<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; rodzice</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/rodzice/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Fri, 16 Oct 2026 03:35:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Naukowcy: Oczekiwanie, że dziecko będzie idealne, uderza w rodzica</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/naukowcy-oczekiwanie-ze-dziecko-bedzie-idealne-uderza-w-rodzica/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/naukowcy-oczekiwanie-ze-dziecko-bedzie-idealne-uderza-w-rodzica/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 22 Sep 2026 00:33:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Julia Nieznalska</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[dziecko]]></category>
		<category><![CDATA[rodzice]]></category>
		<category><![CDATA[wychowanie dziecka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29234</guid>
		<description><![CDATA[Perfekcjonistyczne oczekiwanie, że dziecko będzie idealne, uderza w samego rodzica – wynikło z badań psychologa dr. Konrada Piotrowskiego. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Badał on związek między oczekiwaniem perfekcji od dziecka a trudnościami w rodzinie.</h3>
<div>
<p>Perfekcjonizm &#8211; jak zdefiniowano w komunikacie na stronie Uniwersytetu SWPS &#8211; to posiadanie ekstremalnie wysokich standardów przy jednoczesnej tendencji do bardzo krytycznej oceny samego siebie. Rozwój tej cechy jest silnie zakorzeniony w relacjach z opiekunami w dzieciństwie i okresie dorastania. Staje się efektem presji, nierealistycznych oczekiwań i krytyki. Choć najczęściej perfekcjonizm jest rozumiany jako wysokie oczekiwania wobec samego siebie, to psychologowie wyróżniają także mniej znany przejaw tej cechy, czyli oczekiwanie perfekcji od innych osób, najczęściej bliskich lub ważnych dla perfekcjonisty.</p>
<blockquote><p>W swoim badaniu dr Konrad Piotrowski z Uniwersytetu SWPS w Poznaniu poszukiwał odpowiedzi na pytanie, czy oczekiwanie perfekcji od własnych dzieci niesie negatywne skutki także dla samego rodzica.</p>
</blockquote>
<p>Uczelnia podsumowuje, że osoby wymagające perfekcji od siebie są sumienne, mają silną motywację do osiągania trudnych celów, a jednocześnie boją się pomyłek i negatywnej oceny. Z kolei perfekcjoniści, którzy oczekują, że to inne osoby będą idealne, mają pewne charakterystyczne cechy, które odróżniają ich od perfekcjonistów zorientowanych na siebie. Są bardziej narcystyczni, makiaweliczni, psychopatyczni, mniej ugodowi, lubią dominację, kontrolę oraz podkreślanie własnej siły i wyższości. Dla takich osób ważne jest, aby kontrolować innych i wywyższać się nad nimi. Aby to osiągnąć, wywierają presję, podżegają do konfliktów, upokarzają i gniewem reagują na niedociągnięcia bliskich.</p>
<blockquote><p>&#8222;Oczekiwanie rodzica, że dziecko nie będzie popełniało błędów, że zawsze da z siebie wszystko, że nie spocznie, póki nie zrealizuje celu, wpływa negatywnie nie tylko na samo dziecko, ale także na rodzica. Jeśli dziecko nie spełnia nierealistycznych oczekiwań swoich rodziców, prowadzi to do wzrostu stresu rodzicielskiego, braku satysfakcji z bycia rodzicem i poczucia obciążenia tą rolą&#8221; &#8211; mówi dr Piotrowski.</p>
</blockquote>
<p>&#8222;W zamyśle rodzica dążenie do tego, aby wychować dziecko, które zawsze da z siebie wszystko i nie będzie popełniało błędów, jest czymś dobrym, co przysłuży się wszystkim. Nic bardziej mylnego. Jak pokazują uzyskane przeze mnie wyniki, tacy rodzice są bardziej zestresowani, mają poczucie ciągłego obciążenia rodzicielstwem, a bycie rodzicem nie daje im satysfakcji. W innym badaniu zaobserwowałem także, że tacy rodzice częściej żałują tego, że w ogóle mają dzieci. A konsekwencje tego mogą być naprawdę poważne&#8221; – wyjaśnia dr Konrad Piotrowski.</p>
<blockquote><p>W komunikacie uczelni poinformowano, że badanie nie tylko pozwoliło na zdobycie nowej wiedzy na temat roli perfekcjonistycznych oczekiwań wobec dzieci, ale również doprowadziło do opracowania pierwszego kwestionariusza psychologicznego, które będzie można wykorzystać w badaniach psychologicznych nad perfekcjonizmem zorientowanym na dzieci. Dzięki powstałemu narzędziu psychologowie przyjrzą się temu zagadnieniu z większą precyzją.</p>
</blockquote>
<p>&#8222;Jak pokazują dane z ostatnich dziesięcioleci, poziom perfekcjonizmu wśród mieszkańców krajów rozwiniętych systematycznie rośnie. Mamy już dużą wiedzę na temat tego, jakie są skutki perfekcjonistycznych oczekiwań od samego siebie, ale wciąż niewiele wiemy na temat tego, jakie skutki – nie tylko dla dziecka, ale także dla rodzica – niesie za sobą oczekiwanie perfekcji od dzieci. Dlatego właśnie zdecydowałem się na opracowanie narzędzia badawczego, które w tym pomoże. Dotychczas takie narzędzie nie było dostępne dla badaczy, mam więc nadzieję, że moja praca będzie dla nich przydatna i pozwoli nam wszystkim lepiej zrozumieć rodzicielską potrzebę wychowania idealnego dziecka&#8221; – tłumaczy dr Piotrowski.</p>
<blockquote><p>W badaniu wzięło udział 264 kobiet i 195 mężczyzn w wieku do 40 lat (posiadających co najmniej jedno dziecko w wieku powyżej 3 lat, pozostających w związku intymnym). Osoby badane wypełniały zestaw specjalnie przygotowanych narzędzi badawczych do pomiaru perfekcjonizmu, narcyzmu oraz trudności rodzinnych.</p>
</blockquote>
<p><strong>Badanie znalazło się na łamach czasopisma PLOS ONE https://journals.plos.org/plosone/article?id=10.1371/journal.pone.0236870</strong></p>
<p><em>PAP &#8211; Nauka w Polsce, lt/ agt/</em></p>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/naukowcy-oczekiwanie-ze-dziecko-bedzie-idealne-uderza-w-rodzica/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak rozwód wpływa na opiekę nad dziećmi</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/jak-rozwod-wplywa-na-opieke-nad-dziecmi/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/jak-rozwod-wplywa-na-opieke-nad-dziecmi/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 16 May 2026 00:21:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dagna Starowieyska</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[opieka nad dziećmi]]></category>
		<category><![CDATA[rodzice]]></category>
		<category><![CDATA[rozwód]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29584</guid>
		<description><![CDATA[O tym, jak być ze swoimi dziećmi w trakcie i po rozstaniu rodziców opowiada psychoterapeutka i psycholog dziecięcy.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Rozstający się rodzice często nieświadomie krzywdzą swoje dzieci poprzez zapraszanie ich do swojego dorosłego konfliktu, a opieka naprzemienna nie gwarantuje tego, że dziecko wyjdzie z doświadczenia rozwodu rodziców bez szwanku. O tym, jak być ze swoimi dziećmi w trakcie i po rozstaniu rodziców opowiada psychoterapeutka i psycholog dziecięcy dr Kamila Lenkiewicz.</h3>
<p><strong>Kiedy myślę o opiece naprzemiennej, mimowolnie przypomina mi się biblijna opowieść o dwóch kobietach, które udały się do króla Salomona, by rozsądził, która z nich jest matką dziecka. Król nakazał przecięcie dziecka na pół, a kiedy jedna z kobiet stanowczo zaprotestowała, mówiąc, że się wycofuje i ta druga jest matką dziecka, król wskazał właśnie na nią, bo pokazała, że życie dziecka jest dla niej ważniejsze niż cokolwiek innego. Czasem mam wrażenie, że rodzice walczący o opiekę naprzemienną chcą podzielenia się dzieckiem na pół, jak ta fałszywa matka, bez oglądania się na koszty…</strong></p>
<blockquote><p>Zacznę od tego, że opieka naprzemienna nie oznacza pół na pół. W badaniach prowadzonych nad opieką naprzemienną przyjęto, że mamy z nią do czynienia także przy proporcji 30 do 70 proc. czasu spędzanego przez dziecko z jednym rodzicem. Założenie, że jest to pół na pół przyjęto w krajach skandynawskich, choć zauważam, że także w Polsce zaczyna zwyciężać taki model. Ale nie zawsze się on sprawdza, nie tylko ze strony jednego z rodziców, ale i ze strony dziecka, bo są i plusy, i minusy takiego rozwiązania.</p>
</blockquote>
<p>Dużym minusem opieki naprzemiennej pół na pół to przemieszczanie się dziecka pomiędzy dwoma domami. To oznacza, że funkcjonuje w dwóch pokojach, z dwoma kompletami ubrań, raz ma bliżej, raz dalej do szkoły oraz do kolegów i koleżanek. Dla dziecka nie jest to łatwe.  Dziecko tak funkcjonujące ma trudność z określeniem swojego bezpiecznego miejsca.</p>
<p><strong>Znam przykład takiej równej – pół na pół – opieki naprzemiennej u pary francuskiej, która kupiła dodatkowe mieszkanie. Dziecko mieszka w nim stale, za to rodzice się wymieniają co dwa tygodnie.</strong></p>
<p>W takim rozwiązaniu unikamy ciągłego przemieszczania się dziecka, ale też nie jest to idealne rozwiązanie. Problemem może być to, że w takim modelu dziecko może stać się gospodarzem tego mieszkania, a rodzice – gośćmi. Jeśli jest to małe dziecko, to niechcący, w sposób nieuświadomiony, zapraszamy je do pełnienia roli dorosłego i musi robić coś, na co nie jest gotowe.</p>
<p><strong>Wróćmy jednak do ciągłych podróży pomiędzy dwoma domami…</strong></p>
<p>Warunkiem koniecznym prawidłowej opieki naprzemiennej jest zgoda między rodzicami i ustalenie wspólnego systemu wychowawczego. Jeśli mamy dwa domy, w których mieszka dziecko, to najczęściej mamy dwa odmienne systemy wychowawcze. Ta sytuacja może być trudna dla dziecka, ponieważ nie wie ono, które zasady są niepodważalne, a które można zmieniać i tym samym traci poczucie bezpieczeństwa.</p>
<p><strong>Przecież kiedy dziecko mieszka z obojgiem rodziców, to też nie zawsze wszystko jest jednakowe: w końcu związek tworzy dwoje odrębnych ludzi, których systemy wartości, nawet jeśli w niewielkim stopniu, jednak się różnią&#8230;</strong></p>
<blockquote><p>Jednak wtedy jest kanon zasad, który jest stały. Oczywiście może być sytuacja, gdy rodzice mają odmienne metody wychowawcze pomimo tego, że pozostają w związku i mieszkają razem z dzieckiem. To nie jest dobra sytuacja dla dziecka. Jednak większa jest skala problemów,, gdy dziecko musi funkcjonować w dwóch systemach wychowawczych, jest narażone na problemy emocjonalne i trudne zachowania. Nie wie bowiem, co wolno, czego nie, co jest dobre, a co złe.</p>
</blockquote>
<p><strong>Są jednak plusy takiego rozwiązania…</strong></p>
<p>Niezależnie od tego, czy stosujemy opiekę naprzemienną, czy nie, zawsze plusem jest stała obecność obojga rodziców w życiu dziecka. <strong>Taka stała obecność jest możliwa także wtedy, gdy dziecko mieszka stale u jednego rodzica. </strong>Co więcej, może być tak, że pomimo opieki naprzemiennej jeden z rodziców i tak nie angażuje się w kontakt z dzieckiem. Ważna jest bliska relacja emocjonalna z rodzicem &#8211; niezależnie od tego, gdzie dziecko przebywa.</p>
<blockquote><p>Badania pokazują – te przeprowadzone nie tylko w Polsce, ale i w krajach skandynawskich oraz Wielkiej Brytanii &#8211; że dzieci z rodzin z doświadczeniem rozwodu same też częściej się rozwodzą w dorosłości, mają więcej problemów, między innymi mają większą skłonność do epizodów depresyjnych i uzależnień, mają niższy status społeczny i ekonomiczny, częściej zmieniają pracę. Ale to nie wszystko. Kiedy zaczęto analizować głębiej rezultaty tych badań okazało się, że <strong>znaczenie ma nie to, czy po rozwodzie dziecko mieszkało naprzemiennie z obojgiem rodziców, czy nie. Czynnikiem różnicującym było to, czy dziecko miało emocjonalną relację z obojgiem rodziców. </strong></p>
</blockquote>
<p>Jeśli rodzic, który się wyprowadził i nie mieszka z dzieckiem, jest w stanie zaangażować się w życie dziecka nie tylko na poziomie zabaw i zapewniania przyjemności w pewnych momentach, ale również wykonywania innych czynności dnia codziennego – na przykład odrabiania lekcji, rozmawiania o trudnościach, uczestnictwa w ważnych dla dziecka wydarzeniach, to zabezpiecza to dziecko przed problemami w dorosłym  życiu. Co istotne, nawet jeśli nie jest to opieka pół na pół i nawet wtedy, gdy doszło do rozwodu.</p>
<p><strong>Czego dziecko potrzebuje po rozwodzie?</strong></p>
<p><strong>Po pierwsze tego, żeby o nim nie zapominać</strong>. Zarówno badania, jak i rozmowy z rozwodzącymi się parami pokazują, że na dwa lata przed rozwodem  rozpoczynają się pierwsze konflikty, które w konsekwencji doprowadzają do rozstania. W tym czasie, kiedy dorośli mierzą się z problemem, czy rozstać się, czy nie, nie są dostępni emocjonalnie dla swojego dziecka, zaczynają się bardziej koncentrować na sobie.<br />
Badania pokazują, że <strong>nie rozwód &#8211; sam w sobie &#8211; ma niszczący wpływ na dziecko, a konflikt rodziców. </strong>Wskazują na to wyniki obserwacji prowadzonych wśród dzieci, których rodzice się rozwiedli, ale rozstanie nie było poprzedzone silnym konfliktem.</p>
<blockquote><p><strong>Prawie zawsze rodzice mówią, że najważniejsze jest dziecko. Zauważyłam też, że kiedy rozmawia się z ludźmi w kontekście rozwodu czy konfliktu, to „Kasia”, „Małgosia” czy „Janek” przestają być nazywani swoimi imionami, a skonfliktowane strony używają słowa „dziecko”. Na przykład: „Przecież dziecko musi mieć…” . Tak jakby trzeba było wejść na wyższy poziom zachodzących relacji…</strong></p>
</blockquote>
<p>To prawda. Faktycznie, na poziomie deklaratywnym najczęściej dziecko jest najważniejsze. Jednak jeśli samemu jest się w dużych emocjach wynikających z konfliktu dotyczącego bardzo ważnej relacji w życiu osób dorosłych, to trudno jest się jednocześnie angażować się w inną relację, nawet ze swoim dzieckiem i być skupionym na jego przeżywaniu tej sytuacji.</p>
<blockquote><p><strong>Jeżeli rodzice, a część ma taką pokusę, zapraszają dzieci do swojego konfliktu, to stają się one kartą przetargową, a nawet czymś więcej: narzędziem, za pomocą którego można drugiej stronie dołożyć.</strong> To dzieje się poprzez na przykład ograniczanie lub odcinanie kontaktu czy też pomniejszanie ważności drugiej strony.</p>
</blockquote>
<p>Zdaję sobie sprawę z tego, że nie dzieje się to świadomie, ale jest to wyrządzanie dziecku dużej krzywdy. Dziecko zostaje w ten sposób zaproszone do konfliktu lojalnościowego, w którym ta młoda lub wręcz mała osoba zostanie już na całe życie.</p>
<p>Dorośli zapominają, że oni się wprawdzie rozwodzą, ale dziecko nadal kocha oboje – i tatę, i mamę. <strong>Jeśli dziecko słyszy złe rzeczy o jednej z tych kochanych osób, albo widzi, że jedna kochana osoba robi różne złe rzeczy drugiej kochanej przez to dziecko osobie, to zaczyna się w nim pojawiać złość zarówno na jednego, jak i drugiego, przy czym jest w nim też miłość i do jednego, i do drugiego</strong>. Dziecko będąc w tej niezręcznej sytuacji musi sobie jakoś z tym poradzić. Robiąc to, będzie rozwijało dysfunkcyjne mechanizmy przeżywania emocjonalnego i zachowania.</p>
<p><strong>Jak to robi?</strong></p>
<p>Na przykład, kiedy jest z jednym rodzicem, to mówi złe rzeczy o tym drugim i na odwrót – kiedy jest z tym drugim, mówi źle o pierwszym. Znamy to z takich narracji: „Jak jest ze mną, to mówi źle na ojca” – mówi matka. „On sam mówi, że nie chce być z matką” – mówi ojciec.</p>
<p><strong>Dlaczego dziecko to mówi?</strong></p>
<p>Po pierwsze dziecko się boi, że może zostać opuszczone i chce temu przeciwdziałać. Drugi powód, to w takim rozdartym dziecku pojawia się przekonanie, że musi zasłużyć na miłość, a zatem musi się rodzicowi, z którym aktualnie jest, przypodobać.</p>
<p><strong>Czyli dziecko wyczuwa, co dany rodzic chce usłyszeć?</strong></p>
<p>Tak. Nieświadomie nagradzamy je za to. Idealna sytuacja jest wtedy, kiedy rodzice umawiają się między sobą, że przy dziecku nie mówimy źle o sobie, a jeśli nie jesteśmy w stanie nic dobrego powiedzieć, bo mamy w sobie tyle złości, to nie mówmy nic. Trudno jest, kiedy targają nami złość, rozczarowanie, frustracja i poczucie krzywdy, powiedzieć o tej stronie, którą postrzegamy jako sprawcę, że to dobry człowiek. Ale możemy wtedy nie mówić przy dziecku i dziecku nic.</p>
<p><strong>Zdarzają się sytuacje, kiedy dziecko wyraża złość na jednego z rodziców i drugi rodzic czuje jednak pewną satysfakcję. Co wtedy robić?</strong><br />
Na poziomie myślenia warto się tu zatrzymać. A do dziecka skierować pytanie: „Co cię tak złości? Co było takiego trudnego?”. Nie można natomiast skwitować takiej złości słowami: „Widzisz? Twoja mama taka już jest”. Albo: „Twój tata zawsze tak robi”. Albo: „Tak właśnie wyglądało nasze życie”. Mówiąc tego rodzaju słowa, zapraszamy dziecko do bycia dorosłym. Coraz częściej mówimy o zjawisku parentyfikacji dziecka, czyli takiej sytuacji, kiedy dorośli wymagają od dziecka bycia dorosłym, by było odpowiedzialne za ich stan emocjonalny, albo żeby było zastępczym partnerem dla nich. To bardzo krzywdzi dzieci.</p>
<p><strong>W jaki sposób dziecko staje się zastępczym partnerem?</strong></p>
<p>To dzieje się, kiedy na przykład zwierzamy się dziecku z problemów małżeńskich. Kiedy opowiadamy, o co – naszym zdaniem – chodziło w rozwodzie, co – naszym zdaniem &#8211; było przyczyną kłótni.</p>
<p><strong>Przecież dziecko ma prawo zapytać i często pyta: dlaczego się rozstaliście?</strong></p>
<p>Odpowiedź na to pytanie powinna być dostosowana do wieku rozwojowego dziecka. Małe dzieci pytając o to, próbują zrozumieć, co takiego się stało, że moi rodzice nie są już razem. Nie trzeba im opowiadać „od zarania dziejów”, dlaczego i co doprowadziło do tej decyzji. Na to przyjdzie czas, kiedy dziecko będzie już dorosłym człowiekiem. J<strong>eśli dziecku 9-letniemu czy 12-letniemu zaczynamy opowiadać o tym, jak ojciec zdradzał, albo że matka tylko wydawała ojca pieniądze i nic więcej jej nie obchodziło, to krzywdzimy nasze dziecko. To są informacje, które dziecku do niczego nie są potrzebne.</strong></p>
<p><strong>To co się powinno powiedzieć?</strong></p>
<blockquote><p>„Nie dogadywaliśmy się, a dorośli wtedy podejmują taką decyzję”. Albo: „Doszliśmy do wniosku, że tak będzie najlepiej dla wszystkich, żeby mieszkać oddzielnie”. Zawsze przy tego rodzaju rozmowach warto zapewnić dziecko, że ani jedno, ani drugie z rodziców nie przestało nim być, że małżonkowie się rozwodzą, ale rodzice nie.</p>
</blockquote>
<p>Niektórzy o tym zapominają. Rodzicami jest się na zawsze. Warto też przy tej okazji pomyśleć, że <strong>wydarzą się w przyszłości takie wydarzenia, kiedy będzie trzeba wystąpić obok siebie</strong>: w dzieciństwie może to być komunia, później – studniówka, osiemnaste urodziny czy ślub dziecka, po drodze być może też pogrzeby czy śluby bliskich osób. Dobrze by było, nie tylko dla dziecka, ale i dla nas samych, zadbać o to, żeby w takich sytuacjach wszystko odbywało się spokojnie i według jakichś reguł. Wiadomo, że konflikt jest, rozczarowanie, frustracja &#8211; także, ale lepiej pamiętać, że na poziomie rodzicielskim nie mamy wielkiego wyboru: musimy się dogadywać.</p>
<p><strong>Czy to prawda, że dzieci czują się winne rozwodowi?</strong></p>
<p>Bardzo często tak się dzieje. Te mniejsze dzieciaki myślą sobie: „Co takiego zrobiłam, że rodzice się rozstają?” Jeśli wcześniej były problemy w szkole, to dzieci uzasadniają sobie, że to przez te problemy rodzice się kłócili. Mają też fantazję, że jeśli poproszą, poprawią się, to rodzice znów będą razem. Dziecku trzeba jasno powiedzieć: „Nie masz z tą sytuacją nic wspólnego. Ja i tata/mama jesteśmy dorosłymi ludźmi i podjęliśmy taką decyzję. Nikt nie mógł jej zmienić czy poprawić, bo to my – dorośli, tak zadecydowaliśmy”.</p>
<blockquote><p>Podkreślę, że w ślad za poczuciem, że to przeze mnie – dziecko – rodzice się rozstają, idzie przekonanie, że skoro tak, to mogę z tym coś zrobić. I widać to po zachowaniu dziecka. Niektóre zaczynają sprawiać kłopoty, bo kiedy z dzieckiem coś się dzieje, np. w szkole, to oboje rodzice są do niej wzywani i jakoś się wtedy dogadują. Zatem – z perspektywy dziecka &#8211; trzeba tego złego zachowania więcej. Jak jest chore, to rodzice ze sobą współdziałają – trzeba je zawieźć na badania, rodzice idą razem do lekarza w szpitalu.</p>
</blockquote>
<p>W takich sytuacjach trzeba jak najszybciej ciężar winy zdjąć z barków dziecka i przede wszystkim nie dopuścić do tego. Idealnie, by dziecko od obojga rodziców podczas jednej rozmowy, dowiedziało się o rozwodzie. T<strong>a rozmowa ma być nakierowana na przekaz: „My i tylko my podjęliśmy tę decyzję i my podjęliśmy decyzję, jak nasze życie będzie teraz wyglądało”</strong>. Dobrze też dziecku wspólnie powiedzieć, jak to życie będzie wyglądało. Trzeba pamiętać, że dla dziecka oznajmienie: „Rozwodzimy się”, oznacza zburzenie całego świata. Dobrze, żeby widziało, że jednak nie cały świat się rozpada, żeby wiedziało, co je w najbliższej przyszłości czeka.</p>
<p><strong>A czasami rodzice w takiej rozmowie pytają: z kim chcesz mieszkać?</strong></p>
<p><strong>To najgorsze pytanie, jakie można dziecku w tej sytuacji zadać.</strong> To jest zmuszenie dziecka do podjęcia decyzji, bo my dorośli, nie jesteśmy w stanie zadecydować.</p>
<p><strong>Dlaczego to takie złe?</strong></p>
<p>Dziecko musi w tej sytuacji wybrać, które z rodziców bardziej kocha. Jeśli powie, że chce mieszkać z mamą, oznacza to, że opowiada się za mamą, a przeciwko tacie, którego porzuca, i na odwrót. Pamiętajmy, że kiedy dziecko zostaje z jednym z rodziców, na początku cały czas się martwi o tego drugiego. Czy ma gdzie mieszkać, czy ma co jeść, czy nie jest mu smutno, czy nie płacze. Maluchy cały czas o tym myślą. Jeśli na dodatek mówimy temu dziecku: „Wybieraj, bo my nie jesteśmy w stanie”, to jest za wielkie obciążenie dla dziecka, by mogło sobie z nim poradzić.</p>
<p><strong>Wracając do opieki naprzemiennej. To okropnie brzmi: podzielić się dzieckiem. Jak to zrobić, żeby dziecko było podmiotem, a nie przedmiotem?</strong></p>
<p>Kiedy mówimy czy myślimy: „Podzielić się dzieckiem” to oznacza, że myślimy bardziej o sobie, a nie o dziecku. To myślenie: „Ile tego dziecka potrzebuję, żebym ja, jako dorosły, czuł się dobrze”. A lepiej dla wszystkich, nie tylko dla dziecka, myśleć: „Czego nasze dziecko potrzebuje?”. Odpowiemy wtedy: <strong>potrzebuje mamy i taty, relacji z nimi i dostępności do nich. </strong>Wówczas robimy tak, żeby te potrzeby zostały zaspokojone.</p>
<blockquote><p>W efekcie widać, że nie ma wielkiej różnicy między 50 na 50 i 70 na 30. <strong>Nie ma takiego wielkiego znaczenia to, czy dziecko będzie ze mną stale mieszkało, ale istotne jest to, że wtedy, kiedy mu się wali świat, może do mnie zadzwonić, a ja odpowiem, niezależnie od tego, czy z nim mieszkam, czy nie.</strong></p>
</blockquote>
<p>Na przykład, jeśli tata jest dobry z języka polskiego, to przyjedzie albo dziecko pojedzie do niego i tata pomoże. I podobnie – jeśli mama jest dobra z matematyki.</p>
<p>Jeśli dziecko powie: „Nie chcę się z tobą widywać”, to rodzic się nie obrazi, tylko to wytrzyma i będzie mówił: „Dla mnie jednak bardzo jest ważne to, żeby mieć z tobą kontakt”.</p>
<p><strong>No właśnie: czasem dzieci odmawiają widywania się z jednym z rodziców…</strong></p>
<p>To dzieje się z różnych powodów. Często dla dziecka to sposób na poradzenie sobie z oddaleniem. Kiedy ktoś jest daleko od nas i nie daje znaków życia, a nagle zadzwoni, to pojawia się złość i mówimy: „No nie, teraz to z tobą nie będę gadać”. Dzieci też tak mają. Złoszczą się i mówią: „Nie chcę cię widzieć!” Co oznacza: „Bardzo cierpiałam, bo ciebie nie było i nie chcę znowu cierpieć”.</p>
<blockquote><p>Nastolatki takim komunikatem często też chcą się przekonać, czy rodzicowi na nich zależy. Chcą, żeby rodzic im to pokazał. Mówią w ten sposób: „Pokaż mi, że jestem dla ciebie ważny. Postaraj się o mnie”. W gabinetach psychoterapeutycznych nastolatki często mówią: „Moja matka/mój ojciec nie zabiega o mnie. Gdyby mu zależało, to przecież zadzwoniłby pięć razy, choć cztery razy zrzuciłam połączenie”.</p>
</blockquote>
<p><strong>Czy rolą rodzica jest w takiej sytuacji przetrwać to i nie odpowiedzieć „pięknym za nadobne”?</strong></p>
<p>Nie tylko przetrwać, ale i pokazać jasno: „Jesteś dla mnie ważny”. Trochę też trzeba wziąć odpowiedzialność za to, co stało się wcześniej, a co przyczyniło się do takiej złości u dziecka, że to ja wcześniejszą czy późniejszą decyzją do tego doprowadziłem/doprowadziłam i dziecko ma prawo być na mnie wściekłe. Rodzic powinien wtedy przekazać dziecku: „Możesz mówić mi, że mnie nienawidzisz, ale i tak przy tobie będę, nie zostawię cię”. <strong>Przy czym dzieciaki w rodzinach pełnych swoim rodzicom też potrafią powiedzieć, że ich nienawidzą</strong>, albo: „Jesteś najgorszą matką na świecie, bo wszystkie matki na coś tam pozwalają, a ty nie”.</p>
<p><strong>Albo: „Żałuję, że mnie urodziłaś, nie pchałem się na świat”&#8230;</strong></p>
<blockquote><p>Tak, ale warto pamiętać, że te słowa są na obecną chwilę, a za moment dziecko przyjdzie i powie: „Przytul mnie!”. Albo powie: co ty jesteś mamo taka „nafoszona”, przecież to tylko wtedy to mówiłam. Kiedy dzieci mówią: „Nienawidzę cię”, to zwykle należy to tłumaczyć: „Teraz jestem na ciebie taka zła, że cię nienawidzę, ale tak w ogóle to ciebie kocham”</p>
</blockquote>
<p><strong>Co by Pani radziła rozstającym się parom?</strong></p>
<p>Poradziłabym, żeby nie zapominali, że są rodzicami i mają dziecko, za które są odpowiedzialni, aby nie skupiali się tylko na swoich potrzebach, ale też byli uważni na potrzeby dziecka.</p>
<p><strong>Dziękuję za rozmowę</strong></p>
<p><em>Rozmawiała Justyna Wojteczek, zdrowie.pap.pl</em></p>
<p><em>Dr Kamila Lenkiewicz, psycholog i psychoterapeuta,</em></p>
<p><em>Może się poszczycić wieloletnim doświadczeniem w pracy z dziećmi młodzieżą oraz rodzinami. Kompetencje kliniczne zyskała m.in. w Klinice Psychiatrii Wieku Rozwojowego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego oraz w Mazowieckim Centrum Neuropsychiatrii w Józefowie. W pracy naukowej dr Kamila Lenkiewicz zajmuje się na nieprawidłowo kształtowaną osobowością u dzieci i młodzieży. Kieruje Środowiskowym Centrum Zdrowia Psychicznego dla Dzieci i Młodzieży na warszawskich Bielanach.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/jak-rozwod-wplywa-na-opieke-nad-dziecmi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czym jest pet parenting?</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/czym-jest-pet-parenting/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/czym-jest-pet-parenting/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 18 Jan 2026 01:47:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dagna Starowieyska</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[moda na zwierzęta]]></category>
		<category><![CDATA[pet parenting]]></category>
		<category><![CDATA[rodzice]]></category>
		<category><![CDATA[zwierzęta]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29463</guid>
		<description><![CDATA[Japoński rynek "pet parenting" szacuje się na 8,2 mld funtów. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Japończycy preferują małe pieski, tzw. lap dogs, których jedynym zadaniem jest ładnie wyglądać i łatwo dawać nosić się w torebce lub wozić w wózku</strong></p>
<p>Późno zdecydowali się na stały związek. Ona &#8211; wzięta prawniczka w warszawskiej kancelarii, on – Amerykanin prowadzący w Polsce interesy w branży nieruchomości. Połączyło ich podobne postrzeganie świata. Starannie dobrane grono przyjaciół, modne rozrywki w weekendy, dwa razy w tygodniu kolacje w najlepszych restauracjach. Wspólnie urządzali luksusowy apartament na Sadybie. Rządził w nim minimalizm i ulubione kolory: czarny i pomarańczowy.</p>
<p><strong>Miejsce na kanapie</strong><br />
Psa kupili sobie pod wpływem znajomych poznanych w czasie wypadu na golfa. Bobby, czarny pudel, pochodził ze znanej hodowli. Stateczny, towarzyski i bezproblemowy, szybko stał się ulubieńcem rodziny i koleżanek Iwony. Zabierała go ze sobą na zakupy i kawę na mieście. Podróżował w samochodzie na tylnym siedzeniu pasażera w specjalnie kupionym do tego celu legowisku. Marc kupował mu stylowe obróżki (z kryształkami Svarowskiego) pod kolor swojego ulubionego zimowego płaszcza.<br />
Bobby miał swój kącik, urządzony zgodnie z myślą przewodnią pozostałej części mieszkania, i mnóstwo psich zabawek. Po kilku miesiącach właściciele i pies stali się niemal nierozłączni. Pies spał w nogach łóżka i asystował przy rodzinnych obiadach.<br />
Iwona i Marc rodzicielstwo zaplanowali w szczegółach. Pierwszy miał być chłopiec, druga dziewczynka. Prywatne przedszkole, hiszpańskojęzyczna opiekunka, zajęcia dodatkowe – wszystkie punkty wychowania i edukacji młodego pokolenia były omówione w szczegółach.<br />
Kiedy urodził się Tomek, Iwonie ciężko było się odnaleźć w roli matki. Denerwowały ją proste czynności i bałagan, jaki wprowadziło w ich uporządkowane życie dziecko. Do tego tęskniła za pracą. Kiedy synek miał pół roku, do apartamentu na stałe wprowadziła się niania. Kiedy Iwona wracała zmęczona po pracy, nie miała siły długo zajmować się dzieckiem.<br />
Bobby nadal spał w sypialni małżonków, synek w swoim małym pokoiku. Problemy zaczęły się, kiedy syn zaczął chodzić i interesować się światem – na kanapie zajmował miejsce, na którym do tej pory zawsze siedział Bobby. Ten „obrażał” się na swoich właścicieli, kiedy zbyt długo bawili się z dzieckiem. Na wszelkie próby kontaktu ze strony malucha reagował niechęcią i głośnym szczekaniem. Iwona stawała wtedy zawsze po stronie Bobbiego. Pudel wędrował na kolana, a Tomek był odsyłany do zabawy w kojcu. Kiedy dostawał od babci zabawkę i ta spodobała się Bobbiemu, Marc i Iwona oddawali ją pudlowi. Nie pomagały protesty niani i awantury zanoszącego się od płaczu Tomka. Marc uważał, że w ten sposób od małego przyzwyczai synka stosować się do pewnych zasad. A te zasady były jasne: Bobby był pierwszy. I ważniejszy.</p>
<p><strong>Pet parenting</strong><br />
Historia rodziny, w której zaczęło brakować miejsca dla dziecka, bo owo zajął już pies, jest tylko jednym z przykładów tego, jak współcześnie zmieniło się rodzicielstwo. I jakie miejsce zaczęło w nim zajmować posiadanie zwierząt domowych.<br />
Czy posiadanie psa zamiast dziecka to nowy trend, który na dobre zadomowi się w krajach rozwiniętych społeczeństw zachodnich? Czy jest to samolubne czy wręcz przeciwnie, jest wyrazem dojrzałości i mierzenia sił na zamiary?<br />
Jedną z teorii jest ta, w której zwierzę jest sprawdzianem przed posiadaniem dziecka, nawet jeśli para sama przed sobą się do tego nie przyznaje, twierdząc, że zwierzęta w zupełności im wystarczają. Do takich poglądów przyznała się m.in. polska prezenterka Agnieszka Szulim, która otwarcie mówi o tym, że posiadanie zwierzaka w zupełności jej wystarcza. Jaskrawym przykładem tego typu poglądów jest lesbijska para małżeńska, którą tworzą Portia de Rossi i Ellen de Generes. &#8211; Nie sądzę, że będziemy mieć dzieci. Mamy zwierzęta i kochamy je. Poza tym, obie jesteśmy ciociami, co nadaje naszemu życiu dodatkowej wartości. W pewnym sensie jesteśmy bardzo samolubne, bo chcemy się skupić wyłącznie na naszym związku, z drugiej strony, zdajemy sobie sprawę, że dzieci wnoszą bardzo dużo do życia &#8211; tłumaczyła Ellen w wywiadach dla telewizji AOL oraz magazynu “People”.<br />
W zagranicznych mediach można przeczytać opinie, że świadoma rezygnacja z dzieci na rzecz zwierząt wynika po części z lęku przed długoterminowymi zobowiązaniami.<br />
Zwierzę będzie żyło od kilku do kilkunastu lat. Nie jest to związek na &#8222;całe życie&#8221; (przynajmniej ludzkie). Potem, kiedy zwierzęcia już nie będzie, właściciel podejmuje ponowną decyzję o posiadaniu bądź nie posiadaniu zwierzaka.<br />
- Dużo mówi się o złej sytuacji ekonomicznej, niepewności jutra. Ja chcę wierzyć, że wszystko jednak sprowadza się do poczucia bezpieczeństwa i bezwarunkowej miłości. Nie oszukujmy się, na dzieci wychowane dziś raczej nie będzie można liczyć na starość. Zwierzę za to zawsze będzie do nas przywiązane &#8211; pisze na swoim blogu &#8222;No Children by Choice&#8221; Lauren Mitchell Ruehring.<br />
Na zachodzie ukuto nawet określenie &#8222;pet parenting&#8221; na nowe zjawisko. &#8211; Stany Zjednoczone już dawno oszalały na punkcie zwierząt domowych. Kochająca rodzina wyprawia swojemu pupilowi urodziny w specjalnych restauracjach, szuka życiowych partnerów, wysyła do SPA, fryzjera, kosmetyczki, kupuje designerskie ubranka. I to właśnie tam wyodrębniono zjawisko „pet parenting” &#8211; mówi Sonia Maciuszek, ekspert w dziedzinie zachowań psów.<br />
Przy analizie tematu, nowej, współczesnej rodziny, nie sposób nie wspomnieć o najbardziej charakterystycznym przykładzie &#8211; Japonii, w której odsetek zwierząt domowych jest o wiele większy niż urodzeń i gdzie otwarcie mówi się o posiadaniu zwierząt zamiast dzieci. Japoński rynek &#8222;pet parenting&#8221; szacuje się na 8,2 mld funtów. Japończycy preferują małe pieski, tzw. lap dogs, których jedynym zadaniem jest ładnie wyglądać i łatwo dawać nosić się w torebce lub wozić w wózku. Według “The Guardian”, młodzi ludzie w Tokyo narzekają na wysokie podatki, które uniemożliwiają im zapewnienie godnego bytu dzieciom, stąd decyzja o posiadaniu zwierzaka. Młode Japonki podkreślają też, że ciężko im utrzymać pracę po porodzie.<br />
Na zwierzaki decyduje się zatem japońska klasa średnia, jak i ludzie z wyższych sfer. Przyczyn dramatycznego spadku urodzin dzieci w Japonii, dr Kunio Kitamara, dyrektor Japan&#8217;s Family Planning Research Centre, upatruje w&#8230; braku seksu. Jego badania dowodzą, że libido Japończyków jest w fatalnym stanie &#8211; ponad połowa japońskich par małżeńskich uprawia seks rzadziej niż raz w miesiącu. Ponad 10 mln Japończyków pomiędzy 20 a 34 rokiem życia nadal mieszka z rodzicami. Nie stać ich na założenie rodziny, samodzielny kredyt na mieszkanie. Ale nadwyżkę pieniężną z ochotą wydają na &#8222;lap dogs&#8221;.</p>
<p><strong>Dobre rozwiązanie</strong><br />
Paweł i Adrian są parą od ponad czterech lat. Od dwóch lat mieszkają razem. Paweł &#8211; szef restauracji na Pomorzu, Adrian &#8211; analityk finansowy. Paweł zawsze był rodzinny. &#8211; Kiedy zdałem sobie sprawę z tego, że jestem gejem, najbardziej smucił mnie fakt, że nie będę mógł mieć dzieci. Mam dwie bratanice i rozpieszczam je, jak tylko mogę, uwielbiam dzieci &#8211; mówi 32-latek. Adrian z kolei nigdy za dziećmi nie przepadał. &#8211; Nie lubię zobowiązań, a już na pewno nie takich na całe życie. Dzieci to ogromna odpowiedzialność, nie na dwa, trzy lata, o czym wiele osób zdaje się nie pamiętać decydując się na potomstwo. Mam znajomych, którzy traktują swoją córkę jak luksusowe zwierzątko, które trzeba ładnie ubrać, nauczyć sztuczek i chwalić się nim w każdej nadarzającej się okazji wszystkim znajomym i rodzinie. To niepoważne i niedorosłe &#8211; mówi Adrian. &#8211; Zresztą, od pół roku mamy z Pawłem psa, którego on przyprowadził jakiś czas temu ze schroniska i zajmowanie się zwierzęciem to mnóstwo obowiązków, a co dopiero z dziećmi! &#8211; dodaje.<br />
Maks, bo tak ma na imię rudawy kundelek, który od pół roku mieszka z Pawłem i Adrianem, szybko jednak zdobył sympatię obydwu mężczyzn. &#8211; Zimą, podczas wielkich mrozów, moja koleżanka organizowała akcję czasowej adopcji zwierząt. Zabierało się psiaka czy kota na kilka dni, bo w schronisku zwierzęta po prostu zamarzały. Postanowiłem jej pomóc i tak Maks trafił do nas. Na początku Adrian był na mnie wściekły, ale już po kilku dniach pies stał się jego pupilem &#8211; opowiada Paweł. &#8211; Po tygodniu było już wiadomo, że nie oddamy go do schroniska za żadne skarby.<br />
- Maks zmienił nasze życie całkowicie. Jest wspaniałym, mądrym stworzeniem. I muszę powiedzieć, że ustawił cały dom pod siebie &#8211; śmieje się Adrian. Na wyświetlaczu telefonu finansisty widnieje zdjęcie Maksa stojącego na dwóch łapach. Pulpit komputera Pawła również zdobi fotografia pupila. &#8211; Poświęcamy mu każda wolną chwilę. Wychodzimy na spacery, kąpiemy, bawimy się czasami całymi godzinami, nawet kosztem wyjścia na piwo czy całonocną imprezę. Chyba w pewien sposób Maks rekompensuje mi brak dzieci. Mam się o kogo troszczyć i kim zajmować, radości jest co niemiara, no i trochę odpowiedzialności, której przy Maksie nauczył się Adrian. Ten psiak zdecydowanie należy już do rodziny &#8211; dodaje.</p>
<p><strong>Pet business</strong><br />
Na potrzebie kochania i rozpieszczania zwierzaków, niejedna firma zwietrzyła interes. Co producenci sprzedają, wmawiając posiadaczom zwierząt, że jest im niezbędne?<br />
Producenci nie potrzebują niczego wmawiać, właściciele sami palą się do kupowania: lakierów do paznokci, lakierów do włosów, szamponów koloryzujących, perfum, biżuterii. Dla zamożniejszych tworzone są kolekcje ubrań przez Chanel, Dior, Gucci. IKEA oferuje nawet krzesło dla psa, do siedzenia przy stole razem z ludźmi. Właściciele mogą psu kupić specjalne lody, piwo, inteligentne zabawki, gry komputerowe i wiele innych gadżetów, które nigdy nie zastąpią długiego, aktywnego spaceru, na którym pies może pobawić się z innym psem. Psi i koci rodzice nie zapominają również, o swoich pociechach po śmierci, wyprawiając pogrzeby i pochówki, za tysiące dolarów.<br />
W akceptacji współczesnej rodziny, w której pies zajmuje szczególne miejsce, niezwykle daleko posunęła się IKEA Australia. W ofercie tych marketów znalazł się &#8222;Hundstol&#8221; &#8211; wysokie krzesło dla psa. &#8211; Australia została wybrana na miejsce dla takiego produktu nie przez przypadek &#8211; posiada jeden z najwyższych odsetek zwierząt w gospodarstwach domowych na świecie a odsetek bezdzietnych par wzrósł tam o 1/3 przez ostatnie 30 lat &#8211; pisze autorka bloga &#8222;No Children by Choice&#8221;.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/czym-jest-pet-parenting/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wypalenie rodzicielskie: co robić?</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/wypalenie-rodzicielskie-co-robic/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/wypalenie-rodzicielskie-co-robic/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 20 Apr 2024 00:22:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Karol Pisarski</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[rodzice]]></category>
		<category><![CDATA[rodzicielstwo]]></category>
		<category><![CDATA[wychowanie dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[wypalenie zawodowe]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29604</guid>
		<description><![CDATA[Nie jest się jednak bezradnym. Są pewne sposoby, które pozwolą przetrwać trudny czas. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Przemęczenie, zrezygnowanie, wypalenie – to uczucia znane dziś niemal każdemu rodzicowi. Jak temu zaradzić?</h3>
<p>Zdaniem specjalistów już nawet 20 proc. Polaków ma objawy ostrego stresu. Wśród nich jest wielu rodziców, którzy pozbawieni pomocy dziadków, niań i szkoły sami muszą dźwigać ciężar opieki nad dziećmi, najczęściej łącząc to z pracą zdalną. Do tego często dochodzi brak poczucia bezpieczeństwa finansowego i zdrowotnego, poczucie utraty lub ograniczenia możliwości rozwoju osobistego, narastająca frustracja z powodu przedłużającej  się izolacji społecznej.</p>
<blockquote><p>- O wypaleniu rodzicielskim można powiedzieć, że wynika z tego, że sił i zasobów jest mniej niż potrzeb. Dotyczy ono najczęściej trzech obszarów: pierwszy to wyczerpanie psychofizyczne, gdy rodzic czuje się stale zmęczony, zniechęcony, a sen czy wypoczynek nie regeneruje jego sił. Drugi to nieefektywność &#8211; zarówno ta realna, jak i poczucie braku bycia skutecznym i efektywnym rodzicem. I trzeci to dystans emocjonalny w stosunku do dziecka, partnera, a czasem też innych. Taka osoba może zamknąć się w sobie i odizolować emocjonalne od bliskich – mówi psycholożka Joanna Węglarz, terapeutka EMDR (Eye Movement Desensitization and Reprocessing) ze Studia Psychologicznego.</p>
</blockquote>
<h3>Poznaj źródło problemu: przyczyny wypalenia</h3>
<p>Przyczyn wypalenia w pełnieniu rodzicielskich funkcji może być kilka. Odpowiedzialny za to bywa brak wystarczających zasobów emocjonalnych, które mogą wynikać z trudnego dzieciństwa, problemy emocjonalne, brak wsparcia w partnerze czy przeciążenia codziennymi obowiązkami.</p>
<p>Swoje „dokładają” wysokie oczekiwania społeczne, zarówno te zewnętrzne, czyli wymagania otoczenia, jak i wewnętrzne &#8211; związane z perfekcjonizmem i samokontrolą.</p>
<p>Częste w dzisiejszych czasach poczucie osamotnienia i utraty autonomii mogą spowodować, że rodzic czuje się zredukowany do roli osoby opiekującej się i takiej, która musi być zawsze odpowiedzialna.</p>
<blockquote><p>- Możemy czuć się przygnębieni, bezsilni i osamotnieni. Przedłużająca się sytuacja osłabiła nasze poczucie bezpieczeństwa oraz przynależności. Wiele osób nie potrafi się odnaleźć w nowej rzeczywistości i tęskni za wieloma aspektami życia. Może to powodować, że nawet zaradne osoby nie radzą sobie w tej trudnej sytuacji, a widmo pandemii, której końca nie widać, może tylko pogarszać ich stan psychofizyczny. Warto wziąć pod uwagę, że czas na przeczekanie się skończył, teraz należy szukać nowych sposobów na działanie. Inaczej nasze życie stanie się jeszcze trudniejsze lub nie do zniesienia – ostrzega psycholożka.</p>
</blockquote>
<h3>Sposoby na wypalenie</h3>
<p>Nie jest się jednak bezradnym. Są pewne sposoby, które pozwolą przetrwać trudny czas. Oto 10 podpowiedzi:</p>
<ul>
<li>Czujesz się zmęczony, smutny, bezradny, wściekły. Nie ma sensu tym emocjom zaprzeczać. One są i pełnią ważną rolę sygnalizacyjną. Inną sprawą jest to, co z tymi emocjami zrobisz.</li>
<li>Sprawdź swoje zasoby. Zastanów się, na kogo ze znajomych możesz liczyć, a kto być może odbiera ci energię. Zastanów się, co jest najważniejsze, a co można sobie odpuścić. Być może okaże się, że zaniechanie wymycia okien i rezygnacja z pieczenia ciast jest niską ceną za podniesienie komfortu życia.</li>
<li>Podejmij próbę zadbania o równowagę pomiędzy pracą i życiem rodzinnym. Naucz się wyłączać służbowy komputer w określonych godzinach.</li>
<li>Nie staraj się być perfekcjonistą we wszystkim co robisz, daj sobie trochę luzu. Wybierz jeden dzień w tygodniu, w którym pozwolisz na urlop od niektórych obowiązków.</li>
<li>Pamiętaj o zdrowym egoizmie &#8211; zadbaj o 15-30 minut tylko dla siebie każdego dnia. Zakomunikuj to domownikom.</li>
<li>Poszukaj okazji do śmiechu. Oglądaj z rodziną komedie, śmieszne filmiki, zróbcie sobie wieczór opowiadania kawałów, albo zagrajcie w gry, które sprawią, że oderwiecie się od codzienności.</li>
<li>Praktykuj wdzięczność &#8211; postaraj się każdego dnia znaleźć choć jedną rzecz, za którą możesz być wdzięczna/y.</li>
<li>Stosuj metody relaksacyjne np. ćwiczenia oddechowe lub mindfulness.</li>
<li>Nie rezygnuj ze swojego hobby, ale też dbaj o nowe rytuały i sposoby na spędzanie czasu. Rola rodzica nie jest jedyną, jaką pełnisz w życiu.</li>
<li>Pamiętaj, że nie musisz być idealnym rodzicem. Dziecko uczy się od ciebie także tego, jak radzić sobie z emocjami złości czy smutku.</li>
</ul>
<blockquote><p>Jeśli przeżywasz ataki paniki, masz problemy ze snem (wybudzasz się nocy, nie możesz zasnąć, dręczą cię koszmary senne), nie widzisz dla siebie nadziei, przeżywasz skrajne stany emocjonalne, skontaktuj się z psychologiem lub lekarzem. Możesz skorzystać z licznych telefonów zaufania.</p>
</blockquote>
<p><em>Źródło: Studio Psychologiczne</em></p>
<p><em>Oprac. mw, jw, PAP Zdrowie</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/wypalenie-rodzicielskie-co-robic/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak surowi rodzice szkodzą rozwojowi dziecka</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/jak-surowi-rodzice-szkodza-rozwojowi-dziecka/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/jak-surowi-rodzice-szkodza-rozwojowi-dziecka/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Apr 2024 00:16:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Karol Pisarski</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[dziecko]]></category>
		<category><![CDATA[rodzice]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój dziecka]]></category>
		<category><![CDATA[surowi rodzice]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29592</guid>
		<description><![CDATA[Kanadyjscy naukowcy zauważyli, że badane przez nich dzieci, które tak były traktowane między 2. a 9. rokiem życia, miały zmniejszone części mózgu odpowiadające za emocje.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Surowe rodzicielstwo, wyrażające się wybuchami złości rodzica, częstym karceniem, klapsami czy potrząsaniem dziecka niesie poważne negatywne konsekwencje dla rozwoju takiego małego człowieka.  Kanadyjscy naukowcy zauważyli, że badane przez nich dzieci, które tak były traktowane między 2. a 9. rokiem życia, miały zmniejszone części mózgu odpowiadające za emocje.</h3>
<p>To, że maltretowanie czy wykorzystanie seksualne w dzieciństwie skutkuje wieloma negatywnymi konsekwencjami w wieku dojrzewania i w dorosłości, wiadomo nie od dziś. Nowe badania sugerują, że negatywne skutki niesie też łagodniejsze, choć wciąż przemocowe traktowanie dzieci.</p>
<blockquote><p>- To pierwszy raz, kiedy surowe rodzicielskie praktyki niespełniające kryteriów poważnego nadużycia powiązano ze zmniejszeniem objętości struktur mózgu, podobnym do obserwowanego u ofiar wyraźnego maltretowania &#8211; podkreśla dr Sabrina Suffren z Uniwersytetu w Montrealu, którego naukowcy, wspólnie z kolegami ze Stanford University, śledzili losy dzieci przez kilka lat i mierzyli w wielu aspektach to, jak przebiega ich rozwój.</p>
</blockquote>
<p>Podobnie jak w przypadku dzieci maltretowanych, porzucanych i wykorzystywanych seksualnie, u dzieci, które były wychowywane za pomocą (powtarzalnych) surowych metod wychowawczych, ale bez bardzo poważnych nadużyć, naukowcy zaobserwowali problemy w rozwoju emocjonalnym oraz zmniejszenie masy kory przedczołowej i ciała migdałowatego. To struktury mózgu istotne dla regulowania emocji. Mają też duże znaczenie dla tego, czy dana osoba jest podatna na zaburzenia lękowe i depresję. Wcześniej badacze stwierdzili, że u dzieci, których rodzice stosowali surowe metody wychowawcze, prezentowały większe natężenie lęku niż rówieśnicy z rodzin, które miały łagodny styl rodzicielstwa.</p>
<blockquote><p>Badanie było prowadzone przez wiele lat. Dzieci i rodzice w nim uczestniczące były monitorowane od urodzenia. Sprawdzano m.in. natężenie lęku dzieci, a w wieku 12 i 16 lat mierzono ich mózgi. Jednocześnie badacze przydzielili maluchy do różnych grup pod względem narażenia na surowe rodzicielstwo.</p>
</blockquote>
<p>- Trzeba pamiętać, że dzieci te były ciągle wystawione na działanie przykrych praktyk rodzicielskich w wieku od 2 do 9 lat. To oznacza, że różnice w budowie ich mózgów wiążą się z powtarzającym się wystawieniem na działanie surowych zachowań ze strony rodziców w dzieciństwie” &#8211; mówi dr Suffren.</p>
<p><em>jw., zdrowie.pap.pl</em></p>
<p><em>Źródło: </em><a rel="noopener noreferrer" href="https://medicalxpress.com/news/2021-03-harsh-parenting-smaller-brains.html?utm_source=nwletter&amp;utm_medium=email&amp;utm_campaign=daily-nwletter" target="_blank"><em>Informacja o rezultatach badania</em></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/jak-surowi-rodzice-szkodza-rozwojowi-dziecka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Więcej dzieci w miastach</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/wiecej-dzieci-w-miastach/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/wiecej-dzieci-w-miastach/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 31 May 2018 18:12:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Julia Nieznalska</dc:creator>
				<category><![CDATA[okiem specjalisty]]></category>
		<category><![CDATA[demografia]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci w miastach]]></category>
		<category><![CDATA[dzietność w Polsce]]></category>
		<category><![CDATA[rodzenie dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[rodzice]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=25710</guid>
		<description><![CDATA[W najbliższej przyszłości należy spodziewać się wzrostu dzietności w dużych miastach w Polsce. Jednak mimo tego wzrostu liczba ludności w długim okresie, w zdecydowanej większości miast wojewódzkich, będzie spadać – mówi demograf, prof. Piotr Szukalski z Uniwersytetu Łódzkiego.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>„Ta dzietność w długim okresie i tak nie zapewni nam prostej zastępowalności pokoleń, zaś napływ nowej ludności do tych miast jest zbyt mały, aby zrekompensować niewystarczającą liczbę urodzeń” &#8211; dodał ekspert.</p>
<p>Prof. Szukalski przypomniał, że współczynnik dzietności teoretycznej (płodności całkowitej), mówi o spodziewanej średniej liczbie potomstwa wydanego na świat przez typową kobietę, w sytuacji braku przez dłuższy czas zmian zachowań rozrodczych.</p>
<p>W ciągu ostatnich 30 lat w Polsce dzietność podlegała bardzo dużym zmianom. Zdaniem demografa o ile w końcówce istnienia PRL-u dzietność zapewniała mniej więcej prostą zastępowalność pokoleń, czyli jej wskaźnik kształtował się na poziomie 2,1, o tyle po 1988 r. zaczęła się bardzo szybko obniżać.</p>
<p>W wielkich miastach już wcześniej była niższa niż poziom prostej zastępowalności pokoleń. W końcówce lat 80. w żadnym dużym mieście dzietność nie przekraczała poziomu 1,8.</p>
<p>Potem nastąpiło kilkanaście lat, w których dzietność, zarówno w skali Polski, jak i w miastach wojewódzkich, tylko stale się obniżała, osiągając w latach 2002-2005, w przypadku dużych i wielkich miast, swoje minima. Wówczas wskaźnik dzietności w większości tych miast wahał się na poziomie 0,9-1,1.</p>
<p>„Poprawa sytuacji na rynku pracy, boom gospodarczy, który występował zwłaszcza w latach 2006-08, pociągnął wzrost poziomu dzietności, po czym wraz ze spowolnieniem gospodarczym dzietność w tych największych miastach troszkę się obniżyła. Jednak od 3-4 lat widać wyraźnie jest przyspieszenie i podwyższanie się tej wartości” &#8211; ocenił prof. Szukalski.</p>
<p>W 2016 r. &#8211; według danych GUS – współczynnik dzietności w miastach wojewódzkich wahał się od 1,17 w Olsztynie i w Kielcach do 1,41 w Warszawie i 1,51 w Gdańsku.</p>
<p>W całym okresie ostatnich 30 lat wśród dużych miast są takie, z którymi los demograficzny obszedł się łaskawiej, ale i takie, które miały znacznie gorzej. Zdaniem demografa w najlepszej sytuacji pod względem dzietność są takie miasta jak Gdańsk, Rzeszów, Toruń i Gorzów Wielkopolski.</p>
<p>„Jednocześnie znaleźć można taką grupę miast wojewódzkich, w przypadku których mamy do czynienia z bardzo długotrwałym utrzymywaniem się dzietności na bardzo niskim poziomie. Przede wszystkim wymienić trzeba Opole, które tak naprawdę w długiej perspektywie ma najgorsze wartości współczynnika dzietności, ale oprócz tego też Wrocław, Łódź i w pewnym stopniu Warszawa” &#8211; dodał.</p>
<p>Jednak w przypadku Warszawy, po kilkunastu latach bardzo niskiej dzietności, w ciągu ostatnich lat zaczyna się ona wyraźnie odbudowywać. „W 2016 r. osiągnęła ona taki poziom (ponad 1.,4), jakiego w zasadzie od 1988 roku nie dało się zaobserwować” &#8211; zaznaczył ekspert.</p>
<p>Zdaniem demografa główne czynniki sprawiające, że kobiety mieszkające w dużych i wielkich miastach mają mniej dzieci to: poziom wykształcenia oraz poziom aktywności zawodowej. „Są to powiązane ze sobą dwa czynniki, które z kolei rzutują na to, iż kobiety są jakby mniej skłonne do posiadania, zwłaszcza większej liczby, potomstwa&#8221; &#8211; dodał prof. Szukalski.</p>
<p>Jak wyjaśnił, można też mówić o zróżnicowaniu przestrzennym dzietności. Stolice województw w dużym stopniu odzwierciedlają preferencje prokreacyjne typowe dla swoich regionów. Stąd m.in. bardzo dobra pozycja Gdańska (wskaźnik dzietności ponad 1,5 w 2016 r.), mającego wielkie zaplecze w postaci Kaszub &#8211; tych kilka powiatów z reguły znajduje się na pierwszych pozycjach w Polsce, jeśli chodzi o poziom dzietności.</p>
<p>Demograf w najbliższej przyszłości spodziewa się wzrostu dzietności w dużych miastach. „Zdaje się, że wreszcie poprawa sytuacji na rynku pracy umożliwia coraz większej liczbie osób &#8211; bynajmniej nie tych najmłodszych, tylko tych po trzydziestce &#8211; stwierdzenie, że jeśli nie teraz, to kiedy. A zatem spodziewam się, że te ostatnie w miarę liczne roczniki urodzone w drugiej połowie lat 80. będą chciały na masową skalę w pełni zrealizować swoje plany prokreacyjne” &#8211; ocenił prof. Szukalski.</p>
<p><em>Źródło: PAP Nauka w Polsce</em></p>
<p></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/wiecej-dzieci-w-miastach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ze strachem w dorosłość</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/ze-strachem-w-doroslosc/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/ze-strachem-w-doroslosc/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 21 Mar 2017 04:43:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Makos</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[dojrzewanie]]></category>
		<category><![CDATA[dorosłość]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[młodzi]]></category>
		<category><![CDATA[obawy]]></category>
		<category><![CDATA[rodzice]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=23140</guid>
		<description><![CDATA[Młodzi w wieku 18-29 lat czują się dojrzali, ale nie dorośli. Skoncentrowani na edukacji nie rozwijają kompetencji społecznych i obywatelskich poza wirtualną rzeczywistością. Uzależnieni emocjonalnie i materialnie od nadopiekuńczych rodziców nie osiągają wczesnej samodzielności. Psychologowie oraz socjologowie z Uniwersytetu SWPS sprawdzili, jak młode pokolenie postrzega dorosłość i jakie bariery musi przezwyciężać]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&#8222;Dziś młodzi szybciej niż kiedyś nabywają kompetencje poznawcze, intelektualne, związane także z możliwością pracy zawodowej i niezależnością. Ze względu na wzrost tendencji indywidualistycznych i rozwój nowych technologii, otwiera się przed nimi wiele możliwości, w tym samodzielne podejmowania decyzji i odnajdywanie się w świecie wirtualnym, dotąd identyfikowanym ze światem dorosłych. Często jednak uskarżają się na brak kompetencji społeczno-emocjonalnych pozwalających na budowanie bliskich relacji” – wyjaśnia dr Dorota Wiszejko-Wierzbicka, kierownik zespołu badawczego.</p>
<p>Naukowcy z SWPS zapytali ponad 3 tysiące kobiet i mężczyzn w wieku 18-29 lat o to, jak definiują dorosłość, czy sami czują się dorośli i co uważają za wyznaczniki dojrzałości.</p>
<p>Pięć klasycznych społecznych kryteriów dojrzałości obejmuje: wejście na rynek pracy, wyprowadzkę z domu rodzinnego, założenie własnego gospodarstwa domowego, wstąpienie w związek małżeński oraz posiadanie dziecka. Młode pokolenie uważa inaczej. Zdaniem badanych oznaką dorosłości jest mądrość życiowa i dojrzałość psychiczna.</p>
<p>„Uznaliśmy, że młodzi mogą odchodzić od definiowania dorosłości w kategoriach ról społecznych – rodzica, małżonka czy pracownika, a skłaniać się ku poszukiwaniu nowych definicji dorosłości w kategoriach złożonych umiejętności psychicznych, na przykład umożliwiających zbudowanie trwałego związku” – dodaje dr Wiszejko-Wierzbicka.</p>
<p>Spośród pięciu tradycyjnych, społecznych kategorii dorosłości najważniejsze dla badanych okazało się samodzielne prowadzenie gospodarstwa domowego. Tylko co czwarta badana osoba wskazała na stałe zatrudnienie, a co dziesiąta posiadanie dzieci.</p>
<p>W zdecydowanej większości młodzi badani czują się dojrzali psychicznie (85 proc.). Wynika to z poczucia możliwości podejmowania własnych decyzji oraz posiadanych umiejętności społecznych i emocjonalnych pozwalających na utrzymanie siebie.</p>
<p>Wśród warunków niezbędnych do bycia dorosłym wskazywane są kompetencje społeczne, takie jak umiejętność zarobienia na siebie (66 proc.) lub na rodzinę (63 proc.). Istotną miarą dorosłości według badanych jest także zaplanowanie własnej kariery zawodowej (43 proc.), a także tworzenie bliskich relacji (35 proc.).</p>
<p><strong>Młodzi boją się nieatrakcyjnej dorosłości</strong></p>
<p>Poczucie dojrzałości w przeprowadzonym badaniu okazało się niezależne od płci. Podobna liczba kobiet i mężczyzn deklarowała w ramach badania, że w wieku 18-29 lat czuje się dorosła i dojrzała psychicznie. Znaczenie ma natomiast wiek. W przedziale 18-21 lat za dorosłych uznało się 54 proc. respondentów, w przedziale 22-25 lat &#8211; 72 proc., natomiast w przedziale najstarszym 85 proc. badanych.</p>
<p>Połowa respondentów ma obawy przed wejściem w dorosłość i uznała, że ten etap życia nie jest atrakcyjniejszy niż dzieciństwo, zaś 34 proc., twierdzi, że gdyby mogło o tym zadecydować, nie wchodziłoby w dorosłość. Młodzi skarżą się na brak umiejętności społecznych i emocjonalnych odpowiedzialnych za budowanie bliskich relacji. Większość osób, które wzięły udział w badaniu, czuje się dorosła dzięki posiadanym kompetencjom zawodowym oraz zatrudnieniu. Mniejsza grupa czuje się dorosła z uwagi na posiadaną niezależność, czyli samodzielne mieszkanie i własne gospodarstwo domowe czy bycie w związku.</p>
<p>Badacze wyróżniają pięć strategii wchodzenia w dorosłość. „Profesjonalista” rozwija kompetencje, radzi sobie w sferze materialnej, dąży do posiadania zawodu i zatrudnienia, a także zarobienia na siebie oraz zapewnienia bytu rodzinie. „Kowal własnego losu” rozwija autonomię i buduje niezależność; mieszka bez rodziców. „Domator” buduje relacje i bliskie związki, umie utrzymać stałą, bliską relacją partnerską. „Mędrzec” dba o rozwój wewnętrzny. Chce zdobyć wiedzę życiową i ponosić konsekwencje własnych decyzji. „Migrant” to osoba niezdecydowana, ma prawo jazdy i ukończoną edukację szkolną.</p>
<p>Najczęściej barierę w osiąganiu dojrzałości młodzi widzą w samych sobie. Uskarżają się na strach, lęk, obawę przed dorosłością i ponoszeniem odpowiedzialności czy podejmowaniem ryzyka. Przeszkodą są również nadopiekuńczy rodzice, z którymi wiąże młodych relacja finansowa, a także uczuciowa, przyjmująca niekiedy formę „uzależnienia”.</p>
<p>„Jak mówili sami badani, nie służy ono rozwojowi samodzielności oraz autonomii. Wpajane latami przez rodziców przekonanie, że należy posiadać wyższe wykształcenie, które zagwarantuje pracę jest zdaniem respondentów błędnym sądem w obecnej rzeczywistości, gdzie dyplom uczelni nie gwarantuje już zatrudnienia, a ważniejsze okazuje się doświadczenie i umiejętności” – wyjaśnia dr Wiszejko-Wierzbicka.</p>
<p>Zdaniem młodych przez to, że byli skoncentrowani na edukacji ucierpiała możliwość zdobywania przez nich doświadczeń zawodowych w tym czasie oraz poznawania i rozwoju innych swoich kompetencji, chociażby w zakresie relacji społecznych czy aktywności obywatelskiej. Często wymienianą barierą przez badanych jest brak pracy, a co za tym idzie &#8211; możliwości rozwoju zawodowego i usamodzielnienie się, pozyskania względnego bezpieczeństwa, które umożliwiłoby odseparowanie się od rodziców i założenie własnego gospodarstwa domowego. Jako przeszkodę wskazywano również wydłużony okres edukacji.</p>
<p>Badaniem objęto osoby w wieku 18-29 lat, ze zróżnicowanym wykształceniem oraz miejscem zamieszkania &#8211; wieś, małe, średniej wielkości, duże miasto.</p>
<p>Źródło: <a href="http://www.naukawpolsce.pap.pl">PAP – Nauka w Polsce</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/ze-strachem-w-doroslosc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zostań rodzicem SOS</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/zostan-rodzicem-sos/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/zostan-rodzicem-sos/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 09 Feb 2017 04:46:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Makos</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[adopcja]]></category>
		<category><![CDATA[dziecko]]></category>
		<category><![CDATA[rodzice]]></category>
		<category><![CDATA[sos]]></category>
		<category><![CDATA[SOS Wioski Dziecięce]]></category>
		<category><![CDATA[wioski dziecięce]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=22843</guid>
		<description><![CDATA[Stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce poszukuje rodziców zastępczych dla swoich małych podopiecznych.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Rekrutacja Rodziców SOS trwa. W Polsce wciąż jest blisko 19 tysięcy opuszczonych i osieroconych dzieci, które czekają na kogoś, kto da im ciepło, miłość i poczucie bezpieczeństwa. Misją Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce jest zapewnienie im domu pełnego miłości, jednak bez Rodziców SOS nie jest to możliwe. Dlatego też jeśli komuś choć przez chwilę przemknęła przez głowę myśl, by podjąć to wyzwanie, niech nie czeka. Zrobienie pierwszego kroku nic nie kosztuje, a proces rekrutacji pozwala podjąć świadomą decyzję. Osoby, które chciałyby stworzyć rodzinę dla opuszczonych i osieroconych dzieci otrzymują od Stowarzyszenia profesjonalne przygotowanie oraz wsparcie psychologiczne, merytoryczne i organizacyjne.</p>
<p>Więcej informacji o kampanii oraz procesie rekrutacji na stronie: <a href="http://szukamymamy.pl">http://szukamymamy.pl/</a></p>
<p>Tysiące dzieci, tak jak Janek, czekają, aby rodzice zawołali je do domu:<br />
 <a href="http://szukamymamy.pl/?utm_source=banerfree_lifestyle&amp;utm_medium=banerfree_lifestyle&amp;utm_content=rekrutacjarodzicow">http://szukamymamy.pl/?utm_source=banerfree_lifestyle&amp;utm_medium=banerfree_lifestyle&amp;utm_content=rekrutacjarodzicow</a></p>
<p><strong>A jeżeli ktoś chce pomóc dzieciom, ale rodzicielstwo zastępcze to dla niego zbyt odległy temat, warto przekazać choćby 1% podatku. Wystarczy wpisać KRS 0000 056 901 w odpowiednią rubrykę formularza PIT</strong>.</p>
<p style="text-align: center;">To nic nie kosztuje, a może przynieść tak wiele dobra.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="size-full wp-image-22844 aligncenter" title="960x200" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/02/960x2001.jpg" alt="" width="768" height="160" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/zostan-rodzicem-sos/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zmiany w prawie dla rodziców</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/zmiany-w-prawie-dla-rodzicow/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/zmiany-w-prawie-dla-rodzicow/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Jun 2014 02:11:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>magda</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[prawo pracy]]></category>
		<category><![CDATA[rodzice]]></category>
		<category><![CDATA[urlopy dla rodziców]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=14604</guid>
		<description><![CDATA[W połowie ubiegłego roku w życie weszły zmiany dotyczące urlopów dla pracujących rodziców. Choć mówi się o nich wiele, pewne kwestie dla niektórych nadal pozostają niejasne. Wątpliwości wyjaśnia ekspert, Kamil Jabłoński, aplikant radcowski w TGC Corporate Lawyers]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Czy pracownicy, której umowa o pracę (zawarta na czas określony lub wykonywania określonej pracy) w świetle przepisów Kodeksu pracy (art. 177 § 3 k.p.) została przedłużona do dnia porodu, przysługuje prawo do zasiłku macierzyńskiego? Jakich formalności musi dopełnić pracująca mama, by skorzystać z przysługujących jej przywilejów?  Po 17 czerwca modyfikacjom uległy zasady wykorzystania oraz wymiar urlopu macierzyńskiego, z którego pracownica może skorzystać przed porodem. Dotychczas mogła ona udać się na urlop macierzyński co najmniej na 2 tygodnie przed przewidywaną datą porodu. Teraz pracownica może przed przewidywaną datą porodu wykorzystać do 6 tygodni Długość urlopu macierzyńskiego wynosi 20 tygodni.</p>
<p>W przypadku urodzenia jednego dziecka, do 6 tygodni podwyższono także wymiar dodatkowego urlopu macierzyńskiego. Jeśli przy jednym porodzie na świat przyjdzie więcej niż jedno dziecko, wtedy czas ten wynosi 8 tygodni. Dodatkowy urlop można wykorzystać jednorazowo lub w dwóch częściach przypadających bezpośrednio jedna po drugiej.</p>
<p>Nowym rozwiązaniem jest wprowadzenie urlopu rodzicielskiego. Znowelizowany Kodeks pracy w art. 1821a stanowi, że bezpośrednio po wykorzystaniu dodatkowego urlopu macierzyńskiego w pełnym wymiarze (określonym w art. 1821 § 1 – 6 tygodni w przypadku urodzenia jednego dziecka) pracownik ma prawo do urlopu rodzicielskiego w wymiarze do 26 tygodni &#8211; niezależnie od liczby dzieci urodzonych przy jednym porodzie. Urlop rodzicielski jest udzielany jednorazowo lub maksymalnie w trzech przypadających bezpośrednio jedna po drugiej częściach, z których żadna nie może być krótsza niż 8 tygodni. Z urlopu rodzicielskiego mogą jednocześnie korzystać oboje rodzice dziecka. W takim przypadku łączny wymiar urlopu nie może przekraczać wymiaru 26 tygodni. Urlopu rodzicielskiego udziela się na pisemny wniosek pracownika. Należy złożyć go w terminie nie krótszym niż 14 dni przed jego rozpoczęciem, a pracodawca jest obowiązany uwzględnić takie podanie. We wniosku o udzielenie urlopu rodzicielskiego określa się termin zakończenia dodatkowego urlopu macierzyńskiego, a w przypadku, gdy dotyczy on kolejnej części urlopu rodzicielskiego &#8211; czas zakończenia poprzedniej części tego urlopu oraz jego dotychczas wykorzystany wymiar. Składając wniosek podwładny dołącza do niego pisemne oświadczenie o braku zamiaru korzystania z urlopu przez okres wskazany we wniosku przez drugiego z rodziców dziecka. Może także oświadczyć, że zamierza pójść na urlop jednocześnie z drugim opiekunem.</p>
<p>Zgodnie z art. 31 ust. 1 Ustawy z dnia 25 czerwca 1999 r. (Dz. U. Nr 77, poz. 512) o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa miesięczny zasiłek macierzyński za okres ustalony przepisami Kodeksu pracy jako okres urlopu macierzyńskiego, okres dodatkowego urlopu macierzyńskiego, okres urlopu na warunkach urlopu macierzyńskiego, okres dodatkowego urlopu na warunkach urlopu macierzyńskiego oraz okres urlopu ojcowskiego wynosi 100% podstawy wymiaru zasiłku. Zaś miesięczny zasiłek macierzyński za okres ustalony przepisami Kodeksu pracy jako okres urlopu rodzicielskiego wynosi 60% podstawy wymiaru zasiłku. Pracownica w terminie 14 dni po porodzie może złożyć pisemny wniosek o udzielenie jej, bezpośrednio po urlopie macierzyńskim, dodatkowego urlopu macierzyńskiego w pełnym wymiarze wynikającym z art. 1821 § 1 k.p., a bezpośrednio po takim urlopie &#8211; urlopu rodzicielskiego w pełnym wymiarze wynikającym z art. 1821a § 1 k.p. Wówczas wymiar zasiłku za cały ten okres wynosi 80% podstawy wymiaru zasiłku.</p>
<p>Artykuł 30 ust. 4 Ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa stanowi, że ubezpieczonej będącej pracownicą zatrudnioną na podstawie umowy o pracę na czas określony lub na czas wykonywania określonej pracy, z którą umowa o pracę na podstawie art. 177 § 3 k.p. została przedłużona do dnia porodu – przysługuje prawo do zasiłku macierzyńskiego po ustaniu ubezpieczenia. W takim wypadku prawo do zasiłku macierzyńskiego przysługuje pracownicy za okres urlopu macierzyńskiego, dodatkowego urlopu macierzyńskiego oraz urlopu rodzicielskiego.</p>
<p>Kwestie stosownej dokumentacji prawa do zasiłków po ustaniu zatrudnienia reguluje Rozporządzenie z dnia 2 kwietnia 2012 r. Ministra Pracy i Polityki Społecznej w sprawie określenia dowodów stanowiących podstawę przyznania i wypłaty zasiłków z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (Dz.U. z 2012 r. poz. 444). Zgodnie z § 9 powyższego Rozporządzenia pracownica powinna przedłożyć: za okres przed porodem &#8211; zaświadczenie lekarskie wystawione na zwykłym druku określające przewidywaną datę porodu oraz skrócony odpis aktu urodzenia dziecka lub jego kopię potwierdzoną przez płatnika zasiłku za zgodność z oryginałem &#8211; za okres po porodzie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/zmiany-w-prawie-dla-rodzicow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dzieciństwo bez rodziców boli</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/dziecinstwo-bez-rodzicow-boli/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/dziecinstwo-bez-rodzicow-boli/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 04 Mar 2011 04:51:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dagna Starowieyska</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[adopcja]]></category>
		<category><![CDATA[domy dziecka]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[rodzice]]></category>
		<category><![CDATA[rodziny zastępcze]]></category>
		<category><![CDATA[sieroctwo]]></category>
		<category><![CDATA[sieroty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=3213</guid>
		<description><![CDATA[Kochająca rodzina stwarza dziecku najkorzystniejsze warunki dla jego rozwoju i to właśnie ona najlepiej zaspokaja jego potrzeby biologiczne, emocjonalne, a także społeczne. To jest oczywiste. Co jednak zrobić, gdy rodzina nie chce lub nie może wywiązać się ze swoich obowiązków, a jej niewłaściwe funkcjonowanie staje się zagrożeniem dla dziecka?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jaki los czeka noworodki i niemowlęta porzucone w szpitalach, na ulicy, czy w śmietniku? Czy te wyrzucone i pozostawione same sobie 2-kilogramowe małe życia mają szansę jeszcze znaleźć miłość i normalnie funkcjonować? To jest właśnie problem sieroctwa społecznego, które w Polsce dotyka coraz większej liczby dzieci.</p>
<p><strong>Czym jest sieroctwo społeczne?</strong></p>
<p>Problem sieroctwa społecznego dotyczy dzieci, które są pozbawione możliwości wychowywania się w rodzinie biologicznej. Ich rodzice żyją lecz nie chcą, nie mogą lub nie potrafią wypełniać swych obowiązków rodzicielskich. Dla dziecka oznacza to wyjęcie go z naturalnego, bezpiecznego środowiska i wrzucenie na głęboką wodę &#8211; pozbawienie opieki, czułości i miłości. To dla niego ogromny cios psychiczny, początek trudnej drogi, która nie zawsze kończy się pozytywnie.</p>
<p><strong>Przyczyny sieroctwa społecznego</strong></p>
<p>Przyczyną sieroctwa społecznego są najczęściej zaburzenia w funkcjonowaniu rodziny, które prowadzą do jej dezorganizacji lub rozpadu. Najczęściej mówi się o przyczynach o charakterze makrospołecznym (zewnętrznym) i mikrospołecznym (wewnętrznym). Do pierwszej grupy zaliczamy zjawiska wynikające z ogólnej sytuacji społeczno-ekonomicznej, takie jak: bezrobocie, trudna sytuacja materialna, osłabienie kontroli społecznej, bezdomność, anonimowość życia, zmiana hierarchii wartości i stylu życia. Natomiast przyczyny o charakterze mikrospołecznym to te, które dotyczą wewnętrznej sytuacji rodziny: alkoholizm, choroby przewlekłe, brak opieki nad dzieckiem lub pełnienie jej w sposób niewłaściwy, a także niezaspokajanie potrzeb dziecka1 . Z badań przeprowadzonych przez Mazowieckie Centrum Polityki Społecznej wynika, że najczęstszą przyczyną sieroctwa społecznego w województwie mazowieckim jest patologia w rodzinach biologicznych dzieci, w tym głównie alkoholizm i narkomania. Na drugim miejscu wymieniana jest niewydolność wychowawczo-opiekuńcza rodziców. Pozostałe przyczyny to: choroby rodziców, ich niedojrzałość psychiczna, ubóstwo, rozpad rodziny, przemoc i przestępczość rodziców.</p>
<p><strong>Skala sieroctwa społecznego</strong></p>
<p>W ostatnich latach zjawisko sieroctwa społecznego stale się powiększa. Przybywa dzieci, którymi rodzice, z różnych przyczyn, nie opiekują się. Jednak dokładne zbadanie skali tego problemu jest niezwykle trudne. Jednym z głównych wskaźników pozwalającym zmierzyć to zjawisko są dane dotyczące liczby dzieci przebywających w placówkach socjalizacyjnych, rodzinnych domach dziecka oraz w rodzinach zastępczych. Tylko w pierwszym półroczu 2010 roku, w 271 placówkach typu socjalizacyjnego przebywało 9 387 nieletnich wychowanków (w całym roku 2009 &#8211; 11 106), 11 615 w 183 placówkach typu wielofunkcyjnego, 2 245 dzieci w 274 placówkach typu rodzinnego oraz 1 452 w 36 ośrodkach typu interwencyjnego.</p>
<p>W tym samym czasie w rodzinach zastępczych spokrewnionych z dzieckiem przebywało 44 822 wychowanków, w rodzinach niespokrewnionych 8 875, natomiast w zawodowych rodzinach pełniących funkcję pogotowia opiekuńczego 6 737 dzieci</p>
<p>O skali problemu sieroctwa społecznego świadczy też liczba orzeczeń wydanych przez sądy w sprawach dotyczących ograniczenia, zawieszenia lub pozbawienia praw rodzicielskich. Jak wynika z danych Ministerstwa Sprawiedliwości, w 2009 roku pod nadzorem sądów pozostawało 210 350 małoletnich, z czego zaledwie 4 266 z nich to sieroty naturalne. W tych sprawach, rodzice aż 19 239 małoletnich zostali pozbawieni praw rodzicielskich.</p>
<p><strong>Problemy dzieci dotkniętych sieroctwem społecznym</strong></p>
<p>Oderwaniu od rodziny, porzuceniu towarzyszą traumatyczne przeżycia, które powodują zaburzenia w rozwoju psychofizycznym dziecka. Wychowywanie się poza rodziną nie sprzyja nawiązywaniu więzi emocjonalnych, wzmaga natomiast poczucie lęku, zagubienia i samotności. Trwała separacja od osób bliskich skutkuje nieodwracalnymi ubytkami emocjonalnymi zwłaszcza u najmniejszych dzieci.</p>
<p>- Dobre funkcjonowanie człowieka w życiu – w szkole, w grupie rówieśniczej, w rodzinie, w pracy zawodowej zaczyna się od dobrego dzieciństwa. Szczególne znaczenie ma okres najwcześniejszy. To w pierwszych miesiącach życia, otoczone opieką kochających osób dziecko uczy się, jaki jest ten świat, na co może w nim liczyć, jacy są inni ludzi. Doświadczając zainteresowania, uwagi i czułości zaczyna wierzyć, że samo jest istotą cenną, wyjątkową – mówi dr Aleksandra Piotrowska, psycholog dziecięcy z Wydziału Pedagogicznego UW. Powstające między dzieckiem a rodzicami przywiązanie, ten prototyp relacji z innymi ludźmi w przyszłości, daje dziecku poczucie bezpieczeństwa, równie ważne, jak pokarm, okrycie czy właściwa temperatura. Dziecko, czując się kochane i bezpieczne, coraz śmielej poczyna sobie ze światem – podejmuje liczne czynności eksploracyjne, obserwuje, dotyka, bada przedmioty, zagaduje ludzi. Zdobywa dzięki temu wiele wiadomości i sprawności, rozwija swoją inteligencję, ale także kompetencje społeczne, interpersonalne. Buduje swoją wiarę w siebie i w innych ludzi. Nie można pozwolić, aby ten wyjątkowy okres życia mijał bezproduktywnie, niewykorzystany, bo nikt nie ma szansy po raz drugi przeżywać wczesnego dzieciństwa – tym razem bardziej szczęśliwego.</p>
<p>Dzieci skazane na brak kontaktu emocjonalnego z bliskimi często popadają w chorobę sierocą, która przejawiać się może w zupełnie skrajnych zachowaniach. Dzieci mogą wydawać się obojętne uczuciowo, ale równie często charakteryzuje je „lepkość uczuciowa”, wyrażana chęcią przytulenia się do każdej osoby znajdującej się w pobliżu. W skrajnych przypadkach choroba może objawiać się również stosowaniem autoagresji – gryzieniem paluszków, wyrywaniem włosów, uderzaniem główką o podłogę, zwykle w celu zwrócenia na siebie uwagi, wzbudzenia współczucia, a w konsekwencji przytulenia, opieki i troski. O tym jak ważną rolę odgrywa więź i bliskość emocjonalna w rozwoju dziecka, świadczyć może występowanie choroby sierocej nie tylko wśród dzieci, których więź z bliskimi została zerwana, ale również wśród tych, które nigdy nie doświadczyły opieki rodzicielskiej.</p>
<p>Starsze dzieci i młodzież, które w przeszłości były dotknięte chorobą sierocą wykazują obniżoną zdolność refleksyjnego i abstrakcyjnego myślenia, niedojrzałość uczuciową, nieumiejętność koncentracji i brak inicjatywy w działaniu, są apatyczne. Poza objawami choroby sierocej w zakresie emocjonalnym, dzieci osierocone charakteryzuje również słabszy rozwój intelektualny, uboższe słownictwo, artykulacja, gorsza percepcja i ekspresja, mniejsza ciekawość poznawcza i motywacja do osiągnięć, co determinuje ich przyszły rozwój, a tym samym gorszy start życiowy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/dziecinstwo-bez-rodzicow-boli/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->