<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; psychologia</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/psychologia/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Fri, 16 Oct 2026 03:35:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Męska depresja inna niż u kobiet?</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/zdrowy-styl-zycia/meska-depresja-inna-niz-u-kobiet/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/zdrowy-styl-zycia/meska-depresja-inna-niz-u-kobiet/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Oct 2026 00:05:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Karol Pisarski</dc:creator>
				<category><![CDATA[zdrowy styl życia]]></category>
		<category><![CDATA[depresja]]></category>
		<category><![CDATA[męska depresja]]></category>
		<category><![CDATA[psychika]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29267</guid>
		<description><![CDATA[Niewykluczone, że mężczyzn cierpiących na depresję jest więcej niż sądzimy.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Męska depresja to często nie płakanie w kącie pokoju, ale ryzykowne zachowania, złość, agresja, zachowania, których wcześniej u tego człowieka nie było &#8211; mówi dr n. med. Sławomir Murawiec z Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. Niewykluczone, że mężczyzn cierpiących na depresję jest więcej niż sądzimy.</h3>
<p><strong>Kto choruje na depresję częściej: mężczyźni czy kobiety?</strong></p>
<p>We wszystkich podręcznikach jest zapisane, że kobiety. Dwa a nawet trzy razy częściej niż mężczyźni. Jednak w statystykach dotyczących samobójstw dominują panowie i to znacząco (5:1), a więc odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna. Kluczową wydaje się informacja, jak diagnozowana jest depresja.</p>
<p><strong>A jak jest diagnozowana?</strong></p>
<p>W klasyfikacji psychiatrycznej funkcjonują kryteria diagnostyczne depresji, które ujmują pewien model odnoszący się do objawów występujących w przebiegu chorób afektywnych (nazywanych także zaburzeniami nastroju). Zespoły te objawiają się głównie obniżeniem nastroju (smutkiem, przygnębieniem, niską samooceną, małą wiarą w siebie, poczuciem winy, pesymizmem, u części pacjentów myślami samobójczymi), niezdolnością do przeżywania przyjemności, marazmem, bezsennością, zmniejszeniem apetytu.</p>
<blockquote><p>Tego rodzaju objawy mogą być obecne u kobiet i u mężczyzn, jednak lista ta nie uwzględnia pewnych odmiennych postaci objawów depresyjnych, częstszych w grupie mężczyzn. Ta lista objawów powinna być dłuższa i pełniejsza. W związku z tym kierowanie się przedstawionymi wyżej symptomami sprawia, że depresja częściej rozpoznawana jest właśnie u kobiet. Jeśli by wziąć pod uwagę objawy depresji typowe dla mężczyzn okazuje się, że te statystyki ulegają zmianie. Oczywiście złość czy drażliwość występują w czasie epizodu depresji także u kobiet, ale najczęściej w szerszym połączeniu z innymi, typowymi objawami. Ułatwia to postawienie trafnego rozpoznania.</p>
</blockquote>
<p>Dowiodła tego Lisa A. Martin, która w 2013 roku opublikowała w prestiżowym czasopiśmie Journal of the American Medical Association Psychiatry (JAMA Psychiatry) wyniki swoich badań. Wynika z nich jasno, że jeśli zmieni się kryteria diagnostyczne, okazuje się, że mężczyźni chorują na depresję nawet częściej niż kobiety! (26,3 proc. vs. 21,9 proc.).</p>
<blockquote><p>Podobnego zdania był też Wolfgang Rutz, który w swoim badaniu na temat występowania depresji opublikowanym w Lancecie napisał: „Zarówno na Gotlandii, jak i wszędzie indziej obie płci są równie często, ale w odmienny sposób dotykane objawami depresyjnymi”.</p>
</blockquote>
<p><strong>Jakie są zatem objawy, które należałoby uwzględniać w diagnozie depresji?</strong></p>
<blockquote><p>Zacznijmy od tego, że objawy depresyjne można podzielić na internalizacyjne, czyli te skierowane do wewnątrz, co objawia się siedzeniem w pokoju i płakaniem, nieustającym poczuciem winy oraz na eksternalizacyjne, czyli skierowane na zewnątrz. Te objawiają się złością, napadami agresji, waleniem pięścią, niebezpieczną jazdą samochodem.</p>
</blockquote>
<p>Trzeba też jasno powiedzieć, że niektóre objawy – np. smutek i obniżony nastrój, występują zarówno w przypadku kobiet jak i mężczyzn.</p>
<p>I jeżeli w diagnozowaniu depresji uwzględni się cechy eksternalizacyjne, okazuje się, że jednak depresja częściej zdarza się u mężczyzn.</p>
<p><strong>Skonkretyzujmy zatem objawy męskiej depresji.</strong></p>
<p>Najczęstsze to złość, drażliwość, czasami agresja, łatwe wkurzanie się. Wszelkie ryzykowne zachowania, czyli na przykład szybkie jeżdżenie samochodem, nadużywanie alkoholu i środków psychoaktywnych.  Ale też pracoholizm albo przymus bycia zajętym, w którym chodzi o to, aby ani na chwilę nie zostać samemu ze swoimi myślami.</p>
<p><strong>To nie są objawy klasycznie kojarzone z depresją …</strong></p>
<p>Właśnie na tym polega cały problem. Taki facet nie mówi o smutku i przygnębieniu. Jeśli pójdzie do psychiatry, a najczęściej &#8211; jeśli zaciągnie go żona &#8211; może nie mieć rozpoznanej depresji, bo nie spełnia kryteriów.</p>
<p><strong>To po co takie kryteria?</strong></p>
<p>Klasyfikacje są po to, aby ludzie w różnych miejscach na świecie: i na Alasce, i w Australii i w Polsce, rozpoznawali depresję w ten sam sposób, według tych samych kryteriów. Tyle, że te stworzone kryteria nie obejmują wszystkich postaci. Na przykład w klasyfikacji depresji nie ma lęku, a większość pacjentów cierpi na <a href="https://zdrowie.pap.pl/slownik/l#647">lęk</a>. Nie ma złości, a większość czuje złość.</p>
<p>To może prowadzić do nieprawidłowego rozpoznawania depresji u mężczyzn, nie uzyskiwania przez ich właściwego wsparcia i pomocy.</p>
<p><strong>Może więc warto byłoby uaktualnić kryteria?</strong></p>
<p>Klasyfikację zaburzeń psychicznych w skali międzynarodowej opracowują eksperci Światowej Organizacji Zdrowia. My tu w Polsce klasyfikacji tak sobie zmienić nie możemy.</p>
<p><strong>Kiedy mężczyzna powinien sam przed sobą przyznać, że jednak przydałaby mu się pomoc?</strong></p>
<blockquote><p>Jeżeli zaszła jakiegoś rodzaju zmiana &#8211; kiedyś byłem spokojny, zrównoważony, drobne rzeczy mnie nie denerwowały, a teraz reaguję na nie złością – to znaczy, że coś jest nie tak. Trzeba zrozumieć, że depresja jest epizodem. To nie jest cecha charakterologiczna. Jeżeli ktoś zawsze bił wszystkich na podwórku w dzieciństwie &#8211; to reagowanie złością i walenie pięścią w ścianę nie jest jednak prawdopodobnie objawem depresji. Tu chodzi o zmiany, które mają miejsce od jakiegoś czasu – od pewnego czasu się złoszczę, od pewnego czasu jeżdżę ryzykownie.</p>
</blockquote>
<p>Druga rzecz &#8211; jeżeli ta złość jest wyrażana na zewnątrz i powoduje to cierpienie tej osoby i otoczenia.</p>
<p>Bardzo często dzieje się to po jakiegoś rodzaju utracie – pozycji, stanowiska, finansów, możliwości utrzymania rodziny – dla mężczyzny to wyjątkowo trudny moment.</p>
<p><strong>Bardzo często trudno jest namówić mężczyznę do pójścia do psychiatry czy terapeuty. Jak przekonać, go że warto dać sobie pomóc?</strong></p>
<p>Wielu mężczyzn ma olbrzymie bariery psychologiczne w poszukiwaniu pomocy. To niesamowite, że wizyta u kardiologa jest społecznie akceptowalna, zaś pójście do psychiatry czy psychologa, szczególnie dla mężczyzny może wiązać się z poczuciem utraty własnej wartości, oznacza „poddałem się”, „przegrałem”, „nic mi się nie udało”.</p>
<blockquote><p>Jako Polskie Towarzystwo Psychiatryczne staramy się przekonywać, że psychiatra jest takim samym lekarzem jak każdy inny – jak kardiolog, diabetolog czy pulmonolog. I że to jest efektywny sposób szukania pomocy, współczesny, zgodny z obecnym modelem – gdy mamy kłopot idziemy do specjalisty. Chcemy by to było normalne, a nie postrzegane jak porażka.</p>
</blockquote>
<p><strong>W jakich sytuacjach powinno się włączać leki wspomagające terapię?</strong></p>
<p>To zależy od sytuacji. Często dobrym wyjściem jest łączenie psychoterapii i farmakoterapii, to daje dobre efekty. Jeżeli ktoś jest w ciężkiej depresji i wykazuje zachowania, które niszczą jego życie, to farmakoterapia może okazać się niezbędna. Ale przepracowywanie takich problemów rozmowami z psychoterapeutą uważa się za bardzo efektywne.</p>
<p><strong>Jak leki działają na psychikę?</strong></p>
<p>Ich najważniejszą cechą jest fakt, że są skuteczne. Wiele leków przeciwdepresyjnych, stabilizuje rozchwianie emocjonalne, wahania nastroju. Stosowana najczęściej grupa leków przeciwdepresyjnych -SSRI (skrót od terminu selektywne inhibitory zwrotnego wychwytu serotoniny, po angielsku: selective serotonin reuptake inhibitor – SSRI) jest ukierunkowana na przeciwdziałanie złości i lękowi, a oprócz tego ma jeszcze działanie przeciwdepresyjne.</p>
<blockquote><p>Wielu pacjentów, którzy je biorą, mówi o tym, że przestali się denerwować i tak bardzo wszystkim przejmować, rzeczy, które dotychczas powodowały u nich stres, nadal są spostrzegane, ale nie wiążą się już z tak silną reakcją emocjonalną. Wyciszają, dają dystans, co w tym trudnym okresie jest bardzo pomocne. Oczywiście za każdym razem należy rozważyć ich zastosowanie w konkretnej sytuacji – jeśli ktoś powinien szukać pracy, to być może wyciszenie  nie jest najlepszym wyjściem.</p>
</blockquote>
<p><strong>Czy są jakieś cechy, które predysponują do depresji?</strong></p>
<p>Tradycyjnie opisywana osobowość depresyjna to ktoś smętny, pogrążony w sobie, bez uśmiechu. I to jest jeden z możliwych wariantów: ktoś kto jest często smutny, rozpamiętuje wszystkie porażki, w końcu dostaje depresji.</p>
<blockquote><p>Ale jest też drugi wariant, znamienny właśnie dla męskiej depresji – to osoba z aspiracjami, pragnieniami, człowiek sukcesu, który pnie się w górę i nagle coś się wydarza, coś się nie udaje, następuje upadek. Te osoby najczęściej doświadczają depresji ze złością i niszczeniem samego siebie. Czyli: jeżeli nie będę wszystkim (np. dyrektorem, kierownikiem, szefem) to będę nikim, zerem. Podejście zero-jedynkowe. Jeśli ktoś był np. ordynatorem, już nie umie odnaleźć się na innej pozycji, już nie może być „tylko” doktorem. I w tym momencie część osób wchodzi w szalenie niebezpieczną postać depresji, która go niszczy: już nic nie warto, nie ruszę się, nie podejmę  żadnych działań.</p>
</blockquote>
<p><strong>Mówi się o tym, że depresja może mieć też fizyczne objawy. To normalne, gdy nie wstaje się z łóżka z powodu gorączki, ale z powodu złego nastroju?</strong></p>
<p>To się trochę łączy. Z obniżeniem nastroju zawsze w parze idzie obniżenie napędu do działania. To jest uwarunkowane biologicznie. Mechanizm jest taki: gdy się coś traci, to w pierwszej fazie stara się to odzyskać, ale w którymś momencie, gdy te starania okazują się bezskuteczne, wytwarza się mechanizm hamujący, który zapobiega traceniu energii na bezskuteczne działania. To takie trochę pierwotne: mogę walczyć, ale gdy będę walczyć w nieskończoność, to albo zginę, albo utracę zasoby energetyczne. W związku z tym natura w geście obronnym wyhamowuje to zachowanie i biologicznie wyłączają się pewne układy mózgowe związane z motywacją, co sprawia, że człowiek popada w stan amotywacyjny. Układ dopaminergiczny związany z ciekawością, zainteresowaniem, działaniem wyhamowuje i zaczyna się walka o przetrwanie.</p>
<blockquote><p>A druga rzecz – u części pacjentów depresyjnych aktywowane są procesy zapalne. To nie jest dokładnie takie zapalenie jak przy grypie, ale wzbudzany jest układ immunologiczny i stąd objawy bólowe. Tak więc depresja subiektywnie może być odczuwana jak grypa.</p>
</blockquote>
<p>Nie bez kozery uważa się, że depresja jest stanem ogólnoustrojowym.</p>
<p><strong>Czy można powiedzieć, że któreś formy są mniej lub bardziej niebezpieczne.</strong></p>
<p>Mówi się, że czasem depresja wywołuje ból psychiczny, to związane jest z rozdźwiękiem pomiędzy marzeniem, a rzeczywistością, tym co było, a tym co jest. To niebezpieczny stan, który może prowadzić do myśli samobójczych. Odczuwanie bólu psychicznego to na pewno wskazanie do szukania pomocy.</p>
<blockquote><p>Z kolei w zakresie procesów zapalnych depresja może wzmagać choroby somatyczne takie jak cukrzyca, czy choroby serca.</p>
</blockquote>
<p>Trudno więc o jasną odpowiedź co jest bardziej niebezpieczne – czy bezpośrednio samobójstwo, czy pośrednio zawał.</p>
<blockquote><p>Chyba lepiej podsumować to w jeden sposób – depresja bywa bardzo niebezpieczna w wielu aspektach, także życiowym, finansowym, bo gdy ktoś z powodu choroby nie może pracować, zarabiać, mieć kontaktu z rodziną to często źle się to kończy.</p>
</blockquote>
<p><strong>Coraz częściej mówi się, że depresja staje się epidemią naszych czasów. Z czego to wynika?</strong></p>
<p>Jest wiele czynników, które na to wpływa. Znaczenie mają warunki biologiczne jak choćby zażywane leki (część z nich ma depresjogenne działanie). Warunki społeczne, w czyli przeciążenie informacyjne, stan niepewności, nieprzewidywalności, ciągłych zmian, a co za tym idzie wszechobecnego stresu.</p>
<blockquote><p>Do tego dochodzi brak wsparcia społecznego, słabsze więzi między ludźmi, które kiedy są dobre stabilizują. I wreszcie warunki środowiskowe &#8211; ostatnio coraz częściej mówi się o tym, że wpływ na nasz nastrój ma sposób odżywiania, a nawet smog.</p>
</blockquote>
<p><em>Monika Wysocka, zdrowie.pap.pl, PAP Zdrowie<br />
</em></p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div id="biography-wrapper">
<p><em><img src="https://zdrowie.pap.pl/sites/default/files/styles/image_crop_portrait_100/public/201912/Slawomir_Murawiec.jpg?itok=eslTy92D" alt="Fot. PAP/S.Leszczyński" width="100" height="100" /></em></p>
<div id="biography-label"><em>Dr n med. Sławomir Murawiec</em></div>
<p><em>Specjalista psychiatra, psychoterapeuta Sekcji Naukowej Psychoterapii PTP, specjalista  terapii środowiskowej. Członek Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. Redaktor Naczelny kwartalnika naukowego „Psychiatria”. W latach 1996 – 2013 pracownik Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, między innymi na stanowisku adiunkta III Kliniki Psychiatrycznej i Kierownika Mokotowskiego Zespołu Leczenia Środowiskowego. Autor ponad 200 artykułów i 25 rozdziałów w monografiach i podręcznikach akademickich (oraz zbliżonej ilości publikacji w innych nie recenzowanych czasopismach medycznych, abstraktów, streszczeń wystąpień, broszur dla lekarzy i pacjentów). Redaktor (wraz z dr C. Żechowskim) książki: „Od neurobiologii do psychoterapii” (IPiN Warszawa 2009) oraz zbioru wywiadów „Z psychiatrami o psychiatrii” (Viamedica, Gdańsk 2012). Współautor książek „ Depresja 2016” i „Depresja 2017” (wraz z Dr P. Wierzbińskim, Viamedica). <br />
</em></p>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/zdrowy-styl-zycia/meska-depresja-inna-niz-u-kobiet/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rady na powracające negatywne myśli</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/rady-na-powracajace-negatywne-mysli/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/rady-na-powracajace-negatywne-mysli/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 29 Sep 2026 00:55:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Karol Pisarski</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[negatywne myśli]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia]]></category>
		<category><![CDATA[ruminacje]]></category>
		<category><![CDATA[zaangażowanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29251</guid>
		<description><![CDATA[Rozpamiętywanie w myślach swoich problemów - tzw. ruminacje - to mechanizm radzenia sobie z emocjami. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Czemu niektóre osoby, np. w depresji czy z zaburzeniami lękowymi, ruminacji nadużywają? Bada to psycholog dr Monika Kornacka, m.in. podążając za wzrokiem osób ruminujących.</h3>
<div>
<p>Jest taki stary kawał o panu, który idzie do sąsiada pożyczyć sekator. Przez całą długą drogę pan zastanawia się, co powie sąsiad i wyobraża sobie coraz czarniejsze scenariusze tej rozmowy. W każdym z tych scenariuszy sąsiad jest agresywny i odmawia mu pożyczenia sekatora. W tym czasie zanurzonemu w tych myślach panu sąsiad otwiera z uśmiechem drzwi, a pan rozwścieczony tym, co sobie wyobraził, wykrzykuje: &#8222;a wsadź sobie gdzieś ten swój zasmarkany sekator!&#8221;.</p>
<blockquote><p>Powtarzające się negatywne myśli dotyczące wydarzeń przyszłych lub przeszłych, mają w psychologii swoją osobną nazwę. To ruminacje. Ruminacje zdarzają się każdemu z nas. A to odtwarzamy sobie w głowie, jak nawrzeszczał na nas w korku jakiś nieokrzesany kierowca, a to zamartwiamy się, jak przebiegnie ważne spotkanie następnego dnia, a to roztrząsamy jakąś gafę, którą popełniliśmy&#8230; Można powiedzieć, że myśli te dotyczą rozbieżności między stanem aktualnym, a tym, jacy chcielibyśmy być albo jak chcielibyśmy się zachować w danej sytuacji.</p>
</blockquote>
<p>Nad tym, dlaczego niektóre osoby nadużywają ruminacji, pracuje w swoich badaniach psycholog dr Monika Kornacka z Uniwersytetu SWPS w Warszawie, finalistka polskiego FameLabu. Psycholog szuka też najskuteczniejszych sposobów terapii osób, dla których ruminacje są problemem.</p>
<p><strong>Ruminacje bowiem stanowić mogą częsty kłopot, zwłaszcza dla osób w depresji, z zaburzeniami lękowymi, zaburzeniami odżywiania czy borykającymi się z uzależnieniami.</strong></p>
<blockquote><p>Jedna z hipotez mówi, że takie myśli są jedną ze strategii unikania emocji lub nieprzyjemnych wydarzeń. &#8222;Bo jeśli myślę o trudnym wydarzeniu, które mam przed sobą, to w tym czasie je odwlekam. Zastanawiam się, jak przebiegnie dana rozmowa, zamiast się na nią umówić i mieć ją za sobą&#8221; &#8211; mówi dr Kornacka i komentuje, że takie rozmyślanie też może przynosić chwilową ulgę. &#8222;Podobnie jest z unikaniem emocji, np. jeśli pokłóciłam się z parterem, to odcinam się od tej sytuacji odtwarzając sobie w głowie tę kłótnię, zamiast zastanowić się, co się ze mną dzieje tu i teraz&#8221; &#8211; opisuje badaczka z Uniwersytetu SWPS.</p>
</blockquote>
<p>&#8222;Ruminacje to jeden ze sposobów na radzenie sobie z trudnymi emocjami. Wszyscy z ruminacji korzystamy i oczywiście czasami naprawdę nam one pomagają&#8221; &#8211; mówi badaczka. Według niej problem może się jednak pojawić, kiedy ktoś nadużywa tego sposobu radzenia sobie z emocjami, a pomija inne metody &#8211; m.in. dystrakcję (np. obejrzenie filmu) albo dzielenie się trudnymi emocjami w rozmowie z innymi.</p>
<blockquote><p>&#8222;Kiedy będziemy znali mechanizmy powstawania takich nawracających negatywnych myśli, będziemy mogli stworzyć bardziej efektywne treningi dla osób, które mają trudności z nadużywaniem myśli negatywnych&#8221; &#8211; podsumowuje badaczka. W swoich badaniach &#8211; realizowanych w ramach grantu NCN &#8211; i działań „Marie Skłodowska-Curie” w ramach Horyzontu 2020 = psycholog testuje dwie hipotezy dotyczące przyczyn nadmiernych ruminacji.</p>
</blockquote>
<p>Pierwsza z nich sugeruje, że u osób z depresją nadmiar ruminacji jest związany z trudnościami w mechanizmie hamowania. &#8222;Hamowania używamy, kiedy musimy zatrzymać automatyczną odpowiedź, nawyk. Np. kiedy jesteśmy na poważnym spotkaniu, a przypomni się nam coś śmiesznego i powstrzymujemy się, żeby się nie roześmiać&#8221; &#8211; podaje przykład rozmówczyni PAP. Wyjaśnia, że zgodnie z tą hipotezą pacjenci z depresją nie mają wystarczających zasobów samokontroli, hamowania, żeby negatywne myśli zatrzymać.</p>
<p><strong>Druga hipoteza badana w projekcie hipoteza zakłada, że osoby, które ruminują, mają trudności z odangażowaniem swojej uwagi od bodźców negatywnych &#8211; przede wszystkim związanych z nimi samymi.</strong></p>
<p>Psycholog bada ruminacje i mechanizmy z nim związane m.in. śledząc wzrok osób, w których wywołano ruminacje (zadając im pytania o problemy, nad którymi ostatnio rozmyślali).</p>
<p>I tak w jednym z eksperymentów na hamowanie proszono, by badani ignorowali pojawiające się na ekranie słowa i zamiast je czytać, odwracali od nich wzrok. Zakładano, że osoby ruminujące będą miały z tym problem.</p>
<blockquote><p>W innym eksperymencie &#8211; na odangażowanie uwagi od bodźców negatywnych &#8211; na ekranie pojawiało się słowo &#8222;jestem&#8221; oraz zestaw słów: pozytywnych, negatywnych i niepasujących: np. &#8222;dojrzała&#8221;, &#8222;przemądrzała&#8221;, &#8222;kwiatek&#8221;. Uczestnicy mieli za zadanie układać z tych słów tylko zdania pozytywne. Śledząc ruch oczu takich osób mierzono, ile czasu patrzą na każde słowo. Zakładano, że osoby ze skłonnością do nadmiernych ruminacji, dłużej patrzeć będą na słowa o negatywnym zabarwieniu, które teoretycznie nie powinny ich interesować przy wykonywaniu tego zadania. Na razie trwa jeszcze analiza danych z tych eksperymentów. Jeśli któraś z hipotez psychologów znajdzie potwierdzenie, będzie można zacząć pracę nad wykorzystaniem wiedzy o podłożu ruminacji w terapii.</p>
</blockquote>
<p>Pytana, czy są już jakieś pomysły, jak można pomóc osobom, dla których ruminacje są dużym problemem, dr Kornacka podsumowuje propozycje psychologa Edwarda Watkinsa. Jednym z pomysłów jest terapia poznawczo-behawioralna i trening konkretności. Pacjentów uczy się więc, by częściej skupiali się na swoich konkretnych emocjach i działaniach, które mogą podjąć w danym momencie, zamiast skupiać się na abstrakcyjnym i uogólnionym roztrząsaniu przyczyn, skutków i znaczenia danych wydarzeń.</p>
<p><strong>Druga możliwość to aktywacja behawioralna. &#8222;Trzeba zastąpić ruminacje inną czynnością. Musi być ona odpowiednio angażująca, konkretna i zgodna z wartościami&#8221; &#8211; mówi psycholog. Jeśli więc negatywne myśli pojawiają się u kogoś, kiedy jedzie tramwajem, to może znaleźć sobie czynność, która te ruminacje zastąpi &#8211; np. rozwiązywać sudoku. A jeśli ruminacje pojawiają się po pracy, w chwilach, gdy wreszcie mamy moment na „pomyślenie o nas samych” &#8211; można np. zacząć uprawiać sport. &#8222;Ale na tyle angażujący myśli, żeby na ruminacje nie było już miejsca&#8221; &#8211; zaznacza psycholog. Podkreśla jednak, że aktywności te muszą być indywidualnie dobrane i nie ma jednej recepty dla wszystkich, którzy borykają się z problemem ruminacji.</strong></p>
<blockquote><p>„Należy także pamiętać, że nadużywanie ruminacji jest często nawykiem i jak zastąpienie każdego nawyku nowym zachowaniem, wymaga sporo pracy, czasu ale i wyrozumiałości dla samego siebie” – podkreśla dr Kornacka.</p>
</blockquote>
<p><em>PAP &#8211; Nauka w Polsce, Ludwika Tomala, lt/ agt/</em></p>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/rady-na-powracajace-negatywne-mysli/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ruminacje, czyli dlaczego rozpamiętujemy?</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/ruminacje-czyli-dlaczego-rozpamietujemy/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/ruminacje-czyli-dlaczego-rozpamietujemy/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 15 Aug 2026 22:09:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kalina Samek</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[aktywacja behawioralna]]></category>
		<category><![CDATA[depresja]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia]]></category>
		<category><![CDATA[ruminacje]]></category>
		<category><![CDATA[terapia poznawczo-behawioralna]]></category>
		<category><![CDATA[zaburzenia lękowe]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=27732</guid>
		<description><![CDATA[Rozpamiętywanie w myślach swoich problemów - tzw. ruminacje - to mechanizm radzenia sobie z emocjami. Czemu niektóre osoby, np. w depresji czy z zaburzeniami lękowymi, ruminacji nadużywają? Bada to psycholog dr Monika Kornacka, m.in. podążając za wzrokiem osób ruminujących.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jest  taki stary kawał o panu, który idzie do sąsiada pożyczyć sekator. Przez  całą długą drogę pan zastanawia się, co powie sąsiad i wyobraża sobie  coraz czarniejsze scenariusze tej rozmowy. W każdym z tych scenariuszy  sąsiad jest agresywny i odmawia mu pożyczenia sekatora. W tym czasie  zanurzonemu w tych myślach panu sąsiad otwiera z uśmiechem drzwi, a pan  rozwścieczony tym, co sobie wyobraził, wykrzykuje: &#8222;a wsadź sobie gdzieś  ten swój zasmarkany sekator!&#8221;.</p>
<p>Powtarzające się negatywne myśli  dotyczące wydarzeń przyszłych lub przeszłych, mają w psychologii swoją  osobną nazwę. To ruminacje. Ruminacje zdarzają się każdemu z nas. A to  odtwarzamy sobie w głowie, jak nawrzeszczał na nas w korku jakiś  nieokrzesany kierowca, a to zamartwiamy się, jak przebiegnie ważne  spotkanie następnego dnia, a to roztrząsamy jakąś gafę, którą  popełniliśmy&#8230; Można powiedzieć, że myśli te dotyczą rozbieżności  między stanem aktualnym, a tym, jacy chcielibyśmy być albo jak  chcielibyśmy się zachować w danej sytuacji.</p>
<p>Nad tym, dlaczego  niektóre osoby nadużywają ruminacji, pracuje w swoich badaniach  psycholog dr Monika Kornacka z Uniwersytetu SWPS w Warszawie, finalistka  polskiego FameLabu. Psycholog szuka też najskuteczniejszych sposobów  terapii osób, dla których ruminacje są problemem.</p>
<p>Ruminacje bowiem  stanowić mogą częsty kłopot, zwłaszcza dla osób w depresji, z  zaburzeniami lękowymi, zaburzeniami odżywiania czy borykającymi się z  uzależnieniami.</p>
<p>Jedna z hipotez mówi, że takie myśli są jedną ze  strategii unikania emocji lub nieprzyjemnych wydarzeń. &#8222;Bo jeśli myślę o  trudnym wydarzeniu, które mam przed sobą, to w tym czasie je odwlekam.  Zastanawiam się, jak przebiegnie dana rozmowa, zamiast się na nią umówić  i mieć ją za sobą&#8221; &#8211; mówi dr Kornacka i komentuje, że takie rozmyślanie  też może przynosić chwilową ulgę. &#8222;Podobnie jest z unikaniem emocji,  np. jeśli pokłóciłam się z parterem, to odcinam się od tej sytuacji  odtwarzając sobie w głowie tę kłótnię, zamiast zastanowić się, co się ze  mną dzieje tu i teraz&#8221; &#8211; opisuje badaczka z Uniwersytetu SWPS.</p>
<div id="attachment_27104" class="wp-caption alignnone" style="width: 710px"><img class="size-full wp-image-27104" title="zmartiowna1a" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/01/zmartiowna1a.jpg" alt="" width="700" height="467" /><p class="wp-caption-text"> </p></div>
<p>&#8222;Ruminacje  to jeden ze sposobów na radzenie sobie z trudnymi emocjami. Wszyscy z  ruminacji korzystamy i oczywiście czasami naprawdę nam one pomagają&#8221; &#8211;  mówi badaczka. Według niej problem może się jednak pojawić, kiedy ktoś  nadużywa tego sposobu radzenia sobie z emocjami, a pomija inne metody &#8211;  m.in. dystrakcję (np. obejrzenie filmu) albo dzielenie się trudnymi  emocjami w rozmowie z innymi.</p>
<p>&#8222;Kiedy będziemy znali mechanizmy  powstawania takich nawracających negatywnych myśli, będziemy mogli  stworzyć bardziej efektywne treningi dla osób, które mają trudności z  nadużywaniem myśli negatywnych&#8221; &#8211; podsumowuje badaczka. W swoich  badaniach &#8211; realizowanych w ramach grantu NCN &#8211; i działań „Marie  Skłodowska-Curie” w ramach Horyzontu 2020 = psycholog testuje dwie  hipotezy dotyczące przyczyn nadmiernych ruminacji.</p>
<p>Pierwsza z nich  sugeruje, że u osób z depresją nadmiar ruminacji jest związany z  trudnościami w mechanizmie hamowania. &#8222;Hamowania używamy, kiedy musimy  zatrzymać automatyczną odpowiedź, nawyk. Np. kiedy jesteśmy na poważnym  spotkaniu, a przypomni się nam coś śmiesznego i powstrzymujemy się, żeby  się nie roześmiać&#8221; &#8211; podaje przykład rozmówczyni PAP. Wyjaśnia, że  zgodnie z tą hipotezą pacjenci z depresją nie mają wystarczających  zasobów samokontroli, hamowania, żeby negatywne myśli zatrzymać.</p>
<p>Druga  hipoteza badana w projekcie hipoteza zakłada, że osoby, które ruminują,  mają trudności z odangażowaniem swojej uwagi od bodźców negatywnych &#8211;  przede wszystkim związanych z nimi samymi.</p>
<p>Psycholog bada  ruminacje i mechanizmy z nim związane m.in. śledząc wzrok osób, w  których wywołano ruminacje (zadając im pytania o problemy, nad którymi  ostatnio rozmyślali).</p>
<p>I tak w jednym z eksperymentów na hamowanie  proszono, by badani ignorowali pojawiające się na ekranie słowa i  zamiast je czytać, odwracali od nich wzrok. Zakładano, że osoby  ruminujące będą miały z tym problem.</p>
<p>W innym eksperymencie &#8211; na  odangażowanie uwagi od bodźców negatywnych &#8211; na ekranie pojawiało się  słowo &#8222;jestem&#8221; oraz zestaw słów: pozytywnych, negatywnych i  niepasujących: np. &#8222;dojrzała&#8221;, &#8222;przemądrzała&#8221;, &#8222;kwiatek&#8221;. Uczestnicy  mieli za zadanie układać z tych słów tylko zdania pozytywne. Śledząc  ruch oczu takich osób mierzono, ile czasu patrzą na każde słowo.  Zakładano, że osoby ze skłonnością do nadmiernych ruminacji, dłużej  patrzeć będą na słowa o negatywnym zabarwieniu, które teoretycznie nie  powinny ich interesować przy wykonywaniu tego zadania. Na razie trwa  jeszcze analiza danych z tych eksperymentów. Jeśli któraś z hipotez  psychologów znajdzie potwierdzenie, będzie można zacząć pracę nad  wykorzystaniem wiedzy o podłożu ruminacji w terapii.</p>
<p>Pytana, czy  są już jakieś pomysły, jak można pomóc osobom, dla których ruminacje są  dużym problemem, dr Kornacka podsumowuje propozycje psychologa Edwarda  Watkinsa. Jednym z pomysłów jest terapia poznawczo-behawioralna i  trening konkretności. Pacjentów uczy się więc, by częściej skupiali się  na swoich konkretnych emocjach i działaniach, które mogą podjąć w danym  momencie, zamiast skupiać się na abstrakcyjnym i uogólnionym  roztrząsaniu przyczyn, skutków i znaczenia danych wydarzeń.</p>
<p>Druga  możliwość to aktywacja behawioralna. &#8222;Trzeba zastąpić ruminacje inną  czynnością. Musi być ona odpowiednio angażująca, konkretna i zgodna z  wartościami&#8221; &#8211; mówi psycholog. Jeśli więc negatywne myśli pojawiają się u  kogoś, kiedy jedzie tramwajem, to może znaleźć sobie czynność, która te  ruminacje zastąpi &#8211; np. rozwiązywać sudoku. A jeśli ruminacje pojawiają  się po pracy, w chwilach, gdy wreszcie mamy moment na „pomyślenie o nas  samych” &#8211; można np. zacząć uprawiać sport. &#8222;Ale na tyle angażujący  myśli, żeby na ruminacje nie było już miejsca&#8221; &#8211; zaznacza psycholog.  Podkreśla jednak, że aktywności te muszą być indywidualnie dobrane i nie  ma jednej recepty dla wszystkich, którzy borykają się z problemem  ruminacji.</p>
<p>„Należy także pamiętać, że nadużywanie ruminacji jest  często nawykiem i jak zastąpienie każdego nawyku nowym zachowaniem,  wymaga sporo pracy, czasu ale i wyrozumiałości dla samego siebie” –  podkreśla dr Kornacka.</p>
<p>Autorka: Ludwika Tomala, <a href="http://naukawpolsce.pap.pl/">PAP &#8211; Nauka w Polsce</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/ruminacje-czyli-dlaczego-rozpamietujemy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czy w ciąży może pojawić się depresja?</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/czy-w-ciazy-moze-pojawic-sie-depresja/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/czy-w-ciazy-moze-pojawic-sie-depresja/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 05 Aug 2026 22:12:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Julia Nieznalska</dc:creator>
				<category><![CDATA[zdrowie i uroda]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowy styl życia]]></category>
		<category><![CDATA[depresja]]></category>
		<category><![CDATA[depresja poporodowa]]></category>
		<category><![CDATA[depresja w ciąży]]></category>
		<category><![CDATA[przedwczesny poród]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=27871</guid>
		<description><![CDATA[Gdy słyszymy o ciąży i depresji, to zwykle w kontekście baby blues czy depresji poporodowej. Jednak choroba może pojawić również w trakcie ciąży, niezależnie od tego, czy dziecko jest planowane i wyczekiwane, czy nie.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>I jest to wcale nierzadki problem. Dr Magdalena Chrzan-Dętkoś z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Gdańskiego podaje, że według różnych badań na depresję w ciąży choruje ok. 12-19 proc. kobiet.</p>
<p>Depresja w ciąży powinna być leczona,. Jak wskazuje dr Chrzan-Dętkość, dwukrotnie zwiększa ryzyko wystąpienia przedwczesnego porodu, a także stanu przedrzucawkowego. Badania wykazały ponadto, że stres matki w ciąży może wpływać na dziecko.</p>
<div id="attachment_27873" class="wp-caption alignnone" style="width: 710px"><img class="size-large wp-image-27873" title="ciąża czerń i biel" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/07/ciąża-czerń-i-biel-1024x576.jpg" alt="" width="700" height="394" /><p class="wp-caption-text"> </p></div>
<p>Związany jest ze zmienionymi wzorcami zachowania, emocjonalnymi i poznawczymi u dziecka oraz zmianami w funkcjach regulujących jego reakcje na stres, stany emocjonalne i uwagę. Dziecko kobiety, która w ciąży przechorowała depresję, ma większe ryzyko chorób somatycznych, takich jak astma czy otyłość.</p>
<p>Pojawienie się depresji w trakcie ciąży może również oznaczać wyższe prawdopodobieństwo wystąpienia depresji poporodowej. A ta może dać o sobie znać nie tylko w pierwszych tygodniach po urodzeniu dziecka, ale nawet kilka miesięcy później.</p>
<p>Jak leczy się depresję w ciąży? Metodę omówić powinien z pacjentką lekarz psychiatra. Czasem wystarczy psychoterapia, czasami konieczne jest włączenie leków.</p>
<p>Źródło: Zdrowie.PAP.pl</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/czy-w-ciazy-moze-pojawic-sie-depresja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wprowadzenie do muzykoterapii</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/zdrowy-styl-zycia/wprowadzenie-do-muzykoterapii/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/zdrowy-styl-zycia/wprowadzenie-do-muzykoterapii/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 25 Jul 2026 23:36:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Julia Krasny</dc:creator>
				<category><![CDATA[zdrowy styl życia]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[muzykoterapia]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia]]></category>
		<category><![CDATA[terapia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=26398</guid>
		<description><![CDATA[Muzykoterapia to prowadzona przez wykwalifikowany w tej dziedzinie personel interwencja terapeutyczna, ściśle dopasowana do potrzeb danego pacjenta. Szeroko stosuje się ją na całym świecie. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jak wyjaśnia dr Stachyra, muzykoterapia charakteryzuje się tym, że prowadzona jest przez specjalistę w tej dziedzinie, a muzyka jest w tym przypadku jednym z najważniejszych czynników terapeutycznych. To proces, tzn. nie stosuje się pojedynczej sesji, tylko trwającą dłużej interwencję, która wymaga zaangażowania uczestnika.</p>
<p>Wykorzystuje się wiele metod i technik. Muzykoterapia może mieć formę aktywną, kiedy uczestnicy np. śpiewają, grają na instrumentach czy poruszają się do muzyki. W formie receptywnej opiera się głównie na słuchaniu muzyki, często powiązanym z relaksacją czy wizualizacją, czyli sięgnięciem do wyobrażeń.</p>
<p>Dzięki połączeniu odpowiednio dobranej muzyki ze stanem odprężenia można wydobyć, a następnie przepracować nawet głęboko ukryte problemy, które zostały wcześniej wyparte do podświadomości.</p>
<p>– Można tą metodą pracować tak naprawdę z każdą osobą. Znane są tylko dwa przeciwwskazania – epilepsja muzykogenna i ostre stany psychotyczne, chociaż są muzykoterapeuci, którzy pracują nawet z osobami w ostrych stanach psychotycznych. Muzykoterapię można więc wykorzystać w pracy nad różnymi zaburzeniami psychicznymi i fizycznymi, przy upośledzeniu umysłowym, po wypadkach, udarach, przy odzyskiwaniu sprawności czy w przypadku zaburzeń mowy. Istnieje np. cała gałąź muzykoterapii neurologicznej – wyjaśnia ekspert, dr Krzysztof Stachyra, prezes Polskiego Stowarzyszenia Muzykoterapeutów (PSMT) oraz Polskiego Stowarzyszenia Terapii Przez Sztukę, przewodniczący Komisji Akredytacji i Certyfikacji Światowej Federacji Muzykoterapii.</p>
<p><img title="muzyka 2" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/09/muzyka-2.jpg" alt="" width="702" height="468" /></p>
<p>Źródło: Zdrowie.PAP.pl</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/zdrowy-styl-zycia/wprowadzenie-do-muzykoterapii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak pomóc dziecku być kreatywnym?</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/jak-pomoc-dziecku-byc-kreatywnym/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/jak-pomoc-dziecku-byc-kreatywnym/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 12 Jul 2026 08:20:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[kreatywność]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia]]></category>
		<category><![CDATA[samorealizacja]]></category>
		<category><![CDATA[wychowanie dziecka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=26362</guid>
		<description><![CDATA[Kreatywny opiekun uczy dziecko poznawać świat w bezpieczny sposób. Wspiera rozwój jego wyobraźni i uczy zamiany szalonych pomysłów w praktyczne rozwiązania – wynika z doświadczenia dr. Joanny Kwaśniewskiej z Wydziału Psychologii Uniwersytetu SWPS.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Z państwa badań wynika, że zachowanie mamy i środowisko, jakie ona kształtuje wpływa na dalsze życie malucha. Jakie jej cechy są kluczowe dla rozwoju kreatywności dziecka?</strong></p>
<p>Jest wiele takich cech odkrytych w różnych pracach naukowych. W naszym badaniu zajmowaliśmy się cechami tzw. Wielkiej Piątki (cechy osobowości: neurotyczność, ekstrawersja, otwartość na doświadczenie, ugodowość i sumienność). Wśród nich dla kreatywności najważniejsza jest otwartość na doświadczenie. Bardzo silnie wiąże się ona z poziomem twórczości wybitnych twórców, ale też z codzienną twórczością zwykłego człowieka.</p>
<p>Okazuje się, że jeśli mama charakteryzuje się dużą otwartością na doświadczenie, na wiele sposobów może to wspomagać rozwój kreatywności dziecka.</p>
<p><strong>Jak się objawia ta otwartość na doświadczenie?</strong></p>
<p>Taka mama jest żądna wrażeń, rozkochana w świecie. Nie zawęża się do jakiegoś jednego poletka, typu kuchnia, ogródek. Bardzo lubi poznawać nowe rzeczy, osoby. Mama otwarta na doświadczenie zachęca i wspiera dziecko w poznawaniu coraz to nowszych, ciekawszych miejsc, osób, książek czy filmów.</p>
<p>To jest ktoś, kto z wielką przyjemnością będzie czytać dziecku nowe książeczki, śledzić nowości wydawnicze, będzie na bieżąco z filmami dla dzieci. Na wakacjach nie będzie leżeć tylko na kocyku na plaży, ale jak już pojedzie do tej Chorwacji, będzie chcieć poznawać różne smaki, zagadywać różne osoby, szukać ciekawych zabytków. Ma taki „napęd”, „drive” jak to mówią Amerykanie, żeby poznawać. Z jednej strony tworzy więc inspirujące środowisko, ale swoją postawą, czyli przez modelowanie, pokazuje też dziecku, jak fajnie jest poznawać świat.</p>
<p><strong>Dziecko stara się naśladować taką osobę?</strong></p>
<p>Dzieci najlepiej się uczą podpatrując rodziców, a nie słuchając tego co oni mówią. Nie jest skuteczne, gdy mówią: „czytaj książki”, a sami nie czytają. Albo mama mówi: „Poznawaj nowych ludzi, bo to jest fajnie”, a ma tylko jedną przyjaciółkę i z nikim innym nie chce rozmawiać. Dziecko po prostu patrzy na rodziców i ich naśladuje.</p>
<p><strong>O jakim okresie życia mówimy?</strong></p>
<p>Nasze badania były przeprowadzone wśród matek dzieci między 3. a 16. rokiem życia, czyli dosyć szeroko. Zastanawialiśmy się, czy zawęzić ten przedział wiekowy, ale okazuje się, że istnieją pewne uniwersalne zasady postępowania z dzieckiem w celu rozwoju jego kreatywności niezależne od wieku. Na przykład zachęcanie dziecka do nowych i różnorodnych doświadczeń u trzylatka może się przejawiać tym, że mama prowadzi go na wystawy dla dzieci np. w Muzeum Dzieci, żeby poznawał sztukę, albo wspólnie malują na kamykach. Z 16-latkiem można wybrać się na ekscytującą wyprawę rowerową lub szukać niezwykłych wystaw fotograficznych. Rodzic „podkręca” dziecka chęć do poznawania świata. Widzę to, jak takie nakręcanie pozytywki.</p>
<p><strong>Jak państwo definiowaliście kreatywność?</strong></p>
<p>Kreatywność definiowaliśmy w sposób egalitarny, gdy nie chodzi o to żeby stworzyć coś wiekopomnego, ale by mieć radość z wyrażania siebie w sposób twórczy &#8211; zdolność do realizacji drzemiących w nas pomysłów. Kreatywność to też zdolność codziennego rozwiazywania problemów w sposób kreatywny &#8211; znajdowanie takich obszarów, które wymagają zmiany,, ale też i umiejętność generowania pomysłów w ramach tych obszarów. I ostatecznie – odwaga, by te pomysły zrealizować.</p>
<p>W psychologii kreatywność definiowana jest jako zdolność do generowania czegoś co jest nowe i wartościowe zarazem. Nie chodzi więc o to, żeby efektem twórczej pracy były dziwaczne idee bez zastosowania. Chodzi o to, żeby wychować ludzi, którzy będą mieli wiele nowatorskich pomysłów i będą potrafili niektóre z nich tak udoskonalić, aby stały się  potrzebne społeczeństwu.</p>
<p><strong>Czyli kreatywność rodziców pomaga dziecku radzić sobie w życiu. I realizować swoje marzenia.</strong></p>
<p>Tak. Osobowość i zachowania rodziców mają wielki wpływ na życie dziecka, na rozwój człowieka i dzieje się tak również w przypadku kreatywności. Prowadzę na co dzień treningi twórczości i mam styczność z osobami, które cierpią, ponieważ odczuwają wewnętrzne blokady, hamujące ich przed wydaniem z siebie jakiegoś plonu. Chyba o ten plon najbardziej chodzi w kreatywności.  Każdy człowiek potrzebuje samorealizacji, która często jest efektem naszej kreatywności.</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-26363" title="kreatywne dzieci" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/07/kreatywne-dzieci.jpg" alt="" width="700" height="700" /></p>
<p><strong>Co konkretnie rodzic może zrobić, aby wspierać kreatywność dziecka?</strong></p>
<p>Przede wszystkim powinien być sobą… (śmiech) i kochać dziecko. Z naszych badań wynika jednak, że może podjąć konkretne działania w czterech obszarach. To jest nie tylko kwestia wspierania dziecka, żeby poznawało nowe i różnorodne. Ważne jest również wspieranie jego wytrwałości, akceptowanie niezależności i dawanie przyzwolenia na nonkonformizm w pewnych sferach życia. Trzeba mieć chęć wejścia w świat dziecka, żeby rozwijać jej/jego zdolność do fantazjowania. Gdy dziecko ma jakiś nieokrzesany pomysł, matka może mu pomóc nadać tej idei kształt, tak, żeby jego realizacja była możliwa.</p>
<p><strong>Są różne dzieci i różni rodzice. Co zrobić, gdy mama jest bardzo kreatywna i otwarta na rzeczywistość, a maluch reprezentuje inny typ osobowości?</strong></p>
<p>Trochę podobną sytuację mam w domu… (Śmiech) Ponieważ moje dzieci bywają wycofane i nieśmiałe i dzięki temu kwestię wspierania kreatywności dzieci znam nie tylko z praktyki badawczej, ale i z domowego poletka. Mam koleżanki, które mają dzieciaki ekstremalnie spontaniczne i ciekawe świata od urodzenia – one powinny uważać, by tej dziecięcej spontaniczności nie zabić, a kształtować w dziecku wytrwałość w realizacji pomysłów. Ja muszę zadbać o to, by kreatywność rozdmuchać, jak tlące się ognisko. Kiedy we wczesnym etapie dzieciństwa pytałam moje dzieci „chcecie robić zdjęcia? Gotować śmieszne potrawy? Układać lasy w słoiku? dostawałam przeważnie odpowiedź „nie! chcemy zostać w domu i grać na tablecie”. To problem, z którym mierzy się większość rodziców. Ważne jest to, żeby troszeczkę dzieci „nakręcić”, nie ustawać w zachętach.</p>
<p><strong>Jakie Pani stosuje triki?</strong></p>
<p>W zasadzie nie stosuję żadnych tricków tylko sama się cieszę twórczymi zajęciami, poznawaniem świata, fantazjowaniem etc. Kiedy idziemy do Centrum Kopernika, wcześniej sprawdzam różne rzeczy, które chcę obejrzeć. To dla mnie druga szansa na uczenie się. Nie muszę więc niczego udawać, rzeczywiście mam z tego radość i moje dzieci to widzą. Jednym z ważniejszych czynników wpływających na kreatywność jest motywacja wewnętrzna, czyli pasja i radość. Jeżeli dziecko widzi, że rodzica coś „kręci” też za tym pójdzie.</p>
<p>Uwielbiam robić karty świąteczne i urodzinowe różnymi technikami. Zawsze, gdy do tego zasiadam moje dzieci podłapują bakcyla i tworzymy razem małe dzieła sztuki.  Myślę, że to jest najważniejsze, żeby mieć taki błysk w oku, bo on potrafi zarazić.</p>
<p><strong>Ale wie Pani, że są takie dzieci, które się niczym nie interesują?</strong></p>
<p>Wydaje mi się, że to w dużej mierze kwestia wychowania i środowiska, w jakim dziecko funkcjonuje. Dziecko rodzi się z naturalną ciekawością świata i chęcią wpływania na niego. Gdy się posadzi rocznego malucha na podłodze wśród zabawek, dziecko nie będzie patrzyło w sufit, tylko będzie chciało poznać zabawki i wpłynąć na nie w jakiś sposób.</p>
<p>W twórczości jest ważne to, żeby mieć czas na nicnierobienie, na nudę, relaks i żeby mieć czas na robienie czegoś z pasją. Dzieci też muszą się ponudzić, bo z tej nudy może się urodzić nowe zainteresowanie. Wiele dzieci niczym się nie interesuje, bo nie ma kiedy się zainteresować, ciągle są zajęte, np. grają w gry na komputerze czy tablecie.</p>
<p>Nasze społeczeństwo rozwija się, ludzie dużo pracują. Często odbierają dzieci późno z placówek i są tak zmęczeni, że nie mają już tego „błysku” w oku. I nawet jak matka jest bardzo kreatywna, ale rzadko się z dzieckiem kontaktuje, a ciężar opieki przesuwa na opiekuna, to nie ma tego modelowania i to nie zadziała.</p>
<p><strong>Ile czasu trzeba poświęcić dziecko, żeby kreatywność rodziców pobudziła dziecko?</strong></p>
<p>To zależy od wieku malucha. Jak ma 3 miesiące, rok, dwa lata, czas proporcjonalnie płynie dla niego dużo wolniej niż dla nas. Każda minuta ma ogromne znaczenie. Pierwszy rok to niezbędne minimum. To czas, w którym dziecko poprzez silną więź nabiera poczucia bezpieczeństwa, zaufania do świata a jednocześnie odwagi, by ten świat eksplorować. Odwaga jest kluczowa, by być kreatywnym i wierzyć w swoje możliwości. Ważne, aby dziecku  dać siebie: na co dzień lub chociażby w weekendy, czy wakacje intensywnie spędzając czas z pociechą.  Można też spędzić swoje macierzyństwo czy ojcostwo z mniejszym zaangażowaniem, oddając dziecko na długie godziny do placówek, w wakacje do dziadków czy na kolonie. Wtedy mamy mniejszy wpływ na to, jakim człowiekiem staje się nasze dziecko.</p>
<p><strong>Czasami z różnych przyczyn matka jest nieobecna w życiu dziecka. Kto może ją zastąpić?</strong></p>
<p>W pewnym sensie matka nie ma płci, ani wieku. To swoista funkcja, która może być pełniona przez osobę, z którą dziecko nawiąże silną więź.  Może to też być ojciec, babcia, ciocia… Dla kreatywności przyszłego dorosłego, jak wynika z naszych badań, ważne jest, by ta osoba nie tylko podsuwała dziecku plastelinę i kolorowanki, ale też by otwierała dziecko na świat, dawała mu przestrzeń na niezależne myślenie i fantazjowanie oraz wspierała jego pomysły i wytrwałość w ich realizowaniu.</p>
<p>Rozmawiała Anna Piotrowska, Zdrowie.PAP.pl</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/jak-pomoc-dziecku-byc-kreatywnym/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bezradności uczymy się w dzieciństwie</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/bezradnosci-uczymy-sie-w-dziecinstwie/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/bezradnosci-uczymy-sie-w-dziecinstwie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 27 May 2026 00:05:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Julia Nieznalska</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[bezradność]]></category>
		<category><![CDATA[dorastanie]]></category>
		<category><![CDATA[poddawanie się]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia]]></category>
		<category><![CDATA[trudne dzieciństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29106</guid>
		<description><![CDATA[Są ludzie, którzy w sytuacjach pozornie bez wyjścia próbują na wszelkie sposoby znaleźć rozwiązanie. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Są i tacy, którzy niemal natychmiast się poddają. W dużej mierze taka postawa, która zostaje z nami do końca życia, kształtuje się w rodzinnym domu. O podatności na bezradność opowiada psychogeriatra prof. Tadeusz Parnowski.</h3>
<p><strong>Porozmawiajmy, panie profesorze, o bezradności. Kiedy o niej myślę, to mam skojarzenie zderzenia się ze ścianą, zamknięcia w pomieszczeniu bez okien i drzwi…</strong></p>
<p>Rozumiem. Tak może być. Jednak bezradność można opisać na kilku poziomach. Pierwszy to taki, o którym pani mówi, czyli stan sytuacji bez wyjścia, kiedy nie otrzymujemy żadnej rady i nie mamy żadnego rozwiązania tej sytuacji. To bezradność w powszechnym, popularnym znaczeniu tego słowa.</p>
<blockquote><p>Ale termin &#8222;bezradność&#8221; funkcjonuje też w psychiatrii i psychologii. I tu &#8211; w pewnym aspekcie &#8211; jest objawem psychologicznym, który nam – istotom emocjonalnym – towarzyszy. Dotyczyć może sytuacji, w której chcemy coś zrobić, a nie możemy i nie chodzi o to, że nie umiemy tego zrobić albo nie wiemy, jak to zrobić. Chodzi o inny powód.</p>
</blockquote>
<p><strong>Podejrzewam, że wiele osób myśli, że czegoś zrobić nie może, bo nie umie.</strong></p>
<p>To jest jeszcze inny stan. To nie jest bezradność. Zwyczajna bezradność to coś takiego: dostaje pani jakieś nowe urządzenie elektroniczne, na przykład dekoder. Postępuje pani według instrukcji,  próbuje uruchomić, wręcz interpretuje i nadinterpretuje różne możliwości, ale nic z tego nie wychodzi: urządzenie nie chce działać. I wtedy mówimy: jestem bezradny. Ale to nie jest bezradność, o którą chyba pani pyta. Bo możemy skorzystać z telefonu do przyjaciela, fachowca, serwisu. Dostajemy pomysł i problem rozwiązany. To nie jest bezradność, bo potrafi pani wyjść z tej sytuacji.</p>
<blockquote><p>Jest jednak poziom pewnej struktury osobowości, pewnej podatności, wyuczonej podatności na określone reakcje w sytuacji, w których nie możemy dać sobie rady. W przeciwieństwie do problemu z urządzeniem, tu nie ma zestawu gotowych podpowiedzi, co zrobić. To już nie jest takie proste. Co bardzo istotne: stanu wyuczonej bezradności, bo tę mam na myśli, uczymy się, a tak naprawdę jesteśmy uczeni, od najwcześniejszego dzieciństwa.</p>
</blockquote>
<p><strong>Czy chodzi panu o mechanizm, który w eksperymencie na psach pokazali Seligman i Maier? (Umieszczali psy w klatce tak, by nie mogły one uniknąć porażenia prądem. Po pewnym czasie i próbach uniknięcia bólu psy nie tylko biernie znosiły cierpienie, ale nawet przeniesione do klatki, z której mogły bez trudu uciec, nie próbowały się już ratować &#8211; przyp. red.).</strong></p>
<p>Dokładnie tak. Wyuczona bezradność to niemożność zobaczenia związku między własnym działaniem, myśleniem i wyobrażeniem, a ich konsekwencjami. To stan, w którym człowiek różne rzeczy nawet próbuje rozwiązać i załatwić, ale ponieważ brakuje mu pewnego elementu w osobowości, to jest przekonany, że jest poddany siłom wyższym, a raczej – kontroli zewnętrznej. Innymi słowy: taki człowiek jest przekonany, że co by nie robił, jakby nie działał, i to tak z tego nic nie będzie.</p>
<p><strong>Czyli: nie ma poczucia sprawczości.</strong></p>
<p>Właśnie tak.</p>
<p><strong>Mówi pan, że tego jesteśmy uczeni. W jaki sposób?</strong></p>
<p>To nie jest cecha, którą dziedziczymy. Ta cecha jest kształtowana w procesie wychowania u małych dzieci, a następnie jest utrwalana. A skoro tak, to jest to cecha dość trwała i trudna do usunięcia. Taki bezradny dorosły w dzieciństwie &#8211; mówiąc językiem psychologii i psychiatrii &#8211; nie otrzymywał pozytywnych wzmocnień.</p>
<p><strong>Jakie to dzieciństwo?</strong></p>
<p>Opisuje fenomen tego dzieciństwa koncepcja behawioralno-poznawcza Becka. Zgodnie z nią uważa się, że małe dziecko dorasta w środowisku, w którym ma ono tzw. osoby znaczące &#8211; chodzi o opiekunów. To, w jaki sposób uczą dziecko reagowania na różne rzeczy, stanie się podstawą osobowości dziecka, a potem dorosłego.</p>
<blockquote><p>Jeśli opiekunowie nie tylko słowami, ale i zachowaniem będą wmawiać dziecku, że jest głupie, to dziecko wyrośnie w przekonaniu, że jest głupie. Jeśli będą przekazywać, że jest brzydkie, to takie dziecko będzie sądziło, że jest brzydkie. Jeśli będzie otrzymywać sygnały, że nie jest dzieckiem chcianym, to będzie miało poczucie odrzucenia i będzie poszukiwało osób akceptujących go – czasem będzie to robiło w rozpaczliwy sposób. Zatem zaczyna się to w strukturze rodzinnej, a kończy w innych relacjach społecznych.</p>
</blockquote>
<p>Ze skryptów otrzymanych w dzieciństwie tworzą się osoby, które albo są bardziej aktywne, zarządzające ludźmi, albo bierne: miłe, ale mało aktywne. Ta druga grupa osób ma niejako zewnętrzne miejsce kontroli. W uproszczeniu można ich postawę streścić tak: &#8222;Robię tyle, ile mogę, próbuję robić różne rzeczy, ale to, co będzie się działo, co z tego wyniknie, jest poza moją kontrolą, nie zależy ode mnie&#8221;. I na przykład taka osoba mówi: &#8221;10 razy składałem wniosek wynalazczy, za każdym razem był odrzucany, przez różne osoby, w związku z tym za 11. razem nie złożę tego wniosku, bo widzę, że nie ja rządzę tym wnioskiem, nie ode mnie zależy jego powodzenie, tylko od innych osób&#8221;.</p>
<p>Tego rodzaju nastawienie to kontrola zewnętrzna, która dotyczy szeregu zachowań. Co istotne: to nie jest ocena zewnętrzna, a kontrola.</p>
<p><strong>Chyba ciężko się żyje z takim wewnętrznym nastawieniem…</strong></p>
<p>Wielu ludzi tak żyje. Zrozumienie tego fenomenu pozwala pojąć, dlaczego jest tylu biernych ludzi, dlaczego rezygnują ze starań, z myślenia, inicjatywy, mimo że ich iloraz inteligencji jest wysoki. Teoretycznie zatem powinny dawać sobie z wieloma sytuacjami radę i być twórcze, a nie są.</p>
<p><strong>Proszę opisać takich bezradnych dorosłych…</strong></p>
<p>Na przykład nagle wycofują się z kariery zawodowej. Przychodzi wirus i następuje koniec. Taka osoba nie nauczyła się funkcjonować tak, by szukać różnych wyjść z sytuacji. To są też dorośli przejawiający zachowania karzące w relacjach międzyludzkich, a jest ich, niestety, bardzo dużo. Bardzo personalnie odrzucają drugiego człowieka, nie dając mu żadnych wzmocnień pozytywnych.</p>
<blockquote><p>To są osoby, które pracują u takich pracodawców, którzy ewidentnie zachowują się nagannie, to znaczy mobbingują, lekceważą, zachowują się chamsko. Jeśli w tego rodzaju środowisko trafi osoba z wbudowaną strukturą bezradnościową, to ona nie tylko będzie to znosić, ale i racjonalizować, czyli tłumaczyć pozostawanie w takiej relacji: „Nie mogę odejść, bo jednak tu zarabiam, a mam jednak kredyty do spłacenia”. W efekcie zostaje w tej pracy pomimo tego, że przebywanie tam niszczy ją psychicznie.</p>
</blockquote>
<p>T<strong>akie osoby wyrastają zapewne w rodzinach z przemocą&#8230;</strong></p>
<p>Żeby tylko! Brak pozytywnych sygnałów wzmacniających zdarza się na przykład dzieciom rodziców, którzy pracują w różnych korporacjach na świecie i co dwa &#8211; trzy lata zmieniają miejsce zamieszkania. A to oznacza, że dzieci co dwa-trzy lata zrywają dotychczasowe więzi i całkowicie zmieniają środowisko: język, kulturę, znajomych i przyjaciół. A poza tym w wielu rodzinach, w których nie ma przemocy, dziecko nie jest traktowane z szacunkiem, nie zwraca się uwagi na jego potrzeby.</p>
<p><strong>Kiedyś słyszałam o takiej koncepcji, żeby nauczyciele, sprawdzając pisemne prace uczniów, zamiast na czerwono podkreślać czy przekreślać błędy, podkreślali to, co uczniowie napisali dobrze…</strong></p>
<p>To jest dobra koncepcja. Im mniej kar, tym lepiej dziecko będzie się rozwijać.</p>
<p><strong>Dziecko źle zrobiło i mam go nie karać? Wiele osób powie teraz, że chce pan bezstresowego wychowania! </strong></p>
<p>Cóż, mamy tę dzikość w sercu, która nakazuje nam przywalić, jeśli ktoś na nas łypnie krzywo. To ta prymitywna dzikość gatunku ludzkiego. Ale warto wejść trochę wyżej i zauważyć, że lepiej działa chwalenie.</p>
<blockquote><p>Pojęcie „bezstresowego wychowania” to zupełnie inny obszar działań. Jeśli dziecko zrobi coś ewidentnie źle, to otrzymuje za to karę. Ale po pierwsze, muszą być bardzo jasne reguły gry i musi być dokładnie wyjaśnione, za co otrzymało karę. Dziecko czuje i wie, że jest to jednorazowa sytuacja. Po drugie, i to jest bardzo ważne &#8211; otrzymuje bardzo jasny i dobitny komunikat, że taka kara jest  za konkretne zachowanie, a nie jest wyrazem pomniejszania znaczenia dziecka. Czyli nie mówimy:  „Zawsze tak robisz” i nie okazujemy mu lekceważenia.</p>
</blockquote>
<p>Takie słowa to bardzo złe wychowanie, bo utrwala w dziecku negatywne zachowania. Tego rodzaju słowami wpajamy dziecku, że do niczego się nie nadaje. Trzeba inaczej: „Słuchaj, muszę cię ukarać. Prosiłam cię, ze względu na twoje bezpieczeństwo, żebyś tego nie robił, nie wsadzał tej ręki do ognia. A poza tym bardzo cię kocham”. Łatwiej jest dziecku przeżyć taką sytuację, bo uczy go ona, że każdy czyn niesie konsekwencje.</p>
<p><strong>Chcę jeszcze z panem porozmawiać o moim zdaniem szczególnym rodzaju bezradności, który dotyczący starości. To przykład niezależnego mężczyzny, wręcz w typie maczystowskim, który na starość ma kłopot z zawiązaniem butów. Wyobrażam sobie, że musi się czuć bardzo bezradny&#8230;</strong></p>
<p>Jakoś bym się tą starością tak nie entuzjazmował… Bo prawda jest taka, że style radzenia sobie z sytuacjami w życiu zostają z nami do późnej starości.</p>
<blockquote><p>Jeśli otrzymuje się dużo różnych wyjaśnień w ciągu życiu, silnych pozytywnych wzmocnień, lub całego ciągu słabszych wzmocnień, to na starość taka osoba będzie raczej optymistą i nie doświadczy bezradności także w takiej sytuacji.</p>
</blockquote>
<p>Gdyby mogła pani posłuchać pacjentów! Mam takich, którzy raźnie wchodzą do gabinetu, choć poruszają się za pomocą balkonika, i na pytanie: „Co słychać, jak się pan/pani czuje?”, odpowiadają: „Doskonale!”. To są osoby, które w procesie starzenia się, co więcej, w postępującej inwalidyzacji, dostrzegają wciąż jakieś pozytywne aspekty.</p>
<p><strong>Panie profesorze, co może być w tym pozytywnego w tym, że mam kłopot ze schyleniem się do butów i zrobieniem kokardki ze sznurowadeł?!</strong></p>
<p>Jak to? Obudziłem się rano i widzę tę piękną zieleń, więc czuję, że żyję i co więcej, mam ochotę na coś  smacznego! I już!</p>
<blockquote><p>Wracając do sytuacji samotności &#8211; jak mówiłem, osoby samotne martwią się tylko o siebie. To oczywiście może prowadzić do rozwoju wręcz egotycznej postawy, niemniej jednak takie osoby funkcjonują zupełnie nieźle. Dopiero wtedy, gdy mijają ich kontakty, czyli mówią: „Moje pokolenie już wymarło, zostałem sam”, powstaje u nich taka dojmująca samotność, bo już nie mają z kim się pośmiać, ponarzekać, pójść na kawę.</p>
</blockquote>
<p>Paradoksalnie gorzej mogą mieć ci, którzy są w rodzinach. Często w rodzinach funkcjonują osoby, które nie są w nich całkowicie obecne. Mają żonę, dzieci, ale na przykład są pracoholikami. W związku z tym nawet wtedy, gdy nie muszą się martwić sytuacją finansową, to zabranie im pracy pozbawia ich pomysłu na życie. Nie wiedzą, co mają ze sobą robić.</p>
<p>Są rodziny, której członkowie są w sytuacji zamknięcia, pewnego przymusu. Także te rodziny, w których jest obecna przemoc. Trudno w obecnej sytuacji mają osoby, które są dość sztywne w sensie struktury osobowościowej – swoje wiedzą, wykonują i umieją, ale niewiele dzieje się poza tym. Nie grają jednocześnie na instrumencie albo nie siedzą nad szachami, nie potrafią wymieniać uwag na temat gotowania. To są osoby odtwórcze, które kodują się na określonym sposobie funkcjonowania.</p>
<blockquote><p>Można więc powiedzieć o bezradności, że to jest pewna podatność, a trening do bezradności odbywa się w okresie dzieciństwa i dorastania. W dorosłym życiu może się ta podatność utrwalać. Potem strasznie trudno jest pomóc takim osobom także z medycznego punktu widzenia.</p>
</blockquote>
<p><strong>Czy można przełamać te zakodowane modele postępowania?</strong></p>
<p>Odpowiem na okrągło. Podstawowy mechanizm działania jest obecny cały czas. Można go spłycić, zmniejszyć jego nasilenie. Tym się zajmuje terapia poznawczo-behawioralna i interpersonalna. Zanegować, zniszczyć tego mechanizmu się już nie da. Ale nawet u człowieka ukształtowanego, dorosłego można na tyle zmodyfikować funkcjonowanie, że będzie tak pół na pół. Ten mechanizm na pewno będzie się odzywał w trudniejszych sytuacjach, ale w pozostałych będzie jakby uśpiony i taka osoba będzie w stanie poradzić sobie także w trudnych sytuacjach, ponieważ otrzyma pomoc w trakcie psychoterapii.</p>
<blockquote><p>Dzięki niej będzie mogła uruchomić swoje mechanizmy obronne przed lękiem. O tym nie mówiliśmy, ale wyuczona bezradność to jedna kwestia, a <a href="https://zdrowie.pap.pl/slownik/l#647">lęk</a> jej towarzyszący – to druga. Zmniejszenie nasilenia lęku zmniejsza nasilenie wyuczonej bezradności.</p>
</blockquote>
<p>Ważne jest też wyjaśnianie danych sytuacji, czyli nie prześlizgnięcie się po naturze problemu, a jego analiza. Reasumując: nie można zatrzymać się na konstatacji: „Taki jestem i już”. Nie. Można się zmienić, nie musisz taki być. Im więcej wyjaśniania, podsuwania pomysłów, tym mniej bezradności. Człowiek uczy się przez całe życie.</p>
<p><em>PAP Zdrowie</em><strong><br />
</strong></p>
<div id="biography-wrapper"><img src="https://zdrowie.pap.pl/sites/default/files/styles/image_crop_portrait_100/public/202008/Parnowski.jpg?itok=guKMcUwV" alt="Fot. PAP/S. Leszczyński" width="100" height="100" /></p>
<div id="biography-label"><em>Prof. Tadeusz Parnowski, psychiatra,</em></div>
<p><em>Przez wiele lat kierował II Kliniką Psychiatryczną w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.  W latach 2006-2010 był wiceprzewodniczącym Rady Naukowej IPiN. W latach 1983-1997 specjalista wojewódzki ds. Psychiatrii w województwie Siedleckim. Od 1997 roku członek wielu zespołów redakcyjnych czasopism psychiatrycznych. W latach 1991-2003 prezes Fundacji Alzheimerowskiej. Od 2014 roku członek zarządu Polskiej Rady Mózgu. Zorganizował pierwszy w Polsce oddział i przychodnię psychogeriatryczną (w IPiN) w 2004 roku. Członek Alzheimer Disease International, Komisji Geriatrii i  Gerontologii, Komitetu Patofizjologii Klinicznej PAN, International Psychogeriatric Association.W latach 2000-2004 przewodniczący oddziału Warszawskiego Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, a od 2004 roku przewodniczący Polskiego Towarzystwa Psychogeriatrycznego. W 1994 roku otrzymał nagrodę Fundacji Australijskiej POL-KUL za działania na rzecz osób z chorobą Alzheimera. Jest też, od 2011 roku, członkiem Rady Języka Polskiego PAN. Od 2015 roku zastępca Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie.</em></p>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/bezradnosci-uczymy-sie-w-dziecinstwie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Potrzeba asertywności</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/potrzeba-asertywnosci/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/potrzeba-asertywnosci/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 15 Mar 2026 01:06:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kalina Samek</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[asertywność]]></category>
		<category><![CDATA[psychika]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowie]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowie psychiczne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29557</guid>
		<description><![CDATA[To mit, że osoba asertywna w każdej sytuacji zachowuje spokój i opanowanie. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Niektórym asertywność kojarzy się przede wszystkim ze „sztuką mówienia NIE”, czyli umiejętnością odmawiania, podczas gdy innym z zachowywaniem niebiańskiego spokoju i opanowania w każdej sytuacji. Jeszcze innym &#8211; z głośnym i wyrazistym wyrażaniem siebie oraz tzw. zdrowym egoizmem. Jak jest naprawdę?</h3>
<blockquote><p>- To mit, że osoba asertywna w każdej sytuacji zachowuje spokój i opanowanie. Asertywność jest bowiem umiejętnością i to, czy ktoś w danej sytuacji ją zastosuje lub nie, zależy od bardzo wielu czynników. Jest np. mniej prawdopodobne, że ktoś będzie asertywny w czasie, gdy jego ogólna kondycja zdrowotna będzie osłabiona z powodu infekcji, bólu albo przemęczenia – mówi dr Agnieszka Mościcka-Teske, psycholożka, psychoterapeutka i trenerka umiejętności psychologicznych z Uniwersytetu Humanistycznospołecznego SWPS.</p>
</blockquote>
<p>Specjalistka dodaje, że na stosowanie asertywności w danej sytuacji wpływają też okoliczności zewnętrzne, np. liczba i intensywność oddziałujących na człowieka różnego rodzaju bodźców czy stresorów.</p>
<blockquote><p>- Czyli w normalnych warunkach, gdy wszystko toczy się zgodnie z planem, generalnie łatwiej jest być asertywnym, a gdy wystąpią jakieś nowe, nieprzewidziane trudności lub też ich kumulacja, to wtedy zdecydowanie trudniej – wyjaśnia dr Agnieszka Mościcka-Teske.</p>
<p>Na tym jednak wcale nie koniec listy ograniczeń i innych uwarunkowań asertywności.</p>
</blockquote>
<p>- Kolejny czynnik, który istotnie wpływa na stopień asertywności danej osoby to trwałe cechy jej charakteru (temperamentu, osobowości). Są zatem osoby, którym trudno jest nauczyć się asertywności lub też stosować ją w praktyce. Należą do nich m.in. osoby neurotyczne, czyli z chronicznie podwyższonym poziomem lęku, a także osoby z tzw. wzorem zachowania A, czyli osoby z tendencją do zachowań agresywnych, odczuwające silną presję osiągania sukcesów, wiecznie rywalizujące – mówi dr Agnieszka Mościcka-Teske.</p>
<h3>Bycie asertywnym – co to właściwie oznacza?</h3>
<p>- Asertywność to umiejętność adekwatnego reagowania w różnych sytuacjach społecznych, polegająca na uwzględnieniu i poszanowaniu zarówno interesów własnych, jak i interesów innych osób. Jej istotą jest zatem poszanowanie praw i godności każdego człowieka, a praktycznym skutkiem dogadywanie się i osiąganie kompromisów – tłumaczy psycholożka, podkreślając, że asertywności uczymy się od dziecka, w dużej mierze nieświadomie, poprzez obserwację i naśladowanie innych osób.</p>
<blockquote><p>- Dzieci patrzą na dorosłych, widzą jak oni reagują w różnych sytuacjach i przejmują te sposoby reagowania, co fachowo nazywa się modelowaniem – mówi dr Agnieszka Mościcka-Teske.</p>
</blockquote>
<p>Ponieważ jednak asertywność jest umiejętnością, to specjalistka przekonuje, że można się jej uczyć i rozwijać ją świadomie w późniejszym wieku.</p>
<p>- Najlepiej sprawdzają się w tym zakresie zajęcia praktyczne, a więc różnego rodzaju treningi, warsztaty i szkolenia, prowadzone przez profesjonalistów – dodaje psycholożka.</p>
<h3>Brak asertywności – co może o nim świadczyć?</h3>
<p>- W praktyce nie da się być asertywnym, jeśli najpierw nie rozpozna się i nie doceni swoich własnych potrzeb, a więc bez pewnej dozy tzw. zdrowego egoizmu. Jeśli bowiem ktoś nie dba o siebie i swoje potrzeby, lecz koncentruje się głównie na zaspokajaniu potrzeb innych osób, to prędzej czy później odbije się to na jego kondycji psychicznej i zaowocuje frustracją, która może skutecznie zatruwać życie i relacje z innymi – zaznacza dr Agnieszka Mościcka-Teske.</p>
<p>Specjalistka podpowiada, że chcąc wzmocnić swoją asertywność musimy zatem najpierw zadbać o swoje potrzeby, m.in. potrzebę odpoczynku i sprawiania sobie przyjemności, bez poczucia winy czy straty czasu.</p>
<blockquote><p>- Zainwestujmy w jakieś swoje hobby. Nie można żyć tylko pracą i obowiązkami domowymi. Jednym z typowych objawów braku asertywności jest niski poziom satysfakcji z życia i relacji z innymi. Jeśli ktoś stwierdzi u siebie taki stan, to warto, aby poszukał fachowej pomocy psychologicznej – radzi psycholożka.</p>
</blockquote>
<p>Kolejną oznaką problemów z asertywnością może być poczucie, że inni często nadużywają naszej dobroci, czyli innymi słowy poczucie, że jesteśmy często wykorzystywani przez innych.</p>
<h3>Gdzie kończy się asertywność…</h3>
<p>- Wbrew pozorom wcale nie jest osobą asertywną ktoś, kto ciągle mówi do innych intensywnym albo podniesionym głosem, którego zdecydowany ton sugeruje, że ten ktoś ma rację i nie ma co do tego, żadnych wątpliwości. Jeśli ktoś komunikuje się z innymi w taki sposób, narzucający i nieznoszący sprzeciwu, jednocześnie zawsze na pierwszym miejscu stawiając siebie i swoje interesy czy racje, to tak naprawdę nie jest to asertywność, lecz agresja – podkreśla dr Agnieszka Mościcka-Teske.</p>
<blockquote><p>Specjalistka dodaje, że często dochodzi do tego jeszcze próba manipulowania innymi, co może wiązać się np. ze skłonnościami psychopatycznymi lub narcystycznymi takiej osoby.</p>
</blockquote>
<p>- Oczywiście osoba asertywna też może czasem mówić podniesionym głosem lub stosować inne intensywne środki wyrazu, stosowne do danej sytuacji, ale jednocześnie musi też być otwarta na racje drugiej strony i powinna też umieć odpuścić – podsumowuje psycholożka.</p>
<p>Wiktor Szczepaniak, zdrowie.pap.pl</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/potrzeba-asertywnosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kiedy po pomoc psychologiczną?</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/kiedy-po-pomoc-psychologiczna/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/kiedy-po-pomoc-psychologiczna/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 08 Mar 2026 01:38:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Julia Nieznalska</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[depresja]]></category>
		<category><![CDATA[kryzys psychiczny]]></category>
		<category><![CDATA[kryzys psychologiczny]]></category>
		<category><![CDATA[pomoc]]></category>
		<category><![CDATA[psychiatra]]></category>
		<category><![CDATA[psychika]]></category>
		<category><![CDATA[psycholog]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29573</guid>
		<description><![CDATA[Kryzys psychiczny może dotknąć każdego.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Bezsenność, niemożność odczuwania radości, poprawianie nastroju za pomocą używek, ataki paniki, nadmierna podejrzliwość, apatia, wybuchy gniewu i złości, problemy z koncentracją… To jedne z licznych objawów, które warto skonsultować ze specjalistą: psychiatrą i/lub psychologiem. Specjaliści apelują, by nie zwlekać z udaniem się po pomoc. Kryzys psychiczny może dotknąć każdego.</h3>
<p>WHO prognozuje, że w najbliższych latach problemy psychiczne będą największym wyzwaniem zdrowotnym społeczeństw. Kilka lat temu stwierdzono w badaniu EZOP-1, przeprowadzonym na próbie 10 tysięcy mieszkańców Polski w wieku 18-64 lata, że u niemal jednej piątej choć raz zdiagnozowano zaburzenie psychiczne z grupy 18 (obejmującej m.in. depresję, schizofrenię, zaburzenia lękowe, uzależnienie od substancji psychoaktywnej itp.). 10 proc. badanych borykało się z nerwicą. Wyniki kolejnej edycji tego badania są obecnie opracowywane. Jednocześnie, w związku z pandemią, naukowcy szacują, że rozpowszechnienie problemów psychicznych będzie większe niż poprzednio.</p>
<p>Jest wiele sytuacji życiowych, w których psycholog lub psychiatra może nam pomóc, kiedy sami nie dajemy już rady: nagła utrata pracy, śmierć bliskiej osoby, odejście partnera, choroba w rodzinie, rozwód, przemoc ze strony bliskich czy obcych osób.</p>
<blockquote><p>- Często przychodzą do mnie osoby, które wychowywały się w rodzinie dysfunkcyjnej, na przykład z problemem alkoholowym. Źródeł swoich problemów czy trudności w życiu dorosłym dostrzegają w nieprzepracowanym dzieciństwie. Ale też bardzo częste są różnego rodzaju trudności w relacji partnerskiej, problemy wychowawcze w kontaktach z dziećmi lub chęć nauczenia się skutecznej komunikacji &#8211; mówi  psycholog Martyna Zagajewska z Poradni Zdrowia Psychicznego Harmonia.</p>
</blockquote>
<p>Utarło się, że do psychologa idziemy wygadać się na kozetce, a do psychiatry &#8211; po tabletki. I choć o psychiatrze myślimy częściej w kontekście depresji, zaburzeń lękowych czy innych zaburzeń psychicznych, to jednak także ten specjalista pomoże, gdy mamy po prostu obniżony nastrój, brak energii lub wycofujemy się z życia społecznego.</p>
<blockquote><p>- Zawsze tłumaczę, że do psychiatry należy się zgłosić zawsze, kiedy mamy jakieś wątpliwości co do swojego zdrowia psychicznego, kiedy coś powoduje nasze cierpienie, utrudnia normalne funkcjonowanie. On zdecyduje, czy jest powód do leczenia &#8211; mówi psychiatra Aleksandra Pięta z Poradni Zdrowia Psychicznego Harmonia.</p>
</blockquote>
<p>Jej zdaniem warto wybrać się na taką wizytę – w najlepszym wypadku okaże się, że możemy być spokojni, bo wszystko jest w porządku.</p>
<blockquote><p>Do psychiatry można się zgłaszać nie tylko w sytuacji podejrzenia poważnych zaburzeń psychicznych, ale także w sytuacjach życiowych, w których nie dajemy rady, takich jak zmiana pracy i związany z tym stres, rozstanie z partnerem czy śmierć w rodzinie. Jeżeli lekarz oceni, że większą korzyść przyniesie konsultacja psychologiczna, na pewno odeśle pacjenta do psychologa. Taka współpraca specjalistów często daje zresztą najlepsze efekty, pozwala bowiem na całościową ocenę stanu zdrowia i daje możliwość łączenia metod leczenia &#8211; terapii psychologicznej z farmakoterapią. Udowodniono przy tym, że na przykład leki przeciwdepresyjne są bardziej skuteczne, kiedy farmakoterapia jest wsparta psychoterapią.</p>
</blockquote>
<p>Psychiatra może chcieć skonsultować swojego pacjenta u psychologa także wtedy, kiedy podejrzewa lub stwierdza zaburzenia adaptacyjne albo osobowości.</p>
<h3>Jak przygotować się do wizyty u psychiatry i psychologa</h3>
<p>Zazwyczaj konsultacja u psychologa czy psychiatry to nie spontaniczna decyzja, lecz zamierzenie, z którym pacjent „nosi się” przez jakiś czas. Zdaniem Aleksandry Pięty warto wtedy poobserwować siebie i spisać wszystko, co budzi niepokój, a także pytania, które przyszły pacjent chciałby zadać psychologowi czy psychiatrze. Odradza natomiast poszukiwanie w internecie diagnozy choroby na podstawie zaobserwowanych objawów &#8211; diagnozę zdecydowanie lepiej poznać bezpośrednio od specjalisty.</p>
<blockquote><p>- Robienie wcześniej notatek nie jest konieczne, ale pomaga, bo w trakcie wizyty zazwyczaj dużo się dzieje i coś może umknąć. Proszę się nie obawiać &#8211; nie jest to źle odbierane przez lekarza. Jeśli pomaga pacjentowi przełamać stres związany z wizytą, rozpocząć spotkanie, to tylko usprawnia wizytę i pracę. Zdarzyło mi się kiedyś, że pacjent przyszedł, usiadł na krześle, wyciągnął kartkę i powiedział: „Tu jest wszystko zapisane”. I to też jest w porządku &#8211; jeśli pacjent czuje się z tym komfortowo, ma poczucie, że poruszył tematy, na których mu zależało i wszystko jest wyjaśnione – nie widzę problemu &#8211; tłumaczy.</p>
</blockquote>
<p>Psychiatra jest lekarzem, a zatem na wizytę do niego warto także zabrać aktualne (z ostatniego roku) badania krwi, badania obrazowe (np. rezonans czy tomografię) czy opinię po konsultacji u innego specjalisty.</p>
<blockquote><p>- To, jak funkcjonuje nasza psychika, jest ściśle powiązane z tym, jak się ma nasze ciało. Poza tym to może być istotne, gdy konieczne jest zastosowanie leczenia &#8211; musimy wiedzieć, w jakim stanie zdrowia jest pacjent. Te informacje mogą też być istotne przy dobieraniu farmakoterapii – muszę wiedzieć, jakie pacjent zażywa leki, by nie spowodować interakcji – dodaje lekarka.</p>
</blockquote>
<p>Jej zdaniem, nie warto jednak wykonywać badań na zapas &#8211; chodzi o to, by zabrać te, które posiadamy. Jeśli lekarz uzna, że przydałyby się jeszcze inne, zleci je podczas wizyty.</p>
<p>Wybierając się do psychologa dobrze jest przede wszystkim przemyśleć sobie powód takiej wizyty i zagadnienia do omówienia.</p>
<blockquote><p>- Ja zaczynam terapię od pytania: „Co pana/panią do mnie sprowadza?” albo „W czym mogę pomóc?”. Dopytuję też, czy jego obecność jest wynikiem decyzji podjętej w ostatniej chwili, czy rozważał to od dłuższego czasu, czego ostatnio doświadczał, z jakimi trudnościami się mierzył w ostatnim czasie, czy ma jakieś dolegliwości, niepokojące objawy – opowiada psycholog Martyna Zagajewska.</p>
</blockquote>
<h3>Nie obawiaj się. Psycholog i psychiatra nie będzie oceniał</h3>
<p>Obawa przed oceną przez terapeutę/lekarza często zniechęca pacjentów do wizyty u psychologa czy psychiatry. Niepotrzebnie.</p>
<p>- Rozumiem obawy pacjentów, bo faktycznie w trakcie spotkania często padają pytania, które w ich odczuciu służą ocenie ich wyborów życiowych, na przykład: czy brał jakieś substancje psychoaktywne, ile pije alkoholu, w jakim związku żyje itd. To wszystko wykorzystujemy jednak w kompletnie innym celu: po prostu musimy poznać pacjenta, zobaczyć, jak funkcjonuje w różnych sferach życia. Liczyć się może wszystko. Bo jeżeli stosował jakieś substancje psychoaktywne, to wiem, że pewno nie mogę zastosować u niego pewnych leków, albo może powinnam rozpatrywać jakieś inne kategorie rozpoznań. Jeśli wiem, że ma sieć wsparcia wśród bliskich, inaczej prowadzę terapię niż wtedy, gdy wiem, że jest samotny. Ale zapewniam, że my nie oceniamy! A poza tym, naprawdę ciężko jest zrobić  na psychiatrze wrażenie ilością wypitego alkoholu czy popełnieniem jakiegoś przestępstwa &#8211; zapewnia lekarka.</p>
<p>Ani psycholog, ani psychiatra nie są od wystawiania cenzurek.</p>
<blockquote><p>- Nie mam myśli w stylu: „Trzeba było rzucić palenie 10 lat temu”, albo: „Trzeba było nie wychodzić za mąż za tego człowieka”. Ja potrzebuję tych informacji, by trafnie ocenić stan psychiczny mojego pacjenta i postawić trafną diagnozę – podkreśla terapeutka.</p>
</blockquote>
<h3>Mity o psychoterapii</h3>
<p>Dość często podczas psychoterapii pacjenci pytają: „Czy pani już wszystko o mnie wie?”.</p>
<blockquote><p>- Jako psycholog jestem przygotowana, by zadawać właściwe pytania. Istotna jest też mowa ciała oraz sygnały, jakie pacjent wysyła między słowami, ale nie mam rentgena w oczach, nie umiem czytać w myślach.  Warto też podkreślić, że obowiązuje mnie zasada poufności, więc wszystkie informacje, które zostaną przekazane specjaliście, pozostaną w gabinecie. Z tej tajemnicy może mnie zwolnić jedynie sąd. Mówię o tym, bo pacjenci często mają wątpliwości czy na pewno tak jest &#8211; zapewnia psycholog.</p>
</blockquote>
<p>Specjaliści namawiają też, aby nie zwlekać zbyt długo z wizytą.</p>
<blockquote><p>- Pamiętajmy, że nieleczona depresja powoduje większe zmiany strukturalne w mózgu, które przekładają się na trudności w leczeniu oraz na większe ryzyko nawrotów, nie wspominając już o ryzyku samobójstwa, które jest nieodłącznym elementem depresji i wielu chorób psychicznych &#8211; podkreśla psychiatra.</p>
</blockquote>
<h3>Jak pomóc bliskiemu, który nie chce iść do psychiatry czy psychologa</h3>
<p>Nie można się umówić za pacjenta, który nie zgadza się na konsultację do specjalisty &#8211; lekarz nie ma prawo diagnozować zaocznie lub bez zgody pacjenta. Czy to znaczy, że nic nie możemy zrobić?</p>
<blockquote><p>- Jeśli bardzo nam zależy, możemy umówić się na wizytę psychoedukacyjną w swoim imieniu, by dowiedzieć się, co może odczuwać  pacjent, jak można mu pomóc, jak go wspierać &#8211; mówi psychiatra.</p>
</blockquote>
<p>Dodaje, że osobie, która cierpi, trzeba dać wyraźny znak, że może na nas liczyć. Nie warto jednak stosować argumentów typu: „Jesteś chory, zacznij się leczyć”, „Zrób coś ze sobą”, „Weź się w garść”. To tylko pogorszy sytuację &#8211; wzbudzi dodatkowe poczucie winy. Lepiej skupić się na pozytywnych komunikatach i działaniu. Jeśli widzimy, że chory sam nie da rady umówić się na wizytę, możemy maksymalnie mu to ułatwić, wyręczyć go w niektórych kwestiach.</p>
<blockquote><p>- Możemy znaleźć lekarza lub kilku lekarzy i powiedzieć: „Słuchaj, znalazłam dobrego specjalistę, ale może wolisz panią, przygotowałam ci listę takich, którzy mają dobre opinie, zajmują się takimi problemami jak twoje. Gdybyś chciał mogę ci pomóc umówić wizytę, przyjmuje w czwartek, czy miałbyś wtedy czas?”. Chodzi o to, by wyręczyć tę osobę w takich czynnościach, zaoferować podwiezienie, zaproponować, że poczekamy pod gabinetem lub jeśli sobie życzy, wejść z nim do gabinetu. Ta osoba musi czuć, że ją w tym wszystkim wspieramy, ale jednocześnie mieć poczucie, że to jest jednak jej decyzja &#8211; doradza specjalistka.</p>
</blockquote>
<p>Jeśli jednak widzimy, że nasz bliski jest w takim kryzysie psychicznym, że chce targnąć się na swoje życie albo zagraża życiu czy zdrowiu innych osób, nie wahajmy się jednak nawet z wezwaniem pogotowia.</p>
<p><em>Monika Wysocka, zdrowie.pap.pl</em></p>
<p><em>Tekst powstał na podstawie webinarium „Kiedy do psychologa a kiedy do psychiatry&#8221;</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/kiedy-po-pomoc-psychologiczna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Odchudzanie bez jojo – jak to zrobić?</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/odchudzanie-bez-jojo-jak-to-zrobic/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/odchudzanie-bez-jojo-jak-to-zrobic/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 17 Apr 2024 10:38:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[zdrowie i uroda]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowy styl życia]]></category>
		<category><![CDATA[aktywność fizyczna]]></category>
		<category><![CDATA[efekt jojo]]></category>
		<category><![CDATA[nawyki żywieniowe]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowe odchudzanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=27449</guid>
		<description><![CDATA[W odchudzaniu liczy się zaangażowanie i wyznaczanie realnych celów. Jeśli stawiasz tylko na efekt kosmetyczny, licz się z porażką. Wychodzenie z otyłości i nadwagi to bardzo powolny proces.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dlaczego jednym łatwiej schudnąć niż innym? W perspektywie  psychologicznej dlatego, że jedni inwestują więcej uważności, energii,  czasu i zaangażowania w to co robią, a inni mniej.</p>
<p>- Zawsze pytam moich pacjentów, ile procent wysiłku są w stanie  zaangażować  w proces chudnięcia? Bo to najczęściej jest adekwatne do  efektów – uważa psycholog dr hab. Monika Bąk- Sosnowska z Zakładu  Psychologii na Śląskim Uniwersytecie Medycznym w Katowicach.</p>
<p>Łatwo to sobie wyobrazić: jeżeli dwie osoby przez 1 minutę  wykonywałyby dokładnie te same ćwiczenia, ale jedna z nich robiłaby to  bez zaangażowania, od niechcenia – wydatek energetyczny byłby dużo  mniejszy niż u osoby, która robiłaby to samo z zapałem.</p>
<p><strong>Jak długo chudnąć</strong></p>
<p>Chudnąć trzeba powoli. Zdrowe tempo spadku masy ciała to 0,5-1 kg tygodniowo.</p>
<blockquote></blockquote>
<blockquote><p>- Podobnie to działa w każdym aspekcie: jeżeli ktoś planuje regularne  posiłki, to osoba, która jest zaangażowana w proces swojego chudnięcia,  pomyśli o tym rano i przed wyjściem do pracy przygotuje sobie lunch, a  ktoś, kto nie angażuje się za bardzo, nie zrobi tego. Koło południa obie  te osoby będą tak samo głodne. I wtedy ta pierwsza wyjmie sobie swoje  pudełko, a ta druga pójdzie do baru i kupi bułkę, jeśli nic innego nie  będzie – mówi psycholog.</p>
</blockquote>
<h3><img class="size-large wp-image-27451" title="odchudzanie" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/04/odchudzanie-1024x512.jpg" alt="" width="700" height="350" /></h3>
<h3>Przy zmianie wyglądu przeszkadza nam… wygląd</h3>
<p>Ekspertka uważa, że w pewnych aspektach to mężczyznom jest łatwiej się odchudzać.</p>
<blockquote><p>- Po części dzieje się tak dlatego, że wyjściowo mężczyzna ma wyższe  zapotrzebowanie na kalorie, co oznacza, że różnica między tym, ile  potrzebuje jego organizm, a tym, co zjada, jest dużo większa.  Kolokwialnie mówiąc: ma z czego zejść – zwraca uwagę dr hab. Monika Bąk-  Sosnowska.</p>
</blockquote>
<p>Poza tym mężczyźni – jeśli już zdecydują się na odchudzanie &#8211;  chętniej podejmują aktywność fizyczną. Mniejszym kłopotem jest dla nich  pójście na spacer, na rower, czy na basen. Kobietom przychodzi to  trudniej. Być może dzieje się tak ze względu na często przez nie  odczuwany wstyd.</p>
<blockquote><p>- Kiedy proponuję paniom, aby zaczęły uprawiać jakiś sport, martwią  się, jak będą wyglądać w dresie w parku, w obcisłych sportowych ciuchach  na siłowni, albo – nie daj Boże – w kostiumie na basenie. Dla wielu  kobiet to realna przeszkoda – zwraca uwagę psycholog.</p>
</blockquote>
<h3>Zniechęcający efekt jo-jo</h3>
<p>Kolejnym problemem są porażki. Nawet jeśli uda nam się schudnąć, to  jedynie na chwilę i zaraz wracamy do poprzedniej wagi, a czasem – o  zgrozo – tyjemy jeszcze bardziej. Tymczasem efekt jo-jo to nic innego  jak źle wyznaczone cele.</p>
<p>- Proszę zobaczyć, jak działa mózg: nasz umysł nie jest w stanie  przez dłuższy czas utrzymywać na pierwszym planie jakiegoś zadania. To  zrozumiałe &#8211; nie moglibyśmy zajmować się wtedy niczym innym. Jeżeli więc  naszym celem jest redukcja określonej ilości kilogramów i to zadanie  zostanie zrealizowane, to mózg je odhacza, przesuwa dalej i przestaje o  nim myśleć – wyjaśnia psycholog. <br />
 Nie pamiętamy wtedy, że dalej mamy pilnować, aby się nie przejadać, by nie sięgać po kolejnego cukierka.</p>
<p>To najczęściej oznacza, że jest źle wyznaczony cel – skupiamy się nie  na trwałej zmianie nawyków żywieniowych, lecz wyłącznie na ubytku  określonej liczby kilogramów.</p>
<blockquote><p>- Jeżeli otyłość będziemy postrzegać tylko w kategoriach kosmetycznych, to nasze zadanie  będzie polegało wyłącznie na doprowadzeniu do zrzucenia ustalonej liczby  kilogramów i dla mózgu to jest określone zadanie do wykonania. Jego  zrealizowanie sprawi, że zostanie odsunięte z bieżącego obszaru uwagi.  Jeżeli zaś celem będzie osiągnięcie zdrowych nawyków, które prowadzą do  utraty zbędnych kilogramów, to zadanie nie ma określonego terminu i  wtedy jest mniejsze ryzyko, że wystąpi efekt jo-jo – tłumaczy  specjalistka.</p>
</blockquote>
<p>Nastawienie tylko na zgubienie kilogramów może być dodatkowo  szkodliwe, bo jeżeli nie uda się osiągnąć celu, może się pojawić  poczucie porażki.</p>
<p>W odchudzaniu – jak zresztą we wszystkich ważnych dla nas zadaniach  mających na celu zmianę &#8211; chodzi o to, aby wprowadzać te zmiany  świadomie.</p>
<p>A więc zrozumieć, że musimy zmienić złe nawyki, które utrudniały utratę kilogramów. Na przykład:</p>
<ul>
<li>wcześniej nie jadłam/jadłem śniadań, a teraz jem,</li>
<li>wcześniej nie zastanawiałam/zastanawiałem się, ile ciastek zjadam pijąc kawę, a teraz świadomie nakładam sobie tylko jedno;</li>
<li>wcześniej jadłem/jadłam szybko, teraz powoli przeżuwam każdy kęs;</li>
<li>wcześniej często kupowałem/am słodzone gazowane napoje, teraz kupuję tylko wodę.</li>
</ul>
<blockquote><p>- Nawet jeżeli masa ciała nie spada zbyt szybko, to wprowadzone  przez nas zmiany są realne, sprzyjają i zdrowiu i poczuciu kontroli –  podkreśla specjalistka.</p>
</blockquote>
<p>Właśnie poczucie utraty kontroli nad własnym ciałem jest jednym z  największych problemów otyłych osób. Nie da się przecenić tych z pozoru  małych rzeczy, takich jak umiejętność odroczenia posiłku o pewien czas,  wyboru pomiędzy mniej i bardziej kalorycznym daniem, rezygnacja z  drobnej przekąski. W odchudzaniu liczą się małe kroki.</p>
<p>- Wielu moich pacjentów planując odchudzanie, mówi: „Od jutra będę  codziennie biegał”. To błąd. Jeśli ktoś dotąd nie biegał codziennie, to  będzie dla niego zbyt trudne zadanie. Nie możemy stawiać sobie  nierealnych celów. W takiej sytuacji zachęcam, aby na początek  zaplanować sobie raczej częste – wcale niekoniecznie codzienne –  intensywne spacery. Takie zadanie jest bardziej realne do wykonania  dzięki czemu możliwe do utrzymania na dłuższy czas – doradza terapeutka.</p>
<h3>Jak uniknąć efektu jo-jo:</h3>
<ul>
<li>Wprowadź zdrowe nawyki żywieniowe </li>
</ul>
<p>Spożywaj 5 posiłków dziennie co 3-4 godziny. Zdrowa dieta  powinna bazować na dużej ilości warzyw i owoców, produktach  pełnoziarnistych, nabiale o obniżonej zawartości tłuszczu oraz chudych  gatunkach mięs i ryb.</p>
<ul>
<li>Dużo się ruszaj</li>
</ul>
<p>Poświęć na aktywność fizyczną codziennie przynajmniej 30-45  minut. Jeśli nie lubisz zorganizowanych zajęć typu fitness, kup sobie  kije do nordic walking, korzystaj z plenerowych siłowni, zrezygnuj z  windy i autobusu. Możesz też parkować samochód w takim miejscu, żeby do  celu dotrzeć po co najmniej kwadransie intensywnego spaceru lub wysiadać  ze środka komunikacji miejskiej przystanek lub dwa przed celem.</p>
<ul>
<li>Nawadniaj organizm </li>
</ul>
<p>Woda ułatwia  usuwanie szkodliwych produktów przemiany materii z organizmu, dodatkowo  daje uczucie sytości. Jeśli nie smakuje ci zwykła woda,  przygotuj wodę smakową z plasterkami imbiru, mięty, cytryny lub  pomarańczy. W chłodne dni warto pić również herbatę &#8211; niezbyt mocna  nawadnia podobnie jak woda. Zielona herbata wypijana między posiłkami zdaniem naukowców zwiększa uczucie sytości po posiłku i zmniejsza chęć na przekąski.</p>
<ul>
<li>Zadbaj o odpowiednią ilość snu </li>
</ul>
<p>Niedosypianie zaburza regulację odczucia głodu i sytości.  Naukowcy wykazali, że szczególnie u kobiet zwiększa chęć na  wysokokaloryczne dania. Niewyspani i przemęczeni często nie mamy też  ochoty na wysiłek i rezygnujemy z aktywności fizycznej.</p>
<p> Autorka: Monika Wysocka, zdrowie.pap.pl</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/odchudzanie-bez-jojo-jak-to-zrobic/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->