<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; Śmierć grubej Berty</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/smierc-grubej-berty/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Fri, 16 Oct 2026 03:35:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Agnieszka Czerwińska: Idę do celu!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/agnieszka-czerwinska-ide-do-celu/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/agnieszka-czerwinska-ide-do-celu/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 Mar 2018 06:06:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Anna Chodacka</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscentryczna bohaterka]]></category>
		<category><![CDATA[Agnieszka Czerwińska]]></category>
		<category><![CDATA[biznes]]></category>
		<category><![CDATA[drogi polek do sucesu]]></category>
		<category><![CDATA[inspiracja]]></category>
		<category><![CDATA[książka Sukces jest Kobietą]]></category>
		<category><![CDATA[pasja]]></category>
		<category><![CDATA[Śmierć grubej Berty]]></category>
		<category><![CDATA[Sukces jest kobietą]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=25200</guid>
		<description><![CDATA[Chociaż 130 kilogramowej „Grubej Berty” już dawno nie ma, a Agnieszka jest piękną i szczupłą kobietą, jak sama mówi – „demony przeszłości” zawsze będą jej towarzyszyć. Ślady po chorobliwej otyłości zostały, ale każdego dnia walczy o swoje „lepsze ja”. Zamieniła przykry nałóg przejadania się w nałóg treningów, motywując przy tym do zmian wiele osób! Z Agnieszką Czerwińską rozmawiamy o przeszłości, lękach, krytyce, sylwetce „fit”, marzeniach i wyzwaniach

]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Agnieszko, cały czas uparcie pracujesz nad swoją sylwetką. Jakie są twoje najbliższe cele?</strong><strong> </strong></p>
<p><strong>Agnieszka Czerwińska: </strong>Mam głowę pełną marzeń, chociaż dziś już wiem, że z pewnymi kwestiami muszę się pogodzić. Marzy mi się sylwetka „fit”. Dzięki treningom wyracowałam już mięśnie na każdej partii ciała, ale nadal pozostaje kwestia wiotkości skóry. Moim wielkim marzeniem jest, aby to, co zbyt wiotkie –ujędrnić, wypełnić mięśniami. Rozstępów, których mam niestety dużo, również nie da się zlikwidować. To pamiątka po mojej otyłości.</p>
<p><strong>Co składa się na sylwetkę „fit”, do której dążysz? Jak wiele pracy przed tobą?</strong><strong> </strong></p>
<p>Moim subiektywnym zdaniem, to sylwetka z wyraźnie zarysowanymi mięśniami. Nie mam na myśli sylwetki kulturystycznej, bo taka absolutnie nie podoba mi się (zarówno u mężczyzn, jak i u kobiet). Ponad wszystko &#8211; to przede wszystkim zdrowo wyglądający człowiek.  A droga do bycia „fit”? To nie tylko praca na siłowni, ale również praca u podstaw – czyli w kuchni, zmiana nawyków żywieniowych, świadome wybieranie produktów zdrowych i nieprzetworzonych, czynne spędzanie czasu na świeżym powietrzu i kluczowe słowo – RÓWNOWAGA. Do tego jakbym chciała wyglądać, droga jeszcze daleka. Nie da się naprawić w półtora roku tego, co zaburzyła chorobliwa otyłość, na którą cierpiałam przez większość życia .Niemniej jednak bywają chwile, że odmierzając czas miarą ilości wylanego podczas treningu potu, stwierdzam iż jeszcze hektolitry muszę go przelać, aby dojść do zamierzonego celu.</p>
<p><strong>Kiedyś 130 kilogramowa „Gruba Berta”, a dziś piękna, szczupła i wysportowana. Z jakimi opiniami na swój temat się spotykasz?</strong><strong></strong></p>
<p>Ze skrajnymi. Większość ludzi nie wierzy, że schudłam bez skalpela. Po drugie… hmm – co się podziało z nadmiarem mojej skóry? Spekulacje na temat ilości operacji plastycznych jest wiele. Z ręką na sercu, oprócz zabiegu usunięcia wyrostka, nigdy nie miałam żadnej operacji. Tfu, tfu odpukać, oby tak zostało! Kiedy ciało się zmienia, czyli widać u kobiety mięśnie, nagle okazuje się, że to przecież „takie mało kobiece”. Gdzieś w świadomości wielu ludzi pokutuje przekonanie, że sztanga i ciężary zarezerwowane są tylko i wyłącznie dla mężczyzn. Lubię zawstydzać facetów, szczególnie na siłowni. Dochodzę do takiego tonażu, że aż sama sobie się dziwię, jak to jest możliwe, że to wszystko dam radę unieść, w dodatku poprawnie technicznie. Najbardziej cieszą mnie te, które dają poczucie, iż motywuję innych do zmiany. Wtedy włącza się we mnie „żyłka społecznika” i zmieniam się nie tylko dla siebie, ale również dla innych kobiet, które potrzebują kopa motywacyjnego.</p>
<p><strong>Jak sobie radzisz ze słowami krytyki?</strong><strong></strong></p>
<p>Im jest mnie więcej w Internecie, tym słów krytyki jest proporcjonalnie więcej. Tak to chyba działa u każdego, kto stara się coś publicznie robić. Musiałabym chyba „siedzieć cicho”, aby takie głosy w ogóle się nie pojawiały. Skoro jednak zaistniałam, to niestety trzeba wziąć na barki to, co podpowiada hejterom ułańska fantazja. Tego jest cała masa! Począwszy od sfrustrowanych kobiet, którym przez swoją „słabą silną wolę” nie udaje się schudnąć, skończywszy na mężczyznach, którzy uznają, że jak jeszcze więcej będę miała mięśni, to męża już sobie na pewno nie znajdę. (śmiech) Nie da się wszystkim dogodzić.  Dziś mam 36 lat, większy dystans i wyznaję filozofię „tumiwisizmu. Nikt nie chodzi w moich butach, aby móc wpływać na moje decyzje. To, co robię, robię wyłącznie dla siebie.</p>
<p><strong>Trenujesz kilka razy w tygodniu i jak sama mówisz – to już uzależnienie. Skąd czerpiesz tyle energii i motywacji do działania?</strong><strong></strong></p>
<p>Mówi się, że wychodząc z jednego nałogu – wchodzi się w drugi. Coś w tym jest. Ja myślę, że to obawa przed tym, aby nie wrócić do poprzedniej wagi tak mnie napędza. Obecnie trenuję pięć razy w tygodniu. To nie mało. Owszem, bywają chwile zwątpienia i słabości. Czasami na treningu nie odzywam się słowem do swojego instruktora. No, może powiem jedynie tyle, że jestem gruba. Jak każda kobieta mam swoje lepsze i gorsze dni. Mam pełne prawo do tego, aby te drugie również występowały w moim życiu. Wtedy najczęściej wydaje mi się, że wszystko co zrobiłam to jedno, wielkie nic! Patrzę na swój brzuch, który posiada kaloryfer schowany pod wiotką skórą i jestem na siebie wściekła, że tyle pracy wkładam, a efekty mnie nie zadowalają. Po każdej burzy jednak wychodzi słońce, więc i ja na drugi dzień wstaję z inną energią, pozytywnym podejściem do siebie i kontynuuję swoją pracę nad sobą.</p>
<p><strong>Czy czasami powracają do ciebie „demony przeszłości”? <br />
 </strong>Czasami? Hmm… one często powracają! Mentalnym grubasem będę do grobowej deski. To jak z niepijącym alkoholikiem. Moja głowa nie zawsze jeszcze funkcjonuje w trybie „fit”.  Dlatego np. nie ważę się. Widzę po obwodach, bo gęstości mięśni, czy też ilości tłuszczyku, kiedy mam podkręcić śrubę, a kiedy troszeczkę zastopować.</p>
<p>„Demon” podpowiada ci, że jesteś gruba, brzydka i nieatrakcyjna. No cóż, z tym nie wygram. Jak zaczynam mieć takie „jazdy” w głowie, to muszę przeczekać. Absolutnie nie idę wtedy na zakupy i nie poprawiam sobie humoru. Lustra w przymierzalniach są tak oświetlone, że widzę cellulit tam, gdzie jeszcze go rano nie miałam. Koszmar jakiś! Nie wspominam nawet o rozmiarach. Normalnie mieszczę się w spodnie rozmiar 36, a w wielu „sieciówkach”, mój tyłek ma problem wcisnąć się w 40-stkę. Po takim maratonie zakupowym, czuję się jeszcze gorzej! Dlatego najlepsze rozwiązanie, to zająć sobie czymś głowę i poczekać.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/12/Agnieszka-Rzymek-e1512482997907.jpg" alt="" width="600" height="900" /></p>
<p><strong> </strong></p>
<p style="text-align: center;"><em>Fot. Agnieszka Rzymek</em></p>
<p><strong>Największe wyzwanie?</strong><strong></strong></p>
<p>Przekraczenie granic mojej strefy komfortu. Przykład: od dziecka panicznie bałam się skakać przez kozła. Opisałam zresztą tę historię w swojej książce. Ostatnio mój instruktor powiedział, że przygotuje mi coś na kształt kozła i będę musiała wykonać skok. Co mówi moja głowa? Nie uda ci się, nie przeskoczysz! Co mówię ja? A właśnie, że przeskoczę! Podobnie jest np. z pływaniem. Wspominałam już o swoim wieku. To wstyd, aby dorosła kobieta nie potrafiła pływać. Jest to dla mnie wyzwanie! Kolejna kwestia – ból. Zawsze bałam się pobierania krwi, czułam, że w tym gabinecie to wraz z krwią, odpłynę i ja (tylko na podłogę). Tymczasem jak skakać to z wysokiego konia! Pierwszy tatuaż jest już za mną, a kolejne w planie. Do czego zmierzam? Wszelkie granice wytycza wyłącznie nasza głowa, a wyzwaniem jest pokonać ten głos, który powtarza w naszej głowie, że się nie da.</p>
<p><strong>Bez czego nie wyobrażasz sobie życia?</strong><strong></strong></p>
<p>Bez muzyki! Muzyka płynie w moich żyłach. Towarzyszy mi w każdym miejscu i o każdej porze dnia. Druga rzecz to siłownia. Bla, bla, bla… tutaj mogłabym się rozpisać na temat wpływu ćwiczeń, endorfin, ale to już chyba nawet dziecko wie, że jak ćwiczymy, to jesteśmy zadowoleni! Nie wyobrażam sobie życia bez czereśni, arbuza i misiów haribo. Kiedy przychodzi czerwiec, pochłaniam czereśnie kilogramami. Dodatkowe białko w postaci robaczków – wskazane. (śmiech) Miśki z kolei mają to do siebie, że kiedy już naprawdę mam ich przesyt i mówię, że to ostatni misiek w moim życiu, bo inaczej pęknę, wtedy one przejmują nade mną władzę i kolejny żelek wchodzi bez najmniejszego problemu&#8230; No, tak już mam, a w życiu trzeba odnajdywać takie małe rzeczy, które cieszą i nadają mu sens.</p>
<p><strong>Inspirujesz bardzo wielu ludzi! Czego życzysz tym, którzy podobnie jak ty, każdego dnia walczą o „lepsze ja”?</strong><strong></strong></p>
<p>Życzę im przede wszystkim, aby odnaleźli w sobie siłę. Mamy jej sobie ogromne pokłady a marnujemy ją na użalanie, na pesymizm czy uprawianie czarnowidztwa. Chwila słabości i wracamy do starych, znanych nam schematów. A tu właśnie chodzi o to, że w życiu już tak jest – raz lepiej, a raz gorzej. Więcej wiary we własne możliwości, zaufania sobie, a te najczarniejsze chwile kryzysu pójdą precz! Nie mówię tego z perspektywy niepoprawnego optymisty. Przemawia przeze mnie doświadczenie, bo chwil, w których walczyłam o „lepsze ja” miałam, jak to się dzisiaj mówi, „po kokardkę”. Upadałam i leżałam. Teraz jak upadam, to poprawiam koronę, otrzepuję kurz i ruszam do przodu. Tego z całego serca życzę każdemu.</p>
<p><strong>Jak definiujesz słowo „sukces”?</strong><strong></strong></p>
<p>Sukces, dla mnie i tylko wyłącznie dla mnie, jest wtedy, kiedy budzę się rano i nic mnie nie boli, kiedy mam uśmiech od ucha do ucha. No i tutaj każdy może sobie dopisać czy budzi się przy ukochanej osobie, czy z wypasionym autem w garażu, a może z głową pełną myśli, że kolejny dzień spędzi w fajnej pracy, z fajnymi pasjami, w otoczeniu jeszcze fajniejszych ludzi. Sukces jest wtedy, kiedy nic się nie musi, a może się wszystko. Oczywiście, każdy będzie definiował to pojęcie po swojemu, ale przyjmijmy, że dla mnie sukces jest satysfakcją z własnego życia.</p>
<p><strong>Kto jest dla ciebie autorytetem? Kimś się inspirujesz?</strong><strong></strong></p>
<p>Sophia Thiel, młoda dziewczyna, która również była osobą z nadwagą. Sophia jest „bodybuilderem”, czyli buduje sylwetkę. Co prawda bierze udział w zawodach kulturystycznych, co jak już wspominałam niekoniecznie mi się podoba, ale jej sylwetka i jej podejście do ćwiczeń to coś, co mnie motywuje do pracy nad sobą.</p>
<p><strong>Co jest twoim największym marzeniem?</strong><strong></strong></p>
<p>Największego nie mogę zdradzić. To, że marzę o sylwetce „fit” – wiadomo. O czym jeszcze marzy Agnieszka Czerwińska… Aby pracować, motywować, ćwiczyć, jeść, kochać, podróżować. Więcej marzeń nie pamiętam!</p>
<p><strong>Rozmawiała: Agnieszka Słodyczka (Jarząbek)</strong></p>
<p><strong><a href="https://www.gmlifestyle-sklep.pl/glowna/53-sukces-jest-kobieta-pasja-biznes-inspiracja-e-wydanie-pdf.html" target="_blank"><img src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/11/Sukces_Jest_Kobieta4_Okladka-e1512046413628.jpg" alt="" width="600" height="853" /></a><br />
 </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/agnieszka-czerwinska-ide-do-celu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Agnieszka Czerwińska: Czuję, że żyję!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/agnieszka-czerwinska-czuje-ze-zyje/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/agnieszka-czerwinska-czuje-ze-zyje/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 10 Feb 2017 07:00:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Makos</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscentryczna bohaterka]]></category>
		<category><![CDATA[Agnieszka Czerwińska]]></category>
		<category><![CDATA[ćwiczenia]]></category>
		<category><![CDATA[fit]]></category>
		<category><![CDATA[Patrycja Polak]]></category>
		<category><![CDATA[Przemek Walaszczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Śmierć grubej Berty]]></category>
		<category><![CDATA[trening]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=22849</guid>
		<description><![CDATA[Autorka bestsellera „Śmierć Grubej Berty”, która kiedyś ważyła 120 kg (schudła ok. 70 kg), stała się inspiracją dla tysięcy Polaków. Dziś nie wyobraża sobie dnia bez ruchu i jak sama mówi – uzależniła się od treningów. Agnieszka Czerwińska – kobieta piękna, o niezwykle silnym charakterze, każdego dnia udowadnia, że niemożliwe nie istnieje! Niedługo w księgarniach ukaże się druga jej książka, opowiadająca o życiu po śmierci Grubej Berty.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Jakie są aktualnie Twoje cele treningowe?</strong></p>
<p><strong>Agnieszka Czerwińska: </strong>Bez skalpela naprawiam wszystko co zepsuła otyłość. Doskonale zdaję sobie sprawę, że rozstępy pozostaną i już dawno pogodziłam się z faktem, że mój brzuch pod tym względem nie ulegnie poprawie. To, na co mogę mieć wpływ to wiotkość skóry i muskulatura. Stąd też wszystkie partie ciała, gdzie nadmiar skóry był zauważalny, wypełniam mięśniami. Również jeśli chodzi o zdrowie, treningi mają dla mnie zbawienny wpływ. Wzmocniony gorset mięśniowy uwolnił mnie od bólu części lędźwiowej kręgosłupa. Nie odczuwam dyskomfortu związanego z obciążonymi stawami.</p>
<p><strong>Jaka jest Twoja wymarzona sylwetka?</strong></p>
<p>Największym i zarazem osobistym moim celem jest osiągnięcie sylwetki „fit”. Nie wchodzę na wagę, widzę po obwodach, że ciało się zmienia. Tuż po schudnięciu moja skóra wyglądała trochę jak rodzynek. Bałam się, że tak pozostanie, jednak z każdym treningiem jest coraz lepiej. Skóra jest ujędrniona, mięśnie się uwidaczniają i mogę już bez żadnej bariery psychicznej patrzeć na siebie w lustrze. Nie mam cellulitu, co kiedyś byłoby nie do pomyślenia! Zniknęły tzw. „firaneczki” z wewnętrznej strony ramion i ud. To mnie motywuje do jeszcze cięższej pracy. Oglądając zdjęcia metamorfoz osób, które w podobny sposób zrzuciły zbędny balast kilogramowy, wiem, że jeszcze długa droga przede mną. Jednak progres jaki przez prawie rok dokonał się na moim ciele (i w psychice rzecz jasna również, co trzeba podkreślić) jest niewyobrażalnym krokiem siedmiomilowym.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="size-full wp-image-22850 aligncenter" title="3" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/02/3.jpg" alt="" width="596" height="397" /></p>
<p><strong>Na czym zatem polegają Twoje treningi? Jaka jest ich specyfika?</strong></p>
<p>Z Patrycją wykonuję treningi dzielone, od czasu do czasu łącząc partie w superserie lub serie łączone. Zakładamy stałą progresję ciężaru na kolejne serie lub kolejne treningi danych partii. Dodatkowo treningi też zawierają pewne tzw. priorytety treningowe. Przykładowo mięśnie pleców i tył barku jest szczególnie poddawany eksploatacji w celu wyprostowania sylwetki. Przerwy miedzy seriami w zależności od treningu są dłuższe lub krótsze. Z Patrycją zaczynamy zawsze od ćwiczeń złożonych, kończąc na izolowanych. Wybrała dla mnie właśnie taki trening, gdyż pozwala on na rozgrzanie wszystkich mięśni, a potem stopniowo dopracowywane są konkretne elementy sylwetki. Dodatkowo jest mało kontuzjogenny ze względu na precyzję wykonywanych ćwiczeń. W połączeniu z dietą i np. treningiem cardio/interwał, pozwala na najlepszą redukcję tkanki tłuszczowej, jednocześnie zachowując masę mięśniową.</p>
<p>Treningi, które wykonuję z Przemkiem należą znowu do tych z tytułu „krew, pot i łzy”. (śmiech) Podobnie jak u Patrycji jest stała progresja ciężaru. Priorytetem treningowym z tym instruktorem są nogi, pośladki i brzuch. Zwiększamy objętość i gęstość mięśnia, co w przypadku pośladków jest bardzo zauważalne. Nie robimy typowej masy, ale ćwiczymy dość sporą liczbę powtórzeń przy jak największym ciężarze. Pracujemy nad zmianą wizualną tej partii ciała, która dla kobiet, nie ma co ukrywać, jest najważniejsza.</p>
<p>Oboje instruktorzy zwracają szczególną uwagę na technikę wykonywanych ćwiczeń.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="size-full wp-image-22858 aligncenter" title="M0C_8394" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/02/M0C_8394.jpg" alt="" width="795" height="530" /></p>
<p><strong>Opowiedz proszę czytelnikom więcej o Twoich wspaniałych trenerach.</strong></p>
<p>Uważam, że nie mogłam trafić na lepszych instruktorów!</p>
<p>Patrycja Polak to instruktorka kulturystyki, była anorektyczka, która stoczyła ciężką walkę o wyjście z tak poważnej choroby. Prywatnie – moja przyjaciółka. Chyba nikt nie potrafi bardziej zrozumieć człowieka niż osoba, która zna od podszewki problem zaburzenia odżywiania, a dodatkowo wie, iż od czasu do czasu demony przeszłości potrafią dać o sobie znać. Pati prowadzi wielu podopiecznych, a efekty ich pracy są spektakularne!</p>
<p>Przemek Walaszczyk &#8211; instruktor kulturystyki i fitness z dwunastoletnim stażem. Tam, gdzie Przemek prowadzi zajęcia fitness, sale pękają w szwach! Będąc dzieckiem borykał się z otyłością i dzięki ciężkiej pracy i samozaparciu doszedł na szczyt, a jego nazwisko w krakowskiej branży fitness jest bardzo rozpoznawalne.</p>
<p>Muszę tutaj nadmienić jedną bardzo ważną kwestię – oboje instruktorzy poświęcają swój czas dla mnie zupełnie za darmo! Zawsze to podkreślam, że nie wszystko przelicza się na pieniądze, czasami wystarcza podobna przeszłość plus pasja i chęć pomocy drugiej osobie. Dlatego jestem bardzo wdzięczna za ich pomoc i dziękuję obojgu z całego serca!</p>
<p style="text-align: center;"><img class="size-full wp-image-22860 aligncenter" title="youcandance" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/02/youcandance.jpg" alt="" width="742" height="490" /></p>
<p><strong><em>Patrycja Polak:</em></strong><em> Mam w głowie obraz Agnieszki jako proporcjonalnej fitness babki. Dodatkowo zauważając, że ma bardzo dużo siły, mimo swej wątłej budowy, zdecydowałam się wdrożyć trening siłowy. Skupiam się przede wszystkim na poprawieniu wyglądu Agnieszki, ale zachowując maksymalne bezpieczeństwo dla wszystkich elementów aparatu ruchu. Ćwiczenia są dobrane tak, by nie pogłębiać, a wręcz hamować zmiany patologiczne. Dodatkowym elementem, na który zwracam uwagę jest praca układu oddechowego i mięśnie &#8222;core&#8221; (stad ćwiczenia na bosu, na jednej nodze, itp.). Można przyjąć, że jest to lekko zmodyfikowana kulturystyka wzbogacona o elementy z innych stylów treningowych dla zachowania elastyczności i stabilności mięśni stawów, a także ścięgien, więzadeł, itp.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><strong><em>Przemek Walaszczyk: </em></strong><em>Zwracam uwagę na technikę i efektywność danego zestawu. Chcemy osiągnąć cel szybko, ale bez kontuzji. Każdy błąd planu można w dowolnym momencie naprawić, zmieniając go lub poprawiając aspekty jego wykonywania.</em></p>
<p style="text-align: center;"><em><img class="size-full wp-image-22859 aligncenter" title="M0C_8458" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/02/M0C_8458.jpg" alt="" width="742" height="495" /></em></p>
<p><strong>Agnieszko, jak teraz postrzegasz siebie i co się zmieniło? Co możesz powiedzieć o treningach z perspektywy osoby, która ważyła kiedyś 120 kilogramów?</strong></p>
<p>Zmienia się wszystko. Czuję, że żyję! Kiedyś zalana tłuszczem, dzisiaj dostrzegam swoje mięśnie. Dawniej zadyszka przy najmniejszym ruchu, dzisiaj siła i witalność. Więcej pewności siebie, większa radość i chęć życia. Nie wyobrażalne było dla mnie – osoby, która kiedyś przez całą podstawówkę i liceum „grzała ławkę” na szkolnym w-fie, że uzależnię się od sportu, siłowni i będę w niej spędzała pięć dni w tygodniu! To już uzależnienie, takie jak kiedyś od jedzenia. Pokonywać swoje słabości, cieszyć się z progresu i widzieć zmiany na ciele, to cudowne uczucie! Polecam i gorąco namawiam każdego, aby zrobić coś wreszcie dla siebie. Bo tylko człowiek, który kocha siebie, chce dla swojego zdrowia jak najlepiej.</p>
<p><strong>Rozmawiała Agnieszka Słodyczka<br />
 Fot. Marcin Cieciora </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/agnieszka-czerwinska-czuje-ze-zyje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->