<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; rodzenie dzieci</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/rodzenie-dzieci/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Sat, 07 Nov 2026 01:41:41 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Będzie mniej małżeństw</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/bedzie-mniej-malzenstw/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/bedzie-mniej-malzenstw/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 22 Jun 2026 01:43:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Julia Nieznalska</dc:creator>
				<category><![CDATA[okiem specjalisty]]></category>
		<category><![CDATA[kobiety]]></category>
		<category><![CDATA[liczba małżeństw]]></category>
		<category><![CDATA[macierzyństwo]]></category>
		<category><![CDATA[małżeństwa]]></category>
		<category><![CDATA[powody małżeństw]]></category>
		<category><![CDATA[późne macierzyństwo]]></category>
		<category><![CDATA[rodzenie dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[związki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=25718</guid>
		<description><![CDATA[Z danych demograficznych wynika, że w perspektywie najbliższego dziesięciolecia liczba nowo zawieranych małżeństw w Polsce zmniejszy się o mniej więcej jedną czwartą.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Oznacza to pogorszenie sytuacji branży ślubnej, która – według ostrożnych szacunków – generuje co najmniej 6-7 mld zł obrotu rocznie – zauważa demograf prof. Piotr Szukalski z Uniwersytetu Łódzkiego.</p>
<p>&#8222;Patrząc na to, że mam do czynienia w dzisiejszej Polsce z zawieraniem związków małżeńskich przez mniej więcej 26-letnie kobiety i 28-letnich mężczyzn, musimy sobie zdawać sprawę, że w nadchodzących kilkunastu latach liczba takich właśnie osób, w najlepszych wieku do zawierania związków małżeńskich, będzie się zmniejszać&#8221; &#8211; podkreślił prof. Szukalski.</p>
<p>W naturalny sposób ten wiek osiągać będą roczniki z końca lat 80. oraz urodzone w latach 90. &#8222;W każdym roczniku jest od 3 do 5 proc. mniej osób, co przekłada się na stały spadek&#8221; &#8211; dodał.</p>
<p>Jego zdaniem należy oczekiwać, że liczba nowo zawieranych małżeństw w perspektywie mniej więcej najbliższego dziesięciolecia zmniejszy się o jedną czwartą i to mimo, że liczba małżeństw powtórnych będzie nadal nieznacznie wzrastać. &#8222;To są nieubłagane prawa bardzo szybkiego zmniejszania się w latach 90. liczby dzieci, które były wydawane na świat&#8221; &#8211; podkreślił.</p>
<p><strong>Ekspert szacuje, że liczba nowo zawieranych małżeństw w perspektywie 10 lat zmniejszy się o mniej więcej 40-50 tys. rocznie, co oznacza spadek z obecnego poziomu 180-190 tys. do 140-150 tys. małżeństw rocznie.</strong></p>
<p>To wszystko oznacza brak dobrych informacji dla osób związanych z branżą ślubną czy weselną – mówi demograf.</p>
<p>Ekspert zwraca uwagę, że zawarcie małżeństwa to także ważny akt ekonomiczny, choć ekonomiczne znaczenie uroczystości ślubnych jest zwykle niedoceniane. Skromnie zakładając, że typowy ślub i wesele kosztują 25 tys. zł, a w ostatnich latach ogółem nowych małżeństw jest ok. 190 tys. – oznacza to koszty organizacji sięgające w skali kraju rocznie ponad 4,7 mld zł &#8211; podkreśla naukowiec.</p>
<p>Kwota ta – zapewne zaniżona wobec rzeczywistej – pozwala się utrzymać dziesiątkom tysięcy ludzi zajmujących się szyciem i sprzedażą ubiorów ślubnych, organizacją ślubów i wesel, czy ich obsługą np. gastronomiczną, muzyczną czy fotograficzną. Jeśli dodać do tego koszty ubiorów, kwiatów, prezentów i dojazdu ponoszone przez zaproszonych gości &#8211; okazuje się, iż &#8222;przemysł ślubny&#8221; generuje przynajmniej 6-7 miliardów złotych rocznie obrotu.</p>
<p>Prof. Szukalski podkreśla, że złe wieści dla osób żyjących z organizacji ślubów i wesel wzmocnione są jeszcze jednym czynnikiem – rosnącym odsetkiem małżeństw powtórnych. W takim przypadku, gdy dokonuje się formalizacja powtórnego związku, jest ona robiona z mniejszych przepychem i mniej uroczyście.</p>
<p>&#8222;Zdecydowanie częściej jest to organizacja ślubu bez uroczystości weselnych, z niewielkim przyjęciem, co oznacza po prostu nie wchodzenie na ten rynek usług około weselnych. A to oznacza, iż wszystko wskazuje, że &#8211; patrząc z punktu widzenia demograficznego – kwoty, jakie w przyszłości będą wydawane na organizację ślubów i wesel, będą mniejsze niż obecnie&#8221; &#8211; ocenił demograf.</p>
<p><strong>W ostatnich 20 latach pojawiała się też w Polsce nowa moda na coraz późniejsze macierzyństwo; ta tendencja utrzyma się w kolejnych latach &#8211; przewiduje demograf prof. Piotr Szukalski z Uniwersytetu Łódzkiego.</strong></p>
<p>Według niego obecny wzrost znaczenia późnego macierzyństwa ma podłoże w sytuacji kobiet na rynku pracy i odraczaniu decyzji prokreacyjnych do chwili osiągnięcia przez kobiety stabilnej sytuacji zawodowej i ekonomicznej.</p>
<p>Demograf zaznaczył, że za późne macierzyństwo uznawane są narodziny dziecka po ukończeniu przez kobietę 35 lat. I choć w przeszłości kobiety w tym wieku zawsze rodziły dzieci, to zazwyczaj było to już ich kolejne dziecko, zaś późne macierzyństwo wynikało na ogół z wielodzietności.</p>
<p>„Jeśli spojrzymy 50 lat wstecz, to okazywało się, że tak naprawdę prawie połowa dzieci wydawanych na świat po 35. roku życia, to były dzieci: piąte, szóste, siódme z kolei. Natomiast jedno na kilkanaście było dzieckiem pierwszym” &#8211; dodał.</p>
<p>W ostatnich latach to jednak się zmieniło, bowiem w coraz większym stopniu w grupie kobiet 35+ mamy do czynienia z urodzeniami pierwszego dziecka, które stanowią mniej więcej 1/5, i drugiego dziecka, które stanowią ponad 40 proc. urodzeń w tym wieku. „A zatem jest to diametralna zmiana” &#8211; podkreślił prof. Szukalski.</p>
<p>Demograf przewiduje, że również w nadchodzących latach będziemy mieli do czynienia ze wzrostem ważności późnego macierzyństwa, a odpowiadać za to będą dwa czynniki. „Po pierwsze podwyższanie się typowego wieku wstępowania w związki małżeńskie, rozpoczynania takiego prawdziwego, dorosłego, rodzinnego życia, w tym także wydawania na świat potomstwa” &#8211; zaznaczył.</p>
<p>W najbliższych zaś latach drugim ważnym czynnikiem będzie wkraczanie w wiek 35+ kobiet z tzw. drugiego wyżu demograficznego, czyli urodzonych na przełomie lat 70. i 80. ub. stulecia.</p>
<p>„Nakładanie się tych dwóch czynników – długookresowego opóźniania decyzji prokreacyjnych i krótkookresowego dochodzenia do wieku 40 lat przez liczne generacje drugiego, powojennego wyżu, prowadzi do tego, że w długiej, a zwłaszcza w krótkiej perspektywie należy liczyć się ze wzrostem liczby dzieci urodzonych przez kobiety trzydziestokilkuletnie, czy wręcz czterdziestoletnie” &#8211; zaznaczył demograf.</p>
<p><strong>Jego zdaniem, w ostatnich dekadach różne były powody opóźniania przez kobiety decyzji o urodzeniu pierwszego dziecka. W latach 90. i na początku XXI wieku kluczowym czynnikiem było upowszechnienie się edukacji i masowe wejście młodych kobiet w system szkolnictwa wyższego, co w naturalny sposób prowadziło do odroczenia wstępowania w dorosłość.</strong></p>
<p>Natomiast ostatnich 10-15 lat to czas, w którym to rynek pracy zdecydowanie silniej oddziałuje na opóźnianie decyzji prokreacyjnych. „Tak się jakoś składa, że pracodawcy niechętnie zatrudniają młode kobiety, które &#8211; chcąc nie chcąc &#8211; w tych pierwszych latach starają się za wszelką cenę wykazać dyspozycyjnością, odpowiedzialnością. I bardzo często prowadzi to do odraczania momentu, w którym podejmuje się próby wydania na świat potomstwa” &#8211; ocenił prof. Szukalski.</p>
<p>Jeśli do tego – jego zdaniem &#8211; dodać niepewność towarzyszącą w pierwszych latach aktywności zawodowej, to jest to pełen zestaw czynników, które wpływają na to, że pojawia się tendencja do coraz późniejszego macierzyństwa. I jak podkreślił demograf, późne macierzyństwo to coraz bardziej wyraźny syndrom wielkomiejski, gdzie w naturalny sposób dobrze wykształcone kobiety, mające relatywnie dobre dochody najpierw próbują uzyskać pewną pozycję na rynku pracy, a &#8222;potem troszkę poużywać życia&#8221;.</p>
<p>„Próba stabilizacji rodzinnej w dużych miastach pojawia się znacznie później w stosunku do kobiet mieszkających w mniejszych ośrodkach miejskich czy na wsi, a przede wszystkim kobiet o zdecydowanie niższym statusie w zakresie wykształcenia i pozycji na rynku pracy” &#8211; ocenił naukowiec.</p>
<p><em>Źródło: PAP Nauka w Polsce</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/bedzie-mniej-malzenstw/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Polki rodzą mniej dzieci. Dlaczego?</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/polki-rodza-mniej-dzieci-dlaczego/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/polki-rodza-mniej-dzieci-dlaczego/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 18 Nov 2021 01:39:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Prochowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[demografia]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci w Polsce]]></category>
		<category><![CDATA[dzietność]]></category>
		<category><![CDATA[rodzenie dzieci]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29358</guid>
		<description><![CDATA[Korzystna sytuacja gospodarcza i zmiany polityki rodzinnej w ostatniej dekadzie sprzyjały zwłaszcza parom z dużych miast.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>W ciągu ostatnich kilku lat w dużych polskich miastach widać było wzrost dzietności szybszy niż w całej Polsce &#8211; mówi PAP demografka prof. Irena E. Kotowska. W jej ocenie korzystna sytuacja gospodarcza i zmiany polityki rodzinnej w ostatniej dekadzie sprzyjały zwłaszcza parom z dużych miast.</h3>
<div>
<p>Członkini Komitetu Nauk Demograficznych PAN prof. Irena E. Kotowska z Instytutu Statystyki i Demografii Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie analizowała, jak w ostatnich latach w największych polskich miastach (powyżej 100 tys. mieszkańców) zmieniała się dzietność kobiet.</p>
<blockquote><p>&#8222;Współczynnik dzietności rósł tam znacznie szybciej, niż w całej Polsce&#8221; &#8211; zauważa prof. Kotowska. &#8222;Mam jednak obawy, że te czasy już minęły&#8221; &#8211; dodaje. Jak wyjaśnia, chodzi o konsekwencje pandemii, niepewność dotyczącą dochodów, edukacji i zdrowia.</p>
</blockquote>
<p>Współczynnik dzietności określa średnią liczbę dzieci, urodzonych przez kobietę w ciągu życia, przy założeniu, że przez cały okres rozrodczy (15-49 lat) współczynniki płodności według wieku pozostają takie, jak w danym roku.</p>
<blockquote><p>Zastępowalność pokoleń gwarantuje współczynnik dzietności na poziomie 2,1, co oznacza, że na sto kobiet powinno przypadać 210 urodzeń. W Polsce od 1989 r. współczynnik dzietności nie gwarantuje zastępowalności pokoleń, a od 1998 r. przyjmuje wartości niższe od 1,5, charakteryzujące niską dzietność.</p>
</blockquote>
<p>W 2013 r. współczynnik dzietności dla całej Polski osiągnął 1,25 (125 dzieci na 100 kobiet) i do 2015 wzrósł do 1,3. Jednak od 2016 r. widać było jego wyraźniejszy wzrost &#8211; do 2017 roku, w którym osiągnął 1,45. W kolejnych dwóch latach zaczął jednak znów spadać do 1,41 w 2019 roku.</p>
<p><img src="https://naukawpolsce.pap.pl/sites/default/files/inline-images/wsp%20dzietnosci.jpg" alt="Zmiany współczynnika dzietności w latach 2012 – 2019 (wybrane miasta). Źródło prof. I.E. Kotowska na postawie danych z GUSe " /></p>
<p><em>Rys: Zmiany współczynnika dzietności w latach 2012 – 2019 w Polsce (niebieska linia) w porównaniu z miastami o liczbie mieszkańców powyżej 100 tys. (pomarańczowa) i Warszawą (szara). Źródło prof. I.E. Kotowska na postawie danych z GUS. </em></p>
<p>Nieco inaczej dane te wyglądają, jeśli pod uwagę weźmie się jedynie duże polskie miasta (powyżej 100 tys. mieszkańców), w których mieszka niecałe 11 mln osób. Tam dynamika zmian przebiegała nieco inaczej.</p>
<blockquote><p>Od 2014 r. obserwowany był systematyczny wzrost dzietności i od 2018 r. współczynnik dzietności w tych miastach jest wyższy niż w skali Polski. Według danych GUS jeszcze w 2013 r. współczynnik dzietności w dużych miastach wynosił zaledwie 1,15 wobec wartości 1,26 dla kraju, zaś w 2019 r. osiągnął wartość 1,45 wobec 1,42 dla Polski.</p>
</blockquote>
<p>Najlepiej sytuacja miała się w ośmiu dużych miastach, które w 2019 r. ze współczynnikiem dzietności wynoszącym co najmniej 1,5 wyszły poza strefę niskiej dzietności. Do takich miast należy Warszawa (1,57), Kraków (1,54) Poznań (1,51), Ruda Śląska (1,58), Koszalin (1,53) czy Wrocław (1,5). Rekordowo wysoką dzietność notował Gdańsk, gdzie w 2019 r. współczynnik wyniósł aż 1,64. Jeśli zaś chodzi o tempo wzrostu dzietności, to rekordzistą jest Opole. W 2013 r. dzietność była tam bardzo niska i wynosiła zaledwie 0,97. Potem systematycznie wzrastała do 1,6 w 2019 r.</p>
<blockquote><p>Fakt, że dzietność w dużych miastach zaczęła rosnąć stosunkowo szybciej, ma &#8211; między innymi &#8211; związek z niezłą sytuacją ekonomiczną &#8211; mówi prof. Kotowska. Chodzi o poprawę sytuacji na rynku pracy i wzrost wynagrodzeń. Jej zdaniem, znaczenie miały też nowe rozwiązania polityki rodzinnej wdrażane w skali kraju i na poziomie samorządów.</p>
</blockquote>
<p>Jeśli chodzi o działania samorządowe, to np. do demograficznego sukcesu Opola mógł się przyczynić prowadzony tam od 2012 r. program &#8222;Opolska Rodzina&#8221; &#8211; sugeruje badaczka. Dodaje jednak że „Specjalna Strefa Demograficzna” wdrażana od 2012 r. w województwie opolskim nie wpłynęła na znaczną poprawę dzietności w całym regionie – współczynnik dzietności wzrósł z 1,1 w 2014 r. do 1,27 w 2019 r.</p>
<blockquote><p>Podsumowując zmiany w polityce rodzinnej po 2008 r., prof. Kotowska przypomina, że wydłużono urlopy macierzyńskie, wprowadzając też dodatkowy urlop macierzyński do ewentualnego wykorzystania bezpośrednio po urlopie podstawowym, a także wprowadzono urlopy ojcowskie. Coraz lepszy był dostęp do usług edukacyjno-opiekuńczych.</p>
</blockquote>
<p>&#8222;Kolejna fala zmian po 2013 roku przyniosła rozwiązania, które miały ułatwić rodzicom łączenie pracy zawodowej z życiem rodzinnym, redukując koszty pośrednie, a także zmniejszyć koszty bezpośrednie wychowywania dzieci. Najważniejsze z nich dotyczyły wprowadzenia: urlopów rodzicielskich w 2013 r. (i rezygnacji z dodatkowego urlopu macierzyńskiego) i ich uelastycznienia (od stycznia 2016 r.), świadczenia rodzicielskiego (od stycznia 2016 r.), Karty Dużej Rodziny (wprowadzona w czerwcu 2014 r. z pełnym systemem zniżek w skali kraju obowiązującym od stycznia 2015 r.), mechanizmu „złotówka za złotówkę” (od stycznia 2016 r.), modyfikacji ulg podatkowych na dzieci (2013 r. i 2015 r.) oraz weryfikacji kryterium dochodowego i podniesienia świadczeń rodzinnych od listopada 2015 r. W 2013 r. wprowadzono rządowy program in vitro, który obowiązywał do 2016 r.” &#8211; wymienia.</p>
<p>&#8222;Były to rozwiązania, które pokazywały, że inaczej niż dotąd myśli się o polityce rodzinnej. Zmieniły one klimat dla rodziny&#8221; &#8211; komentuje.</p>
<p>W 2016 roku pojawił się Program Rodzina 500 Plus. &#8222;Ten silny transfer finansowy wsparł materialnie rodziny, zwłaszcza z dwójką i większą liczbą dzieci&#8221; &#8211; ocenia prof. Kotowska. Jednak według niej nie spełnił oczekiwań dotyczących trwałego wpływu na prokreację wyrażanych przez jego autorów. I dodaje: &#8222;Zauważalny wzrost dzietności w skali całej Polski wystąpił jedynie w latach 2016-2017 wskutek wzrostu liczby urodzeń drugiego i trzeciego dziecka&#8221;.</p>
<blockquote><p>Według demografki zmiany polityki rodzinnej, zwłaszcza te od 2013 r. , mogły się przyczynić do poprawy dzietności w dużych miastach. &#8222;Zestaw proponowanych rozwiązań miał znaczenie dla określonej grupy osób &#8211; par, w których oboje rodziców chciało łączyć pracę zawodową z życiem rodzinnym, miały dostęp do żłobków i przedszkoli, a wynagrodzenia obojga gwarantowały odpowiedni status materialny rodziny&#8221; &#8211; mówi badaczka. Ponadto w dużych miastach jest lepszy dostęp do usług zdrowotnych, których znaczenie dla zdrowia reprodukcyjnego wzrasta.</p>
</blockquote>
<p>Prof. Kotowska przyglądała się też różnicom w tzw. wzorcu płodności według wieku w miastach, gdzie nastąpiła poprawa dzietności, i w skali kraju. Zarówno w Polsce jak i w miastach coraz więcej kobiet zostaje matkami w późniejszym wieku. W latach 2013-2019 w skali kraju płodność kobiet rodzących w wieku 20-24 lat utrzymywała się mniej więcej na stałym poziomie (było to 47 urodzeń na 1000 kobiet), natomiast wzrosła płodność kobiet w wieku 25-29 lat (z 86 do 97 urodzeń na 1000 kobiet), kobiet w wieku 30-34 lat (z 69 do 85) oraz 35-39 lat (z 30 do 38).</p>
<p><img src="https://naukawpolsce.pap.pl/sites/default/files/inline-images/wsp_plodnosci_wiek.jpg" alt="Wzorzec płodności według wieku (urodzenia na 1000 kobiet w danej grupie wieku)" /></p>
<p><em>Rys: Wzorzec płodności w Polsce według wieku (urodzenia na 1000 kobiet w danej grupie wieku). Widać wyraźny wzrost płodności w grupach 25-29 i 30-34 lata, spadek w 2019 r. Stały wzrost płodności wśród kobiet powyżej w wieku 35 +. Źródło prof. I.E. Kotowska na postawie danych z GUS. </em><em> </em></p>
<p>Te zmiany wzorca płodności wyraźnie widać w większych miastach, przy czym współczynniki płodności w grupach wieku 25-29, 30-34 i 35-39 lat są wyższe od obserwowanych dla całej Polski. Wyższa płodność kobiet w tym wieku jest szczególnie widoczna w miastach, które nie mają niskiej dzietność. Wśród tych miast Warszawa wyróżnia się tym, że najwyższe natężenie urodzeń dotyczy kobiet w wieku 30-34 lat (107 urodzeń na 1000 kobiet). Odkładanie macierzyństwa nie musi więc oznaczać niższej dzietności &#8211; komentuje prof. Kotowska.</p>
<p><img src="https://naukawpolsce.pap.pl/sites/default/files/inline-images/wsp_plodnosci_miasta.jpg" alt="Wzorzec płodności według wieku (urodzenia na 1000 kobiet w danej grupie wieku)" /></p>
<p><em>Rys: Wzorzec płodności według wieku (urodzenia na 1000 kobiet w danej grupie wieku) w 2019 r. w wybranych dużych polskich miastach. Źródło prof. I.E. Kotowska na postawie danych z GUS. </em></p>
<blockquote><p>Badaczka przyjrzała się też, jaka była struktura urodzeń według kolejności urodzenia. W latach 2014-2019 w skali kraju spadał udział urodzeń pierwszego dziecka na rzecz wzrostu urodzeń drugiego dziecka (do 2017 r.) i urodzeń trzeciego dziecka. Natomiast w miastach, które opuściły strefę niskiej dzietności, dał się zauważyć wzrost odsetka urodzeń pierwszych i trzecich, a spadek udziału urodzeń drugich. Zauważalna poprawa dzietności nastąpiła zatem głównie z powodu decyzji, aby zostać rodzicem oraz o powiększeniu rodziny o trzecie dziecko.</p>
</blockquote>
<p>Dzieci w tych miastach rodziły, jak w całej Polsce, w związkach małżeńskich. Odsetek urodzeń pozamałżeńskich pozostawał w przedziale 25 – 33 proc., poza Krakowem (19 proc.) i Koszalinem (45 proc.).</p>
<p><img src="https://naukawpolsce.pap.pl/sites/default/files/inline-images/urodzenia%20pozama%C5%82%C5%BCe%C5%84skie.jpg" alt="Dzietność w miastach 100+ i odsetek urodzeń pozamałżeńskich, 2019 " /></p>
<p><em>Rys.: Dzietność w wybranych miastach 100 tys. +  i odsetek  urodzeń pozamałżeńskich w 2019 Źródło prof. I.E. Kotowska na postawie danych z GUS. </em></p>
<blockquote><p>&#8222;Z badań, również międzynarodowych &#8211; wynika, że dzieci pojawiają się częściej w rodzinach z obojgiem pracujących rodziców, gdzie jest dobry dostęp do usług opiekuńczo-edukacyjnych, a także do usług zdrowotnych, zwłaszcza związanych z ciążą i porodem&#8221; &#8211; wymienia badaczka. Zaznacza jednak, że te ustalenia dotyczą przeszłości – świata przed pandemią.</p>
</blockquote>
<p>Wyraża ona obawy, iż dzietność może spadać w 2019 r. i latach następnych. Z najnowszych danych GUS wynika, że od stycznia do sierpnia tego roku w Polsce urodziło się 241 tys. dzieci. W analogicznym okresie w 2019 r. było ich o blisko 12 tys. więcej (252,5 tys. dzieci). Uważa, że w bieżącym roku urodzi się mniej dzieci, niż w minionym. Jej zdaniem wiosenny lock-down (i fakt, że partnerzy spędzali ze sobą więcej czasu) raczej nie przełoży się na wzrost urodzeń.</p>
<p>&#8222;Podczas pandemii wzrasta niepewność, która jest bardzo poważnym czynnikiem hamującym prokreację. Niepewność związana jest nie tylko z własną sytuacją zdrowotną i obawami o zdrowie bliskich, czy z sytuacją finansową gospodarstwa domowego i obawami o pracę, ale także z szerzej postrzeganymi skutkami zarządzania kryzysem wywołanym pandemią. Nie bez znaczenia pozostaje społeczna dyskusja o zmianach klimatu” &#8211; zauważa.</p>
<blockquote><p>„Negatywny wpływ na dzietność może mieć też orzeczenie TK dotyczące przerywania ciąży, które zasadniczo zmienia klimat dyskusji o prokreacji&#8221; &#8211; uważa ekspertka. W jej ocenie jest to fundamentalna zmiana okoliczności, w jakich będą podejmowane decyzje o dzieciach. Demografka uwypukla konieczność prowadzenia teraz odpowiednich badań w Polsce. „Będzie to kontynuacja programu badań nad rodzinami i generacjami realizowanymi w Instytucie” &#8211; mówi.</p>
</blockquote>
<p>Prof. Kotowska zaznacza, że dla poprawy dzietności coraz większe znaczenie mają urodzenia kobiet w wieku 30-34 lat, a także 35-39 lat. &#8222;Ale wraz ze wzrostem wieku mogą się pojawić znaki zapytania dotyczące zdrowia dziecka i matki. Znaczenie czynników zdrowotnych dla prokreacji, w tym trudności z poczęciem nie tylko pierwszego dziecka potwierdzają badania prowadzone w zespole demografów Instytutu Statystyki i Demografii&#8221; &#8211; mówi.</p>
<blockquote><p>„Poza tym z naszych badań i rozmów z lekarzami wynika, że młodzi ludzie mają coraz większą świadomość nowoczesnej oferty medycznej dotyczącej niepłodności oraz potencjalnych zagrożeń związanych z ciążą i zdrowiem dziecka. A dostęp do badań prenatalnych może sprzyjać rozwiewaniu obaw związanych z decyzją o rodzicielstwie. Po orzeczeniu TK do osób, które chcą być rodzicami, płynie jednak przekaz, że ich decyzja już się nie liczy&#8221; &#8211; mówi demograf.</p>
</blockquote>
<p>Jak zaznacza, to tylko jeden z przykładów ilustrujących pogorszenie w Polsce dostępu do usług związanych ze zdrowiem reprodukcyjnym. Wśród innych wymienia trudny dostęp do antykoncepcji, pigułki dzień po, dostęp do metod leczenia niepłodności i atmosferę wokół badań prenatalnych. Kwestie dostosowania infrastruktury zdrowotnej do zmiany zachowań prokreacyjnych i potrzeb związanych ze zdrowiem reprodukcyjnym oraz znaczenia upowszechniania wiedzy o uwarunkowaniach zdrowia reprodukcyjnego i jego zagrożeń nie były dotychczas właściwie ujmowane w polityce rodzinnej.</p>
<p>&#8222;Tymczasem dostęp do usług związanych ze zdrowiem reprodukcyjnym zdecydowanie może sprzyjać prokreacji. To potwierdzają badania w innych krajach (https://www.sciencedirect.com/science/article/abs/pii/S1472648318300397)&#8221; &#8211; komentuje.</p>
<p>Profesor tłumaczy, że osoby z dużych miast łatwiej radzą sobie z utrudnieniami dotyczącymi zdrowia reprodukcyjnego &#8211; mają łatwiejszy dostęp do klinik zajmujących się leczeniem niepłodności, badań prenatalnych czy prywatnej opieki zdrowotnej.</p>
<blockquote><p>&#8222;Jeśli wziąć pod uwagę usługi związane ze zdrowiem reprodukcyjnym, sytuacja młodych osób w dużych miastach jest lepsza&#8221; &#8211; podsumowuje prof. Kotowska. Jej zdaniem, może to być jeden z wielu czynników sprzyjających zaobserwowanemu wzrostowi dzietności wśród mieszkańców dużych miast. (PAP)</p>
</blockquote>
<p><em>Autorka: Ludwika Tomala</em></p>
<p><em>PAP Nauka w Polsce, lt/ zan/</em></p>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/polki-rodza-mniej-dzieci-dlaczego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Więcej dzieci w miastach</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/wiecej-dzieci-w-miastach/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/wiecej-dzieci-w-miastach/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 31 May 2018 18:12:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Julia Nieznalska</dc:creator>
				<category><![CDATA[okiem specjalisty]]></category>
		<category><![CDATA[demografia]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci w miastach]]></category>
		<category><![CDATA[dzietność w Polsce]]></category>
		<category><![CDATA[rodzenie dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[rodzice]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=25710</guid>
		<description><![CDATA[W najbliższej przyszłości należy spodziewać się wzrostu dzietności w dużych miastach w Polsce. Jednak mimo tego wzrostu liczba ludności w długim okresie, w zdecydowanej większości miast wojewódzkich, będzie spadać – mówi demograf, prof. Piotr Szukalski z Uniwersytetu Łódzkiego.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>„Ta dzietność w długim okresie i tak nie zapewni nam prostej zastępowalności pokoleń, zaś napływ nowej ludności do tych miast jest zbyt mały, aby zrekompensować niewystarczającą liczbę urodzeń” &#8211; dodał ekspert.</p>
<p>Prof. Szukalski przypomniał, że współczynnik dzietności teoretycznej (płodności całkowitej), mówi o spodziewanej średniej liczbie potomstwa wydanego na świat przez typową kobietę, w sytuacji braku przez dłuższy czas zmian zachowań rozrodczych.</p>
<p>W ciągu ostatnich 30 lat w Polsce dzietność podlegała bardzo dużym zmianom. Zdaniem demografa o ile w końcówce istnienia PRL-u dzietność zapewniała mniej więcej prostą zastępowalność pokoleń, czyli jej wskaźnik kształtował się na poziomie 2,1, o tyle po 1988 r. zaczęła się bardzo szybko obniżać.</p>
<p>W wielkich miastach już wcześniej była niższa niż poziom prostej zastępowalności pokoleń. W końcówce lat 80. w żadnym dużym mieście dzietność nie przekraczała poziomu 1,8.</p>
<p>Potem nastąpiło kilkanaście lat, w których dzietność, zarówno w skali Polski, jak i w miastach wojewódzkich, tylko stale się obniżała, osiągając w latach 2002-2005, w przypadku dużych i wielkich miast, swoje minima. Wówczas wskaźnik dzietności w większości tych miast wahał się na poziomie 0,9-1,1.</p>
<p>„Poprawa sytuacji na rynku pracy, boom gospodarczy, który występował zwłaszcza w latach 2006-08, pociągnął wzrost poziomu dzietności, po czym wraz ze spowolnieniem gospodarczym dzietność w tych największych miastach troszkę się obniżyła. Jednak od 3-4 lat widać wyraźnie jest przyspieszenie i podwyższanie się tej wartości” &#8211; ocenił prof. Szukalski.</p>
<p>W 2016 r. &#8211; według danych GUS – współczynnik dzietności w miastach wojewódzkich wahał się od 1,17 w Olsztynie i w Kielcach do 1,41 w Warszawie i 1,51 w Gdańsku.</p>
<p>W całym okresie ostatnich 30 lat wśród dużych miast są takie, z którymi los demograficzny obszedł się łaskawiej, ale i takie, które miały znacznie gorzej. Zdaniem demografa w najlepszej sytuacji pod względem dzietność są takie miasta jak Gdańsk, Rzeszów, Toruń i Gorzów Wielkopolski.</p>
<p>„Jednocześnie znaleźć można taką grupę miast wojewódzkich, w przypadku których mamy do czynienia z bardzo długotrwałym utrzymywaniem się dzietności na bardzo niskim poziomie. Przede wszystkim wymienić trzeba Opole, które tak naprawdę w długiej perspektywie ma najgorsze wartości współczynnika dzietności, ale oprócz tego też Wrocław, Łódź i w pewnym stopniu Warszawa” &#8211; dodał.</p>
<p>Jednak w przypadku Warszawy, po kilkunastu latach bardzo niskiej dzietności, w ciągu ostatnich lat zaczyna się ona wyraźnie odbudowywać. „W 2016 r. osiągnęła ona taki poziom (ponad 1.,4), jakiego w zasadzie od 1988 roku nie dało się zaobserwować” &#8211; zaznaczył ekspert.</p>
<p>Zdaniem demografa główne czynniki sprawiające, że kobiety mieszkające w dużych i wielkich miastach mają mniej dzieci to: poziom wykształcenia oraz poziom aktywności zawodowej. „Są to powiązane ze sobą dwa czynniki, które z kolei rzutują na to, iż kobiety są jakby mniej skłonne do posiadania, zwłaszcza większej liczby, potomstwa&#8221; &#8211; dodał prof. Szukalski.</p>
<p>Jak wyjaśnił, można też mówić o zróżnicowaniu przestrzennym dzietności. Stolice województw w dużym stopniu odzwierciedlają preferencje prokreacyjne typowe dla swoich regionów. Stąd m.in. bardzo dobra pozycja Gdańska (wskaźnik dzietności ponad 1,5 w 2016 r.), mającego wielkie zaplecze w postaci Kaszub &#8211; tych kilka powiatów z reguły znajduje się na pierwszych pozycjach w Polsce, jeśli chodzi o poziom dzietności.</p>
<p>Demograf w najbliższej przyszłości spodziewa się wzrostu dzietności w dużych miastach. „Zdaje się, że wreszcie poprawa sytuacji na rynku pracy umożliwia coraz większej liczbie osób &#8211; bynajmniej nie tych najmłodszych, tylko tych po trzydziestce &#8211; stwierdzenie, że jeśli nie teraz, to kiedy. A zatem spodziewam się, że te ostatnie w miarę liczne roczniki urodzone w drugiej połowie lat 80. będą chciały na masową skalę w pełni zrealizować swoje plany prokreacyjne” &#8211; ocenił prof. Szukalski.</p>
<p><em>Źródło: PAP Nauka w Polsce</em></p>
<p></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/wiecej-dzieci-w-miastach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dla dobra dzieci?</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/dla-dobra-dzieci/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/dla-dobra-dzieci/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 09 Jul 2014 02:56:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kalina Samek</dc:creator>
				<category><![CDATA[okiem specjalisty]]></category>
		<category><![CDATA[chęć rodzenia dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci w związkach]]></category>
		<category><![CDATA[planowanie rodziny]]></category>
		<category><![CDATA[rodzenie dzieci]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=13185</guid>
		<description><![CDATA[Zmiany zachowań związanych z rodziną, takie jak mniejsza skłonność do zawierania małżeństw, większa liczba rozwodów, późniejszy wiek urodzenia pierwszego dziecka, mogą pozytywnie wpływać na współczynnik dzietności - przekonują demografowie z SGH]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zespół pod kierownictwem prof. Ireny Kotowskiej z Zakładu Demografii Szkoły Głównej Handlowej przeprowadził badania w ramach międzynarodowego projektu badawczego GGS-PL (Generacje, rodziny i płeć kulturowa).</p>
<p>Prof. Kotowska podkreśliła, że obecnie &#8211; w całej Europie &#8211; mamy do czynienia ze zmianą procesów demograficznych, która doprowadziła do nowej sytuacji demograficznej, zasadniczo odbiegającej od tego, z czym mieliśmy do czynienia w poprzednim stuleciu i wcześniej. W jej opinii niektóre tendencje możemy odwrócić przy pomocy odpowiedniej polityki, jednak wiele zmian jest nieodwracalnych.</p>
<p>Zaznaczyła, że nowy porządek demograficzny nie gwarantuje już zastępowalności pokoleń, a przy tym stale wydłuża się długość życia. Dodała, że na razie Polska i inne kraje naszego regionu należą do „najmłodszych” w Europie, jednak zmiany zachodzą tak dynamicznie, że w ciągu 50 lat będą to populacje najstarsze.</p>
<p>Jej zdaniem nie ma szans na wzrost liczby urodzeń w ciągu najbliższych 30 lat, ponieważ nie przybędzie kobiet w wieku reprodukcyjnym, co jest efektem niskiej dzietności w przeszłości.</p>
<p>Dodała, że zmiana demograficzna jest efektem zmian zachowań związanych z rodziną, z którą w Europie mamy do czynienia od lat 60. (z różnym nasileniem, w różnych regionach). Obecnie wspólne dla całej Europy są mniejsza skłonność do zawierania małżeństw, opóźnianie tej decyzji, większa liczba rozwodów, większa liczba związków alternatywnych, coraz późniejszy wiek urodzenia pierwszego dziecka, wzrost bezdzietności – zarówno dobrowolnej, jak i przymusowej (co nie pozostaje bez związku z opóźnianiem decyzji o dzieciach).</p>
<p>Paradoksalnie, pozytywnie na współczynnik dzietności mogą wpływać rozwody. Jak przekonywała Marta Styrc z zespołu, który prowadził badania, ludzie wchodzący w nowy związek często chcą mieć wspólne dziecko, nawet jeżeli mają dzieci z poprzednich związków. &#8222;Przez demografów została sformułowana hipoteza, że niestabilność związków może stać się motorem płodności&#8221; &#8211; mówiła.</p>
<p>PAP &#8211; Nauka w Polsce</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/dla-dobra-dzieci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Szybciej rodzimy synów</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/seksowne-ciekawostki/szybciej-rodzimy-synow/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/seksowne-ciekawostki/szybciej-rodzimy-synow/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 22 Jun 2013 02:30:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Prochowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[seksowne ciekawostki]]></category>
		<category><![CDATA[córka]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[płeć dziecka]]></category>
		<category><![CDATA[rodzenie dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[syn]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=10426</guid>
		<description><![CDATA[Kobiety rodzące pierwsze dziecko szybciej po ślubie mogą ujawniać większą płodność. Mają one większą szansę na posiadanie dużej liczby dzieci, w tym zwłaszcza synów - wykazały badania polskich badaczek opublikowane przez „American Journal of Human Biology”]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Badania dr Ilony Nenko i dr hab. Grażyny Jasieńskiej z Instytutu Zdrowia Publicznego Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie mają unikatowe znaczenie, gdyż przeprowadzono je na podstawie starych ksiąg parafialnych.</p>
<p>- Odtworzyłyśmy historię 377 małżeństw zawartych w latach 1782-1882 w jednej z wiejskich parafii w Beskidzie Wyspowym – powiedziała dr Nenko. Mają unikatową wartość, gdyż są dobrze zachowane i dobrze prowadzone, na dodatek wciąż kontynuowane.</p>
<p>Ze zgromadzonych tam danych wynika, że kobiety, które w tym okresie łatwiej zachodziły w pierwszą ciążę, szybciej też zachodziły w kolejne ciąże w ciągu życia. Miały więcej dzieci, a wśród ich kolejnego potomstwa na ogół przeważali synowie.</p>
<p>Dawniej, gdy nowoczesna antykoncepcja nie była jeszcze dostępna, czas jaki upływał od ślubu do urodzenia pierwszego dziecka świadczył w dużej mierze o biologicznej płodności kobiety. Dziś bardziej interesuje nas to, jak długo para starała się o pierwsze dziecko.</p>
<p>Płodność kobiety w znacznym stopniu zależy od stanu jej odżywienia. A im jest on lepszy, tym wyższy jest poziom hormonów płciowych, co z kolei ułatwia zajście w ciążę. Urodzenie chłopca jest bardziej kosztowne energetycznie dla organizmu kobiety. Stąd zależność, że kobiety, które łatwiej zachodziły w pierwszą ciążę, miały ostatecznie więcej synów.</p>
<p><em>PAP &#8211; Nauka w Polsce</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/seksowne-ciekawostki/szybciej-rodzimy-synow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->