<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; stalking</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/stalking/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Fri, 16 Oct 2026 03:35:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Nie kręcisz porno? Możesz w nim wystąpić bez wiedzy</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/nie-krecisz-porno-mozesz-w-nim-wystapic-bez-wiedzy/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/nie-krecisz-porno-mozesz-w-nim-wystapic-bez-wiedzy/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 02 Aug 2020 00:41:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[okiem specjalisty]]></category>
		<category><![CDATA[seksowny temat]]></category>
		<category><![CDATA[cyberbezpieczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[cyberprzemoc]]></category>
		<category><![CDATA[deep fake]]></category>
		<category><![CDATA[dezinformacja]]></category>
		<category><![CDATA[fake news]]></category>
		<category><![CDATA[manipulacja]]></category>
		<category><![CDATA[sekstaśmy]]></category>
		<category><![CDATA[stalking]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=28548</guid>
		<description><![CDATA[Wulgaryzmy albo kłamstwa w ustach prezydenta czy twarz przypadkowej kobiety podpięta do ciała aktorki filmów porno – to przykłady deep fakes – zmanipulowanych filmów wideo, w których podkłada się czyjś wizerunek pod zupełnie inną postać na nagraniu. O tym, jak to się robi i do czego może służyć, opowiada dr Helena Chmielewska-Szlajfer, socjolożka pracująca w Katedrze Zarządzania w Społeczeństwie Sieciowym Akademii Leona Koźmińskiego.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Nauka w Polsce: Czy dożyliśmy czasów, w których nie możemy wierzyć własnym oczom?</strong></p>
<p>Helena Chmielewska-Szlajfer: Zdecydowanie tak, ale nie jest to nowa rzecz. Manipulacje nie narodziły się wczoraj, jednak obecne technologie jeszcze bardziej utrudniają wiarę w to, co widzimy. Deep fakes to najnowsza emanacja oszustw, które mają kłamać w żywe oczy. Rzeczywiście, w sposób najbardziej bezpośredni podważa ona wiarygodność nagrań wideo i audio.</p>
<p><strong>Na czym to polega?</strong></p>
<p>Deep fakes to manipulacja obrazem i dźwiękiem. Najczęściej widać je w krótkich filmach, gdzie podmienia się ciała i twarze, tak zwany „face swap”.</p>
<p><strong>Skąd nazwa „deep fakes”?</strong></p>
<p>Termin wziął się od pseudonimu użytkownika forum internetowego Reddit, który pod tym pseudonimem jako jeden z pierwszych udostępniał tak zmanipulowane obrazy i oprogramowanie pozwalające w prosty sposób tworzyć podobne materiały.</p>
<p><strong>Do czego ludzie najczęściej to wykorzystują?</strong></p>
<p>W przeważającej większości, bo aż w 96 proc., dotyczy to materiałów pornograficznych. W tym przypadku prawie wyłącznie manipulowane są ciała i twarze kobiet.</p>
<div id="attachment_28549" class="wp-caption alignnone" style="width: 710px"><img class="size-full wp-image-28549" title="seks lesbijski" src="https://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2020/01/seks-lsbijski.jpg" alt="" width="700" height="442" /><p class="wp-caption-text"> </p></div>
<p><strong>Ale zagrożeń jest zapewne więcej?</strong></p>
<p>Oczywiście. W tej chwili główny lęk związany z deep fakes koncentruje się na manipulacjach związanych z polityką. Dotyczy to na przykład wyborów w USA, ale nie tylko. W 2018 roku w Belgii powstał film, na którym Donald Trump „mówił”, że wycofał się z paryskiego porozumienia klimatycznego, co miało skłonić Belgów, aby postąpili w podobny sposób. Strach przed deep fakes można też wykorzystać w drugą stronę. W Malezji minister ds. gospodarki został oskarżony o homoseksualizm – karany w tym państwie – na podstawie filmu pokazującego go w intymnej sytuacji. Jednak on sam argumentował, że kompromitujące dla niego nagranie to manipulacja.</p>
<p><strong>Pomieszanie zatacza więc coraz szersze kręgi&#8230;</strong></p>
<p>Podobnie rzecz się ma od dłuższego czasu z „fake news”, czyli fałszywymi informacjami prasowymi. Dziś często informacja, która się po prostu komuś nie podoba, jest określana przez taką osobę mianem „fake newsa”.</p>
<p><strong>Wygląda to dosyć niebezpiecznie.</strong></p>
<p>Deep fakes stają się coraz trudniejsze do zdemaskowania, stąd więc ogromny strach przed nimi. W tym momencie mamy do czynienia z wyścigiem między twórcami technologii do tworzenia deep fakes a tymi, którzy tworzą mechanizmy do ich demaskowania. Wszystko to podważa nasze zaufanie do tego, co widzimy, zwłaszcza do informacji, które otrzymujemy w internecie.</p>
<p><strong>Czy do tworzenia dobrze zrobionych deep fakes trzeba mieć duże umiejętności i specjalistyczne programy?</strong></p>
<p>Istnieją zaawansowane metody wymagające dużych kompetencji, ale prostsze manipulacje można zrobić, używając podstawowych smartfonowych aplikacji. Warto pamiętać o tym, że potencjalnie groźne manipulacje można tworzyć z pomocą prostych, starych technologii. Tak było w przypadku Nancy Pelosi. Na specjalnie spowolnionym nagraniu spikerka Izby Reprezentantów mówiła w sposób, który sprawiał wrażenie, jakby była pijana. Inny przykład dotyczy dziennikarza CNN Jima Acosty, którego nagranie zostało z kolei celowo przyspieszone. W efekcie wyglądało to tak, jakby dziennikarz wyrywał mikrofon pracownikowi Białego Domu w trakcie briefingu z prezydentem Trumpem.</p>
<p><strong>Czy nie da się tego jakoś ograniczyć prawem?</strong></p>
<p>To powoli już się dzieje. W Australii twarz młodej kobiety połączono z ciałem aktorki z filmów pornograficznych. Poszkodowana nie tylko wygrała sprawę w sądzie, ale dzięki niej wprowadzono nową kategorię przestępstw związanych z nadużyciem w oparciu o czyjś wizerunek. Kluczowa jest tutaj kwestia zgody oraz intencji. W opisanym przypadku nie ma wątpliwości, że były one złe, ale tworzący deep fakes często powołują się na prawo do tworzenia satyry.</p>
<p>Na pewno są też korzyści z takich technologii. To potężne narzędzie dla twórców filmowych, a także amatorów, którzy np. będą mogli wcielić się w superbohatera.</p>
<p>Jednocześnie deep fakes to skutek uboczny pracy specjalistów od efektów specjalnych. Filmy tego rodzaju nie muszą być szkodliwe, mogą być po prostu zabawne. Powstają specjalne kanały z humorystycznymi nagraniami tego typu.</p>
<p><strong>Czy uda nam się w tym wszystkim połapać?</strong></p>
<p>Coraz trudniej będzie nam wierzyć własnym oczom i uszom. Może jednak dzięki temu przestaniemy się tak strasznie lenić i zaczniemy uważniej weryfikować informacje.</p>
<p>Rozmawiał Marek Matacz, <a href="http://naukawpolsce.pap.pl/">PAP &#8211; Nauka w Polsce</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/nie-krecisz-porno-mozesz-w-nim-wystapic-bez-wiedzy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kiedy miłość staje się chorobą</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/strefa-przyjemnosci/kiedy-milosc-staje-sie-choroba/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/strefa-przyjemnosci/kiedy-milosc-staje-sie-choroba/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 11 Mar 2019 02:01:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kalina Samek</dc:creator>
				<category><![CDATA[strefa przyjemności]]></category>
		<category><![CDATA[miłość]]></category>
		<category><![CDATA[patologiczna miłość]]></category>
		<category><![CDATA[seks]]></category>
		<category><![CDATA[stalking]]></category>
		<category><![CDATA[uzależnienia od miłości]]></category>
		<category><![CDATA[uzależnienie od uczucia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=27269</guid>
		<description><![CDATA[Miłość wydaje się cudownym uczuciem: dodaje sił i sprawia, że całymi dniami bujamy w obłokach. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Czasami jednak można kochać za bardzo, co prowadzi do zaniedbywania siebie, swoich spraw, bliskich. Niektórzy odrzuceni mogą być nawet agresywni. Można uzależnić się od miłości?</strong></p>
<p>Starożytni Grecy nazywali miłość „szaleństwem zesłanym przez bogów”. Amerykańska antropolożka, specjalistka od relacji – dr Helen Fisher, twierdzi z kolei, że uczucie to, podobnie jak przywiązanie do partnera, to dwa potężne uzależnienia, które mają swoje ewolucyjne uzasadnienie. Wszystko: od romantycznych uniesień po rozpacz po odejściu ukochanej osoby i próby jej odzyskania zwiększa szanse na posiadanie potomstwa oraz przetrwanie człowieka jako gatunku. Według Fisher miłość romantyczna, kiedy jest odwzajemniona, to uzależnienie pozytywne. Natomiast gdy zostaje niewłaściwie ulokowana, nieodwzajemniona lub odrzucona staje się uzależnieniem negatywnym.</p>
<p>Uzależnienie, zarówno pozytywne, jak i negatywne, zaczyna ludziom, którzy „kochają za bardzo, uniemożliwiać normalne funkcjonowanie. Zapominają o swoich potrzebach lub dokonują wyborów, które im szkodzą. Dlatego uzależnienie od miłości należy do tej samej kategorii problemów, co hazard czy nadużywanie gier komputerowych: do uzależnień behawioralnych &#8211; przekonują na łamach „European Journal of Psychiatry” amerykańscy psychiatrzy dr M. Sanches z University of North Dakota School of Medicine i dr. V.P. John z University of Texas Health Science Center at Houston. I choć uzależnienie od miłości nie znalazło się jeszcze w oficjalnych wykazach zaburzeń psychicznych, są naukowcy, według których zgromadzone do tej pory dane sugerują, że powinno tam zostać umieszczone.</p>
<p>Patologiczna miłość: co to jest?</p>
<p>Badacze ci charakteryzują patologiczną miłość (bo tak też bywa nazywane uzależnienie od miłości) jako wszechogarniające, niekontrolowane uczucie, nie uwzględniające często woli lub zainteresowań potencjalnego partnera. W tym spektrum mieści się zarówno uzależnienie emocjonalne od drugiego człowieka, jak i niekontrolowana rozpacz i agresja związane z odrzuceniem (rysowanie samochodów byłych partnerów, bombardowanie wiadomościami, co może przekształcić się w niebezpieczny stalking – prześladowanie byłego partnera/partnerki lub osoby, na której punkcie stalker ma obsesję).</p>
<p>Jak odróżnić patologiczną miłość od „zwykłego” zakochania? Wydaje się, że jednym z kryteriów jest intensywność uczuć. Niektórzy badacze zwracają jednak uwagę, że psychiczne cierpienie oraz zaburzenia codziennego funkcjonowania, jakiego doświadczają osoby uzależnione od miłości, są inne od „normalnego” stanu zakochania. Chodzi tu przede wszystkim o brak kontroli nad swoimi zachowaniami, który prowadzi do porzucania pracy czy działań niezgodnych z prawem. Co więcej, wiele wskazuje, że patologicznej miłości towarzyszą często inne uzależnienia: od substancji psychoaktywnych, np. alkoholu seksu czy hazardu.</p>
<p>Według ustaleń Sanchesa i Johna, w Stanach Zjednoczonych zaburzenie to dotyka około 3 proc. osób, ale w niektórych grupach jest znacznie bardziej rozpowszechnione – np. wśród studentów może sięgać nawet 25 proc.! (Być może chodzi tu o młody wiek i kształtującą się wciąż osobowość. Nie chodzi zatem o to, że studenci są szczególną grupą, która ma predyspozycje do uzależnienia od miłości, a fakt, że najłatwiej jest wśród nich, a nie na przykład w grupie młodych robotników portowych, przeprowadzać badania).<br />
Choć patologiczna miłość spełnia kryteria uzależnienia behawioralnego (od określonych czynności), w świecie nauki trwa spór o to, do jakiej klasy zaburzeń można ją przypisać. W swojej pracy Sanches i John na podstawie przeglądu literatury przedstawili kilka koncepcji, czym może być uzależnienie od miłości:</p>
<p>Uzależnieniem behawioralnym. Patologiczna miłość ma wiele cech wspólnych z klasycznym uzależnieniem od substancji (np. kokainy) czy zachowań (seksu). Osoba zaburzona coraz więcej czasu poświęca na aktywności związane pośrednio lub bezpośrednio z ukochanym/ukochaną, bezskutecznie próbuje się zakończyć relację lub trzymać się z dala od obiektu uczuć. Identycznie jest z narkotykiem: na początku jest przyjemnie, z czasem jednak nie da się bez niego funkcjonować. Perspektywa utraty partnera (narkotyku) objawia się rozpaczą, lękiem, depresją, a nawet fizycznym bólem. Ci pacjenci często chcą „na siłę” wrócić do swojego partnera lub szybko znaleźć następnego odtwarzając dysfunkcyjną więź. Badania przy pomocy funkcjonalnego rezonansu magnetycznego dowodzą, że w mózgach osób odrzuconych przez ukochanych, szczególnie aktywne jest tzw. jądro półleżące, co przypomina stan głodu kokainowego. </p>
<p>To zaburzenie kontroli impulsów. W tym modelu nacisk został położony na impulsywność, która u osób uzależnionych od miłości, jest znacznie większa niż w przypadku grup kontrolnych. Badania wykazały również, że wśród tych, którzy nie są w stanie funkcjonować bez miłości, jest szczególnie wielu „poszukiwaczy nowości” skupionych na dostarczaniu sobie coraz to nowych wrażeń. Poszukiwanie nowości jest również silnie powiązanie ze zaburzeniami kontroli odruchów, w tym patologicznym hazardem i kompulsywnym zakupoholizmem. </p>
<p>Problemem mieszczącym się w szerokim spektrum zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych. Czasami trudnym do pohamowania impulsom związanym z przymusem zaangażowania w relację towarzyszą natrętne myśli na temat partnera, i to także wtedy, kiedy nie wyraża on żadnego zainteresowania. Może to doprowadzić do sytuacji, w której zakochana osoba może zagrozić fizycznie obiektowi swoich uczuć. Potrzeba stworzenia i przetrwania związku jest dominującym pragnieniem zakochanej strony. </p>
<p>Uzależnienie od miłości może być również problemem z kręgu zaburzeń nastroju. W jednym z badań młodzi ludzie we wstępnym stadium zakochania wykazywali cechy hipomanii, będącej jedną z faz choroby dwubiegunowej. Wiele wskazuje, że takie doświadczenie może być elementem składowym procesu dorastania. Możliwe też, że nie wszyscy z tego „wyrastają”. </p>
<p>Zaburzeniem relacji przywiązania w połączeniu z ogromną impulsywnością. Osoby uzależnione od miłości cierpią z powodu deficytu przywiązania: boją się, że stracą partnera, a w dzieciństwie bliscy nie poświęcali im wystarczająco dużo uwagi. Intensywnie szukają pociechy, mocno angażując się w relacje (próba rekompensaty za dzieciństwo). Może to skutkować zależnością od partnera i obsesją na jego punkcie.</p>
<p>Jak (wy)leczyć patologiczną miłość?</p>
<p>Wśród metod polecanych przez Sanchesa i Johna znalazła się zarówno farmakoterapia (leki apteczne, leczące poszczególne stany, np. depresję czy zachowania kompulsywne, przepisywane jedynie przez lekarza), jak również podawanie naturalnych hormonów miłości – oksytocyny i wazopresyny. Ważnym elementem uzupełniającym uzależnienie od miłości może być właściwie poprowadzona psychoterapia.</p>
<p>W Stanach Zjednoczonych funkcjonują liczne kobiece grupy wsparcia, których pomoc oparta jest 12 krokach stosowanych przez Anonimowych Alkoholików. Czasami pomaga również psychoterapia prowadzona w nurcie poznawczo-behawioralnym, psychodynamicznym albo terapia grupowa.</p>
<p>Nie jest łatwo pokonać uzależnienia od miłości, zwłaszcza wtedy, kiedy jeden z partnerów postanawia opuścić drugiego. Mając tego świadomość warto zadbać o pomoc dla siebie. <br />
Fazy po odrzuceniu miłości</p>
<p>Zawód miłosny bywa jednym z powodów targnięcia się na swoje życie. Wiedząc o tym, warto zadbać o wsparcie z zewnątrz, kiedy do niego dojdzie i być czujnym wobec swoich bliskich i przyjaciół, którzy takiego zawodu doznali.</p>
<p>Kiedy zostajemy odrzuceni, pojawia się najpierw sprzeciw. Dr Fisher twierdzi, że w tym momencie następuje pobudzenie układu dopaminowego, w związku z czym uczucie miłości jedynie się nasila. Stres może wywołać frustrację i agresję. Na tym etapie opuszczona osoba rozpaczliwie próbuje powrócić do partnera (wtedy też najczęściej dochodzi do tzw. zbrodni namiętności &#8211; ataku na osobę, która odrzuciła miłość). Kolejny etap to reakcja odstawienia, czyli m.in. ból fizyczny, jak i psychiczny. Jeśli w tym momencie uda się przeprowadzić interwencję psychologiczną, jest szansa, że osoba wejdzie w kolejny etap: rezygnacji i rozpaczy. Już wiadomo, że związek się zakończył. Pojawi się rozpacz, która przybiera często postać depresji.</p>
<p>Z badań dr. Fisher wynika, że objawy klinicznej depresji wykazuje około 40 proc. osób odrzuconych. W tym momencie także może wkroczyć z pomocą lekarz czy psychoterapeuta. Ostatnia faza to pogodzenie się z rzeczywistością, dostrzeżenie szans dla siebie i wyciągnięcie wniosków.</p>
<p>Miłość jest piękna, ale kiedy przybiera formy patologiczne &#8211; niszczy i rani, zarówno kochanego, jak i kochającego. Nie dopuszczajmy do takiej sytuacji. Szczęśliwych Walentynek!</p>
<p>Anna Piotrowska, zdrowie.pap.pl</p>
<p>Źródła:</p>
<p>Helen Fisher, „Anatomia miłości. Nowe spojrzenie”, Rebis 2016</p>
<p>M. Sanches, V.P. John, “Treatment of love addiction: Current status and perspectives”, European Journal of Psychiatry 2019</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/strefa-przyjemnosci/kiedy-milosc-staje-sie-choroba/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pułapka zależności</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/pulapka-zaleznosci/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/pulapka-zaleznosci/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 29 May 2013 02:39:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>JJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[okiem specjalisty]]></category>
		<category><![CDATA[mechanizmy stalkingu]]></category>
		<category><![CDATA[nękacze]]></category>
		<category><![CDATA[nękanie]]></category>
		<category><![CDATA[ofiary nękania]]></category>
		<category><![CDATA[ofiaty stalkingu]]></category>
		<category><![CDATA[stalking]]></category>
		<category><![CDATA[stalking a polskie prawo]]></category>
		<category><![CDATA[stalking w Polsce]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=11750</guid>
		<description><![CDATA[Nie można nękania tłumaczyć tylko i wyłącznie problemami psychicznymi. Nie we wszystkich przypadkach tak jest. Wielu stalkerów to normalni ludzie]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>EksMagazyn: Jaka jest pana definicja stalkingu? <br />
 Adam Straszewicz, psycholog śledczy:</strong> Tych definicji można znaleźć sporo. Mam swoją własną i według niej stalking to zestaw zachowań noszących znamiona nękania, które całościowo stanowią nadużycie skierowane przeciwko drugiej osobie, które mogą mieć dewastujący wpływ na fizyczną i psychiczną kondycję ofiary, a także jej postrzeganie roli społecznej i relacje z innymi ludźmi. Pod parasolem stalkingu znajduje się wiele zachowań, które, jeśli się im przyjrzymy, są całkowicie społecznie akceptowalne, bo każdy z nas lubi otrzymywać prezenty i nie ma niczego złego w tym, że się do kogoś wysyła smesy. Różnica polega na tym, że, w przypadku nękania, te zachowania są odbierane jako niepożądane przez ich odbiorcę. Powtarzają się, są uporczywe, budzą niepokój, naruszają wolność osobistą, prywatność, a także godność ofiary. Jest bardzo dużo zmiennych, które tworzą ten zestaw. W literaturze fachowej wymienia się ich 25, ja podam jako przykład tylko kilka: nachodzenie w domu i w miejscu pracy, przesyłanie prezentów, wypisywanie komunikatów (np. grafitti), niszczenie własności, groźby, przemoc, obelżywe zachowanie wobec rodziny i otoczenia ofiary czy zdobywanie prywatnych informacji.</p>
<p><strong>Zapytam o drugą stronę medalu – czy zdarza się, że ktoś nadużywa pojęcia stalkingu? Na przykład dłużnik nazywa tak windykatora, sąsiad oskarża sąsiada o męczenie głośną muzyką…</strong><br />
 Istnieje coś takiego, jak syndrom fałszywej wiktymizacji. Jest niewielka grupa osób, które udają, że są nękane. W momencie, kiedy ktoś zaczyna uważać, że jest prześladowany, a nie jest, i zgłasza wyimaginowane przestępstwo na policję, to my traktujemy takie zachowanie również jako stalking. Bo przecież kogoś ta „ofiara” oskarża, zaczyna nadużywać dobrej woli organów ścigania i powoli sama staje się czyimś prześladowcą.</p>
<p><strong>Czy istnieje modelowa ofiara stalkingu? Czy są ludzie, którzy swoim zachowaniem przyciągają nękaczy?</strong><br />
 Nie ma reguły. Każdego może to spotkać. Natomiast, zawsze warto dbać o to, by nie szastać prywatnymi informacjami w internecie i być asertywnym. <br />
 <strong><br />
 Przyglądając się historiom nękanych osób, odnoszę wrażenie, że słowo „nie” traci w przypadku stalkera jakąkolwiek moc…</strong><br />
 W naszej kulturze słowo „nie”, niestety, jest rozumiane jako „być może”. Mężczyzna, który usłyszał od kobiety odmowę na propozycję randki, a mimo to potajemnie zdobędzie jej adres, przyniesie kwiaty i walczy o względy wybranki, będzie poniekąd uważany za rycerskiego. Panuje powszechne przeświadczenie, że kobiety tego oczekują. Zdarza się też, że kobiety dosyć miękko formułują odmowę: „chcę być teraz sama”, „potrzebuję więcej czasu”, „właśnie rozstałam się z chłopakiem”. Zakochana osoba przypomina myśliwego, który chce upolować zwierzynę. Dla niej taka forma odmowy będzie zachętą do kolejnej próby kontaktu. Trzeba jednak pamiętać o tym, że jeśli kobieta mówi „nie”, to oznacza „nie”.</p>
<p><strong>Cały materiał znajduje się w 16. majowo – czerwcowym wydaniu EksMagazynu.</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/pulapka-zaleznosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nękacze</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/nekacze/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/nekacze/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 24 May 2013 02:35:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>JJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[okiem specjalisty]]></category>
		<category><![CDATA[nękacze]]></category>
		<category><![CDATA[nękanie]]></category>
		<category><![CDATA[prześladowanie]]></category>
		<category><![CDATA[stalkerzy]]></category>
		<category><![CDATA[stalking]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=11748</guid>
		<description><![CDATA[Wyobraźnia stalkerów nie zna granic. Wyślą ci drogi prezent, zostawią list na wycieraczce i zaczepią w miejscu pracy. Będą codziennie dzwonić i wysyłać smsy. Nakręcą o tobie film ukrytą kamerą, wynajmą prywatnego detektywa lub będą cię śledzić sami. Posuną się do najbardziej obrzydliwego szantażu. Nie dadzą spokoju]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>6 czerwca 2011 r. w polskim kodeksie karnym pojawiło się nowe przestępstwo: stalking. <br />
 Sprawcy to najczęściej mężczyźni w wieku poniżej 40 roku życia. 82 proc. ofiar (mężczyzn i kobiet) wskazało na mężczyznę jako swojego prześladowcę. Stalking definiowany jest jako uporczywe nękanie lub wzbudzanie uzasadnionego okolicznościami poczucia zagrożenia lub istotne naruszenie prywatności drugiej osoby. <br />
 Dlaczego prześladują swoje ofiary?<br />
 Psychologowie mówią o zazdrości, zemście, poczuciu niesprawiedliwości, strachu przed odrzuceniem i chęci utrzymania jak najbliższej więzi z ofiarą. Nawet, jeśli ona wyraźnie sobie tego nie życzy. Stalker ma fałszywe poczucie własnej wartości, jest silnie uzależniony od osoby, która go odrzuciła. Nie jest w stanie powstrzymać się od pewnych zachowań. Z czasem potrzeba kontrolowania ofiary staje się celem jego życia.</p>
<p><strong>I nie opuszczę cię…</strong><br />
 Bogna ma 29 lat i mieszka w jednym z niewielkich miasteczek na południu Polski. Śliczna blondynka przypominająca z profilu Charlize Theron. Zawsze starannie ubrana, uśmiechnięta, niewyróżniająca się z tłumu prymuska. Kiedy zetknęła się ze stalkingiem, w Polsce mało kto używał tego słowa. – To było jak jakaś ponura historia z młodości, o której chce się szybko zapomnieć – opowiada Bogna.</p>
<p>Pod koniec liceum, u wspólnych znajomych poznała Mariusza. Starszy od niej o kilka lat, szarmancki chłopak imponował modnymi ciuchami i własnym samochodem. Były spotkania na szkolnych dyskotekach, bukiety kwiatów i odwożenie pod drzwi szkoły w zimowe poranki. – Zakochałam się na zabój. To była pierwsza „poważna” miłość. On – obiekt westchnień żeńskiej połowy klasy, przystojny, zabawny i na dodatek samodzielny. I ja – wiecznie uciekająca przed końskimi zalotami rówieśników &#8211; „najładniejsza dziewczyna w klasie”. Chodziłam nieprzytomna z uczucia i opowiadałam koleżankom, jaki on jest wspaniały. Pamiętam, jak dziś, kiedy TO się zaczęło. Senny poniedziałek, nudna lekcja biologii i cichy dźwięk nowej wiadomości. „Odczep się od niego mała zdziro! Mariusz jest mój!”. Nadawca nieznany. Myślałam, że to żart którejś z koleżanek, więc odpisałam coś od niechcenia. Za kilka minut kolejna wiadomość. I następna. „Ty naiwna suko, on cię okłamuje! Od kilku lat jest moim stałym chłopakiem”. Wulgarne wyzwiska połączone z zapewnieniami, że Mariusz i ta dziewczyna są od dłuższego czasu razem. W kolejnym smsie podpis: Katarzyna. Szczegóły tego, co robili w ubiegły weekend. Mariusz miał być wtedy na jakimś wypadzie z kumplami… Ostatnio był jakby nieobecny. W jednej chwili poczułam się jak idiotka… Co taki fajny, starszy gość robi z taką małolatą, jak ja? I wściekłość, że on mnie oszukał. Zadzwoniłam do niego z dziką awanturą. Mariusz westchnął tylko i powiedział, że musimy porozmawiać. Potem niechętnie tłumaczył. Tak, była kiedyś Katarzyna, dziewczyna w jego wieku, dawno temu. Spotykał się z nią rok, zerwał po tym, kiedy przez kilka miesięcy nalegała na szybki ślub i śledziła każdy jego krok. Nie może się pogodzić z rozstaniem i mam się nie przejmować… Obiecał, że z nią porozmawia. A ja mu uwierzyłam.</p>
<p>Po tygodniu ONA zaczęła dzwonić. To były głuche telefony. Rano, kiedy byłam w szkole, o 2 w nocy. Czasami trzy razy dziennie, czasami po dwóch dniach ciszy. Kilka razy krzyczała do słuchawki, żebym nie wierzyła Mariuszowi. Że gra na dwa fronty, a ja jestem pustą dziewuchą, która miesza mu w głowie. Że dostała od niego pierścionek zaręczynowy , że jestem kolejną naiwną, z którą kręci. Że to do niej zawsze wraca, a ja jestem tylko zabawką. Płakała, że niszczę jej związek albo groziła, że podrapie mi twarz, jeśli dowie się, że znowu rozmawialiśmy. Pamiętam, że na początku było to momentami zabawne. Albo wolałam wierzyć, że tak jest…</p>
<p>Koleżanki miały ubaw, wymyślały jej przezwiska. Czułam się trochę, jak bohaterka jakiejś kiepskiej telenoweli, ale coś się działo. Któregoś dnia dorwała mnie przed szkołą. Niska, atrakcyjna brunetka z dużym biustem i mocnym makijażem. Starsza ode mnie, to na pewno, na pierwszy rzut oka bardzo pewna siebie. Wysyczała coś w moim kierunku i uciekła. Mariusz kazał mi zbagatelizować sprawę, ale widziałam, że aż trzęsie się z nerwów. Ja też byłam w szoku. Do tej pory Katarzyna była kimś nierealnym, jakąś zazdrosną wariatką po drugiej stronie telefonu. Nie mieściło mi się w głowie, że może posunąć się dalej, że kiedykolwiek ją spotkam.</p>
<p>Innym razem trafiłam na nią w małej pizzerii, w której czasem przesiadywałyśmy z koleżankami w weekendy. Zaczęła szarpać moją torebkę, krzyczeć przy wszystkich, że jestem złodziejką facetów. Myślałam, że spalę się ze wstydu. W naszym miasteczku takie rzeczy szybko się rozchodzą… <br />
 Zaczęłam stresować się całą tą sytuacją. Od znajomych słyszałam sprzeczne informacje. Płakałam w poduszkę, nie wiedząc, komu wierzyć. Byłam skołowana i zmęczona. Nie mogłam zrozumieć, dlaczego Mariusz nie potrafi jej powstrzymać. Czy na pewno nie są razem? Przecież muszą być powody, dla których ona wciąż rości sobie do niego prawo! Nie mogłam uwierzyć, że dorosły facet nie potrafi raz na zawsze zakończyć znajomości z jakąś szaloną eks.</p>
<p>Kulminacją był koniec roku szkolnego, kiedy ktoś przyczepił na drzwiach wejściowych kartkę z napisem: „Bogna to k…”. Widziało to chyba pół mojej szkoły, nauczyciele… Zapłakana opowiedziałam o wszystkim rodzicom, nie miałam pojęcia, co robić. Pojawiły się dziwne plotki, koleżanki z pracy mojej mamy szeptały, że mam romans z jakimś żonatym, starszym facetem. Rano budziłam się z bolącym, ściśniętym ze stresu żołądkiem. Miałam dosyć. Podświadomie miałam pretensje do Mariusza, że nie potrafił mnie przed tym wszystkim obronić. Nie tak miało być… Powiedziałam Mariuszowi, że to koniec. Walnął pięścią w drzwi i wyszedł bez słowa… Nawet nie próbował mnie zatrzymać. Przez dwa lata nie mogłam patrzeć na żadnego faceta. Kiedy ONA znowu zadzwoniła, wykrzyczałam, że dopięła swego. I żeby się ode mnie raz na zawsze odczepiła. Nigdy więcej się nie odezwała.</p>
<p>Dowiedziałam się, że Mariusz wyjechał do rodziny w Stanach. Kilka lat później, zupełnie przypadkiem, poznałam Monikę, dziewczynę, z którą Mariusz – jak się okazało &#8211; spotykał się na krótko przed tym, kiedy poznał się ze mną. Polubiłyśmy się i przy którymś drinku, ona zapytała mnie, czy też miałam problemy z Katarzyną. Opowiedziałam jej o smsach i telefonach. Monika poklepała mnie po plecach i opowiedziała, że przeżyła dokładnie to samo. Ponoć Katarzyna nękała w ten sam sposób kilka kolejnych dziewczyn Mariusza…<br />
 Dlaczego mój były facet nie wytłumaczył mi na spokojnie, co się dzieje? Dlaczego od razu nie ostrzegł przed swoją byłą? Dlaczego się nie bronił? Wtedy nie mogłam znaleźć odpowiedzi na te pytania, dziś wiem, że był ofiarą stalkingu. Bezradną i zupełnie bez pomysłu na to, jak się wyplątać z tej historii. Żałuję, że tak to się potoczyło.</p>
<p><strong>Jesteś moją małą księżniczką</strong><br />
 O Dominice, wysokiej brunetce, z krótką, chłopięcą fryzurą, znajomi mówili, że wygląda, jak modelka. Trzydziestolatka, ubierająca się w zamaszyste spódnice do ziemi. Wielbicielka kotów i grafiki komputerowej poznała J. na internetowym, specjalistycznym forum dotyczącym fotografii. Byli częścią większej grupy fachowców i amatorów dyskutujących do rana o sprzęcie i technikach retuszu zdjęć. Dominika była moderatorem grupy, więc znała, przynajmniej wirtualnie, najbardziej aktywnych użytkowników.</p>
<p>J. wyróżniał się ciętym dowcipem i sporą wiedzą techniczną. Był przy tym usłużny, pomocny, chętnie odpowiadał na pytania nowicjuszy. Dominika miała jego konto na Skypie, czasem zamieniali kilka słów. Wiedziała, że ma 45 lat, żonę, jedynaka w fazie młodzieńczego buntu, domek z ogródkiem i bardzo odpowiedzialną pracę. Od czasu do czasu J. wysyłał jej zestaw zabawnych obrazków krążących w sieci. Polecał film lub program. Nic szczególnego, ot typowa znajomość dwójki hobbystów z internetu. Przed wyjazdem na wakacje na Kubę, którym J. pochwalił się w forumowym dziale rozmów „prywatne”, poprosił Dominikę o adres. Chciał wysłać kartkę „ze słońcem i oceanem” dla administracji forum. W Warszawie był wtedy środek zimy. Dominika ma tę kartkę do dziś. Starannie wypisany adres, kilka słów pozdrowienia i podpis. J. Żadnego imienia i nazwiska. Po powrocie J. wpadł na pomysł, który nie przypadł Dominice do gustu. Zaproponował, że wyśle jej dawno nieużywany, profesjonalny obiektyw.</p>
<p>– Odmówiłam, bo nie chciałam przyjmować tak drogiego prezentu. Mimo to, kilka dni później, współlokatorka przywitała mnie z paczuszką w rękach. – To chyba dla ciebie. To był ten obiektyw warty kilka tysięcy i przewiązany czerwoną kokardką. Napisałam J., żeby się nie wygłupiał i poprosiłam o zwrotny adres, ale posłał mi jedynie dwa uśmieszki. Kilka tygodni później narzekałam na forum, na zepsutą chłodnicę w moim kilkunastoletnim citroenie. J. zaoferował pomoc. Myślałam, że chodzi mu o dobrego mechanika. Następnego dnia kurier przyniósł mi kluczyki do najnowszego modelu Mercedesa. Bardzo drogiego. Takiego, który na co dzień ogląda się jedynie w reklamach. Słodka niunia jedzie u boku wysokiego bruneta krętą górską drogą, a w dali widać ocean…<br />
 Wiadomość od J. :„Możesz nim jeździć przez miesiąc, właściciel salonu to mój kolega”. Odmówiłam przyjęcia kluczyków, a J. napisałam, że nie o taką pomoc prosiłam.</p>
<p>Stwierdziłam wtedy, że jest nadętym bufonem, który próbuje zrobić na mnie wrażenie znajomościami i wypchanym portfelem. Była w tym wszystkim jakaś drażniąca przesada. Rano poczta kwiatowa zostawiła pod moimi drzwiami wielki bukiet czerwonych róż, bombonierkę i karteczkę z napisem: „Przepraszam”. Zrobiło mi się na moment głupio – kolega chce pomóc, wykazuje się fantazją, a ja, niewdzięcznica, nie potrafię przyjąć pomocnej dłoni…</p>
<p>Wyrzuty sumienia minęły, kiedy kilka dni później znalazłam w skrzynce grubą kopertę. Bez adresu nadawcy. W środku był voucher na wycieczkę dla dwóch osób… na Kubę. Na moje nazwisko. I karteczka. „Wiem, że za kilka dni masz imieniny, zabierz koleżankę i bawcie się dobrze.”</p>
<p>„Co za żenujący typ. Najzwyczajniej w świecie próbuje mnie kupić” – pomyślałam. Z prędkością światła wystukałam na klawiaturze maila: „Jeśli próbujesz mnie poderwać, zapomnij. Nie bawię się w „tą trzecią”. J. był urażony. Odpisał, że źle odczytałam jego intencje. Że nawet nie wie, jak wyglądam w rzeczywistości. Po prostu mnie lubi, a swoim przyjaciołom często sprawia różne prezenty. Odpisałam, że nie jestem w stanie się odwdzięczyć i wprawia mnie w zakłopotanie. Nie życzę sobie takich zachowań i nie chcę już więcej tego powtarzać. Wydawało mi się, że jasno wytyczyłam granice…<br />
 Przez kilka tygodni był spokój. Miesiąc przed wakacjami potknęłam się na schodach o jakiś karton. W środku było kilkanaście letnich sukienek i torebek… Wszystkie w moim rozmiarze. Gorączkowo przeszukiwałam pamięć. Skąd wiedział, jakie będą na mnie pasować? Odgrzebałam w archiwum forum rozmowę sprzed dwóch lat, w której żartowaliśmy z kraciastych koszul informatyków, a ja gdzieś wspomniałam o wymarzonej, czerwonej kiecce w rozmiarze 38. Na pudle nie było żadnego adresu zwrotnego, więc napisałam J., że odnoszę ubrania do najbliższego butiku marki i że jeśli jeszcze raz zrobi coś takiego, raz na zawsze skasuję naszą znajomość. „Są Twoje” – odpisał. A w następnym mailu: „Jak to wytłumaczysz na forum? Zbanujesz mnie? Jesteś moderatorem, musisz odpowiadać na moje pytania”.</p>
<p>Wtedy po raz pierwszy pomyślałam, że jest nienormalny. I że skutecznie mną manipuluje. Gdyby jeszcze była to damsko-męska historia, wszystko byłoby prostsze. A nawet typowe i banalne. On – ustawiony finansowo, znudzony małżeństwem, ale jeszcze ciągle w formie, pan w średnim wieku i ja – młodsza, inteligentna dziewczyna. Może nie platynowa blondyna z nogami do nieba, ale za to „trudna” do zdobycia. J. nie dążył jednak do osobistego spotkania, ani razu nie poprosił mnie o zdjęcie, nie zaproponował spotkania. Znał moją twarz z niewyraźnej ikonki na forum. To zbyt mało, żeby się zakochać, zbyt mało nawet, by ryzykować romans…</p>
<p>Kiedy ignorowałam go na forum i zmieniłam nick na skypie, zaczął wysyłać do mnie bukiety kwiatów. Z karteczkami „Lubię Cię otaczać opieką, księżniczko”, „Wiem, czego potrzebujesz”, „Pozwól mi się rozpieszczać. Nie mam złych intencji”. Z jednej strony żartowałam z tego wszystkiego na babskich spotkaniach, a z drugiej… zaczęłam czuć się tak, jakby J. był moim cieniem. Na dodatek anonimowym. Nie wiedziałam nawet, jak ma na imię, jak wygląda. I kim jest w rzeczywistości… Codziennie maile i coraz częściej przesyłane prezenty zaczęły mnie przerażać. A stwarzające pozory uprzejmości zachowania J., irytować. Poczułam, że właściwie nie mam nad tym żadnej kontroli. Kazałam mu się odczepić. Na widok listonosza szybciej biło mi serce. Zablokowałam wiadomości od niego w skrzynce mailowej, ale siłą rzeczy codziennie oglądałam jego wpisy na forum. Udzielał się tak, jak dawniej, tylko zmienił stały podpis. „Only for you”.</p>
<p>Kiedy poczta dostarczyła mi laptopa, powiedziałam stop. Skasowałam konto moderatora, zmieniłam adres mailowy, telefon i zaczęłam szukać nowego mieszkania. Numer nowej komórki podałam tylko bliskim znajomym. Do dziś czuję niepokój, kiedy dzwoni do mnie kurier… Na forum nie zaglądam. Postanowiłam, że jeśli J. kiedykolwiek mnie znajdzie, dzwonię na policję. <br />
 <strong><br />
 Cały materiał znajduje się w 16. majowo – czerwcowym wydaniu EksMagazynu.</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/nekacze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->