<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; seksowny temat</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/seksowny-temat/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Fri, 16 Oct 2026 03:35:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Seksualni manipulatorzy</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/seksualni-manipulatorzy/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/seksualni-manipulatorzy/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 16 Feb 2018 00:05:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Karina Maciorowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[okiem specjalisty]]></category>
		<category><![CDATA[Daniel Cysarz seksuolog]]></category>
		<category><![CDATA[eksmagazyn]]></category>
		<category><![CDATA[seksowny temat]]></category>
		<category><![CDATA[seksualni manipulatorzy]]></category>
		<category><![CDATA[seksualny szantaż]]></category>
		<category><![CDATA[związek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=16483</guid>
		<description><![CDATA[W relacjach, w których jedno z partnerów ma duże potrzeby seksualne, a drugie stara się z tego „korzystać”, może dochodzić do sytuacji, gdzie partnerzy poza seksem nie bardzo potrafią sobie coś innego zaproponować, bo seks stał się główną wartością i spoiwem danej relacji – o manipulacji cielesnością rozmawiamy z ekspertem EksMagazynu – Danielem Cysarzem]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn: Często w związkach zdarza się tak, że seks jest „kartą przetargową”?</strong><br />
 <strong>Daniel Cysarz, terapeuta i seksuolog kliniczny:</strong> Zaspokajanie popędu seksualnego jest jedną z podstawowych potrzeb każdego z nas. Ale czy uprawiamy seks tylko po to, by zaspokoić popęd? Okazuje się, że seks bardzo często jest jedynie narzędziem do zaspokajania swoich poza seksualnych celów. Kontakt seksualny może spełniać funkcje biologiczne, psychologiczne i społeczne. Jednak, według kryteriów klinicznych, aby mógł wpisywać się w tzw. normę, powinien spełniać przynajmniej dwie z trzech wymienionych funkcji. <br />
 Pewne ryzyko manipulacji pojawia się wtedy, gdy każde z partnerów potrzebuje seksu, by zaspokoić potrzeby z innego poziomu. W tym kontekście dość typowym schematem jest np. biologiczno-społeczna motywacje jednego i psychologiczno-społeczna drugiego z partnerów. Na przykład, on chce rozładować popęd seksualny i poczuć się sprawnym samcem alfa, a ona chce poczuć się kochana i bezpieczna oraz spełnić jego oczekiwania. Co charakterystyczne, często odbywa się to na poziomie nieświadomym. A bazą takiego postępowania może być przekaz społeczny i wzorce wyniesione z domu.</p>
<p><strong>Co się dzieje w relacji, kiedy kobieta decyduje, że seks będzie „nagrodą” za coś dla jej partnera?</strong><br />
 Taka kobieta prawdopodobnie powiela schemat, który obserwowała w swoim domu. Gdzie np. mama nagradzała starania ojca większą czułością i seksem. Bez względu na to, czy ten schemat się sprawdzał czy też nie. Postępując w ten sposób, często nieświadomie uprzedmiotawia swoje ciało, które staje się towarem wymiennym za inne dobra. Można powiedzieć, że płaci seksem za zaspokajanie swoich innych ważnych potrzeb.<br />
 Do takiej formy uprzedmiotowienia swojego ciała dochodzi często u osób, które postrzegają swoją seksualność, jako swoją główną wartość w oczach partnera. W takim układzie często zdarza się, że kobieta, zaspakajając potrzeby seksualne partnera, może działać wbrew biologii i swoim potrzebom. Mówiąc brutalnie, czasem może dawać się nadużywać partnerowi.</p>
<p><strong>Kiedy najczęściej używa się tego typu „miłosnej manipulacji”?</strong><br />
 Może tak dziać się w związkach, które zaczynają się od seksu i później bazują na nim. Szczególnie w relacjach, w których jedno z partnerów ma duże potrzeby seksualne, a drugie stara się z tego „korzystać”.<br />
 Układ, który na początku był jasny i gratyfikujący dla obydwojga partnerów, może przerodzić się w sytuację, gdzie partnerzy poza seksem nie bardzo potrafią sobie coś innego zaproponować, bo seks stał się główną wartością i spoiwem danej relacji.</p>
<p><strong>Jakie są konsekwencje takiego postępowania dla strony „nagradzającej” i „nagradzanej”?</strong><br />
 W relacjach, gdzie seks ma być „nagrodą” dla jednej ze stron, niestety dla drugiej z czasem może okazać się karą. Bo traktowanie seksu jako formy gratyfikacji dla partnera może wiązać się z ryzykiem, że będzie się ten seks uprawiało, nie mając na niego ochoty. A to już prosta droga do tego, żeby stracić przyjemność ze współżycia.<br />
 W takich relacjach z czasem mogą pojawić się nawet zaburzenia seksualne np.: u niej brak ochoty na seks, a u niego &#8211; problemy z erekcją. Seksualność powinna być wypadkową relacji i pewnym barometrem zażyłości i uczuć w danym związku. Seks traktowany jako narzędzie, pozbawiony obustronnej chemii i spontaniczności, może z czasem zamierać.</p>
<p><strong>A jak to działa w drugą stronę? Mężczyźni również używają „seksualnego szantażu” w relacjach z kobietami?</strong><br />
 Coraz częściej trafiają do mojego gabinetu pary, w których to mężczyźni odmawiają kontaktów seksualnych. Opisują swoje partnerki jako dominujące i bardzo wymagające, czują się przy nich słabsi i „wykastrowani” w swoim męstwie i poczuciu sprawstwa. Przy silnej i autonomicznej kobiecie, seksualność tych mężczyzn staje się z czasem jedynym obszarem, którym oni sami mogą zarządzać, często wyrażając tym złość i bierną agresję wobec swojej partnerki.</p>
<p><strong>Co chcą przez to osiągnąć?</strong><br />
 Dla nich seks często okazuje się jedyną dostępną formą służącą do tego, aby postawić granice w związku. Taki mężczyzna, potrzebujący zainteresowania, wsparcia i docenienia, odmawiając seksu, pogłębia jeszcze bardziej swoje poczucie bycia słabym i niesprawnym, co jedynie wzmaga frustrację jego niezaspokojonej partnerki. W tym kontekście, gdy sprawny seksualnie mężczyzna nie chce uprawiać seksu z partnerką, nieświadomie wysyła do niej komunikat: „Nie czuję się wystarczająco dobry, aby zaspokoić twoje potrzeby”.<br />
 Często jednak komunikat ten bywa mylnie interpretowany przez partnerkę, która, zamiast wzmacniać męskie ego partnera, czuje się nieatrakcyjna i niekochana, co sprawia, że wylewa na niego swoją frustrację i złość. To jedynie nasila problem, aż do czasu, kiedy te potrzeby w końcu zostaną nazwane wprost.</p>
<p><strong>Kiedy rzeczywiście seks staje się zapłatą, nagrodą lub koronnym argumentem w związku, to czy taki związek ma jakąś przyszłość</strong>?<br />
 Można stwierdzić, że gdy tak się dzieje, to może świadczyć o tym, że partnerzy w ten sposób uciekają od rozwiązania innych ważnych problemów w relacji, upatrując w seksie remedium na całe zło. Oczywiście, okazuje się, że sam seks nie ma takiej mocy sprawczej. Jeśli partnerzy nie zadbają o relację w różnych jej wymiarach, to sam seks nie wystarczy aby utrzymać związek. W takich relacjach mawia się, że „seks umiera ostatni”. Jednak często „śmierć seksu” oznacza bardzo często również „śmierć związku”.</p>
<p><strong>Jak naprawić taką sytuację?</strong><br />
 Warto zastanowić się, jaką funkcję seks ma w moim związku. Aby to sprawdzić, często zalecam parom ćwiczenie nazywane przekornie miesiącem miodowym. Jest to czas, w którym partnerzy umawiają się na to, że nie będą uprawiać seksu. Ta metoda często zdejmuje ze związku „piętno seksualności” i dopiero wtedy można zobaczyć, jakie ważne potrzeby każdego z partnerów się pod tym kryją, np. u facetów „muszę uprawiać seks, żeby spełniać oczekiwania i czuć się ważnym”, a u kobiet – „muszę uprawiać seks, żeby czuć się kochaną, czuć się bezpiecznie”. Często zapominamy o tym, że podstawowym warunkiem satysfakcjonującego zbliżenia dwojga osób jest obustronna ochota na seks, która wypływa z ciała, a nie wyrachowanej kalkulacji umysłu. Wskazówką do tego, w jaki sposób można odbarczyć seks z roli narzędzia wpływu i manipulacji wydaje się być brutalne w swej prostocie przysłowie: „Bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz”.</p>
<p>Rozmawiała: Karina Maciorowska</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/seksualni-manipulatorzy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Porno przed pierwszą randką</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/przed-pierwsza-randka-obejrzyj-porno/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/przed-pierwsza-randka-obejrzyj-porno/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 05 Apr 2017 10:34:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[seksowne ciekawostki]]></category>
		<category><![CDATA[seksowny temat]]></category>
		<category><![CDATA[pierwsza randka]]></category>
		<category><![CDATA[relacje damsko-męskie]]></category>
		<category><![CDATA[seksualność]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=23251</guid>
		<description><![CDATA[Dobierasz buty, sukienkę i makijaż. Może warto też dobrać szybki filmik lub ulubione zdjęcie? Tak, badania pokazują, że to może przynieść dobre skutki]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Pierwsza randka zawsze ma szczególny smak, ale też często towarzyszy jej uczucie niepewności, stres. Zwłaszcza w przypadku randki w ciemno czy relacji rozpoczętej przez Internet. Tym ciekawsze są wyniki trzech badań przeprowadzonych w Izraelu.</p>
<p>Testy prowadzone na studentach przez prof. Gurita E. Birnbauma pokazały, że zobaczenie seksualnie atrakcyjnego obrazu nawet przez ułamek sekundy pomaga otworzyć się na randce. W serii badań 246 studentów obu płci przed spotkaniami oglądało zdjęcia i filmy z erotycznym/pornograficznym przekazem.</p>
<p>Wynik wszystkich trzech badań wskazał jednoznacznie, że tzw. torowanie (nastawienie umysłu na dany bodziec) seksu w naszym umyśle przed spotkaniem ułatwia nam komunikację, chętniej zdradzamy informacje o sobie. Nie bez powodu tytuł artykułu naukowego podsumowującego badania to &#8222;Seks rozwiązuje język&#8221;.</p>
<p>-  Otwarcie się sprawia, że druga osoba bardziej nas lubi, co z kolei powoduje odwzajemnienie. W efekcie my nabieramy przeświadczenia, że rozmówca nas lubi i też go lubimy, wszak mamy tendencję do lubienia ludzi, którzy lubią nas. Jesteśmy wtedy milsi, komplementujemy rozmówcę lub flirtujemy. Seks w tym przypadku zaczyna pozytywny cykl zbliżania się do osoby, z którą możemy docelowo zbudować więź emocjonalną, choć na starcie nawet się nie znaliśmy – tłumaczy efekty swoich badań prof. Birnbaum.</p>
<p>To co, może warto nacieszyć oko przed pierwszą randką?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/przed-pierwsza-randka-obejrzyj-porno/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>27. numer EksMagazynu już w sprzedaży!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/27-numer-eksmagazynu-juz-w-sprzedazy/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/27-numer-eksmagazynu-juz-w-sprzedazy/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 04 May 2015 08:04:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[seksowny temat]]></category>
		<category><![CDATA[27 numer]]></category>
		<category><![CDATA[Anja Rubik]]></category>
		<category><![CDATA[eksmagazyn]]></category>
		<category><![CDATA[Jacek Bilczyński]]></category>
		<category><![CDATA[Jakub Kamiński]]></category>
		<category><![CDATA[Joanna Przetakiewicz]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Dorociński]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Meller]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Prokop]]></category>
		<category><![CDATA[sesja w LA]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Ossoliński]]></category>
		<category><![CDATA[wersja drukowana eksmagazynu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=19165</guid>
		<description><![CDATA[W najnowszym numerze EksMagazynu znajdziecie kilka niezwykłych sesji zdjęciowych, ciekawe wywiady i sesję w bardzo męskim wydaniu - specjalnie dla Was Jakub Kamiński w sesji "Kroniki Motocyklowe"]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Warto promować kobiety!</strong><br />
 W 27. numerze EksMagazynu, który z przyjemnością oddaję w Wasze ręce, znajdziecie wywiady z Marcinem Prokopem, Tomaszem Ossolińskim, Marcinem Tyszką, Robertem Kantereitem i niespodzianka – Marcinem Mellerem, byłym redaktorem męskiego „Playboya”, z którym rozmawiamy o rozbieraniu mężczyzn. W parze z panami idą fantastyczne kobiety. W tym numerze pytamy o modę najlepszą polską top modelkę Anję Rubik i przebojową projektantkę Joannę Przetakiewicz oraz wymyślamy zagadkę na wyobraźnię dla Doroty Szelągowskiej.<br />
 Na typowo męski teren, do warsztatu motocyklowego, zaprasza tajemniczy i bardzo zmysłowy Jakub Kamiński, bohater okładkowej sesji „Kroniki motocyklowe.” Sprawdźcie, czy wybrałybyście się z nim na koniec świata. My na pewno odpowiedziałybyśmy twierdząco, gdyby droga wiodła do Miasta Aniołów, w którym realizowaliśmy sesję zdjęciową założycielek wydawnictwa PressFactory i dokąd zabieramy Was w dziale EKStrawaganckich wypraw. „California Dream” z Jackiem Bilczyńskim, trenerem gwiazd i dietetykiem w roli głównej to kolejny akcent prosto z Los Angeles.<br />
 W dziale biznes znajdziecie porady na temat windykacji i kolejny odcinek przygotowany przez coachów. O potrzebie promowania kobiecego biznesu piszemy nie pierwszy raz. Sama, jako kobieta i współwłaścicielka wydawnictwa, zmagam się na co dzień z tymi problemami. Dlatego też uważam za swój osobisty obowiązek, kierować pracą swoją i zespołu w taki sposób, żeby wykorzystując dostępne narzędzia medialne, wspierać, promować i zachęcać kobiety do działania. Już dziś zapraszam Panie na Kongres Kobiet Sukcesu 29 maja w Warszawie, który organizujemy. Będzie inspirująco! <br />
 Aneta Zadroga, redaktor naczelna</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><a rel="attachment wp-att-19172" href="http://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/27-numer-eksmagazynu-juz-w-sprzedazy/attachment/okladka_27_eksmagazyn_650-2/"><img class="aligncenter size-full wp-image-19172" title="okladka_27_EksMagazyn_650" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2015/05/okladka_27_EksMagazyn_6501.jpg" alt="" width="650" height="920" /></a></p>
<p><a rel="attachment wp-att-19174" href="http://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/27-numer-eksmagazynu-juz-w-sprzedazy/attachment/ivokladka_jacekbilczynski_650/"><img class="aligncenter size-full wp-image-19174" title="IVokladka_JacekBilczynski_650" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2015/05/IVokladka_JacekBilczynski_650.jpg" alt="" width="650" height="919" /></a></p>
<p>I OKŁADKA</p>
<p>Fot. Żaneta Niżnikowska/NM Studio</p>
<p><a href="http://www.nmstudio.eu" target="_blank">www.nmstudio.eu</a></p>
<p>Model: Jakub Kamiński</p>
<p>Charakteryzacja: Make up Artist Dagmara Wróbel</p>
<p>Asystent fotografa: Szymon Fit</p>
<p>Dziękujemy 86 Gear (<a href="http://www.86-gear.com" target="_blank">www.86-gear.com</a>) za udostępnienie wnętrz na potrzeby sesji.</p>
<p>II OKŁADKA</p>
<p>Fot. Olivia A. Davis</p>
<p>Stylizacja: GaGa Studio</p>
<p>Model: Jacek Bilczyński</p>
<p>Galanteria skórzana: Davidt&#8217;s<br />
 (<a href="http://www.davidts.eu" target="_blank">www.davidts.eu</a>)<br />
 (<a href="http://www.davidts24.pl" target="_blank">www.davidts24.pl</a>)</p>
<p>Obuwie: Christopher Marthe<br />
 (<a href="http://www.christophermarthe.com" target="_blank">www.christophermarthe.com</a>)</p>
<p>Biżuteria męska: MonEgo<br />
 (<a href="http://www.monego.pl" target="_blank">www.monego.pl</a>)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/27-numer-eksmagazynu-juz-w-sprzedazy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>26. numer EksMagazynu już w sprzedaży!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/strefa-przyjemnosci/26-numer-eksmagazynu-juz-w-sprzedazy/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/strefa-przyjemnosci/26-numer-eksmagazynu-juz-w-sprzedazy/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 Mar 2015 02:10:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[strefa przyjemności]]></category>
		<category><![CDATA[26. numer]]></category>
		<category><![CDATA[eksmagazyn]]></category>
		<category><![CDATA[Hanna Żudziewicz]]></category>
		<category><![CDATA[kobiety w armii]]></category>
		<category><![CDATA[Rafał Maślak]]></category>
		<category><![CDATA[reportaże]]></category>
		<category><![CDATA[Roma Ligocka]]></category>
		<category><![CDATA[samotność]]></category>
		<category><![CDATA[seksowny temat]]></category>
		<category><![CDATA[teksty]]></category>
		<category><![CDATA[Weronika Rosati]]></category>
		<category><![CDATA[wywiady]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=18562</guid>
		<description><![CDATA[Wiosenny numer pełen jest niespodzianek, a jedną z nich jest sesja z Rafałem Maślakiem, 3. Vicemisterem International i zdobywcą nagrody publiczności w plebiscycie internautów. Wraz z 26. numerem EksMagazynu ponownie oddajemy w Wasze ręce książkę "Sukces jest kobietą! Piękna twarz biznesu"]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Wiosna dla Kobiet!</strong><br />
 Drogie Panie, życzymy Wam wszystkiego najlepszego tej wiosny! Niech będzie to Wasz czas &#8211; czas zmian na lepsze, czas nowych planów i realizacji marzeń, tych ważnych dla Was, czas rozwoju i spokoju ducha. O kobietach myślimy i piszemy przez cały rok, nie tylko od święta, ale tradycyjnie już z okazji Dnia Kobiet mamy dla Was kilka niespodzianek.<br />
 Jedną z nich jest sesja z Rafałem Maślakiem, modelem i najbardziej gorącym nazwiskiem sezonu. W momencie, kiedy oddawaliśmy do druku numer EksMagazynu, który trzymacie w rękach, Rafał Maślak, walczył w Korei o tytuł Mister International. Nie znamy wyników konkursu, natomiast jesteśmy przekonane, że dobrze wcielił się w rolę dzielnego Gladiatora i spodoba się również Wam. <br />
 To właśnie kobiety &#8211; wspaniałe, dzielne, odważne i inspirujące są bohaterkami książki „Sukces jest Kobietą! Piękna twarz biznesu”, którą z ogromną przyjemnością ponownie oddajemy w Wasze ręce. W 2015 roku startujemy z nowym cyklem Biznes coaching, w którym będziemy przedstawiać tematy związane z rozwojem osobistym, a jak zawsze zapraszamy Was do lektury naszych raportów i wywiadów. <br />
 Niezwykłe panie, walczące na frontach wojennych, prezentujemy w reportażu „Kobiety za sterami”. O pasji i podążaniu własną ścieżką rozmawiamy z Romą Ligocką, Weroniką Rosati, Katarzyną Bosacką i Hanną Żudziewicz. O intymności z prof. Zbigniewem Izdebskim i Januszem L. Wiśniewskim, a o kobiecym libido w sEKSownym Temacie. <br />
 To kobiety są muzami Szymona Brodziaka, który na Festiwalu Filmowym w Cannes zdobył nagrodę dla najlepszego na świecie fotografa czarno-białych zdjęć. Specjalnie dla EksMagazynu zgodził się udostępnić swoje prace w dziale Ekstra Obiektyw. <br />
 Zapraszamy także do prenumeraty EksMagazynu (szczegóły w portalu www.eksmagazyn.pl) połączonej z atrakcyjnymi bonusami dla tych Czytelniczek, które się nią zdecydują.<br />
 Zachęcamy do lektury!</p>
<p>Anna Chodacka<br />
 Joanna Jałowiec<br />
 Aneta Zadroga</p>
<p>Poniżej dwie okładki najnowszego wydania EksMagazynu:</p>
<p><a rel="attachment wp-att-18564" href="http://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/strefa-przyjemnosci/26-numer-eksmagazynu-juz-w-sprzedazy/attachment/iokladka_650/"><img class="aligncenter size-full wp-image-18564" title="Iokladka_650" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2015/02/Iokladka_650.jpg" alt="" width="650" height="931" /></a></p>
<p><a rel="attachment wp-att-18563" href="http://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/strefa-przyjemnosci/26-numer-eksmagazynu-juz-w-sprzedazy/attachment/iiokladka_650-2/"><img class="aligncenter size-full wp-image-18563" title="IIokladka_650" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2015/02/IIokladka_6501.jpg" alt="" width="650" height="974" /></a></p>
<p>Fot. Żaneta Niżnikowska /NM Studio<br />
 <a href="http://www.nmstudio.eu" target="_blank">www.nmstudio.eu</a><br />
 Charakteryzacja: Make-up Artist Dagmara Wróbel<br />
 Asystent fotografa: Szymon Fit<br />
 Studio: Qbek Studio <br />
 <a href="http://www.studiodowynajecia.pl" target="_blank">www.studiodowynajecia.pl</a><br />
 Produkcja: PressFactory</p>
<p><strong>I okładka:  &#8222;Gladiator&#8221;</strong><br />
 Kostium:  Legio XXI Rapax</p>
<p><strong>II okładka</strong></p>
<p>Garnitur: Pawo <br />
 <a href="http://www.pawo.pl" target="_blank">www.pawo.pl</a><br />
 Buty: Domeno <br />
 <a href="http://www.domeno.com.pl" target="_blank">www.domeno.com.pl</a><br />
 Biżuteria męska: Manoki <br />
 <a href="http://www.manoki.pl" target="_blank">www.manoki.pl</a></p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><a rel="attachment wp-att-18383" href="http://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/agnieszka-jelonkiewicz-kreowanie-wizerunku/attachment/okladka_sukcesjestkobieta_650-30/"><img class="aligncenter size-full wp-image-18383" title="okladka_sukcesjestkobieta_650" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2015/01/okladka_sukcesjestkobieta_6501.jpg" alt="" width="650" height="909" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/strefa-przyjemnosci/26-numer-eksmagazynu-juz-w-sprzedazy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Krótka historia seksuologii</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/seksowne-ciekawostki/krotka-historia-seksuologii/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/seksowne-ciekawostki/krotka-historia-seksuologii/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 10 Feb 2015 01:03:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Anna Chodacka</dc:creator>
				<category><![CDATA[seksowne ciekawostki]]></category>
		<category><![CDATA[historia seksuologii]]></category>
		<category><![CDATA[Iwan Bloch]]></category>
		<category><![CDATA[nauka o seksie]]></category>
		<category><![CDATA[seksowny temat]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=17912</guid>
		<description><![CDATA[Seks jest czynnością fizjologiczną i jedną z podstawowych potrzeb człowieka, a seksuologia taką samą nauką jak każda inna. Mimo to, raczej nie zaprzątamy sobie głowy tym, skąd wiemy o seksie to, co wiemy
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Koncepcja nauki o seksie po raz pierwszy została opracowana przez lekarza Iwana Blocha w 1907 roku w Berlinie, i wkrótce zyskała uznanie kolegów po lekarskim fachu. W 1908 r. wydano pierwszą naukową gazetkę o seksie, pierwsze stowarzyszenie seksuologii uformowało się w 1913 r., a pierwszy instytut seksuologii powstał w 1919 r. Natomiast pierwszy kongres dotyczący tematów seksu odbył się w 1921 r. Wszystko to działo się w Berlinie. Jednak, kiedy Hitler doszedł do władzy rozwój nauki, która dopiero zaczęła się rodzić został tymczasowo wstrzymany. Większość pionierów seksuologii stanowili niemieccy lub austriaccy Żydzi, którzy w obawie o swoje życie wyemigrowali z Niemiec do Wielkiej Brytanii, USA, Egiptu, Palestyny czy Szwajcarii. Nikt z nich nie powrócił już do Niemiec a ich prace naukowe zostały zagubione lub są rozproszone, tak, że trudno wywnioskować z nich jakąś wartość naukową. Niemniej Archiv für Sexualwissenschaft oraz Kinsey Institute są w posiadaniu historycznych dokumentów, prac naukowych, które nigdy nie zostały opublikowane i czekają na analizę naukową.</p>
<p><strong>Pionierzy seksuologii</strong><br />
 Iwan Bloch (1872-1922) nazywany jest ojcem seksuologii. Był dermatologiem o ogromnej erudycji. Mówił w kilku językach, m.in. po grecku i łacinie. Posiadał kolekcję niemal 40 tys. książek. To on odnalazł manuskrypt Markiza de Sade &#8222;120 dni Sodomy&#8221;, który był uważany za zaginiony. W 1907 roku Bloch zaproponował nową koncepcję nauki o seksualności człowieka: <br />
 &#8222;Sexualwissenschaft&#8221; lub &#8222;Sexology&#8221;. Wraz z kolegami-naukowcami poświęcił się rozwijaniu nowej gałęzi wiedzy, m.in. poprzez wydawanie naukowego dziennika oraz wydanie publikacji &#8222;Comprehensive Handbook of Sexology in a Series of Monographs&#8221;, do której sam napisał pierwszy rozdział o prostytucji. Zmarł dość niespodziewanie w wieku 50 lat. <br />
 Albert Moll (1862 &#8211; 1939) był trzecim po Blochu i Hirschfeldzie największym promotorem seksuologii.  Z pochodzenia był Żydem, ochrzczonym później w kościele protestanckim. Z poglądów był raczej konserwatystą. Był znanym w Berlinie lekarzem, który ochoczo stosował hipnozę. Pogardzał Freudem oraz Hirschfeldem. Nieustannie konkurował z Blochem tworząc publikacje lub formując organizacje, które stały w opozycji do ojca seksuologii, niemniej przyczyniając się do rozwoju nowej nauki. W 1926 roku udało mu się zorganizować International Congress for Sex Research w Berlinie. Nomen omen, zmarł tego samego dnia, co Freud &#8211; 23 września 1939 r. <br />
 Magnus Hirschfeld (1868-1935), nazywany &#8222;Einsteinem Seksu&#8221; był najważniejszym z niemieckich pionierów seksuologii, głównie dzięki swoim umiejętnościom organizacyjnym i energii do działania. To on w 1913 r. doprowadził do powstania pierwszej organizacji skupiającej pasjonatów nowej dziedziny nauki Medical Society for Sexology and Eugenics. W 1919 roku otworzył instytut, a dwa lata później zorganizował kongres seksuologii.<br />
 Hirschfeld jako jeden z pierwszych walczył o prawa gejów. <br />
 W 1897 roku, Hirschfeld razem z kilkorgiem przyjaciół założył pierwszą na świecie &#8222;organizację praw gejów&#8221; (Scientific-Humanitarian Committe). Jej celem było zniesienie prawa niemieckiego karzącego za kontakty seksualne między mężczyznami (§ 175 kodeksu karnego).  W 1928 roku był współzałożycielem Światowej Ligi dla Reformy Seksualnej (World League for Sexual Reform). Siebie, Havelocka Ellisa i Auguste&#8217;a Forela uczynił  głowami organizacji. Hirschfeld napisał również pierwszy kompleksowy podręcznik seksuologii: &#8222;Geschlechtskunde&#8221; (Wiedza seksualna, 5 tomów, 1926/30.). W latach 1930 &#8211; 1932 odbył podróż dookoła świata, wprowadzając nową naukę seksuologii do publicznych wykładów w Nowym Yorku, San Francisco, Tokio, Szanghaju, Manili, Dżakarcie, Kalkucie, Kairze, Tel Awiwie i Atenach. W 1933 roku hitlerowcy ograbili i zamknęli jego instytut, paląc przy okazji jego książki. Nie mogąc wrócić do Niemiec, zmarł na wygnaniu we Francji. <br />
 Max Marcuse (1877 &#8211; 1963), podobnie jak Bloch był berlińskim dermatologiem. Jako student medycyny brał udział w zdarzeniu, które miało ogromny wpływ na jego karierę zawodową. Został wezwany do kobiety, na której przeprowadzono (nielegalnie) nieudaną aborcję. Rezultatem była śmierć matki i dziecka. To doświadczenie sprawiło, że Marcuse wspierał publicznie ruchy kobiet, które domagały się prawa do aborcji. Przez lata, mimo liberalnych poglądów udało mu się z sukcesami współpracować z konserwatywnym Albertem Mollem. <br />
 The Journal of Sexology wymyślony przez Blocha miała lata swojej największej świetności, właśnie pod dowództem Marcuse&#8217;a. <br />
 W 1913 roku Max Marcuse przepytał 100 kobiet w Berlinie i stwierdził, że tylko 3 z nich nie używa żadnych środków antykoncepcyjnych. Czterdzieści kobiet przyznało, że miało jedną lub kilka aborcji. W przeciwieństwie do swoich kolegów seksuologów Marcuse był otwarty na idee Freuda, którego zresztą namówił do napisania obszernych esejów do publikacji &#8222;Hand Dictionary of Sexology&#8221;. Słownik ten, a bardziej encyklopedia, to wielki wkład Marcuse&#8217;a w rozwój nowej nauki. Marcuse, podobnie jak wielu jego kolegów, w związku z niestabilną sytuacją w Niemczech uciekł za granicę, do Palestyny, gdzie zapomniany zmarł. Aktualnie Instytut Kinsey&#8217;a działa na rzecz reaktywowania pamięci o nim. <br />
 Zygmunt Freud (1856-1939), odwrotnie niż np. Hirschfeld nigdy nie planował być seksualnym rewolucjonistą, ani badaczem. Zapamiętany został jednak inaczej. Urodzony na Morawach, przeniósł się wraz z ojcem do Wiednia w 1859 r., gdzie spędził większość życia.<br />
 Seksualne teorie Freuda, na przestrzeni lat ulegały zmiano. Dla przykładu, uważał, że osoby, które się masturbują cierpią na neurastenię. Przez pewien czas uważał nawet, że nocne polucje są tak samo niszczące jak masturbacja. Pod wpływem prac innych naukowców, zmienił zdanie. Bardzo znaczącą pracą z dziedziny seksuologii był esej opublikowany w 1908 r. &#8222;Civilized&#8217; Sexual Morality and Modern Nervousness&#8221;. <br />
 Freud rozwinął teorię, że seksualne instynkty u ludzi służą prokreacji, a faza samozadowalania się jest u dzieci zupełnie normalnym etapem rozwoju. Freud doszedł też do wniosku, że wszyscy ludzie są biseksualni. Freud rozszerzył swoje przemyślenia obejmując paradygmat płci w kontekście takich odchyleń jak: sadyzm, masochizm, koprofilię i inne. <br />
 Bloch pisał o Freudzie, że ten poszedł o wiele dalej niż każdy inny badacz ludzkich zachowań seksualnych. Freud, w przeciwieństwie do Ellisa czy Hirschfelda, nie aspirował do bycia badaczem kojarzonym z seksuologią. Po prostu widział świat jako całość, a seks był jego bardzo ważną częścią. Uznał, że cywilizacja mogła się rozwinąć, kiedy ludzie nauczyli się kontrolować swoje żądze. <br />
 Pionierów seksuologii było więcej niż ci wyżej wymienieni i pokrótce opisani. Instytut Kinseya zalicza do tego grona m.in. Harrego Benjamina, Eugena Steinacha, czy Ernsta Gräfenberga. Śmierć Freuda, Hirschfelda oraz dominacja nazizmu, zakończyły prym rozwoju seksuologii w niemieckojęzycznych krajach. Po schorowanym Ellisie, przebywającym w Anglii nie miał kto przejąć schedy. W rezultacie seksuologia jako nauka zaczęła rozwijać się w USA.<br />
 <strong><br />
 Współcześni wybitni seksuolodzy</strong><br />
 Najbardziej znanymi naukowcami, którzy dzięki swoim badaniom przyczynili się do rozwoju seksuologii po II Wojnie Światowej, byli Amerykanie &#8211; Albert C. Kinsey i para William Masters i Virginia Johnson.<br />
 Masters i Johnson byli przede wszystkim praktykami. Mastersowi zależało przede wszystkim na rozwiązywaniu problemów, z jakimi przychodzili do niego pacjenci. Johnson i Masters postrzegali siebie bardziej jako terapeutów, z kolei Kinsey był naukowcem, który opisywał świat, takim jaki istniał, ale także podkreślał sprzeczności pomiędzy rzeczywistością i przyjętymi standardami. Kinsey oraz Masters i Johnson mieli odmienne motywy, którymi kierowali się prowadząc swoje badania. <br />
 Alfred C. Kinsey urodził się w 1894 r. w Hoboken w New Jersey. W 1938 r. postanowił porzucić badania nad osami owocówka (!) i skierować swoją energię na badanie ludzkich zachowań seksualnych. Jest wielce prawdopodobne, że Kinsey przechodził kryzys wieku średniego, był znudzony i poszukiwał nowych wyzwań. W lato 1938 r. Uniwersytet w Indianie zaplanował na nowy rok akademicki zajęcia małżeńskie. Wiele uczelni w tym czasie zdecydowało się na taki krok. W związku z tym, że nauczyciele akademiccy nie byli wykwalifikowani, aby uczyć na tych zajęciach samodzielnie, zebrano wykładowców z wydziałów prawa, ekonomii, socjologii, filozofii, medycyny, biologii. Kinsey został koordynatorem kursu. <br />
 Alfred C. Kinsey 1938, zoolog z Uniwersytetu Indiana w Bloomington,  w USA rozpoczął swoje studia socjologiczne w większości ludzkich zachowań seksualnych.<br />
 To Kinseyowi i jego zespołowi zawdzięczamy formę wywiadu, z pomocą którego zbierano informację od kobiet i mężczyzn na temat ich życia seksualnego. Zespół Kinsey&#8217;a przepytał niemal 18 tys. Amerykanów w różnych częściach USA. Prawie 8 tysięcy wywiadów przeprowadził sam Kinsey. Było to największe empiryczne badanie dotyczące seksualności Amerykanów. Szczerość respondentów, w tematach seksu poza i przedmałżeńskiego, a także kontaktów homoseksualnych była szokująca dla opinii publicznej, zwłaszcza dla jej konserwatywnej części. W rezultacie Kinsey nie otrzymał już funduszy na dalsze badania. <br />
 Szeroko zakrojone badania Kinsey&#8217;a nad ludzką seksualnością budziły, oprócz zainteresowania, również kontrowersje. Zagorzałym wrogiem Kinsey&#8217;a był Thurman Rice, bakteriolog, który podchodził do kwestii seksu z punktu widzenia eugeniki. Thurman Rice prowadził zajęcia z higieny, podczas których mężczyźni i kobiety, byli rozdzielani. Ponadto, należał do tej wczesnej generacji ekspertów, którzy uważali moralizatorstwo za część edukacji seksualnej. Wierzył, że masturbacja jest szkodliwa, a seks przedmałżeński jest zły. Uważał, że sposób prowadzenia zajęć przez Kinseya urąga standardom uczelni. Czuł zagrożenie ze strony Kinseya. Uważał, że seks to kwestia moralności i nie da się go badać naukowymi metodami. <br />
 Doświadczenie Kinsey&#8217;a w zakresie zoologii doskonale przygotowało go do szeroko zakrojonych badań nad ludzką seksualnością. Dwie publikacje, potocznie nazywane &#8222;Raportami Kinsey&#8217;a&#8221; &#8211; &#8222;Seksualne zachowania mężczyzn&#8221; (Sexual Behavior in the Human Male &#8211; 1948) oraz &#8222;Seksualne zachowania kobiet&#8221; (Sexual Behavior in the Human Female &#8211; 1953) zelektryzowały Amerykanów. Z pewnością Bloch uznałby je za badania seksuologiczne, ponieważ były rezultatem pracy interdyscyplinarnej. Jak pisał Kinsey w przedmowie do pierwszego raportu, podczas 9 lat badań konsultował się ze specjalistami z zakresu prawa, biologii, antropologami, psychiatrami, psychologami, neurologiami, i wieloma innymi.<br />
 Rezultaty badań Kinsey&#8217;a opublikowane w dwóch raportach podważyła po latach badaczka, seksuolożka Judith Reisman, w dwóch publikacjach &#8222;Kinsey, Sex and Fraud&#8221; z 1990 r. oraz &#8222;Kinsey, Crimes &amp; Consequences&#8221; z 1998 r. (dwukrotna reedycja w latach późniejszych). Po raz pierwszy swoje zdanie na temat legendy seksuologii oraz rewolucjonisty Kinseya dr Reisman przedstawiła w 1981 r. na Piątym Kongresie Seksuologii w Jerozolimie. Jej wykład nosił tytuł &#8222;The Scientist as Contributing Agent to Child Sex Abuse: A Preliminary Consideration of Possible Ethics Violation&#8221;.<br />
 Dr Judith Reisman, która podczas swojej kariery seksuologa skupiła się na pandemii pornografii, męskich, kobiecych i dziecięcych uzależnieniach seksualnych, zarzucała Kinseyowi, m.in., że swoje wnioski oparł o nie reprezentatywną grupę przebadanych Amerykanów. Nie mogąc znaleźć odpowiedniej grupy osób do zwierzeń angażował więźniów. Reisman zarzuca mu, że byli wśród nich tacy, którzy odsiadywali wyroki za pedofilię. Grupa, która miała pokazać zachowania seksualne u &#8222;normalnych&#8221; Amerykanów, zatem nie do końca, taka była. Kinsey dość luźno miał też podchodzić do wymagania, że ankietowane osoby miały być w związkach małżeńskich. W kwestionariuszu odhaczano odpowiednia kratkę, nawet jeżeli miał do czynienia z alfonsem i prostytutką, konkubinatem, przelotną znajomością. Ponadto Reisman twierdzi, że opinia publiczna, zelektryzowana wynikami badań dotyczących zdrad oraz seksu z prostytutkami, zupełnie pominęła najbardziej szokującą część raportu dotyczącą dziecięcej seksualności. Reisman twierdzi, że Kinsey usprawiedliwia molestowanie seksualne dzieci, twierdząc, że odpowiednio stymulowane przez dorosłe osoby mogą osiągać przyjemność z owych kontaktów. <br />
 Nowoczesną erę badań nad ludzką seksualnością rozpoczęli Dr William Masters oraz Virginia Johnson. Para naukowców (od 1971 roku byli małżeństwem), do swoich badań zrekrutowała ok. 700 osób. Podczas badań dokumentowali fizjologiczne zmiany w ciele człowieka, które zachodziły w trakcie podniecenia oraz samego orgazmu. To właśnie oni odkryli jak istotną rolę dla podniecenia u kobiety odgrywa nawilżenie waginy, np. lubrykantami. Zbadali fizjologię wielokrotnych orgazmów u kobiety, odkryli podobieństwa pomiędzy orgazmem waginalnym a łechtaczkowym. Ich flagowa publikacja, to „The Human Sexual response”, która ukazała się w 1966 roku. Od tego momentu można datować rozwój gałęzi nauki, którą można nazwać seksualną psychofizjologią. <br />
 Amerykański ginekolog William H. Masters i Virginia Johnson zaproponowali też czterofazowy schemat aktywności seksualnej (podniecenie, faza plateau, orgazm, rozluźnienie). Para badaczy opublikowała rezultaty badań nad dysfunkcjami seksualnymi w publikacji &#8222;Human Sexual Inadequacy&#8221;. Książka stała się podstawą dla nowego rodzaju terapii behawioralnej. Można powiedzieć, że Masters i Johnson pomogli też w powstaniu nowej profesji &#8211; seksterapeuty. <br />
 <strong><br />
 Przyszłość nauki o seksie?</strong><br />
 Obecnie seksuologia jest kojarzona na różne sposoby, jako terapia seksu, terapia seksem, nauka paramedyczna, i inne. W większości są to niestety błędne wyobrażenia. Naukowcy i terapeuci stykają się w swoich gabinetach z zupełnie innymi problemami niż kiedyś. Przed seksuologią, jako nauką stoją też inne niż kiedyś wyzwania a przedmiotem badań są inne aspekty. Jedną z najbardziej znanych współczesnych ginekolożek jest dr Odile Buisson, która zasłużyła się dla nauki (w 2008 r.)stworzeniem pierwszego trójwymiarowego obrazu łechtaczki. Z kolei Cindy Meston, psycholog kliniczny zasłynęła publikacją (z 2009 r.), w której wyróżniła 237 powodów, dla których kobiety uprawiają seks. Ostatnim odkryciem (z marca 2014 r.) naukowców jest natomiast &#8222;teoria dwóch orgazmów&#8221;, o orgazm łechtaczkowy i orgazm waginalny. Przez lata wiedza na temat dwojakiego szczytowania kobiety funkcjonowała, jako pewnik, nigdy jednak nie potwierdzony rzetelnymi badaniami. Wedle tej teorii kobieta doświadcza dwóch rodzajów orgazmu: łechtaczkowego i waginalnego. Za orgazm łechtaczkowy odpowiedzialne jest zaledwie jej zakończenie, natomiast cała łechtaczka (zewnętrzny czubek i „korzeń”) i wnętrze waginy za szczytowanie podczas tradycyjnej penetracji.  Autorkami badania są Francuzki, wspomniana już Odile Buisson i Emmanuele A Jannini. Jak pokazują powyższe przykłady współczesna seksuologia zgłębia rozmaite tematy dotyczące seksu coraz bardziej szczegółowo.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/seksowne-ciekawostki/krotka-historia-seksuologii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ja tu rządzę!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/ja-tu-rzadze/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/ja-tu-rzadze/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 05 Feb 2015 01:02:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>joanna</dc:creator>
				<category><![CDATA[seksowny temat]]></category>
		<category><![CDATA[argumenty]]></category>
		<category><![CDATA[kryzys]]></category>
		<category><![CDATA[lider związku]]></category>
		<category><![CDATA[Piotra Mosak]]></category>
		<category><![CDATA[terapia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=17899</guid>
		<description><![CDATA[Ona zawsze decyduje, on grzecznie słucha. Patologia? Niekoniecznie. Takie dwie osoby mogą się świetnie dogadywać, uzupełniać i być ze sobą szczęśliwe. Pod warunkiem, że odbywa się to świadomie i bez pretensji]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn: Związek, gdzie jedna strona jest tzw. pantoflem prowadzi do kryzysu?</strong><br />
 <strong>Piotr Mosak, psycholog, specjalista terapii związków z Centrum Psychoterapii Psycholog.pl:</strong> Jeśli mamy w związku szefa-podwładnego, rodzica-dziecko, terapeutę-terapeutyzowanego, różnie jest to nazywane, aczkolwiek te nazwy są ułomne, bo nie obrazują całości takiej relacji, to nie oznacza od razu, że między nimi coś jest nie tak. Jeśli taki układ występuje między dwojgiem dorosłych ludzi, gdzie władza – i tu znowu są różne definicje tej władzy – jest oddana w ręce jednej osoby, jest ona sterem i wszyscy są szczęśliwi, to nic nam do tego.</p>
<p><strong><br />
 Kiedy taki układ ma szanse przetrwać?</strong><br />
 Kiedy jedna strona nienawidzi podejmować decyzji, nie lubi być odpowiedzialna za różne rzeczy, a druga strona ma taki rodzaj osobowości, że chciałaby mieć wpływ na wszystko. Takie dwie osoby mogą się świetnie dogadywać, uzupełniać i być ze sobą szczęśliwe. Ważne, żeby się to odbywało świadomie i bez pretensji.</p>
<p><strong>A kiedy jedna strona nie ma ochoty na zarządzanie przez drugą?</strong><br />
 Jeśli ktoś uzurpuje sobie prawo do władzy bez zgody partnera, to zaczyna się robić pod górkę. Wcześniej czy później to gdzieś wybucha, bo jedna ze stron zaczyna być sfrustrowana.</p>
<p><strong>A czy szefowi może się znudzić rola lidera w związku? Może stracić energię na to ciągłe przewodzenie partnerowi? </strong><br />
 Lider to osoba przekonana, że wie lepiej. To jednostka autorytarna, agresywna w swoich osądach, nieznosząca sprzeciwu. Ona ma energię! Ona się nie podda, bo władza to jest cel i sens życia.</p>
<p><strong>Co jeśli zakochamy się w liderze? Osobie, które chce być szefem w każdym obszarze życia?</strong><br />
 Jeśli umiemy się wpasować w taką osobowość, odnaleźć swoje miejsce w szyku, to taki związek może być szczęśliwy. Musimy sobie odpowiedzieć, czy jesteśmy w stanie żyć w taki sposób i być zadowoleni z tego, że ktoś gra pierwsze skrzypce. Jeśli mamy opór przed byciem żołnierzem, ciągle wybuchają spory na tym tle, są awantury i ciche dni, to jest trochę słabo. Można wynegocjować sobie prawo veta, na przykład ustalić, że w ważnych sprawach mamy takie samo prawo do decydowania, jak nasz partner.</p>
<p><strong><br />
 Co jeśli w czasie dyskusji, np. na temat wyboru miejsca wakacji, lider dyskwalifikuje nasze argumenty?</strong><br />
 To znaczy, że taka osoba wcale nie ma ochoty z nami dyskutować. Jest przekonana, że wie lepiej i de facto informuje nas o podjętej przez siebie decyzji. Ubiera to wprawdzie w formę rozmowy, bo stara się być kulturalny, ale tak naprawdę nasze argumenty go nie interesują. Jeśli jesteśmy w stanie z tym żyć, to w porządku, jeśli nie, uciekajmy. Taka relacja może zabrnąć tak daleko, że jeśli pojawią się dzieci, uwikłamy się w inne zobowiązania, to możemy skończyć z potworną frustracją, depresją i poczuciem, że nie jesteśmy szczęśliwi w naszym związku. Warto się przyjrzeć rozmowom: jak on/ona rozmawia? Czy mnie słucha? Jak przyjmuje moje argumenty? Czy i kiedy uwzględnia moje zdanie? Czy kiedykolwiek odpuścił? Jeśli nie, to nie będzie lepiej. Pamiętajmy, że nasze cechy pogłębiają się z wiekiem. Jeśli nam to nie pasuje, to lepiej nie zaczynać poważnej relacji.</p>
<p><strong>Czy można zabrać lidera na terapię?</strong><br />
 Lider będzie uważał, że to partner czy partnerka ma problem. W jego świecie wszystko jest przecież idealnie. A jeśli żona ma problem ze słuchaniem go, to niech idzie się nauczyć. Miałem pacjenta, który przyszedł i powiedział: „Proszę naprawić mi żonę.</p>
<p><strong>Jak przekonać oporną osobę, żeby poszła z nami na terapię?</strong><br />
 Często popełniamy taki błąd, że zakochujemy się w cząsteczce drugiej osoby, a cała reszta jest beznadziejna i nam nie odpowiada. I naiwnie wierzymy, że pod wpływem miłości, ślubu, dzieci, ta osoba się zmieni, albo my ją zmienimy. Tak, jak te kobiety alkoholików, które tłumaczą: „Widziałam, że lubi sobie chlapnąć, ale myślałam, że po ślubie przestanie”. Nie. On jest, jaki jest – pije od zawsze. Trzeba się zastanowić, czy partner odpowiada nam jako całość, czy akceptujemy go z wadami, zaletami, przyzwyczajeniami, a nie lubimy w nim tylko to, że ma błyskotliwe riposty, fajny samochód, albo wysyła nam pikantne smsy. Ludzie, zamiast nastawiać się na szczęśliwe życie, nastawiają się na ciężką, morderczą robotę i jeszcze nie informują drugiej strony: „Hej, bo wiesz, ja teraz będę prał twój charakter, naginał twoją osobowość”. Po co mamy żyć z człowiekiem, który nam nie pasuje? Osoba, który wychodzi za kogoś za mąż z planem zmiany go na swoją modłę, tak naprawdę jest nieuczciwa na starcie. Nie mówi, że jest źle, nie mówi co jej się nie podoba, tylko robi dobrą minę do złej gry.</p>
<p><strong>A co jeśli ktoś zaczyna się rządzić, uważa, że ma większe prawo do decyzji, bo np. zaczął przynosić większe pieniądze do domu albo kobieta po urodzeniu dziecka uważa, że ma w jego sprawie ostatnie słowo, bo ona je urodziła?</strong><br />
 Dużo zależy od jakości związku. Może być tak, że przez zagonienie, brak czasu, gdzieś nam umykają ważne rzeczy. Nie zauważamy potrzeb partnera. Ale jeśli związek był partnerski, to siada się, rozmawia i rozwiązuje takie problemy. Potrzebna jest szczerość i chęć wysłuchania się nawzajem. Może być też tak, że ktoś poczuje smak władzy. Trudno jest nam z tego zrezygnować, stajemy się od niej uzależnieni. Warto próbować takie problemy rozwiązywać, bo nawet jeśli nie uda się nam wrócić do tego, co było na początku związku, to bazując na naszych zasobach, możemy wypracować coś nowego i lepszego.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/ja-tu-rzadze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Seks w wersji 50+</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/strefa-przyjemnosci/seks-w-wersji-50/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/strefa-przyjemnosci/seks-w-wersji-50/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 01 Sep 2014 02:05:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Prochowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[strefa przyjemności]]></category>
		<category><![CDATA[seks 50+]]></category>
		<category><![CDATA[seks w dojrzałym wieku]]></category>
		<category><![CDATA[seksowny temat]]></category>
		<category><![CDATA[seksualność Polaków]]></category>
		<category><![CDATA[Zbigniew Lew Starowicz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=16495</guid>
		<description><![CDATA[Nie spodziewałam się, że będę jeszcze kiedyś z mężczyzną, ale jak już jest, to okazuje się, że tam wszystko działa, jak należy. Trzy kobiety i specjaliści opowiadają o temacie tabu – seksie w dojrzałym wieku]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Według badań seksuologa Zbigniewa Lwa-Starowicza, większość kobiet po 50. roku życia ma ochotę na seks. „Raport o seksualności Polaków” z 2002 roku pokazuje, że 41 proc. emerytów przyznaje się do aktywnego życia seksualnego, a 15 proc. chciałoby je prowadzić, ale nie ma partnera.</p>
<p><strong>Z rówieśnikiem</strong><br />
 Anna jest pogodną, wiecznie uśmiechniętą brunetką. Ma 60. lat, prowadzi własny gabinet stomatologiczny. Miesiąc temu wzięła ślub z Romanem, po ośmiu miesiącach znajomości. Roman jest lekarzem chirurgiem, ma 62. lata. Poznali się w Sylwestra.<br />
 – Powiedział, że zakochał się we mnie od pierwszego wejrzenia. Spodobał mi się, bo traktował mnie, jak damę. Prawił komplementy, że taki ładny uśmiech, że mam piękne dłonie, zabierał na długie spacery po starówce. Wszystko to było takie spokojne, romantyczne, odpowiednie do naszego wieku. Wspólna znajoma powiedziała, że to dusza człowiek, który by muchy nie skrzywdził. Po pół roku znajomości się oświadczył: „Aneczko, nie mamy czasu do stracenia, a widzisz, że nam dobrze razem. To może ślub, bo bardzo bym pragnął, żebyś była moją żoną”. <br />
 Anna ma trójkę dorosłych dzieci. Mąż zostawił Annę, kiedy najmłodsza córka miała 4. lata.<br />
 &#8211; Wyjechał na kongres do USA i już nie wrócił. Napisał list, że układa sobie po drugiej stronie oceanu nowe życie. Byłam w bardzo trudnej sytuacji, sama z trójką dzieci w podobnym wieku. Musiałam im zastąpić tatę, bo ojciec nie utrzymywał z nimi żadnego kontaktu, oprócz paczki raz w roku na Boże Narodzenie. Przez te wszystkie lata nie miałam głowy do myślenia o nowych spodniach w domu. Wiadomo, jak to jest. Może i ktoś się koło mnie kręcił, ale nie zwracałam uwagi – opowiada Anna. &#8211; Kiedy dzieci się usamodzielniły, zaczęłam prowadzić bujniejsze życie towarzyskie. Moje koleżanki, na emeryturze, miały dużo wolnego czasu. A to do kina poszłyśmy, a to na spotkanie czy odczyt, a to na dancing. Na wakacje też jeździłyśmy razem. Nie czułam się samotna, bo dzieci w tym samym mieście, było do kogo się odezwać.<br />
 Dzieci Anny zaakceptowały to, że w jej życiu, po wielu latach, pojawił się mężczyzna.<br />
 &#8211; Obawiałam się, że będą krytykować nasz związek, ale najmłodsza córka wiele razy żartowała: „Muszę ci znaleźć jakiegoś adoratora, żebyś na starość nie siedziała nam na głowie.” A jak już był ten adorator, to razem z braćmi bardzo pomagali mi w organizacji ślubu. Chyba się cieszą, że kogoś mam. Że nie będę sama. Że jesteśmy szczęśliwi. Roman jest podobny do mnie. Też interesuje się nauką, jeździ na kongresy. Dba o zdrowie, chodzimy na nordic walking. W sypialni jest tak na spokojnie. Powolutku się przyzwyczajaliśmy do siebie. Ja już zapomniałam, co to znaczy seks, ale Roman cierpliwie czekał. Dla niego to wszystko było bardzo naturalne, skoro się kochamy, dobrze czujemy, to będziemy też jak prawdziwy mąż i żona razem w sypialni. „Aneczko, jaka ty jesteś piękna i młoda” mówi za każdym razem, kiedy kładziemy się do łóżka. Ja w długiej, eleganckiej koszuli nocnej. Nie lubię mu się pokazywać nago, ciało – chociaż jestem szczupła – ma już swoje lata. Wolę, jak trochę jest odkryte, na przykład piersi, które wciąż dobrze się trzymają, a trochę zakryte. Roman to akceptuje, bardzo się do mnie dopasował. Wie, że lubię, jak pali się mała lampka, wie, że lubię się długo całować. Seks mamy raz w tygodniu, dużo jest w tym śmiechu i zabawy. On mi się podoba jako mężczyzna, nie ma brzuszka, nie ma siwych włosów, ma taką elegancką urodę. Nie spodziewałam się, że będę jeszcze kiedyś z mężczyzną, ale jak już jest, to okazuje się, że tam wszystko działa jak należy. Nie ma się co wstydzić.”</p>
<p><strong>Z młodszym</strong><br />
 Barbara niedawno skończyła 45. lat. Wygląda na co najmniej pięć lat mniej. Wysoka, kobieca, naturalna blondynka. Zawsze na obcasach, ulubiony, czerwony lakier na paznokciach, starannie ułożone, długie włosy, dobre perfumy. Szybko mówi i chodzi, tryska energią. Szczupła, 5 razy w tygodniu biega na jogę, basen lub siłownię. Faceci oglądają się za nią, bo uwielbia krótkie, seksowne sukienki, a nóg mogłaby jej pozazdrościć niejedna o kilkanaście lat młodsza kobieta.<br />
 &#8211; Nie odmładzam się na siłę. Owszem, korzystam z tych wszystkich botoksów, kwasów, laserów, ale z umiarem. Kiedy ktoś pyta, ile mam lat, zawsze mówię prawdę, bo wiem, że wyglądam o wiele młodziej – mówi.<br />
 Amerykańscy socjolodzy nazwaliby ją typową kuguarzycą – zamożną, dojrzałą kobietą, która korzysta z życia pełnymi garściami. Również erotycznego. Barbara podjeżdża do modnych restauracji mercedesem, który kupiła sobie sama na ostatnie urodziny. Prowadzi własną firmę konsultingową w Warszawie, zatrudnia zespół ludzi. Typowa kobieta sukcesu, która własną, ciężką pracą, doszła do wszystkiego, co ma. A ma sportowy samochód, dwa domy i apartament w modnym wieżowcu w centrum miasta, dwa razy w roku bajeczne wakacje po drugiej stronie świata. Barbara jest rozwiedziona, a w spadku po poprzednim mężu pozostał jej dorastający syn, od dwóch lat na uczelni w USA. <br />
 &#8211; Z mężem poznaliśmy się na studiach i szybko zostaliśmy małżeństwem. On stateczny, obowiązkowy, rówieśnik. Wspólnie prowadziliśmy biznes. Jak to w życiu, bywały wzloty i upadki, ale szybko udało się nam uzyskać wysoki status materialny i nie mieliśmy większych problemów. Przez całe lata miałam w nim oparcie i byłam przekonana, że na starość będziemy siedzieć przy jednym kominku, gdzieś w alpejskiej wiosce. <br />
 Barbara rozwiodła się trzy lata temu. Z orzeczeniem o jego winie. Wina? Kobieta na boku. – W zupełnie niespodziewanym momencie, poprosił mnie o rozwód. Byłam w takim szoku, że przez rok nie wychodziłam z domu. Depresja, rozpacz, gryzłam ścianę. On nie pozostawił żadnych złudzeń – to nie był przelotny romans z sekretareczką tuż po studiach. Poznał miłość swojego życia, kobietę, która go bezwarunkowo wspiera. Po roku doszłam do wniosku, że jeśli nadal będę się nad sobą użalać, skończę jako zgorzkniała, samotna, porzucona kobieta. I to porzucona nie dla młodszej! Rzuciłam się w wir zabawy i robienia rzeczy, na które wcześniej nie było czasu, albo nie wypadało ich robić. Teraz miałam na wszystko ochotę. <br />
 Kurs windsurfingu? W godzinę jestem spakowana na wyprawę. Kurs pilota szybowców? Byłam najbardziej odważnym uczestnikiem, a panowie uwielbiali mój dowcip. Zabawa do białego rana? Młodsze koleżanki pokazały mi najlepsze kluby w mieście. O nie, nie ustępowałam im w szaleństwach na parkiecie. <br />
 Mężczyźni? &#8211; Było kilka przelotnych romansów z mężczyznami poznanymi w internecie, ale chyba bardziej dlatego, żeby pokazać eks, że ja też potrafię kogoś zdobyć. Zawsze lubiłam seks, więc nie widziałam powodu, żeby sobie odmawiać. <br />
 Barbara poznała Tomasza, swojego obecnego partnera na urodzinach u wspólnej znajomej. Szarmancki, zadbany brunet. Dwadzieścia lat młodszy. <br />
 &#8211; Nie zwróciłam na niego uwagi, ale poprosił mnie do tańca i przez cały wieczór nie odstępował na krok. Potem były kwiaty, telefony, zaproszenia do teatru i restauracji. Bawiłam się tą adoracją i nie pozwoliłam zbliżyć na krok, bo sądziłam, że szybko się znudzi. Ale on był wytrwały. Przekonywał, że się zauroczył, wpatrywał jak w obrazek. Po miesiącu takich podchodów kolejna randka zakończyła się w moim apartamencie. On był pełen entuzjazmu, a mnie kręciło podniecenie w jego oczach. Nie dał mi zasnąć przez całą noc. Zaczął się okres szalonego seksu. On niecierpliwy, nieokrzesany, pełen wigoru. Zawsze uważałam się za atrakcyjną babkę, ale nie byłam pewna, jak zareaguje o tyle młodszy mężczyzna, więc byłam troszkę onieśmielona. Ale tylko za tym pierwszym razem. On zachwycał się tym, że jestem trzy razy bardziej zadbana od jego rówieśniczek. Na dodatek od wielu lat nie miałam w sypialni mężczyzny o takim samym temperamencie, jak mój, więc cóż… unosiłam się metr nad ziemią. <br />
 Po pół roku spotkań, przedstawiłam go rodzinie i przyjaciółkom. Były zachwycone, słuchając moich relacji z kolejnej gorącej nocy. „Co ci zależy, nawet jeśli nie będzie to długo trwało, to przynajmniej będziesz dobrze się bawić. Dosyć się nacierpiałaś.” Starsza siostra pukała się w czoło: „To najmniej odpowiedni dla ciebie facet! On na dorobku, ty z własną firmą. Jaka jest między wami równość finansowa? Nie dość, że młodszy, to jeszcze nie wygląda na swój wiek. Wiesz, że niektórzy mogliby pomylić go z twoim synem – kiwała głową. A ja miałam na to tylko jedną odpowiedź – skoro nie wyszło mi z mężczyzną, który miał wszelkie cechy ku temu, żeby być moim mężem do grobowej deski, to teraz nie będę zważać na stereotypy.” Po roku znajomości i jego nieustającej fascynacji, ba, nawet małych scen zazdrości, sama zaangażowałam się emocjonalnie. No cóż, namiętny seks, który mamy, jest dowodem na to, że układ starsza-młodszy, ma swoje ogromne zalety.</p>
<p><strong>Na stałe</strong><br />
 Paweł i Karolina mają po 50. lat. Dorosłą córkę, która założyła już własną rodzinę. Pracują zawodowo, prowadzą małe biuro wynajmu nieruchomości. – Między nami bywało bardzo różnie. Na początku byliśmy jak para hippisów, która mogła kochać się zawsze, wszędzie i o każdej porze. Na studiach prowadziliśmy szalone życie, zdarzały się nam różne eksperymenty. Po tym, jak urodziłam dziecko, przytyłam 20 kilo i zupełnie straciłam ochotę na seks – opowiada Karolina. – Tym bardziej, że miałam zagrożoną ciążę i ciężki poród. Długotrwały stres i trauma skutecznie stłumiły mój bujny temperament.<br />
 &#8211; Żona nie dość, ze zachowywała się inaczej, to jeszcze wyglądała inaczej. Dobrze, że ja miałem wtedy tak dużo pracy i byłem tak zmęczony, że sam nie miałem czasu myśleć o seksie. Przez niemal dwa lata praktycznie była posucha. Dopiero, kiedy córka trochę podrosła i poszła do przedszkola, zaczęliśmy regularnie uprawiać seks – dodaje Paweł.<br />
 &#8211; To jednak nie było to samo, długo walczyłam o powrót do mojego dawnego ciała, nie mogłam się odnaleźć w łóżku tak, jak kiedyś. Rozpraszał mnie płacz dziecka, byłam przede wszystkim mamą.<br />
 &#8211; Potem ja przez kilka lat miałem problemy z kręgosłupem. Zwijałem się z bólu, a siedząca praca nie pomagała. Brałem leki, które wpływały na potencję, ale Karolinie jakoś to nie przeszkadzało. Byliśmy jak sprawnie działające przedsiębiorstwo, do tego zachorowała mama Karoliny i żona dużo czasu spędzała pomagając jej. Ze mną było niewesoło, specjalista skierował mnie na operację, która sprawiła, że moje dolegliwości minęły. Odzyskałem wigor. Czułem się spokojny, firma zaczęła się świetnie kręcić, córka poszła do liceum, miała własny świat.<br />
 &#8211; Nagle okazało się, że mamy sporo więcej czasu niż kiedyś, oboje pierwsze siwe włosy na głowie, ale w końcu psychiczny luz. Nie musimy rano zrywać się do pracy. Wnuków jeszcze nie ma. Przypomniałam sobie, jak dobrze nam było kiedyś, nie wiem, chyba coś się stało z moim libido, bo zaczęłam uwodzić męża, tak jak kiedyś – śmieje się Karolina.<br />
 &#8211; Żona nie dość, że wygląda lepiej niż 10 lat temu, to jeszcze jest dla mnie w łóżku bardzo dobra. Kochamy się teraz średnio trzy razy w tygodniu, ale nie o częstotliwość chodzi. Doskonale znamy nasze ciała, wiemy, co lubimy, a czego nie. Nie gonimy cały czas za czymś, a to bardzo sprzyja życiu intymnemu. Żartujemy, że teraz jesteśmy lepsi w łóżku, niż kiedy mieliśmy po 20. lat, ale taka jest prawda. Może nie jestem zawsze w formie, może nie zrobimy już tych wszystkich akrobatycznych pozycji, co kiedyś, ale doświadczenie pozwala nam cieszyć się zupełnie nowymi smakami w seksie. Gdyby ktoś powiedział mi kilkanaście lat temu, że tak może być, to bym nie uwierzył. Wtedy uważałem, że w naszym wieku, będziemy co najwyżej siedzieć wspólnie przed telewizorem.</p>
<p>Ela Prochowicz</p>
<p>Ramka 1<br />
 Z forum</p>
<p>„Mam 61 lat, dwa razy rozwiedziona, dwoje dorosłych samodzielnych dzieci i regularnie, 4 &#8211; 5 razy w tygodniu kocham się z moim stałym partnerem z dużą fantazją na bazie dostępnych obecnie filmów porno. Dodam, że robię to częściej niż w młodości, bo pozbyłam się lęku przed niepożądaną ciążą i z większą swobodą, bo mam własny dom.”</p>
<p>„Ja mam 44, żona 41 lat. Jesteśmy kochankami już od ponad 20 lat &#8211; w tym 19 lat małżeństwa. Niedawno stwierdziłem, że żona jest już moją trzecią kochanką: najpierw miałem ją jako dwudziesto-, potem trzydziesto-, a teraz jako czterdziestolatkę. Pierwsza była świeża, druga zmysłowa i dojrzała, a ta trzecia&#8230; boska.”</p>
<p>„Co Wy wiecie o seksie w starszym wieku. Ja mam 51 lat, mój mąż 53, kochamy się dwa razy w tygodniu. Może nasz seks już nie jest taki ognisty, jak kiedyś, ale wciąż jest w nim namiętność. Bez seksu nie wyobrażamy sobie oboje bliskości. Wciąż śpimy wtuleni w siebie i nie ma zasady kto inicjuje&#8230; to po prostu się czuje.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/strefa-przyjemnosci/seks-w-wersji-50/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Łechtaczka, czyli piękna nieznajoma*</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/lechtaczka-czyli-piekna-nieznajoma/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/lechtaczka-czyli-piekna-nieznajoma/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 26 Aug 2014 02:05:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Anna Chodacka</dc:creator>
				<category><![CDATA[okiem specjalisty]]></category>
		<category><![CDATA[ciało]]></category>
		<category><![CDATA[eksmagazyn]]></category>
		<category><![CDATA[seks]]></category>
		<category><![CDATA[seksowny temat]]></category>
		<category><![CDATA[życie erotyczne]]></category>
		<category><![CDATA[łechtaczka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=16417</guid>
		<description><![CDATA[Pomimo poszerzającej się wiedzy kobiet na temat ich własnego ciała, seksualności i tego, jak osiągać przyjemność, ta część ciała jest nadal marginalizowana. A przecież istnieje tylko po to, abyśmy mogły osiągać orgazm - łechtaczka]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na początek fakt, który najbardziej przemawia do wyobraźni &#8211; łechtaczka (łac. clitoris) posiada 8 tys. zakończeń nerwowych. To dwukrotnie więcej niż penis. Nawet Zygmunt Freud nie doceniał łechtaczki. Wybitny psychoanalityk twierdził, że orgazmy łechtaczkowe to młodzieńcza, niedojrzała forma osiągania przyjemności. Według niego, dopiero orgazm waginalny jest tym, co kobieta powinna przeżywać. Ten pogląd wydaje się tylko niewinnym przewinieniem w porównaniu do przekonań belgijskiego anatoma Andreasa Vesaliusa, który jeszcze na początku XV wieku przekonywał, że łechtaczka w ogóle nie istnieje, występuje jedynie u hermafrodytów.</p>
<p><strong>Interesujące fakty na temat łechtaczki</strong><br />
 &#8211; Stymulacja łechtaczki może być o wiele bardziej satysfakcjonująca dla kobiety niż stosunek waginalny; 75 &#8211; 80 proc. kobiet ma problem z osiągnięcie orgazmu wyłącznie przy penetracji, bez pieszczot łechtaczki;<br />
 &#8211; Osiągnięcie orgazmu wyłącznie przy stymulacji łechtaczki, bez penetracji waginalnej, jest możliwe i nie mniej (a często nawet bardziej) zadowalające;<br />
 &#8211; Istnienie łechtaczki przez długie lata nie było oczywiste dla naukowców. Przez lata była ona odkrywana, a potem zapominana, aby na nowo móc zostać odnalezioną na mapie ciała kobiety. W 1559 r. po raz pierwszy łechtaczkę odkrył Włoch Realdo Colombo. Kolejno potem opisywali ją: Kinsey w latach 50. oraz Masters i Johnsosn w latach 60. (głównie jej związki z osiąganiem orgazmu u kobiety);<br />
 &#8211; Dopiero w 1998 r. australijska urolog Helen O&#8217;Connell przeprowadziła na wolontariuszkach testy korzystając z badania rezonansem magnetycznym. Rezultatem był pierwszy w historii medycyny opis anatomii łechtaczki. Badania w tym kierunku kontynuowała dekadę później grupa francuskich naukowców z dr Odile Buisson na czele. Rezultatem ich pracy oraz po, raz kolejny, zaangażowania kobiet-wolontariuszek, był pierwszy trójwymiarowy obraz ultrasonograficzny łechtaczki;<br />
 &#8211; Łechtaczka rośnie! Pod koniec okresu dojrzewania jest niemal dwukrotnie większa od momentu, kiedy zaczęła się rozwijać, a ok. 30 roku życia niemal czterokrotnie większa; <br />
 &#8211; Łechtaczka nie starzeje się! Od momentu, kiedy osiągnie dojrzałość i odpowiednią wielkość, pozostaje w doskonałej kondycji niezależnie od wieku kobiety;<br />
 &#8211; Klitoris się rusza. Otóż łechtaczka porusza się, wykonując ruch do przodu podczas stosunku, kiedy pośladki kobiety są spięte. Naukowcy uważają, że jest to ważne o tyle, że kiedy łechtaczka wysuwa się do przodu, to ociera się o nasadę penisa i w ten sposób uzyskujemy dodatkową stymulację seksualną;<br />
 &#8211; Niektóre dziewczynki i kobiety ze względów genetycznych lub hormonalnych cierpią na przerost łechtaczki zwany klitoromegalią. Zwykle zewnętrzne części lekko przypominają męskiego penisa. Leczenie zależy od natury problemu. Leczenie chirurgiczne nosi nazwę klitoroplastyki;<br />
 &#8211; Pornografia marginalizuje znaczenie łechtaczki w kontekście osiągania orgazmu przez kobietę. Stymulacja łechtaczki pokazywana jest tylko jako gra wstępna, a nie prosty sposób na osiągnięcie orgazmu przez kobietę. Obszerne fragmenty pieszczot łechtaczki można znaleźć w filmach typu &#8222;female friendly&#8221; lub z udziałem dwóch kobiet;<br />
 &#8211; Klitoris występuje u niemal wszystkich ssaków płci żeńskiej. Rekord wielkości należy do&#8230; hieny, która rodzi, oddaje mocz i szczytuje przez łechtaczkę;<br />
 &#8211; Psycholog kliniczny i seksterapeutka Christine Bagley-Jones uważa, że brak świadomości kobiet i wiedzy na temat budowy organów płciowych, w tym łechtaczki, mają ogromny wpływ na to, że wiele kobiet nigdy nie szczytuje z partnerem;<br />
 &#8211; Według francuskiej badaczki dr Odile Buisson, punkt G jest niczym innym, jak wewnętrzną częścią łechtaczki, która stymulowana jest przez wewnętrzną ścianę pochwy; dzieje się tak, ponieważ przedłużenie łechtaczki biegnie z początku bardzo blisko przedniej części pochwy;<br />
 &#8211; &#8222;Serce kwiatu &#8211; książka o yoni&#8221; Andrew Barnes&#8217;a i Yvonne Lumsden, to ciekawa publikacja, która stanowi zbiór zdjęć kobiecych genitaliów. Do zdjęć pozowało 50 kobiet. Publikacja ma na celu oswojenie czytelników z widokiem waginy, czy widocznych części łechtaczki, oraz podniesienie poziomu samoakceptacji kobiet;<br />
 &#8211; Maria Bonaparte (1882-1962), prawnuczka brata Napoleona, kazała sobie chirurgicznie przesunąć łechtaczkę, tak, aby ta znajdowała się bliżej pochwy. Myślała, że to poprawi jakość jej życia seksualnego (nie osiągała orgazmów przez penetrację waginalną), niestety pomyliła się. Maria Bonaparte nie miała wiedzy o tym, że widoczna część łechtaczki to jedynie niewielka jej część, i jej przesunięcie niczego nie zmieni. Dzięki własnym problemom z oziębłością seksualną, Maria Bonaparte przyczyniła się do poszerzania wiedzy na temat seksualności kobiet. Z dzisiejszej perspektywy jej racje wydają się mocno wątpliwe, wówczas były prawdziwym krokiem naprzód. Maria poddała kobiety w paryskich szpitalach badaniom, przeprowadziła z nimi wywiady i doszła do wniosku, że kobiety są oziębłe właśnie ze względu na dużą odległość między łechtaczką, a wejściem do pochwy. Od swoich racji nie odstąpiła nawet, jako słynna psychoanalityk.</p>
<p><strong>Anatomia łechtaczki</strong><br />
 Łechtaczka składa się z żołędzi, trzonu i głęboko skrytych w ciele odnóg (ciał jamistych). To, co widoczne dla okam to przysłowiowy czubek góry lodowej. Największa część łechtaczki (95 proc.) jest, bowiem pod skórą. Parzyste ciała jamiste łechtaczki zaczynają się, jako odnogi łechtaczki i przyczepiają się do dolnych gałęzi kości łonowych. Mają one średnio długość 4 cm, i stanowią najdłuższą część ciał jamistych. Obie biegną przyśrodkowo i w górę. Pokrywa je mięsień kulszowo-jamisty. Następnie obie odnogi łączą się nieco poniżej i do przodu od spojenia łonowego zbiegają się w mierzący około 2 cm trzon łechtaczki, w którym wyróżnia się część wstępującą i część zstępującą. Trzon łechtaczki kończy się wierzchołkiem, który, wraz z pokrywającą go skórą, tworzy żołądź łechtaczki. Najbardziej widoczną częścią łechtaczki jest jej żołądź, która przypomina sercowatym kształtem miniaturkę męskiej żołędzi, tyle, że żołądź łechtaczki pozbawiona jest „otworu”. Ciała jamiste mają długość od 12 do 15 cm. Dodatkowo, możemy wyróżnić dwa ciała gąbczaste okalające waginę. Łechtaczka, podobnie jak penis, zbudowana jest z tkanki wzwodowej, która składa się z naczyń krwionośnych, tkanki gąbczastej i ogromnej liczby zakończeń nerwowych. <br />
 Do wzwodu dochodzi, kiedy ciała jamiste i gąbczaste napełniają się krwią. <br />
 Wszelkie pomiary klitoris, podają długość żołędzi i trzonu, czyli widocznych fragmentów łechtaczki. Przeciętna klitoris dziewczynki, mierzona od podstawy trzonu do szczytu żołędzi, ma długość 4-5 milimetrów. Z wiekiem, kiedy dziewczynka rośnie, łechtaczka zwiększa swe rozmiary, zwłaszcza podczas okresu dojrzewania. U dojrzałych kobiet liczy średnio16-20 milimetrów, z których około jednej trzeciej przypada na żołądź, reszta to trzon. Podobnie, jak w przypadku penisa, wymiary te są bardzo uogólnione i są przede wszystkim kwestią indywidualną każdej kobiety.</p>
<p><strong>Orgazm łechtaczkowy</strong><br />
 Osiem tysięcy zakończeń nerwowych sprawia, że łechtaczka jest niezwykle wrażliwa. Daje to możliwość osiągnięcia niezwykłych przeżyć, ale jednocześnie oznacza, że wiele doznań przyjemnych dla penisa, dla łechtaczki może być zbyt intensywnych lub po prostu bolesnych.<br />
 Łechtaczka, podobnie jak penis, szczytuje. W chwili podniecenia, wzrost ukrwienia powoduje powiększenie trzonu i wypchnięcie żołędzi łechtaczki wyżej, poza jej napletek. We „wzwód” łechtaczki zaangażowane są także dwa fragmenty tkanki zwanej opuszką przedsionka waginy, które pompują krew do żołędzi. U podnieconej kobiety przekrwiona łechtaczka jest dwukrotnie większa niż łechtaczka w stanie spoczynku. Należy tu jednak zaznaczyć, że łechtaczka w stanie wzwodu nigdy nie będzie taka, jak penis. <br />
 Dlaczego tak jest?. „W 1996 roku zespół włoskich naukowców badających mikroarchitekturę trzonu łechtaczki doniósł, iż wbrew podręcznikom, nie ma ona splotu żylnego. U mężczyzn ten ciasny węzeł naczyniowy jest głównym odpływem odprowadzającym krew z prącia; jednakże, w stanie pobudzenia, mięśnie trzonu prącia chwilowo uciskają na ów splot i krew, która doń napłynęła, nie może odpłynąć, stąd wzwód. Łechtaczka najwyraźniej nie ma odrębnego splotu i nie jest tak silnie unaczyniona. W stanie pobudzenia wykazuje zwiększone krążenie tętnicze, jednakże żylnie nie ulega blokadzie, więc narząd ten nie przekształca się w sztywną pałeczkę. (…) Być może właśnie ów subtelny charakter obiegu krwi pozwala łechtaczce rozszerzać się i kurczyć szybko i bez ograniczeń, przynosząc kobiecie błogosławiony dar wielokrotnego szczytowania.” (cytat pochodzi z książki &#8222;Kobieta &#8211; geografia intymna&#8221; Natalie Angier, 1999).</p>
<p><strong>Sens istnienia łechtaczki</strong><br />
 Pytanie o to, po co w ciele kobiety istnieje łechtaczka nadal, pomimo licznych badań, studiów czy mniej lub bardziej prawdopodobnych hipotez, pozostaje bez zadowalającej odpowiedzi. Po co kobiecie organ, który służy wyłącznie do osiągania przyjemności? Skoro seks ma służyć m.in. prokreacji, a odbywa się ona poprzez wytrysk nasienia do waginy, co z kolei, w czasie dni płodnych, prowadzi do zapłodnienia, to po co w takim razie narząd, który bezpośrednio nie bierze w tym procesie udziału?<br />
 Sam fakt istnienia narządu dla osiągania przyjemności kłóci się z biologią człowieka i faktem, że każda część człowieka jest po coś i czemuś służy. <br />
 Ciekawą teorię na ten temat ma filozof Elizabeth Lloyd. W swojej książce &#8222;The case of female orgasm&#8221; Lloyd twierdzi, że łechtaczka jest tak naprawdę śladem, pozostałością po męskości w kobiecie. Na takiej samej zasadzie mężczyźni mają sutki, które nie pełnią u nich znaczącej funkcji, a mimo to je posiadają. Kobieta i mężczyzna dzielą wiele takich samych cech, stąd część z nich jest obecna, w innej, okrojonej postaci u płci przeciwnej.</p>
<p>Wydaje się, że lata badań pozwolą na obalenie teorii Elizabeth Lloyd. Niestety. W latach 70. w Wielkiej Brytanii przeprowadzono badania, które pokazały, że jeśli kobieta nie ma orgazmu, lub jeśli ma go minutę przed ejakulacją mężczyzny, to sperma nie zostaje w pochwie. Jednakże, jeśli ona szczytuje podczas lub niedługo po nim, większość jego spermy jest zasysana do jej macicy. Orgazm (nierozerwalnie związany z łechtaczką) może pomóc lub pokrzyżować mężczyźnie plany ojcostwa, nawet, gdy kopulacja jest już w toku. Dla przykładu &#8211; samice makaków szczytują, kiedy są pokrywane przez samców wysokiej rangi. Sens istnienia łechtaczki, która służy osiąganiu przyjemności, jest w wielu krajach negowany. Kobietom wycina się łechtaczkę pozbawiając je możliwości odczuwania przyjemności z seksu, odzierając je z ważnego elementu kobiecości, o ogromnej traumie nie wspominając. Często obrzezanie stanowi element ceremonii rytualnej i jest uważane za moment wejścia dziewczynki w dorosłość. Pozbawienie kobiety łechtaczki stanowi sposób na kontrolowanie seksualności kobiet.Daje ono gwarancję na dochowanie dziewictwa do ślubu i utrzymywanie wierności małżeńskiej już po nim.</p>
<p>Anna Chodacka</p>
<p><em>*Tytuł tekstu to tytuł francuskiego filmu dokumentalnego z 2002 r., którego tematem jest klitoris.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/lechtaczka-czyli-piekna-nieznajoma/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Po 60-tce temperamenty się zgrywają</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/po-60-tce-temperamenty-sie-zgrywaja/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/po-60-tce-temperamenty-sie-zgrywaja/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 15 Aug 2014 02:05:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Karina Maciorowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[okiem specjalisty]]></category>
		<category><![CDATA[Daniel Cysarz]]></category>
		<category><![CDATA[dojrzały seks]]></category>
		<category><![CDATA[eksmagazyn]]></category>
		<category><![CDATA[seksowny temat]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=16496</guid>
		<description><![CDATA[I o ile panuje moda na kult dbania o zdrowie, o tyle kult dbania o udane życie erotyczne dojrzałych osób to jeszcze przyszłość. A przecież pary w takim wieku mogą czerpać przyjemność z seksu]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn: Podobno około 60. roku życia potrzeby seksualne kobiet i mężczyzn najbardziej się do siebie zbliżają, czy tak jest w istocie?<br />
 Daniel Cysarz, seksuolog: </strong>Starsze pary nie docierają do gabinetów, bo być może sobie w seksie świetnie radzą i nie potrzebują pomocy, a druga rzecz jest taka, szczególnie u nas, w Polsce, panuje przekonanie, że to nie są osoby, które powinny się afiszować ze swoją seksualnością, dbać o nią. I o ile panuje moda na kult dbania o zdrowie, o tyle kult dbania o udane życie erotyczne dojrzałych osób, to jeszcze przyszłość. Pary w takim wieku mogą czerpać przyjemność z seksu. Nasze ciała się zgrywają, a wcześniej się rozmijaliśmy. U mężczyzn górka możliwości seksualnych przypada na dekadę od 20. do 30. roku życia, a u kobiet pomiędzy 30. a 40. delikatnie rzecz ujmując. W tych aspektach zgrywamy się dopiero, kiedy mamy po 50, 60 lat.<br />
 <strong><br />
 Jakie są zalety późnego seksu? </strong><br />
 Zaczyna być więcej czasu na seksualność. Jeśli partnerzy pracują zawodowo, to na stabilnych pozycjach, dzieci są odchowane, nie ma zmartwienia o niechcianą ciążę. To świetny czas na seks. Szkoda, że nikt tego seksu nie reklamuje. Oglądamy seks ludzi zrobionych, pięknych. Jest taki przekaz, że nawet, jeśli starsze osoby uprawiają seks, to powinien być to seks, o którym nikt nic nie wie, najlepiej w nocy i pod kołdrą. <br />
 <strong><br />
 Czy warto wracać do aktywnego życia seksualnego po długiej przerwie?</strong><br />
 Oczywiście, że tak. Nasze ciało i zdrowie po 60. daje o sobie znać, ale jeśli o nie dbamy, to seksualność może spokojnie rozkwitać. Mogą się pojawić problemy związane z menopauzą czy nietrzymaniem moczu, ale najważniejsza kwestia to taka, czy kobieta potrafi na siebie spojrzeć, jako na atrakcyjną seksualnie partnerkę czy bardziej zajmuje ją proza dnia codziennego. Większość emerytów to osoby, które mają dosyć niski status materialny, a to przekłada się na zdrowie. Zrozumiałe, że w takich warunkach, seksualność spada na dalszy plan.</p>
<p><strong>Czy układ: starsza kobieta &#8211; dużo młodszy mężczyzna dobrze się sprawdza?</strong><br />
 Takie związki mają rację bytu, chociaż przeważnie jest tak, że mężczyzna, jako zdobywca, powinien mieć młodsze partnerki. My bardzo często, nieświadomie, szukamy partnerek, które mogą być kolejnymi matkami dla naszych dzieci. Cechy, których pożądamy, kojarzą się nam z młodością. Dojrzała partnerka może być atrakcyjna, jeśli jej kochankowi imponuje jej status materialny i społeczny. Taka kobieta może być pomocna, wspierać, utrzymywać – może być w pewnym sensie przedłużeniem mamy. Nie jestem tylko pewny, czy, jeśli partnerzy wejdą w taki układ, może rozwinąć się ognista seksualność. Wchodząc w takie role, jak matka-syn, zaczynamy się tak zachowywać…</p>
<p>Rozmawiała: Karina Maciorowska</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/po-60-tce-temperamenty-sie-zgrywaja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Simlock wierności</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/simlock-wiernosci/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/simlock-wiernosci/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 08 Aug 2014 02:05:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>JJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[okiem specjalisty]]></category>
		<category><![CDATA[eksmagazyn]]></category>
		<category><![CDATA[kobieca (nie)logika]]></category>
		<category><![CDATA[Piotr Mosak]]></category>
		<category><![CDATA[seksowny temat]]></category>
		<category><![CDATA[skok w bok]]></category>
		<category><![CDATA[wierność]]></category>
		<category><![CDATA[zdrada]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=16440</guid>
		<description><![CDATA[To, że biologicznie jesteśmy tak skonstruowani, że podobają się nam różne „obiekty”, nie znaczy, że musi to pociągnąć za sobą skok w bok. Na szczęście, kilka tysięcy lat ewolucji spowodowało, że potrafimy sobie założyć simlocka. O męskiej i kobiecej zdradzie rozmawiamy z psychologiem, specjalistą terapii związków Piotrem Mosakiem]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-weight: bold;">EksMagazyn: Dlaczego mężczyźni zdradzają?</span></p>
<p><strong>Piotr Mosak, psycholog, specjalista terapii związków z <a href="http://www.psycholog.com.pl/" target="_blank">Centrum Psychoterapii Psycholog.com.pl:</a></strong> To mocno skomplikowana sprawa, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy nie tkwimy już w naszych tradycyjnych rolach. Od mężczyzn słyszę najczęściej, że zdradzili, bo żona w jakiś sposób zamknęła się w swoim świecie. Nie dopuszczała ich do siebie, zaczęła mieć nieustające pretensje, troszkę zzołzowiała. Nie ma między nimi dyskusji, rozmowy, żadnej konstruktywnej komunikacji. Ci mężczyźni czują się bezsilni. Z jednej strony nie chcą jeszcze kończyć małżeństwa, a z drugiej &#8211; nie potrafią nic zmienić, bo w obliczu ciągle krytykującej i rozliczającej ich żony, nie mają siły przebicia. Często są też manipulowani brakiem seksu i z tego rozżalenia, zgorzkniałości, kiedy trafia się im okazja do skoku w bok, mówią: „A trudno, niech się dzieje.” To nie znaczy nawet, że poszukują okazji, tylko kiedy pojawia się ona na horyzoncie, machają ręką na swoje zasady. Zdarza się, że mają poczucie winy, dyskomfort, ale w takich sytuacjach, kiedy próbowali coś poprawić, nawet byli na terapii i to niczego nie zmieniło, są w stanie marazmu. Mają wrażenie, że ciągle chodzą po błocie. To sygnał, że taki związek się kończy, tylko oni jeszcze nie mają odwagi, żeby się rozstać albo nie mają świadomości, że zdrada wynika z tego, że związku już de facto nie ma.</p>
<p><strong>A co z tymi, którzy zdradzają, chociaż mają świetne partnerki? </strong><br />
 Są mężczyźni, którzy wchodzą w związki małżeńskie nie wiadomo po co. Wzięli i ożenili się siłą rozpędu, pod wpływem emocji, namówieni przez innych ludzi, podczas gdy oni zawsze mieli ochotę na dużo kobiet i dużo seksu. Małżeństwo ich ciśnie, zamyka, ogranicza, w ogóle nie jest zgodne z ich naturą. Takie typy nie rozbijają małżeństw: „Jak już jest, to mam, a że mogę sobie bzykać na boku, to świetnie, tylko trzeba uważać, żeby się nie wydało.”</p>
<p><strong>Faceci wdają się w romanse, bo „ona się zmieniła”?</strong><br />
 Tak, to kolejny powód zdrady, że kobieta przestaje być taką, jak oni oczekiwali. Kiedy coś w życiu się zmienia: pojawia się dziecko, budowa domu, choroba rodziców. Ona jest już inna, przestaje być tą ukochaną, którą byłą. Jak pojawia się dziecko, to ono staje się najważniejsze. Jak pojawia się tragedia w rodzinie, to jej emocje stają się najważniejsze, całą sobą pokazuje, jak on jest na którymś tam miejscu w kolejce. A my psychologowie wiemy, że partnerzy powinni być na szczycie hierarchii, jako „my”, na drugim każde z nich jako „ja”, na trzecim dzieci, na czwartym rodzice. Kiedy on czuje, że „my” przestało istnieć, z wysokiego miejsca spada znacznie niżej, to jest mu źle, ma wrażenie, że został porzucony. Nie bez powodu podałem przykład budowy domu, ponieważ często jest tak, że kiedy ludzie zaczynają się bogacić, on zarabia pieniądze, a ona pilnuje budowy. I kobiety robią wtedy jeden, podstawowy błąd – ścinają włosy i zakładają gumowce. Taka sytuacja trwa kilka miesięcy. On wraca do domu, ona jest wiecznie zmęczona, spocona, niekobieca. A w pracy taki facet ma koleżankę w makijażu, zadbaną, ubraną w ładny mundurek. Kobiety powinny starać się nie zatracić swojej kobiecości, bo kiedy jadą na budowę w szpilkach, to są w stanie więcej załatwić, niż gdyby były w gumiakach. Kiedy ona chodzi przez dwa tygodnie w szlafroku, z tłustymi włosami, to jest przecież masakra. I mężczyźni zaczynają szukać kobiecości gdzie indziej.</p>
<p><strong>Jak to jest u kobiet?</strong><br />
 Mogą po prostu lubić ten sport. Są takie, które mają duży temperament, silną potrzebę przeżywania rozkoszy cielesnej. No i ten mąż nie zawsze nadąża, albo jest zapracowany i nie ma siły jej zaspokoić, przychodzi zestresowany, a w nocy to tylko śpi. Ona poszukuje przygody: a to trafi się przystojny instruktor gry w tenisa, pan z siłowni, a wiadomo, że jeśli są to mężczyźni wolni, otwarci, to taka dobrze wyglądająca mężatka mrugnie okiem i może mieć każdego.</p>
<p><strong>A powody emocjonalne?</strong><br />
 Kobiety zdradzają, bo są nieszczęśliwe, mąż ich nie słucha, nie rozumie. Nie mają pomysłu, by z takiego związku odejść, bo kobiety nie mają aż takiej odwagi, ale pragną przeżyć coś romantycznego, jakieś uniesienia. Marzą, o mężczyźnie który się nimi zajmie, zaopiekuje, podczas gdy w domu mają męża-automat działającego na zasadzie praca &#8211; dom. Mężczyźni analogicznie zdradzają, kiedy brakuje im opiekuńczości ze strony partnerki, a wynika to z tych ról, w których ona ma wspierać, słuchać, itd. Kobiety poprzez romans próbują wyjść poza krąg codziennej beznadziei. Nie bronią się tak bardzo, jeśli napatoczy się ktoś, kto może im zapewnić to, czego im brakuje: czułość, bliskość, ciepło. Jeżeli spotkają kogoś szarmanckiego &#8211; on rzuci marynarkę na kałużę, a jej mąż nigdy tak nie robił &#8211; to są gotowe złamać swoje zasady.</p>
<p><strong>Jaka jest różnica między zdradzającymi mężczyznami a kobietami?</strong><br />
 O ile mężczyzna często patrzy na wygląd, to kobiety zwracają uwagę na to, jaki jest ich kochanek, co on im może dać podczas tych paru minut uniesień czy nawet rozmów. Mężczyźni często zdradzają, bo mają potrzebę wyładowania seksualnego, a kobiety – bo mają niezaspokojoną potrzebę emocjonalną.</p>
<p><strong>Biologizm ma znaczenie? Mężczyźni zdradzają, mimo, że mają młode, piękne, sympatyczne partnerki, bo po prostu nie są w stanie obejść się bez uprawiania seksu z innymi kobietami?</strong><br />
 Nie można tak mówić. On może mieć brzydką i niekształtną żonę, a jeżeli się kochają i mają pewien poziom porozumienia, to on też jej nigdy nie zdradzi. To nie jest tak, że mężczyźni lub kobiety są z natury skłonni do zdrady. To, że my biologicznie jesteśmy tak skonstruowani, że podobają się nam różne „obiekty”, to nie znaczy, że musi to pociągnąć za sobą skok w bok. Na szczęście, kilka tysięcy lat ewolucji spowodowało, że potrafimy sobie założyć simlocka. Mężczyźni oczywiście widzą, że ta jest młodsza, ta atrakcyjniejsza, a tamta ma większy biust, ale co z tego? Czy warto jest z powodu wyglądu marnować kilka lat życia z kobietą, z którą mamy o czym porozmawiać, świetnie się rozumiemy, wspieramy, mamy dzieci, czytamy te same książki? No nie warto. Wychodzi tu jeszcze natura człowieka, jeśli ktoś jest uczciwy, to nie będzie zdradzał. Oczywiście pojawiają się pokusy i myśli, ale mnóstwo ludzi mówi sobie wtedy: „Stop. Nie chcę tego, to jest nieuczciwe. Przecież się kochamy z tą moją żoną czy moim mężem.”</p>
<p><strong>Zdrada to zawsze wina obu stron?</strong><br />
 Możemy powiedzieć, że problemy w związku są winą obu stron. Zdrada jest winą osoby zdradzającej. To, że są problemy, to nie znaczy, że ktokolwiek ma prawo mieć kogoś na boku. To nie jest sposób rozwiązywania problemów. Mamy kłopoty? Idziemy do księdza, psychologa, przyjaciela i próbujemy je rozwiązać. Jeśli ktoś zdradza, to znaczy, że nie próbuje rozwiązać problemu, tylko idzie sobie poprawić nastrój. A druga osoba, przez którą mam problemy &#8211; a prawda jest taka, że narobili ich wspólnie &#8211; ma tu na mnie grzecznie czekać. Absolutnie nie. To wtedy się mówi: „Sorry, nie chcę z tobą żyć, mam potrzeby seksualne, których nie spełniasz, więc chciałbym cię poinformować, że od dziś idę sobie szukać kogoś na boku.” To byłoby uczciwe. A zdradzanie jest nie fair, bez względu na to, jakie byłyby problemy. Nie zrzucajmy na partnera własnej winy. Szukanie wymówek typu: „Bo to zła kobieta była, nie mogłem wytrzymać” w ogóle mnie nie przekonuje. Guzik prawda. Można było iść na kurs malarski i odreagować przerzucając emocje olejem na płótno, a nie bzykać się po kątach.</p>
<p><strong>Ludzie zdradzają, bo nie chce im się pracować nad związkiem, więc spełniają swoje potrzeby gdzie indziej?</strong><br />
 To nie jest tak, że nie chce się im pracować. W dzisiejszych czasach ludzie tak niewiele wiedzą o psychologii, a tak im się wmawia, że są panami samych siebie, że ci, którzy lądują w gabinecie i dowiadują się, że można było zrobić to, to albo to, są w szoku. Sami próbują zmienić w związku jedną czy drugą rzecz, a jak nie wychodzi, stwierdzają: „No przecież nie da się już tego małżeństwa uratować!”. To jest podstawowy błąd w rozumowaniu. Skoro oni nie potrafią nic wymyślić, to znaczy, że nic nie da się zrobić. A to nie jest prawda. Są dziesiątki sposobów i technik pracy nad związkiem w gabinecie i naprawdę wyciąga się ludzi za głowę z bardzo skomplikowanych sytuacji. Nie jest to nic bardzo trudnego, jeśli pozostała chociaż mała iskierka miłości. Ludzie zbyt szybko się poddają. To jest smutne. W internecie krąży taki mądry obrazek, babcia mówi do wnuczki: „Za naszych czasów, jak coś się popsuło, to się to naprawiało, a u was kupuje się nowy model.” My chcemy mieć wyniki już, teraz, bez rozmowy, bez żadnego wysiłku.</p>
<p><strong>Czy istnieje życie po zdradzie? Niektórzy deklarują: „Jeśli on/ona będzie mieć romans, walizki za drzwi”.</strong><br />
 Praktycznie w prawie żadnym związku nie jest omówione, co dla nas jest zdradą. Bardzo często rozmawiamy w gabinecie o przyczynach zdrady, o co tak naprawdę chodzi i jaki jest poziom uczuć. Bo to, że ktoś się z kimś przespał, ale kocha tego męża czy żonę, to nie jest powód, żeby ten związek rozwalać. Zdrada to tragedia, bardzo przykra sprawa, ale trzeba pamiętać, że będzie to tej rangi dramat, jaką mu nadamy. Okazuje się, że jeżeli zdradzony partner pogodzi się z tym, co się wydarzyło, że para zacznie ze sobą szczerze rozmawiać, zacznie coś zmieniać, będzie w lepszym miejscu, niż wcześniej i nadal się kocha, to taki związek może jak najbardziej być szczęśliwy. Pewnie wiele osób tu zaprotestuje, ale proszę mi wierzyć, dwadzieścia lat pracuję jako psycholog. Są też oczywiście osoby, które nie są w stanie przeżyć fizycznej zdrady, ale one najczęściej po prostu przestają kochać partnera. Jeśli jest miłość i obustronna wola poprawy, wszystko da się uratować. Trzeba sobie zadać pytanie, po tym, jak opadną pierwsze emocje, czy ja nadal, gdyby miało być lepiej, chciałbym/chciałabym z nim czy z nią być. Jeżeli tak, to wtedy czas na ciężką pracę. W trójkę zawieramy kontrakt, przy mnie jako świadku, że jeżeli coś takiego przytrafi się po raz drugi, to oznacza nieodwołalny koniec.</p>
<p><strong>Czy związki, w których jedna strona zezwala drugiej na skoki w bok, są w stanie przetrwać? Czy to tylko układ, bo kredyt, dzieci, mieszkanie?</strong><br />
 Tu wchodzimy na temat definicji tego, co to jest zdrada. Jeżeli para różni się temperamentem, mieszka w innych miejscach, ktoś jest chory, ale mają silny związek, zdarza się, chociaż bardzo rzadko, że akceptują różne sytuacje, które mogą się przytrafić. Wiedząc, że to nie narusza ich zaangażowania emocjonalnego. I nawet o tym rozmawiają. Sam byłem świadkiem, kiedy ciężko chora żona powiedziała mężowi: „Wiem, że mnie kochasz, a jeśli coś się wydarzy, to mi o tym nie mów.” To są dramatyczne sytuacje i musi być bardzo głęboki poziom uczuć, żeby coś takiego przetrwać. Są też związki nastawione na fizyczność, a nie budowanie emocjonalnej więzi, trójkąty, czworokąty i inne. To wszystko może działać, jeśli któraś ze stron się nie zakocha. W kimś innym. Są związki-kontrakty, związki z rozsądku, „związki, bo kredyt”, ale kiedy pojawia się prawdziwa miłość, to jest tak mocne uczucie, że rozwiązujemy te kredyty, idziemy choćby nawet pod most z ukochaną osobą. I to wcale nie zdarza się tak rzadko, jakby się nam wydawało.</p>
<p>Rozmawiała: Joanna Jałowiec</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/simlock-wiernosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->