<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; uczucia</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/uczucia/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Fri, 16 Oct 2026 03:35:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Jak tworzyć udaną relację?</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/jak-tworzyc-udana-relacje/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/jak-tworzyc-udana-relacje/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Mar 2026 01:13:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kalina Samek</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[budowanie relacji]]></category>
		<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[trwałe związki]]></category>
		<category><![CDATA[uczucia]]></category>
		<category><![CDATA[związki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29567</guid>
		<description><![CDATA[Podstawą stworzenia dobrego związku jest… samoakceptacja. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Poprzez kontakt z samym sobą stajemy się bogatsi wewnętrznie, a tym samym ciekawsi dla naszego partnera – zwraca uwagę psychoterapeuta Jakub Zając z Centrum Terapii Dialog.</h3>
<p><strong>Po czym można rozpoznać dobry związek?</strong></p>
<p>Tyle ile związków, tyle może być wariantów dobrego związku. Ale na pewno mogę powiedzieć, że nie wyobrażam sobie dobrego związku bez pewnej dozy bliskości i intymności Kluczowe są też elementy przyjaźni i miłosnego uczucia. Dobry związek jest wtedy, gdy w świadomy sposób dbamy o niego, np. dobrymi rytuałami, planowaniem wspólnego czasu, gdy inicjujemy sytuacje, które budują bliskość, czułość, intymność, dobre wspomnienia, np. wyjścia do knajpy, wyjazdy, miłe wieczory.</p>
<p><strong>Dlaczego niełatwo jest zbudować dobry związek? </strong></p>
<p>Może dlatego, że aby stworzyć dobry związek trzeba lubić siebie samego. Gdyby poobserwować ludzi, którzy są razem szczęśliwi łatwo zauważyć, że każda z tych osób ma także dobrą relację z sobą samym. Trudno mi wyobrazić sobie, że można stworzyć dobry związek, gdy nie potrafimy się dogadać sami ze sobą. Problemy, które wnosimy do relacji wpływają na nią, dlatego warto pamiętać, że droga do dobrego związku prowadzi przez rozpoznanie swoich problemów i pracy nad sobą.</p>
<p><strong>Ale czy to znaczy, że jeśli mam problemy ze sobą, to nie mam szansy na dobry związek?</strong></p>
<p>Tak kategorycznie, bym tego nie ujął, ale coś w tym jest. Jeśli ktoś ma za sobą parę związków i w każdym kolejnym coś nie gra, to być może trzeba się trochę nad sobą zastanowić.</p>
<p><strong>Co zatem można zrobić, by tworzyć lepszy związek?</strong></p>
<p>Podstawą jest samoakceptacja. Bo jeśli będę mieć pozytywne zdanie o sobie, to nie będę potrzebować partnera, który by mi to potwierdzał. Oczywiście to miłe jeśli partner o tym mówi, ale jeśli ja tego od niego oczekuję. Jeśli jestem w związku po to, aby tego słuchać, jeśli obarczam partnera takim „obowiązkiem” to nie wpływa dobrze na relację. Nie chodzi bowiem o to, by partner był źródłem naszej samoakceptacji, partner może nam jedynie to potwierdzać.</p>
<p>Ważna jest też umiejętność zarządzania własnym stresem. W obecnych czasach, gdy pracujemy na pełnych obrotach, żyjemy w ciągłym w biegu, czynnikiem powodzenia w długofalowym związku jest to, jak radzimy sobie z sytuacjami stresowymi. Z pozoru wydaje się to nie mieć znaczenia dla tej sytuacji, jednak stres potrafi narobić wiele zamieszania. Przyniesiony z zewnątrz, niezarządzony, najczęściej rozładowywany jest na bliskich, a to musi odbić się na relacji.</p>
<blockquote><p><strong>Sporo stresu dostarcza nam pandemia. Jaki ma ona wpływ na związki?</strong></p>
<p>Co tu dużo mówić, to trudny czas dla wszystkich. Mamy wiele stresów, żyjemy w poczuciu wielkiej niewiadomej. Wymóg izolacji sprawił, że spędzamy ze sobą w jednym domu, czasem w jednym pokoju 24 godziny na dobę, jesteśmy nasyceni tymi relacjami &#8211; a to nawet bardzo dobre związki może wystawić na solidną próbę.</p>
<p>Ale zdarza się też, że taki wspólny czas wpływa na niektóre pary pozytywnie, wręcz ożywczo – wreszcie mają więcej czasu dla siebie, częściej się widują, mają więcej okazji do różnego rodzaju zbliżeń, także do seksu. Tak może się zdarzyć szczególnie jeśli przed pandemią partnerzy nie mieli czasu dla siebie, dużo pracowali, mijali się, byli w częstych rozjazdach.</p>
</blockquote>
<p><strong>Jak w czasie pandemii chronić się przed wspomnianym wcześniej nasyceniem relacją?</strong></p>
<p>Z grubsza w ten sam sposób jak wtedy, gdy nie ma pandemii. Ale akurat w tym czasie jeszcze ważniejsze wydaje się zadbanie o czas wyłącznie dla siebie samego. Chodzi o to, aby była równowaga &#8211; jeżeli jesteśmy bardzo dużo i intensywnie ze sobą, nabiera to szczególnego znaczenia. Gdy nie mamy w domu warunków do tego, aby pobyć samemu pomóc mogą spacery czy wyjście gdzieś osobno. To jednak nie powinny być przypadkowe chwile, warto je zaplanować i regularnie powtarzać, np. wtorkowe popołudnie jest tylko dla mnie i co by się nie działo nie zmieniam tego, bo jestem dla siebie ważny. Warto pamiętać, że przez kontakt z samym sobą stajemy się bogatsi, a tym samym ciekawsi dla naszego partnera.</p>
<p><strong>Porozmawiajmy o kłótniach. W idealnych związkach nie powinny się zdarzać?</strong></p>
<p>To nieprawda. Powiem więcej – byłoby zaskakująco gdyby ich nie było. Nawet w najlepszych związkach może bowiem nastąpić chwilowe „zmęczenie materiału”.</p>
<p>To absolutnie normalne. Właściwie bałbym się związku, w którym cały czas jest idealnie – to pachnie dla mnie wyparciem, niezauważaniem czegoś. Fakt, że bywamy sobą zmęczeni jest zupełnie naturalny &#8211; pytanie co z tym robimy. Jest fantastyczna książka „Żyć w rodzinie i przetrwać”, w której słynny psychoterapeuta Robin Skynner i nie mniej słynny komik John Cleese prowadzą rozmowę o tym, jak życie w rodzinie wpływa na nas, na nasze relacje i sposób postrzegania świata. Okazuje się, że w dobrych związkach partnerzy prowadzą cały czas rodzaj obserwacji siebie w akcji i dyskutują o tym co widzą.</p>
<p>To pokazuje, że związek jest tematem do rozmowy, należy więc jak najwięcej rozmawiać.</p>
<p>Ale pamiętajmy też, że bliskość i intymność są trochę chaotyczne, nie da się ich zaplanować. Dlatego udoskonalanie w nieskończoność, ciągłe wyjaśnianie wszystkiego, rozkładanie na atomy każdej sprzeczki, niekończące „rozkminianie” problemów, może być meczące dla drugiej strony i może oznaczać problemy w bliskości z tą drugą osobą.</p>
<blockquote><p><strong>Czy naprawdę istnieje coś takiego jak syndrom „siódmego roku”?</strong></p>
<p>Więcej badań jest nawet na temat syndromu czwartego roku. I faktycznie o ile statystyka nic nie mówi o pojedynczym człowieku tylko o masach ludzkich, to jednak coś jest na rzeczy. Następuje taki moment w związku, kiedy dochodzi do naturalnego przesycenie sobą, do spadku zainteresowania partnerem. To nieuniknione. Oczywiście nie musi to być od razu kryzys, który nas łamie,  z którym nie wiemy jak sobie poradzić. Jednak kryzys jest wielką szansą dla związku.</p>
</blockquote>
<p><strong>Jak to rozumieć?</strong></p>
<p>Każdy kryzys nas wzbogaca, czegoś nas uczy. Dobrym sposobem przekonania się o tym jest terapia par. Nie jest to żaden wstyd &#8211; wiele dobrych związków ma za sobą takie doświadczenie. Terapię par z jednej strony należy potraktować jako następstwo kryzysu – warto wybrać się na nią, gdy nie radzimy sobie sami z problemami. Ale to może też być świetna okazja, żeby przyśpieszyć rozwój związku &#8211; pod warunkiem jednak, że naprawdę chcemy być razem. W przeciwnym razie terapia się nie uda.</p>
<p><strong>Są osoby, które uważają, że długotrwałe związki są dla ludzi nienaturalne. Zgadza się Pan z taką teorią?</strong></p>
<p>Jest całkiem pokaźna grupa ludzi, która wchodzi w serie 4-letnich związków. Cztery lata to uśredniony czas, kiedy kończy się pierwsza namiętność, ale jeszcze nie wykształca się w pełni intymność. Zmieniając partnera w takim momencie możemy mieć wszystko od nowa – fascynację, uczucie świeżości, namiętność. Jednak mimo wszystko dużo tracimy. Broniłbym długofalowych związków, bo one dostarczają nam jednak unikatowych doznań, rozwoju siebie, którego nie zapewnią nam krótkotrwałe związki. Ale nie podąłbym się ocenić czy lepszy jest jeden 50-letni związek niż trzy 15-letnie.</p>
<p><strong>Sporo mówi się o tym, że kiedyś to naprawiało się związki, a teraz wymienia się partnera i jest po problemie…</strong></p>
<p>Faktycznie produktowo-transakcyjny model związku to trochę znak naszych czasów. Taki mamy też model współczesnego życia i to przekłada się na relacje międzyludzkie. Jednak warto zauważyć, że kiedyś często dogadywanie się odbywało się wielkim kosztem własnych potrzeb. Oczywiście kiedy remedium na pierwszy kryzys jest myśl o zmianie partnera, to coś jest nie tak. Natomiast kulturę szybszych rozwodów mimo wszystko oceniam jako lepszą niż tę, w której za nic w świecie się nie rozstaniemy i latami trwamy w złych związkach. Przez mój gabinet przewija się wystarczająca liczba pacjentów skrzywdzonych dziwnymi układami rodziców. Zresztą &#8211; mamy jedno życie, więc czy jest sens marnować je w związku który nie jest satysfakcjonujący? Więcej szans nie będzie.</p>
<p><strong>Wiele par jest ze sobą ze względu na dzieci. To słuszne czy nie?</strong></p>
<p>Jest wiele opinii na ten temat. Osobiście uważam, że argument bycia ze sobą dla dzieci jest chybiony. W gabinecie często słyszę: jestem wkurzona na rodziców, że się nie rozstali, a ja latami musiałam patrzeć na rozkład ich związku. Gdyby się rozstali miałabym przejrzystą sytuację i emocjonalne wzorce, a to, że żyli ze sobą pod jednym dachem czując do siebie niechęć było strasznie ciężkie.</p>
<blockquote><p>Dlatego uważam raczej, że ze względu na dzieci warto jest się dobrze rozstać. Dzieci muszą wiedzieć, że dalej mają oboje rodziców, na których mogą liczyć, a tylko poszli różnymi drogami. Oczywiście zawsze to będzie dla nich bolesne, jednak pytanie co jest większym dramatem: cywilizowane rozstanie rodziców,  czy patrzenie jak rodzice się zwalczają, słuchanie ich kłótni, patrzenie na chłodną obojętność, czy lepiej mieć rodziców osobno, ale wiedzieć, że się szanują. Dodatkowo dzieci przejmują nieświadomie takie wzorce i praktykują w swoich późniejszych związkach. Dla mnie to kluczowy argument.</p>
</blockquote>
<p><strong>Czy możliwe jest stworzenie związku na odległość?</strong></p>
<p>Długofalowo jest to bardzo trudne, bo jednak związek wymaga bliskości, także takiej terytorialnej bliskości ciała i nie mam na myśli tylko seksu, ale przytulania się, bycia blisko. Na dłuższą metę jest to ważne. Natomiast są związki, które przez kilka, kilkanaście miesięcy są rozdzielone i dają radę. Jest sporo badań, które pokazują, że bez „obrazu” jest trudno wzbudzić pewne pokłady empatii i współodczuwania, dlatego jeśli para musi się na jakiś czas rozstać warto zadbać o to, aby widywać się chociaż na zoomie czy innej platformie, sporo jest teraz możliwości. Warto dbać chociażby o takie kontakty, ale także próbować raz na jakiś czas zorganizować spotkanie „na żywo”, nawet gdzieś w połowie drogi. Generalnie przyjąłbym jednak takie myślenie, że to jest stan podwyższonego zagrożenia. Prawdopodobieństwo zbudowania trwałego, wieloletniego, szczęśliwego związku na odległość jest statystycznie małe. Odległość jest po prostu niebezpieczna dla związku. Choć oczywiście, jeśli czujemy się z tą osobą dobrze, warto spróbować.</p>
<p><strong>A co z wiązaniem się z młodszym partnerem? Czy można zbudować dobry związek z dużą różnicą wieku?</strong></p>
<p>W tym przypadku odpowiedź brzmi: tak, jest to możliwe. Jest to pewna trudność, ale nie mam poczucia, że taki związek z góry jest zagrożony.</p>
<p>Są pewne kwestie, które mogą okazać się problematyczne, jak na przykład to że po latach jeden z partnerów wciąż będzie w sile wieku, a drugi będzie już w wieku podeszłym. Jednak w dzisiejszych czasach 15 lat różnicy nie stanowi problemu. Zdecydowana różnica wieku, np. 30 lat, może okazać się kłopotliwa, ale jeśli jest miłość i czułość to czemu nie.</p>
<p><strong>W ostatnich miesiącach, trudnych także dla osób samotnych, szczególnym zainteresowaniem cieszyła się aplikacja Tinder. Jak ocenia Pan taki sposób zawierania znajomości? </strong></p>
<p>Budzi ona moje wątpliwości, choć być może jako psychoterapeuta mam nieco skrzywioną perspektywę – moja ocena bazuje na rozmowach z pacjentami, z których większość miała raczej trudne doświadczenia z nią związane. Ale zachowałbym jakiś rozsądek, wydaje się, że są sytuacje, w których Tinder może pomóc. Pytanie kto korzysta z tej aplikacji, bo jeśli ktoś, kto nie czuje się dobrze w swojej skórze i szuka za wszelką cenę partnera, który miałby być lekiem na jego kłopoty, to jest szansa, że taką osobę spotka tam wiele rozczarowań.</p>
<p><em>Monika Wysocka, zdrowie.pap.pl </em></p>
<div id="biography-wrapper">
<p><em><img src="https://zdrowie.pap.pl/sites/default/files/styles/image_crop_portrait_100/public/202102/Jakub_Zajac.jpg?itok=GAGaz26s" alt="Fot. PAP/Archiwum J.Zająca" width="100" height="100" /></em></p>
<div id="biography-label"><em>Jakub Zając, psychoterapeuta</em></div>
<p><em>Swoje doświadczenie zdobywał m.in. w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Przeszedł m.in. staż Gestalt w Instytucie Terapii Gestalt oraz szkolenie zawodowe w Instytucie Integralnej Psychoterapii Gestalt, oraz szkolenie Master Persons Analysis. Wspiera również firmy jako konsultant i trener oraz prowadzi roczną grupę rozwojową dla liderów w Akademii Psychologii Przywództwa Szkoły Biznesu Politechniki Warszawskiej. Specjalizuje się w psychoterapii indywidualnej osób dorosłych, w tym szczególnie w obszarach: trudności w relacjach/braku satysfakcjonujących relacji; trudności w obszarze zawodowym związanych z pełnieniem funkcji liderskich, zaburzeń lękowych; zaburzeń nastroju i trudności w obszarze emocji; zaburzeń osobowości oraz wsparcia w rozwijaniu osobowości; zaburzeń z poziomu egzystencjalnego np. lęk przed śmiercią/odczucie pustki/braku sensu życia.</em></p>
</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/jak-tworzyc-udana-relacje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Polacy potwierdzili, jak wstręt wpływa na osądy moralne</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/polacy-potwierdzili-jak-wstret-wplywa-na-osady-moralne/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/polacy-potwierdzili-jak-wstret-wplywa-na-osady-moralne/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 19 Feb 2021 02:47:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dagna Starowieyska</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[ludzie]]></category>
		<category><![CDATA[ocena sytuacji]]></category>
		<category><![CDATA[odczucia]]></category>
		<category><![CDATA[reakcje]]></category>
		<category><![CDATA[uczucia]]></category>
		<category><![CDATA[wstręt]]></category>
		<category><![CDATA[zachowania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=28977</guid>
		<description><![CDATA[Uczucie wstrętu zwiększa szanse na to, że czyjeś osądy moralne będą bardziej surowe - potwierdzili psychologowie z Wrocławia i Lublina. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Aby to sprawdzić, ankietę o dylematach moralnych przeprowadzili&#8230; w pobliżu śmietnika, w którym wylali śmierdzący środek odstraszający dziki. &#8222;Osądy etyczne, które wydajemy, nie muszą być racjonalne&#8221; &#8211; komentuje dr hab. Michał Białek.</h3>
<p>&#8222;Myślimy, że jesteśmy racjonalni w naszych osądach moralnych. A okazuje się, że część z tych osądów jest kompletnie wzięta z sufitu. To, że potrafię po fakcie usprawiedliwić, dlaczego daną postawę uważam za etycznie słuszną, nie znaczy, że bazuje ona na faktach&#8221; &#8211; komentuje psycholog moralności dr Michał Białek z Uniwersytetu Wrocławskiego.</p>
<blockquote><p>Czy słusznym jest poddanie schwytanego zamachowca torturom, żeby dowiedzieć się, czy podłożył gdzieś kolejną bombę? Czy lekarz powinien podać chorym nowy lek, którego skutki uboczne doprowadzą do śmierci części osób, ale jednak większości chorych uratuje życie? Czy gdyby była możliwość podróży w czasie, etycznym byłoby zabicie Hitlera, zanim dojdzie do władzy? Albo &#8211; analogicznie &#8211; zabicie osoby, która dopiero w przyszłości porwie dziecko dla okupu?</p>
</blockquote>
<p>Polscy psycholodzy przed takimi dylematami stawiali badanych w sprytnie zaaranżowanym eksperymencie. Ankieter bowiem zaczepiał przechodniów stojąc niedaleko śmietnika, z którego unosił się bardzo brzydki zapach. A konkretnie był to smród środka odstraszającego dziki, który naukowcy wcześniej tam wylali. W swoich badaniach psycholodzy chcieli bowiem sprawdzić, czy uczucie wstrętu (wywołane czynnikiem z zewnątrz) wpłynie w jakiś sposób na wybory moralne badanych.</p>
<p><strong>DZIKOŚĆ SERCA</strong></p>
<p>Okazało się, że osoby, które w ramach badania zadeklarowały większy poziom wstrętu, były bardziej surowe w swoich ocenach moralnych. Zwracały więc większą uwagę na to, by etyczna była droga do celu (cel nie uświęca środków &#8211; podejście deontologiczne), zamiast szacować odległe w czasie zyski i straty danego czynu (podejście utylitarystyczne). Osoby, które odczuwały wstręt były więc bardziej skłonne sądzić, że: nie należy torturować zamachowca, nie można podać ratującego życie leku o groźnych skutkach ubocznych ani zabijać kogoś niewinnego, by nie dopuścić go do wyrządzenia zła.</p>
<blockquote><p>Nie można powiedzieć jednak, że osoby badane w smrodliwym otoczeniu podejmowały inne decyzje moralne niż pozostałe. Kluczowym czynnikiem był deklarowany przez samego badanego poziom wstrętu. Bo nie każdy, kto wąchał środek przeciw dzikom zareagował wstrętem. Badania (są one potwierdzeniem i doprecyzowaniem wyników wcześniejszych już badań dotyczących wstrętu i moralności) ukazały się w czasopiśmie Social Psychological and Personality Science.</p>
</blockquote>
<p><strong>SMRODEK DYDAKTYCZNY</strong></p>
<p>Dr hab. Białek wyjaśnia, jak to możliwe, że wstręt związany ze smrodem może zmienić podejście do tego, co etyczne, a co nie. &#8222;Do zapachów szybko się przyzwyczajamy i przestajemy je zauważać. Wstręt wywołany przez brzydki zapach może jednak w nas ciągle pozostawać&#8221; &#8211; mówi. Jeśli zaś ktoś nie zdaje sobie sprawy, skąd w nim ten wstręt się bierze, to często szuka przyczyny w sobie samym np. w informacjach, które przetwarza &#8211; w przypadku badanych były to scenariusze moralne. &#8222;Badany wnioskował więc, że wstręt wzbudzają w nim zachowania, o których czyta. A przez to bardziej był skłonny uznać je za niemoralne&#8221; &#8211; tłumaczy proces Michał Białek.</p>
<p><strong>SKLEPY CYNAMONOWE</strong></p>
<p>Wyjaśnia, że mechanizm związany z działaniem zapachu na uczucia wykorzystuje się już od dawna w marketingu. W niektórych sklepach &#8211; np. z ubraniami &#8211; rozpylane są przyjemne zapachy. Czujemy tę woń, kiedy wchodzimy, ale potem o niej zapominamy. &#8222;A bodziec cały czas działa i przyjemnie nas pobudza. Przez to zaś jest szansa, że nasze przyjemne pobudzenie przypiszemy ubraniom, które oglądamy&#8221; &#8211; wyjaśnia psycholog.</p>
<blockquote><p>I dodaje: &#8222;Badania pokazują, że najpierw mamy intuicję, a dopiero potem poszukujemy argumentów, żeby przekonać samych siebie, że to słuszne&#8221;.</p>
</blockquote>
<p><strong>NIEMORALNA PIŻAMA</strong></p>
<p>Psychologów moralności zastanawia, jak ludzie ustalają, co jest dobre, a co złe. &#8222;Wydawałoby się, że najprostszym podejściem byłoby uznawać za złe to, co szkodzi innym. Ale tak nie jest. Na moralność składa się bowiem wiele różnych spraw&#8221; &#8211; mówi. Zwraca uwagę, że ludzie czują, że nie za bardzo etyczna jest kradzież, ale i&#8230; przyjście w piżamie do pracy. &#8222;Gdyby jednak spytać ludzi dlaczego piżama ich oburza &#8211; mają problem, żeby to racjonalnie wyjaśnić&#8221; &#8211; mówi dr Białek. I dodaje, że w tym przypadku za naganne uważamy nie to, co czyni innym krzywdę, ale to, co łamie konwencje społeczne.</p>
<p><strong>EWOLUCJA WOLNIEJSZA NIŻ POSTĘP WIEDZY</strong></p>
<p>Naukowiec tłumaczy, że moralność ma swoje źródła w przeszłości ewolucyjnej. &#8222;W społeczeństwach, gdzie jest dużo zagrożeń, dużo nieznanego, warto było polegać na rzeczach już sprawdzonych, robionych od dawna, aby się chronić przed niebezpieczeństwem&#8221; &#8211; mówi naukowiec. I tłumaczy, że kiedy było dużo chorób, a nie było jak ich leczyć, ludzie mieli tendencję, by nie jeść i nie dotykać tego, co obrzydliwie pachnie i wygląda, czy np. unikać obcych ludzi &#8211; aby chronić się przed chorobami czy śmiercią. A wstręt to emocja, która tym wyborom towarzyszyła.</p>
<blockquote><p>&#8222;To był mechanizm adaptacyjny, który był przydatny kiedyś, kiedy wiedza o świecie była ograniczona. Teraz jednak ten mechanizm zaczyna szwankować. Wiele z tego, co było postrzegane jako ryzyko, ryzykiem w świetle badań naukowych wcale nie jest&#8221; &#8211; mówi psycholog. Ufanie wstrętowi wyprowadzać nas może więc czasem na manowce.</p>
</blockquote>
<p><strong>HOMOSEKSUALIZM I GMO</strong></p>
<p>Dr Białek powołuje się na badania, z których wynika, że niechęć wobec osób homoseksualnych u niektórych powodowana może być właśnie uczuciem wstrętu. &#8222;U niektórych osób seks homoseksualny wzbudza wstręt, a przez to uznają one gejów za osoby niemoralne&#8221; &#8211; wskazuje naukowiec. I dodaje, że potem osoby te próbują racjonalizować swoje osądy &#8211; mówiąc np. że geje są niemoralni, bo np. niszczą tradycyjną rodzinę.</p>
<blockquote><p>&#8222;Nie jest więc tak, że najpierw pojawia się myśl, że +geje niosą ryzyko dla rodziny+ i dlatego pojawia się wobec nich wstręt. Jest raczej odwrotnie: najpierw nie lubię gejów, a potem znajduję argumenty, żeby się usprawiedliwić, dlaczego kogoś nie lubię&#8221; &#8211; tłumaczy dr Białek.</p>
</blockquote>
<p>Dodaje, że podobnie rzecz ma się np. z niechęcią do GMO. &#8222;Pokarm, w którym jest coś sztucznie zmienionego, może odstręczać. I stąd jedzenie go zaczyna być postrzegane jako niemoralne&#8221; &#8211; opowiada.</p>
<p><strong>Mechanizm wstrętu pozwalał więc kiedyś ludziom dość efektywnie poruszać się w świecie. Pomagał unikać jedzenia zepsutych pokarmów, dotykania jadowitych zwierząt i kontaktu z chorymi osobami. &#8222;To działało dobrze przez wieki, więc zostało mocno w nas wmontowane. Ale teraz, kiedy warunki przetrwania się zmieniły, nie musi to być jedyny wyznacznik oceniania zachowań. Jeśli osoby homoseksualne lub o odmiennym kolorze skóry uważam za odpychające, to nie znaczy, że one są gorsze. I że to uczucie powinno kierować moimi sądami moralnymi&#8221; &#8211; kończy naukowiec.</strong></p>
<p><em>PAP &#8211; Nauka w Polsce, Ludwika Tomala, lt/ ekr/</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/polacy-potwierdzili-jak-wstret-wplywa-na-osady-moralne/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak mówimy o uczuciach?</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/jak-mowimy-o-uczuciach/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/jak-mowimy-o-uczuciach/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 20 Mar 2020 01:25:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kalina Samek</dc:creator>
				<category><![CDATA[okiem specjalisty]]></category>
		<category><![CDATA[emocje]]></category>
		<category><![CDATA[miłość]]></category>
		<category><![CDATA[rozmowa]]></category>
		<category><![CDATA[uczucia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=28587</guid>
		<description><![CDATA[Wiosna to czas, kiedy słyszymy więcej o miłości, przyjaźni i sympatii, a wokół budowana jest atmosfera, która tylko nakłania, aby te uczucia okazywać. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>Jednak, jak się okazuje, nie każdy potrafi to robić. Badanie  SW Research, przeprowadzone na zlecenie aplikacji mobilnej do nauki  języków obcych, pokazało, że prawie co trzeci Polak przyznaje, że trudno  mu wyrażać emocje, np. wobec partnera lub partnerki, rodziny czy  przyjaciół.</h2>
<p><strong>Czy to jest przyjaźń czy kochanie?</strong><br />
 Uczucia na pewno nie są nam obce. W raporcie powstałym na zlecenie  Sympatia.pl oraz ARC Rynek i Opinia, 80% Polaków przyznało, że miłość to  najważniejsze spoiwo związku. Oczywiście przyjaźń i miłość rodzinna są  równie istotne. Czasem jednak trudno jest rozmawiać o emocjach oraz  wyrazić wprost to, co się czuje. Badanie dla Babbel, przeprowadzone w  styczniu 2020 roku na reprezentatywnej grupie 1095 osób, dowiodło, że  duża część nas ma z tym pewne problemy. Co ciekawe, mimo niewielkiej  różnicy, częściej przyznawały to kobiety (31,4%) niż mężczyźni (25,1%). Z  kolei spora różnica była zauważalna wśród osób ze skrajnie różnym  wykształceniem. Tylko 16,5% Polaków po ukończonej szkole podstawowej lub  gimnazjum przyznało, że ma problemy z wyrażaniem uczuć. Tego samego  zdania jest 30% respondentów z wyższym wykształceniem.</p>
<blockquote><p>–  Nie potrafimy wyrażać uczuć, bo nas tego nie nauczono w domach, a  kultura masowa nie oferuje wielu wzorców poza komercją – bukietami  kwiatów i pierścionkiem z diamentem. Próbując wyrazić uczucia, wpływamy  więc na nieznane wody, często skrępowani ciasnym gorsetem wstydu.  Dotyczy to zarówno uczuć pozytywnych, jak i negatywnych – uprzejmość  każe nie odmawiać, a asertywność jest postrzegana negatywnie &#8211; wyjaśnia  dr Beata Rajba, psycholog. – Niewątpliwie płeć odgrywa dużą rolę, bo  chłopcy są inaczej wychowywani. Słyszą „nie płacz”, nie wypada im się  przytulić do przyjaciela, wystraszyć. Wykształcenie za to wiąże się  zwykle z większą samoświadomością, co pociąga większą potrzebę wyrażania  uczuć, i stąd większy procent wykształconych może deklarować, że nie  umie tego robić – dodaje dr Beata Rajba.</p>
</blockquote>
<p><strong>Język a nieporozumienia w uczuciach</strong><br />
 Jak już się odważymy porozmawiać o uczuciach i być bezpośredni w takich  konwersacjach przychodzi pora na kolejny etap. Mianowicie – druga osoba  musi odpowiednio zrozumieć nasz przekaz. Czasami trudno dobrać słowa,  aby idealnie określić to, co siedzi nam w środku i tak, by nie zranić  naszego rozmówcy. Zdarzają się sytuacje, że interpretujemy wyznanie  inaczej niż nasz partner lub partnerka, co staje się powodem sprzeczki, a  czasem poważnej kłótni.</p>
<blockquote><p>Dlatego też pozytywnym  zjawiskiem jest fakt, że ponad połowa badanych (58,2%) zgodziła się ze  stwierdzeniem, że język polski pozwala nam swobodnie wyrażać uczucia i  określać relacje np. kochać, uwielbiać, lubić, darzyć sympatią czy  przyjaciel, kolega, kumpel, znajomy lub spotykać się, randkować, chodzić  ze sobą. Mimo to zawahało się prawie 30% dodając, że czasem brakuje  słów pośrednich, które pozwoliłyby nam dokładniej określić emocje, które  nami rządzą.</p>
</blockquote>
<p><strong>Niedomówień ciąg dalszy</strong><br />
 Zasób słów w języku jest ograniczony i nie każdy jest specjalistą z  zakresu języka polskiego. Dlatego czasem z tych powodów jesteśmy  uczestnikami sytuacji, kiedy to nie do końca się rozumiemy. Prawie co  drugi ankietowany (44,4%) potwierdził, że proste błędy językowe, źle  dobrane słowa, niedomówienia, sprawiły kiedyś, że nie udało mu się z  kimś porozumieć w kwestii wyrażania emocji. Dzieje się tak, kiedy obie  strony rozmawiają w tym samym języku. Zdarza się też, że w pary łączą  się osoby o innej narodowości. Wtedy o swoich emocjach rozmawiają często  w języku obcym dla obojga.</p>
<blockquote><p>– W relacjach  międzynarodowych warto postawić na prosty komunikat w obcym języku i  starać wyrazić się to, co się czuje, tak jakbyśmy mówili do dziecka. To  pozwoli nam uniknąć sytuacji, gdy po prostu zabraknie nam słówka &#8211; mówi  Katarzyna Grabiec-Clark, ekspertka językowa z aplikacji mobilnej do  nauki języków obcych. – Innym zagrożeniem są też tak zwane false  friends, czyli wyrazy w języku angielskim, które mają podobny kształt i  brzmienie do polskich wyrazów, np. ordinary &#8211; zwykły i ordynarny &#8211; bad,  czy complement &#8211; uzupełnienie i compliment &#8211; komplement. Warto w tym  względzie zachować odpowiednią czujność – dodaje.</p>
</blockquote>
<p><strong>Uczucia  to sprawa delikatna, ale bardzo istotna. Dlatego tak ważne jest, aby  przezwyciężyć swoją nieśmiałość i robić małe kroki ku temu, by rozmawiać  o nich swobodniej. Co więcej &#8211; nie tylko w lutym, podczas komercyjnych  świąt miłości, ale przez cały rok.</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/jak-mowimy-o-uczuciach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak okazujemy uczucia?</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/seksowne-ciekawostki/jak-okazujemy-uczucia/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/seksowne-ciekawostki/jak-okazujemy-uczucia/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 10 Mar 2020 00:43:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Julia Nieznalska</dc:creator>
				<category><![CDATA[seksowne ciekawostki]]></category>
		<category><![CDATA[jak okazujemy uczucia]]></category>
		<category><![CDATA[miłość]]></category>
		<category><![CDATA[okazywanie uczuć]]></category>
		<category><![CDATA[otwartość]]></category>
		<category><![CDATA[uczucia]]></category>
		<category><![CDATA[wrażliwość Polaków]]></category>
		<category><![CDATA[wyrażanie uczuć]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=28573</guid>
		<description><![CDATA[Wiosna to czas, kiedy słyszymy więcej o miłości, przyjaźni i sympatii, a wokół budowana jest atmosfera, która tylko nakłania, aby te uczucia okazywać. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Jednak, jak się okazuje, nie każdy potrafi to robić. Badanie SW Research, przeprowadzone na zlecenie aplikacji mobilnej do nauki języków obcych, pokazało, że prawie co trzeci Polak przyznaje, że trudno mu wyrażać emocje, np. wobec partnera lub partnerki, rodziny czy przyjaciół.</h3>
<p><strong>Czy to jest przyjaźń czy kochanie?</strong><br />
 Uczucia na pewno nie są nam obce. W raporcie powstałym na zlecenie Sympatia.pl oraz ARC Rynek i Opinia, 80% Polaków przyznało, że miłość to najważniejsze spoiwo związku. Oczywiście przyjaźń i miłość rodzinna są równie istotne. Czasem jednak trudno jest rozmawiać o emocjach oraz wyrazić wprost to, co się czuje. Badanie dla aplikacji mobilnej do nauki języków obcych, przeprowadzone w styczniu 2020 roku na reprezentatywnej grupie 1095 osób, dowiodło, że duża część nas ma z tym pewne problemy. Co ciekawe, mimo niewielkiej różnicy, częściej przyznawały to kobiety (31,4%) niż mężczyźni (25,1%).</p>
<blockquote><p>Z kolei spora różnica była zauważalna wśród osób ze skrajnie różnym wykształceniem. Tylko 16,5% Polaków po ukończonej szkole podstawowej lub gimnazjum przyznało, że ma problemy z wyrażaniem uczuć. Tego samego zdania jest 30% respondentów z wyższym wykształceniem. – Nie potrafimy wyrażać uczuć, bo nas tego nie nauczono w domach, a kultura masowa nie oferuje wielu wzorców poza komercją – bukietami kwiatów i pierścionkiem z diamentem. Próbując wyrazić uczucia, wpływamy więc na nieznane wody, często skrępowani ciasnym gorsetem wstydu.</p>
</blockquote>
<p>Dotyczy to zarówno uczuć pozytywnych, jak i negatywnych – uprzejmość każe nie odmawiać, a asertywność jest postrzegana negatywnie &#8211; wyjaśnia dr Beata Rajba, psycholog. – Niewątpliwie płeć odgrywa dużą rolę, bo chłopcy są inaczej wychowywani. Słyszą „nie płacz”, nie wypada im się przytulić do przyjaciela, wystraszyć. Wykształcenie za to wiąże się zwykle z większą samoświadomością, co pociąga większą potrzebę wyrażania uczuć, i stąd większy procent wykształconych może deklarować, że nie umie tego robić – dodaje dr Beata Rajba.</p>
<p><strong>Język a nieporozumienia w uczuciach</strong><br />
 Jak już się odważymy porozmawiać o uczuciach i być bezpośredni w takich konwersacjach przychodzi pora na kolejny etap. Mianowicie – druga osoba musi odpowiednio zrozumieć nasz przekaz. Czasami trudno dobrać słowa, aby idealnie określić to, co siedzi nam w środku i tak, by nie zranić naszego rozmówcy. Zdarzają się sytuacje, że interpretujemy wyznanie inaczej niż nasz partner lub partnerka, co staje się powodem sprzeczki, a czasem poważnej kłótni.</p>
<blockquote><p>Dlatego też pozytywnym zjawiskiem jest fakt, że ponad połowa badanych (58,2%) zgodziła się ze stwierdzeniem, że język polski pozwala nam swobodnie wyrażać uczucia i określać relacje np. kochać, uwielbiać, lubić, darzyć sympatią czy przyjaciel, kolega, kumpel, znajomy lub spotykać się, randkować, chodzić ze sobą. Mimo to zawahało się prawie 30% dodając, że czasem brakuje słów pośrednich, które pozwoliłyby nam dokładniej określić emocje, które nami rządzą.</p>
</blockquote>
<p><strong>Niedomówień ciąg dalszy</strong><br />
 Zasób słów w języku jest ograniczony i nie każdy jest specjalistą z zakresu języka polskiego. Dlatego czasem z tych powodów jesteśmy uczestnikami sytuacji, kiedy to nie do końca się rozumiemy. Prawie co drugi ankietowany (44,4%) potwierdził, że proste błędy językowe, źle dobrane słowa, niedomówienia, sprawiły kiedyś, że nie udało mu się z kimś porozumieć w kwestii wyrażania emocji. Dzieje się tak, kiedy obie strony rozmawiają w tym samym języku. Zdarza się też, że w pary łączą się osoby o innej narodowości.</p>
<blockquote><p>Wtedy o swoich emocjach rozmawiają często w języku obcym dla obojga. – W relacjach międzynarodowych warto postawić na prosty komunikat w obcym języku i starać wyrazić się to, co się czuje, tak jakbyśmy mówili do dziecka. To pozwoli nam uniknąć sytuacji, gdy po prostu zabraknie nam słówka &#8211; mówi Katarzyna Grabiec-Clark, ekspertka językowa. – Innym zagrożeniem są też tak zwane false friends, czyli wyrazy w języku angielskim, które mają podobny kształt i brzmienie do polskich wyrazów, np. ordinary &#8211; zwykły i ordynarny &#8211; bad, czy complement &#8211; uzupełnienie i compliment &#8211; komplement. Warto w tym względzie zachować odpowiednią czujność – dodaje.</p>
</blockquote>
<p><strong>Uczucia to sprawa delikatna, ale bardzo istotna. Dlatego tak ważne jest, aby przezwyciężyć swoją nieśmiałość i robić małe kroki ku temu, by rozmawiać o nich swobodniej. <br />
</strong></p>
<p><em>źródło: materiały prasowe dotrelations</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/seksowne-ciekawostki/jak-okazujemy-uczucia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Słabo rozpoznajemy złe emocje u partnera</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/slabo-rozpoznajemy-zle-emocje/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/slabo-rozpoznajemy-zle-emocje/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 18 Feb 2019 00:04:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Karol Pisarski</dc:creator>
				<category><![CDATA[okiem specjalisty]]></category>
		<category><![CDATA[konflikty w związkach]]></category>
		<category><![CDATA[rola emocji w życiu]]></category>
		<category><![CDATA[samotność]]></category>
		<category><![CDATA[samotny mężczyzna]]></category>
		<category><![CDATA[uczucia]]></category>
		<category><![CDATA[złe emocje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=25599</guid>
		<description><![CDATA[Ludzie wiedzą, kiedy ich partnerzy czują się szczęśliwi, zadowoleni i radośni. Nie zawsze orientują się jednak, gdy ich ukochani znajdują się w gorszym nastroju – wynika z badania opublikowanego w czasopiśmie „Family Process”.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Niezdolność do zauważania subtelnych, negatywnych emocji, takich jak smutek, czy poczucie osamotnienia, może być związana z nieracjonalnym przekonaniem, że druga osoba myśli i czuje dokładnie to samo, co my.</p>
<p>– Nic się nie stanie, jeśli nie uda nam się wyłapać negatywnych emocji przez dzień lub dwa. Ale gdy takie niepowodzenia kumulują się, może to prowadzić do problemów w związku. Przegapianie okazji do udzielenia wsparcia czy przegadania czegoś może z biegiem czasu negatywnie wpływać na związek – mówi Chrystyna Kouros, psycholog z Southern Methodist University.</p>
<p><a href="http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/famp.12344/abstract;jsessionid=7D64C5FF2E5773EB15F80A7CFF356C2C.f04t02">W badaniu</a> uczestniczyło 51 par, które przez siedem dni zapisywały w dzienniczkach swoje uczucia oraz przypuszczenia na temat stanu emocjonalnego swojego partnera.</p>
<p>– Wykazaliśmy, że jeśli chodzi o codzienne wzloty i upadki emocjonalne, pary nie dostrzegają u siebie okazjonalnych zmian wskazujących na pojawienie się negatywnych emocji, takich jak smutek, czy uczucie zawodu – komentuje Kouros.</p>
<p>Chociaż nie jest to powód, by szukać pomocy u specjalisty, naukowcy uważają, że warto unikać takich sytuacji. Jak to robić? Wystarczy nie zakładać z góry, że wiemy, co czuje nasz partner, a zamiast tego poświęcać mu więcej uwagi i częściej rozmawiać.</p>
<p>Źródło: <a href="http://naukawpolsce.pap.pl/">PAP – Nauka w Polsce</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/seksowny-temat/okiem-specjalisty/slabo-rozpoznajemy-zle-emocje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Emocje czerpiemy od innych</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/emocje-czerpiemy-od-innych/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/emocje-czerpiemy-od-innych/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 04 Nov 2016 03:28:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Ela Makos</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[w skrócie]]></category>
		<category><![CDATA[badania]]></category>
		<category><![CDATA[emocje]]></category>
		<category><![CDATA[granty]]></category>
		<category><![CDATA[radość]]></category>
		<category><![CDATA[relacje]]></category>
		<category><![CDATA[smutek]]></category>
		<category><![CDATA[uczucia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=22257</guid>
		<description><![CDATA[Skąd biorą się emocje? Część z nich pożyczamy od osób, które żyją wokół nas. Jeśli ktoś żyjący obok nas jest radosny, nam również łatwiej jest o uśmiech. Smutek udziela nam się w bardzo podobny sposób]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>To odczuwanie emocji drugiego człowieka może się wiązać ze strukturami lub obwodami neuronalnymi, znajdującymi się w mózgu po to, aby zapewnić nam sprawne relacje z innymi ludźmi. Czy tak faktycznie jest? Sprawdza to zespół dr Eweliny Knapskiej. Uczona prowadzi badania w ramach grantu Europejskiej Rady ds. Badań Naukowych (ERC Starting Grant) o wartości 1,3 mln euro. Celem tych badań jest zdobycie informacji na temat tego, czy zarażanie się emocjami innych jest związane z pracą tych samych grup neuronów, co emocje o charakterze niespołecznym.</p>
<p>Ciało migdałowate to niewielka struktura o charakterystycznym kształcie migdała, znajdującą się głęboko w mózgu. Przy bezpośrednim pobudzeniu osobnika wykazuje ono zwiększoną aktywność, szczególnie silną w przypadku emocji negatywnych, takich jak strach wywołany zagrożeniem. Wiadomo jednak, że ciało migdałowate jest zaangażowane także w kontrolę emocji społecznych, a więc powstających w wyniku interakcji z innymi, pobudzonymi emocjonalnie istotami.</p>
<p>Badania, przeprowadzone do tej pory na szczurach, pokazują, że strach jednego z nich faktycznie aktywuje układy neuronów, które znajdują się w ciele migdałowatym drugiego zwierzęcia. Nie jest to jednak takie proste jak się wydaje. Emocje przekazywane społecznie zostają przetworzone przez mózg w bardzo złożony sposób. Dlatego też neurony mogą jeszcze wielokrotnie zaskoczyć naukowców.</p>
<p>Granty Europejskiej Rady ds. Badań Naukowych należą do najbardziej prestiżowych i zarazem najtrudniejszych do zdobycia grantów europejskich. Od 2007 roku przyznano je ok. 6,5 tysiąca naukowcom, w tym 22 badaczom z Polski. Dzięki temu grantowi być może uda się określić mechanizmy różnych chorób, np. autyzmu czy psychopatii, gdzie umiejętności komunikacji społecznej są silnie zaburzone.</p>
<p>Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/emocje-czerpiemy-od-innych/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mózg mężczyzny a mózg kobiety</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/mozg-mezczyzny-a-mozg-kobiety/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/mozg-mezczyzny-a-mozg-kobiety/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 04 Oct 2016 04:09:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Edyta Nowicka</dc:creator>
				<category><![CDATA[w skrócie]]></category>
		<category><![CDATA[budowa mózgu]]></category>
		<category><![CDATA[kobieta]]></category>
		<category><![CDATA[mężczyzna]]></category>
		<category><![CDATA[mózg]]></category>
		<category><![CDATA[uczucia]]></category>
		<category><![CDATA[umysł]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=22174</guid>
		<description><![CDATA[Mózg kobiety i mężczyzny nie jest taki sam. Różnice można zauważyć przede wszystkim w jego wielkości. Niezmienna jest natomiast liczba tworzących je neuronów. Mózg męski dopiero z czasem zaczyna wykształcać typowe dla siebie cechy
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Do szóstego, a nawet siódmego tygodnia życia mózg każdego człowieka ma cechy żeńskie. Kluczową rolę w kształtowaniu się różnic w budowie tego narządu u kobiety i mężczyzny uczeni przypisują poziomowi hormonów działających na nasz mózg w okresie prenatalnym. Szczególnie ważny dla całego tego procesu jest testosteron. To on oddziałuje na niezwykle wrażliwą tkankę mózgową i zmienia pierwotnie żeński mózg w mózg męski. Ten proces przemiany żeńskiego mózgu w męski nazywamy natomiast maskulinizacją mózgu.</p>
<p>Co odróżnia jednak mózg mężczyzny od mózgu kobiety? To przede wszystkim wielkość. Męski mózg jest większy od żeńskiego o około 9 proc. Porównywalna jest natomiast liczba tworzących go komórek nerwowych. Poza tym pewne obszary tego narządu są inaczej wykształcone u obu płci. Jedną z nich jest podwzgórze, które odgrywa nadrzędną rolę w kontekście regulacji hormonalnej, dlatego można nazwać je „dyrygentem hormonalnej symfonii&#8221;. Kontroluje też funkcje związane z reprodukcją i orientacją płciową.</p>
<p>Różnice w budowie mózgu nie wpływają jednak na inteligencję poszczególnych osób. Mężczyźni inaczej niż kobiety wykonują niektóre zadania, ale wynika to z drogi, którą wybiera mózg, aby je wykonać, a nie z inteligencji.</p>
<p>Te odmienności mają znaczenie przede wszystkim w kwestii uczuć. Kobiety, częściej niż mężczyźni, płaczą i mówią o swoich uczuciach. Naukowcy zauważają, że u panów wynika to tego, że uczucia są zlokalizowane w prawej półkuli mózgu, a umiejętność ich wyrażania w lewej. Transfer informacji odbywa się u nich przez mniejszą wiązkę włókien. Być może dlatego mężczyźni niechętnie mówią o uczuciach.</p>
<p>Co ciekawe, mózg mężczyzny jest też zdecydowanie bardziej przystosowany do myślenia matematycznego. Kobiety za to wyróżniają się bogatszym słownictwem, lepszą pamięcią wzrokową i lepiej „wyczuwają&#8221; problemy. Mężczyźni mają lepszą koordynację na linii ręka-oko, lepsze wyczucie perspektywy i myślenie abstrakcyjne.</p>
<p>Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/mozg-mezczyzny-a-mozg-kobiety/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Taka straszna trwoga*</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/taka-straszna-trwoga/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/taka-straszna-trwoga/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 19 Aug 2015 02:47:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Anna Chodacka</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[powiązania intymne]]></category>
		<category><![CDATA[samotność]]></category>
		<category><![CDATA[uczucia]]></category>
		<category><![CDATA[ważny temat]]></category>
		<category><![CDATA[znajomi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=18505</guid>
		<description><![CDATA[Z badań opublikowanych przez chicagowskiego psychologa Johna Cacioppo wynika, że lepiej być otyłym niż samotnym. To drugie zabije nas szybciej. Życie w pojedynkę, coraz częściej wybierane przez młodych i z przymusu obierane przez osoby starsze, ma dewastujący wpływ na psychikę]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nie mylił się tragicznie zmarły Rysiek Riedel, wokalista grupy „Dżem”, który śpiewał: „Samotność, to taka straszna trwoga. Ogarnia mnie, przenika mnie”. To, co Riedlowi grało w duszy, naukowo udowodnił prof. John T. Cacioppo z Uniwersytetu w Chicago. Cacioppo wraz ze współpracownikami obserwowali przez sześć lat ponad dwa tysiące osób w wieku powyżej 50. roku życia. Okazało się, że osoby, które nie miały bliskich i czuły się osamotnione, były bardziej zagrożone przedwczesną śmiercią. Ryzyko zgonu było u nich dwa razy wyższe niż u osób otyłych, lecz aktywnych towarzysko. Psycholog John Cacioppo przeprowadził analizy, z których wynika, że wpływ samotności na stan naszego zdrowia jest podobny do życia w biedzie, która aż o 19 proc. zwiększa ryzyko przedwczesnej śmierci po 50. roku życia. Osób starszych, a zatem również samotnych, przybywa. W wiek starczy wchodzą teraz osoby urodzone w latach 50. i 60., kiedy nastąpił boom demograficzny. Samotność w wieku dojrzałym wpływa na jakość snu, podnosi ciśnienie krwi, zwiększa poziom kortyzolu (tzw. hormonu stresu), zwiększa ryzyko depresji, u osób samotnych pojawia się otępienie. Naukowiec podkreślił też, że nieumiejętność radzenia sobie z samotnością w żadnym wypadku nie jest oznaką słabości. W końcu ewolucja uczyniła nas „zwierzęciem stadnym”.</p>
<p>Prof. Cacioppo podzielił zdrowe związki międzyludzkie na trzy kategorie. Pierwsza z nich to powiązania intymne, które łączą nas z osobami, które kochamy, które również nas darzą uczuciem i są nam bardzo bliskie. Druga kategoria obejmuje powiązania z innymi ludźmi, znajomymi, z którymi bezpośredni kontakt daje nam uczucie przyjemności. Do trzeciej kategorii zaliczają się powiązania kolektywne, które dają nam poczucie przynależenia do jakieś zbiorowości, grupy. Jeśli wszystkie trzy kategorie funkcjonują w życiu człowieka, to przekłada się to na dobre samopoczucie. Amerykańscy naukowcy zbadali uczucie osamotnienia w kontekście mieszkania w pojedynkę. Okazało się, że mieszkanie samemu nie jest największym problemem samotnych. Kluczową rolę odgrywa subiektywne odczucie osamotnienia. Odczuwanie samotności jest też bardzo indywidualną sprawą, jedni znoszą je lepiej od innych.</p>
<p>Według prof. Cacioppo na samotność może cierpieć nawet 60 milionów Amerykanów. Kiedy Amerykanom w 1985 r. zadano pytanie, ile zaufanych osób, powierników mają w życiu, najczęstszą odpowiedzią było trzy. To samo badanie w 2004 roku wykazało, że najczęstszą odpowiedzią było zero. Idolka Amerykanów Oprah Winfrey wymyśliła nawet akcję społeczną „Just Say Hello. Fight Loneliness”, w której ona oraz inne gwiazdy srebrnego ekranu oraz telewizji zachęcają do zwykłego powiedzenia „Cześć” do kogo tylko mamy ochotę, tak aby dać sobie i innym szansę na nowe znajomości, a przez to zminimalizowanie dręczącego uczucia samotności.</p>
<p>– Byłem bardzo zmartwiony, kiedy zacząłem prowadzić to badanie, że dojdę do wniosków, że samotni są otyli, niewysportowani, nieatrakcyjni jako dzieci. Ale nie o to tu chodzi – stwierdza Cacioppo. Samotność, więzy ludzkie i izolacja są przedmiotem badań naukowca z Chicago od ponad trzydziestu lat. W swojej książce z 2009 r. zatytułowanej po prostu „Samotność” stawia tezę, że ludzie są z natury bezinteresowni, a przynajmniej powinni być dla własnego zdrowia i wyższego celu, jakim jest przekazanie genów. – Żyjemy i trwamy, i nasze geny też żyją i trwają tylko dlatego, że jesteśmy ze sobą społecznie połączeni. Odwrotnością więzi społecznej jest samotność – twierdzi Cacioppo. Według profesora, ból samotności jest takim samym bólem jak ten fizyczny i takim samym odczuciem jak głód czy pragnienie. Odczuwanie samotności zatem jest ostrzeżeniem, które wysyła nam ciało, abyśmy coś z tym zrobili, tak aby móc dalej przetrwać. Samotność jest wtedy, kiedy jednostka odczuwa społeczną izolację. Można mieć mnóstwo znajomych, współpracowników, być otoczonym przez tabuny ludzi i nadal czuć się samotnie. W związkach międzyludzkich liczy się jakość, a nie ilość. Jeżeli szukamy ukojenia w małżeństwie lub ramionach partnera, możemy się rozczarować. O ile ludzie będący w związkach małżeńskich są mniej narażeni na samotność, to nie są na nią uodpornieni. Cacioppo twierdzi jednak, że samotność nie jest wcale aż taka zła! Pod warunkiem, że zdarza się od czasu do czasu. Co więcej – ma wartość dla całych społeczeństw, ponieważ osoba, która czuje się samotna, ma impuls do działania.</p>
<p>Cacioppo wysunął tezę, że kiedykolwiek nie przeprowadzilibyśmy badania, pytając ludzi o to, czy czują się samotnie, zawsze odpowiedzi zsumowałyby się do minimum 20 proc. Przyczyn samotności specjalista w temacie upatruje w dłuższym życiu a także technologii, choć wskazuje, że chodzi głównie o to, jak jest ona wykorzystywana. – Mój syn jest duszą towarzystwa. Pisze SMS-y non stop. Ale prawie zawsze dotyczą one spotkania się gdzieś – mówi Cacioppo. – Jeśli jednak masz 4000 znajomych z Facebooka, ale nigdy nie zobaczyłeś żadnego z nich twarzą w twarz, to tylko fasada, która daje złudne poczucie, że mamy przyjaciół – dodaje. Cacioppo ma swoich krytyków. Jerome Kagan, emerytowany profesor psychologii na Harvardzie, na ogół zgadza się z Cacioppo i nie zaprzecza fizjologicznym odkryciom badacza, ale zastanawia się, czy Cacioppo nie próbuje na siłę odpowiedzieć na odwieczne pytanie, dlaczego my, jako gatunek, czujemy lukę i niepokój.</p>
<p>– Ludzie, którzy czuli się samotnie w XV wieku, zrzucali winę na niepobożne życie. W epoce industrialnej, że nie żyją jak baronowie mafii. Społeczeństwo mówi nam, że aby odnieść sukces, trzeba mieć pieniądze i przyjaciół. Jeśli tego nam brakuje, to szukamy odpowiedzi – mówi Kagan. Czy profesor od samotności sam czasem bywa samotny?</p>
<p>– Dużo podróżuję i naprawdę brakuje mi kontaktu z żoną, dziećmi i przyjaciółmi – mówi Cacioppo. Stosuje się wówczas do własnych rad – jest wolontariuszem w domu dla osób starszych lub jeździ na rowerze. Lekiem na samotność od lat było opium, które nie tylko przytępiało ból, ale także zmysły. Cacioppo jest zdania, że leki oparte na opiatach nigdy nie powinny być stosowane jako rozwiązanie długoterminowe.</p>
<p>– Wyłączenie w sobie samotności dzięki środkom farmakologicznym, to jak wyłączenie w sobie uczucia głodu. Nie wiemy, kiedy jesteśmy głodni. Nie można tego robić – twierdzi profesor.</p>
<p>*Tytuł to cytat z piosenki zespołu Dżem – „List do M”</p>
<p><em>Artykuł pochodzi z 26. wydania EksMagazynu. Pełny tekst znajdziecie w numerze drukowanym.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/taka-straszna-trwoga/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Po co nam emocje?</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/zdrowy-styl-zycia/po-co-nam-emocje/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/zdrowy-styl-zycia/po-co-nam-emocje/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 24 Apr 2015 02:12:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[zdrowy styl życia]]></category>
		<category><![CDATA[emocje]]></category>
		<category><![CDATA[odczuwanie]]></category>
		<category><![CDATA[rola emocji w życiu]]></category>
		<category><![CDATA[uczucia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=16817</guid>
		<description><![CDATA[Nie możemy bez nich żyć, choć czasem nam żyć nie dają. Są niezbędne, byśmy umieli właściwie osądzać sytuację, w jakiej się znaleźliśmy oraz ludzi, których spotykamy. Dzięki nim umiemy ocenić, czy osoby w naszym otoczeniu nam sprzyjają czy też nie. To emocje
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Podobnie sytuacje, zdarzenia, których doświadczamy, niosąc ze sobą ładunek emocjonalny, informują nas czy warto te doświadczenia powtarzać czy lepiej ich unikać. To taki system informacyjny dla umysłu, jak dla organizmu ból lub ulga, które mówią o tym, że otoczenie czy kontakt z czymś jest bezpieczny lub zagraża życiu lub zdrowiu. W podobny sposób emocje informują nas czy warto być w danej sytuacji? Czy warto wchodzić w bliższe relacje z jakimś człowiekiem? Wreszcie pomagają nam ocenić nasze własne zachowanie sygnalizując satysfakcją lub wstydem i poczuciem winy, czy nasze postępowanie jest zgodne z naszymi wartościami.</p>
<p>Jak każdego systemu tak i tego trzeba się nauczyć. Ta nauka zazwyczaj odbywa się w dzieciństwie, w domu rodzinnym. Jednak jak wszystko co wynosimy z domu, tak i ta wiedza o emocjach podlega wypaczeniom i mniej lub bardziej subtelnym zmianom charakterystycznym dla danej rodziny. Już na pierwszy rzut oka potrafimy stwierdzić, że w jakiejś rodzinie panuje ciepła i przyjemna atmosfera lub też chłód i brak bliskości. To zewnętrzne objawy wymiany emocjonalnej pomiędzy członkami rodziny. W bliskich relacjach łatwiej jest wyrażać emocje, gdyż jest na to naturalne miejsce – ta bliskość tworzy zaufanie i poczucie bezpieczeństwa składające się na świadomość, że nie zostanie się ukaranym ani wykluczonym za ekspresję emocji.</p>
<p>Dojrzali emocjonalnie opiekunowie pozwalają na taką ekspresję jednoczenie umiejętnie ucząc regulowania uczuć. Mówiąc „rozumiem, że cię to złości, że chciałbyś się bawić, jednak teraz nie możemy zostać na placu zabaw, bo musimy wracać zrobić obiad dla wszystkich” uczymy dziecko, że to co czuje, to przykre emocje uwalniane w wyniku braku możliwości zaspokojenia własnych potrzeb, oraz że ma prawo to czuć, że to ważne, ale też, że nie trzeba „podkręcać” tego napięcia, bo można na przykład werbalizować – nazywać uczucia. Z kolei jeśli w tej samej sytuacji mówimy tylko „nie krzycz” sami się złoszcząc na dziecko, uczymy, że emocje oszukują i dziecko uczy się albo je ukrywać albo zmieniać ich znaczenie, czy wreszcie rozkręcać bezradnie do granic możliwości własnych lub otoczenia. Dzieci uważnie obserwują też ekspresję emocji dorosłych. Jeśli są one spójne z zachowaniem i sytuacją, dziecko ma szanse rozwijać prawidłowy i konstruktywny system wyrażania emocji. Jeśli jednak ta ekspresja nie jest spójna i nie jest tłumaczona dziecku, rodzi się dysonans, którego dziecko nie jest w stanie samo złagodzić i który w konsekwencji zaburza rozwój emocjonalny.</p>
<p>Bardzo często, problemy z radzeniem sobie z emocjami – zwłaszcza z tymi przykrymi –  narastają z wiekiem, gdyż życie nie szczędzi nam trudności, konfliktów a czasem wręcz tragedii. Warto więc szukać pomocy fachowej już na początkowym etapie występowania tych trudności bo wówczas, pomoc ta będzie szybsza i skuteczniejsza i nie dopuścimy do eskalacji problemów.  Jeśli więc nie nauczyliśmy się radzić sobie z emocjami w dzieciństwie to jeszcze nie wszystko stracone. Wielu zachowań uczymy się przecież cały czas obserwując innych ludzi i doświadczając różnych sytuacji. Dobrym miejscem na zrewidowanie swoich zasobów i nauczenie się konstruktywnych zachowań i schematów będzie terapia własna  czy warsztaty terapeutyczne, gdzie możemy pod kierunkiem doświadczonego psychologa zweryfikować swoje schematy emocjonalne i w bezpiecznych warunkach eksperymentować z nowymi zachowaniami i uczyć się w pełni doświadczać swoich emocji i je rozumieć.</p>
<p><em>Kinga Jasińska – psycholog, Ośrodek Polana, <a href="http://www.osrodekpolana.pl" target="_blank">www.osrodekpolana.pl</a></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/zdrowy-styl-zycia/po-co-nam-emocje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Logika idiotki</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ostra-niezmieszana/nie-tylko-o-seksie/logika-idiotki/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ostra-niezmieszana/nie-tylko-o-seksie/logika-idiotki/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 17 Sep 2012 02:39:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Mia</dc:creator>
				<category><![CDATA[nie tylko o seksie]]></category>
		<category><![CDATA[kobiety]]></category>
		<category><![CDATA[Mia pisze]]></category>
		<category><![CDATA[miłość]]></category>
		<category><![CDATA[uczucia]]></category>
		<category><![CDATA[związki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=2680</guid>
		<description><![CDATA[Zastanawiacie się czasem, jak to się dzieje, że podejmujecie w swoim życiu decyzje, które z góry skazane są na niepowodzenie, a mimo to, z uporem maniaka, brniecie w coś, co skończy się dla was potężnym kopniakiem? Ja także]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Weźmy na ten przykład związki z mężczyznami. Chyba każda z nas ma na sumieniu przynajmniej jeden, którego wspomnienie sprawia, że w myślach powtarza sobie pytanie: „Jak można tak uśpić swoją czujność i zrobić z siebie taką życiową idiotkę?”</p>
<p>Zwykle odbywa się to tak: spotykasz faceta. Już na pierwszy rzut oka wszystko wskazuje na to, że to chodząca katastrofa. Nic dobrego z tego nie będzie, bo ów facet jest: gburem, chamem, gościem cierpiącym na kompleks emocjonalnie małego penisa, gościem cierpiącym na przerost ego, zadufanym w sobie dupkiem, albo zwyczajnym idiotą, a jeszcze gorzej, jeśli skupia w sobie wszystkie wymienione cechy jednocześnie* – *niepotrzebne skreślić…</p>
<p>I co robisz? Umawiasz się nim. Raz, później drugi, trzeci i kolejny. Na randkach mówi tylko o sobie, podczas seksu myśli tylko o swoim penisie, a po &#8211; wychodzi, bo musi rano wstać do pracy… Jasne… A kiedy jesteś chora, nie przyjedzie sprawdzić, czy żyjesz, bo boi się, że się zarazi… I tak za każdym razem. A ty, za każdym razem powtarzasz sobie, że następnym będzie tak, jak masz ochotę, jak marzysz i jak sobie wyobrażasz… Nic bardziej mylnego. Skończony dupek nie zmieni się nagle w uroczego i opiekuńczego księcia z bajki, choćbyś nie wiadomo, jak długo o tym myślała i jak mocno tego pragnęła…</p>
<p>Najgorsze w tym wszystkim jest to, że sama doskonale zdajesz sobie z tego sprawę. Bo jednak, resztka rozumu, nie przyćmionego przez zawsze omylne uczucia, powtarza ci to w każdej chwili, w której zdoła dojść do głosu.</p>
<p>Jak nazwać takie zachowanie, przeczące wszelkim zasadom, którymi kierują się osoby nawet ze szczątkową resztką instynktu samozachowawczego? Nie wiem. Wiem, że taka logika idiotki nieobca jest żadnej z nas…</p>
<p>Pewnie niejedna z was, czytając ten felieton, pomyśli boleśnie przez moment, że o niej właśnie mowa. Ale szybko przegoni te myśli, bo akurat zaprzątnie je sobie idiotą, dla którego traci swój cenny czas… No cóż… Podobno, co nas nie zabije, to nas wzmocni. Tylko dlaczego kobiety, na własne życzenie, sprawdzają najcięższe ciosy na własnej skórze? Zdarzyło mi się być taką życiową idiotką, która je testowała, ale, daję słowo, nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ostra-niezmieszana/nie-tylko-o-seksie/logika-idiotki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->