<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; pierwsza miłość</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/pierwsza-milosc/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Thu, 17 Sep 2026 23:30:52 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Serialowe miasta: Które znalazło się na prowadzeniu?</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/serialowe-miasta-ktore-znalazlo-sie-na-prowadzeniu/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/serialowe-miasta-ktore-znalazlo-sie-na-prowadzeniu/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 06 Sep 2016 04:26:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Karol Pisarski</dc:creator>
				<category><![CDATA[w skrócie]]></category>
		<category><![CDATA[M jak Miłość]]></category>
		<category><![CDATA[miasto]]></category>
		<category><![CDATA[Na dobre i na złe]]></category>
		<category><![CDATA[na wspólnej]]></category>
		<category><![CDATA[ojciec mateusz]]></category>
		<category><![CDATA[pierwsza miłość]]></category>
		<category><![CDATA[serial]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=22088</guid>
		<description><![CDATA[Czym byłyby nasze ulubione seriale, gdyby nie sceneria, w jakiej się odbywają. Niejednokrotnie to na niej skupia się cała uwaga widzów, a samo miejsce wiele zyskuje przez taką promocję. Które z seriali najbardziej wpływają jednak na medialność miast?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>To już siódme podsumowanie medialności miast pojawiających się w serialach. Tym razem do oceny brane były pod uwagę publikacje które ukazały się w I półroczu 2016 r. W tym zestawieniu na samej górze znalazła się Warszawa, którą znamy z „Na Wspólnej”. W kontekście tej produkcji stolica zebrała 1,3 tys. publikacji, czyli o 0,8 tys. więcej niż w poprzednim zestawieniu, co dało skok aż o 4 pozycje.</p>
<p>Na 2. miejsce spadła Warszawa w związku z serialem „M jak Miłość”, wymieniana w mediach najczęściej w II półroczu 2015. Miasto zebrało blisko 1 tys. publikacji. Do liderów dołączył Sandomierz, bohater „Ojca Mateusza”, z wynikiem 0,9 tys. materiałów. Na 4. pozycji znalazł się Wrocław, który w związku z serialem „Pierwsza Miłość” pojawił się w 0,8 tys. publikacjach. Top 5 zamyka Warszawa z „Drugiej Szansy” – 0,8 tys. informacji.</p>
<p>Niewątpliwą zwyciężczynią pod względem pojawiających się w internecie publikacji jest Warszawa. W związku z serialem „Na Wspólnej” wymieniono ją w 1123 informacjach, co stanowiło właściwie 86% przekazu. Prasa i telewizja również rozsławia stolicę, ale już raczej ze względu na serial „M jak miłość”. W prasie można w związku z tym znaleźć 305 informacji, a w telewizji &#8211; 20. Stacje radiowe i telewizyjne chętnie przywoływały również Sandomierz – po 14 informacji w każdym z rodzajów mediów.</p>
<p>Podobnie jak w poprzednim półroczu tak i teraz największe dotarcie wygenerowały publikacje dotyczące Warszawy w serialu „Na Wspólnej”. Analitycy oceniają je nawet na 1 mld potencjalnych kontaktów odbiorców z informacjami. Druga pod tym względem okazała się Leśna Góra („Na dobre i na złe”) – 0,8 mld, a trzecia Grabina („M jak Miłość”) &#8211; 0,4 mld. Co ciekawe, obie miejscowości są fikcyjne.</p>
<p>Co z ekwiwalentem reklamowym publikacji? W tej kwestii bryluje Warszawa wykreowana w „M jak Miłość”. Wspomniany ekwiwalent przekroczył tu 35 mln zł. O 15 mln mniej stolica odnotowała dzięki informacjom na temat „Na Wspólnej”. Promocję wartą 16,6 mln zł przyniosły jej „Barwy Szczęścia”. Dobrze poradziła sobie również „Druga Szansa” – wartość publikacji o Warszawie wyceniono na 14,6 mln zł.</p>
<p>Źródło: PRESS-SERVICE Monitoring Mediów</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/serialowe-miasta-ktore-znalazlo-sie-na-prowadzeniu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Roma Ligocka: Dorosłość</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/roma-ligocka-doroslosc/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/roma-ligocka-doroslosc/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 10 Mar 2015 01:33:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>magda</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscentryczna bohaterka]]></category>
		<category><![CDATA[dorastanie]]></category>
		<category><![CDATA[ekscytująca bohaterka]]></category>
		<category><![CDATA[inicjacja seksualna]]></category>
		<category><![CDATA[pierwsza miłość]]></category>
		<category><![CDATA[powieść]]></category>
		<category><![CDATA[Roma Ligocka]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>
		<category><![CDATA[związki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=18537</guid>
		<description><![CDATA[Chciałam opowiedzieć o „wibrowaniu kobiecości”, które zaczyna się w nas, w duszy, w ciele, w umyśle - kiedy mamy 16-18 lat - i potem nie opuszcza nas już przez całe życie. Ale ta książka mówi też o alkoholizmie, aborcji, uzależnieniu od mężczyzny – pisarka Roma Ligocka o swojej najnowszej powieści „Droga Romo”, specjalnie dla EksMagazynu]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn: O czym jest pani nowa powieść?</strong></p>
<p><strong>Roma Ligocka:</strong> Moja nowa powieść jest, jak zwykle, o wszystkim, co jest w kręgu mojego świata, do którego zawsze wracam, w którym się poruszam. Moja bohaterka przeżywa trudne momenty, ale zdarzają się jej także miłe rzeczy. Myślę, że chociaż żyje ona jakiś czas temu &#8211; w dwudziestym wieku, nie w dwudziestym pierwszym, to jednak problemy, z którymi się boryka i o których opowiada, są bliskie również dzisiejszym kobietom. Podczas rozmów z moimi czytelnikami, przekonałam się, że nawet kobiety, które się czasem do tego nie przyznają, walczą z takimi problemami, o których opowiadam w mojej książce.</p>
<p><strong>Jest to historia młodej dziewczyny u progu dorosłości, nie nastolatki, ale młodej kobiety, która wchodzi w dorosłe życie, w pierwsze związki, pojawiają się również konflikty z jej matką.Co młode kobiety mogą znaleźć w pani powieści?</strong></p>
<p>Muszę się odwołać do mojej poprzedniej powieści, mianowicie do „Dobrego dziecka”. Tamta historia zakończyła się w momencie, gdy bohaterka stała u progu dorosłości. Nie przekroczyła go jednak, bo wydawało mi się, że tak będzie lepiej, dyskretniej. Te poważne, trudne sprawy pojawiają się właśnie w mojej nowej książce &#8211; bohaterka jest już rok, dwa lata starsza i uświadamia sobie, że stała się kobietą i wszystkie problemy z tym związane nagle na nią spadają.  Po napisaniu „Dobrego dziecka” pojawił się lekki niedosyt, również czytelnicy pytali o jego kontynuację. Wprawdzie myślę,  że powieści nie powinno się kontynuować, zwłaszcza że nie jestem Tołstojem i nie piszę „Wojny i pokoju”, ale jednak postanowiłam pokazać, jak wyglądają problemy i sytuacje, przed którymi stanie kobieta u progu dorosłości. Mówi się, że to najpiękniejszy okres w życiu kobiety. Na pewno jest najtrudniejszy. Wszystko co robi się po raz pierwszy, zostawia bardzo silne ślady w mózgu, w myśleniu, duszy człowieka, ale jednocześnie jest piekielnie trudne.</p>
<p><strong></strong><strong>W książce pojawia się pierwsza miłość, inicjacja seksualną, związki, na które bohaterka nie jest ani gotowa, ani nie wie tak naprawdę, na czym one polegają…</strong></p>
<p>To jest właśnie jej główny problem. Wynika on i z przeżyć wojennych, i z braku pełnej rodziny, która została zniszczona podczas wojny, i z trudnej relacją z matką, w której nie ma miejsca na rozmowy i tłumaczenie wielu rzeczy i przyjaźń. Jest to jest specyficzna historia kobiety, która nie jest gotowa na związek, ponieważ nikt jej do tej roli nie przygotował, nikt jej nie pomógł. Nie było tak, jak zdarza się to teraz w wielu rodzinach, gdzie młoda dziewczyna, obserwując swoich bliskich, naturalnie dojrzewa do takiej roli, przynajmniej w dużym stopniu. Również w dzisiejszych czasach, wiele młodych dziewczyn jest potwornie bezradnych, nie mają z kim porozmawiać, nie mają możliwości albo nie potrafią porozumieć się z rodzicami, z nauczycielami. Młode dziewczyny są bardzo samotne. Widzę to na przykład w listach, które do mnie piszą. Samotność młodej dziewczyny nie zmieniła się, chociaż minęło pół wieku, od kiedy moja bohaterka ją przeżywała.</p>
<p><strong>To prawda, problemy młodych kobiet, które wchodzą w dorosłość, w związki, są właściwie takie same. Teraz dziewczyny też spełniają jakieś wymagania zewnętrzne, oczekiwania, nie mając kontaktu ani ze swoją kobiecością, ani z tym, czego tak naprawdę pragną. </strong></p>
<p>Wydawałoby się, że teraz powinno być zupełnie inaczej. Internet, który ma być lekarstwem na całe zło i samotność, jednak nim nie jest. Otwartość, z którą się tam mówi o pewnych tematach, ten dobrobyt, który sprawia, że młode dziewczyny mogą sobie razem wyjeżdżać, chodzić, rozmawiać. To daje im swobodę. Szkoła, do której ja uczęszczałam i moja bohaterka też, była szkołą tylko dla dziewcząt. Śmieję się mówiąc, że po raz pierwszy zobaczyłam, jak wygląda chłopak z bliska, dopiero kiedy miałam już jakieś siedemnaście lat. Przedtem nie było okazji, by nawet na nich popatrzeć. Okazuje się jednak, że przygotowanie do konfrontacji z mężczyzną, a później do życia z nim, odbywa się dzięki bliskim ludziom, z którymi się stykamy. Mam przyjaciółkę, która swojej córce wielokrotnie powtarzała: „Natalko, kocham cię!”. Ja natomiast, nigdy tego nie usłyszałam od nikogo z mojej rodziny. To sprawia, że się oswajamy z miłością i nie spada ona na nas, jak grom z jasnego nieba. Jeżeli od dziecka mamy tą świadomość, że miłość nam się należy, to potem nie jesteśmy tak potwornie przytłoczone miłością mężczyzny. Pokorny, metafizyczny stosunek do uczuć, którymi nas ktoś nagle obdarza, sprawia, że jesteśmy bezbronne i nie umiemy sobie sformułować,  czego my tak w zasadzie oczekujemy, co uczucie ma nam dać i po co właściwie jest. Z powodu powtarzanego przez pokolenia zwyczaju, odzywa się w nas pokora i wdzięczność za to, że ktoś nas wybrał, że nie zostaniemy na tym rynku same, tylko ktoś zdecydował się ten towar, którym my jesteśmy, przynajmniej obejrzeć, a może nawet i kupić. I właśnie takie podejście, od początku stwarza niedobrą, niezdrową dla kobiety, krzywdzącą sytuację.</p>
<p><em></em><em>Tekst pochodzi z 26. numeru EksMagazynu. Cały artykuł dostępny w wydaniu drukowanym.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/roma-ligocka-doroslosc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pierwsza miłość jest przereklamowana!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/pierwsza-milosc-jest-przereklamowana/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/pierwsza-milosc-jest-przereklamowana/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 22 Oct 2014 02:02:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>JJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[okiem specjalisty]]></category>
		<category><![CDATA[dobór partnera]]></category>
		<category><![CDATA[fascynacja]]></category>
		<category><![CDATA[niedojrzałość]]></category>
		<category><![CDATA[okres nastoletni]]></category>
		<category><![CDATA[pierwsza miłość]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Mosak]]></category>
		<category><![CDATA[związki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=17264</guid>
		<description><![CDATA[Mam takie powiedzenie, że często jeden udany związek kosztuje sto nieudanych. Ale, dla tego jednego, naprawdę warto próbować. Oczywiście, nie zawsze i wszędzie, ale totalne zamknięcie i czekanie, aż ktoś zapuka w moje drzwi, jest skazane na niepowodzenie. O miłości życia rozmawiamy z psychologiem Piotrem Mosakiem]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn: Niektórzy mówią: „To była miłość mojego życia”, a ich kolejne związki nie mają takiej temperatury uczuć, jak ten jeden jedyny. Czy w psychologii istnieje takie zjawisko?</strong></p>
<p><strong>Piotr Mosak, psycholog, specjalista terapii związków z Centrum Psychoterapii Psycholog.com.pl:</strong> Jeśli ktoś tak mówi, to wykazuje pewną niedojrzałość emocjonalną. Nadaje wartość wydarzeniom z przeszłości. Najczęściej dotyczy to młodości, czyli takiego momentu naszego rozwoju, kiedy nie bardzo odróżnialiśmy górę od dołu. Gloryfikujemy tę młodość i przypisane jej szaleństwo, burze emocjonalne. W tym czasie przeżywamy wszystko wyjątkowo mocno.</p>
<p><strong>Na czym polega wspomniana przez pana niedojrzałość?</strong><br />
 Na tym, że nadajemy młodości i związkowi, który wtedy przeżywaliśmy, wyjątkową wartość. Skazujemy w ten sposób samych siebie i kolejnych partnerów na niezadowolenie. Stawiamy tamtą miłość, uczucie, namiętność na piedestale. Coś, co właściwie dziś, w naszym obecnym życiu, tak naprawdę nie ma racji bytu. Niedojrzałe osoby chciałyby tym dalej żyć. A tak naprawdę pierwsza miłość, czy też „miłość życia” są często przereklamowane.</p>
<p><strong>W jakim sensie?</strong><br />
 Kolejne związki, miłości, są bardziej dojrzałe i szczęśliwsze. Partnerzy wiedzą już, czego pragną i oczekują w relacji, nie popełniają lub starają się nie popełniać tych samych błędów, pogłębiają umiejętności funkcjonowania razem, lepiej się w nich nawzajem rozwijają. Nasze doświadczenia w tym zakresie sprawiają, że kolejne związki są lepsze, a w tym najlepszym zostajemy na długie lata.</p>
<p><strong>Mówiąc o młodości ma pan na myśli okres nastoletni?</strong><br />
 Najnowsze badania pokazują, że rozwój płatów czołowych mózgu odpowiedzialnych za rozumienie przyczyn może trwać nawet do 25. roku życia. Wiele osób dopiero w tym wieku zaczyna rozumieć, co się tak naprawdę z nimi dzieje.</p>
<p><strong>Niespełniony związek wydaje się być tym lepszym. Znamy historie, które miały miejsce po sukcesie „Naszej klasy”. On odnajduje miłość z podstawówki i rzuca rodzinę, ona rozwodzi się dla chłopaka ze studiów…</strong><br />
 Zapominają, że byli zakochani w tej siedemnastolatce, a nie trzydziestosiedmioletniej kobiecie, którą spotykają po latach. A przecież często, nie tylko wyglądamy inaczej, ale jesteśmy zupełnie innymi ludźmi. Inaczej myślimy, mamy inne priorytety. Pod wpływem sentymentu wracamy do tamtej młodej dziewczyny czy chłopaka, a dostajemy czterdziestolatków.</p>
<p><strong>Jak się wyleczyć z takiej fascynacji? Zwłaszcza, jeśli ktoś nas pociąga, tak, jak żadna inna osoba? Kobiety często mówią: „Byłam z Krzyśkiem, Andrzejem, ale z nikim nie było tak namiętnie, jak z Pawłem. Nasze genotypy muszą idealnie do siebie pasować”.</strong><br />
 Aspekt seksualny bardzo często wychodzi na pierwsze miejsce w trakcie poszukiwań partnera i wiele osób tak ma. Podświadomie patrzymy na przyszłych kandydatów czy kandydatki „rozpłodowo”. Nie da się ukryć, że mamy w sobie pewną część pierwotną, rządzoną przez biologię. Takie związki, oparte przede wszystkim na silnym erotycznym przyciąganiu, często rozpadają się w momencie, kiedy zostanie spełniona ich rola, czyli spłodzenie dzieci. Jeśli nie idzie za tym pewne podobieństwo wartości, porozumienie, to po prostu, po pewnym czasie, nie ma co robić. Układ oparty na łóżku w pewnym momencie się wyczerpuje, często, kiedy na przykład zaczynamy się starzeć albo kiedy namiętność, z natury bardziej krótkotrwała niż dojrzała miłość, przemija.</p>
<p><strong>Sposób doboru partnera zależy więc od kwestii indywidualnych? Jedne kobiety wybierają mężczyzn bardziej pod wpływem feromonów, a inne na podstawie listy cech, które im pasują?</strong><br />
 Tak, ale zależy to też od tego, jaką mamy hierarchię wartości, co jest dla nas w życiu ważne. Z tego, co widzę w moim gabinecie, najdłużej trwają związki, w których partnerzy mają jakiś rodzaj podobieństwa: wartości, charakterów, zainteresowań, środowiska, w którym się obracają, wykonywanej pracy i tak dalej. Musimy mieć o czym rozmawiać. Gdzieś na głębszym poziomie są różnice. Jeśli różnią nas pewne szczegóły, jesteśmy siebie ciekawi. I jeśli do tego dołożymy atrakcyjność fizyczną i seksualność, to już w ogóle jest super. Przy czym, mam tu myśli więź erotyczną zbudowaną na akceptacji drugiej osoby, taką, jaka ona jest. Wtedy nie przeszkadza nam starzenie się ciała. W „lubieniu się” fizycznym, lubimy całokształt partnera. Skupiamy się na szczegółach: kształcie nosa, kolorze oczu, linii talii, czyli rzeczach, które zmieniają się bardzo powoli lub są cały czas takie same. Kiedy partner podoba się nam w taki sposób, dojrzewamy razem z jego zmianą fizyczną. Mimo upływu lat, on lub ona, są dla nas nadal atrakcyjni.</p>
<p><strong>Jedne osoby są bardziej kochliwe od innych. Podoba im się co trzecia osoba i są gotowe stworzyć z nią związek, a są też tacy, którym bardzo trudno się zakochać. Czy to też wynika z różnic indywidualnych czy z jakiejś naszej blokady?</strong><br />
 Różnice indywidualne – osobowości, temperamentu, otwartości na innych – mają tu znaczenie, ale ważne są też nasze doświadczenia, przekonania, religia. Są ludzie, którym „pomaga” się zakochać temperament, otwartość, ciekawość, pozytywne nastawienie do ludzi, chęć nowych doświadczeń i zmian. Takie osoby są w stanie zafascynować się każdą, w miarę ciekawą i atrakcyjną dla nich, osobą. Już widzą błysk w oku i są gotowe na flirt. Często ich związki są burzliwe i szybko się rozpadają. A te drugie osoby boją się inwestycji emocjonalnych, nie chcą stracić, przegrać, znów być zranionym i pozwalają na to, by ich życiem kierowały bardziej lub mniej świadome lęki. Mam takie powiedzenie, że często jeden udany związek kosztuje sto nieudanych. Ale dla tego jednego naprawdę warto próbować. Oczywiście, nie zawsze i wszędzie, ale totalne zamknięcie i czekanie, aż ktoś zapuka w moje drzwi, jest skazane nie niepowodzenie.</p>
<p><strong>Jak się wyleczyć z idealizowanej miłości do kogoś, ogromnej namiętności albo porównywania każdego poznawanego mężczyzny lub kobiety do tamtego/tamtej?</strong><br />
 Najpierw trzeba podjąć decyzję o zamknięciu przeszłości. Nie ma jej i tego mężczyzny też już nie ma. Często ta fascynacja przeszłością polega na tym, że zamykamy się na teraźniejszość. Chodzi o to, żeby się na nią otworzyć. Postawić sobie pytanie: Co dzisiaj mnie kręci? Co dziś może być dla mnie dobre? Jeśli nie zmienimy myślenia, nie wrócimy z przeszłości do teraźniejszości, to choćby ktoś nam miodem smarował, to nie będzie nam smakowało. Bo „tamto” było najlepsze, fantastyczne. Takim myśleniem strzelamy sobie w kolano. To, co dzisiaj, też może być fantastyczne. Zapewne inne, ale równie wartościowe, głębokie, a nawet bardziej niż tamto, bo całym ciałem i umysłem, a z większą samoświadomością możemy przeżywać nową relację.</p>
<p><strong>Czy osoba zawieszona w przeszłości powinna pójść do psychologa?</strong><br />
 Często ona nie czuje, że ma jakikolwiek problem. Miała kiedyś wspaniałą miłość, teraz życie jest byle jakie, ale cóż, było, minęło. Taka osoba powinna się zastanowić, czy ma problem z otwarciem się na ludzi, z budowaniem szczęśliwej relacji. U psychologa nie pracujemy tylko nad problemami z przeszłości, ale nad poprawą jakości naszego życia. Tu i teraz.</p>
<p><strong>Co dzieje się z osobami, które zamykają się na teraźniejszość? </strong><br />
 Mogą uciekać w pracę, albo w nałogi, choć nie jest to oczywiście reguła. Takie zachowania może powodować silna trauma po rozpadzie związku, porównywalna u niektórych nawet do śmierci bliskiej osoby. Trudno oceniać tak samo każdy przypadek, to są bardzo indywidualne sprawy. Niektórzy szybko są w stanie się pozbierać, a inni są zranieni emocjonalnie na długie lata. Jeśli ktoś bardzo mocno przeżywa utratę ważnej dla niego osoby, po nieszczęśliwej miłości, nie może znaleźć następnej, czuje, że to wpływa na jego życie, może próbować ratować się terapią.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/pierwsza-milosc-jest-przereklamowana/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->