<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; prywatność</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/prywatnosc/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Fri, 16 Oct 2026 03:35:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Badania: Milenialsi traktują swój dom jako świat intymny</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/badania-milenialsi-traktuja-swoj-dom-jako-swiat-intymny/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/badania-milenialsi-traktuja-swoj-dom-jako-swiat-intymny/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 08 Oct 2026 23:33:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dagna Starowieyska</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[dom]]></category>
		<category><![CDATA[intymność]]></category>
		<category><![CDATA[milenialsi]]></category>
		<category><![CDATA[prywatność]]></category>
		<category><![CDATA[przestrzeń osobista]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29265</guid>
		<description><![CDATA[Pokolenie milenialsów (ur. w latach 80.-90.) traktuje swoje mieszkanie jako świat intymny, zazdrośnie strzeżony. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Osoby te &#8211; w odróżnieniu od pokolenia swoich rodziców czy dziadków &#8211; ze znajomymi wolą spotykać się w przestrzeni publicznej, gdzie każdy może czuć się jak u siebie &#8211; mówi PAP antropolog kultury prof. Wojciech Burszta.</h3>
<div>
<p>W czasie pandemii mamy ograniczoną możliwość odwiedzania znajomych w domach, ale i spotykania się z nimi w przestrzeni publicznej. O różnice w podejściu do tego, czym jest dom i do zapraszania do niego gości PAP zapytała antropologa kultury prof. Wojciecha Bursztę z Uniwersytetu SWPS.</p>
<p><strong>Naukowiec zwraca uwagę, że dla starszych pokoleń zapraszanie się do domów było czymś oczywistym. &#8222;Imieniny, święta, uroczystości rodzinne, odwiedziny w dni wolne od pracy&#8230; To wszystko były imprezy domowe&#8221; &#8211; wymienia.</strong></p>
<blockquote><p>Przypomina, że czasy PRL były czasami kultury niedoboru, stąd dom był wtedy niezwykle istotnym miejscem. &#8222;Knajp było wtedy znacznie mniej, a alkohol mógł się tam skończyć w każdej chwili. Tymczasem w domu, kiedy zapraszało się gości &#8211; był wszystkiego nadmiar, nie mogło niczego zabraknąć. Siedziało się do oporu, jadło i piło, nie oglądając się na zewnętrzny przaśny świat&#8221; &#8211; opowiada. Dodaje, że nie było też wtedy tak sporych różnic w tym, jak wyglądały mieszkania: umeblowanie nie zaskakiwało, wystrój wnętrz czy liczba sprzętów były przewidywalne, a dostępnych rozrywek było mniej. &#8222;Dospołeczność, otwarcie się na innych było wtedy oczywiste&#8221; &#8211; opowiada. I dodaje: &#8222;Tego świata już nie ma&#8221;.</p>
</blockquote>
<p>Jego zdaniem pokolenie milenialsów (to osoby urodzone w latach 80. i 90. XX wieku), które nie pamięta już tych czasów niedoboru, wyszło z domu. Te osoby chętniej niż ich rodzice spotykają się w knajpach, kawiarniach czy przestrzeni miast. &#8222;A dom to ich +macica+. To przestrzeń, do której niechętnie się zaprasza. To świat intymny, zazdrośnie strzeżony&#8221; &#8211; mówi.</p>
<p><strong>Według naukowca w przestrzeni miejskiej pokolenie to czuje się o tyle dobrze, że &#8222;każdy może czuć się jak u siebie, a jednocześnie jest zwolniony z konieczności, aby się przejmować, czy wszystko dobrze wypadnie&#8221;.</strong></p>
<blockquote><p>&#8222;Pokolenie milenialsów jest bardzo zróżnicowane, w większości jednak dysponuje małymi mieszkaniami. A jak ktoś ma kawalerkę czy pokój, to niekoniecznie jest to przestrzeń, którą chce się wypełniać jeszcze gośćmi&#8221; &#8211; mówi. Jak ocenia, to podejście może się zmieniać u osób, które dorobią się większych mieszkań, z których będą dumne. &#8222;Nie wykluczam, że wtedy wśród milenialsów modne stanie się prezentowanie swojego mieszkania, domu, pokazywanie swojego awansu społecznego. Tak dzieje się w społeczeństwach burżuazyjnych takich jak francuskie czy amerykańskie, gdzie dom jest istotnym wyznacznikiem statusu&#8221; &#8211; mówi.</p>
</blockquote>
<p>Tymczasem przestrzeń miasta, kluby, parki czy bulwary, gdzie ludzie z młodszych pokoleń się spotykają, to miejsca gdzie każdy ma równy status. &#8222;Wszyscy czują się jednakowo &#8211; nie są do niczego zobligowani, niczego nie muszą pokazywać, niczego nie muszą się wstydzić&#8221; &#8211; opowiada.</p>
<blockquote><p>Prof. Wojciech Burszta jest bardzo ciekaw, czy czasy pandemii zmienią coś we wzorcach zapraszania się do domów. &#8222;Myślę, że ograniczenia jeszcze trochę potrwają. Ale czy kiedy będziemy już żyć w miarę bezpiecznym świecie, będzie tendencja do tego, żeby częściej się odwiedzać?&#8221; &#8211; zastanawia się. Może wręcz ludzie &#8211; niezależnie, z którego pokolenia &#8211; będą spragnieni gości w swoim domu. &#8222;A kiedy już ich zaproszą, będą im mogli powiedzieć: `patrz, tutaj spędziłem sam ze swoim psem te wszystkie miesiące izolacji. To był nasz wybieg w czasach pandemii`&#8221; &#8211; mówi prof. Burszta.</p>
</blockquote>
<p><strong>Antropolog ma nadzieję, że ten czas sprawi, że w młodszych pokoleniach kontakty z innymi się &#8222;udomowią&#8221;. &#8222;A to udomowienie będzie wynikało z potrzeby bliższego kontaktu z większym gronem ludzi. Teraz zaś przecież żyjemy w świecie, kiedy taki kontakt jest kompletnie niemożliwy&#8221; &#8211; mówi naukowiec. </strong></p>
<p><em>PAP &#8211; Nauka w Polsce, Ludwika Tomala, lt/ ekr/</em></p>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/badania-milenialsi-traktuja-swoj-dom-jako-swiat-intymny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Duże firmy nas podsłuchują? Są takie teorie</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/duze-firmy-nas-podsluchuja-sa-takie-teorie/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/duze-firmy-nas-podsluchuja-sa-takie-teorie/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 23 Jul 2022 00:55:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dagna Starowieyska</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[aplikacje]]></category>
		<category><![CDATA[komputery]]></category>
		<category><![CDATA[prywatność]]></category>
		<category><![CDATA[smartfony]]></category>
		<category><![CDATA[telefony]]></category>
		<category><![CDATA[zbieranie informacji]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29167</guid>
		<description><![CDATA[Czy znane aplikacje na smartfonach podsłuchują nasze rozmowy, aby potem wyświetlać nam dopasowane reklamy? ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Jest taka techniczna możliwość, ale nie ma jeszcze dowodów, że to robią &#8211; mówią PAP naukowcy zajmujący się prywatnością w sieci i cyberzagrożeniami.</h3>
<div>
<p>Wczoraj ktoś rozmawiał ze znajomą o jakimś produkcie, a dziś widzi w Internecie jego reklamę. Może to znaczy, że urządzenia, którymi się otaczamy podsłuchują nasze rozmowy, żeby &#8222;wciskać&#8221; nam więcej produktów? To anegdota, która nieraz pojawia się w rozmowach towarzyskich. Eksperci w rozmowie z PAP wyjaśniają jednak, że na razie nie ma niezbitych dowodów, że aplikacje dużych dostawców podsłuchują nas w celach marketingowych.</p>
<p>Prof. Adam Wójtowicz z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu tłumaczy, że aby stwierdzić, czy jakaś aplikacja nasłuchu dokonuje czy nie, potrzebne są nie anegdoty, ale powtarzalne eksperymenty albo analiza działania kodu aplikacji.</p>
<blockquote><p>&#8222;Na razie zaś nie ma twardych dowodów, że znane aplikacje, od dużych wiodących dostawców, pozyskują w ten sposób dane do celów marketingowych bez zgody użytkowników&#8221; &#8211; mówi naukowiec. Zaznacza jednak, że zdarzało się już przyłapać niektóre mniejsze aplikacje na przesyłaniu danych np. z kamery swoim producentom. &#8222;Nie wykazano jednak, że tak się dzieje w aplikacjach od wiodących dostawców” &#8211; mówi.</p>
</blockquote>
<p>Dr Karolina Małagocka z Akademii Leona Koźmińskiego z kolei opowiada: &#8222;Próbowano udowodnić, że giganci nas podsłuchują, ale okazało się, że urządzenia wystawiane na działanie nagrań głosowych, nie uruchamiały żadnych innych procesów niż urządzenia, które na nagrania dźwiękowe nie były wystawione&#8221; &#8211; mówi.</p>
<p>Osobom, które podejrzewają, że ich smartfon może nasłuchiwać, badaczka radzi, aby zadzwonić na numer: *#21# . &#8222;Operator wyśle nam wtedy komunikat, czy nasz dźwięk i wideo są gdzieś przekazywane&#8221; &#8211; tłumaczy.</p>
<blockquote><p>Jak jednak zwraca uwagę dr Małagocka, giganci, nawet jeśli nie podsłuchują naszych rozmów, to pozyskują od nas dane z innych, tańszych źródeł. &#8222;Korzystają z cyfrowych śladów, które zostawiany w sieci na lewo i prawo. Łatwiej analizować kliknięcia, teksty, aktywność użytkownika niż próbki głosu&#8221; &#8211; uważa.</p>
</blockquote>
<p>Eksperci zgadzają się, że społecznościowi giganci mają już użytkowników dość dobrze sprofilowanych np. dzięki analizie: odwiedzanych stron, godzin, modelu korzystania z mediów, aktywności finansowej. Na tej podstawie można bowiem nieźle ustalić czyjeś zainteresowania, wiek, typ osobowości, stan zdrowia, przekonania polityczne.</p>
<blockquote><p>Dr Piotr Kaczmarek-Kurczak z ALK tłumaczy, że aby automatycznie przeanalizować, czego dotyczy rozmowa, trzeba stosunkowo dużej mocy obliczeniowej. Analizator głosu musiałby przekładać dźwięk na tekst, przesyłać go do systemu centralnego, stamtąd wyciągać słowa kluczowe. A to byłoby już jego zdaniem przesadą, jeśli chodzi o stosunek kosztów do zysków. W jego opinii znacznie więcej można się dowiedzieć o danej osobie śledząc jej aktywność choćby w wyszukiwarce. Albo zdobywając od niej dane np. kiedy wypełni jakiś quiz.</p>
</blockquote>
<p>Prof. Wójtowicz widzi jednak sprawę inaczej: jego zdaniem dzięki analizie głosu firmy mogłyby dodatkowo uzupełniać wiedzę o użytkownikach, aby zwiększać trafność mikrotargetowania, a przez to zyski. Jego zdaniem analiza głosu nie jest technicznym problemem. „Smartfon jest komputerem, który może to, co mówimy przetwarzać lokalnie &#8211; choćby w poszukiwaniu zadanych słów kluczowych” – mówi Wójtowicz. I zwraca uwagę, że jeśli mamy zainstalowanego asystenta głosowego, on i tak nasłuchuje w oczekiwaniu na komendy. Jeśli takie dodatkowe słowa byłyby w rozmowie wykryte, mogłyby być transkrybowane, przesyłane jako niewielkie dane tekstowe, a potem wykorzystywane do marketingu. A działoby się to bez znaczącego uszczerbku dla mocy obliczeniowej czy przepustowości łącza dostępnej dla użytkownika.</p>
<p><strong>Ocenia, że pozyskanie głosu mogłoby się odbywać na poziomie aplikacji, bibliotek programowych lub systemu operacyjnego. Zwraca uwagę, że wiele aplikacji ma dostęp do mikrofonu. I namawia, żeby przejrzeć na naszych urządzeniach, którym aplikacjom przyznaliśmy uprawnienia do jakich zasobów. I w jakim wypadku nie jest to konieczne.</strong></p>
<blockquote><p>Dr Małagocka również jest zdania, że firmy mogłyby mieć interes w analizie danych głosowych. „Duże firmy potrzebują dużej ilości danych do trenowania swoich algorytmów&#8221; &#8211; mówi dr Małagocka. Tę wypowiedź przerywa w tym momencie asystent Googla w jej smartfonie, który najwidoczniej rozpoznał w tym zdaniu jakąś komendę i oznajmia: &#8222;nie udało mi się znaleźć wyników&#8221;. To znak, że algorytmy nasłuchujące Googla może i – jeśli tego chcemy &#8211; słyszą rozmowy, ale jest im jeszcze daleko do doskonałości.</p>
</blockquote>
<p>Naukowcy zwracają jednak uwagę, że algorytmy są w stanie śledzić nie tylko treść rozmów, ale i inne zmienne zawarte w głosie: wiek rozmówcy, jego stan zdrowia czy stan psychiczny. Dr Kaczmarek-Kurczak podaje, że w niektórych call center już teraz analizuje się głosy pracowników (ale i klientów). Jeśli wychwyci się w głosie pracownika oznaki zdenerwowania czy zmęczenia, program proponuje pracownikowi przerwę, aby swoim złym nastrojem nie spłoszył klienta. A jeśli w głosie klientów szybko pojawia się irytacja &#8211; może być to sygnał, że warto zmienić procedury prowadzenia rozmowy.</p>
<p>Jeśli jednak wrócimy do pytania, dlaczego czasem wyświetlają się nam reklamy produktów, o których rozmawialiśmy, może to być nie tylko dzieło przypadku.</p>
<blockquote><p>Dr Małagocka tłumaczy, że ci, którzy obsługują rynek reklam internetowych, świetnie wiedzą, co nas interesuje. Jeśli rozmawiałam z koleżanką o jakimś zabiegu kosmetycznym, to może być tak, że wcześniej już o tym czytałam, robiłam print screeny reklam czy produktów z tego obszaru. Ta aktywność może być analizowana i firmy prędzej czy później podeślą nam reklamę dotyczącą tej tematyki.</p>
</blockquote>
<p>Kolejny efekt – tym razem związany z psychologią &#8211; polega na tym, że skoro o czymś rozmawiałam z bliską osobą, to zaczynam zwracać uwagę na reklamę na dany temat, która mi się wyświetla. Choć wcześniej mogłam tę samą reklamę ignorować.</p>
<p><strong>Prof. Wójtowicz z kolei dodaje, że w reklamach mogą pojawiać się produkty związane z osobami, z którymi mamy kontakt. Może być więc tak, że nasz rozmówca jest jawnie zainteresowany jakimś tematem czy produktem – wyszukuje go często w Internecie. A sieć reklamowa &#8211; przez analizę prawdopodobieństwa &#8211; podsyła reklamy tych produktów i osobom, z którymi ten ktoś ma bliski kontakt – wykryty w przestrzeni fizycznej (dzięki geolokalizacji) lub w cyberprzestrzeni (dzięki analizie komunikacji czy sieci społecznych). Pojawienie się reklamy nie musi więc mieć związku z treścią rozmowy, ale z tym, że do tej rozmowy w ogóle doszło.</strong></p>
<blockquote><p>Dr Kaczmarek-Kurczak tłumaczy, że poza specyficznymi grupami osób – może poza konkretnymi dziennikarzami czy politykami – duże biznesy raczej nie są zainteresowane ustaleniem upodobań indywidualnej, z góry zadanej osoby. Firmy te interesują raczej agregaty &#8211; grupy klientów. Np. bezdzietne kobiety w wieku 20-25 lat. To do całych takich grup dopasowuje się ofertę.</p>
</blockquote>
<p>Dr Kaczmarek-Kurczak pytany, czy niepokoi go to, jak dużo wiedzą o nim firmy, odpowiada: „Nie, bo rozumiem ich cel biznesowy. I wiem, że nie jestem dla nich celem, ale zaledwie pojedynczym ziarnkiem piasku. Dużo bardziej niepokoi mnie jednak to, że dostęp do tych danych mogą mieć rządy, instytucje polityczne. I że daje to możliwość kształtowania poglądów w skali masowej”.</p>
<blockquote><p>Podobnego zdania jest prof. Wójtowicz. Możliwość podsłuchiwania rozmów do celów marketingowych jest w jego ocenie mniejszym problemem, niż to, że technologia ta może zostać wykorzystywana do bardziej szczegółowego profilowania użytkowników i dalszej erozji prywatności, czy do inwigilacji przez hakerów, malware, rządy. I że metody te mogą być wykorzystywane nie tylko do dopasowywania reklam, ale i np. manipulowania preferencjami czy nastrojami użytkowników – z precyzją dostosowaną do każdej jednostki indywidualnie, ale na masową skalę.</p>
</blockquote>
<p>Dr Małagocka zaś przypomina, że od 2013 r. i afery z Edwardem Snowdenem, wiemy, że służby mogą nas podsłuchiwać na masową skalę. „Każde urządzenie, które ma mikrofon i kamerę, a także możliwość przesyłania dźwięku i obrazu może służyć jako potencjalnie narzędzie szpiegujące” &#8211; przypomina.</p>
<blockquote><p>„Niestety jednak stajemy przed wyborem: albo prywatność &#8211; albo wygoda. Albo bezpieczeństwo &#8211; albo rozwiązanie przyjazne dla człowieka. Te sfery gryzą się ze sobą” &#8211; podsumowuje.</p>
</blockquote>
<p><em>PAP &#8211; Nauka w Polsce, Ludwika Tomala, lt/ ekr/</em></p>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/duze-firmy-nas-podsluchuja-sa-takie-teorie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Trudno zachować prywatność w dobie social media</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/trudno-zachowac-prywatnosc-w-dobie-social-media/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/trudno-zachowac-prywatnosc-w-dobie-social-media/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 11 Feb 2019 00:46:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michal Karas</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[facebook]]></category>
		<category><![CDATA[media społecznościowe]]></category>
		<category><![CDATA[ochrona kobiet w pracy]]></category>
		<category><![CDATA[prywatność]]></category>
		<category><![CDATA[social media]]></category>
		<category><![CDATA[Twitter]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=27166</guid>
		<description><![CDATA[Nawet jeśli ukrywasz swoje informacje w mediach społecznościowych lub w ogóle nie masz konta, wiele o Tobie można się dowiedzieć od znajomych. Plany na najbliższą przyszłość, bieżące spotkania, poglądy polityczne, wyznanie – nawet z 95-procentową skutecznością.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W dobie wojny informacyjnej prowadzonej w mediach społecznościowych  coraz częściej zadawane jest pytanie: jak bardzo precyzyjnie można  ocenić odbiorcę i wybrać, do kogo należy z konkretną informacją dotrzeć.  Tzw. mikrotargetowanie dziś jest już niezwykle skuteczne. Nie pomogą  wklejane masowo łańcuszki o prawie autorskim do zdjęć i wypowiedzi,  nasze dane zbierane są stale i to nie tylko przez samych operatorów  facebooka czy twittera.</p>
<p>W połączonym badaniu uniwersytetów  publicznych stanu Vermont i australijskiej Adelajdy okazało się, że  nawet podmiot z zewnątrz może z powodzeniem zbierać dane. Nie tylko o  osobach aktywnych w mediach społecznościowych, ale również o tych, które  mają ustawione bariery dotyczące prywatności informacji. Ba, można  pozyskać sporo informacji nawet o ludziach, którzy kont w social media  nie zakładali nigdy!</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-27168" title="social media" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/01/social-media.jpg" alt="" width="700" height="394" /></p>
<p>Po analizie 30 mln kont na twitterze wniosek  analityków danych może przerażać. By prześledzić aktywność konkretnej  osoby nie trzeba mieć informacji o jej koncie, wystarczy 8-9 kont  znajomych.</p>
<p>Na facebooku efekty były bardzo zbliżone. Śledzenie  aktywności przyjaciół umożliwia przewidzenie działań danej osoby z  95-procentową pewnością, nawet jeśli ona sama nie jest użytkownikiem  tego portalu. Mówimy o preferencjach konsumenckich, kulinarnych,  poglądach politycznych czy wyznaniu.</p>
<p>Oczywiście badanie dotyczy  użytkowników z kręgu języka angielskiego, a w USA, Wielkiej Brytanii czy  Australii media społecznościowe są używane statystycznie częściej niż w  Polsce. Jednak szybki rozwój również w naszym kraju powinien dać do  myślenia: prywatność? Na pewno coraz trudniej będzie ją zachować.</p>
<p>Źródło: <a href="https://www.nature.com/articles/s41562-018-0510-5">Nature Human Behavior</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/trudno-zachowac-prywatnosc-w-dobie-social-media/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->