<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; psychiatria</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/psychiatria/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Fri, 16 Oct 2026 03:35:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Choroba dwubiegunowa – jak z nią żyć?</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/zdrowy-styl-zycia/choroba-dwubiegunowa-%e2%80%93-jak-z-nia-zyc/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/zdrowy-styl-zycia/choroba-dwubiegunowa-%e2%80%93-jak-z-nia-zyc/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 29 Jul 2026 07:38:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michal Karas</dc:creator>
				<category><![CDATA[zdrowy styl życia]]></category>
		<category><![CDATA[CHAD]]></category>
		<category><![CDATA[choroba dwubiegunowa]]></category>
		<category><![CDATA[choroba psychiczna]]></category>
		<category><![CDATA[psychiatria]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=26406</guid>
		<description><![CDATA[Huśtawka: od depresji po dobry nastrój – to życie osób chorujących na trudną do zdiagnozowania chorobę afektywną dwubiegunową. Psychiatra prof. Piotr Gałecki mówi o jej objawach, skutkach i szansach na normalne życie.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Justyna Wojteczek (Serwis Zdrowie): Jak częstym zaburzeniem psychicznym jest choroba afektywna dwubiegunowa?</strong></p>
<p><strong>Prof. Piotr Gałecki, psychiatra:</strong> Zagrożonych nią jest dwa-trzy proc. populacji, a spektrum tej choroby – nawet 5 proc. populacji.</p>
<p><strong>Z czego to wynika?</strong></p>
<p>Z genetyki. Pula genów warunkujących chorobę afektywną dwubiegunową częściowo pokrywa się z tą odpowiedzialną za ryzyko występowania schizofrenii. CHAD nie jest bliższa nawracającej depresji; jest bliższa schizofrenii w swojej patofizjologii.</p>
<p><strong>Schizofrenia jest kojarzona z najgorszą chorobą psychiczną…</strong></p>
<p>Jest to – można by powiedzieć, ale w cudzysłowiu – sztandarowa choroba psychiczna. Jednak warto zdać sobie sprawę z tego, że dzięki nowym farmakoterapiom zarówno przebieg schizofrenii, jak i rokowanie są lepsze niż w chorobie afektywnej dwubiegunowej, podobnie jak i jakość życia pacjentów ze schizofrenią częściej jest lepsza niż pacjentów z CHAD.</p>
<p><strong>Czemu tak się dzieje?</strong></p>
<p>Mamy dobre nowoczesne leki do leczenia schizofrenii. Jest ich kilka i mają trochę odmienny mechanizm oddziaływania, dzięki czemu można dobrać je do pacjenta. Wskutek farmakoterapii schizofrenia ma bardzo łagodny przebieg i jeśli pacjent stosuje się do zaleceń lekarskich, to nawroty następują bardzo rzadko. Co więcej, jeżeli szybko w takiej sytuacji włączymy leczenie, to deficyt spowodowany nawrotem, który występował dekadę, dwie czy trzy temu, prawie nie występuje. Nadto mamy leki w zastrzykach, które można stosować raz na miesiąc, a nawet raz na kwartał, co jest o tyle istotne, że zażegnany jest problem z przerwaniem przyjmowania leków. Niestety, nie mamy takiego postępu medycyny w przypadku choroby afektywnej dwubiegunowej.</p>
<p><strong>Zanim do rozmowy o niej wrócimy, chciałabym dopytać: czy ta nowoczesna farmakoterapia oznacza, że pacjent, który teraz będzie miał rozpoznaną schizofrenię, a przecież diagnoza najczęściej jest stawiana u ludzi w trzeciej dekadzie życia, to ten młody człowiek u progu dorosłego życia, wybierania kariery, kształtowania relacji rodzinnych i przyjacielskich ma szansę na w miarę normalne życie?</strong></p>
<p>Nie tylko „w miarę”. Będzie normalnie żył. Jeśli porównamy jakość życia takiego człowieka i tego, który otrzymuje diagnozę reumatoidalnego zapalenia stawów czy cukrzycy typu 1, czy stwardnienia rozsianego, to jakość życia tego ze schizofrenią będzie – w mojej opinii – zdecydowanie lepsza. Farmakoterapia dramatycznie zmieniła przebieg naturalny schizofrenii. Tacy pacjenci, w jakich rolę wcielili się aktorzy grający w „Locie nad kukułczym gniazdem” – spowolniali, otępieni, ze ślinotokiem, z amimiczną twarzą – odeszli już do historii.</p>
<p><strong>Wróćmy zatem do CHAD. Nie tylko w Polsce, ale i na świecie od wystąpienia objawów do postawienia diagnozy średnio mija nawet 10 lat. Czemu tak długo?</strong></p>
<p>To choroba trudna w diagnostyce. Wyróżniamy dwa główne typy CHAD. Typ pierwszy to ten, w którym występują naprzemiennie epizody manii i epizody depresji.</p>
<p><strong>Proszę wyjaśnić, co to jest mania…</strong></p>
<p>To taki stan, trwający co najmniej siedem dni, kiedy pacjent ma permanentnie podwyższony nastrój, natłok myśli w sensie przyspieszenia myślenia, zwiększoną aktywność, podwyższone libido, pozytywne postrzeganie zarówno siebie, jak i otoczenia, brak potrzeby snu, jedzenia. Zwykle w manii ten podwyższony nastrój jest tak wysoko, że czasem taka osoba staje się gniewna. Człowiek w manii potrafi być natarczywy, głośny, jest chaotyczny. Jest to bardzo dynamiczny stan.</p>
<p>Ten typ choroby afektywnej dwubiegunowej, przebiegającej z manią, paradoksalnie daje więcej nadziei na skuteczne leczenie, ma lepsze rokowanie. Choćby dlatego, że jeśli u pacjenta pojawi się taki epizod manii, to on niemal zawsze jest hospitalizowany ze względu na to, że mania tak skutecznie dezorganizuje zarówno jego funkcjonowanie, jak i jego bliskich.</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-26407" title="bipolarna" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/07/bipolarna.jpg" alt="" width="700" height="467" /></p>
<p><strong>Jak to – trafia do szpitala, skoro jest w takim nastroju, że może podbić cały świat?</strong></p>
<p>Jego działanie jest pozbawione racjonalności. Bierze kilka kredytów na jakieś przedsięwzięcie, bo będzie budował fabrykę. Ma mnóstwo pomysłów, atakuje tymi pomysłami, wymusza kontakty, jest totalnym hedonistą, co nie ma pokrycia w jego rzeczywistych możliwościach. Taki stan zauważy nawet laik, który nie ma pojęcia, że istnieje coś takiego, jak mania. Powie po prostu, że ten ktoś nie zachowuje się normalnie i coś z nim jest nie w porządku jeśli chodzi o zdrowie psychiczne.</p>
<p>Jest jeszcze drugi typ CHAD, który występuje częściej, i który nie ma tak dobrego rokowania, jak pierwszy typ tej choroby. Wtedy naprzemiennie występują epizody depresji i nie manii, a hipomanii. Wystarczy, że ta hipomania będzie trwać cztery dni. Osoba w hipomanii ma lekko podwyższony nastrój, mnóstwo pomysłów w głowie, jest optymistycznie nastawiona do świata, postrzega sama siebie jako kogoś o dużych zdolnościach i umiejętnościach, jest wielomówna, ma łatwość nawiązywania kontaktów, wszystkich dookoła lubi i wszyscy go lubią. Może mieć przyspieszony tok myślenia, łatwość przeskakiwania z wątku na wątek, może mnóstwo pomysłów realizować, może wziąć kilka kredytów, pochopnie wchodzi w kilka związków, powołuje się na dobre relacje z innymi, ma mniejszą potrzebę snu, bo wystarczą mu dwie, trzy godziny, i jedzenia. Ma też tendencję do używania substancji psychoaktywnych, czyli alkoholu czy narkotyków. Taki stan może trwać kilka dni lub bardzo długo i otoczenie może się nie zorientować, że coś jest nie tak.</p>
<p><strong>No właśnie, więc może choroby nie  ma? W końcu jest to błyskotliwa osoba, optymistycznie nastawiona do świata – z takimi chce się przebywać, takimi wręcz chcemy być…</strong></p>
<p>To może tak wyglądać dla otoczenia, ale nie dla najbliższych. Jeśli ktoś jest w związku małżeńskim i weźmie trzy czy cztery kredyty, bo właśnie wpadł na pomysł biznesu życia, zerwie związek, bo wejdzie w kolejny, rzuci pracę, podejmie inną, ale ją straci, bo jednak jest nieproduktywny…</p>
<p><strong>Gdzie jest zatem ta cienka granica pomiędzy prawidłowym nastrojem, który uskrzydla, daje napęd do działania, a chorobą?</strong></p>
<p>Ta granica jest subtelna i stąd takie trudności w diagnostyce. Takie epizody mogą być dwa, trwać na przykład po miesiącu czy kilka i minąć samoistnie. Jednak osoby chore będące w stanie hipomanii, robią jednak rzeczy nieracjonalne: zmieniają pochopnie pracę, wchodzą w nowy związek, zrywają stary. Ponoszą koszty tego działania. Kiedy dojdzie do płacenia tych kosztów, przychodzi załamanie. Istotne jest też to, że jednak najbliżsi dostrzegają zmianę; nie widzą jej osoby z zewnątrz. Ktoś, kto żyje czy blisko pracuje z taką osobą, zauważy, że jej pomysły są bez racjonalnego sensu.</p>
<p><strong>Czyli jedna z przesłanek jest taka, że ta osoba jest nieracjonalna w swoim działaniu, lekceważy realia, nie dostrzega zagrożeń?</strong></p>
<p>Nie zauważa po prostu związanych z określonym  działaniem kosztów w przyszłości. Dodatkowo, ten rodzaj działania dotyczy wszystkich sfer życia osoby w hipomanii.</p>
<p>Istotne jest też to, że ten okres może trwać krótko lub długo, a po nim pojawia się epizod depresyjny. Co jest ciekawe, osoba chora na CHAD jest w stanie dokładnie wskazać moment, kiedy ten epizod się zaczął. Inaczej się dzieje u osób cierpiących z powodu depresji jednobiegunowej. Kiedy ją spytamy, od kiedy źle się czuje, odpowie: „Od lutego, a może wiosny, trudno powiedzieć”. W chorobie afektywnej dwubiegunowej ktoś wstaje w poniedziałek rano i ma depresję. Może mieć ona umiarkowane nasilenie, ale mogą być też jej ciężkie objawy; co istotne: pojawiają się one z dnia na dzień. Kiedy pacjenta z CHAD pytamy o czas pojawienia się depresji, pada na przykład odpowiedź: „W ostatni weekend majowy”. Ten chory wie dokładnie, kiedy doszło do załamania.</p>
<p>Podobnie jest ze zdrowieniem: ono też następuje z dnia na dzień. Problem w tym, że epizod depresyjny, ciężki lub umiarkowany, trwa od sześciu do dziewięciu miesięcy i nie działają leki przeciwdepresyjne. Pacjenci przychodzą więc do lekarza, bo nic im się nie udaje, są bezsilni, jest połączone z nadmierną sennością (przy czym w klasycznej depresji chorym najczęściej doskwiera bezsenność, gdy tymczasem chory na CHAD w trakcie epizodu depresyjnego może spać po kilkanaście godzin i wciąż odczuwać zmęczenie). Jak jest pytany, czy coś się działo, czy wcześniej chorował, taki pacjent nie powie o tym, że miał hipomanię, bo nie postrzega jej jako stanu chorobowego. Zresztą niby dlaczego, skoro on wtedy był najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Gdybym zapytał osobę w hipomanii, czy chce się leczyć, raczej dostałbym odpowiedź, żebym sam się leczył! Mógłbym usłyszeć: „Jest mi cudownie, wszystko mi się udaje, kocham wszystkich i wszyscy kochają mnie, a ja mam jakieś leki brać?”. Inaczej niż z manią, kiedy pacjent trafia do szpitala i otrzymuje leczenie.</p>
<p><strong>Pacjent z CHAD trafia więc do lekarza w depresji, lekarz stawia diagnozę depresji i zaleca leki przeciwdepresyjne. Co się dzieje?</strong></p>
<p>Mogą być dwa scenariusze. Pacjent dostaje lek przeciwdepresyjny, nic się nie zmienia, więc dostaje kolejny i kolejny, i może to trwać miesiącami, a nawet latami, jeśli lekarz się nie zorientuje, nie przeprowadzi pogłębionego wywiadu, nie dołączy leku na CHAD, aż przychodzi epizod hipomanii i pacjent znika.</p>
<p>Może być też tak, że po podaniu leku przeciwdepresyjnego w ciągu dosłownie paru dni pacjent wchodzi w stan hipomanii i znika, czyli przestaje się leczyć, bo ma znowu dobry nastrój.</p>
<p><strong>A przecież jest przekonanie, że leki przeciwdepresyjne powodują właśnie taki dobry nastrój, że są to pigułki szczęścia?</strong></p>
<p>Nie, te leki nie działają jak psychostymulanty, które umożliwiają „odlot”. To leki, które doprowadzają do wyrównanego nastroju, jeśli jesteśmy w depresji. Nie są w stanie dać nam „haju”. Leki przeciwdepresyjne wyrównują nastrój na tyle, że pacjent z depresją jest w stanie wstać z łóżka, wyjść z domu, wypełnić swoje zadania, bez lęku. Pierwsze efekty ich działania ujawniają się po około dwóch tygodniach, a remisja, czyli zniknięcie objawów depresji, następuje po około trzech miesiącach. Jeśli u kogoś po przyjęciu leków przeciwdepresyjnych pojawia się szybko bardzo dobry nastrój, to wyraźny sygnał, że trzeba zweryfikować diagnozę.</p>
<p><strong>Jak szybko ujawnia się taki efekt leków przeciwdepresyjnych u osoby chorej na CHAD?</strong></p>
<p>Zwykle są to dni. Obawiamy się takiej nagłej poprawy nastroju. Jeśli do niej dojdzie, trzeba natychmiast te leki odstawić.</p>
<p><strong>Istotne jest zatem to, by pacjenci nie poddawali się iluzji dobrego nastroju w sytuacji, gdy pojawił się zaraz po okresie depresji. Warto, by wówczas zwrócili się do swojego psychiatry, by sprawdzić, czy ten dobry nastrój jest prawidłowy, czy też wynika z choroby?</strong></p>
<p>Byłoby idealnie.</p>
<p><strong>Bo paradoksalnie mogą sobie w ten sposób pomóc, pomimo tego, że w danym momencie czują się szczęśliwi?</strong></p>
<p>To szczęście nie jest jednak prawdziwym szczęściem! W chorobie afektywnej dwubiegunowej to iluzja szczęścia wynikająca z procesu chorobowego. Przy czym w CHAD zdecydowanie dłużej trwają epizody depresyjne. Jeśli byśmy tę sinusoidę „górek” i „dołków” rozciągnęli w linię prostą, to okaże się, że 20 – 30 proc. to epizody hipomanii, a pozostałe – depresji. Lek stabilizujący nastrój stosowany w CHAD powoduje, że nam rozpłaszcza fazowość tej huśtawki, powoduje, że jest mniejsze ryzyko nie tylko epizodu hipomaniakalnego, ale i depresyjnego.</p>
<p><strong>Czy ma pan pacjentów z chorobą afektywną dwubiegunową, którzy dobrze sobie radzą zarówno w życiu zawodowym, jak i osobistym?</strong></p>
<p>Tak, ale jest ta choroba obarczona wieloma konsekwencjami dla najbliższych. Mało jest rodzin, które rozumieją tę chorobę, małżonków, którzy są w stanie przetrwać skoki w bok, nadużywanie narkotyków czy alkoholu, nagłe porzucanie pracy, a następnie depresję tej najbliższej osoby przez dziewięć miesięcy. Te rodziny często borykają się z zapłatą długów zaciągniętych przez osobę chorą w okresie hipomanii. Trzeba wiedzieć, że zaciągnięcie zobowiązania w trakcie manii jest obarczone wadą oświadczenia woli, ale nie jest już tak w okresie hipomanii. Kredyt zaciągnięty w hipomanii trzeba więc spłacać.</p>
<p><strong>Co rodziny robią? Spotyka się pan z bliskimi chorującymi na CHAD?</strong></p>
<p>Tak, zwłaszcza, że najczęściej to właśnie rodzina przyprowadza chorego, bo chorzy nie dowierzają. Najistotniejsze jest to, by leczenie stosować systematycznie, a w tej chorobie, w związku z tym, że hipomania jest tak przyjemna, często pacjenci leki odstawiają.</p>
<p><strong>To choroba silnie uwarunkowana genetycznie. Czy są jakieś czynniki, które mogą chronić przed jej wystąpieniem?</strong></p>
<p>Nie wydaje się. Zarówno schizofrenia, jak i choroba afektywna dwubiegunowa są takimi chorobami, gdzie wpływ genów jest znacznie większy niż w zaburzeniach depresyjnych i lękowych. Istotne dla diagnozy czynniki podwyższające ryzyko CHAD to skuteczne samobójstwo w rodzinie oraz schizofrenia albo CHAD w rodzinie. Jeśli przychodzi do nas dwudziestolatek z depresją, a w rodzinie ktoś choruje na CHAD i ktoś popełnił samobójstwo w tej rodzinie, musimy podejrzewać, że to depresja w przebiegu choroby afektywnej dwubiegunowej, a nie depresja jednobiegunowa. Jeśli przychodzi czterdziestoparolatek z depresją, w rodzinie nikt nie popełnił samobójstwa, matka lub ojciec leczą się z powodu nerwicy lub depresji, to prawdopodobnie jest to depresja. Istotny jest też czas rozpoczęcia choroby. Zarówno CHAD, jak i schizofrenia objawiają się najczęściej w trzeciej dekadzie życia. Kolejny czynnik ryzyka to uzależnienie: większość pacjentów z CHAD jest uzależniona albo od alkoholu, albo narkotyków, benzodiazepin czy marihuany.</p>
<p>Prawidłowa diagnoza jest kluczowa. Jeśli u tego dwudziestolatka błędnie zostanie rozpoznana depresja jednobiegunowa, to on będzie pisał na forach, że na niego leczenie przeciwdepresyjne nie działa. Na pacjenta z CHAD nie podziała, będzie miał wahania nastroju, uzależni się od substancji psychoaktywnych, bo będzie dążył do niwelowania napięcia występującego w tej chorobie. Natomiast jeśli w ślad za prawidłową diagnozą pójdzie prawidłowe leczenie, jest szansa, że ten dwudziestolatek będzie normalnie żył.</p>
<p>Źródło: Zdrowie.PAP.pl</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/zdrowy-styl-zycia/choroba-dwubiegunowa-%e2%80%93-jak-z-nia-zyc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Silny uraz może spowodować zaburzenia osobowości</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/silny-uraz-moze-spowodowac-zaburzenia-osobowosci/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/silny-uraz-moze-spowodowac-zaburzenia-osobowosci/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 24 Sep 2018 00:03:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Julia Nieznalska</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[psychiatria]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia]]></category>
		<category><![CDATA[PTSD]]></category>
		<category><![CDATA[trauma]]></category>
		<category><![CDATA[zaburzenia dysocjacyjne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=26565</guid>
		<description><![CDATA[Słyszenie głosów w głowie, utrata pamięci dla wydarzeń bieżących, podzielone „ja” – mogą być objawami tzw. zaburzeń dysocjacyjnych. A one zwykle mają związek z urazami psychicznymi. To zrozumiała reakcja psychiki na traumatyczne wydarzenia – mówi psycholog dr Igor Pietkiewicz.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Osoba, która przeżyła jakieś traumatyczne zdarzenie – uczestniczyła w wypadku, została zgwałcona lub napadnięta – może na różne sposoby radzić sobie z tym doświadczeniem. U niektórych może dojść do rozwinięcia się zespołu stresu pourazowego – PTSD. Bardziej złożony jest problem u osób, które z traumatycznymi przeżyciami borykały się przez dłuższy czas, zwłaszcza we wczesnym dzieciństwie, np. były molestowane seksualnie, doświadczały przemocy fizycznej i zaniedbania. U nich może dojść do powstania tzw. złożonych zaburzeń dysocjacyjnych, w których dochodzi do fragmentacji psychiki. Jak się szacuje, z problemem takim boryka się na świecie między 1 a 5 proc. osób.</p>
<p><strong>PO CZYM POZNAĆ ZABURZENIE</strong></p>
<p>Diagnozowanie złożonych zaburzeń dysocjacyjnych jest trudne i wymaga specjalistycznej wiedzy i doświadczenia, gdyż mogą się one przejawiać na bardzo różne sposoby. Niektórzy z pacjentów mogą słyszeć głosy w głowie, które toczą dyskusję, krytykują lub wydają polecenia. Są też pacjenci, którzy nie pamiętają fragmentów bieżącego dnia, na przykład swojej wcześniejszej wyprawy do sklepu, a znajdują w kuchni zakupy, które najwyraźniej sami zrobili.</p>
<p>Są i osoby, które odczuwają własne ciało lub jego części jako obce, a w trudnych chwilach mają wrażenie, jakby wychodziły z ciała i obserwowały wszystko spod sufitu. Większość cierpi z powodu tzw. intruzji – co oznacza, że urazowe wspomnienia lub przeżycia w sposób niekontrolowany wdzierają się do psychiki i utrudniają funkcjonowanie. A w nocy osoby takie są zwykle dręczone koszmarami związanymi z traumatycznymi doświadczeniami.</p>
<p>Najbardziej złożoną postacią zaburzeń dysocjacyjnych jest tzw. dysocjacyjne zaburzenia tożsamości (ang. Dissociative Identity Disorder, DID – dawniej osobowość mnoga). W codziennym życiu wspomnianym wyżej objawom towarzyszą wtedy zmiany zachowania. Nad takimi osobami różne części osobowości przejmują w danym momencie kontrolę. A każde „ja” ma nieco inny charakter, preferencje, a także wspomnienia, które mogą być niedostępne dla innych części osobowości.</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-26566" title="depresja 1" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/09/depresja-1.jpg" alt="" width="700" height="466" /></p>
<p>Badania naukowe nad zaburzeniami tego typu prowadzą naukowcy z katowickiego Centrum Badań nad Traumą i Dysocjacją Uniwersytetu SWPS. Kierownik centrum, psychoterapeuta dr Igor Pietkiewicz podaje przykład zachowania osoby z DID. – Kobieta miała wrażenie, że jej codzienne życie wymyka jej się spod kontroli. Różne sytuacje wywoływały w niej nagły niepokój i przerażające obrazy, których nie rozumiała. To ją paraliżowało i „wyłączała” się na dłuższe odcinki czasu. Słyszała w swojej głowie głosy dzieci i dorosłych, które toczyły czasem spór między sobą oraz miała wielogodzinne luki w pamięci. Nie pamiętała, czy była tego dnia w pracy albo jak znalazła się w domu koleżanki, skoro ostatnią czynnością, której była świadoma, było robienie zakupów w sklepie – opowiada dr Pietkiewicz.</p>
<p><strong>OBJAWY W CIELE</strong></p>
<p>U osób z zaburzeniami dysocjacyjnymi pojawiać się też mogą objawy takie jak paraliż, ból, zaburzenia czucia, które nie mają wyraźnej przyczyny medycznej. Bywają też i wrażenia, że czuje się jakiś zapach, smak lub czyjś dotyk. Doświadczenia te mają zwykle bezpośredni związek z sytuacją urazową – ciało pamięta różne doznania, nawet jeśli wspomnienia o wydarzeniu są niedostępne dla świadomości. Charakterystycznym objawem jest też nadmierna aktywacja autonomicznego układu nerwowego.</p>
<p>– Np. u jednej z pacjentek, kiedy robiło się ciemno, serce bez wyraźnego powodu zaczynało bić jak szalone, co – jak się okazało – miało związek ze wspomnieniem wykorzystania seksualnego w dzieciństwie, które miało miejsce w nocy – dodaje w rozmowie z PAP psychiatra dr Radosław Tomalski z Centrum Badań nad Traumą i Dysocjacją na Uniwersytecie SWPS.</p>
<p>Dr Pietkiewicz zwraca uwagę, że osoby ze złożonymi zaburzeniami dysocjacyjnymi zwykle nie rozumieją doświadczanych objawów i wstydzą się ich. Unikają mówienia o tym swoim bliskim, terapeucie lub lekarzowi. – To zrozumiała reakcja ludzkiej psychiki na nienormalne wydarzenia. Warto porozmawiać o tym ze specjalistą – mówi psychoterapeuta z Uniwersytetu SWPS. Dodaje, że już zrozumienie przyczyn i dynamiki tych objawów, może przynieść tym osobom dużą ulgę.</p>
<p><strong>PRZEŁĄCZNIK W GŁOWIE</strong></p>
<p>– U każdego z nas w różnych kontekstach aktywizują się różne aspekty osobowości. Inaczej zachowujemy się w pracy, inaczej przy rodzicach, a inaczej na siłowni czy w towarzystwie przyjaciół. Ale mamy wrażenie, że ciągle jesteśmy tą samą osobą. Mamy poczucie ciągłości i pamięć różnych sytuacji, których doświadczamy na co dzień – mówi dr Pietkiewicz.</p>
<p>Tymczasem osoby straumatyzowane w dzieciństwie, które były zaniedbywane, bite lub wielokrotnie wykorzystywane seksualnie, mogły wydzielić w swojej psychice części osobowości zawierające przeżycia traumatyczne i części odpowiedzialne za różne aspekty funkcjonowania w codziennym życiu (utrzymywanie kontaktów społecznych, pracę zawodową, opiekę nad dziećmi, itp). Części te mogą funkcjonować niezależnie, odizolowane od siebie.</p>
<p>– Taka osoba w życiu codziennym unika bodźców kojarzących się z urazem psychicznym. Ale to nie zawsze jest skuteczne. Wspomnienia związane z traumą wdzierają się do codziennego doświadczania w postaci koszmarów, obcych głosów w głowie krytykujących to, co się robi albo namawiających do samobójstwa. Reaktywacja doświadczenia urazowego może mieć różną postać. Stąd tak różne objawy u różnych osób – dopowiada Radosław Tomalski.</p>
<p><strong>PSYCHOTERAPIA</strong></p>
<p>Specjaliści tłumaczą, że głównym sposobem leczenia złożonych zaburzeń dysocjacyjnymi jest psychoterapia. – Doświadczony terapeuta może stopniowo poprawiać komunikację między rozłączonymi częściami psychiki – opowiada dr Pietkiewicz. Ostrzega jednak, że aby terapia była skuteczna, konieczna jest najpierw prawidłowa diagnoza pacjenta i indywidualne dopasowanie planu terapii oraz stosowanych technik do obrazu klinicznego pacjenta.</p>
<p>– Terapeuci mają często zacięcie, by od samego początku leczenia zajmować się doświadczeniami urazowymi. A w przypadku osób z zaburzeniami dysocjacyjnymi spowoduje to pogorszenie stanu psychicznego – nasili objawy i zdestabilizuje. Nie jest dobrym pomysłem, aby zaczynać od tego psychoterapię – podkreśla dr Tomalski. I poleca terapeutom<a href="https://www.tandfonline.com/doi/full/10.1080/15299732.2011.537247"> wytyczne dot. terapii DID</a>.</p>
<p>Psychiatra zwraca uwagę, że zaburzenia dysocjacyjne może być trudno zdiagnozować. – Jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło, żeby ktoś do mnie przyszedł i mi powiedział: mam problem z osobowością mnogą. Albo z amnezją. To jest ostatnia rzecz, z jakiej te osoby chciałyby sobie zdać sprawę. One unikają myślenia o swoich przeżyciach traumatycznych. Jeśli ta osoba zda sobie sprawę, że miewa amnezję, zbliży się do świadomości tych przeżyć. To może być zbyt przerażające, by zdać sobie z tego sprawę – mówi dr Tomalski.</p>
<p>I wyjaśnia, że zwykle osoby z DID zwracają się do specjalistów o pomoc z powodu innych objawów, o których łatwiej im mówić. To m.in. objawy lękowe, zaburzenia snu, depresja, problemy w relacjach, uzależnienia, samookaleczenia. Leczenie tych objawów w takiej sytuacji często nie przynosi skutków, bo problem leży głębiej.</p>
<p>– Trzeba aktywnego wysiłku od terapeuty, żeby się dowiedzieć o objawach takich jak amnezja czy słyszenie głosów – opowiada psychiatra.</p>
<p><strong>GŁOSY W GŁOWIE TO NIE MUSI BYĆ SCHIZOFRENIA</strong></p>
<p>Dr Pietkiewicz mówi, że złożone zaburzenia dysocjacyjne wciąż niekiedy mylnie diagnozowane są jako schizofrenia. Zwłaszcza słyszenie w głowie obcych głosów jest ciągle jeszcze dla lekarzy wyłączną podstawą do diagnozy schizofrenii. – A okazuje się, że takie głosy są częstsze u osób właśnie z zaburzeniami dysocjacyjnymi, a nie ze schizofrenią. Objaw ten u obu tych grup ma jednak nieco inny charakter – mówi dr Igor Pietkiewicz. I podkreśla, że leki przeciwpsychotyczne okazują się raczej nieskuteczne w redukcji głosów u pacjentów dysocjacyjnych.</p>
<p>– A niestety, co piąta, a może nawet co trzecia osoba ze zdiagnozowanym DID była wcześniej leczona na schizofrenię – kończy naukowiec.</p>
<p>Osoby, które zauważają u siebie objawy zaburzeń dysocjacyjnych, a chciałyby uzyskać pomoc, mogą wypełnić testy na stronie projektu badawczego www.e-psyche.eu/trauma. Z wynikami tymi – jeśli okażą się niepokojące – można się potem udać na konsultację z osobą specjalizującą się w zaburzeniach związanych z traumą.</p>
<p>Autorka: Ludwika Tomala, <a href="http://naukawpolsce.pap.pl/">PAP – Nauka w Polsce</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/silny-uraz-moze-spowodowac-zaburzenia-osobowosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Lepsze relacje lekiem na lęki?</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/zdrowy-styl-zycia/lepsze-relacje-lekiem-na-leki/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/zdrowy-styl-zycia/lepsze-relacje-lekiem-na-leki/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 23 Aug 2018 00:12:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[zdrowy styl życia]]></category>
		<category><![CDATA[interakcje społeczne]]></category>
		<category><![CDATA[leczenie psychologiczne]]></category>
		<category><![CDATA[psychiatria]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia]]></category>
		<category><![CDATA[relacje między ludźmi]]></category>
		<category><![CDATA[zaburzenia psychiczne]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowie psychiczne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=26193</guid>
		<description><![CDATA[Jako społeczeństwo bierzemy coraz więcej antydepresantów, coraz więcej czasu spędzamy na terapiach indywidualnych i grupowych. A może powinniśmy szukać rozwiązania w lepszych relacjach z ludźmi? To oczywiście uproszczenie, a jednak przybywa zwolenników teorii, że częścią rozwiązania jest posiadanie swojego komfortowego miejsca w społeczności.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Do niedawna nie postrzegano interakcji społecznych jako ważnego czynnika w utrzymaniu i zdrowia psychicznego lub przeciwdziałaniu izolacji społecznej. Tymczasem rośnie materiał badawczy, który właśnie w tym kierunku prowadzi naukowców. Prof. Alex Haslam z uznanego University of Queensland potwierdza, że podtrzymanie lub utrata relacji z ludźmi ma wyraźny wpływ na zdrowie psychiczne.</p>
<p>– Mamy już bogactwo dowodów na to, że ludzie podupadają na zdrowiu, gdy tracą członkostwo w istotnych dla siebie grupach. To może dotyczyć na przykład młodych matek, które tracą kontakt z przyjaciółmi. Gdy nowi uczniowie czy studenci nie mogą wpasować się w otoczenie, gdy osoby dorosłe przechodzą na emeryturę albo seniorzy przenoszą się do domów opieki. Wszyscy wtedy tracą kontakt ze swoim dotychczasowym otoczeniem – wylicza prof. Haslam.</p>
<p>Stąd właśnie pojęcie „lekarstwa społecznego”, które nie tyle stoi w sprzeczności z terapią farmakologiczną czy psychoterapią, ale może stanowić istotny element kompleksowego rozwiązania problemów psychicznych. Ukierunkowanie osób zmagających się z trudnościami na nowe interakcje w miejsce brakujących może być krokiem w kierunku pełniejszego leczenia.</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-26194" title="przyjaciółki 1" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/06/przyjaciółki-1.jpg" alt="" width="700" height="468" /></p>
<p>To zdanie podziela dziś wielu ekspertów, a świat okrążyła już piękna anegdota psychiatry Dereka Summerfielda, który odwiedził półtora dekady temu bardzo odosobnione rejony Kambodży, gdzie nie znano dotąd leczenia psychiatrycznego jako takiego. Mimo wszystko miejscowi nie chcieli uwierzyć w skuteczność leczenia antydepresantami i powiedzieli, że oni mają już antydepresant. Mieli na myśli krowę.</p>
<p>W jaki sposób krowa może być antydepresantem? Padł przykład sąsiada, który pracował na polu ryżu do czasu, aż mina urwała mu nogę. Wrócił do pracy z drewnianą protezą, ale wilgoć i strach po poprzednim przeżyciu wpędziły go w stany depresyjne. Społeczność postanowiła więc, że należy mu pomóc i mężczyzna otrzymał od sąsiadów krowę. Nie musiał już brodzić w wodnistym i niepewnym polu, otrzymał nową społeczną rolę, a przede wszystkim pomoc od ludzi wokół siebie. Problemy z depresją minęły.</p>
<p>To malownicze uproszczenie ukazuje rzadko wciąż podkreślany aspekt wsparcia i odnalezienia się w nowych okolicznościach społecznych. Nie chodzi tylko o lepszy wychwyt serotoniny dzięki lekom, ale o nadanie życiu osoby dotkniętej problemami większego sensu.</p>
<p>Istotne jest więc poznanie, jaki wpływ na nasze życie ma uczestnictwo w konkretnych grupach społecznych. Od decyzji o paleniu lub diecie po wyjście z traumy i radzenie sobie z bólem. – W każdej z tych sytuacji ważne jest nie tylko członkostwo w grupie, ale postrzeganie tej grupy jako istotnej części swojej tożsamości. Brak poczucia „nas” staje się czynnikiem w wielu problemach zdrowotnych, które analizujemy – sugeruje prof. Haslam.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/zdrowy-styl-zycia/lepsze-relacje-lekiem-na-leki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>„Paraliżująca samotność, niemożliwa do opisania”</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/%e2%80%9eparalizujaca-samotnosc-niemozliwa-do-opisania%e2%80%9d/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/%e2%80%9eparalizujaca-samotnosc-niemozliwa-do-opisania%e2%80%9d/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 08 Aug 2018 03:28:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michal Karas</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[myśli samobójcze]]></category>
		<category><![CDATA[psychiatria]]></category>
		<category><![CDATA[samobójstwo]]></category>
		<category><![CDATA[wsparcie]]></category>
		<category><![CDATA[żaloba]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowie psychiczne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=26474</guid>
		<description><![CDATA[Wciąż stygmatyzowane, samobójstwo nie czeka na akceptację. Stało się częstszą przyczyną śmierci niż wojna i zabójstwa razem wzięte. Co roku w żałobie pogrąża się prawie 50 milionów ludzi na świecie, których bliscy postanowili skończyć swoje życie.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nie ma jednego schematu, co dzieje się z osobą, która decyduje się na odebranie sobie życia. U niektórych wystarczy impuls, inni na chłodno planują swój koniec. Łączy ich jedno: nie widzą dla siebie więcej miejsca na świecie. Nazwanie tego tchórzostwem byłoby zbytnim uproszczeniem, ale też nie powinno się iść w stronę bohaterstwa. Samobójcy to po prostu ludzie podejmujący, racjonalnie lub nie, jedną z najtrudniejszych do wyobrażenia decyzji.</p>
<p>Dziś jednak nie o nich, ponieważ każde samobójstwo zostawia po osobie zmarłej pustkę, a najczęściej również bliskie osoby pogrążone w żałobie. Podobnie jak trudno zrozumieć, co czują osoby posuwające się do samobójstwa, tak skomplikowana jest sytuacja tych zostawionych na ziemi. Ich życie zmienia się na zawsze, często w sposób niespodziewany i trudny, czasami niemożliwy do pojęcia.</p>
<p><img title="samobójstwo" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/08/samobójstwo.jpg" alt="" width="701" height="468" /></p>
<p>Dlatego tak ważne jest, by mając w swoim otoczeniu osobę dotkniętą samobójstwem kogoś bliskiego, zaoferować jej odpowiednie wsparcie. – Ich spojrzenie na życie jest w ruinie, czasami sami popadają w depresję, poczucie osamotnienia. Obawiają się pochłonięcia przez dożywotni smutek, którego nikt wokół nie zrozumie. To paraliżująca samotność, niemożliwa do opisania – opisuje prof. Lekeisha Sumner z University of California, psychiatrka i biobehawiorystka.</p>
<p>Na tym problemy osoby opłakującej samobójstwo wcale się nie kończą. Nie tylko traci osobę bliską, ale też spotyka się ze społecznymi konsekwencjami tego zdarzenia. Wciąż zdarza się, że księża nie chcą udzielać pogrzebów samobójcom, a – zwłaszcza w małych społecznościach – osoba zmarła może stać się przedmiotem bolesnych plotek. W końcu nikt normalny się nie zabija – jak zdają się myśleć niektórzy. Tyle że samobójcy są tak normalni, jak inni wokół nas, aż do momentu samobójstwa właśnie.</p>
<p>Co ich pchnęło, czy można było temu zapobiec, czy były jakieś sygnały, czy ktoś jest temu winien? Czy to miało jakiś sens? To pytania, które zadają sobie po samobójstwie niemal wszyscy, a zwłaszcza żałobnicy. Nie należy jednak szukać na nie odpowiedzi na siłę, pierwszym krokiem powinna być próba pomocy najbliższym. O czym należy pamiętać? Oto porady prof. Lekeishy Sumner.</p>
<p><strong>1. Pamiętaj, że to inna żałoba</strong></p>
<p>Strata to strata, ale okoliczności się różnią. Samobójstwo jest nagłe i silnie negatywnie nacechowane – wszak to grzech śmiertelny, przeciw życiu. Często pozostają nieodpowiedziane pytania o przyczyny, a nierzadko również trauma związana ze znalezieniem ciała bliskiej osoby. To może prowadzić do silnego wycofania osoby, która kogoś straciła.</p>
<p><strong>2. Bliscy są w grupie ryzyka</strong></p>
<p>Z uwagi na skrajnie silne, negatywne oddziaływanie samobójstwa, bliscy osoby zmarłej są szczególnie narażeni na zaburzenia. Lęki, depresja, ale też znaczne pogorszenie fizycznego zdrowia nie są rzadkością. Należy mieć szczególnie delikatną sytuację na uwadze. Zdarza się nawet, że żałobnicy sami zaczynają myśleć o odebraniu sobie życia w poczuciu rozpaczy czy z chęci połączenia się z bliską osobą. Może to być oznaka predyspozycji genetycznych do skrajnych zaburzeń emocjonalnych.</p>
<p><strong>3. Twoje słowa mają znaczenie</strong></p>
<p>Z uwagi na szczególne piętno samobójstwa warto szczególnie delikatnie rozmawiać. O zmarłym mówić nie jako osobie, która popełniła samobójstwo (sprawca haniebnego czynu), lecz o ofierze samobójstwa. Nie jest to tylko bardziej wrażliwe, ale też bardziej trafne określenie. Samobójstwo jest bowiem skutkiem wielu różnych czynników, na które osoba wykonująca czyn może nie mieć wpływu.</p>
<p><strong>4. Szczegóły to nie Twoja sprawa</strong></p>
<p>Nie dopytuj o konkretne okoliczności zdarzenia, ponieważ to może pogłębić poczucie wstydu u żałobnika, zniechęcając go do dzielenia się przemyśleniami i emocjami. – Miewałam pacjentów, u których ludzie dobrej woli, swoimi komentarzami, wywoływali skrajnie bolesne wspomnienia. To, jak rozmawiamy, pomaga osobie zmagającej się z żałobą poukładać sobie życie po stracie – tłumaczy prof. Somner.</p>
<p><strong>5. Pamiętaj o pustce</strong></p>
<p>Strata bliskiej osoby, zwłaszcza w tak trudnych okolicznościach, pozostawia po sobie zburzone życie, które trzeba budować na nowo. Nie wypada więc mówić, że „Bóg miał swój plan” albo „nie zesłałby na Ciebie niczego, z czym sobie nie poradzisz”. Nie zapewniaj, że wiesz, przez co ktoś przechodzi, jeśli nie masz silnego przeświadczenia o wspólnocie doświadczeń związanych z samobójstwem.</p>
<p><strong>6. Bądź</strong></p>
<p>Wystarczy powiedzieć: „nie wiem, jak to jest, ale chcę być przy Tobie”. Nie oczekuj, daj czas i wykaż się cierpliwością. Zaoferowanie swojego czasu i uwagi to najcenniejsze, co można oddać w takiej sytuacji. Czasami nawet rozmowy, zwłaszcza gdy ktoś się otwiera, mają prawdziwie terapeutyczne działanie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/%e2%80%9eparalizujaca-samotnosc-niemozliwa-do-opisania%e2%80%9d/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->