<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; tacos wanted</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/tacos-wanted/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Wed, 29 Jul 2026 07:38:58 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Na walizkach: LA MALINCHE – między ziemią a niebem!</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-la-malinche-%e2%80%93-miedzy-ziemia-a-niebem/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-la-malinche-%e2%80%93-miedzy-ziemia-a-niebem/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 08 Mar 2019 20:39:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Makos</dc:creator>
				<category><![CDATA[po świecie]]></category>
		<category><![CDATA[Justyna Szczurek]]></category>
		<category><![CDATA[Meksyk]]></category>
		<category><![CDATA[Na walizkach]]></category>
		<category><![CDATA[podróże]]></category>
		<category><![CDATA[podróżniczka]]></category>
		<category><![CDATA[Polka w Meksyku]]></category>
		<category><![CDATA[tacos wanted]]></category>
		<category><![CDATA[wulkany]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=27308</guid>
		<description><![CDATA[Moja wyprawa w chmury – pomysł na stres, pomysł na siebie!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-weight: bold;">Bywają takie dni, kiedy nie chce mi się nic. Bywają takie noce, kiedy chce mi się wyć… Co wtedy? Co robić? Panikować, biec, uciekać… Scenariuszy było już parę. Najlepiej jednak wychodzi mi wtedy planowanie. Planowanie kolejnej wyprawy. Najlepiej wysoko! Najlepiej daleko! Byle znów poczuć wiatr we włosach, dreszczyk adrenaliny.</span></p>
<p><strong>Kawa, czyli pierwszy stopień do piekła</strong></p>
<p>Gonitwą namiętności, emocji, myślowych czy sercowych dramatów – byłam, jestem i będę własnym piekiełkiem. Byłam, jestem i będę diablicą! Piekło, w piekle i po piekle! Ot, cała ja!</p>
<p>Pakuję plecak i ruszam przed siebie! Ten sam patent. Ten sam schemat! Chwila! Wróć! Najpierw kawa. Tak, jestem poważnie uzależniona. Nie wyobrażam sobie dnia bez mojego magicznego eliksiru. Mojej małej miłostki, mojej słabości! Bez niej jestem zgubiona, jak ułan bez rumaka! Jest kawa, jest moc! Ruszam!</p>
<p>W piątkowy wieczór wsiadam do samolotu. Z gorącego wybrzeża Meksyku ruszam w głąb lądu. Będzie zimniej, ale to mi nie przeszkadza. Wręcz zachęca i przyciąga. Wizja wspinaczki przyprawia mnie o zawrót głowy! Cieszę się jak dziecko!</p>
<p>Tuż po dwudziestej ląduję w Mexico City! Pierwsza myśl, KAWA!! Samolot z Cancun wyleciał ze sporym opóźnieniem, ale dziś już nic nie jest w stanie popsuć mi nastroju. No, może tylko brak kawy! Oj, wszyscy święci i znajomi wiedzą, nie podchodź do mnie z rana, jeśli kawy nie wypiłam. Piekło na ziemi z niczego ci uczynię! Nie ma jednak dramatu, bo zmysł łowcy, poszukiwacza skarbów zawsze znajdzie źródełko! I tak z kawą w ręku, z uśmiechem na twarzy wsiadam w taksówkę! Jutro zaczynamy aklimatyzację! Dziś niech się dzieje co chce, ja jestem już w drodze!</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div id="attachment_27309" class="wp-caption aligncenter" style="width: 810px"><img class="size-full wp-image-27309" title="DSC_4952" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/03/DSC_4952.jpg" alt="fot. Justyna Szczurek" width="800" height="534" /><p class="wp-caption-text">fot. Justyna Szczurek</p></div>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><span style="font-weight: bold;">21 metrów do nieba</span></p>
<p>La Malinche to uśpiony od ponad 3 tysięcy lat wulkan, położony w stanie Tlaxcala i Puebla w Meksyku. Lokalna ludność nazywa go również Matlalcueye albo Malintzin. Na jego szczyt wiedzie jedna z najładniejszych tras wspinaczkowych w Meksyku. Trudno się z tym nie zgodzić. Zapierające dech w piersiach widoki nie mają sobie równych, o czym przekonam się osobiście za kilka godzin. Pobudkę wyznaczono na 2:30 czasu lokalnego. Jako jedyna jestem na czas w miejscu zbiórki. 3 lata w Meksyku i jeszcze nie przyzwyczaiłam się do lokalnej punktualności. Och, ty niecierpliwa!</p>
<p>Oficjalna wysokość – 4461 m n.p.m. To cel mojej wyprawy. Inne źródła podają wysokość 4440 m n.p.m., na chwilę tracę orientację. Bądź tu mądra, które źródło ma racje? Nie będziemy rozmieniać się na drobne! Jedno jest pewne – oficjalnie  idę do nieba i kłótnie o 21 metrów mam w nosie! A co więcej, te kwestionowane 21 metrów do nieba to ja nawet podskoczę! Jak ten ułan, z szabelką czy rumakiem. Z tym, że ja będę raczej podskakiwać z moim termosikiem z kawą <img src='https://www.eksmagazyn.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Godzina 4:00 czasu lokalnego. Zaczynamy (szok, tylko 30-minutowe opóźnienie! Istny Meksyk). Szósta co do wysokości góra w Meksyku, dwudziesta trzecia w Ameryce Północnej i 252 na świecie – La Malinche stoi przede mną w pełnej okazałości.</p>
<p>Nazwana przez lokalnych Damą w Niebieskiej Sukience. Góra, o której krążą legendy. Magiczny wulkan, magiczne miejsce. Czy to przypadek, że tutaj jestem? Moja romantyczna dusza chłonie każde słowo przewodnika. Do gustu przypada mi dość ckliwa legenda. Cóż ja na to poradzę, ten typ tak już ma. Typowa baba.</p>
<p>Według legendy, Matlalcueye była młodą dziewczyną zaręczoną z azteckim wojownikiem Cuatlapanga, który wyruszył na wojnę, a ponieważ długo nie wracał, dziewczyna umarła z żalu. Kiedy po powrocie wojownik dowiedział się o śmierci wybranki, zmarł płacząc na jej grobie, by wkrótce zamienić się w mała górę. Według legendy Malinche przemieniła się w wielki wulkan, u którego boku wiernie czuwa ten mniejszy, jej wybranek Cuatlapanga. Czyż nie jest to romantyczne? Czyż nie takich historii słucha się najlepiej? Mówcie co chcecie, ale legend po prostu dobrze się słucha.</p>
<p>Prawdą jest jednak, że Malinche to postać historyczna. Legendy legendami, ale o istnieniu tej dziewczyny świadczy wiele zapisów. Odegrała ona bowiem bardzo ważną rolę w podboju Meksyku przez Hiszpanów.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div id="attachment_27310" class="wp-caption aligncenter" style="width: 810px"><img class="size-full wp-image-27310" title="DSC_4979" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/03/DSC_4979.jpg" alt="fot. Justyna Szczurek" width="800" height="534" /><p class="wp-caption-text">fot. Justyna Szczurek</p></div>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><span style="font-weight: bold;">Ziarenko prawdy – to ja, kobieta!</span></p>
<p>Malinche przez jednych postrzegana jako matka Meksyku, przez innych jako zdrajczyni. Jedno jest pewne, jej niesamowita historia, opanowanie i odwaga oraz niewątpliwa mgiełka tajemniczości fascynują! Jej życie, spowite mitem, jest także opowieścią o legendarnych wydarzeniach potwierdzonych przez artefakty i relacje naocznych świadków.</p>
<p>Z każdym krokiem zastanawiam się, czy nie oceniłam jej zbyt pochopnie. Co ja zrobiłabym na jej miejscu? Czy miałabym odwagę postąpić jak ona?</p>
<p>Kto ma rację? Czy to ważne? Zmieniła bieg wydarzeń, sztuką dyplomacji i negocjacji uniknęła zagłady, która zapewne była nieunikniona! To jej Hernán Cortés przypisuje dużą zasługę w podboju Meksyku. To ona pomogła tłumaczyć język Majów i Azteków hiszpańskim konkwistadorom.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div id="attachment_27311" class="wp-caption aligncenter" style="width: 810px"><img class="size-full wp-image-27311" title="IMG_9194" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/03/IMG_9194.jpg" alt="fot. Justyna Szczurek" width="800" height="600" /><p class="wp-caption-text">fot. Justyna Szczurek</p></div>
<p>Nie jest lekko, temperatura mocno ujemna, przenikliwy wiatr, zupełna ciemność… pozostały mi co najmniej dwie godziny wspinaczki do szczytu. Nie mogę się zatrzymać. Idź… Krok za krokiem, swoim tempem, idź. Nie wiem czy to moja wyobraźnia płata figle, czy to głos dziewczyny szepcze słowa otuchy.</p>
<p>Malinche urodziła się w szlacheckiej rodzinie Azteków. Jednego z plemion żyjącego na pograniczu z królestwem Majów. Po śmierci swojego ojca została sprzedana Majom jako niewolnica. W 1519 roku, po przegranej bitwie z wojskami hiszpańskich najeźdźców, znalazła się w gronie 20 kobiet oddanych na posługę Hernánowi Cortésowi. To znajomość języka Azteków, Majów, a także hiszpańskiego odmieniły jej losy. To ona pomogła Cortesowi podbić imperium Azteków, negocjując, tłumacząc, przestrzegając i doradzając Hiszpanom. To ona, w rok po podbiciu imperium, urodziła Cortesowi syna. To ona została nazwana matką nowego Meksyku, pierwszego dziecka Indianki i białego człowieka, pierwszego Metysa.</p>
<p>Wiadome jest, iż wkrótce po tym poślubia Juan Jaramillo, jednego z najbliższych żołnierzy wielkiego konkwistadora. Uczestniczyła również w militarnej wyprawie Cortesa do Hondurasu, po powrocie z której urodziła kolejne dziecko, tym razem córeczkę.</p>
<p>Jej dalsze losy owiane są nutą tajemnicy… Jak żyła? Jak zakończyła się jej historia? Tego karty historii nie podają precyzyjnie. Zadumana idę przed siebie. Czy to ten śpiący wulkan opowie mi swoją historię? Czy odpowie mi na to i inne pytania, z którymi tutaj przybyłam?</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div id="attachment_27312" class="wp-caption aligncenter" style="width: 459px"><img class="size-full wp-image-27312" title="IMG_9214" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/03/IMG_9214.jpg" alt="fot. Justyna Szczurek" width="449" height="800" /><p class="wp-caption-text">fot. Justyna Szczurek</p></div>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><span style="font-weight: bold;">Niemożliwe nie istnieje</span></p>
<p>O nie! To przechodzi wszelkie granice! Ja nie idę, ja biegnę… Ja frunę! Ten zapał, tęsknota za wspinaczką powodują, że wysuwam się na sam przód grupy, z którą przybyłam. Po trzech godzinach marszu jestem już daleko przed nimi. Wiem, że dotrę tam pierwsza. Pędzę jak opętana. Nie wiem skąd ta siła i upór godny osła, ale to one sprawiają, że się nie zatrzymuję. Czy to zimno, wiatr a może ciekawość?</p>
<p>Godzina 8:12 czasu lokalnego – staję na szczycie i… beczę ze szczęścia! Okrzyk radości niesie się prosto do nieba! Z drugiej strony w chmurach widzę kolejny wulkan, dumnie stojący Pico Orizaba – najwyższy szczyt Meksyku! Ciarki przechodzą mnie po plecach! Ekscytacja rozgrzewa wszystkie przemarznięte partie ciała! Oszalałam! Udało się, dotarłam na kolejny szczyt. Dotykam nieba. Spełniam marzenie! Iść, ciągle iść w stronę słońca! Gęba cieszy się jak nigdy! Moja Malinche, dziękuję!</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div id="attachment_27314" class="wp-caption aligncenter" style="width: 810px"><img class="size-full wp-image-27314" title="IMG_9311" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2019/03/IMG_9311.jpg" alt="fot. Justyna Szczurek" width="800" height="258" /><p class="wp-caption-text">fot. Justyna Szczurek</p></div>
<p><strong>Opcje…</strong></p>
<p>Góra Cię wzywa albo nie –innej opcji nie ma. To nie ja ją wybrałam, to ona wybrała mnie. 4461 metrów i znów dotknęłam nieba, zapomniałam się na chwilę. Zapomniałam o troskach, problemach, barierach. Naładowałam baterię! Zasiałam kolejne ziarnko. Z głową pełną nowych pomysłów i marzeń zbiegłam z góry. Udowodniłam sobie, że niemożliwe nie istnieje. Los ciągnie mnie przed siebie. To moja trzecia co do wysokości tak wysoka przygoda, trzeci tak wielki wulkan. Przypadek, a może przeznaczenie?</p>
<p>Dlaczego wulkany? Bo mają moc i niesamowitą energię przyciągania! Moje wolnostojące olbrzymy. Z dala od łańcuchów i innych masywów górskich, pięknie prezentują się na tle otaczających ich płaskowyżów! Może to podobieństwo, może ich magia. Jedno jest pewne, coś mnie do nich ciągnie i ciągnąć będzie. Nie zamierzam się opierać!</p>
<p>W międzyczasie, między ziemią a niebem, jeśli nie ma szansy na podróż lub wspinaczkę – uciekam i uciekać będę w książki, pisanie, jogę, crossfit, spotkania z rodziną i znajomymi… W małe przyjemności i rytuały! Chodzi o to, by nie dać się zwariować! Dla każdego coś dobrego! Pasja, hobby, odrobina relaksu, chwila dla siebie, dla bliskich!</p>
<p>Niech moc będzie z TOBĄ!!<br />
 If you can dream it you can do it <img src='https://www.eksmagazyn.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: right;"><strong>Tekst i zdjęcia: Justyna Szczurek</strong></p>
<p style="text-align: center;"><strong>***</strong></p>
<p><strong><img class="size-full wp-image-22769 alignleft" title="Justyna Szczurek" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/01/IMG_0579.jpg" alt="" width="161" height="161" /><a href="https://tacoswanted.wordpress.com/">Justyna Szczurek</a></strong>– rodowita Krakowianka, projekt manager z wyboru, włóczykij z przypadku. Aktywnie spędza każdą chwilę i jest ciągle w biegu! Nie umie i nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu! Nie wyobraża sobie życia bez kawy, czekolady, dobrej książki, odrobiny magii i uśmiechu! Wiecznie na walizkach, z głową pełna marzeń. Nieustannie fotografuje otaczający ją świat, przelewając na papier wszystko to, czego doświadcza podczas podróży. Instynkt podróżnika ponownie zaprowadził ją na drugi koniec świata. Tym razem do Meksyku, gdzie mieszka i pracuje. Co ją do tego pchnęło – ciekawość, miłość do TACOS i MARIACHI czy może intuicja? Ciągle szuka odpowiedzi. Jaki jest jej przepis na życie? Szczypta szaleństwa, silna intuicja, upór godny największego osła, wielki uśmiech i pozytywne myśli – tylko tyle i aż tyle!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-la-malinche-%e2%80%93-miedzy-ziemia-a-niebem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Na walizkach: Moje życie to Meksyk! Istny Meksyk…</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-moje-zycie-to-meksyk-istny-meksyk%e2%80%a6/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-moje-zycie-to-meksyk-istny-meksyk%e2%80%a6/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 17 Jun 2018 12:10:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Makos</dc:creator>
				<category><![CDATA[po świecie]]></category>
		<category><![CDATA[blog]]></category>
		<category><![CDATA[Justyna Szczurek]]></category>
		<category><![CDATA[Meksyk]]></category>
		<category><![CDATA[Na walizkach]]></category>
		<category><![CDATA[tacos wanted]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=26248</guid>
		<description><![CDATA[Dosłownie i w przenośni! Na wariackich papierach! W biegu. Od zawsze. Spontanicznie i z przytupem! Tak właśnie, po 10 latach pracy w dużych korporacjach, wylądowałam na Meksykańskiej plaży. Cały dobytek w dwóch walizkach. Pierwsza pełna ciuchów, a ta druga – książek. Z głową pełną obaw, ale i pozytywnych przeczuć, ruszyłam przed siebie. Tym razem w nieznane! No i siedzę na plaży, beczę i zastanawiam się, co ja tutaj do cholery robię! Ale po kolei. Jak do tego doszło?!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Praca marzeń! Czy aby na pewno?</strong></p>
<p>Ucz się dziecko ucz, bo nauka to potęgi klucz. No i siedzę, codziennie po 12 godzin przy biureczku. Paprotka patrzy na mnie z politowaniem. Klimatyzacja doprowadza mnie do szału. A ja siedzę i siedzę, i odliczam dni do urlopu. Chwila! Moment! Przecież dopiero wróciłam z wakacji. W takim razie – byle do weekendu.</p>
<p>Chyba mam uczulenie na korporacje. Myślałam, że zmiana klimatu zmieni też moje podejście do wielkich firm. Mijają dwa lata odkąd przeniosłam się do Meksyku. Szlag by to trafił, dalej mam wątpliwości czy to praca dla mnie. Niby wszystko ładnie, ale coś mi nie pasuje. Niby wiele możliwości, ale czy to aby na pewno moja pasja? Nauczyłam się hiszpańskiego, zdobyłam wielu przyjaciół, zwiedzam ciekawe zakątki, wspinam się na pobliskie pagórki. Kobieto, czego Ci brak?</p>
<p>W końcu miarka się przebrała… Tutaj nie ma chemii! I wygląda na to, że nigdy jej nie było. Mój szef doprowadza mnie do szewskiej pasji. Poziom stresu zaczyna negatywnie wpływać na zdrowie. Gorszy dzień, drobna stłuczka na parkingu i podejmuję decyzję.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div id="attachment_26252" class="wp-caption alignleft" style="width: 326px"><img class="size-full wp-image-26252   " title="fot. Justyna Szczuek" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/06/8.-fot.-Justyna-Szczuek.jpg" alt="fot. Justyna Szczuek" width="316" height="423" /><p class="wp-caption-text">fot. Justyna Szczuek</p></div>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><span style="font-weight: bold;">Jak nie dziś to kiedy? Jak nie ja to kto!</span></p>
<p>Po 10 latach pracy dla dużych korporacji rzucam wszystko w diabły. Pakuję moją paprotkę, walizeczki, wsiadam w samochód i ruszam przed siebie. W stronę słońca!!! A najlepiej – na plażę!</p>
<p>Wiatr we włosach, uśmiechnięta gęba i głowa pełna marzeń. Nie wspominając o kompletnym braku konkretnego planu. Mglista wizja współpracy z małą firmą na wybrzeżu. To wszystko! Pierwszy raz tak spontaniczna decyzja wzbudza moją ekscytację.</p>
<p>Do czasu! 500 km za Monterrey chce mi się wyć! Nie pokonałam nawet 1/8 trasy i pękła mi opona. A jakby tego było mało – na autostradzie! Poddaję się! To znak! Niech mnie zjedzą hieny (o ile tu mieszkają) albo żywcem pożrą sępy!</p>
<p>Nie ruszam się!</p>
<p>Nie wyjdę z auta!</p>
<p>Nie mam sił!</p>
<p>Zaraz, zaraz… Ktoś się zatrzymuje i idzie w moim kierunku! Zamykam drzwi! Nie, tylko nie to! Jeszcze mi tu bandytów brakowało! Meksykański macho! Tylko jakoś tak przyjaźnie uśmiechnięty. I jeszcze ta gromadka dzieci uczepiona jego ręki. A może jednak chcą mi pomóc? Nie mija 30 minut i wszystko jest naprawione!! Hip hip hurrrrra!</p>
<p>Po przebyciu 1 000 km w ciągu jednego dnia docieram do Puebli. Szczerze, NIE POLECAM takiego dystansu w jeden dzień! Droga super – same autostrady, ale z nudów zaczęłam dyskutować sama ze sobą. Gdyby nie drobne pogawędki z innymi ludźmi podczas przerw na stacjach benzynowych, mogłabym oszaleć do reszty. Może jednak podzielę trasę na mniejsze kawałki.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div id="attachment_26254" class="wp-caption aligncenter" style="width: 701px"><img class="size-full wp-image-26254  " title="fot.Justyna Szczurek – wodospad Misol Há" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/06/6.-fot.Justyna-Szczurek.jpg" alt="fot.Justyna Szczurek – wodospad Misol Há" width="691" height="273" /><p class="wp-caption-text">fot.Justyna Szczurek – wodospad Misol Há</p></div>
<p><span style="font-weight: bold;">Nie dam się!</span></p>
<p>Nie wiem, jakim cudem docieram do Oaxaci. Dreszcze i osłabienie doprowadzają mnie na skraj wyczerpania. Parkuje przed hotelem i na autopilocie ląduję w pokoju. Zimny prysznic. Wizyta u lekarza i w aptece to jedyne rozrywki dnia dzisiejszego. Decyduje się zostać w mieście kilka dni dłużej. Muszę odpocząć, nabrać sił i dopiero później ruszyć w drogę. Jakim cudem nabawiłam się grypy, cholera by to wiedziała! Zasypiam!</p>
<p>Trasa wije się pięknymi dolinami. Widok za oknem zapiera dech w piersiach. Wysokie kaktusy, obsypane kwiatami krzewy, zarys gór w oddali to mój dzisiejszy pejzaż. Chciałabym tu jeszcze wrócić. Przez chorobę i zmęczenie nie dane mi było w stu procentach nacieszyć się tym rejonem, a ponieważ postanowiłam w dwa tygodnie dotrzeć na Jukatan, to na dłuższy pobyt w tym regionie nie mogę sobie pozwolić.</p>
<p>Przejeżdżając przez Chiapas zielona dżungla przesłania mi cały świat. Tylko te cholerne progi zwalniające co 10 metrów doprowadzają mnie do szaleństwa. Wszystko super! Wszystko jestem w stanie zrozumieć, ale w tym przypadku nie widzę żadnej logiki. Szczere pole, a ja znowu hamuje. I tak 6 godzin później oraz 200 km dalej przeklinam świat na czym stoi. Może jednak warto było nadłożyć drogi i jechać przez Tabasco? Uparta jak osioł docieram w końcu do celu. Zostanę tu dłużej. Kaskady, wodospady, ruiny w dżungli… To otoczenie pozwala ukoić nawet najbardziej zszargane nerwy.</p>
<p><strong>Ostatnia prosta i kolejny zakręt..</strong></p>
<p>Do celu pozostało mi jakieś 400 km, a ja postanawiam skręcić w polną drogę, by pooglądać sobie kolejne ruiny. Mapa nie może się mylić – są na wyciągnięcie ręki. Szkoda tylko, że nie doczytałam iż lokalną drogą nie pojadę szybciej niż 40km na godzinę. Szkoda też, że wcześniej nie zatankowałam. 2 godziny później docieram w głąb dżungli. Oprócz mojego samochodu na parkingu są jeszcze 4 auta. Płacę wstęp i ruszam na małą wycieczkę. 20 minut później zdrowy rozsądek zaczyna swoją śpiewkę! Zgłupiałaś kobieto. Zaraz jakiś jaguar, pantera, niedźwiedź albo coś równie wielkiego wyskoczy z buszu. Na pierwszą piramidę wspinam się w ekspresowym tempie. Może zostanę na jej szczycie? Wygląda na to że jestem tu bezpieczna. Taki piękny widok, takie piękne chmury burzowe przede mną… Zaraz, zaraz! Do auta mam 30 minut, do głównej drogi minimum 2 godziny. A paliwa? Liczę szybko, ile kilometrów pokonałam od ostatniego tankowania… Cholera!!! Biegnę jak szalona. Zdążę! Uda się! Pierwsze krople dopadają mnie kilka metrów przed autem. Zwiedzanie zaliczone. No i muszę pomyśleć o dodatkowym noclegu. Nie ma szans, abym dotarła do celu za dnia. Szybka weryfikacja mapy. Bakalar, nocleg nad jeziorem – to jest to!</p>
<p>Moja podróż co chwile dostarcza mi radosnych chwil. Jak ten komar, którego od 5 minut ścigam. Drań! Nie opuszczają mnie na krok. Cała się lepię. Pot i te wszystkie preparaty. Zamiast podziwiać piękny zachód nad jeziorem Bakalar, gonię jak głupia za tym potworem! Mam cię krwiożerco! Nareszcie mogę docenić widok z tarasu! Jutro dotrę do celu podróży, ale to dopiero jutro. Dziś liczy się tylko tu i tylko teraz.</p>
<p>Późnym wieczorem docieram do Playa del Carmen. Miasto nie robi na mnie wrażenia. Jak to dobrze, że nie mieszkam w centrum. Pełno tu… No właśnie – turystów. Zgłupiałam. Zamieniłam ciepłą posadę, malownicze góry na hałaśliwy ośrodek wczasowy. Może rano będzie to lepiej wyglądać.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<div id="attachment_26249" class="wp-caption aligncenter" style="width: 810px"><img class="size-full wp-image-26249" title="fot. Justyna Szczurek – źródła, wodospad Hierve el Agua" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/06/1.-fot.-Justyna-Szczurek.jpg" alt="fot. Justyna Szczurek – źródła, wodospad Hierve el Agua" width="800" height="308" /><p class="wp-caption-text">fot. Justyna Szczurek – źródła, wodospad Hierve el Agua</p></div>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><span style="font-weight: bold;">Nic tylko się pobeczeć…</span></p>
<p>Okolica nie jest zła – osiedle emerytów, obrzeża miasta, palmy przed domem. Biegnę w stronę słońca, w stronę plaży, siadam i… beczę. ZGŁUPIAŁAM. Co ja tutaj robię. Co ja sobie myślałam. Że życie to taka fajna przygoda. Siedzę i beczę. Im dłużej siedzę tym głośniej beczę. Ile można? Beczę dalej. Weź się w garść. Beczę. Przecież się nie poddasz. Beczę. Przecież nie wrócisz. Beczę!</p>
<p>No dobrze. Skoro już tu jesteś to może spróbujesz? Bilet powrotny masz. Dwie walizeczki są. Tylko sprzedasz auto i wracasz. Ciepłych posadek na pewno kilka się znajdzie. To co, bierzesz się w garść?</p>
<p><strong>2 miesiące później…</strong></p>
<p>Nie chce mi się wierzyć. Przecież, do cholery, nie mogłam się pomylić. No dobra, gdybym posłuchała intuicji, to by mnie tutaj nie było. Wszystko mi mówiło: ta współpraca się nie uda. To nie jest praca dla Ciebie. Ale uparty osioł, rzucił wszystko, wsiadł w auto no i 4000 km później szukał szczęścia w małej firmie. Bajkowa wizja po paru tygodniach zamieniła się w koszmar. Rozum krzyczy – uciekaj! Ale gdzie? Rozglądaj się?! Dobra, ale za czym? Weź się w garść! Kobieto weź się w garść! No przecież musi być jakieś racjonalne wyjaśnienie dlaczego tak mnie tutaj ciągnęło… Plaża, morza szum, ptaków śpiew?</p>
<div id="attachment_26251" class="wp-caption aligncenter" style="width: 839px"><img class="size-full wp-image-26251   " title="fot. Justyna Szczurek" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/06/5.-Justyna-Szczurek.jpg" alt="fot. Justyna Szczurek" width="829" height="407" /><p class="wp-caption-text">fot. Justyna Szczurek</p></div>
<p>Co ja mam teraz zrobić? Zaryzykować po raz drugi? Ta oferta jest za dobra aby była prawdziwa! Czy to dzieje się naprawdę. Czy to możliwe aby jedna z lepszych agencji fotograficznych do mnie właśnie zadzwoniła? Czy to możliwe aby zaoferowano mi współpracę?</p>
<div id="attachment_26255" class="wp-caption alignleft" style="width: 327px"><img class="size-full wp-image-26255  " title="fot. Justyna Szczurek" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/06/3.-fot.-Justyna-Szczurek.jpg" alt="fot. Justyna Szczurek" width="317" height="423" /><p class="wp-caption-text">fot. Justyna Szczurek</p></div>
<p>Dosłownie trzy dni temu moja znajoma wspomniała właścicielce studia fotograficznego o moich pasjach podróżniczych, fotograficznych i pisarskich. Jedna rozmowa i to przeczucie. Wiedziałam, że jestem idealnym kandydatem. Szczypta szaleństwa, odrobina doświadczenia, ale przede wszystkim pozytywne nastawienie. Czyż nie jest to idealna kombinacja? A ponieważ nie miałam nic do stracenia, zaoferowałam to wszystko w zamian za stałą posadę i możliwość nauki pod okiem specjalistów.</p>
<p>Tak. W momencie, gdy chciałam się już poddać moje prośby zostały wysłuchane. Już wiem dlaczego tak uparcie trwałam przy swoim. Skąd ten upór i determinacja. Ten wewnętrzny głos nigdy mnie nie zawiódł. Nie zawsze było łatwo za nim podążać. Wiele razy pakowałam się w tarapaty. Mam też na koncie mnóstwo rozczarowań, a mimo to NIE ŻAŁUJĘ! Gdyby nie to, nie byłoby mnie tu teraz.</p>
<p>A ten głosik, wewnętrzny chochlik dalej szepcze, podpowiada. Tutaj, właśnie tutaj odnajdziesz skarb, którego szukasz. Trochę cierpliwości, trochę wiary, dziewczyno. Dopiero teraz przekonasz się co znaczy siła marzeń.</p>
<p>Pożyjemy, zobaczymy! Ale jest coś, co już teraz wiem na pewno… Nie poddam się. Nie przepuszczę tej okazji. Tylko szaleniec zrezygnowałby w takim momencie ze spełniającego się marzenia. No i siedzę na tej plaży i beczę. Tym razem za łzami kryje się jednak szczęście i poczucie, że jestem we właściwym miejscu i czasie. Nareszcie!</p>
<p style="text-align: right;"> </p>
<p style="text-align: right;"> </p>
<p style="text-align: right;"><span style="font-weight: bold;">Tekst i zdjęcia: Justyna Szczurek</span></p>
<p style="text-align: center;"><strong>***</strong></p>
<p><a href="http://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2017/01/IMG_0579.jpg"><strong> </strong></a></p>
<p><strong><img class="size-full wp-image-22769 alignleft" title="Justyna Szczurek" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2017/01/IMG_0579.jpg" alt="" width="201" height="201" /> <a href="https://tacoswanted.wordpress.com/">Justyna Szczurek</a></strong>– rodowita Krakowianka, projekt manager z wyboru, włóczykij z przypadku. Aktywnie spędza każdą chwilę i jest ciągle w biegu! Nie umie i nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu! Nie wyobraża sobie życia bez kawy, czekolady, dobrej książki, odrobiny magii i uśmiechu! Wiecznie na walizkach, z głową pełna marzeń. Nieustannie fotografuje otaczający ją świat, przelewając na papier wszystko to, czego doświadcza podczas podróży. Instynkt podróżnika ponownie zaprowadził ją na drugi koniec świata. Tym razem do Meksyku, gdzie mieszka i pracuje. Co ją do tego pchnęło – ciekawość, miłość do TACOS i MARIACHI czy może intuicja? Ciągle szuka odpowiedzi. Jaki jest jej przepis na życie? Szczypta szaleństwa, silna intuicja, upór godny największego osła, wielki uśmiech i pozytywne myśli – tylko tyle i aż tyle!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-swiecie/na-walizkach-moje-zycie-to-meksyk-istny-meksyk%e2%80%a6/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->