<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; rozwód</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/rozwod/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Fri, 16 Oct 2026 03:35:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Jak rozwód wpływa na opiekę nad dziećmi</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/jak-rozwod-wplywa-na-opieke-nad-dziecmi/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/jak-rozwod-wplywa-na-opieke-nad-dziecmi/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 16 May 2026 00:21:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dagna Starowieyska</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[opieka nad dziećmi]]></category>
		<category><![CDATA[rodzice]]></category>
		<category><![CDATA[rozwód]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29584</guid>
		<description><![CDATA[O tym, jak być ze swoimi dziećmi w trakcie i po rozstaniu rodziców opowiada psychoterapeutka i psycholog dziecięcy.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Rozstający się rodzice często nieświadomie krzywdzą swoje dzieci poprzez zapraszanie ich do swojego dorosłego konfliktu, a opieka naprzemienna nie gwarantuje tego, że dziecko wyjdzie z doświadczenia rozwodu rodziców bez szwanku. O tym, jak być ze swoimi dziećmi w trakcie i po rozstaniu rodziców opowiada psychoterapeutka i psycholog dziecięcy dr Kamila Lenkiewicz.</h3>
<p><strong>Kiedy myślę o opiece naprzemiennej, mimowolnie przypomina mi się biblijna opowieść o dwóch kobietach, które udały się do króla Salomona, by rozsądził, która z nich jest matką dziecka. Król nakazał przecięcie dziecka na pół, a kiedy jedna z kobiet stanowczo zaprotestowała, mówiąc, że się wycofuje i ta druga jest matką dziecka, król wskazał właśnie na nią, bo pokazała, że życie dziecka jest dla niej ważniejsze niż cokolwiek innego. Czasem mam wrażenie, że rodzice walczący o opiekę naprzemienną chcą podzielenia się dzieckiem na pół, jak ta fałszywa matka, bez oglądania się na koszty…</strong></p>
<blockquote><p>Zacznę od tego, że opieka naprzemienna nie oznacza pół na pół. W badaniach prowadzonych nad opieką naprzemienną przyjęto, że mamy z nią do czynienia także przy proporcji 30 do 70 proc. czasu spędzanego przez dziecko z jednym rodzicem. Założenie, że jest to pół na pół przyjęto w krajach skandynawskich, choć zauważam, że także w Polsce zaczyna zwyciężać taki model. Ale nie zawsze się on sprawdza, nie tylko ze strony jednego z rodziców, ale i ze strony dziecka, bo są i plusy, i minusy takiego rozwiązania.</p>
</blockquote>
<p>Dużym minusem opieki naprzemiennej pół na pół to przemieszczanie się dziecka pomiędzy dwoma domami. To oznacza, że funkcjonuje w dwóch pokojach, z dwoma kompletami ubrań, raz ma bliżej, raz dalej do szkoły oraz do kolegów i koleżanek. Dla dziecka nie jest to łatwe.  Dziecko tak funkcjonujące ma trudność z określeniem swojego bezpiecznego miejsca.</p>
<p><strong>Znam przykład takiej równej – pół na pół – opieki naprzemiennej u pary francuskiej, która kupiła dodatkowe mieszkanie. Dziecko mieszka w nim stale, za to rodzice się wymieniają co dwa tygodnie.</strong></p>
<p>W takim rozwiązaniu unikamy ciągłego przemieszczania się dziecka, ale też nie jest to idealne rozwiązanie. Problemem może być to, że w takim modelu dziecko może stać się gospodarzem tego mieszkania, a rodzice – gośćmi. Jeśli jest to małe dziecko, to niechcący, w sposób nieuświadomiony, zapraszamy je do pełnienia roli dorosłego i musi robić coś, na co nie jest gotowe.</p>
<p><strong>Wróćmy jednak do ciągłych podróży pomiędzy dwoma domami…</strong></p>
<p>Warunkiem koniecznym prawidłowej opieki naprzemiennej jest zgoda między rodzicami i ustalenie wspólnego systemu wychowawczego. Jeśli mamy dwa domy, w których mieszka dziecko, to najczęściej mamy dwa odmienne systemy wychowawcze. Ta sytuacja może być trudna dla dziecka, ponieważ nie wie ono, które zasady są niepodważalne, a które można zmieniać i tym samym traci poczucie bezpieczeństwa.</p>
<p><strong>Przecież kiedy dziecko mieszka z obojgiem rodziców, to też nie zawsze wszystko jest jednakowe: w końcu związek tworzy dwoje odrębnych ludzi, których systemy wartości, nawet jeśli w niewielkim stopniu, jednak się różnią&#8230;</strong></p>
<blockquote><p>Jednak wtedy jest kanon zasad, który jest stały. Oczywiście może być sytuacja, gdy rodzice mają odmienne metody wychowawcze pomimo tego, że pozostają w związku i mieszkają razem z dzieckiem. To nie jest dobra sytuacja dla dziecka. Jednak większa jest skala problemów,, gdy dziecko musi funkcjonować w dwóch systemach wychowawczych, jest narażone na problemy emocjonalne i trudne zachowania. Nie wie bowiem, co wolno, czego nie, co jest dobre, a co złe.</p>
</blockquote>
<p><strong>Są jednak plusy takiego rozwiązania…</strong></p>
<p>Niezależnie od tego, czy stosujemy opiekę naprzemienną, czy nie, zawsze plusem jest stała obecność obojga rodziców w życiu dziecka. <strong>Taka stała obecność jest możliwa także wtedy, gdy dziecko mieszka stale u jednego rodzica. </strong>Co więcej, może być tak, że pomimo opieki naprzemiennej jeden z rodziców i tak nie angażuje się w kontakt z dzieckiem. Ważna jest bliska relacja emocjonalna z rodzicem &#8211; niezależnie od tego, gdzie dziecko przebywa.</p>
<blockquote><p>Badania pokazują – te przeprowadzone nie tylko w Polsce, ale i w krajach skandynawskich oraz Wielkiej Brytanii &#8211; że dzieci z rodzin z doświadczeniem rozwodu same też częściej się rozwodzą w dorosłości, mają więcej problemów, między innymi mają większą skłonność do epizodów depresyjnych i uzależnień, mają niższy status społeczny i ekonomiczny, częściej zmieniają pracę. Ale to nie wszystko. Kiedy zaczęto analizować głębiej rezultaty tych badań okazało się, że <strong>znaczenie ma nie to, czy po rozwodzie dziecko mieszkało naprzemiennie z obojgiem rodziców, czy nie. Czynnikiem różnicującym było to, czy dziecko miało emocjonalną relację z obojgiem rodziców. </strong></p>
</blockquote>
<p>Jeśli rodzic, który się wyprowadził i nie mieszka z dzieckiem, jest w stanie zaangażować się w życie dziecka nie tylko na poziomie zabaw i zapewniania przyjemności w pewnych momentach, ale również wykonywania innych czynności dnia codziennego – na przykład odrabiania lekcji, rozmawiania o trudnościach, uczestnictwa w ważnych dla dziecka wydarzeniach, to zabezpiecza to dziecko przed problemami w dorosłym  życiu. Co istotne, nawet jeśli nie jest to opieka pół na pół i nawet wtedy, gdy doszło do rozwodu.</p>
<p><strong>Czego dziecko potrzebuje po rozwodzie?</strong></p>
<p><strong>Po pierwsze tego, żeby o nim nie zapominać</strong>. Zarówno badania, jak i rozmowy z rozwodzącymi się parami pokazują, że na dwa lata przed rozwodem  rozpoczynają się pierwsze konflikty, które w konsekwencji doprowadzają do rozstania. W tym czasie, kiedy dorośli mierzą się z problemem, czy rozstać się, czy nie, nie są dostępni emocjonalnie dla swojego dziecka, zaczynają się bardziej koncentrować na sobie.<br />
Badania pokazują, że <strong>nie rozwód &#8211; sam w sobie &#8211; ma niszczący wpływ na dziecko, a konflikt rodziców. </strong>Wskazują na to wyniki obserwacji prowadzonych wśród dzieci, których rodzice się rozwiedli, ale rozstanie nie było poprzedzone silnym konfliktem.</p>
<blockquote><p><strong>Prawie zawsze rodzice mówią, że najważniejsze jest dziecko. Zauważyłam też, że kiedy rozmawia się z ludźmi w kontekście rozwodu czy konfliktu, to „Kasia”, „Małgosia” czy „Janek” przestają być nazywani swoimi imionami, a skonfliktowane strony używają słowa „dziecko”. Na przykład: „Przecież dziecko musi mieć…” . Tak jakby trzeba było wejść na wyższy poziom zachodzących relacji…</strong></p>
</blockquote>
<p>To prawda. Faktycznie, na poziomie deklaratywnym najczęściej dziecko jest najważniejsze. Jednak jeśli samemu jest się w dużych emocjach wynikających z konfliktu dotyczącego bardzo ważnej relacji w życiu osób dorosłych, to trudno jest się jednocześnie angażować się w inną relację, nawet ze swoim dzieckiem i być skupionym na jego przeżywaniu tej sytuacji.</p>
<blockquote><p><strong>Jeżeli rodzice, a część ma taką pokusę, zapraszają dzieci do swojego konfliktu, to stają się one kartą przetargową, a nawet czymś więcej: narzędziem, za pomocą którego można drugiej stronie dołożyć.</strong> To dzieje się poprzez na przykład ograniczanie lub odcinanie kontaktu czy też pomniejszanie ważności drugiej strony.</p>
</blockquote>
<p>Zdaję sobie sprawę z tego, że nie dzieje się to świadomie, ale jest to wyrządzanie dziecku dużej krzywdy. Dziecko zostaje w ten sposób zaproszone do konfliktu lojalnościowego, w którym ta młoda lub wręcz mała osoba zostanie już na całe życie.</p>
<p>Dorośli zapominają, że oni się wprawdzie rozwodzą, ale dziecko nadal kocha oboje – i tatę, i mamę. <strong>Jeśli dziecko słyszy złe rzeczy o jednej z tych kochanych osób, albo widzi, że jedna kochana osoba robi różne złe rzeczy drugiej kochanej przez to dziecko osobie, to zaczyna się w nim pojawiać złość zarówno na jednego, jak i drugiego, przy czym jest w nim też miłość i do jednego, i do drugiego</strong>. Dziecko będąc w tej niezręcznej sytuacji musi sobie jakoś z tym poradzić. Robiąc to, będzie rozwijało dysfunkcyjne mechanizmy przeżywania emocjonalnego i zachowania.</p>
<p><strong>Jak to robi?</strong></p>
<p>Na przykład, kiedy jest z jednym rodzicem, to mówi złe rzeczy o tym drugim i na odwrót – kiedy jest z tym drugim, mówi źle o pierwszym. Znamy to z takich narracji: „Jak jest ze mną, to mówi źle na ojca” – mówi matka. „On sam mówi, że nie chce być z matką” – mówi ojciec.</p>
<p><strong>Dlaczego dziecko to mówi?</strong></p>
<p>Po pierwsze dziecko się boi, że może zostać opuszczone i chce temu przeciwdziałać. Drugi powód, to w takim rozdartym dziecku pojawia się przekonanie, że musi zasłużyć na miłość, a zatem musi się rodzicowi, z którym aktualnie jest, przypodobać.</p>
<p><strong>Czyli dziecko wyczuwa, co dany rodzic chce usłyszeć?</strong></p>
<p>Tak. Nieświadomie nagradzamy je za to. Idealna sytuacja jest wtedy, kiedy rodzice umawiają się między sobą, że przy dziecku nie mówimy źle o sobie, a jeśli nie jesteśmy w stanie nic dobrego powiedzieć, bo mamy w sobie tyle złości, to nie mówmy nic. Trudno jest, kiedy targają nami złość, rozczarowanie, frustracja i poczucie krzywdy, powiedzieć o tej stronie, którą postrzegamy jako sprawcę, że to dobry człowiek. Ale możemy wtedy nie mówić przy dziecku i dziecku nic.</p>
<p><strong>Zdarzają się sytuacje, kiedy dziecko wyraża złość na jednego z rodziców i drugi rodzic czuje jednak pewną satysfakcję. Co wtedy robić?</strong><br />
Na poziomie myślenia warto się tu zatrzymać. A do dziecka skierować pytanie: „Co cię tak złości? Co było takiego trudnego?”. Nie można natomiast skwitować takiej złości słowami: „Widzisz? Twoja mama taka już jest”. Albo: „Twój tata zawsze tak robi”. Albo: „Tak właśnie wyglądało nasze życie”. Mówiąc tego rodzaju słowa, zapraszamy dziecko do bycia dorosłym. Coraz częściej mówimy o zjawisku parentyfikacji dziecka, czyli takiej sytuacji, kiedy dorośli wymagają od dziecka bycia dorosłym, by było odpowiedzialne za ich stan emocjonalny, albo żeby było zastępczym partnerem dla nich. To bardzo krzywdzi dzieci.</p>
<p><strong>W jaki sposób dziecko staje się zastępczym partnerem?</strong></p>
<p>To dzieje się, kiedy na przykład zwierzamy się dziecku z problemów małżeńskich. Kiedy opowiadamy, o co – naszym zdaniem – chodziło w rozwodzie, co – naszym zdaniem &#8211; było przyczyną kłótni.</p>
<p><strong>Przecież dziecko ma prawo zapytać i często pyta: dlaczego się rozstaliście?</strong></p>
<p>Odpowiedź na to pytanie powinna być dostosowana do wieku rozwojowego dziecka. Małe dzieci pytając o to, próbują zrozumieć, co takiego się stało, że moi rodzice nie są już razem. Nie trzeba im opowiadać „od zarania dziejów”, dlaczego i co doprowadziło do tej decyzji. Na to przyjdzie czas, kiedy dziecko będzie już dorosłym człowiekiem. J<strong>eśli dziecku 9-letniemu czy 12-letniemu zaczynamy opowiadać o tym, jak ojciec zdradzał, albo że matka tylko wydawała ojca pieniądze i nic więcej jej nie obchodziło, to krzywdzimy nasze dziecko. To są informacje, które dziecku do niczego nie są potrzebne.</strong></p>
<p><strong>To co się powinno powiedzieć?</strong></p>
<blockquote><p>„Nie dogadywaliśmy się, a dorośli wtedy podejmują taką decyzję”. Albo: „Doszliśmy do wniosku, że tak będzie najlepiej dla wszystkich, żeby mieszkać oddzielnie”. Zawsze przy tego rodzaju rozmowach warto zapewnić dziecko, że ani jedno, ani drugie z rodziców nie przestało nim być, że małżonkowie się rozwodzą, ale rodzice nie.</p>
</blockquote>
<p>Niektórzy o tym zapominają. Rodzicami jest się na zawsze. Warto też przy tej okazji pomyśleć, że <strong>wydarzą się w przyszłości takie wydarzenia, kiedy będzie trzeba wystąpić obok siebie</strong>: w dzieciństwie może to być komunia, później – studniówka, osiemnaste urodziny czy ślub dziecka, po drodze być może też pogrzeby czy śluby bliskich osób. Dobrze by było, nie tylko dla dziecka, ale i dla nas samych, zadbać o to, żeby w takich sytuacjach wszystko odbywało się spokojnie i według jakichś reguł. Wiadomo, że konflikt jest, rozczarowanie, frustracja &#8211; także, ale lepiej pamiętać, że na poziomie rodzicielskim nie mamy wielkiego wyboru: musimy się dogadywać.</p>
<p><strong>Czy to prawda, że dzieci czują się winne rozwodowi?</strong></p>
<p>Bardzo często tak się dzieje. Te mniejsze dzieciaki myślą sobie: „Co takiego zrobiłam, że rodzice się rozstają?” Jeśli wcześniej były problemy w szkole, to dzieci uzasadniają sobie, że to przez te problemy rodzice się kłócili. Mają też fantazję, że jeśli poproszą, poprawią się, to rodzice znów będą razem. Dziecku trzeba jasno powiedzieć: „Nie masz z tą sytuacją nic wspólnego. Ja i tata/mama jesteśmy dorosłymi ludźmi i podjęliśmy taką decyzję. Nikt nie mógł jej zmienić czy poprawić, bo to my – dorośli, tak zadecydowaliśmy”.</p>
<blockquote><p>Podkreślę, że w ślad za poczuciem, że to przeze mnie – dziecko – rodzice się rozstają, idzie przekonanie, że skoro tak, to mogę z tym coś zrobić. I widać to po zachowaniu dziecka. Niektóre zaczynają sprawiać kłopoty, bo kiedy z dzieckiem coś się dzieje, np. w szkole, to oboje rodzice są do niej wzywani i jakoś się wtedy dogadują. Zatem – z perspektywy dziecka &#8211; trzeba tego złego zachowania więcej. Jak jest chore, to rodzice ze sobą współdziałają – trzeba je zawieźć na badania, rodzice idą razem do lekarza w szpitalu.</p>
</blockquote>
<p>W takich sytuacjach trzeba jak najszybciej ciężar winy zdjąć z barków dziecka i przede wszystkim nie dopuścić do tego. Idealnie, by dziecko od obojga rodziców podczas jednej rozmowy, dowiedziało się o rozwodzie. T<strong>a rozmowa ma być nakierowana na przekaz: „My i tylko my podjęliśmy tę decyzję i my podjęliśmy decyzję, jak nasze życie będzie teraz wyglądało”</strong>. Dobrze też dziecku wspólnie powiedzieć, jak to życie będzie wyglądało. Trzeba pamiętać, że dla dziecka oznajmienie: „Rozwodzimy się”, oznacza zburzenie całego świata. Dobrze, żeby widziało, że jednak nie cały świat się rozpada, żeby wiedziało, co je w najbliższej przyszłości czeka.</p>
<p><strong>A czasami rodzice w takiej rozmowie pytają: z kim chcesz mieszkać?</strong></p>
<p><strong>To najgorsze pytanie, jakie można dziecku w tej sytuacji zadać.</strong> To jest zmuszenie dziecka do podjęcia decyzji, bo my dorośli, nie jesteśmy w stanie zadecydować.</p>
<p><strong>Dlaczego to takie złe?</strong></p>
<p>Dziecko musi w tej sytuacji wybrać, które z rodziców bardziej kocha. Jeśli powie, że chce mieszkać z mamą, oznacza to, że opowiada się za mamą, a przeciwko tacie, którego porzuca, i na odwrót. Pamiętajmy, że kiedy dziecko zostaje z jednym z rodziców, na początku cały czas się martwi o tego drugiego. Czy ma gdzie mieszkać, czy ma co jeść, czy nie jest mu smutno, czy nie płacze. Maluchy cały czas o tym myślą. Jeśli na dodatek mówimy temu dziecku: „Wybieraj, bo my nie jesteśmy w stanie”, to jest za wielkie obciążenie dla dziecka, by mogło sobie z nim poradzić.</p>
<p><strong>Wracając do opieki naprzemiennej. To okropnie brzmi: podzielić się dzieckiem. Jak to zrobić, żeby dziecko było podmiotem, a nie przedmiotem?</strong></p>
<p>Kiedy mówimy czy myślimy: „Podzielić się dzieckiem” to oznacza, że myślimy bardziej o sobie, a nie o dziecku. To myślenie: „Ile tego dziecka potrzebuję, żebym ja, jako dorosły, czuł się dobrze”. A lepiej dla wszystkich, nie tylko dla dziecka, myśleć: „Czego nasze dziecko potrzebuje?”. Odpowiemy wtedy: <strong>potrzebuje mamy i taty, relacji z nimi i dostępności do nich. </strong>Wówczas robimy tak, żeby te potrzeby zostały zaspokojone.</p>
<blockquote><p>W efekcie widać, że nie ma wielkiej różnicy między 50 na 50 i 70 na 30. <strong>Nie ma takiego wielkiego znaczenia to, czy dziecko będzie ze mną stale mieszkało, ale istotne jest to, że wtedy, kiedy mu się wali świat, może do mnie zadzwonić, a ja odpowiem, niezależnie od tego, czy z nim mieszkam, czy nie.</strong></p>
</blockquote>
<p>Na przykład, jeśli tata jest dobry z języka polskiego, to przyjedzie albo dziecko pojedzie do niego i tata pomoże. I podobnie – jeśli mama jest dobra z matematyki.</p>
<p>Jeśli dziecko powie: „Nie chcę się z tobą widywać”, to rodzic się nie obrazi, tylko to wytrzyma i będzie mówił: „Dla mnie jednak bardzo jest ważne to, żeby mieć z tobą kontakt”.</p>
<p><strong>No właśnie: czasem dzieci odmawiają widywania się z jednym z rodziców…</strong></p>
<p>To dzieje się z różnych powodów. Często dla dziecka to sposób na poradzenie sobie z oddaleniem. Kiedy ktoś jest daleko od nas i nie daje znaków życia, a nagle zadzwoni, to pojawia się złość i mówimy: „No nie, teraz to z tobą nie będę gadać”. Dzieci też tak mają. Złoszczą się i mówią: „Nie chcę cię widzieć!” Co oznacza: „Bardzo cierpiałam, bo ciebie nie było i nie chcę znowu cierpieć”.</p>
<blockquote><p>Nastolatki takim komunikatem często też chcą się przekonać, czy rodzicowi na nich zależy. Chcą, żeby rodzic im to pokazał. Mówią w ten sposób: „Pokaż mi, że jestem dla ciebie ważny. Postaraj się o mnie”. W gabinetach psychoterapeutycznych nastolatki często mówią: „Moja matka/mój ojciec nie zabiega o mnie. Gdyby mu zależało, to przecież zadzwoniłby pięć razy, choć cztery razy zrzuciłam połączenie”.</p>
</blockquote>
<p><strong>Czy rolą rodzica jest w takiej sytuacji przetrwać to i nie odpowiedzieć „pięknym za nadobne”?</strong></p>
<p>Nie tylko przetrwać, ale i pokazać jasno: „Jesteś dla mnie ważny”. Trochę też trzeba wziąć odpowiedzialność za to, co stało się wcześniej, a co przyczyniło się do takiej złości u dziecka, że to ja wcześniejszą czy późniejszą decyzją do tego doprowadziłem/doprowadziłam i dziecko ma prawo być na mnie wściekłe. Rodzic powinien wtedy przekazać dziecku: „Możesz mówić mi, że mnie nienawidzisz, ale i tak przy tobie będę, nie zostawię cię”. <strong>Przy czym dzieciaki w rodzinach pełnych swoim rodzicom też potrafią powiedzieć, że ich nienawidzą</strong>, albo: „Jesteś najgorszą matką na świecie, bo wszystkie matki na coś tam pozwalają, a ty nie”.</p>
<p><strong>Albo: „Żałuję, że mnie urodziłaś, nie pchałem się na świat”&#8230;</strong></p>
<blockquote><p>Tak, ale warto pamiętać, że te słowa są na obecną chwilę, a za moment dziecko przyjdzie i powie: „Przytul mnie!”. Albo powie: co ty jesteś mamo taka „nafoszona”, przecież to tylko wtedy to mówiłam. Kiedy dzieci mówią: „Nienawidzę cię”, to zwykle należy to tłumaczyć: „Teraz jestem na ciebie taka zła, że cię nienawidzę, ale tak w ogóle to ciebie kocham”</p>
</blockquote>
<p><strong>Co by Pani radziła rozstającym się parom?</strong></p>
<p>Poradziłabym, żeby nie zapominali, że są rodzicami i mają dziecko, za które są odpowiedzialni, aby nie skupiali się tylko na swoich potrzebach, ale też byli uważni na potrzeby dziecka.</p>
<p><strong>Dziękuję za rozmowę</strong></p>
<p><em>Rozmawiała Justyna Wojteczek, zdrowie.pap.pl</em></p>
<p><em>Dr Kamila Lenkiewicz, psycholog i psychoterapeuta,</em></p>
<p><em>Może się poszczycić wieloletnim doświadczeniem w pracy z dziećmi młodzieżą oraz rodzinami. Kompetencje kliniczne zyskała m.in. w Klinice Psychiatrii Wieku Rozwojowego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego oraz w Mazowieckim Centrum Neuropsychiatrii w Józefowie. W pracy naukowej dr Kamila Lenkiewicz zajmuje się na nieprawidłowo kształtowaną osobowością u dzieci i młodzieży. Kieruje Środowiskowym Centrum Zdrowia Psychicznego dla Dzieci i Młodzieży na warszawskich Bielanach.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/jak-rozwod-wplywa-na-opieke-nad-dziecmi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Konsekwencje rozwodu, jakie ponoszą dzieci</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/konsekwencje-rozwodu-jakie-ponosza-dzieci/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/konsekwencje-rozwodu-jakie-ponosza-dzieci/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 06 Feb 2024 01:24:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Karol Pisarski</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[psychika dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[rodzice i dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[rozwód]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29471</guid>
		<description><![CDATA[Po rozstaniu rodziców dzieci często cierpią. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Może to odbić się negatywnie także na ich zdrowiu fizycznym, zwłaszcza w obszarze chorób rozwijających się na gruncie psychosomatycznym. Jednak dorośli, którzy wspólnie potrafią zadbać o potrzeby swoich dzieci, dają im szansę na wyjście z tej trudnej sytuacji bez szwanku.</h3>
<p>Aż 62843 rozwodów miało miejsce w Polsce w 2018 roku. Na 1000 nowo zawartych małżeństw to, bagatela prawie 327 rozwodów. Dla porównania w 2010 liczba ta wyniosła 268 na tysiąc nowych małżeństw, a w 2000 r. &#8211; 203. Głowna przyczyna rozpadu małżeństwa to niezgodność charakterów, na drugim miejscu znalazło się niedochowanie wierności małżeńskiej, na trzecim – nadużywanie alkoholu. Nie ma równie dokładnych danych na temat tego, jak często rozstają się pary z dziećmi, które nie zawarły małżeństwa. A w takich nieformalnych związkach rodzi się w Polsce jedna czwarta dzieci.</p>
<blockquote><p>Statystyki dotyczące rozpadu związków mogą martwić z różnych powodów. Jeden jest taki, że często cierpią w takiej sytuacji dzieci. Niestety, jak wskazują badania, nierzadko pogarsza się ich zdrowie. Kłopoty mogą być przy tym różnorakie.</p>
</blockquote>
<p><strong>Ciało w stresie</strong></p>
<p>Autorzy pracy opublikowanej na łamach „Journal of Epidemiology &amp; Community Health” wskazują na problemy psychosomatyczne pojawiające się u nastolatków. Swoich obserwacji naukowcy dokonali na podstawie analizy wyników państwowego badania, w którym ankietowano aż 150 tys. uczniów w wieku 12-15 lat.</p>
<blockquote><p>Badacze sprawdzili takie objawy, jak bóle głowy, brzucha, uczucie napięcia, smutek, zawroty głowy i utrata apetytu. Jak się okazało, nastolatki, które po rozpadzie rodziny żyły głównie z jednym rodzicem, miały najwięcej psychosomatycznych symptomów, podczas gdy żyjące w pełnej rodzinie &#8211; najmniej. Innymi słowy, dzieci, które po rozwodzie wychowywało oboje rodziców, miały mniej niepokojących objawów, niż żyjące z jednym rodzicem, ale nadal więcej niż pochodzące z pełnych rodzin. Jednocześnie, jak podają badacze, znaczenie miała jakość relacji młodych ludzi z rodzicami.</p>
</blockquote>
<p>Różnice w tym zakresie nie mogły jednak wyjaśnić rozbieżności w stanie zdrowia. Badanie, jak wiele tego typu, miało charakter obserwacyjny, a zatem jest obarczone sporym marginesem niepewności i nie pokazuje związków przyczynowo-skutkowych, a jedynie pewne zjawisko. Jednak naukowcy podkreślają, że wyniki odzwierciedlają rezultaty innych projektów badawczych sprawdzających wpływ rozwodu na dzieci. Zwracają przy okazji uwagę, że za wystąpienie objawów psychosomatycznych zwykle odpowiada stres, a jego poziom może być różny, zależnie od tego, jak funkcjonuje rodzina (tu akurat nie ma znaczenia, czy w pełnej, czy rozbitej rodzinie).</p>
<p><strong>Kłopoty po latach od rozstania rodziców</strong></p>
<p>Niewykluczone, że niektóre problemy mogą się objawić po długim czasie. Zespół z University of Toronto odkrył, że mężczyźni, którzy w wieku poniżej 18 lat przeżyli rozwód rodziców, są aż trzykrotnie bardziej zagrożeni udarem niż pochodzący z pełnych rodzin. Z jakiegoś powodu, zależności takiej badacze nie zauważyli u kobiet.</p>
<blockquote><p>„Silny związek, jaki odkryliśmy u mężczyzn, dotyczący rozwodów i udarów jest wyjątkowo niepokojący” &#8211; podkreśla prof. Esme Fuller-Thomson, główna autorka pracy opublikowanej w „International Journal of Stroke”.</p>
</blockquote>
<p><strong>„Może to budzić szczególną konsternację ze względu na to, że wyłączyliśmy z badania osoby, które doświadczyły jakiejkolwiek przemocy domowej czy uzależnień rodziców. Przewidzieliśmy, że związek między doświadczeniem w dzieciństwie rozwodu rodziców i udarem może wynikać z innych czynników, takich jak bardziej ryzykowne nawyki zdrowotne, czy niższy status społeczno-ekonomiczny mężczyzn, których rodzice się rozwiedli. Jednak uwzględniliśmy w statystykach większość znanych czynników ryzyka dla udaru, w tym wiek, rasa, przychody i wykształcenie, nawyki związane ze zdrowiem w dorosłości (palenie, ruch, otyłość, używanie alkoholu), wsparcie społeczne, zdrowie psychiczne i dostęp do opieki zdrowotnej. Nawet po wzięciu ich pod uwagę, rozwód rodziców nadal wiązał się z trzykrotnie większym ryzykiem udaru u mężczyzn” &#8211; tłumaczy współautorka pracy, Angela Dalton.</strong></p>
<p>Badacze nie wiedzą, jaka jest przyczyna podwyższonego zagrożenia. Domyślają się, że może chodzić o działanie kortyzolu, czyli tzw. hormonu stresu. Otóż, ich zdaniem, po rozwodzie rodziców chłopcy mogą uczyć się pewnego, szkodliwego sposobu reagowania na stres, którego potem używają w dorosłym życiu. Badacze sugerują nawet, aby lekarze uwzględniali informację o statusie małżeńskim rodziców swoich pacjentów, jako część działań zapobiegających udarom.</p>
<p><strong>Uzdrawiająca moc kontaktu z obojgiem rodziców</strong></p>
<p>Naukowcy, w tym odkrywający wpływ rozstania rodziców na zdrowie u ich dzieci zauważają, że ogromne znacznie ma sposób, w jaki rodzice zachowują się po rozwodzie, na ile sami dobrze sobie radzą w nowej sytuacji i jak traktują dzieci. Badacze z Uniwerytetu w Sztokholmie zauważyli np., że dzieci, które mieszkają u obojga rodziców, doświadczają mniej stresu niż mieszkające tylko z jednym. Co może zaskakiwać, zdaniem szwedzkich specjalistów, korzyści te utrzymują się niezależnie od konfliktu między rodzicami, a także między którymś z rodziców i dzieckiem.</p>
<blockquote><p>„Wyjaśnienie może być takie, że dzieci, które spędzają większość czasu z dala od jednego rodzica tracą zasoby, takie jak krewni, przyjaciele i pieniądze. Wcześniejsze badania pokazały także, że dzieci mogą martwić się o rodzica, którego rzadko widują, co rodzi w nich stres” &#8211; wyjaśnia Jani Turunen, jeden z autorów odkrycia.</p>
</blockquote>
<p>Ważna jest najprawdopodobniej także aktywna relacja z każdym z rodziców.</p>
<blockquote><p>„Pojawiały się do tej pory obawy, że wspólna opieka nad dzieckiem może stanowić dla niego niestabilną sytuację, która wywoła więcej stresu. Jednak ci, którzy zwracali na to uwagę, opierali się na teoretycznych założeniach, a nie na badaniach empirycznych” &#8211; podkreśla szwedzki specjalista.</p>
</blockquote>
<p>Opieka naprzemienna i w ogóle zajęcie się dziećmi po rozwodzie to bardzo delikatny i złożony temat. Warto przeczytać wywiad z psycholożką i psychoterapeutką, dr Kamilą Lenkiewicz, który ukazał się na łamach Serwisu Zdrowie” . Lepiej zdobywać wiedzę, bo z pewnością zaprocentuje na kolejne lata, a nawet dekady.</p>
<p><em>Marek Matacz dla zdrowie.pap.pl, PAP Zdrowie</em></p>
<p><em>Źródła:</em></p>
<p><em>Główny Urząd Statystyczny</em></p>
<p><em>Praca naukowa na temat wpływu rozwodu na objawy psychosomatyczne u dzieci</em></p>
<p><em>Doniesienie prasowe na temat ryzyka zaburzeń różnych układów</em></p>
<p><em>Doniesienie prasowe na temat ryzyka udaru</em></p>
<p><em>Doniesienie prasowe na temat dobroczynnego wpływu wspólnej opieki</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/konsekwencje-rozwodu-jakie-ponosza-dzieci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak rozstanie rodziców wpływa na dzieci?</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/jak-rozstanie-rodzicow-wplywa-na-dzieci/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/jak-rozstanie-rodzicow-wplywa-na-dzieci/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 10 Feb 2021 02:12:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dagna Starowieyska</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[psychika dziecka]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia]]></category>
		<category><![CDATA[rozstanie]]></category>
		<category><![CDATA[rozwód]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=28965</guid>
		<description><![CDATA[Po rozstaniu rodziców dzieci często cierpią. Może to odbić się negatywnie także na ich zdrowiu fizycznym, zwłaszcza w obszarze chorób rozwijających się na gruncie psychosomatycznym. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Jednak dorośli, którzy wspólnie potrafią zadbać o potrzeby swoich dzieci, dają im szansę na wyjście z tej trudnej sytuacji bez szwanku.</h3>
<p>Aż 62843 rozwodów miało miejsce w Polsce w 2018 roku. Na 1000 nowo zawartych małżeństw to, bagatela prawie 327 rozwodów. Dla porównania w 2010 liczba ta wyniosła 268 na tysiąc nowych małżeństw, a w 2000 r. &#8211; 203. Głowna przyczyna rozpadu małżeństwa to niezgodność charakterów, na drugim miejscu znalazło się niedochowanie wierności małżeńskiej, na trzecim – nadużywanie alkoholu. Nie ma równie dokładnych danych na temat tego, jak często rozstają się pary z dziećmi, które nie zawarły małżeństwa. A w takich nieformalnych związkach rodzi się w Polsce jedna czwarta dzieci.</p>
<blockquote><p>Statystyki dotyczące rozpadu związków mogą martwić z różnych powodów. Jeden jest taki, że często cierpią w takiej sytuacji dzieci. Niestety, jak wskazują badania, nierzadko pogarsza się ich zdrowie. Kłopoty mogą być przy tym różnorakie.</p>
</blockquote>
<p><strong>Ciało w stresie</strong></p>
<p>Autorzy pracy opublikowanej na łamach „Journal of Epidemiology &amp; Community Health” wskazują na problemy psychosomatyczne pojawiające się u nastolatków. Swoich obserwacji naukowcy dokonali na podstawie analizy wyników państwowego badania, w którym ankietowano aż 150 tys. uczniów w wieku 12-15 lat.</p>
<blockquote><p>Badacze sprawdzili takie objawy, jak bóle głowy, brzucha, uczucie napięcia, smutek, zawroty głowy i utrata apetytu. Jak się okazało, nastolatki, które po rozpadzie rodziny żyły głównie z jednym rodzicem, miały najwięcej psychosomatycznych symptomów, podczas gdy żyjące w pełnej rodzinie &#8211; najmniej. Innymi słowy, dzieci, które po rozwodzie wychowywało oboje rodziców, miały mniej niepokojących objawów, niż żyjące z jednym rodzicem, ale nadal więcej niż pochodzące z pełnych rodzin. Jednocześnie, jak podają badacze, znaczenie miała jakość relacji młodych ludzi z rodzicami.</p>
</blockquote>
<p>Różnice w tym zakresie nie mogły jednak wyjaśnić rozbieżności w stanie zdrowia. Badanie, jak wiele tego typu, miało charakter obserwacyjny, a zatem jest obarczone sporym marginesem niepewności i nie pokazuje związków przyczynowo-skutkowych, a jedynie pewne zjawisko. Jednak naukowcy podkreślają, że wyniki odzwierciedlają rezultaty innych projektów badawczych sprawdzających wpływ rozwodu na dzieci. Zwracają przy okazji uwagę, że za wystąpienie objawów psychosomatycznych zwykle odpowiada stres, a jego poziom może być różny, zależnie od tego, jak funkcjonuje rodzina (tu akurat nie ma znaczenia, czy w pełnej, czy rozbitej rodzinie).</p>
<p><strong>Kłopoty po latach od rozstania rodziców</strong></p>
<p>Niewykluczone, że niektóre problemy mogą się objawić po długim czasie. Zespół z University of Toronto odkrył, że mężczyźni, którzy w wieku poniżej 18 lat przeżyli rozwód rodziców, są aż trzykrotnie bardziej zagrożeni udarem niż pochodzący z pełnych rodzin. Z jakiegoś powodu, zależności takiej badacze nie zauważyli u kobiet.</p>
<blockquote><p>„Silny związek, jaki odkryliśmy u mężczyzn, dotyczący rozwodów i udarów jest wyjątkowo niepokojący” &#8211; podkreśla prof. Esme Fuller-Thomson, główna autorka pracy opublikowanej w „International Journal of Stroke”.</p>
</blockquote>
<p><strong>„Może to budzić szczególną konsternację ze względu na to, że wyłączyliśmy z badania osoby, które doświadczyły jakiejkolwiek przemocy domowej czy uzależnień rodziców. Przewidzieliśmy, że związek między doświadczeniem w dzieciństwie rozwodu rodziców i udarem może wynikać z innych czynników, takich jak bardziej ryzykowne nawyki zdrowotne, czy niższy status społeczno-ekonomiczny mężczyzn, których rodzice się rozwiedli. Jednak uwzględniliśmy w statystykach większość znanych czynników ryzyka dla udaru, w tym wiek, rasa, przychody i wykształcenie, nawyki związane ze zdrowiem w dorosłości (palenie, ruch, otyłość, używanie alkoholu), wsparcie społeczne, zdrowie psychiczne i dostęp do opieki zdrowotnej. Nawet po wzięciu ich pod uwagę, rozwód rodziców nadal wiązał się z trzykrotnie większym ryzykiem udaru u mężczyzn” &#8211; tłumaczy współautorka pracy, Angela Dalton.</strong></p>
<p>Badacze nie wiedzą, jaka jest przyczyna podwyższonego zagrożenia. Domyślają się, że może chodzić o działanie kortyzolu, czyli tzw. hormonu stresu. Otóż, ich zdaniem, po rozwodzie rodziców chłopcy mogą uczyć się pewnego, szkodliwego sposobu reagowania na stres, którego potem używają w dorosłym życiu. Badacze sugerują nawet, aby lekarze uwzględniali informację o statusie małżeńskim rodziców swoich pacjentów, jako część działań zapobiegających udarom.</p>
<p><strong>Uzdrawiająca moc kontaktu z obojgiem rodziców</strong></p>
<p>Naukowcy, w tym odkrywający wpływ rozstania rodziców na zdrowie u ich dzieci zauważają, że ogromne znacznie ma sposób, w jaki rodzice zachowują się po rozwodzie, na ile sami dobrze sobie radzą w nowej sytuacji i jak traktują dzieci. Badacze z Uniwerytetu w Sztokholmie zauważyli np., że dzieci, które mieszkają u obojga rodziców, doświadczają mniej stresu niż mieszkające tylko z jednym. Co może zaskakiwać, zdaniem szwedzkich specjalistów, korzyści te utrzymują się niezależnie od konfliktu między rodzicami, a także między którymś z rodziców i dzieckiem.</p>
<blockquote><p>„Wyjaśnienie może być takie, że dzieci, które spędzają większość czasu z dala od jednego rodzica tracą zasoby, takie jak krewni, przyjaciele i pieniądze. Wcześniejsze badania pokazały także, że dzieci mogą martwić się o rodzica, którego rzadko widują, co rodzi w nich stres” &#8211; wyjaśnia Jani Turunen, jeden z autorów odkrycia.</p>
</blockquote>
<p>Ważna jest najprawdopodobniej także aktywna relacja z każdym z rodziców.</p>
<blockquote><p>„Pojawiały się do tej pory obawy, że wspólna opieka nad dzieckiem może stanowić dla niego niestabilną sytuację, która wywoła więcej stresu. Jednak ci, którzy zwracali na to uwagę, opierali się na teoretycznych założeniach, a nie na badaniach empirycznych” &#8211; podkreśla szwedzki specjalista.</p>
</blockquote>
<p>Opieka naprzemienna i w ogóle zajęcie się dziećmi po rozwodzie to bardzo delikatny i złożony temat. Warto przeczytać wywiad z psycholożką i psychoterapeutką, dr Kamilą Lenkiewicz, który ukazał się na łamach Serwisu Zdrowie” . Lepiej zdobywać wiedzę, bo z pewnością zaprocentuje na kolejne lata, a nawet dekady.</p>
<p><em>Marek Matacz dla zdrowie.pap.pl, PAP Zdrowie</em></p>
<p><em>Źródła:</em></p>
<p><em>Główny Urząd Statystyczny</em></p>
<p><em>Praca naukowa na temat wpływu rozwodu na objawy psychosomatyczne u dzieci</em></p>
<p><em>Doniesienie prasowe na temat ryzyka zaburzeń różnych układów</em></p>
<p><em>Doniesienie prasowe na temat ryzyka udaru</em></p>
<p><em>Doniesienie prasowe na temat dobroczynnego wpływu wspólnej opieki</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/jak-rozstanie-rodzicow-wplywa-na-dzieci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>To już koniec? Czyli o ratowaniu małżeństwa</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/to-juz-koniec-czyli-o-ratowaniu-malzenstwa/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/to-juz-koniec-czyli-o-ratowaniu-malzenstwa/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 24 Feb 2020 00:10:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Karol Pisarski</dc:creator>
				<category><![CDATA[okiem specjalisty]]></category>
		<category><![CDATA[seksowny temat]]></category>
		<category><![CDATA[budowanie relacji]]></category>
		<category><![CDATA[kryzys w związku]]></category>
		<category><![CDATA[małżeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[odbudowa związku]]></category>
		<category><![CDATA[rozpad małżeństwa]]></category>
		<category><![CDATA[rozwód]]></category>
		<category><![CDATA[terapia małżeńska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=28554</guid>
		<description><![CDATA[Tylko w 2018 r. odnotowano w naszym kraju ponad 65 tys. rozwodów. Czy jednak każdy z nich był koniecznością? Czy rozpadu małżeństwa da się uniknąć? Pewnie wiele osób zadaje sobie takie pytania. Są tacy, którzy uważają, że związek należy ratować za wszelką cenę, inni powiedzą – „nic na siłę”. A jak to jest w praktyce i w czym może pomóc terapia małżeńska prowadzona przez wykwalifikowanego psychologa? Na ten temat rozmawiamy z Moniką Dragunajtys-Sudoł, psychologiem.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Życie w związku należy podzielić na kilka faz czy etapów. Początek  znajomości to czas fascynacji, miłosnych uniesień i postrzegania się  przez pryzmat różowych okularów. Zakochani idealizują obraz siebie, nie  widzą swoich wad, a uczucie ekscytacji i związanego z nim pobudzenia  utożsamiane z miłością jest podtrzymywane przez różne symbole. Różne  typy miłości, która ewoluuje na przestrzeni czasu, charakteryzują się  zmiennymi proporcjami namiętności, zaufania i oddania.</p>
<p>Tak, jak  zmienia się charakter i znaczenie relacji, tak samo zmieniają potrzeby,  cele i wartości osób będących w związku. Pojawia się rutyna, troski,  obowiązki, które czasem skutecznie potrafią ujarzmić spontaniczność i  latające w brzuchu motyle. Wiele par z czasem zaczyna dostrzegać, że  więcej je dzieli niż łączy, że nie radzą sobie ze wspólnym pokonywaniem  problemów, że mają rozbieżne cele. Wtedy pojawiają się nieporozumienia,  od których już tylko krok do kryzysu.</p>
<h2>Nie przegap sygnałów</h2>
<p>Przyczyn  kryzysu w związku może być wiele. Nie istnieje tu jeden schemat, który  możemy przełożyć na wszystkie zmagające się z problemami małżeństwa.  Jako najczęstszą przyczynę rozwodu wskazuje się niezgodność charakterów.  Małżonkowie wskazują jako problem brak porozumienia, problemy  osobowościowe, konflikt wartości i konflikty ról czy problemy  emocjonalne. Ważne jest jednak, by nie przegapić pojawiających się po  drodze oznak, że coś zaczyna się „psuć”, jak np. że przestajemy ze sobą  rozmawiać, a każdy dzień zaczyna się i kończy kłótnią, brakuje nam  zrozumienia i większość czasu spędzamy osobno.</p>
<blockquote><p>-  Małżonkowie z czasem częściej w negatywny, wybiórczy sposób interpretują  zachowania męża czy żony, przypisując im złe zamiary. Zdarza się, że  częściej widzą to, co niemiłe i nieprzyjemne niż miłe. Częstym błędem w  podejściu do kryzysu jest to, że winą obarczamy naszego partnera.  Łatwiej jest nam przenieść odpowiedzialność za problemy na drugą osobę.  Jednak naprawdę rzadko zdarza się, że sprawa jest tak prosta.  Najczęściej oboje mają sobie wzajemnie coś do zarzucenia, czegoś im w  związku brakuje, przestaje satysfakcjonować. Na początku trzeba wykonać  bardzo proste zadanie – zastanowić się, dlaczego do danych sytuacji  doszło – choćby zdrada jest zazwyczaj sygnałem, że problem pojawił się  już wcześniej, ale zabrakło rozmowy czy podjęcia próby rozwiązania  problemu. Warto przy tym zwrócić uwagę na naturalne rozbieżności w  stylach mówienia kobiet i mężczyzn, które wraz ze stereotypami i  nadawanym symbolicznym nieraz znaczeniom komunikacji w związku stymulują  lub pogłębiają konflikt. Dla przykładu: kobiety mówiąc o problemach  oczekują wsparcia i pocieszenia, podczas gdy mężczyźni traktują tę  sytuację jako sygnał do poszukiwania rozwiązań &#8211; wyjaśnia Monika  Dragunajtys-Sudoł, psycholog.</p>
</blockquote>
<h2>Pogadajmy, czyli gdzie szukać pomocy?</h2>
<p>W  sytuacji, gdy codzienne nieporozumienia uniemożliwiają małżonkom zgodne  funkcjonowanie, powodują znaczące cierpienie, konieczne może okazać się  poszukanie wsparcia u innych osób. I tak włączają w swoje konflikty  osoby bliskie – rodziców, rodzeństwo, przyjaciół, poszukując w nich  sojuszników lub oczekując sposobów rozwiązania trudności.  Niejednokrotnie konflikt wówczas eskaluje, rozszerza się i pogłębia  oddalając małżonków od siebie. Czasami decydują się na pomoc specjalisty  psychologa czy psychoterapeuty. Wyobrażenia dotyczące terapii pary mogą  utrudniać zaangażowanie się w nią lub rozczarowywać, kiedy nie przynosi  szybkich i zadowalających efektów.</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-28556" title="rozbita" src="https://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2020/01/rozbita.png" alt="" width="700" height="350" /></p>
<p>Decydując się na podjęcie  terapii małżeńskiej warto wiedzieć, jak ona zazwyczaj przebiega.  Oczywiście każdy związek jest inny, zatem podejście terapeuty zwykle  jest elastyczne i dostosowane do możliwości potrzeb konkretnej pary. Z  reguły współpraca ze specjalistą rozpoczyna się od kilku spotkań  zapoznawczych. Najczęściej są to trzy sesje, podczas których psycholog  ma czas na poznanie obecnej i przeszłej sytuacji pary, a także ich  planów i oczekiwań. To też czas na ustalenie kontraktu i szczegółowe  określenie celów. Dopiero potem można przejść do dalszej części procesu.</p>
<h2>Terapia dla par – jakie niesie korzyści?</h2>
<p>Na  terapię najczęściej zgłaszają się pary stające w obliczu kryzysu lub w  przechodzące kryzys. Konflikty, których nie udaje się małżonkom  rozwiązać między sobą, często rosną do wielkich rozmiarów,  uniemożliwiając im wspólne, zgodne życie. W takiej sytuacji, pary  zapominają o uczuciu, które łączyło ich jeszcze jakiś czas temu, a  codzienną czułość i miłość zastępują negatywne emocje – złość czy  frustracja.</p>
<blockquote><p>- Spotkania ze specjalistą usprawnią  wzajemną komunikację i pomogą lepiej zrozumieć siebie nawzajem. Pary  stają się wtedy bardziej świadome swoich emocji, reakcji czy potrzeb.  Uczą się także znajdowania kompromisów, które są podstawą opartego na  zaufaniu i bliskości związku. Współpraca z terapeutą daje szansę na  jasną i czytelną komunikację, dzięki czemu małżonkowie w końcu mogą  usłyszeć i zrozumieć również oczekiwania i problemy drugiej osoby.  Zdarza się, że wiele małżeństw na bieżąco omawia pojawiające się  problemy, a mimo to nie udaje im się rozwiązać kłopotów samodzielnie.  Schematy myślenia i zachowania w relacji mają tendencję do usztywniania  się. Sposoby rozwiązywania problemów, które początkowo mogły w związku  pomagać, mogą być na dłuższą metę dezadaptacyjne. Wtedy potrzebne jest  neutralne spojrzenie kogoś z zewnątrz, czyli np. terapeuty czy mediatora  i zastosowanie innych niż dotychczas stosowane strategii &#8211; mówi  specjalistka.</p>
</blockquote>
<p>Ratowanie małżeństwa za wszelką cenę?</p>
<p>Przy  zaangażowaniu obojga małżonków zazwyczaj istnieje szansa na pokonanie  problemów. Bywa, że w wyniku terapii pary, które jeszcze rok wcześniej  chciały się rozejść, teraz na nowo cieszą wspólnym życiem, decydują się  na kolejne kroki w związku, np. na powiększenie rodziny. Należy mieć  jednak świadomość, że na odbudowanie relacji potrzeba czasu. Musimy  postrzegać to jako proces. Tak jak para nie przestała się dogadywać w  ciągu kilku dni, tak nie da się ich związku odbudować z dnia na dzień.  Pozytywne efekty to wspólna praca terapeuty i obojga zaangażowanych  małżonków.</p>
<blockquote><p>Pamiętajmy, że z czasem zmieniamy się i my, i  współmałżonek. Zmieniają się nasze plany, podejście do życia czy  oczekiwania. Czasem miłość między dwojgiem ludzi po prostu się zmienia. W  niektórych sytuacjach każde z małżonków chce pójść w swoją stronę i nie  ma w tym nic złego, o ile obie strony się na to zgadzają. Wtedy  naturalną koleją rzeczy jest rozstanie się. Częściej jednak pary,  zwłaszcza po uwzględnieniu wpływu rozstania na inne osoby i przebieg  rozwoju osobistego, decydują się na podjęcie próby odbudowania relacji.  Najczęściej z sukcesem &#8211; tłumaczy Monika Dragunajtys-Sudoł.</p>
</blockquote>
<p>Co  ważne, terapia małżeńska to nie są tylko sesje z terapeutą. Główna praca  i to na pełen etat jest do wykonania po opuszczeniu gabinetu – w domu, w  codziennym życiu.</p>
<p>Źródło: 38 PR</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/to-juz-koniec-czyli-o-ratowaniu-malzenstwa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Stara-nowa miłość</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/premiery-ksiazek/stara-nowa-milosc/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/premiery-ksiazek/stara-nowa-milosc/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 20 Oct 2016 04:22:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Makos</dc:creator>
				<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[Katie Marsh]]></category>
		<category><![CDATA[kobieta]]></category>
		<category><![CDATA[miłość]]></category>
		<category><![CDATA[rozwód]]></category>
		<category><![CDATA[trudne decyzje]]></category>
		<category><![CDATA[udar]]></category>
		<category><![CDATA[Wszystko co mam]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=22251</guid>
		<description><![CDATA[Decyzja była już podjęta. Postanowiła odejść. Chciała mu to wreszcie powiedzieć, lecz zdarzyło się coś, co całkiem zmieniło jej dotychczasowe życie. Odtąd Hanna musiała mu podporządkować wszystko]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>„Wszystko, co mam” to historia, w której nie brakuje wzruszeń, miłości, a także codziennych wzlotów i upadków. Co ważne, jest również szczera i napisana z poczuciem humoru. Szereg zdarzeń opisywanych w książce zostaje jednak zapoczątkowany przez jedną decyzję Hanny.</p>
<p>Pięć i pół roku po ślubie zamierza ona wreszcie oświadczyć mężowi, że odchodzi. Tymczasem zastaje go leżącego na podłodze w sypialni, sparaliżowanego. Przeszedł udar. To dla niej szok. Tom ma przecież zaledwie 32 lata. Teraz Hanna musi odłożyć wszystkie plany, by zająć się mężem. Tom nie może chodzić, samodzielnie przygotować sobie posiłku ani pracować. Długa rehabilitacja oznacza jednak, że ma mnóstwo czasu, by na nowo przyjrzeć się swojemu życiu. To zaś prowadzi go do jednego wniosku: będzie próbował ocalić swoje małżeństwo. Hanna jest miłością jego życia.</p>
<p>Okazuje się jednak, że to nie takie proste. Czy uda mu się mimo wszystko odnaleźć w sobie tego mężczyznę, który kiedyś zauroczył Hannę? Czy ona zdoła z kolei zrezygnować ze swoich planów i na nowo zakochać się w Tomie?</p>
<p>Katie Marsh, autorka książki, mieszka razem z mężem i córką w południowo-zachodnim Londynie. Łączy pisanie książek z pracą w służbie zdrowia. Kontakty z pacjentami po udarze – ich odwaga i determinacja – stały się zresztą inspiracją dla niniejszej, debiutanckiej powieści.</p>
<p>Źródło: Prószyński Media</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/premiery-ksiazek/stara-nowa-milosc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rozwód to nie formalność</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/rozwod-to-nie-formalnosc/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/rozwod-to-nie-formalnosc/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 29 Jul 2016 04:33:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Makos</dc:creator>
				<category><![CDATA[w skrócie]]></category>
		<category><![CDATA[formalności.]]></category>
		<category><![CDATA[kobieta]]></category>
		<category><![CDATA[mężczyzna]]></category>
		<category><![CDATA[rozwód]]></category>
		<category><![CDATA[sąd]]></category>
		<category><![CDATA[zagubienie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=21965</guid>
		<description><![CDATA[Choć wydaje się, że uczucie, które łączy nas z kimś jest wieczne to czas często weryfikuje te wyobrażenia. Co wtedy zrobić? Wiele par kończy swoje związki poprzez rozwód. Nie jest to jednak zwykła formalność]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Decyzje związane z rozwodem nie należą do najprostszych. Trudno jest się pogodzić z tym, że po wielu latach wspólnego życia musimy sobie poradzić bez tej drugiej osoby. Nie bez znaczenia jest również przyzwyczajenie, które sprawia, że nie wyobrażamy sobie poranków czy kolacji bez tej konkretnej osoby. Z rozrzewnieniem wspominamy wspólnie przeżyte chwile, ale i czujemy, że pewien etap życia się zakończył. Nie wiemy nawet dokładnie, kiedy to się stało. Często, przyczyną oddalenia się od siebie małżonków jest po prostu brak rozmowy. Nie mówimy drugiej stronie o swoich potrzebach i oczekiwaniach myśląc, że sama w jakiś „czarodziejski” sposób się domyśli. Niestety takie zachowanie potęguje tylko problemy i buduje mur między parą. Jeżeli brakuje nam siły, aby wspólnie go zburzyć, dochodzi zazwyczaj do rozwodu.</p>
<p>Ten moment jest trudny nie tylko ze względu na emocje, jakie kłębią się po obu stronach, ale i kwestie formalne z tym związane. Przy okazji rozwodów dochodzi również do podziału majątku czy też rozdzielenia praw rodzicielskich. Wtedy to „czysta formalność”, jaką miał być rozwód nabiera zupełnie innego znaczenia. Dlatego istotne jest to, aby w takich momentach mieć obok siebie osobę, która pomoże nam w profesjonalny sposób, ale i nie będzie emocjonalnie zaangażowana w sprawę.</p>
<p>Profesjonalizmu wymaga również cały proces sądowy. Dotyczy to obu stron. Po pierwsze małżeństwa, które powinno odpowiedzialnie podchodzić do podjętych decyzji, a jeżeli posiada dzieci, to też mieć na względzie ich dobro i dążyć do jak najszybszego zakończenia sprawy. Po drugie – prawnika, który powinien maksymalnie skracać, wydłużające się często, formalności. Istotne jest jak najlepsze przygotowanie się do procesu. W przypadku rozwodów z orzekaniem o winie ważne jest np. zgromadzenie potrzebnych dowodów.</p>
<p>Do istotnych kwestii należą również podział władzy rodzicielskiej i przyznanie alimentów. Wysokość świadczeń na dzieci sąd ustala zawsze indywidualnie, biorąc pod uwagę zarobki obojga rodziców oraz usprawiedliwione potrzeby dziecka. Warto jednak, aby jedna ze stron, ubiegająca się o przyznanie alimentów, sporządziła listę wydatków, czyli określiła, ile kosztuje utrzymanie podopiecznych. Sędzia zawsze bierze pod uwagę kilka czynników. Są nimi: koszty utrzymania dziecka wynikające z mieszkania u jednego z rodziców, wydatki na leczenie i edukację oraz inne związane z rozwojem intelektualnym czy fizycznym.</p>
<p><strong> </strong></p>
<p>Jakie mogą być korzyści z rozwodu? Nie chodzi tutaj jedynie o kwestie materialne, ale przede wszystkim te związane z zamknięciem pewnego etapu w naszym życiu. Decyzja o tym, aby pójść własną drogą powinna zostać poparta konkretnymi działaniami, dzięki którym łatwiej nam będzie rozpocząć nowy rozdział i pozbyć się problemów z tym związanych. Tuż po rozwodzie może się również pojawić ulga lub poczucie zagubienia, wszystko zależne jest od osobowości i rozwoju zdarzeń. Jeśli ktoś nie potrafi się odnaleźć w tej nowej rzeczywistości to niejednokrotnie ulega nałogom. Dlatego tak ważne jest wsparcie bliskich, powinni w tym czasie troszczyć się o daną osobę bardziej niż zwykle.</p>
<p>Źródło: POiNTB</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/rozwod-to-nie-formalnosc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rozwody trwają krócej</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/rozwody-trwaja-krocej/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/rozwody-trwaja-krocej/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 10 May 2016 04:45:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Makos</dc:creator>
				<category><![CDATA[w skrócie]]></category>
		<category><![CDATA[ciąża]]></category>
		<category><![CDATA[małżeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[rozwód]]></category>
		<category><![CDATA[ślub]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=21488</guid>
		<description><![CDATA[Przez ostatnie 25 lat podejście polskiego społeczeństwa do kwestii rozwodów diametralnie się zmieniło. Przełożyło się to nie tylko na ich liczbę, ale i skróciło ich czas trwania rozpraw sądowych]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tylko od 1991 do 2011 roku prawdopodobieństwo wystąpienia rozwodu wzrosło z 15% do 30%. Badania wykonane przez Martę Styrc w ramach projektu FAMWELL sugerują, że nie wynika to jednak z innej jakości związków, ale zmian w postawach i normach społecznych. Styrc zwraca uwagę, że jeśli w roku 1991 roku rozwód trwał 5 miesięcy to aktualnie trwa jakieś 2 miesiące krócej. W miarę skracania się sprawy rozwodowej, liczba takich rozstań wzrastała. Co jednak charakterystyczne, kiedy w 1993 roku sprawa rozwodowa przedłużyła się średnio do 6,5 miesiąca, zaobserwowano spadek częstości występowania rozwodów.</p>
<p>Jako przyczyny rozwodów najczęściej podaje się niedochowanie wierności, nadużywanie alkoholu przez współmałżonka, niezgodność charakterów czy spory finansowe. Niejednokrotnie może się wydawać, że o trwałości związku decyduje posiadanie dzieci. Niestety nie zawsze funkcjonuje to w ten sposób. Zazwyczaj przed rozwodem wzbraniają się ci, których dzieci nie skończyły jeszcze 2. roku życia. Im potomstwo starsze, tym podjęcie tej decyzji przychodzi małżonkom łatwiej. Wśród rodziców dzieci 6-letnich lub starszych notuje się już podobny odsetek rozwodów, jak wśród małżeństw bezdzietnych.</p>
<p>Z analiz wynika też, że dla małżeństwa najtrudniejszy do przetrwania jest trzeci, czwarty i piąty rok po ślubie. Zarówno wcześniej, jak i później rozstania są już mniej prawdopodobne. Na to czy dana para weźmie rozwód czy też nie, wpływa wykształcenie partnerów. Do rozwodów bardziej skłonne są teraz osoby słabiej wykształcone. Od początku lat 90. te proporcje się jednak odwróciły. Jeszcze w latach 70. i 80. rozwody były rzadkością i to głównie osoby wykształcone, niebojące się procedur sądowych czy reakcji otoczenia decydowały się na zakończenie związku na drodze sądowej. Między innymi akceptacja społeczna tego zjawiska sprawiła, że z czasem rozwód stał się bardziej popularny wśród gorzej wyedukowanych warstw społeczeństwa i skłonność do rozwodu u takich osób jest teraz wyższa niż u Polaków dobrze wyedukowanych. W tym momencie osoby lepiej wykształcone niejednokrotnie mają też lepsze umiejętności interpersonalne, a to pozwala im między innymi lepiej radzić sobie z trudnościami.</p>
<p>Małżeństwa są też trwalsze, gdy sprzyjają im warunki materialne, a więc mają stałą pracę i pewną stabilizację. Dobrze wpływa na to zadowalający stan zdrowia. Trwalsze są też małżeństwa zawierane w starszym wieku, kiedy decyzja o ślubie podejmowana jest bez przymusu i z dużą rozwagą. Jeżeli chodzi o przymus to warto zwrócić uwagę, że rozwód jest bardziej prawdopodobny, gdy małżeństwo zawierane jest pod presją, na przykład wtedy, gdy kobieta jest w ciąży.</p>
<p>Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/rozwody-trwaja-krocej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dzielimy majątek po rozwodzie</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/dzielimy-majatek-po-rozwodzie/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/dzielimy-majatek-po-rozwodzie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 23 Apr 2015 02:07:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[podział majątku]]></category>
		<category><![CDATA[rozwód]]></category>
		<category><![CDATA[rozwód podział majątku]]></category>
		<category><![CDATA[rozwody]]></category>
		<category><![CDATA[związki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=16845</guid>
		<description><![CDATA[Rozwód jest przykrym doświadczeniem dla każdej pary. Zdarza się, że problem wspólnej własności dóbr przedłuża przebieg całej sprawy, przez co żadna ze stron nie może zbyt szybko zapomnieć o sprawie
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Z ugodą do notariusza</strong><br />
 Każda para, która przed zawarciem małżeństwa nie podpisywała intercyzy w chwili zawarcia związku małżeńskiego tworzy wspólność majątkową. Oznacza to, że cały dorobek powstały w trakcie małżeństwa staje się ich wspólnym majątkiem. W jego skład wchodzą nie tylko przedmioty nabyte po ślubie, ale min. takie dobra jak dochody i zarobki płynące z pracy zawodowej małżonków i powstałe z posiadanych majątków osobistych czy środki zgromadzone na rachunku otwartego lub pracowniczego funduszu emerytalnego każdej ze stron. Jeżeli para zdecyduje się na rozwód, wspólność majątkowa przestaje obowiązywać i konieczny jest podział tego majątku. Jeżeli rozpad związku powstał za porozumieniem stron i byli małżonkowie nie mają wobec siebie roszczeń do podziału wystarczy wizyta u notariusza. Wtedy podział majątku następuje w drodze umowy zawartej między stronami, która zostaje notarialnie poświadczona. Niestety czasem, nawet pomimo szczerych chęci i zgody, dochodzi do sytuacji, w której nie tak łatwo ocenić przynależność dobra do określonego rodzaju majątku.</p>
<p>– Małżeństwa, u których ustała wspólność majątkowa na skutek rozwodu pomimo ustalonej zgody mogą napotkać trudności w ocenie przydziału dobra do określonego majątku. Może tu chodzić o takie sytuacje jak wspólna działalność gospodarcza, której podział może okazać się szczególnie skomplikowany lub spadek przypisany jednej ze stron. W takich sytuacjach w sprawiedliwym podziale majątku może pomóc sąd, który weźmie pod uwagę wszystkie czynniki dotyczące nabycia dóbr w trakcie małżeństwa – tłumaczy adwokat Grzegorz Buba z Lubina. Podział majątku uzgodniony za sprawą umowy notarialnej jest szybszym i tańszym rozwiązaniem od sprawy sądowej, jednak trudno o sytuacje, w których nie występuje żaden spór dotyczący posiadanych dóbr. <br />
 <strong><br />
 Jaki majątek nie podlega podziałowi?</strong><br />
 Majątek, który nie podlega podziałowi po rozwodzie to majątek osobisty każdego z małżonków. W jego skład wchodzą wszystkie dobra, które należały do stron przed zawarciem związku małżeńskiego lub zostały zakupione ze środków uzyskanych z posiadanych wcześniej dóbr. Mogą to być np. nieruchomości posiadane przez ślubem, dobra zakupione z pieniędzy pochodzących ze sprzedaży majątku osobistego czy odziedziczone i nabyte przez zapis lub darowiznę dobra określone przez darczyńcę dla jednej ze stron. W skład majątku osobistego wchodzą również dobra, które niekoniecznie zostały nabyte przed zawarciem ślubu. Mogą to być przedmioty służące zaspokajaniu osobistych potrzeb jednego ze współmałżonków, odszkodowania za uszkodzenie ciała lub uszczerbek na zdrowiu oraz przedmioty nabyte z pozyskanych w ten sposób środków, nagrody osobiste, prawa autorskie i pokrewne ale również wierzytelności z tytułu wynagrodzenia za pracę lub innej działalności zarobkowej. Chociaż prawo jasno określa przynależność każdego możliwego dobra do określonego rodzaju majątku, to czasem sąd może nakazać podział dobra wchodzącego w skład majątku osobistego jednej ze stron. Taka sytuacja może mieć miejsce np. kiedy sąd w postępowaniu ustali jakie nakłady i wydatki zostały poczynione jedną ze stron na utrzymanie majątku osobistego drugiej stron, np. nieruchomości. W takich przypadkach podlegają one zwrotowi. Środki na ten cel mogą być uzyskane dowolną drogą, np. za sprawą sprzedaży nieruchomości, której problem dotyczy. Problematyczna może być również ocena przynależności dóbr wchodzących w skład majątku osobistego w trakcie trwania małżeństwa.  – Podział majątku na drodze sądowej służy nie tylko rozwiązaniu sporu dotyczącego majątku, ale ma również za zadanie ustalić właściwą przynależność dóbr w skomplikowanych sytuacjach, do których potrzebna jest specjalistyczna wiedza. Przykładowo, to, czy mieszkanie zakupione w trakcie trwania małżeństwa z pieniędzy uzyskanych ze sprzedaży nieruchomości zapisanej jednej ze stron stanowi majątek osobisty małżonka, który odziedziczył nieruchomość, będzie zależeć od tego jakie decyzje i działania w tej mierze podjął spadkodawca – mówi adwokat Grzegorz Buba.</p>
<p>Od reguł określających przynależność dóbr do majątku osobistego występują również wyjątki. Przykładowo, opisane już przedmioty pozyskane przez jedną ze stron za sprawą spadku, darowizny lub zapisu posiadają wyjątek w postaci przedmiotów zwykłego wyposażenia domowego służących do użytku obojga małżonków. Jeżeli darczyńca nie określi jasnej przynależności takich dóbr, to podlegają one majątkowi wspólnemu i mogą być brane pod uwagę w procesie podziału majątku. Specyfika polskiego prawa rodzinnego wyżej stawia majątkową wspólność od osobistej, kiedy więc pojawiają się wątpliwości do przydziału majątku do którejś z tych grup najczęściej orzeczony zostanie przydział do majątku wspólnego.</p>
<p><strong>Jak przygotować się do sporu o podział majątku? </strong><br />
 Rozstrzygnięcie sporu o podział majątku wspólnego należy zacząć od złożenia odpowiednich dokumentów w sądzie. Wniosek o podział majątku wspólnego należy złożyć do sądu rejonowego właściwego dla miejsca położenia majątku. Dokument ten powinien zawierać informacje dokładnie określające składniki majątku i przedstawić dowody potwierdzające prawo własności. W przypadku nieruchomości, będących najczęstszą przyczyną sporu, do wniosku należy więc dołączyć odpis z księgi wieczystej. Jeżeli chodzi o majątek ruchomy, to sąd nie oczekuje specjalnych dokumentów poświadczających przynależność do majątku. W przypadku, gdy jednak wystąpi spór o takie dobra, konieczne będzie przedstawienie dowodów na poparcie swoich racji np. zeznania świadków. Do wniosku należy również dołączyć dokument poświadczający ustanie wspólności majątkowej jak np. wyrok rozwodowy lub unieważniający małżeństwo. Prawo wystąpienia do sądu o podział majątku nie przedawnia się, oznacza to, że wniosek w tej sprawie może być złożony w dowolnym momencie po ustaniu wspólnoty majątkowej. Oczywiście niedopuszczalne jest wystąpienie z tym wnioskiem w sytuacji, kiedy podział majątku został już dokonany. <br />
 – Warto pamiętać, że nie tylko małżonkowie mogą wystąpić z wnioskiem o podział majątku wspólnego po rozwodzie. W wyjątkowych sytuacjach prawo do tego mają również spadkobiercy, prokurator a nawet wierzyciele – mówi adwokat Grzegorz Buba.  Chociaż przy podziale majątku wspólnego obowiązuje zasada, według której wartość tego co przypadnie każdemu ze współmałżonków powinna być równa, to istnieje możliwość zasądzenia nierównego podziału majątku. Taka sytuacja może mieć miejsce w wyjątkowych okolicznościach, kiedy np. jedna ze stron uporczywie nie przyczyniała się do powstawania majątku lub wyraźnie przyczyniła się do rozpadu pożycia. Innym ważnym powodem, dla których majątek może być dzielony inaczej niż po połowie jest również wieloletnia separacja.  Podział majątku to dodatkowa nieprzyjemność wynikająca z rozpadu pożycia i rozwodu. Warto więc zadbać o to, żeby się odpowiednio przygotować do sprawy po to, żeby zakończyła się ona w możliwie szybki i sprawiedliwy sposób.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/dzielimy-majatek-po-rozwodzie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Miłość po żydowsku</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/milosc-po-zydowsku/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/milosc-po-zydowsku/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Nov 2012 03:05:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>JJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[judaizm]]></category>
		<category><![CDATA[kultura żydowska]]></category>
		<category><![CDATA[miłość]]></category>
		<category><![CDATA[rozwód]]></category>
		<category><![CDATA[seks]]></category>
		<category><![CDATA[Żydzi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=1801</guid>
		<description><![CDATA[Randki tylko dorosłych, dozwolony rozwód, dbanie o przyjemność żony. Tradycja i prawo żydowskie bardzo szczegółowo regulują kwestie związane z męsko-damskimi relacjami, małżeństwem i zasadami w sypialni ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ester mieszka w Krakowie od czterech lat razem z dziećmi i mężem. Wyszła za mąż w wieku 20 lat. Pracuje jako nauczycielka w żydowskim przedszkolu. Należy do ruchu Chabad Lubawicz, jednej z gałęzi chasydyzmu, który narodził się ponad 250 lat temu w Rosji. Nam wyjaśnia, jak wygląda miłość po żydowsku.</p>
<p><strong>Małżonek na zamówienie</strong></p>
<p>Chasydzkie dzieci już w bardzo młodym wieku poznają zasady religijne. Z biegiem czasu ich praktykowanie staje się dla nich naturalną częścią codziennego życia. Podstawą jest Tora (Biblia Hebrajska), nauki cadyków (czyli chasydzkich przywódców religijnych) oraz rabinów. Kiedy dziewczęta i chłopcy wkraczają w wiek, w którym dozwolone jest zawieranie małżeństw (czyli po skończeniu osiemnastu lat), nadchodzi czas poszukiwań odpowiednich partnerów. W tej materii nie ma miejsca na przypadek. W społecznościach chasydzkich działa do dziś instytucja szadchana czyli swata. &#8211; Są ludzie którzy pracują jako szadchan, ale wielu z nich, to po prostu członkowie rodziny lub dalsi krewni, którzy przejmują jego funkcję. Osoby, które korzystają z pomocy swata zazwyczaj płacą za jego pomoc, zwłaszcza jeśli propozycja zakończyła się ślubem – śmieje się Ester.</p>
<p>Swat musi doskonale znać oczekiwania samotnych osób w stosunku do przyszłego małżonka. I to zarówno w kwestii charakteru, jak i zasobności kieszeni. &#8211; Spokojny, energiczny, zamożny, starszy, inteligentny, pracujący, z poczuciem humoru – to wszystko może znaleźć się na liście swata, który na podstawie dokładnie sprecyzowanych oczekiwań aranżuje spotkania singli – tłumaczy Ester.</p>
<p><strong>Randka tylko dla dorosłych</strong></p>
<p>Zawieranie związków małżeńskich poprzedzone jest randkami, które w odróżnieniu od tego, co przyjęte jest w naszej kulturze, nie służą zabawie, lecz gruntownemu poznaniu przyszłego małżonka i są dostępne jedynie dla osób w odpowiednim wieku. Ponieważ prawo żydowskie nie zezwala na to, by osoby niepołączone więzami małżeństwa przebywały sam na sam w miejscach odosobnionych, najbardziej odpowiednim miejscem na randki są miejsca publiczne np. restauracje oraz takie, w których można spokojnie porozmawiać.</p>
<p>- Randki to odpowiedzialna sprawa. Na spotkaniach rozmawia się o wspólnym życiu, podziale obowiązków, wartościach, celach, dążeniach. Przyszli małżonkowie ustalają wspólny punkt widzenia na wiele spraw – tłumaczy Ester. Randki trwają do momentu, kiedy młodzi ludzie poczują się gotowi do zawarcia małżeństwa. Ester zdecydowała się na ten krok zaledwie po kilku tygodniach znajomości z przyszłym mężem, ale zdarza się, że spotkania trwają przez wiele miesięcy. Według Talmudu (komentarz do Tory) mężczyzna nie może poślubić kobiety, dopóki nie zobaczy zainteresowanie swoją osobą. Kobiecie nie wolno wyjść za mąż do czasu, kiedy jej decyzja będzie w pełni dojrzała. Jeśli po paru spotkaniach nie zaiskrzy, młodzi ludzie mają obowiązek szukać dalej.</p>
<p><strong>Dbanie o przyjemność kobiety</strong></p>
<p>Seks przedmałżeński jest zakazany, podobnie jak homoseksualizm. Młodzi chłopcy i dziewczęta są separowane od siebie i chodzą do osobnych szkół.</p>
<p>Czy separacja nie powoduje, że w dorosłym życiu mężczyznom trudno znaleźć wspólny język z kobietami ? &#8211; Od 12, 13 roku życia dzieci są przygotowywane do małżeństwa, związków, tworzenia relacji i dorosłego życia. Dziewczynki są uczone tego, jak myślą i działają chłopcy. Poza tym mamy dużo braci, więc znamy męski punkt widzenia – zapewnia Ester. W dniu ślubu mąż podpisuje kontrakt, który wręcza żonie. Zobowiązuje się w nim do opieki, zapewnienia wyżywienia i ubrania. Mężczyźni dbają o sprawy materialne, kobiety o dom i dzieci. W współczesnych realiach kobiety pracują na równi z mężami, ale takie sprawy są omawiane przed i w trakcie małżeństwa.</p>
<p>- Małżonkowie są partnerami. Nikt nie powie, że kobieta przez to, że pracuje w domu, ma mniej pracy. Wręcz przeciwnie uważamy, że żona, która zajmuje się wychowywaniem dzieci, jest bardziej zajęta – wyjaśnia Ester.</p>
<p>W sypialni zalecane jest dbanie o przyjemność żony, nie wolno uprawiać seksu w stanie nietrzeźwym, pod przymusem, w obecności innej osoby, w czasie żałoby i przy zapalonym świetle.</p>
<p>Dla chasydów nieczyste jest wszystko, co związane jest ze śmiercią. Ponieważ miesiączka jest symbolicznym zakończeniem potencjalnego życia, przez dwa tygodnie w miesiącu (w czasie okresu i tydzień po) mąż i żona śpią w oddzielnych łóżkach, nie mogą się dotykać ani przytulać. Jest to dozwolone dopiero po kąpieli kobiety w mykwie czyli rytualnej łaźni, która ma niezwykle istotne znaczenie dla religijności żydowskiej.</p>
<p>Według Talmudu separacja ma służyć temu, by kobieta była kochana przez męża, tak jak w pierwszym dniu ślubu oraz zapobiec kłopotom małżeńskim wynikającym z odmiennych temperamentów.</p>
<p>- Kiedy przez określony czas nie ma kontaktu fizycznego, bardziej doceniasz te dwa tygodnie, kiedy jest to dozwolone – mówi Ester. Jeśli chodzi o regulacje narodzin najważniejsza jest zasada, by nie doprowadzać do tego, by męskie nasienie znajdowało się poza ciałem kobiety.</p>
<p>- Wierzmy, że każde dziecko jest częścią Boga, a ich powoływanie na świat najważniejszym zadaniem. Z tego powodu rodziny żydowskie są bardzo duże. Od najmłodszych lat uczymy się  wsparcia i szacunku dla każdego członka naszej społeczności – podkreśla nasza rozmówczyni. Rodzice dbają o edukację seksualną dzieci, rozmawiają z nimi o wszystkim, na takim poziomie, by do nich dotrzeć.</p>
<p>- Nasi rabini maja żony i rodziny. Mogą służyć doświadczeniem życiowym w wielu praktycznych sprawach. Kiedy mam problem z mężem mogę porozmawiać o tym z rabinem. Podobnie, jak wtedy kiedy nie wiem, jak zmienić dziecku pieluszkę – żartuje Ester. W małżeństwie nie ma tematów tabu. – Jesteśmy przyjaciółmi, więc rozmawiamy o wszystkim. Jeśli żona nie jest gotowa na to, by mieć kolejne dziecko, nie pozwala na to jej stan zdrowia lub są inne ważne powody, może zażywać tabletki antykoncepcyjne.</p>
<p><strong>Szczęśliwy rozwodnik</strong></p>
<p>Rozwody zdarzają się niezwykle rzadko. &#8211; Działa zasada: najpierw staraj się rozwiązać problemy, potem myśl o rozwodzie. W razie potrzeby korzystamy z pomocy rodziny i rabina. Jeśli para mimo wszystko zdecydowana jest na rozwód, idzie do rabina, kontrakt ślubny jest anulowany, a mąż wręcza żonie get czyli list rozwodowy – wyjaśnia Ester.</p>
<p>Para posiadająca dzieci wspólnie decyduje z kim zostaną. Jeśli to mąż chce się rozwieść, a żona nie wyraża zgody, o rozstaniu decyduje sąd żydowski. W odwrotnej sytuacji sąd może jedynie próbować wpłynąć na męża.</p>
<p>Jeśli żona i mąż mają kontrakt od rabina potwierdzający rozwód, mają prawo wziąć drugi ślub. Z punktu widzenia religii chasydzkiej drugie małżeństwo nie jest mniej ważne od pierwszego. – Wiadomo natomiast, że trzeba się w nim jeszcze bardziej starać – podkreśla Ester.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/milosc-po-zydowsku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Młodsi gorzej znoszą rozwód</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/mlodsi-gorzej-znosza-rozwod/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/mlodsi-gorzej-znosza-rozwod/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 25 Aug 2012 04:37:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>magda</dc:creator>
				<category><![CDATA[okiem specjalisty]]></category>
		<category><![CDATA[małżeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[młodzi ludzie]]></category>
		<category><![CDATA[rozwód]]></category>
		<category><![CDATA[wiek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=7588</guid>
		<description><![CDATA[Rozwód odbija się gorzej na zdrowiu młodszych osób niż starszych - twierdzą socjolodzy, których wnioski ukazały się na łamach pisma "Social Science &#038; Medicine"]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Badacze z Uniwersytetu Michigan (USA) przeanalizowali raporty dotyczące zdrowia prawie 1,3 tys. Amerykanów biorących udział w jednym z ogólnokrajowych badań. Porównywano stan zdrowia przedstawicieli różnych grup wiekowych, którzy przez 15 lat pozostawali w związku małżeńskim oraz tych, którzy się rozwiedli.</p>
<p>Prowadząca badania Hui Liu zauważyła, że osoby urodzone w latach 50., które rozwiodły się w wieku 35-41 lat po rozstaniu doświadczały więcej problemów zdrowotnych w porównaniu z osobami, które rozwiodły się w wieku 44-50 lat. Najlepszym zdrowiem cieszyły się natomiast osoby, których małżeństwo przetrwało.</p>
<p>Jak zauważają socjolodzy, interesujący okazał się fakt, że rozwód silniej wpływał na zdrowie młodszego pokolenia.</p>
<p>&#8222;Spodziewałam się, że rozwód będzie powodował mniejszy stres wśród młodszych pokoleń, gdyż jest on w nich powszechnym zjawiskiem. Sugeruje to, że osoby starsze posiadają lepszą umiejętność radzenia sobie z tego rodzaju stresem&#8221; &#8211; twierdzi Hui Liu.</p>
<p>&#8222;Jednocześnie &#8211; dodaje &#8211; presja brania ślubu i pozostania w małżeństwie była silniejsza w starszych pokoleniach, więc rozwód mógł dotyczyć najmniej udanych małżeństw i przynosić w pewnym stopniu ulgę&#8221;.</p>
<p><em>PAP &#8211; Nauka w Polsce</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/mlodsi-gorzej-znosza-rozwod/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->