<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; wojna</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/wojna/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Fri, 16 Oct 2026 03:35:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Pomóż! PCPM z misją w libańskim Arsalu</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/pomoz-pcpm-z-misja-w-libanskim-arsalu/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/pomoz-pcpm-z-misja-w-libanskim-arsalu/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 01 Feb 2019 15:22:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aneta Zadroga</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Arsal]]></category>
		<category><![CDATA[Liban]]></category>
		<category><![CDATA[PCPM]]></category>
		<category><![CDATA[pomoc]]></category>
		<category><![CDATA[pomoc humanitarna]]></category>
		<category><![CDATA[uchodźcy]]></category>
		<category><![CDATA[wojna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=27173</guid>
		<description><![CDATA[To miejsce było dla uchodźców z Syrii ostatnią szansą na przeżycie. Stało się pułapką.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Górski Arsal na pograniczu syryjsko-libańskim to dla 30 tysięcy syryjskich uchodźców przymusowy dom. Zimą życie w tym rejonie staje się niebezpieczne. Dlatego Fundacja PCPM dotarła tu jako jedyna polska organizacja i pomogła tysiącom ludzi w przygotowaniu się do tego trudnego czasu.</p>
<p><strong>Syryjskie rodziny niosą na swoich barkach ogromny bagaż trudnych doświadczeń, zmagają się z wojenną traumą, życiem na wygnaniu i niebezpieczeństwem, które w tym rejonie Libanu jest szczególne i wraca każdej zimy. Temperatury poniżej zera oraz bardzo duży śnieg, sięgający ponad metr, utrzymuje się tu czasami nawet trzy miesiące. Zawilgocone, prowizoryczne schronienia, w których żyją tam Syryjczycy, nie przetrwałoby zimy. Fundacja PCPM przyleciała do tego rejonu, by przygotować mieszkańców obozowisk do najtrudniejszych miesięcy.</strong></p>
<p>Ze względu na nielegalne przekroczenie granicy, władze Libanu uznały, że uchodźcy nie mogą się swobodnie przemieszczać po kraju. Z drugiej strony mieszkający na terenie Arsalu Syryjczycy, nie mogą też wrócić do Syrii, gdyż grozi im tam aresztowanie albo wcielenie siłą do wojska, różnego rodzaju represje. Nie wiadomo, jak długo uchodźcy będą musieli pozostać tu bez możliwości bezpiecznego powrotu do domu.</p>
<p>PCPM rozpoczął misję zanim rozpoczęła się prawdziwa zima. Pracownicy PCPM od sierpnia sprawdzali stan rozsianych po Arsalu namiotów. Rozmawiali z syryjskimi rodzinami o ich najpilniejszych potrzebach. Od października, przez cały listopad i połowę grudnia pracowali nad dystrybucją materiałów budowlanych.</p>
<p>
<object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="650" height="350" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/XDY8uAIdENQ" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="650" height="350" src="http://www.youtube.com/v/XDY8uAIdENQ"></embed></object>
</p>
<p>Działania fundacji w tym rejonie Libanu dotarły do ponad 15-tu tysięcy ludzi. PCPM zbudowało i naprawiło tysiące namiotów dla syryjskich rodzin.  W obozowiskach umieściło punkty strażackie z gaśnicami, piaskiem i narzędziami do gaszenia pożarów. Bo o te nietrudno, gdy temperatura drastycznie spada i jedyną szansą na ogrzanie namiotu, łatwopalnego namiotu, jest palenie w opałowym piecu.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<blockquote><p>- Następstwem instalacji takich punktów jest również seria szkoleń, tak, żeby oni nie bali się skorzystać z tej gaśnicy, żeby nie bali się skorzystać z tego sprzętu w przypadku, kiedy jest to konieczne – dodaje koordynator projektu, Marcin Wiza.</p>
</blockquote>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Dzięki Polskiej Pomocy, która finansuje projekt w Arsalu warunki życia Syryjczyków znacznie się polepszyły. Przeznaczone pieniądze pozwoliły na wyrównanie i utwardzenie powierzchnię dróg, którymi do uchodźców docierają dostawy z wodą i pożywieniem. PCPM zadbał też o niepełnosprawnych mieszkańców obozu, kupując specjalne łóżka, materace przeciwodleżynowe oraz przenośne krzesła toaletowe, żeby ułatwić im niewyobrażalnie trudne życie w obozie.</p>
<p>Chcesz pomóc? Przelej dowolną kwotę na konto Fundacji PCPM:<br />
 <strong>61 1140 1010 0000 5228 6800 1003 z dopiskiem: Zima</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/pomoz-pcpm-z-misja-w-libanskim-arsalu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Już nigdy nie wróci…</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/premiery-ksiazek/juz-nigdy-nie-wroci/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/premiery-ksiazek/juz-nigdy-nie-wroci/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Sep 2016 03:51:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Edyta Nowicka</dc:creator>
				<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[i nie wróciłeś]]></category>
		<category><![CDATA[list]]></category>
		<category><![CDATA[obóz]]></category>
		<category><![CDATA[ojciec]]></category>
		<category><![CDATA[przeszłosć]]></category>
		<category><![CDATA[wojna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=22143</guid>
		<description><![CDATA[Książki takie jak ta czyta się bardzo trudno. Trzeba się bowiem zmierzyć z historią i losami ludzi, którzy wcale nie zasłużyli sobie, aby traktować ich w ten sposób. „I nie wróciłeś…” to opowieść o wielkiej stracie i czasie spędzonym w obozie]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Choć życie w obozie koncentracyjnym stanowi jedynie tło wydarzeń to bardzo mocno może zspisać się w pamięci czytelnika. Jest bowiem częścią stałą wszystkich dziejących się tam rzeczy. Tam w końcu trafiła autorka &#8211; Marceline Loridan-Ivens. Miała wtedy kilkanaście lat, a jej życie zupełnie zmieniło bieg.</p>
<p>„I nie wróciłeś..” to jednak próba rozliczenia się z tym co minęło, a szczególnie z ojcem, który nigdy z obozu nie wrócił. Książka jest zatem listem do niego. Do człowieka, który jako jedyny potrafiłby ją zrozumieć.</p>
<p>Wzbudzająca wiele kontrowersji francuska dziennikarka  w nietypowy sposób dołącza do grona piszących o obozach koncentracyjnych. To nie jest relacja z miejsca, w którym trzeba było staczać walkę o każdą chwilę życia, ale opowieść o niemożliwym powrocie do świata, który stał się obcy i nieprzychylny, o tęsknocie za tymi, którym niczego nie trzeba by tłumaczyć. O życiu na zawsze naznaczonym tragedią.</p>
<p>Autorka jest wieloletnią dziennikarką, działaczką polityczną i reżyserką. Została urodzona w Polsce, ale w 1919 roku wyemigrowała do Francji.  Podczas II wojny świtowej wraz z ojcem brała czynny udział w walce przeciwko hitlerowskim Niemcom. Została schwytana i uwięziona w obozie koncencentracyjnym, z którego uwolniono ją dopiero w maju w 1945 roku.</p>
<p style="text-align: center;"><em>Może trudno ci będzie w to uwierzyć, ale mimo tego, co nas spotkało, byłam osobą pogodną. Pogodną w ten nasz specyficzny sposób – żeby zemścić się za to, że jestem smutna i jednak się śmiać. Ale się zmieniam. To nie gorycz, nie stałam się zgorzkniała. Jest po prostu tak, jakby już mnie tu nie było. Słucham radia, wiadomości, wiem, co się dzieje, i coraz częściej ogarnia mnie strach. Nie znajduję w tym wszystkim swojego miejsca.</em></p>
<p style="text-align: right;"><strong>Marceline Loridan-Ivens</strong></p>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p>Źródło: Prószyński Media</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/premiery-ksiazek/juz-nigdy-nie-wroci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bal prowadzący do trudnej dorosłości</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/premiery-ksiazek/bal-prowadzacy-do-trudnej-doroslosci/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/premiery-ksiazek/bal-prowadzacy-do-trudnej-doroslosci/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Sep 2016 03:25:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Edyta Nowicka</dc:creator>
				<category><![CDATA[książki]]></category>
		<category><![CDATA[bal]]></category>
		<category><![CDATA[kobieta]]></category>
		<category><![CDATA[miłość]]></category>
		<category><![CDATA[Powrót do domu koni]]></category>
		<category><![CDATA[Tadeusz Kijański]]></category>
		<category><![CDATA[wojna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=22138</guid>
		<description><![CDATA[Tak bal zdarza się tylko raz! Po nim dziewczyna staje się dorosła, poznaje mężczyzn i zmienia swoje dotychczasowe życie. Tym razem to samo życie upomniało się o zmiany, a wojna zweryfikowała plany i marzenia wszystkich]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Sielska sceneria, konie, miłość wisząca w powietrzu i piękne Podlasie. To wszystko znaleźć można w książce Tadeusza Kijańskiego „Powrót do domu koni”. Teoretycznie nie można było sobie wymarzyć lepszego dnia i miejsca na miłość, pierwszy dotyk mężczyzny, rozpoczęcie nowego etapu życia. Taka noc jak wtedy, 31 sierpnia 1939 r. miała być dla Halszki tą przełomową. Taką faktycznie była, po niej przyszedł jednak czas na wiele rozczarowań i konfrontację z rzeczywistością, która mogła przekroczyć wyobrażenia tak młodej kobiety, która dopiero zaczyna prawdziwe życie.</p>
<p>Tego dnia Halszka była ze Stanisławem na swoim pierwszym prawdziwym, dorosłym balu. To miał być ważny, definiujący dzień dla młodej kobiety. Nie był to jednak dobry rok. Dla niej, dla stadniny koni w Janowie Podlaskim, ani dla Polski. Los przyniósł lata pełne śmierci i udręki, a nie jak się można było spodziewać &#8211; miłości i beztroski. Tułaczka tych, którzy przetrwali, wiodła przez najechane przez bolszewików Kresy, nazistowski Górny Śląsk, okupowaną Czechosłowację, aż po wzgórza Montany.</p>
<p>Jak po tak długiej drodze powrócić? Halszka Horodyńska już zawsze będzie jednak wracać. Do niewinnych i bezpiecznych dni młodości, ciepłych sierpniowych nocy nad majestatycznym Bugiem, pierwszego dotyku mężczyzny. I do dumnych koni, które dalej ufały ludziom, mimo, że ci nie potrafili już zaufać samym sobie. Wszystko to zostało w jej pamięci.</p>
<p>Źródło: Świat Książki</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/kalendarz-imprez/premiery-ksiazek/bal-prowadzacy-do-trudnej-doroslosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Marcin Meller: Wolny strzelec</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/marcin-meller-wolny-strzelec/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/marcin-meller-wolny-strzelec/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 28 May 2015 19:36:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>joanna</dc:creator>
				<category><![CDATA[ekscytujący bohater]]></category>
		<category><![CDATA[adrenalina]]></category>
		<category><![CDATA[Marcin Meller]]></category>
		<category><![CDATA[polska]]></category>
		<category><![CDATA[wojna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=19115</guid>
		<description><![CDATA[Wydaje mi się, że każdy z nas ma swoją pulę szczęścia do wyczerpania i nie należy kusić losu ponad miarę, a miałem kilka sytuacji w życiu, że cudem wywinąłem się śmierci. Z Marcinem Mellerem, dziennikarzem, pisarzem, publicystą i byłym redaktorem naczelnym „Playboya” rozmawiamy o wojnie, dorastaniu mężczyzny, billboardzie, który powodował stłuczki i warszawskiej żulerii]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><br />
 EksMagazyn: Czy jest pan wariatem?</strong></p>
<p><strong>Marcin Meller:</strong> Tytuł mojej książki brzmi „Między wariatami. Opowieści terenowo-przygodowe”, więc teoretycznie jestem tym normalnym, chociaż pewnie wielu znajomych powiedziałoby, że tytułowym wariatem jestem ja. Tak na poważnie mówiąc, zawsze miałem w sobie bezpiecznik, który sprawiał, że stroniłem od szaleństw totalnych, skrajności i wiedziałem, w którym momencie powiedzieć sobie „stop”. Można więc powiedzieć, że jestem wariatem w granicach rozsądku.</p>
<p><strong>Ten fragment biografii dziennikarskiej, kiedy był pan bardzo blisko konfliktów wojennych (m.in. w Afryce, Rumunii, krajach byłej Jugosławii – przyp. red.) jest bardzo ciekawy. Wspominał pan, że jest to uzależniające. Lubi pan ryzyko i adrenalinę?</strong></p>
<p>Etap reportaży z miejsc ogarniętych wojną na pewno jest zamknięty. Wydaje mi się, że każdy z nas ma swoją pulę szczęścia do wyczerpania i nie należy kusić losu ponad miarę, a miałem kilka sytuacji w życiu, że cudem wywinąłem się śmierci. Wtedy miałem 20, potem 30 lat i de facto byłem singlem, a teraz mam rodzinę, żonę, dwójkę dzieci więc nie ma takiego tematu. A jeśli chodzi o ryzyko, to jestem o tyle typowy, że wraz z biegiem lat skłonność do ryzyka się u mnie zmniejsza, a poza tym widzę więcej niebezpieczeństw i zagrożeń. Myśląc czysto teoretycznie, pewnie gdybym miał dwadzieścia lat, to pewnie chciałbym jechać do Iraku czy Syrii, a jako czterdziestokilkulatek, pomijam fakt, że mam rodzinę – nawet gdybym był singlem, nie wiem, czy bym się zdecydował na taki wyjazd, mając w perspektywie, że powstanie wideo, na którym widać, jak mi głowę ucinają.</p>
<p><strong>Czego pana nauczyły wyjazdy wojenne?</strong></p>
<p>Kilku rzeczy, ale tak na szybko, zacznę od tego, że kiedy ogląda się świat z takiego pokojowego miejsca jak Warszawa na wojnę na Ukrainie czy Syrii, to wydaje się takie straszne i inne, od tego co nas otacza. A to jest tak naprawdę bardzo ludzkie, jakkolwiek dziwnie by to nie zabrzmiało. Granica od sytuacji pokojowej do sytuacji, że sąsiedzi – bo to się tak zazwyczaj odbywa – zaczynają do siebie strzelać i się zabijać, jest bardzo płynna. Nabrałem takiego przekonania, że pokój to jest w pewnym sensie sytuacja sztuczna dla człowieka, którego naturalnym planem jest gromadzenie coraz to większej ilości dóbr. To, że mamy teraz kilkadziesiąt lat pokoju to jest ewenement. Przecież przez tysiące lat cały czas ktoś się z kimś tłukł i kto wie, jak długo potrwa ta nasza sielanka. Druga rzecz jakiej się nauczyłem to pewna perspektywa widzenia. Kiedy słyszę, jak to w Polsce jest strasznie i tragicznie, to mam wrażenie, że zgubione jest poczucie proporcji, gdzie jest naprawdę tragicznie i jak mogłaby wyglądać Polska, gdyby parę rzeczy się nie zdarzyło. Jest też kilka osobistych rzeczy – jakkolwiek banalnie by to zabrzmiało, sprawdzenie siebie. Ja się zawsze bałem i nie kryję tego, miałem potężnego stracha, ale potrafiłem go pokonać, dać sobie radę, wyjść z tego. Poznałem ludzi, których nie spotkałbym nigdzie indziej. I na koniec – z przymrużeniem oka, będę mógł powiedzieć: „Wiesz synu, tata był na wojnie”.</p>
<p><strong>Myślał pan kiedykolwiek o tym, żeby wyprowadzić się z Polski?</strong></p>
<p>Raz w życiu, na koniec liceum. Wtedy miałem swój problem z Polską i miałem taki moment, kiedy chciałem wyjechać. Potem byłem rok w Stanach, ponieważ ojciec tam wykładał i pojawiła się możliwość, żeby został w USA na trzyletnim stypendium. Dosyć szybko przyszedł moment, kiedy uświadomiłem sobie, że nie wyobrażam sobie życia nigdzie poza Polską. Mogę wyjechać na pół roku, na rok i uwielbiam to, ale pod jednym warunkiem – że za jakiś czas wracam nawet nie tyle do Polski, co do Warszawy.</p>
<p><strong>Co pan najbardziej lubi w Polakach i co pana najbardziej denerwuje?</strong></p>
<p>Wszystko mnie wpienia i wszystko uwielbiam. To jest trochę jak miłość i nienawiść. Mój stosunek do Polski jest taki jak do Warszawy. Przecież to jest brzydkie, paskudne miasto, ale jest moje. Tu się urodziłem, wychowałem, spędziłem całe życie. Kilka dni temu byłem z żoną w Krakowie i ona mówi: „Wiem, czemu wzdychasz – gdyby nie było powstania, jaka Warszawa byłaby nieprawdopodobna”. Są rzeczy, które mi się podobają i nie podobają zarazem. Czasami bawi mnie warszawska żuleria i uwielbiam przerzucać się anegdotkami z rodzeństwem, które wychowało się w bardzo żulerskich kręgach na warszawskim Nowym Mieście, i bardzo mnie śmieszą i wzruszają te opowieści, a potem widzę takiego typa na ulicy i wyprowadza mnie on z równowagi. Uwielbiałem siedzieć na Legii na „żylecie”, a z drugiej strony nic mnie tak nie wpienia, jak niektóre zachowania kiboli. Nie mam stosunku letniego ani do Polski, ani do polskości, ani do Warszawy.<br />
 <em><br />
 Cały tekst dostępny w drukowanym wydaniu EksMagazynu (nr 27).</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/ekscytujacy-bohater/marcin-meller-wolny-strzelec/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->