<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; piosenkarka</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/piosenkarka/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Fri, 16 Oct 2026 03:35:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Kasia Kowalska unplugged na Torwarze</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/koncertyfestiwale/kasia-kowalska-unplugged-na-torwarze/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/koncertyfestiwale/kasia-kowalska-unplugged-na-torwarze/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 20 Nov 2019 00:09:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[koncerty/festiwale]]></category>
		<category><![CDATA[Kasia Kowalska]]></category>
		<category><![CDATA[MTV Unplugged]]></category>
		<category><![CDATA[piosenkarka]]></category>
		<category><![CDATA[Torwar]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=28210</guid>
		<description><![CDATA[Kasia Kowalska świętuje 25-lecie pracy artystycznej. Z tej okazji odbyło się wiele wydarzeń nawiązujących do tego jubileuszu, m.in. wyjątkowy koncert z kultowego cyklu MTV Unplugged - w Teatrze Szekspirowskim w Gdańsku. Kto nie miał okazji zobaczyć i posłuchać Kasi Kowalskiej w Gdańsku, będzie mógł wkrótce nadrobić koncertowe zaległości w Warszawie. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Artystka wyrusza bowiem w trasę koncertową pod szyldem MTV Unplugged i  już 1 lutego swoje największe przeboje w akustycznych aranżacjach  zaprezentuje na warszawskim Torwarze. Jak przystało na koncerty pod  szyldem MTV &#8211; na scenie nie zabraknie również gości specjalnych.  Ponadto, oprócz stałego zespołu towarzyszącego Kasi na scenie, koncerty w  ramach trasy MTV Unplugged wzbogacone są o sekcję dętą i fortepian.</p>
<p>Podczas premierowego i wydanego na płycie koncertu w Gdańsku, na scenie  pojawili się gościnnie: Edyta Bartosiewicz (w coverze „Move Over&#8221; Janis  Joplin) oraz Stanisław Sojka, który razem z bohaterką wieczoru wykonał  swój największy przebój „Tolerancja&#8221;, wybrany zresztą na singla  promującego wydawnictwo.  Czy podobnych atrakcji możemy spodziewać się  na Torwarze? Na razie niech pozostanie to niespodzianką&#8230;</p>
<p>Kasia Kowalska jest jedną z najbardziej znanych i utalentowanych  artystek na polskiej scenie muzycznej. Laureatka Fryderyków,  Superjedynek, MTV European Music Awards. Jej płyty sprzedały się łącznie  w ponad milionowym nakładzie. &#8222;Pieprz i sól&#8221;, „Antidotum&#8221;, „Prowadź  mnie&#8221;, „Oto ja&#8221;, „Chcę znać swój grzech&#8221;, „Coś optymistycznego&#8221;, „A to  co mam&#8221;, „Spowiedź&#8221;, „Być tak blisko&#8221; &#8211; to tylko niektóre z  najpopularniejszych piosenek, jakie wylansowała przez 25 lat obecności  na polskiej scenie muzycznej. Jej ostatni studyjny album „AYA&#8221; został  uhonorowany nominacją do Fryderyka 2018.</p>
<div id="attachment_28212" class="wp-caption alignnone" style="width: 586px"><img class="size-full wp-image-28212" title="Kasia Kowalska" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/11/Kasia-Kowalska.jpg" alt="" width="576" height="768" /><p class="wp-caption-text"> </p></div>
<p>Źródło: Halo Media</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/koncertyfestiwale/kasia-kowalska-unplugged-na-torwarze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Laura Cox: Francuzka z angielskim nazwiskiem</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/laura-cox-francuzka-z-angielskim-nazwiskiem/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/laura-cox-francuzka-z-angielskim-nazwiskiem/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 30 Aug 2018 02:01:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kalina Samek</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscentryczna bohaterka]]></category>
		<category><![CDATA[blues]]></category>
		<category><![CDATA[gitarzystka]]></category>
		<category><![CDATA[jazz]]></category>
		<category><![CDATA[Laura Cox]]></category>
		<category><![CDATA[piosenkarka]]></category>
		<category><![CDATA[Rawa Blues]]></category>
		<category><![CDATA[zespół rockowy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=26499</guid>
		<description><![CDATA[Rodzice słuchali dobrych rzeczy. Nigdy nie miałam uczucia, że lubią coś dla mnie nie do przyjęcia. Ta obecność fajnej muzyki mnie wciągnęła na tyle, że miałam potrzebę chwycenia za gitarę – mówi Laura Cox. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Francuska gitarzystka oraz wokalistka, najmłodsza gwiazda tegorocznej Rawy Blues. Artystka z milionami polubień na YouTubie, zdobywająca coraz szerszą publiczność również dzięki swoim występom na żywo. Zapraszamy do lektury wywiadu, który z Laurą Cox przeprowadził Ryszard Gloger.</p>
<p><strong>RG: Jaka jest twoja pierwsza myśl na hasło Polska?</strong></p>
<p><strong>LC:</strong> Oczywiście myślę od razu o mojej bliskiej podróży do Polski. Nigdy dotąd nie byłam w tym kraju. Szczerze mówiąc nie wiem czego oczekiwać. Udział w Rawa Blues Festival to dla mnie swego rodzaju wyróżnienie, dlatego nie mogę się doczekać występu w Polsce.</p>
<p><strong>Kiedy usłyszałem twoje nazwisko pomyślałem, że ma angielskie pochodzenie. A jak jest w rzeczywistości?</strong></p>
<p>Naprawdę mój ojciec jest Anglikiem, a mama Francuzką. Ja od urodzenia żyję we Francji, dlatego jestem dziewczyną z Francji z angielskim nazwiskiem.</p>
<p><strong>Czy twoja rodzina ma bliższe związki z muzyką?</strong></p>
<p>Nie, jestem jedynym muzykiem w rodzinie. Za to moi rodzice mają wyrobione gusty muzyczne i zawsze słuchali dużo muzyki&#8230;</p>
<p><strong>Byłaś jednym z tych dzieciaków obdarzonych talentem, które popisuje się na rodzinnych uroczystościach?</strong></p>
<p>Zupełnie nie, to nie ten przypadek. Raczej nikt mnie nie podejrzewał o takie zdolności. Zaczęłam naukę gry na gitarze mając 14 lat. Byłam wtedy już trochę za stara, żeby zachwycać grono rodzinne czymkolwiek a zwłaszcza grą na gitarze!</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-26500" title="laura_cox_1_eric_martin" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/08/laura_cox_1_eric_martin.jpg" alt="" width="700" height="483" /></p>
<p><strong>A dlaczego właściwie sięgnęłaś po gitarę?</strong></p>
<p>W domu zawsze słychać było muzykę. Rodzice słuchali dobrych rzeczy. Nigdy nie miałam uczucia, że lubią coś dla mnie nie do przyjęcia. Ta obecność fajnej muzyki mnie wciągnęła na tyle, że miałam potrzebę chwycenia za gitarę. Dorastałam słuchając dobrej muzyki country, rocka klasyki itd. To chyba najbardziej miało wpływ na moje myśli, pragnienia i w końcu na wybór, którego dokonałam.</p>
<p><strong>Próbowałaś wkręcić się do jakiegoś szkolnego zespołu?</strong></p>
<p>Tak, w szkole średniej wstąpiłam do grupy muzycznej, lecz nie trwało to zbyt długo. Może to zaskakujace, lecz byłam wokalistką. A potem nagle stworzyłam swój własny zespół Laura Cox Band.</p>
<p><strong>Dlaczego zdecydowałaś się wykorzystać YouTube, do zademonstrowania swoich możliwości instrumentalnych?</strong></p>
<p>Odkad zaczęłam grać na gitarze na poważnie, spędzałam wiele godzin na You Tube, ogladając gitarzystów, którzy prezentowali jak grają covery klasyki rocka lub jak demonstrowali własne zagrywki solowe. To bardzo mnie zmotywowało, żeby dużo ćwiczyć, najpierw pragnęłam dorównać poziomem ich grze, a w końcu porównać to co widziałam z moimi własnymi prezentacjami. Zaczęłam filmować swoje wykonania i wrzucać na You Tube. Z niepokojem czekałam na pierwsze komentarze. Z czasem zauważyłam, że stałam się obiektem zainteresowania i powodem do nauki gry innych młodych ludzi. To było bardzo ekscytujące!.</p>
<p><strong>A jak zareagowałaś, kiedy z czasem okazało się, ze oglądają ciebie tysiace, setki tysięcy użytkowników internetu?</strong></p>
<p>To było jak głośna zachęta: pokaż co jeszcze potrafisz zagrać. Jeszcze bardziej chciałam robić nowe wrzutki wideo i robiłam to regularnie. Przyznam, że w tym czasie zupełnie nie myślałam jeszcze o założeniu zespołu.</p>
<p><strong>Może to stereotyp, lecz Francja jest symbolem chancons a nie heavy rocka. Czy sądziłaś, że uda się tobie osiągnąć cokolwiek grając taką ostrą muzykę?</strong></p>
<p>Masz rację, rock i jeszcze bardziej blues nie sa popularne we Francji. U nas wszystko kręci się wokół muzyki elektronicznej, popu, r‘n’b&#8230;.Mówiąc wprost, nie wierzyłam i nadal mam mieszane uczucia czy zespół grający oldschoolowego rock and rolla, może we Francji cokolwiek osiągnąć. Zwłaszcza, że radio zupełnie nie prezentuje tego typu muzyki. Koncerty mojej kapeli pokazują, że może coś się zmienia w nastawieniu młodych ludzi do rocka i bluesa.</p>
<p><strong>Twoje filmiki w YouTube pokazywały, że interesujesz się rockiem amerykańskiego Południa, z bardzo wyeksponowaną gitarą. Jak do tego doszło?</strong></p>
<p>Absolutnie nie potrafię wyjaśnić, dlaczego ten rodzaj muzyki poruszył mnie w sposób szczególny. Po prostu takie dźwięki do mnie przemawiają i poruszają. Wiem tylko, że kocham country, rocka, southern rocka i coś bardzo nieuchwytnego, co słychać pomiędzy tymi wszystkimi gatunkami, co istnieje i przesądza o wszystkim&#8230;</p>
<p><strong>Próbowałaś pójść dalej i zgłębić korzenie muzyki amerykańskiego Południa, np. bluesa?</strong></p>
<p>Przyznam, że nie porusza mnie tradycyjny, surowy blues. Chociaż zdaję sobie sprawę, że wszystko czego słucham i co akceptuję, ma swój początek w muzyce bluesowej! Jako zespół gramy głównie rock and rolla co dla nas jest najbardziej naturalne i co sprawia nam największą przyjemność.</p>
<p><strong>Powiedz coś o pierwszym spotkaniu z Mathieu Albiac’iem, z którym tworzysz muzykę zespołu?</strong></p>
<p>Spotkaliśmy się podczas koncertu zespołu Airbourne w Paryżu w 2010 roku. Muzyka nas połączyła. Z czasem staliśmy się bliskimi przyjaciółmi i zdecydowaliśmy się grać razem. Zespół Airbourne z Australii jest jedną z naszych najbardziej ulubionych kapel.</p>
<p><strong>Wydaje się, że tworzycie świetną spółkę autorską. Czy razem komponujecie każdą piosenkę?</strong></p>
<p>Jest dokładnie tak jak mówisz. Komponujemy piosenki razem a potem aranżujemy nowy utwór z basistą Francois i Antonin’em który gra u nas na perkusji. Więc można powiedzieć, że wszyscy są zaangazowani w ostateczny efekt powstania nowych utworów.</p>
<p><strong>Czy było łatwo zdobyć kontrakt na pierwszą płytę zespołu?</strong></p>
<p>Właściwie w ogóle o to nie zabiegaliśmy. Mieliśmy plan wyprodukować płytę własnymi siłami, za własne pieniądze. Zgłosiła sie jednak do nas francuska wytwórnia Verycords, specjalizująca się w wydawaniu płyt rockowych. We Francji nie ma wielu firm tego typu a ludzie z Verycords sprawiali bardzo dobre wrazenie i rzeczywiście podobała im się nasza muzyka. Dlatego weszliśmy w tę współpracę, bez oporów.</p>
<p><strong>Na debiutanckiej płycie jest 10 piosenek. Wybieraliście je z większego koszyka propozycji?</strong></p>
<p>Oczywiście mieliśmy w repertuarze kilka piosenek ekstra, lecz nie graliśmy ich już na koncertach. Dlatego wybór nie był wcale trudny. Na płytę weszły te utwory, które sprawdziły się na żywo i na które słuchacze najlepiej reagowali. Własciwie wszystko poszło w sposób naturalny, bez kombinacji i jakiejś rynkowej strategii.</p>
<p><strong>Czy masz gitarzystki które podziwiasz?</strong></p>
<p>Może ciebie zmartwię, lecz słucham tylko gitarzystów. Natomiast podziwiam wiele wokalistek, a zwłaszcza Sheryl Crow, Lzzy Hale z kapeli Halestorm i Elin Larsson z grupy Blues Pills. Sa takie utalentowane, że zazdrość bierze!</p>
<p><strong>Na koncertach gracie utwory z płyty czy mieszacie je z coverami?</strong></p>
<p>Zdecydowanie set lista składa się z piosenek z pierwszego albumu. Prezentujemy jeszcze kilka nowych utworów, które będą na naszej drugiej płycie. Oczywiście dorzucamy także parę klasyków rocka, bo zauważyliśmy jak słuchacze żywo reagują na znane i popularne kawałki. Mogliśmy to sprawdzić na festiwalach w wielu miejscach w Europie.</p>
<p><strong>A jakich gitar używasz na scenie?</strong></p>
<p>Mój podstawowy instrument to Bacchus Duke Standard, ręcznie wykonana gitara z Japonii. Nazywam ją Duchesse. Gram na tym instrumencie od 2015 roku. Mam jeszcze drugą gitarę, prawie taką samą, różni się tylko inaczej ułożonymi przetwornikami.</p>
<p><strong>Zastanawiam sie który z francuskich artystów jest blizszy twojemu sercu: Johnny Hallyday czy Francis Cabrel?</strong></p>
<p>I znowu muszę odpowiedzieć niepoprawnie i szczerze do bólu. Prawie w ogóle nie słucham francuskiej muzyki i zawsze tak było jak tylko sięgam pamięcią. Wolałam zupełnie inne klimaty. Gdybym jednak musiała wybrać, to postawiłabym na Francisa Cabrela.</p>
<p><strong>Czy masz jakąś pasję poza muzyką i gitarą?</strong></p>
<p>Muzyka stała się całym moim życiem i jestem szczęśliwa, że tak się stało. Gdyby jednak wszystko miało potoczyć się inaczej wybrałabym surfowanie, dlatego bo łączy wolność, nieprawdopodobną przyjemność z wielkim ryzykiem. To atrybuty, które decydują o obrazie życia jakie jest mi najbliższe.</p>
<p><strong>Wiesz, że będziesz pierwszym francuskim artystą w długiej historii festiwalu Rawa Blues?</strong></p>
<p>Nie, naprawdę? Teraz dopiero jak to mówisz, dotarło to do mnie. To wielki zaszczyt…i wyzwanie. Ja lubię takie sytuacje. Już nie mogę się doczekać. Do zobaczenia wkrótce!</p>
<p>Źródło: Rawa Blues Festiwal</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/laura-cox-francuzka-z-angielskim-nazwiskiem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dalida: Muzyczne sukcesy i życiowe nieszczęścia</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/dalida-muzyczne-sukcesy-i-zyciowe-nieszczescia/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/dalida-muzyczne-sukcesy-i-zyciowe-nieszczescia/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 26 May 2018 12:03:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Makos</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscentryczna bohaterka]]></category>
		<category><![CDATA[aktorka]]></category>
		<category><![CDATA[biografia]]></category>
		<category><![CDATA[Dalida]]></category>
		<category><![CDATA[piosenkarka]]></category>
		<category><![CDATA[piosenki]]></category>
		<category><![CDATA[samobójstwo]]></category>
		<category><![CDATA[skazana na miłość]]></category>
		<category><![CDATA[sława]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=23677</guid>
		<description><![CDATA[Trudno jest znaleźć osobę, która nie zna choćby jednego utworu śpiewanego kiedyś przez tę artystkę. Jej sława rozlała się nie tylko na całą Europę, ale i na cały świat. Miłość do muzyki i sukcesy ciągle przeplatane były jednak nieszczęśliwymi zdarzeniami, których piętno Dalida nosiła w sobie przez całe życie. W cieniu jej popularności rozegrało się mnóstwo dramatów, w których główny temat stanowiły samobójstwa.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>O wielkim dorobku artystycznym piosenkarki można mówić godzinami. Na swoim koncie ma 70 złotych płyt, a wykonywane przez nią utwory takie jak: „Paroles, paroles”, „Besame mucho”, „Ciao, ciao bambina”, „Ciao Amore, Ciao”, „Bang, Bang” czy „Bambino” do dzisiaj są nucone nie tylko przez najstarsze, ale i przez najmłodsze pokolenie. Niemal każda zaśpiewana przez nią piosenka stawała się hitem, a publiczność ją uwielbiała, była bowiem niezwykle uroczą i zdolną kobietą. Włosko-francuska artystka grała także w filmach, ale to muzyczne sukcesy stanowiły podstawę jej sławy.</p>
<p><strong>Dzieciństwo okularnicy</strong></p>
<p>Dalida, która naprawdę nazywała się Iolanda Cristina Gigliotti urodziła się w 1933 r. w Kairze. Z pochodzenia była Włoszką, a jej rodzina postanowiła przeprowadzić się do Egiptu jeszcze przed urodzeniem córki.</p>
<p>Niemal od początku Iolanda miała problemy ze wzrokiem, przeszła kilka poważnych operacji, ale nie przyniosły one oczekiwanych skutków, dlatego nosiła później okulary. Dopiero po ukończeniu 18. roku życia ufundowała sobie jeszcze jedną operację, dzięki której jej wzrok się poprawił.</p>
<p>Muzyczna ścieżka Dalidy została zainicjowana już w dzieciństwie. Pietro Gigliotti, ojciec artystki, był bowiem skrzypkiem Opery Kairskiej. Niejednokrotnie zabierał on córkę na próby czy występy, a ona, jako mała dziewczynka, chłonęła świat muzyki i czerpała z doświadczenia oraz wiedzy tamtejszych artystów. Jej miłość do ojca została jednak narażona na poważną próbę. Gdy dziewczynka miała 7 lat, Pietro Gigliotti został internowany. Był to częsty proceder wśród włoskich imigrantów. Podejrzewano ich bowiem o konotację z faszystami. To internowanie znacznie zmieniło Giglottiego, nie był już tym samym człowiekiem. Niedługo później mężczyzna umiera na udar. Mając 12 lat Iolanda zostaje bez ojca.</p>
<p><strong>Miss, która wybrała marzenia</strong></p>
<p>Choć mama Dalidy liczyła, że jej córka zostanie np. sekretarką, to ta miała na siebie zupełnie inny pomysł. Początkowo jednak próbowała sprawdzić się w roli przypisanej jej przez matkę. W wieku 18 lat została wybrana Miss Egiptu i zauważona przez filmowców. Postanowiła zatem spróbować swoich sił w aktorstwie. Egipskie kino nie było jednak szczytem jej pragnień. Marzył jej się Paryż i filmy nieco innego kalibru. Kupiła więc bilet i 24 grudnia 1954 r. poleciała do Paryża. Początki były jednak trudne. Castingi, z których nic nie wychodziło, brak pieniędzy i niepowodzenia sprawiały, że Iolandzie, która wtedy postanowiła przyjąć pseudonim Dalila, było naprawdę ciężko. Na jednym z przesłuchań doradzono jej jednak zmianę pseudonimu artystycznego na Dalida.</p>
<p><strong>Manager, przyjaciel, mąż – Lucien Morisse</strong></p>
<p>Choć kolejne przesłuchania nie przynosiły większych sukcesów, a młoda artystka musiała zacząć śpiewać w kabaretach, aby mieć się z czego utrzymywać, to w końcu trafiła na ludzi, którzy docenili jej talent. Na jednym z castingów pojawił się właściciel wytwórni Barclay Records, a także Lucien Morisse – dyrektor radia Europe 1. Wytwórnia wydawała jej kolejne piosenki, Lucien promował Dalidę, a z czasem zakochał się w niej bez pamięci. Po kilku latach para zdecydowała się zalegalizować związek, ale ten rozpadł się po paru miesiącach. Jedną z przyczyn był podobno fakt, iż dla Dalidy sama praca przestała być wystarczająca. Chciała życia, w którym pojawi się coś, a może ktoś, więcej niż tylko kolejna świetna piosenka. To jednak trudno było zrozumieć Lucienowi.</p>
<p>Czy to koniec kariery Dalidy? Wiele osób było przekonanych, że koniec związku i współpracy z Morissem sprawi, iż artystka sobie nie poradzi. Pomimo różnych doniesień i przykrości, jakich w tym czasie doświadczyła Dalida, wyszła na scenę i pokazała, że talent to coś, co nie zmienia się w zależności od współpracowników.</p>
<p><strong>Dramat w San Remo</strong></p>
<p>Krótko trwał kolejny związek artystki. Jej partnerem był młody malarz – Jean Sobieski. Następną jej miłością był natomiast Luigi Tenco, którego miała okazję poznać w 1966 r. Zrodziła się pomiędzy nimi wielka i bardzo ważna dla Dalidy miłość. Przełomowy był jednak występ w San Remo, podczas którego każde z nich miało wystąpić osobno. Dalida okazała się być wielką docenioną, Tenco natomiast nie otrzymał tyle zainteresowania. Decyzje jury, a także fakt, że jego piosenka nie spodobała się jury tak jak tego oczekiwał bardzo go zdenerwowała. W nocy Dalida odnajduje go postrzelonego w pokoju hotelowym. Popełnił samobójstwo na znak protestu i braku zgody na takie werdykty komisji konkursowych.</p>
<p>Po tych wydarzeniach Dalida sama próbuje popełnić samobójstwo, zażywając tabletki nasenne. Zostaje jednak uratowana i po rekonwalescencji powraca do zdrowia. Poddaje się później wpływowi znawcy hinduizmu i buddyzmu tybetańskiego, lecz ta znajomość sprawia, że Dalida decyduje się wrócić do muzyki.</p>
<p><strong>W poszukiwaniu szczęścia</strong></p>
<p>To nie był łatwy czas dla Dalidy, śmierć Tenco, a także późniejsza wiadomość o samobójstwie jej pierwszego męża znacznie odbiły się na artystce. Ona nadal szukała jednak miłości. Jej kolejnym wybrankiem był Lucio Battisti. Młody student, z którym zaszła w ciążę. Postanowiła jednak dokonać aborcji, co sprawiło, że później nie mogła już mieć dzieci. Ten związek również nie przetrwał.</p>
<p><strong>Trudna miłość</strong></p>
<p>Później Dalidzie udało się stworzyć jeszcze jeden związek. Przez prawie dziesięć lat jej partnerem był Richard Chanfray. Człowiek, który pozornie zajmuje się wieloma różnymi dziedzinami sztuki, ale nie odnosi większych sukcesów. Żyje poniekąd w swoim świecie i nie w każdej kwestii może porozumieć się z Dalidą. W końcu rozstają się, a mężczyzna popełnia później samobójstwo.</p>
<p><strong>Odchodzi, bo „życie jest nie do zniesienia”</strong></p>
<p>Taką wiadomość, wraz z prośbą o wybaczenie pozostawiła artystka swoim bliskim. Napisała wiadomość, zażyła tabletki nasenne, popiła whisky i zasnęła na zawsze.</p>
<p>Wiele historii z jej życia znalazło odzwierciedlenie w wykonywanych przez nią utworach. Nie brakuje tam wspomnień o ojcu czy kolejnych miłościach artystki. Jej życie to nie tylko setki piosenek nuconych przez cały świat, to też wiele dramatów, które do dzisiaj wiszą nad jej spuścizną i wpływają na postrzeganie Dalidy &#8211; divy, kobiety sukcesu, ale i człowieka, który po prostu szukał miłości.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/dalida-muzyczne-sukcesy-i-zyciowe-nieszczescia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kayah: Lubię być kobietą sukcesu!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/kayah-lubie-byc-kobieta-sukcesu/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/kayah-lubie-byc-kobieta-sukcesu/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 28 May 2016 16:33:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kalina Samek</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscentryczna bohaterka]]></category>
		<category><![CDATA[artystka]]></category>
		<category><![CDATA[Kayah]]></category>
		<category><![CDATA[kobieta sukcesu]]></category>
		<category><![CDATA[piosenkarka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=21572</guid>
		<description><![CDATA[Sukces jest wynikiem idei, pasji, pracy, wyrzeczeń, determinacji i szczęścia. Znalezienia się we właściwym czasie, właściwym momencie i przy właściwych ludziach. Jak się uda tę fizykę kwantową okiełznać, to nie ma znaczenia czy jesteś kobietą, czy mężczyzną.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jakie były początki Kayaxu?<br />
 Kayah: Dość skromne. Wynajęliśmy dwupokojowe biuro w centrum Warszawy i zatrudniliśmy jedną współpracowniczkę, która jest zresztą z nami do dziś. Mieliśmy głowy pełne idei, trochę strachu, ale świetne rozeznanie i doświadczenie. No i świadomość tego, co dzieje się pod pozornie martwą przykrywką potencjału artystycznego, tak tłumionego poprzez jedynie komercyjne kryteria innych wytwórni płytowych. Wszyscy się z nas śmiali, dziś sami czasem zgłaszają się po radę!</p>
<p>Kayax to misja czy biznes? A może mieszanka jednego i drugiego?<br />
 Błogosławieństwo, kiedy możesz robić, co lubisz, czego pragniesz i kiedy jest to jeszcze opłacalne. Z założenia miało to służyć również interesom, żeby móc utrzymać firmę i płacić pracownikom. Ale nasza pasja, czy misja, były wartościami nadrzędnymi. To nas wyróżnia.</p>
<p>Na jakiej zasadzie dobierasz sobie ludzi do współpracy?<br />
 Sami się zgłaszają. Czasami bez doświadczenia, ale jeśli czujemy ogromną pasję, coś, czego nie da się zważyć i zmierzyć, ale co jest magnetycznie, reagujące na nasze własne sygnały, to decydujemy się na współpracę. Wyczuwamy się!</p>
<p>Jaka jest twoja definicja słowa „sukces”?<br />
 Nieraz umieć odpuścić (śmiech). Sukces jest, kiedy umiemy zdecydować, że jesteśmy w takiej sytuacji, że nawet wizja profitów nie zatrzęsie poczuciem przyzwoitości.</p>
<p>Czy lubisz być nazywana kobietą sukcesu?<br />
 Nie, ja lubię nią być. Niech mnie nazywają, jak chcą.</p>
<p>Jakie cechy charakteru najbardziej pomagają ci w prowadzeniu biznesu?<br />
 Ja nie jestem kobietą biznesu. Ja tylko dzielę się wiedzą, doświadczeniem i pieniędzmi z innymi artystami. A do tego potrzebna jest otwartość, kreatywność i elastyczność. W mojej firmie zajmuję się PR, wiec moja otwartość i ciekawość ludzi, pozytywne usposobienie i dowcip zmieszany z empatią i serdecznością są moim orężem.</p>
<p>Jaką jesteś szefową?<br />
 Rzadką (śmiech). W biurze bywam sporadycznie, więc chyba egzotyczną i niegroźną. Ale nawet, jak gadam takie rzeczy, to się głupio czuję, bo nie ma między nami takich relacji, że niby kogoś sprawdzam. Mamy zespół zaufanych ludzi, którzy są bardzo dobrzy i skuteczni w tym, co robią.</p>
<p>Potrafisz zdyscyplinować pracownika?<br />
 Czasem poganiam w pewnych sprawach, lub niecierpliwię się, ale mam pełne zaufanie, co do dążenia ku wspólnym celom.</p>
<p>Co jest dla ciebie najważniejsze w pracy z ludźmi?<br />
 Zaufanie i lojalność. Z artystami jest gorzej ,bo dochodzi jeszcze kreatywność… Dobra, dotyczy to nas wszystkich!</p>
<p>Sprzedawanie muzyki w Polsce jest opłacalne?<br />
 Nie lubię takich pytań. Zarabiać trzeba, by utrzymać taką firmę, jak nasza, ale to nigdy nie jest nadrzędna wartość. W naszej branży można naprawdę zejść z poziomu na rzecz zarobków. Ale to nie nasz styl. Zresztą „kayaxowi” fani szybko by to skumali, i też poczuli ściemę. Jesteśmy wierni i naszym artystom, i naszym fanom.</p>
<p>Czy są takie obszary w pracy, do których nie dopuszczasz innych?<br />
 Mój mikrofon! I moje skoroszyty, gdzie mam rysy tekstów.</p>
<p>Czy „sukces jest kobietą”?<br />
 Nie! Ani Polska nie jest kobietą, ani inne hasła, które sama nawet niejednokrotnie popierałam. Matka jest kobietą, Polka jest kobietą, ja jestem kobietą, czuję sprzeciw, kiedy naszą siłę będącą konsekwencją siły naszej płci, wykorzystuje się jako hasło niemal wyborcze, medialne.<br />
 Sukces jest wynikiem idei, pasji, pracy, wyrzeczeń, determinacji i szczęścia. Znalezienia się we właściwym czasie, właściwym momencie i przy właściwych ludziach. Jak się uda tę fizykę kwantową okiełznać, to nie ma znaczenia czy jesteś kobietą, czy mężczyzną. Zawsze kochałam stwierdzenie, że mężczyzna jest głową, ale kobieta szyją. No i kto tu decyduje?</p>
<p>Rozmawiał: Łukasz Kędzior</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/kayah-lubie-byc-kobieta-sukcesu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Monika Kuszyńska: Tańczę w snach</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/monika-kuszynska-tancze-w-snach/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/monika-kuszynska-tancze-w-snach/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 15 Dec 2015 01:06:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>joanna</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscentryczna bohaterka]]></category>
		<category><![CDATA[Monika Kuszyńska]]></category>
		<category><![CDATA[niepełnosprawność]]></category>
		<category><![CDATA[piosenkarka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=7267</guid>
		<description><![CDATA[Silna, piękna, wrażliwa. Była wokalistka Varius Manx po kraksie samochodowej, która była na ustach całej Polski, jeździ na wózku. I udowadnia, że nie oznacza to rezygnacji z marzeń. EksMagazynowi opowiada, jak to możliwe, że teraz jest szczęśliwsza, niż przed wypadkiem]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn: O czym myślisz patrząc w lustro?<br />
 Monika Kuszyńska: </strong>Patrzę na siebie sprzed lat. Byłam atrakcyjną dziewczyną skoncentrowaną na dobrym wyglądzie. To mnie wręcz ograniczało. Uległam przeświadczeniu, że uroda jest najważniejsza i przysłania innym mój prawdziwy obraz. Doszłam więc do wniosku, że nie ma sensu z tym walczyć. Kiedy ktoś codziennie mówi ci, że jesteś świetnie ubrana, że jesteś ładna, to w pewnym momencie można wpaść w pułapkę i nie starać się w innych dziedzinach. Uległam presji i przez to na przykład… mniej pracowałam nad głosem. Bo skoro wszyscy i tak zwracają uwagę przede wszystkim na ładną buzię, to po co się starać? Przestałam się rozwijać wokalnie, bo i tak wszyscy komentowali moją sukienkę.</p>
<p><strong>Wypadek zmienił cię fizycznie? Na pierwszy rzut oka wyglądasz dokładnie tak samo…</strong><br />
 Już nie jestem taką smukłą, zgrabną dziewczyną jak kiedyś. Mięśnie inaczej pracują. Kiedyś we wszystkim wyglądałam dobrze. Po wypadku musiałam nauczyć się sztuki maskowania pewnych niedoskonałości. Osoba siedząca ma zupełnie inne proporcje niż ta, która chodzi. Po wypadku moja samoocena, jako kobiety, była bardzo niska. Byłam w takim momencie życia, że stwierdziłam, że zupełnie odpuszczam ten temat. Kompletnie nie myślałam o takich rzeczach jak związki, miłość.</p>
<p><strong>To jak to się stało, że od kilku miesięcy jesteś mężatką?</strong><br />
 Mój obecny mąż jest moim przyjacielem. Kiedy spotkaliśmy się już po wypadku (Kuba Raczyński grał na saksofonie w Varius Manx – przyp. red.), zupełnie nie zastanawiałam się, czy mu się podobam. Nie pomyślałam nawet, że mogę być dla niego atrakcyjna. A potem zaczęłam zastanawiać się: „A może jednak?” (śmiech).</p>
<p><strong>Czy osoby niepełnosprawne mają prawo do miłości? Czy same muszą je sobie dać?</strong><br />
 Człowiek na wózku czuje się mniej atrakcyjny, wie, że może sobie na mniej pozwolić. Kobiety porównują się do innych. Tymczasem atrakcyjność jest zapisana nie tylko w naszym ciele i twarzy, ale musi za tym iść coś więcej. I, paradoksalnie, kobiety i mężczyźni na wózkach spotykają wspaniałych partnerów. Bo oni nie widzą tylko wózka, ale coś głębiej. Każdy ma prawo do miłości. Widziałam już tak dziwne, przeróżne związki, że powstawało pytanie: „Jak to działa?”. Ale to już ich tajemnica.</p>
<p><strong>Cały wywiad do przeczytania w VIII numerze EkMagazynu! Już w Empikach w całej Polsce!</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/monika-kuszynska-tancze-w-snach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sylwia Grzeszczak: Nie-Skromna</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/sylwia-grzeszczak-nie-skromna/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/sylwia-grzeszczak-nie-skromna/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 10 Dec 2015 02:48:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscentryczna bohaterka]]></category>
		<category><![CDATA[piosenkarka]]></category>
		<category><![CDATA[sylwia grzeszczak]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=7814</guid>
		<description><![CDATA[Od przedszkola do... hitu wakacji. Tak w skrócie można opisać jej dotychczasową karierę. O Beacie Kozidrak, Idolu, „Dniu świra” i skarpetkach we wzorze pianina - Sylwia Grzeszczak]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn: Pamiętasz jeszcze swój występ w „Od przedszkola do Opola”? <br />
 Sylwia Grzeszczak:</strong> Jasne! Miałam 5 lat, wychodząc na scenę zobaczyłam wymarzoną publikę i światła. Było to dla mnie niesamowite przeżycie, z tego wszystkiego zapomniałam tekstu i zaśpiewałam w zamian bardzo długą wokalizę operową. Do dziś zastanawiam się, skąd pojawił mi się nagle w głowie taki pomysł. Ratowałam się jak mogłam (śmiech).</p>
<p><strong>Już wtedy wiedziałaś, że twoje miejsce jest na scenie?</strong><br />
 O tak! Mimo wielkiego strachu wiedziałam, że to jest mój żywioł.</p>
<p><strong>Nieco później był inny program &#8211; „Idol”. Czy on w jakiś sposób ci pomógł?</strong><br />
 „Idol” pozwolił mi zobaczyć parę sytuacji „od środka”. Pokazał, że można osiągnąć sukces bez wygranej i iść w określonym przez siebie kierunku.</p>
<p><strong>Jak wspominasz konfrontację z jury? </strong><br />
 Pamiętam, że występ przed jurorami był dla mnie bardzo ważny, chciałam się pokazać z jak najlepszej strony. Został odebrany dobrze.</p>
<p><strong>Jeden z jurorów &#8222;Idola&#8221;- Jacek Cygan, napisał tekst na twoją nową płytę. Jak doszło do tej współpracy?</strong><br />
 Będąc jeszcze dzieckiem, zamarzyłam sobie, by na mojej płycie pojawił się tekst Jacka Cygana, ponieważ bardzo go cenię. Wysłałam własną kompozycję, a później spotkaliśmy się, żeby omówić wszystko. Pamiętam, jak idę na spotkanie i zdaję sobie sprawę, że zaśpiewam zaraz przed Jackiem Cyganem &#8211; szok! Ogromna adrenalina, niesamowite emocje, mimo, że już raz przed nim śpiewałam.</p>
<p><strong>„Małe Rzeczy” były w wakacje 2011 najczęściej graną piosenką. Spodziewałaś się tego? </strong><br />
 Miałam przeczucie, że numer ma „to coś”. Starałam się, zaledwie w ciągu trzech dni, nagrać go jak najlepiej, ale nie wiedziałam, że osiągnie aż taki sukces. To uczucie, którego teraz chyba nie jestem w stanie wyrazić tak, jak bym chciała. Wiem, że jestem szczęśliwa! Na pewno gdyby nie wsparcie fanów, to numer nie nabrałby takiego rozpędu.</p>
<p><strong>„Sen o przyszłości” i „Karuzela” również świetnie sobie radzą na listach przebojów. Jak się produkuje takie hity?</strong><br />
 Nagranie numeru w moim przypadku to pewien proces. Coś takiego jak &#8222;Dzień świra&#8221;. Wstajesz rano i buch w głowę &#8211; uderzenie kilku melodii i tak praktycznie codziennie. Moją najlepszą metodą jest zapisywanie na Iphonie mojego głosu. Już po kilku dźwiękach potrafię sobie wyobrazić efekt końcowy. Wtedy jadę do studia i to, co zapisałam, tę całą wizję, wgrywam na komputer. Siedzę na nagraniu tak długo, aż uzyskam taki efekt, jaki chcę. Czasem trwa to parę godzin („Sen o Przyszłości”) czasem trzy dni („Małe Rzeczy”), a innym razem nawet trzy lata &#8211; jak w przypadku „Karuzeli”.</p>
<p><strong>Chyba za bardzo nie lubisz się chwalić, masz w sobie dużo pokory. W dzisiejszych czasach to niestety rzadko spotykane, szczególnie w twoim zawodzie…</strong><br />
 Taka skromna to ja nie jestem (śmiech)! Po prostu ważna jest dla mnie praca i konsekwencja. Wolę trzymać się na dystans. Nie chce się zachłysnąć, bo wiem, że wtedy nie będę tworzyć dobrych piosenek.</p>
<p>Rozmawiał: Łukasz Kędzior</p>
<p><strong><br />
 Cały materiał w najnowszym, 9. numerze EksMagazynu.</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/sylwia-grzeszczak-nie-skromna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Urszula Dudziak: Wbrew terrorowi trendów</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/urszula-dudziak-wbrew-terrorowi-trendow/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/urszula-dudziak-wbrew-terrorowi-trendow/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Dec 2015 02:32:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscentryczna bohaterka]]></category>
		<category><![CDATA[artystka]]></category>
		<category><![CDATA[biografia Urszuli Dudziak]]></category>
		<category><![CDATA[piosenkarka]]></category>
		<category><![CDATA[Ula Dudziak]]></category>
		<category><![CDATA[Urszula Dudziak]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=9750</guid>
		<description><![CDATA[Kochliwa kosmitka, słowiańska dusza, z domem, który ma w sobie. Docenia, kiedy przydarza się jej coś złego. Nie boi się przyznać, ile ma lat i nie zamierza zrezygnować z jazdy tramwajem na rzecz samochodu – Urszula Dudziak]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn: Wulkan energii &#8211; tak mówią o pani wszyscy. <br />
 Urszula Dudziak:</strong> (śmiech) Bo ja jestem pionierką, liderką, wyjątkiem nie z tej planety. Poświęcona przez energię z kosmosu…</p>
<p><strong>Czyli jednym słowem: kosmitka?</strong><br />
 Dokładnie tak! Jak ja sobie uzmysłowię, ile mam lat, że już w przyszłym roku będę obchodziła 70 urodziny, to coś mi się nie zgadza. Ale dlaczego mi się nie zgadza? Bo panuje pewien stereotyp, a ja całe życie łamię stereotypy. Hołduję zasadzie, że tylko zdechłe ryby płyną z prądem. Dlaczego więc ja mam poddać się terrorowi trendów? Staram się z nimi walczyć, na przekór wszystkiemu. Ja traktuję wszystkie rzeczy, które mi się przydarzyły jako piękne lekcje życiowe. Szczególnie, gdy przytrafia się coś nie po myśli, to nie pytam – dlaczego? Szkoda na to czasu. Uważam, że wszystko dzieje się po coś. Im szybciej wyjdziemy z zakrętu, tym lepiej dla nas. Ja wiem, że będę popełniała błędy do końca życia, ale najważniejsze jest dla mnie to, jak szybko sobie z nimi poradzę.</p>
<p><strong>To co pani mówi nie pasuje do myślenia przeciętnego Polaka. Czy to pani pobyt w Stanach Zjednoczonych miał wpływ na zmianę sposobu podchodzenia do pewnych tematów? </strong><br />
 Wydaje mi się, że jestem idealną miksturą, bo powstałą na bazie słowiańskiej natury czyli romantyzmu z zaradnością, z dodatkiem luzu i otwartości, którą nabyłam w Stanach.</p>
<p><strong>Jest pani szczęściarą?</strong><br />
 Całe życie! Faktycznie, czasem bywały momenty, kiedy było ciężko, ale generalnie mogę powiedzieć, że całe życie mam szczęście. Co prawda, ja dobrze wiem, dlaczego to szczęście mnie nie opuszcza.</p>
<p><strong>To jaki jest ten sekret?</strong><br />
 Wierzę w szczęście i myślami o nim przyciągam je do siebie. Ja wcale się nie spieszę, a zawsze mam zielone światło. Wszystko to, co zaplanuję &#8211; wychodzi mi. A jeszcze np. gdy czegoś od kogoś potrzebuję, to tak potrafię zmanipulować w pozytywny sposób, że ta druga osoba jest też szczęśliwa, że może coś dla mnie zrobić.</p>
<p><strong>Coś w tym jest, bo ja spotkałem się wyłącznie z pozytywnymi opiniami na pani temat. Nikt nie mówi o pani: &#8222;manipulatorka”…</strong><br />
 Mam prośbę &#8211; nie mów mi na pani. Wszyscy, którzy mnie znają, mówią mi po imieniu. Nie lubię tego mówienia per „Pan/Pani”. Zawsze przypomina mi się pewna historia. Syn mojej koleżanki ze Szwecji przyjechał do Polski studiować medycynę. Wchodzi do dziekanatu, przeczytał, że pani sekretarka ma na imię Janina, więc mówi: „Cześć Janina”. Domyśl się co było dalej (śmiech).</p>
<p>Rozmawiał: Łukasz Kędzior</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/urszula-dudziak-wbrew-terrorowi-trendow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nie show jest najważniejsze!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/nie-show-jest-najwazniejsze/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/nie-show-jest-najwazniejsze/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 20 Nov 2015 02:10:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscentryczna bohaterka]]></category>
		<category><![CDATA[Alicja Majewska]]></category>
		<category><![CDATA[festiwal]]></category>
		<category><![CDATA[piosenka]]></category>
		<category><![CDATA[piosenkarka]]></category>
		<category><![CDATA[Zaczarowana Piosenka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=4729</guid>
		<description><![CDATA[Kocha śpiewać. Ważne jest dla niej, co opowiada: sobą, daną piosenką. Przeraża ją natomiast to, co dzieje się obecnie na polskiej scenie muzycznej, bo wszystko zaczyna się sprowadzać do formy bez treści - specjalnie dla EksMagazynu - Alicja Majewska]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn: Śpiewała pani na Festiwalu Zaczarowanej Piosenki w Krakowie. To festiwal, gdzie gwiazdy występują u boku niepełnosprawnych wykonawców. Było to trudne zadanie?</strong><br />
 <strong>Alicja Majewska:</strong> Ależ skąd! Dziewczyna, z którą występowałam jest wspaniała! Śpiewała całą sobą, wkładała w to mnóstwo uczucia. Tworzyła zupełnie nową interpretację piosenki. To niezwykłe!</p>
<p><strong>Myśli pani, że ci młodzi ludzie, niepełnosprawni, mają szansę zrobić w Polsce karierę?</strong><br />
 Wydaje mi się, że jeszcze do niedawna było u nas tak, że ktoś, kto ma talent, miał szansę na zaistnienie. Nie ważne, czy taka osoba była pełnosprawna czy też niepełnosprawna. Liczyło się, jak kto śpiewa. Natomiast ostatnio chyba dużo się zmieniło. Dziś, sam talent, samo piękne śpiewanie, nie jest już niestety wartością najważniejszą.</p>
<p><strong>A co jest?</strong><br />
 Dziś od pięknego głosu i talentu ważniejsze wydaje się być to, co się dzieje dookoła. Skandale, okładki kolorowych magazynów, plotki, zamieszanie. Cała ta otoczka. Sam talent dziś nie wystarczy. Coraz więcej uwagi zwraca się na formę. I gubi przez to nieco treść.</p>
<p><strong>Twierdzi pani, że nie mamy młodych artystów, którzy śpiewają dlatego, że kochają to robić, a jedyne, o czym marzą wykonawcy to oklaski?</strong><br />
 Tam, gdzie stykam się młodzieżą śpiewającą, poza telewizją, na różnego rodzaju festiwalach, małych i dużych, widzę, że bardzo dużo jest u nas ludzi dobrze śpiewających. Śpiewają nie tylko dla popularności, chcą dzięki temu w pewien sposób wyrazić siebie. Oni też mają odbiorców, mają ludzi, którzy chcą ich słuchać. Myślę, że w nich jest jeszcze jakaś nadzieja.</p>
<p><strong>A „gwiazdki” z tzw. świecznika?</strong><br />
 Oglądałam ostatni festiwal w Opolu. Szczerze mówiąc, byłam zdegustowana tym, co się działo na scenie. Nie ważne jest to, co tam się odbywa muzycznie, nie ważna jest piosenka, nie występ, ale walka o zdobycie sympatii widzów, oklasków, ich uznania. To wszystko sprowadza się do jednej wielkiej animacji próżności. Klaszczcie, bawcie się, kochajcie nas, no, jest pięknie, cudownie, oklaski! Przestaje się liczyć jak kto śpiewa, liczy się, jakie robi wokół tego przedstawienie.</p>
<p><strong>Ale oklaski są przecież ważne&#8230;</strong><br />
 Każdy, kto śpiewa, oczywiście zabiega o publiczność. Uznanie słuchaczy to coś, na czym zależy każdemu z nas, wszyscy o to w pewien sposób walczymy. Ale nie można się w tym wszystkim pogubić. Trzeba pamiętać, po co śpiewamy i co chcemy przekazać. Bo przecież o to chodzi w piosence. Nie tylko o to, żeby był show!</p>
<p><em><strong>Alicja Majewska</strong> &#8211; Piosenkarka. Absolwentka Wydziału Psychologii i Pedagogiki Uniwersytetu Warszawskiego. W latach 1971- 74 śpiewała w zespole Partita. W 1974 rozpoczęła karierę solową. Do 1977 związana była z warszawskim Teatrem na Targówku. Kocertowała w wielu krajach Europy, Azji, a także w ośrodkach polonijnych USA, Kanady i Australii. Wielokrotnie nagradzana na Festiwalu Piosenki w Opolu, otrzymała również Grand Prix na festiwalu w Rostoku w 1980, oraz Grand Prix na festiwalu w Hawanie w 1985 . Wylansowała szereg przebojów, m.in. „Jeszcze się tam żagiel bieli“, „Odkryjemy miłość nieznaną“, „Być kobietą“, „To nie sztuka wybudować nowy dom“. Wykonawczyni pieśni sakralnych (nagrania płytowe, koncerty telewizyjne), występowała w oratoriach W. Korcza i E. Brylla. Współpracuje na stałe z kompozytorem i pianistą Włodzimierzem Korczem.</em></p>
<p><em>rozmawiała: Aneta Zadroga</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/nie-show-jest-najwazniejsze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kayah: La donna mobile!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/kayah-la-donna-mobile/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/kayah-la-donna-mobile/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 16 Nov 2013 02:13:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscentryczna bohaterka]]></category>
		<category><![CDATA[Kayah]]></category>
		<category><![CDATA[piosenkarka]]></category>
		<category><![CDATA[wokalistka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=13923</guid>
		<description><![CDATA[W listopadzie powróciła z nową, bardzo orientalną płytą i wcale nie marzy, by był to najlepiej sprzedający się album. Dziś ma trzy życzenia: nie zgnuśnieć, nie zwątpić i kochać z wzajemnością. O byciu liderem, graniu drugich skrzypiec i piosenkach „pod nóżkę” - Kayah]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn: Ostatnio rozmawialiśmy dwa lata temu. Mówiłaś wówczas, że wpadłaś w bardziej „taneczny” nastrój i przymierzałaś się do wydania płyty w takim klimacie. W międzyczasie pojawiła się większa fascynacja?<br />
 Kayah:</strong> I tak, i nie. Bo to, że zrobiłam płytę etniczną nie znaczy, że nie jest to płyta do tańca. Jest bardzo energetyczna, pełna egzotycznych brzmień, które cudownie się sprawdzają obok orientalnych instrumentów. Zresztą &#8211; la donna mobile! (Kobieta zmienną jest &#8211; przyp. red.)</p>
<p><strong>Nowy album to poniekąd ukłon w stronę fanów, którzy pokochali cię za płytę z Goranem Bregovicem?</strong><br />
 Nie. To ukłon w kierunku tych, którzy wciąż poszukują, lubią podróżować uchem po mapie.</p>
<p><strong>Era muzyki pop już minęła?</strong><br />
 Sądząc po popularności niektórych stacji radiowych miałka muzyka pop ma się świetnie. Ja natomiast niczego tam dla siebie nie znajduję. Przynajmniej w większości. Natomiast nie wiem czy za chwilę nie będę miała apetytu na piosenki pod nóżkę (śmiech). Wsłuchuję się w swój wewnętrzny głos, a nie w listy przebojów.</p>
<p><strong>Chciałbym &#8222;pogrzebać&#8221; trochę w twojej artystycznej przeszłości. Długo śpiewałaś w chórkach. Byłaś tłem dla innych artystów. Dziś jesteś jedną z najważniejszych kobiet w polskim przemyśle muzycznym. To długa droga, którą przebyłaś. Grałaś drugie skrzypce, teraz nadajesz ton muzyce nie tylko swojej ale też innych artystów.</strong><br />
 Uwielbiam śpiewać chórki do dziś, czasem robię to nawet anonimowo. Nie mam z tym problemu. To nie sport, gdzie trzeba na mecie być pierwszym. To radość ze współtworzenia z innymi. Stanie na pierwszej linii frontu ma także swoje cienie, pierwszy pomidor leci wprost na ciebie (śmiech). To ogromna odpowiedzialność. Nie każdy ma wystarczającą siłę. Uwielbiam poczucie stanowienia całości z resztą zespołu. Bycie liderem wcale nie było moim celem. Ale jako kompozytor i autor tekstów przyjęłam tę rolę naturalnie. Jestem pełna podziwu dla wielu artystów, mam szczęście współpracować z nimi jako wydawca w Kayaxie, czy też obserwować ich na scenach. Z nikim się nie ścigam, zachwycają mnie talenty i osobowości. A co do drugich skrzypiec &#8211; tam też trzeba być mistrzem. W końcu aktorzy drugiego planu też dostają Oscary i nikt się nie gniewa.</p>
<p><strong>Czego nauczyło cię śpiewanie w chórkach?</strong><br />
 Współpracy, słuchania innych, pokory. A obserwując liderów także tego, że to bardzo ciężki chleb. Lider niesie na swoich barkach całą resztę. To trudna rola. Tym bardziej, że artysta jest człowiekiem, jak każdy inny i też miewa gorsze chwile, czego nie wolno mu pokazać, bo stojąc z przodu jest na widelcu.</p>
<p><strong>Pamiętasz ten moment kiedy pomyślałaś, że możesz już stanąć z przodu?</strong><br />
 Ponieważ muzyka zawsze była moją pasją, czułam się dobrze w każdym miejscu. To inni, jak Czesław Niemen czy Grzegorz Ciechowski twierdzili, że już na mnie czas i gorąco mnie do tego zachęcali. Kiedy napisałam piosenki na płytę „Kamień”, oczywiste było dla mnie, że to ja je zaśpiewam. Ale zdarzało mi się przecież pisać dla innych artystów i bardzo mi się to podobało. Miałam nawet moment znudzenia się moją barwą głosu i sposobem interpretacji, i przez chwilę chciałam zrealizować płytę złożoną z moich piosenek, lecz śpiewanych przez gości.</p>
<p><strong>Twoja wytwórnia wydaje płyty młodych wykonawców. Dziś łatwiej czy trudniej jest się przebić nowemu artyście?</strong><br />
 Łatwiej jest zaistnieć, natomiast bardzo trudno jest być wiernym sobie. Presja jest ogromna. Teraz trzeba szokować, kombinować, zamiast zwyczajnie mieć coś do powiedzenia. Teraz liczą się liczby &#8222;lajków&#8221; i sprzedanych płyt. A czy najlepiej sprzedająca się płyta to najlepsza płyta? Co jest bardziej wartościowe, przebój czy świetna piosenka? Fascynujący artysta czy wszędzie rozpoznawalny celebryta?</p>
<p><strong>Media bardzo interesują się twoim życiem prywatnym, ty z kolei bardzo je chronisz. Jak reagujesz na plotki?</strong><br />
 Już od dawna nie czytam ani kolorowych pism, ani komentarzy w Internecie i jestem wolnym człowiekiem. Mnie kłamstwo, trucizna i zazdrość zwyczajnie brzydzą. Jeśli jednak dotyka to moich bliskich, potrafię stanąć na placu boju. Niestety, nikt nie pamięta, że nie sprzedaję swojego życia, ale swoje płyty, na których i tak mocno się odkrywam. Scena jest moim biurem, fabryką, taśmociągiem, ladą sklepową. To zwyczajnie miejsce mojej pracy. Dlaczego nie wnikamy i nie oceniamy publicznie prywatnego życia pani, która nam sprzedaje świeże bułeczki? Jest taką kobietą, jak ja. Ma takie samo prawo do prywatności jak cała reszta. Ja to prawo szanuję.</p>
<p><strong>W jednym ze starszych wywiadów przeczytałem: „Jestem naiwna, życzę ludziom dobrze.” </strong><br />
 Przypuszczalnie albo coś przekręcono, albo był to niefortunny skrót myślowy. Ludziom życzę jak najlepiej, a być może moja naiwność polega na tym, że wierzę, że wszyscy tak mają?</p>
<p><strong>Lubisz rozpamiętywać, grzebać w przeszłości? A może zawsze patrzysz do przodu, nigdy w tył?</strong><br />
 Rozpamiętuję, marzę o przyszłości, natomiast po lekturze Ekharta Tollego myślę, że potęga jest w teraźniejszości. To jedyne co pewne &#8211; tu i teraz. Powinniśmy czerpać z tego silę.</p>
<p><strong>Rozmawiał: Łukasz Kędzior</strong><br />
 <strong><em><br />
 Cały materiał znajdziecie w 19. numerze EksMagazynu dostępnym w Empikach, sieciach Relay i InMedio w całej Polsce.</em></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/kayah-la-donna-mobile/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gaba Kulka: Cukierek z niespodzianką</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/gaba-kulka-cukierek-z-niespodzianka/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/gaba-kulka-cukierek-z-niespodzianka/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 22 Jul 2013 02:52:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>JJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscentryczna bohaterka]]></category>
		<category><![CDATA[Gaba Kulka]]></category>
		<category><![CDATA[piosenkarka]]></category>
		<category><![CDATA[wokalistka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=12349</guid>
		<description><![CDATA[Śpiewa piosenki o świętych, covery Iron Maiden i zakładowe hity z lat 70. Jedna z najbardziej utalentowanych i kreatywnych piosenkarek na polskiej scenie muzycznej w rozmowie z EksMagazynem o rozbuchanych utworach i niepotrzebnych wojenkach]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn: Słyszałam teorię, że twórca nie sprzedaje jedynie muzyki, ale też swoją wrażliwość. Miliony osób kochają Bohemian Rhapsody, bo autor uderzył w odpowiednie struny. Jaka jest twoja wrażliwość?<br />
 Gaba Kulka:</strong> Sprzedaje się pewne przeżycie, a żeby przeżyć coś np. z autorem książki, trzeba znaleźć wspólny język. Wydaje mi się, że z muzyką jest podobnie. Jestem nadwrażliwcem. Może to jest odpowiedź na to pytanie? Czuję dużo, czasami za dużo. Odrobinę histeryczna nuta jest wspólnym mianownikiem wielu moich działań, choć oczywiście nie wszystkich. To, co robię, wymaga od słuchacza odrobiny uwagi, ale też zwraca z naddatkiem poświęcony czas. Nie uderzam w ton patetyczny lub skomplikowany, ale nie jest to raczej muzyka tła. Staram się, żeby moja twórczość była wielowarstwowa, jak cukierek z płynnym środkiem, którego smak zostaje na dłużej. Nie siadam do piosenki z hasłem: „Chcę, żeby to miało zawartość!”, ale staram się, żeby to, co robię, przy ponownym odsłuchu dostarczało nowych wrażeń, odcieni.</p>
<p><strong>Nie pojawiasz się na portalach plotkarskich, telewizyjnych show. Płyta „Hat, Rabbit”, która otrzymała status złotej płyty i uczyniła cię rozpoznawalną, weszła na rynek bez skandali i nachalnej promocji…</strong><br />
 Promocję ze skandalami trzeba umieć zrealizować, a ja jeszcze tego nie potrafię (śmiech). Ale żeby oddać sprawiedliwość całej sytuacji i mojej wytwórni Mystic Production, oni naprawdę się przyłożyli. Podeszli do tego albumu z wielkim sercem i wiarą, że można z nim wyjść do szerszej publiczności. Wyszliśmy poza niszę, w której radzę sobie świetnie. Był też na to odpowiedni moment. Znalazłam niedawno folder ze zdjęciami, głęboko ukrytymi na dysku zewnętrznym, i znalazłam fotkę z czasów promocji płyty – gigantyczny baner „Hat, Rabbit” wisiał na Empiku na Nowym Świecie. Człowiek zapamiętuje, że było to wszystko skromnie i po cichu, a potem znajduje taki antydowód!</p>
<p><strong>Ludzie kochają twoje teksty i świetne melodie. Od czego zaczynasz pisanie?</strong><br />
 Podobnie, jak zlepek nut może być początkiem piosenki, tak samo może być nim zlepek słów, jedno zdanie, które ma dla mnie znaczenie. Piosenka narasta koncentrycznie dookoła jakiegoś ziarenka. To trochę jak z toczeniem śnieżnej kulki. Teraz uczę się pisać prostsze piosenki i jest to dla mnie trudniejsze, niż pisanie tych skomplikowanych. Kiedy występowałam sama, mnogość zmian w jednym utworze była mi bliższa, bo przecież nie mogłam zasnąć przy pianinie! Praca z zespołem uczy mnie radości z powściągliwości, co w moim przypadku wydaje się być niemożliwością (śmiech).</p>
<p><strong>Są dwa bieguny twojej działalności na scenie –z jednej strony piosenka artystyczna, a z drugiej &#8211; mega power. Śpiewasz covery Iron Maiden i hity kapel zakładowych z lat 70. (np. piosenka „Metalowcy” – przyp. red.)</strong><br />
 Tego mega powera jest chyba coraz więcej, co mnie cieszy. W trajektorii pomiędzy piosenką poetycką, a heavy metalem jestem gdzieś po środku, choć wydaje mi się, że tendencja w kierunku tego ostatniego jest zwyżkowa (śmiech).</p>
<p><strong>„Życie jest jak plac zabaw, można się na nim dobrze bawić, albo spaść z huśtawki”. Jak się teraz bawi Gaba Kulka?<br />
 </strong>Bawię się znakomicie. Czuję, że mamy bardzo dobry moment z moim obecnym zespołem. Staram się chłonąć dobre chwile i czerpać z nich energię na dalsze działania. Źródłem zadowolenia jest też przerwa od koncertowania, którą zaplanowałam na kilka miesięcy. Nawet najfajniejsza praca i najlepszy klimat nie zastąpi chwili oddechu. Przekonałam się, że nawet robiąc to, co się kocha, można w pewnym momencie przesadzić. Ja ciągle dostawałam zaproszenia do ciekawych projektów i jak miałam odmówić? Trzeba umieć sobie poradzić z klęską urodzaju i mimo to zwolnić (śmiech).</p>
<p><strong>Bierzesz udział w wielu niekonwencjonalnych projektach. W 2012 zrealizowałaś projekt The Saintbox nawiązujący do motywów religijnych. Prawdziwy odlot zaczynał się na koncertach. Jak reagowała publiczność, na to, że was nie widzi?</strong><br />
 Nie graliśmy z backstagu. Nie było nas widać bezpośrednio na scenie, ale nasza obecność była zaznaczona. Pokazywały nas ekrany zamontowane na scenie, widać też było nasze cienie. Później wizualizacje były wyświetlane z projektora na nas.<br />
 Część publiczności uznała, że to odkrywcze, super i przeżywali muzykę w inny sposób. Z drugiej strony były osoby, które uznały, że to bez sensu i powinniśmy natychmiast przestać! To fajne, kiedy wzbudza się tak skrajne reakcje, ponieważ oznacza, że zrobiło się coś ciekawego.</p>
<p><strong>Powiedziałaś kiedyś, że feminizm to nadrabianie zaniedbanej części ludzkości. Jesteś feministką?</strong><br />
 Dla mnie feminizm jest przedłużeniem humanizmu, czyli stawianiem człowieka na pierwszym miejscu. To ma niewiele wspólnego z całowaniem w rękę czy otwieraniem drzwi, a o te symboliczne drobnostki ludzie lubią się kłócić. Podobało mi się, że na jednej z manif tematem była równość płac. Nie chodziło tylko i wyłącznie o kobiety, ale też problem najniżej opłacanych pracowników. W ten sposób widzę feminizm, jako naprawianie różnych niesprawiedliwości i pod takim jego pojmowaniem się podpisuję.</p>
<p><strong>Dlaczego tak wiele osób obrusza się na dźwięk tego słowa?</strong><br />
 Trudno jest mi uwierzyć, że ktoś jest w stanie wrzucić feminizm do jednej szufladki i powiedzieć, że feminizm jest super albo jest be. To szereg zjawisk i denerwują mnie osoby, które potrafią zdyskredytować całą idee na podstawie znalezienia kogoś lub czegoś, kto wykorzystuje te idee do złych celów. Zresztą można to odnieść do wielu innych pojęć.</p>
<p><strong>Na przykład?</strong><br />
 To tak, jakbym powiedziała, że denerwuje mnie patriotyzm, ze względu na to, co się dzieje. I na przykład ci, którzy uważają się za prawdziwych patriotów pobili moich kolegów. Każda idea ma wiele twarzy i każdy musi nakreślić swoje prywatne granice, w którym momencie będzie potępiał jakieś zjawisko. Patriotyzm i feminizm są tak różnorodnie interpretowane, że nie rozumiem jednoznacznych ocen. Mam przyjaciółki, które mówią, że nie są feministkami, a są super babkami, żyjącymi swoim życiem. Muszę kiedyś z nimi porozmawiać, w jaki sposób ktoś, kto korzysta pełną gębą z tego, co ruch feministyczny wywalczył w ciągu 150 ostatnich lat, jednocześnie nie widzi siebie jako feministki?</p>
<p><strong>Kochasz Polskę? Czujesz się patriotką?</strong><br />
 Teraz jest trudny moment na rozmowy o patriotyzmie. Moim zdaniem nie trzeba być patriotą, żeby chcieć funkcjonować w społeczeństwie, które szanuje człowieka, w którym dba się o dobro ogółu. Patriotyzm wiąże się z pewnym oddaniem względem dziedzictwa narodowego i kultury.</p>
<p><strong><em>Cały materiał dostępny w 17. numerze EksMagazynu.</em></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/gaba-kulka-cukierek-z-niespodzianka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->