<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; polityka</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/polityka/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Fri, 16 Oct 2026 03:35:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Anita Hill: Pierwsza twarz molestowania w pracy</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/anita-hill-pierwsza-twarz-molestowania-w-pracy/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/anita-hill-pierwsza-twarz-molestowania-w-pracy/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 10 Jun 2026 23:21:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michal Karas</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscentryczna bohaterka]]></category>
		<category><![CDATA[Anita HIll]]></category>
		<category><![CDATA[Clarence Thomas]]></category>
		<category><![CDATA[molestowanie]]></category>
		<category><![CDATA[molestowanie w pracy]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[prawa kobiet]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=27661</guid>
		<description><![CDATA[Do dziś jest wyzywana za to, że „usiłowała zniszczyć karierę” politycznego rywala. On sam nazywa ją „najbardziej zdradzieckim wrogiem” na swojej drodze. Ale Anita Hill zapisała się w historii i pomogła ją kształtować. Być może efekty jej zeznań z 1991 roku pomogą wyłonić zwycięzcę wyborów prezydenckich 2020.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Długo zanim świat zaczął żyć sprawą Clintona i Moniki Lewinsky, zeznawać przed całym światem musiała ona. 35-letnia czarnoskóra asystentka wyryła grubą rysę w życiorysie sędziego sądu najwyższego. Nie chciała roztrząsać sprawy publicznie – ona jedynie zgłosiła swoje uwagi władzom – ale jej zeznania dla FBI wyciekły do prasy i tematem zaczęły żyć całe Stany Zjednoczone.</p>
<p>Anita Hill, dowiedziawszy się o nominacji Clarence&#8217;a Thomasa na stanowisko sędziego w Sądzie Najwyższym Stanów Zjednoczonych, postanowiła zgłosić liczne sytuacje molestowania seksualnego z jego strony. Dziś, w obliczu skandali seksualnych Clintona czy Trumpa, mógłby to nawet nie być temat dnia, ale w 1991 był to swego rodzaju przełom.</p>
<p>Oto młoda prawniczka zatrudniona w Departamencie Edukacji Stanów Zjednoczonych mówi głośno o tym, jak zachowywał się wobec niej przełożony. I mówi nie tylko z akt FBI, ale godzi się na transmitowane publicznie zeznanie przed senacką komisją ds. sprawiedliwości. Stanęła przed nią 11 października 1991 i musiała liczyć się z tym, że będzie trzeba znów mówić o najbardziej kłopotliwych sytuacjach z życia. O mierzeniu jej piersi, o bardzo plastycznych opisach penisa Thomasa, o dywagacjach na temat gwałtu, seksu ze zwierzętami czy orgii. O włosie łonowym na puszce coli, o naruszaniu przestrzeni intymnej, o wielokrotnych próbach skłonienia jej do zbliżenia.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div id="attachment_27662" class="wp-caption alignnone" style="width: 710px"><img class="size-full wp-image-27662" title="anitahill2" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/06/anitahill2.jpg" alt="" width="700" height="394" /><p class="wp-caption-text"> </p></div>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>To był pierwszy w historii raz, gdy Amerykanie w każdym domu mogli usłyszeć tego rodzaju szczegóły w kontekście kandydatury do najwyższego ciała sądowniczego w kraju. Dla Hill był to też trwający wiele godzin magiel, podczas którego polityczni sojusznicy Thomasa usiłowali podkreślać, że „tylko chciał się umówić, ale nie zaproponował seksu wprost”. Albo że „rozmawiał z panią o filmach z udziałem zwierząt, ale nigdy nie kazał pani ich oglądać”. Wreszcie, pytali ją, czy robi to dla pieniędzy, czy chce wydać książkę i na tym zarobić, etc.</p>
<p>W pewnym momencie zrezygnowana kobieta wiedziała już, że tu nie chodzi o wagę jej oskarżeń, ale o przepchnięcie kandydatury niezależnie od jej zeznań. Dlatego zapytana, dlaczego nie kierowała sprawy od razu do władz lub dlaczego utrzymywała kontakty zawodowe z tym człowiekiem, odpowiedziała z bezradnością w głosie:</p>
<blockquote><p>– Dobre pytanie i jestem pewna, że nie odpowiem na nie w sposób dla pana satysfakcjonujący. To jedna z rzeczy, które dziś próbowałam zrobić. Wspominałam, że obawiałam się odwetu. Obawiałam się zniszczenia swojego życia osobistego. I musi pan zrozumieć, że taka reakcja – a jest to jedna z rzeczy, których nauczyłam się o molestowaniu – że taka reakcja nie jest nietypowa, ale nie umiem jej wyjaśnić. Trzeba by eksperta psychologii, by wyjaśnić, dlaczego tak się dzieje. Ale dzieje się, bo mi się to przydarzyło.</p>
</blockquote>
<p>W kilku aspektach tej wypowiedzi Hill miała rację. Po pierwsze, nie przekonała senatora Alana Simpsona z Wyoming, bo ten uznał jej postawę za „niewiarygodną”. Po drugie, słusznie obawiała się odwetu, bowiem Thomas obficie znieważał ją później publicznie, a związane z nim organizacje przez wiele lat utrudniały jej karierę zawodową.</p>
<p>Po trzecie wreszcie, jej reakcja rzeczywiście nie jest niczym niezwykłym: ofiary często starają się funkcjonować „normalnie” pomimo molestowania nawet przez wiele lat. Boją się, że nikt im nie uwierzy, że zostaną zbagatelizowane – że zawsze stoją na przegranej pozycji. I miała podstawy tak myśleć. Po wielu godzinach przesłuchań i tak senat zatwierdził kandydaturę Thomasa, który do dziś zasiada w składzie sądu najwyższego.</p>
<blockquote><p>Po wielu latach Hill przyznała w jednym z wywiadów, że momentów smutnego otrzeźwienia miała kilka. – W pewnym momencie zostałam zapytana „więc jaka procedura pani zdaniem powinna zostać zastosowana przez nas?” Ja, choć jestem tylko świadkiem i zeznaję, mam im wskazać co robić? I zdałam sobie sprawę, że oni nie mają pojęcia, co powinni zrobić.</p>
</blockquote>
<h2>Coś się jednak zmieniło</h2>
<p>Dla samej Anity Hill to była droga przez mękę. Gdy była ofiarą molestowania (1981-82), miała dosłownie rok kariery prawniczej za sobą. Posada asystentki u wpływowego, czarnoskórego konserwatysty miała być dla niej drzwiami do dalszego rozwoju. Odeszła jednak po zaledwie 2 latach. Gdy go oskarżała, była już profesorem z ponad dekadą stażu w zawodzie i liczyła, że to jej pomoże. Nie wszystkich przekonało, ale otworzyło dyskusję na temat zachowania w pracy.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div id="attachment_27663" class="wp-caption alignnone" style="width: 710px"><img class="size-large wp-image-27663" title="anitahill1" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/06/anitahill1-1024x544.jpg" alt="" width="700" height="372" /><p class="wp-caption-text"> </p></div>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Wkrótce po przesłuchaniu Anity Hill ówczesny prezydent George H. W. Bush przestał sprzeciwiać się zmianom prawa na korzyść ofiar nadużyć w pracy. Odtąd ofiary molestowania nie musiały się aż tak bać zwolnienia z pracy, bowiem przysługiwało im prawo do powrotu, otrzymania zaległych pensji czy odszkodowań, zależnie od sytuacji. Prywatne firmy zaczęły masowo wdrażać programy informacyjne i szkolić pracowników na temat zachowań, które są w pracy niedopuszczalne.</p>
<blockquote><p>Do dziś wiele jest do zrobienia, czego Hill jest świadoma. – Jedno z pytań, które mi postawiono i które tkwi mi w głowie, brzmi „jak mamy wychować córkę, by nie stała się ofiarą molestowania?” W takich kategoriach myślimy – że jeśli naprawimy ją, to nie spotka jej ten problem. Ale w rzeczywistości ona nie jest problemem.</p>
</blockquote>
<h2>Echa odzywają się do dziś</h2>
<p>Choć sprawa miała miejsce w 1991 roku i później przykryły ją wielkie skandale na innym tle lub z udziałem innych polityków, to pamiętne 8 godzin przesłuchania w senacie do dziś ma swoją wagę. Może okazać się jednym z gwoździ do trumny dla kandydatury Joe Bidena na prezydenta w 2020. W chwili pisania tego tekstu Biden wciąż jest liderem sondaży i najpoważniejszym konkurentem dla Donalda Trumpa po stronie demokratów.</p>
<p>Jednak na Bidenie bardzo silnie ciąży przeszłość, z którą politycznie nie do końca umie sobie radzić. Okazało się, że tuż przed ogłoszeniem swojego startu w wyborach Biden zdecydował się na wykonanie jednego ważnego telefonu, do Anity Hill właśnie.</p>
<p>Po prawie 28 latach postanowił odezwać się do niej właśnie w kluczowym momencie. Dlaczego? Ponieważ to właśnie Biden był przewodniczącym komisji, przed którą zeznawała Hill. To Biden pozwolił senatorom zadawać nawet niestosowne i uwłaczające pytania. To Biden nie pozwolił żadnej z czterech innych kobiet (zgłaszających te same oskarżenia i czekających za drzwiami) potwierdzić jej zeznań. Wg śledztwa „Los Angeles Times” Biden w pewien sposób przehandlował przesłuchanie w zamian za układ z republikanami.</p>
<p>O ile Anita Hill była świadoma wrogości republikanów, którzy bronili własnego nominata, o tyle postawą Bidena mogła być zdziwiona. O tyle zdziwiona, że przez ponad dwie dekady w jej rodzinie utarł się pewien żart. Gdy nie wiadomo było, kto dzwoni, mówiło się, że „pewnie Biden z przeprosinami”. Ale Biden zadzwonił dopiero w kwietniu 2019, gdy sprawa wypłynęła w kontekście jego kandydatury. I, sądząc po szorstkim podsumowaniu Anity Hill w „New York Times”, kandydatowi nie udało się spełnić oczekiwań. Powtarzał, że nie mógł zrobić więcej, choć ewidentnie mógł – było to udowadniane latami przez najlepszych dziennikarzy USA. Bidenowi poszło na tyle źle, że prof. Hill zdecydowanie odmówiła oddania mu swojego głosu w wyborach, przynajmniej na tym etapie kampanii.</p>
<blockquote><p>– Naprawdę jestem otwarta na to, że ludzie się zmieniają. Ale nie wystarczy powiedzieć „nie mogłem zrobić nic więcej”. Chciałabym od niego usłyszeć to, czego szukam u wszystkich kandydatów. Że problem, którego doświadczamy i którego jesteśmy świadomi bardziej niż kiedykolwiek – kwestia molestowania i napaści seksualnych, ochrony ciała kobiety – jest poważnym problemem. Że to problem wart powszechnej uwagi. Chcę wiedzieć, co każdy z kandydatów robi, by z tym walczyć – powiedziała w wywiadzie Hill. Zapewniła też, że na liście kandydatów widzi znacznie lepsze wybory niż Biden.</p>
</blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/anita-hill-pierwsza-twarz-molestowania-w-pracy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dr Bandy Lee: Dlaczego boi się Trumpa?</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/dr-bandy-lee-dlaczego-boi-sie-trumpa/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/dr-bandy-lee-dlaczego-boi-sie-trumpa/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 01 Mar 2019 00:16:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michal Karas</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscentryczna bohaterka]]></category>
		<category><![CDATA[choroby psychiczne]]></category>
		<category><![CDATA[Donald Trump]]></category>
		<category><![CDATA[Dr Bandy Lee]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[psychiatra]]></category>
		<category><![CDATA[zaburzenia psychiczne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=27228</guid>
		<description><![CDATA[Na początku było kilkanaście osób, później kilkadziesiąt, teraz są tysiące. Psychologowie i psychiatrzy masowo podpisują się pod żądaniem, by Donald Trump przeszedł badania psychiatryczne. Twarzą ruchu stała się ekspertka, dr Bandy Lee.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Gdy Donald Trump obejmował stanowisko prezydenta, wielu obawiało się – a niektórzy żartowali – że jednym tweetem doprowadzi do międzynarodowego konfliktu zbrojnego. Choć kadencja już jest za półmetkiem, efekty dotąd są wręcz odwrotne. Zapowiedziane wycofanie wojsk z Afganistanu i Syrii ucieszyły wielu przeciwników imperialnej polityki USA, nawet jeśli wyjście z obu krajów oznacza poważne konsekwencje polityczne dla regionu i milionów jego mieszkańców. Ale czy rzeczywiście jest się z czego cieszyć?</p>
<p><strong>Niebezpieczne decyzje</strong></p>
<p>Doniesienia z Białego Domu bywają dosłownie przerażające. Jesienią 2018 pojawił się przeciek, że gdyby nie sprzeciw sekretarza obrony narodowej Jamesa Mattisa, Trump nakazałby atak zbrojny na Wenezuelę.</p>
<p>Mattis odszedł w grudniu, a od stycznia USA rozpoczęła ofensywę polityczną w Wenezueli i rozważa się wysłanie wojsk do sąsiedniej Kolumbii. Dokładnie taki scenariusz, z wojskami w Kolumbii, Trump miał rzucić od niechcenia na posiedzeniu ds. bezpieczeństwa w sierpniu.</p>
<p>W pierwszym roku swoich rządów miał nonszalancko zasugerować, by po prostu zatopić irańskie statki w Zatoce Perskiej. Ku zdumieniu doradców, którzy musieli mu tłumaczyć, że to natychmiast doprowadziłoby do wojny. Problem w tym, że ta wojna wcale nie musi mu przeszkadzać. Już podczas kampanii wyborczej zapowiadał, że zrobi porządek z Iranem. Później parokrotnie rozkazywał podwładnym przygotowanie planów ataku na irańskie łodzie, ale – z Mattisem na czele – mieli najzwyczajniej zignorować polecenia, wiedząc, że Trump i tak zapomni.</p>
<p>Dziś prezydent USA coraz bardziej otacza się ludźmi, którzy są znani z bardzo agresywnej polityki. Doradca ds. bezpieczeństwa narodowego John Bolton publicznie zapewniał, że w 2019 Amerykanie będą tańczyć zwycięsko na ulicach Teheranu. Z kolei kwestią wenezuelską dziś zajmuje się Elliott Abrams, który ponad 30 lat temu w tajemnicy przed administracją publiczną handlował bronią z Iranem i z zysków wspierał prowadzącą barbarzyńskie działania bojówkę Contras w Nikaragui, winną gwałtów na dzieciach, palenia ludzi żywcem, itp.</p>
<p>To wyjątkowo ponury obraz, który umyka wielu obserwatorom w zalewie kuriozalnych i śmiesznych wpadek Trumpa. A to wyszedł z konferencji prasowej nie podpisawszy dokumentu, który miał podpisać (w 2017 dwa razy). A to myli film sensacyjny o handlu ludźmi z sytuacją na granicy w Meksykiem. A to na jaw wychodzi jego harmonogram, z którego wynika, że śpi do południa, gra w golfa co trzy dni, a w niektóre dni spotyka się jedynie z bogatymi darczyńcami zamiast pracować. Codziennie jest coś nowego, dlatego trudno na bieżąco oceniać, co jest ważne, a co nie.</p>
<p><strong>Dlaczego biją na alarm?</strong></p>
<p>W USA obowiązuje tzw. „zasada Goldwatera”, na mocy której psychologom i psychiatrom nie wolno otwarcie diagnozować stanu zdrowia mentalnego osób publicznych bez ich dokładnego zbadania. Jednak w 2017 pierwsi specjaliści powiedzieli: dość. Ich zdaniem nieformalna reguła jest słuszna, ale nie absolutna.</p>
<p><img class="alignnone size-large wp-image-27229" title="dr-bandy-lee" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/02/dr-bandy-lee-1024x594.jpg" alt="" width="700" height="406" /></p>
<p>Innymi słowy, są pewne granice i ten prezydent je przekracza. Choć Trump nie poddał się badaniom, to prawie każdy jego krok jest pokazywany publicznie, umożliwiając dość wnikliwą analizę. Efekty są takie, że już nie kilka czy kilkadziesiąt osób, ale kilkadziesiąt tysięcy (!) psychologów i psychiatrów ostrzega przez stanem zdrowia tego człowieka. Ich nieformalną liderką jest dr Bandy Lee z Uniwersytetu Yale, która stoi na czele grupy 27 naukowców, autorów raportu „Niebezpieczny przypadek Donalda Trumpa”.</p>
<blockquote><p>– Już kiedy zaczęłam obserwować zachowanie Trumpa na wiecach wyborczych, zaniepokoiła mnie ogromnie jego reakcja na to, jak tłum przyjmuje jego słowa. Zaczęłam więc rozmawiać o tych obserwacjach z kolegami i okazało się, że mamy prawie idealny medyczny konsensus i zgadzamy się co do zagrożenia z jego strony. Ale nikt nie odważył się powiedzieć tego otwarcie. Częściowo ze względu na trochę źle pojętą etykę zawodową, a trochę z obawy przed konsekwencjami. Dlatego postanowiłam zorganizować konferencję na ten temat, by przełamać lody – mówi dr Lee.</p>
</blockquote>
<p>Zdaniem psychiatrki dziś świadomość w świecie medycyny jest już znacznie większa, a niebezpieczeństwo ze strony Trumpa to już nie hipoteza, lecz udokumentowane przypadki. I choć Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne wzmocniło jeszcze bardziej zasadę Goldwatera, dr Lee  postawiła na pierwszym miejscu inną zasadę: obowiązek ostrzegania. To nakaz, na mocy którego psycholog lub psychiatra ma obowiązek złamać zasadę poufności diagnozy, jeśli osoba diagnozowana może stanowić zagrożenie dla innych (dotyczy np. pedofilów, osób informujących wprost o zamiarze lub obawie przed wyrządzeniem krzywdy innym).</p>
<p>W świecie amerykańskiej polityki co rusz zdarzają się przypadki skrajnych postaw lub wypowiedzi. Nie tak dawno polityk z Zachodniej Wirginii zasugerował w wywiadzie telewizyjnym, że utopiłby swoje dzieci, gdyby były homoseksualne. A jednak uszło to uwadze wielu jego rodaków, ponieważ skrajnych czy głupich wypowiedzi jest tak wiele, że mało kto traktuje je poważnie. Poza tym użył eufemizmu „sprawdziłbym, czy umieją pływać”, więc właściwie można puścić oko i udawać, że nic nie zaszło.</p>
<p>Dr Bandy Lee właśnie weryfikacją takich słów zajmuje się na co dzień. Jest ekspertką w dziedzinie chorób zwiększających skłonność do drastycznych czynów. Dlaczego więc uważa, że Trump może stanowić zagrożenie dla innych?</p>
<blockquote><p>– Mam obawy, że to, co widzieliśmy w pierwszych dwóch latach będzie stosunkowo błahe w porównaniu do drugiej połowy kadencji. Jest pod dużo większym stresem, a jednocześnie pozbył się pewnych bezpieczników w postaci osób hamujących jego zapędy. Do tego jego reakcja na rosnący opór społeczny może być proporcjonalnie silniejsza. Niektórzy cieszą się, że jedna z izb parlamentu jest od stycznia kontrolowana przez opozycję, ale psychologicznie to zwiększa ryzyko gwałtownych zachowań.</p>
</blockquote>
<p>Ostatnia wypowiedź Lee jest znamienna, ponieważ została wypowiedziana ponad tydzień przed najnowszym skandalem Trumpa. Zatwierdził wydatki na ochronę granic i jednocześnie (!) uznał je za niewystarczające, przez co ogłosił stan kryzysu narodowego. I dosłownie sekundy później, w trakcie ogłoszenia, sam przyznał, że nie jest to sprawa pilna, wymagająca nagłego działania.</p>
<p>Zdaniem ekspertki, która prowadziła kilkaset trudnych przypadków psychiatrycznych, kluczowe jest uzyskanie kontroli nad zachowaniem prezydenta, a dopiero później jego diagnoza i decyzja, czy może sprawować władzę dalej. Niestety, amerykańskie prawo nie przewiduje instrumentów dla ograniczenia możliwości lidera czy jego przymusowego badania. A w przypadku Donalda Trumpa próba impeachmentu, zarzutów karnych czy ubezwłasnowolnienia najpewniej doprowadziłaby do jeszcze bardziej defensywnej reakcji samego „pacjenta” i jego zwolenników. Najlepszym rozwiązaniem może więc być doczekanie do końca kadencji przed jakimikolwiek krokami.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/dr-bandy-lee-dlaczego-boi-sie-trumpa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cherán: Miasteczko, które odrzuciło politykę</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/cheran-miasteczko-ktore-odrzucilo-polityke/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/cheran-miasteczko-ktore-odrzucilo-polityke/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 05 Dec 2018 00:06:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michal Karas</dc:creator>
				<category><![CDATA[po świecie]]></category>
		<category><![CDATA[Cheran]]></category>
		<category><![CDATA[Meksyk]]></category>
		<category><![CDATA[miasteczko]]></category>
		<category><![CDATA[podróże po Meksyku]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[powstanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=26766</guid>
		<description><![CDATA[W ciągu kilku lat ze spokojnego miasteczka stali się zakładnikami gangów, zginęło kilkadziesiąt osób. Wszystko zmieniło się jednego dnia, gdy kobiety wyszły na ulicę. Mieszkańcy zabarykadowali miasto, wyrzucili dotychczasowe władze i zaczęli życie od nowa.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Cherán to małe miasteczko na południowym zachodzie Meksyku, ponad 400 kilometrów od stolicy. W dolinie osiedla, pola i sady, a na stromych wzgórzach gęsty last. Mieszka tu ok. 20 tysięcy ludzi, przedstawicieli rdzennego ludu Purépecha.</p>
<p>Od ponad 500 lat żyli w zgodzie z naturą, zwłaszcza w dbałości o lasy otaczające miasto, ponieważ lokalne wierzenia uznają drzewa za niemych, dostojnych sąsiadów i wymagają szacunku dla nich. Tradycyjnie, gdy ktoś ścinał tu drzewo, wcześniej musiał wyjaśnić roślinie, dlaczego potrzebuje materiału, czemu drzewo posłuży, a następnie wyrazić wdzięczność za to, że dzięki ofierze drzewa będzie mógł lepiej żyć.</p>
<h2>Zakłócony spokój</h2>
<p>Ta piękna, niemal poetycka rzeczywistość skończyła się jednak bardzo boleśnie. Ponieważ Purépecha prawie nie wycinali drzew rosnących wokół nich, stan Michoacán okazał się atrakcyjnym łupem dla organizatorów nielegalnej wycinki. W dużych miastach budulec był drogi, tutaj niemal nie podlegał handlowi.</p>
<p>Okazją do wejścia na teren miasta były wybory z 2007 roku. Wybrano wówczas mało popularnego burmistrza, który zdobył ledwie 2 tysiące głosów i nie miał zaufania mieszkańców. Przez miasto zaczęły przejeżdżać wypełnione drewnem ciężarówki. Mieszkańcy zgłaszali nielegalne karczowanie, ale policja – według ich relacji – nie robiła nic.</p>
<h2>Uciszenie krytyki</h2>
<p>Proceder okazał się tak lukratywny, że wkrótce postanowiła się na nim dorobić również zorganizowana przestępczość. Weszli w układ z karczownikami: płacicie nam myto od każdej ciężarówki, a my w zamian za to uciszamy ludzi, którzy będą stawać przeciwko wam. W ciągu zaledwie kilku lat powierzchnia lasów wokół miasta skurczyła się o 70, a według niektórych szacunków nawet 80 procent!</p>
<p>Wielu liderów społeczności podnosiło głos przeciwko procederowi. Niektórych znajdowano zabitych, ale większości do dziś nie odnaleziono. Liczba ofiar sięga 50, głównie mężczyzn. Kobiety były z kolei najczęściej gwałcone, choć i wśród nich są ofiary. Gangi zbierały też haracze od sklepikarzy i przedsiębiorców, trzymając całą społeczność w strachu. Doszło do tego, że mieszkańcy – nie mając oparcia w lokalnych władzach i policji – zwrócili się o pomoc do prezydenta kraju Felipe Calderóna, który zapowiedział wysłanie wojska do walki ze zorganizowaną przestępczością. Ale ani jeden żołnierz do Cherán nie dotarł. Docierały za to kolejne puste ciężarówki, które wyjeżdżały pełne.</p>
<h2>15 kwietnia coś pękło</h2>
<p>Sytuacja była z pozoru nie do wygrania: mężczyźni reprezentujący interesy mieszkańców byli bezlitośnie zabijani, więc chętnych na następców nie było. Kto poprowadzi ludzi na pewną śmierć, gdy wie, że lokalne władze nie zrobią nic, by mu pomóc? Wycinki nie dało się też zatrzymać w lesie – tam drwali ochraniali strażnicy z karabinami.</p>
<p>Do punktu zwrotnego doszło 15 kwietnia 2011. Grupka kobiet w różnym wieku chwyciła za to, co było pod ręką, chcąc zatrzymać którąś z kolejnych ciężarówek. Nie było planu, co dalej. To miał być akt oporu w obliczu beznadziei. Z kijami, młotkami i innymi narzędziami wyszły na ulicę. Tu, w mieście, były u siebie. Udało się. Zatrzymano ciężarówkę i autobus z kolejnymi nielegalnymi karczownikami. W ruch poszły kamienie, mieszkańcy strzelali też fajerwerkami.</p>
<p>By przywołać innych ktoś pobiegł bić w dzwony kościelne. Zaalarmowani mieszkańcy tłumnie stawili się na miejscu i rozpoczęli – jak zostało to nazwane w całym Meksyku – powstanie. Kolejne ciężarówki zatrzymane, kierowcy brani za zakładników. Tłum był już na tyle silny, że przejął też posterunek policji i odebrał funkcjonariuszom broń. Sami policjanci uciekli, większość i tak miała tu tylko posterunek, a nie była z Cherán.</p>
<p>Na wszystkich trzech asfaltowych wjazdach do miasta ustawiono w poprzek ciężarówki, by nikt nie mógł wjechać. Uzbrojone posterunki na rogatkach, a na każdym osiedlu ognisko i czuwające straże, gotowe zaalarmować innych, gdyby tylko ktoś chciał wtargnąć do Cherán. W stanie mobilizacji trwali dniami i nocami. Płonęły samochody, ale nie ma doniesień o ofiarach.</p>
<div class="wp-caption alignnone" style="width: 710px"><img src="http://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2018/10/cheran3.jpg" alt="" width="700" height="387" /><p class="wp-caption-text">Po lewej jedno z najważniejszych i wciąż aktualnych haseł powstania: Żądamy sprawiedliwości, chcemy pokoju.</p></div>
<h2>Powrót do korzeni</h2>
<p>W kolejnych dniach mieszkańcy tłumnie naradzali się, co zrobić, by utrzymać władzę nad miastem i nie pozwolić jej sobie odebrać. Powstało kilka różnych modeli zarządzania, z których wybrano ten najbardziej pierwotny, znany u Purépecha od pokoleń: decyzje w mieście podejmuje starszyzna.</p>
<p>Nie ma jednak mowy o wieku, chodzi o grono mądrych, godnych zaufania reprezentantów. Ogniska, które płonęły na osiedlach w trakcie powstania, dziś stały się okręgami wyborczymi. Członkowie 179 ognisk wybierają spośród siebie osoby, które nominują do starszyzny. W ostatecznym wyborze udział biorą wszyscy mieszkańcy miasta w prosty i bardzo transparentny sposób: ustawiają się w kolejce na dużym placu – każdy do wybranego przez siebie kandydata. Liczenie odbywa się na oczach wszystkich, by uniknąć zarzutów i niejasności.</p>
<p>Ważnym elementem jest silny udział kobiet i ludzi młodych w rządzeniu miastem. Społeczność uznała, że klasyczną politykę należy odrzucić, a dostęp do podejmowania decyzji dać wszystkim odpowiedzialnym mieszkańcom. Odrzucenie polityki jest bardzo dosłowne: żadna partia polityczna nie ma wstępu do Cherán. Jakakolwiek forma agitacji jest zakazana. Plakaty, ulotki i inne treści są konfiskowane przy wjeździe do miasta na trzech istniejących do dziś posterunkach granicznych. Nawet naklejki muszą być usuwane z aut. Miejscowi nie głosują w wyborach powszechnych, ignorują zwierzchnictwo państwa.</p>
<blockquote><p lang="pl-PL">– Co oni mają nam do zaoferowania? Cały czas oglądamy roszady w partiach politycznych, a to wszystko jedno i to samo gówno. Oni chcą władzy i kontroli nad krajem. My nie. My chcemy żyć, borykać się z naszymi problemami, chronić lasy i wodę. Tego chcemy, a nie kawałka ich tortu. To, co mówią politycy, brzmi jak żart. Lopez Obrador (nowy prezydent Meksyku – przyp. red.) powiedział kiedyś, że zarabia „skromne 50 tysięcy peso”. Ja takiej sumy w jednym miejscu nie zobaczę przez całe życie. My pracujemy na roli albo mamy małe sklepy, zarabiamy 50-100 peso dziennie – mówi za pośrednictwem Cheran TV lektor w filmie podsumowującym separację od reszty kraju.</p>
</blockquote>
<h2>Wielka odbudowa</h2>
<p>To, co wydawało się chwilowym zrywem, trwa już 7 lat. Trybunał konstytucyjny Meksyku uznał prawo Cherán do autonomii politycznej właśnie dzięki temu, że przyjęli utrwalony historycznie model rządzenia. Meksyk dopuszcza bowiem prawo plemion do swoich tradycji i samostanowienia.</p>
<p>W Cherán działa straż obywatelska (Ronda Comunitaria), składająca się z mieszkańców. W ciągu 7 lat od powstania nikt już nie zginął. Jedyne przestępstwa to bójki, spory sąsiedzkie i kradzieże. Drugą powołaną służbą jest silnie uzbrojona straż leśna, która chroni wzgórza przed dalszą nielegalną wycinką. W miasteczku powstał wielki program odtworzenia lasów. Do dziś obsadzono już ponad 20 tysięcy hektarów, z których będą korzystać kolejne pokolenia.</p>
<p><img src="http://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2018/10/cheran1.jpg" alt="" width="700" height="387" /></p>
<p>W mediach zachodnich Cherán zwykle przedstawiane jest jako cudowna historia, ale codzienność nie jest wcale różowa. Jak większość małych miasteczek w Meksyku, boryka się z poważnym problemem ubóstwa i autonomia sprawia logistyczne trudności. Finansowo wciąż ważną rolę odgrywa wsparcie stanowe. Jednak mieszkańcy wciąż są zdeterminowani, by nie dać się wchłonąć wielkiej polityce i korporacjom.</p>
<blockquote><p>– To pięknie, że mamy swój model, to takie romantyczne. Ale jeśli nie uda nam się z jego pomocą podnieść jakości życia mieszkańców, to wszystko pójdzie w diabły – niepokoi się Salvador Adame, który musiał porzucić pracę jako wykładowca uniwersytecki, by zostać członkiem rady starszych. Teraz zarabia jedną czwartą swojej dotychczasowej pensji, ale nie wyobrażał sobie odrzucenia nominacji otrzymanej w głosowaniu od sąsiadów.</p>
</blockquote>
<p>Do dziś mieszkańcy nie wymogli na władzach stanowych i centralnych śledztwa w sprawie serii morderstw i zaginięć z okresu przed powstaniem.</p>
<p>Zdjęcia: <a href="http://www.purepecha.mx/">Purepecha.com</a>. Źródła: CheranTV / LA Times / Guardian / Purepecha.com</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/cheran-miasteczko-ktore-odrzucilo-polityke/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Alexandria Ocasio-Cortez: Oni mieli kasę, ona miała ludzi</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/alexandria-ocasio-cortez-oni-mieli-kase-ona-miala-ludzi/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/alexandria-ocasio-cortez-oni-mieli-kase-ona-miala-ludzi/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Jul 2018 00:57:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michal Karas</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscentryczna bohaterka]]></category>
		<category><![CDATA[aktywistka]]></category>
		<category><![CDATA[Alexandria Ocasio-Cortez]]></category>
		<category><![CDATA[Bronx]]></category>
		<category><![CDATA[Nowy Jork]]></category>
		<category><![CDATA[polityk]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=26393</guid>
		<description><![CDATA[Jeszcze kilka lat temu była kelnerką, dziś jest największym politycznym odkryciem USA. Ma prawie pewne miejsce w kongresie, z którego właśnie „wykopała” jednego z najsilniejszych polityków Partii Demokratycznej.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jeszcze nawet nie skończyła 29 lat, a już stała się gwiazdą. Nie na estradzie, choć w amerykańskiej polityce showbiznesu jest naprawdę sporo. Od początku lipca zaliczała występy w najpopularniejszych programach publicystycznych, ale też rozrywkowych, gdzie zwykle gwiazdy Hollywood lansują swoje nowe produkcje. Piszą o niej portale opiniotwórcze, ale też plotkarskie.</p>
<p>Wyjątkowej urody Alexandria Ocasio-Cortez nie tyle narobiła szumu, co wywołała polityczne trzęsienie ziemi w Partii Demokratycznej. Sama zresztą nie mogła w to uwierzyć i zaniemówiła, gdy po raz pierwszy zobaczyła swoją twarz na ekranie, podczas głównego wydania ogólnokrajowych wiadomości.</p>
<p><strong>Skąd to zamieszanie?</strong></p>
<p>W zeszłym roku Alexandria, absolwentka ekonomii i stosunków międzynarodowych z wciąż świeżym dyplomem Boston University, postanowiła wystartować w wyborach do Izby Reprezentantów USA. System wyborczy tego kraju jest dość złożony, ale w dużym skrócie droga do miejsca w kongresie wygląda tak: w pierwszej kolejności trzeba pokonać innych kandydatów swojej partii w prawyborach, a później rywala z drugiej strony sceny w wyborach ogólnych. By przejść choćby pierwszy etap zwykle konieczne jest spore poparcie i nie mniejsze pieniądze. W końcu do wyborców trzeba dotrzeć.</p>
<p><img class="alignnone size-large wp-image-26395" title="Ocasio2018 4" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/07/Ocasio2018-4-1024x682.jpg" alt="" width="700" height="466" /></p>
<p>26 czerwca w prawyborach Partii Demokratycznej mieszkańcy 14. dystryktu w Nowym Jorku (wschodni Bronks i część Queens) mieli do wyboru 28-letnią nowicjuszkę oraz zasiadającego w Izbie od 1999 roku weterana Joe Crowleya, jednego z liderów partii. <strong>Już przed głosowaniem wiadomo było, że dziewucha o latynoskich korzeniach goniła faworyta w sondażach, ale ostateczne wyniki były wstrząsem: 57% głosów dla niej, tylko 42% dla niego.</strong></p>
<p>Szok był tym większy, że Crowley miał po swojej stronie wszystkie – jak się wydawało – atuty. Duże doświadczenie, rozpoznawalne nazwisko, wielkie pieniądze, poparcie wierchuszki partii. I już go nie ma. To znaczy, jeszcze jest, ponieważ zamierza powalczyć w głównych wyborach 6 listopada z ramienia innej partii. Trudno jednak wróżyć mu sukces w dystrykcie, który pożegnał go bez żalu.</p>
<p>No właśnie, skoro przed nami jeszcze wybory ogólne, to skąd wrzawa wokół niewybranej oficjalnie Alexandrii? Ano stąd, że w tym dystrykcie tylko kandydat Demokratów ma szansę na zwycięstwo, więc wynik listopadowego głosowania jest właściwie rozstrzygnięty.</p>
<p><strong>On miał kasę, ona miała ludzi</strong></p>
<p>28-letnia społeczniczka nie miała aspiracji do startu w wyborach, ale jej nastawienie zmieniła sytuacja. Chodzi nie tyle o kontrowersyjne rządy Donalda Trumpa, co o warunki życia na Bronksie. Wygrała dzięki dotarciu do mieszkańców, choć nie miała pieniędzy. Ba, stanowczo odmówiła przyjmowania jakichkolwiek darowizn od lobbystów, ponieważ uważa, że to jedna z przyczyn oderwania polityków od problemów wyborców: dostają pieniądze od grupy interesu i na jej rzecz działają, a o problemach swojej społeczności nie pamiętają. Alexandria postanowiła więc, że o pieniądze będzie prosić tylko mieszkańców. Miesiącami można było spotkać ją i rosnącą grupę wolontariuszy rozmawiających z ludźmi w cztery oczy, chodzących od domu do domu.</p>
<p><img class="alignnone size-large wp-image-26396" title="Ocasio2018 5" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/07/Ocasio2018-5-1024x682.jpg" alt="" width="700" height="468" /></p>
<p>Zamiast kosztujących krocie billboardów miała plakaty wieszane w witrynach lokalnych sklepów. Zamiast kampanii telewizyjnej działała aktywnie w mediach społecznościowych. Jej jedyny wyborczy klip okazał się tak dobry, że wirusowo rozszedł się po całym świecie i do dziś był oglądany już prawie 5 milionów razy. A przecież to tylko kampania dzielnicowa przed prawyborami, w których głosowało łącznie niecałe 30 tysięcy ludzi.</p>
<p><strong>Wygrała, bo znała problemy</strong></p>
<p>Zdaniem Ocasio-Cortez mieszkańcy tej historycznej dzielnicy, w której jej rodzina żyje od 5 pokoleń, niezmiennie mają te same, kolosalne trudności. Jak mówi jedno z jej wymownych haseł wyborczych: Bronks to miejsce, gdzie kod pocztowy determinuje życie. Jeśli urodzisz się w złej okolicy, to zawsze będzie pod górkę. Fatalne publiczne szkoły, coraz mniejszy dostęp do opieki zdrowotnej, stale rosnące koszty życia i stojące w miejscu płace. To realne kotwice ciągnące w dół każdego, kto próbuje tu coś osiągnąć.</p>
<p>Młoda Amerykanka przekonała się o tym dobitnie, ponieważ cała jej rodzina złożyła się, by kupić maleńki domek pod miastem i zapewnić jej dostęp do lepszej szkoły w Yorktown Heights. By spłacać dom jej matka sprzątała domy i prowadziła autobusy szkolne. Ojciec był architektem, ale chorował na raka i zmarł, gdy Alexandria miała niecałe 18 lat. Nie zostawił spadku, więc trzeba było walczyć w sądzie, by domek pod Nowym Jorkiem nie przepadł. Spłacała kredyt dzięki pracy jako kelnerka i sprzątaczka, by bank nie zajął nieruchomości.</p>
<p>Choć sama Ocasio-Cortez przyznaje, że nie narzekała na swoją młodość, to wiedziała, jaką cenę jej rodzice płacili za próbę zapewnienia jej dobrego startu w życiu. Dlatego właśnie wystartowała w wyborach, by dać tę szansę innym. Zamierza domagać się przyzwoitej edukacji publicznej, pakietu podstawowych usług medycznych dla wszystkich, poszanowania praw pracowniczych i szerzej pojętych godnych warunków życia.</p>
<p>Choć w Europie wiele z tych rzeczy to standard, nawet jeśli na szkolnictwo i służbę zdrowia narzekamy stale, to w Stanach szybko przylgnęła do niej łatka socjalistki, lewackiej aktywistki, itd. Przylgnęła, ale jej nie rusza. Jest zdeklarowaną socjaldemokratką, unika małostkowych kłótni w przestrzeni publicznej czy bazowania na krytyce Trumpa w swojej aktywności. Ma jasno rozpisany cel i wypada tylko spytać, ile z niego zrealizuje po wyborach 6 listopada?</p>
<p>Zdjęcia autorstwa Corey Torpie, dzięki uprzejmości <a href="https://ocasio2018.com/">Ocasio 2018</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/alexandria-ocasio-cortez-oni-mieli-kase-ona-miala-ludzi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ashley Bennett: Polityku, nie obrażaj kobiety</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/ashley-bennett-polityku-nie-obrazaj-kobiety/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/ashley-bennett-polityku-nie-obrazaj-kobiety/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 13 Nov 2017 01:45:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michal Karas</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscentryczna bohaterka]]></category>
		<category><![CDATA[Ashley Bennett]]></category>
		<category><![CDATA[kobiety w polityce]]></category>
		<category><![CDATA[marsz kobiet]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[prawa kobiet]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=24837</guid>
		<description><![CDATA[Ashley nie miała nic wspólnego z polityką do chwili, gdy polityk jej nie uraził. Stanęła przeciwko niemu w wyborach i właśnie je wygrała. A poszło o jego seksistowski żart na temat kobiet…]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Pewnie pamiętacie styczniowy Marsz Kobiet w USA i innych krajach,  który pod względem skali przerósł nie tylko poprzedzającą go inaugurację  Donalda Trumpa jako prezydenta, ale też stał się największym w historii  USA protestem ulicznym. W 653 demonstracjach w całym kraju wzięło  udział pomiędzy 3,3 a 5,2 mln osób (rozbieżność spowodowana wielką  liczbą i trudną do szacowania skalą zgromadzeń).</p>
<p>Oczywiście, ponieważ marsz był skierowany przeciwko dyskryminującym i  seksistowskim wypowiedziom prezydenta z Partii Republikańskiej,  republikanie podchodzili do niego co najmniej ostrożnie. Jedni z  dystansem i szacunkiem, inni wprost wyśmiewali. Wśród tych drugich  znalazł się John Carman, radny hrabstwa Atlantic w New Jersey. Na  publicznym profilu facebookowym zamieścił mema z pytaniem „Czy protest  kobiet skończy się na tyle wcześnie, by zdążyły ugotować obiad?”. „Tak  tylko pytam” – dodał od siebie w treści wpisu.</p>
<p>Mem podchwyciły media, więc dotarł też do protestujących kobiet,  które postanowiły pojawić się kilka dni później na sesji rady hrabstwa.  Niektóre przyniosły mu zestawy z sieci fast food, inne ulotki z  jedzeniem na telefon. Carman został poproszony o ustosunkowanie się do  swojego internetowego występu. Miał okazję przeprosić i zrobił to…  jakby.</p>
<p>– To uświadomiło mi, jakie mam szczęście. Bo kobiety, które mnie  otaczają, w rodzinie, przyjaciółki i koleżanki, wszystkie są silne,  pewne siebie, świadome swojej wartości. Ich to nie dotknęło. Kobiety,  które są pewne siebie, nie poczuły się tym urażone. Jeśli uraziło to  wasze uczucia, to nie miałem takich intencji. To nie było opublikowane w  złym zamiarze, to jest humor – tłumaczył. Już w trakcie trzeciego  zdania zgromadzeni na sali wyborcy zaczęli wychodzić z oburzeniem.</p>
<p>Wśród nich była Ashley Bennett, 32-letnia pracowniczka poradni  psychiatrycznej. By pojawić się na sesji specjalnie wzięła urlop, bo  chciała usłyszeć odpowiedź radnego na żywo, by powiedział jej to prosto w  oczy. Wcześniej napisała do Carmana list, jednak nie dostała żadnej  odpowiedzi.</p>
<p>– To był moment zwykłego szoku. Nie mogłam uwierzyć, że w 2017  widzimy coś takiego. Ponieważ nie dostałam odpowiedzi na list, chciałam  usłyszeć, jak wytłumaczy się publicznie. Widzieliście co powiedział, dla  mnie to była strata czasu. Dlatego, dla wszystkich ludzi zawiedzionych  takim poziomem, powiedziałam: będę kandydować – tłumaczyła parę dni temu  w MSNBC Ashley.</p>
<p>Decyzja o starcie w wyborach do rady nie przyszła od razu. – Wróciłam  do domu i powiedziałam bliskim, jak bardzo jestem oburzona.  Odpowiedzieli „to dlaczego go nie zastąpisz?”, a ja stwierdziłam, że…  właściwie… tak, będę kandydować – relacjonuje Ashley.</p>
<p><img title="Ashley Bennett" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/11/Ashley-Bennett.jpg" alt="" width="700" height="466" /></p>
<p>Gdy Carman zdobył nagłówki mediów swoim obiadowym wpisem i  przeprosinami z gatunku „nonapology”, był na 9 miesięcy przed  listopadową reelekcją. Jego trzyletnia kadencja z ramienia Dystryktu 3  właśnie się kończyła, więc Ashley postanowiła, że stanie mu naprzeciw w  wyborach zaplanowanych na 8 listopada.</p>
<p>32-latka nie miała ani doświadczenia w polityce, ani zaplecza  partyjnego, ani pieniędzy na kampanię. Wsparły ją ruchy progresywne i  Partia Demokratyczna, ale kampanię musiała prowadzić sama. Na spotkania z  wyborcami i przygotowania wyczerpała urlop, dlatego znajomi z pracy  robili co mogli, by ułatwić jej zadanie. Zamieniali się z nią zmianami,  pracowali dłużej, a przełożeni szli jej na rękę, by pomóc wygospodarować  niezbędny czas. Z małej kampanii zrodził się ruch społeczny, nawet  jeśli tylko w skali lokalnej. Przekaz był prosty: uczynić hrabstwo  Atlantic lepszym miejscem do życia.</p>
<p>8 listopada odbyły się wybory. John Carman otrzymał 5417 głosów,  Ashley Bennett – 5916 głosów. Doświadczony polityk stracił miejsce w  radzie na rzecz kobiety, którą wkurzył kilka miesięcy wcześniej.  Oczywiście teraz przed Bennett stoi zadanie godnego reprezentowania  Dystryktu 3, ale już osiągnęła to, o czym rok temu w ogóle nie myślała:  boleśnie rozliczyła polityka z jego postawy.</p>
<p>Choć „obyczaj nakazuje”, Carman nie zadzwonił do Bennett z  gratulacjami. W ramach uznania porażki zamieścił, dokładnie jak 9  miesięcy wcześniej, post w mediach społecznościowych. – Nie rozmawiałam z  nim, ale w porządku, rozumiem. Widziałam post na facebooku – skwitowała  Ashley na antenie MSNBC zanim sama, łamiącym się głosem, podziękowała  za wsparcie społeczności, w której się wychowała.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/ashley-bennett-polityku-nie-obrazaj-kobiety/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Paszporty POLITYKI rozdane</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/eventy/paszporty-polityki-rozdane/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/eventy/paszporty-polityki-rozdane/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 12 Jan 2016 19:54:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aneta Zadroga</dc:creator>
				<category><![CDATA[Eventy]]></category>
		<category><![CDATA[kino]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Paszporty POLITYKI]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[sztuka Paszporty Polityki 2015]]></category>
		<category><![CDATA[twórcy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=20764</guid>
		<description><![CDATA[Już od 23 lat są przyznawane Paszporty POLITYKI, jedne z najbardziej prestiżowych nagród kulturalnych w Polsce. Tegorocznych laureatów poznaliśmy podczas uroczystej Gali, która odbyła się w dniu 12 stycznia 2016 roku w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej w Warszawie.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nagrody w poszczególnych kategoriach przyznawane są na podstawie wskazań krytyków w sześciu dziedzinach: film, teatr, sztuki wizualne, literatura, muzyka poważna, muzyka popularna. Wyróżniają one utalentowanych, młodych twórców, którzy swoją działalnością w danym roku wywarli niekwestionowany wpływ na polską kulturę wychodząc przed szereg i tworząc nowe trendy, będąc najlepszymi ambasadorami Polski w świecie. Nagroda specjalna, jaką jest Kreator Kultury, trafia w ręce wybitnych twórców, za szczególne osiągnięcia w popularyzacji polskiej kultury.</p>
<p>Retransmisja z Gali w Programie Drugim Telewizji Polskiej w dniu 12.01.2016 o godz. 22.50.</p>
<p>
<strong>*** FILM</strong><br />
Nominowani:<br />
Karolina Bielawska <br />
Kuba Czekaj <br />
Magnus von Horn </p>
<p><strong>Paszport POLITYKI otrzymał Magnus von Horn </strong></p>
<p>Nagroda za film „Intruz”, najlepszy debiut ostatnich sezonów. Za dyscyplinę i powściągliwość w penetrowaniu mrocznej strony życia. Za dojrzałe, trzymające w napięciu psychologiczne kino najwyższej próby.</p>
<p>Reżyser i scenarzysta. Urodzony w Szwecji, w wieku 20 lat przyjechał do Polski, żeby studiować reżyserię w łódzkiej Filmówce. Dziś mieszka w Warszawie, ma żonę Polkę i uważa się za filmowca polskiego i szwedzkiego na równi. Jego „Intruz” ze zdjęciami Łukasza Żala to zrealizowany w Szwecji film stawiający pytania o konsekwencje zbrodni popełnionej w afekcie. Uhonorowany został aż trzema nagrodami w Gdyni: za reżyserię, scenariusz i montaż.</p>
<p>
<strong>*** TEATR</strong><br />
Nominowani:<br />
Dominika Knapik<br />
Ewelina Marciniak<br />
Justyna Wasilewska</p>
<p><strong>Paszport POLITYKI otrzymała Ewelina Marciniak</strong></p>
<p>Za pracowitość, rozmach inscenizacyjny i poczucie humoru. Za przynoszące ciekawe rezultaty eksplorowanie tematu kobiet w męskim świecie teatru .</p>
<p>Reżyserka teatralna. Studiowała europeistykę i dramatologię na Uniwersytecie Jagiellońskim, a później reżyserię na krakowskiej PWST. Jest autorką najgłośniejszego spektaklu minionego roku – „Śmierci i dziewczyny” z wrocławskiego Polskiego – który wzbudził protesty polityków i organizacji religijnych. Ale nominację do Paszportu przyniosły jej wcześniejsze spektakle, szczególnie „Portret damy” według powieści Henry’ego Jamesa, zrealizowany w gdańskim Teatrze Wybrzeże.</p>
<p>
<strong>*** SZTUKI WIZUALNE</strong><br />
Nominowani:<br />
Tymek Borowski <br />
Piotr Łakomy <br />
Honorata Martin </p>
<p><strong>Paszport POLITYKI otrzymał Tymek Borowski </strong></p>
<p>Za nieustanne poszukiwanie nowych, oryginalnych sposobów komunikowania się z widzem. Za błyskotliwe prace mądrze wpisujące się w społeczny i kulturowy dyskurs.</p>
<p>Ukończył stołeczną ASP w pracowni malarskiej Leona Tarasewicza. Bohater dwóch indywidualnych wystaw w ubiegłym sezonie: „Nie ma czegoś takiego jak sztuka” w BWA Olsztyn i „Wszyscy potrzebują zasad, ale każdy potrzebuje innych” w Galerii Arsenał w Białymstoku. Jego sztuka jest ironiczna, ale i bardzo przystępna. Często zyskuje wymiar utylitarny, będąc czymś w rodzaju narzędzia pozwalającego tłumaczyć mechanizmy rządzące sztuką, kulturą, społeczeństwem.</p>
<p>
<strong>*** LITERATURA</strong><br />
Nominowani:<br />
Weronika Murek <br />
Andrzej Muszyński <br />
Łukasz Orbitowski </p>
<p><strong>Paszport POLITYKI otrzymał Łukasz Orbitowski </strong></p>
<p>Za książkę „Inna dusza” będącą doskonałym połączeniem powieści inicjacyjnej, psychologicznej i obyczajowej. Za precyzyjne, poruszające i zapadające w pamięć studium zła.</p>
<p>Absolwent filozofii na Uniwersytecie Jagiellońskim, mieszka w Warszawie. Napisał już 14 książek, m.in: „Tracę ciepło”, „Święty Wrocław” czy „Szczęśliwą ziemię”. Już po raz drugi nominowany do Paszportów POLITYKI – tym razem za „Inną duszę”, historię dwóch zbrodni, do których doszło w drugiej połowie lat 90. w Bydgoszczy. I chociaż to rzecz oparta na faktach, jest zarazem pełnokrwistą powieścią. Nie tylko historią mordercy, ale też historią o Polsce lat 90.</p>
<p>
<strong>*** MUZYKA POWAŻNA</strong><br />
Nominowani:<br />
Krzysztof Książek <br />
Barbara Kinga Majewska <br />
Marcin Świątkiewicz </p>
<p><strong>Paszport POLITYKI otrzymał Marcin Świątkiewicz </strong></p>
<p>Za wrażliwość i muzyczną erudycję, za błyskotliwe interpretacje, za wszechstronność, która pozwala mu zarówno być wybitnym solistą, jak też twórczo pracować w zespołach barokowych w kraju i na świecie.</p>
<p>Studiował grę na klawesynie i kompozycję w Królewskim Konserwatorium w Hadze oraz w katowickiej Akademii Muzycznej, gdzie obecnie wykłada. Gra na różnych typach klawesynów i klawikordów, a także na historycznych fortepianach i organach. Szczególnie ceniony jest za wykonywanie partii basso continuo w dziełach barokowych. Regularnie współpracuje z brytyjską skrzypaczką Rachel Podger i jej zespołem Brecon Baroque oraz ze skrzypkiem włoskim Enrico Onofrim i jego orkiestrą Divino Sospiro.</p>
<p>
<strong>*** MUZYKA POPULARNA</strong><br />
Nominowani:<br />
Błażej Król<br />
Raphael Rogiński<br />
Kuba Ziołek</p>
<p><strong>Paszport POLITYKI otrzymał Kuba Ziołek</strong></p>
<p>Za wyjątkowe, autorskie i zawsze rozpoznawalne podejście do muzyki z kręgu rocka, folku czy elektroniki. Za niebywałą pracowitość, konsekwencję i talent w łączeniu różnych muzycznych środowisk.</p>
<p>Kompozytor, multiinstrumentalista i wokalista. A także „eksperymentator, wizjoner, pracoholik” – jak określa go jeden z naszych jurorów. Swój czas dzieli pomiędzy cały zestaw różnych grup, od stricte rockowych, po tworzące muzykę improwizowaną. Są wśród nich Alameda 5, Ed Wood, Hokei, Innercity Ensemble, Kapital, T’ien Lai, a wreszcie solowe przedsięwzięcie Stara Rzeka. W 2015 r. był współautorem kilku nowych albumów, świetnie ocenianych przez krytykę – i w kraju, i na świecie. </p>
<p>
<strong>*** KREATOR KULTURY</p>
<p>Doroczną specjalną nagrodę POLITYKI otrzymał zespół studia CD Projekt RED!</strong></p>
<p>Za twórcze wykorzystanie bohatera prozy Andrzeja Sapkowskiego i stworzenie z „Wiedźmina” wielkiej marki w świecie gier wideo. Za pokazanie, że polskie studio może być potęgą w tej dynamicznie rozwijającej się dziedzinie. A wreszcie za potężny wpływ na rozwój całej nowej branży kulturalnej w Polsce.</p>
<p>
<em>CD Projekt RED to polska firma tworząca gry wideo, założona w 2002 r. w Warszawie jako spółka zależna od CD Projekt. Zasłynęła trzema częściami fabularnej gry „Wiedźmin” („The Witcher”), której akcja toczy się w świecie prozy Andrzeja Sapkowskiego. Od czasu premiery pierwszej odsłony w 2007 r. gra zyskiwała stopniowo coraz większą popularność na świecie, jednocześnie silnie stymulując rozwój rodzimego rynku – ze względu na rozmach, ambicje i duże inwestycje w tę serię. Nad zeszłoroczną grą „Wiedźmin 3: Dziki Gon” pracowało ok. 1,5 tys. osób: scenarzystów, rysowników, grafików, animatorów, programistów, aktorów, filmowców, dźwiękowców, kompozytorów, kaskaderów, projektantów, producentów, testerów i specjalistów od marketingu. Ostatecznie CD Projekt RED pokonał praktycznie całą światową konkurencję, zdobywając za trzecią część „Wiedźmina” trzy statuetki The Game Awards (uznawanych za odpowiednik filmowych Oscarów) i szereg innych nagród. Towarzyszyły temu wielomilionowe wyniki sprzedaży. W najmłodszej kulturalnej dziedzinie, rozwijającej się prężniej niż przemysł filmowy, jesteśmy dziś potęgą.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/eventy/paszporty-polityki-rozdane/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Robert Biedroń: Kupicie mnie albo nie</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/robert-biedron-kupicie-mnie-albo-nie/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/robert-biedron-kupicie-mnie-albo-nie/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 25 Dec 2015 02:55:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>JJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscytujący bohater]]></category>
		<category><![CDATA[polityk]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Biedroń]]></category>
		<category><![CDATA[Robert Biedroń o kobietach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=11352</guid>
		<description><![CDATA[Lubię kobiety, które nie boją się konkurować z facetami, bo nie ukrywajmy, dziś jest tak, że ona wszystko musi sobie wywalczyć. Facet z góry ma bonus. Magdalena Środa mówi, że to ogonek z 20-procentowym dodatkiem, a kobieta te 20 procent musi swoją siłą, charakterem dopracować. Z posłem Robertem Biedroniem, pierwszym gejem RP rozmawiamy o… kobietach]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn: Polityka to teatr?<br />
 Robert Biedroń, poseł RP:</strong> Zdecydowanie. Polityk, kiedy wychodzi na mównicę, staje się aktorem. Kiedy rozmawialiśmy przed chwilą, nie mówiłem tak, jak w „Kawie na ławie”. Każdy, kto staje przed kamerą, zaczyna się zachowywać w sposób nienaturalny, a język polityki jest czymś innym, niż język mówiony w domu czy na ulicy. W wersji „hard” działa to, na przykład, w Wielkiej Brytanii, w Izbie Lordów, gdzie nie do pomyślenia jest słownictwo, zachowania i rekwizyty, jakie czasami próbuje się wprowadzać w Polsce. To jest teatr, w którym uczestniczymy. Są pewne reguły występów, z których politycy muszą korzystać.</p>
<p><strong>Polska polityka przypomina ostatnio showbiznes. Liczą się mocne wypowiedzi, rzucanie mięsem, medialność. Dobrze się pan w tym odnajduje czy wolałby pan jednak Izbę Lordów? </strong><br />
 Chciałaby pani, żebym przyszedł do pani w angielskiej peruce i mówił takim językiem?</p>
<p><strong>Ja nie, ale zastanawiam się, czy polityków nie irytuje to, że często muszą brać udział w pewnego rodzaju szopce… Człowiek przed telewizorem nie ma za co płacić rachunków, a musi patrzeć na polityków kłócących się o błahostki, a nie zajmujących się ważnymi tematami…</strong><br />
 Pytanie, co jest celem polityka? Polityk powinien być skuteczny. Jeżeli nie znajdzie klucza do debaty ze społeczeństwem, to według mnie, będzie miał problem z reelekcją. Nie potrafiąc się komunikować ze współczesnym społeczeństwem, które: jest niezwykle stablodyizowane, gdzie news goni newsa, a informacja musi być krótka, jasna i atrakcyjna, ciężko jest oczekiwać, że politycy będą mówili innym językiem. Chociaż teraz pomyślałem, że gdyby taki polityk, jak lord &#8211; wyszedł w peruce na mównicę, na pewno by się przebił. Zrobiłby w Polsce furorę, ale byłby uważany za kompletnego dziwaka.</p>
<p><strong>Czyli pogodził się pan z tym, że trzeba być showmanem? </strong><br />
 Polityk staje przed dylematem: w sejmie jest określona liczba osób, ale tylko najbardziej wyraziści potrafią przyciągnąć media. A bez medialnej atencji, politycy nie istnieją. Niektórzy są bardzo agresywni, inni ekstremalnie po którejś ze stron. Jestem młodym politykiem. Ciągle się zastanawiam, czy to, co robię, to dobra ścieżka. Na przykład, że nie odmawiam występów w programach rozrywkowych – byłem w show Kuby Wojewódzkiego czy Kilerskim karaoke. <br />
 <strong><em><br />
 Fragment materiału pochodzi z najnowszego wydania EksMagazynu. Cały artykuł znajdziecie w 15. numerze EksMagazynu.</em></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/robert-biedron-kupicie-mnie-albo-nie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Róża Thun: Polka potrafi</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/roza-thun-polka-potrafi/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/roza-thun-polka-potrafi/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 05 Jun 2014 02:05:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>JJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscentryczna bohaterka]]></category>
		<category><![CDATA[działania społeczne]]></category>
		<category><![CDATA[europosłanka]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[róża thun]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=8114</guid>
		<description><![CDATA[Kobieta torpeda. Najbardziej pracowita europosłanka, przez lata działaczka społeczna. O ciekawych mężczyznach, pruskim porządku, duńskich ministrach i bawarskich ogrodnikach rozmawiamy z Różą Thun]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn: „Kiedy dziś ktoś mówi o upadku żelaznej kurtyny, to zawsze go poprawiam. Ona nie upadła, myśmy ją zerwali.” Wierzy pani w siłę obywatelskiego sprzeciwu również w dzisiejszych czasach?</strong><br />
 <strong>Róża Thun:</strong> Tak! Oczywiście! My możemy się zorganizować, niekoniecznie od razu sprzeciwiać. Wyraźnie wypowiedziane potrzeby, wypowiedziane grupowo, mają siłę przebicia. Ale największą siłę przebicia ma zaangażowanie prowadzące do rozwiązania problemu. Poczynając od wspólnoty mieszkaniowej, która sama decyduje o tym, że ociepli dach i dzięki temu obniży koszty ogrzewania. Chodzi o to, żeby samemu organizować sobie najbliżej otaczający nas świat – podwórko, gminę, państwo.</p>
<p><strong>Po co mamy interesować się poprawianiem świata? </strong><br />
 Siedzenie w swoim własnym domku, po pierwsze, szczęścia nie daje. Możemy sobie urządzić śliczne mieszkanie z ładnym ogródkiem, usiąść na ładnej kanapie i zaplanować zakupy. Ale jeśli nie zainteresujemy się tym, co jest dookoła nas, to może się okazać, że nie mamy jak dojechać do sklepu. Większa część przestrzeni, w której żyjemy jest wspólna i z bardzo różnymi, na ogół całkiem innymi, niż my ludźmi, musimy o nią dbać. Trzeba więc patrzeć na to, jak radzą sobie inni. Również ci, którzy nie mieszkają na ładnych, strzeżonych osiedlach. Jesteśmy jednym organizmem, połączonymi naczyniami, i to nie tylko w Polsce, ale też w Europie. Jeśli boli nawet mały paznokieć, to cały organizm to odczuwa. Dbać trzeba o całość. Poza tym, co lepszego mogę zostawić moim dzieciom w spadku niż lepiej urządzony świat, który moje i starsze pokolenie zastało w złym stanie?</p>
<p><strong>Postawa społecznika to kwestia charakteru czy wychowania?</strong> <br />
 Jedno i drugie. Widzę po mojej rodzinie, że dużo zależy od temperamentu. Jedni uwielbiają cały czas coś organizować, a inni nie przepadają za spotykaniem się z dużą liczbą osób. I koniec, trzeba to uszanować! Nie twierdzę, że każdy musi zajmować się bezdomnymi psami, ale każdy musi zrozumieć, że takie sprawy to również jego odpowiedzialność. Jeśli ktoś nie angażuje się społecznie, to niech chociaż odpisze jeden procent na organizację pozarządową. Trzeba być świadomym obywatelem. Od czasu do czasu zainteresować się petycją, z którą biega sąsiad i tym, co dzieje się dookoła. Jeśli nie chcemy sami działać, to wspierajmy w tym innych. Choćby użyczając okna na plakat jakiejś akcji.</p>
<p><strong>Czuje się pani przede wszystkim Polką czy Europejką?</strong><br />
 To się nie wyklucza! W poniedziałek lecę do Jerozolimy. Czuję się tam, jak w domu, bo tam jest Stary i Nowy Testament, który jest częścią mojej tożsamości. Kiedy jestem w Rzymie, to tam też jest część mnie, bo nasze prawo wywodzi się z kodeksu rzymskiego. I tak dalej. Nie spadliśmy z jakiejś osobnej planety. Jestem Krakowianką, Małopolanką, Polką i Europejką. Jedno wynika z drugiego i w żaden sposób sobie nie przeczy. Wszyscy jesteśmy dziedzicami judeo-chrześcijaństwa, Grecji i Rzymu. Czy się do tego chcemy przyznać, czy nie. Jasne, że przeszliśmy w Europie przez straszne zdarzenia, i to całkiem niedawno. Trzeba znać historię, żeby budować przyszłość. Na wyłącznym roztrząsaniu bolesnej przeszłości nic się nie zbuduje. Nas łączy wiele spraw wspaniałych, a wśród nich osiągnięcia ostatnich lat.<br />
 <strong><br />
 Co pani sądzi o obecnym w polskim dyskursie medialnym podziale na nowoczesny i tradycyjny patriotyzm? </strong><br />
 Zawsze można spróbować coś dzielić, ale wie pani… to jest właściwie bardzo teoretyczne pytanie, a ja wolę praktykę.</p>
<p><strong>Zapytam w takim razie o praktykę. Co oznacza dla pani bycie patriotką?</strong><br />
 Patriotyzm, czyli mówiąc po polsku: miłość do ojczyzny czy też matczyzny. Zastanawiam się nad tym słowem, bo jak mają mówić dzieci wychowane w kraju matki, tak, jak na przykład moje dzieci? Rodzina mojego męża pochodzi z dawnej Austrii, nie ma już tego kraju. <br />
 Patriotyzm to, według niektórych, miłość do kraju przodków. A kraj moich przodków miał inne granice, niż ten, w którym ja się urodziłam. Moja matka chodziła do szkoły w Wilnie, mój dziadek jest z Inflant (Łotwa), a moja babka z Przyłuk koło Mińska (Białoruskiego). Tu już zaczynają się pytania. Ojczyzna to nie tylko teren geograficzny, ale cała kultura, spuścizna myśli, historia, obyczajowość, wszystko, co nas uformowało. Patriotyzm jest dla mnie dbałością i rozwijaniem tego, co najlepsze wypracowali nasi przodkowie. To ułatwia mi mocne poczucie tożsamości, co z kolei pozwala mi na otwartość. Wiem, kim jestem i wiem, że mam coś do zaproponowania. W związku z tym, mogę bez kompleksów sprzymierzać się z innymi i korzystać z tego, co proponują inni. Bo przecież oni też kochają swoje ojczyzny i mają coś ciekawego do zaproponowania. Patriotyzm daje mi pewność siebie. Nie boję się, że ktoś mi coś tu zabierze. Daje mi poczucie siły, ciekawość innych i radość z tego, że jesteśmy różni.<br />
 Z naszą tradycją – lokalną, środowiskową, rodzinną – odziedziczyliśmy różne rzeczy. U nas w rodzinie istnieje bardzo ekologiczna tradycja: dbałość o przyrodę, o ziemię w sensie niemal dosłownym. Jeśli mówimy wielkie słowa o umiłowaniu ojczyzny, po czym przez okna pociągu wyrzucamy śmieci, szambo wylewamy do lasu i w kotłowni palimy świństwa, to coś tu nie gra. Albo puszczamy autostradę do Moskwy przez Rospudę. To jest przecież niszczenie matczyzny!<br />
 <strong><br />
 Cały artykuł znajdziecie w X numerze EksMagazynu &#8211; w Empikach w całej Polsce.</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/roza-thun-polka-potrafi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wojciech Olejniczak: Denerwuje mnie pieniactwo</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/wojciech-olejniczak-denerwuje-mnie-pieniactwo/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/wojciech-olejniczak-denerwuje-mnie-pieniactwo/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 21 Jun 2013 02:22:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>JJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscytujący bohater]]></category>
		<category><![CDATA[Parlament Europejski]]></category>
		<category><![CDATA[politycy]]></category>
		<category><![CDATA[polityka]]></category>
		<category><![CDATA[poseł]]></category>
		<category><![CDATA[SLD< Europoseł]]></category>
		<category><![CDATA[Wojciech Olejniczak]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=11730</guid>
		<description><![CDATA[Nie lubi pieniactwa, a Polaków ceni za to, że w trudnych chwilach potrafią wziąć się w garść. O Polsce z perspektywy Brukseli rozmawiamy z europosłem Wojciechem Olejniczakiem]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn: I co z tą Polską? Jak pan sobie wyobraża nasz kraj za 10 lat? Lewica będzie miała więcej zwolenników czy spodziewa się pan wzrostu nastrojów prawicowych? Pytam w kontekście tego, co możemy zaobserwować w zachodniej Europie – w wielu krajach zmęczonych multi-kulti, młodzież zwraca się ku ruchom skrajnie prawicowym…<br />
 Wojciech Olejniczak, europoseł SLD:</strong> W Europie narastają nastroje skrajnie prawicowe. Przyjmuję z niepokojem poszerzanie się tego marginesu. Z drugiej strony, w wielu państwach władzę przejmuje lewica: Francja, Dania, Słowacja, Rumunia, Litwa. Lewica wygrała też wybory prezydenckie w Czechach i Słowenii. Tendencja jest więc wyraźna. Lewica posiada właściwą odpowiedź na kryzys. Strategia zaciskania pasa, preferowana przez prawicę, polegała na zaciskaniu pętli wokół szyi. Lewica stawia na pobudzanie wzrostu, tworzenie nowych miejsc pracy i zapewnianie przez państwo usług publicznych (służba zdrowia, edukacja, transport). W czasach niepewności jest to szczególnie pożądane.</p>
<p><strong>Pewność siebie przydaje się w polityce?</strong><br />
 Tak. Jak w każdej dziedzinie życia.</p>
<p><strong>Ryzykant czy chłodny analityk?</strong><br />
 Jestem osobą, która łączy te dwie cechy. Z jednej strony lubię ryzyko i je podejmuję, ale uważam, że w sprawach ważnych, zarówno dla mnie czy otoczenia, także tych politycznych, nie można ryzykować ot tak. Decyzje w sprawach fundamentalnych muszą być poprzedzone obserwacją.</p>
<p><strong>Przestrzega pan przepisów siedząc za kierownicą?</strong><br />
 Staram się. Nie mówię tu o szaleństwie za kierownicą, ponieważ tego nie uprawiam. Raczej o braku wyobraźni tych, którzy ustawiają znaki czy fotoradary. <br />
 <strong><br />
 Pytam, bo naród i politycy toczą od kilku miesięcy dyskusję na temat tego, jak poprawić bezpieczeństwo na polskich drogach…</strong><br />
 Na zachodzie faktycznie jeździ się inaczej. Inni kierowcy są bardziej przewidywalni, co daje jakąś namiastkę zaufania na drodze. W Polsce bardzo dużo się pod tym względem zmieniło, choć ciągle są niedoskonałości.</p>
<p><strong>Czy my, Polacy, nie mamy czasem problemu z przestrzeganiem prawa? Przepisy są przecież po to, żeby zgnębić obywatela, a najwięcej można zdziałać naginając tu i ówdzie… A może nasze paragrafy wciąż bardzo kuleją i należałoby je poprawić, zanim zacznie się wymagać obywatelskiego posłuszeństwa?</strong><br />
 Od lat jestem zwolennikiem edukacji w wielu aspektach życia. Także tych dotyczących przepisów drogowych. Może to kwestia poprawy jakości egzaminów na prawo jazdy? Może powinniśmy wymagać więcej od tych, którzy starają się o nabycie uprawnień? Jestem jednak przeciwnikiem radykalnego karania, jak to choćby ma miejsce w projekcie nowych przepisów drogowych, w punkcie mówiącym o zabraniu prawa jazdy po podwójnym przekroczeniu prędkości. W Belgii też w takich wypadkach zabierają uprawnienia, ale na tydzień, dwa tygodnie. I nie trzeba zdawać powtórnie egzaminu.</p>
<p><strong>Bycie patriotą to…</strong><br />
 Wybitny polski socjalista Jan Józef Lipski pisał, że patriotyzm to miłość wobec członków własnej wspólnoty narodowej. Odrzucał on szowinizm i egoizm narodowy, jako niedające się pogodzić z nakazem chrześcijańskim miłości bliźniego. „Tak, jak szczególna miłość w rodzinie nie musi i nie powinna być przeszkodą dla miłości bliźniego – tak i szczególna miłość dla członków tej samej wspólnoty narodowej winna być podporządkowana tej samej nadrzędnej normie moralnej. Patriotyzm jest z miłości – i do miłości ma prowadzić; wszelka inna jego forma jest deformacją etyczną” – pisał Lipski.</p>
<p><strong>Sprzątanie po własnym psie, kasowanie biletów, bycie miłym dla pani w sklepie, działalność społeczna, przyjaźni urzędnicy – dlaczego pewne rzeczy są takie oczywiste, gdzie indziej, a tak ciężko przyswajalne u nas?</strong><br />
 Edukacja i czas. Tego nam najbardziej potrzeba. Ostatnie dwadzieścia lat spędziliśmy na tworzeniu nowego systemu, budowaniu gospodarki, zaplecza socjalnego, robieniu porządków.</p>
<p><strong>Czy jest jakaś decyzja polityczna, której pan z perspektywy czasu bardzo żałuje? I dziś – wiedząc, co z tego dalej wynikło &#8211; zachowałby się pan inaczej?</strong><br />
 Opiszę to w pamiętnikach (śmiech).<br />
 <em><strong><br />
 Cały materiał znajduje się w 16. majowo – czerwcowym wydaniu EksMagazynu.</strong></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/wojciech-olejniczak-denerwuje-mnie-pieniactwo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->