<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; Warmia i Mazury</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/warmia-i-mazury/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Fri, 16 Oct 2026 03:35:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Prostota jako odpowiedź na smart świat</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-polsce/prostota-jako-odpowiedz-na-smart-swiat/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-polsce/prostota-jako-odpowiedz-na-smart-swiat/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 29 Apr 2023 21:35:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Karol Pisarski</dc:creator>
				<category><![CDATA[po Polsce]]></category>
		<category><![CDATA[hotel Mortęgi]]></category>
		<category><![CDATA[lokalność]]></category>
		<category><![CDATA[ludowość]]></category>
		<category><![CDATA[moda na ludowość]]></category>
		<category><![CDATA[Mortęgi]]></category>
		<category><![CDATA[Pałac Mortęgi]]></category>
		<category><![CDATA[prowincja]]></category>
		<category><![CDATA[trendy podróżnicze]]></category>
		<category><![CDATA[Warmia i Mazury]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=30122</guid>
		<description><![CDATA[Moda na ludowość powraca, jak bumerang. I inspiruje. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h2>Ludowość ma dziś też znaczenie terapeutyczne, bo oferuje prostotę w przebodźcowanym świecie. Gdzie szukać ludowości autentycznej?</h2>
<h3>Nasze miasta są coraz bardziej smart, nasze domy i mieszkania również. Postępu technologicznego nie da się zatrzymać. Mamy biuro w telefonie komórkowym, dziesiątki aplikacji i pinów, żyjemy klikając.</h3>
<h3>Czasem jednak chcemy uciec od idei smart. Tylko gdzie, skoro wszędzie jest wi-fi? Na taką ucieczkę, choćby kilkudniową, trzeba mieć pomysł.</h3>
<p>Epoka młodopolska odkryła ludowość, a zaraz za nią pojawiła się chłopomania. Ówcześni mieszczanie wyruszali na wieś, która była blisko, bo tuż pod miastem (dziś miasta wchłonęły i ją). Życie na wsi było prostsze, oferowało rzeczy inne &#8211; kontakt z tradycją, naturą, szczerość.</p>
<blockquote><p>W smart rzeczywistości wracamy do tego, co kojarzy nam się z prostotą. Rustykalność to trend, który jest stale obecny w dizajnie, inspirują się nim projektanci mody, ale też szefowie kuchni. Im bardziej jesteśmy smart, tym bardziej pociąga nas ludowość.</p>
</blockquote>
<p>To widać po tym, jak wypoczywamy, gdzie spędzamy wakacje, jakie miejsca wybieramy na weekendowe wyjazdy. Do smart domów wprowadzamy inspirowane folklorem meble, materiały, naczynia, a nawet przepisy kulinarne. To po prostu wydaje nam się odświeżające i ma nas wyróżniać.</p>
<p><img src="https://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2019/05/Palac-Mortegi01.jpg" alt="" width="640" height="428" /></p>
<p><strong>Z duszą i historią</strong></p>
<p>Dwa lata temu Monika, urzędniczka z Krakowa, sprzedała dom pod miastem i mieszkanie w mieście (odziedziczone po rodzicach i dziadkach). Poszły w dobre ręce, więc nie miała wyrzutów sumienia. Zawsze marzyła o zakupie starej mazurskiej chaty; nie musiały przed nią rosnąć malwy, jak w filmie &#8222;Nad Niemnem&#8221;, ale miała być autentyczna.</p>
<p><strong>- Życie w wielkim mieście mnie zmęczyło, chciałam czegoś innego. Kiedy byłam mała spędzałam wakacje u drugich dziadków na Mazurach, mieli murowany dom, taki z lat 50. Włócząc się po okolicy razem z innymi dzieciakami zaglądaliśmy czasem do starych opuszczonych budynków, widać było, że ktoś wyprowadzał się w pośpiechu &#8211; opowiada Monika. &#8211; Niektóre były bardzo stare, drewniane i w dobrym stanie; inne zniszczone, same zgliszcza. I zakochałam się. Kupiłam dużą, wiekową chatę, wyremontowałam ją, podobnie jak stojącą obok stodołę i stajnię. Szukałam autentycznego wyposażenia &#8211; drewnianych i koniecznie skrzypiących łóżek z prawdziwymi siennikami, szaf, moich ulubionych kredensów, ciężkich krzeseł, zydelków. Nie było to łatwe, bo po okolicy też jeździli tacy jak ja &#8211; zakochani w Mazurach, którzy kupili inne chałupy. Ja spełniłam moje marzenie po 30 latach.</strong></p>
<p>Po dwóch latach remontu, Monika zaprosiła pierwszych gości, do swojego pensjonatu, bo taki miała pomysł na biznes. Znajomi z miasta pukali się w czoło, wieszczyli, że biznes się nie powiedzie, bo kto chciałby spać na twardym sienniku i myć się w miednicy zamiast pod prysznicem. Mylili się. Pierwsi goście okazali sie stałymi klientami, którzy przywieźli swoich znajomych, a ci następnych. Dziś u Moniki rezerwację robi się z półrocznym wyprzedzeniem. A znajomi, którzy tak bardzo dziwili się jej pomysłowi, przyjeżdżają do starej chaty dwa razy w roku.</p>
<blockquote><p>- Dwóch z nich odeszło z korporacji i też zainwestowało w nieruchomości na Mazurach. Mówiąc &#8222;nieruchomości&#8221; mam na myśli takie właśnie chałupiny. Czy to moda? &#8211; zastanawia się Monika. &#8211; Nie wiem, ale co roku podobnych pensjonatów przybywa, niektóre mają tylko dwa pokoje gościnne, inne jeden. To są adresy, których nie promuje się w internecie, wiadomości o tym, że ktoś kupił chatę w Bieszczadach czy Beskidach, rozchodzą się pocztą pantoflową. Miasto oferuje mnóstwo atrakcji, którymi jesteśmy przesyceni; wieś daje ciszę, poczucie kontroli nad własnym życiem.</p>
</blockquote>
<p>Marek z żoną (oboje z Warszawy) długo szukali miejsca, w którym mogliby prowadzić agroturystykę; znaleźli nad morzem. W niewielkiej miejscowości, którą turyści nie do końca jeszcze odkryli. Zrobili remont ceglanego domu, urządzili w nim pokoje gościnne; w dwóch stajniach jest kolejnych osiem sypialni. Właśnie zakładają pasiekę, bo chcą mieć własny miód, który mogliby sprzedawać. Chcą mieć jeszcze zwierzęta &#8211; na pewno krowy i owce.</p>
<p><strong>- Moja żona zrobiła kurs serowarski, będziemy robić sery. Bez chemii, polepszaczy, a jedynym dodatkiem będą zioła, które wysialiśmy rok temu &#8211; mówi Marek. &#8211; Przyjeżdżają do nas ludzie głównie z dużych miast, zachwycają się. A to kubkami, a to misami na pierogi, cieszą ich drobiazgi, które kojarzą się z dzieciństwem. Jedna z klientek chciała kupić stolnicę z wypalonym w drewnie wzorem, widziała ją u nas. Pojechała do rzemieślnika, który robi takie rzeczy w miasteczku 50 kilometrów od nas. Nie wszystko musi być smart, mamy już dość rzeczy bezoosobowych, z katalogu, sieciówek. Nasi goście przyjeżdżają do nas nie tylko, żeby odpocząć. Szukają staroci, które można znaleźć jedynie na wsiach &#8211; koronkowych serwetek do wielkanocnych koszyków (są u nas panie, które je robią), kanek na mleko i to najlepiej takich emaliowanych, z lat 50. Ludzie chcą mieć przy sobie coś, co ma historię, duszę.</strong></p>
<p><img src="https://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2023/01/mortegi2.jpg" alt="" width="640" height="427" /></p>
<p><strong>Odkrywanie świata, kt</strong><strong>ó</strong><strong>ry zanika</strong></p>
<p>Jak to jest z tą modą na ludowość? Część z nas lubi otaczać się rzeczami inspirowanymi ludowością, kulturą wsi (kiedyś &#8222;kulturę wsi&#8221; stawiano w opozcyji do &#8222;kultury wysokiej&#8221;). Wyczuł to biznes, który podsuwa nam rzeczy nowe, ale stylizowane na stare, albo z motywami ludowymi, jak chociażby łowickie czy kurpiowskie wycinanki. W nowoczesnym mieszkaniu stanowią ciekawy akcent, nie gryzą się z aseptyczną bielą, elegancką czernią.</p>
<blockquote><p>To samo z odzieżą &#8211; bluzki inspirowane tymi od strojów ludowych, z bufiastymi rękawami, kwieciste spódnice, trzewiczki. Skąd się wzięły opaski na włosy przyozdobione kwiatkami albo wianki? Odpowiedź jest oczywista.</p>
</blockquote>
<p>Modę na ludowość wykorzystuje popkultura, wiejskość jest wdzięczna, można dowolnie z niej czerpać. Ale trzeba odróżnić modę, którą wymyślają projektanci i dizajnerzy od autentycznego zachwytu.</p>
<p><strong>- W dizjanie modowym mamy mocne wątki, nazwijmy je folkloryzującymi, jednak bywają też takie, które są bardziej przemyślane, nie są zwyczajną stylizacją, tylko bezpośrednim nawiązaniem do motywów ludowych. I mamy, rzecz jasna, coś, czego nie da się kupić. Co mam na myśli? Styl życia &#8211; mówi Antoni Bartosz, były dyrektor Muzeum Etnograficznego w Krakowie. &#8211; Ludowość/kultura chłopska to zbiór zasad, sposoby radzenia sobie z rzeczywistością, która bezpośrednio otacza człowieka, a która, bywa, wywołuje niepokój albo podziw. Rzeczywistość to przyroda i cały ten kosmos rzeczy, na który nie mamy wpływu. Siła, z którą należało się dogadać i współistnieć. Nasi przodkowie, a większość Polaków ma korzenie wiejskie, szukali czegoś, co uczyni ich mądrzejszymi, bardziej dzielniejszymi. Odkrywanie świata, który zanika, jest fascynujące; podobnie jak fascynujące jest, że tymi samymi dróżkami leśnymi, polami i łąkami kilkaset lat temu ktoś chodził, zostawił swoje ślady. Czym innym są opowieści rodzinne snute przy świątecznym stole a czym innym odnalezienie tego samemu. Wszyscy potrzebujemy ciągłości, poczucia, że przed nami też był świat, który zapełniali nieznani nam ludzie, pradziadkowie.</strong></p>
<blockquote><p>Stąd ogromna popularność skansenów &#8211; budynków przenoszonych ze wsi, rozbieranych ściana po ścianie i stawianych z powrotem w nowym miejscu. Górnośląski Park Etnograficzny w Chorzowie, Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku, ale też przepiękny park etnograficzny w Kolbuszowej, w Radomiu, Szymbarku. Albo Park Etnograficzny w Olsztynku na Warmii i Mazurach.</p>
</blockquote>
<p><img src="https://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2019/05/Palac-Mortegi03.jpg" alt="" width="640" height="427" /></p>
<p><strong>Prosty świat</strong></p>
<p>Są też miejsca inne, które łączą tradycję ludową z dworską, to dość ciekawe zestawienie oferujące stonowaną elegancję i ludową bezpretensjonalność. Europejczycy lubią takie adresy &#8211; Estończycy remontują swoje dworki szlacheckie i magnackie, potem zamieniają je w pensjonaty i kameralne hoteliki. Niemcy chwalą się pałacami i zamkami (zaczynając od zamku Fleesensee, na dworku na bałtyckiej wyspie Rugia kończąc). Właściciele tych obiektów dbają również o to, co jest wokół &#8211; zabudowania folwarczne, stajnie, stare wozy, młóckarnie, pługi. To wszystko tworzy klimat, przenosi w czasy, w których nie znano pojęcia &#8222;smartcity&#8221;.</p>
<blockquote><p>Nie trzeba daleko szukać, w Polsce mamy mnóstwo miejsc, które Polacy wybierają ze względu na ich autentyczność. Obecni właściciele dworków, pałaców, zameczków, czy chat z zabudowaniami gospodarczymi, dołożyli wszelkich starań, żeby owa autentyczność była. Oczywiście nie da się wszystkiego odtworzyć, zresztą nie chodzi o to, żeby gościom oferować podróż do średniowiecza czy czasy sprzed rewolucji przemysłowej. Im jednak więcej oryginału, tym lepiej. Goście to doceniają.</p>
</blockquote>
<p>Znakomitym przykładem miejsca, w którym czas zatrzymał się i równocześnie biegnie naprzód (zdarzają się takie paradoksy i są bardzo intrygujące) jest <a rel="noopener" href="https://palacmortegi.pl/o-nas/aktualnosci" target="_blank">Pałac Mortęgi</a> na Warmii. Właściciele tego sporego kompleksu (z 4-hektarowym parkiem w stylu angielskim) zrobili wszystko, żeby uszanować przeszłość i pięknie połączyć ją z teraźniejszością. Mamy więc pałac z bogatą historią, magnacki sznyt, ale i zabudowania folwarczne z XIV wieku. W <a rel="noopener" href="https://palacmortegi.pl/restauracja/o-restauracji" target="_blank">pałacowej restauracji</a> jest i wybitna kuchnia, która korzysta z tego, co lokalne.</p>
<blockquote><p>- Kupujemy warzywa, które uprawiają miejscowi, a także lokalnie wytwarzane sery &#8211; mówi Agata Szymańska z Pałacu Mortęgi Hotel&amp;SPA. &#8211; Ta współpraca jest dla nas szczególnie cenna, bo wiemy, że mamy sprawdzone źródła. A nasi goście bardzo doceniają to, co lokalne; co pochodzi stąd &#8211; z serca Warmii i Mazur. Mamy też nalewki, które przygotowujemy według starych, tradycyjnych receptur.</p>
</blockquote>
<p>Warto w Mortęgach zatrzymać się na dłużej &#8211; kompleks może być miejscem docelowym (oferuje mnóstwo atrakcji dla dzieci i dorosłych, ma też stadninę koni) albo bazą wypadową do skansenu w Olsztynku, do Lubawy, której częścią jest stara wieś Lipy (tutaj znajduje się małe sanktuarium Matki Boskiej Lipskiej). A może tak wybrać się na poszukiwania najpiękniejszych mazurskich kapliczek? Tych w okolicy nie brakuje, przy mortęskim pałacu jest jedna z nich.</p>
<blockquote><p>No i przy okazji, kto nie zachwyci się bezkresem mazurskich krajobrazów? &#8211; Tęsknimy czasem za światem, który nie jest wypełniony elektroniką, który jest oswojony, w którym można się zagubić &#8211; przekonuje Antoni Bartosz. &#8211; On jest prosty, poukładany, a nie przebodźcowany, jak ten miejski.</p>
</blockquote>
<p><img src="https://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2019/05/Palac-Mortegi15.jpg" alt="" width="640" height="427" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-polsce/prostota-jako-odpowiedz-na-smart-swiat/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O tym jak wieś Mortęgi załaskotała Krzyżaków</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/o-tym-jak-wies-mortegi-zalaskotala-krzyzakow/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/o-tym-jak-wies-mortegi-zalaskotala-krzyzakow/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 21 Apr 2023 21:07:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kalina Samek</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Hotel Moręgi]]></category>
		<category><![CDATA[krzyżacy]]></category>
		<category><![CDATA[legendy]]></category>
		<category><![CDATA[legendy Warmii i Mazur]]></category>
		<category><![CDATA[Mortęgi]]></category>
		<category><![CDATA[Pałac w Mortęgach]]></category>
		<category><![CDATA[Warmia i Mazury]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=30120</guid>
		<description><![CDATA[Było to bardzo, bardzo dawno temu. W Polsce panował król Władysław Jagiełło, może już o nim słyszeliście? ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Na pewno wiecie, że był odważny i pokonał Krzyżaków w bitwie pod Grunwaldem, ale nie wiecie, że kochał jeść kisiel owsiany (a fuj, prawda?), duszoną rzepę i pił dużo mleka. Ale do rzeczy: zanim król pokonał Krzyżaków, długo szykował się do bitwy, która miała na zawsze zmienić historię.</h3>
<p>Krzyżacy to zakon &#8211; tacy trochę żołnierze, trochę mnisi. W każdym razie &#8211; chcieli rządzić w Europie, pech chciał, że trafili i do Polski. Tu zaprosił ich Konrad Mazowiecki, o nieszczęsny książę! Myślał, że pomogą mu w walce z pogańskimi plemionami, a oni zostali tutaj na dłużej. I zaczęli się upominać o kolejne ziemie.</p>
<blockquote><p>Król Władysław miał tego dość. Wyzwał Krzyżaków na bitwę. Ta miała się rozpocząć 15 lipca 1410 roku. Król i wielki mistrz zakonu krzyżackiego Ulrich von Jungingen dobrze się do niej przygotowali. O samej bitwie będziecie pewnie uczyć się w szkole, albo już poznaliście tę historię. My opowiemy wam inną &#8211; o tym, jak wieś Mortęgi załaskotała Krzyżaków.</p>
</blockquote>
<p>Wojska polskie i krzyżackie nadciągały z dwóch różnych stron, wszyscy zmierzali pod Grunwald, gdzie bitwa miała się rozegrać. Krzyżacy niezbyt dobrze znali teren, pogubili się. Jeden z oddziałów zawędrował do wsi Mortęgi. Ludzie z Mortęg widzieli ich z daleka, więc mogli się przygotować.</p>
<blockquote><p>Widzieliście kiedyś film &#8222;Kevin sam w domu&#8221;? No właśnie, ludzie z Mortęg mieli podobne pomysły, jak Kevin. Najpierw krzyżacki oddział wpadł do głębokiego rowu, który ludzie wykopali, a potem przykryli gałęziami &#8211; żołnierze bardzo się potłukli spadając jeden na drugiego. Wołali na pomoc wielkiego mistrza von Jungingena, ale ten nie mógł ich usłyszeć, ponieważ był z zupełnie innej strony. Krzyżacy jakoś wydostali się z dołu, jeden wspinał się po plecach drugiego, jak po drabinie. Niestety, ten ostatni został na zawsze w dole; podobno wciąż tam jest i przeklina po krzyżacku; no ale to tylko legenda&#8230; Co prawda mieszkańcy Mortęg zarzekają się, że w bezchmurne noce wciąż można go usłyszeć.</p>
</blockquote>
<p><strong>Kilkunastu żołnierzy weszło do wioski. Było cicho, nawet powietrze się nie ruszało, koń nie parsknął, kura nie zagdakała. Zdziwieni byli Krzyżacy tą ciszą, ale szli dalej. I nagle otworzyły się drzwi pierwszej chaty, potem drugiej i trzeciej &#8211; w stronę Krzyżaków poleciały pęcherze ze smołą (nie było wtedy foliówek, pamiętajcie). Kiedy smoła oblepiła ich od stóp do głów i nic nie widzieli, podbiegły do nich kobiety, które wysypały na nich worki z pierzem. Oczywiście pierze przykleiło się do smoły skutecznie, Krzyżacy wyglądali, jak kurczaki &#8211; takie białe kulki, które toczyły się przez wieś wpadając do rowów, potykając się o kamienie. Próbowali zdjąć zbroje, co wcale nie jest takie łatwe, ponieważ zbroja waży więcej niż spodnie i podkoszulek. Ogromnie się męczyli. Kiedy wreszcie pozbyli się tego żelastwa, rzucili się w trawę, żeby odpocząć. Ciężko sapali, z trudem łapali oddech.</strong></p>
<blockquote><p>Wtedy ludzie otworzyli zagrody i wypuścili z nich kucyki szetlandzkie &#8211; każdy gospodarz miał co najmniej dwa, nikt nie wie zresztą, skąd się wzięły w Mortęgach, ale przygarnięto je i hodowano od dawna. Kucyki podeszły do żołnierzy i zaczęły ich obwąchiwać, a potem trącać kopytkami. A to już było trudne do zniesienia, bo powodowało nieznośne łaskotki.</p>
</blockquote>
<p>Krzyżacy pękali ze śmiechu, bo wiadomo, że łaskotki to śmiech, którego nie można opanować. Jeden czy drugi wyzionął ducha, zwyczajnie zaśmiał się na śmierć. Inni uciekali w popłochu, biegnąc przed siebie kilka kilometrów aż dotarli pod Grunwald, gdzie już toczyła się bitwa. Król Władysław i wielki mistrz von Jungingen zdębieli, bo nigdy w życiu nie widzieli takiego dziwactwa &#8211; niby człowiek, a w pierzu; niby ma dwie nogi, a toczy się jak kulka. Krzyżacy uciekający z Mortęg krzyczeli po krzyżacku do swoich, żeby ci nie strzelali do nich z łuków. W tej wielkiej bitewnej wrzawie mało co było słychać. Część krzyżackich oddziałów uciekła w popłochu zostawiając na polu walki broń.</p>
<blockquote><p>Krzyżacy, którzy bitwę przegrali, długo jeszcze opowiadali, że lepiej omijać Mortęgi, ponieważ tam ludzi zamienia się w stwory, którym rośnie pierze. Niektórzy przekonywali nawet, że kto wejdzie do wsi, ten staje się kurczakiem, na którego poluje dzika bestia.</p>
</blockquote>
<p><strong>Ową dziką bestią był oczywiście kucyk szetlandzki. I wiecie co? W mini zoo, które jest tuż obok pałacu w Mortęgach, mieszka taki kucyk. Ciekawe, czy pochodzi z tych kucyków, które łaskotkami pokonały Krzyżaków.</strong></p>
<h3>Legendy Warmii i Mazur poznajemy dzięki Pałacowi <a rel="noopener" href="https://palacmortegi.pl/o-nas/o-palacu" target="_blank">Mortęgi Hotel&amp;SPA,</a> który tworzy te opowieści dla swoich młodszych Gości, aby urozmaicić pobyt w zabytkowym Pałacu.</h3>
<p><img src="https://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2023/01/mortegi2.jpg" alt="" width="640" height="427" /> <img src="https://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2020/07/Mortegi-3.jpg" alt="" width="640" height="428" /> <img src="https://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2020/07/Mortegi-2.jpg" alt="" width="640" height="426" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/o-tym-jak-wies-mortegi-zalaskotala-krzyzakow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O tym jak Magdalena łyżeczkami żonglowała</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-polsce/o-tym-jak-magdalena-lyzeczkami-zonglowala/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-polsce/o-tym-jak-magdalena-lyzeczkami-zonglowala/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 10 Apr 2023 20:15:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dagna Starowieyska</dc:creator>
				<category><![CDATA[po Polsce]]></category>
		<category><![CDATA[hotel Mortęgi]]></category>
		<category><![CDATA[legendy Warmii i Mazur]]></category>
		<category><![CDATA[Mortęgi]]></category>
		<category><![CDATA[Mortęgi Hotel i SPA]]></category>
		<category><![CDATA[Pałac w Mortęgach]]></category>
		<category><![CDATA[Warmia i Mazury]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=30118</guid>
		<description><![CDATA[Była to dziewczynka niezwykła, inna niż jej dwie starsze siostry. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>Można powiedzieć, że buntowniczka. Oczywiście, w tamtych czasach, a było to 400 lat temu, nikt nie słyszał o buntujących się małych dziewczynkach.</h3>
<p>Bo dziewczynki musiały być grzeczne, słuchać dorosłych, zwłaszcza taty, który rządził w domu i wymyślał przyszłość dla swoich dzieci. Magdalenka była więc straszliwie uparta, co przecież nie przystoi dziewczynkom, tym bardziej dziewczynkom z magnackiej rodziny, która jest na dodatek spokrewniona z królową. Tak, to prawda, <a rel="noopener" href="https://palacmortegi.pl/o-nas/magdalena-morteska" target="_blank">Magdalenka Mortęska</a> miała w rodzinie królową Annę Jagiellonkę, dość smutną, ale mądrą władczynię. Wróćmy jednak do Magdalenki.</p>
<blockquote><p>Dziewczynka dość wcześnie straciła mamę, miała zaledwie 4 lata. Tata oddał ją więc na wychowanie ciotce. Dziwne? No tak, trochę niezrozumiałe &#8211; jak to możliwe, że kochający tata wysłał córkę do jakiejś ciotki? Takie były czasy i obyczaje. Magdalenka przyjechała do ciotki, która wprowadziła mocną dyscyplinę; no cóż, różne są ciotki przecież. Ta na pewno nie była kochaną ciocią.</p>
</blockquote>
<p>Kiedy podrosła i skończyła 12 lat wróciła do domu taty, który właśnie przygotowywał wesela swoich dwóch starszych córek. Dla Magdaleny też kogoś szukał. Ale ona nie chciała, uparła się, że zostanie mniszką, pójdzie do klasztoru. O jaki to byłby wstyd dla rodziny! Kilka wieków temu dziewczęta z dobrych i bogatych rodziny nie wybierały się do klasztoru; ludzie mówili wtedy, że dziewczyna dlatego idzie do klasztoru, bo nikt jej nie chce za żonę, więc może chociaż Bóg zechce. Magdalena polubiła Boga, dużo z nim rozmawiała i obiecała mu, że zostanie zakonnicą. Tata wpadł w szał, krzyczał, groził. Magdalena była uparta, więc kłócili się całe dnie.</p>
<blockquote><p>Tata postanowił w końcu, że wyśle Magdalenę do swojego majątku we wsi <a rel="noopener" href="https://palacmortegi.pl/o-nas/o-palacu" target="_blank">Mortęgi pod Lubawą</a>. Myślał, że dziewczynka tam zmądrzeje i wrócił, żeby wyjść za mąż. Razem z nią pojechały też służące, które miały pilnować, żeby Magdalena nigdy nie nauczyła się czytać i pisać; kazał z pałacu w Mortęgach usunąć wszystkie książki. Tata myślał pewnie tak: &#8222;Jeżeli nauczy się czytać, będzie czytać książki, a tam, wiadomo, dużo jest niewłaściwych rzeczy dla dziewczynek. Od czytania robią się przemądrzałe i zaczynają zadawać zbyt wiele pytań. Nie taką chcę mieć córkę&#8221;.</p>
</blockquote>
<p>Pojechała więc Magdalena do Mortęg, gdzie miała uczyć się, jak prowadzić dom. I uczyła się, ale czasem przychodziły jej do głowy dziwne pomysły. O, na przykład &#8211; lubiła żonglować łyżeczkami do herbaty. A była w tym naprawdę dobra. Któregoś dnia wybiła sobie łyżeczką oko. Straszna tragedia, prawda? Kiedy dowiedział się o tym jej tata, był wściekły, krzyczał: &#8222;Jak ja cię teraz za mąż wydam, nieszczęsna dziewczyno? Kto będzie chciał jednooką żonę&#8221;? Magdalenie było to obojętnie, wcale nie chciała za mąż wyjść. I dalej żonglowała łyżeczkami &#8211; na podwórzu, w ogrodzie, w kuchni, przed lustrem.</p>
<blockquote><p>Mówiła: &#8222;Cyklop też ma jedno oko i radzi sobie świetnie, a ja jestem lepsza od niego, bo umiem żonglować. Na dodatek on pewnie w życiu łyżeczki nie widział&#8221;. Zaraz, zaraz, ale skąd Magdalena dowiedziała się o Cyklopie? Któregoś dnia znalazła pierwszą książkę! Uparła się, że musi ją przeczytać i nauczyła się alfabetu. Po tej pierwszej, a była to książka &#8222;Postylla&#8221;, bardzo trudna, bo dla filozofów raczej, przyszedł czas na inne. Jak już zaczęła czytać, to nie mogła przestać. Otwierały się dla niej nowe światy, inaczej popatrzyła na Boga, inaczej na ludzi.</p>
</blockquote>
<p>Kiedy miała 25 lat powiedziała tacie, że idzie do klasztoru. tak wybrała i on tego nie zmieni. Cóż, tata musiał się zgodzić. Magdalena pojechała do starego klasztoru w Chełmnie. Zgadnijcie co ze sobą zabrała?</p>
<p><strong>Klasztor był ruiną, ale Magdalena uparła się, że z tej ruiny go podniesie. Została szefową klasztoru, wtedy mówiło się o kimś takim &#8222;ksieni&#8221;. Tak naprawdę była też biznesmenką, chociaż tego określenia jeszcze wtedy nie znano. Była bardzo inteligentna, oczytana i sama zaczęła pisać mądre książki. Pamiętała też o dziewczynkach, takich jak ona kiedyś: bardzo chciała je uczyć pisać i czytać, czego wielu zrozumieć nie mogło &#8211; po co kobietom umiejętności tak nieprzydatne? A ona pilnowała, żeby wszystkie mniszki były wykształcone.</strong></p>
<blockquote><p>Czasami, kiedy jej się nudziło, co jednak zdarzało się rzadko, ponieważ wiecznie była zajęta, wyciągała z lnianego woreczka swoje łyżeczki i żonglowała nimi. Była wtedy znów małą dziewczynką. Kiedy umarła, łyżeczki gdzieś przepadły. Legenda mówi, że Magdalena zabrała je ze sobą, tylko dokąd?</p>
</blockquote>
<p>Ludzie w majątku Mortęgi, który dziś jest pięknym pałacem, dodają, że Magdalena pojawia się od czasu do czasu w tym miejscu. Podobno słychać wtedy spadające na podłogę łyżeczki. Nikt ich nie widział, ale wielu słyszało. Niektórzy wierzą, że Magdalena zagląda niekiedy przez uchylone drzwi do pokoi i patrzy tym swoim jednym okiem. Nie, nie, wcale nie straszy, jest dobrym duchem miejsca; ona po prostu jest ciekawska i lubi ludzi, a zwłaszcza dzieci.</p>
<p><strong>Podobno z pałacowej kuchni wciąż giną łyżeczki, wiecie może dlaczego? Zapytajcie kogoś dorosłego, może wam odpowie. A może wy macie jakiś pomysł?</strong></p>
<h3>Legendy Warmii i Mazur poznajemy dzięki Pałacowi <a rel="noopener" href="https://palacmortegi.pl/o-nas/o-palacu" target="_blank">Mortęgi Hotel&amp;SPA,</a> który tworzy te opowieści dla swoich młodszych Gości, aby urozmaicić pobyt w zabytkowym Pałacu.</h3>
<p><img src="https://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2022/08/Mortegi-4-Magdalena.png" alt="Magdalena Mortęska - Pałac Mortęgi" width="744" height="496" /> <img src="https://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2020/07/Mortegi-poziom.jpg" alt="" width="744" height="559" /> <img src="https://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2019/09/Mortegi-3.jpg" alt="Pałac Mortęgi - tu historia żyje do dziś" width="744" height="496" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekstrawaganckie-wyprawy/po-polsce/o-tym-jak-magdalena-lyzeczkami-zonglowala/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O tym, jak Biała Dama polubiła futbol</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/ekstra-miejsca/o-tym-jak-biala-dama-polubila-futbol/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/ekstra-miejsca/o-tym-jak-biala-dama-polubila-futbol/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 31 Mar 2023 19:57:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekstra miejsca]]></category>
		<category><![CDATA[legendy]]></category>
		<category><![CDATA[legendy Warmii i Mazur]]></category>
		<category><![CDATA[Mortęgi Hotel i SPA]]></category>
		<category><![CDATA[Pałac Mortęgi]]></category>
		<category><![CDATA[SPA Mortęgi]]></category>
		<category><![CDATA[Warmia i Mazury]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=30116</guid>
		<description><![CDATA[Podobno każdy zamek na swoją Białą Damę. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<h3>To postać, która pojawia się po zmroku i przechadza po zamku, tak jakby czuwała nad posiadłością należącą kiedyś do niej. Skąd wzięły się Białe Damy? Tego nikt nie wie. Może są duchami kobiet, które mieszkały na zamkach a może nieszczęśliwymi zjawami &#8211; nie mogły trafić tam, gdzie zazwyczaj trafiają zjawy, więc błakają się po ludzkim świecie.</h3>
<p>Białych Dam i innych duchów nie trzeba się bać. One nigdy jeszcze nikogo nie skrzywdziły, zresztą jaki miałyby w tym cel? Przecież też były kiedyś ludźmi, a na pewno dziećmi.</p>
<p>Posłuchajcie o Białej Damie, która ponoć nawiedza stary zamek w nieodległej Lubawie. Zamek ma długą historię, piękną, chociaż niezbyt szczęśliwą. A to pożar, a to wojna, a to coś jeszcze. Budowany i burzony, znów odbudowany i ponownie niszczony. Niełatwe życie mieli ci, do których zamek w Lubawie należał.</p>
<blockquote><p>Wróćmy jednak do opowieści. A było tak: opuszczony zamek, no powiedzmy to sobie wprost &#8211; ruinę, odwiedzały czasem dzieci z pobliskich wsi, które wracały ze szkoły. Bawiły się w ruinach, na dziedzińcu; to świetne miejsce, żeby się schować, odegrać jakąś scenkę albo po prostu pobiegać. Dorośli mówili zawsze, żeby raczej nie zaglądać w to miejsce. Wiadomo przecież jak to jest z opuszczonymi zamkami. Może schowała się tam grupa jakichś rzezimieszków albo grasują tam bezpańskie psy, albo &#8211; co jeszcze gorsze &#8211; smoczyca wysiaduje jaja.</p>
</blockquote>
<p>Dzieci nie słuchały dorosłych, ruiny zamku były tajemnicze, a przecież wszystkie dzieci kochają tajemnice. Kiedy grupa dzieci bawiła się na dziedzińcu, nagle zjawiła się postać &#8211; dziwna, trochę przerażająca. Najpierw była małą dziewczynką, potem zamieniła się w dorosłą kobietę. Biła od niej jasność, na wietrze, który właśnie się zerwał, tańczyła jej biała szata, unosiły się czarne włosy. Dzieci uciekły. Na dziedzicu został tylko mały chłopiec.</p>
<h3>- Czego tu szukasz? &#8211; zapytała postać.</h3>
<h3>- Ja, ja, proszę pani&#8230; &#8211; wyjąkał przerażony chłopiec.</h3>
<h3>- Uciekaj stąd i nigdy nie wracaj. To moje miejsce, nie lubię gości &#8211; powiedziała Biała Dama. &#8211; Poza tym tu jest bardzo niebezpiecznie, nie chcę żeby komuś stała się krzywda.</h3>
<p>Chłopiec zaczął uciekać ile siły w nogach, nawet nie zabrał ze sobą teczki, w której miał książki i zeszyty. Biała Dama wzięła ją i zaczęła przeglądać podręczniki.</p>
<h3>- A to ciekawe, bardzo ciekawe! &#8211; roześmiała się. &#8211; Maszyna parowa? Kopernik wstrzymał słońce, ruszył ziemię? Lampa naftowa? Och, jak dobrze byłoby mieć taka lampę! Ameryka? A cóż to takiego? Indianie? Kim są Indianie? Ludzie latają balonem? Niebywałe! Sczoteczki do zębów? Samolot? A co to są ułamki?</h3>
<p>Siedziała całą noc i czytała książki, zajrzała też do zeszytów chłopca. Dowiedziała się, że chłopiec nie przepada za matematyką, bo w zeszycie same najgorsze oceny, za to dobrze mu idzie z przyrody. Na koniec zjadła kanapki, które były w teczce. Beknęła sobie zdrowo, ziewnęła i rozpłynęła się w powietrzu.</p>
<p>Przez długie miesiące dzieci omijały zamek. Ale, jak to dzieci, zapomniały w końcu o spotkaniu z Białą Damą &#8211; uznały, że chyba im się przyśniła. Poszły na zamek i znów tam się bawiły. Chłopcy mieli ze sobą piłkę, podzieli się drużyny i grali.</p>
<p>Biała Dama znow się zjawiła. Chyba miała dość tych okrzyków: &#8222;Franek, strzelaj!&#8221;, &#8222;Antek, podaj, ach, co ty robisz, ślepy jesteś człowieku?&#8221;, &#8222;Jak można tak spudłować, ale wstyd!&#8221;.</p>
<p>Podeszła do dzieci, które ze strachu zastygły, jak kamienie. Łagodnym głosem powiedziała:</p>
<h3>- Ach wy, robaczki nieusłuchane, co wam mówiłam? Miałyście tu nie przychodzić. Za karę zabiorę wam czapki, niech wam zmarzną te głupiutkie główki.</h3>
<h3>- Ale proszę pani, proszę pani &#8211; zaczął jeden z chłopców.</h3>
<h3>- Żadne &#8222;proszę pani&#8221;! Do mnie mówi się &#8222;jejmość&#8221; &#8211; odpowiedziała.</h3>
<h3>- Proszę jemność, to znaczy jejmność, jemożność&#8230; &#8211; odezwała się dziewczynka.</h3>
<h3>- Pojemność &#8211; podpowiedział inny chłopiec.</h3>
<h3>- Sam jesteś &#8222;pojemność&#8221; &#8211; odparowała dziewczynka.</h3>
<p>Biała Dama nie mogła powstrzymać śmiechu, trzymała się za nieistniejący brzuch (bo zjawy go nie mają), zgięła się w pół, a potem usiadła na kamieniu i powiedziała:</p>
<h3>- Dobrze już, dobrze. Mogę być &#8222;Pojemność&#8221;. Słuchajcie, poprosiłam was, żebyście tu nie przychodziły, nie usłuchałyście. Muszę was ukarać. Wiem co zrobię: zabiorę wam czapki. I bez protestów proszę. Czapki to świetny wynalazek, a mi czasem zimno w uszy. Wiecie jak jest, chodzi człowiek po zamku, przeciągi są, brrr.</h3>
<p>Zanim dokończyła, dzieci już nie było. Biała Dama zdążyła tylko zerwać czapkę z głowy jednego chłopca.</p>
<p><strong>- Pani Pojemność, pani Pojemność, proszę nie zabierać mi czapki! Mój tata jest chory, nie pracuje ostatnio i nie mamy pieniędzy, nie dostanę drugiej czapki &#8211; powiedział chłopiec.</strong></p>
<p><strong>- Oj, to smutna historia, mój drogi. Gdybym tylko mogła ci jakoś pomóc..</strong></p>
<p><strong>- Wystarczy, że odda mi pani czapkę, proszę, proszę!</strong></p>
<p><strong>- Niech będzie. Masz czapkę, ale obiecaj mi, że już więcej tu nie przyjdziecie.</strong></p>
<p><strong>- Ale raz, tak na godzinkę, proszę pani Pojemność. Będziemy cicho, przysięgam.</strong></p>
<p><strong>- Nie!</strong></p>
<p><strong>- To na pół godziny.</strong></p>
<p><strong>- Bez dyskusji, chłopcze.</strong></p>
<p><strong>- 15 minut?</strong></p>
<p><strong>- Dość!</strong></p>
<p><strong>- 10?</strong></p>
<p><strong>- Uciekaj, bo cię poszczuję psami!</strong></p>
<p><strong>- Przecież nie ma pani psa.</strong></p>
<p><strong>- Mam!</strong></p>
<p><strong>- Wcale nie!</strong></p>
<p><strong>- Mam psa ducha.</strong></p>
<p><strong>- Psem duchem nie można poszczuć.</strong></p>
<p>Biała Dama roześmiała się serdecznie, oddała chłopcu czapkę i rozpłynęła się w powietrzu.</p>
<blockquote><p>Chłopiec wracał do domu sam, wystraszone dzieci nie czekały na niego. Im bardziej oddalał się od zamku, tym cięższa robiła się czapka. W końcu zaczęła go boleć głowa. Nie zdjął jej jednak, bo o to prosiła Biała Dama. Do domu ledwo doszedł. Kiedy zobaczyła go mama, podbiegła do niego i pomogła mu zdjąć ubranie. Chłopiec z trudem ściągnął z głowy czapkę. Ale co to! Czapka była pełna złotych moment. Mama zapytała, czy przypadkiem nie są kradzione; chłopiec opowiedział co mu właśnie się przydarzyło.</p>
</blockquote>
<p>Wielka była radość w domu chłopca, przede wszystkim udało się wyleczyć tatę. Wdzięczna rodzina postanowiła uszyć dla Białej Damy najpiękniejszą suknię na świecie, oczywiście białą, z najlepszego materiału. Rano chłopiec zaniósł ją na zamek, położył na murze i uciekł. Następnego dnia wszyscy poszli sprawdzić, czy prezent został przyjęty. Sukni nie było.</p>
<blockquote><p>Którejś nocy chłopcu przyśniła się Biała Dama. Powiedziała mu, że marzy jej się taka suknia, która będzie równocześnie elegancka i wygodna. Bo potrzebuje czegoś takiego. Chłopiec zapytał we śnie po co jej taka. Odpowiedziała, że w zwykłych sukniach nie może grać w piłkę, a bardzo polubiła futbol.</p>
</blockquote>
<p>Czasami, kiedy zapadnie zmrok, można dostrzec Białą Damę, która w białej sukni z rozcięciami na nogi, kopie piłkę. Podobno umie już nawet główkować i robić przerzutki.</p>
<h3>Legendy Warmii i Mazur poznajemy dzięki Pałacowi <a rel="noopener" href="https://palacmortegi.pl/o-nas/o-palacu" target="_blank">Mortęgi Hotel&amp;SPA,</a> który tworzy te opowieści dla swoich młodszych Gości, aby urozmaicić pobyt w zabytkowym Pałacu.</h3>
<p><img src="https://www.sukcesjestkobieta.pl/wp-content/uploads/2019/05/Palac-Mortegi03.jpg" alt="" width="640" height="427" /></p>
<p><br class="spacer_" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/ekstra-miejsca/o-tym-jak-biala-dama-polubila-futbol/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zabytkowy pałac może być ekologiczny</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/ekstra-miejsca/zabytkowy-palac-moze-byc-ekologiczny/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/ekstra-miejsca/zabytkowy-palac-moze-byc-ekologiczny/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 28 Jul 2022 12:59:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michal Karas</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekstra miejsca]]></category>
		<category><![CDATA[ekologia]]></category>
		<category><![CDATA[Mazury]]></category>
		<category><![CDATA[Pałac Mortęgi]]></category>
		<category><![CDATA[pałace jak hotele]]></category>
		<category><![CDATA[Warmia i Mazury]]></category>
		<category><![CDATA[zrównoważony rozwój]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.eksmagazyn.pl/?p=29871</guid>
		<description><![CDATA[Co ma wspólnego stacja ładowania aut elektrycznych z jajkiem od miejscowej kury? W Pałacu Mortęgi wielki ekologiczny cel osiąga się dzięki wielu drobnym, świetnie zaplanowanym krokom.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Choć najstarsze zabudowania sięgają XIV wieku, w Mortęgach nie ma mowy o staniu w miejscu. Zabytkowy kompleks pałacowy stale się zmienia, nawet jeśli niektóre zmiany są niewidoczne gołym okiem. Ba, czasami warto sięgnąć do przeszłości, by znaleźć rozwiązanie idealne do obecnych realiów.</p>
<h2>Silni lokalną produkcją</h2>
<p>Dlatego właśnie jajka do porannej jajecznicy czy wieczornego tatara pochodzą od lokalnych ozdobnych niosek, które cieszą oko gości. Podobnie jest z ziołami i przyprawami – świeża mięta czy rozmaryn są pielęgnowane na miejscu, wyłącznie naturalnymi sposobami. Owoce sezonowe także pochodzą z własnej uprawy. To gwarancja nie tylko świeżości i jakości. Za każdym z tych kroków stoi cenny zamysł: produkcja własna Pałacu Mortęgi skraca łańcuch dostaw, zmniejszając ślad węglowy. Nawet jeśli coś nie powstaje w samym kompleksie pałacowym, z pomocą przychodzą sąsiedzi. Produkty w restauracji – sery, mięsa, miody i inne specjały – pochodzą od lokalnych dostawców z Warmii i Mazur. Pałac opracował również własną recepturę warzenia piwa, pozbawioną „ulepszaczy”, by zapewnić jego świeżość.</p>
<div id="attachment_29873" class="wp-caption alignnone" style="width: 650px"><img class="size-large wp-image-29873" title="Alpaki, owce i kozy wypasają się i dbają o zieleń" src="https://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2022/07/a-1024x682.jpg" alt="Alpaki, owce i kozy wypasają się i dbają o zieleń" width="640" height="426" /><p class="wp-caption-text"> </p></div>
<p>Ciekawa intencja towarzyszy lokalnemu mini zoo. Owszem, ma ono zabawiać odwiedzających (a alpaki Olaf i Nel roztopią nawet najtwardsze serce!), ale również służyć podopiecznym. Konie, kozy i owce mają do dyspozycji zielone łąki, na których mogą się wypasać, dzięki czemu nie trzeba sięgać po kosiarki. To z kolei jest spójne z ideą parku okalającego Pałac Mortęgi od zachodu i południa. Mówimy o ponad 4 hektarach przestrzeni utrzymanej w stylu angielskim, a więc z ograniczoną ingerencją człowieka. Pielęgnacja może i jest ograniczona, za to każdy odwiedzający ma tu coś do odkrycia. A gdy lato robi się zbyt gorące, niemal cały park oferuje schronienie w cieniu, co idealnie współgra z chłodem wód pobliskiej Sandeli.</p>
<h2>Jeszcze nie jesteś? Bądź bardziej eko!</h2>
<p>Choć mówimy o chronionym historycznie zabytku, Pałac Mortęgi ewoluuje, by pomóc tworzyć kawałek lepszego świata. Już na wstępie Gości wita obszerny zielony skwer z drzewami ozdobnymi. Dlaczego nie parking? Parkingi są rozlokowane dyskretnie wokół, by uniknąć efektu „wyspy ciepła”. Rezultat jest jasny: tu króluje zieleń. Nie tylko dosłowna, ponieważ Pałac Mortęgi oferuje gościom „zielone” stacje ładowania aut elektrycznych. A jeśli ktoś własnego środka transportu nie ma, dla grup organizowany jest transfer.</p>
<div id="attachment_29874" class="wp-caption alignnone" style="width: 650px"><img class="size-large wp-image-29874 " title="sala bankietowa i staw" src="https://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2022/07/MG_0034-1024x682.jpg" alt="sala bankietowa i staw w Pałacu Mortęgi" width="640" height="426" /><p class="wp-caption-text"> </p></div>
<p>Każdy z tych kroków może wydawać się mały, ale stoi za nimi głęboki sens. Podobnie jest z prowadzoną przez Pałac kampanią edukacyjną na rzecz działań proekologicznych. Co prawda w menu wciąż znajdziemy lokalne mięsa i ryby, jednak goście są zachęcani do skosztowania przysmaków diety roślinnej. Ponadto, promowane są dobry recykling i ograniczenie stosowania plastiku – to działania, w których Pałac Mortęgi ma już niemałe doświadczenie. Jeśli ktoś poczuje chęć zmiany nawyków, czekają na niego rowery, dzięki którym można zjeździć okolicę i spalić kilka nadmiarowych kalorii. A może wystarczy spacer po parku?</p>
<h2>Zrobić tak, by wszyscy wygrali</h2>
<p>Może się wydawać, że wszystko to mało. Nie bez racji – lwia część wysiłków na rzecz środowiska jest niezauważalna dla odwiedzającego. Wszyscy znamy pewnie elektroniczne karty umożliwiające wstęp do pokoju czy włączenie telewizora w hotelu. A czy myślimy o analizach, jakich dokonuje sam hotel? W Pałacu Mortęgi układ i zasadność oświetlenia podlegają obserwacji. Świetliki niwelują potrzebę sztucznego światła za dnia, a nocą ruchy gości decydują o tym, gdzie jest potrzebne zużycie energii. Skoro o zużyciu mowa, przejście na energooszczędny system doprowadziło do ogromnej redukcji.</p>
<p>Podobne zabiegi decydują o procesie gospodarowania żywnością – od zamówienia po podanie do stołu – by możliwie unikać marnotrawstwa. Nie inaczej jest z wodą, odpadami i innymi zasobami, którymi trzeba gospodarować. W Mortęgach mamy do czynienia z synergią: efekt ma być korzystny dla środowiska, odwiedzających i samego Pałacu. Czy tak jest? Sprawdź koniecznie!</p>
<div id="attachment_29875" class="wp-caption alignnone" style="width: 650px"><img class="size-large wp-image-29875 " title="konie na łące w Pałacu Mortęgi" src="https://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2022/07/DSC4361-konie-na-łące-1024x681.jpg" alt="konie na łące w Pałacu Mortęgi" width="640" height="426" /><p class="wp-caption-text"> </p></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/ekstra-miejsca/zabytkowy-palac-moze-byc-ekologiczny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->