<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; rozmowy o śmierci</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/rozmowy-o-smierci/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Fri, 16 Oct 2026 03:35:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Żałoba – jak przebiega, jak pomóc?</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/zaloba-jak-przebiega-jak-pomoc/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/zaloba-jak-przebiega-jak-pomoc/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 31 Oct 2019 15:26:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>magda</dc:creator>
				<category><![CDATA[w skrócie]]></category>
		<category><![CDATA[mikrodermabrazja]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowy o śmierci]]></category>
		<category><![CDATA[smutne święta]]></category>
		<category><![CDATA[strata bliskiej osoby]]></category>
		<category><![CDATA[trauma]]></category>
		<category><![CDATA[żaloba]]></category>
		<category><![CDATA[złość]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=28142</guid>
		<description><![CDATA[Zbliża się 1 listopada, czyli dzień, w którym szczególnie pamiętamy o naszych zmarłych bliskich. To także czas refleksji i zadumy – moment, by zwolnić i spotkać się z rodziną. Często wtedy wracamy myślami do chwil, gdy te osoby były jeszcze z nami. Wtedy także, częściej niż zazwyczaj, mówi się o temacie żałoby. Psycholożka Marta Kobylińska podpowiada, jak „zmierzyć się” ze stratą kogoś z rodziny czy przyjaciół oraz w jaki sposób pomóc tym, którzy właśnie przeżywają ten trudny i bolesny okres. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na początku warto zastanowić się, czym tak naprawdę jest żałoba. Najczęściej jest ona rozumiana jako przeżywanie smutku, cierpienia i bólu po utracie bliskiej osoby. Poza znacznym spadkiem formy psychicznej, w procesie żałoby widoczne są także zmiany fizyczne, zmiany w zachowaniu czy w sposobie myślenia. Do najczęstszych dolegliwości należy, obniżenie nastroju, uczucie ciągłego zmęczenia, obniżenie odporności organizmu, problemy ze snem, pamięcią czy zmniejszony apetyt.</p>
<blockquote><p>- Żałoba i przeżywanie straty to bardzo trudny i wymagający czas dla każdego człowieka. Pojawiających się wtedy uczuć, najczęściej bardzo negatywnych, chciałoby się uniknąć, ale, niestety nie da się „przeskoczyć”. To okres, przez który trzeba przejść, pogodzić się ze stratą i jakby nauczyć się żyć na nowo. Pamiętajmy, że każdy przeżywa żałobę na swój sposób. Zależy to od bardzo wielu zmiennych – przede wszystkim od zażyłości relacji z utraconą osobą, ale także od naszej osobowości i stylu radzenia sobie z trudnymi  sytuacjami. Proces powrotu „do normalności” również może przybierać różną intensywność i tempo. Uczucia towarzyszące stracie mogą pojawiać się falami i z upływem czasu tracą na natężeniu.    Żałoba ma zazwyczaj kilka etapów – nie od razu możliwe jest powrócenie do równowagi i codziennego, zdrowego funkcjonowania &#8211; tłumaczy Marta Kobylińska, psycholożka.</p>
</blockquote>
<div id="attachment_28143" class="wp-caption alignnone" style="width: 710px"><img class="size-large wp-image-28143 " title="zrozpaczona1" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/10/zrozpaczona1-1024x682.jpg" alt="" width="700" height="466" /><p class="wp-caption-text"> </p></div>
<p><strong>FAZA I – szok i zaprzeczanie</strong></p>
<p>To pierwszy,  bardzo burzliwy etap, który następuje tuż po śmierci bliskiej osoby.  Często pojawiającą się wtedy reakcja jest zaprzeczeniem temu, co się  stało. Zazwyczaj cała uwaga skupia się wówczas na formalnościach  pogrzebowych – szczególnie, że często człowiek nie dopuszcza do swojej  świadomości tragicznych wydarzeń, zwłaszcza jeśli do śmierci doszło  nagle.</p>
<p><strong>FAZA II – dezorganizacja zachowania</strong></p>
<p>Jest  to etap, w którym często trudno jest się na czymkolwiek skupić.  Codzienne obowiązki schodzą na dalszy plan, aktywność i poziom energii  spadają. Wśród dominujących emocji pojawiają się smutek, nieporadność  czy przerażenie. </p>
<p><strong>FAZA III – etap doświadczania złości</strong></p>
<p>W  tej fazie, osoby w żałobie zazwyczaj odczuwają złość, którą kierują  wobec siebie, rodziny, losu czy Boga. Pojawia się także poczucie  zazdrości wobec innych osób, których takie nieszczęście nie dotknęło.</p>
<p><strong>FAZA IV – pogrążenie w depresji</strong></p>
<p>To  moment wyciszenia i wycofania. Wśród pojawiających się emocji  najsilniej oddziałują smutek i żal. Żałobnik czuje się wtedy bardzo  samotny, ma wrażenie, że nikt z otoczenia nie jest w stanie go zrozumieć  – w konsekwencji zamyka się w sobie, odsuwa od innych ludzi i trudno  jest mu cieszyć się codziennością. <br />
<strong><br />
FAZA V – czas na akceptację straty</strong></p>
<p>Końcowym  etapem wychodzenia z żałoby jest faza akceptacji utracenia bliskiego.  Powoli codzienne funkcjonowanie wraca do normy, poziom energii i  aktywności wzrastają. W tym okresie osoba zazwyczaj jest już gotowa, by  na nowo interesować się życiem towarzyskim czy podejmować nowe role.</p>
<p><strong>Wsparcie – czego potrzebuje osoba pogrążona w żałobie?</strong></p>
<blockquote><p>- Człowiek w żałobie przede wszystkim potrzebuje wsparcia, cierpliwości i akceptacji. Powinniśmy pozwolić mu przeżywać trudne emocje, nie bać się z nim rozmawiać – nawet na tematy związane ze śmiercią. Nasz bliski powinien wiedzieć, że może na nas liczyć, że zostanie wysłuchamy i nie będziemy go oceniać ani krytykować. Czasem wystarczy sama obecność i troska, jednak bardzo ważna jest także baczna obserwacja jego zachowania. Zarówno stłumienie smutku i żalu, jak i nadmierna koncentracja na nich mogą być bardzo niebezpieczne. Jeśli osoba przeżywająca żałobę nie radzi sobie z nową codziennością, co przejawia się np. zaniedbywaniem obowiązków czy w zachowaniach destrukcyjnych (np. nadużywanie alkoholu), to powinniśmy takim reakcjom przeciwdziałać i nie bagatelizować ich. Nierzadko konieczne okazuje się wsparcie psychologa, psychoterapeuty czy psychiatry, który pomoże poradzić sobie z tym trudnym doświadczeniem &#8211; mówi Marta Kobylińska.</p>
</blockquote>
<p>Pamiętajmy jednak, że każdy z nas jest inny, a przeżywanie żałoby to sprawa bardzo indywidualna. Może się zdarzyć, że nie wszystkie fazy żałoby wystąpią, co nie oznacza, że nie przeżyliśmy utraty drugiej osoby. Każdy człowiek ma inny styl radzenia sobie z trudnymi sytuacjami, dlatego jego zachowanie nie powinno być odgórnie klasyfikowane. Powyższe informacje mają na celu jedynie przybliżenie emocji, które zazwyczaj pojawiają się po utracie kogoś bliskiego.</p>
<p>Źródło: 38 PR</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/zaloba-jak-przebiega-jak-pomoc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dr. Mariola Kosowicz: Hospicjum to dobro, nie bójmy się</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/dr-mariola-kosowicz-hospicjum-to-dobro-nie-bojmy-sie/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/dr-mariola-kosowicz-hospicjum-to-dobro-nie-bojmy-sie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 24 Jan 2019 15:36:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Julia Krasny</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscentryczna bohaterka]]></category>
		<category><![CDATA[hospicjum]]></category>
		<category><![CDATA[opieka nad chorym]]></category>
		<category><![CDATA[opieka paliatywna]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowy o śmierci]]></category>
		<category><![CDATA[umieranie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=27148</guid>
		<description><![CDATA[Hospicjum to miejsce, w którym człowiek może otrzymać pomoc jakiej często nie są w stanie dać im bliscy w domu – przekonuje dr n.med. Mariola Kosowicz kierownik Poradni Psychoonkologii w Centrum Onkologii w Warszawie.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Czy warto przekonać chorego do zgłoszenia się do hospicjum?</strong></p>
<p>Hospicjum kojarzy się ludziom z miejscem umierania. Tak więc  informacja, że człowiek ma się tam znaleźć napawa lękiem i konfrontuje z  końcem życia. Mało kto zdaje sobie sprawę, że niektóre osoby chore są  tam czasowo i z różnych powodów wracają do domu. Najczęściej jednak jest  to miejsce, gdzie w godnych warunkach, mając specjalistyczną opiekę  medyczną ludzie dokańczają swoje życie.</p>
<p><strong>Tak czy inaczej to moment, w którym trzeba się pogodzić, że  zbliża się koniec. Może dlatego tak trudno zaakceptować decyzję o  hospicjum?</strong></p>
<p>W swojej pracy zawodowej towarzyszyłam wielu umierającym ludziom i od  nich uczyłam się, jak w różny sposób można oswajać się z  nieodwracalnością losu. Wspólny dla wszystkich był jednak niepokój przed  bólem, samotnością i lęk przed nieznanym. Tak naprawdę trudno opisać, jakie emocje przeżywa  osoba chora, jak również osoby jej bliskie. W naszej świadomości mamy  zakodowane, że człowiek powinien umierać w domu, otoczony osobami  bliskimi. Tak umierali nasi pradziadkowie, dziadkowie. I zapewne jest w  tym głęboki sens. W naturalny sposób dom kojarzy się nam z miejscem,  gdzie jesteśmy bezpieczni. Jeżeli nie z powodu ludzi, z którymi dzielimy  życie, to zapewne z faktu, że otoczenie domu jest nam znane i nie  musimy doświadczać nagłych zmian. Są jednak sytuacje, kiedy choroba na  tyle się  rozwija i organizm odmawia posłuszeństwa, że brak całodobowej  opieki medycznej staje się dla osoby chorej źródłem cierpienia, a dla  rodziny zadaniem nie do udźwignięcia.  Jednak decyzja o pobycie w  hospicjum jest trudna dla osoby chorej i jej bliskich. Często bliscy  czują się winni i obawiają się społecznej oceny. Zbyt wielu ludzi daje  sobie prawo do oceny decyzji innych osób i nawet nie zdają sobie sprawy,  jak bardzo mogę zranić uczucia rodziny, która stoi przed niełatwym  wyborem umieszczenia osoby bliskiej w hospicjum.</p>
<p><strong><img class="alignleft size-full wp-image-27149" title="dr mariola kosowicz" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/01/dr-mariola-kosowicz.jpg" alt="" width="375" height="250" />Hospicjum wielu osobom nadal źle się kojarzy&#8230;</strong></p>
<p>Myślę, że coraz bardziej jesteśmy świadomi roli hospicjów, wiemy że  bardzo zmieniły się warunki pobytu osób chorych, że są tam specjaliści,  ale i tak jest i będzie to trudny temat. Bardzo ważne, w jaki sposób  poruszymy z chorą osobą temat opieki hospicyjnej. Wiele osób nie wie, że  można skorzystać z pomocy hospicjum domowego i wówczas chory otoczony  jest opieką lekarza, pielęgniarki i psychologa w domu. Taka forma pomocy  jest dla wielu pacjentów i ich rodzin mniej zagrażająca emocjonalnie.  Niemniej jednak rozmowa z osobą chorą na temat każdej formy opieki  hospicyjnej wymaga wrażliwości i empatii. Przede wszystkim musimy  uważać, żeby nie projektować swoich lęków na osobą chorą, żeby być  otwartym na to, co powie chory i ze zrozumieniem i cierpliwością starać  się przedstawić korzyści płynące z takiej formy pomocy. Nie naciskać,  nie manipulować emocjami chorego i nie kłamać. Nie można chorego  oszukiwać, że jedzie się dalej leczyć, tylko na chwilę, albo że doktor,  który przyjeżdża do domu, to doktor z Poradni Rejonowej. Nie mamy prawa  okłamywać osoby chorej, chociaż czasami wydaje się nam, że tak będzie  lepiej. Pytanie dla kogo?</p>
<p><strong>To chyba problem uświadomienia sobie na jakim się jest etapie choroby?</strong></p>
<p>Tak. Niektóre osoby chore nie chcą za dużo wiedzieć na temat swojego  stanu zdrowia. Wypierają, zaprzeczają, nierzadko myślą życzeniowo:  „będzie dobrze”. I mają do tego prawo. Aczkolwiek może przyjść czas  kiedy trzeba odbyć z chorym poważną rozmowę na temat jego stanu zdrowia i  wyjaśnić, dlaczego warto  skorzystać z pomocy hospicjum. Czym bardziej  osoba chora wypiera swój stan zdrowia, tym więcej może potrzebować  czasu, żeby się zmierzyć z prawdą. Należy dać jej czas na oswojenie się z  tym. Powinniśmy być cierpliwi i wskazywać na korzyści z pomocy  specjalistów z hospicjum.</p>
<p><strong>Można się na to przygotować? </strong></p>
<p>Przede wszystkim bardzo dużo zależy od tego, w jakich okolicznościach  osoba chora dowiaduje się, że nie można jej leczyć przyczynowo, tzn. że  nigdy nie będzie zdrowa. Inaczej będzie, kiedy stan zdrowia pogarszał  się stopniowo i chory mógł się z tą sytuacją oswoić, a jeszcze inaczej  kiedy załamanie stanu zdrowia przychodzi nagle, albo pomimo leczenia  choroba się nie cofnęła. Bardzo ważna jest również relacja z lekarzem i  sposób, w jaki przekazuje on informacje o stanie zdrowia chorego i  wyjaśnia, co na każdym etapie choroby można zrobić. Powiedzenie: „nie  możemy pana leczyć przyczynowo, ale będziemy leczyć objawowo” może dla  osoby chorej oznaczać, że będzie leczony. Widziałam osoby chore, które  przyjeżdżały do hospicjum z przekonaniem, że można je wyleczyć z  choroby. I jak bardzo były zawiedzione kiedy orientowały się, że tak nie  będzie.</p>
<p><strong>Mam wrażenie że cały kłopot z niechęcią do hospicjów polega  na tym, że to słowo źle się kojarzy. Może hospicja powinny się inaczej  nazywać?</strong></p>
<p>Może. Nie wiem. Mam wrażenie, że nie chodzi o nazwę, lecz o  uświadomienie społeczeństwu, jaka jest rola hospicjów.  Jestem  przekonana, że większe znaczenie ma jakość opieki nad chorym niż nazwa.  To na co zwróciłabym uwagę, to na fakt uświadomienia społeczeństwu, co  oznacza leczenie objawowe. Przy Polskiej Akademii Nauk funkcjonuje  Zespół Języka Medycznego, w którego skład wchodzę i kiedyś już  rozważaliśmy ten problem &#8211; jak pogodzić nazewnictwo: leczenie paliatywne  – czyli nazwę, której części składowe w ludzkim rozumieniu wykluczają  się. Bo „leczyć” to znaczy dążyć do wyzdrowienia, a „paliatywne” kojarzy  się  z odchodzeniem, końcem. Jak to połączyć? I o ile, ci którzy  zajmują się tym na co dzień rozumieją, co to znaczy, to zwykły człowiek  nie musi. Tak więc jest to trudne…</p>
<p><strong>Może więc to kwestia edukacji społecznej na czym ten etap chorowania polega?</strong></p>
<p>Myślę, że tak. Rzadko myślimy o umieraniu jak o procesie, który może  trwać tydzień, albo wręcz kilka miesięcy. Jeszcze trudniej przyjąć, że  jest to ostatnia faza rozwojowa człowieka, w której musi się on zmierzyć  z zupełnie nową sytuacją i nauczyć się w niej funkcjonować.  W dużej  mierze mylimy proces umierania ze śmiercią i kiedy ktoś powie: „wiesz,  on umiera” i okaże się, że osoba chora samodzielnie chodzi, żartuje, ma  swoje marzenia, to czujemy się zdezorientowani. Dla wielu z nas  „umierać” to znaczy: „umrzeć”. Dzisiejsza medycyna potrafi wydłużyć  życie i nawet zadbać o dobrą jakość ostatnich chwil życia. Dlatego tak  ważne jest żeby nie pozbawiać człowieka pomocy np. ze strony personelu  medycznego z hospicjum i dać mu szansę na przeżycie końcówki życia w  poczuciu komfortu fizycznego i psychicznego. Oczywiście sama opieka ze  strony personelu medycznego nie wystarczy. Ważna jest rodzina i mądre  wsparcie, co nie zawsze jest łatwe. Rodzina też potrzebuje wsparcia i  informacji od lekarza, jaki jest stan chorego, co mają robić, na co  zwracać uwagę itp.  Brak wiedzy generuje lęk i może prowadzić do zachowań, które szkodzą choremu. Pamiętam rozmowę z  panem, którego mama korzystała z pomocy hospicjum domowego i z lęku  przed podaniem mamie opioidów nie wykupił recepty. Dopiero po rozmowie z  lekarzem zrozumiał, że nie są to narkotyki, że to lek, który pomoże  mamie w bólu.</p>
<p><strong>Co jeszcze może być potrzebne choremu w fazie terminalnej?</strong></p>
<p>Nie ma jednej właściwej odpowiedzi. Myślę, że zamiast się domyślać,  czego potrzebuje osoba chora, warto ją o to zapytać. Proszę zwrócić  uwagę, że osoby chore, szczególnie kiedy wiemy, że ich stan jest bardzo  poważny, kojarzą się nam najczęściej z cierpieniem, bólem, samotnością i  leżeniem w łóżku. Rzadko myślimy, że mogą mieć swoje marzenia i  potrzeby. Oczywiście człowiek, który cierpi z powodu bólu, nie będzie  myślał o czymkolwiek poza swoim cierpieniem. Ale nawet kiedy ból  ustępuje, to najczęściej pozostaje on w łóżku, w piżamie, wpatrzony w  telewizor, albo w sufit. Sami chorzy uważają,  że w ich stanie nie  powinni niczego oczekiwać od życia poza lekami i jedzeniem.</p>
<p>A jednak spotkałam ludzi chorych, którzy byli świadomi swojego stanu  zdrowia i chcieli posłuchać ulubionej muzyki, spotkać się na chwilę ze  znajomymi, ostatni raz pojechać na działkę i nie leżeć cały czas w  łóżku. Chcieli się ubrać w dres i przykryć kocem, a nie leżeć w piżamie  pod kołdrą. Dobrze jest zadbać o takie zwykłe, codzienne czynności,  które pozwolą choremu zachować godność i człowieczeństwo. Np., jeśli  tylko to możliwe, warto sadzać go choćby na wózku, żeby mógł zjeść obiad  przy stole. Może zrobić manicure, albo zamówić do domu fryzjera.   Kiedyś przylecieli do Polski lekarze z hospicjum w USA i pokazywali  nam, co się tam robi w hospicjach. A więc np. ogląda się z pacjentami  zdjęcia rodzinne, układa się z nich rodzinną historię, którą  wolontariusz spisuje, sadzi się kwiatki – takie prozaiczne rzeczy, które  pozwalają nie myśleć wciąż tylko o chorobie i o śmierci. Teraz także i u  nas organizuje się koncerty, spotkania z jakimiś ciekawymi ludźmi, na  które zwozi się chorych na wózku do jednej sali albo puszcza się muzykę  przez radiowęzeł.</p>
<p><strong>Czy w ramach domowej opieki hospicyjnej jest opieka psychologa? </strong></p>
<p>Psycholog jest dostępny w hospicjum domowym i stacjonarnym. Służy  pomocą osobom chorym i rodzinom przejść przez ten niełatwy czas. Dla  osoby chorej żegnania się z życiem, a rodzinie żegnania się z osobą  bliską. Nierzadko po śmierci osoby chorej rodzina zostaje w kontakcie z  psychologiem. Do mojej poradni zgłaszają się również osoby w żałobie.  Szukają kogoś, komu mogłyby powiedzieć, co czują i znaleźć siłę do  dalszego życia.</p>
<p><strong>Pewnie jednak nie zawsze to się udaje – na pewno zdarzają się  chorzy, którzy pomimo starań psychologów nie mogą się pogodzić z  faktem, że umierają?</strong></p>
<p>Oczywiście. Są osoby, które w ogóle nie przyjmują do wiadomości, że  rozpoczął się ten etap choroby i każdą konfrontację z swoim stanem  zdrowi traktują jak zagrożenie. Wszystko zależy od tego, jaki człowiek  choruje, z jaką historią życia, z jakimi relacjami z ludźmi, nawykami,  osobowością, umiejętnością radzenia sobie w sytuacjach trudnych. Czasami  choroba odsłania trudną prawdę o życiu. Samotność, przeżyte krzywdy,  oddalenie w rodzinie, poczucie winy. Smutny bilans życia wprowadza  zgorzknienie, szukanie winnych i poczucie przegranej.</p>
<p><strong>Można do takich osób dotrzeć? Jak z nimi porozmawiać, by przygotować ich na to co nie uniknione?</strong></p>
<p>Nie zawsze można, ale warto próbować, choć nie na siłę. Przede  wszystkim warto dać możliwość osobie chorej wypowiedzenia swoich myśli,  emocji i ich nie wartościować. Nie możemy cofnąć czasu i spowodować, że  osoba chora przeżyje swoje życie jeszcze raz i nie popełni poprzednich  błędów. Wszyscy je popełniamy i nierzadko dokonujemy niewłaściwych  decyzji, tylko że zdrowi ludzie nie konfrontują się z tym tak silnie,  jak osoby chore, które w obliczu śmierci robią ostateczny bilans swojego  życia.  Warto skupić się na tym, co jest możliwe tu i teraz. Możemy  zachęcić osobę chorą do jakiejś aktywności, spróbować porozmawiać o tym,  co w jej życiu było dobre i szczęśliwe. Osobiście wysłuchałam wielu  trudnych i smutnych opowiadań i kiedy pytałam, co w życiu osoby chorej  było dobre i ważne, to widziałam natychmiastową zmianę nastroju i  uśmiech. Większość osób chorych zdaje sobie sprawę ze swojego stanu  zdrowia i obserwując swoje otoczenie wyciąga wnioski, czy jest ono  gotowe na trudne rozmowy, czy też nie. Nierzadko chroni bliskich i nie  mówi o swoich obawach i emocjach. Zostają sami ze swoimi myślami i to  jest bardzo przykre. Są oczywiście osoby, które są złe na cały świat i w  takich emocjach umierają.</p>
<p><strong>Często przeszkodą jest strach przed umieraniem?</strong></p>
<p>Strach przed śmiercią jest czymś naturalnym. Wszystko, co nieznane  wyzwala w człowieku niepokój. Umieranie znamy z filmów, z doświadczenia  naszych bliskich i zawsze mamy nadzieję, że to jeszcze daleko przed  nami. Ponadto żyjemy w czasach, kiedy świat robi wszystko, żeby śmierć  oddalić. W chwili konfrontacji z własnym umieraniem możemy odczuwać  różnego rodzaju emocje. Odnoszę wrażenie, że najtrudniejszy jest fakt,  że żegnamy się z tym, co znane i nie możemy zatrzymać tego, co  nieuniknione.</p>
<p><strong>Można to oswoić?</strong></p>
<p>I tak i nie. Z mojego doświadczenia klinicznego wynika, że możliwość  wypowiedzenia swoich obaw i lęków oraz otwarta, konstruktywna rozmowa na  ten temat pozwala nabrać do pewnych rzeczy dystansu i zacząć o nich  myśleć mniej lękowo. Wiele razy zadawałam pytanie, co dla osoby chorej  stanowi problem. Jedni mówili o bólu i swoich  wyobrażenia na temat  tego, co się będzie z nimi działo, inni mieli potrzebę rozmowy na temat  pogrzebu, rozmowy z bliskimi, nagrania dla dziecka życzeń na każde  urodziny do 18 roku życia. Ktoś inny zastanawiał się nad testamentem, a  jeszcze inni mieli potrzebę rozmowy ze współmałżonkiem o wychowaniu  dzieci, kiedy już ich nie będzie. Pamiętam też osobę, która bardzo  chciała być przytulona przez swojego męża, ale on żył już innym życiem i  otwarcie powiedział jej, że ma już inną kobietę. Wiem, że kiedy  człowiek zmierzy się z myślami, które generują lęk, robi się przestrzeń na życie tu i teraz.</p>
<p><strong>Jakiś przykład? </strong></p>
<p>Kiedyś rozmawiałam z rodziną młodej umierającej dziewczyny, którą  koleżanki zabrały na wspólną wycieczkę, choć już czuła się bardzo źle.  One wiedziały, że wyjście nie może być za długie, że ona musi często  odpoczywać i zadbały o to. Wróciła bardzo szczęśliwa. Inna pacjentka już  w końcowej fazie swojej choroby poszła z mężem do teatru – nie zostali  co prawda na drugą połowę przedstawienia, bo ona nie była w stanie  dłużej wysiedzieć, musiała zmierzyć się z ciekawskimi spojrzeniami, bo  była bardzo wychudzona i miała na głowie chustkę, ale mówiła, że było  warto.</p>
<p>Kiedy na jednym z wykładów powiedziałam lekarzom, że nawet tuż przed  śmiercią ludzie dalej mają swoje marzenia, potrzeby, także intymne, że  niektórzy nadal pragną bliskości drugiego ciała – to niektórzy patrzyli  na mnie, jakbym była z innej planety, a inni podchodzili i dziękowali.  Nasz najczęstszy błąd polega na tym, że w takiej sytuacji myślimy tylko o  chorobie. A tak nie można. Pamiętam pana, który wynajął samochód od  kolegi, z tyłu umościł posłanie dla ciężko chorej żony, żeby mogła  wygodnie leżeć i pojechali na Mazury zobaczyć dom, który kończyli – bo  ona marzyła o tym, żeby go zobaczyć. Uszczęśliwił ją tym.</p>
<p>Kiedyś miałam na oddziale młodego chłopaka, który był w bardzo  ciężkim stanie, ale bardzo chciał, żeby żona się do niego przytuliła  intymnie. I myśmy mu to zorganizowali. To było niezwykle wzruszające  przeżycie. Zbyt często pozwalamy na psychologiczną stratę takiego  człowieka, nie widząc, że jeszcze niedawno to był poważany pan profesor,  ulubiona nauczycielka, że to wciąż jest matka, babcia czy mąż.  Zaczynamy te osoby traktować jakby były ubezwłasnowolnione,  niedorozwinięte wręcz, decydujemy za nie. Oczywiście czasem sytuacja  tego wymaga, bo pewne funkcje mózgu odmawiają już posłuszeństwa, ale nie  można człowieka sprowadzać tylko do leków i do jedzenia.</p>
<p><strong>Ale to podstawa egzystencji, a czasami dla chorego nawet to jest dużym problemem…</strong></p>
<p>Oczywiście dzięki dobremu odżywieniu chory lepiej funkcjonuje, ale  kiedy cierpi, czuje się samotny, a jego życie sprowadza się do  przetrwania, to często odmawia jedzenia i picia. Proszę sobie  przypomnieć historię Janusza Świtaja &#8211; gdy ludzie zaczęli mu pomagać  odzyskał sens życia i przestał mówić o śmierci. Może więc odmawianie  jedzenia związane jest z brakiem chęci do życia? Często chorzy nie widzą  sensu w takiej egzystencji: tylko leżeć i gapić się w sufit, może ktoś  wpadnie po południu… Przecież to jest straszne. Moja przyjaciółka,  lekarka z hospicjum, często opowiadała mi o wizytach w domach, gdzie  osoby chore były zupełnie same, w brudnym mieszkaniu, bez czystej  bielizny i ciągle czekały, że ktoś z bliskich odwiedzi ich i pomoże. Na  propozycję hospicjum stacjonarnego reagowały złością.</p>
<p>Pamiętam przypadek chorej kobiety, która dzięki sąsiadom trafiła do  hospicjum stacjonarnego, a odleżyny miała pokryte gazetą. Była  wystraszona i ciągle powtarzała, że czeka na córkę, która mieszka w USA i  ma przylecieć. Nie przyleciała. Viktor Frankl (austriacko-amerykański  lekarz psychiatra, znany m.in. z autobiograficznej książki o sensie  życia w obozie koncentracyjnym &#8211; przyp. red.) podkreślał, że ludzie nie  są przedmiotami, które istnieją jak krzesła lub stoły. Ludzie żyją, a  jeśli dochodzą do wniosku, że ich życie jest zredukowane jedynie do  egzystencji krzeseł i stołów, to umierają.</p>
<p><strong>W hospicjum taki chory miałby przynajmniej jakieś  towarzystwo, dobra opiekę. Dlaczego więc – wracając do początku naszej  rozmowy – to takie trudne?</strong></p>
<p>Nie potrafię powiedzieć, czy to się zmieni. Mam jednak nadzieję, że  osoby, które będą potrzebowały pomocy hospicjum, otrzymają taką pomoc.  Dzisiejsze hospicja zwracają uwagę na bardzo przyjazną atmosferę dla  osób chorych i ich rodzin, jest w nich świetna, profesjonalna opieka.  Ale mimo wszystko to nie dom, nie nasze kąty. Więc nie oszukujmy się &#8211;  to nigdy nie będzie proste i wielu ludzi będzie chciało umierać wśród  bliskich w swoim domu.</p>
<p>Rozmawiała Monika Wysocka (zdrowie.pap.pl)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/dr-mariola-kosowicz-hospicjum-to-dobro-nie-bojmy-sie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Święta po stracie bliskiej osoby</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/swieta-po-stracie-bliskiej-osoby/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/swieta-po-stracie-bliskiej-osoby/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 18 Dec 2017 07:24:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Boże Narodzenie]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowy o śmierci]]></category>
		<category><![CDATA[smutek]]></category>
		<category><![CDATA[smutne święta]]></category>
		<category><![CDATA[utrata bliskiej osoby]]></category>
		<category><![CDATA[żaloba]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=25301</guid>
		<description><![CDATA[Przed nami okres, gdy szarą codzienność zamieniamy na odświętną atmosferę spotkań z bliskimi. To jednak koszmarna wiadomość dla tych z nas, którzy najbliższą osobę niedawno stracili. Właśnie w trakcie Świąt najtrudniej wypełnić wyrwę, która powstaje w życiu...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nadchodzące Boże Narodzenie będzie dla niektórych z nas pierwszym bez bliskiej osoby. Nawet jeśli dokoła jest wielu życzliwych, uczucie pustki może być szczególnie bolesne właśnie teraz. Zła wiadomość jest taka, że nie mamy dla Was porady, jak sobie z tym poradzić. Nie da się, ból pozostanie. Jednak dobra wiadomość jest taka, że ten ból można przepracować i łagodzić. Oto kilka rad, jak to zrobić.</p>
<p><strong>Nie bój się smutku</strong></p>
<p>Nawet osoby, które najbliższą osobę straciły długie lata temu, w grudniu szczególnie odczuwają jej brak. Pozwól sobie na delikatność, nie martw się, że nie możesz się pozbierać. Jeśli o czymś to świadczy, to o ogromnej wadze relacji, jaką miałaś z tą osobą.</p>
<p>Pisarka Kristin Meekhof w książce „Poradnik zdrowej wdowy” (luźne tłumaczenie „A widow&#8217;s guide to healing”) przepytała ponad sto wdów, by sprawdzić jak wygląda ich życie. Jej podstawowy wniosek: smutek zawsze wygląda inaczej. Dlatego może Ci się wydawać, że inni radzą sobie lepiej, że coś z Tobą jest nie tak. Nie idź tym tropem, nie bój się pustki, którą czujesz. Na początek najlepsze, co możesz z trudnymi uczuciami zrobić, to przyjąć je, nazwać po imieniu i nie uciekać.</p>
<p><strong>Daj sobie czas na przepracowanie straty</strong></p>
<p>Dla niektórych to oczywiste, ale inni mają taktykę zapychania swojego kalendarza czym się da, byle tylko pozostać w ruchu. Bo jeśli się zatrzymają, mogą zacząć myśleć o bólu, a wtedy rozpadają się na milion kawałeczków. Przyjmują to za oznakę słabości, niesłusznie!</p>
<p>Skoro smutek, nawet rozpacz są naturalnymi uczuciami, to tym bardziej ich okazywanie powinno przychodzić nam łatwo. Duszenie emocji w sobie nic nie da, dlatego nie uciekaj od trudnych chwil wspominania i poczucia braku tej najbliższej osoby. Chce Ci się płakać? Płacz! Chcesz wspominać? Daj sobie parę chwil, nawet godzin, i wspominaj! Nie uciekaj przed stratą, ona już się dokonała i najzdrowiej jest zmierzyć się z jej ogromem.</p>
<p><img title="smutne-święta-1" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/12/smutne-święta-1-1024x683.jpg" alt="" width="701" height="467" /></p>
<p><strong>Poproś o pomoc</strong></p>
<p>Większość z nas stara się zbierać do kupy w kontaktach z innymi ludźmi. Nie chcemy dać po sobie poznać, że w sercu mamy ogromną i bolesną dziurę wyrwaną wraz z odejściem najbliższej osoby. Słusznie, ludzie mają swoje problemy i nie lubimy przeciążać ich własnymi. Zresztą, inna osoba może nawet nie mieć pojęcia, jakie uczucia nami targają i jakie katusze przeżywamy.</p>
<p>Czym innym jest jednak niezamęczanie innych swoim bólem, a czym innym prosta prośba o pomoc. Nie musisz nawet wchodzić w szczegóły, ale nie bój się poprosić zaufaną osobę o pomoc. Nie ma wstydu w przyznaniu się, że przechodzisz przez coś bardzo trudnego i przydałaby się dodatkowa para rąk czy cierpliwie słuchające uszy raz na jakiś czas.</p>
<p><strong>Okaż współczucie innym</strong></p>
<p>Nie zbawisz świata, ale możesz – jakkolwiek egoistycznie to zabrzmi – pomóc sobie poprzez wsparcie drugiej osoby. Nierzadko po stracie zmieniamy swoje podejście do ludzkiej krzywdy, którą tak silnie właśnie odczuwamy. Wykorzystaj to.</p>
<p>Nie wypełnisz swojej pustki poprzez działanie na rzecz innych, ale to naprawdę poprawia samopoczucie. Wolontariat w dobie internetu jest naprawdę łatwy, a w tym trudnym okresie pomaga dodatkowo ponownie odnaleźć cel w życiu. Można to również połączyć z zamykaniem spraw bliskiej osoby. Ilekroć umiera ktoś z domowników, wejście do pokoju zajmowanego dotąd przez tę osobę dla wielu osób oznacza katusze.</p>
<p>Być może dobrym rozwiązaniem okaże się przekazanie części elementów tego pokoju na rzecz potrzebujących? W ten sposób Twoje cierpienie może zostać nieco uśmierzone dobrym uczynkiem i z czystym sumieniem możesz powiedzieć, że osoba zmarła byłaby z tego zadowolona.</p>
<p><strong>Zrób sobie prezent</strong></p>
<p>Nie chodzi wcale o szturm na galerię handlową, bo zakupami nie wypełni się pustki. Mamy raczej na myśli prezent dla serca i duszy. Na przykład pozwól sobie na drzemkę, daj sobie czas na kawę z koleżanką.</p>
<p>Miej współczucie również dla siebie i nie odmawiaj sobie prawa do ulgi, radości czy innych pozytywnych uczuć. Co innego nazwać smutek po imieniu i pogodzić się z nim, a co innego trwać w nim usilnie. Twój mózg potrzebuje też pozytywnych bodźców i nie powinnaś go ich pozbawiać w imię pamięci o bliskiej osobie. Nie obawiaj się, nie zapomnisz i masz prawo do chwil nieskrępowanej radości.</p>
<p>Dla nas wszystkich w okresie Świąt Bożego Narodzenia pamięć o stracie jest szczególna. Nie ma z nami tych, którzy tak wiele znaczyli. Nie zmienisz tego, za to możesz zmienić to, jak ten okres przejdziesz. Być może któraś z powyższych porad znajdzie zastosowanie również w Twoim przypadku.</p>
<p>Na podstawie porad Kristin Meekhof</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/swieta-po-stracie-bliskiej-osoby/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci?</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/jak-rozmawiac-z-dzieckiem-o-smierci/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/jak-rozmawiac-z-dzieckiem-o-smierci/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 14 Mar 2013 02:07:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kalina Samek</dc:creator>
				<category><![CDATA[w skrócie]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowy o śmierci]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowy z dzieckiem]]></category>
		<category><![CDATA[śmierć]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=10755</guid>
		<description><![CDATA[Najlepszym rozwiązaniem jest prawda. Oczywiście musi ona być dostosowana do wieku dziecka, co jednak nie usprawiedliwia eufemizmów czy kłamstw. Wprowadzają one  dziecku  zamęt i wymagają później wielokrotnego korygowania obrazu świata]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>-<em> Nie ma jednego, sprawdzonego sposobu, ale przede wszystkim należy z dzieckiem być szczerym, nie unikać rozmów na trudne tematy, aby nie stały się one tematami tabu. Prawda, jest najbardziej uniwersalną metodą</em> – mówi Magdalena Dulęba-Basior, psycholog z Przedszkola Pomarańczowa Ciuchcia.  Opowiadanie dziecku, że „babcia odeszła”, może zrodzić pytanie: „To kiedy wróci?”. Mówiąc dziecku, że osoba „zasnęła na wieki” możemy wywołać w nim lęk przed zasypianiem – „może ja też kiedyś zasnę i już się nie obudzę?”. W takim razie co powiedzieć dziecku?  Najlepiej tłumaczyć dziecku, że po śmierci nie można wykonywać pewnych czynności np., że nie można poruszać się, patrzeć, myśleć ani czuć, jeść, czytać itp. W trakcie rozmowy mogą również pojawić się pytania o śmierć rodzica. Na te pytania również należy odpowiedzieć zgodnie z prawdą: „Tak wszyscy kiedyś umrą, ale myślę, że my będziemy jeszcze długo żyć i razem dożyjemy starości.” Zdarzają się sytuacje, kiedy rodzice starają się „oswoić” śmierć używając różnego rodzaju przenośni i porównań. Niestety w ten sposób możemy wprowadzić zamęt w myśleniu dziecka, niejednokrotnie również wywołać lęki i obawy  np.: porównanie śmierci do snu wiąże się z ryzykiem pojawienia się lęku dziecka przed snem i zasypianiem. Nie  mów, że ktoś odszedł czy wyjechał daleko. Dziecko będzie się zastanawiać dlaczego ten ktoś się nie pożegnał i może wciąż dopytywać, kiedy wróci. Może też poczuć się opuszczone i porzucone. Będzie się obawiać, że każdy kto wyjeżdża, już nie wróci.</p>
<p>-<em> Nie oszukuj dziecka, że tylko starzy ludzie umierają. Na pewno wkrótce dowie się, że to nie jest prawda. Unikaj stwierdzeń, że przyczyną śmierci była choroba. Maluch nie widzi różnicy między zwykłym przeziębieniem, a śmiertelną chorobą i może być przerażony, gdy on sam, bądź też ktoś inny z rodziny zachoruje. Należy wyjaśniać, że tylko bardzo poważna choroba może spowodować śmierć</em> &#8211; wyjaśnia Magdalena Dulęba-Basior, psycholog z Przedszkola Pomarańczowa Ciuchcia.  W rozmowie z dzieckiem należy unikać stwierdzeń, że jeszcze ma czas się tym martwić. Każdy musi problem śmierci zrozumieć i oswoić. Jeśli dziecko zadaje pytanie, to znaczy, że jest gotowe na, choćby częściowe, jego zrozumienie. Nie ma nic gorszego niż robienie ze śmierci tematu tabu. Powoduje to nagromadzenie się lęków, obaw i niepewności.</p>
<p>Na trudne rozmowy o śmierci nigdy nie jest zbyt wcześnie, jednak należy pamiętać, aby były one prowadzone w sposób naturalny. Ważne jest, aby z dzieckiem rozmawiać szczerze i bez skrępowania. Podążać za tropem zadawanych przez niego pytań. Jeśli przestaje pytać, to znaczy, że musi to sobie przemyśleć lub jego ciekawość została zaspokojona. Utrata zainteresowania tematem jest też jednym ze sposobów obrony przez zbyt dużą dawką informacji. Należy zatem pamiętać, aby nie przesadzić też w drugą stronę – śmierć to nie jest temat na jedną rozmowę. Świadomość dziecka na ten temat powinna być kształtowana stopniowo i powoli. Zatem nie bójmy się z naszymi dziećmi rozmawiać również o śmierci, mimo iż jest to trudny temat.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/jak-rozmawiac-z-dzieckiem-o-smierci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->