<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; pandemia koronawirusa</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/pandemia-koronawirusa/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Tue, 15 Sep 2026 23:37:06 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Raport specjalny: Kobiety bardziej przestrzegają zaleceń</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/raport-specjalny-kobiety-bardziej-przestrzegaja-zalecen/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/raport-specjalny-kobiety-bardziej-przestrzegaja-zalecen/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 16 Apr 2020 01:47:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Prochowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[epidemia]]></category>
		<category><![CDATA[koronawirus]]></category>
		<category><![CDATA[pandemia]]></category>
		<category><![CDATA[pandemia koronawirusa]]></category>
		<category><![CDATA[przestrzeganie zasad]]></category>
		<category><![CDATA[raport specjalny]]></category>
		<category><![CDATA[wytyczne]]></category>
		<category><![CDATA[zalecenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=28857</guid>
		<description><![CDATA[Po ok. 10 dniach od wprowadzenia ograniczeń 80 - 87 proc. Polaków twierdziło, że stosuje się do zaleceń związanych z ograniczeniem rozprzestrzeniania się koronawirusa. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Chociaż zdecydowana większość badanych Polaków (80-87 proc.) twierdzi, że stosuje się do zaleceń związanych z ograniczaniem epidemii, to częściej deklarują to to kobiety, osoby z wyższym wykształceniem i osoby starsze &#8211; wynika z badań przeprowadzonych 23-24 marca.</h3>
<blockquote><p>Badanie zrealizowano 23-24 marca 2020 w ogólnopolskim panelu badawczym Ariadna na próbie 1098 osób. Był to wspomagany komputerowo wywiad online (próba losowo-kwotowa). Sondaż opracowały psycholożki: dr Katarzyna Hamer i dr Marta Marchlewska z Instytutu Psychologii PAN oraz dr Maria Baran z Uniwersytetu SWPS. Wcześniej badaczki informowały one o największych lękach zwązanych z epidemią, obecnie publikują kolejne wyniki.</p>
</blockquote>
<p>Po ok. 10 dniach od wprowadzenia ograniczeń 80 &#8211; 87 proc. Polaków twierdziło, że stosuje się do zaleceń związanych z ograniczeniem rozprzestrzeniania się koronawirusa. 87 proc. deklarowało, że unikało zgromadzeń publicznych. Po 85 proc. osób odpowiadało, że starało się ograniczać przebywanie poza domem, utrzymywało odległość ponad 1 metra od innych osób poza domem oraz zasłaniało usta podczas kichania i kasłania. 81 proc. badanych odpowiedziało, że wita się bez podania dłoni, a 80 proc. że bardziej dba o higienę poza domem (mycie i/lub odkażanie rąk).</p>
<blockquote><p>&#8222;Kobiety istotnie bardziej stosują się do wszystkich zaleceń niż mężczyźni&#8221; &#8211; komentują w swoim raporcie badaczki. Jak podają, z witania się przez podanie dłoni zrezygnowało 71 proc. mężczyzn i 87 proc. kobiet. Panie również częściej niż panowie deklarują (87 proc. W relacji do 75 proc.), że myją lub odkażają ręce poza domem.</p>
</blockquote>
<p>Jeśli chodzi o przestrzeganie przepisów, znaczenie ma też wiek. &#8222;Młodsi mniej stosują się do wszystkich zaleceń niż starsi, poza jednym wyjątkiem – to starsi częściej chodzą do sklepów&#8221; &#8211; piszą autorki raportu.</p>
<p><strong>W przestrzeganiu zaleceń niewielkie znaczenie ma miejsce zamieszkania. Jednak ludzie w dużych miastach częściej przestrzegają zasady, by nie witać się przez podanie ręki i by zasłaniać usta podczas kaszlu i kichania.</strong></p>
<p>Osoby z wyższym wykształceniem bardziej, niż osoby z niższym wykształceniem, stosują się do wszystkich zaleceń.</p>
<blockquote><p>Niezależnie od poziomu wykształcenia badani raczej nie robili zapasów żywieniowych po to, by ograniczyć zbyt częste wychodzenie z domu (deklarowało to 34-40 proc. osób).</p>
</blockquote>
<p>Z badań wynikło też, że im większe różnego typu obawy związane z koronawirusem, tym silniejsze stosowanie się do zaleceń związanych z epidemią.</p>
<p>Cały raport dostępny jest na stronie badań: https://covid19psychologia.com/2020/04/06/jak-polacy-stosuja-sie-do-zalecen-w-zwiazku-z-koronawirusem/</p>
<p><em>lt/ zan/, PAP Nauka w Polsce</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/raport-specjalny-kobiety-bardziej-przestrzegaja-zalecen/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Raport specjalny: Jaka jest szansa na leki i szczepienia?</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/raport-specjalny-jaka-jest-szansa-na-leki-i-szczepienia/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/raport-specjalny-jaka-jest-szansa-na-leki-i-szczepienia/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 07 Apr 2020 01:43:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Edyta Nowicka</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[koronawirus]]></category>
		<category><![CDATA[leki na koronawirusa]]></category>
		<category><![CDATA[pandemia]]></category>
		<category><![CDATA[pandemia koronawirusa]]></category>
		<category><![CDATA[pandemia w Polsce]]></category>
		<category><![CDATA[szczepionka na koronawirusa]]></category>
		<category><![CDATA[walka z pandemią]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=28827</guid>
		<description><![CDATA[Praca nad nowymi lekami wymaga wiele czasu i żmudnych badań. Podobnie jest ze szczepieniami. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>Nadzieję niosą jednak leki już stosowane przeciwko innym chorobom, który mogą okazać się skuteczne w walce z SARS-CoV2. Opowiada o tym prof. dr hab. Waleria Hryniewicz &#8211; profesor w Zakładzie Epidemiologii i Mikrobioliologii Klinicznej Narodowego Instytutu Leków.</h2>
<h3>Dlaczego istnieje niewiele leków przeciwwirusowych?</h3>
<p>Składa się na to kilka przyczyn. O wirusach dowiedzieliśmy się stosunkowo niedawno. Przez wiele lat nie dysponowaliśmy metodami hodowlanymi, ani molekularnymi. Do tej pory nie potrafimy hodować in vitro niektórych wirusów ważnych z punktu widzenia zakażeń człowieka. Z tego też powodu z opóźnieniem, w porównaniu np. z bakteriami zaczęliśmy badać ich biologię i chorobotwórczość.</p>
<h3>Jednak nowoczesna nauka zaczęła to zmieniać&#8230;</h3>
<p>Wprowadzenie do badań i diagnostyki metod biologii molekularnej całkowicie zmieniło nasze spojrzenie na udział wirusów w zakażeniach i patologii, jakie powodują. Otworzyło także drogę dla bardziej celowanych poszukiwań leków w oparciu o poznanie budowy i znaczenie w patogenezie poszczególnych struktur wirusa. To zaowocowało całą masa np. leków przeciwretrowirusowych (HIV), czy fantastycznym sukcesem wprowadzenia leków przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu C.</p>
<h3>Na jakie przeszkody napotykają obecnie badacze?</h3>
<p>Pewnym „hamulcem” we wprowadzaniu leków przeciwwirusowych jest częste występowanie działań niepożądanych. Leki hamujące namnażanie się wirusa mogą łatwo uszkadzać funkcje komórek gospodarza (człowieka), a więc gdy ich poziom toksyczności jest nieakceptowalny, nie mogą być zarejestrowane i wprowadzone na rynek. Co więcej, wirusy łatwo ulegają mutacjom, które mogą być przyczyną zmniejszenia skuteczności dotychczas dobrze działającego leku. Dla wielu wirusów nie mamy modeli zwierzęcych niezbędnych do badań przebiegu zakażenia, jak również efektywności leczenia czy szczepionek. Musimy też pamiętać, że praca z wirusami może być bardzo niebezpieczna i wymagać pracowni wysokiego stopnia bezpieczeństwa (BSL-3 a nawet BSL- 4), których zbudowanie i utrzymanie jest bardzo kosztowne. To także stanowi pewne ograniczenie dla badaczy.</p>
<h3>Wspomniane przez panią mutację i nabieranie oporności, to problem dobrze znany w przypadku bakterii, prawda?</h3>
<p>Należy też pamiętać, że to zakażenia bakteryjne stanowiły lata całe najważniejszy problem w obszarze zakażeń. Skupiliśmy się więc na poszukiwaniu leków przeciwbakteryjnych. Niestety ich nadużywanie doprowadziło do pojawienia się i rozprzestrzenienia wielolekoopornych bakterii. Ta sytuacja ma charakter globalny i uznawana jest za jedno z najpoważniejszych zagrożeń dla zdrowia publicznego na świecie. Potrzebne są nam zarówno nowe leki przeciwwirusowe jak i przeciwbakteryjne, nie mówiąc już o przeciwgrzybiczych.</p>
<h3>Czy duże są szanse na opracowanie nowego leku przeciwko COVID-19 w rozsądnym czasie? Ile to musi potrwać?</h3>
<p>Nie chciałabym być zbytnią pesymistką, ale opracowanie całkowicie nowego leku jest niezwykle żmudnym, długotrwałym procesem. Rozwój przemysłu farmaceutycznego, dzięki ogromnym osiągnięciom biologii i chemii spowodował znaczące przyspieszenie w projektowaniu nowych leków opartych na modelowych strukturach. Pomaga w tym chemia kombinatoryczna, która pozwala na znaczące przyspieszenie znalezienia aktywnej cząsteczki.</p>
<blockquote><p>To jednak dopiero początek, faza przedkliniczna, w której prowadzi się szereg badań dotyczących aktywności biologicznej in vitro (dotyczy to leków przeciwdrobnoustrojowych), badania na zwierzętach określając toksyczność potencjalnego leku.</p>
</blockquote>
<p>Następny etap to badania kliniczne, na których rozpoczęcie musimy uzyskać zgodę instytucji rejestrujących i dopuszczających leki na rynek jak FDA, EMA czy w Polsce Prezesa Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych.</p>
<blockquote><p>Podając w skrócie, proces wprowadzania nowego leku to I faza badań klinicznych prowadzona na ochotnikach, w której ustalamy toksyczność oraz dawki i cechy farmakologiczne potencjalnego leku. II faza ma na celu potwierdzenie skuteczności i bezpieczeństwa leku na małej grupie chorych (kilkadziesiąt osób) z określonym schorzeniem. Jej pozytywne wyniki upoważniają rozpoczęcie badań III fazy na dużej liczbie chorych (w zależności od choroby może być ich nawet kilka tysięcy), w której ocenia się skuteczność i bezpieczeństwo leku.</p>
</blockquote>
<p>W zależności od leku i jego przeznaczenia ustala się tryb prowadzenia badań. Zazwyczaj są to badania randomizowane, zaślepione i porównawcze (wobec placebo lub dotychczasowej terapii standardowej) i z niezbędną liczbę pacjentów włączonych do badania. Następnie składa się całość dokumentów do agencji rejestrującej leki celem dopuszczenia na rynek.</p>
<h3>Zapewne trudno byłoby to przyspieszyć?</h3>
<p>Amerykańska agencja rejestrująca leki (FDA) wprowadziła szybką ścieżkę rejestracyjną dla nowych leków przeciwdrobnoustrojowych ze względu na potrzeby zdrowotne, co pozwala je wprowadzić w szybkim trybie, oczywiście gdy spełniają wymagane warunki. Jednak, mimo to, nadal trwa to relatywnie długo. Przedstawiłam to w wielkim skrócie, ale jak widać, proces wprowadzenia zupełnie nowego leku może trwać wiele lat i dlatego widzę większą szansę w badaniach klinicznych już istniejących leków, ale zarejestrowanych w innych wskazaniach.</p>
<p>Niedawno prof. Marcin Drąg z Politechniki Wrocławskiej opisał dokładnie działanie jednego z kluczowych enzymów wirusa SARS-Cov2. Czy to może mieć rzeczywiste przełożenie na możliwie szybkie opracowanie leku na tej podstawie, czy też prace potrwają np. dekadę albo dłużej?</p>
<blockquote><p>To może znacznie skrócić fazę przedkliniczną i dopiero jak jej wyniki będą korzystne, możemy myśleć o dalszym postępowaniu. Tak więc jesteśmy dopiero u progu procesu poszukiwania nowego leku w oparciu o odkrycia naukowe prof. Drąga. Daje to nadzieję, ale sukces w postaci leku jest jeszcze odległy. Natomiast dla poznania wirusa i jego chorobotwórczości ma ogromne znaczenie.</p>
</blockquote>
<h3>Mówiła pani o tym, że być może uda się wykorzystać leki już istniejące, stosowane przeciwko innym chorobom. Czy szanse na tego terapie są duże?</h3>
<p>Tak, to wydaje się być drogą obecnie najszybszą. Mamy pojedyncze doniesienia o ich skuteczności w leczeniu chorych na COVID-19. Dotychczas były stosowane w trybie off-label (poza wskazaniem rejestracyjnym). Jednak rządy niektórych państw, jak np.: Polski, poprzez URPL, w obliczu olbrzymiej ilości przypadków na świecie zarejestrowały do leczenia COVID-19 chlorochinę &#8211; lek produkowany i stosowny także w Polsce w chorobach autoimmunologicznych, jak np. reumatoidalne zapalenie stawów. Stosuje się go też w leczeniu malarii.</p>
<h3>Są też inne tego typu leki?</h3>
<p>Spośród innych obiecujących substancji o pożądanym działaniu przeciwwirusowym przeciwko wirusowi SARS-CoV2 jest remdesiwir. To potencjalny, nowy lek projektowany screeningowo jako modelowy lek przeciwko wirusowi Ebola. Niestety, jak ostatnie badania pokazują, aktywność tego leku przeciwko wirusowi Ebola jest niewystarczająca, jednak bardzo obiecujące są bardzo wstępne wyniki badań u pacjentów z COVID19. Dzięki tej obserwacji niezarejestrowany jeszcze w żadnym kraju remdesiwir uzyskał status leku tzw. &#8222;compassionate drug use&#8221;, tzn: stosowanego z powodu „humanitarnego.</p>
<blockquote><p>Oznacza to sytuację, gdy tak naprawdę wszystkie inne metody zupełnie zawiodły i jesteśmy zmuszeni ratować pacjenta wszystkimi możliwymi metodami, choć opierając się na publikowanych jak najnowszych badaniach. W obliczu zakażeń COVID19 wciąż badania muszą być poszerzane, aby móc spełnić wymagania rejestracyjne i aby w tym wskazaniu leki mogły być dopuszczone na rynek. Pozwoli to na powszechniejsze, bardziej ukierunkowane i bezpieczniejsze stosowanie tych leków. Będziemy wiedzieć, w jakich grupach chorych są one najskuteczniejsze i jakie powodują działania niepożądane.</p>
</blockquote>
<h3>Jak sama pandemia wpłynie na takie badania?</h3>
<p>W trakcie trwania pandemii nie będzie problemu z rekrutacją wystarczającej liczby pacjentów do testowania. Takie badania już się toczą zarówno w Chinach, w USA, Kanadzie i w wielu krajach UE. Dotyczą głównie chlorochiny i hydroksychlorochiny w kombinacji z azytromycyną lub remdesevirem, monoterapii remdesevirem a także kombinacji leków przeciwretrowirusowych lopinawiru z ritonawirem w połączeniu z i bez interferonu β, a także z deksametazonem, aby zmniejszyć silną reakcję zapalną („burza cytokinowa”).</p>
<blockquote><p>Ten sam cel ma dodawany w niektórych badaniach tocilizumab. Proponuje się także oczyszczanie krwi (plazmy) z cytokin za pomocą Cytosorbu, czyli specjalnego filtra. Japończycy stosują także favipravir, lek oryginalnie przeciwgrypowy o szerszym działaniu niż oseltamivir, bowiem poza hamowaniem neuraminidazy hamuje także wytwarzanie polimerazy. Badane są także inne leki przeciwretrowirusowe i przeciwpasożytnicze.</p>
</blockquote>
<p>Niektórzy już stosują surowicę ozdrowieńca zawierającą przeciwciała przeciwko SARS-CoV2. Rozpoczna się także badania nad korzystnym wpływem szczepionki BCG w walce z tym wirusem. Nie sposób wyliczyć wszystkich poddawanych obecnie próbom. Pełne nadziei badania kliniczne pt. Discovery, Solidarity, Recovery itp. mogą przynieść dobrą opcję terapeutyczną. Pamiętajmy także, że szereg wspomnianych powyżej leków wywołuje szereg działań niepożądanych i one muszą być bardzo starannie monitorowane.</p>
<h3>Ile czasu potrzeba, aby zastosować lek przeznaczony pierwotnie dla innej choroby?</h3>
<p>Z pewnością jest to okres znacząco krótszy, niż wprowadzenie nowego leku. A wiemy z rozwoju sytuacji epidemiologicznej, że czas nas nagli. Badania wspomnianych leków w nowym wskazaniu czyli leczeniu COVID-9 zaczynają się od fazy II badania klinicznego, która, gdy przyniesie pozytywne efekty, szybko przejdzie w III fazę badania klinicznego. Mając na uwadze zaakceptowane dla szczególnych sytuacji klinicznych szybkie ścieżki rejestracyjne, a COVID-19 jest nią z pewnością, lek czy leki z udowodnioną skutecznością i akceptowalnym bezpieczeństwem mogą być dostępne wkrótce. Czy zdążymy przed końcem pandemii? Trudno powiedzieć, jak długo będzie jeszcze ona trwała.</p>
<h3>Co ze szczepieniami?</h3>
<p>Równolegle trwają intensywne badania i to w wielu ośrodkach na świecie, nad szczepionką. Większość badań jest w fazie przedklinicznej, ale niektóre firmy prowadzą równolegle badania I fazy klinicznej. Muszą uzyskać odpowiedzi na wiele pytań, a zwłaszcza czy jest immunogenna (czyli czy organizm wytwarza odporność w reakcji na jej podanie &#8211; przyp. red.), bezpieczna, które z przeciwciał zapewniają ochronę, jak długo się ona utrzymuje itp. A więc czas wprowadzenia szczepionki jest bardziej odległy niż istniejącego leku w nowej rejestracji.</p>
<p><em>Rozmawiał Marek Matacz, zdrowie.pap.pl, Redakcja</em></p>
<p><em>Prof. dr hab. Waleria Hryniewicz, lekarz mikrobiolog</em></p>
<p><em>Jest profesorem w Zakładzie Epidemiologii i Mikrobiologii Klinicznej Narodowego Instytutu Leków i przewodniczącą Narodowego Programu Ochrony Antybiotyków. Wcześniej pełniła m.in. kierownika Centralnego Laboratorium Surowic i Szczepionek i konsultanta krajowego w dziedzinie mikrobiologii lekarskiej. Była też przewodniczącą Komitetu Mikrobiologii Polskiej Akademii Nauk, prezesem Polskiego Towarzystwa Mikrobiologów. Należy do Amerykańskiego Towarzystwa Mikrobiologów oraz Europejskiego Towarzystwa Mikrobiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych. W środowisku lekarskim szerzy wiedzę na temat antybiotykooporności i zwalczania zagrożeń związanych z zakażeniami szpitalnymi.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/raport-specjalny-jaka-jest-szansa-na-leki-i-szczepienia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Raport specjalny: Zwierzęta a rozprzestrzenianie się wirusów</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/raport-specjalny-zwierzeta-a-rozprzestrzenianie-sie-wirusow/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/raport-specjalny-zwierzeta-a-rozprzestrzenianie-sie-wirusow/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 06 Apr 2020 09:46:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Karol Pisarski</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[epidemia]]></category>
		<category><![CDATA[jak przenoszą się wirusy]]></category>
		<category><![CDATA[koronawirus]]></category>
		<category><![CDATA[pandemia koronawirusa]]></category>
		<category><![CDATA[pandemia w Polsce]]></category>
		<category><![CDATA[raport specjalny]]></category>
		<category><![CDATA[rozprzestrzenianie wirusów]]></category>
		<category><![CDATA[ziwerzęta]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=28837</guid>
		<description><![CDATA[To jest niesamowite, jak nauka o wirusach odzwierzęcych dosłownie przyspieszyła na naszych oczach. Praktycznie codziennie pojawiają się nowe prace, hipotezy, weryfikacje…]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>O prawdopodobnym źródle wirusa SARS-Cov-2, roli człowieka w rozprzestrzenianiu się odzwierzęcych wirusów, a także o wyjątkowości nietoperzy, które nie tylko przenoszą wirusy, ale także świetnie sobie z nimi radzą &#8211; opowiada prof. dr hab. Piotr Tryjanowski, dyrektor Instytutu Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.</h2>
<h3>Nauka w Polsce: Czy to prawda, że nowy koronawirus przeniósł się najprawdopodobniej na człowieka z nietoperzy lub łuskowców?</h3>
<p><strong>Prof. Piotr Tryjanowski:</strong> Tak, to prawda, ale kluczowym jest słowo najprawdopodobniej. To jest niesamowite, jak nauka o wirusach odzwierzęcych dosłownie przyspieszyła na naszych oczach. Praktycznie codziennie pojawiają się nowe prace, hipotezy, weryfikacje… I za kilka dni może to być praktycznie nieaktualne, albo raczej doprecyzowane. Jednak znając cykle życiowe nietoperzy, łuskowców, ale przed wszystkim ludzi, a także wzajemne relacje, możemy mówić o wielkim prawdopodobieństwie zoonotycznej (odzwierzęcej) natury SARS-Cov-2. Zresztą o tym, że nieodpowiedzialne zachowania ludzi, np. zjadających nietoperze, wręcz proszących się o poważną epidemię, mówiono od co najmniej 15 lat. Prace publikowano w najlepszych czasopismach specjalistycznych, jednak w większości były ignorowane.</p>
<h3>NwP: Dlaczego wirus mógł przejść akurat z tych zwierząt? Czy chodzi o częsty kontakt z ludźmi, podobieństwo biologiczne, cykl życiowy?</h3>
<p>P.T.: Znaczenie ma kombinacja wszystkich tych czynników, może poza podobieństwem biologicznym. Oczywiście i nietoperze i łuskowce to ssaki łożyskowe, jak człowiek, ale na tym podobieństwa się w zasadzie kończą. Kontakt z ludźmi w normalnych warunkach nie jest wcale częsty, chociaż i tutaj dochodzimy do punktu ważnego ze strony dzisiejszej pandemii – i nietoperze i łuskowce można kupić jako pokarm na tzw. mokrych targach w Chinach.</p>
<blockquote><p>A tam się wszystko zaczęło. To nie jest tak, że nagle zwierzę kogoś zaatakowało czy ugryzło, wręcz przeciwnie. Ludzie zabijają te zwierzęta (także) dla podkreślenia statusu czy niby to korzystając z przepisów tradycyjnej medycyny chińskiej i tragedia gotowa. Ponadto cykl życiowy nietoperzy. Wirusy wykorzystują ich umiejętność lotu do rozprzestrzeniania się i zdobywania nowych gospodarzy</p>
</blockquote>
<h3>NwP: W jaki w ogóle sposób można dojść do wniosków na temat pochodzenia danego wirusa? Jakie badania się prowadzi?</h3>
<p>P.T.: Niestety, głównie w tym wypadku to poszukiwania post-factum, ale z zaprzęgnięciem szerokiego spektrum metod – od obserwacji zachowań ludzi i zwierząt, poznawania ich wzajemnych relacji, po zaawansowane prace genetyczne poszukujące sekwencji wirusa u różnych organizmów i próby dopasowania, kto od kogo i kiedy się zaraził.</p>
<blockquote><p>Ponadto badania scriningowe, czyli po prostu sprawdzanie wielu gatunków nietoperzy czy łuskowców i przyglądanie się rezerwuarem jakich patogenów są te zwierzęta, zresztą inne też, i które z nich, przynajmniej potencjalnie, są niebezpieczne dla człowieka. Przy okazji warto podkreślić, że aby zrozumieć współczesną pandemię, potrzebne jest szerokie, multidyscyplinarne spojrzenie i współpraca epidemiologów, matematyków, lekarzy, lekarzy weterynarii, zoologów i wielu innych dziedzin.</p>
</blockquote>
<h3>NwP: Jakie znaczenie ma zdobyta wiedza na temat pochodzenia wirusa dla ludzi &#8211; teraz i na przyszłość? Czy może pomóc np. w znalezieniu leków, szczepionek, w ochronie przed kolejnymi epidemiami?</h3>
<p>P.T.: Pewnie nieco tak i staniemy się ostrożniejsi, być może nie tak zarozumiali, zarówno w podejściu do przyrody, jak i co do własnych możliwości predykcyjnych, czyli zdolności przewidywania przyszłości. Ta pandemia, przynajmniej w sensie reakcji politycznej i psychologicznej, ma znamiona tzw. czarnego łabędzia, czyli zjawiska o ekstremalnie niskim prawdopodobieństwie zajścia. Ale gdy już zaszło, to mleko się rozlało.</p>
<blockquote><p>Część badaczy zajmujących się epidemiami pozostaje wielkimi sceptykami i twierdzi, że epidemia uczy nas sporo, ale o tej jednej, jedynej epidemii, bez wielkich odniesień do kolejnych. Złośliwi nawet twierdzą, że wszystkie modele są błędne, a tylko niektóre bywają pomocne. Chciałbym pozostać optymistą, że wyciągniemy dobre wnioski, przygotujemy lekarstwa, ale świat jest dynamiczny i kolejna epidemia na pewno nadejdzie. Taka jest natura biologii!</p>
</blockquote>
<h3>NwP: Czy Pana zdaniem będą musiały zajść duże zmiany w zwyczajach niektórych populacji ludzkich żywiących się „nietypowymi” gatunkami?</h3>
<p>P.T.: Tak, powinny. Właściwie za wszystkie epidemie mające źródło od nietoperzy odpowiadało bezmyślne łapanie ich i wykorzystywanie w medycynie oraz kuchni. Obie epidemie wirusów SARS miały swój początek na targach dzikimi zwierzętami w Chinach, gdzie w warunkach zerowej higieny gromadzi się na niewielkiej przestrzeni liczne gatunki zwierząt i ich części. Czy jednak zwykłe zakazy zadziałają?</p>
<blockquote><p>Powstają międzynarodowe inicjatywy, naukowców i rządów, naciskające na Chiny by zmieniły sytuacje na lokalnych targowiskach. Boję się, że to zaledwie czubek góry lodowej, bo to stara i silna tradycja praktycznie w całej Azji południowo-wschodniej. Śmiem twierdzić, że to rodzaj tykającej bomby biologicznej. Jednak zmiany w prawie to za mało, a przejście do „podziemia” i powstanie czarnego rynku może spowodować, że zaproponowane lekarstwo będzie gorsze od choroby.</p>
</blockquote>
<h3>NwP: Jakie obecna sytuacja będzie miała znaczenie dla tego typu gatunków? Czy jest szansa, że będą zostawione w spokoju i ich populacje będą się rozwijać, czy wręcz przeciwne &#8211; może zacznie się je tępić np. w rejonach położonych blisko skupisk ludzkich?</h3>
<p>P.T.: Trudno przewidzieć. Przede wszystkim należy mówić, jak olbrzymie pozytywne znaczenie mają nietoperze, np. zjadając spore ilości owadów, a to może pomagać w obniżaniu malarii czy innych chorób odwektorowych, tj. takich, które do transmisji potrzebują obecności wektora, np. owada lub kleszcza. Raz jeszcze, SARS-Cov-2, nie jest jedynym i największym złem świata. Jest mnóstwo innych problemów i musimy dostrzegać złożoność.</p>
<blockquote><p>Przy okazji i nietoperze i łuskowce są właśnie globalnie zagrożone i praktycznie tępione w Azji, czy Afryce, więc może jednak ludzie dostrzegą, że takie bezmyślne podejście do tych zwierząt to droga donikąd. To, że ich patogeny zaczęły stanowić problem dla człowieka XXI wieku, wynika wyłącznie z naszej winy – wdzierania się do środowisk dzikich zwierząt i odbierania im miejsc życia, skutkującego w prosty sposób z narażaniem się na zbyt bliski z nimi kontakt.</p>
</blockquote>
<h3>NwP: Jakie, oprócz nietoperzy, zwierzęta w dzisiejszych czasach stanowią największe zagrożenie, jeśli chodzi o epidemie, mówiąc szerzej &#8211; nie tylko o koronawirusach?</h3>
<p>P.T.: To pytanie w zasadzie o charakterze spekulacyjnym, ale lubię takie! Odpowiedź jednak wcale nie jest prosta. Bo na naszych oczach, w dobie globalizacji, odbywa się masowy – legalny i nielegalny – transfer najróżniejszych gatunków zwierząt na wielkie odległości. To, co było zupełnie nieszkodliwe, w nowym miejscu może charakteryzować się olbrzymim potencjałem zoonotycznym – niebezpiecznym dla innych gatunków, ale także dla człowieka.</p>
<blockquote><p>Choroby docierały z transportami egzotycznych małży, żab, żółwi, a nawet rybek akwariowych. Gdybyśmy jednak popatrzyli na bardziej naturalne układy, to jeszcze raz wskażę na nietoperze. Wirusy wykorzystują ich umiejętność lotu do rozprzestrzeniania się i zdobywania nowych gospodarzy. W normalnych, naturalnych ekosystemach jednak wirusy te przechodzą na inne gatunki nietoperzy, albo nawet inne gatunki ssaków i nie docierają do człowieka.</p>
</blockquote>
<h3>NwP: Czy roznoszące wirusy gatunki, takie jak nietoperze mają coś, co szczególnie interesuje naukowców?</h3>
<p>P.T.: Nietoperze &#8211; tak z racji zajmowanych środowisk, jak i najróżniejszych sposobów odżywiania &#8211; spotykają się z wieloma infekcjami pasożytniczymi. Posiadają świetnie funkcjonujący układ immunologiczny, który jest nieustannie nastawiony na walkę z wirusami. Zakażenia wirusowe prowadzą u nich do bardzo szybkiej odpowiedzi odpornościowej, która izoluje wirusa i usuwa go z komórek ciała. Ssaki te są zdolne do aktywnego lotu i charakteryzują się bardzo wysokim tempem metabolizmu.</p>
<blockquote><p>Ich duża aktywność fizyczna związana z lotem prowadzi do większego i szybszego uszkadzania tkanek – głównie z powodu gromadzenia się szkodliwych ubocznych produktów utleniania &#8211; wolnych rodników. Nietoperze poradziły sobie i z tym problemem. W ich organizmach działa bardzo sprawny mechanizm usuwania wolnych rodników. Wyjaśnia to zresztą niezwykłą długość życia nietoperzy; potrafią dożyć nawet ponad 40 lat (dłużej?), niż inne ssaki podobnej wielkości.</p>
</blockquote>
<h3>NwP: Zatem nietoperze wyglądają jak doskonałe w wielu względach zwierzęta, zdolne nie tylko do przenoszenia wirusów, ale także radzenia sobie z nimi.</h3>
<p>P.T.: Właśnie tak jest. Już je podpatrujemy w badaniach nad procesami starzenia się, ale przewiduję, że szybko staną się dobrym modelem badania układów przeciwzapalnych. To naprawdę fascynujące zwierzęta. W normalnych warunkach nie stanowią zagrożenia. U nietoperzy, podobnie jak u innych zwierząt, wiele chorób występuje wyłącznie enzootycznie, bo nie ma kontaktów z ludźmi.</p>
<blockquote><p>Nietoperze pełnią niezwykle ważne funkcje w ekosystemach, a zdolnością lotu przypominają moje ulubione ptaki. Zdecydowanie należy im się ochrona. Także w interesie naszego zdrowia!</p>
</blockquote>
<p><em>PAP &#8211; Nauka w Polsce, Marek Matacz, Redakcja, mat/ agt/</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/raport-specjalny-zwierzeta-a-rozprzestrzenianie-sie-wirusow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Raport specjalny: Koronawirus a chorzy na serce</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/zdrowy-styl-zycia/raport-specjalny-koronawirus-a-chorzy-na-serce/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/zdrowy-styl-zycia/raport-specjalny-koronawirus-a-chorzy-na-serce/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 06 Apr 2020 01:12:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dagna Starowieyska</dc:creator>
				<category><![CDATA[zdrowy styl życia]]></category>
		<category><![CDATA[choroby serca]]></category>
		<category><![CDATA[chorzy na serce]]></category>
		<category><![CDATA[koronawirus]]></category>
		<category><![CDATA[pandemia]]></category>
		<category><![CDATA[pandemia koronawirusa]]></category>
		<category><![CDATA[pandemia w Polsce]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=28825</guid>
		<description><![CDATA[Jeśli chorujesz na serce albo masz nadciśnienie, na własną rękę nie odstawiaj zaleconych przez lekarza leków z obawy przed COVID-19. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>Musisz też szczególnie na siebie uważać &#8211; choroby sercowo-naczyniowe są dodatkowym obciążeniem przy infekcji wywołanej przez nowego koronawirusa.</h2>
<p>Kardiolodzy ostrzegają, że podobnie jak wiele innych wirusów wywołujących choroby układu oddechowego, nowy koronawirus może także uszkadzać serce zdrowego człowieka. Stąd, choć najczęściej młodzi ludzie znacznie lepiej znoszą zachorowanie na COVID-19, nie powinni lekceważyć tej choroby.</p>
<blockquote><p>Wiadomo też, że nadciśnienie tętnicze, cukrzyca lub przebyty zawał to dodatkowe zagrożenie dla tych, którzy zakażą się koronawirusem SARS-CoV-2. Z dotychczas dostępnych danych wynika, że aż 70 proc. pacjentów, którzy zmarli z powodu zakażenia nowym patogenem cierpiało z powodu przynajmniej jednej z tych chorób. Kiedy do już uszkodzonego serca dokłada się uszkodzenie komórek serca spowodowane wirusem sytuacja staje się bardzo niebezpieczna.</p>
</blockquote>
<p>- Na ciężki przebieg infekcji koronawirusa składa się wiele czynników. Z jednej strony w większości przypadków pacjenci, którzy cierpią na choroby sercowo-naczyniowe są osobami starszymi, w związku z tym mają gorsze funkcjonowanie układu immunologicznego, który jest zdolny zwalczać infekcje, ale również jest to spowodowane tym, że sam wirus może atakować komórki serca &#8211; tłumaczy prof. Adam Witkowski, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego i dyrektor Warsaw Course on Cardiovascvular Interventions.</p>
<p>A to dlatego, że receptory ACE2 (to jeden z enzymów komórkowych), przez które wirus wnika do komórek płuc występują nie tylko w płucach, ale też w komórkach mięśnia sercowego, komórkach nerek czy śródbłonka naczyń.</p>
<blockquote><p>- Wirus SARS-Cov-2 może też uszkadzać komórki mięśnia sercowego przez powodowanie tzw. „sztormu cytokinowego” spowodowanego przez spaczoną odpowiedź limfocytów typu T-helper na infekcję – tłumaczy specjalista.</p>
</blockquote>
<p>To te limfocyty „ruszają do boju” w razie infekcji. Czasem jednak, z niewyjaśnionych przyczyn, odpowiedź na atak jest nadmierna i obraca się przeciwko organizmowi, którego bronią.</p>
<h3>COVID-19 a serce</h3>
<p>- Wiemy, że sama infekcja wirusem u osób, które nawet nie mają chorób sercowo-naczyniowych może spowodować takie uszkodzenie serca, że frakcja wyrzucania lewej komory bardzo spada i chorzy muszą być leczeni tak, jak w przebiegu ostrego zapalenia mięśnia sercowego, czyli muszą dostawać glikokortykosteroidy, immunoglobuliny, być na wspomaganiu krążenia, muszą dostawać leki, które wymuszają utrzymanie ciśnienia tętniczego. To, że COVID-19 uszkadza komórki mięśnia sercowego jest już niestety potwierdzone &#8211; wyjaśnia prof. Witkowski.</p>
<blockquote><p>Wygląda więc na to, że dla pacjentów sercowych zagrożenie koronawirusem jest podwójne. Chorzy „sercowi” ciężej przechodzą śródmiąższowe zapalenie płuc i częściej wymagają podłączenia do respiratora. Z drugiej strony niebezpieczny jest mechanizm bezpośredniego uszkadzania mięśnia sercowego przez wirusa, co w przypadku pacjentów kardiologicznych, zwłaszcza w starszym wieku, może skończyć się tragicznie. Jednak na takie uszkodzenie serca narażeni są też młodzi, dlatego, choć najczęściej znacznie lepiej znoszą zachorowanie na COVID-19, nie powinni lekceważyć tej choroby.</p>
</blockquote>
<p><strong>Dostępne dane pokazują, że śmiertelność z powodu COVID-19 u osób poniżej 50. roku życia to ok. 1 proc., jednak po przekroczeniu 50 -tki ryzyko wzrasta do 1,5 proc. i z wiekiem jest coraz wyższe: po 60. r.ż. wynosi 3,6 proc., a powyżej 70 lat aż 8 proc. Im wyższy wiek, tym większe ryzyko zgonu.</strong></p>
<p>Kłopot z wiekiem polega na tym, że wraz z upływem lat najczęściej pojawiają się kolejne schorzenia: nadciśnienie, cukrzyca, zawał – a wtedy łatwiej o niewydolność serca.</p>
<p>W opublikowanej w NEJM 30 marca pracy przeglądowej jej autorzy, w części poświęconej wykrytym zależnościom między ciężkim przebiegiem i zgonem z powodu COVID-19 a różnymi schorzeniami przewlekłymi układu krążenia, zaznaczają: „Jednakże te schorzenia wydają się być ściśle związane z pogłębiającym się wiekiem, który staje się najistotniejszym prognostykiem zgonu związanego z COVID-19”.</p>
<h3>Niebezpieczne nadciśnienie płucne (TNP) w kontekście koronawirusa</h3>
<p>Choć na razie nie ma potwierdzonych informacji, że TNP jest jakimś szczególnym czynnikiem ryzyka zgonu z powodu infekcji koronawirusem, to jednak wydaje się logiczne, że ci pacjenci mogą być szczególnie narażeni na ciężki przebieg choroby COVID-19.</p>
<blockquote><p>- Oni mają już uszkodzone serce z powodu pierwotnego nadciśnienia płucnego albo z powodu nadciśnienia płucnego, które jest wtórne do uszkodzenia mięśnia lewej komory serca, więc ich sytuacja jest wyjątkowo trudna – zwraca uwagę kardiolog.</p>
</blockquote>
<h3>Leki kardiologiczne a nowy koronawirus</h3>
<p>Póki co nie ma specjalnych terapii przeznaczonych dla chorych kardiologicznie, u których stwierdzono zakażenie koronawirusem, są leczeni tak jak inni pacjenci.</p>
<p>Sekcja Niewydolności Serca w ostatnich dniach zdementowała pojawiające się informacje, z których wynika, że powszechnie stosowane leki kardiologiczne narażają na zakażenie nowym koronawirusem i powodują pogorszenie przebiegu infekcji COVID-19.</p>
<blockquote><p>„Nie ma żadnych badań, które mogłyby potwierdzać tę tezę. Stanowisko Sekcji Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego (PTK) podobnie jak Amerykańskich czy Europejskich Ekspertów jest jednoznaczne &#8211; pacjenci powinni stosować dotychczasowe leczenie zgodnie z zaleceniami lekarza. Regularne przyjmowanie leków ograniczy ilość komplikacji zdrowotnych, a co za tym idzie zminimalizuje konieczność dodatkowych wizyt lekarskich, jak i ilość hospitalizacji” – czytamy w oświadczeniu specjalistów PTK.</p>
</blockquote>
<p>W leczeniu nadciśnienia, niewydolności serca, chorobie niedokrwiennej serca stosowane są powszechnie leki z grupy o trudnej skądinąd nazwie: ACE- inhibitory (lub inhibitory konwertazy angiotensyny). Poza zmniejszaniem ciśnienia tętniczego działają przeciwmiażdżycowo, hamują powiększanie się lewej komory oraz jej włóknienie. Inna grupa leków powszechnie stosowana w tych schorzeniach to sartany.</p>
<p><strong>Te grupy leków zyskały w prasie popularność w okresie panedemii. Dziennikarze zwrócili uwagę na list do redakcji „The Lancet Respiratory Medicine”, którego autorzy wyrazili sugestię, iż (w uproszczeniu) przyjmowanie tych leków może wpływać na większe ryzyko zgonu z powodu COVID-19.</strong></p>
<p>Prof. Rafał Olszanecki z Katedry Farmakologii Wydziału Lekarskiego CM UJ w Krakowie podkreśla w portalu Medycyna Praktyczna, że założenie: „zwiększona ekspresja ACE2 (enzymu, dzięki któremu koronawirus wnika do komórek zakażonego – przyp. red.) na komórkach wiąże się z większą zachorowalnością lub/i cięższym przebiegiem COVID-19, na którym oparli się autorzy listu, nie jest dotychczas poparte wynikami badań klinicznych.</p>
<blockquote><p>Naukowcy z całego świata ostrożnie podchodzą do ich hipotezy. Na przykład autorzy artykułu w NEJM z 30 marca podkreślają, że tylko pojedyncze badania przedkliniczne sugerują, że wspomniane wyżej leki mogą zwiększać ekspresję ACE 2 (a właśnie ta hipoteza doprowadziła do powstania wątpliwości co do bezpieczeństwa stosowania tych leków u pacjentów z COVID-19).</p>
</blockquote>
<p><strong>Zwracają przy tym uwagę, że nie ma wystarczających dowodów na to, iż można te przedkliniczne obserwacje przełożyć na ludzi. Trzeba pamiętać, że często rezultaty eksperymentów prowadzonych w laboratorium na liniach komórkowych nie przekładają się na choćby podobne rezultaty w eksperymentach na ludziach. Co więcej, jak zaznacza NEJM, nie ma żadnych badań, które oceniałyby wpływ leków kardiologicznych na przebieg COVID-19.</strong></p>
<blockquote><p>Czytamy też, że jednocześnie nie ma wątpliwości, jakie mogą być skutki nagłego przerwania terapii tymi lekami: pogorszenie zdrowia i ryzyko zgonu. W związku z tym naukowcy postulują, by nie przerywać przyjmowania leków kardiologicznych w obawie przed COVID-19.</p>
</blockquote>
<p>NEJM przypomina też, że nie wiadomo, czy pacjenci z obciążeniami kardiologicznymi, którzy zmarli w rezultacie COVID-19 lub też ciężko przechodzili infekcję, brali leki kardiologiczne. Szacuje się, że w Chinach, z których pochodzi najwięcej opublikowanych danych o wyższej śmiertelności w tej grupie chorych zakażonych koronawirusem, leki te przyjmowane są przez około 40 proc. pacjentów.</p>
<h2>Jak chory na serce może chronić się przed zakażeniem koronawirusem</h2>
<h3>Warto wziąć pod uwagę, że pacjenci z niewydolnością serca to osoby z obniżoną odpornością dlatego powinny wyjątkowo poważnie podchodzić do zaleceń specjalistów, a więc:</h3>
<h3>- Przestrzegać ściśle zaleceń ograniczenia lub wręcz eliminacji wszelkich bezpośrednich kontaktów społecznych.</h3>
<h3>- Przyjmować zalecone leki ściśle według wytycznych od lekarza.</h3>
<h3>- Dbać o zdrową, prawidłowo zbilansowaną dietę. Przypominamy, że dieta pacjentów obciążonych chorobami sercowo-naczyniowymi powinna być urozmaicona, bogata w białko i witaminy, z ograniczoną ilością soli kuchennej.</h3>
<h3>- Dużo pić, najlepiej wody (jeśli lekarz nie zaleci inaczej &#8211; ok. 1.5-2 l płynów dziennie).</h3>
<h3>- Dbać o utrzymanie prawidłowej masy ciała (pomocne może być codzienne ważenie się)</h3>
<h3>- Często myć ręce.</h3>
<h3>- Wietrzyć mieszkanie.</h3>
<h3>- Nie zaniedbać zaleconej aktywności fizycznej &#8211; można też ćwiczyć w domu, a jeśli to możliwe, wychodzić na samotne spacery pod warunkiem, że nie ma ryzyka bliskiego spotkania się z innymi ludźmi.</h3>
<p><em>Monika Wysocka, Justyna Wojteczek, zdrowie.pap.pl, Redakcja</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/zdrowy-styl-zycia/raport-specjalny-koronawirus-a-chorzy-na-serce/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Raport specjalny: Szkolny e-learning to namiastka prawdziwej nauki</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/raport-specjalny-szkolny-e-learning-to-namiastka-prawdziwej-nauki/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/raport-specjalny-szkolny-e-learning-to-namiastka-prawdziwej-nauki/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 28 Mar 2020 20:19:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dagna Starowieyska</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[e-learning]]></category>
		<category><![CDATA[e-learning w Polsce]]></category>
		<category><![CDATA[e-nauczanie]]></category>
		<category><![CDATA[nauka przez internet]]></category>
		<category><![CDATA[pandemia koronawirusa]]></category>
		<category><![CDATA[pandemia w Polsce]]></category>
		<category><![CDATA[zdalne nauczanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=28797</guid>
		<description><![CDATA[E-learning to „erzac”, a nie prawdziwa nauka. Szkoła, nauczyciele, rodzice, ani dzieci często nie są przygotowani do takiej formy edukacji.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>E-learning to „erzac”, a nie prawdziwa nauka. Szkoła, nauczyciele, rodzice, ani dzieci często nie są przygotowani do takiej formy edukacji &#8211; uważa dr Barbara Ober-Domagalska z Uniwersytetu Łódzkiego. Zbyt intensywny kontakt z multimediami może być niebezpieczny dla prawidłowego rozwoju dziecka, jeśli dodatkowo komunikuje się ono z rówieśnikami przed ekranem monitora czy telefonu.</h2>
<p>Jak ocenia psycholog i socjolog, adiunkt z Katedry Socjologii Polityki i Moralności Uniwersytetu Łódzkiego, obecna sytuacja związana z pandemią koronawirusa to dla wszystkich trudny czas w zakresie edukacji. Dzieci mają zadawane &#8222;tony materiału do samodzielnego opanowania&#8221; &#8211; z rodzicami, którzy łączą zdalną pracę z domu z „etatem” nauczycieli swoich dzieci.</p>
<blockquote><p>„To nie jest ani edukacja w sensie szkolnym ani kształcenie, gdyż brakuje w nim elementu nauczania, jest jedynie utrwalanie zdobytej wiedzy &#8211; mówi dr Ober-Domagalska, krytycznie oceniając również prowadzony w różnej formie e-learning. &#8211; Niestety ani szkoła, ani nauczyciele, ani rodzice, ani dzieci często nie są przygotowani do takiej formy edukacji. Warto pamiętać, że wolne łącze i brak dobrego komputera jest realną formą wykluczenia technologicznego takich dzieci. Dodać do tego trzeba również potencjalną walkę o sprzęt między członkami rodziny i mamy kolejny problem. Nie znamy konsekwencji długoterminowych takiej sytuacji. Pewne jest natomiast to, że to +erzac+, a nie prawdziwa nauka” &#8211; mówi, cytowana w prasowym komunikacie.</p>
</blockquote>
<p>Zdaniem badaczki, małe dzieci mają szansę stosunkowo dobrze zaadoptować się do sytuacji izolacji. „Dla nich każde doświadczenie jest tym nowym, które dopiero je kształtuje. Stanie się tak jednak tylko wtedy, gdy ich rodzice przejawiać będą spokój” &#8211; mówi psycholog, dodając, że małe dziecko silnie współodczuwa emocje innych.</p>
<p><strong>„Wraz z wiekiem wzrasta waga kontaktów z rówieśnikami, szczyt osiągając koło 13 – 14 roku życia. Mówimy tu jednak o kontaktach bezpośrednich – twarzą w twarz, a nie przed ekranem monitora czy telefonu, gdzie dzieci kontaktują się ze sobą w zubożałej formie komunikatorów, które nie pozwalają na pełną, prawidłową komunikację. Dołóżmy do tego możliwą naukę w formie e-learningu, a okaże się, że kontakt z multimediami jest zbyt intensywny i niebezpieczny dla prawidłowego rozwoju dziecka” &#8211; uważa dr Ober-Domagalska.</strong></p>
<p>Według niej, w warunkach izolacji społecznej mogą mieć problemy osoby wieku młodzieńczym. „O ile w pierwszym momencie sytuacja pozostania w domu bez zajęć szkolnych mogła wydawać się młodym ekscytująca, to po pewnym czasie stanie się ona ekstremalnie trudna. Zamknięcie na małej powierzchni mieszkalnej z grupą domowników i nawet wyjście na codzienny spacer porównać można (oczywiście z zachowaniem proporcji) z więzieniem i codziennym wyjściem na spacerniak. Im większa liczba osób na m2, tym wyższy obserwowany poziom agresji” &#8211; tłumaczy.</p>
<h3>Zdaniem badaczki, młodzież po pewnym czasie będzie chciała złamać rygor kwarantanny. Dla rodziców to jest równie ekstremalnie trudna sytuacja.</h3>
<blockquote><p>„Trudno być równocześnie dobrym rodzicem i dobrym pracownikiem. Gdy nie dajemy już sobie rady z naszymi emocjami w stosunku do dzieci warto jak najszybciej oddalić się od nich, by dać sobie czas na ochłonięcie. W małym mieszkaniu zapewne zostaje ucieczka do łazienki lub na balkon – dobre i to” &#8211; radzi dr Ober-Domagalska.</p>
</blockquote>
<p>A co z młodzieżą akademicką? Jej zdaniem, uczelnia instytucjonalnie mogłaby wesprzeć studentów, szczególnie tych, którzy odpowiadają za siebie w sensie psychologicznym, społecznym jak i ekonomicznym i muszą się utrzymać oraz studentów zupełnie dorosłych, odpowiedzialnych za innych np. rodziców, dzieci. „To dobry czas na naukę empatii i wyrozumiałości w stosunku do siebie nawzajem. Jest to coś dobrego co możemy wynieść z tej trudnej dla wszystkich sytuacji” &#8211; puentuje dr Barbara Ober-Domagalska.</p>
<p><strong>Doktor prowadzi zajęcia z psychologii, psychologii społecznej, psychopatologii, psychologii ewolucyjnej oraz etyki zawodu socjologa na Uniwersytecie Łódzkim.</strong></p>
<p><em>PAP &#8211; Nauka w Polsce, kol/ ekr/</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/raport-specjalny-szkolny-e-learning-to-namiastka-prawdziwej-nauki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->