<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; społeczeństwo</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/spoleczenstwo/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Fri, 16 Oct 2026 03:35:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Bezradności uczymy się w dzieciństwie</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/bezradnosci-uczymy-sie-w-dziecinstwie/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/bezradnosci-uczymy-sie-w-dziecinstwie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 27 May 2026 00:05:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Julia Nieznalska</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[bezradność]]></category>
		<category><![CDATA[dorastanie]]></category>
		<category><![CDATA[poddawanie się]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia]]></category>
		<category><![CDATA[trudne dzieciństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29106</guid>
		<description><![CDATA[Są ludzie, którzy w sytuacjach pozornie bez wyjścia próbują na wszelkie sposoby znaleźć rozwiązanie. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Są i tacy, którzy niemal natychmiast się poddają. W dużej mierze taka postawa, która zostaje z nami do końca życia, kształtuje się w rodzinnym domu. O podatności na bezradność opowiada psychogeriatra prof. Tadeusz Parnowski.</h3>
<p><strong>Porozmawiajmy, panie profesorze, o bezradności. Kiedy o niej myślę, to mam skojarzenie zderzenia się ze ścianą, zamknięcia w pomieszczeniu bez okien i drzwi…</strong></p>
<p>Rozumiem. Tak może być. Jednak bezradność można opisać na kilku poziomach. Pierwszy to taki, o którym pani mówi, czyli stan sytuacji bez wyjścia, kiedy nie otrzymujemy żadnej rady i nie mamy żadnego rozwiązania tej sytuacji. To bezradność w powszechnym, popularnym znaczeniu tego słowa.</p>
<blockquote><p>Ale termin &#8222;bezradność&#8221; funkcjonuje też w psychiatrii i psychologii. I tu &#8211; w pewnym aspekcie &#8211; jest objawem psychologicznym, który nam – istotom emocjonalnym – towarzyszy. Dotyczyć może sytuacji, w której chcemy coś zrobić, a nie możemy i nie chodzi o to, że nie umiemy tego zrobić albo nie wiemy, jak to zrobić. Chodzi o inny powód.</p>
</blockquote>
<p><strong>Podejrzewam, że wiele osób myśli, że czegoś zrobić nie może, bo nie umie.</strong></p>
<p>To jest jeszcze inny stan. To nie jest bezradność. Zwyczajna bezradność to coś takiego: dostaje pani jakieś nowe urządzenie elektroniczne, na przykład dekoder. Postępuje pani według instrukcji,  próbuje uruchomić, wręcz interpretuje i nadinterpretuje różne możliwości, ale nic z tego nie wychodzi: urządzenie nie chce działać. I wtedy mówimy: jestem bezradny. Ale to nie jest bezradność, o którą chyba pani pyta. Bo możemy skorzystać z telefonu do przyjaciela, fachowca, serwisu. Dostajemy pomysł i problem rozwiązany. To nie jest bezradność, bo potrafi pani wyjść z tej sytuacji.</p>
<blockquote><p>Jest jednak poziom pewnej struktury osobowości, pewnej podatności, wyuczonej podatności na określone reakcje w sytuacji, w których nie możemy dać sobie rady. W przeciwieństwie do problemu z urządzeniem, tu nie ma zestawu gotowych podpowiedzi, co zrobić. To już nie jest takie proste. Co bardzo istotne: stanu wyuczonej bezradności, bo tę mam na myśli, uczymy się, a tak naprawdę jesteśmy uczeni, od najwcześniejszego dzieciństwa.</p>
</blockquote>
<p><strong>Czy chodzi panu o mechanizm, który w eksperymencie na psach pokazali Seligman i Maier? (Umieszczali psy w klatce tak, by nie mogły one uniknąć porażenia prądem. Po pewnym czasie i próbach uniknięcia bólu psy nie tylko biernie znosiły cierpienie, ale nawet przeniesione do klatki, z której mogły bez trudu uciec, nie próbowały się już ratować &#8211; przyp. red.).</strong></p>
<p>Dokładnie tak. Wyuczona bezradność to niemożność zobaczenia związku między własnym działaniem, myśleniem i wyobrażeniem, a ich konsekwencjami. To stan, w którym człowiek różne rzeczy nawet próbuje rozwiązać i załatwić, ale ponieważ brakuje mu pewnego elementu w osobowości, to jest przekonany, że jest poddany siłom wyższym, a raczej – kontroli zewnętrznej. Innymi słowy: taki człowiek jest przekonany, że co by nie robił, jakby nie działał, i to tak z tego nic nie będzie.</p>
<p><strong>Czyli: nie ma poczucia sprawczości.</strong></p>
<p>Właśnie tak.</p>
<p><strong>Mówi pan, że tego jesteśmy uczeni. W jaki sposób?</strong></p>
<p>To nie jest cecha, którą dziedziczymy. Ta cecha jest kształtowana w procesie wychowania u małych dzieci, a następnie jest utrwalana. A skoro tak, to jest to cecha dość trwała i trudna do usunięcia. Taki bezradny dorosły w dzieciństwie &#8211; mówiąc językiem psychologii i psychiatrii &#8211; nie otrzymywał pozytywnych wzmocnień.</p>
<p><strong>Jakie to dzieciństwo?</strong></p>
<p>Opisuje fenomen tego dzieciństwa koncepcja behawioralno-poznawcza Becka. Zgodnie z nią uważa się, że małe dziecko dorasta w środowisku, w którym ma ono tzw. osoby znaczące &#8211; chodzi o opiekunów. To, w jaki sposób uczą dziecko reagowania na różne rzeczy, stanie się podstawą osobowości dziecka, a potem dorosłego.</p>
<blockquote><p>Jeśli opiekunowie nie tylko słowami, ale i zachowaniem będą wmawiać dziecku, że jest głupie, to dziecko wyrośnie w przekonaniu, że jest głupie. Jeśli będą przekazywać, że jest brzydkie, to takie dziecko będzie sądziło, że jest brzydkie. Jeśli będzie otrzymywać sygnały, że nie jest dzieckiem chcianym, to będzie miało poczucie odrzucenia i będzie poszukiwało osób akceptujących go – czasem będzie to robiło w rozpaczliwy sposób. Zatem zaczyna się to w strukturze rodzinnej, a kończy w innych relacjach społecznych.</p>
</blockquote>
<p>Ze skryptów otrzymanych w dzieciństwie tworzą się osoby, które albo są bardziej aktywne, zarządzające ludźmi, albo bierne: miłe, ale mało aktywne. Ta druga grupa osób ma niejako zewnętrzne miejsce kontroli. W uproszczeniu można ich postawę streścić tak: &#8222;Robię tyle, ile mogę, próbuję robić różne rzeczy, ale to, co będzie się działo, co z tego wyniknie, jest poza moją kontrolą, nie zależy ode mnie&#8221;. I na przykład taka osoba mówi: &#8221;10 razy składałem wniosek wynalazczy, za każdym razem był odrzucany, przez różne osoby, w związku z tym za 11. razem nie złożę tego wniosku, bo widzę, że nie ja rządzę tym wnioskiem, nie ode mnie zależy jego powodzenie, tylko od innych osób&#8221;.</p>
<p>Tego rodzaju nastawienie to kontrola zewnętrzna, która dotyczy szeregu zachowań. Co istotne: to nie jest ocena zewnętrzna, a kontrola.</p>
<p><strong>Chyba ciężko się żyje z takim wewnętrznym nastawieniem…</strong></p>
<p>Wielu ludzi tak żyje. Zrozumienie tego fenomenu pozwala pojąć, dlaczego jest tylu biernych ludzi, dlaczego rezygnują ze starań, z myślenia, inicjatywy, mimo że ich iloraz inteligencji jest wysoki. Teoretycznie zatem powinny dawać sobie z wieloma sytuacjami radę i być twórcze, a nie są.</p>
<p><strong>Proszę opisać takich bezradnych dorosłych…</strong></p>
<p>Na przykład nagle wycofują się z kariery zawodowej. Przychodzi wirus i następuje koniec. Taka osoba nie nauczyła się funkcjonować tak, by szukać różnych wyjść z sytuacji. To są też dorośli przejawiający zachowania karzące w relacjach międzyludzkich, a jest ich, niestety, bardzo dużo. Bardzo personalnie odrzucają drugiego człowieka, nie dając mu żadnych wzmocnień pozytywnych.</p>
<blockquote><p>To są osoby, które pracują u takich pracodawców, którzy ewidentnie zachowują się nagannie, to znaczy mobbingują, lekceważą, zachowują się chamsko. Jeśli w tego rodzaju środowisko trafi osoba z wbudowaną strukturą bezradnościową, to ona nie tylko będzie to znosić, ale i racjonalizować, czyli tłumaczyć pozostawanie w takiej relacji: „Nie mogę odejść, bo jednak tu zarabiam, a mam jednak kredyty do spłacenia”. W efekcie zostaje w tej pracy pomimo tego, że przebywanie tam niszczy ją psychicznie.</p>
</blockquote>
<p>T<strong>akie osoby wyrastają zapewne w rodzinach z przemocą&#8230;</strong></p>
<p>Żeby tylko! Brak pozytywnych sygnałów wzmacniających zdarza się na przykład dzieciom rodziców, którzy pracują w różnych korporacjach na świecie i co dwa &#8211; trzy lata zmieniają miejsce zamieszkania. A to oznacza, że dzieci co dwa-trzy lata zrywają dotychczasowe więzi i całkowicie zmieniają środowisko: język, kulturę, znajomych i przyjaciół. A poza tym w wielu rodzinach, w których nie ma przemocy, dziecko nie jest traktowane z szacunkiem, nie zwraca się uwagi na jego potrzeby.</p>
<p><strong>Kiedyś słyszałam o takiej koncepcji, żeby nauczyciele, sprawdzając pisemne prace uczniów, zamiast na czerwono podkreślać czy przekreślać błędy, podkreślali to, co uczniowie napisali dobrze…</strong></p>
<p>To jest dobra koncepcja. Im mniej kar, tym lepiej dziecko będzie się rozwijać.</p>
<p><strong>Dziecko źle zrobiło i mam go nie karać? Wiele osób powie teraz, że chce pan bezstresowego wychowania! </strong></p>
<p>Cóż, mamy tę dzikość w sercu, która nakazuje nam przywalić, jeśli ktoś na nas łypnie krzywo. To ta prymitywna dzikość gatunku ludzkiego. Ale warto wejść trochę wyżej i zauważyć, że lepiej działa chwalenie.</p>
<blockquote><p>Pojęcie „bezstresowego wychowania” to zupełnie inny obszar działań. Jeśli dziecko zrobi coś ewidentnie źle, to otrzymuje za to karę. Ale po pierwsze, muszą być bardzo jasne reguły gry i musi być dokładnie wyjaśnione, za co otrzymało karę. Dziecko czuje i wie, że jest to jednorazowa sytuacja. Po drugie, i to jest bardzo ważne &#8211; otrzymuje bardzo jasny i dobitny komunikat, że taka kara jest  za konkretne zachowanie, a nie jest wyrazem pomniejszania znaczenia dziecka. Czyli nie mówimy:  „Zawsze tak robisz” i nie okazujemy mu lekceważenia.</p>
</blockquote>
<p>Takie słowa to bardzo złe wychowanie, bo utrwala w dziecku negatywne zachowania. Tego rodzaju słowami wpajamy dziecku, że do niczego się nie nadaje. Trzeba inaczej: „Słuchaj, muszę cię ukarać. Prosiłam cię, ze względu na twoje bezpieczeństwo, żebyś tego nie robił, nie wsadzał tej ręki do ognia. A poza tym bardzo cię kocham”. Łatwiej jest dziecku przeżyć taką sytuację, bo uczy go ona, że każdy czyn niesie konsekwencje.</p>
<p><strong>Chcę jeszcze z panem porozmawiać o moim zdaniem szczególnym rodzaju bezradności, który dotyczący starości. To przykład niezależnego mężczyzny, wręcz w typie maczystowskim, który na starość ma kłopot z zawiązaniem butów. Wyobrażam sobie, że musi się czuć bardzo bezradny&#8230;</strong></p>
<p>Jakoś bym się tą starością tak nie entuzjazmował… Bo prawda jest taka, że style radzenia sobie z sytuacjami w życiu zostają z nami do późnej starości.</p>
<blockquote><p>Jeśli otrzymuje się dużo różnych wyjaśnień w ciągu życiu, silnych pozytywnych wzmocnień, lub całego ciągu słabszych wzmocnień, to na starość taka osoba będzie raczej optymistą i nie doświadczy bezradności także w takiej sytuacji.</p>
</blockquote>
<p>Gdyby mogła pani posłuchać pacjentów! Mam takich, którzy raźnie wchodzą do gabinetu, choć poruszają się za pomocą balkonika, i na pytanie: „Co słychać, jak się pan/pani czuje?”, odpowiadają: „Doskonale!”. To są osoby, które w procesie starzenia się, co więcej, w postępującej inwalidyzacji, dostrzegają wciąż jakieś pozytywne aspekty.</p>
<p><strong>Panie profesorze, co może być w tym pozytywnego w tym, że mam kłopot ze schyleniem się do butów i zrobieniem kokardki ze sznurowadeł?!</strong></p>
<p>Jak to? Obudziłem się rano i widzę tę piękną zieleń, więc czuję, że żyję i co więcej, mam ochotę na coś  smacznego! I już!</p>
<blockquote><p>Wracając do sytuacji samotności &#8211; jak mówiłem, osoby samotne martwią się tylko o siebie. To oczywiście może prowadzić do rozwoju wręcz egotycznej postawy, niemniej jednak takie osoby funkcjonują zupełnie nieźle. Dopiero wtedy, gdy mijają ich kontakty, czyli mówią: „Moje pokolenie już wymarło, zostałem sam”, powstaje u nich taka dojmująca samotność, bo już nie mają z kim się pośmiać, ponarzekać, pójść na kawę.</p>
</blockquote>
<p>Paradoksalnie gorzej mogą mieć ci, którzy są w rodzinach. Często w rodzinach funkcjonują osoby, które nie są w nich całkowicie obecne. Mają żonę, dzieci, ale na przykład są pracoholikami. W związku z tym nawet wtedy, gdy nie muszą się martwić sytuacją finansową, to zabranie im pracy pozbawia ich pomysłu na życie. Nie wiedzą, co mają ze sobą robić.</p>
<p>Są rodziny, której członkowie są w sytuacji zamknięcia, pewnego przymusu. Także te rodziny, w których jest obecna przemoc. Trudno w obecnej sytuacji mają osoby, które są dość sztywne w sensie struktury osobowościowej – swoje wiedzą, wykonują i umieją, ale niewiele dzieje się poza tym. Nie grają jednocześnie na instrumencie albo nie siedzą nad szachami, nie potrafią wymieniać uwag na temat gotowania. To są osoby odtwórcze, które kodują się na określonym sposobie funkcjonowania.</p>
<blockquote><p>Można więc powiedzieć o bezradności, że to jest pewna podatność, a trening do bezradności odbywa się w okresie dzieciństwa i dorastania. W dorosłym życiu może się ta podatność utrwalać. Potem strasznie trudno jest pomóc takim osobom także z medycznego punktu widzenia.</p>
</blockquote>
<p><strong>Czy można przełamać te zakodowane modele postępowania?</strong></p>
<p>Odpowiem na okrągło. Podstawowy mechanizm działania jest obecny cały czas. Można go spłycić, zmniejszyć jego nasilenie. Tym się zajmuje terapia poznawczo-behawioralna i interpersonalna. Zanegować, zniszczyć tego mechanizmu się już nie da. Ale nawet u człowieka ukształtowanego, dorosłego można na tyle zmodyfikować funkcjonowanie, że będzie tak pół na pół. Ten mechanizm na pewno będzie się odzywał w trudniejszych sytuacjach, ale w pozostałych będzie jakby uśpiony i taka osoba będzie w stanie poradzić sobie także w trudnych sytuacjach, ponieważ otrzyma pomoc w trakcie psychoterapii.</p>
<blockquote><p>Dzięki niej będzie mogła uruchomić swoje mechanizmy obronne przed lękiem. O tym nie mówiliśmy, ale wyuczona bezradność to jedna kwestia, a <a href="https://zdrowie.pap.pl/slownik/l#647">lęk</a> jej towarzyszący – to druga. Zmniejszenie nasilenia lęku zmniejsza nasilenie wyuczonej bezradności.</p>
</blockquote>
<p>Ważne jest też wyjaśnianie danych sytuacji, czyli nie prześlizgnięcie się po naturze problemu, a jego analiza. Reasumując: nie można zatrzymać się na konstatacji: „Taki jestem i już”. Nie. Można się zmienić, nie musisz taki być. Im więcej wyjaśniania, podsuwania pomysłów, tym mniej bezradności. Człowiek uczy się przez całe życie.</p>
<p><em>PAP Zdrowie</em><strong><br />
</strong></p>
<div id="biography-wrapper"><img src="https://zdrowie.pap.pl/sites/default/files/styles/image_crop_portrait_100/public/202008/Parnowski.jpg?itok=guKMcUwV" alt="Fot. PAP/S. Leszczyński" width="100" height="100" /></p>
<div id="biography-label"><em>Prof. Tadeusz Parnowski, psychiatra,</em></div>
<p><em>Przez wiele lat kierował II Kliniką Psychiatryczną w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.  W latach 2006-2010 był wiceprzewodniczącym Rady Naukowej IPiN. W latach 1983-1997 specjalista wojewódzki ds. Psychiatrii w województwie Siedleckim. Od 1997 roku członek wielu zespołów redakcyjnych czasopism psychiatrycznych. W latach 1991-2003 prezes Fundacji Alzheimerowskiej. Od 2014 roku członek zarządu Polskiej Rady Mózgu. Zorganizował pierwszy w Polsce oddział i przychodnię psychogeriatryczną (w IPiN) w 2004 roku. Członek Alzheimer Disease International, Komisji Geriatrii i  Gerontologii, Komitetu Patofizjologii Klinicznej PAN, International Psychogeriatric Association.W latach 2000-2004 przewodniczący oddziału Warszawskiego Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, a od 2004 roku przewodniczący Polskiego Towarzystwa Psychogeriatrycznego. W 1994 roku otrzymał nagrodę Fundacji Australijskiej POL-KUL za działania na rzecz osób z chorobą Alzheimera. Jest też, od 2011 roku, członkiem Rady Języka Polskiego PAN. Od 2015 roku zastępca Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie.</em></p>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/bezradnosci-uczymy-sie-w-dziecinstwie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Masz złe nawyki? Uważaj na zawał lub udar!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/zdrowy-styl-zycia/masz-zle-nawyki-uwazaj-na-zawal-lub-udar/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/zdrowy-styl-zycia/masz-zle-nawyki-uwazaj-na-zawal-lub-udar/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 29 Mar 2026 01:11:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dagna Starowieyska</dc:creator>
				<category><![CDATA[zdrowy styl życia]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[udar]]></category>
		<category><![CDATA[zapobiegaj udarowi]]></category>
		<category><![CDATA[zapobiegaj zawałowi]]></category>
		<category><![CDATA[zawał]]></category>
		<category><![CDATA[zdrowie]]></category>
		<category><![CDATA[złe nawyki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29017</guid>
		<description><![CDATA[Eksperci ostrzegają, że w najbliższych latach przybędzie ludzi cierpiących na choroby układu krążenia. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Poznaj siedem czynników im sprzyjających, a zatem zyskaj wiedzę, jak chronić się przed zawałem i udarem.</h3>
<p>Wśród chorób układu krążenia najczęściej wymienia się: miażdżycę, chorobę niedokrwienną serca, niewydolność serca, nadciśnienie i choroby naczyń mózgowych. Nie można ich lekceważyć, bo ich skutkiem może być m.in. zawał serca lub udar mózgu.</p>
<blockquote><p>Na szczęście większość z nas może uniknąć zachorowania lub też złagodzić przebieg tych chorób, dzięki prozdrowotnym zmianom w stylu życia oraz badaniom kontrolnym.</p>
</blockquote>
<h3>Siedem grzechów głównych</h3>
<p>Aby móc skutecznie zapobiegać chorobom układu krążenia, najpierw trzeba jednak poznać najważniejsze czynniki ryzyka ich rozwoju. Oto one:</p>
<p><strong>NADMIERNA MASA CIAŁA:</strong> Aż 68 proc. mężczyzn i 56 proc. kobiet w Polsce ma nadwagę lub otyłość. Jeśli za dużo ważysz &#8211; udaj się do lekarza, dietetyka i psychologa, by dowiedzieć się, jak zdrowo schudnąć. Prawidłowa masa ciała chroni przed wieloma chorobami, nie tylko układu krążenia.</p>
<p><strong>NIEDOSTATECZNA AKTYWNOŚĆ FIZYCZNA:</strong> Brak aktywności fizycznej lub zbyt niski jej poziom dotyczy aż 57 proc. mężczyzn i 55 proc. kobiet w Polsce. Jeśli prowadzisz siedzący tryb życia, uaktywnij się! Ruch wspomaga krążenie, wzmacnia naczynia krwionośne i pomaga utrzymać prawidłową masę ciała.</p>
<p><strong>HIPERCHOLESTEROLEMIA:</strong> Aż 70 proc. mężczyzn i 64 proc. kobiet ma hipercholesterolemię (podwyższone stężenie cholesterolu we krwi). Tylko około 6 proc. przypadków jest skutecznie leczonych. Jeśli chcesz uniknąć kłopotów regularnie badaj krew, a jeśli masz problem z cholesterolem &#8211; lecz się. Nie zapominaj, że w skład leczenia wchodzi prawidłowa dieta i ruch.</p>
<p><strong>DYSLIPIDEMIA:</strong> Blisko 77 proc. dorosłych Polaków ma jedną z postaci dyslipidemii (współwystępujące podwyższone stężenie trójglicerydów i cholesterolu LDL oraz obniżone stężenie cholesterolu HDL we krwi). Dyslipidemię trzeba leczyć – a częścią terapii jest prawidłowa dieta i aktywność fizyczna.</p>
<p><strong>NADCIŚNIENIE TĘTNICZE:</strong> Blisko 46 proc. mężczyzn i 40 proc. kobiet w naszym kraju ma nadciśnienie tętnicze. Duża część chorych nie jest jednak tego faktu świadoma. Nadciśnienie trzeba leczyć! Jeśli lekarz przepisał leki na nadciśnienie, nie zmieniaj samowolnie terapii, nawet jeśli ciśnienie spadnie. Nie zapominaj też o zdrowej diecie, ograniczeniu spożycia soli i codziennej dawce ruchu.</p>
<p><strong>PALENIE PAPIEROSÓW:</strong> Wciąż niemal 30 proc. mężczyzn i 21 proc. kobiet w Polsce pali papierosy. Jeśli nie palisz, to nie zaczynaj! Jeśli palisz – udaj się do poradni antynikotynowej! Przydatne informacje o metodach walki z nałogiem znajdziesz TU.</p>
<p><strong>NIEZDROWE NAWYKI ŻYWIENIOWE:</strong> Polacy wciąż spożywają za dużo tłuszczów zwierzęcych, tłuszczów trans, soli i cukru, a za mało warzyw, owoców, tłuszczów roślinnych i ryb. Nie narażaj swojego zdrowia. Korzystne zmiany w diecie wprowadź już dziś. Nie wiesz jakie? Zapytaj wykwalifikowanego dietetyka albo skorzystaj z porad ekspertów online.</p>
<h3>Świadomość i motywacja naszą bronią</h3>
<p><strong><em>Oczywiście na tym lista czynników ryzyka rozwoju chorób sercowo-naczyniowych się nie kończy. Eksperci wymieniają jeszcze m.in.:</em></strong></p>
<p><strong><em>podwyższony poziom cukru we krwi (hiperglikemia),</em></strong></p>
<p><strong><em>nieumiejętność radzenia sobie ze stresem,</em></strong></p>
<p><strong><em>predyspozycje genetyczne (np. rodzinna hipercholesterolemia),</em></strong></p>
<p><strong><em>a także braki leżące po stronie służby zdrowia i systemu edukacji (jak np. brak efektywnej edukacji prozdrowotnej dzieci i młodzieży w szkołach, niezadowalający poziom wczesnego rozpoznawania chorób serca i czynników ryzyka, brak efektywnych programów badań przesiewowych, mało skuteczne leczenie nadciśnienia i zaburzeń lipidowych, niedostateczny dostęp do specjalistycznej diagnostyki i terapii kardiologicznej, brak środków na wprowadzenie innowacji w diagnostyce).</em></strong></p>
<p>Optymistyczne w tym wszystkim jest jednak to, że poprzez nasze codzienne wybory w obszarze stylu życia możemy istotnie zmniejszyć zagrożenie ze strony większości wymienionych wyżej czynników ryzyka.</p>
<blockquote><p>– Zmiana stylu życia odpowiada za zmniejszenie liczby zgonów w większym stopniu aniżeli poprawa sposobu leczenia – przekonywał prof. dr hab. Michał Zakliczyński, ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu podczas seminarium dotyczącego projektowanego ogólnopolskiego „Programu profilaktyki w zakresie miażdżycy tętnic i chorób serca”.</p>
</blockquote>
<p>Choroby układu krążenia od wielu lat pozostają najczęstszą przyczyną zgonów w Polsce. Z ich powodu umiera każdego roku około 45 proc. Polaków i Polek (40 proc. mężczyzn i 50 proc. kobiet), w tym bardzo wielu przedwcześnie. W 2014 r. zmarło z ich powodu 169 735 osób.</p>
<blockquote><p>Co więcej, choroby sercowo-naczyniowe są też jedną z najczęstszych przyczyn całkowitej lub częściowej utraty zdolności do pracy.</p>
</blockquote>
<p>Na podstawie analizy trendów demograficznych i epidemiologicznych eksperci ostrzegają, że bez podjęcia zdecydowanych działań zaradczych rozpowszechnienie chorób układu krążenia w Polsce będzie się zwiększać.</p>
<blockquote><p>Z przedstawionych w czasie seminarium prezentacji wynika, że w latach 2015-2025 prognozowany jest w Polsce wzrost zachorowalności o 9-16 proc. w zależności od województwa (największy ma być w Wielkopolskiem i Pomorskiem).</p>
</blockquote>
<p><strong>Na koniec przypomnijmy, jakie są normy stężeń najważniejszych lipidów we krwi, dla osób zdrowych, niepalących:</strong></p>
<p><strong>cholesterol całkowity (TC): poniżej 190 mg/dl</strong></p>
<p><strong>trójglicerydy (TG): poniżej 150 mg/dl</strong></p>
<p><strong>frakcja LDL („zły”): poniżej 115 mg/dl</strong></p>
<p><strong>frakcja HDL („dobry”): dla mężczyzn &#8211; ponad 40 mg/dl, dla kobiet &#8211; ponad 45 mg/dl</strong></p>
<p><em>Wiktor Szczepaniak (zdrowie.pap.pl)</em></p>
<p><em>Źródło:</em></p>
<p><em>Materiały prezentowane podczas seminarium dot. ogólnopolskiego programu profilaktyki w zakresie miażdżycy tętnic i chorób serca (KORDIAN).</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/zdrowy-styl-zycia/masz-zle-nawyki-uwazaj-na-zawal-lub-udar/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jąkający się nie chcą specjalnego traktowania</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/jakajacy-sie-nie-chca-specjalnego-traktowania/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/jakajacy-sie-nie-chca-specjalnego-traktowania/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 04 Nov 2022 01:09:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michal Karas</dc:creator>
				<category><![CDATA[w skrócie]]></category>
		<category><![CDATA[jąkający się]]></category>
		<category><![CDATA[jąkanie się]]></category>
		<category><![CDATA[odmienność]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29360</guid>
		<description><![CDATA[Aktywnego i empatycznego słuchania potrzebują osoby jąkające się – wynika z badań przeprowadzonych m.in. w Polsce. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>„Ktoś powie: nic odkrywczego, to norma w komunikowaniu się, ale ci ludzie nie chcą specjalnego traktowania; może trochę więcej cierpliwości” – mówi badaczka.</h3>
<div>
<p>„Wyniki badań przeprowadzonych w Polsce, Czechach, na Słowacji i w Libanie potwierdziły, że osoby jąkające tak naprawdę potrzebują w komunikacji tego, co pozostali, czyli żeby mieć zaangażowanego słuchacza, który skupia się na samym komunikacie. Podobnie dzieci – one chcą być traktowane jak normalni rozmówcy, którzy po prostu potrzebują więcej czasu na przekazanie czegoś” – powiedziała dr hab. Katarzyna Węsierska z Uniwersytetu Śląskiego, która zajmuje się zaburzeniami płynności mowy, czyli balbutologopedią.</p>
<blockquote><p>Badania te wcześniej przeprowadzono w USA i Kanadzie, a następnie w tych czterech krajach. Te drugie objęły 252 osoby (w tym 102 z Polski). W kwestionariuszu respondenci proszeni byli m.in. o ocenę, w jakim stopniu różne reakcje, których doświadczają w związku z jąkaniem, są przez nich odbierane jako wspierające; ocenę, w jakim stopniu uzyskali wsparcie od innych; ocenę dotychczasowego wsparcia uzyskanego od różnych osób (np. rodzina, przyjaciele, koledzy szkolni, nauczyciele, logopedzi, pracodawcy czy współpracownicy); a także o podanie pięciu przykładów zachowań wspierających, czyli tego, co osoba, która się nie jąka może zrobić w celu udzielenia wsparcia tym jąkającym się.</p>
</blockquote>
<p>„Ponadto w ostatnim czasie podjęliśmy badania wśród dzieci i rodziców. W Polsce w badaniu wzięło udział 157 rodziców i 113 dzieci. Dane są jeszcze gromadzone w USA, Norwegii i na Słowacji” – podała dr hab. Węsierska.</p>
<p>Jednym z celów tych badań było stworzenie zbioru dobrych praktyk wspierających osoby jąkające się w komunikacji. To takie wskazówki jak: bądź cierpliwy; staraj się nie oceniać, wykaż się empatią; okazuj spokój i skoncentruj się na tym, co mówię, a nie jak; wspieraj mnie jako człowieka, okazując życzliwość; spróbuj utrzymać naturalny kontakt wzrokowy.</p>
<blockquote><p>„Jąkanie, niestety, wciąż jest silnie stygmatyzowane, jest postrzegane jako coś negatywnego, co może świadczyć o niższej inteligencji, nerwowości, jakichś cechach osobowości. A jest to po prostu atypowy sposób mówienia – atypowość, nie defekt. Przecież to, jak płynnie ludzie mówią, nie do końca jest istotne, ważniejsze jest, jakimi ludźmi są i co mają do powiedzenia. Jąkanie jest jedynie pewnym ograniczeniem, nie powinno wpływać na wartościowość tej osoby. Niby są to oczywiste sprawy, a jednak nie dla wszystkich” – mówiła.</p>
</blockquote>
<p>Dodała, że ludzie jąkający się tym lepiej mówią, im więcej mają akceptacji. Dotyczy to szczególnie dzieci. „Te badania ujawniły, że dzieci jąkające się najmniej wsparcia mają od swoich rówieśników, a to przecież głównie wśród nich w wieku szkolnym poszukują uznania” – wskazała.</p>
<p>Stąd też działania dr hab. Węsierskiej na rzecz upowszechniania tej wiedzy, obejmujące zajęcia w szkołach czy akcje online. Obecnie realizowane są przez nią projekty: „LOGOLab – Dialog bez barier” oraz „InterACT: Każdy z nas jest inny i każdy taki sam”. „Jestem idealistką, wierzę w zmiany i wierzę, że kropla drąży skałę, że edukacja jest początkiem wszystkiego” – podkreśliła.</p>
<blockquote><p>Węsierska przypomniała, że przyczyny jąkania się nadal nie są znane. Ma ono podłoże genetyczne i neurofizjologiczne, ale istotne są także czynniki lingwistyczne, psychologiczne i środowiskowe. Szacuje się, że na świecie jąka się ponad 70 mln ludzi. Pierwsze objawy pojawiają się u kilkuletnich dzieci i dotykają ok. 5 proc. tej grupy. U większości z nich jąkanie przejdzie samoistnie.</p>
</blockquote>
<p>„Ludzie, którzy się jąkają, mimo swych chęci, nie zawsze są w stanie komunikować się w sposób, w jaki by chcieli. To mogą być krótkie powtórzenia, takie +ślizganie się+ po wyrazach, przedłużanie słów, a czasami są to słyszalne zablokowania, jakby dźwięk nie mógł się wydobyć z ust” – mówiła.</p>
<p>Dodała, że na Zachodzie jąkania się nie leczy, ponieważ nie traktuje się go jak choroby. „W Polsce można tak jeszcze usłyszeć” – wskazała jednak.</p>
<blockquote><p>„Na ten moment nie da się wyeliminować jąkania w świecie, ale możemy mnóstwo zrobić przez edukację, profilaktykę, żeby ludzie, którzy się jąkają mogli robić wszystko, czego chcą. Największym wyzwaniem jest jednak przedarcie się do powszechnej świadomości z tą udowodnioną wiedzą. Musimy to jąkanie +odczarować+. Bo np. w pracy terapeutycznej ze starszymi dziećmi, młodzieżą i dorosłymi, nie chodzi o ich +naprawianie+, wyeliminowanie jąkania, wyleczenie go, ale o naukę zarządzania tym jąkaniem, by realizować się w pełni mimo to” – podsumowała badaczka.</p>
</blockquote>
<p><em>PAP – Nauka w Polsce, Agnieszka Kliks-Pudlik, akp/ agt/</em></p>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/jakajacy-sie-nie-chca-specjalnego-traktowania/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Niepełnosprawność w kulturze</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/niepelnosprawnosc-w-kulturze/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/niepelnosprawnosc-w-kulturze/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 28 Jul 2022 23:26:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dagna Starowieyska</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[niepełnosprawni]]></category>
		<category><![CDATA[niepełnosprawność]]></category>
		<category><![CDATA[osoby niepełnosprawne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=28809</guid>
		<description><![CDATA[Niepełnosprawność nie jest gorszą, ułomną formą bycia w świecie, bo przyczyną niepełnosprawności nie są dysfunkcje człowieka, ale otoczenie niedostosowane do jego potrzeb - mówi w rozmowie z PAP dr Katarzyna Ojrzyńska.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Badaczka zajmie się dorobkiem artystów, którzy uważają niepełnosprawność za ważny element swojej twórczości i tożsamości.</h3>
<blockquote><p>&#8222;Osoba niepełnosprawna to nie ktoś, kto po prostu ma pewne dysfunkcje &#8211; tylko ktoś, kogo otoczenie nie pozwala z tymi dysfunkcjami normalnie żyć&#8221; &#8211; to punkt wyjścia badań, które na Uniwersytecie Łódzkim poprowadzi dr Katarzyna Ojrzyńska z Wydziału Filologicznego UŁ. Kierowniczka projektu postara się zdjąć z artystów stygmat niepełnosprawności i uznać ją za cenny element spektrum ludzkiej bioróżnorodności. Chce odejść od definiowania niepełnosprawności w odniesieniu do medycznej normy, czyli postrzegania jej w kategoriach patologii czy też defektu, który wymaga naprawy.</p>
</blockquote>
<p>Dr Katarzyna Ojrzyńska zajmie się m.in. performansem ruchowym i filmem &#8222;Gatunki chronione&#8221; z 2014 r., opracowanym przez Rafała Urbackiego. Omówi niepublikowany projekt fotograficzny szkockiej tancerki Clair Cunningham, w którym artystka wykorzystuje swoje kule. Przeanalizuje też współczesne malarskie autoportrety amerykańskiej artystki z artrogrypozą, Sunaury Taylor.</p>
<blockquote><p>Badaczka podkreśla, że wybrane przez nią teksty kultury wkomponowują cielesną niepełnosprawność w świat natury i przedstawiają ją jako cenną formę bioróżnorodności. Jednocześnie teksty te zachęcają do refleksji nad łączeniem studiów o niepełnosprawności z ekokrytyką.</p>
</blockquote>
<p>Dr Ojrzyńska zaznacza, że dotychczas w tym obszarze inspiracją były głównie studia kobiece i genderowe, studia queerowe (opisujące społeczność LGBT &#8211; PAP) i postkolonialne (równościowe). Związki pomiędzy studiami o niepełnosprawności i ekokrytyką dopiero niedawno przyciągnęły uwagę kilku zachodnich badaczy. Zdaniem filolog stanowią one interesujące i produktywne pole rozważań akademickich w humanistyce.</p>
<p><strong>&#8222;Mam zamiar uporządkować istniejące teorie (&#8230;) Planuję ponadto wkomponować owe teorie w szerszy kontekst bioetyczny tego, co Rosemarie Garland-Thomson nazywa +ochroną niepełnosprawności+ (ang. disability conservation). Polega ona na tworzeniu dostępnego świata, który będzie przyjazny dla różnych form ludzkiej bioróżnorodności, a nie tylko dla ciał sprawnych. Pierwszym krokiem w kierunku tworzenia takiego świata jest zmiana sposobów myślenia o niepełnosprawności&#8221; – podsumowuje dr Ojrzyńska.</strong></p>
<p>Jej projekt &#8222;Na styku kulturowych studiów o niepełnosprawności i ekokrytyki: niepełnosprawność i bioróżnorodność w wybranych tekstach kultury&#8221; otrzymał finansowanie w konkursie &#8222;Niepełnosprawność w naukach humanistycznych&#8221;, organizowanym przez Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.</p>
<p><em>PAP &#8211; Nauka w Polsce, Karolina Duszczyk, kol/ zan/</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/niepelnosprawnosc-w-kulturze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Prostytucja w starożytnym Rzymie</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/prostytucja-w-starozytnym-rzymie/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/prostytucja-w-starozytnym-rzymie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 23 Jul 2020 01:37:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dagna Starowieyska</dc:creator>
				<category><![CDATA[w skrócie]]></category>
		<category><![CDATA[prostytucja]]></category>
		<category><![CDATA[prostytutki]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[starożytność]]></category>
		<category><![CDATA[starożytny Rzym]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=28751</guid>
		<description><![CDATA[Prostytucja była w starożytnym Rzymie legalna i akceptowana przez państwo. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>Jej zadaniem była &#8222;ochrona&#8221; małżeństwa &#8211; skorzystanie z usługi prostytutki miało być &#8222;wentylem bezpieczeństwa&#8221;. Jednak była to ochrona raczej z męskiego punktu widzenia, odczuć kobiet nie znamy &#8211; mówi w rozmowie z PAP historyk prof. Paweł Sawiński.</h2>
<p>Takie nastawienie starożytnych Rzymian dobrze ilustrują słowa przypisywane Katonowi Starszemu (234 &#8211; 149 p.n.e.), który miał zwrócić się następującymi słowami do młodzieńca, który zawstydzony opuszczał dom publiczny: „Nie jest hańbą tu wchodzić, hańbą jest tylko nie umieć stąd wyjść.” Prof. Paweł Sawiński, historyk starożytności z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu uważa, że wśród męskich przedstawicieli cywilizacji rzymskiej korzystanie z usług prostytutek nie było co prawda powodem do dumy, ale też nie wstydzono się tego. Należało jednak zachować pewien umiar – podkreśla.</p>
<blockquote><p>Prostytucja była w Rzymie zjawiskiem dość powszechnym i akceptowanym przez państwo. Jeżeli wierzyć Swetoniuszowi (69 – 130 n.e.) cesarz Kaligula miał nawet założyć dom publiczny na Palatynie, czyli na jednym z siedmiu wzgórz, na których założono stolicę. Wiemy też, że administracja rzymska czerpała korzyści z działalności prostytutek, dzięki ściąganiu podatków. Ponoć Kaligula wprowadził np. podatek dla prostytutek od jednorazowego stosunku.</p>
</blockquote>
<p>Mamy też pewne informacje z Pompejów na temat cennika usług prostytutek. Wynika z nich, że koszt takiej usługi sytuował się od 1-5 asów.</p>
<p><strong>„Przy dziennym zarobku przeciętnego robotnika, który wynosił średnio 16 asów, nie były to zbyt wygórowane ceny. Najtańsze prostytutki oferowały swoje usługi nawet za 1 asa (&#8230;)” – wylicza prof. Sawiński.</strong></p>
<p>Prostytutki oferowały swoje wdzięki zarówno w domach publicznych (w Pompejach zidentyfikowano dwupiętrowy budynek w centrum miasta), ale zapewne też w ulicznych tawernach, w których znajdowały się &#8222;pokoje na godziny&#8221;. &#8222;Można było je również spotkać poza miastem. W Rzymie np. oferowały one swoje usługi m.in. przy słynnej drodze (via Appia), wzdłuż której ciągnęły się liczne grobowce” &#8211; mówi prof. Sawiński. Było to miejsce ruchliwe i powszechnie uczęszczane. Dlatego znalezienie klienta w rejonie nekropolii było stosunkowo proste.</p>
<p>Z usług prostytutek korzystali zarówno kawalerowie, jak i mężczyźni żonaci. Ci drudzy wcale nie robili tego po kryjomu.</p>
<blockquote><p>&#8222;Mogli z tych usług korzystać swobodnie. Do +dyspozycji+ mieli również niewolnice i niewolników. Żony innych obywateli były natomiast nietykalne. Ewentualny romans z mężatką był niebezpieczny, gdyż wiązało się to z wkroczeniem w +strefę wpływów+ innego obywatela, a to mogło zakończyć się przykrymi konsekwencjami dla cudzołożnika” – podkreśla badacz. W jego ocenie, oznacza to, że w oczach rzymskich mężczyzn prostytucja miała na swój sposób chronić małżeństwo, a raczej ich własne interesy.</p>
</blockquote>
<p><strong>Co kobiety sądziły na ten temat? &#8222;Nie znamy odczuć kobiet, bo nie ma żadnego tekstu, który wyszedłby spod ich ręki. Wiemy tylko co mężczyźni myśleli o kobietach&#8221; &#8211; zaznacza historyk.</strong></p>
<p>Średnia wieku zamążpójścia w starożytnym Rzymie to ok. 14-15 lat, ale rzymscy prawnicy dopuszczali nawet zawarcie związku z dziewczynkami w wieku 12 lat. Tymczasem mężczyźni mieli wówczas około 25 lat.</p>
<p>Prof. Sawiński przytacza treść zachowanego na papirusie listu, w którym mąż zwraca się do swojej żony. &#8222;Jest co prawda pełen troski, bo jego małżonka jest w stanie błogosławionym, to zaskakuje fragment dotyczący spodziewanego dziecka. Pisze w nim: +jeśli będzie to chłopiec &#8211; zaopiekuj się nim, ale jeśli dziewczynka &#8211; wyrzuć+&#8221;. Historyk mówi, że tego typu praktyka była dość powszechna. Niechciane dzieci (głównie dziewczynki) porzucano poza miastem, najczęściej na śmietniskach. Tam często przejmowały je osoby, które wychowały takie porzucone dzieci na niewolników.</p>
<p><strong>„Trzeba jednak podkreślić, że taka praktyka odnosiła się przede wszystkim to niższych grup rzymskiego społeczeństwa” – zaznacza naukowiec.</strong></p>
<p>Mamy też świadectwa istnienia męskiej prostytucji. Z zachowanych graffiti z Pompejów wiemy, że niektórzy mężczyźni oferowali swoje usługi seksualne, które były adresowane zarówno do mężczyzn jak i kobiet &#8211; podkreśla historyk.</p>
<blockquote><p>Mniej lub bardziej usatysfakcjonowani klienci domów publicznych pozostawiali wewnątrz domów uciech lub na murach okolicznych domostw swoje wrażenia. Tego typu napisy znane są na przykład z Pompejów. &#8222;Najczęściej mężczyźni przechwalają się ile to odbyli stosunków seksualnych lub jakiego rodzaju &#8211; na przykład grupowe. Często są to napisy bardzo wulgarne.</p>
</blockquote>
<p><strong>&#8222;Często mówi się, że nasza cywilizacja bazuje na antycznej. Tymczasem standardy starożytnego Rzymu były na wielu polach różne od dzisiejszych. Dotyczy to na przykład statusu kobiet i ich pozycji w rzymskiej rodzinie i społeczeństwie (m.in. brak praw politycznych), porzucania nowonarodzonych dzieci, czy traktowania niewolników” &#8211; podsumowuje naukowiec.</strong></p>
<p><em>PAP &#8211; Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski, szz/ ekr/</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/prostytucja-w-starozytnym-rzymie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Raport specjalny: Wpływ epidemii na naszą psychikę</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/zdrowy-styl-zycia/raport-specjalny-wplyw-epidemii-na-nasza-psychike/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/zdrowy-styl-zycia/raport-specjalny-wplyw-epidemii-na-nasza-psychike/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 21 Mar 2020 01:19:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dagna Starowieyska</dc:creator>
				<category><![CDATA[zdrowy styl życia]]></category>
		<category><![CDATA[choroby]]></category>
		<category><![CDATA[epidemia]]></category>
		<category><![CDATA[koronawirus]]></category>
		<category><![CDATA[psychika]]></category>
		<category><![CDATA[psychika w czasie epidemii]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=28654</guid>
		<description><![CDATA[WHO i naukowcy na łamach prestiżowych periodyków medycznych wskazują, że jednym z ubocznych skutków pandemii mogą być problemy ze zdrowiem psychicznym. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>Co innego podjąć dobrowolną decyzję o ograniczeniu aktywności, a co innego być do niej zmuszonym zewnętrznymi okolicznościami, na dodatek w sytuacji narastającej paniki związanej z rozprzestrzenianiem się nieznanego wcześniej wirusa. WHO i naukowcy na łamach prestiżowych periodyków medycznych wskazują, że jednym z ubocznych skutków pandemii mogą być problemy ze zdrowiem psychicznym. Jak reagujemy na społeczny niepokój, zależy w dużej mierze od nas.</h2>
<p>Trudnym momentem dla większości z nas jest początek epidemii, zaadoptowanie się do poczucia zagrożenia i lęku, konieczności reorganizacji życia, wprowadzenia pewnych zmian. Na przystosowanie się do nowych warunków potrzebujemy zazwyczaj ok. 2-3 tygodni.</p>
<blockquote><p>- To trudny okres, bo działamy pod wpływem emocji, zachwiania poczucia bezpieczeństwa, rytuałów, zmian które nagle trzeba wprowadzić. Ale z drugiej strony to niezbędny czas, który wpływa na to, że jesteśmy w stanie dostosować się do sytuacji, mobilizuje nas do działania, jest motywatorem do przystosowania się &#8211; uważa dr n. o zdr. Małgorzata Kowalczyk psycholog, psychoterapeuta, kierownik Zakładu Psychoterapii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.</p>
</blockquote>
<h3>Sprawdź, czy można oswoić fobię i lęk</h3>
<p>Władze wprowadzają w życie przepisy, które mają zmniejszyć ryzyko rozpowszechniania się wirusa i uspokajają, że są to działania profilaktyczne. To sprawia, że jesteśmy coraz bardziej uważni na różne sytuacje, ale też wiąże się z dużymi zmianami w naszej codzienności, w naszym rytuale funkcjonowania. I póki co, paradoksalnie może się to nam wydawać gorsze niż zakażenie nowym koronawirusem.</p>
<blockquote><p>Stojąc w kolejce w sklepie słyszę, jak pani przede mną rozmawia przez telefon o tym, jakim kłopotem będzie dla niej zamknięcie przedszkola. Ona nie tylko obawia się zagrożenia ze strony innych kupujących, ale dezorganizacji normalnego życia. To normalne. Wszyscy wiemy o koronawirusie, ale prawie nikt go jeszcze „nie widział”. Każdy z nas miał plany, a tu się okazuje, że to wszystko trzeba skreślić z kalendarza. Wychodzimy ze strefy komfortu, bo nagle musimy inaczej to zaplanować – mówi prof. Piotr Gałecki Kierownik Kliniki Psychiatrii Dorosłych Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii.</p>
</blockquote>
<h3>Jak oswoić kwarantannę</h3>
<p>Dolegliwe w kwarantannie jest to, że takiej przymusowej izolacji podlegają osoby zdrowe. Warto jednak uświadomić sobie, by złagodzić jej trudności, że jest tymczasowa i najczęściej nie oznacza totalnej izolacji: zazwyczaj wciąż mamy dostęp do mediów, można komunikować się z otoczeniem. Nie bez znaczenia jest fakt, że na kwarantannie przebywają osoby zdrowe.</p>
<blockquote><p>Specjaliści podkreślają, że to, jak będziemy znosić kwarantannę czy inne formy odizolowania czy też ograniczania aktywności, zależy przede wszystkim od tego, jakie znaczenie nadamy temu faktowi. Zatem bardzo dużo zależy od nas samych i naszej zdolności do autorefleksji.</p>
</blockquote>
<p><strong>Można zatem ograniczenia potraktować jak wyzwanie, by zrobić coś dobrego, przekuć ją w coś pozytywnego.</strong></p>
<blockquote><p>- Nawet w takiej sytuacji możliwy jest kontekst pozytywny – kwarantannę odbieramy jako spełnianie swojego obywatelskiego obowiązku, coś, co robimy dla innych. Chroniąc siebie, chronię innych, globalnie &#8211; mieszkańców naszego kraju, a indywidualnie – swoich rodziców, czy dziadków. Takie prospołeczne zachowanie daje nam poczucie, że robimy coś dobrego, włączamy się w wyższą wartość – zauważa dr Sławomir Murawiec.</p>
</blockquote>
<p>Specjaliści na łamach periodyków medycznych apelują, by wprowadzając ograniczenia, władze apelowały do altruizmu jednostek, a mniej skupiały się na przekazie o restrykcjach za złamanie tych ograniczeń.</p>
<p><strong>Warto też pamiętać, że z badań wynika, że nawet trauma może być przetworzona w coś pozytywnego, np. gdy osoba po doświadczeniu zawału zmienia swoje życie: przestaje siedzieć całymi dniami w pracy, gonić za pieniędzmi, a zaczyna celebrować życie, pomagać innym. W obecnej sytuacji może być podobnie – dzieje się źle, ale wywołuje to altruistyczne zachowania – np. sąsiedzi pomagają sobie w zakupach, troszczą się o siebie nawzajem, interesują stanem zdrowia.</strong></p>
<p>Jednak nie na każdego sytuacja stanu wyjątkowego zadziała tak samo. Dla niektórych kwarantanna ma znamiona przymusowego odosobnienia, zewnętrznych nakazów, zagrożenia – a takie podejście może wywoływać negatywne stany psychiczne. Jeszcze większym kłopotem, może okazać się potrzeba rezygnacji z aktywności zawodowej, niemożność wywiązania się z obowiązków, opiekowania się kimś.</p>
<h3>Niebezpieczeństwo epidemii: podkręcanie lęku</h3>
<p>Pierwszym szokiem dla polskiego społeczeństwa był fakt pojawienia się pierwszego przypadku koronawirusa także w Polsce – wszyscy się go spodziewali, bo nie mogło być inaczej, ale jednak dało się zauważyć wzrost napięcia, kiedy pojawił się pierwszy przypadek. Drugi taki moment to informacja o pierwszej śmierci w Polsce z tego powodu. Już nie daleko, za granicą, ale tu, niemal obok.</p>
<p><strong>Lęk, jaki wywołuje w nas koronawirus sprawia, że większość czasu szukamy informacji na jego temat, oglądamy telewizję, sprawdzamy wiadomości w internecie, przeglądamy media społecznościowe, które cały czas informują o nowych zachorowaniach, zgonach, rozprzestrzenianiu się wirusa i szerzą, niestety, także bzdury o tym, jak się można uchronić i co niedługo się stanie.</strong></p>
<blockquote><p>- To działa na wyobraźnię i wzmacnia lęk. Zdarza się, że popycha do irracjonalnych zachowań, np. do ucieczek z miejsca kwarantanny, zaprzeczania: „Mnie to nie dotyczy, w związku z tym mogę stąd wyjść”, itd. Włączają się mechanizmy obronne – zauważa psychiatra.</p>
</blockquote>
<p><strong>Wszechobecność informacji o koronawirusie i o zagrożeniach jakie niesie, fakt, że ono jest bliskie i realne, będzie lęk wzmacniać, a wiele osób może być tym lękiem sparaliżowana.</strong></p>
<p>Zdaniem specjalistów nawet osoby, które dotychczas nie miały problemów psychicznych, będą odczuwały lęk &#8211; o pracę, sytuację materialną, zdrowie – to zbiorowe doświadczenie, nie unikniemy go. Ważne, by podjąć próbę, aby nie ulegać panice.</p>
<h3>Czas epidemii trudny dla osób z zaburzeniami lękowymi</h3>
<p>Niektóre osoby są bardziej podatne na działanie szerzącego się niepokoju. To na przykład osoby z problemami psychicznymi, np. zaburzeniami urojeniowymi, którym towarzyszy ciągły lęk np. o to, że są na coś chorzy, tylko nikt jeszcze tego nie wykrył. To grupa osób, która w takiej sytuacji poczuje się bardzo zagrożona.</p>
<h3>Czego najbardziej obawiają się dorośli Polacy</h3>
<p>Prof. Gałecki wskazuje, że osoby, które mają jakiś mankament w funkcjonowaniu osobowości, w postrzeganiu rzeczywistości czy predyspozycje do zaburzeń psychicznych albo cierpią na zaburzenia psychiczne, mają mniejsze zdolności adaptacyjne. A wówczas wyjątkowe sytuacje pogłębiają skrajne postawy. Pacjenci z lękiem uogólnionym, którzy w zupełnie zwykłych warunkach martwią się na zapas – że zachorują, że zabraknie żywności w sklepach, że nie poradzą sobie finansowo – teraz będą martwić się jeszcze bardziej.</p>
<blockquote><p>- Podstawową cechą, która predysponuje do rozwoju każdego zaburzenia psychicznego jest zmniejszona zdolność do adaptacji – to może być kwarantanna, utrata pracy, zmiana statutu materialnego. Jeżeli ktoś ma słabsze zdolności radzenia sobie, może mieć w obecnej sytuacji kłopot – zwraca uwagę prof. Piotr Gałecki.</p>
</blockquote>
<p>Pacjenci z zaburzeniami hipochondrycznymi, czyli lękiem przed chorobą i śmiercią, będą odczuwali spotęgowany niepokój o swoje zdrowie i życie. Ten lęk może być dodatkowo wzmocniony niepewnością wokół służby zdrowia.</p>
<blockquote><p>- Osoby z tendencjami hipochondrycznymi funkcjonują lepiej, gdy wiedzą, że w pobliżu jest lekarz, gdy mają do kogo zadzwonić, gdyby coś się działo – to daje im poczucie bezpieczeństwa. A kiedy taka osoba czyta informacje, że gdzieś brakuje personelu, a gdzieś sprzętu, to ich lęk się nakręca. Pojawia się wizja, że w razie potrzeby nie będzie wystarczającej pomocy i zaczynają panikować – tłumaczy psychiatra.</p>
</blockquote>
<p>Warto więc, by zadbać w tej sytuacji nawet o telefoniczny kontakt ze specjalistą. W sytuacji kryzysu psychicznego przez całą dobę można zadzwonić na bezpłatny telefon Itaki, pod którym dyżurują psychoterapeuci, psychologowie i psychiatrzy ( tel. 800 70 2222). Każdy uzyska tam wsparcie.</p>
<h2>Nie wpadaj w panikę</h2>
<p>Uważa się, że ostry stres jesteśmy w stanie znosić kilka tygodni, potem przechodzi on w stres przewlekły, który może mieć niestety na nas niekorzystny wpływ w każdym obszarze funkcjonowania.</p>
<h2>Nie poddawaj się atmosferze strachu</h2>
<p>Niepokój w obecnej sytuacji jest naturalną reakcją, ale ważne, by nami nie owładnął. Wspólne przeżywanie, także niepokoju, ma pozytywne strony pod warunkiem, że ma to wymiar wspierający, a nie wzmacniający lęk. Warto zwrócić uwagę, że to jest doświadczenie nas wszystkich i dobrze jest być w kontakcie z innymi: dzwonić do siebie nawzajem, pytać o zdrowie, interesować się problemami, pomagać je rozwiązywać, a zatem szukać dróg rozwiązania problemu, a nie nakręcać spirali wzajemnego lęku i strachu.</p>
<h2>Mądrze korzystaj z mediów</h2>
<p>- Nie chodzi jednak o zupełne odcinanie się od mediów, chociażby ze względu na zarządzenia władz państwowych, które warto i trzeba znać. Lepiej jednak to sobie jakoś ucywilizować, dawkować. Np. przeglądam internet o określonych godzinach, poświęcam na to konkretną ilość czasu, sprawdzam tylko, co nowego, a nie poszukuję wszystkiego co na ten temat zostało napisane. Bo im więcej wchodzi się w internet, tym łatwiej natknąć się na informacje straszące, nieprawdziwe – ostrzega dr Murawiec.</p>
<h2>Warto pamiętać, że w sieci rozprzestrzenia się mnóstwo nieprawdziwych informacji i nie przyjmować bezkrytycznie kolejnych sensacyjnych doniesień.</h2>
<p><strong>Ważne jest uzmysłowienie sobie naszej sieci kontaktów i miejsca w społeczeństwie</strong></p>
<p>Spróbujmy spojrzeć na sytuację nie tylko z perspektywy indywidualnej. Takie nastawienie łatwiej przychodzi w społeczeństwach o wysokim znaczeniu rodziny i/lub kolektywnych, w których jednostki mają sporą tendencję do kierowania się dobrem społeczeństwa i ludzkości. To pierwotne wartości – grupa musi przetrwać. Z czasem jednak coraz bardziej się indywidualizowaliśmy, a to wymaga spojrzenia w szerszej perspektywie, do której nie jesteśmy przyzwyczajeni.</p>
<p><strong>WHO w swoich wytycznych proponuje, aby lęk zamienić na empatię.</strong></p>
<p>- To jest bardzo dobre podejście. Bo jeśli będę się trząsł ze strachu, to będzie mnie paraliżował lęk, a jeżeli będę myślał o innych, o tym, jak mogę komuś pomóc, to może wyjdzie z tego coś dobrego, a do tego będę mógł myśleć o sobie z poczuciem dumy, że w tych trudnych czasach sprostałem – podkreślają specjaliści.</p>
<h3>Krajobraz po epidemii</h3>
<p>W którymś momencie epidemia zacznie wygasać, ale jej skutki częściowo pozostaną – począwszy od gospodarczych po psychiczne. To raczej nieuniknione.</p>
<p>Może się bowiem okazać, że dalekosiężne skutki będą poważne – na skutek epidemii zachwiana zostanie stabilizacja finansowa niektórych osób, niektórzy stracą pracę.</p>
<blockquote><p>- W naszym szpitalu odwołaliśmy wszystkie psychoterapie i wizyty ambulatoryjne, które nie są niezbędne, przeszliśmy na wystawianie e-recept. Osoby, które pracują na kontrakcie lub umowę zlecenie martwią się tym, że nie będą pracować, a tym samym zarabiać – zwraca uwagę prof. Gałecki.</p>
</blockquote>
<p>Ale obecna sytuacja może też przynieść zmiany wręcz cywilizacyjne – w ekspresowym tempie rozwiną się wszelkie formy e-usług, część osób, które przeszły na pracę zdalną, pozostanie już w takiej formule – a to z czasem pociągnie za sobą kolejne zmiany. Na zawsze prawdopodobnie pozostaną teraz niektóre wprowadzane procedury – jak choćby dotyczące przestrzegania higieny w firmach.</p>
<p><strong>W końcu jednak sytuacja się unormuje, a emocje zaczną opadać. Za parę lat to, co dzieje się teraz, może stać się to przedmiotem opowieści na temat osobistych przeżyć związanych z pandemią – to będzie zapamiętane do końca życia i opowiadane jako rodzinne historie.</strong></p>
<p><em>Oprac. Monika Wysocka, zdrowie.pap.pl, Redakcja</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/zdrowy-styl-zycia/raport-specjalny-wplyw-epidemii-na-nasza-psychike/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Coraz bardziej cenimy przyjaźń</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/coraz-bardziej-cenimy-przyjazn/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/coraz-bardziej-cenimy-przyjazn/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 28 Mar 2019 12:23:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[czas wolny]]></category>
		<category><![CDATA[postawy Polaków]]></category>
		<category><![CDATA[przyjaźń]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia społeczna]]></category>
		<category><![CDATA[religia]]></category>
		<category><![CDATA[religijność]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=27398</guid>
		<description><![CDATA[W życiu Polaków spada znaczenie pracy i religii, a rośnie rola przyjaciół i wolnego czasu - pokazują badania socjologów. - Polacy zbliżają się postawami do postaw społeczeństw zachodnich - komentuje dla PAP socjolog prof. Mirosława Marody.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Członkini Polskiej Akademii Nauk prof. Mirosława Marody z Instytutu  Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego z zespołem analizuje wyniki  międzynarodowego projektu badawczego, w którym Europejczykom co 9 lat  zadawane są pytania dotyczące wyznawanych przez nich wartości.</p>
<p>Program badawczy Europejskie Systemy Wartości prowadzony jest od lat  80. XX w. W Polsce badania w jego ramach realizowano w latach 1990,  1999, 2008 oraz 2017. &#8222;Dzięki temu mamy dane z 4 punktów czasowych  pokrywających cały okres transformacji. Pokazują nam, jak się zmieniały w  tym czasie wartości polskiego społeczeństwa&#8221; &#8211; opowiada w rozmowie z  PAP prof. Mirosława Marody.</p>
<blockquote><p>&#8222;Najważniejszy wniosek to pojawienie się zmian charakterystycznych  dla +późnej nowoczesności+ czy wręcz ponowoczesności. To zmiany postaw i  wartości, które przybliżają nas do tych dominujących w społeczeństwach  zachodnich&#8221; &#8211; mówi w rozmowie z PAP prof. Mirosława Marody.</p>
</blockquote>
<h3>PRZYJACIELE I CZAS WOLNY CORAZ BARDZIEJ W CENIE</h3>
<p>W jednym z pytań badani proszeni byli, aby zaznaczyć, co jest dla  nich w życiu ważne. Okazuje się, że Polacy coraz rzadziej zaznaczają  religię. Jeszcze w 1990 r. wskazywało na nią 51 proc. osób, a w 2017 r.  już tylko 39 proc. Spada też znaczenie pracy. Wzrósł natomiast odsetek  badanych, którzy za ważny w życiu uznają czas wolny (z 28 do 41 proc.)  oraz przyjaciół i znajomych (z 23 do 42 proc.).</p>
<blockquote><p>&#8222;Polacy jeszcze w 2008 r. traktowali pracę z prawdziwym nabożeństwem.  W tej chwili jednak widać, że to się zmienia. Ciągle jednak nasi rodacy  &#8211; podobnie jak i obywatele innych rozwijających się krajów &#8211; cechują  się wyższym etosem pracy niż obywatele krajów takich jak Wielka Brytania  czy Holandia, które były kolebką kapitalizmu. A tam ludzie przestają  uważać pracę za podstawowy obszar życia&#8221; &#8211; podsumowuje badaczka. I  zwraca uwagę, że zamiast tego rośnie znaczenie czasu wolnego i relacji z  przyjaciółmi czy znajomymi.</p>
</blockquote>
<p>Komentując kwestię podejścia do religii prof. Marody wyjaśnia:  &#8222;Poprzednio należeliśmy do krajów religijnych, a teraz zaczynamy się  zbliżać do krajów zsekularyzowanych. Nastąpił spadek osób  uczestniczących w mszach, ale nie drgnął odsetek ludzi deklarujących się  jako wierzący katolicy. Dane świadczą o tym, że coraz mniej ludzi  traktuje katolicyzm jako kwestię wiary, a postrzega go raczej jako  element kultury, tożsamości&#8221; &#8211; mówi badaczka.</p>
<p>Inne zmiany, które przybliżają nas do Zachodu, to zmiany postaw  dotyczących roli kobiety w społeczeństwie. &#8222;W 1990 r. postawy tradycyjne  &#8211; rolą kobiety jest prowadzenie domu i wychowywanie dzieci &#8211; były  podtrzymywane bardzo mocno przez ok. połowę społeczeństwa. A w 2017 r.  odsetek osób, które opowiadają się za tymi wartościami, wynosi już ok.  12 proc.&#8221; &#8211; opowiada prof. Marody. Podaje przykład, że systematycznie  spada np. procent osób, które zgadzają się ze stwierdzeniami, że  &#8222;dziecko cierpi, gdy matka pracuje&#8221; albo że &#8222;mężczyźni są lepszymi  przywódcami politycznymi&#8221;.</p>
<p><img class="alignnone size-large wp-image-27400" title="przyjaciółki-2" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/03/przyjaciółki-2-1024x607.jpg" alt="" width="700" height="415" /></p>
<h3>NOWOCZESNE SPOŁECZEŃSTWO? JUŻ NIE!</h3>
<p>Prof. Marody precyzuje, że to tylko niektóre zmiany postaw  pokazujące, że w Polsce &#8211; tak jak i w świecie zachodnim &#8211; następuje  transformacja &#8211; przechodzenie z nowoczesności do ponowoczesności.</p>
<blockquote><p>&#8222;Nowoczesność to w socjologii zbiór cech, które swój najpełniejszy  wyraz uzyskały w XIX wieku i charakteryzowały społeczeństwa zachodnie do  połowy XX wieku. W sferze kultury to np. przekonanie o dominacji jednej  prawdziwej religii. Czy przekonanie, że istnieje ścisły podział zadań  wedle płci&#8221; &#8211; podaje przykłady prof. Marody. I zwraca uwagę, że &#8211;  zgodnie z wynikami badań &#8211; takie poglądy w Polsce przestają być  popularne.</p>
</blockquote>
<p>Jak zauważa, zmiany, które zachodzą w społeczeństwie, są tuszowane  próbami odgórnego porządkowania rzeczywistości. &#8222;Taką próbą &#8211; z góry  skazaną na niepowodzenie, ale ciągle podejmowaną &#8211; jest próba powrotu do  przeszłości. Zbudujmy sobie poprawioną, zamożną II RP. A tego nie da  się odtworzyć!&#8221; &#8211; mówi.</p>
<p>Jak dodaje, w Polsce wyraźnie zmieniły się odpowiedzi, które są  traktowane jako wskaźniki tolerancji na odmienność. Wymienia, że między  latami 1990 a 2017 nastąpił spadek odsetka osób, które nie chciały mieć  za sąsiadów: Żydów (z 18 do 10 proc.), homoseksualistów (z 71 do 30  proc.) albo osób innej rasy (z 17 do 8). Natomiast w porównaniu z 2008  rokiem wzrósł odsetek osób, które nie chciałyby mieć za sąsiada  imigrantów (z 18 do 21 proc.) czy muzułmanów (z 25 do 35 proc.). &#8222;Nie  trudno dostrzec, że akurat te dwie kategorie stanowiły ostatnio ulubiony  podmiot służący do kreowania wroga w dyskursie politycznym. Nie  wykluczam, że gdybyśmy teraz przeprowadzali te badania, odsetek niechęci  wobec homoseksualistów byłby również znacznie wyższy &#8221; &#8211; komentuje  badaczka.</p>
<h3>KRYZYS? LĘKAMY SIĘ</h3>
<p>Prof. Marody podkreśla, że dla wielu ludzi zachodzące przemiany są  odbierane w kategoriach głębokiego kryzysu. &#8222;Według teoretyków takich  jak francuski socjolog Alain Touraine &#8211; mamy obecnie do czynienia wręcz z  rozpadem społeczeństwa. Można sobie pomyśleć, że przecież nic się  dookoła nas nie rozpada i zastanawiać się, czy ten socjolog przypadkiem  nie histeryzuje. Jednak jeśli się pogrzebie w danych, można zauważyć  masę objawów, które wskazują, że +rozpad społeczeństwa+ to może być  właściwe określenie&#8221; &#8211; ocenia prof. Marody.</p>
<p>Jak wynika z badań kwestionariuszowych, Polacy mają w sobie całkiem  spory ładunek lęku. A w dodatku lęk ten nie koreluje niemal z żadnymi z  innymi wskaźnikami &#8211; np. grupą społeczną, wiekiem, czy wyznawanymi  wartościami. &#8222;Mamy tu więc do czynienia z uogólnionym, egzystencjalnym  lękiem, którego źródeł nasz kwestionariusz w ogóle nie chwyta&#8221; &#8211; zwraca  uwagę prof. Marody.</p>
<p>Ale oprócz badań kwestionariuszowych w projekcie przeprowadzono  dodatkowo 12 grupowych wywiadów zogniskowanych. &#8222;Wypowiedzi badanych  sugerują, że źródłem tego lęku może być rozpadanie się rzeczywistości, w  której do tej pory żyliśmy&#8221; &#8211; komentuje prof. Mirosława Marody. &#8222;To się  przejawia np. w tym, że ludziom trudno dziś określić, co to znaczy  odnieść sukces w życiu, a co jest porażką. Badani mają też dylematy, w  jaki sposób pokierować dziećmi. Albo jak wieść życie rodzinne w  rzeczywistości, w której większość czasu pochłania praca&#8221; &#8211; opowiada  rozmówczyni PAP.</p>
<p>Z wywiadów zogniskowanych &#8211; mówi socjolog &#8211; wynikło również, że w  naszym społeczeństwie obecnie mamy bardzo wysoki poziom pogardy wobec  innych ludzi. &#8222;Pogarda to u nas podstawowy środek, przy pomocy którego  jednostka buduje swoje poczucie wartości. Jeśli zajmuję w hierarchii  środkową pozycję, to żeby ochronić swoje poczucie wartości pogardzam i  tymi, którzy są na górze, i tymi, którzy są na dole&#8221; &#8211; zwraca uwagę  prof. Marody.</p>
<p>Zdaniem socjolog zarówno ów lęk, jak i pogarda są wzmacniane przez  cechy dominującego dyskursu politycznego, w którym straszenie różnymi  zagrożeniami połączone jest zazwyczaj z naznaczaniem różnych grup  społecznych jako „nosicieli” tych zagrożeń. „Aż dziw bierze, że w takiej  atmosferze ludziom udaje się zachować bardziej zrównoważony ogląd  rzeczywistości. Sprzyja temu otwarcie Polski na świat i gromadzenie  doświadczeń z życia w innych krajach. Kraje Unii Europejskiej stają się  też coraz częściej układem odniesienia do formułowania oczekiwań pod  adresem naszej własnej rzeczywistości&#8221; &#8211; mówi prof. Marody.</p>
<p>Dodaje, że w sytuacji „rozpadu społeczeństwa” jako systemu  podzielanych znaczeń ujawniają się ciekawe próby zdefiniowania na nowo  kryteriów powodzenie w życiu. Prof. Marody streszcza opowieść jednego z  badanych, którego życie wydawało się pasmem porażek i nietrafnych  decyzji. &#8222;Jednak ten człowiek mówił, że jest z siebie zadowolony, bo  wiele się przez to nauczył, zdobył nowe doświadczenia. A przede  wszystkim walczy. To specyficzny, ale interesujący sposób definiowania  sukcesu: nie poddaję się i udaje mi się nie przegrać&#8221; &#8211; podsumowuje.</p>
<p>Projekt &#8222;Wartości w dobie (globalnego) kryzysu&#8221; realizowany jest w  ramach grantu OPUS z Narodowego Centrum Nauki. Badania potrwają jeszcze  rok. Naukowcy w kolejnych miesiącach analizować będą jeszcze odpowiedzi  Polaków na tle odpowiedzi obywateli innych krajów Europy.</p>
<blockquote><p>&#8222;Chcemy też sprawdzić, na ile kryzys &#8211; przejście ze świata  nowoczesnego do ponowoczesnego &#8211; prowadzi do tego, że podziały  strukturalne zostaną zastąpione podziałami wartości. Już z pierwszych  analiz widać, że poglądy Polaków odrywają się od ich miejsca w  strukturze społecznej i zaczynają być warunkowane ogólniejszymi  wyobrażeniami na temat tego, jak powinno wyglądać nasze życie&#8221; &#8211;  zapowiada socjolog.</p>
</blockquote>
<p>Autorka: Ludwika Tomala, <a href="http://naukawpolsce.pap.pl/">PAP &#8211; Nauka w Polsce</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/coraz-bardziej-cenimy-przyjazn/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Arka w Śledziejowicach</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/arka-w-sledziejowicach/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/arka-w-sledziejowicach/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 14 Jun 2018 18:40:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Anna Chodacka</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Arka]]></category>
		<category><![CDATA[L'Arche]]></category>
		<category><![CDATA[niepełnosprawni]]></category>
		<category><![CDATA[Śledziejowice]]></category>
		<category><![CDATA[tolerancja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=25787</guid>
		<description><![CDATA[”Arki” nie widać na pierwszy rzut oka. Nie wyróżnia się niczym specjalnym w porównaniu do innych domów w podkrakowskich Śledziejowicach.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>”Arki” nie widać na pierwszy rzut oka. Nie wyróżnia się niczym specjalnym w porównaniu do innych domów w podkrakowskich Śledziejowicach. Dopiero w środku widać, że  L&#8217;Arche to wspólnota, w której na co dzień funkcjonują osoby niepełnosprawne intelektualnie.</p>
<p>Przy wjeździe do jednego z dwóch domów ”Arki” nie ma potężnego banneru informującego o tym, że jest to wspólnota L&#8217;Arche. Jest tylko niewielka drewniana tabliczka, z wygrawerowaną nazwą wykonana przez podopiecznych. Inny, większy i rzucający się w oczy znak, byłby niezgodny ze statutem organizacji. Warunki życia i pracy w domach ”Arki” rozsianych po wszystkich zakątkach świata mają być jak najbardziej zbliżone do tych ”normalnych”. Z tego względu, przez długi czas, nawet mieszkańcy Śledziejowic nie zdawali sobie sprawy z kim sąsiadują. </p>
<p><strong>Aniołki, świeczki, a nawet ogrodowe huśtawki</strong><br />
Wspólnota ”Arki” w Śledziejowicach, która została założona przez Małe Siostry Jezusa 30 lat temu prowadzi dwa domy, w których mieszka 12 osób z niepełnosprawnością intelektualną wraz z asystentami. Poza tym administruje Warsztatem Terapii Zajęciowej dla 30 osób. W ramach jego działalności funkcjonują pracownie: produkcji świeczek, stolarska, malarska, gospodarstwa domowego, krawiecka, ceramiczna i zatrudnienia wspieranego. <br />
Jedną z najprężniej działających jest pracownia świeczek, za którą od 15 lat jest odpowiedzialny instruktor Mariusz Garbol.<br />
- Celem, zarówno moim, jak i innych instruktorów zawsze było to, żeby to co robimy na warsztatach było dobre i kupowane przez ludzi właśnie dlatego, że jest dobrze wykonane dobrze wykonane, a nie dlatego, że zrobione zostało przez osoby niepełnosprawne intelektualnie &#8211; mówi Mariusz Garbol.<br />
Technika, której uczestnicy warsztatów używają do wykonywania świec zapożyczona została ze wspólnot angielskiej i francuskiej. Świece wykonane sa parafiny, mają bawełniane knoty, różne kształty i kolory. Ich pomysłodawca mi zawsze są osoby niepełnosprawne, nigdy instruktor.  &#8211; Warsztat terapii zajęciowej to dla osób niepełnosprawnych intelektualnie przede wszystkim możliwość bycia z drugim człowiekiem. Uczestnicząc w zajęciach, taka osoba wychodzi ze swojego świata, z dosyć ciasnego kręgu stereotypów. W takim miejscu może zobaczyć, że inni też mają podobne problemy &#8211; mówi Mariusz odpowiadając na pytanie o korzyści z tego rodzaju terapii. &#8211; Taka osoba może tu znaleźć przyjaźń. Nawet miłość. Tu  spotyka się z akceptacją, ma poczucie bezpieczeństwa. Widzi, że jej praca przynosi fantastyczne efekty &#8211; mówi kierownik pracownik świec i dodaje, że produkcja świeczek na święta niebawem ruszy pełną parą.<br />
Również od 15 lat, tyle, że pracownią ceramiczną kieruje Hania Szkopek, także instruktor terapii zajęciowej. &#8211; W ”Arce” w Śledziejowicach jestem od 1994 roku. Pochodzę z województwa łódzkiego, ale bardzo zależało mi, żeby pracować w jednym z domów L&#8217;Arche, dlatego przeprowadzka do Małopolski nie była dla mnie problemem &#8211; mówi Hanna, która w ”Arce” wcześniej prowadziła już pracownię malarską i krawiecką, a pracownię ceramiczną objęła na początku 2010 roku. Hania na pracę w ”Arce” zdecydowała się po lekturze książki założyciela L&#8217;Arche oraz artykule w lokalnej gazecie.<br />
- Na początku w warsztatach chodzi o to, żeby odkryć talent takiej osoby niepełnosprawnej intelektualnej, a potem go rozwijać &#8211; mówi o swojej pracy Hanna. &#8211; W pracowni ceramicznej obecnie zaczyna się już gorący okres przedświęteczny. Przygotowujemy choinki i aniołki, które potem będziemy sprzedawać. Nigdy nie mamy problemów ze zbytem tego  co powstanie na warsztatach &#8211; mówi zadowolona instruktorka.<br />
Sporymi sukcesami może pochwalić się także pracownia stolarska, która obecnie realizuje zamówienia na cztery huśtawki ogrodowe. <br />
Od roku pracownią stolarską w warsztacie terapii zajęciowej kieruje Michał Skowronek. &#8211; Pracownia zajmuje się bieżącymi potrzebami wspólnoty, jeśli coś trzeba naprawiać to naprawiamy &#8211; mówi o funkcjonowaniu pracowni instruktor Michał. &#8211; Oprócz tego wykonujemy bardzo różne rzeczy, od skrzynek, poprzez zabawki na huśtawkach kończąc. Do tej pory z naszej pracowni wyszło pięć takich huśtawek. Teraz mamy zamówienia na kolejne cztery. Na brak zainteresowania naszymi produktami nie narzekamy &#8211; podkreśla Michał. <br />
Wiesia Kaleta jest jedną z podopiecznych śledziejowickiego L&#8217;Arche. Jest na tyle samodzielna, że dojeżdża do Krakowa i pracuje przy sprzątaniu kamienic, ostatnio zaczęła także praktykę w salonie fryzjerskim. &#8211; Lubię jeździć do Krakowa pracować. Nie lubię tak siedzieć w jednym miejscu. Wolę cały czas się ruszać &#8211; mówi Wiesia. &#8211; Nie ważne czy to sprzątanie czy obcinanie włosów &#8211; dodaje. <br />
Od 2009 roku wspólnota prowadzi także Środowiskowy Dom Samopomocy, otaczając troską 15 osób i stwarzając im możliwość rehabilitacji fizycznej, aktywnego spędzania czasu oraz nabywania nowych umiejętności.</p>
<p><strong>L&#8217;Arche, nie Arka</strong><br />
Od niedawna Wspólnota ”Arka”, wróciła do swojej pierwotnej nazwy Wspólnota L&#8217;Arche. &#8211; Wolimy, aby nazwa była wymawiana źle, ale żeby to było L&#8217;Arche, a nie ”arka”. Zbyt dużo jest instytucji i skojarzeń z tym słowem w Polsce, a my chcemy kojarzyć się z jedną, konkretną nazwą &#8211; mówi Wioleta Wegrzyn, fundraiserka i odpowiedzialna za promocję L&#8217;Arche. <br />
L’Arche została założona przez Jeana Vanier we Francji w 1964 roku. Zainspirowany przez dominikanina o. Thomasa Philippa, syn gubernatora Kanady, wykładowca filozofii na Uniwersytecie w Toronto, podjął decyzję o dzieleniu życia z osobami niepełnosprawnymi intelektualnie. Zamieszkując z dwoma upośledzonymi mężczyznami w niewielkim domu w Trosly- Breuil we Francji, powołał do życia pierwszy Dom L’Arche. Jean Vanier znalazł na całym świecie swych naśladowców &#8211; obecnie federację tworzy 137 Wspólnot w 135 krajach, rozsianych na wszystkich kontynentach. Życie razem osób z upośledzeniem umysłowym i asystentów, którzy chcą im towarzyszyć i stać się ich przyjaciółmi stanowi istotę L’Arche.<br />
Po pierwszej wspólnocie zrodzonej we Francji w tradycji katolickiej powstało wiele innych wspólnot w różnych kontekstach religijnych i kulturowych. Wszystkie wspólnoty złączone są w Międzynarodowej Federacji L&#8217;Arche, która jednoczy je i stanowi dla nich wsparcie. Dokumentami określającymi cele i zasady istnienia wspólnot są : Międzynarodowa Karta L&#8217;Arche i Konstytucja Międzynarodowej Federacji Wspólnot L&#8217;Arche.<br />
W Polsce wspólnoty posiadają osobowość prawną i funkcjonują jako FUNDACJA L’ ARCHE (wcześniej ARKA) z oddziałami w Śledziejowicach, Poznaniu, Wrocławiu i Warszawie.<br />
- Życie w każdej wspólnocie, dzięki jednolitym zasadom wygląda wszędzie tak samo. Jadąc do ”Arki” na Jamajce, czy Haiti zobaczymy takie same zasady funkcjonowania. Trzymanie się  zasad i statutu, choć nie zawsze łatwe, jest dla nas bardzo istotne &#8211; podkreśla Wioleta Węgrzyn.</p>
<p></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/arka-w-sledziejowicach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Monika Dąbrowska: Patronka sześciołapnych biegaczy!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/monika-dabrowska-patronka-szesciolapnych-biegaczy/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/monika-dabrowska-patronka-szesciolapnych-biegaczy/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 23 Jan 2018 09:47:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michal Karas</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscentryczna bohaterka]]></category>
		<category><![CDATA[Bieg na 6 Łap]]></category>
		<category><![CDATA[ekscytująca bohaterka]]></category>
		<category><![CDATA[kampania społeczna]]></category>
		<category><![CDATA[Monika Dąbrowska]]></category>
		<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=25462</guid>
		<description><![CDATA[W 39 schroniskach w całej Polsce dzięki jej inicjatywie psy mają z kim biegać. Ale Bieg na 6 Łap nie skończył się na jednym pomyśle. Monika Dąbrowska to wulkan pozytywnej energii, z której korzysta coraz więcej osób, w tym tych wykluczonych społecznie!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><a href="https://www.facebook.com/biegnaszesclap/"><img class="alignleft size-medium wp-image-25465" title="logo" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/01/logo-290x300.jpg" alt="" width="290" height="300" /></a>EksMagazyn: <a href="https://www.facebook.com/biegnaszesclap/">Bieg na 6 Łap</a> w lutym skończy 5 lat. Gdy spojrzy Pani w przeszłość, jest Pani w stanie policzyć, ile psów skorzystało dzięki temu projektowi? A może ilu ludzi?</strong></p>
<p><strong>Monika Dąbrowska</strong>: Przyznam szczerze, że nigdy nie liczyłam zaadoptowanych psiaczków, natomiast po pojedynczych biegach rekord to sześć adopcji. I to adopcji, które trwają do dziś, czyli nie były pod wpływem emocji, a wywiad dyrekcji schroniska z tymi osobami był na tyle pogłębiony, że do dziś mają pod swoją opieką te futerka. U nas w Olsztynie zasadą jest, że po biegu najwięcej domów znajdują koty.</p>
<p><strong>Koty?</strong></p>
<p>Biegacze to tłumaczą tak, że gdyby mogli zaadoptować psa, to by go już mieli i nie przyjeżdżaliby na biegi. Ale kiedy pojawiają się w schronisku, to kolejka jest tak długa, że musimy im wypełnić czas. Robimy to w ten sposób, że zapraszamy ich do Kotułka, gdzie żyją koty. Oni przychodzą, koty wskakują im na kolana, miziają, domagają się pieszczot, a po wszystkim ludzie wychodzą zaskoczeni, że koty są tak przyjaznymi stworzeniami. Więc, choć bieg odbywa się z psami, to ma też wartość dodaną dla kotów.</p>
<p><strong>A inne wymierne efekty?</strong></p>
<p>To, co najbardziej widać, to jest frekwencja w schronisku. Olsztyńskie schronisko podsumowało w tym roku, ile osób odwiedziło azyl i wyszło ponad 10 800 osób. I to tylko tych, którzy umówili się wcześniej na wizytę lub wpisali na listę. A przecież gdy przyjeżdża paczka znajomych, to na listę wpisuje się jedna osoba, nie wszystkie. Mówimy o miejscu na obrzeżach, z utrudnionym dojazdem, a w dużym mieście ludzie mają przecież wiele innych atrakcji. Okazuje się, że przez propagowanie Biegu, pokazywanie zdjęć psiuniek, przyciąga się tych ludzi.</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-25466" title="30 (2)" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/01/30-2.jpg" alt="" width="700" height="467" /></p>
<p><strong>Wróćmy do początku. Pamięta Pani pierwszy bieg, gdy narodził się pomysł?</strong></p>
<p>Miała to być akcja, którą ja chciałam robić dla siebie i pokazywać innym, poprzez treningi z psami, że też tak mogą. To miały być spotkania indywidualne dla każdego, kto ma czas. Początki były takie, że biegałam sama. Później znajomi się podpytali, czy nie mogłabym ich zabrać, skoro jadę do schroniska. Zaczęliśmy biegać w 4-5 osób, później już w 7-10. Aż pewnego dnia napisała do mnie na facebooku pani z serdeczną prośbą. Że jest onieśmielona schroniskiem, że nie zna trasy, że boi się, że może się zgubić. Spytała, czy mogłabym zorganizować bieg grupowy, a nie tylko nagłaśniać te indywidualne. Przemyślałam to i stwierdziłam, że to może być rzeczywiście dobry pomysł. Skoro jest jedna osoba, która miała chęć, ale była skrępowana, to są zapewne inne osoby, którym brakuje śmiałości. Zrobiłam więc pierwszy grupowy bieg.</p>
<p><strong>Ile osób się pojawiło?</strong></p>
<p>Było góra 15 osób. Bieg wyglądał tak, że pierwsza osoba czekała na osobę piętnastą, aż ta otrzyma swojego pieska. Później biegliśmy wszyscy razem. Czyli piętnastu „sześciołapnych biegaczy” w rządku. Pod aparat to wyglądało super, ale jak nagle zaczęło przyjeżdżać po 50 czy 60 osób, a ostatnio mieliśmy nawet 250 osób, to oczywiście nie możemy tego tak robić, bo pierwsze psy szybko robią się zniecierpliwione i nie mogą czekać na resztę. Teraz akcja wygląda w ten sposób, że ja oznaczam trasę w pełni biegową, osobno oznaczam spacerową, a na wiosnę też trasę do kąpieli. Każdy, kto otrzyma psa, może spokojnie ruszać w trasę. Czyli zaczęło się ode mnie i psiuni, potem znajomych, pierwszej grupy, a dziś dochodzimy do 250 osób.</p>
<p><strong>Skoro pojawia się 250 osób, to czy jakiś pies zostaje w ogóle w boksie?</strong></p>
<p>O nie, nie ma żadnego! W schronisku są psy biegowe i spacerowe, o czym decyduje kondycja, stan zdrowia i temperament psiuni. Wiadomo, że husky biega, ale starszy psiak ze schorowanymi stawami idzie na delikatny spacerek. Więc kiedy w kolejce pojawia się 60 osób, to trzeba czasami czekać aż pies wróci, zregeneruje się i dyrektor schroniska da znak, że jest gotowy na ponowny trening. Niektórzy czekają godzinę, a inni od razu umawiają się, że skoro schronisko jest otwarte od 10:00, to oni przyjadą w południe, bo wtedy mają największą szansę, że psiunia wróci, odpocznie i będzie gotowa do kolejnej aktywności. Staram się znaleźć im jakieś atrakcje, żeby znudzeni nie poszli do domów. Więc zapraszam do Kotułka, niech pobawią się z kotami, albo organizujemy posiłki, na przykład ciacho czy jakąś zupkę. Jak ktoś czeka, to podchodzę, częstuję, zachęcam do wzajemnego poznania się. Dzięki temu mamy świetną integrację, a z niej wynikają wspaniałe pomysły. Wszystkie poboczne idee, które powstały przy Biegu na 6 Łap, wzięły się właśnie z tego, że ktoś przyjechał, zaufał i wpadł na kolejny pomysł.</p>
<p><strong>Może Pani wymienić te pomysły?</strong></p>
<p>Tak powstał Muzyczny Bieg na 6 Łap, gdzie właściciel lokalu mówi: „Monika, byłem w schronisku, widzę to, co robisz. Zwolnił mi się lokal za dwa tygodnie, oddaję go w Twoje ręce. Rób co chcesz, byle dla zwierzaków”. Ja mam dwa tygodnie na znalezienie muzyków, którzy zagrają za darmo, a ludzie jako bilet wstępu przynoszą karmę dla psiaka czy kociaka, ewentualnie akcesoria dla schroniska. Ten konkretny pomysł wdrażamy już od dwóch lat i udało się zebrać 700-800 kilogramów dobrej jakościowo karmy i to wszystko ma sens.</p>
<p>Albo zbiórka makulatury. Przyjechała pani, która biegała w schronisku, a jest bardzo proekologiczna. Mówi, że zbliża się koniec roku szkolnego i zamiast wyrzucać zeszyty czy podręczniki uczniowie i studenci mogą je przekazać nam i możemy to zamienić na jedzenie dla schroniska. Więc ja piszę do marszałka, on się zgadza, robimy zbiórkę pod urzędem marszałkowskim. Okazuje się, że zjeżdżają się ludzie z całego województwa. Mało tego, co było zaskoczeniem, podjeżdża stara karetka pogotowia. Nie wiedzieliśmy, co się stało, a tu w szpitalu wyjęli z auta sprzęt, zebrali całą makulaturę i przywieźli. Tak samo sklepy Społem, panie z urzędu poznosiły prenumerowane czasopisma – wszyscy. 5 ton makulatury nazbieraliśmy.</p>
<p><img class="alignnone size-large wp-image-25467" title="2" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/01/2-1024x655.jpg" alt="" width="700" height="448" /></p>
<p><strong>I co z tymi tonami makulatury?</strong></p>
<p>Układ jest taki, że ja nie chcę, by jakikolwiek pieniądz przechodził przez moje ręce, bo tak bardzo łatwo skrzywdzić akcję. Dlatego poprosiłam, żeby firma skupująca od nas makulaturę od razu zrobiła przelew na konto schroniska, a w schronisku najlepiej wiedzą, na co w danej chwili potrzeba pieniędzy. Może się okazać, że potrzebne są wkłady dla starszych psiaków, a dzięki takim środkom można bieżące potrzeby tego rodzaju zabezpieczać.</p>
<p><strong>Muzyka, makulatura – to wszystko?</strong></p>
<p>Była taka pani, której opowiadałam, że bardzo bym chciała z psami ze schroniska jechać do szpitala. Ale wiadomo, że tam są dzieci chore, a psy to bakterie. A okazało się, że ta pani pracuje w firmie wpierającej szpital psychiatryczny dla dzieci. Mówi do mnie: „umawiam panią na spotkanie z dyrektorem szpitala i tylko od pani zależy, czy dyrektor się zgodzi”. Dwa miesiące później byliśmy już z psami u dzieci w wieku 7-17 lat i patrzyliśmy, jak dzieci na co dzień poblokowane i nieufne, okaleczone psychicznie i fizycznie, otwierały się przed tymi pieskami. Psa nie interesuje bagaż doświadczeń, tylko wbiega na kolana, liże po twarzy i człowiek jest już kupiony.</p>
<p>My, dorośli ludzie, w szpitalu się jeszcze trzymaliśmy. Ale po wyjściu kolega stwierdził od razu, że idzie się napić, ja zaczęłam płakać – na szczęście już koleżance w samochodzie. Proszę sobie wyobrazić ośmiolatka z bliznami na rękach, bo próbował sobie odebrać życie, żeby rodzice się nie rozwodzili. On spotyka się z psem, który też ma swoje przejścia i te dwa odległe bieguny spotykają się, tworząc coś dobrego i pięknego.</p>
<p><strong>I wszystko dzięki tym spotkaniom w schronisku?</strong></p>
<p>Tak, ktoś dostrzega potrzebę albo możliwość i to realizujemy. Dlatego mamy już Bieg Muzyczny, Bieg Junior, nawet zimą morsujemy za karmę. Udało mi się dzięki temu doświadczyć niesamowitych wydarzeń i poznać wspaniałych, zwariowanych ludzi. To jest najzwyczajniej mega fajne!</p>
<p><img class="alignnone size-large wp-image-25468" title="6" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/01/6-1024x675.jpg" alt="" width="700" height="461" /></p>
<p><strong>Projekt niby dla zwierząt, ale tak naprawdę sporo mówi o społeczeństwie i pomaga zmienić pogląd o ludziach, którzy nas otaczają.</strong></p>
<p>Podam panu nawet przykład. Do schroniska przyjeżdżają osadzeni. Ja za każdym razem proszę, że kto może, to niech weźmie jakieś ciasto czy inny poczęstunek. Jeden z osadzonych po biegu przyszedł i powiedział, że od lat tak dobrego ciasta nie jadł. Wiadomo, w areszcie nie mają, a tutaj tak mu posmakowało, że jeszcze przyszedł i skomplementował. Proszę sobie wyobrazić, że przed kolejnym biegiem autorka tego ciasta napisała do mnie, czy będzie ten osadzony, bo jeśli tak, to ona chętnie to samo ciasto upiecze.</p>
<p><strong>Wspaniałe!</strong></p>
<p>Ci panowie osadzeni w ramach swojej resocjalizacji robią też dyplomy dla uczestników Biegu na 6 Łap. Ja im piszę tylko tekst, żeby nie czuli się skrępowani, że zdarzy się jakiś błąd ortograficzny czy interpunkcyjny, bo jak będzie, to moja wina. A oni odpowiadają za część artystyczną. I, proszę sobie wyobrazić, miałam dorosłych ludzi po 50 lat, którzy prosili, żebym wymieniła ich dyplom wydrukowany na ten przygotowany przez osadzonego, bo dla nich to ma większą wartość.</p>
<p>Na co dzień pracuję w urzędzie i proszę mi wierzyć, że gdybym miała patrzeć na świat przez pryzmat tego, jak są odbierani urzędnicy albo jak wyglądają interakcje w ramach urzędu&#8230; o Boże, to bym chyba zwiędła! A przez Bieg odkrywam, że w pracy mamy tylko swoje role i przy odpowiedniej okazji możemy ściągnąć maski i jesteśmy pełni dobroci, empatii i wrażliwości. Trzeba tylko bezpiecznych warunków, żebyśmy mieli pewność, że ktoś tego nie wykorzysta.</p>
<p><strong>No właśnie, mówi Pani o bezpiecznych warunkach. W jaki sposób przekonać osobę z zewnątrz, że schronisko to jest miejsce, które można i warto odwiedzić?</strong></p>
<p>To jest rzeczywiście spore wyzwanie. O tym wspominała Pani Karolina, ta od pierwszego biegu grupowego. Zdarzało się nawet, że ktoś mówił mi wprost, że boi się przyjść do schroniska, bo tam psy śmierdzą. Dlatego właśnie my zaczęliśmy jeździć z tymi psami na zawody zewnętrzne typu city trail. Tam są rasowi sportowcy. My przyjeżdżamy, biegniemy sobie na końcu, by nie blokować tych walczących o dobry czas albo nie stresować tych, którzy boją się psów. Ale później stoimy, ludzie podchodzą i pytają, skąd są te wspaniałe psy. Słyszą, że ze schroniska i robią wielkie oczy. Wielu ma taki obraz, że w schronisku są psy stare, chore, niewydolne, po traumatycznych przejściach, atakujące ludzi, a tu okazuje się, że to jest cudowna psiunia, która do każdego skacze i chce się bawić. Więc to jest prawdziwa praca u podstaw, otwieranie oczu na to, że to są wspaniałe zwierzęta, które niejednokrotnie trafiają tam przez wygodę ludzką.</p>
<p><img class="alignnone size-large wp-image-25469" title="0 (4)" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/01/0-4-1024x682.jpg" alt="" width="700" height="466" /></p>
<p><strong>Więc teraz wypada spytać, czy Pani dom to prawdziwy zwierzyniec?</strong></p>
<p>Nie, przeciwnie. Zaczęłam biegać, ponieważ tęskniłam za zwierzętami. Wracałam do domu, w którym nie było futrzastego kumpla. Wiadomo, że człowiek po jakimś czasie ma drugiego dość i mówi „przestań gadać”. A zwierzak potrzebuje uwagi i do tego trochę zabawy. Więc pojechałam do schroniska i tak się przekonałam do kotów, że mam ich dwa. Zwierzyniec jest więc najwyżej taki, że są roztocza, muchy, dwa koty i ja. Ale za to znam wszystkie psy w bloku, chociaż nie wszystkich właścicieli.</p>
<p><strong>Pani zna wszystkie psy, a osoba chcąca po raz pierwszy uczestniczyć w Biegu na 6 Łap – nie. Jak ją przekonać i o czym musi pamiętać?</strong></p>
<p>Tak, my znamy wszystkie psy i do biegów wyznaczane są tylko te, które są na to gotowe. Każdy, kto przychodzi na Bn6Ł, dostaje od nas przysmaki, bo wiadomo, że droga do serca psiaka prowadzi przez żołądek. Jeśli ktoś ma wątpliwości, może zadać pytanie na miejscu lub na stronie wydarzenia na facebooku. Tam umieszczam zresztą zasady BHP takiego biegu, bo wiadomo, że nawet pies przekonany do biegacza może nie tolerować towarzystwa innych zwierząt. Trzeba powiedzieć jasno, że biegacz musi być odpowiedzialny i za siebie, i za psa. A do tego trzeba też myśleć za ludzi, których mija się na trasie, bo nigdy nie wiadomo, czy smycz się nie zerwie albo pies nie zdejmie obroży. Ale zawsze informujemy ludzi, co robić w konkretnych sytuacjach i wychodzimy temu naprzeciw. Przez te – prawie – pięć lat nie mieliśmy sytuacji tego typu, co najwyżej ludzie zmieniali się na trasie, bo ktoś dostał za szybkiego psa, a kto inny troszkę zbyt wolnego.</p>
<p><strong>Czyli to dobra okazja, żeby poznać psa, a dopiero potem myśleć o adopcji.</strong></p>
<p>Dokładnie! Plus Biegu jest taki, że nie ma presji. Kiedy człowiek przychodzi do schroniska, to wchodzi do biura, wyraża swoją intencję i już czuje się w obowiązku, żeby jakiegoś pieska wybrać, nawet jeśli niekoniecznie jest przekonany. Nie każdy jest na tyle asertywny, by przyznać się, że może nie podołać od razu. A podczas Biegu tego nie ma. Pojawia się, spędza z psem trochę czasu, za tydzień przyjeżdża z partnerem, dwa tygodnie później z całą rodziną i po jakimś czasie są gotowi go wziąć. Dla mnie to jest plus, ponieważ wiem po sobie, że gdybym przyjechała i zaangażowała pracowników, to źle bym się czuła, gdybym nie dała żadnemu zwierzakowi domu. Jest też dodatkowa wartość Biegu, ponieważ ktoś przyjeżdża, nasi fotografowie robią mu zdjęcie z psem, on umieszcza je na facebooku lub ja go oznaczam w galerii z biegu. Jego znajomi to widzą i widzą jednocześnie, że on jest w tym schronisku, że można tam przyjść i kolejni ludzie się pojawiają.</p>
<p><strong>No właśnie, Bieg na 6 Łap rozszedł się nie tylko po Olsztynie, ale i po Polsce. Na liście jest już prawie 40 miast, w których się odbywa. Jak to się dzieje?</strong></p>
<p>Dzięki uprzejmości takich ludzi jak Państwo i dzięki zainteresowaniu nowych osób, pomysł na Bieg na 6 Łap dociera do nowych społeczności i ludzie piszą do mnie, jak to zrobić u siebie. Ja wtedy tylko mówię, jaki jest jeden podstawowy warunek: Bieg na 6 Łap nie może się odbywać odpłatnie. W jednej z miejscowości organizatorzy pobrali sobie nazwę bez mojej wiedzy i okazało się, że wpisowe wynosiło około 90 złotych. Znam biegaczy stamtąd, oni to zbojkotowali. Organizator miał jak najlepsze, w pełni szczere intencje, ale jeśli nie ma kontroli nad wydatkami, to nie można sobie pozwolić, by ktokolwiek robił coś z gotówką. Dlatego ludzie dzwonią, piszą, pytają o warunki. Ja muszę wiedzieć, kto jest koordynatorem w danym miejscu i nie po to, by go potem rozliczać czy kontrolować. Chodzi o to, że dzwoni na przykład ktoś z Wrocławia, więc ja odsyłam go do koordynatora na miejscu.</p>
<p><strong>I wszędzie Bieg na 6 Łap wygląda tak samo?</strong></p>
<p>Zdecydowanie nie. Są miejscowości, gdzie bieg odbywa się tylko indywidualnie. Mamy jedną miejscowość, gdzie dyrektor schroniska zgodziła się tylko na 30 uczestników, bo na tyle pozwalają moce przerobowe i warunki schroniska. A i tak udało się ją przekonać dopiero po interwencji samych biegaczy, którzy dzwonili do mnie z prośbą o pomoc w organizacji. Ja dzwoniłam, kobieta przemyślała, skonsultowała to ze schroniskiem w Olsztynie, by sprawdzić, na ile to może być uciążliwe dla codziennego funkcjonowania ośrodka. Najpierw zgodziła się udostępniać 5 psów. Dziś, po trzech latach, biega ich 30.</p>
<p><strong>Czyli pomysł rozchodzi się sam, wirusowo?</strong></p>
<p>Nie mam stowarzyszenia ani budżetu na reklamę, więc to zależy od ludzi – ktoś gdzieś się dowiedział i to robi. Ktoś ostatnio nominował mnie w konkursie Optymista Roku, w którym żeby oddać głos, trzeba było wysłać SMS za 3 złote. A przecież 3 złote to jest saszetka karmy. Są takie osoby, prowadzące domy tymczasowe, które odkładają pieniądze, żeby sfinansować wyżywienie i opiekę zdrowotną dla zwierząt. Ja mam im powiedzieć, żeby głosowali na mnie i łechtali moje ego? Nie miałabym serca. Więc automatycznie nie mam środków na promocję. Ale marketing szeptany działa, właśnie napisały do mnie dwie kolejne osoby i zobaczymy, czy podejmą się organizacji.</p>
<p><strong>A czy, po tych prawie 5 latach, ma Pani w głowie jakiś cel końcowy? </strong></p>
<p>W tej chwili są trzy takie pomysły, przez które spać po nocach nie mogę, że tak powiem, z lekkiej ekscytacji. Cel nadrzędny jest taki, żeby akcja nie upadła. Kiedy zaczynałam, pani z gazety lokalnej się dowiedziała, rozmawiała z dyrektor schroniska i podsumowała artykuł w tym stylu: „kolejna ciekawa inicjatywa, ale jeszcze ciekawsze, ile ona potrwa, czy za pół roku ktoś będzie o niej pamiętał”. Więc ja mówię: rzuciła mi kobieta wyzwanie! Chcę, żeby to trwało jak najdłużej i ambicją jest, by jak najszersze grono ludzi w to wciągnąć, zwłaszcza tych wykluczonych społecznie. Mamy już dzieci z domów dziecka, mamy osadzonych. Na ostatnim Biegu osoby z autyzmem przygotowywały prace artystyczne jako załączniki do dyplomu dla dzieci. Ja wręczałam dziecku dyplom i pracę, a rodzice dostawali zadanie domowe, by opowiedzieć dzieciom o autyzmie.</p>
<p>Teraz mam jeszcze w głowie teatr z Biegiem na 6 Łap i chodzą mi też pod głowie podcasty, ale muszę się jeszcze za to zabrać. Myśli we mnie dojrzewają, nie wiem kiedy będą ich efekty. Ale cieszę się, że mam energię, żeby to jeszcze wdrażać i że mam wokół siebie ludzi, dzięki którym się chce. Każde nowe doświadczenie to jest jakiś kapitał społeczny, z którego coś dobrego można wziąć.</p>
<p><strong>Znajdź <a href="https://www.facebook.com/biegnaszesclap/">Bieg na 6 Łap</a> w swojej okolicy. A może zorganizujesz go sama?</strong></p>
<p><strong><a href="https://www.facebook.com/biegnaszesclap/"><img class="alignnone size-full wp-image-25464" title="18073532_1918861028348790_1967288723_n" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/01/18073532_1918861028348790_1967288723_n.jpg" alt="" width="700" height="527" /></a><br />
 </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscentryczna-bohaterka/monika-dabrowska-patronka-szesciolapnych-biegaczy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Khasi: Tu najlepiej być kobietą</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/khasi-tu-najlepiej-byc-kobieta/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/khasi-tu-najlepiej-byc-kobieta/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 17 Oct 2017 00:30:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michal Karas</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[gender]]></category>
		<category><![CDATA[gender balance]]></category>
		<category><![CDATA[Indie]]></category>
		<category><![CDATA[Khasi]]></category>
		<category><![CDATA[Meghalaya]]></category>
		<category><![CDATA[role społeczne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=24707</guid>
		<description><![CDATA[Po ślubie to mąż przyjmuje nazwisko żony i wprowadza się do niej. Panie dziedziczą większość lub  cały majątek i podejmują kluczowe decyzje. I wiecie co? To całkiem szczęśliwe miejsce!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Khasi to lud zamieszkujący północny wschód Indii, w zdecydowanej większości malowniczy stan Meghalaya. Na tle innych hinduskich plemion wyróżniają się wieloma cechami – od wieków są bardzo demokratyczni, byli w stanie zbudować stabilne stosunki dyplomatyczne z sąsiadami, są też przedsiębiorczy, poczynając od rolnictwa, a na przemyśle kończąc.</p>
<p>Światowy rozgłos Khasi zawdzięczają jednak niezwykłym zasadom społecznym. Dominującą rolę, jak mało gdzie, odgrywają bowiem kobiety. W tej grupie etnicznej, co jest zresztą respektowane przez centralne władze Indii, to mężczyzna przyjmuje nazwisko małżonki i wprowadza się do jej domu, nie na odwrót. Tam z kolei kluczową rolę odgrywa jego teściowa, bo to ona współrządzi domem.</p>
<p>Prawie cały majątek plemienia Khasi znajduje się w rękach kobiet, ponieważ to one są głównymi spadkobierczyniami. Mężczyźni rzadko otrzymują od rodziców spadek, a jeśli tak, to prawie zawsze mniej niż ich siostry. Skąd ten niecodzienny podział ról? Być może korzeni należy szukać w lokalnych wierzeniach, zgodnie z którymi składa się w ofierze koguta na przebłaganie za grzechy mężczyzn. Historia Khasi jest jednak niejasna, ponieważ aż do przybycia misjonarzy był to lud niepiśmienny, przekazujący historię ustnie.</p>
<p><img title="Khasi" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/10/Khasi.jpg" alt="" width="700" height="468" /></p>
<p>Jak nietrudno się domyślić, różnica w statusie mężczyzn i kobiet staje się źródłem nierówności społecznej i wielu mężczyzn ma dość siedzenia cicho jak mysz pod miotłą. Zdarza się, że nie mają prawa uczestniczyć w spotkaniach rodzinnych lub są trzymani na dystans od dzieci, mając rolę ograniczoną do pracy i pomocy w gospodarstwie domowym. Inny problem to dzieci – gdy rodzi się chłopiec, część rodziców jest zawiedziona, ponieważ tylko córka gwarantuje ciągłość rodziny.</p>
<p>Trzeba jednak przyznać, że podział ról nie jest tak jednostronny, jak może się wydawać. Mężczyźni Khasi zajmują istotną rolę w polityce, od szczebla samorządu lokalnego po władze centralne, nawet jeśli w rodzinie muszą pogodzić się z ograniczeniem przywilejów. I tu jednak nie wszyscy mają pod górkę. Decyzje kobiet w gospodarstwie domowym często muszą być zatwierdzone przez wujka od strony matki, który sprawuje pieczę nad dobrobytem rodziny.</p>
<p>I mężczyźni, i kobiety Khasi cieszą się wyjątkową w skali Indii swobodą wyboru partnerów. W kraju zafiksowanym na małżeństwie i bardzo tradycyjnym młodzież Khasi może dobierać sobie partnerów bez wcześniejszej konsultacji z rodzicami, choć w przypadku zawarcia ślubu akceptacja po obu stronach jest wymagana. Rozwody, choć tradycyjnie niemile widziane, są stosunkowo powszechne i łatwe do uzyskania zarówno na drodze cywilnej, jak i kościelnej. Tak, kościelnej, bo choć wierzenia lokalne wciąż istnieją, to ogromna większość Khasi przyjęła różne odmiany chrześcijaństwa, niewielka część również islam.</p>
<p>Panie Khasi cieszą się również większą swobodą obyczajową. Tu do kościoła można przyjść w krótkiej spódniczce bez narzekania na krzywe spojrzenia innych, a znany u nas „zimny łokieć” (ostentacyjna jazda z otwartymi szybami w aucie) może być udziałem i pań, i panów. Pod względem obyczajowym oznacza to wyjątkową swobodę na tle reszty Indii, gdzie pozycja kobiet jest nieporównanie gorsza.</p>
<p>Przypomnijmy tylko, że statystycznie co trzecia kobieta w tym kraju pada ofiarą przemocy domowej. U Khasi to zjawisko jest bardzo ograniczone, ponieważ mogłoby spowodować karne odcięcie mężczyzny od rodziny. Ba, nawet uczestnicy kampanii walczących o prawa mężczyzn boją się często ujawniać nazwisk, by nie narazić się na ostracyzm rodziny.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/khasi-tu-najlepiej-byc-kobieta/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->