![CDATA[wychowanie dzieci]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=28007</guid>
		<description><![CDATA[Przemoc, która dotyka dzieci, to nie tylko bicie, wyzywanie czy nadużycie seksualne. Przemocą jest także manipulowanie dzieckiem, zaniedbanie jego psychologicznych potrzeb, emocjonalne porzucenie. – To rodzi później demony. Reagujmy na przemoc wobec dzieci – apeluje Mirosława Kątna, psycholog i przewodnicząca Komitetu Ochrony Praw Dziecka.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>- Krzywdzenie dzieci to straszny, haniebny proceder – podkreślała na  konferencji prasowej, którą zainaugurowano kampanię społeczną „<a href="http://kopd.pl/aktualnosci/nie-pozwol-aby-narodzily-sie-w-nim-demony/" target="_blank">Nie pozwól, aby narodziły się w nim demony</a>”, organizowaną we współpracy z Mazowieckim Centrum Polityki Społecznej.</p>
<p>Co gorsza, przemoc doświadczona w dzieciństwie może pozostawić ślady w  psychice na całe życie, dlatego tak ważne, by do niej nie dochodziło i  by wiedzieć, co robić, kiedy do niej doszło.</p>
<h2>Przemoc wobec dzieci: skala zjawiska i przyczyny</h2>
<p>Z badań prowadzonych przez TNS OBOP na zlecenie Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wynika, że jednym z głównych czynników sprzyjających stosowaniu przemocy wobec dzieci są problemy w rodzinie lub życiu osobistym dorosłych.</p>
<p>Eksperci uczulają, że przemoc nie jest zamknięta tylko do stereotypowych tzw. trudnych rodzin, czyli np. takich, gdzie dorośli zmagają się z uzależnieniem od alkoholu czy substancji psychoaktywnych.</p>
<blockquote><p>– Czasem drobne nieporozumienia, codzienne sprzeczki w tzw. dobrych domach urastają do rangi poważnych problemów, których  nierozwiązanie może stać się źródłem przemocy. Przemoc może dotyczyć każdego – podkreśla psycholożka.</p>
</blockquote>
<p>Dodaje, że problemem wielu współczesnych rodzin jest „hodowanie” zamiast „wychowywania” dziecka. – To nie jest mądre rodzicielstwo. Nie wystarczy zapewnienie wysokich warunków bytowych – podkreśla Kątna.</p>
<p>Eksperci zaznaczają, że przemocą jest też manipulowanie uczuciami dziecka w sytuacji rozstania rodziców, odrzucenie emocjonalne, niezważanie na jego psychologiczne potrzeby.</p>
<h2>Jak poznać krzywdzone dziecko</h2>
<p>- Krzywdzone dziecko nie poskarży się na swojego oprawcę – podkreślają psychologowie z Komitetu. Uczulają, że każda przemoc wobec dziecka zostawia ślady w psychice, które mogą się manifestować kłopotami wychowawczymi, agresją, samookaleczaniem się, depresją, skłonnościami do zachowań ryzykownych, lękiem, wycofaniem, bojaźliwością czy objawami somatycznymi (bóle głowy, brzucha, duszności itp.).</p>
<blockquote><p>- Jeśli dziecko w wieku szkolnym wagaruje, nie uczy się, to często w ten sposób woła o pomoc, o zwrócenie na siebie uwagi – podkreśla Kątna. Dodaje, że każda forma przemocy bardzo szybko prowadzi do osłabienia poczucia własnej wartości. &#8211; Dziecko bardzo szybko zaczyna uważać, że zasługuje na złe traktowanie – mówi.</p>
</blockquote>
<p>Kątna zwraca uwagę, że zaledwie 2-3 proc. dzieci rodzi się z uszkodzeniami mózgu. Niektóre dzieci z tej grupy mogą sprawiać kłopoty wychowawcze ze względu na takie organiczne obciążenie. Ale dzieci w wieku szkolnym z problemami wychowawczymi jest znacznie więcej. Przytoczyła rezultaty badań nad uczniami kończącymi szkołę podstawową, z których wynika, że aż 30 proc. 11-12 latków sprawia kłopoty wychowawcze. Zdaniem Kątnej wiele z tych dzieci to te „zepsute” przez dorosłych stosowaniem przemocy w jakiejś formie.</p>
<div id="attachment_28009" class="wp-caption alignnone" style="width: 710px"><img class="size-full wp-image-28009" title="dziecko za płotem" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/09/dziecko-za-płotem.jpg" alt="" width="700" height="470" /><p class="wp-caption-text"> </p></div>
<h2>Krzywdzone dziecko: co robić</h2>
<p>Specjaliści z Komitetu Ochrony Praw Dziecka podkreślają, że w razie podejrzenia przemocy wobec dziecka trzeba reagować. Można to zrobić na wiele sposobów: począwszy od zapytania dorosłego z takiej rodziny, czy można mu jakoś pomóc, przez poradzenie się w którejś z organizacji pozarządowych (przykładowe kontakty na końcu tekstu), co zrobić w tej sytuacji, aż po zawiadomienie policji czy pomocy społecznej.</p>
<blockquote><p>- Nie myślmy, że taka reakcja to donosicielstwo. To ratowanie – podkreśla Kątna.</p>
</blockquote>
<h2>Gdzie zgłosić przemoc wobec dzieci:</h2>
<ul>
<li>Policja – 112</li>
<li>Komitet Ochrony Praw Dziecka &#8211; 22 626 94 19</li>
<li>Telefon dla Rodziców i Nauczycieli w sprawie Bezpieczeństwa Dzieci &#8211; 800 100 100</li>
<li>Krzywdzonemu dziecku można przekazać numer telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży &#8211; 116 111.</li>
<li>Najbliższy ośrodek pomocy społecznej</li>
<li>Można wysłać (także anonimowo) list do najbliższego sądu czy prokuratury z dokładnym opisem sytuacji. </li>
</ul>
<h2>O kampanii „Nie pozwól, aby narodziły się w nim demony”</h2>
<p>Cele kampanii:</p>
<ul>
<li>zwiększanie uważności społeczeństwa na zjawisko przemocy wobec dzieci;</li>
<li>motywowanie osób z najbliższego otoczenia dziecka (rodzina, sąsiedzi, nauczyciele) do działań mających na celu ochronę dziecka przed przemocą;</li>
<li>kształtowanie pozytywnych postaw wśród dzieci i młodzieży poprzez promowanie i wzmacnianie zachowań empatycznych wobec rówieśników dotkniętych krzywdzeniem;</li>
<li>wsparcie profesjonalistów pracujących z rodzinami zagrożonymi przemocą przez zwiększanie umiejętności rozpoznania objawów krzywdzenia dziecka;</li>
<li>zwiększanie wrażliwości profesjonalistów pracujących z dziećmi (w szczególności nauczycieli, pracowników socjalnych, pracowników służby zdrowia, policji, służby kuratorskiej);</li>
<li>pogłębianie wiedzy specjalistów pracujących z rodzinami na temat specyfiki konfliktu rodzinnego i rozpoznawania w nich zjawiska przemocy (m.in. poprzez webinaria);</li>
<li>wspieranie rodzin zagrożonych przemocą skutkujące poprawą sposobu funkcjonowania dziecka w rodzinie.</li>
</ul>
<blockquote><p>– Ważne jest to, żeby rodziny, w których występuje konflikt wspierać w taki sposób, by nie dochodziło do jego eskalacji, a w konsekwencji przekształcenia konfliktu w przemoc. Wsparcie instytucjonalne może pomóc poszczególnym członkom rodziny w braniu odpowiedzialności za rodzinę, a w praktyce ogranicza występowanie zjawiska przemocy. Istotne są także działania informacyjne, zwiększające świadomość na temat mechanizmów powstawania przemocy – podsumowuje Mirosława Kątna.</p>
</blockquote>
<p>Kampania „Nie pozwól, aby narodziły się w nim demony” formą swojego przekazu nawiązuje do skojarzenia z tatuażem – fizycznego znaku na ciele, który podobnie jak trauma z dzieciństwa może pozostać z człowiekiem na zawsze.</p>
<p>Autorka: Justyna Wojteczek, zdrowie.pap.pl</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/reaguj-na-krzywde-dzieci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rozpoznać ból u dziecka</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/zdrowy-styl-zycia/rozpoznac-bol-u-dziecka/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/zdrowy-styl-zycia/rozpoznac-bol-u-dziecka/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 23 Dec 2012 02:07:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Prochowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[zdrowy styl życia]]></category>
		<category><![CDATA[ból]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[leczenie dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[leki dla dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[opieka nad dziećmi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=8884</guid>
		<description><![CDATA[Ból jest strażnikiem organizmu sygnalizującym zagrożenia. Spełnia swoją funkcję jeżeli potrafimy odczytać jego sygnały. Dzieci mają problemy z określaniem swoich odczuć, wrażeń, stanów i emocji]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Gdy czują dyskomfort i ból, którym towarzyszy lęk, nie potrafią powiedzieć co im dolega. Dlatego tak ważna jest obserwacja dziecka i właściwe rozpoznanie przyczyn jego bólu.<br />
<strong><br />
Z maluchami najtrudniej</strong></p>
<p>Niemowlęta i małe dzieci, które nie mówią, nie mają orientacji w schemacie ciała, przez co nie potrafią zlokalizować bólu. Nie wiedzą, jak wyjaśnić ten dziwny dyskomfort, który czują. Wyrażają to poprzez płacz o zmiennej modulacji, zaczerwienioną twarz, zaciskanie piąstek i wkładanie ich do buzi, czy podkurczanie nóżek. Przedszkolaki i dzieci w okresie wczesnoszkolnym reagują podobnie.</p>
<p>Trudności z zaśnięciem i wybudzanie się, układanie się w nienaturalnej pozycji, odmowa jedzenia lub zmiana preferencji żywieniowych – tak dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym informują, że boli. W przeciwieństwie jednak do przedszkolaków, dzieci starsze potrafią względnie prawidłowo zlokalizować ból. Nadal jednak mają trudności z określeniem jego charakteru i stopnia nasilenia.</p>
<p><strong>Ważne jest by uspokoić dziecko</strong></p>
<p>Istnieje wiele sposobów na uspokojenie dziecka, które boi się tego, co czuje, a czego nie jest w stanie dokładnie wyjaśnić. Zalicza się do nich delikatne kołysanie i bujanie „w granicach ciała dziecka” (rączki dziecka skrzyżowane na piersi); włożenie do dłoni dziecka swojego palca, żeby mogło na nim zacisnąć rączkę; ciasne owinięcie dziecka; ciepła kąpiel. </p>
<p>W walce z bólem dziecka, bez względu na jego wiek, najważniejszy jest czas. Dzieci mają tendencję do drgawek gorączkowych, do szybkiego odwadniania się przy gorączce. Dodatkowo, cierpią również psychicznie, ponieważ nie rozumieją co się z nimi dzieje, czują narastający niepokój. </p>
<p><strong>Jak leczyć?</strong></p>
<p>
W podawaniu leków dzieciom istotny jest łatwy sposób ich dawkowania oraz szybkość działania. Mniejsze dzieci &#8211; poniżej 6 lat &#8211; raczej nie lubią leków w formie twardych tabletek, trudnych do połknięcia; drażnić je może również zapach, smak lub wygląd. Nie potrafią zrozumieć, że duża, jak dla nich, tabletka przyniesie im ulgę.</p>
<p><strong>Warto pamiętać</strong></p>
<p><strong><em>Przyczyny tych samych rodzajów bólu (np. bólów głowy) u dorosłych i dzieci są często odmienne. Dlatego właśnie stosowanie „dorosłych sposobów” jest mało skuteczne. Tymczasem ok. 800 tys. dzieci w wieku 9-12  lat w Polsce dostaje środki przeciwbólowe dla dorosłych.</em></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/zdrowy-styl-zycia/rozpoznac-bol-u-dziecka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->