<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady &#187; wpływ alkoholu na organizm</title>
	<atom:link href="http://www.eksmagazyn.pl/tag/wplyw-alkoholu-na-organizm/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.eksmagazyn.pl</link>
	<description>EksMagazyn - ekskluzywny magazyn dla kobiet: seks, mężczyźni, design, zdrowie, uroda, moda, imprezy, kino, recenzje, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Wed, 29 Jul 2026 07:38:58 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Niełatwa walka z alkoholizmem</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/nielatwa-walka-z-alkoholizmem/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/nielatwa-walka-z-alkoholizmem/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 23 Jan 2019 00:17:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[społeczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[alkoholizm]]></category>
		<category><![CDATA[anonimowi alkoholicy]]></category>
		<category><![CDATA[leczenie alkoholizmu]]></category>
		<category><![CDATA[sponsor]]></category>
		<category><![CDATA[terapia alkoholizmu]]></category>
		<category><![CDATA[terapia uzależnień]]></category>
		<category><![CDATA[wpływ alkoholu na organizm]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=26928</guid>
		<description><![CDATA[Uzależnienie od alkoholu to choroba zaprzeczeń. O tym, kto jest na nią szczególnie narażony, jakie są jej nieoczywiste skutki i jak ją skutecznie wyleczyć – opowiada dr Bohdan Tadeusz Woronowicz, psychiatra, który leczy uzależnionych już od 45 lat.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Znanych jest wiele rodzajów terapii uzależnienia od alkoholu. Jedne dążą do całkowitej abstynencji, a inne do tzw. picia powściągliwego (czyli redukcji szkód). Co jest najskuteczniejsze? </strong></p>
<p>Jeśli człowiek jest uzależniony, to uważam, że najlepsze jest dla niego całkowite odstawienie alkoholu. To wyjście najbezpieczniejsze, choć trudne do realizacji. Niestety, wiele osób nie wyobraża sobie życia bez alkoholu. Takie osoby często unikają więc leczenia. To właśnie z myślą o nich, jakiś czas temu stworzone zostały alternatywne programy terapeutyczne, mające na celu nie całkowitą abstynencję, lecz ograniczenia picia. Ja również w swej praktyce stosuję ten rodzaj terapii, ale zawsze informuję pacjenta, który nie decyduje się na abstynencję, o zagrożeniach i mówię, że najbezpieczniejszym dla niego rozwiązaniem byłaby abstynencja. Wówczas pacjent, ale już na własną odpowiedzialność, może próbować pić według ustalonych wspólnie z terapeutą zasad i limitów. Jeśli jednak komuś nie uda się dotrzymać tych zasad, to taka osoba kwalifikuje się wyłącznie do programu nastawionego na całkowitą abstynencję.</p>
<p><strong>Jaki jest wzór picia powściągliwego? Brytyjczycy opublikowali niedawno nowe zalecenia dotyczące spożycia alkoholu o niskim ryzyku szkód zdrowotnych: wskazali konkretny limit 14 porcji alkoholu na tydzień, gdzie jedna porcja zawiera 10 ml lub 8 g czystego alkoholu etylowego. </strong></p>
<p>- Ja takich uniwersalnych recept nie propaguję. Gdy przychodzi do mnie człowiek, który pije codziennie 8 piw, to mówię: najpierw spróbujmy zmniejszyć tę ilość do 7, potem 6, i tak dalej. Jeżeli widzę, że pacjent jest głębiej uzależniony, to zawsze dążę do zerowego spożycia, a  do tego dochodzi się z reguły bardzo powoli. Dodam, że ja osobiście preferuję realizowanie tego celu bez wsparcia farmakologicznego, choć oczywiście nie brakuje w świecie medycznym głosów, że należy standardowo leczyć alkoholizm stosując różne leki. Za takim podejściem bardzo lobbuje branża farmaceutyczna i współpracujący z nią eksperci. Wiadomo dobrze dlaczego. Ja zawsze byłem temu przeciwny. Uzależnienie od alkoholu nie jest przecież wyłącznie chorobą natury fizycznej, biologicznej. Nie jest więc niestety tak, że chory dostanie jakąś cudowną pigułkę i od razu zyskuje piękne życie i przestaje pić. Owszem, niektóre leki, w określonych sytuacjach mogą wspierać leczenie niektórych osób. Ale tylko wspierać, one nie leczą.</p>
<p><strong>Rozumiem, że najlepsze efekty przynosi psychoterapia. Proszę wskazać od jakich elementów w największym stopniu zależy jej powodzenie?</strong></p>
<p>Tak, ze swojej 45-letniej praktyki w leczeniu alkoholizmu wiem, że najlepsze efekty dają programy psychoterapii, które skupiają się na tym, aby zmienić to, co chory nosi w głowie, albo w sercu i w duszy, dzięki czemu może stać się innym, lepszym człowiekiem. Gdy tak się dzieje, wtedy nie są mu już potrzebne środki wspomagające, takie „lekarstwa” jak alkohol. Żeby człowiek mógł zdrowieć, musi dokonywać zmiany osobistej. Mówię pacjentom: najpierw trzeba się zmienić, zacząć inaczej postrzegać pewne sprawy, inaczej sobie układać relacje z ludźmi, inaczej pewne rzeczy przeżywać, itd.  Zmiana osobista, konieczna do zaprzestania picia, polega na weryfikacji i na odstąpieniu od wielu dotychczasowych przekonań, zachowań, postaw, przyzwyczajeń, relacji, a także sposobów przeżywania, odczuwania, reagowania, myślenia, itp. Wszystko po to, aby możliwe było funkcjonowanie bez alkoholu i innych substancji psychoaktywnych oraz bez kompulsywnych zachowań. Mogę przywołać tysiące przykładów osób, które przychodziły do mnie jako „wrak człowieka”, a dziś dzięki terapii, są fantastycznymi, spełnionymi, zupełnie innymi niż wcześniej ludźmi. Często już po 4-5 miesiącach terapii nie poznaję niektórych pacjentów, tak bardzo się zmieniają na plus. Nie bez powodu podczas wykładów dla młodszych kolegów powtarzam bardzo często, że jestem bardzo zadowolony z wyboru swojej drogi zawodowej, bo jako lekarz nie znam żadnej innej specjalności, w której mógłbym pomóc pacjentowi w tym, żeby stal się zdrowszy i lepszy niż przed zachorowaniem.</p>
<p><strong>W trakcie terapii stara się Pan dotrzeć do głęboko zakorzenionych źródeł problemu. Co Pan wtedy najczęściej odkrywa? Jest jakiś wspólny mianownik łączący tych wszystkich ludzi? </strong></p>
<p>Najczęściej podłożem uzależnienia okazuje się być niewłaściwe reagowanie na różne życiowe sytuacje i wyzwania, a także nieradzenie sobie ze swoimi stanami emocjonalnymi. Ludzie starają się je okiełznać za pomocą alkoholu, leków czy narkotyków, oczywiście bez skutku. Tego rodzaju trudności są po części wrodzone, a po części nabyte, co znacznie utrudnia ich eliminowanie.</p>
<p><strong>Skoro tak dużo wiadomo o źródłach problemu, to co w takim razie stanowi skuteczne remedium? Jaki jest klucz do sukcesu w takiej terapii?</strong></p>
<p>W dużym uproszczeniu mogę powiedzieć, że aby przestać pić, trzeba najpierw trochę pokory, która ułatwi zauważenie problemu. Ponadto, trzeba też starać się być uczciwym i szczerym, nie tylko wobec innych, ale przede wszystkim wobec siebie. No i trzeba jakoś rozliczyć się z przeszłością, zadośćuczynić wielu osobom.</p>
<p><strong>Z tego, co Pan mówi wynika, że osoby uzależnione przez długi czas wypierają istnienie swojego problemu. Dlaczego ludzie się tak oszukują? </strong></p>
<p>Przyznanie się do problemu alkoholowego, to przecież zdaniem wielu osób &#8211; przyznanie się do słabości charakteru. Bardzo często posądza się osoby uzależnione o kłamstwa, na każdej płaszczyźnie i poziomie życia. Oczywiście muszą kłamać, żeby nie ponosić wszystkich konsekwencji swojego picia, ale kiedy taka osoba zaprzecza swojemu alkoholizmowi, to ja jej wierzę. Ona nie oszukuje. Ona przekazuje swoją prawdę, coś, w co naprawdę wierzy. Często jest to efekt działania psychologicznych mechanizmów obronnych, takich jak np. racjonalizacja, zaprzeczanie, przeniesienie, projekcja itp. Dla wielu obserwatorów będzie to fałszywy obraz siebie i rzeczywistości, ale trzeba wiedzieć, że osoby uzależnione zaprzeczają chorobie dlatego, że są przekonane o swoich racjach. Trzeba być więc przygotowanym na to, że każdy czynny alkoholik będzie przedstawiał swoją własną prawdę, która ma się często nijak do prawdy obiektywnej. Zobaczenie tego, jak naprawdę jest, to podstawa do zmiany. Dopóki człowiek wierzy w to, że wszystko jest z nim ok, dopóty nic się nie zmieni. Zwykle po prostu nie przyjmuje on do wiadomości, że jest chory. Nie bez powodu uzależnienia są nazywane chorobami zaprzeczeń lub zakłamania.</p>
<p><strong>Czy ktoś zbadał ile prób rzucenia picia podejmuje przeciętnie alkoholik zanim mu się to wreszcie uda? Znane są takie wyliczenia np. dotyczące palaczy. </strong></p>
<p>Nie znam takich danych. Wszystko zależy od człowieka. Dopóki człowiek nie zrozumie, że jest chory, dopóty będzie traktował picie czy palenie jako jedną ze zwykłych czynności i  będzie do nich wracał. Aby opanować uzależnienie musi najpierw uznać, że jego picie czy palenie wykracza poza pewną normę, że przekroczył granicę między zdrowiem a chorobą. Nie ma co liczyć na to, że do leczenia zmuszą kogoś wyłącznie somatyczne, fizyczne powikłania picia. U jednych objawy somatyczne są bardziej wyraźne, a u innych nie, u jednych są one słabsze, u innych silniejsze. Zresztą nawet poważne objawy somatyczne często nie skłaniają do zaprzestania picia. Kiedy osoba uzależniona od alkoholu i nieświadoma swojej choroby podupadnie na zdrowiu, odczuje jakieś dotkliwe skutki swojego picia, to z reguły zrobi sobie chwilową przerwę, a potem wraca do picia.</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-26930" title="alkohol 1" src="http://www.eksmagazyn.pl/wp-content/uploads/2018/12/alkohol-1.jpg" alt="" width="700" height="570" /></p>
<p><strong>Co najsilniej motywuje alkoholików do zerwania z nałogiem? Lepiej sprawdza się kij czy marchewka? </strong></p>
<p>Zacznijmy od tego, że prawie nikt nie podejmuje leczenia dobrowolnie. Ludzie przychodzą się leczyć najczęściej dlatego, że zostali do tego zmuszeni, przez coś lub przez kogoś, albo czegoś złego doświadczyli. Na przykład, bo żona na nich ostro nacisnęła, lekarz ich czymś nastraszył, albo zbeształ ich szef. Motywacja z początku nie jest istotna. Ważne jest to, że chory człowiek przyszedł do terapeuty. Jeśli wtedy da sobie szansę na przyjrzenie się problemowi i własnej osobie, to może to uruchomić proces zmiany. Czyli ktoś najpierw przychodzi z motywów zewnętrznych, ale w trakcie terapii otwiera oczy, zaczyna dostrzegać problem i dopiero wtedy zaczyna się leczyć z wewnętrznej motywacji, dla siebie. Kiedy człowiek w końcu zrozumie, co się z nim naprawdę stało, musi sobie szczerze odpowiedzieć na pytanie: czy ja chcę tak dalej żyć, czy chcę żyć inaczej? Wielu pacjentom podoba się nowe życie i nie chcą później już tego stracić. Bardzo istotny jest też moment, kiedy taka osoba zrozumie, że jest chora a nie zła, głupia czy słaba.</p>
<p><strong>Brzmi to wszystko zachęcająco, ale proszę powiedzieć szczerze, jaka jest skuteczność terapii uzależnienia od alkoholu? </strong></p>
<p>Skutecznie pomagamy, niestety, mniejszości osób uzależnionych od alkoholu. U większości pacjentów problem wielokrotnie nawraca. Na pewno większe szanse powodzenia mają osoby ze wsparciem rodziny. Ale pod warunkiem, że ta rodzina jest mądra. Często jest bowiem tak, że rodzina pomaga choremu w piciu. Oczywiście nieświadomie. To syndrom współuzależnienia. Na przykład, żona alkoholika dzwoni do lekarza i mówi: mój Kazio się przeziębił i nie może iść do pracy, może pan doktor da parę dni zwolnienia. A Kazio wtedy leży skacowany lub dalej pije. Żona pomaga też mężowi w piciu kiedy spłaca jego długi, albo gdy ten przyjdzie do domu sponiewierany, a ona wykąpie go i położy do łóżka. Facet się rano budzi i myśli sobie, ale mam fajnie. Co było wczoraj, to nie pamięta, bo miał „urwany film”. To naprawdę nie pomaga. W skutecznym leczeniu chodzi nie tylko o zaprzestanie picia, lecz również o poprawę jakości życia. Moje doświadczenie mówi, że na pewno większe szanse na zdrowienie mają osoby, które rzetelnie realizują profesjonalne programy terapeutyczne albo pracują ze „sponsorem” w ramach Programu Dwunastu Kroków Anonimowych Alkoholików.</p>
<p><strong>Zatem najlepiej jest zapobiegać tym wszystkim problemom wtedy, gdy jeszcze ich nie ma lub gdy są małe. Proszę poradzić, co rodzice powinni robić, aby uchronić swoje nastoletnie dzieci przed alkoholizmem?</strong></p>
<p>Być może nie powinienem tego mówić, ale ja na przykład swoim dzieciom sam dałem spróbować alkoholu, gdy zbliżyły się do wieku, w którym każdy młody człowiek chce spróbować tego smaku. Po prostu, przy jakiejś okazji nalałem im troszkę wina do kieliszka. Zrobiłem to, żeby dziecko poznało smak alkoholu. Dzięki temu, gdy potem znalazły się w sytuacji, w której były namawiane przez rówieśników do picia, moje dzieci mogły powiedzieć: dziękuję, znam smak, ja już próbowałam czy próbowałem. Moje dzieci, z racji wykonywanej przeze mnie pracy, napatrzyły się też na alkoholików, ale przeważnie na tych, którzy przestali pić. Pokazywałem im też rzecz jasna pijane osoby na ulicy, z komentarzem: zobacz jaki tam biedny człowiek siedzi albo leży. Efekt jest taki, że moje dzieci (40+) piją alkohol normalnie, czyli w niedużych ilościach, ale raczej niechętnie i bardzo rzadko. Moim zdaniem, współczesny system edukacji szkolnej powinien mocniej uwzględnić problem uzależnień. Obecnie zbyt rzadko się ten temat w szkole pojawia, a powinien się często przewijać i to przy wielu różnych okazjach. Konsekwencje spożycia alkoholu można pokazywać dzieciom i młodzieży w trakcie nauczania różnych przedmiotów, m.in. biologii, chemii, fizyki, a nawet historii. Ale najważniejszą kwestią z punktu widzenia profilaktyki jest nauczenie dzieci radzenia sobie w życiu, radzenia sobie ze stresem i z negatywnymi emocjami. Jeśli dziecko będzie miało te kompetencje, a do tego dobrą samoocenę i dobre relacje z rodzicami, to wtedy szansa na to, że zacznie coś brać, że się od czegoś uzależni, jest nieduża. Ciekawość zapewne sprawi, że spróbuje alkoholu i papierosów, to chyba nieuniknione. Najważniejsze, żeby nie znalazło w nich sposobu na ucieczkę od problemów, czy na poprawienie swojego samopoczucia, a w efekcie, żeby się nie uzależniło. I choć niektóre osoby są niestety bardziej od innych podatne na uzależnienia, to jednak wcale nie oznacza, że ich los jest przesądzony. Można to ryzyko istotnie zmniejszyć: ucząc dzieci spokojnego, uważnego życia, mądrego radzenia sobie z problemami, a także ucząc je pewnych zasad i wartości, którymi powinny się w życiu kierować. Dziecko musi też czuć się kochane i bezpieczne. To jest zadanie dla nas dorosłych, zwłaszcza rodziców, wychowawców i opiekunów.</p>
<p><strong>Współczesna kultura masowa w tym nie pomaga. Promuje konsumpcyjny styl życia, wolność i swobodę. </strong></p>
<p>Ale powoli zmienia się na lepsze. Widzę, że w społeczeństwie jest coraz większa akceptacja dla ludzi, którzy mówią, że nie piją: nie bo nie, albo dlatego, że swoje już w życiu wypili. Piętno alkoholika, owszem, nadal jest duże, mocno stygmatyzujące, ale jego społeczny wizerunek również powoli się zmienia. Coraz więcej ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że to choroba. Piętno to z pewnością jednak pozostanie, bo przecież po alkoholu robi się różne, często głupie i bardzo złe rzeczy. Trzeba o tym pamiętać. Mam wrażenie, że łatkę alkoholika wciąż zbyt łatwo i szybko się przypina różnym osobom. Nie spieszmy się z tym. To, że ktoś raz się upije na weselu czy na imieninach i coś głupiego zrobi nie oznacza wcale, że „jest alkoholikiem”.</p>
<p><strong>Każdy, kto potrafi czytać, teoretycznie powinien wiedzieć, że alkohol szkodzi zdrowiu. Takie ostrzeżenia są przecież wieszane na półkach w każdym sklepie z alkoholem. Ale pewnie nie wszyscy zdają sobie sprawę z całego spektrum możliwych konsekwencji. Proszę powiedzieć, jakie są najważniejsze skutki zdrowotne regularnego spożywania alkoholu?</strong></p>
<p>Systematyczne używanie alkoholu musi się odbijać na pracy mózgu, ponieważ alkohol niszczy część komórek nerwowych. Spada w ślad za tym sprawność poznawcza, zdarzają się zespoły amnestyczne u stosunkowo młodych osób. Na przykład mężczyzna 45-letni może mieć pamięć tak słabą, jak 90-letni dziadek i w efekcie nie pamięta zbyt dobrze, co jadł rano na śniadanie. Druga istotna sprawa to osłabienie i zaburzenie pracy wątroby, jednego z bardzo ważnych organów w naszym organizmie. Na liście problemów zdrowotnych, do których przyczynia się alkohol, są też m.in.: choroby układu sercowo-naczyniowego, w tym problemy z ciśnieniem krwi, zaburzenia żołądkowo-jelitowe, zaburzenia psychiczne, problemy z chodzeniem z powodu zapalenia wielonerwowego, itp. Przypominam też o rakotwórczości alkoholu. Światowa Organizacja Zdrowia wskazała w sumie ponad 200 chorób i urazów, które mają związek z używaniem alkoholu. Szacuje też, że alkohol był w 2016 roku przyczyną co 20-go zgonu na świecie.</p>
<p><strong>A co z przewlekłym zmęczeniem? Słyszałem, że może być ono skutkiem nadużywania alkoholu, mniej oczywistym niż wymienione wcześniej, lecz także istotnym. </strong></p>
<p>Oczywiście. Jeśli ktoś regularnie pije, to jego organizm nie może przecież normalnie odpoczywać ani też normalnie się regenerować. Każdy wie, że aby dobrze funkcjonować trzeba się dobrze wyspać. Tymczasem po alkoholu sen nie jest naturalny i zdrowy. Jest płytki, często przerywany (chyba, że jest wynikiem głębokiego upojenia). Po alkoholu organizm, w tym głowa, nie odpoczywają tak jak należy, dlatego że są nim po prostu przytrute. Ponadto, alkohol wypłukuje liczne, ważne dla zdrowia witaminy (zwłaszcza z grupy B) i mikroelementy. I skąd tu mieć potem energię do życia?</p>
<p><strong>Warto też chyba zwrócić uwagę na fakt, że alkohol działa na ludzi depresyjnie. Prawda? </strong></p>
<p>Na większość osób spożyty w dawce jednorazowej alkohol działa stymulująco, euforycznie, ale gdy ktoś pije przez dłuższy czas, regularnie, nawet w niedużych dawkach, to wtedy rzeczywiście działa na ludzi depresyjnie. W efekcie, każdy alkoholik cierpi na mniejszą lub większą depresję. Depresja jest u nich najczęściej skutkiem nadużywania alkoholu. Dodatkowo, niekorzystnie na nastrój i samopoczucie wpływają liczne problemy towarzyszące nieumiarkowanemu piciu &#8211; nie odwrotnie, chociaż wiele osób twierdzi, że pije, bo ma problemy. Stany depresyjne są szczególnie widoczne u pijących kobiet. Niestety, często się zdarza, że gdy taka pani pójdzie do niezbyt doświadczonego psychiatry i do tego nie mówi o piciu alkoholu, to ten zaczyna ją leczyć na depresję czy nerwicę, a prawdziwe źródło problemu nie jest eliminowane. Leczenie depresji nie przynosi więc w takiej sytuacji efektów. W takich przypadkach, dopiero po odstawieniu alkoholu depresja mija. Spotykałem wiele takich przypadków.</p>
<p><strong>Czyli na każdym etapie życie i w każdym wieku warto spróbować zerwać z nałogiem, aby odnieść różne, płynące z tego korzyści. Choć znajdą się zapewne i tacy, „królowie życia”, którzy będą lekceważyć tego typu „kazania”, podkreślając, że na coś przecież trzeba umrzeć.</strong></p>
<p>Kiedy ponad 30 lat temu paliłem papierosy czy fajkę, to straszono mnie, że umrę na raka. Sam się wtedy śmiałem, że na coś trzeba umrzeć. Tak ludzie do tego podchodzą. Ale to prawda: zawsze warto rozstać się z alkoholem, szczególnie wówczas, kiedy on zaczyna człowieka zniewalać, bo dzięki temu można mieć lepsze życie. Wystarczy porozmawiać z tymi, którzy przestali pić. Potwierdzą oni, że ich życie stało się inne, dużo bogatsze i zdrowsze. Ostatnio mój pacjent powiedział mi: byłem właśnie nad morzem, czy pan wie jakie tam są piękne wschody słońca? Odparłem, że wiem. A on na to: wie pan, bo ja tyle razy jeździłem nad to morze, ale do tej pory nigdy takiego pięknego wschodu słońca nie widziałem. Dopiero teraz zobaczyłem, dzięki temu, że byłem trzeźwy.</p>
<p>Rozmawiał Wiktor Szczepaniak (zdrowie.pap.pl)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/spoleczenstwo/nielatwa-walka-z-alkoholizmem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Postanowienie o abstynencji rzadko działa. Jak sobie pomóc?</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/postanowienie-o-abstynencji-rzadko-dziala-jak-sobie-pomoc/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/postanowienie-o-abstynencji-rzadko-dziala-jak-sobie-pomoc/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 07 Feb 2018 15:30:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja</dc:creator>
				<category><![CDATA[w skrócie]]></category>
		<category><![CDATA[abstynenci]]></category>
		<category><![CDATA[alkohol]]></category>
		<category><![CDATA[alkoholizm]]></category>
		<category><![CDATA[uzależnienie od alkoholu]]></category>
		<category><![CDATA[wpływ alkoholu na organizm]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=25495</guid>
		<description><![CDATA[Postanowienie o zmniejszenia ilości pitego alkoholu nie przynosi na dłuższą metę efektów u osób ryzykownie pijących – wykazało badanie, które publikuje pismo „Addiction”.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zdaniem ekspertów wyniki tej pracy potwierdzają, że sama motywacja nie wystarczy osobom pijącym alkohol w sposób niebezpieczny, nadużywających go lub uzależnionym. Potrzebują one jeszcze odpowiedniego planu, który pomoże ograniczyć lub odstawić alkohol.</p>
<p>Brytyjscy nauowcy z University of Bristol przeprowadzili badanie wśród blisko 3 tys. osób pijących alkohol w sposób ryzykowny. Oznacza to, że pili oni alkohol przekraczając ilości uważane za bezpieczne dla zdrowia – czyli nie więcej niż dwie jednostki alkoholu dziennie w przypadku mężczyzn i najwyżej jednostkę alkoholu w przypadku kobiet. Standardowa jednostka alkoholu to ok. 10 gramów czystego alkoholu, co odpowiada np. 200 ml piwa 5-procentowego, 100 ml wina 10-procentowego lub 25 ml 40 proc. wódki.</p>
<p>Około 20 proc. badanych postanowiło ograniczyć picie w najbliższej przyszłości.</p>
<p>Jednak pół roku później naukowcy nie zaobserwowali, by uczestnicy badania zrobili coś, by wcielić postanowienie w życie. Ogółem cała grupa wypijała nieco mniej alkoholu, ale ci, którzy postanowili go ograniczyć, nie byli w tym skuteczniejsi niż reszta grupy. W rzeczywistości pili nawet więcej niż badani, którzy nie podejmowali żadnych postanowień.</p>
<p>Niebiorąca udział w badaniu Linda Richter z National Center on Addiction and Substance Abuse w Nowym Jorku spekuluje, że ilość alkoholu wypijanego przez wszystkich badanych mogła spaść, ponieważ samo uczestnictwo w tego typu eksperymencie uświadomiło im, jak dużo alkoholu piją.</p>
<p>– Wiele osób przyznaje, że gdy próbuje zredukować ilość alkoholu, szybko wraca do wcześniejszego wzorca picia. Nasze badanie potwierdza, że faktycznie tak się dzieje – skomentował wyniki współautor pracy Frank de Vocht.</p>
<p>Richter zgadza się, że sama chęć do ograniczenia picia to często za mało. – Alkohol wpływa na mózg i organizm na różne sposoby. Motywacja do ograniczenia picia, a nawet decyzja o odstawieniu go, zazwyczaj nie jest wystarczająca w obliczu tych wszystkich bodźców fizjologicznych, społecznych i środowiskowych, które sprzyjają sięganiu po alkohol – tłumaczy Richter.</p>
<p>Jej zdaniem ludzie chcący zredukować spożycie alkoholu potrzebują planu działania, który uwzględni m.in. wsparcie rodziny i przyjaciół, a nawet konsultacje ze specjalistą. – Ważne jest, by pamiętać, że nie zawsze trzeba sięgnąć dna zanim zaczniemy szukać pomocy u pracownika służby zdrowia czy terapeuty z powodu ryzykownego picia czy potencjalnego uzależnienia – podkreśla Richter.</p>
<p>Jak przypomina, amerykański Narodowy Instytut ds. Nadużywania Alkoholu i Alkoholizmu zaleca m.in: unikanie miejsc i osób, które mogą kojarzyć się z piciem i zachęcać do niego, znalezienie nowego hobby czy aktywności, która zajmie czas dotychczas spędzany na piciu, rejestrowanie ilości wypijanego alkoholu (tu pożyteczne mogą się okazać aplikacje na smartfona, które pozwalają monitorować ile pijemy).</p>
<p>Źródło: PAP – Nauka w Polsce</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/wazny-temat/w-skrocie/postanowienie-o-abstynencji-rzadko-dziala-jak-sobie-pomoc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czym jest alkohol</title>
		<link>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/zdrowy-styl-zycia/czym-jest-alkohol/</link>
		<comments>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/zdrowy-styl-zycia/czym-jest-alkohol/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 25 Jun 2012 08:17:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jacek Bilczynski</dc:creator>
				<category><![CDATA[zdrowy styl życia]]></category>
		<category><![CDATA[alkohol]]></category>
		<category><![CDATA[czym jest alkohol]]></category>
		<category><![CDATA[picie alkoholu]]></category>
		<category><![CDATA[skład alkoholu]]></category>
		<category><![CDATA[wpływ alkoholu na organizm]]></category>
		<category><![CDATA[zalewanie robaka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.eksmagazyn.pl/?p=9170</guid>
		<description><![CDATA[Alkohol od lat towarzyszy człowiekowi. Pierwotnie stosowany był w celach leczniczych, obecnie przede wszystkim jako napój wyskokowy, choć jego dodatki używane są na szeroką skalę w przemyśle chemicznym i farmaceutycznym]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Alkohol to związek chemiczny zawierający jedną lub więcej grup hydroksylowych, w zależności od budowy może mieć różna postać, oraz właściwości chemiczno-fizyczny. My skupimy się na tym najpopularniejszym &#8211; etanolu. Etanol powstaje w skutek fermentacji alkoholowej z polisacharydów, które występują np. w burakach, ziemniakach czy trzcinie cukrowej.</p>
<p><strong>Oddziaływanie na organizm</strong></p>
<p>To, jak wysokoprocentowe trunki wpływają na nasz organizm wie prawie każdy. Rozluźnienie, zaburzenia równowagi, kłopoty z percepcją, problemy z mówieniem, a czasem wręcz upojenie.</p>
<p>Problemy z koordynacją i równowagą pojawiają się w skutek „zalania robaka”. To popularne sformułowanie ma swoją podstawę anatomiczno-fizjologiczną. W naszym mózgu, a precyzyjniej mówiąc w móżdżku znajduje się struktura zwana robakiem (lat. vermis cerebelli), która odpowiada za koordynację ruchową, płynność i szybkość ruchów, etanol wpływa na upośledzenie funkcjonowania owej struktury oraz funkcji przez nią pełnionych.</p>
<p><strong>Mogę wszystko</strong></p>
<p>Po spożyciu alkoholu znikają troski, człowiek staje się rozluźniony i bardziej odważny. Dzieje się tak z kilku powodów. Etanol podnosi poziom serotoniny, wpływa także na funkcjonowanie specjalnych receptorów do których przyłączany jest ów hormon szczęścia. Efekt to lepsze samopoczucie, oraz zmiany w myśleniu, zachowaniu, emocjach.</p>
<p>Drink może przyczynić się również do syntezy dopaminy, hormonu walki i ucieczki. To sprawia, że stajemy się bardziej odważni, a czasem wręcz agresywni.</p>
<p>Działanie rozluźniające, spowolnienie ruchowe i chwilowa poprawa samopoczucia jest spowodowane wpływem na neuroprzekaźniki GABA, hamują one ogólną aktywność mózgu. W podobny sposób, choć znacznie mocniej działają środki antydepresyjne, takie, jak relanium. To efekt, który pojawia się po spożyciu dużej jednorazowej dawki etanolu. U osób uzależnionych, wygląda to nieco inaczej, receptory przestają właściwie reagować na ten neuroprzekaźnik, nie są tak wrażliwe co sprawia, że po spożyciu alkoholu człowiek nie odczuwa już lepszego samopoczucia i rozluźnienia a jedynie &#8222;normalność&#8221;. Z kolei brak wódki doprowadza do drgawek, depresji i niepokoju. To jeden z mechanizmów uzależniania, by móc normalnie funkcjonować, trzeba wypić drinka.</p>
<p>Kolejnym problemem ludzi borykających się z chorobą alkoholową jest hamowanie aktywności glutaminianu, który odpowiada za zdolności adaptacyjne mózgu. By &#8222;nadrobić&#8221; niedobór glutaminianu, organizm powoduje nadpobudliwość w ośrodkowym układzie nerwowym. Nadmiernie aktywne komórki szybko umierają, pojawiają się kłopoty z pamięcią i logicznym myśleniem. W momencie zaprzestania picia u osoby uzależnionej glutaminian zostaje &#8222;odblokowany&#8221; i pracuje na podwójnym gazie, co objawia się halucynacjami i majaczeniem.</p>
<p><strong>Wchłanianie i metabolizm</strong></p>
<p>Etanol ma charakter lipofilny, a mówiąc prostym językiem jest lotny i łatwo wchłania się w przewodzie pokarmowym, przenika przez błony i bardzo szybko przedostaje się do krwi. W kilku procentach alkohol wchłaniany jest już w jamie ustnej, 1/3, 1/4 wchłaniani przypada na żołądek, a świetna większość przypada na jelito cienkie.</p>
<p>Sam etanol nie jest substancją trującą, właściwie nie jest nawet substancją specjalnie szkodliwą. Problem natomiast stanowią jego metabolity, a przede wszystkim aldehyd octowy. Dla naszego organizmu to trucizna, która należy jak najszybciej unieszkodliwić. Za metabolizm alkoholu odpowiada wątroba. Jest tu pewien wyjątek &#8211; niewielkie ilości wina mogą być rozkładane w żołądku przy użyciu dwóch wyspecjalizowanych enzymów ADH i ALDH.</p>
<p><strong>Mocna głowa</strong></p>
<p>Wspominałem, że w większości przypadków za rozkład alkoholu odpowiada wątroba. Możliwe jest to na trzy sposoby, ale tylko dwa są naprawdę istotne. Pierwszy zachodzi przy użyciu enzymu o nazwie ADL, co ciekawe jego ilość jest uwarunkowana osobniczo. Im jego stężenie większe tym więcej alkoholu możemy wypić bez uczucia upojenia. Ma to jednak też drugą, negatywną stronę &#8211; u tych osób kac zwykle jest silniejszy, a podatność na uszkodzenie wątroby i chorobę alkoholową większa. Podczas procesu detoksykacji powstaje ogromna ilość wolnych rodników, które skutecznie uszkadzają błony komórkowe.</p>
<p>Drugi sposób walki z toksycznym trunkiem odbywa się przy udziale tak zwanego zespołu cytochromu p450, co ciekawe odpowiada on również za rozkład wielu leków. Więc spożycie alkohol w połączeniu z lekami może doprowadzić do jego &#8222;przeciążenia&#8221; i nasilenia działania leków i alkoholu. Ten enzym ma również pewną ciekawą cechę, można go bowiem &#8222;wytrenować&#8221;.</p>
<p>Co to oznacza? Im częściej musi pracować, tym skuteczniejszy się staje. To tłumaczy poniekąd, dlaczego spożycie osoby pijące często wyrabiają sobie lepszą tolerancję na wysokoprocentowe trunki.</p>
<p>U alkoholików z kolei dochodzi do zmian w układzie nerwowym oraz upośledzeniu funkcjonowania wątroby, co objawia się tym, że już minimalna ilość trunku powoduje stan upojenia.</p>
<p>Ostatecznie aldehyd octowy rozkładany jest do nieszkodliwego kwasu octowego. Podobny proces zachodzi pod wpływem tlen, jeśli pozostawimy otwarte wino, po pewnym czasie okaże się, że zamieniło się w kwas octowy, popularnie mówimy, że skwaśniało. A sam kwas octowy to ta sama substancja co spożywczy ocet spirytusowy.</p>
<p>To pierwsza część artykułu, w II opowiem, skąd bierze się kac i uczucie suchości w jamie ustnej i gardle, dlaczego wódka jest lepsza od koniaku, jak radzić sobie z syndromem dnia następnego i czy faktycznie alkohol jest tak szkodliwy dla sportowców.</p>
<p><strong>Autorem tekstu jest dietetyk i trener personalny<a href="https://www.facebook.com/JacekBilczynski.FitAndLifestyleCoach" target="_blank"> Jacek Bilczyński, Fit &amp; Lifestyle Coach.</a><br />
 <a href="www,jacekbilczynski.pl" target="_blank">www,jacekbilczynski.pl</a></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.eksmagazyn.pl/zdrowie-i-uroda/zdrowy-styl-zycia/czym-jest-alkohol/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
<!-- WP Super Cache is installed but broken. The path to wp-cache-phase1.php in wp-content/advanced-cache.php must be fixed! -->