<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; psychika</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/psychika/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Fri, 16 Oct 2026 03:35:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Męska depresja inna niż u kobiet?</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/zdrowy-styl-zycia/meska-depresja-inna-niz-u-kobiet/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/zdrowy-styl-zycia/meska-depresja-inna-niz-u-kobiet/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Oct 2026 00:05:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Karol Pisarski</dc:creator>
				<category><![CDATA[zdrowy styl życia]]></category>
		<category><![CDATA[depresja]]></category>
		<category><![CDATA[męska depresja]]></category>
		<category><![CDATA[psychika]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29267</guid>
		<description><![CDATA[Niewykluczone, że mężczyzn cierpiących na depresję jest więcej niż sądzimy.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Męska depresja to często nie płakanie w kącie pokoju, ale ryzykowne zachowania, złość, agresja, zachowania, których wcześniej u tego człowieka nie było &#8211; mówi dr n. med. Sławomir Murawiec z Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. Niewykluczone, że mężczyzn cierpiących na depresję jest więcej niż sądzimy.</h3>
<p><strong>Kto choruje na depresję częściej: mężczyźni czy kobiety?</strong></p>
<p>We wszystkich podręcznikach jest zapisane, że kobiety. Dwa a nawet trzy razy częściej niż mężczyźni. Jednak w statystykach dotyczących samobójstw dominują panowie i to znacząco (5:1), a więc odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna. Kluczową wydaje się informacja, jak diagnozowana jest depresja.</p>
<p><strong>A jak jest diagnozowana?</strong></p>
<p>W klasyfikacji psychiatrycznej funkcjonują kryteria diagnostyczne depresji, które ujmują pewien model odnoszący się do objawów występujących w przebiegu chorób afektywnych (nazywanych także zaburzeniami nastroju). Zespoły te objawiają się głównie obniżeniem nastroju (smutkiem, przygnębieniem, niską samooceną, małą wiarą w siebie, poczuciem winy, pesymizmem, u części pacjentów myślami samobójczymi), niezdolnością do przeżywania przyjemności, marazmem, bezsennością, zmniejszeniem apetytu.</p>
<blockquote><p>Tego rodzaju objawy mogą być obecne u kobiet i u mężczyzn, jednak lista ta nie uwzględnia pewnych odmiennych postaci objawów depresyjnych, częstszych w grupie mężczyzn. Ta lista objawów powinna być dłuższa i pełniejsza. W związku z tym kierowanie się przedstawionymi wyżej symptomami sprawia, że depresja częściej rozpoznawana jest właśnie u kobiet. Jeśli by wziąć pod uwagę objawy depresji typowe dla mężczyzn okazuje się, że te statystyki ulegają zmianie. Oczywiście złość czy drażliwość występują w czasie epizodu depresji także u kobiet, ale najczęściej w szerszym połączeniu z innymi, typowymi objawami. Ułatwia to postawienie trafnego rozpoznania.</p>
</blockquote>
<p>Dowiodła tego Lisa A. Martin, która w 2013 roku opublikowała w prestiżowym czasopiśmie Journal of the American Medical Association Psychiatry (JAMA Psychiatry) wyniki swoich badań. Wynika z nich jasno, że jeśli zmieni się kryteria diagnostyczne, okazuje się, że mężczyźni chorują na depresję nawet częściej niż kobiety! (26,3 proc. vs. 21,9 proc.).</p>
<blockquote><p>Podobnego zdania był też Wolfgang Rutz, który w swoim badaniu na temat występowania depresji opublikowanym w Lancecie napisał: „Zarówno na Gotlandii, jak i wszędzie indziej obie płci są równie często, ale w odmienny sposób dotykane objawami depresyjnymi”.</p>
</blockquote>
<p><strong>Jakie są zatem objawy, które należałoby uwzględniać w diagnozie depresji?</strong></p>
<blockquote><p>Zacznijmy od tego, że objawy depresyjne można podzielić na internalizacyjne, czyli te skierowane do wewnątrz, co objawia się siedzeniem w pokoju i płakaniem, nieustającym poczuciem winy oraz na eksternalizacyjne, czyli skierowane na zewnątrz. Te objawiają się złością, napadami agresji, waleniem pięścią, niebezpieczną jazdą samochodem.</p>
</blockquote>
<p>Trzeba też jasno powiedzieć, że niektóre objawy – np. smutek i obniżony nastrój, występują zarówno w przypadku kobiet jak i mężczyzn.</p>
<p>I jeżeli w diagnozowaniu depresji uwzględni się cechy eksternalizacyjne, okazuje się, że jednak depresja częściej zdarza się u mężczyzn.</p>
<p><strong>Skonkretyzujmy zatem objawy męskiej depresji.</strong></p>
<p>Najczęstsze to złość, drażliwość, czasami agresja, łatwe wkurzanie się. Wszelkie ryzykowne zachowania, czyli na przykład szybkie jeżdżenie samochodem, nadużywanie alkoholu i środków psychoaktywnych.  Ale też pracoholizm albo przymus bycia zajętym, w którym chodzi o to, aby ani na chwilę nie zostać samemu ze swoimi myślami.</p>
<p><strong>To nie są objawy klasycznie kojarzone z depresją …</strong></p>
<p>Właśnie na tym polega cały problem. Taki facet nie mówi o smutku i przygnębieniu. Jeśli pójdzie do psychiatry, a najczęściej &#8211; jeśli zaciągnie go żona &#8211; może nie mieć rozpoznanej depresji, bo nie spełnia kryteriów.</p>
<p><strong>To po co takie kryteria?</strong></p>
<p>Klasyfikacje są po to, aby ludzie w różnych miejscach na świecie: i na Alasce, i w Australii i w Polsce, rozpoznawali depresję w ten sam sposób, według tych samych kryteriów. Tyle, że te stworzone kryteria nie obejmują wszystkich postaci. Na przykład w klasyfikacji depresji nie ma lęku, a większość pacjentów cierpi na <a href="https://zdrowie.pap.pl/slownik/l#647">lęk</a>. Nie ma złości, a większość czuje złość.</p>
<p>To może prowadzić do nieprawidłowego rozpoznawania depresji u mężczyzn, nie uzyskiwania przez ich właściwego wsparcia i pomocy.</p>
<p><strong>Może więc warto byłoby uaktualnić kryteria?</strong></p>
<p>Klasyfikację zaburzeń psychicznych w skali międzynarodowej opracowują eksperci Światowej Organizacji Zdrowia. My tu w Polsce klasyfikacji tak sobie zmienić nie możemy.</p>
<p><strong>Kiedy mężczyzna powinien sam przed sobą przyznać, że jednak przydałaby mu się pomoc?</strong></p>
<blockquote><p>Jeżeli zaszła jakiegoś rodzaju zmiana &#8211; kiedyś byłem spokojny, zrównoważony, drobne rzeczy mnie nie denerwowały, a teraz reaguję na nie złością – to znaczy, że coś jest nie tak. Trzeba zrozumieć, że depresja jest epizodem. To nie jest cecha charakterologiczna. Jeżeli ktoś zawsze bił wszystkich na podwórku w dzieciństwie &#8211; to reagowanie złością i walenie pięścią w ścianę nie jest jednak prawdopodobnie objawem depresji. Tu chodzi o zmiany, które mają miejsce od jakiegoś czasu – od pewnego czasu się złoszczę, od pewnego czasu jeżdżę ryzykownie.</p>
</blockquote>
<p>Druga rzecz &#8211; jeżeli ta złość jest wyrażana na zewnątrz i powoduje to cierpienie tej osoby i otoczenia.</p>
<p>Bardzo często dzieje się to po jakiegoś rodzaju utracie – pozycji, stanowiska, finansów, możliwości utrzymania rodziny – dla mężczyzny to wyjątkowo trudny moment.</p>
<p><strong>Bardzo często trudno jest namówić mężczyznę do pójścia do psychiatry czy terapeuty. Jak przekonać, go że warto dać sobie pomóc?</strong></p>
<p>Wielu mężczyzn ma olbrzymie bariery psychologiczne w poszukiwaniu pomocy. To niesamowite, że wizyta u kardiologa jest społecznie akceptowalna, zaś pójście do psychiatry czy psychologa, szczególnie dla mężczyzny może wiązać się z poczuciem utraty własnej wartości, oznacza „poddałem się”, „przegrałem”, „nic mi się nie udało”.</p>
<blockquote><p>Jako Polskie Towarzystwo Psychiatryczne staramy się przekonywać, że psychiatra jest takim samym lekarzem jak każdy inny – jak kardiolog, diabetolog czy pulmonolog. I że to jest efektywny sposób szukania pomocy, współczesny, zgodny z obecnym modelem – gdy mamy kłopot idziemy do specjalisty. Chcemy by to było normalne, a nie postrzegane jak porażka.</p>
</blockquote>
<p><strong>W jakich sytuacjach powinno się włączać leki wspomagające terapię?</strong></p>
<p>To zależy od sytuacji. Często dobrym wyjściem jest łączenie psychoterapii i farmakoterapii, to daje dobre efekty. Jeżeli ktoś jest w ciężkiej depresji i wykazuje zachowania, które niszczą jego życie, to farmakoterapia może okazać się niezbędna. Ale przepracowywanie takich problemów rozmowami z psychoterapeutą uważa się za bardzo efektywne.</p>
<p><strong>Jak leki działają na psychikę?</strong></p>
<p>Ich najważniejszą cechą jest fakt, że są skuteczne. Wiele leków przeciwdepresyjnych, stabilizuje rozchwianie emocjonalne, wahania nastroju. Stosowana najczęściej grupa leków przeciwdepresyjnych -SSRI (skrót od terminu selektywne inhibitory zwrotnego wychwytu serotoniny, po angielsku: selective serotonin reuptake inhibitor – SSRI) jest ukierunkowana na przeciwdziałanie złości i lękowi, a oprócz tego ma jeszcze działanie przeciwdepresyjne.</p>
<blockquote><p>Wielu pacjentów, którzy je biorą, mówi o tym, że przestali się denerwować i tak bardzo wszystkim przejmować, rzeczy, które dotychczas powodowały u nich stres, nadal są spostrzegane, ale nie wiążą się już z tak silną reakcją emocjonalną. Wyciszają, dają dystans, co w tym trudnym okresie jest bardzo pomocne. Oczywiście za każdym razem należy rozważyć ich zastosowanie w konkretnej sytuacji – jeśli ktoś powinien szukać pracy, to być może wyciszenie  nie jest najlepszym wyjściem.</p>
</blockquote>
<p><strong>Czy są jakieś cechy, które predysponują do depresji?</strong></p>
<p>Tradycyjnie opisywana osobowość depresyjna to ktoś smętny, pogrążony w sobie, bez uśmiechu. I to jest jeden z możliwych wariantów: ktoś kto jest często smutny, rozpamiętuje wszystkie porażki, w końcu dostaje depresji.</p>
<blockquote><p>Ale jest też drugi wariant, znamienny właśnie dla męskiej depresji – to osoba z aspiracjami, pragnieniami, człowiek sukcesu, który pnie się w górę i nagle coś się wydarza, coś się nie udaje, następuje upadek. Te osoby najczęściej doświadczają depresji ze złością i niszczeniem samego siebie. Czyli: jeżeli nie będę wszystkim (np. dyrektorem, kierownikiem, szefem) to będę nikim, zerem. Podejście zero-jedynkowe. Jeśli ktoś był np. ordynatorem, już nie umie odnaleźć się na innej pozycji, już nie może być „tylko” doktorem. I w tym momencie część osób wchodzi w szalenie niebezpieczną postać depresji, która go niszczy: już nic nie warto, nie ruszę się, nie podejmę  żadnych działań.</p>
</blockquote>
<p><strong>Mówi się o tym, że depresja może mieć też fizyczne objawy. To normalne, gdy nie wstaje się z łóżka z powodu gorączki, ale z powodu złego nastroju?</strong></p>
<p>To się trochę łączy. Z obniżeniem nastroju zawsze w parze idzie obniżenie napędu do działania. To jest uwarunkowane biologicznie. Mechanizm jest taki: gdy się coś traci, to w pierwszej fazie stara się to odzyskać, ale w którymś momencie, gdy te starania okazują się bezskuteczne, wytwarza się mechanizm hamujący, który zapobiega traceniu energii na bezskuteczne działania. To takie trochę pierwotne: mogę walczyć, ale gdy będę walczyć w nieskończoność, to albo zginę, albo utracę zasoby energetyczne. W związku z tym natura w geście obronnym wyhamowuje to zachowanie i biologicznie wyłączają się pewne układy mózgowe związane z motywacją, co sprawia, że człowiek popada w stan amotywacyjny. Układ dopaminergiczny związany z ciekawością, zainteresowaniem, działaniem wyhamowuje i zaczyna się walka o przetrwanie.</p>
<blockquote><p>A druga rzecz – u części pacjentów depresyjnych aktywowane są procesy zapalne. To nie jest dokładnie takie zapalenie jak przy grypie, ale wzbudzany jest układ immunologiczny i stąd objawy bólowe. Tak więc depresja subiektywnie może być odczuwana jak grypa.</p>
</blockquote>
<p>Nie bez kozery uważa się, że depresja jest stanem ogólnoustrojowym.</p>
<p><strong>Czy można powiedzieć, że któreś formy są mniej lub bardziej niebezpieczne.</strong></p>
<p>Mówi się, że czasem depresja wywołuje ból psychiczny, to związane jest z rozdźwiękiem pomiędzy marzeniem, a rzeczywistością, tym co było, a tym co jest. To niebezpieczny stan, który może prowadzić do myśli samobójczych. Odczuwanie bólu psychicznego to na pewno wskazanie do szukania pomocy.</p>
<blockquote><p>Z kolei w zakresie procesów zapalnych depresja może wzmagać choroby somatyczne takie jak cukrzyca, czy choroby serca.</p>
</blockquote>
<p>Trudno więc o jasną odpowiedź co jest bardziej niebezpieczne – czy bezpośrednio samobójstwo, czy pośrednio zawał.</p>
<blockquote><p>Chyba lepiej podsumować to w jeden sposób – depresja bywa bardzo niebezpieczna w wielu aspektach, także życiowym, finansowym, bo gdy ktoś z powodu choroby nie może pracować, zarabiać, mieć kontaktu z rodziną to często źle się to kończy.</p>
</blockquote>
<p><strong>Coraz częściej mówi się, że depresja staje się epidemią naszych czasów. Z czego to wynika?</strong></p>
<p>Jest wiele czynników, które na to wpływa. Znaczenie mają warunki biologiczne jak choćby zażywane leki (część z nich ma depresjogenne działanie). Warunki społeczne, w czyli przeciążenie informacyjne, stan niepewności, nieprzewidywalności, ciągłych zmian, a co za tym idzie wszechobecnego stresu.</p>
<blockquote><p>Do tego dochodzi brak wsparcia społecznego, słabsze więzi między ludźmi, które kiedy są dobre stabilizują. I wreszcie warunki środowiskowe &#8211; ostatnio coraz częściej mówi się o tym, że wpływ na nasz nastrój ma sposób odżywiania, a nawet smog.</p>
</blockquote>
<p><em>Monika Wysocka, zdrowie.pap.pl, PAP Zdrowie<br />
</em></p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div id="biography-wrapper">
<p><em><img src="https://zdrowie.pap.pl/sites/default/files/styles/image_crop_portrait_100/public/201912/Slawomir_Murawiec.jpg?itok=eslTy92D" alt="Fot. PAP/S.Leszczyński" width="100" height="100" /></em></p>
<div id="biography-label"><em>Dr n med. Sławomir Murawiec</em></div>
<p><em>Specjalista psychiatra, psychoterapeuta Sekcji Naukowej Psychoterapii PTP, specjalista  terapii środowiskowej. Członek Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. Redaktor Naczelny kwartalnika naukowego „Psychiatria”. W latach 1996 – 2013 pracownik Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, między innymi na stanowisku adiunkta III Kliniki Psychiatrycznej i Kierownika Mokotowskiego Zespołu Leczenia Środowiskowego. Autor ponad 200 artykułów i 25 rozdziałów w monografiach i podręcznikach akademickich (oraz zbliżonej ilości publikacji w innych nie recenzowanych czasopismach medycznych, abstraktów, streszczeń wystąpień, broszur dla lekarzy i pacjentów). Redaktor (wraz z dr C. Żechowskim) książki: „Od neurobiologii do psychoterapii” (IPiN Warszawa 2009) oraz zbioru wywiadów „Z psychiatrami o psychiatrii” (Viamedica, Gdańsk 2012). Współautor książek „ Depresja 2016” i „Depresja 2017” (wraz z Dr P. Wierzbińskim, Viamedica). <br />
</em></p>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/zdrowy-styl-zycia/meska-depresja-inna-niz-u-kobiet/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Taniec kontra fitness – co lepsze dla mózgu?</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/zdrowy-styl-zycia/taniec-kontra-fitness-%e2%80%93-co-lepsze-dla-mozgu/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/zdrowy-styl-zycia/taniec-kontra-fitness-%e2%80%93-co-lepsze-dla-mozgu/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 25 Jul 2026 01:53:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michal Karas</dc:creator>
				<category><![CDATA[zdrowy styl życia]]></category>
		<category><![CDATA[aktywność seniorów]]></category>
		<category><![CDATA[ćwiczenia]]></category>
		<category><![CDATA[fitness]]></category>
		<category><![CDATA[hipokamp]]></category>
		<category><![CDATA[psychika]]></category>
		<category><![CDATA[taniec]]></category>
		<category><![CDATA[taniec towarzyski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=26380</guid>
		<description><![CDATA[Grupa niemieckich naukowców zaplanowała dwie interwencje medyczne dla osób po sześćdziesiątce: zajęcia fitness i taneczne. Wynik: i ćwiczenia, i taniec mają dobry wpływ na mózg, ale taniec miał dodatkowe zalety.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wyniki eksperymentu opublikowało czasopismo „Frontiers in Human Neuroscience”. Ponieważ wzięło w nim udział 26 osób o średniej wieku 68 lat, taka grupa badanych jest zbyt mała, by wysnuwać kategoryczne uogólnione wnioski. Nadto w badaniu nie było grupy kontrolnej – niemającej jakichkolwiek zajęć ruchowych, a czas eksperymentu nie był długi.</p>
<p>Jednak ustalenia niemieckich badaczy mają znaczenie; potwierdzają rezultaty wcześniejszych badań, wykazujących dobroczynny wpływ ćwiczeń nie tylko na mięśnie i koordynację ruchową, ale i mózg.</p>
<p>26 osób w niemieckim eksperymencie podzielono na dwie grupy: 14 z nich uczestniczyło w bardzo urozmaiconych zajęciach tanecznych, a 12 – w ćwiczeniach fitness, które obejmowały ćwiczenia wytrzymałościowe (biegi, podskoki), siłowe oraz rozciąganie.</p>
<p>Najpierw, przez pierwszych sześć miesięcy, ćwiczenia o długości 90 minut odbywały się dwa razy w tygodniu, potem, przez kolejnych 12 miesięcy – raz w tygodniu, przy czym w drugim etapie wszyscy brali udział w zajęciach Nordic Walking.</p>
<p>Wszystkim uczestnikom  wykonywano badania obrazowe mózgu za pomocą rezonansu magnetycznego przed i po zakończeniu eksperymentu. Dodatkowo naukowcy badali ich koordynację ruchów i postawę.</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-26382" title="tancerze" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/07/tancerze.jpg" alt="" width="700" height="467" /></p>
<p><strong>Jak taniec działa na mózg?</strong></p>
<p>Badania obrazowe wykazały, że u wszystkich uczestników powiększyła się objętość różnych obszarów hipokampa, struktury odpowiedzialnej m.in. za uczenie się (czyli przenoszenie ich z pamięci krótkotrwałej do długotrwałej), pamięć i orientację przestrzenną. To właśnie hipokamp ulega najwcześniej uszkodzeniu u osób chorych na chorobę Alzheimera, a jego objętość maleje wraz z wiekiem.</p>
<p>U tancerzy wzrost dotyczył ponadto większej liczby obszarów w lewej części hipokampa (w tym zakrętu zębatego, którego komórki są odpowiedzialne m.in. za dostrzeganie różnic), a ponadto tylko w tej grupie powiększyła się część prawego hipokampa o nazwie podkładka.</p>
<p>Bardzo ciekawy jest kolejny rezultat eksperymentu – tylko w grupie tańczącej poprawiło się poczucie równowagi – a u osób starszych, dla których olbrzymim zagrożeniem są upadki, jest to bardzo istotne.</p>
<p>W efekcie autorzy badania konkludują, że nauka tańca może mieć lepszy wpływ na mózg i postawę u starszych osób niż zajęcia fitness.</p>
<p>Być może efekty ćwiczeń na parkiecie były lepsze z tego względu, że uczestnicy grupy tanecznej  regularnie poznawali nowe rodzaje tańca, jak tańce latynoamerykańskie, jazz i inne. Efekt był taki, że co dwa tygodnie uczyli się nowych kroków, ułożenia ciała, figur tanecznych, innego rytmu i tempa.</p>
<p>– Najbardziej wymagającym aspektem dla uczestników tych zajęć było przypominanie sobie układów pod presją czasu bez żadnych podpowiedzi ze strony instruktora – wyjaśnia główna autorka pracy dr Kathrin Rehfeld.</p>
<p>Jej zdaniem, choć wyniki pracy jej zespołu powinny zostać pogłębione w kolejnych badaniach, taniec może spowolnić, a nawet przeciwdziałać związanemu z wiekiem pogorszeniu sprawności umysłowej i fizycznej. Nie dość, że wymaga aktywności fizycznej i umysłowej, to niesie również niskie ryzyko kontuzji. I znakomicie poprawia nastrój, co w każdym wieku jest nie do pogardzenia.</p>
<p>Źródło: Zdrowie.PAP.pl</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/zdrowy-styl-zycia/taniec-kontra-fitness-%e2%80%93-co-lepsze-dla-mozgu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Potrzeba asertywności</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/potrzeba-asertywnosci/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/potrzeba-asertywnosci/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 15 Mar 2026 01:06:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kalina Samek</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[asertywność]]></category>
		<category><![CDATA[psychika]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowie]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowie psychiczne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29557</guid>
		<description><![CDATA[To mit, że osoba asertywna w każdej sytuacji zachowuje spokój i opanowanie. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Niektórym asertywność kojarzy się przede wszystkim ze „sztuką mówienia NIE”, czyli umiejętnością odmawiania, podczas gdy innym z zachowywaniem niebiańskiego spokoju i opanowania w każdej sytuacji. Jeszcze innym &#8211; z głośnym i wyrazistym wyrażaniem siebie oraz tzw. zdrowym egoizmem. Jak jest naprawdę?</h3>
<blockquote><p>- To mit, że osoba asertywna w każdej sytuacji zachowuje spokój i opanowanie. Asertywność jest bowiem umiejętnością i to, czy ktoś w danej sytuacji ją zastosuje lub nie, zależy od bardzo wielu czynników. Jest np. mniej prawdopodobne, że ktoś będzie asertywny w czasie, gdy jego ogólna kondycja zdrowotna będzie osłabiona z powodu infekcji, bólu albo przemęczenia – mówi dr Agnieszka Mościcka-Teske, psycholożka, psychoterapeutka i trenerka umiejętności psychologicznych z Uniwersytetu Humanistycznospołecznego SWPS.</p>
</blockquote>
<p>Specjalistka dodaje, że na stosowanie asertywności w danej sytuacji wpływają też okoliczności zewnętrzne, np. liczba i intensywność oddziałujących na człowieka różnego rodzaju bodźców czy stresorów.</p>
<blockquote><p>- Czyli w normalnych warunkach, gdy wszystko toczy się zgodnie z planem, generalnie łatwiej jest być asertywnym, a gdy wystąpią jakieś nowe, nieprzewidziane trudności lub też ich kumulacja, to wtedy zdecydowanie trudniej – wyjaśnia dr Agnieszka Mościcka-Teske.</p>
<p>Na tym jednak wcale nie koniec listy ograniczeń i innych uwarunkowań asertywności.</p>
</blockquote>
<p>- Kolejny czynnik, który istotnie wpływa na stopień asertywności danej osoby to trwałe cechy jej charakteru (temperamentu, osobowości). Są zatem osoby, którym trudno jest nauczyć się asertywności lub też stosować ją w praktyce. Należą do nich m.in. osoby neurotyczne, czyli z chronicznie podwyższonym poziomem lęku, a także osoby z tzw. wzorem zachowania A, czyli osoby z tendencją do zachowań agresywnych, odczuwające silną presję osiągania sukcesów, wiecznie rywalizujące – mówi dr Agnieszka Mościcka-Teske.</p>
<h3>Bycie asertywnym – co to właściwie oznacza?</h3>
<p>- Asertywność to umiejętność adekwatnego reagowania w różnych sytuacjach społecznych, polegająca na uwzględnieniu i poszanowaniu zarówno interesów własnych, jak i interesów innych osób. Jej istotą jest zatem poszanowanie praw i godności każdego człowieka, a praktycznym skutkiem dogadywanie się i osiąganie kompromisów – tłumaczy psycholożka, podkreślając, że asertywności uczymy się od dziecka, w dużej mierze nieświadomie, poprzez obserwację i naśladowanie innych osób.</p>
<blockquote><p>- Dzieci patrzą na dorosłych, widzą jak oni reagują w różnych sytuacjach i przejmują te sposoby reagowania, co fachowo nazywa się modelowaniem – mówi dr Agnieszka Mościcka-Teske.</p>
</blockquote>
<p>Ponieważ jednak asertywność jest umiejętnością, to specjalistka przekonuje, że można się jej uczyć i rozwijać ją świadomie w późniejszym wieku.</p>
<p>- Najlepiej sprawdzają się w tym zakresie zajęcia praktyczne, a więc różnego rodzaju treningi, warsztaty i szkolenia, prowadzone przez profesjonalistów – dodaje psycholożka.</p>
<h3>Brak asertywności – co może o nim świadczyć?</h3>
<p>- W praktyce nie da się być asertywnym, jeśli najpierw nie rozpozna się i nie doceni swoich własnych potrzeb, a więc bez pewnej dozy tzw. zdrowego egoizmu. Jeśli bowiem ktoś nie dba o siebie i swoje potrzeby, lecz koncentruje się głównie na zaspokajaniu potrzeb innych osób, to prędzej czy później odbije się to na jego kondycji psychicznej i zaowocuje frustracją, która może skutecznie zatruwać życie i relacje z innymi – zaznacza dr Agnieszka Mościcka-Teske.</p>
<p>Specjalistka podpowiada, że chcąc wzmocnić swoją asertywność musimy zatem najpierw zadbać o swoje potrzeby, m.in. potrzebę odpoczynku i sprawiania sobie przyjemności, bez poczucia winy czy straty czasu.</p>
<blockquote><p>- Zainwestujmy w jakieś swoje hobby. Nie można żyć tylko pracą i obowiązkami domowymi. Jednym z typowych objawów braku asertywności jest niski poziom satysfakcji z życia i relacji z innymi. Jeśli ktoś stwierdzi u siebie taki stan, to warto, aby poszukał fachowej pomocy psychologicznej – radzi psycholożka.</p>
</blockquote>
<p>Kolejną oznaką problemów z asertywnością może być poczucie, że inni często nadużywają naszej dobroci, czyli innymi słowy poczucie, że jesteśmy często wykorzystywani przez innych.</p>
<h3>Gdzie kończy się asertywność…</h3>
<p>- Wbrew pozorom wcale nie jest osobą asertywną ktoś, kto ciągle mówi do innych intensywnym albo podniesionym głosem, którego zdecydowany ton sugeruje, że ten ktoś ma rację i nie ma co do tego, żadnych wątpliwości. Jeśli ktoś komunikuje się z innymi w taki sposób, narzucający i nieznoszący sprzeciwu, jednocześnie zawsze na pierwszym miejscu stawiając siebie i swoje interesy czy racje, to tak naprawdę nie jest to asertywność, lecz agresja – podkreśla dr Agnieszka Mościcka-Teske.</p>
<blockquote><p>Specjalistka dodaje, że często dochodzi do tego jeszcze próba manipulowania innymi, co może wiązać się np. ze skłonnościami psychopatycznymi lub narcystycznymi takiej osoby.</p>
</blockquote>
<p>- Oczywiście osoba asertywna też może czasem mówić podniesionym głosem lub stosować inne intensywne środki wyrazu, stosowne do danej sytuacji, ale jednocześnie musi też być otwarta na racje drugiej strony i powinna też umieć odpuścić – podsumowuje psycholożka.</p>
<p>Wiktor Szczepaniak, zdrowie.pap.pl</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/potrzeba-asertywnosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kiedy po pomoc psychologiczną?</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/kiedy-po-pomoc-psychologiczna/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/kiedy-po-pomoc-psychologiczna/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 08 Mar 2026 01:38:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Julia Nieznalska</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[depresja]]></category>
		<category><![CDATA[kryzys psychiczny]]></category>
		<category><![CDATA[kryzys psychologiczny]]></category>
		<category><![CDATA[pomoc]]></category>
		<category><![CDATA[psychiatra]]></category>
		<category><![CDATA[psychika]]></category>
		<category><![CDATA[psycholog]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29573</guid>
		<description><![CDATA[Kryzys psychiczny może dotknąć każdego.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Bezsenność, niemożność odczuwania radości, poprawianie nastroju za pomocą używek, ataki paniki, nadmierna podejrzliwość, apatia, wybuchy gniewu i złości, problemy z koncentracją… To jedne z licznych objawów, które warto skonsultować ze specjalistą: psychiatrą i/lub psychologiem. Specjaliści apelują, by nie zwlekać z udaniem się po pomoc. Kryzys psychiczny może dotknąć każdego.</h3>
<p>WHO prognozuje, że w najbliższych latach problemy psychiczne będą największym wyzwaniem zdrowotnym społeczeństw. Kilka lat temu stwierdzono w badaniu EZOP-1, przeprowadzonym na próbie 10 tysięcy mieszkańców Polski w wieku 18-64 lata, że u niemal jednej piątej choć raz zdiagnozowano zaburzenie psychiczne z grupy 18 (obejmującej m.in. depresję, schizofrenię, zaburzenia lękowe, uzależnienie od substancji psychoaktywnej itp.). 10 proc. badanych borykało się z nerwicą. Wyniki kolejnej edycji tego badania są obecnie opracowywane. Jednocześnie, w związku z pandemią, naukowcy szacują, że rozpowszechnienie problemów psychicznych będzie większe niż poprzednio.</p>
<p>Jest wiele sytuacji życiowych, w których psycholog lub psychiatra może nam pomóc, kiedy sami nie dajemy już rady: nagła utrata pracy, śmierć bliskiej osoby, odejście partnera, choroba w rodzinie, rozwód, przemoc ze strony bliskich czy obcych osób.</p>
<blockquote><p>- Często przychodzą do mnie osoby, które wychowywały się w rodzinie dysfunkcyjnej, na przykład z problemem alkoholowym. Źródeł swoich problemów czy trudności w życiu dorosłym dostrzegają w nieprzepracowanym dzieciństwie. Ale też bardzo częste są różnego rodzaju trudności w relacji partnerskiej, problemy wychowawcze w kontaktach z dziećmi lub chęć nauczenia się skutecznej komunikacji &#8211; mówi  psycholog Martyna Zagajewska z Poradni Zdrowia Psychicznego Harmonia.</p>
</blockquote>
<p>Utarło się, że do psychologa idziemy wygadać się na kozetce, a do psychiatry &#8211; po tabletki. I choć o psychiatrze myślimy częściej w kontekście depresji, zaburzeń lękowych czy innych zaburzeń psychicznych, to jednak także ten specjalista pomoże, gdy mamy po prostu obniżony nastrój, brak energii lub wycofujemy się z życia społecznego.</p>
<blockquote><p>- Zawsze tłumaczę, że do psychiatry należy się zgłosić zawsze, kiedy mamy jakieś wątpliwości co do swojego zdrowia psychicznego, kiedy coś powoduje nasze cierpienie, utrudnia normalne funkcjonowanie. On zdecyduje, czy jest powód do leczenia &#8211; mówi psychiatra Aleksandra Pięta z Poradni Zdrowia Psychicznego Harmonia.</p>
</blockquote>
<p>Jej zdaniem warto wybrać się na taką wizytę – w najlepszym wypadku okaże się, że możemy być spokojni, bo wszystko jest w porządku.</p>
<blockquote><p>Do psychiatry można się zgłaszać nie tylko w sytuacji podejrzenia poważnych zaburzeń psychicznych, ale także w sytuacjach życiowych, w których nie dajemy rady, takich jak zmiana pracy i związany z tym stres, rozstanie z partnerem czy śmierć w rodzinie. Jeżeli lekarz oceni, że większą korzyść przyniesie konsultacja psychologiczna, na pewno odeśle pacjenta do psychologa. Taka współpraca specjalistów często daje zresztą najlepsze efekty, pozwala bowiem na całościową ocenę stanu zdrowia i daje możliwość łączenia metod leczenia &#8211; terapii psychologicznej z farmakoterapią. Udowodniono przy tym, że na przykład leki przeciwdepresyjne są bardziej skuteczne, kiedy farmakoterapia jest wsparta psychoterapią.</p>
</blockquote>
<p>Psychiatra może chcieć skonsultować swojego pacjenta u psychologa także wtedy, kiedy podejrzewa lub stwierdza zaburzenia adaptacyjne albo osobowości.</p>
<h3>Jak przygotować się do wizyty u psychiatry i psychologa</h3>
<p>Zazwyczaj konsultacja u psychologa czy psychiatry to nie spontaniczna decyzja, lecz zamierzenie, z którym pacjent „nosi się” przez jakiś czas. Zdaniem Aleksandry Pięty warto wtedy poobserwować siebie i spisać wszystko, co budzi niepokój, a także pytania, które przyszły pacjent chciałby zadać psychologowi czy psychiatrze. Odradza natomiast poszukiwanie w internecie diagnozy choroby na podstawie zaobserwowanych objawów &#8211; diagnozę zdecydowanie lepiej poznać bezpośrednio od specjalisty.</p>
<blockquote><p>- Robienie wcześniej notatek nie jest konieczne, ale pomaga, bo w trakcie wizyty zazwyczaj dużo się dzieje i coś może umknąć. Proszę się nie obawiać &#8211; nie jest to źle odbierane przez lekarza. Jeśli pomaga pacjentowi przełamać stres związany z wizytą, rozpocząć spotkanie, to tylko usprawnia wizytę i pracę. Zdarzyło mi się kiedyś, że pacjent przyszedł, usiadł na krześle, wyciągnął kartkę i powiedział: „Tu jest wszystko zapisane”. I to też jest w porządku &#8211; jeśli pacjent czuje się z tym komfortowo, ma poczucie, że poruszył tematy, na których mu zależało i wszystko jest wyjaśnione – nie widzę problemu &#8211; tłumaczy.</p>
</blockquote>
<p>Psychiatra jest lekarzem, a zatem na wizytę do niego warto także zabrać aktualne (z ostatniego roku) badania krwi, badania obrazowe (np. rezonans czy tomografię) czy opinię po konsultacji u innego specjalisty.</p>
<blockquote><p>- To, jak funkcjonuje nasza psychika, jest ściśle powiązane z tym, jak się ma nasze ciało. Poza tym to może być istotne, gdy konieczne jest zastosowanie leczenia &#8211; musimy wiedzieć, w jakim stanie zdrowia jest pacjent. Te informacje mogą też być istotne przy dobieraniu farmakoterapii – muszę wiedzieć, jakie pacjent zażywa leki, by nie spowodować interakcji – dodaje lekarka.</p>
</blockquote>
<p>Jej zdaniem, nie warto jednak wykonywać badań na zapas &#8211; chodzi o to, by zabrać te, które posiadamy. Jeśli lekarz uzna, że przydałyby się jeszcze inne, zleci je podczas wizyty.</p>
<p>Wybierając się do psychologa dobrze jest przede wszystkim przemyśleć sobie powód takiej wizyty i zagadnienia do omówienia.</p>
<blockquote><p>- Ja zaczynam terapię od pytania: „Co pana/panią do mnie sprowadza?” albo „W czym mogę pomóc?”. Dopytuję też, czy jego obecność jest wynikiem decyzji podjętej w ostatniej chwili, czy rozważał to od dłuższego czasu, czego ostatnio doświadczał, z jakimi trudnościami się mierzył w ostatnim czasie, czy ma jakieś dolegliwości, niepokojące objawy – opowiada psycholog Martyna Zagajewska.</p>
</blockquote>
<h3>Nie obawiaj się. Psycholog i psychiatra nie będzie oceniał</h3>
<p>Obawa przed oceną przez terapeutę/lekarza często zniechęca pacjentów do wizyty u psychologa czy psychiatry. Niepotrzebnie.</p>
<p>- Rozumiem obawy pacjentów, bo faktycznie w trakcie spotkania często padają pytania, które w ich odczuciu służą ocenie ich wyborów życiowych, na przykład: czy brał jakieś substancje psychoaktywne, ile pije alkoholu, w jakim związku żyje itd. To wszystko wykorzystujemy jednak w kompletnie innym celu: po prostu musimy poznać pacjenta, zobaczyć, jak funkcjonuje w różnych sferach życia. Liczyć się może wszystko. Bo jeżeli stosował jakieś substancje psychoaktywne, to wiem, że pewno nie mogę zastosować u niego pewnych leków, albo może powinnam rozpatrywać jakieś inne kategorie rozpoznań. Jeśli wiem, że ma sieć wsparcia wśród bliskich, inaczej prowadzę terapię niż wtedy, gdy wiem, że jest samotny. Ale zapewniam, że my nie oceniamy! A poza tym, naprawdę ciężko jest zrobić  na psychiatrze wrażenie ilością wypitego alkoholu czy popełnieniem jakiegoś przestępstwa &#8211; zapewnia lekarka.</p>
<p>Ani psycholog, ani psychiatra nie są od wystawiania cenzurek.</p>
<blockquote><p>- Nie mam myśli w stylu: „Trzeba było rzucić palenie 10 lat temu”, albo: „Trzeba było nie wychodzić za mąż za tego człowieka”. Ja potrzebuję tych informacji, by trafnie ocenić stan psychiczny mojego pacjenta i postawić trafną diagnozę – podkreśla terapeutka.</p>
</blockquote>
<h3>Mity o psychoterapii</h3>
<p>Dość często podczas psychoterapii pacjenci pytają: „Czy pani już wszystko o mnie wie?”.</p>
<blockquote><p>- Jako psycholog jestem przygotowana, by zadawać właściwe pytania. Istotna jest też mowa ciała oraz sygnały, jakie pacjent wysyła między słowami, ale nie mam rentgena w oczach, nie umiem czytać w myślach.  Warto też podkreślić, że obowiązuje mnie zasada poufności, więc wszystkie informacje, które zostaną przekazane specjaliście, pozostaną w gabinecie. Z tej tajemnicy może mnie zwolnić jedynie sąd. Mówię o tym, bo pacjenci często mają wątpliwości czy na pewno tak jest &#8211; zapewnia psycholog.</p>
</blockquote>
<p>Specjaliści namawiają też, aby nie zwlekać zbyt długo z wizytą.</p>
<blockquote><p>- Pamiętajmy, że nieleczona depresja powoduje większe zmiany strukturalne w mózgu, które przekładają się na trudności w leczeniu oraz na większe ryzyko nawrotów, nie wspominając już o ryzyku samobójstwa, które jest nieodłącznym elementem depresji i wielu chorób psychicznych &#8211; podkreśla psychiatra.</p>
</blockquote>
<h3>Jak pomóc bliskiemu, który nie chce iść do psychiatry czy psychologa</h3>
<p>Nie można się umówić za pacjenta, który nie zgadza się na konsultację do specjalisty &#8211; lekarz nie ma prawo diagnozować zaocznie lub bez zgody pacjenta. Czy to znaczy, że nic nie możemy zrobić?</p>
<blockquote><p>- Jeśli bardzo nam zależy, możemy umówić się na wizytę psychoedukacyjną w swoim imieniu, by dowiedzieć się, co może odczuwać  pacjent, jak można mu pomóc, jak go wspierać &#8211; mówi psychiatra.</p>
</blockquote>
<p>Dodaje, że osobie, która cierpi, trzeba dać wyraźny znak, że może na nas liczyć. Nie warto jednak stosować argumentów typu: „Jesteś chory, zacznij się leczyć”, „Zrób coś ze sobą”, „Weź się w garść”. To tylko pogorszy sytuację &#8211; wzbudzi dodatkowe poczucie winy. Lepiej skupić się na pozytywnych komunikatach i działaniu. Jeśli widzimy, że chory sam nie da rady umówić się na wizytę, możemy maksymalnie mu to ułatwić, wyręczyć go w niektórych kwestiach.</p>
<blockquote><p>- Możemy znaleźć lekarza lub kilku lekarzy i powiedzieć: „Słuchaj, znalazłam dobrego specjalistę, ale może wolisz panią, przygotowałam ci listę takich, którzy mają dobre opinie, zajmują się takimi problemami jak twoje. Gdybyś chciał mogę ci pomóc umówić wizytę, przyjmuje w czwartek, czy miałbyś wtedy czas?”. Chodzi o to, by wyręczyć tę osobę w takich czynnościach, zaoferować podwiezienie, zaproponować, że poczekamy pod gabinetem lub jeśli sobie życzy, wejść z nim do gabinetu. Ta osoba musi czuć, że ją w tym wszystkim wspieramy, ale jednocześnie mieć poczucie, że to jest jednak jej decyzja &#8211; doradza specjalistka.</p>
</blockquote>
<p>Jeśli jednak widzimy, że nasz bliski jest w takim kryzysie psychicznym, że chce targnąć się na swoje życie albo zagraża życiu czy zdrowiu innych osób, nie wahajmy się jednak nawet z wezwaniem pogotowia.</p>
<p><em>Monika Wysocka, zdrowie.pap.pl</em></p>
<p><em>Tekst powstał na podstawie webinarium „Kiedy do psychologa a kiedy do psychiatry&#8221;</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/kiedy-po-pomoc-psychologiczna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak pomagają nam zwierzęta?</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/jak-pomagaja-nam-zwierzeta/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/jak-pomagaja-nam-zwierzeta/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 09 Feb 2026 01:46:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Karol Pisarski</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[psychika]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowie psychiczne]]></category>
		<category><![CDATA[zwierzęta]]></category>
		<category><![CDATA[zwierzęta domowe]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29507</guid>
		<description><![CDATA[Naukowcy znajdują kolejne korzyści, jakie przynieść może wykorzystanie zwierząt w leczeniu ludzi. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Badania sugerują, że mogą one pomagać w schorzeniach różnego typu &#8211; łagodzą stres, podnoszą nastrój, pomagają nabrać siły, poprawić zmysł równowagi, zwiększyć motywację czy zaangażowanie w społeczne relacje. Specjaliści wykorzystują różne gatunki &#8211; psy, koty, konie, osły, a także delfiny czy alpaki.</h3>
<p>Pacjentka Children&#8217;s Hospital of Philadelphia, który wprowadził na swoim terenie wizyty terapeutycznych psów (https://www.youtube.com/watch?v=dQ_ASzYcUWo) tak opowiada o swoim kontakcie z terapeutycznym psem: „Z jednej strony możesz czuć się fatalnie, ale pojawi się pies i z drugiej strony zaczynasz czuć się szczęśliwy. Potem szczęście przeważa nad smutkiem”.</p>
<p>Na terenie placówki chorym młodym ludziom w powrocie do zdrowia pomagają Cyrus, Meatloaf i Cooper.</p>
<blockquote><p>- Nie mamy w domy zwierząt, więc to dla nas naprawdę niezwykłe, być częścią tego programu &#8211; mówi mama leczonego w szpitalu chłopca.</p>
</blockquote>
<p>Jeden z lekarzy podkreśla, że opieka nad pacjentami to coś dużo więcej, niż podawanie im leków &#8211; trzeba zadbać o ich samopoczucie &#8211; fizyczne, psychiczne, duchowe. Według specjalisty, terapeutyczne psy bardzo w tym pomagają.</p>
<blockquote><p>- Jeśli rozjaśnią dzień pacjentów choćby na 15 minut, mają oni lepszą całą resztę dnia &#8211; mówi.</p>
</blockquote>
<p>Zooterapia zwana też animaloterapią znana jest od lat 60-tych ubiegłego wieku, kiedy to psychiatra, Boris M. Levinson zauważył, że pies pomaga nawiązać kontakt z pacjentem.</p>
<p>Choć temat, mimo to, jeszcze jest dosyć słabo zanalizowany w rygorystycznych badaniach naukowych, to coraz więcej dowodów pokazuje na to, że specjalnie szkolone zwierzęta mogę pomagać w powrocie do zdrowia ludziom z przeróżnymi kłopotami. Co więcej, oprócz psów wsparcie ludziom dają na przykład konie, koty, osły, nawet delfiny i inne gatunki.</p>
<h3>Psychika człowieka lubi zwierzęta</h3>
<p>Specjaliści ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, którzy przeanalizowali literaturę z opisami badań, przekonują na przykład, że zwierzęta mogą być wykorzystywane w prewencji, leczeniu i rehabilitacji zaburzeń psychiatrycznych, np. depresji, zaburzeń lękowych, schizofrenii czy procesów otępiennych.</p>
<blockquote><p>Zdaniem badaczy wywołują one zainteresowanie chorych i stymulują ich funkcje sensoryczne. Mogą odwrócić uwagę od choroby, a ich aktywność jest prosta i przewidywalna, dzięki czemu dobrze czują się z nią osoby z różnego typu problemami.</p>
</blockquote>
<p>Tworzą przy tym atmosferę relaksu i wspierają zachowania społeczne. Pomagają zmniejszyć lęk, poczucie samotności i poprawić nastrój, zwiększyć wiarę we własne możliwości, samoocenę, a także kondycję fizyczną. U chorych maleje jednocześnie ciśnienie krwi, poprawia się profil lipidowy, zmniejsza stężenie hormonów towarzyszących stresowi. Skutki działania zwierząt wydają się przy tym utrzymywać jeszcze długo po zakończeniu terapii. To, jak twierdzą naukowcy z Katowic, sprawia, że zwierzęta „doskonale sprawdzają się w procesie terapeutycznym osób z zaburzeniami psychicznymi”. Zespół z Purdue University College of Veterinary Medicine pokazał na przykład, że psy mogą pomóc weteranom cierpiącym na syndrom stresu pourazowego (tzw. PTSD). Najpierw badacze odkryli, że kontakt ze specjalnie wyszkolonym psem obniżał kliniczne objawy zaburzenia i poprawiał jakość życia. Dalsze testy pokazały natomiast, że pies pomagał w uregulowaniu produkcji potocznie zwanego hormonem stresu kortyzolu.</p>
<h3>Więcej siły, lepsza jakość życia i relacje społeczne</h3>
<p>Specjaliści z greckiego Uniwersytetu w Janinie, po analizie opisanych w literaturze badań, donieśli na przykład o tym, że jazda na koniu i hipoterapia wyraźnie pomagają dzieciom i dorosłym z różnymi zaburzeniami neuromotorycznymi, np. dotkniętym porażeniem mózgowym, stwardnieniem rozsianym czy udarem. Badania, niestety, nie są liczne, ani obszerne, jednak według dostępnych wyników poprawie ulegają funkcje motoryczne, siła, równowaga, postawa ciała, chód, symetria mięśni, ruchomość miednicy, a także relacje społeczne i ogólna jakość życia.</p>
<p><strong>Z kolei badacze z Uniwersytetu Bazylejskiego przeprowadzili badanie sprawdzające wpływ terapii z udziałem zwierząt na stan 19 pacjentów po urazach mózgu. Takie osoby mogą mieć m.in. kłopoty z rozumieniem i wyrażaniem emocji, a przez to z komunikacją i społecznymi kontaktami. Ochotnikom naukowcy zapewnili terapię z uczestnictwem różnych zwierząt &#8211; świnek morskich, królików, owiec, a nawet świń. W czasie takich zajęć pacjenci stawali się bardziej społecznie aktywni, niż podczas tradycyjnej terapii. Aż dwa razy częściej pojawiały się u nich pozytywne emocje i rosła motywacja do udziału w zajęciach.</strong></p>
<blockquote><p>- Wyniki sugerują, że terapia z udziałem zwierząt może mieć pozytywny wpływ na zachowania społeczne pacjentów po urazach mózgu &#8211; podkreśla kierująca pracami dr Karin Hediger. &#8211; Zwierzęta mogą być ważnymi partnerami w terapii, ponieważ motywują pacjentów do zajmowania się nimi. Po drugie, dostarczają bodźców skłaniających do aktywnego uczestnictwa w terapeutycznych aktywnościach &#8211; dodaje badaczka, której zdaniem takie zajęcia mogą stanowić obiecujące uzupełnienie tradycyjnych metod.</p>
</blockquote>
<p>Jak się okazuje, zwierzęta mogą pomóc także w czasie leczenia nowotworów, poprawiając stan chorego. Organizacja American Humane przeprowadziła trwające aż 7 lat badanie (Canines and Childhood Cancer Study) , które sprawdzało wpływ wsparcia terapeutycznych psów na stan dzieci leczonych z powodu raka oraz na ich rodziców. W badaniu wzięło udział 106 pacjentów w wieku od 3 do 17 lat, u których właśnie zdiagnozowano nowotwór, i którzy zaczęli otrzymywać chemioterapię. Ponad połowę z nich, przez 4 miesiące, na 20 minut dziennie odwiedzały psy. Pozostali korzystali tylko ze standardowej pomocy. Choć ogólny poziom stresu i lęku okazał się podobny w obu grupach, to wśród dzieci mających kontakt z psami nasilenie zmartwień związanych z chorobą pozostawało na stałym poziomie, a w grupie kontrolnej &#8211; rosło. Dodatkowo, dzieci korzystające z psiej pomocy miały lepsze wyniki w nauce.</p>
<blockquote><p>- Canines and Childhood Cancer Study miało na celu ocenę wpływu terapeutycznych psów na dzieci z ciężką chorobą. Wyniki dają nam ważny wgląd w moc więzi człowiek-zwierzę i będą podstawą dla dalszych badań w tej dziedzinie &#8211; mówi J. Michael McFarland z firmy Zoetis, która finansowała badania.</p>
</blockquote>
<p>Co ważne, okazało się, że psy w czasie trwania programu miały się dobrze. Naukowcy sprawdzali bowiem w ich ślinie stężenie związanego ze stresem kortyzolu. Wyniki w żaden sposób nie wskazały, aby zwierzęta miały nieprzyjemne przeżycia, czy w jakikolwiek sposób cierpiały.</p>
<blockquote><p>Trzeba jednak zwrócić uwagę na możliwe nieporozumienia. Polski Związek Zooterapeutów i Przewodników Zwierząt Pracujących podkreśla, że w Polsce nie są często przestrzegane odpowiednie przepisy regulujące prowadzenie terapii konkretnych schorzeń, czy zapewniające odpowiednie przygotowanie i traktowanie zwierząt. Bywa, że zooterapią nazywane są zajęcia animacyjne, edukacyjne czy rozrywkowe z udziałem zwierząt, ale to nie to samo. Źle prowadzone zajęcia mogą nawet zaszkodzić.</p>
</blockquote>
<p><strong>Zooterapię reguluje odpowiednie prawo. Musi ona m.in. mieć odpowiednią metodę terapeutyczną, techniki, modele pracy i inne określone składniki. Musi odnosić się do danego nurtu terapeutycznego – np. fizjoterapii, logopedii, psychoterapii. Zwierzęta muszą być odpowiednio wychowane. Jak podaje PZZiPZP, nikt w Polsce nie wystąpił np. o zgodę Głównego Lekarza Weterynarii na dobór i przygotowanie zwierząt do zooterapii, czy o zgodę na tzw. występy zwierząt, które często są oferowane, ale nie są tak naprawdę zooterapią. Związek mimo to poleca pewne miejsca &#8211; dodatkowych informacji może udzielić za pośrednictwem strony internetowej (http://www.zooterapia.org.pl/).</strong></p>
<p><em>Marek Matacz dla zdrowie.pap.pl</em></p>
<p><em>Źródła:</em></p>
<p><em>Materiał Children&#8217;s Hospital of Philadelphia</em></p>
<p><em>Praca naukowa &#8222;Zastosowanie terapii z udziałem zwierząt w praktyce psychiatrycznej&#8221;</em></p>
<p><em>Doniesienie prasowe na temat udziału psów w terapii PTSD</em></p>
<p><em>Doniesienie prasowe na temat wpływu terapii z udziałem koni na ludzi z zaburzeniami neurologicznymi</em></p>
<p><em>Doniesienie prasowe na temat działania zwierzęcej terapii na pacjentów po urazach mózgu</em></p>
<p><em>Doniesienie prasowe o korzyściach z wykorzystaniu psów do pomocy dzieciom z nowotworami</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/jak-pomagaja-nam-zwierzeta/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wyeliminuj złe nawyki raz na zawsze!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/wyeliminuj-zle-nawyki-raz-na-zawsze/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/wyeliminuj-zle-nawyki-raz-na-zawsze/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 28 Apr 2023 00:19:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dagna Starowieyska</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[nawyki]]></category>
		<category><![CDATA[psychika]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia]]></category>
		<category><![CDATA[zmiana nawyków]]></category>
		<category><![CDATA[złe nawyki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29065</guid>
		<description><![CDATA[Nie każde działanie nawykowe może wydawać się sensowne. Ale może każde ma jakiś cel?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Taką perspektywę pokazuje psycholog dr Ewa Szumowska z UJ. Jej zdaniem jeśli chcemy pozbyć się jakiegoś szkodliwego nawyku, to warto się przyjrzeć, jakiemu celowi on tak naprawdę służy.</h3>
<div>
<blockquote><p>&#8222;W literaturze psychologicznej przyjmowało się dotąd, że działania są albo celowe, albo nawykowe. Albo więc robimy coś, aby osiągnąć jakiś cel, albo podejmujemy działania, bo mamy taki nawyk&#8221; &#8211; mówi z rozmowie z PAP dr Ewa Szumowska z Uniwersytetu Jagiellońskiego.</p>
</blockquote>
<p>Nawykiem może być choćby poranne mycie zębów, kontrolowanie różnych sygnałów na drodze podczas prowadzenia samochodu, poranne bieganie, palenie papierosów, picie kawy, unikanie przechodzenia pod drabiną czy wieczorne zasiadanie do oglądania seriali. To działania tak długo praktykowane w określonym kontekście/sytuacji, że wykonujemy je w tych warunkach niemal automatycznie. Dlatego zwykło się uważać, że to sam kontekst wyzwala owe działania – niezależnie czy tego chcemy, czy nie (tj. niezależnie od naszych celów).</p>
<h3>SZUKAJMY CELU W NASZYCH DZIAŁANIACH</h3>
<p>&#8222;Tymczasem naszą tezą jest to, że każde działanie ma cel. Nie ma więc działań bezcelowych. Również działania nawykowe są więc naszym zdaniem środkiem, aby osiągnąć jakiś pożądany efekt&#8221; &#8211; mówi dr Szumowska.</p>
<p>Jej praca na ten temat &#8211; napisana wspólnie z Arie Kruglanskim z University of Maryland &#8211; ukazała się w prestiżowym czasopiśmie<a href="https://journals.sagepub.com/doi/10.1177/1745691620917676"> &#8222;Perspectives on Psychological Science&#8221;.</a></p>
<p>&#8222;Jesteśmy jednak otwarci na pomysły, jakie działania można uznać za bezcelowe&#8221; &#8211; dodaje.</p>
<blockquote><p>Psycholog ma nadzieję, że badania te pomogą w pozbywaniu się szkodliwych zachowań nawykowych. &#8222;Jeśli chcemy pozbyć się niepożądanych nawyków, warto zastanowić się, jakie cele tak naprawdę realizujemy przez te działania&#8221; &#8211; mówi.</p>
</blockquote>
<h3>CEL? NIE PAL!</h3>
<p>Spojrzenie, jakie psycholodzy oferują w nowej publikacji, może pomóc np. w terapii osób, które chcą zerwać z niechcianym nawykiem, takim jak np. nawyk podjadania, obgryzania paznokci czy uzależnienie.</p>
<blockquote><p>I tak np. jeśli dana osoba chce rzucić palenie, warto, by zidentyfikowała cele, jakie realizuje paląc. To może być np. radzenie sobie z emocjami czy ułatwienie nawiązywania kontaktów towarzyskich. A potem należy znaleźć inne, nieszkodliwe dla tej osoby działanie, które prowadzi do realizacji tego samego celu. Jeśli nowe działanie będzie równie lub bardziej skuteczne niż dotychczas stosowane działanie nawykowe, jest szansa, że pozwoli zerwać ze starym nawykiem.</p>
</blockquote>
<p>&#8222;Jeśli podejmuję jakieś działanie, to robię to po pierwsze dlatego, że chcę, tj. dla osiągnięcia pożądanego przez mnie rezultatu, a po drugie dlatego, że oczekuję, że przyniesie ono ów pożądany rezultat. Aby więc pozbyć się jakiegoś nawyku, mogę albo uświadomić sobie, że czegoś już nie chcę (tj. dany efekt stracił dla mnie swoją wartość), albo uświadomić sobie, że to działanie przestało być skuteczne w dążeniu do mojego celu” &#8211; mówi.</p>
<blockquote><p>I dodaje, że może być też tak, że cel, do którego prowadzi działanie nawykowe stał się dla mnie mniej ważny niż inny cel, który mogę osiągnąć tylko poprzez zerwanie z nawykiem. To wyjaśnia dlaczego ludzie zrywają z nałogiem w obliczu poważnej diagnozy (troska o zdrowie bierze górę) albo zmieniają swoje dotychczasowe nawyki w obliczu ważnych zmian w życiu (którym zwykle towarzyszy zmiana w hierarchii celów).</p>
</blockquote>
<h3>DZIAŁAŁO DAWNIEJ &#8211; BĘDZIE DZIAŁAĆ ZAWSZE?</h3>
<p>Większość nawyków pozwala nam szybko, płynnie i skutecznie realizować codzienne działania i osiągać nasze cele. Kłopot z nimi jest jednak taki, że wykonujemy je często, od dawna i w niezmienionej formie. To utarte, sztywne sposoby działania, które wcześniej dobrze się spisywały. Wydaje się nam więc, że będą działały już zawsze. W związku z tym nie testujemy, czy działają nadal, tj. nie sprawdzamy ich konsekwencji.</p>
<blockquote><p>W przypadku zachowań, które nawykami nie są, wykonujemy działanie i sprawdzamy, czy jego efekt jest taki, jak się spodziewaliśmy. Jeśli nie, działanie odpowiednio modyfikujemy. W przypadku nawyków, nie sprawdzamy konsekwencji działania i dlatego możemy wykonywać daną czynność w przekonaniu, że jest ona skuteczna nawet wtedy, kiedy tak już nie jest.</p>
</blockquote>
<p>Odkrycie i zrozumienie, że działania nawykowe przestały skutecznie realizować założony cel &#8211; zajmuje niekiedy sporo czasu. Zanim jednak do tego dojdziemy &#8211; dalej wydaje nam się, że są one drogą do jakiegoś efektu.</p>
<h3>MINISTERSTWO GŁUPICH KROKÓW DO CELU</h3>
<p>Dr Szumowska jako przykład działań celowych choć nieskutecznych (aczkolwiek nie w mniemaniu samego zainteresowanego), podaje przestrzeganie przesądów. Np. jeśli ktoś spluwa przez lewe ramię, kiedy czarny kot przebiegnie drogę &#8211; to w swoim mniemaniu robi to w jakimś celu &#8211; aby uniknąć pecha (niezależnie jednak czy ktoś spluwa czy nie &#8211; nieszczęście zwykle nie nadchodzi, bo spluwanie i pech nie są ze sobą powiązane w sposób przyczynowo-skutkowy).</p>
<blockquote><p>&#8222;Takiej osobie trudno odkryć, że to działanie nie jest skuteczne w realizacji danego celu. Bo jeśli nie przydarzyło się nieszczęście, to tylko utwierdza to osobę w przekonaniu, że jej działanie przyniosło pożądany skutek. Dlatego zachowania unikowe są szczególnie trudne do zmiany czy wygaszenia&#8221; &#8211; mówi psycholog.</p>
</blockquote>
<h3>NIEPOSTRZEŻONA ZMIANA CELÓW</h3>
<p>Czasem przez dane działanie nawykowe możemy też realizować inny cel, niż to się na pierwszy rzut oka wydaje. Dr Szumowska podaje przykład nawyku podjadania. Celem tego, że jemy, może być nie tylko to, żeby zaspokoić głód. Przez podjadanie możemy realizować też inne cele: to może być próba radzenia sobie z negatywnym afektem, stresem, nudą. Albo jest to potrzeba przyjemnych doznań, nagrodzenia siebie. Może też chodzić o względy estetyczne (np. niektórzy mają swój rytuał picia porannej kawy czy delektowania się szklanką ulubionej herbaty).</p>
<blockquote><p>Może być więc tak, że robimy coś, bo dawniej prowadziło to nas do jakiegoś celu (np. piliśmy kawę, żeby się pobudzić), ale z czasem okazuje się, że cel jest już inny (teraz robimy to dla przyjemności lub np. w celach towarzyskich).</p>
</blockquote>
<h3>NIE JESTEŚMY NIEWOLNIKAMI SYTUACJI</h3>
<p>W literaturze przyjmuje się – podsumowuje dr Szumowska &#8211; że nawyk to działanie wywoływane przez pewien sygnał z otoczenia, kontekst. Gdy słyszę dany dźwięk &#8211; reaguję w określony sposób. Gdy widzę czerwone światło – zatrzymuję się. Gdy jestem z danym kolegą &#8211; palę. Stąd płynął wniosek, że jestem pod kontrolą otoczenia i okoliczności, w których się znajduję.</p>
<blockquote><p>&#8222;A my pokazujemy inną perspektywę &#8211; według mnie bardziej optymistyczną, w pewnym sensie uwalniającą &#8211; nie jesteśmy niewolnikami sytuacji, a raczej działamy w służbie własnych celów. A moim celem jest coś, czego ja pożądam. On zależy ode mnie. I mogę go modyfikować” &#8211; mówi. Choć przyznaje, że nie zawsze zmiana celu jest łatwa.</p>
</blockquote>
<h3>KONTEKST AKTYWIZUJE CEL</h3>
<p>Jej zdaniem jednak nie należy pomijać roli kontekstu sytuacyjnego. W przypadku nawyków ma on bardzo duże znaczenie. „My zakładamy jednak, że nie wywołuje działania nawykowego automatycznie, ale dlatego, że aktywizuje nasze cele” &#8211; mówi.</p>
<blockquote><p>Podaje przykład, że kiedy przechodzimy koło piekarni &#8211; nagle odczuwamy głód. Aromat świeżo parzonej kawy sprawia z kolei, że nachodzi nas ochotą na filiżankę małej czarnej. A gdy jesteśmy w kinie, kupujemy popcorn, choć nie jesteśmy głodni. „Nie jest jednak tak, że to sam zapach pieczywa, kawy czy wizyta w kinie powodują te działania. Kluczowe jest to, że lubię pić kawę, zapach pieczywa budzi we mnie przyjemne emocje, a popcorn jest w moim mniemaniu ważną częścią udanego seansu. Jeśli tak nie jest, bodźce te nie wywołają zachowania nawykowego&#8221; &#8211; podsumowuje badaczka.</p>
</blockquote>
<h3>DOKĄD LECIMY NA AUTOPILOCIE?</h3>
<p>Zaznacza, że nawyki ułatwiają nam życie, bo nie musimy zastanawiać się nad wszystkim, co robimy i szukać za każdym razem nowych rozwiązań.</p>
<blockquote><p>Często jednak ludzie mają sprzeczne dążenia i doświadczają konfliktu celów – chcę smacznie jeść i być szczupła, chcę mieć dobrą kondycję (w związku z czym powinnam biegać co rano), ale chciałabym się również wyspać itd. „Bywa, że z jednym z tych celów wiąże się działanie nawykowe. Działanie takie &#8211; jako dobrze wyćwiczone, utrwalone i niewymagające kontroli – często bierze górę nad działaniem alternatywnym. Można powiedzieć, że na tym polega siła nawyku” – zwraca uwagę psycholog.</p>
</blockquote>
<p>Dlatego jej zdaniem, jeśli chcemy utrzymać kondycję, powinniśmy wypracować nawyk porannego biegania. Wtedy codzienne wyjście na jogging będzie wymagać od nas dużo mniej siły woli i wiązać się z mniejszym prawdopodobieństwem porażki, zwłaszcza w sytuacji stresu, zmęczenia czy złego nastroju.</p>
<blockquote><p>&#8222;W naszych badaniach chcemy uzmysłowić, że nawyki czemuś służą. Warto się przyjrzeć czemu. Najlepiej, żeby cel, jaki realizujemy przez dany nawyk, prowadził nas do czegoś dla nas dobrego&#8221; &#8211; podsumowuje psycholog. I dodaje, że warto wyrabiać jak najwięcej dobrych nawyków. I zastanowić się, dlaczego trzymamy się tych złych.</p>
</blockquote>
<p><em>PAP &#8211; Nauka w Polsce, Ludwika Tomala, lt/ agt/</em></p>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/wyeliminuj-zle-nawyki-raz-na-zawsze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak stres wpływa na proces deycyzyjny?</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/jak-stres-wplywa-na-proces-deycyzyjny/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/jak-stres-wplywa-na-proces-deycyzyjny/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 05 Apr 2023 00:49:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Edyta Nowicka</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[decyzje]]></category>
		<category><![CDATA[proces decyzyjny]]></category>
		<category><![CDATA[psychika]]></category>
		<category><![CDATA[stres]]></category>
		<category><![CDATA[stres a decyzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29032</guid>
		<description><![CDATA[W jakim stopniu nasze emocje wpływają na podejmowanie złożonych decyzji? ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Jakie są neurofizjologiczne mechanizmy naszego zachowania pod wpływem silnego stresu? Psycholog z Uniwersytetu SWPS przyjrzał się reakcjom naszego organizmu podczas napięcia.</h3>
<div>
<p>Pod wpływem pobudzenia (nagłych, kryzysowych sytuacji tj. pandemia, kataklizm czy wypadek), które jest częścią stresu, mamy tendencję do szybszego podejmowania decyzji. Wtedy zwykle stosujemy proste strategie, oparte na niewielkiej ilości informacji. Czy zawsze działa to na naszą korzyść? Jakie konsekwencje to za sobą niesie? Dr hab. Szymon Wichary w projekcie SOURCES poznaje neurofizjologiczne mechanizmy tego zjawiska. O jego badaniach poinformowali przedstawiciele USWPS w przesłanym PAP komunikacie.</p>
<blockquote><p>Pierwszym etapem badania było opracowanie modelu obliczeniowego procesu podejmowania decyzji wielokryterialnych oraz wpływu pobudzenia na tę czynność. Modele obliczeniowe procesów poznawczych (m.in. myślenia, decydowania, pamięci) to schematy „matematyczno-komputerowe”, które pozwalają na precyzyjne obserwacje. Podejściem, które zostało zastosowane w projekcie SOURCES, było modelowanie procesów poznawczych przy pomocy impulsowych sieci neuronowych (sztucznych sieci, które odzwierciedlają pracę neuronów w mózgu) tzw. spiking neural networks (SNN).</p>
</blockquote>
<p>SNN pozwala na tworzenie modeli procesów poznawczych o dużym stopniu realizmu. To oznacza, że są sieci neuronowe, &#8222;zbudowane&#8221; z symulowanych komputerowo neuronów, które odzwierciedlają działanie prawdziwych neuronów w mózgu &#8211; czyli przede wszystkim mają potencjały czynnościowe &#8211; &#8222;wyładowania&#8221;, które są podstawą przekazywania informacji w neuronie.</p>
<blockquote><p>&#8222;Model stworzony w ramach projektu SOURCES należy właśnie do takiej kategorii. To program komputerowy symulujący działanie dziewięciu tysięcy neuronów zgrupowanych w populacje, które oddają części mózgu zaangażowane w podejmowanie decyzji. Dzięki temu postanowienia, które podejmuje ten model są porównywane z tymi, które podejmują ludzie&#8221; – wyjaśnia dr Szymon Wichary, cytowany w komunikacie Uniwersytetu SWPS.</p>
</blockquote>
<p>Naukowcy porównali także ilość informacji, jaką wykorzystuje model do podjęcia decyzji z tym, ile informacji wykorzystują ludzie. Model może być ustawiony tak, żeby podejmował decyzje przy wykorzystaniu niewielkiej ilości informacji, symulując stosowanie prostych heurystyk decyzyjnych przez ludzi. Z drugiej strony może podejmować decyzje w oparciu o wszystkie dostępne informacje, symulując racjonalne reguły podejmowania decyzji.</p>
<p><strong>W drugim etapie projektu osoby badane (studenci Uniwersytetu w Lejdzie) w zadaniu komputerowym podejmowały decyzje wielokryterialne. Badanie zostało przeprowadzone za pomocą okulografii – śledzenia ruchu gałek ocznych oraz EEG.</strong></p>
<p>Badani na podstawie kilku cech oceniali, który z dwóch diamentów uzyska większą cenę, i wybierali lepszy diament. Zastosowanie okulografu pozwoliło na śledzenie zmian wielkości źrenicy, która jest odzwierciedleniem poziomu pobudzenia, zmieniającego się pod wpływem nowych informacji lub stresu. Dzieje się tak dlatego, że wielkość źrenicy jest silnie związana z aktywnością głębokich podkorowych struktur w pniu mózgu, które odpowiadają za regulację pobudzenia.</p>
<blockquote><p>Śledzenie zmian wielkości źrenicy pozwala na wgląd w aktywność tych struktur. EEG natomiast pozwala prześledzić reakcję kory mózgowej na informacje, które do nas docierają. Równoczesne zastosowanie okulografii i EEG pozwala więc ocenić, jak zmienia się aktywność kory mózgowej pod wpływem zmian w pniu mózgu – dodaje dr Szymon Wichary.</p>
</blockquote>
<p>Trzecią częścią projektu SOURCES było badanie zachowania użytkowników strony internetowej międzynarodowej firmy Bidfood (dostawcy żywności do restauracji i hoteli) z wykorzystaniem okulografu.</p>
<p><strong>Osoby badane wcielały się w rolę klientów i dokonywały zamówień na stronie internetowej firmy pod presją czasu lub bez presji czasu. Uczestników badania pytano o subiektywne poczucie wysiłku (poznawczego, fizycznego) związanego z wykonaniem zadania. Dodatkowo przy pomocy okulografu mierzono wielkość źrenicy w trakcie tych zakupów. Wykonywanie zadania pod presją czasu było związane z większym subiektywnie odczuwanym wysiłkiem poznawczym. Również wskaźnik fizjologiczny – wielkość źrenicy – wykazał różnice między tymi dwoma warunkami. Wykonywanie zadania pod presją czasu było związane z większym rozszerzeniem źrenicy. Dodatkowo inne wskaźniki okulograficzne pokazały, że pod presją czasu osoby badane skanowały stronę bardziej pobieżnie, nie skupiając wzroku zbyt długo na istotnych informacjach. Świadczy to o tym, że presja czasu, przy interakcji ze złożoną stroną internetową, skutkuje zwiększonym pobudzeniem układu nerwowego, które prowadzi do bardziej pobieżnego przetwarzania informacji.</strong></p>
<p><em>PAP &#8211; Nauka w Polsce, lt/ agt/</em></p>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/jak-stres-wplywa-na-proces-deycyzyjny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sposoby na smutek</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/sposoby-na-smutek/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/sposoby-na-smutek/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 17 Nov 2022 01:09:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Edyta Nowicka</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[emocje]]></category>
		<category><![CDATA[kryzys]]></category>
		<category><![CDATA[obniżony nastrój]]></category>
		<category><![CDATA[psychika]]></category>
		<category><![CDATA[smutek]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowie psychiczne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29390</guid>
		<description><![CDATA[Smutek czasami dopada każdego z nas, nie da się od niego uciec.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Obniżenie nastroju zdarza się wszystkim i stanowi ono część życia emocjonalnego każdego człowieka. Warto jednak zadbać, aby smutek nie przekształcił się w kryzys psychiczny. Zobacz jak możesz radzić sobie ze smutkiem.</h3>
<blockquote><p>Smutek to stan emocjonalnego bólu o mniejszym lub większym nasileniu. Najczęściej związany jest z jakąś przykrą sytuacją, której doświadczamy, rozczarowaniem.<br />
Sam w sobie jest odczuciem całkowicie normalnym, stanowi równowagę dla chwil szczęścia. Dzięki niemu łatwiej nam odczuwać zadowolenie. Nie powinien trwać zbyt długo. Kiedy jednak smutek przekształca się w długotrwałe przygnębienie, może doprowadzić do dolegliwości fizycznych lub poważnych chorób natury psychologicznej, np. do depresji.</p>
</blockquote>
<p><strong>Zwróć uwagę, gdy wraz ze smutkiem pojawia się:</strong></p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<ul>
<li>brak apetytu</li>
<li>apatia</li>
<li>brak energii</li>
<li>ciągłe zmęczenie</li>
<li>niezidentyfikowane bóle</li>
<li>spowolnione ruchy</li>
</ul>
<p>W takiej sytuacji należy skonsultować się z psychologiem bądź psychiatrą. Może to być oznaka poważnych zaburzeń natury psychologicznej.<br />
Kryzysom psychicznym można i warto zapobiegać, dbając o siebie na co dzień. Kiedy nie wiesz dokładnie co jest powodem smutku, warto zastanowić się chwilę nad tym uczuciem. Bagatelizowane problemy spychane do podświadomości dają bowiem o sobie znać w najmniej spodziewanym momencie.</p>
<p><strong>Gdy dopada cię smutek: </strong></p>
<ul>
<li>Sprawdź, czy możesz zmienić przyczynę smutku, czasem niewiele potrzeba, by sytuacja się zmieniła.</li>
<li>Gdy smutkowi towarzyszą myśli o własnej nieudolności, przypomnij sobie sytuację w których odniosłeś sukces.</li>
<li>Odtwórz sobie w myślach sytuacje, w których dobrze się czułeś, skup się na poszczególnych fragmentach</li>
<li>Umów się na rozmowę z przyjacielem, opowiedz mu o swoim nastroju, czasem ulgę przynosi samo powiedzenie komuś o smutku</li>
<li>Naucz się czerpać przyjemność z przebywania ze sobą tu i teraz</li>
<li>Obejrzyj komedię lub kabaret &#8211; śmiechoterapia bardzo pomaga</li>
<li>Dostrzegaj i zachwycaj się drobiazgami: pogodą za oknem, kwiatami na stole, obrazem</li>
<li>Rób plany krótkoterminowe: np. spacer 3 razy w tygodniu, wyjście do kina w najbliższy weekend, spotkanie ze znajomymi</li>
<li>Uprawiaj regularnie sport &#8211; wysiłek fizyczny powoduje wydzielanie endorfin, hormonu szczęścia.</li>
<li>Jeśli nie umiesz sobie poradzić ze swoim smutkiem, pomyśl o wizycie u specjalisty. Są sytuacje, w których warto skorzystać z fachowej pomocy.</li>
</ul>
<p><em>Monika Wysocka, zdrowie.pap.pl</em><br />
<em> </em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/sposoby-na-smutek/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Raport specjalny: Wpływ epidemii na naszą psychikę</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/zdrowy-styl-zycia/raport-specjalny-wplyw-epidemii-na-nasza-psychike/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/zdrowy-styl-zycia/raport-specjalny-wplyw-epidemii-na-nasza-psychike/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 21 Mar 2020 01:19:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dagna Starowieyska</dc:creator>
				<category><![CDATA[zdrowy styl życia]]></category>
		<category><![CDATA[choroby]]></category>
		<category><![CDATA[epidemia]]></category>
		<category><![CDATA[koronawirus]]></category>
		<category><![CDATA[psychika]]></category>
		<category><![CDATA[psychika w czasie epidemii]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=28654</guid>
		<description><![CDATA[WHO i naukowcy na łamach prestiżowych periodyków medycznych wskazują, że jednym z ubocznych skutków pandemii mogą być problemy ze zdrowiem psychicznym. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>Co innego podjąć dobrowolną decyzję o ograniczeniu aktywności, a co innego być do niej zmuszonym zewnętrznymi okolicznościami, na dodatek w sytuacji narastającej paniki związanej z rozprzestrzenianiem się nieznanego wcześniej wirusa. WHO i naukowcy na łamach prestiżowych periodyków medycznych wskazują, że jednym z ubocznych skutków pandemii mogą być problemy ze zdrowiem psychicznym. Jak reagujemy na społeczny niepokój, zależy w dużej mierze od nas.</h2>
<p>Trudnym momentem dla większości z nas jest początek epidemii, zaadoptowanie się do poczucia zagrożenia i lęku, konieczności reorganizacji życia, wprowadzenia pewnych zmian. Na przystosowanie się do nowych warunków potrzebujemy zazwyczaj ok. 2-3 tygodni.</p>
<blockquote><p>- To trudny okres, bo działamy pod wpływem emocji, zachwiania poczucia bezpieczeństwa, rytuałów, zmian które nagle trzeba wprowadzić. Ale z drugiej strony to niezbędny czas, który wpływa na to, że jesteśmy w stanie dostosować się do sytuacji, mobilizuje nas do działania, jest motywatorem do przystosowania się &#8211; uważa dr n. o zdr. Małgorzata Kowalczyk psycholog, psychoterapeuta, kierownik Zakładu Psychoterapii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.</p>
</blockquote>
<h3>Sprawdź, czy można oswoić fobię i lęk</h3>
<p>Władze wprowadzają w życie przepisy, które mają zmniejszyć ryzyko rozpowszechniania się wirusa i uspokajają, że są to działania profilaktyczne. To sprawia, że jesteśmy coraz bardziej uważni na różne sytuacje, ale też wiąże się z dużymi zmianami w naszej codzienności, w naszym rytuale funkcjonowania. I póki co, paradoksalnie może się to nam wydawać gorsze niż zakażenie nowym koronawirusem.</p>
<blockquote><p>Stojąc w kolejce w sklepie słyszę, jak pani przede mną rozmawia przez telefon o tym, jakim kłopotem będzie dla niej zamknięcie przedszkola. Ona nie tylko obawia się zagrożenia ze strony innych kupujących, ale dezorganizacji normalnego życia. To normalne. Wszyscy wiemy o koronawirusie, ale prawie nikt go jeszcze „nie widział”. Każdy z nas miał plany, a tu się okazuje, że to wszystko trzeba skreślić z kalendarza. Wychodzimy ze strefy komfortu, bo nagle musimy inaczej to zaplanować – mówi prof. Piotr Gałecki Kierownik Kliniki Psychiatrii Dorosłych Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii.</p>
</blockquote>
<h3>Jak oswoić kwarantannę</h3>
<p>Dolegliwe w kwarantannie jest to, że takiej przymusowej izolacji podlegają osoby zdrowe. Warto jednak uświadomić sobie, by złagodzić jej trudności, że jest tymczasowa i najczęściej nie oznacza totalnej izolacji: zazwyczaj wciąż mamy dostęp do mediów, można komunikować się z otoczeniem. Nie bez znaczenia jest fakt, że na kwarantannie przebywają osoby zdrowe.</p>
<blockquote><p>Specjaliści podkreślają, że to, jak będziemy znosić kwarantannę czy inne formy odizolowania czy też ograniczania aktywności, zależy przede wszystkim od tego, jakie znaczenie nadamy temu faktowi. Zatem bardzo dużo zależy od nas samych i naszej zdolności do autorefleksji.</p>
</blockquote>
<p><strong>Można zatem ograniczenia potraktować jak wyzwanie, by zrobić coś dobrego, przekuć ją w coś pozytywnego.</strong></p>
<blockquote><p>- Nawet w takiej sytuacji możliwy jest kontekst pozytywny – kwarantannę odbieramy jako spełnianie swojego obywatelskiego obowiązku, coś, co robimy dla innych. Chroniąc siebie, chronię innych, globalnie &#8211; mieszkańców naszego kraju, a indywidualnie – swoich rodziców, czy dziadków. Takie prospołeczne zachowanie daje nam poczucie, że robimy coś dobrego, włączamy się w wyższą wartość – zauważa dr Sławomir Murawiec.</p>
</blockquote>
<p>Specjaliści na łamach periodyków medycznych apelują, by wprowadzając ograniczenia, władze apelowały do altruizmu jednostek, a mniej skupiały się na przekazie o restrykcjach za złamanie tych ograniczeń.</p>
<p><strong>Warto też pamiętać, że z badań wynika, że nawet trauma może być przetworzona w coś pozytywnego, np. gdy osoba po doświadczeniu zawału zmienia swoje życie: przestaje siedzieć całymi dniami w pracy, gonić za pieniędzmi, a zaczyna celebrować życie, pomagać innym. W obecnej sytuacji może być podobnie – dzieje się źle, ale wywołuje to altruistyczne zachowania – np. sąsiedzi pomagają sobie w zakupach, troszczą się o siebie nawzajem, interesują stanem zdrowia.</strong></p>
<p>Jednak nie na każdego sytuacja stanu wyjątkowego zadziała tak samo. Dla niektórych kwarantanna ma znamiona przymusowego odosobnienia, zewnętrznych nakazów, zagrożenia – a takie podejście może wywoływać negatywne stany psychiczne. Jeszcze większym kłopotem, może okazać się potrzeba rezygnacji z aktywności zawodowej, niemożność wywiązania się z obowiązków, opiekowania się kimś.</p>
<h3>Niebezpieczeństwo epidemii: podkręcanie lęku</h3>
<p>Pierwszym szokiem dla polskiego społeczeństwa był fakt pojawienia się pierwszego przypadku koronawirusa także w Polsce – wszyscy się go spodziewali, bo nie mogło być inaczej, ale jednak dało się zauważyć wzrost napięcia, kiedy pojawił się pierwszy przypadek. Drugi taki moment to informacja o pierwszej śmierci w Polsce z tego powodu. Już nie daleko, za granicą, ale tu, niemal obok.</p>
<p><strong>Lęk, jaki wywołuje w nas koronawirus sprawia, że większość czasu szukamy informacji na jego temat, oglądamy telewizję, sprawdzamy wiadomości w internecie, przeglądamy media społecznościowe, które cały czas informują o nowych zachorowaniach, zgonach, rozprzestrzenianiu się wirusa i szerzą, niestety, także bzdury o tym, jak się można uchronić i co niedługo się stanie.</strong></p>
<blockquote><p>- To działa na wyobraźnię i wzmacnia lęk. Zdarza się, że popycha do irracjonalnych zachowań, np. do ucieczek z miejsca kwarantanny, zaprzeczania: „Mnie to nie dotyczy, w związku z tym mogę stąd wyjść”, itd. Włączają się mechanizmy obronne – zauważa psychiatra.</p>
</blockquote>
<p><strong>Wszechobecność informacji o koronawirusie i o zagrożeniach jakie niesie, fakt, że ono jest bliskie i realne, będzie lęk wzmacniać, a wiele osób może być tym lękiem sparaliżowana.</strong></p>
<p>Zdaniem specjalistów nawet osoby, które dotychczas nie miały problemów psychicznych, będą odczuwały lęk &#8211; o pracę, sytuację materialną, zdrowie – to zbiorowe doświadczenie, nie unikniemy go. Ważne, by podjąć próbę, aby nie ulegać panice.</p>
<h3>Czas epidemii trudny dla osób z zaburzeniami lękowymi</h3>
<p>Niektóre osoby są bardziej podatne na działanie szerzącego się niepokoju. To na przykład osoby z problemami psychicznymi, np. zaburzeniami urojeniowymi, którym towarzyszy ciągły lęk np. o to, że są na coś chorzy, tylko nikt jeszcze tego nie wykrył. To grupa osób, która w takiej sytuacji poczuje się bardzo zagrożona.</p>
<h3>Czego najbardziej obawiają się dorośli Polacy</h3>
<p>Prof. Gałecki wskazuje, że osoby, które mają jakiś mankament w funkcjonowaniu osobowości, w postrzeganiu rzeczywistości czy predyspozycje do zaburzeń psychicznych albo cierpią na zaburzenia psychiczne, mają mniejsze zdolności adaptacyjne. A wówczas wyjątkowe sytuacje pogłębiają skrajne postawy. Pacjenci z lękiem uogólnionym, którzy w zupełnie zwykłych warunkach martwią się na zapas – że zachorują, że zabraknie żywności w sklepach, że nie poradzą sobie finansowo – teraz będą martwić się jeszcze bardziej.</p>
<blockquote><p>- Podstawową cechą, która predysponuje do rozwoju każdego zaburzenia psychicznego jest zmniejszona zdolność do adaptacji – to może być kwarantanna, utrata pracy, zmiana statutu materialnego. Jeżeli ktoś ma słabsze zdolności radzenia sobie, może mieć w obecnej sytuacji kłopot – zwraca uwagę prof. Piotr Gałecki.</p>
</blockquote>
<p>Pacjenci z zaburzeniami hipochondrycznymi, czyli lękiem przed chorobą i śmiercią, będą odczuwali spotęgowany niepokój o swoje zdrowie i życie. Ten lęk może być dodatkowo wzmocniony niepewnością wokół służby zdrowia.</p>
<blockquote><p>- Osoby z tendencjami hipochondrycznymi funkcjonują lepiej, gdy wiedzą, że w pobliżu jest lekarz, gdy mają do kogo zadzwonić, gdyby coś się działo – to daje im poczucie bezpieczeństwa. A kiedy taka osoba czyta informacje, że gdzieś brakuje personelu, a gdzieś sprzętu, to ich lęk się nakręca. Pojawia się wizja, że w razie potrzeby nie będzie wystarczającej pomocy i zaczynają panikować – tłumaczy psychiatra.</p>
</blockquote>
<p>Warto więc, by zadbać w tej sytuacji nawet o telefoniczny kontakt ze specjalistą. W sytuacji kryzysu psychicznego przez całą dobę można zadzwonić na bezpłatny telefon Itaki, pod którym dyżurują psychoterapeuci, psychologowie i psychiatrzy ( tel. 800 70 2222). Każdy uzyska tam wsparcie.</p>
<h2>Nie wpadaj w panikę</h2>
<p>Uważa się, że ostry stres jesteśmy w stanie znosić kilka tygodni, potem przechodzi on w stres przewlekły, który może mieć niestety na nas niekorzystny wpływ w każdym obszarze funkcjonowania.</p>
<h2>Nie poddawaj się atmosferze strachu</h2>
<p>Niepokój w obecnej sytuacji jest naturalną reakcją, ale ważne, by nami nie owładnął. Wspólne przeżywanie, także niepokoju, ma pozytywne strony pod warunkiem, że ma to wymiar wspierający, a nie wzmacniający lęk. Warto zwrócić uwagę, że to jest doświadczenie nas wszystkich i dobrze jest być w kontakcie z innymi: dzwonić do siebie nawzajem, pytać o zdrowie, interesować się problemami, pomagać je rozwiązywać, a zatem szukać dróg rozwiązania problemu, a nie nakręcać spirali wzajemnego lęku i strachu.</p>
<h2>Mądrze korzystaj z mediów</h2>
<p>- Nie chodzi jednak o zupełne odcinanie się od mediów, chociażby ze względu na zarządzenia władz państwowych, które warto i trzeba znać. Lepiej jednak to sobie jakoś ucywilizować, dawkować. Np. przeglądam internet o określonych godzinach, poświęcam na to konkretną ilość czasu, sprawdzam tylko, co nowego, a nie poszukuję wszystkiego co na ten temat zostało napisane. Bo im więcej wchodzi się w internet, tym łatwiej natknąć się na informacje straszące, nieprawdziwe – ostrzega dr Murawiec.</p>
<h2>Warto pamiętać, że w sieci rozprzestrzenia się mnóstwo nieprawdziwych informacji i nie przyjmować bezkrytycznie kolejnych sensacyjnych doniesień.</h2>
<p><strong>Ważne jest uzmysłowienie sobie naszej sieci kontaktów i miejsca w społeczeństwie</strong></p>
<p>Spróbujmy spojrzeć na sytuację nie tylko z perspektywy indywidualnej. Takie nastawienie łatwiej przychodzi w społeczeństwach o wysokim znaczeniu rodziny i/lub kolektywnych, w których jednostki mają sporą tendencję do kierowania się dobrem społeczeństwa i ludzkości. To pierwotne wartości – grupa musi przetrwać. Z czasem jednak coraz bardziej się indywidualizowaliśmy, a to wymaga spojrzenia w szerszej perspektywie, do której nie jesteśmy przyzwyczajeni.</p>
<p><strong>WHO w swoich wytycznych proponuje, aby lęk zamienić na empatię.</strong></p>
<p>- To jest bardzo dobre podejście. Bo jeśli będę się trząsł ze strachu, to będzie mnie paraliżował lęk, a jeżeli będę myślał o innych, o tym, jak mogę komuś pomóc, to może wyjdzie z tego coś dobrego, a do tego będę mógł myśleć o sobie z poczuciem dumy, że w tych trudnych czasach sprostałem – podkreślają specjaliści.</p>
<h3>Krajobraz po epidemii</h3>
<p>W którymś momencie epidemia zacznie wygasać, ale jej skutki częściowo pozostaną – począwszy od gospodarczych po psychiczne. To raczej nieuniknione.</p>
<p>Może się bowiem okazać, że dalekosiężne skutki będą poważne – na skutek epidemii zachwiana zostanie stabilizacja finansowa niektórych osób, niektórzy stracą pracę.</p>
<blockquote><p>- W naszym szpitalu odwołaliśmy wszystkie psychoterapie i wizyty ambulatoryjne, które nie są niezbędne, przeszliśmy na wystawianie e-recept. Osoby, które pracują na kontrakcie lub umowę zlecenie martwią się tym, że nie będą pracować, a tym samym zarabiać – zwraca uwagę prof. Gałecki.</p>
</blockquote>
<p>Ale obecna sytuacja może też przynieść zmiany wręcz cywilizacyjne – w ekspresowym tempie rozwiną się wszelkie formy e-usług, część osób, które przeszły na pracę zdalną, pozostanie już w takiej formule – a to z czasem pociągnie za sobą kolejne zmiany. Na zawsze prawdopodobnie pozostaną teraz niektóre wprowadzane procedury – jak choćby dotyczące przestrzegania higieny w firmach.</p>
<p><strong>W końcu jednak sytuacja się unormuje, a emocje zaczną opadać. Za parę lat to, co dzieje się teraz, może stać się to przedmiotem opowieści na temat osobistych przeżyć związanych z pandemią – to będzie zapamiętane do końca życia i opowiadane jako rodzinne historie.</strong></p>
<p><em>Oprac. Monika Wysocka, zdrowie.pap.pl, Redakcja</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/zdrowy-styl-zycia/raport-specjalny-wplyw-epidemii-na-nasza-psychike/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Raport specjalny: Jak rozmawiać z dzieckiem?</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/raport-specjalny-jak-rozmawiac-z-dzieckiem/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/raport-specjalny-jak-rozmawiac-z-dzieckiem/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Mar 2020 13:20:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Julia Nieznalska</dc:creator>
				<category><![CDATA[w skrócie]]></category>
		<category><![CDATA[epidemia]]></category>
		<category><![CDATA[jak rozmawiać z dzieckiem]]></category>
		<category><![CDATA[psychika]]></category>
		<category><![CDATA[psychika dziecka]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowa o epidemii]]></category>
		<category><![CDATA[wpływ na dzieci]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=28670</guid>
		<description><![CDATA[Jesteśmy wręcz bombardowani informacjami o groźnym koronawirusie. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>Dzieci także. Mogą być i one zaniepokojone lub wręcz wystraszone sytuacją. Zdaniem psychoterapeutki Marii Rotkiel największym błędem jest udawanie, że się nic nie dzieje: wtedy dziecko dostaje sprzeczne komunikaty. To zaś nie jest dla niego dobre.</h2>
<p>Wielu z nas nie zwraca uwagi, na to że kilkuletnie dzieci, które są przecież uczestnikami obecnej sytuacji też ją, po swojemu, przeżywają. Co robić, aby nie udzielał im się strach czy przerażenie, które być może odczuwamy w obcowaniu z epidemią?</p>
<p><strong>Dzieci reagują silnymi emocjami, kiedy obserwują dorosłych, rozemocjonowanych, zaaferowanych, nie radzących sobie z tymi uczuciami. Podstawowa zasada brzmi więc: należy z dziećmi rozmawiać i na bieżąco mówić, co się dzieje. Jeśli my czujemy niepokój, to dziecko będzie to widziało i też będzie się niepokoić.</strong></p>
<blockquote><p>Najlepszym sposobem na to, żeby zapanować nad nerwową atmosferą, by przejąć kontrolę nad emocjami, jest nazwanie tego, co się dzieje. A więc powiedzenie: „To nowa sytuacja, pewne rzeczy muszą się teraz zmienić, ale wiemy co robić”. Gdy dziecko dostanie taki komunikat, będzie spokojniejsze. Ważne, by dać mu sygnał, że do tych zmian dostosujemy się chętnie, bo to ma nam dać bezpieczeństwo. Wtedy nie zostanie to potraktowane jak kara, jako coś niepokojącego, lecz wręcz odwrotnie: dziecko zrozumie, że fakt, iż nie idzie do szkoły czy do przedszkola, wynika z przemyślanych decyzji, które nam służą.</p>
</blockquote>
<h3>Przeczytaj, jak radzić sobie z emocjami dzieci</h3>
<p>Jeśli uda się przeprowadzić taką rozmowę w sposób, który sam w sobie niesie ładunek spokoju i wsparcia, pokażemy mu, że wiemy, co mamy robić, mamy sytuację pod kontrolą, będzie czuło, że może nam zaufać i to je uspokoi.</p>
<p><strong>Niektórzy uważają, że lepiej na takie tematy nie rozmawiać z dzieckiem..</strong></p>
<blockquote><p>Nierozmawianie z dzieckiem, niedopowiadanie na pytania, udawanie, że się nic nie dzieje jest największym błędem, bo wtedy dziecko dostaje sprzeczne komunikaty: doświadcza zmian, których nie rozumie, obserwuje trudne do zrozumienia emocje, a nie ma wyjaśnienia, z czego to wynika i czemu to ma służyć.</p>
</blockquote>
<p>Dzieci na pewno na tę sytuację reagują ciekawością, ale i niepokojem. Pamiętajmy, że one przywiązane są do codziennych rytuałów i stałe punkty dnia dają im poczucie bezpieczeństwa. Dlatego tym ważniejsze jest, aby wytłumaczyć, dlaczego z dnia na dzień to się zmieniło.</p>
<p><strong>Dlaczego nie wstajemy jak zwykle? Dlaczego nie idziemy do przedszkola? Po to, żeby zostać w domu.</strong></p>
<p>A dlaczego mamy zostać w domu? Po to, żeby chronić zdrowie i zminimalizować ryzyko, że zachorujemy. Na pytanie: „A co, jeśli zachorujemy?”, odpowiedzmy spokojnie, że wiemy, co robić: jeżeli poczujemy się gorzej, zadzwonimy po pomoc i tę pomoc dostaniemy. Jeżeli dzielę się z dzieckiem swoją wiedzą, która wynika ze świadomości, co robić, to ono naprawdę będzie spokojniejsze. Tylko wytłumaczmy mu, co się dzieje i nie wybiegajmy w przyszłość dalej niż na najbliższe kilkanaście dni. Mówmy o tym, co wiemy – przez dwa tygodnie zostajemy w domu, ale zorganizujemy sobie ten czas w ciekawy sposób. Ważne, aby dziecko widziało, że mamy na ten czas pomysł. Warto zwrócić uwagę, że wszystko co mówimy dzieciom i co je uspokaja &#8211; wpływa też kojąco na nas. Tak więc jeżeli uspokajamy dzieci, to wspieramy samych siebie.</p>
<h3>A co z tym planem?</h3>
<p>Można to zrobić w formie relacji: będziemy wstawać koło 9.00, razem jeść śniadanie, potem będziemy mieć czas wolny – każdy porobi coś fajnego, na co ma ochotę. Potem trochę razem posprzątamy, przygotujemy obiad i usiądziemy na chwilkę do nauki. Ale pouczę się z tobą – jestem ciekawy, o czym teraz się teraz uczycie w szkole, a potem sobie odpoczniemy, w taki sposób, jak najbardziej lubimy. W ten sposób dziecko dostaje komunikat, że my tym czasem zarządzamy, że on będzie miał swój rytm, swoje punkty, zaplanowane aktywności. Nie egzystujmy w poczuciu niepewności – i co ja mam teraz robić? Pokażmy mu, że wiemy to, możemy nawet usiąść z kalendarzem i sobie to rozpisać.</p>
<blockquote><p>Byłoby też fajnie, gdyby udało się zaplanować ten czas w miły sposób &#8211; niech tam będzie dużo przyjemności, niech to będzie czas, z którego będziemy się cieszyli, który będzie miał wspólny mianownik – jak fajnie, że mamy więcej czasu dla siebie. Może uda się porobić coś, na co nie ma czasu w codziennej bieganinie? Ale niech znajdą się w nim także ważne rzeczy do zrobienia zaplanujmy też obowiązki, żeby dzień był konstruktywny, maksymalnie dynamiczny. Jeżeli będziemy te dni planowali i uwzględniali w nich dzieci, to one będą się w tym odnajdywały.</p>
</blockquote>
<h3>Jak wytłumaczyć kilkulatkowi, że nie może spotykać się z babcią i dziadkiem, bo to niebezpieczne?</h3>
<p>Zasada jest taka sama – porozmawiajmy o tym, wyjaśnijmy mu tę sytuację, ale skoncentrujmy się na tych komunikatach, które są zgodne z prawdą, ale jednocześnie są wspierające. Jeżeli dziecko słyszy, że coraz więcej osób choruje, to nie zaprzeczajmy temu, powiedzmy mu, że tak bywa z chorobą zakaźną i dlatego tym ważniejsze jest to, żebyśmy przestrzegali reguł i starali się nie wychodzić z domu. I jeżeli będziemy tego przestrzegać, to ryzyko, że zachorujemy, jest mniejsze, a nawet, jeżeli zachorujemy, to wiemy, co robić. Wytłumaczmy, że o starsze osoby musimy dbać szczególnie, ponieważ ich zdrowie jest delikatniejsze, dlatego nie widzimy się z babcią i dziadkiem.</p>
<blockquote><p>Warto powiedzieć dziecku, że w każdej chwili, gdy poczuje tęsknotę za babcią lub dziadkiem, możemy do nich zadzwonić. Ja wielu rodzinom podpowiadam, żeby rozmowy z dziadkami wpisali w codzienny rytm. U nas w domu to się doskonale sprawdza: koło godziny 19.00, kiedy już staramy się kończyć dzień i wyciszyć różne aktywności, dzwonimy do babci i dziadka &#8211; opowiadamy jak minął nam dzień, pytamy, jak się czują i umawiamy się, że następnego dnia o tej porze znowu zadzwonimy.</p>
</blockquote>
<p>Pamiętajmy, że takie stałości są dla dzieci bardzo ważne. Spróbujmy na ten czas wprowadzić takie stałe punkty, które są adekwatne do tego wyjątkowego czasu. Podobnie możemy zrobić z przyjaciółmi i ze znajomymi. Możemy np. umówić się na telekonferencję po obiedzie, pozwólmy dziecku zadzwonić do koleżanki czy do przyjaciela, czy porozmawiać na jakimś komunikatorze.</p>
<h3>Dzięki nowym technologiom mamy spore możliwości komunikowania się…</h3>
<p>Dokładnie! Dzięki temu nie musimy mieć poczucia izolacji. Fakt, że fizycznie się ze sobą nie widujemy, nie musi budować w nas poczucia osamotnienia, nie musi tak być. Bądźmy ze sobą w stałym kontakcie: piszmy do siebie sms-y, wysyłajmy zdjęcia, komunikujmy się ze sobą, pielęgnujmy poczucie bliskości psychicznej, a mamy do tego wiele narzędzi. Wykorzystujmy nowe technologie, niech nam teraz służą. Poczucie emocjonalnej bliskości, wsparcie, bycie ze sobą w kontakcie jest bardzo ważnym filarem naszej psychofizycznej kondycji na tu i teraz.</p>
<h3>A co jeśli faktycznie babcia trafi do szpitala?</h3>
<p>Dopóki większość z nas jest w dobrej formie, nie koncentrujmy się na takich scenariuszach. Jeżeli dziecko zapyta: „A co, jeśli babcia zachoruje?”, odpowiedzmy: „Robimy wszystko, aby tak się nie stało.</p>
<p><strong>Teraz rozmawiamy przez telefon, a zobaczymy się dopiero, kiedy lekarze powiedzą, że będzie to bezpieczne. Jeśli mimo wszystko babcia zachoruje i będzie musiała pójść do szpitala, to po to, aby pomogli jej tam szybciej wyzdrowieć”.</strong></p>
<h3>A co powiedzieć, gdy padnie to najtrudniejsze pytanie: &#8222;Czy babcia umrze?&#8221;</h3>
<p>Niezależenie kogo to pytanie dotyczy: czy dziecko pyta o babcię, mamę czy o siebie – bo takie myśli też może mieć &#8211; mówmy to, co jest prawdą: „Nie wiem jak będzie, nie mogę ci obiecać, że coś się wydarzy, albo nie wydarzy, ale mogę ci obiecać, że zrobię wszystko co w mojej mocy, aby nas chronić. A jeżeli ktoś z nas będzie potrzebował pomocy, to zrobię wszystko, aby każdy z nas wyzdrowiał”. I tu postawmy kropkę. Czyli nie obiecujmy dziecku, że nic się nie wydarzy, bo tego nie możemy obiecać, ale uspokójmy je. Nie uciekajmy przed tym pytaniem, ale pokażmy, że wiemy co robić. Bo to pozwala odzyskać poczucie bezpieczeństwa w sytuacji trudnej i niestabilnej.</p>
<p><em>oprac. Monika Wysocka, zdrowie.pap.pl, Redakcja</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/raport-specjalny-jak-rozmawiac-z-dzieckiem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->